Czy jedna czerwona pigułka wystarczy, żeby się przebudzić?

Motto:

Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora.
(…)
Wiem, że tam jesteście. Czuję was. Wiem, że się boicie. Boicie się nas. Boicie się zmian. Nie znam przyszłości. Nie powiem wam, jak to się skończy. Ale powiem wam, jak się zacznie. Odłożę słuchawkę i pokażę ludziom to, co przed nimi ukrywaliście. Świat bez was. Świat nie kontrolowany, bez granic i nakazów. Świat, w którym wszystko jest możliwe. Co się stanie potem, to już zależy od was.

To fragment listu, jaki dostałam:

Rozumiem, że jako wierząca, mogę być omamiona (?) tym co mówią mi księża, mohery, katechetki, mogę ślepo wierzyć w coś o czym nawet nie wiadomo czy istnieje.

Ale jako ateistka? Przecież jeżeli już ktoś decyduje się na odejście od wiary, to jest to poparte jakimś logicznym myśleniem, racjonalizmem, próbą odcięcia się właśnie od iluzji, którą stworzył Kościół.

Stwarza on okazję do zastanowienia, czy wybranie ateizmu gwarantuje pełne wyzwolenie z iluzji i czy iluzja stworzona przez kościół jest jedyną, w jakiej jesteśmy pogrążeni?

Każdy ateista ma za sobą odważną i poważną pracę umysłową, która w końcu doprowadziła go do wyzwolenia z religijnego ogłupienia, w którym perfidnie utrzymywano go od urodzenia. Przebudzenie z tej hipnozy to rzeczywiście wielki wyczyn, zwłaszcza, że wymaga pokonania nie tylko własnych ograniczeń, ale również wyzwolenia się spod wpływu otoczenia.

W Matrix*) wystarczyła jedna pigułka, ale czy wystarczy ona też w realnym życiu?

Ostrzegam, że radość ateisty po zażyciu czerwonej pigułki może być przedwczesna. To wcale nie jest koniec jego zmagań: w rzeczywistości staje on teraz przed kolejnym wyborem – osiąść na laurach i przestać myśleć (już się przecież dość namyślał, więc może wystarczy) czy niestrudzenie myśleć dalej (w końcu to nie boli ani nic nie kosztuje).

W pierwszym przypadku adept zatrzyma się w obecnym punkcie i do końca świata będzie zmuszony krakać tak, jak wszystkie ateistyczne wrony. Religijny wyzwoleniec powinien uświadomić sobie niezbyt przyjemną prawdę, że ateizm wcale nie uwalnia z umysłowych ograniczeń. Przystając do tej grupy trzeba przyjąć oficjalnie obowiązujące ateistów poglądy i nie odstawać od reszty. Twardogłowy ateista nigdy nie pozna prawdy o sprawach, o których zniewolonym ludzkim owieczkom nic wiedzieć nie wolno. Mimo tej ignorancji będzie głęboko przekonany, że jest mądrzejszym od zabobonnej zgrai „racjonalistą”. Jeśli złamie zakaz wchodzenia na zakazane przez ateizm i racjonalizm terytoria prawie na pewno stanie się ofiarą gwałtownej agresji i zostanie skazany na banicję. Już nigdy, żaden inny ateista nie będzie chciał podać mu ręki.

W drugim przypadku odważnie zażyje kolejną czerwoną pigułkę i uświadomi sobie, że realny świat ukryty jest nie za jedną, lecz za wieloma kolejnymi zasłonami iluzji. Jeśli odważy się konsekwentnie zrywać każdą, która mu się ukaże, odkryje rzeczy, o których innym się nie śniło, ale stanie się tarczą strzelniczą zarówno dla moherów, jak i dla ateistów. Chociaż ta perspektywa może się wydawać przerażająca, w rzeczywistości okazuje się wcale nie tak straszna. Świadomość bycia wolnym od wszelkich ograniczeń, zakazów, nakazów i innych „bo tak trzeba” i „to jest słuszne” daje naprawdę wielką satysfakcję.

Prawdziwa wolność polega na odkryciu, że bez względu na to, jaki „gotowy”, podsuwany nam przez Matrix światopogląd wyznajemy, wszyscy jesteśmy oszukiwani i poddawani kontroli. Ateizm również jest iluzją – skoro doszło już do tego, że tak liczne masy ludzi wyzwoliły się z religijnego oszołomienia i przeszły na ateizm, „System” musiał znaleźć sposób, żeby poddać ich kontroli. Dlatego umysły ateistyczne również są zaciemnione, chociaż w inny sposób niż religijne.

Proszę sobie odpowiedzieć szczerze na pytanie: ile ścieżek poznania pozostaje dla pani zamkniętych?

Przede wszystkim nie może już pani szukać Boga. Wraz z religijną kąpielą wylała pani również ideę Boga tak, jakby jedno było tożsame z drugim. A przecież bajania księży i katechetek to jedno, a Bóg to drugie i z religią nie musi mieć nic wspólnego, prawda?

Inne ścieżki do prawdy też są dla pani zamknięte. Stoi tam szlaban z napisem „zabobon”, „przesąd”, „irracjonalizm”, „antynauka”, „pseudonauka” lub „New Age”. I tam wejść już pani nie może bez narażania się na szyderstwa i odrzucenie. Nie wypada pani szukać prawdy na temat UFO i „obcych”, bo to przecież „zbiorowa hipnoza”. Nie pozna pani astrologii ani ezoteryki, bo to „szkodliwe i antyrozumowe przesądy”, odrzuci pani mistykę, bo to „neuroteologia”, „padaczka skroniowa”, „schizofrenia” lub przejaw „jakże ludzkiej potrzeby wiary w niezwykłe i bajkowe zjawiska”.

W dzieciństwie zadowalały panią głupie wyjaśnienia religijne, teraz przyjmuje pani bezrefleksyjnie niewiele mądrzejsze i równie demagogiczne wyjaśnienia „racjonalistów”.

Nie chcę pani martwić, ale do prawdziwego wyzwolenia jeszcze pani trochę brakuje. Nie wiem nawet, czy w naszej rzeczywistości istnieje jakieś „prawdziwe” wyzwolenie. Chyba, że przez śmieć…

Nie pozostaje mi więc nic innego, jak życzyć pani nie ustawania w owocnych i odważnych poszukiwaniach.


*) Matrix ma rodzaj żeński, bo to „matryca” lub „macica”.

5 myśli nt. „Czy jedna czerwona pigułka wystarczy, żeby się przebudzić?

  1. Jedna czerwona pigułka wystarczy, ale tylko taka o przedłużonym działaniu. Mamy religię, mamy oficjalną naukę, ateizm, racjonalizm. Jak nie wciągnie jedna doktryna to druga, dla każdego coś miłego. Oby tylko nie metafizyka, bo wtedy czerwona… to zapala się lampka.

  2. @pik33:

    Tych czerwonych pigułek to trzeba chyba całe opakowanie, po jednej na każdy „izm” do tej pory wymyślony 🙂 Więcej dopiszę jak mi się uda zalogować bo ciągle mam z tym problemy – cholerny matrix 🙂

  3. Mam problem z tym kontem google/blogger. Rejestruję się, piszę jeden komentarz póki system mnie pamięta, potem, gdy wejdę wchodzę po paru dniach, nie mogę się zalogować – „niewłaściwe hasło”. Wtedy trzeba sie jeszcze raz zarejestrować, z tym samym nickiem i hasłem (!) albo powyczyniać jakieś inne cuda ze stroną rejestracji i jakiś czas działa – do następnego razu. Nie wiem co robię nie tak, bo jestem zarejestrowany w kilkudziesięciu miejscach i nigdzie nie spotkałem sie z takim problemem.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s