Prosta recepta na wszystkie życiowe problemy

Sądzono, że znaleziono tajemnicę, jak żyć niegodziwie, a cnotliwie umrzeć [Wolter o „wynalezionym” przez Konstantyna Wielkiego chrzcie na łożu śmierci]

Czasem aż zazdroszczę „wierzącym”. Jak łatwo pozbywają się problemów dowolnego rodzaju, a zwłaszcza moralnych.

Od dwóch dni w mediach wrze z powodu emisji filmu dokumentalnego o Stanisławie Pyjasie, ubekach i ich odrażającej zbrodni. Przez długie lata zarówno owi wredni ubecy, jak i różni „przyzwoici obywatele” żyli sobie spokojnie, aż tu nagle szum wokół filmu niefortunnie dla nich ujawnił, że kilka wielce zasłużonych dla naszego kraju osób przebywało przez całe lata zbyt blisko tych kreatur i że trochę ubeckiego brudu ochlapało ich świetlany wizerunek.

Dziś w Radiu TokFm pewien znany dziennikarz musiał świecić oczami za swojego jeszcze bardziej znanego szefa pewnej wielkiej gazety za to, że tenże zatrudniał z prawdziwie chrześcijańskim poświęceniem (tak właśnie to nam wyjaśnił: „z perfekcyjnym chrześcijańskim poświęceniem”) rzeczonego ubeka, podczas kiedy zupełnie nie okazywał chrześcijańskiego miłosierdzia ludziom przyzwoitym, zwalniając ich z pracy w cyklicznie nam nastających, kolejnych „trudnych czasach”. Jakimś dziwnym trafem z redakcji zawsze wylatywali porządni, a świnia trwała i miała się wyjątkowo dobrze.

Pani dziennikarka dopytywała się dociekliwie, czy to jest w porządku i czy to się godzi, a redaktor lał miód na uszy słuchaczy szemrząc głosem z każdą chwilą słodszym, czym w końcu doprowadził mnie do ciężkiego rozstroju żołądka. Wyznał, że trzymania w redakcji kanalii nie należy rozpatrywać w kategorii „interesu”, bo tak naprawdę spowodowało to same straty, lecz z całą mocą podkreślał, że był to akt chrześcijańskiego miłosierdzia. Przyparty do muru sięgnął po broń absolutnie niezawodną w chrześcijańskim kraju (spokojnie, na papieża się nie powołał, aż tak cyniczny nie był). Rzekł był mianowicie, że pan ubek wyznał mu w wielkim zaufaniu coś niezwykle osobistego. Wyraził następnie swoje szczere ubolewanie, że równie szczerze nie wyznał tego samego twórczyniom filmu, bo gdyby nie był idiotą, to by to zrobił, a wtedy na pewno zyskałby współczucie i zrozumienie u narodu i już by go nie postrzegano jako tę świnię najgorszą, lecz taką ludzką i godną współczucia.

Skręcacie się pewnie z ciekawości, cóż takiego wyznał pan ubek panu obrońcy swojego szefa?

A to, że… nie jest katolikiem.

Zaczekajcie kochani, to jeszcze nie wszystko. Wyznał, jaką jest to dla niego potworną tragedią. Uważajcie, teraz będzie najlepsze: jego tragedia polega na tym, że…

NIE MOŻE SIĘ WYSPOWIADAĆ!!!!

Nie kapujecie? To proste: gdyby był katolikiem, to poszedłby do księdza, wyznał wszystko, uzyskał rozgrzeszenie i byłby czysty jak nowo narodzony. A że nie jest, to nie może. I teraz… uważajcie!

DO KOŃCA ŻYCIA BĘDĄ GO DRĘCZYĆ WYRZUTY SUMIENIA!

Czyż nie genialne? Na mnie zrobiło to naprawdę ogromne, wprost piorunujące wrażenie. Drogi narodzie, płacz nad ciężkim losem ubeka!

Ale nie drzyjcie szat, jeszcze nie wszystko stracone. Ja się domyślam, dlaczego pan ubek jeszcze się nie ochrzcił. Bo byłoby za wcześnie. Nie daj Boże mógłby przed śmiercią ulec pokusie donoszenia, szkodzenia bliźnim lub zabicia wroga ideowego i nie pójść do nieba. Dlatego czeka. Jak będzie już leżał na łożu śmierci, wtedy przyjmie wszystkie sakramenty, wyrazi skruchę i żal szczery, po czym poleci prościusieńko w objęcia pana Jezusa, a sam święty Piotr, oślepiony jasnością jego czystej duszy pokłoni mu się nisko.

Amen!

PS. Nie wierzysz? Brzmi jak science fiction lub sen wariata? Przekonaj się sam/a i posłuchaj tego: Kurski w Radiu Tok Fm.

PS2. (dopisane następnego dnia ok. 11): Kolejny przykład prostytucji uprawianej przez „wierzącego” polityka (z tej samej audycji tej samej dziennikarki): były pan premier ogłosił, że widział na własne oczy donos sporządzony przez TW „Bolka” i że z całą pewnością jest to Lech Wałęsa. Zaprzysiągł się przy tym na najświętszą rzecz, jaką posiada, czyli na swoją katolicką wiarę. Zapytany, dlaczego w takim razie pracował w biurze prezydenckim rzeczonego „Bolka” odrzekł z rozbrajającą szczerością: „Bo nam chodziło o przejęcie władzy”. Ach, jak to upojnie jest mieć władzę i jakiego to świństwa by się nie zrobiło, by napić się tego słodkiego nektaru. Oto bezwstydna babilońska nierządnica…

2 myśli nt. „Prosta recepta na wszystkie życiowe problemy

  1. No tak… szczerość i sama prawda wśród ludzi cnotą jest.. rzadką ;))

    Hipokryzja i zakłamanie powszednią 😉

    O przyczynach dość dobrze pisze Alice Miller, której wszystkie dostępne po polsku artykuły przeczytałem, jeszcze za angielskie się wezmę – swoją drogą bardzo Ci dziękuję za zainteresowanie mnie tą Panią – co ciekawe, to, co pisze pokrywa się z tym, co czytam w „Miłość, Wolność, Samotność” Osho 😉

    A o hipokryzji i niewiadomych jeszcze – o nieżyjących podobno nie mówi się źle (a dlaczego nie??) ale tata braci Kaczyńskich, Rajmund, mimo, że walczył w AK i ZWZ (a jak wiadomo AKowcy byli przez bezpiekę gnębieni ostro), po wojnie wykładał na Politechnice Warszawskiej a jego synowie dostali rolę w filmie produkowanym przez telewizję państwową.. trochę nielogiczne – takie łaski Państwowe dla AKowca, prawda?

    No chyba że miało to związek z tym, CO R. Kaczyński wykładał – mianowicie termodynamikę – czyli jak najbardziej przydatną Państwu rzecz…

    No ale świętych Kaczek się nie rusza…

    I jeszcze ta sprawa z teczką Jarosława, co sfałszowana była.. a inne prawdziwe 😉

    SICK 😉

    pozdrawiam

  2. „o nieżyjących podobno nie mówi się źle (a dlaczego nie??)” – pewnie dlatego, że nie mogą się bronić. Ale każdy kij ma dwa końce. Nie mówi się źle, a więc ich ewentualne zbrodnie pozostają niewyjaśnione. Tak więc z jednej strony niby sprawiedliwie, bo dbamy o to, żeby ich nie krzywdzić, z drugiej z kolei krzywdzimy siebie, jeśli rzeczywiście zrobili coś złego, szczególnie jeśli to my padliśmy ofiarą tego zła.

    I znowu religia niby „dobrze robi”, ale tylko jednej stronie, nie dając drugiej najmniejszych szans. No bo jeśli, dajmy na to, jakaś osoba padła ofiarą pomówienia lub czynu zabronionego ze strony zmarłego, a my zabronimy jej powiedzieć prawdę, bo „o zmarłych tylko dobrze albo wcale”, to rzecz jasna nie ma to nic wspólnego ze sprawiedliwością i prawdą.

    Jeśli chodzi o postaci historyczne lub w jakiś sposób sławne, prawda zwykle wychodzi na wierzch, bo zawsze znajdzie się jakiś zawzięty badacz, który za nic mając chrześcijańskie miłosierdzie stawia sobie za cel wykrycie prawdy i tylko prawdy.

    Jeśli nie teraz, to za ileś lat, gdy Kaczki utracą władzę i wpływy, sprawa pewnie zostanie wyjaśniona i dowiemy się, jak to było naprawdę. A wygląda to faktycznie podejrzanie.

    Gdybyśmy w życiu państwowym kierowali się zasadami religijnymi, to należałoby zlikwidować policję oraz pozamykać wszystkie sądy i więzienia. Bo po co prowadzić śledztwa i karać przestępców, skoro Jezus nakazał miłosierdzie, miłość bliźniego i nadstawianie drugiego policzka? Jak więc widać religia jest mało „praktyczna” z życiowego punktu widzenia.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s