Gdyby wybory mogły coś zmienić, to by były zakazane

Przeniesione ze starego bloga (2006-06-09; 11:57:38 )

Ta notka to mój głos w dyskusji, jaka toczy się w moim forum. Zaczęło się od stwierdzenia, że „gdyby wybory mogły coś zmienić to byłyby zakazane”. Po prostu genialnie powiedziane. Zaczęłam pisać odpowiedź, a ona się rozrosła, więc pomyślałam, że może to być notka na bloga.

Przyznam się, że ja jestem czarną owcą, bo na wybory nie chodzę. Od czasów młodości brałam udział w wyborach tyle razy, że można to policzyć na palcach jednej ręki. Raz poszłam, bo komuchy ogłosili, że ci, którzy nie chodzą będą mieli przerąbane i władza dobierze im się do wiadomo czego. Ale oczywiście to były strachy na lachy, bo dla nich tak naprawdę było korzystniej, jeśli ludzie byli bierni. Poszłam też (i to galopem), kiedy dopuszczono „Solidarność” do list wyborczych. Wydawało mi się, że biorę udział w historycznym i niezwykle znaczącym wydarzeniu. Zagłosowałam na Solidarność, ale tamte wybory jak wiadomo demokratyczne nie były, ponieważ na listach byli przede wszystkim komuniści, a dla reszty zostawiono tylko bodaj 30%. Więc poleciałam i na następne wybory, które już nie były ograniczone.

I wiecie co? Wspominam te wydarzenia z prawdziwym bólem w sercu. Wierzyłam (o naiwności!), że ci ludzie są uczciwi, wspaniali i mądrzy i że poprowadzą nasz kraj ku sukcesom. Pamiętam, że satyrycy, tak zawsze w naszym kraju kochani, a nawet uwielbiani, podnieśli lament, że oto nastał kres ich karier, bo teraz już nie będzie kogo wyśmiewać ani z kogo się nabijać, bo do władzy doszli ludzie światli i prawi. O mój Boże!!!! To, co zdarzyło się potem to był najgorszy koszmar, jaki pamiętam. Moja wiara i radość runęły jak domek z kart. Ci ludzie najpierw zaczęli toczyć podłe wojny między sobą, podgryzając się i oczerniając w paskudny sposób. Cała ich solidarność, która dała im zwycięstwo znikła jak sen. Na jej miejscu pojawiła się wrogość i wyjątkowo obrzydliwe metody walki. Parlament stał się kabaretem, po prostu wstyd było słuchać, co tam się działo. I znów satyrycy zapłakali, że nie mają pracy, bo politycy sami robią najlepszy i najśmieszniejszy kabaret świata.

Potem ci politycy zaczęli włazić w d. Kościołowi. Totalitaryzm komunistyczny został zastąpiony totalitaryzmem chrześcijańskim. Zaczęto głosować nad tym, na ile lat więzienia skazywać kobiety pozbywające się ciąży. Do paki miały iść nawet te matki, które miały 6 dzieci, męża alkoholika i żyły w nędzy. Posłowie Marek Jurek, Jan Łopuszański, Stefan Niesiołowski i Antoni Macierewicz wiedli w tym prym. Nasz obecnie wielce dystyngowany i czarujący marszałek Jurek grzmiał wtedy w sejmie: „rok nie wyrok, dwa lata jak dla brata”. W telewizji od rana do nocy trwały dyskusje zwolenników i przeciwników aborcji, miasta były wyplakatowane i zasypane ulotkami z posiekanymi płodami. Horror po prostu, strach było wyjść z dzieckiem na miasto, żeby od tych obrazków nie doznało szoku. Łopuszański ufarbował włosy na kruczoczarny kolor, zapuścił wąsik a’la Hitler, w oczach wyhodował wyraz żądny mordu, gębę chyba smarował sobie kredą albo innym śnieżnobiałym mazidłem, ubierał się na czarno i w takim przebraniu siał panikę w sejmie i telewizji. Powstało jakieś katolickie radio, ale chyba to jeszcze nie było radio z twarzą, a w nim były relacje z wydarzeń, które były popierane, a nawet sterowane przez KK. Włączyłam to medium, bo wtedy, za Solidarności, powstał nowy gatunek ludzki, czyli „niewierzący, ale praktykujący”, czyli tacy jak ja. No więc włączyłam i słyszę, że kłębi się tam wielki i niewątpliwie agresywny tłum ludzi, gwar straszliwy, nie wiadomo o co chodzi, z gwaru wybijają się jakieś okrzyki, hałasy, wyraźnie daje się wyczuć gęstą wrogość i nienawiść. Po chwili dziennikarz podsuwa mikrofon pod nos jakiejś podstarzałej obywatelki o skrzeczącym głosie, a ta drze się jak bestia z piekła rodem: „te, co nie chcą rodzić to są k…., my tym k…. zaraz przylejemy drągami. Jakby taka k…. urodziła 10 dzieci, to by wiedziała jakie życie jest ciężkie, a im się zachciewa lekkiego życia, bo to są k….., my im teraz tym k…. wpier….!!!!” Potem nastąpiło uroczyste spalenie tabletek antykoncepcyjnych, bohatersko wykupywanych przez te babusy z aptek.

W ten sposób wszystko to, o co bohatersko walczyliśmy zostało totalnie skompromitowane przez samych zwycięzców. Od tej pory w wyborach nie uczestniczę i z całą pewnością uczestniczyć nie będę. A w tych ostatnich można było wybierać między dżumą a cholerą. Jedna partia nie różni się niczym od drugiej. Ten sam program, politycy mieszają się między partiami jak gazy w tyglu, bo w tym świecie trwają nieustające ruchy Browna. Nie ważne są programy i poglądy, ważne jest, żeby wskoczyć do tej partii, która dorwie się do władzy. Każda ekipa, dochodząc do władzy popełnia polityczne samobójstwo i już wkrótce nie będzie nowego politycznego narybku. Nie pojmuję tylko jednego: jak to możliwe, że ten rząd jeszcze trwa. Widocznie większość ludzi już dawno zrezygnowała z kiwnięcia choćby jednym palcem i wszyscy czekamy, aż się to wszystko samo zniszczy. Ja tylko się pocieszam, że oto na naszych oczach wali się w gruzy Wielki Babilon. Ten upadek musi narobić hałasu i wzbudzić przerażenie maluczkich. Pierwsza zatańczę na jego gruzach.

Jedna myśl nt. „Gdyby wybory mogły coś zmienić, to by były zakazane

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria 2006-06-13 01:22:28 82.160.202.242

    No, chyba że na innej planecie, bo tu jakoś jest mało perspektywicznie. Do końca kali yugi podobno zostało jeszcze mnóstwo czasu.
    Tohu-Wabohu 2006-06-13 01:04:17 83.31.253.235

    Dlaczego zaraz pozbawianie? Nadziei trzeba szukac gdzie indziej…

    astromaria 2006-06-11 20:53:48 82.160.202.242

    Nie nieeeeee 😦 Pozbawianie ludzi nadziei jest zbrodnią…

    Tohu-Wabohu 2006-06-11 16:58:38 83.31.243.33

    Spoko, spoko, Babilon padnie ale na jego miejsce pojawia sie 3 nowe. Jak do tej pory to sie sprawdza…

    Anahella anahella@gazeta.pl 2006-06-10 23:18:04 80.72.40.122

    Ale polityka taka byla, jest i bedzie. W sumie scenariusz podobny, tyle ze aktorzy sie czasem zmieniaja. Poszlam na wybory tylko kilka razy w zyciu. W roku 89, w nastepnych wyborach bralam udzial i w ostatnich. No i w pierwszych wyborach prezydenckich. Tez zreszta nie do konca, bo w drugiej turze nie mogli glosowac mieszkajacy za granica – bylam wtedy emigrantka;) W ostatnich wzielam udzial, bo uznalam ze moze moj glos zadecyduje, by zepchnac mafie gierchowsko-lepperowska na margines… eeee nie udalo sie:)

    astromaria 2006-06-09 18:46:58 82.160.202.242

    Tak, ten wyjazd do Pinocheta to był jak dla mnie przebój sezonu i symbol tego, czym nowa Polska może się stać pod rządami dobrych, regularnie przystępujących do spowiedzi katolików, posłusznych Bogu, dekalogowi i papieżowi. Wprawdzie w dekalogu jest napisane „nie zabijaj”, ale nie jest jednoznacznie napisane „nie zabijaj komunistów, lekarzy ginekologów, kobiet, które nie chcą dostarczać owieczek dla systemu i innych niepokornych”. Nie od dziś wiadomo, że reprezentantom religii miłości i miłosierdzia wolno było przelewać krew całymi oceanami, pod warunkiem, że była krew niewiernych i czerwonych.

    Astro 2006-06-09 17:50:55 83.8.39.24

    I ja pamiętam jak J. Szczepkowska uroczyście ogłosiła koniec zniewalającego komunizmu otwierając tym samym pełen wolności czas „wojen na górze”, rozterek typu „nie chce ale musze”, straszenia teczkami, zakładania wolnej Polsce spraw o finansowe odszkodowania za doznane szkody podczas walki o wolną Polskę, pielgrzymek młodej chrześcijańskiej demokracji do Augusto Pinocheta którego niedoskonałość polegająca na byciu wielokrotnym mordercą, wydawała się niczym wobec ogromnej zalety jego nienawiści do lewicy, żenujących metod negatywnej kampanii wyborczej… i wielu innych szopek.

    Konsument stranger@mnc.pl 2006-06-09 14:00:19 193.151.115.12

    Może i ty pierwsza, ale ja już tam będę stał i poproszę cię do tańca. Eniłej, winy doszukiwać można się tylko w ludziach skrajnie konserwatywnych, o ciasnych, zamkniętych umyślikach, hipokrytach i tak dalej, dalej. Właściwie wszystkie te cechy reprezentują mohery, choć trzeba pamiętać o rzeszach społeczeństwa przez takie babcie wychowanych. Na nich po prostu nic się nie poradzi – stanowią większość starszych osób w kraju i swoją pseudotowarzyskością zarażają mnóstwo ludzi. I w sumie racja, jedyne na co możemy czekać to aż wyginą. A potem rząd się dziwi czemu młodzież nie chce mieszkać ani chować dzieci w ich kraju… Dodatkowo chcę wspomnieć że po prostu pięknie i epicko podsumowałaś politykę w Polsce. Ten wpis powinien być zamieszczony w każdym podręczniku od historii nowożytnej/współczesnej jako literacki wstęp.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s