Przypowieść o faryzeuszu i celniku (uwspółcześniona)

Przeniesione ze starego bloga (2007-07-08 23:05:45

Pobożny człowiek pyta w moim forum dyskusyjnym (autentyk!):

Jakim byłbym dzisiaj człowiekiem, gdybym urodził się na przykład w rodzinie zupełnych ateistów? Gdyby w tej rodzinie jedynym celem było zdobywanie pieniędzy, kolejnych wyższych stanowisk, korzystanie z życia na maxa bez zwracania uwagi na to co dzieje się z innymi ludźmi, a zrobienie komuś krzywdy dla osobistego zysku byłoby rzeczą zupełnie normalną?

Oburzona taką potwarzą odpowiedziałam:

No proszę, a przypowieść o faryzeuszu i celniku znasz, kolego? Uważasz się za lepszego ode mnie, córki ateusza, tylko dlatego, że urodziłeś się wśród ludzi, których uważasz za realizatorów najwyższej możliwej moralności? Wydaje ci się, że automatycznie uczyniło cię to świętym? Cóż za fazyzejstwo!

A 8 przykazanie znasz? Może ci przypomnę: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”.

Dając to fałszywe świadectwo bardzo obraziłeś mnie i moich rodziców oraz dziadków i udowodniłeś, że nigdy osobiście nie znałeś żadnego ateisty. Twoja wiedza na ten temat pochodzi z WIARY, a więc ze zniewolenia umysłu przez cudze (księżowskie?) kłamstwa, które są nie czym innym, jak dawaniem fałszywego świadectwa przeciwko bliźniemu swemu. Tak właśnie wygląda moralność wyznawców dekalogu!

Pochodzę z rodziny od wielu pokoleń wyzwolonej z przesądów religijnych, czyli totalnie i w 100% ateistycznej.

Moi rodzice nie pili, moja matka nie była prostytutką, mój ojciec nie kradł, nie zdradzał matki ani jej nie bił (żonę bił i zdradzał nasz sąsiad katolik), moi dziadkowie przeżyli w małżeństwie całe swoje życie, dochowując sobie wzajemnej wierności i obdarzając się wzajemnym szacunkiem, nikt nie gonił ani za kasą ani za stanowiskami, również nikt nie służył komunie. Rodzice i dziadkowie uczyli mnie uczciwości i bardzo pilnowali, żebym nie robiła rzeczy, które mogłyby sprawić innym ból lub przykrość. Byli to ludzie o wrażliwym sumieniu.

Robili dobro i unikali robienia zła nie z prymitywnego strachu przed karą piekła ani nie w lizusowskiej nadziei otrzymania nagrody w niebie. Oni po prostu tacy byli sami z siebie. Bycie ludźmi przyzwoitymi i uczciwymi było dla nich stanem naturalnym.

Niestety, skoligacona z nami odnoga katolicka tej samej rodziny to był zupełnie inny świat: ludzie bezlitośni, bezwzględni, wręcz okrutni, dogmatyczni, bijący słabszych (swoje dzieci i kobiety) i wywyższający się nad innych. Nic dziwnego, skoro wierząc Kościołowi byli pewni zbawienia, więc nie musieli się starać być dobrzy. Bo po co im te wysiłki, skoro św. Paweł ogłosił, że to nie uczynki, lecz wiara jest gwarantem zbawienia i że już przed ich narodzeniem było postanowione, czy osiągną zbawienie, czy wręcz przeciwnie. Ci ludzie wielokrotnie zadali mi straszliwe cierpienie i nigdy nie okazali miłosierdzia. O wyrzutach sumienia nawet nie wspomnę, bo chyba go nie posiadali. Po co im sumienie, skoro mieli spowiedź, zmywającą z nich wszelkie grzechy?

To zdumiewające, jak bardzo pobożni ludzie mają za nic nauki przekazane im przez Mistrza. Domyślam się, że to dlatego, że nie kazano im wierzyć w Jego słowa ani Go naśladować, lecz zapewniono ich, że zostaną zbawieni z wiary, a nie z uczynków.

Zadając pytanie „Jakim byłbym dzisiaj człowiekiem, gdybym urodził się na przykład w rodzinie zupełnych ateistów?” sugerujesz jednocześnie, że nie masz własnego rozumu, woli ani kośćca moralnego i że jesteś taki świety tylko dlatego, że urodziłeś się wśród świętych. A gdybyś urodził się wśród szubrawców byłbyś – jak się domyślam – szubrawcem jak i oni… Dość żałosny autoportret!

Jedna myśl nt. „Przypowieść o faryzeuszu i celniku (uwspółcześniona)

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria 2007-07-27 02:04:09 77.79.204.136

    Temat został zamknięty przez admina, który się tym wszystkim wkurzył. Wprawdzie ja mam tam głos decydujący, ale nie protestowałam, bo i ja miałam tego dość. Ale skoro cię to bawi, to nic straconego. Jeden wątek został zamknięty, ale natychmiast został utworzony następny, dość podobny.

    rober1992 rober1992@o2.pl 2007-07-26 10:34:46 88.199.121.194

    Pamiętam tę dykusję na forum. Mnie ona po prostu rozbawiła. Katolik który nie szanuje biblijnego prawa do wolności. później dołączył do niego jeszcze jeden ale on przynajmniej przytoczyć jakieś argumenty. Szkoda że temat został zamknięty.

    astromaria 2007-07-22 14:44:51 77.79.204.136

    –> awika Z każdą doktryną, sektą czy systemem społecznym jest tak, że najpierw idea jest piękna, wszyscy ją autentycznie przeżywają, a potem to wszystko się rozmywa. Dla następnych pokoleń jest to już rutyna, bo w tym się urodzili. Nawet zaczynają sie przeciw temu buntować, bo widzą w tym luki i błędy. A po jakimś czasie system kostnieje, dogmatyzuje się, traci autentyczność i degeneruje się. To samo stanie się niedługo z ideami Wodnika. Dla nas są one nowe, postępowe, szczere itp., a w przyszłości będą przestarzałe i sztywne. Znasz steinerowską teorię o Lucyferze i Arymanie? To dwa rogate gagatki. Ten pierwszy roztacza przed ludźmi wizję nowego, cudownego świata, głosi nową, humanitarną i pełną miłości naukę, po czym przychodzi ten drugi, zamienia wszystko w dogmat i stawia wyznawcom ciężki bucior na karkach. Czyż nie tak było na przykład z chrześcijaństwem?
    –> B.S. Masz rację! Podwórko uczy współżycia z innymi ludźmi i robi to lepiej i skuteczniej, niż cokolwiek innego. Nie wiem, jak dzisiejsza młodzież i dzieci poradzą sobie w realu, skoro przez cały dzień siedzą przed monitorem komputera i znają głównie rzeczywistość wirtualną. Dobrze chociaż, że muszą chodzić do szkoły, a ta jest jak najbardziej realna. Ja byłam izolowana od podwórka i rówieśników, bo moja matka uważała, że tam można spotkać samo zło. I potem nie umiałam sobie radzić z rówieśnikami w szkole. Jak ktoś ma wyrosnąć na zbója, to i dobra rodzina mu nie pomoże i odwrotnie, ten, to jest dobry pozostanie taki nawet w slumsach.
    —> Anna: można przywyknąć 😉

    B.S. jakjesbs@interia.pl 2007-07-21 17:51:19 80.53.134.230

    hehe nooo to sie znow dowiedzialem o sobie:P z powodu choroby mojej siostry moge powiedziec ze wychowalem sie na ulicy- rodzice nie mieli wyboru-musieli poswiecic swoj czas na szpitale, zabiegi i inne kwestie zwiazane z Jej choroba!i jestem z rozbitej rodziny w ktorej nigdy nie bylo spokoju! i nie czuje sie gorszy czy zagubiony!hehe i na pewno nie jestem osoba ktora nie umie odnalesc sie wsrod ludzi!wrecz przeciwnie! gdyby nie to ze wychowalo mnie podworko, ktore nie szczedzilo mi tak bolu jak i radosci i gdyby nie rozpad rodziny,ktory pozwolil mi zrozumiec tak wiele rzeczy i gdyby nie cala masa innych sytuacji ktore dla wiekszosci stalyby sie ciezarem nie do udzwigniecia nie bylbym teraz taki jaki jestem i nie odnajdywalbym szczescia w kazdym dniu…i smiem twierdzic ze to wszystko potoczylo sie tak bo juz za dziecka nie potrafilem wierzyc w bujdy KK, katechetek, ksiezy i mojej cioci ktora probowala mnie omamic wizja boga. wiec prosze nie demonizowac „wychowania przez ulice” bo realia sa takie ze jesli ktos jest w stanie myslec to na zle mu to nie wyjdzie! mi sie udalo i teraz staram splacic ten dlug wdziecznosci pomagajac dzieciakom dojsc przynajmniej do tego co ja!

    Anna vickydt@gazeta.pl 2007-07-18 10:55:27 213.155.168.234

    Jesteś wrażliwa i niepokorna polityce tłumu i urawniłowki. Masz „przerąbane”, bo to wszystko widzisz. współczuję, sobie też, bo mam to samo niestety…

    awika http://awika.blogspot.com merlin.kot@vp.pl 2007-07-14 14:35:57 83.23.128.168

    Przyznam że bardzo lubię i trafiają do mnie twoje spostrzeżenia, komentarze i refleksje. Co prawda życia i ludzkich zachowań nie da się ujednolicić bo jest i tak że, ktoś mocno religijny , mam na myśli np. Adwentystę Dnia Siódmego, samodzielnie i na miarę swoich umysłowo- psychicznych możliwości podjął decyzje i zdecydowanie przyjął taką a nie inną formę duchowości w postaci dajmy na to Jezusa i jego zbawienia po śmierci. Wiem co piszę bo przez kilka lat byłam zaprzyjaźniona z tą grupą religijną . Oni nie funkcjonowali jak automaty ..myśleli w pewien sposób medytowali nad sensem życia, Boga itd.. Po prostu ich wybór i zrozumienie było takie a nie inne i przybili do swojego portu. Fakt że rozpoczęli nawracanie innych z prostego powodu „miłosierdzia bożego” . Zapragnęli aby wszyscy dostali się do ich nieba. Z tzw. Wodnikową filozofią jest podobnie , chcemy aby ludzie pojęli , zrozumieli nie schematyzowali się . Problem polega na tym że oni nie chcą tego uznać , bo są już u celu swojej wyprawy i swoich możliwości poznawczych. Droga Mario, ja mam ogromny problem, bo nie mam portu ani kapitana poza sobą i nie wystarczy mi przyjęcie czegoś na tzw. wiarę. Jestem ciekawska. Ale wiem że przemyślenie i uczucia tych ludzi są bardzo autentyczne , choć w treści brzmią banalnie- automatycznie i drażniąco. Czasem zastanawiam się , czy oni nie są ode mnie szczęśliwsi ?

    Usagi usagi_veggie@yahoo.de 2007-07-12 17:55:54 84.60.37.27

    Ludzie to smieci pisza :/ Ja wychowalam sie z matka, dwoma siostrami i bratem, bez ojca, i jakos nie jestem zwicholem nie potrafiacym stworzyc wlasnej rodziny ani majacym problemy z kontaktowaniem sie z innymi ludzmi. Jakos nigdy nie myslalam ze moja rodzina jest gordza, niepelna albo „rozbita” tylko dlatego ze jestem nieslubnym dzieckiem a moja matka rozwiedziona samotnie wychowujaca kobieta. Ale dla „wierzacych”, to pewnie typowy wzor patologicznej rodziny 😀

    Thor d.marszalek@gmail.com 2007-07-12 07:35:11 91.94.154.179

    🙂 popieram Panią w 100% Trudno nie zgodzić się z taką argumentacją, obawiam sie tylko że do biorobotów raczej nic nie dociera… Mam czasem wrażenie że posługuję się innym językiem. Jak wyjaśnić tę zajadłą wiarę w te wszystkie kościelne (i nie tylko…) brednie? Kompletny brak jakiegokolwiek krytycyzmu, odrobiny inteligencji, czegokolwiek własnoręcznie przemyślanego… Chyba faktycznie są szczęśliwi w tak uproszczonej, bezpiecznej rzeczywistości – szkoda baranków 🙂

    astromaria 2007-07-11 18:41:05 81.219.50.234

    Dawniej, w czasach „przedfeministycznych” ojciec ciężko i długo pracował, rzadko bywał w domu, ale za to dzieci przebywały stale z matką, a czasem babką. Oczywiście – nie mówię tu o proletariacie, bo ten zawsze miał (i ma!) przerąbane. Tak więc, przynajmniej teoretycznie, ktoś nad tymi dziećmi czuwał i je wychowywał. Jak – to już inna sprawa (przykład pani Dulskiej…) Dziś pracować muszą oboje. I to niekoniecznie dlatego, że jedna pensja nie wystarcza. Przede wszystkim dlatego, że dziś kobieta wstydzi się być żoną i matką. Terror feminizmu jest tak potężny, a obawa przed napiętnowaniem etykietką „kury domowej” i głupią kobietką tak silna, że nawet te kobiety, które nie mają ambicji zawodowych muszą ruszać do rywalizacji o stołki. Tak źle i tak niedobrze. Dawniej kobiety nie miały żadnych praw obywatelskich i były jak trzoda domowa, dziś te prawa mają, ale też nie mają wyboru. A za wszystko płacą dzieci, które wychowuje ulica i telewizja…

    mbaj 2007-07-11 16:38:06 85.158.196.15

    W sumie ciekawe spostrzeżenie – poszukiwanie rozumiane w dwojaki sposób: jako błądzenie (co ma raczej wydźwięk negatywny) oraz jako zdobywanie nowych informacji, poznawanie. Ludzie oczekujący jasnej, a przede wszytkim prostej, odpowiedzi na nurtujace ich pytnia, znajdują je w organizacjach religijnych. To stanowi kres ich poszukiwan, pozostaje tylko poglebianie wiary i utrzymywanie sie w jedynie słusznym przekonaniu. Te same osoby mylnie klasyfikują poszukiwania i zadawanie pytań – wszystko podciągając pod błądzenie… Z innej beczki – temat czasu, jaki rodzice poswięcają swoim dzieciom. Temat szczegolnie mnie dotykający. Nie mogę przeboleć, że mój syn spędza w przedszkolu prawie 10 godzin dziennie. I wcale nie haruje od switu do nocy, nie wyrabiam nadgodzin. Mieszkam w miescie, gdzie dojazd do/z pracy zajmuje 1-1.5 godz w jedna strone + 8 godzin w pracy… Czy KK nie stał/ (i stoi nadal) murem za wolnym rynkiem, demokracja i kapitalizmem?

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s