Znowu się czepiam feministek!


Przeniesione ze starego bloga (2007-05-18 17:35:35)

Zupełnie niedawno cała Polska trzęsła się w posadach, a naród nie dyskutował o niczym innym poza aborcją. Wydawało się, że jest to najważniejszy temat na świecie i że do końca świata będzie stanowił powód do wojny.

I co?

Nagle nad Polską zapadła martwa cisza. W jednej chwili wszyscy, nawet najbardziej waleczni i przejęci tragicznym losem „mordowanych” na masową skalę niewiniątek zamilkli jak głazy. Co się stało? Czyżby za sprawą jakiegoś cudu bożego rzekomy straszliwy i krwawy holokaust nagle się skończył?

Bynajmniej!

A feministki? One też już nie mają o co walczyć? Wczoraj krzyczały, że polska ustawa jest jedną z najbardziej restrykcyjnych na świecie i trzeba ją zmienić, a dziś już o tym zapomniały? Temat już ich nie interesuje? Niech sobie kobiety tracą zdrowie, a nawet niech umierają przy porodzie, teraz ich los nikogo już nie obchodzi.

Ale przecież blog feministyczny wciąż istnieje, więc trzeba napełniać go jakąś ważną społecznie treścią.

I cóż my tam widzimy?

Feministki bez jaj toczą zażarte boje o używanie żeńskich końcówek w nazwach zawodów. Wprost trudno uwierzyć, jak ważną problematyką zajmują się nasze waleczne amazonki.

Z braku lepszego tematu wyciąga się z lamusa stare żale, że praczka ma w języku wyłącznie formę żeńską, a inżynier formę wyłącznie męską.

Teraz już nie wolno pisać w gazecie, że Polacy coś sądzą na jakiś temat. Teraz opinię wyrażają Polki i Polacy. Maturę zdają maturzystki i maturzyści. Polityką zajmują się polityczki i politycy.

Mało tego!

Wypełniając ankietę, kwestionariusz lub dowolny druczek będziemy mieli dwa razy więcej czytania, ponieważ wszędzie ma być uwzględniona podwójna forma – żeńska i męska. „Czy uczestniczyłaś / czy uczestniczyłeś w danym szkoleniu?”, „czy zdałaś / czy zdałeś stosowne egzaminy?” itp. Ufff, już mnie mdli.

A jak wam się podoba taka wypowiedź (podkradłam z komentarzy bloga): „Z przyjemnością obserwuję, szczególnie porównując do tekstów z XVII-XIX w. przełom, jaki dokonał się za sprawą tysięcy dzielnych, ambitnych kobiet w zawodach nauczyciela/lki, lekarza/rki czy dziennikarza/rki. Na naszych oczach ten sam przełom dokonuje się np. w zawodzie rzecznika/czki czy stanowisku dyrektora/ki”. Wyobrażacie sobie, że można tak pisać na co dzień? Ja z całą pewnością tego robić nie będę, bo szanuję moich czytelników i nie narażę ich na konieczność rozwiązywania takich pokręconych rebusów słownych. Poza tym nie chce mi się. Zwyczajnie – nie chce mi się łamać sobie głowy nad tym, jak wyrazić prostą myśl w politycznie poprawny, lecz zawiły sposób.

A żeby było śmieszniej, feministka wojująca o wprowadzenia żeńskich końcówek sama ich w swoich tekstach nie stosuje, co zostało jej wytknięte i udowodnione cytatami przez jedną z dyskutantek.

Język kształtował się przez wieki i te seksistowskie formy wyrażały wszechobecną rzeczywistość, taką, jaka ona wtedy (przed wielu laty!!!) była. A była taka, że kobiet w ogóle nie kształcono. Przeznaczeniem kobiety było małżeństwo i macierzyństwo. Koniec, kropka. Po co gospodyni domowej i matce tytuł magistra? Po co jej w ogóle umiejętność czytania i pisania? Bez tego też można rodzić i karmić piersią. Dyrygowanie służbą domową również nie wymaga studiów wyższych. W tej sytuacji wokół mieliśmy inżynierów, lekarzy, astronomów i dyrektorów. A jeśli kobietę przycisnęła ciężka bieda i musiała iść do pracy, to cóż jej biedaczce pozostawało poza byciem praczką czy sprzątaczką? Do wykonywania tych zawodów nie potrzeba tytułów naukowych. Damy siedziały w bogatych domach, na bogato zdobionych kanapach i gadały o urządzaniu eleganckich przyjęć (do tego studia też nie są potrzebne), a biedne sieroty i wdowy im gotowały, prały i sprzątały.

Nasz język ukształtował się w dawnych czasach i w patriarchalnych warunkach, nic więc dziwnego, że ukazuje tamte uwarunkowania. Dziś mamy zupełnie inne czasy i wokół otacza nas zupełnie inna rzeczywistość. Kobiety nie tylko są inżynierami, lekarzami, a nawet pilotami wielkich Boeingów, ale są równe mężczyznom wobec prawa, dawno przyznano im również takie same prawa polityczne.

W Polsce (i na świecie chyba również) studia kończy więcej kobiet niż mężczyzn. To jednak jak widać się nie liczy. Liczy się to, że praczka (kto dziś widział jakąkolwiek żywą, nie-automatyczną praczkę??? yyy… pralkę?) i sprzątaczka (naprawdę nie istnieje sprzątacz?) mają wyłącznie żeńską formę, a inżynier męską i że tym sposobem język dyskryminuje kobiety.

Kochane feministki: praczki istniały w zamierzchłych czasach, gdy prało się w balii, a wodę nosiło się kubłami ze studni, bo nie było wodociągów ani kranów. Dziś każdy ma w domu pralkę automatyczną i nie musi wzywać na pomoc praczki ani moczyć sobie rąk, gdy musi coś uprać. Tak więc zawód „praczki” zanikł. Nie ma go! Jeśli więc musicie płakać, to opłakujcie fakt, że zmarł nieszczęśnik śmiercią naturalną nie pozostawiając potomstwa.

No, ale co bez takich tematów robiłyby współczesne feministki? Chyba zabrakłoby dla nich zadań i musiałyby iść na zieloną trawkę. Z dziećmi, które same musiały urodzić, bo żaden facet nie chciał ich w tym wyręczyć, cóż za niesprawiedliwość i dyskryminacja!

PS. A ja dalej się upieram, że nie jestem astrolożką. Nie chcę i już!

1 komentarz do “Znowu się czepiam feministek!

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    mbaj 2007-05-22 15:22:05 85.158.196.15

    Damsko-meskie analizy przez pryzmat festiwalu w Cannes. http://film.interia.pl/wiadomosci/film/news/cannes-bez-kobiet,913781,415

    astromaria 2007-05-21 16:12:15 81.219.50.234

    Ale czy to ma być głównym zadaniem polskich feministek? Czy naprawdę nie ma ważniejszych spraw do załatwienia, tylko nieustające bełkotanie o języku? Przecież i tak, prędzej czy później, język ulegnie modyfikacjom, zgodnym z przemianami społecznymi. Powiedziałabym raczej, że stanie się później niż prędzej, bo tego nie da się sztucznie przyspieszyć. Jest to po prostu kwestią czasu. A moim zdaniem, jeśli feminizm ma uzasadnić swoje prawo do istnienia, powinien zająć się rzeczami naprawdę ważnymi i dokonać czegoś spektakularnego. W przeciwnym wypadku okaże się, że jego istnienie jest zbędne. Zajrzałam dziś na forum feministyczne i cóż się okazało – waleczne i wyzwolone Amazonki czytują romansidła typu Harlequin i wzruszają się nimi do łez. Jest to ewidentny dowód na to, że kobiety po prostu są niespełnione w relacjach damsko-męskich i stąd ta ich wojownicza zaczepność.

    mbaj 2007-05-21 10:03:23 85.158.196.15

    Temat żeńskich form poruszany był w filmie Żywot Briana by Monty Python (bracia – i sistry! :)- polecam w ramch rozluźnienia. Zjawisko żeńskich/męskich końcówek nie jest obce też innym językom. Np. Niemcy, w ramach poprawnosci politycznej w oficjalnych pismach też zmieszczają podwójne końcówki.

    astromaria 2007-05-20 22:25:20 81.219.50.234

    W poprzednich notkach pisałam o tym, że w dzisiejszych czasach nikt kobietom nie zagradza drogi do edukacji ani nie ogranicza praw obywatelskich. Każda może ze swoim życiem zrobić to, co zechce. I dlatego uważam, że dzisiejsze feministki nie mają nic do roboty, poza odcinaniem kuponów od rzeczywistych zasług swoich koleżanek sprzed 100 i więcej lat. Jeśli chodzi o inżyniera, profesora itp. to ostatnio doszłam do wniosku, że to słowo po prostu ma taką, a nie inną formę, czyli: inżynier, profesor, a nie inżynierka czy profesorka. Tak naprawdę pewnych słów nie powinno się odmieniać przez przypadki ani wyginać, bo one są nie nasze (np. radio). Tak przynajmniej nauczano w czasach, kiedy chodziłam do szkoły. A określenie „nauczycielka akademicka” wydaje mi się wręcz śmieszne. Jednak mój syn, który właśnie został magistrem inżynierem informatykiem powiedział, że już się do tej „nauczycielki” przyzwyczaił i przestała go śmieszyć.

    piotr 2007-05-20 19:27:06 89.78.63.167

    Ja tylko w kwesti formalnej. Tytuł inżyniera nadawany jest absolwentom uczelni technicznych… a na tego rodzaju uczelnie częściej kończą mężczyźni 😉 (ps. Pani magisterka Xksińska brzmi zabawnie 🙂 ) Poza tym całe to równouprawnienie to jedna wielka ściema 🙂 Bo tak naprawde nikt żadnej kobiecie niczego dzisiaj nie zabrania… nawet sportów walki o których wspomniano. Zarówno zapasy, jak i boks są trenowane przez kobiety od lat! Nikt kobiecie nie zabrania uprawiać spadochroniarstwa! Jak kobieta chce, to nawet może prawo jazdy zrobic 😉 A jeśli chodzi o liczbę kobiet w polityce… sorry, ale nie rozumiem czemu miałby być wprowadzony sztuczny podział że tyle i tyle miejsc na listach wyborczych czy też w sejmie jest zarezerwowanych dla kobiet, tylko dlatego że są kobietami! No chyba że połowa górniczek, elektryczek, hutnczek, ślusarek, taksówkarek, kiwrowczek(?), murarek, tynkarek, tokarek(hehe), spawaczek też będzie kobietami 😉 I równy wiek emerytalny! 🙂

    astromaria 2007-05-20 14:27:01 81.219.50.234

    Rajdy samochodowe są OK, tam siedzi się za kierownicą i nie wymaga to siły fizycznej, a tylko umiejętności. Tego patriarchat też kobietom odmawia, np. nigdy nie słyszałam o zawodniczkach muzułmańskich biorących udział w rajdach. Na stadionach też rzadko się je widuje, bo trudno biec przez płotki w długim okryciu i woalu na twarzy. Seksistowskie ograniczenia działają też w drugą stronę. Jest wielu mężczyzn, którzy chcą być pielęgniarzami. Ale to zawód sfeminizowany, więc panom po prostu odmawiano, że to nie dla nich. Pierwsi wygrali batalię Amerykanie (jak zwykle!), a my dopiero niedawno zmieniliśmy przepisy i infrastrukturę (np. trzeba było w szkołach urządzić dla uczniów płci męskiej osobne toalety i przebieralnie). W świecie robi się wiele, żeby przełamywać stereotypy, u nas niestety nie. Przykład: w pewnym kursie video języka angielskiego (a właściwie amerykańskiego) jedna z bohaterek była właścicielką firmy, a jej sekretarzem był mężczyzna. W równouprawnieniu nie chodzi o to, żeby z kobiety zrobić mężczyznę, dorobić jej wąsy i dać szablę lub wysłać ją na ring z Mikiem Tysonem, lecz o to, żeby nie gardzić, nie poniżać i nie pozbawiać godności ludzi tylko dlatego, że są określonej płci. Jak dla mnie baby w wojsku to czyste zboczenie. Ale może jestem staroświecka i nie potrafię przełamać swoich podświadomych stereotypów. Co innego w policji – w służbie „krawężnikowej” kobiety sprawdzają się lepiej niż mężczyźni, bo nie budzą agresji w ludziach.

    raz79 —> astromaria 2007-05-20 11:23:32 87.239.4.149

    Wiem, z tym sportem trochę „przekolorowałem”. No, ale jeśli chodzi o dyscypliny nie czysto siłowe, to przecież nie ma chyba przeciwskazań, np: strzelanie z łuku, karabinku, jazda F1 (swoją drogą w rajdzie Paryż-Dakar kobiety uczestniczą, np. Martyna Wojciechowska), siatkówka, itd. Jeśli zaś chodzi o zawody, to nie da się ukryć, że podział istnieje – na palcach jednej ręki możemy policzyć sekretarki i przedszkolanki w męskim wydaniu. No i chyba ciężko by było mężczyźnie przebić się co do oczekiwań pracodawców w kwestii płci. Chodziło mi o to, żeby znieść właśnie takie różnice. Co do powszechnej służby wojskowej to osobiście jestem za tym, żeby wojsko było czysto zawodowe, a wogóle to jestem przeciwny przemocy 🙂 No ale skoro równe prawa… Pozdrawiam 🙂

    astromaria –> raz79 2007-05-20 01:16:54 81.219.50.234

    To trochę nie tak. Kobiety nie mogą grać w futbol, biegać, skakać ani boksować się koedukacyjnie z facetami z tej oczywistej przyczyny, że są słabsze fizycznie, nawet jeśli są gabarytowo takie same jak przeciwnik. Zresztą to nie jest żadne równouprawnienie i nie o to w równouprawnieniu chodzi. Zaraz napiszę o tym osobną notkę, bo po rozmowie z synem nasunęło mi się kilka ważnych refleksji. Równouprawnienie to takie same prawa obywatelskie, czyli prawo głosu, prawo do edukacji, do decydowania o sobie i swoim losie, do posiadania osobistego majątku i zarządzania nim zgodnie z własną wolą, do realizowania swojego życia na własny sposób, do bycia chronioną przez prawo itp. a nie równość na ringu czy w ulicznej bójce. Jeśli chodzi o kwiatki, podsuwanie pod pupę krzesełka i całowanie po rękach, to znam wiele kobiet, które tego nie lubią. Ja na przykład nie lubię, ponieważ zauważyłam, że mężczyźni, którzy to robią w jakiś subtelny i zawoalowany, ale jednak wyraźnie obraźliwy sposób okazują w ten sposób kobiecie coś w rodzaju współczującego lekceważenia i demonstrują swoją męską wyższość (zaobserwowałam to u moich krewnych katolików; być może to wynika z ich patriarchalnej religii). Jest w tym coś upokarzającego, co trudno udowodnić, więc się to w milczeniu i z lekką goryczą przełyka. Nie obchodzę również dnia kobiet i moi znajomi wiedzą, że w tym dniu do mnie z kwiatkiem przyłazić nie wolno. Dla mnie jest to święto seksistowskie i nie potrafię przełamać swojego uprzedzenia do niego. Feminizm odebrał kobietom wiele przywilejów. Ale w życiu zawsze tak jest, że za każdą rzecz płacimy jakąś cenę. Oby tylko ta cena nie była za wysoka.

    raz79 2007-05-19 23:51:30 87.239.4.149

    Ja nie rozumiem jednego. Feministki walczą o równe prawa dla kobiet. Ja też jestem za równourawnieniem, chociaż jestem facetem. Tylko dlaczego każdy pomija fakt, iż równouprawnienie oznacza zabranie niektórych przywilejów dla kobiet. Powiem tak: równe płace, równy wiek emerytalny, obowiązkowa powszechna służba wojskowa dla kobiet, zniesienie „sztucznego” podziału na dyscypliny sportowe w wykonaniu kobiet i mężczyzn, niech będzie „koedukacyjna” piłka nożna, biegi, pływanie, zapasy, hmmmm….. boks 😉 etc. W końcu wszyscy jesteśmy równi i należą nam się równe prawa. Koniec z kwiatami i upominkami dla pań. Z udzielaniem im pierwszeństwa, z traktowaniem jak damy, z zabieganiem o względy. Niech mężczyźni traktują kobiety jak „kumpli”. Kwiaty dla mężczyzn! 😉 Niech feministki uświadomią kobietom, że równouprawnienie nie oznacza tylko „danie” czegoś, lecz także zabranie pewnych przywilejów 🙂

    astromaria 2007-05-19 00:00:50 81.219.50.234

    No właśnie. Miałam nadzieję, że wojownicze damy pójdą za ciosem i zrobią coś pożytecznego dla kobiet w tej dziedzinie życia, w której naprawdę jest coś konkretnego i słusznego do zrobienia. Zamiast tego wpuściły parę w gwizdek paplaniny o niczym. Szkoda.

    Iokepine silverhands@op.pl 2007-05-18 23:02:21 83.31.249.191

    Hmm, właśnie dlatego stwierdziłam, ze się teraz wycofuję z ruchu i idę na swoje poletka, jako feministka domowa. Nie podoba mi się ta cisza i nie podobają mi się powody tej ciszy:|

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.