Pytania bez odpowiedzi

Przeniesione ze starego bloga (2006-04-28; 18:35:40)

Z powodu nękającego mnie ostatnio neptunicznego roztargnienia wpisałam się w formularzu do korespondencji na stronie http://pytania.republika.pl/, a przecież wyraźnie było tam napisane, że strona nie będzie aktualizowana. Ostatnie odpowiedzi na wpisy odnotowano w kwietniu 2001 r. O co więc chodzi? Właściwie chyba o nic, ale skoro już się tak wymądrzyłam, to może szkoda, żeby poszło na marne i warto coś z tym zrobić?

No dobrze, chodzi o oto, że na tej stronie jakiś osobnik dziwi się, że ludzie wierzą w to, co jest napisane w Biblii i że w ogóle wierzą. Włożył sporo wysiłku w to, żeby wciągnąć tych najżarliwiej wierzących do dyskusji, ale oni się nie dali. Gorzej – olali go totalnie. Niektórzy okazali swoje faryzeuszowskie poczucie wyższości. I to wszystko.

Oto przykłady typowych podgadów: „Dziękuję za zaproszenie. Obiecuję modlitwę, aby również w Pana sercu zagościł Bóg” (i ja to znam z mojej Księgi gości, ech…) albo: „Proszę mi wybaczyć, że nie będę częstym gościem” (a broń Boże, jeszcze bym zobaczył coś co mogłoby zachwiać moją wiarą). Inna próbka: „Za niski poziom owego ‚czepiania’ abym sobie zawracał tym głowę”.

No cóż, myślę, że autor strony mógł poczuć się zlekceważony. Szukał zaczepki, spodziewał się, że zasypie oponentów gradem argumentów nie do obalenia i że poczują, jacy są głupi. A oni tego nie docenili. A może to oni nie chcieli poczuć się głupi? A kto by chciał? Ja na pewno nie. Ale oni mają nade mną wielką przewagę – oni mają wiarę w to, że niezłomne trzymanie się tych antyrozumowych zasad prowadzi prostą drogą ku zbawieniu.

Ze mną jest ten problem, że nie wierzę ani w zbawienie, ani w bajeczki ateistów. Bo tak naprawdę nie istnieje żadne choćby tylko trochę sensowne wyjaśnienie tajemnicy kto, po co i kiedy stworzył ten świat. Wiara w przypadek jest warta dokładnie tyle samo, co wiara w Boga. Jest to tylko i wyłącznie ślepa wiara. A kto stworzył ten przypadek? A kto stworzył tego Boga? Co było pierwsze – jajko czy kura? Niech sobie filozofowie łamią głowy, ja też mogę, ale nie muszę.

To w kwadratowych nawiasach [Czyżby w końcu jakieś rzeczowe argumenty?] było tam w ramce do korespondencji, więc dałam się sprowokować, szkoda tylko, że na daremno. I napisałam:

Nie. Zamiast przekonywania – rzeczowe pytania do SAMODZIELNEGO przemyślenia. Czym różnisz się od J. Z. (naczelnego apologety IV RP) i innych „obrońców wiary”? Widzę, że robisz dokładnie to samo, co Z., z którym kiedyś miałam wielką nieprzyjemność wymienić kilka maili: bronisz swojej wiary. Boisz się, że mógłbyś ją stracić? Aż tak jest słaba?

Ta strona to twój ośrodek apologetyczny. Na jakie właściwie rezultaty liczysz? Czym różnisz się od misjonarzy i inkwizytorów? Wygląda na to, że chcesz nawracać tak, jak nawracają oni. Różnica polega tylko tym, że nie masz swojego własnego stosu do palenia myślących inaczej… ale oni też już nie mają. Czy udało ci się przekonać jakiegokolwiek wierzącego w biblijne bajeczki i sprawić, żeby stał się niewierzący/myślący? A nawet gdyby ci się to z którymś udało, to co ci to da? Nawet jeśli to ty masz rację i twój sposób widzenia świata jest jedynym właściwym, słusznym i obiektywnym, a cała reszta świata to zabobonne, ślepe i zniewolone intelektualnie barany, to co? Masz jakiś wpływ na to, żeby świat stał się inny niż jest? Choćbyś się z**rał, to i tak nic na to nie poradzisz. Świat jest taki, jaki jest. Nawet ci wszyscy przesławni ateiści o wielkich i szanowanych nazwiskach, na których się powołujesz przez kilka wieków nie zdołali tego zmienić ani na jotę.

Dla mnie ateizm jest taką samą pomyłką jak religijność. Nie opuściłeś stada. Ty zmieniłeś je na inne. Co nie zmienia faktu, że dalej jesteś w stadzie i beczysz tak samo jak inne, tylko teraz ateistyczne, owce. Jak widzę nie udało ci się sprowokować do dyskusji nikogo, poza kilkoma potakiwaczami. Dyskutowanie z ludźmi, którzy we wszystkim się z tobą zgadzają musi być śmiertelnie nudne, prawda? Ci, co się nie zgadzają olali cię z wysoka. Ze mną też nie podyskutujesz, bo dla mnie jest to strata czasu. Bo ja nie zmienię ciebie, a ty nie zmienisz mnie. I znów wszystko pozostanie po staremu. Nihil novi sub sole…

PS. Jeśli jesteś ciekawa / ciekawy, czy i w co wierzę, w info „O mnie” jest link do „Mojego credo”.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s