Feministyczna prowokacja

Jest gorąco, więc mogę się usprawiedliwić: przygrzało mi! Dlatego dziś będzie cytat z Osho. Jak pewnie wiecie, to mój ulubiony guru.

Dlaczego cytat? Wypadła mi książka z biblioteczki, a to jest znak. Z książki wypadła kartka pocztowa, a na niej (moja) notatka sprzed wielu lat: „strona 53 na dole i 54 (o kobiecie)”. Więc zajrzałam. I przeczytałam, co następuje:

„W teologii chrześcijańskiej znaleźć można tę samą alegorię (chodzi o znaczenie i rolę czakr – przypisek MS.) w opowieści, że Bóg stworzył świat w sześć dni, siódmego zaś odpoczywał. Tych sześć dni to sześć czakr, sześć ośrodków istnienia. Siódmy jest odpoczynkiem. Człowiek dotarł do domu, odpoczywa. Tej alegorii nie zrozumiano. Chrześcijanie, a szczególnie teolodzy chrześcijańscy, nigdy nie wchodzą bardzo głęboko. Ich rozumienie pozostaje powierzchowne, co najwyżej logiczne, teoretyczne, ale nigdy nie dotyka tego, co istotne. Bóg stworzył świat – najpierw materię, a na końcu stworzył człowieka. Przez pięć dni stwarzał wszystko inne w świecie, materię, zwierzęta, ptaki, a potem, szóstego dnia stworzył człowieka. A w ostatniej chwili szóstego dnia stworzył kobietę. I jest to bardzo symboliczne – kobieta jest ostatnim stworzeniem, nawet mężczyzna nie jest ostatni. I ta alegoria jest jeszcze piękniejsza, bo powiada, że stworzył on kobietę z mężczyzny. Oznacza to, że kobieta jest ulepszeniem mężczyzny, formą czystszą.

Przede wszystkim – kobieta oznacza intuicję, poezję, wyobraźnię. Mężczyzna oznacza wolę, prozę, logikę, rozum. Są to symbole – mężczyzna oznacza cechę agresywną, kobieta oznacza przyjmowanie. Przyjmowanie jest najwyższe. Mężczyzna oznacza logikę, rozumowanie, analizę, filozofię; kobieta oznacza religię, poezję wyobraźnię; bardziej płynna, bardziej elastyczna. Mężczyzna walczy z Bogiem. Nauka jest czystym produktem ubocznym mężczyzny, mężczyzna walczy, zmaga się, usiłuje zdobywać. Kobieta nie walczy, po prostu wita, czeka, ulega.

A ta chrześcijańska alegoria powiada, że Bóg najpierw stworzył mężczyznę. Mężczyzna jest najwyższy w królestwie zwierząt – ale jeśli chodzi o ludzkość, kobieta jest wyższa. Teolodzy chrześcijańscy zinterpretowali to absolutnie niewłaściwie, zinterpretowali to według samczego szowinizmu. Myślą, że mężczyzna jest ważniejszy, dlatego Bóg najpierw stworzył mężczyznę. Skoro tak, to zwierzęta muszą być jeszcze ważniejsze! Ta logika jest fałszywa. Myślą, że mężczyzna jest sednem, a kobieta jest tylko załącznikiem. W ostatniej chwili Bóg poczuł, że czegoś brakuje, wziął więc jedną z kości mężczyzny i stworzył kobietę. Kobiety nie uważa się za zbyt istotną – ot, pomocnik, po to tylko, żeby mężczyzna czuł się dobrze, w przeciwnym razie byłby samotny. Ta opowieść analizowana jest tak, że wydaje się, jakby to kobieta była mniej ważna od mężczyzny, zabawka, którą mężczyzna może się bawić, bo gdyby nie to, byłby samotny.Bóg kochał mężczyznę tak bardzo, że pomyślał, że byłby on smutny i osamotniony. Nie, to nie jest prawdą.

Wyobraźnia przychodzi tylko wtedy, gdy wola zostanie poddana. Ta sama energia, która jest wolą, staje się wyobraźnią, i ta sama energia, która staje się agresją, staje się przyjmowaniem, i ta sama energia, która walczy staje się współdziałaniem. Ta sama energia, która jest złością, staje się współczuciem. Współczucie wywodzi się ze złości, jest to złość udoskonalona, jest to wyższa symfonia wywodząca się ze złości. Miłość wywodzi się z seksu – jest wyższym dostąpieniem, czystszym”.

9 myśli nt. „Feministyczna prowokacja

  1. Być może mężczyźni rzeczywiście są z Marsa, a kobiety z Wenus. Postrzeganie obu płci jako pochodzących z różnych planet, jeśli chodzi o reakcje emocjonalne.
    U kobiet dwukrotnie częściej niż u mężczyzn diagnozuje się depresję. Mężczyźni niemal dwukrotnie częściej niż kobiety używają kokainy (prawdopodobnie z uwagi na czynniki społeczne). Za to kobiety zażywające ten narkotyk uzależniają się szybciej i kiedy zaczynają szukać pomocy, zwykle znajdują się już w poważniejszym stadium nałogu. Między mózgiem kobiety i mężczyzny są istotne różnice. kobiety molestowane seksualnie jako dzieci mają średnio o pięć procent mniejszą masę hipokampu niż te, które nie przeżyły takie doświadczenia. Zgadzam się w sumie z tym co piszesz astromario, ale to wszystko nie zmienia faktu, że kobiety są uległe wobec mężczyzn i bardziej rozwiązłe. Ty sama powinnaś chyba o tym wiedzieć najlepiej. Pozdrawiam! Zdrowy samiec

  2. Drogi samcze, astrologia zawsze twierdziła, że kobiety i mężczyźni mają inne „Słońca”. Naszym Słońcem miał być Księżyc i pewnie w czasach patriarchalnych faktycznie był. Księżyc jest patronem macierzyństwa, ogniska domowego i ogólnie czułej opieki. Wenus z kolei jest patronką kobiecego erotyzmu i uwodzicielstwa. Na pewno są to inne wibracje, niż marsowe, które rządzą mężczyznami. I bardzo dobrze, niech żyją różnice.

    Różnic jest więcej: testosteron jest (jak to orzekł niedawno pewien uczony mąż) substancją silnie toksyczną i to właśnie on jest przyczyną, dla której mężczyźni żyją krócej (to wcale nie stres zabija facetów!). Jeśli chcemy, żeby chłopiec dorównał kobietom w długości życia i zdrowiu, powinno się go wykastrować we wczesnym dzieciństwie, niestety (to też ten uczony). Testosteron powoduje też nadmierną brawurę i głupie przeświadczenie, że facet jest niezniszczalny, dlatego może wszystko, np. jeździć motocyklem z prędkością 250 km/h, do tego na jednym kole, w centrum miasta, w czasie szczytu komunikacyjnego i pod prąd.

    Gorsza sprawa: może my częściej cierpimy na depresję, ale mężczyźni biją nas na głowę w czymś znacznie gorszym: to wśród nich jest dużo więcej psychopatów (procentów nie podam, bo mam dysleksję, więc nie pamiętam cyferek) oraz morderców, zwłaszcza seryjnych (to pewnie znowu z powodu testosteronu, który powinien być substancją zakazaną, hehe ).

    (Na marginesie: jest taka definicja depresji, że jest to „wyrzeczenie się poczucia własnej mocy”. Czyż nie tego od urodzenia wymaga się od dziewczynek?)

    To, że kobiety są uległe wobec mężczyzn (i nie tylko mężczyzn) wynika z braku testosteronu (czyli agresywności i słabości fizycznej) oraz… wychowania! Niestety, system patriarchalny zrobił kobietom straszną krzywdę. Od urodzenia słuchają, że są głupie, nieudane, wybrakowane, nic nie warte, że mają trzymać buzie zamknięte, że ich miejsce jest w kuchni, przy garach, w kącie, w szopie, chlewie, ale nie na uczelniach i salonach, gdzie rozmawiają mądrzy faceci, władcy tego świata. Kobiety tak są wychowywane, że nie mają poczucia nie tylko własnej wartości, ale nawet.. tożsamości.

    Hipokamp kurczy się nie tylko u kobiet. Każde dziecko, doświadczające dowolnej przemocy, nie tylko seksualnej, ale i czysto fizycznej czy znęcania psychicznego, ma ubytki w hipokampie. I w innych częściach mózgu również. Pod wpływem ciężkich stresów mózg się „wykoślawia” i to jest zwykle proces nieodwracalny. Pewnie dlatego ofiary przemocy same stają się brutalami i kończą na krześle elektrycznym.

    Wszystko co piszesz jest OK, poza jednym: nie podoba mi się bardzo pejoratywne określenie, że kobiety są „rozwiązłe”. Przede wszystkim nie ma definicji, co to znaczy „rozwiązłe”. Tego słowa chętnie używają reprezentanci patriarchatu, żeby uzasadnić konieczność obrzezania kobiet lub więzienia ich w domach.

    Ale zastanówmy się: czy masz na myśli ilość partnerów? Pod tym względem żadna kobieta nie dorówna przeciętnemu facetowi.

    Czy chodzi ci o to, że kobiety mają lepsze orgazmy? Jeśli tak, to pewnie kieruje tobą zawiść, hehe 😛

    A może chodzi o to, że to kobiety są prostytutkami? Dziś i to się zmienia, panowie wchodzą do tego „zawodu” coraz częściej i liczniej. Prostytucja jest skutkiem patriarchatu i uprzedmiotowienia kobiety. Oraz tego, że kobiety są wychowywane w pogardzie (wręcz nienawiści) dla swojej płciowości, a to sprawia, że niektóre z nich odczuwają chory przymus przeżywania poniżenia. To można i powinno się leczyć, ale tego się nie robi.

    Jeśli o mnie chodzi, to nigdy nie byłam „rozwiązła” (jeśli to miała być aluzja do mnie). Wręcz przeciwnie, jestem pod tym względem zdecydowanie „wybrakowana”…

  3. Gratuluję astromario, wspaniały tekst! Jeśli mogę wtrącić trzy grosze to czytając ze zrozumieniem ZS uważam, że miał on na myśli, nie to, że jesteś rozwiązła, ale to, że jesteś kobietą i lepiej je znasz. To tylko tak na marginesie. Pod wpływem tego artykułu pojawiła się w mojej kobiecej główce taka oto wątpliwość gdzie jest ta cienka granica między dewiacją a normalnością właśnie w kontekście kobiet i mężczyzn. Weźmy na przykład takie choćby praktyki bdsm (bardzo ostatnio modne nawet wśród duchowieństwa) – dla niewtajemniczonych wyjaśniam, że chodzi głównie o praktyki sadomasochistyczne. Dlaczego obecnie tak wiele kobiet i to w różnym wieku (nie tylko rozwydrzone nastolatki, ale i panie bardzo dojrzałe)deklarują chęć doświadczenia realnego bólu, upokorzenia, wręcz doznania okrucieństwa od drugiej osoby i przeżycia związanej z tym rozkoszy zmysłowej. W tym miejscu odniosę się do zagadnienia „rozwiązłości” poruszonej przez ZS. W wyniku długich badań i obserwacji życia osobników ludzkich ponad wszelką wątpliwość stwierdzono, że to mężczyźni są próżni i „rozwiąźli” oraz że to oni wykorzystują naturalno-behawioralną uległość kobiet. W tym miejscu pozwolę sobie niezgodzić się z ZS. Natomiast, jeśli chodzi o prostytucję, to mało jest stosunkowo kobiet uprawiających najstarszy zawód świata dla czystej przyjemnosci cielesnej. A jeśli chodzi o praktyki bdsm, to moim skromnym zdaniem, albo to jest już dewiacja seksualna o podłożu psychicznym albo moda i chęć dorównania mężczyznom (skoro oni mogą to dlaczego my nie). Jestem ciekawa Twoich przemyśleń na ten temat astromario. A propos uwarunkowań hormonalnych to masz zupełną rację. Czytałam o tym m.in. w „Płci mózgu” Moir i Jessel. Kobiety nazwijmy je umownie „rozwiązłymi” i agresywnymi są wyjątkiem. Albo u nich coś nie tak z hormonami (istnieje w kobiecych organizmach hormon o podobnym działaniu jak testosteron, zaburzenie powstałe na etapie tworzenia się płciowości)albo coś nie tak z psychiką. Jeszcze raz powtarzam to mężczyźni z natury są agresywni i skłonni do najdziwaczniejszych perwersji. Ale nie zapominajmy o jednym zarówno kobiety jak i mężczyźni posiadają rozum.
    Po prostu kobieta

  4. O rany, ale zabiłaś mi klina… za moich czasów nazywało się to „praktykami sado-maso” i był to taki temat trochę do żartów (na przykład w komediach uwielbiano wstawiać scenki z ubraną w czarne skóry damą, lejącą pejczem pupsko jakiegoś skutego łańcuchami nieszczęśnika), a trochę z pogranicza horroru. Jednak w dobie internetu wszystkie skrywane wstydliwie do tej pory sprawy wychodzą na powierzchnię. I nagle się okazało, że lubiących doświadczać bólu jest więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Ze zdumieniem dowiedziałam się na pewnym forum (rzekomo psychologicznym) od pewnych aktywnie dyskutujących tam panów, że kobiety na masową skalę domagają się przykuwania kajdankami do kaloryfera i biczowania. Kiedyś (ale to zdarzyło mi się tylko raz) zadzwonił do mnie jakiś facet z propozycją, że przyjdzie do mnie na sesję astro, ale on będzie nagi i rozpłaszczony na podłodze, a ja ubrana po szyję i z batem (mało z krzesełka nie spadłam z wrażenia słysząc co gada), potem pokazali chyba na Discovery osoby płci obojga, uprawiające sport tak intensywnie, żeby doświadczać możliwie największego bólu fizycznego. I nagle okazało się, że ludzie wokół torturują się sami, a to głodząc się, a to narzucając sobie jakieś inne reżimy… zgroza!

    Prawdę mówiąc nie czuję się na siłach, żeby to wyjaśnić czy zrozumieć, bo to zupełnie nie moja bajka. Znam to tylko z teorii. W swojej pracy zaliczeniowej z psychologii (została opublikowana na blogu) pisałam o tym, że sławny i szanowany psychoterapeuta Eric Berne ma coś nie tak z głową, bo deprywację i uczucie poniżenia u pacjenta nazywa „korzyścią psychologiczną”. Dla mnie to jest chore, ale ja widocznie miałam wyjątkowe szczęście, że nie doświadczyłam w dzieciństwie żadnych nadużyć seksualnych ani przemocy fizycznej (lanie dostałam tylko raz, od matki, której ewidentnie odbiła jakaś szajba i byłam wtedy na nią tak wściekła, że chyba bym ją za to zabiła, gdyby nie to, że miała nade mną tak znaczącą przewagę fizyczną).

    Z teorii wiem tylko tyle, że ludzie często doświadczający bólu z powodu brutalnego traktowania, upokarzania, czy z powodu nadużyć seksualnych w dzieciństwie uzależniają się od tych bodźców i odczuwają potem patologiczną potrzebę ich powtarzania w późniejszym życiu. Freud postawił sprawę na głowie, tworząc teorię, że to dzieci są złe i sprowadzają biednych, niewinnych dorosłych na złą drogę, kusząc ich seksualnie – jakim trzeba być kretynem, żeby wymyślić coś równie kuriozalnego! I jak kretyński jest świat, w którym żyjemy, że to przyjął za prawdę (o tym z kolei pisałam w notce o Alice Miller – kliknij na tag z jej nazwiskiem).

    Powiem co wiem, głównie z życia, a nie ze szkoły. Żeby się dokształcić chodziłam na mityngi dla AA, gdzie bywali też inni nałogowcy. Bardzo szybko stało się dla mnie jasne, że za każdym nałogiem kryje się dramat dzieciństwa. C ludzie po prostu zagłuszają w sobie ból i uczucie poniżenia oraz poczucie niskiej wartości. Jak się upiją czy zaćpają, ból znika (przynajmniej pozornie i na jakiś czas). Nikt ich nie nauczył kochać i szanować siebie samych, więc idą przez życie stale głodni miłości i akceptacji.

    Przykład: ładna i młoda dziewczyna, która tnie się żyletką do krwi, a szczególnie znęca się nad swoimi piersiami i wzgórkiem łonowym. Chodzi (uwaga!) ubrana, rozczochrana i wymalowana jak dziwka. Jest tak wyzywająca, że faceci na ulicy za nią gwiżdżą i obrzucają epitetami. Jej przyjaciółki bardzo się o nią martwią, bo wiedzą, że to fajna, wrażliwa i inteligentna dziewczyna, która niszczy siebie samą. W końcu zmuszają ją do rozmowy z psychologiem. I co się okazuje: dziewczyna była wykorzystywana seksualnie jako 7-letnie dziecko. Nie miała żadnej, dosłownie żadnej władzy nad tym, co się z nią działo. Oprawca bawił się nią jak lalką, a jej rodzice nie chcieli nic o tym wiedzieć, bo ważniejsze było dla nich, żeby nie było sąsiedzkich awantur i krzyków. Los córki nie był wystarczająco ważny. Teraz, już jako dorosła, ulega złudzeniu, że zachowując oraz ubierając się wyzywająco i biorąc udział w orgiach seksualnych „KONTROLUJE SYTUACJĘ” (sic!!!). Ma poczucie, że kontroluje coś, nad czym w dalszym ciągu nie ma żadnej władzy! Leżąc na samym spodzie, pod kilkoma facetami, łudzi się, że ma nad nimi kontrolę! Jedyną oznaką, że cierpi jest to, że kiedy wraca do domu rozbija lustro, w którym widzi własne odbicie i tnie się rozsypanym po podłodze szkłem. Po profesjonalnej terapii przestała się ciąć i zmieniła sposób ubierania. Nie wiem, czy na trwałe.

    Ci wszyscy, którzy lubują się w seksie zbiorowym również silnie podkreślają fakt, że w czasie orgii „kontrolują sytuację”. Taka deklaracja jasno mówi o tym, jaki jest ich nieuleczony problem psychologiczny.

    Myślę, że wszystkie praktyki bdsm mają podobne podłoże. Ci ludzie zbyt często doznawali w dzieciństwie bólu fizycznego i uzależnili się od niego. Po prostu, jako dorośli nie mogą żyć bez tortur. Wszyscy powinni trafić do profesjonalnych ośrodków, gdzie poddano by ich terapii.

    Uzależnienie od bólu fizycznego jest tym samym, co każde inne uzależnienie od chemii własnego organizmu (czyli substancji nie pochodzących z zewnątrz, jak alkohol czy narkotyki). Tego typu uzależnienia daje seks, zakupy, opalanie w solarium czy dowolna inna, niezdrowa aktywność.

    I jeszcze co do różnic między kobietami a mężczyznami: dziś kobiety robią to samo, co mężczyźni, ponieważ… mogą. Kiedyś nie mogły. Były pilnowane przez rodzinę, więc musiały siedzieć w domach i „zachowywać się przyzwoicie”. Chyba, że zostały prostytutkami, wtedy były w domów wypędzane.

  5. Droga astromario, nie było moim zamierzeniem zabić Ci klina … ;-)Ale teraz już na poważnie. Zgadzam się z poglądem, że kobiety są teraz zauważalne w różnego rodzaju „aktywności”, bo im po prostu społeczeństwo (czytaj: mężczyźni) na to pozwoliło. Chciałam jedynie zwrócić uwagę, że niektóre kobiety chcą niemal na siłę dorównać mężczyznom i zachowywać się tak jak oni, niejednokrotnie wbrew swej naturze i to dla mnie jest niezrozumiałe. Wracając jeszcze do wątku sado – maso chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że wiele osób deklaruje się jako całkowicie zdrowi psychicznie i bez jakichkolwiek traumatycznych doswiadczeń z okresu dzieciństwa. Natomiast swoje upodobania do praktyk bdsm argumentują potrzebą doznania czegoś ponadprzeciętnego, a także tym, że w ten sposób praktykowana sfera seksualności człowieka jest dostępna tylko dla wybranych, wtajemniczonych. W tym miejscu wręcz narzucają mi się podobieństwa do nurtów hermetycznych i do samej wiedzy ezoterycznej (a moze bardziej do Loży Masońskich, gdzie istotną rolę odgrywa pewien rytuał). Oczywiście bardzo to uprościłam, aby pokazać kontrast jaki wynika z takiego pojmowania rzeczywistości. Każdy kto choć trochę interesuje się historią doskonale sobie zdaje sprawę jaki jest rodowód praktyk sado-masochistycznych. W bardzo zamierzchłej przeszłości była to forma tortur, która spotykała głównie pokonanego wroga. Apogeum sadyzmu to wieki średnie i oczywiście trochę późniejsza Święta Inkwizycja, która pokazała jak pomysłowy może być człowiek w zadawaniu bólu i cierpienia drugiemu człowiekowi. Co ciekawe w jednym z serwisów zwiazanym z tematyką bdsm jest stronka mająca formę komiksu, która opisuje z detalami okrucieństwo mnichów i księży głównie w stosunku do kobiet – rzekomych czarownic. Domniemuję, że zastosowano tutaj komiks z dwóch powodów. Po pierwsze prezentowane tam treści są tak drastyczne, że trudno byłoby je przedstawić w realistycznej oprawie (zdjęcia lub film wideo),a po drugie wobec pierwszego byłoby to zabronione. W swoim poście piszesz, że kobietom teraz wolno więcej, ale nadal to one są głównie przedmiotem ,na który mężczyźni kierują przemoc i agresję, by rzekomo sprawić im niewysłowioną rozkosz. Owszem są też panie – dominy, które potrafią porządnie przylać niejednemu facetowi, ale to jest margines czy swoisty folklor w tym środowisku. Ale żyjemy w patriarchacie i oczywistym jest, że kobiety są eksponowane jako obiekty samczych praktyk sadystycznych, których one wręcz się domagają. I tutaj mamy swoisty matrix porobiznesu, który narzuca wszystkim jedyny obiektywny obraz otaczającej nas rzeczywistości, który tak naprawdę jest bardzo odległy od świata realnego (to podobnie jak jest ze znaczeniem wielkości męskiego przyrodzenia – badania naukowe mówią jedno, a opinia kształtowana przez zafałszowany obraz ludzkiej seksualności znany z tandetnych pornoli zupełnie co innego). I znowu mamy historię z nakładaniem całej ludzkości okularów przez które wygląda ona zupełnie inaczej niż gdybyśmy jąmieli poznawać sami za pomocą naszych zmysłów i rozumu.
    Aha, jeszcze jedno, zaciekawiła mnie ta sprawa z Twoją matką. Pisałaś, że pochodzisz z rodziny ateistyczno-racjonalistycznej. To dlaczego właśnie matka okazała się tą osobą, która zastosowała przemoc fizyczną wobec własanego dziecka. Czyżby Twoja matka aż tak była skrzywdzona przez system patriarchalny, że nie potrafiła wychowywać dziecka w oparciu o wzorce bardziej racjonalne.
    Po prostu kobieta

  6. „Chciałam jedynie zwrócić uwagę, że niektóre kobiety chcą niemal na siłę dorównać mężczyznom i zachowywać się tak jak oni, niejednokrotnie wbrew swej naturze i to dla mnie jest niezrozumiałe” – ja to chyba trochę rozumiem. Te biedne istoty pochodzą prawdopodobnie z bardzo tradycyjnych rodzin, w których wpajano im przekonanie, że mężczyźni są wspaniali, a kobiety to tylko pomyłka natury. Możliwe też (znam takie przypadki), że panny miały starszych braci, bardzo podziwianych i kochanych przez ich matki. Brat we wszystkim był lepszy, „bo po prostu był facetem”, a jego siostra do pięt mu nie dorastała. Nic więc dziwnego, że dziś ta pani chce chodzić w spodniach, sikać na stojąco i walczyć w armii. Trochę to był też problem mojej matki, która miała o 4 lata starszego brata i szlag ją trafiał, że on biegał szybciej, skakał wyżej, więcej wiedział no i klął, co nikogo nie gorszyło, a zakazane było dla jego siostry 😉

    „chciałabym zwrócić uwagę na fakt, że wiele osób deklaruje się jako całkowicie zdrowi psychicznie i bez jakichkolwiek traumatycznych doswiadczeń z okresu dzieciństwa” hmmm, nie wiem, nie można wykluczyć, że ci ludzie wyparli traumatyczne wspomnienia tak dokładnie, że nic nie pamiętają. Pisała o tym Alice Miller, bo dotyczyło to równiej jej samej. Ta wiara w ich wyższość z powodu doznawania nietypowych „rozkoszy” – to też jest trochę podejrzane. Kojarzy mi się z iluzją kontrolowania sytuacji w czasie orgietek, o czym wspomniałam w poprzedniej wypowiedzi.

    „W tym miejscu wręcz narzucają mi się podobieństwa do nurtów hermetycznych i do samej wiedzy ezoterycznej (a moze bardziej do Loży Masońskich, gdzie istotną rolę odgrywa pewien rytuał)” – wiem, o co chodzi… Rytuał jest, jakby to powiedzieć, nieco zboczony… to też świadczy o psychice tych, którzy mu się poddają. I jeszcze z tego upokorzenia czerpią poczucie wyższości. Osobliwa logika.

    „W swoim poście piszesz, że kobietom teraz wolno więcej, ale nadal to one są głównie przedmiotem ,na który mężczyźni kierują przemoc i agresję, by rzekomo sprawić im niewysłowioną rozkosz”. Teraz już wkraczamy na teren poważny, a mianowicie psychopatii. Psychopata ma pewien problem, którym jest znacznie (niekiedy bardzo znacznie) obniżony próg pobudliwości. Ci ludzie po prostu się nudzą. Żadne zwykłe rozrywki nie są w stanie spowodować u nich szybszego pulsu, a to przecież jest takie „przyjemne”. Psychopatia ujawnia się już w dzieciństwie. Te wszystkie urocze dzieci, które podpalają sąsiadom skrzynki na listy, dewastują samochody „wypożyczone” na nocne przejażdżki, czy dręczą zwierzęta to właśnie psychopatyczny narybek. Oni nie boją się schwytania, oni prowokują los, specjalnie po to, żeby poczuć tę adrenalinę i to przyspieszone tętno. W końcu zwierzątka im się nudzą, więc przerzucają się na sporty ekstremalne, najlepiej takie, w których ocierają się o śmierć. Wyruszają również na podboje seksualne, ale nie takie jak wszyscy inni nudziarze. Normalny, dobrowolny, czy tym bardziej małżeński seks ich nie podnieca. Ich kręcą wyłącznie bardzo ryzykowne zachowania. Taki typ traktuje kobiety jak towar. Ale on za ten towar płacić nie chce. Po co płacić, skoro można ukraść? Emocja związana z przejażdżką kradzionym samochodem jest lepsza, niż gdy jedzie się własnym. Fajniej jest posiąść krzyczącą i drapiącą dziewczynę, bo taka, co nie krzyczy jest po prostu nudna. Jak takiego złapią, to się okazuje, że on wierzy w to, że jak dziewczyna mówi „nie”, to ma na myśli „tak”, a broni się tylko dla zachowania pozorów. Potem nawet krzyki go nie podniecają, bo stały się rutyną. Dlatego dziewczynę trzeba udusić. I tak rodzi się seryjny morderca, który nigdy nie ma dość przemocy ani krwi.

    Kultura patriarchalna karmi się takimi rzeczami. Księża dawniej znęcali się nad kobietami, ale później im tego zakazano, więc przerzucili się na dzieci. Te są niewiarygodne jako świadkowie i z powodu niedojrzałej psychiki dają się łatwiej zastraszać niż kobiety. Horror pedofilii właśnie rozkwita.

    Niektórzy pozostali jednak wierni kobietom. Przykładem jest to, co dzieje się w meksykańskim miasteczku Juarez. To jest gorsze niż najgorszy, senny koszmar. Mimo, że wie o tym Interpol i wszelkie inne policje świata, nie ma takiej siły, która mogłaby położyć kres temu procederowi. Zamieszane są w to zbyt potężne i wpływowe osoby, żeby można było tę sprawę wyjaśnić i zaprowadzić tam sprawiedliwość.

    „Pisałaś, że pochodzisz z rodziny ateistyczno-racjonalistycznej. To dlaczego właśnie matka okazała się tą osobą, która zastosowała przemoc fizyczną wobec własanego dziecka. Czyżby Twoja matka aż tak była skrzywdzona przez system patriarchalny, że nie potrafiła wychowywać dziecka w oparciu o wzorce bardziej racjonalne” – racjonalizm jest stosunkowo młodą „nakładką” na tradycję patriarchalną. My wszyscy, nawet wychowywani w ateizmie, mamy patriarchalno-chrześcijańskie nawyki jeśli chodzi o myślenie czy sposób postrzegania świata. Nikt z nas nie wychował się przecież w próżni ani na innej planecie, wiec wszyscy jesteśmy tym patriarchatem przesiąknięci. Jak napisałam wyżej – moja matka miała starszego brata, a ten brat był uwielbiany przez ich matkę. Taki patriarchalny nawyk myślenia, że syn to jest to, co warto urodzić i wychować, a córka to takie byle co. W każdym razie mój ojciec w głębi duszy wstydził się, że ma same córki. Ja też w młodości byłam głupia i bardzo chciałam mieć synów. I mam, aż trzech. I teraz widzę, że to żaden interes. Córka tak naprawdę jest bliższa matce, zrozumie, pocieszy, pomoże w domu… a facet ma swój hermetyczny świat i trudno nawiązać z nim więź emocjonalną.

    A popatrz, co dzieje się w Azji: w Chinach i Indiach. Tam ostatnio rodzą się prawie sami chłopcy, bo żeńskie płody są usuwane, jako bezwartościowe. Politycy wyrywają sobie włosy z głowy, lamentując, co to będzie, a ja się cieszę, bo dzięki temu ludzie wreszcie docenią wartość kobiety. Przekonają się, że społeczeństwo bez kobiet nie może istnieć. Teraz chińskie dziewczyny stały się bardzo poszukiwanym i cenionym „towarem”, dzięki czemu mogą przebierać w facetach jak w zgniłych gruszkach, aż im tego zazdroszczę 🙂

  7. W towarzystwie i to niekoniecznie tylko męskim komentarze czy dowcipy o „babach” są mile widzianą tradycją. „Baba za kółkiem”, „suki”, kawał o blondynce i wszystko jasne. Macho zmienia „towaresy” i nikt nie powie że jest rozwiązły.
    Patrzę na facetów którzy ślepo papugują opinie o kobietach i najchętniej wyśmiałbym bo jego matka, babcia, siostra, żona – są tylko zwykłymi „ku…mi”. Chłopięta te (niedawno w takiej akcji oglądałem wielkiego pana doktora medycyny, tak zabawiał koleżanki z pracy i pół pubu: historia ludzkości to mierność i bierność kobit. Brawo, elita się bawi)robią z siebie rezultat puszczalstwa humanoidopodobnych stworzeń do używania dla nas. Bóg miał gest: dał gratisa do raju pierwszemu idiocie, Adamowi…
    (i ja muszę nosić jego imię, co za los). Idiocie bo nie posiadał ważnej cechy: ciekawości.
    Szczęściem ta „rozpustnica” udowodniła fakt wolnej woli i wybrała wolność. Odtąd skoro faceci (Bożol z idiotą) spreparowali ją z żebra „klatki” Adama – tam jej miejsce.

    To cudowne że mamy tak „wielki” szacunek do kobiet. Podobno kochamy niektóre a nawet całujemy w rękę. Gentelmeńsko…

    Jak mówiła moja była dziewczyna: jestem feministą. To jednak żartobliwa prowokacja myślowa.
    To nieprawda, że faceci są źli a kobiety dobre. Faceci, kobiety, dzieciki, homotegesy, chinole, ruskie – co to znaczy? Nic, spotykam kobietę i okazuje się być kretynem albo gorzej. Potem spotykam kobietę, która okazuje się być człowiekiem nie w ciemię bitym, pewnym swego, godnym szacunku. I nie jest puszczalską bo to ONA „przelatuje” facetów a oni płaszczą się niezupełnie jak na macho przystało. (postać autentyczna)

    Nie ważne że to faceci są źli a cierpią głównie kobiety itp Nie potrzeba tutaj ustawy o tolerancji tylko zmniejszenia rozmiarów pogardy na rzecz elementarnego chociaż szacunku dla człowieka. Dziwnie ludzie patrzą kiedy mówię o jakiejś znajomej „to jest człowiek, którego szanuję…”

    Jak nazwać naród którego połowa to szmaty do rżn…. Reszta to kretyni, pedały, bachory i ścierwa?

    Nie jestem taki szlachetny dla żółtych, czarnych, białasów, kobiet, dzieci, wszystkowiedzących kiboli czy homosów etc. Nie znoszę wielu z nich. Jestem nietolerancyjny dla niemyślących automatów produkcyjno-konsumpcyjnych, narcystycznych trendy people, psychopatycznych elit biznesu czy polityki etc
    Z człowiekiem miło się spotkać, pozostali mają swoje sprawy i może nie za bardzo możemy się zrozumieć. W końcu kim ja jestem?

    Duży wpływ na moją postawę i powyższe poglądy wywarła Alice Miller, często cytowana tutaj. Nie ma ustroju gdzie będzie pokój i cool life. Trzeba zacząć od siebie i pomóc innym. Ludzie wychowani w szacunku nie muszą gnoić, tłuc i zabijać (vide Alice Miller czy Maslov [tzw osoby samorealizujące się]).

    Pozdrawiam
    Adam

  8. @ Adamastes: Polska jest bardzo specyficznym miejscem na mapie świata. Nie wiem, czy to z powodu wszechwładzy KK czy innych tajemniczych sił, u nas wciąż panoszy się zaściankowo-patriarchalna tradycja. Chamskie kawały o seksie, seksistowsko-rasistowskie dowcipy, a do tego pruderia i ciemnota to nasza specjalność.

    O poziomie naszej kultury świadczą na przykład komentarze przy artykułach prasowych na Gazecie czy na Onecie. To, co niektóre istoty człekopodobne tam wypisują może naprawdę śmiertelnie przerazić. To jest totalne zdziczenie. I te stwory nie raz wyrażały swoją radość, że tu jest Polska, w której o poprawności politycznej nikt nie słyszał, więc jest to jedyne normalne miejsce na tym zdegenerowanym świecie, gdzie bezkarnie można opowiadać grube dowcipy o babach. I to jest dla nich przejaw normalności.

    Nasze feministki tylko biją pianę, całą swoją energię wyładowując na blogu, ale ich działań praktycznych w ogóle nie widać. W dalszym ciągu mamy wszechwładzę kleru, ciemnotę obyczajową, owocującą niechcianymi ciążami i brak jakiegokolwiek prawa regulującego choćby stosunki pracy (kobiety wciąż zarabiają mniej i wciąż są molestowane).

    Żeby zobaczyć, jak wygląda cywilizacja trzeba wyjechać za granicę. W tej sytuacji dziwię się, że ktokolwiek tu jeszcze został.

    Chyba wszyscy jesteśmy winni: bo nie reagujemy, bo nie walczymy, bo się boimy. To nie jest łatwe: gdy całe liczne towarzystwo, włącznie z kobietami świetnie się bawi słuchając chamskich i obraźliwych opowieści czy dowcipów, nie jest łatwo wyłamać się z konwenansu i powiedzieć, że to nie jest zabawne. Sama nie raz cierpiałam w milczeniu, ze zwykłego strachu. Ale kto wie, gdybym odważyła się powiedzieć śmiało, co myślę, wtedy być może ktoś również by się wyłamał?

    A może taki jest „duch miejsca”? Może w tym kraju nic się nie da zrobić?

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s