Czy to jest feminizm i czy to jest odwaga?

Przeniesione ze starego bloga (2007-09-19 00:23:28)

Czyli odpowiedzi na dwa pytania w jednej notce.

Ludzie pytają mnie, dlaczego:

  1. nie uważam się za feministkę, skoro w moich tekstach występuję przeciwko patriarchatowi i wyzyskowi kobiet oraz
  2. skąd biorę odwagę, żeby pisać to, co piszę.

Ad 1) W moim odczuciu prawdziwe feministki powinny zajmować się kultywowaniem swojej kobiecości i radowaniem się nią. Oczywiście: mam na myśli zdrową i pełną akceptację swojej kobiecości. Walka polityczna i rywalizacja z samcami o terytorium lub stołki w firmie to nie feminizm, lecz patriarchat w spódnicy. Ani walka, ani rywalizacja nie kojarzy mi się z kobiecością.

Walka z niewolnictwem to nie feminizm, lecz abolicjonizm.

Ta myśl mnie oświeciła, gdy jakieś 2 tygodnie temu w telewizyjnej jedynce (albo dwójce, nie pamiętam) obejrzałam (wstrząsający) reportaż o małżeństwie po japońsku. Coś tam mi się o uszy obiło, że w Japonii wciąż panoszy się patriarchat, że kobiety i mężczyźni żyją w dwóch osobnych i prawie nie stykających się ze sobą gettach, że faceci pracują, bawią się i wypoczywają wyłącznie w męskim gronie, a kobiety siedzą w maleńkich mieszkankach i zajmują się prowadzeniem gospodarstwa domowego ale nie wiedziałam o tym zbyt wiele.

Dzięki reportażowi zrozumiałam, na czym polega problem.

Tradycyjne japońskie małżeństwo (dotyczy to pokoleń lat 50 i 60-tych oraz oczywiście starszych) to nie małżeństwo, lecz niewolnictwo. Dziewczynkę wychowywano w przekonaniu, że jej jedyną życiową rolą jest służenie i nadskakiwanie mężczyźnie i że kobieta nie ma żadnej wartości, jeśli nie jest całkowicie i bezwarunkowo oddana mężowi, jeśli nie jest mu posłuszna, nie usługuje mu i nie spełnia wszystkich jego oczekiwań. Naiwną i pełną romantycznych marzeń pannę wydawano za mąż, a po ślubie okazywało się, że tylko ona kocha, a on ma ją, za przeproszeniem, gdzieś. O jej pracy zawodowej nie mogło być mowy, bo wtedy mąż nie byłby wystarczająco dobrze zadbany.

Pan i władca całkowicie poświęcał się pracy, po robocie szedł z kolegami na sake, a do domu wracał ostatnim pociągiem lub wcale. Rano zrywał się o bladym świcie, pędził do pracy, a domowa niewolnica siedziała zupełnie sama lub z dziećmi. Niektórzy Japończycy pracują nawet kilkaset kilometrów od domu, więc bywają w nim tylko raz w miesiącu lub rzadziej.

Po kilkudziesięciu latach pracy zawodowej mężczyzna przechodzi na emeryturę i wtedy dopiero zaczynają się problemy: do domu wprowadza się zupełnie obcy facet, co u obojga małżonków powoduje ostre objawy chorobowe. O rozwodzie jednak mowy być nie może, ponieważ kobieta nie ma prawa do emerytury. Musi więc w dalszym ciągu służyć swojemu panu. Jeśli odmówi, wylatuje na bruk, bez środków do życia.

Oczywiście, ostatnio, pod wpływem postępowych idei z zachodu Japonia zmienia swoje prawodawstwo. Nowy przepis mówi, że kobieta nie tylko ma prawo do rozwodu, ale i do części emerytury swojego męża.

Młode pokolenie Japończyków ma już bardziej demokratyczne zapatrywania na prawa kobiet i na to, że należy je traktować jak ludzi i jako partnerki.

Po obejrzeniu tego reportażu nabrałam przekonania, że taki związek w żadnym razie NIE MOŻE BYĆ UZNANY ZA MAŁŻEŃSTWO, lecz za współczesną formę niewolnictwa, a więc walka o prawa tych kobiet to nie feminizm, lecz abolicjonizm.

Ad 2) A czego mam się bać? Kto może mi coś zrobić? Przecież żaden brodaty talib nie zapuka z bombą do moich drzwi. Nie aresztują mnie, bo ja nie zajmują się polityką i nie jestem wystarczająco sławna.

Sił nieczystych też (już) się nie boję. Po przygodzie z czarnomagiczną klątwą śmierci wiele się nauczyłam i wyciągnęłam z tego wnioski na przyszłość. Jako osoba plutoniczna przekonałam się, że hasło mojego planetarnego sygnifikatora („co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”) działa i jest prawdą. Żyję i jestem silniejsza niż kiedykolwiek. A co najważniejsze raz na zawsze pozbyłam się lęku, a to znaczy, że ciemne moce nie mają do mnie przystępu.

1 komentarz do “Czy to jest feminizm i czy to jest odwaga?

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria 2007-10-09 17:07:53 77.79.204.136

    Stachu, odpowiem ci tutaj, bo żeby komentować twojego bloga trzeba się rejestrować i logować, a mi się nie chce 😦 Lęku można się pozbyć medytując lub stosując duchowe uzdrawianie. To jedyny sposób. „Na rozum” nic nie osiągniesz ani się go tak nie pozbędziesz.

    stach http://www.wolare.bloog.pl

    2007-10-04 07:38:50 83.8.37.163

    ciekawy jestem w jaki sposób pozbyłaś się lęku.. pozdrawiam

    Usagi 2007-09-21 16:24:56 88.77.90.132

    mbaj, to, ze Japonczycy uwielbiaja komercje,nie znaczy ze nie rozumieja innych religii, nie znaja znaczenia i przebiegu roznych obrzedow i zalezy im tylko na zabawie. Im sie podoba cala ta otoczka ktora posiada Gwiazdka, i nawet jesli nie sa chrzescijanami, lubia brac w tym udzial. Zreszta, 24/25 grudnia to czysto poganskie swieto, splagiatowane przez chrzesijanstwo, ktore w miejsce boga czczonego tego dnia (symbol zmartwychwstajacego slonca) wstawilo Jezusa i teraz sa strasznie przejeci ta tradycja.

    mbaj 2007-09-21 12:25:30 85.158.196.16

    Nie sądzę, aby Japończycy mieli wiedzę na temat tradycji czy obrzędów chrześcijańskich. Są raczej przekonani, że gwiazdka to kolejny wymysł sprytnych marketingowców z USA (tak jak halloween czy walentynki).

    astromaria 2007-09-20 23:14:37 77.79.204.136

    Jedyne godne zaufania wiadomości o końcu świata znajdują się tutaj: http://www.maya.net.pl/ Zajrzyj do informacji ukrytych pod przyciskiem „Różne”, tam są wywiady i artykuły prasowe na ten temat.

    Usagi 2007-09-20 22:05:01 84.60.49.117

    Mayu, nic nie pokrecilas, mieszkam w Niemczech, ale na codzien mam tyle wspolnego z Japonia ze czasem czuje sie jakbym tam spedzala kilka godzin dziennie 😀 Tez marzy mi sie koniec tego swiata, i nadejscie lepszego, ale wlasciwie kiedy ma to nastapic?

    astromaria 2007-09-20 19:39:12 77.79.204.136

    Usagi, czyżbyś mieszkała w Japonii? Wydawało mi się, że mieszkasz w Niemczech… coś pokręciłam? Japonia jest piękna, wprawdzie tam nie byłam, ale te krajobrazy, architektura, kuchnia i ogrody – to jest naprawdę piękne. Widocznie im gorzej traktuje się kobiety, tym ładniejsze muszą być widoki 😉 Los kobiet na caluśkim świecie był (a w niektórych miejscach wciąż jest) potworny. Ale koniec świata już się zbliża. To będzie koniec patriarchatu i koniec babilońskiego porządku typu „pan / niewolnik”. Teraz już wiecie, dlaczego dla niektórych będzie to najprawdziwszy „KONIEC ŚWIATA”? Oby jak najszybciej ten świat runął… ja po nim płakać nie będę. A ta kobieta, co wtargnęła na arenę, to oczywiście musiała być „chora psychicznie”. Przecież żadna zdrowa na umyśle kobieta nie poważyłaby się na podobną profanację świętości, prawda? Buahahaha 😀

    Usagi 2007-09-20 17:19:57 84.60.49.117

    mbaj, taka rownosc istnieje tez w Europie. Kobieta przez chrzescijanstwo tez uwazana jest za nieczysta, i tak samo nie moze stanac za oltarzem. Artykul polacy oczywiscie przekrecili, bo napisali ze Dojo to krag w ktorym walcza zapasnicy sumo, a to nieprawda bo nazwa ta jest uzywana do okreslania sal cwiczen sztuk walki uwazanych za swiete. Co do slubow w Japonii po chrzescijansku, to dlatego iz Japonczycy uwielbiaja „pozyczac” tradycje z innych krajow i religii. Dlatego bardzo lubia Gwiazdke, mniej Wielkanoc, pozatym uwielbiaja takie postacie z biblijnych opowiesci jak anioly i demony (ktore roznia sie od Azjatyckich demonow). Pozatym wprost kochaja Walentynki, ale obchodza je inaczej. To dziewczeta obdarowuja chlopcow, glownie wlasnorecznie zrobiona czekolada, a dokladnie miesiac pozniej, w tak zwany White Day, chlopcy odwdzieczaja sie dziewczetom. Tym, ktore nie zajmuja specjalnego miejsca w ich sercu, daja biala chusteczke (na otarcie lez) a swojej ukochanej – biala czekolade. Co roku urzadzaja istny cyrk, na cukiernie napadaja tlumy mlodych, najczesciej uczennic i w ogole straszna dzicz 😀 Mimo swoich nieprzyjemnych stron, jakos lubie Japonie. Za ich kuchnie, pstrokatosc, kicz ktory sprzedaja tu w Europie, mangi i rozne techniczne cuda i pierdoly 🙂

    mbaj 2007-09-20 12:29:49 85.158.196.15

    Coś o równości kobiet w Japonii: http://fakty.interia.pl/ciekawostki/news/skandal-na-turnieju-sumo-kobieta-na-ringu,980072

    astromaria 2007-09-20 00:41:13 77.79.204.136

    Usagi, to był zupełnie współczesny reportaż, zrobiony zresztą przez polskiego dziennikarza, który specjalnie w tym celu poleciał do Japonii. Pokazał to, co zobaczył na własne oczy. Rozmawiał z wieloma starszymi kobietami oraz z ich mężami i oni sami mu to wszystko powiedzieli. W notce napisałam, że problem dotyczy ludzi starszych niż urodzeni w latach 60-tych. Młodzi patrzą na to już nieco inaczej, ale nie sądzę, żeby ludzie wychowani w takich rodzinach tak od razu przeskoczyli do nowej epoki. Na pewno stare stereotypy jeszcze będą się za nimi ciągnąć, i to pewnie przez kilka pokoleń. Najbardziej rozbawiło mnie to, że młodzi Japończycy biorą ślub w kościele chrześcijańskim przed księdzem lub pastorem, ponieważ wydaje im się, że dzięki temu w ich małżeństwie będzie panować równouprawnienie takie jak w Europie czy Stanach. Ale na co dzień w dalszym ciągu pozostają buddystami.

    Usagi 2007-09-19 23:30:05 84.60.28.237

    Kiedys naprawde tak bylo w Japonii, ale w dzisiejszych czasach Japonia poszla do przodu, i dzis, pomimo iz tradycje nadal sa tam zakorzenione gleboko, kobiety sa na rowni z mezczyznami. Wkurzajace jest jednak to, ze caly lud byl zniesmaczony kiedy ksiezniczka Jakjejtam urodzila corke a nie syna, czyli sredniowieczna tradycja „Pana i wladcy”, bo przecierz kobieta nie moze zasiasc na tronie :/ Po dzien dzisiejszy sa rownierz nadal „organizowane” mlazenstwa. Kojarzy sie ze soba mlodych, ktorych malzenstwo bedzie sluzylo jakims wyzszym celom, np. wzbogaceniu sie jednej ze stron 😀 Problem w tym, ze czesto czyni sie tak bez pytania mlodych, najczesciej dziewczat, a te maja zbyt wiele respektu przed rodzicami aby sie im sprzeciwic. Istnieje tez cos, co zwie sie Omiai, i jest czyms w rodzaju przyzwoitych ogloszen matrymonialnych. W tym celu mlode kobiety oraz mezczyzni wysylaja swoje zdjecia oraz oferty, majac nadzieje na znalezienie bogatego, pieknego partnera jak z bajki. Nie przypomina to jednak europejskich ogloszen matrymonialnych. Wszystko odbywa sie jak najbardziej dystyngowanie (lunch w jakiejs drogiej restauracji, mile i dyskretne pytania i odpowiedzi), bardzo czesto nawet uczestnicza w tym cale rodziny i wyglada to smiesznie sztywno i oficjalnie, a przecierz ci ludzie maja ze soba spedzic zycie, miec dzieci i znosic sie na codzien :/

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.