Rottweiler darwinizmu i misjonarz ateizmu

UWAGA! CZYTAĆ UWAŻNIE I KOMENTOWAĆ NA TEMAT!

Richard Dawkins wydał właśnie w naszym kościelno-kartoflanym kraju swoją książkę, w której z furią atakuje „boga”, a przy okazji wszystkie religie, jakie kiedykolwiek istniały na naszej planecie.

Dla mnie Dawkins nie jest racjonalistą, lecz cierpiącym na obsesję fundamentalistycznym i fanatycznym misjonarzem, istnym talibem ateizmu i darwinizmu, pragnącym nawrócić cały świat na swoją jedynie słuszną wiarę. Jego misjonarski zapał zdecydowanie przewyższa aktywność „psów pańskich” (jakby ktoś nie wiedział, to dopowiem, że chodzi o dominikanów: domini canes, czyli psy pańskie), oszczekujących na wszystkich stronach kościelnych szatańskiego wroga rzekomo wszechobecnych sekt. Pikanterii tej historii dodaje fakt, że do głoszenia swojej anty-religii wykorzystuje kościoły, które w niektórych krajach zachodu stoją puste z braku wiernych, można je więc przekształcić w sale wykładowe. Ale o dziwo od czasu do czasu zapraszany jest też przez pastorów i niektórych księży do świątyń bynajmniej nie opustoszałych.

O jego fanatycznej nietolerancji świadczy skłonność do agresywnego i bezpardonowego atakowania ludzi o odmiennym światopoglądzie. Po świecie krąży opowieść o tym, jak pan Dawkins potraktował pracownicę lotniska noszącą na szyi krzyżyk. Zwrócił się do niej gniewnie twierdząc, że ten symbol obraża jego racjonalny umysł i zażądał natychmiastowego jego zdjęcia – już! Migiem! I to natychmiast! W taki sposób dziś nie zachowują się nawet księża, bo już ich nauczono, że każdy człowiek ma prawo do własnych wierzeń i przekonań, a nawet do błędu.

Problem z fanatykami dowolnego rodzaju polega na tym, że widzą oni tylko połowę rzeczywistości, pozostając ślepymi na całą resztę. Jeśli popierają jakąś ideę widzą wyłącznie jej zalety, a jeśli jakąś zwalczają, dostrzegają wyłącznie jej wady. Jednak znacznie gorsze jest to, że nie chcą (a może nie potrafią) zrozumieć podstawowych praw rządzących światem.

Hermetyzm twierdzi (a każdy myślący człowiek widzi to gołym okiem), że jeśli wahadło wychyli się za bardzo w jedną stronę musi wychylić się tak samo mocno w stronę przeciwną. Nie ma więc nic dziwnego w tym, że po fali religijnego fundamentalizmu, który przewalił się w ostatnich latach przez cały świat narasta fala dokładnie takiego samego fundamentalizmu ateistycznego.

Wiara to wiara, zawsze jest ślepa i fanatyczna, nawet jeśli rzekomo propaguje idee racjonalizmu. Człowiek prawdziwie racjonalny doskonale wie, że nawracanie ludzkości siłą na dowolną ideę zawsze prowadzi do tragicznych skutków. Ogólnoświatowy i zupełnie fantastyczny sukces odniósł tylko Jehowa (przez muzułmanów zwany Allachem), a to dlatego, że zastosował metody dziś surowo zakazane przez prawo, takie jak okrutne tortury, palenie ludzi żywcem, nabijanie na pal, topienie i inne, które aż strach wymieniać.

Tak już jest urządzony ten świat, że każda ogólnoświatowa idea prowadzi do katastrofy. Dowodem na to są przykłady niezliczonych i potwornych zbrodni dokonywanych przez totalitaryzmy zarówno religijne jak i komunistyczne. Przyznaję, że religie bardziej „przysłużyły się” pod tym względem światu niż ateizm, ale nie dlatego, że ateizm jest lepszy, lecz wyłącznie dlatego, że jest znacznie młodszy. Nie zdążył więc dorównać mistrzom wyprodukowanym przez szkoły religijne.

Jak pisałam wcześniej, dla mnie nie ma żadnej różnicy, czy potencjalnie zginę w obozie zagłady stworzonym przez religijną inkwizycję czy przez ateistycznego Stalina. Totalitaryzm zawsze pozostanie totalitaryzmem i nie ma znaczenia, czy będzie on prawicowy czy lewicowy, bo wbrew powszechnym przekonaniom oba są dziełem tych samych, wrogich ludzkości sił.

Nie ma ani jednego zakątka na tej ziemi, gdzie nie wyznawano by jakiejś religii, a religie (wszystkie, jakie są) uczą dobroci, miłości i moralności. Jak skutecznie to robią każdy widzi. Trudno więc uwierzyć, że ateizm może zbawić ludzkość. Jeśli lęk przed wiecznym potępieniem w piekle i wizja równie wiecznej nagrody w niebie nie są wystarczającym hamulcem dla czyniących zło, to jak tę funkcję mógłby spełnić ateizm, nie posiadający tak przekonującego kija ani marchewki? Mam uwierzyć, że ludzkość nagle ulegnie takiej metamorfozie, że stanie się cnotliwa i zacznie pilnować się sama? W potęgę zbawczą ateizmu może wierzyć tylko niedouczony historycznie człowiek pochodzący z zachodu, a zwłaszcza z USA, czyli z tej części świata, która nie poznała na własnej skórze jego praktycznego zastosowania. My ateizm praktyczny przerabialiśmy pod rządami Rosji Sowieckiej, wiec raczej nie damy się na to nabrać.

Nie sposób nie zgodzić się z pierwszym zdaniem z II rozdziału książki „Bóg urojony”:

Bóg Starego Testamentu to chyba jeden z najmniej sympatycznych bohaterów literackich: zawistny (i dumny z tego), małostkowy i niesprawiedliwy typ, z manią na punkcie kontrolowania innych i niezdolny do wybaczania, mściwy i żądny krwi zwolennik czystek etnicznych, mizogin, homofob i rasista, dzieciobójca o skłonnościach ludobójczych (i morderca własnych dzieci przy okazji), nieznośny megaloman, kapryśny i złośliwy tyran. Ci z nas, którzy od najwcześniejszego dzieciństwa się z nim stykają, nie dostrzegają tego horroru. (…)

Oczywiście byłoby wręcz nieuczciwością atakować tak łatwy cel. Hipotezy Boga nie powinno się podpierać (ani obalać) za pomocą najpaskudniejszej chyba inkarnacji tej istoty, czyli Jahwe, ani też jego dość mdłego przeciwieństwa, czyli chrześcijańskiego ‘słodkiego Jezuska’. (…)Sformułuję Hipotezę Boga znacznie ostrożniej: istnieje nadludzka, nadnaturalna inteligencja, która w zamierzony sposób zaprojektowała i stworzyła Wszechświat i wszystko, co w nim istnieje, w tym również nas. Celem mojej książki jest obrona przeciwstawnej opinii: jakakolwiek twórcza inteligencja, wystarczająco złożona, by cokolwiek zaprojektować, może powstać wyłącznie jako produkt końcowy rozbudowanego procesu stopniowej ewolucji.
Chciałoby się zadać panu Dawkinsowi odwiecznie stawiane pytanie, co było najpierw: jajko czy kura. Dawkins akurat wydaje się być zupełnie pewny odpowiedzi na to pytanie, ale tylko dlatego, że nie zadaje sam sobie kolejnych pytań ani nie próbuje negować swoich twierdzeń. Jest tak zaślepiony przekonaniem, że nauka dostarcza mu ostatecznej odpowiedzi na każde pytanie, że traci obiektywizm, a więc i wiarygodność.

Przyjrzyjmy się teraz przekonaniu Dawkinsa, że „jakakolwiek Istota Najwyższa jest bytem w najwyższym stopniu nieprawdopodobnym”. Jakby się dobrze zastanowić, to istnienie świata, człowieka i w ogóle wszystkiego co istnieje jest w najwyższym stopniu nieprawdopodobne. No bo skąd wziął się ten świat? Jasne, wiem, z przypadku. Tylko skąd wziął się ten przypadek? Skąd pochodzi inteligencja, stojąca u podstaw istnienia wszystkiego, co znamy (bo chyba nie ulega wątpliwości, że przejawianie się inteligencji zarówno w konstrukcji świata materialnego, jak i w planie budowy organizmów biologicznych, jest wszechobecne)? Wszystko jest w logicznym porządku, dopóki nie zaczniemy uparcie zadawać trudnych pytań: no dobrze, OK, ale co było wcześniej? Z czego to wszystko ewoluuje? Z czystej idei czy z materii? Jeśli z idei, to skąd ona się wzięła, a jeśli z materii, to skąd ta materia? Dobrze, wiem, z wielkiego wybuchu! A on skąd się wziął? Co tam tak efektownie wybuchło i kto stworzył tę skoncentrowaną energię? Jak mogłoby powstać cokolwiek, co mogłoby ewoluować, jeśli nie byłoby inteligentnego planu? Ale tu znów wracamy do tego samego: a skąd ten inteligentny plan? W czyjej głowie się narodził i z czego wyewoluowała ta głowa? I tak w kółko Macieju…

Ale dobrze, dobrze, załóżmy, że boska inteligencja jest końcowym produktem procesu ewolucji. Dlaczego właściwie nie miała by być? Tylko kto powiedział, że wszystkie procesy zaczynają się i kończą na naszej planecie, czy nawet Wszechświecie? Takie patrzenie na sprawy kreacji jest zbytnim zawężaniem perspektywy do naszego nędznego, ziemskiego grajdołka. Przecież naukowcy twierdzą, że wszechświatów jest mnóstwo i że przypominają bąble piany w miednicy z mydlinami. Skoro tak, to proces ewolucji mógł zostać zapoczątkowany daleko od naszej galaktyki i o całe eony wcześniej. W takim przypadku można założyć, że ewolucja mogła zakończyć się wytworzeniem Boga gdzieś bardzo daleko i nieskończenie wcześniej, niż powstał gatunek zwany człowiekiem i że ten bóg mógł dla zabawy zacząć tworzyć światy, których doskonałość (lub jej brak) przejawiają się w jakości stworzonego przezeń produktu końcowego.

To wszystko są pytania na które nie ma i nigdy nie będzie żadnej dobrej odpowiedzi. Religia jest tu tak samo bezradna, jak ateizm. No bo jeśli nie ma Boga, to kto stworzył świat, a jeśli Bóg jest, to skąd on sam się wziął? Nikt tego nie wie i dlatego rozsądni ludzie w ogóle nie zaprzątają sobie głowy takimi sprawami, chyba, że nie mają nic lepszego do roboty i z nudów zachciewa im się przepalać sobie zwoje mózgowe jałową aktywnością umysłową.

Komentarze świadczące o niezrozumieniu tego tekstu nie będą zatwierdzane!

Szanowny ateisto- racjonalisto! Zanim z zemsty zmieszasz ze złością mnie i astrologię z błotem dowiedz się przynajmniej czym ta astrologia jest. Wiem z doświadczenia, że krytycy nie mają o niej zielonego pojęcia i w złości wypisują ośmieszające ich samych głupstwa. Dlatego najpierw zapoznaj się z poniższymi linkami:
Gabinet Astropsychologii czyli moja strona www

MŁOTY NA ASTROLOGIĘ
czyli szybki przewodnik, specjalnie dla „racjonalistów”
Doktor fizyki Will Keepin o astrologii
Astrologia jako nauka?
Krytyka astrologii
Horoskop dla twojego znaku.

Dowiedz się również, z kim masz do czynienia, bo nie mam ochoty czytać tu nic o mojej rzekomej przynależności do katolickiego stada owiec ani o mojej rzekomej wierze w płaską ziemię.
Moje credo
Mój profil na bloggerze – resztę przeczytasz w prawej kolumnie bloga.

21 myśli nt. „Rottweiler darwinizmu i misjonarz ateizmu

  1. Przyznam że przeczytałam tekst od deski do deski ! Jest naprawdę trafny, strzał w dziesiątkę i zgodny z moimi własnymi przemyśleniami . Poszukiwałam książki Dawkinsa „podpalona” reklamami. Pomyślałam „o rany facet wyjaśnia dlaczego nie ma Boga …?!” Zwłaszcza że na temat Jahwe mam zdanie takie samo o ile traktować biblijną opowieść jako relację o kimś autentycznym … Tak się złożyło że w moim mieście wykupiono wszystkie egzemplarze tej książki . Pomyślałam trudno. Wyjechałam do Sopotu i spacerując po M.C udało mi się ją kupić, z wypiekami na twarzy poszłam do parkui rozpoczęłam czytanie. Czytam, czytam i coraz bardziej jestem znudzona, a nawet poirytowana, oczywiście nie dlatego że jestem tak mocno wierząca ale nagle rozumiem , że już nic więcej z tej książki nie wyczytam , jak stek ateistycznych cytatów i spekulacji oraz prywatnych przemyśleń i komentarzy do fragmentów innych komentarzy jakiegoś faceta z USA., i to w agresywnym zajadłym tonie. Przyszło mi do głowy że ten człowiek jest bardzo nieszczęśliwy , musiał coś stracić, coś przeżyć ..nie ważne co , ważne że obwinił za to Boga( bogów), ot stwierdził że „tatusia” nie ma i nigdy nie było , bo by na to nie pozwolił . Ja również zatrzymałam się przy zdaniu w którym Dawikns z pełnym przekonaniem piszę że Bóg jest końcowym produktem ewolucji. Przeczytałam ten fragment kilka razy, zastanawiając się czy dobrze zrozumiałam ? do tego zdania jeszcze wierzyłam w obiektywizm autora , choć już mi coś powoli nie pasowało, a od tego fragmentu – koniec ! odechciało mi się go czytać . Ta książka to istny ” bełkot ” Dobrze że pan Dawkins nie jest u sterów władzy , bo była by to tragedia , dla każdego kto wierzy w istnienie czegoś poza własnym ciałem i widzialną przyrodą . . Poczułam lęk przed ateistami, pierwszy raz ! pomyślałam podobnie do ciebie, że mogliby z powodzeniem zamienić się miejscami z fanatyczną średniowieczną inkwizycją brrr To by był dopiero Młot na czarownice 🙂

  2. A ja się trochę nie zgodzę 😉
    Po pierwsze – Dawkins urodził się w Nairobi w Kenii a w wieku 8 lat przeniósł do Anglii, gdzie sobie studiował na Oxfordzie. Nie w USA. Po drugie każde państwo, w tym także ZSRR było budowane na religii, nawet jeśli był to materializm historyczny, kult jednostki (jak u Faraonów, czy Inków) i odpowiedzialność przed „Historią” i „Postępem” 😉 Bez „Boga” (ogólnoludzkiego centrum sensu życia) i jego przedstawicieli (kapłanów, urzędników, Władcy, Papieża, Imama) nie ma mowy o istnieniu państwa. I to by mi się w sumie podobało przy założeniu, że ludzie są mili i fantastyczni, pomocni niczym bracia i chętni do współpracy przy tworzeniu projektów, które nie są ich. I może to jest możliwe. A może nie. Może kiedyś spróbujemy bez Boga, który faworyzuje jednych a gnoi innych tworząc sztuczne podziały i więzienia państwowości. Ale będzie ciężko 😉

    A jeszcze 😉 JHWH a raczej HWHJ (יהוה), którego tak nie lubisz jest prawdopodobnie określeniem Wszechobecności i Wielkiej Zagadki, którą nazywam Bogiem 😉 Słowo HWHJ, które NIE oznacza „Jestem, Który Jestem” (אהיה אשר אהיה) jest prawdopodobnie zlepkiem trzech słów:
    היה (gdzieniegdzie jako יהי)= był,
    הוה (gdzieniegdzie jako היה) = jest
    יהיה = będzie.
    (Z Wiki, więc do zweryfikowania 😉
    Był, jest i będzie = wieczność 😉

    Poza tym co do HWHJ i Żydów, zastanawia mnie, dlaczego Hitlerowcy składali całopalne ofiary właśnie z wyznawców Tego Boga. I komu je składali, bo raczej nie Jezusowi ;/

    aaa jeszcze religie nie są złe, pan Dawkins nie ma racji. To ludzie są głupi i łatwo nimi manipulować i odwoływać się do najniższych instynktów, tłumacząc je wyższym dobrem. Ostatnio przeczytałm sobie o historii Quetzalcoatla – boga Ameryki Środkowej i Południowej i .. jakie to wszystko do czegoś podobne 😉

    Pozdrawiam

  3. Uuups, sorki Awiko 😉 oczy mi się poślizgnęły, nikt tu nie twierdził że Dawkins jest z USA 😉

    pozdrawiam jeszcze raz
    😉

  4. Witaj Mandarynie! Dzięki za wpis. Teraz ja ustosunkuję się do tego, co napisałeś. A więc po kolei:
    O tych „religiach”, na których budowane są systemy nie tyle państwowe, co wręcz totalitarne pisałam na swoim blogu w tekście „Komunizm to straszny totalitaryzm” czyli tutaj: http://astromaria.blogspot.com/2007/05/komunizm-to-straszny-totalitaryzm.html.
    Dla mnie religie, komunizm i wszelkie inne formy „zamordyzmu” są dziełem tych samych sił.
    O „bogu”, któremu ludzkość od niepamiętnych czasów i na całej kuli ziemskiej składa hołdy i ofiary i który stworzył system państwowy oraz religie też conieco było w innych tekstach, na przykład w „Takiej sobie kosmicznej bajeczce”, która jest tutaj: http://astromaria.blogspot.com/2007/06/taka-sobie-kosmiczna-bajeczka.html.
    Wyjaśnienie znaczenia JHWH jest mi znane, widziałam je również w Wikipedii, ale ja raczej kieruję się tym, czego uczyłam się w szkole ezoterycznej, np. na numerologii, którą wykładała Żydówka. Dlatego nigdzie nie używam tego JHWH, lecz imienia Jahwe lub Jehowa, które występują w Starym Testamencie jako imiona boga. To są dwie różne sprawy.
    Próbę wyjaśnienia dlaczego Hitlerowcy składali ofiary z tego narodu możesz znaleźć na stronie z kasjopeańskimi czanelingami.
    Jeśli chodzi o życie w komunie i bez boga to polecam zainteresowanie się tematyką izraelskich kibuców. Kibuc to dobrowolna komuna, ale bez papieża i bez Stalina. Nie ma tam pieniędzy, więc ludzie pracują tam dlatego, że są uczciwi wobec społeczności i pragną jej dobra. Nikt nie ma własnego konta, więc nie bogaci się bardziej niż inni, a wszystko co wypracuje trafia do wspólnej puli, która potem jest dzielona sprawiedliwie między wszystkich. „Wypłaty” są w naturze, czyli w postaci produktów: każdy dostaje mieszkanie, meble, wyposażenie domu, samochód, żywność, ubrania itp. I to o dziwo działa!

  5. Odniosłem podobne wrażenie jeśli chodzi o pana Dawkinsa. Straszny krzykacz i fanatyk ateistyczny. A szkoda…

    Moim zdaniem też ateizm nie ma szans na zbawienie świata, gdyż tak samo jak każda skrajność (religie zamordystyczne < --> ateizm) jest zbyt ostry i nie przewiduje wszystkich możliwych wydarzeń, którym trzeba stawić czoła. Szkoda tylko, że ludzie nie chcą się zastanawiać nad swoim życiem i wolą uciekać od trudnych pytań, albo iść po odpowiedzi na nie do innych ludzi. Tu chyba jest tragedia tego wszystkiego…

    Pozdrawiam

  6. Skąd pomysł, że Dawkins to „krzykacz”, kogo on niby „agresywnie” atakuje? Widziałem parę wywiadów z nim i podziwiam świętą cierpliwość tego człowieka, gdy po raz setny odpowiada na te same pytania kolejnego chrześcijańskiego tumana, a najlepiej neo-cona. Ja nie dałbym rady. Jedyne, w czym jest zapalczywy, to próby pobudzenia ateistów, wyrwania nas z poczucia, że jesteśmy mniejszością, że musimy godzić się na dyktat ciemnoty w życiu publicznym.
    Spójrzcie też na to z tej strony: jak potraktowalibyście człowieka, który wierzy, że ziemia jest płaska i próbowałby was do tego przekonać, co więcej, chciałby uczyć tego wasze dzieci? Albo kogoś, kto wierzy w krasnoludki? Albo kogoś, kto wierzy w boga?
    Dawkins nie reprezentuje wahadła wychylonego krańcowo w jedną stronę, tylko środek, centrum, zdrowy rozsądek. To, że w XXI wieku wciąż trzeba ludziom tłumaczyć, że nie ma Świętego Mikołaja, jest tragiczne.

  7. Szanowny kubie, ja nie jestem wy tylko ja, więc proszę się do mnie nie zwracać jak do partyjnej towarzyszki. Powrót do życia w komunizmie nie jest szczytem moich marzeń, więc mnie nie strasz taką perspektywą.

    Dawkins jest krzykaczem. Nie raz widziałam go w telewizji i uważam, że jest fanatykiem. Prawdę mówiąc, jak go widzę, wszystko mi się w środku przewraca. Dokładnie tego samego uczucia doznaję, gdy widzę Giertycha, Wierzejskiego i całą tę PiS-owską zgraję moherowych ciemniaków.

    Nie wiem, jak traktowałabym człowieka, który uważa, że ziemia jest płaska, bo jak żyję nikogo takiego nie spotkałam. Sądzę, że gdybym spotkała, to bym go zbyła wzruszeniem ramion lub wymownym kółkiem na czółku. A co on mi może zrobić? Może mi za przeproszeniem nadmuchać! Przecież mnie nie nawróci na wiarę w płaską ziemię! Kiedyś wszyscy ludzie wierzyli w płaską ziemię, a mimo to płaska nie była, więc czym mi to może grozić? Przecież się od tej wiary płaska nie stanie, prawda? Czy jest się czym przejmować? Nie ma. Przejmowanie się urojonymi problemami prowadzi do choroby, więc nie tracę energii na takie pierdoły.

    Nie da się ukryć, że ateiści są mniejszością i tak jak ziemia nie stanie się płaska od wiary w jej płaskość, tak ateiści nie staną się większością od wiary w swoją większość.

    Na dyktat ciemnoty godzić się nie zamierzam. I nie dlatego, że jestem ateistką (bo nie jestem), ale dlatego, że ciemnota nie jest związana wyłącznie z religią, lecz z każdym rodzajem totalitaryzmu. Ateistycznego (komunistycznego) jak najbardziej również. Chyba musisz być bardzo smarkatym kolesiem, skoro nie pamiętasz czasów rządów ateizmu w Polsce i w całym obozie komunistycznym. Takiej ciemnoty, jaka tam panowała ze świecą szukać. Spytaj rodziców, może ci opowiedzą, jak to było.

    Jak bym potraktowała człowieka który wierzy w krasnoludki? Nie moja sprawa w co wierzy, więc pozwalam mu na to. W szkole tego uczyć nie będą, spokojna głowa.

    Jak bym potraktowała człowieka który wierzy w boga? Tak, jak traktuję wszystkich ludzi, którzy w niego wierzą, a więc zdecydowaną większość ludzkości. Znam bardzo niewielu ludzi, którzy w boga nie wierzą. Ta wiara jest nieszkodliwa, a może nawet być pożyteczna, choćby dlatego, że ludzie wierzący są zdrowsi. Dzieci na lekcje religii nie posyłałam, bo sama na nie też nie chodziłam i nigdy nie czułam się z tego powodu prześladowana. Byłoby szczytem idiotyzmu, gdybym zabiła każdego, kto wierzy w boga, bo wtedy byłabym winna holokaustu.

    Piszesz: „To, że w XXI wieku wciąż trzeba ludziom tłumaczyć, że nie ma Świętego Mikołaja, jest tragiczne”. A ja sądzę, że tragiczne jest to, że są na świecie ludzie, którzy się takimi urojonymi problemami przejmują, że dostają z ich powodu histerii i że judzą do niezgody. Czym różnisz się w tym momencie od fanatyka religijnego? Jak dla mnie niczym. Twoja postawa prowadzi do rzucania kamieniami, a od tego tylko krok do rzucania bombami.

    Osobiście nie mam nic do ateistów, ale coraz częściej mam wrażenie, że marzy im się nawrócenie całego świata na ich światopogląd. Ja dziękuję, nie skorzystam, ponieważ mam swoją własną wizję rzeczywistości. Nie chcę mieć nic wspólnego ani z fanatykami religijnymi, ani ateistycznymi.

  8. Mało jest tak mądrych i odwarznych ludzi jak Profesor R.Dawkins.
    Nie wiem dlaczego i co ma wspulnego ateizm z komunizmem?
    komunizm to gospodarka a, ateizm to filozofia, oparta na nauce i humanizmie.
    Natomiast religie to urojenia, zabobon, obskurantyzm i społecznie szkodliwe tradycje.
    Wstyd że w XXIw. dalej wierzą w płaską ziemię i inne nie naukowe bzdury.

  9. „Mało jest tak mądrych i odwarznych ludzi jak Profesor R.Dawkins”.

    I co z tego, że odwaŻny? Odwaga nie świadczy o racji, lecz o braku lęku. Lub o fanatyzmie.

    „Nie wiem dlaczego i co ma wspulnego ateizm z komunizmem?
    komunizm to gospodarka a, ateizm to filozofia, oparta na nauce i humanizmie”.

    Komunizm i ateizm to ideologie. Takie same, jak religie.

    „Natomiast religie to urojenia, zabobon, obskurantyzm i społecznie szkodliwe tradycje”.

    Nic nie jest czarne ani nic nie jest białe. Religie mają swoje jasne i mroczne strony. Podobnie jak ateizm. To nie religie są winne, lecz niektórzy głupi i prymitywni kapłani oraz równie prymitywni wyznawcy.

    Ateizm jest takim samym zabobonem jak religie – religie opierają się na wierze w boga, a ateizm opiera się na niewierze w boga. W sumie – na jedno wychodzi, bo nie ma dowodów ani na istnienie, ani na nieistnienie boga. Co więcej, ateizm jest równie niebezpieczny – popatrz na Lenina, Stalina, Mao i innych. Trzeba być kompletnym głupcem, żeby tego nie widzieć i nie kojarzyć.

    „Wstyd że w XXIw. dalej wierzą w płaską ziemię i inne nie naukowe bzdury”.

    A co ciebie to obchodzi, w co kto wierzy? Mnie na przykład jest wstyd, że ludzie wierzą w ateizm. Ale to ich osobista sprawa, przynajmniej do czasu, gdy zechcą gwałtem narzucać światu swój światopogląd. A pan Dawkins aż się pali, żeby tego dokonać. Ja w każdym razie będę się bronić.

  10. „A co ciebie to obchodzi, w co kto wierzy? Mnie na przykład jest wstyd, że ludzie wierzą w ateizm. Ale to ich osobista sprawa, przynajmniej do czasu, gdy zechcą gwałtem narzucać światu swój światopogląd. A pan Dawkins aż się pali, żeby tego dokonać. Ja w każdym razie będę się bronić.”

    Ateizm to nie wiara, tylko
    fakt naukowy, oparty na logice i prawdopodobieństwie.

    A co do narzucania, to narazie jest odwrotnie, to religijni fanatycy chcą narzucić swoje kulty wszystkim. NP.. symbol krzyża w miejscu publicznym, czy zakaz handlu w niedziele.
    Jest to ograniczenie prawa wolności w imie religii.
    Właśnie dlatego R.Dawkins ostrzega przed fanatyzmem religijnym.
    Wszech-obecny krzyż, np.. mocno rani moje uczucia gdyż jest to symbol cierpienia i zbrodni.
    neutralny symbol chrześcijaństwa to ryba.
    A symbol ateizmu to Niewidzialny Różowy Jednorożec .

  11. Logika i prawdopodobieństwo to nie fakt ani niezbity dowód, lecz… prawdopodobieństwo. Jak dla mnie nie większe niż 50% dla każdej z opcji. A w takim razie jest remis. I dlatego ja pozostanę w neutralnym środku.

    Krzyże wszędzie mnie również wkurzają, narzucanie moralności katolickiej takoż, ale to nie znaczy, że palę się do tego, żeby wpaść w tryby praw czy rządów ateistycznych.

    Jeśli rażą was krzyże – zbierzcie grupę nacisku i wymuście ich zdjęcie. Jeśli nie życzycie sobie moralności katolickiej – zróbcie to samo. Obiecuję, że się do was przyłączę i będę ostro głosować.

    Ale nie zgodzę się na to, żeby ateizm stał się systemem państwowym, ponieważ ja byłam, jestem i będę za wolnością sumienia i myśli. Nie odpowiada mi ani jedna, ani druga opcja.

    Jeśli chodzi o Dawkinsa uważam go za niebezpiecznego fanatyka i kłamcę (poczytaj, co o nim piszę, na dole bloga jest chmura tagów). Ale nie dziwię się – im silniejszy fanatyzm jednej strony, tym silniejsza odpowiedź przeciwnej. Dlatego jestem pewna, że już niedługo czeka nas inwazja ateizmu. I to jest dla mnie jeszcze groźniejsze, niż inwazja religii, bo z tą już sobie w jakimś stopniu poradziliśmy i trzymamy ją pod jakąś kontrolą.

  12. Dzięki za wyjaśnienie, cieszę się że zgadzamy się w wielu sprawach ale,
    1.ateizm+Lenin+Stalin+Mao to, tak jaby: religia+kapitalizm+Hitler, nie logiczne chyba? co nie!!!
    2. Ateizm i nauka to 99.99% a nie 50%/50%
    3. Ateizm sam jest ślepy ale,
    ateizm+humanizm+nauka, to ma sens i jest jedyną właściwą obecnie drogą.
    4.R.Dawkins ma rację pisząc że: astrologia jest nie naukowa tak samo jak religia.
    Przyszłość owszem można przewidziec przez analogie gwiazd jak czynił np.. Nostradamus, czy przez prawdomodobieństwo, ale
    trafienie 20 razy z właściwą przepowiednią jest nie realne, bo była by to wtedy realna matematyczna nauka.
    Jeśli masz rację to obal to zdanie i przepowiedz mi coś 20 razy trafnie?

  13. Po kolei:
    Cieszę się, że nie jesteś agresywnym fanatykiem, który wchodzi na mojego bloga tylko po to, żeby mi nabluzgać i poinformować mnie, że jestem zabobonną babą wierzącą w płaskość ziemi (chociaż nigdzie podobnej wiary nie deklaruję) i że można z tobą rzeczowo rozmawiać i przerzucać się rzeczowymi argumentami, a nie wyzwiskami Niestety, większość twoich współwyznawców pozostawia tu i w mojej skrzynce mailowej popisy gruboskórnego, napastliwego chamstwa. Za to właśnie „znielubiłam” ateistów.

    Kolejna sprawa: jeśli wchodzisz na bloga, zechciej przynajmniej w przybliżeniu poznać poglądy właścicielki / właściciela. Ja ułatwiłam sprawę moim gościom umieszczając po prawej stronie bloga obszerne info o sobie i spis innych moich projektów. Gdybyś rzucił na to okiem, mógłbyś się dowiedzieć rzeczy, o które teraz pytasz. Przeczytaj przynajmniej „Moje credo”.

    Piszesz: „Ateizm i nauka to 99.99% a nie 50%/50%”. Bardzo wątpię w ten wynik, ponieważ jest on wyłącznie wynikiem pobożnych życzeń (ateiści nie znają się na tym, co negują, a dowody na to znajdziesz na mojej stronie www i moim „Słowniczku-polemiczku”), ale ja nie miałam na myśli połączenia ateizmu z nauką lecz porównanie ateizmu z nie-ateizmem, czyli wiary w istnienie boga z wiarą w nieistnienie boga. I tu „dowody naukowe” rozkładają się pół na pół.

    Piszesz: „Dawkins ma rację pisząc że: astrologia jest nie naukowa tak samo jak religia” – otóż astrologia nie ma nic wspólnego ani z jadnym, ani z drugim. Przez religię jest zajadle zwalczana, a więc pierwsze pudło. A co do nauki: ASTROLOGIA NIGDY NIE BYŁA, NIE JEST I NIE BĘDZIE NAUKĄ. Próby unaukowienia astrologii pachną mentalno-duchową prostytucją i większość astrologów zdecydowanie się od tego odcina. Szczegółowe wyjaśnienia znajdziesz tu: http://astrofaq.blogspot.com/

    Dawkins w ogóle nie zna astrologii, nie ma o niej zielonego pojęcia, do udowodniłam w swoim tekście „Czwarty dom Ery Wodnika” (znajdź w archiwum, linka nie wkleję, bo bloggerowe linki są za długie). Przeczytaj też moją polemikę z Hy Ruchlisem (znajdź tagi w „Label cloud” na samym dole bloga).

    „Przyszłość owszem można przewidziec przez analogie gwiazd jak czynił np.. Nostradamus, czy przez prawdomodobieństwo, ale trafienie 20 razy z właściwą przepowiednią jest nie realne, bo była by to wtedy realna matematyczna nauka” – Nostradamus był jasnowidzem, a horoskop służył mu tylko jako pomoc przy pracy. Ja w jego przepowiednie nie wierzę, w każdym razie nie uważam, żeby się spełniła więcej niż jedna (o ile wiem wypełniła się tylko ta z pojedynkiem dwóch królów). Na jego korzyść przemawia przyjaźń z Katarzyną Medycejską, która wiele ryzykując broniła go przed inkwizycją, ale co jej wieszczył, tego nie wiemy.

    Z horoskopu astrologicznego nie da się przepowiedzieć żadnych wydarzeń. Astrolodzy którzy zajmują się wieszczeniem (a robią to adepci tzw. „astrologii klasycznej”, o której piszę na swojej stronie i na drugim blogu) „strzelają”, czyli grają w astrologiczną ruletkę. Horoskop im w tym pomaga, zwiększając prawdopodobieństwo prawidłowego „strzału”, ale nie zmienia to faktu, że są to tylko prawdopodobieństwa, a nie pewniki. I wyniki są niestety kiepskie, o czym też piszę. Wszystko to sprawia, że ta banda szarlatanów i oszołomów psuje opinię całemu środowisku i całej astrologii, która nie do tego jest przeznaczona.

    Jak ktoś potrzebuje wróżby, niech idzie do wróżki-karciarki lub niech da sobie powróżyć z fusów lub z kuli. Wynik będzie o wiele prawdziwszy.

    „Jeśli masz rację to obal to zdanie i przepowiedz mi coś 20 razy trafnie” – ja nie zajmuję się żadnymi przepowiedniami, lecz ASTRO-PSYCHOLOGIĄ. Potrafię dość trafnie przewidzieć, kiedy mojego klienta czekają trudne psychologicznie chwile, a nawet wręcz życiowe kryzysy, ale nie wiem, co konkretnie mu się wydarzy, jak do tego podejdzie, jak sobie poradzi i jakie wnioski z tego wyciągnie. Ja zajmuję się rozwojem duchowym, pokazując ludziom, czego mają się nauczyć z życiowych „wpadek”. Jeśli chcesz się dowiedzieć prawdy o astrologii zajrzyj tutaj:
    http://www.astro.eco.pl/
    http://www.astro.eco.pl/astrologia.html
    http://www.astro.eco.pl/astrolog.html
    http://www.astro.eco.pl/horoskop.html
    http://www.astro.eco.pl/faq.html
    http://www.astro.eco.pl/karma.html

  14. „Te słowa kieruję również do ciebie, ateisto: ty też się boisz, że się mylisz i ty też (a nawet jeszcze bardziej!) boisz się śmierci. Z tego powodu najlepiej czujesz się w licznej grupie współwyznawców. To właśnie z tego powodu dążysz do nawrócenia (pewnie wolisz słowo „przekonania”) jak największej ilości ludzi.”

    Przecztałem, i stwierdzam że jest to stereotyp, dlaczego?
    Dlatego że: śmierci to boją się chrześcijanie, a nie ateiści.
    Religia to kreacjonizm.
    Ateizm to ewolucjonizm.
    Materializm to komunizm.

    Zatem to tylko ateizm mówi o naturaliźmie ewolucyjnym i o śmierci bez odwoływania się do sił Boskich czy innych sił nadprzyrodzonych.

    Fałszywy jest też obraz ateisty jako człowieka niemoralnego czy pijaka.
    Obecnie ateiści to grupa ludzi inteligentnych i bogatych.

    Ateizmm odrzuca tylko wiarę w Boga, Szatana, demony i wszystkie inne siły nadnaturalne i zjawiska nadprzyrodzone, jako nie naukowe.

    Dzięki za uwagę i pozdrawiam.

  15. „śmierci to boją się chrześcijanie, a nie ateiści”. Może tylko głośno o tym nie mówią, bo do mojego forum dyskusyjnego zawitało dwóch ateistów, którzy się do tego przyznali. Szczególnie jeden był wystraszony i cierpiał na depresję, ale nie chciał pomocy i poszedł gdzie indziej.

    „Religia to kreacjonizm” – chyba to już nieaktualne, bo o ile wiem KK przyjął teorię ewolucji jako naukową, a kreacjonizm jako symbol, a nie fakt. Kreacjoniści to teraz osobna grupa, dość fundamentalistyczna, ale i wśród nich trafiają się mądrale, z którymi można podyskutować. Jeśli o mnie chodzi, to wcale nie zdziwiłoby mnie, gdyby się okazało, że życie na ziemi zostało „stworzone”, a raczej przeniesione tutaj od podstaw przez jakąś obcą cywilizację. O tym zdają się świadczyć mity i legendy. Warto je (odważnie) poznać 🙂

    „Ateizm to ewolucjonizm” – a nie wydaje ci się, że żeby coś mogło ewoluować, to najpierw musi istnieć, a więc być może „zostać stworzone”? Może życie zostało stworzone, a potem się ewolucyjnie przystosowywało do zmieniających się warunków i to właśnie odkrył Darwin? Jak na razie nikomu nie udało się w laboratorium stworzyć niczego: ani nie stworzono martwej materii „z niczego”, ani jej nie ożywiono. Więc jak to było?

    „Materializm to komunizm” – i nauka, która bada wyłącznie twardą, martwą materię i jej fizyczne prawa, a neguje całą duchowość, tak wyraźnie odczuwaną przez wrażliwych ludzi. Na szczęście są fizycy, którzy mają odwagę zapuszczać się w duchowe rejony i badać to, co nienaukowe.

    „Zatem to tylko ateizm mówi o naturaliźmie ewolucyjnym i o śmierci bez odwoływania się do sił Boskich czy innych sił nadprzyrodzonych” – tak, ale to jest w gruncie rzeczy wiara, bo znane mi są dowody na „życie po śmierci” i ich nie da się zanegować. Poczytaj sobie książki Raimunda Mooody lub obejrzyj film, który nakręcił na ten temat. Oczywiście, możesz powiedzieć, że ci wszyscy ludzie kłamią za pieniądze, ale to nie będzie uczciwe, jeśli im tego nie udowodnisz. Oni udowodnili, że wyszli z ciała i daleko od miejsca swojej „śmierci” widzieli rzeczy, które naprawdę się zdarzyły, np. wypadek samochodowy kilka przecznic od szpitala lub zreferowali wiernie rozmowę swoich krewnych, znajdujących się w innym pomieszczeniu niż to, w którym leżało ich „martwe” ciało.

    „Fałszywy jest też obraz ateisty jako człowieka niemoralnego czy pijaka. Obecnie ateiści to grupa ludzi inteligentnych i bogatych” – no, ale tego to chyba nie kierujesz do mnie? Gdybyś przeczytał mój życiorys znajdujący się w prawej kolumnie tego bloga, to byś się dowiedział, że pochodzę z rodziny ateistyczno-racjonalistycznej (mój ojciec to potworny sceptyk) i że bronię się przed podobnymi zarzutami, którymi nie raz mnie „rażono” z katolickich środowisk.

    „Ateizmm odrzuca tylko wiarę w Boga, Szatana, demony i wszystkie inne siły nadnaturalne i zjawiska nadprzyrodzone, jako nie naukowe” – one może i są nienaukowe, ale to żaden dowód na ich nieistnienie. To tylko ułomność nauki, że nie chce lub nie potrafi tego zbadać. Skoro nauka opiera się na dowodach, to nie możesz odrzucać czegoś tylko dlatego, że brak dowodów. Gdyby natomiast istniał niezbity dowód na nieistnienie czegoś, to co innego. Ale jak wiesz nie da się udowodnić, że coś nie istnieje. Tego się po prostu nie da zrobić.

    Obejrzyj sobie w niedzielę o 21 na Reality TV program „Lisa Williams życie wśród zmarłych” lub „John Edward, spotkanie z medium” (do tej pory była Lisa, ale być może serial się skończył i będzie John). Pewnie cię to i tak nie przekona, ale spróbuj. Gdyby ci ludzie byli oszustami, już dawno by ich wsadzili. Niedawno na Discovery leciał długi serial pt. „Jasnowidz na miejscu zbrodni”, w którym policjanci opowiadali o swojej współpracy z mediami. Każdy z nich zaczynał jako zatwardziały sceptyk, ale później sami pędzili do medium po pomoc, gdy śledztwo utykało w martwym punkcie.

    Zatwardziały sceptycyzm to ułomność i tchórzostwo. Ja wolę osobiście sprawdzać, co jest prawdą a co nie. I dlatego już nie jestem sceptyczką, chociaż jestem racjonalistką – osobą, która odważnie bada każde zjawisko, zamiast zaślepionego negowania wszystkiego, co „nienaukowe”.

  16. A ja przewrotnie wyznam, że w sumie ucieszyłam się ta ksiązka została wydana i cieszy się taką popularnością :P. Myślę, że taki głos jest niezwykle potrzebny w naszym przecież, jak to się wczoraj wyraził bez cienia żenady jeden z posłow PIS, katolickim kraju. („Polska jest przecież krajem katolickim!” to cytat z tego pana).
    Myślę, że stanowi ona, słaby jeszcze, sygnał, że w Polsce mieszkają nie tylko katolicy, jak cały czas trąbi się we wszystkich mediach.
    To prawda, że poglądy Dawkinsa i innych ateistów stanowią wychylenie tego wahadełka w skrajnie przeciwną stronę, ale wahadło jak to wahadło, kiedyś stanie na pozycji neutralnej – mam taka nadzieję 🙂

  17. Jestem jak Wałęsa i powiem, że potrzebne są dwie nogi: lewa i prawa. Byłoby fajnie, gdyby obrońca interesów „lewej nogi” czyli Dawkins był inteligentnym intelektualistą. Niestety nie jest. Książka jest gruba, nudna i pełna rażących niekonsekwencji. Świadczy też o tym, że Dawkins agresywnie atakuje dziedziny, o których nie ma bladego pojęcia, np. astrologię i różdżkarstwo. To, co napisał kompromituje go totalnie, bo stanowi dowód na to, że jest zwykłym demagogiem.

    Bardzo bym chętnie przeczytała jakąś naprawdę dobrą książkę ateistyczną. A jeszcze chętniej neutralną światopoglądowo. Bo odchyleń, zarówno religijnych, jak i ateistycznych po prostu się boję.

    Jak wahadło zatrzyma się w pozycji neutralnej, nastanie chyba koniec świata. Przynajmniej TEGO świata… Bo będzie to znaczyło, że nie mamy się już czego uczyć.

  18. >>Jak wahadło zatrzyma się w pozycji neutralnej, nastanie chyba koniec świata. Przynajmniej TEGO świata… Bo będzie to znaczyło, że nie mamy się już czego uczyć.<<
    I skończy się wreszcie cykl inkarnacyjny ludzkości 🙂

  19. Dawkins na pewno nie używa tak napastliwego języka, jak autorka tego tekstu. Bynajmniej nie atakuje z furią. Nie widziałem też na żadnym filmie, żeby „wpadł w szał”. Może szanowna Pani ma jakieś problemy z interpretacją tego co widzi albo czyta?

  20. Cytaty z Dawkinsa są podane w dosłownym brzmieniu. To jego osobiste słowa.

    Ale rozumiem, że dla szanownego pana krytyczne pisanie o Dawkinsie jest tym samym, czym dla fundamentalisty religijnego jest obrażanie Jahwe lub negowanie prawdziwości Biblii. Święte oburzenie i przerażenie są normalną reakcją zniewolonego umysłu, który… „ma jakieś problemy z interpretacją tego co widzi albo czyta”.

    Dokładnie.

    A przecież prosiłam, żeby nie czytać na klęczkach.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s