Post scriptum do notki o chrześcijańskim pozdrowieniu i wpływie religii na ludzi


Przeniesione ze starego bloga 2007-06-13 00:12:47

Ponieważ zarzucono mi brak obiektywizmu w atakowaniu ludzi religijnych (celowo nie piszę „ludzi wierzących”, ponieważ wierzyć można w różne rzeczy, nie tylko w nauczanie KK) pomyślałam sobie, że czas na sprostowanie i wyjaśnienie o co mi dokładnie chodziło. Faktycznie, tamtą notkę napisałam szybko i bez przemyślenia, więc dopuściłam się generalizacji, a tego robić nie powinnam.

Religia tak naprawdę niczego z nikogo nie robi i nie zrobi. Każdy jest na jakimś konkretnym etapie osobistego rozwoju i od kazań to się nie zmieni ani na lepsze ani na gorsze. Taka już jest kolej rzeczy i nic na to poradzić się nie da (gdyby się dało, to ludzkość już dawno zostałaby poddana odpowiedniej edukacji i stała się doskonała). Ludzie, którym nauczanie KK nie odpowiada, bo jest albo zbyt liberalne albo przeciwnie, zbyt ortodoksyjne, odchodzą od tej instytucji i znajdują inną niszę, w której mogą manifestować swoje przekonania.

Problem Kościołów chrześcijańskich polega na tym, że nie kierują się one nauczaniem Jezusa, lecz jedną nogą stoją w Starym, a jedną w Nowym Testamencie. To są drogi, których pogodzić się nie da. Nie można ludziom mówić o miłości i przebaczeniu oraz o bezwarunkowej miłości Boga, a jednocześnie czytać im na mszy opowieści o złośliwym, emocjonalnym i niesprawiedliwym Jehowie jako o Bogu i ojcu Jezusa.

Ta schizofrenia sprawia, że katolicyzm rozpada się na dwie połowy. Ludzie dobrzy i światli idą za Jezusem i kierują się Jego naukami, a prymitywna masa trzyma się wiary w karę, zemstę i boże okrucieństwo.

Nie od dziś wiadomo, że ludzie dobrzy są mniejszością. Wiadomo również, że dobro nie rzuca się w oczy, bo działa w ukryciu i ciszy. Zło i ludzie źli wręcz przeciwnie: oni są zawsze widoczni, bo są agresywni, chętni do linczów, bójek i wrzaskliwych manifestacji.

Dlatego my, niekatolicy, zwykle z katolicyzmem utożsamiamy faszystów, fundamentalistycznych fanatyków i wszechpolską hołotę, zapominając o rzeszach tych wyznawców, którzy nikogo nie zaczepiają, nie biją ani nie poniżają. Niestety, listy piszą i stosują przeróżne formy nękania nie ci kulturalni, lecz napastliwi i agresywni.

To tyle chciałam wyjaśnić. Jeśli kogoś obraziłam, to najmocniej przepraszam.

6 komentarzy do “Post scriptum do notki o chrześcijańskim pozdrowieniu i wpływie religii na ludzi

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria 2007-06-13 19:46:07 81.219.50.234

    Rodzice zawsze wybierają za dzieci. Ja od kołyski byłam poddana indoktrynacji ateistycznej, też nic specjalnie miłego, chociaż muszę przyznać, że moi rodzice NIE byli ludźmi świeżo „nawróconymi” na ateizm (ateistami byli już moi dziadkowie), więc nie było w nich neofickiego fanatyzmu, jaki obserwuję w tym środowisku. Dlatego nie walczyli z klerem ani z pojęciem „boga”. Oni go zupełnie ignorowali i pomijali milczeniem. I powiem wam, że to było zupełnie OK. Ja nie potrzebowałam pomocy boga ani Boga, żeby żyć i czuć się szczęśliwą, nie potrzebowałam dekalogu, żeby się przyzwoicie prowadzić, za to dało mi to możliwość nieskrępowanego myślenia i poszukiwania. I tym sposobem (na rozum) doszłam do duchowości. Ale miałam też problemy – skrajną niewiarę w to, że życie samo się mną zaopiekuje i że Siła Wyższa nie da mi zginąć. Zbyt intensywnie używałam (i chyba wciąż używam) racjonalnej, lewej półkuli mózgu. I z tego powodu miewam problemy z intuicją. Ale pracuję nad tym. Tak więc każdy musi uporać się ze spuścizną dzieciństwa i tradycji. Wydaje mi się, że ateiście jest jednak znacznie łatwiej, ponieważ nikt go nie infekuje lękiem przed piekłem ani nie uczy, że tylko on jest moralny, a cała reszta to Sodoma i Gomora skazana na potępienie.

    Xenka 2007-06-13 18:53:20 89.79.169.205

    Astromaria pochodzi z rodziny ateistów, więc nie miała tego problemu, że jako niemowlak „przystąpiła” 😉 To zupełnie inny, niemniej ważny temat. To ohydne, że rodzice nakręcają małe dzieci na swoje wierzenia religijne. Niestety robi to większość wyznawców wszelakich religii. Dziecko nie ma możliwości własnego wyboru, bo zanim zacznie myśleć to już ma zatruty umysł daną religią mamusi i tatusia.

    vooyoo 2007-06-13 12:30:23 194.181.195.195

    Zgadza się Mario… Niestety, ale jeśli zostałaś ochrzczona to automatycznie „przystąpiłaś” (w „” bo nie bardzo rozumiem jak niemowlak może decydować, a zatem przystąpić, a jednak…)do owej instytucji i teraz możesz jedynie wystąpić 🙂 o czym doskonale zapewne wiesz, sądząc po linku do „apostazja” na Twojej stronie. Co do zrozumienia, okazując je innym miło by było otrzymać chociaż troszkę tego samego w zamian 🙂

    astromaria 2007-06-13 12:26:28 81.219.50.234

    PS. Jeszcze jedno – instytucja, o której mówimy uzurpuje sobie prawo do terroryzowania aparatu państwowego i narzucania wszystkim obywatelom, również do niej nie należącym i nie podzielającym jej przekonań swoich religijnych przekonań, np. moralnych i obyczajowych. Że o terrorze „obrazy uczuć religijnych” nawet nie wspomnę – podobny ton zresztą pobrzmiewał w komentarzach do tamtej notki.

    astromaria 2007-06-13 12:05:27 81.219.50.234

    Mnie chodziło o chrześcijan, a nie o instytucję. Ludzie są dobrzy lub źli, a instytucja to zupełnie inna bajka. Ale i ona jest podzielona. Jest wielu księży mądrych, światłych i tolerancyjnych, jest też wielu takich, jak o. dyrektor. A są i tacy, którzy z niej odeszli (były jezuita Stanisław Obirek i były dominikanin Tadeusz Bartoś, obaj zdecydowanie nie pasujący do sztywnych kościelnych ramek, w które zostali wtłoczeni). Wiadoma instytucja jest organizacją o zbrodniczej przeszłości i z tego powodu ja do niej nigdy nie przystąpię. Ale są ludzie, którzy mimo, że są dobrzy (a może właśnie dlatego) trzymają się jej, bo nie mają odwagi samodzielnie żeglować po oceanie życia. Okażmy im trochę zrozumienia.

    vooyoo 2007-06-13 10:54:44 194.181.195.195

    Nie będę tu argumentował dlaczego uważam KRK za złą instytucję, bo w ten sposób tylko nakręcę niepotrzebne „bicie piany”… Chcę tylko zaznaczyć, że irytujące jest podejście KRK i ortodoksyjnych członków jako monopolistów prawdy, jednej i jedynej, a wszystko co inne to „diobeł” i sekta, a my (KRK) to „święte krowy”. Gdzie tu chrześcijańska tolerancja i miłość dla bliźniego? Ze smutkiem obserwuję jak nasz kraj staje się coraz bardziej państwem wyznaniowym, gdzie konstytucyjna wolność to już jakiś pusty frazes.

    Xenka 2007-06-13 08:06:52 89.79.169.205

    Witaj w klubie, mnie też nieraz zarzucają niechęć i uprzedzenia do Chrześcijaństwa, czy uogólnianie. Niestety czasami ciężko w momencie pisania, czy mówienia powstrzymać się przed trochę zbyt daleko idącymi wnioskami, spostrzeżeniami, czy po prostu objeżdżaniem danej instytucji. Stąd właśnie postanowiłam, że nie będę w ogóle rozmawiała z ludźmi o religiach i wierzeniach, a jeżeli już to się będę regularnie gryzła w język, bez względu czy będę potrzebowała tego, czy nie. Faktycznie ci cisi Chrześcijanie siedzą gdzieś w myszej norce i prowadzą spokojne życie, a na „świat” wyłażą tylko ci fanatyczni, którzy doszczętnie przeinaczyli naukę Jezusa i wykorzystują ją do swoich brudnych celów. Szargają imię całej społeczności chrześcijańskiej. No ale to nie znaczy, że nam wolno iść jak owieczkom za stereotypami fanatycznych Chrześcijan z MW. Choć kurcze, nie przekraczanie tej bariery jest nieraz baaaaardzo ciężkie…

  2. Coś z Lichtenberga na ten temat, którym się ostatnio zachwycam:) :

    „Złota zasada: Nie należy sądzić ludzi według ich przekonań, lecz według tego, co przekonania te z nich czynią.”

    „I głosił z łagodną wściekłością jedynie uszczęśliwiającą siłę katolickiej wiary.”

    „Istnieją dranie, którzy religię uprawiają tak, jak cesarz chińskie ogrody.”

    Btw, Mario, ta przeprowadzka to świetny pomysł – ten blog jest dużo czytelniejszy, niż ten z marychą w tle.

  3. Fajne aforyzmy 🙂

    Przeprowadzka była konieczna, mam nadzieję, że dawni goście nie odpadną z powodu zmiany adresu.

  4. Kochana Astromario 🙂

    dawni goście, przynajmniej niektórzy, zawalając robotę z wypiekami na twarzy czytają teraz po nocach te wątki, do których w przeszłości nie zdążyli dotrzeć.

    A dla zagubionych są wyszukiwarki…

Nie mam żadnego wpływu na to, że komentarze stałych bywalców bloga lądują w moderacji! Proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.