Mój flirt z Biblią i bogiem Jehową

Przeniesione ze starego bloga (2007-07-27 02:08:22)

Pod wpływem dyskusji z katolickim fanatykiem (cóż za zakuty łeb!) umieściłam w swoim forum dyskusyjnym taką oto „spowiedź”:

Jak już wcześniej gdzieś tu pisałam, wychowałam się bez religii i czułam się naprawdę wolna, szczęśliwa i spokojna. Ale kiedyś (byłam wtedy młodą mężatką i matką) zastukali do mnie Świadkowie Jehowy, a ja, głupia, nie słuchając przestróg mądrych ludzi, wpuściłam ich do domu, zaproponowałam herbatkę i ciasteczka i zgodziłam się wysłuchać ich opowieści.

Przynieśli ze sobą Biblię i zaczęli nawijać, często gęsto z niej cytując i tłumacząc mi, co Jehowa chciał przez to powiedzieć. Ci ludzie byli bardzo sugestywni. Biblię studiowali dogłębnie i znali ją na pamięć. Potrafili natychmiast znaleźć na moje żądanie każdy, dowolny cytat. Żaden katolik nie mógłby im w tym dorównać, chyba nawet ksiądz.

Na początku było nawet dość przyjemnie, ale później, w miarę, jak zagłębialiśmy się w „nauki Pisma” coraz głębiej zaczęłam się czuć coraz gorzej. Im dłużej zgłębiałam Pismo, tym większe przerażenie mnie ogarniało. Straciłam apetyt, miałam podkrążone, zalęknione oczy i tragiczny wyraz twarzy. W końcu znalazłam się na skraju najprawdziwszej, klinicznej paranoi. Zaczęłam wyglądać symptomów zbliżania się końca świata… i co gorsze zaczęłam je widzieć! Jeszcze krok dalej i wpadłabym w ciężkie stany lękowe lub psychozę.

Zaczęłam się bać własnego cienia. Wszyscy ludzie wokół (rodzina: mąż i dzieci, sąsiedzi, wszyscy!) wydawali mi się straceni, bo przecież, nie znając Pisma, skazani byli na śmierć i unicestwienie (ŚJ nie wierzą w piekło, lecz w śmiertelność duszy tych, którzy nie zostaną zbawieni). Przerażało mnie to, że będę musiała powiedzieć swojej rodzinie, że uwierzyłam w Pismo (co za wstyd!) i że oni też muszą – dla własnego dobra i zbawienia. Ta perspektywa wydawała mi się naprawdę jakimś horrorem w ogóle nie wyobrażałam sobie, jak mogłabym to zrobić. Wiedziałam, że uznają mnie za wariatkę i że będą próbowali zrobić wszystko, żeby mnie z tego wyciągnąć.

Jednak wcale nie to wydawało mi się najgorsze!

Najbardziej przerażająca, wręcz niszcząca dla mojej psychiki była myśl, że jeśli Jehowa jest bogiem, to znaczy, że… JESTEŚMY W PIEKLE!!!

W końcu lęk tak się zagęścił, że aż się ocknęłam.

To było jak przebudzenie z potwornego, nocnego koszmaru.

Popatrzyłam w niewinne oczy swoich małych jeszcze wtedy dzieci i zrozumiałam, że nie mogę im tego zrobić. Nie byłabym w stanie zabić radości i niewinności tych istot. Uściskałam je i wygoniłam go ogrodu, żeby się beztrosko bawili. Patrzyłam, jak radośnie biegają i śmieją się. I to mnie uratowało…

To był ostateczny koniec mojego flirtu z bogiem Jehową i jego demoniczną książką. Mam nadzieję, że nawet w obliczu ciężkiej choroby i śmierci nie dam sobie wcisnąć tej szatańskiej strawy duchowej.

5 myśli nt. „Mój flirt z Biblią i bogiem Jehową

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria 2007-08-11 17:54:08 77.79.204.136

    Podziwiam ludzi, którzy zdobyli się na odejście od doktryny, w której zostali wychowani, zwłaszcza jeśli wpojono im lęk przed „zdradą” jedynej prawdy, jaka gwarantuje zbawienie. Nie potrafię sobie wyobrazić ogromu pracy i odwagi, jakiej to wymaga. Ja miałam szczęście, bo ateizm nie powoduje tak silnego zniewolenia. Jak każda doktryna łączy się z jakimiś uprzedzeniami, niechęcią i potrzebą wyśmiewania inności, ale tu przynajmniej nie ma tego lęku przed gniewem bożym i potępieniem na wieki. Podziwiam i gratuluję odwagi.

    sirenqua 2007-08-11 02:16:32 83.238.180.4

    Wychowano mnie na świadka Jehowy, dałam się ochrzcić, chodziłam i przekonywałam (samą siebie?), że to jest JEDYNA droga. Dopiero na studiach spotkałam ludzi, którzy SAMODZIELNIE myśleli. Nie chcieli rozmawiać z moimi dogmatami, chcieli rozmawiać z człowiekiem. Musiałam w sobie znaleźć to człowieczeństwo, indywidualizm. „Nie po to Bóg mi dał umiejętność myślenia i wolność, żeby się tego wyrzekać i powielać matrycę _bycia_świadkiem_Jehowy_” – myślałam. No i tak się to zaczęło. Odeszłam od nich i do tej pory uważam, że była to jedna z ważniejszych i trudniejszych decyzji w moim życiu. Teraz Biblii nie umiem czytać. Albo mi się włącza interpretacja _świadkowa_, albo gubię się w alegoriach i przenośniach, albo wydaje mi się przejawem nienawiści (do inności, do wolności, do Życia).

    s 2007-07-31 19:05:41 83.27.177.254

    brawo!

    astromaria 2007-07-30 18:40:21 77.79.204.136

    Bez przesady z tym ateizmem. Wychowano mnie bez religii, to prawda, ale nie mogę powiedzieć, że był to klasyczny „ateizm”, ponieważ mój ojciec nie miał pewności co do nieistnienia Boga. Ta sprawa była otwarta. Ojciec wychodził z założenia, że może Bóg jest, a może go nie ma i w tym sensie był raczej agnostykiem, niż ateistą. Zarówno na istnienie, jak i na nieistnienie Boga brak niezbitych dowodów, więc każdy ma prawo wierzyć lub nie wierzyć. Natomiast jeśli chodzi o religię, to dla każdego myślącego człowieka sprawa jest jasna – jest to zbiór bajek, stworzonych przez kapłanów, w ich własnym interesie. Religię więc odrzucił. A dla mnie sprawa jest jasna: opowieści biblijne są zbiorem wcześniejszych mitów, które zostały po prostu przystosowane do potrzeb Kościoła. Poczytaj sobie beznickowcu o mitach sumeryjskich, asyryjskich i innych, a zobaczysz, ile tam znajdziesz znajomo brzmiących bajeczek.

    2007-07-29 19:42:16 89.167.39.80

    Jak zawsze ten sam schematyzm w osądzaniu adwersarzy ktorych się nie zna, których z góry uwaza się za ciemniaków. Gratuluję obiektywizmu.

    Xenka ====> | 2007-07-29 10:23:03 89.79.169.205

    PS. Wydaje Ci się, że ludzie nie uznający religii (chrześcijańskiej w tym wypadku) są jedynie zgorzkniałymi trollami, które patrzą jak tylko dopaść niewinną owieczkę i powymądrzać się, żeby ją zwieść na pokuszenie? Trochę logiki i racjonalizmu…

    Xenka ====> | 2007-07-29 10:19:16 89.79.169.205

    Myślę, że ten kto ateizm wyssał z mlekiem matki potrafi właśnie patrzeć na Biblię bez wszystkich pryzmatów, bez zabobonnego lęku przed groźnym bożkiem i jego karami. Oczywiście nie mam tu na myśli tego odłamu ateistów, którzy na dźwięk słowa „duchowość” wpadają w dziki śmiech, bo oni wybrali jedynie kolejne ignoranctwo i klapki na oczy (tyle, że w innym kolorze). To ateiści powinni badać takie księgi jak Biblię czy Koran, bo nie czytają jej z drżeniem rąk i zimnym potem na plecach. To, co Ty nazywasz brakiem pryzmatów jest tylko i wyłącznie lękiem i czołobitnością wpojoną od dzieciństwa, przetykaną uczeniem tego jak należy takie księgi rozumieć. Gratuluję Ci, jeśli uważasz, że znajdujesz prawdziwy sens jakiejkolwiek książki czytając ją bez obiektywizmu, a jedynie z wpojoną i pełną lęku czcią.

    2007-07-29 09:06:10 89.167.39.80

    Kto ateizm wyssał z mlekiem matki, nie jest zdolny czytać Biblii ze zrozumieniem, dlatego ocenia opisane tam zdarzenia przez pryzmat dzisiejszych czasów, a to niezawodnie prowadzi do fałszywych wniosków. W ten sposób tacy „madrale” przechytrzają samych siebie i dobrze im tak.

    maszowa @gmail.com 2007-07-28 21:02:57 83.6.191.150

    Byłam wychowywana na katoliczkę i właściwie nie miałam z tym większych problemów do momentu gdy nie zetknęłam się tekstami ze „Starego testamentu”. Toż to istny horror – te wszystkie plagi, kary boskie za byle przewinienie, tyrania i przerażająca niewola. Wtedy zaczęłam się odcinać od „takiego” Boga i nie za bardzo chciałam wierzyć w zapewnienia, że to o innego Boga chodziło, że katolicki Bóg jest inny, lepszy – bo niby jak ? Zaczęłam zadawać pytania, na które słyszałam wciąż jedną odpowiedź: „błogosławieni ci, którzy nie widzieli, nie rozumieli a uwierzyli”. Ale ja mam, z przeproszeniem, „gdzieś ” takie odpowiedzi, więc po prostu przestałam pytać i poszłam swoją drogą. Ze Świadkami miałam do czynienia raz – wkurzyło mnie to, że nie pozwolą sobie przerwać i po prostu wyprosiłam ich z mojego podwórka. Rozmowa przecież powinna polegać na wymianie zdań a nie na słuchaniu przemowy 😉

    Tohu – Wabohu 2007-07-27 21:46:49 193.41.113.242

    „Bibia z założenia miała być księgą ponadczasową, zrozumiałą dla ludzi z różnych epok” A z czyjego, za przeproszeniem, zalozenia?

    astromaria 2007-07-27 14:18:35 77.79.204.136

    Napisałam do ciebie, ale informuje, że adres do korespondencji jest podany z boku bloga, więc można na niego wysyłać maile.

    Patriciaa paatriciaa@wp.pl 2007-07-27 13:48:54 81.190.109.136

    Witam!piszę ponieważ jestem zagubiona i nie potrafie sobie poradzic ze xwoimi zyciowymi problemami proszę Cię napisz do mnie opisze ci qwtyedy moj problem potrzebuje pomocnej reki

    astromaria 2007-07-27 11:42:40 77.79.204.136

    Znam mnóstwo ludzi wychowanych w tej religii i na tej lekturze. „Nie może drzewo dobre rodzić złych owoców… Po owocach ich poznacie”. To jest dla mnie kryterium, według którego oceniam tę księgę i tę religię. Ci, których religijność jest bardzo powierzchowna są „normalnymi” ludźmi i można z nimi wytrzymać. Jest jednak grupa ludzi „głęboko wierzących” i oni, jak dla mnie, są mocno zaburzeni. To nie są zdrowi psychicznie ludzie. Nie chciałam, żeby moje dzieci przeszły tę traumę. I oszczędziłam tego zarówno im, jak i sobie samej. Niczego nie żałuję i dziś postąpiłabym tak samo, może tylko bardziej zdecydowanie bym się od tego od razu odcięła.

    mbaj 2007-07-27 11:06:49 85.158.196.16

    Bibia z założenia miała być księgą ponadczasową, zrozumiałą dla ludzi z różnych epok. Stąd wiele przenośni, porównań i konieczność interpretacji. No i każdy interpretuje treści tam zawarte jak mu wygodnie (lub zgodnie ze swoją zdolnością (?!) pojmowania).

    sghor 2007-07-27 03:30:42 84.201.210.55

    „…jego demoniczną książką.” to juz chyba przesada, swiadkowie jechowi interpretują biblie jak im wygodniej, dlatego bym sie nie przejmował, a pani miała widocznie dobry powód, to prawda ze jak człowiek w samotnosci czyta pismo swiete to moze oszalec, bo to nie jest książka do czytania „do poduszki” To jest księga życia

  2. Znam mnóstwo ludzi wychowanych w tej religii i na tej lekturze. “Nie może drzewo dobre rodzić złych owoców… Po owocach ich poznacie”. To jest dla mnie kryterium, według którego oceniam tę księgę i tę religię. Ci, których religijność jest bardzo powierzchowna są “normalnymi” ludźmi i można z nimi wytrzymać. Jest jednak grupa ludzi “głęboko wierzących” i oni, jak dla mnie, są mocno zaburzeni. To nie są zdrowi psychicznie ludzie. Nie chciałam, żeby moje dzieci przeszły tę traumę. I oszczędziłam tego zarówno im, jak i sobie samej…”
    To cytat jednego z ostatnich komentarzy. Taką powierzchowną religijność miał… jakby nie patrzeć, Hitler. Z powodu powierzchownej religijności katolickiej traumę przeżyli nie tylko rodzice, ale kilkaset milionów ludzi na całej ziemi. To tyle zamiast komentarza.

  3. @ Andrzej: „Taką powierzchowną religijność miał… jakby nie patrzeć, Hitler. Z powodu powierzchownej religijności katolickiej traumę przeżyli nie tylko rodzice, ale kilkaset milionów ludzi na całej ziemi.” – nie wiem, czy dobrze cię zrozumiałam (popraw mnie, jeśli błądzę) – czyżbyś sugerował, że gdyby miał głębszą religijność, to byłby fajnym facetem?

    A ten „cytat jednego z ostatnich komentarzy” to jest mój komentarz.

  4. A ja wziąłem prawdziwą Biblię po raz pierwszy do ręki, kiedy miałem 12 lat Po czym przeczytałem Apokalipsę (jak zawsze czytam od końca) i powiedziałem sobie, że ja [biiiiiiiip] takiego boga.

    Dziś uważam że biblię mimo wszystko warto poznać, jako że uniwersalny przekaz, choć potwornie zniekształcony przez różnych bogów jak też ich kapłanów, nadal tam jest…

  5. Biblia jest księgą niejednorodną. Są w niej śmieci, są też perły. Dlatego nie wolno jej czytać bezkrytycznie, lecz ostrożnie i uważnie.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s