Egregory

Ten tekst jest nieco rozszerzonym fragmentem mojej nowej autobiografii, którą właśnie umieściłam na swojej stronie (ludzie się zmieniają, więc to, co było dobre 5 lat temu dziś nie musi do mnie pasować). Ponieważ jest on wykładem na temat egregorów, postanowiłam umieścić go również na blogu (kto i po co miałby zaglądać do mojego bio?)…

——

Słowa „egregor” nie znajdziecie w żadnej encyklopedii (nawet w Wiki) ani słowniku, więc już wyjaśniam o co chodzi.

Otóż egregor jest to duch określonej społeczności. Jeśli grupa ludzi robi coś wspólnie lub w coś wierzy, tworzy tym samym egregora, którego moc zależy od ilości wyznawców oraz siły ich wiary. Można go nawet porównać do inkuba, czyli istoty, która jest wytworem czyjejś wyobraźni. Są ludzie, którzy siłą swojej psychiki tworzą takie inkuby, które stają się materialne i potrafią nieźle narozrabiać, szkodząc samemu swojemu twórcy.

Ezoterycy wiedzą o tym, że ludzka psychika ma potężną moc. W końcu myśl jest energią, a twarda materia to nic innego, jak skoncentrowana energia (materia składa się głównie z pustych przestrzeni). Jeśli więc ktoś (a zwłaszcza duża grupa ludzi) zasila swoją energią mentalną jakieś, nawet zupełnie abstrakcyjne wyobrażenie, to może się zdarzyć, że energia ich myśli przybierze materialną postać.

Przykładem może być Szatan. Ta istota została zmyślona przez judeochrześcijańskich kapłanów, żeby pomagała im trzymać w ryzach owczarnię pańską. Nic tak skutecznie ludzi nie kontroluje i nie przywołuje do porządku jak lęk. Silna wiara oraz potężny ładunek negatywnych emocji sprawiły, że ów początkowo fikcyjny Szatan nabrał mocy i dziś każdy katolik przysięgnie, że jest on jak najbardziej realny, że go spotkał, a nawet więcej, jego moc jest potężniejsza, niż boska.

Wszystkie religie tworzą swoje egregory, ponieważ pełnią one rolę psów stróżujących, które pilnują wyznawców i odstraszają przeciwników. To właśnie za sprawą owych stróżujących egregorów tak trudno jest porzucić religię lub inną tradycję, w której było się wychowanym. Rolą egregora jest zaganiać zbiegłą owieczkę z powrotem do stada i pilnować, żeby nie próbowała znowu uciec.

Kościół dorobił się całego mnóstwa egregorów. Paradoksalnie wiele z nich pracuje na rzecz wyznawców Szatana, choćby z tej przyczyny, że lęk i inne negatywne emocje są bardziej nośne niż miłość. Dlatego ludzie nie egzaltują się miłością do Boga, lecz lękiem przed Szatanem i demonami, a to zasila akumulatory ciemnej strony mocy. [Chcecie dowodu? Proszę bardzo: dostaję mnóstwo listów od osób bardzo pobożnych. Jak dotąd tylko jedna z nich przysłała mi słowa bezwarunkowej, boskiej miłości i tolerancji dla tego co robię. Pozostali obrzucają mnie wyłącznie mocnymi w słowach i pełnymi wiary w to, co piszą, ostrzeżeniami przed Szatanem i jego niewyobrażalną wprost potęgą].

Bóg każdej religii monoteistycznej (a te są najgroźniejsze) również posiada cechy potężnego egregora, ponieważ ludzie skupieni wokół dowolnego wyznania są mało świadomi duchowo. Osoby pobożne są jak dzieci, potrzebują więc prostego i zrozumiałego dla nich obrazu Boga. Zwykle postrzegają go więc jako osobę, najczęściej „tatusia” – dobrego i kochającego, ale jednocześnie surowego, osądzającego i (rzekomo słusznie) karzącego, a co więcej – zaborczego i zazdrosnego o swoje wpływy. Kapłani wkładają wiele wysiłku w utrwalenie wizerunku Boga osobowego, zwalczając wszelkie inne, bardziej metafizyczne koncepcje. I tak tworzą potężnego egregora, który przejmuje pełną kontrolę nad wyznawcami. Gdy człowiek modli się do tej istoty, przechwytuje ona całą energię modlitwy, która traci moc i w ogóle nie dociera do prawdziwego Boga. Czyż można więc się dziwić, że ateiści rechocą ironicznie, dowodząc, że Boga nie ma, na co niezbitym dowodem jest fakt, że nie słucha On modłów swoich wyznawców (ateiści nie wierzą też w egregora, więc moje słowa również wyśmieją).

Otóż panie i panowie ateiści, Bóg nie ma z tym wszystkim nic wspólnego. Po prostu wierni kierują swoje modlitwy nie do Boga, lecz do udającego go egregora bądź do rządzącego naszą rzeczywistością Demiurga. Ci, którzy znają prawdę modlą się skutecznie, ponieważ Bóg, ten prawdziwy, kocha bezwarunkowo i nie żąda od swoich dzieci spełnienia żadnych warunków, oprócz jednego: poznania prawdy. Ale o tym napiszę a następnej notce.

Swoje egregory mają wszystkie grupy ludzkie. Mają je narody, rodziny, miejsca, zawody, partie polityczne, kluby i stowarzyszenia. Nie ma takiego zbiorowiska, które nie posiadałoby swojego egregora. Mają go również astrolodzy i ezoterycy.

Szczególnie te ostatnie potrafią być wredne. Ale nie dlatego, że ezoteryka jest zła, lecz dlatego, że w zdecydowanej większości zajmują się nią nie rozumiejący jej zasad, nieodpowiedzialni głupcy. I ci nieświadomi ludzie, bawiący się w wampiryzm, magię, wywoływanie duchów, rzucanie uroków i inne niebezpieczne rzeczy wyhodowali takiego egregora, że aż strach.

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że całym światem rządzą przeróżne egregory. Jest ich tak dużo, są tak potężne i mogą być tak groźne, że trudno jest żyć. Opętują one ludzi i sieją postrach, a ci opętani z kolei miotają się nieświadomi tego, co się z nimi dzieje i próbują wypędzać jednego egregora innym. I tym sposobem wpadają z deszczu pod rynnę, a ich kłopoty nie mają końca.

Opętani przez egregora „ezoteryki” szukają ratunku w Kościele, mając nadzieję, że Bóg im pomoże. Poddają się więc kościelnym egzorcyzmom i tym sposobem zostają opętani przez egregora „boskości”, czyli jednego lub nawet całe mnóstwo egregorów kościelnych, co nie tylko nie uwalnia ich ze szponów zniewolenia, ale przeciwnie, spycha jeszcze niżej. Bo o ile jako ezoterycy dyskretnie robili swoje, o tyle jako „nawróceni” wpadają w istny misjonarski szał nawracania wszystkich wokół i nie przebierają przy tym w środkach, posuwając się nawet do rzucania klątw na tych, którzy nie chcą iść wraz z nimi ich nową ścieżką ku „zbawieniu”.

Znane z nauczania mistyków „przebudzenie” bądź „oświecenie”, to nic innego, jak wyrwanie się spod władzy wszystkich istniejących egregorów i wolne od nich życie w komunii z prawdziwą, a nie religijną, czystą boskością.

Na szczęście urodziłam się w rodzinie ateistyczno-racjonalistycznej, czego wartość dopiero dziś umiem docenić. Ten racjonalistyczny trening dał mi tarczę do obrony przed „duchową fiksacją” i szaleństwem. Stoję mocno nogami na ziemi, a moja głowa zawsze jest chłodna i trzeźwa. Dlatego, zajmując się astrologią i szeroko pojętą duchowością, nigdy nie ześlizgnęłam się w egregorialne szaleństwo.

Paradoksalnie, do wiary w Boga doszłam na drodze racjonalnej analizy. Moja wiara nie ma zupełnie nic wspólnego z jakąkolwiek religijną egzaltacją czy fiksacją.

Mój Bóg jest czymś, co mogę określić jako „Wszechumysł” lub „Wielki kreator”. Kosmiczne channelingi nazywają Go „Źródłem Pierwotnym” lub „Jedynym” (Prawo Jedynego) i te określenia też mi się podobają.

Bóg jest nieskończoną i doskonałą inteligencją, a co najważniejsze: bezwarunkową miłością. Dlatego w życiu nic nam nie grozi. Dla przebudzonego nie ma nieba, piekła, różnic religijnych, upadków ani błędów, nie ma też żadnych innych przykazań, poza jednym danym nam przez Jezusa, który powiedział: „Nowe przykazanie daję wam”. Tym przykazaniem jest miłość. Nie ma takiej choroby, nienawiści, zła czy nieszczęścia, której nie dałoby się wyleczyć miłością.

I dlatego każdy z nas, nawet najgorszy grzesznik, dojdzie do celu, bo wszystkie drogi prowadzą do Boga. Jedni dojdą szybciej, inni wolniej, ale dojdą wszyscy bez wyjątku.

Po co więc błądzić, szukać szczęścia w objęciach fałszywych wierzeń, po co służyć egregorom, skoro można się przebudzić i zobaczyć świat takim, jaki on naprawdę jest?

Takie przebudzenie daje spokój, harmonię wewnętrzną i poczucie bezpieczeństwa. Bo cóż może nam grozić?

Przebudzenie uwalnia też z prawa karmy, ale o tym napiszę w innym miejscu.

58 myśli nt. „Egregory

  1. wczoraj zetknąłem się z tym tematem bliżej i usłyszałem, że egregory są zjawiskiem bardzo powszechnym
    np. w dużym firmowym sklepie z butami jest egregor firmy działający pionowo i egegor sprzedawcy działający poziomo, obydwaj mają ten sam cel: to co oni sprzedają, a czego ja nie potrzebuję, bym to kupił
    sprzyja temu specyficzny klimat otoczenia tworzony w sklepie, odwracacze / rozpraszacze uwagi i inne zachęty do podjęcia tej „korzystnej dla mnie” super „opłacalnej” decyzji (o zakupie)

  2. znalazłem ciekawy artykulik na temat egregorów

    „Dla niższych inteligencji, czyli dla demonów, zwierząt, egregorów oraz dla ludzkiej podświadomości szkodliwe jest tak zwane podwójne przeczenie. Wszystkie te niższe inteligencje nie rozumieją nie tylko podwójnego przeczenia, ale nawet pojedynczego! Pies rozumie słowa „spacer” oraz „pies idzie na spacer”, ale kiedy powiecie mu uroczyście: „nie, pies nie idzie na spacer”, to będzie tak samo się cieszył i skakał, jakbym mu oświadczyć, że właśnie idzie.”

    http://magija-ouija.blog.onet.pl/2011/05/06/egregor/

    p.s.moje pieski doskonale rozumieją słowo NIE 😉

  3. Nie obraź się, ale do tego opisu idealnie pasuje Jezus.

    No i oczywiście tzw. Matka Boska! A raczej Matki Boskie, bo przecież jest ich niemal niezliczona liczba. Prawie każde miasto ma swoją Maryję, he, he. Niektóre z nich potrafią się nawet ukazać niemal w fizycznej postaci i głosić przepowiednie (np. Fatima), też wysłuchują modlitw, czynią cuda.
    Są tak potężne, że nawet istoty ujawniane w sesjach Calogero się pod nie podszywają (jak i pod Jezusa), bo wiedzą, że w tym przypadku interes kradzieży energii to 100-procentowy pewniak 😉

  4. Ooo niechcący przez to, że skomentowany zauważyłam wpis 🙂
    Zgadzam się w dużej mierze z Tobą Mario co zrozumienia słowa Egregor- doszłam do tego całkiem niedawno, Ty popatrz – bez mała 10 lat temu o tym pisałaś…
    Piszesz też, że ludzie się zmieniają i nie wszystko musi pasować w innym czasie….
    Jednak nie zawsze tak jest w mojej ocenie, bo jeżeli dochodzimy przez swoją dedukcję do pewnych przemyśleń w taki sposób jak TY to robisz i wiele osób, które w tym widzi właściwą drogę zrozumienia etosu można powiedzieć wszechświata, to nic się nie zmienia !!!
    Dochodzą tylko kolejne klocki, elementy, kropki do połączenia …
    W kwestii Jezusa nie mogę jednoznacznie wypowiedzieć się, jedynie potwierdzam sama będąc w tym kiedyś, że wyznawcy Jezusa jako Boga tworzą swojego rodzaju egregor.
    Natomiast jeśli chodzi o tzw Świadomość Chrystusową – tutaj myślę, że utknę na dłużej w swoich rozkminach.
    Sama później byłam na etapie buntu i swojego rodzaju ateizmu, i tak jak TY do Boga doszłam na zasadzie racjonalnej analizy, ale przez swoje własne doświadczenie i zrozumienie i to jest piękne 🙂
    Pozdrawiam i dziękuję za Twoją wiedzę ciągle jak widać nieodkrytą.
    Od Ciebie nauczyłam się zgłębiania tematów przez swoje zrozumienie bez dawania wiary autorytetom 🙂

  5. Słowo „nie” samo oczywiście rozumieją właściwie, ale w zdaniu już nie. Np. „Nie skacz” kiedy pies się cieszy nie działa, ale samo „nie”, kto wie? Może zrozumie.

    Co do tego handlu – tak sobie pomyślałam, że kiedyś nie było egregora handlu, bo każdy sobie handlował tym, co miał, np. płodami rolnymi z własnego gospodarstwa, butami własnej produkcji itp. Ale teraz, kiedy powstały wielkie korporacje, które kontrolują produkcję i handel to faktycznie, egregory rosną i nabierają mocy. Kiedyś nikt nie miał nałogu kupowania. Kupowało się tylko to, co było niezbędne do jedzenia, ubrania czy umeblowania domu. Nałogowo to może tylko kupowali dzieła sztuki, jeśli kogoś było stać. A dziś ludzie wpadli w szpony egregora zakupowego, który utuczył się na monopolu i reklamie. Oraz na sztuczkach stosowanych przez sprzedawców, którzy uczeni są tego, jak sprzedać klientowi coś, czego on wcale nie potrzebuje, albo nie to, czego on szuka (np. model samochodu).

  6. Jest przynajmniej kilka egregorów Jezusa. Najwiekszy jest cierpiacy,oboloały egregor, bo przez wieki zasiliło go najwiecej ludzi. Jest tez pouczajacy, dajacy nadzieje, uzdrawiajacy itp.
    Co nie znaczy, ze pierwowzór nigdy nie istniał.I niekoniecznie miał na imie Jezus czy Yeshua.
    W naszej ziemskiej rzeczywistosci było wielu (ale jednak zbyt mało) pozytywnych Istot, które
    odcisnęły energetyczne „piętno” w globalnej swiadomosci.

    „żeby wykluczyć Boga z ziemskiej sfery, żeby zbudować zaporę między ludzkością a Bogiem.”

    Tą zapora jest nasz umysł, w który zaimplementowano wirusa o nazwie bóg,zbawiciel,pan.
    Kazano ludziom oddac swoją wolę,siłę,rozum,miłosc w rece zewnetrznego bóstwa, które kiedys
    przyjdzie nas osadzic i zbawiac.A poki co, zwykły ludek ma sie zaprzec siebie samego(głosu duszy) i pojsc za zewnetrznym glosem(bóg,kapłan,zbawiciel,pan), który wie lepiej co dana Iskra Zycia chce tu doswiadczyc i zrozumiec.

    Nie bez powodu, medrcy, którzy pomagali innym poznac(przypomniec) Boga w sobie, nakazywali wyrzucic wszystko, co wiedza o Bogu ze swojej głowy.I nie po to, aby wrzucic do niej swoja wizje(program) Boga, ale po to, aby szukajacy, mogł bez zadnych filtrów(myslowe konstrukty,wyobrazenia) samodzielnie Go doswiadczac wewnatrz i na zewnatrz siebie.Tak jak małe dziecko, tylko ze z zrozumieniem i swiadomoscia swojego dziedzictwa.
    Bowiem wszelkie myslowe pojecia o Bogu, o wszystkim, powodują, ze próbujemy zamknac w ramki(kraty)dane zjawisko, co automatycznie powoduje nasze odciecie sie od niego.
    Ciagłe bycie w terazniejszosci, bez umysłowych „ramek”(swiezosc chwili), powoduje ze odcinamy sie od umysłowego wirusa i stajemy sie dla niego nieosiagalni.
    I czym głebiej wchodzimy w tą obecnosc, tym blizej mamy do Domu.
    Ci, którzy nie umieja zatrzymac tej umysłowej karuzeli, dalej beda sie w niej krecic,tylko ze scenografia i aktorzy nieco sie zmienią.

    Odnosnie chrzescijanstwa(moze juz tu było):

  7. Być może Jezus istniał, a może istniało wielu jezuso-podobnych nauczycieli duchowych, ale nie wiemy czego nauczał / nauczali. No, chyba, że z Apokryfów, bo obowiązujące Ewangelie są fikcją literacką, która przez wieki się zmieniała i ewoluowała. Prawdopodobnie każda epoka ma swoich wielkich nauczycieli, których zadaniem jest wyłuskanie osobników gotowych do „zbawienia”, czyli wyzwolenia z Matrixa. Tak czy inaczej religie nie pokazują drogi do „zbawienia”, lecz zniewolenie.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s