Bo paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy

Za oknem niesamowity wprost upał, w domu zaduch, więc trudno pozbierać myśli i coś z sensem sklecić. Ale świat wciąż kręci się jak szalony, a wokół aż kłębią się przeróżne bezsensy, na które trudno nie reagować.

A to jakiś nawiedzony misjonarz wrzuci coś do mojej skrzynki pocztowej, a to na zaprzyjaźnionym forum dyskusyjnym ktoś (wydawałoby się rozsądny) wyjedzie z rewelacjami, od których można wprost paść trupem ze zdumienia.

Znowu powraca pytanie, czy zajmowanie się tarotem jest bezpieczne, ale tym razem sprawa jest poważniejsza i nie da się jej zbyć wzruszeniem ramion. Bo oto pewien guru, sława nad sławami, dotąd parający się tą sztuką nagle przeszedł do wrogiego obozu i własnym życiem zaświadcza, że rzeczywiście, to nie przelewki i że można marnie skończyć. A gdy wypowiada się autorytet, to klękajcie narody, wiadomo, że przekazuje samą prawdę. I dlatego nawet racjonalne osoby wpadają w panikę, a nawet więcej, rozsiewają ją dalej.

A przecież tarot to tarot: to po prostu karty. Kolorowe kartoniki, zaprojektowane przez kogoś, namalowane, wydrukowane, opakowane i dostarczone do sklepu. Co w tym demonicznego? Czyżby ktoś dodał do farby drukarskiej czarciego łajna lub innych piekielnych ingrediencji? Wolne żarty, prawda?

Do produkcji kart używa się zwykłego kartonu (fakt, że ostatnio coraz cieńszego, co zmniejsza ich praktyczną funkcjonalność, ale zapewne dzięki temu zwiększa sprzedaż), zwyczajnych farb i typowych maszyn drukarskich. To chyba oczywiste, że przy ich produkcji nie odprawia się czarnych mszy, nie składa ofiar z niemowląt ani nie zatrudnia się babilońskich magów. Jest to taka sama produkcja jak w przypadku innych kolorowych wydawnictw.

Projektów talii jest tyle, że każdy może wybrać jakąś dla siebie. Są taroty bardziej i mniej mroczne, a nawet demoniczne, ale są też takie, od których bije pozytywna energia. Utrzymane są w pastelowych barwach i przedstawiają sielankowe sceny. W takiej talii nawet najbardziej zabobonna osoba nie dopatrzy się niczego piekielnego.

Kupujesz więc wybraną talię, przynosisz ją do domu i zaczynasz z nią pracować. Wiesz, że karty są dziewiczo „czyste”, bo nie były dotykane przez diabła, czarnego maga ani śmiertelnego wroga. Nie wybrałaś/eś też odstręczającej cię talii o demonicznym wyglądzie, nie masz więc podstaw do podejrzeń, że ktoś naładował ją piekielną mocą. Rozkładasz je, medytujesz, starasz się zrozumieć ich mowę.

I nagle – coś zaczyna się dziać. Odczuwasz lęk, ciarki chodzą ci po plecach, karty zaczynają parzyć ręce. Przypominasz sobie, że cię ostrzegano, ba, wręcz cię straszono. Czyżby naprawdę tarot opętywał?

Zastanów się człowieku, co ty wymyślasz! Gdzie podział się twój XXI-wieczny racjonalizm? Przecież to zupełnie bez sensu! Jakim cudem kolorowe kartoniki, prosto ze sklepu, miałyby przejąć nad tobą jakąkolwiek władzę? Zachowujesz się jak zabobonny ciemniak rodem ze średniowiecza. Odpowiedzi poszukaj w nauce, a nie w mrokach swojej zalęknionej duszy. Spytaj o to starego Zygmunta Freuda, a jeszcze lepiej C. G. Junga.

Powiem ci, co cię opętało: to twoja własna podświadomość. Opętał cię twój własny cień i twoje własne lęki, stale podsycane przez Kościół i posłuszną mu twoją rodzinę. Wychowano cię w religijnej rodzinie, nic więc dziwnego, że twoi bliscy przez całe życie infekowali cię lękiem, wmawiając ci potworne rzeczy. A teraz, zamiast najpierw uporządkować i oczyścić swoją psychikę, podejmujesz nieprzemyślane działania, nad którymi nie panujesz.

Zajmując się rzeczami, których się boisz i w których zgubność podświadomie wierzysz sam/a pakujesz się w tarapaty.

Zanim wejdziesz w świat tarota czy astrologii poddaj się gruntownej psychoterapii. Jeśli nie oczyścisz swojej podświadomości z całego zalegającego tam syfu, nawet nie patrz w stronę okultyzmu, bo od razu polegniesz na polu chwały, zanim zdążysz czegokolwiek dokonać.

Zwalanie winy za to, co cię spotyka na rzekomą demoniczność tarota, astrologii czy jakiejkolwiek innej „zabawki” jest szczytem głupoty, jest za to bardzo wygodne. Pozbywasz się tym sposobem całej odpowiedzialności za siebie i swoje życie, kierujesz oskarżycielski palec w nie swoją stronę i z czystym sumieniem krzyczysz: „oto szatan, to on jest wszystkiemu winien!”

A ja ci powiem, że szatan nie ma z tym zupełnie nic wspólnego. Tym szatanem jest twoja własna psychika. I dlatego nawrócenie na chrześcijaństwo, tropienie wszędzie destrukcyjnych sekt, całkowite porzucenie rzekomo groźnych praktyk ani opisywanie na forach dyskusyjnych twoich przerażających doświadczeń z okultyzmem niczego w twoim życiu nie zmieni. Dopóki nie poddasz się gruntownej psychoterapii twoja podświadomość będzie składnicą lęków i zabobonów oraz wylęgarnią demonów z piekła rodem. I to one będą cię nękać. Do końca życia. I nie tylko z powodu okultyzmu.

[Przeczytaj też Szatańskie moce].

PS. Ten dopisek czynię zainspirowana wpisem niejakiego „anonimowego” w komentarzach. Litościwym milczeniem pominę fakt, że „anonimowy” nie miał dość odwagi, żeby podać przynajmniej swój stały nick, ale i tak wiadomo, kim jest ten facet. To dla mnie w pewnym sensie zaszczyt, że moją pisaninę z taką uwagą studiuje sławny ezoteryk i że tak bardzo się nią przejmuje, czemu daje wyraz wysyłając do mnie anonimowe wiadomości z automatu TP oraz maile rzekomo pisane przez jego uczniów. Ja posługuję się nickami, które bez trudu można zidentyfikować, włącznie z ustaleniem mojego prawdziwego nazwiska.

Dowodem na to, że piszę prawdę jest prosty fakt: żaden racjonalista nie doznał nigdy żadnej wizji. Ani świętej, ani piekielnej. Nie doznał jej, bo jej nie szuka ani nie pragnie. Wizje miewają wyłącznie ludzie, którzy są opętani pragnieniem doznania kontaktu z Bogiem lub istotami duchowymi. Ludziom tym się wydaje, że uczyni to ich wyjątkowymi, wybranymi lub natchnionymi. Tacy przecież byli katoliccy święci. Dostąpili oni rzekomo zaszczytu obcowania z Bogiem. Takim osobom ich własne mózgi płatają kawały. Dostają to, czego pragną. A od kogo to dostają, to już zupełnie inna kwestia.

Ja, jako urodzona racjonalistka nigdy nie widziałam Boga, Jezusa, aniołów, świętych, demonów ani szatana. Dla mnie te postacie po prostu nie istnieją. Nie ma ich w moim osobistym panteonie symboli.

W moim panteonie symboli jest racjonalność. Kiedy zaczęłam medytować nie zobaczyłam żadnych wizji, żadnych obrazów ani nie usłyszałam głosów. Doznałam natomiast czegoś, co mogę wielce niedokładnie określić jako „iluminacja intelektualna”. Nagle pewne rzeczy stały się dla mnie zrozumiałe. Uzyskałam odpowiedzi na pytania, które przez lata sobie zadawałam. W jaki sposób, skoro nic nie usłyszałam ani nic nie zobaczyłam? Po prostu, nagle „wpadło mi do głowy” i „olśniło mnie”, aż złapałam się za głowę z wrażenia. Na zasadzie EUREKA!!!

W astrologii tego typu intelektualną iluminacją rządzi Uran. Tak się składa, że w moim horoskopie jest on jedną z najsilniejszych planet. Dlatego, w czasie silnych tranzytów Urana nie rozstaję się z notesem i długopisem. Nauczyłam się, że jego „objawienia” należy natychmiast zapisywać, gdyż w przeciwnym wypadku szybko się je zapomina. Dzięki temu nawykowi stworzyłam większość tekstów na swojej stronie oraz w blogu.

Obecnie, mimo silnych tranzytów Neptuna rządzącego między innymi religijną mistyką, w dalszym ciągu nie doznaję wizji świętych ani aniołów. Bo w dalszym ciągu nie ma ich w moim zestawie osobistych symboli.

21 myśli nt. „Bo paraliż postępowy najzacniejsze trafia głowy

  1. Moja podświadomość chyba właśnie serwuje mi psychoterapię. Wspomniałam wcześniej, że postanowiłam pouczyć się astrologii… i tu właśnie zaczyna się dziwna sprawa. Nazbierałam różnych materiałów, kupiłam całkiem przyjemną książkę „Zarys astrologii urodzeniowej” Alexandra von Pronay i co usiłuję zacząć to mi jakieś kłody pod nogi padają. Ledwie kawałek przeczytam – to mnie taka śpiączka bierze, że dalej nie mogę ani literki zobaczyć przez załzawione oczy. Myślałam, że to wiosenne przesilenie, że zmęczona jestem, ale to wciąż trwa. I nic już nie rozumiałam aż do dziś. Może ja się tego po prostu boję ?

  2. Nooo… możliwe. Jeśli w domu ci mówiono, że to szatański okultyzm, to pewnie w twojej podświadomości to dalej siedzi. Podświadomość to głupi zwierzak, wcale nie przejmuje się tym, co wie twój racjonalny umysł i robi swoje, czyli sabotuje.
    Najlepiej jest to przemedytować lub zastosować jakąś podobną metodę (joga, reiki itp.), a wtedy samo „odpadnie”.

  3. Chyba domyślam się kim jest nawrócony „autorytet” o którym piszesz( miałam przyjemność)… coś mi się wydaję że nie tak do końca nawrócony” . tu nie o psychikę chodzi , ale o wyróżnienie się z pokaźnego ezoterycznego tłumu.( z głową wszystko ok ) Kiedyś na początku lat 90-tych , był to jedyny dobry „specjalista” . obecnie sprawy mają się inaczej …Jestem prawie pewna ( bo nigdy niczego do końca) , że nie jest to faktyczne nawrócenie, a potrzeba zaistnienia i zwrócenia uwagi .. Tarota wszędzie dużo , informacji , dobrych publikacji również, ale nawróconego maga- specjalisty po przejściach, który napewno wie jak rozpoznać demona, byt, egregora jeszcze nie było i to jest tooo !( taki inny prawie ksiądz, kapłan) Pozdrawiam Mario , przyznam , że mam podobne odczucia.

  4. Przepraszam , ale nie wiem jak dodać komentarz z podpisem ? albo „coś” źle robię , albo za chwilkę będzie tysiąc moich koment. o identycznej treści ;(
    Anonim-Awika :))

  5. No, widzę, że już ci się udało nie-anonimowo. Trzeba się najpierw zalogować, a reszta zrobi się sama. Ci co nie mają loginu muszą się podpisać, ale Firefox czasem robi kawały i nie widać.

    Co do nawróconego – on się najpierw nawrócił, potem się odwrócił, bo zrozumiał, że nie tędy droga, a teraz jeszcze coś innego kombinuje, bo wszędzie widzi sekty. Zupełnie jak Ryszard Nowak, naczelny pogromca sekt.

    Ale masz rację, wprawdzie straszy demonicznym opętaniem, a jednocześnie organizuje kursy, więc już przestaję rozumieć, co jest grane.

  6. Mario: kartoniki moga przejac wladze nad czlowiekiem, tak jak moze nad nami przejac wladze alkohol, narkotyk, kawa czy czekolada.

    Maszowa: nie dziwie sie, ze zasypiasz nad Pronayem. :))))))))))))
    Zacznij od „Homozodiakusa” Weresa. A w ogole to na moim forum jest watek o lekturach, jest tego duzo, wiekszosc do kupienia w pierwszym obiegu. Jesli nie wiesz jak znalezc moje forum, to napisz od mnie na priv (anahella(at)gazeta.pl) to podesle Ci linka.

  7. Link do forum Anahelli jest z boku bloga: „Jak na górze tak na dole”.

    Zgadzam się, że Pronay nudny i usypiający…

  8. -> Astromario, nie mówiono mi w domu, że astrologia to szatański okultyzm, najwyżej rysowano wymowne kółko na czole ;))
    -> Anahello, Próbowałam znaleźć tego Homozodiakusa, bo już mi Astromaria polecała, ale albo nie mam szczęścia, albo się przede mną ukrywa ;)) A Pronay nie jest taki zły, jeśli się chce zacząć całkiem od początku a ja nawet nie do końca rozumiem jak należy patrzeć na te różne astrologiczne cudeńka. Urania mi narysowała śliczny kosmogram a ja z niego nic nie rozumiem. Mam taką głupią przypadłość, że nie przyjmuję niczego, czego nie umiem „zobaczyć” przynajmniej oczyma wyobraźni, więc czasem muszę dostać taką nudną „kawę na ławę”.
    Na forum już byłam i trochę poczytałam, ale tam wszyscy mówią hermetycznym językiem, więc nie mam śmiałości zagajać.

  9. Ty naprawdę głupoty piszesz, odpocznij moja droga, może Ci to dobrze zrobi. Pleciesz androny aż się czytać i komentować nie chce, szkoda słów.

    Pozwól, że powstrzymam się od dalszego komentarza.

    Żegnam ozięble.

  10. Witaj drogi anonimowy. Uderz w stół, a nożyce się odezwą, twoje święte oburzenie mówi samo za siebie.

  11. Karty jak karty: jedne ładniejsze, inne brzydsze – kwestia gustu. Nic wiecej w nich specjalnego nie ma. Mogą one jednak służyć jako narzedzie dla ezoteryka i tu z całą pewnością mamy doczynienia z działaniem energii. To pewnie tak, jak z wahadełkiem – kawałek drewna/ metalu na sznurku, ale…
    Dlatego przy tarocie wymagane jest stosowanie się do właściwych zasad BHP. Trzeba zapytać, czy karty mają z nami ochotę ‚rozmawaiać’, czy to jest ten właściwy czas. Tarota trzeba otworzyć, trzeba też odpowiednio zamknąć.
    Bez zwracania uwagi na tego typu aspekty mogą pojawić się problemy, na które przecież uskarżają się ezoterycy swiadczący usługi typu audiotele czy Ezo TV.
    Pani znajoma określa ten sposób pracy z tarotem mianem prostytucji ezoterycznej…

  12. Jeszcze jedne uwaga dotycząca ‚nawróconych’ ludzi. Jest to schemat często się pojawiający. Ktoś dotknie ezoteryki, sparzy sie (najczęściej przez własne ignoranctwo), a potem nawraca innych.
    To tak, jakby kierowca po wypadku samochodowym przeprowadzał kamanię na rzecz porzucenia samochodów przez innych kierowców – bo to przecież szatańskie moce działają na te ryczące silniki…

  13. Zastanawiająca sprawa – ciągnie do okultyzmu tych, którzy mają „zagwozdki” w podświadomości. Tych z czystą podświadomością do okultyzmu nie ciągnie, mogą się bez tego obyć.
    Chociaż nie, nie będę uogólniać: mnie nie ciągnie. I nie twierdzę, że mam czyściutko w podświadomości. Tylko już sobie zdaję sprawę, że to nie ezoteryczne metody mi oczyszczą podświadomość (raczej uzależnią). „Autorytet” też mówi o swojej drodze i swoich ocenach. Nie są moje, nie pasują. Ale poczytam – jako inspirujące myśli z samodzielnej drogi, do której przemierzania trzeba było odwagi.

  14. Witaj. Wydaje mi się, że jesteś osobą interesujacą. Posiadasz zainteresowania zgodne z moimi. Może mogłybyśmy się jakoś skontaktować? Mój numer gg: 4653970. Czekam na odpowiedź.

  15. Coś mi się zdaje Ellen, że chyba już się poznałyśmy – w moim forum dyskusyjnym (link z boku bloga). Chyba, że nie jesteś tą Ellen 🙂

  16. MÓZG. NISKIE węglowodany. Błędy w IG.
    BH.48.
    MOTTO: ENERGIA i WIEDZA, jest ważna jak na 1 roku studiów, tzn. alfabet nt BYCIA !!

    MÓZG człowieka odżywia się GLUKOZĄ. Wobec tego należy wiedzieć, iż najlepszym dla mózgu PALIWEM jest; __CHLEB typu KR-IRL, z ilością 80% tzw. __NISKICH węglowodanów, tj. do 26% wzrostu, a więc tych które nie skutkują cukrzycą typu 2.
    Pamiętajmy, że cukrzycę typu 2 powodują mąka i każdy cukier spożywczy. Wystarczy tych produktów nie spożywać, to wówczas możliwości zachorowania na ten rodzaj cukrzycy równe są = 0%

    __CHLEB typu KR-IRL, stabilizuje poziom cukru we krwi na wiele godzin. Jemy bez większych zahamowań, SMACZNIE i dużo, a przede wszystkim energetycznie oraz BEZ UCZUCIA GŁODU.
    Zmęczenie jest nam wtedy obce, a KREATYWNOŚĆ myślenia zaskakuje nas samych. Zdrowiejmy i szczuplejmy zatem !!

    Takie odżywianie NIE JEST DROGIE, a wręcz WYJĄTKOWO TANIE.
    Koszt 1 szt. mini chlebka to 18-20 groszy czyli całodzienne wyżywienie 1 osoby nie przekroczy 2,00 zł. Zjadamy mniej droższych produktów, a to dlatego; że CHLEB typu KR-IRL, syci niewyobrażalnie przez 4-5 godz., ELIMINUJE GŁÓD, gwarantując przy tym odżywienie BIOLOGICZNIE WZORCOWE !!

    To kłopot, że nie kupisz tego chleba, nikt go nie piecze, nikt na nim nie zarabia, ale samemu upiec WARTO !!

    R E F L E K S J A:
    __INDEKS ŻYWIENIOWY, a; __INDEKS GLIKEMICZNY, to dwa różne spojrzenia na realia przyrodnicze.
    IŻ; to identyfikacja ewolucyjnych dokonań przyrody. IG; to marketing, obłuda i biznes.

    Zobacz też; INDEKS ŻYWIENIOWY, wg: IRL KRAKÓW.
    __Książka; _pt._______: PORADNIK ŻYWIENIOWY człowieka w XXI wieku.
    Wydanie drugie: zaktualizowane i uzupełnione.
    __Skrót adresu strony w Internecie_______: MAGDALIRL

  17. A gdzie można znaleźć przepis na ten chlebek? Właśnie wypiekam chleb z orkiszu, bardzo grubo zmielonego we własnym młynku, z dodatkiem zarodków pszennych, siemienia lnianego, sezamu i mąki z amarantusa.

  18. Chyba chodzi o tę stronę.
    http://www.magdalirl.com.pl
    Tylko czy taki instytut istnieje w Krakowie?
    Link do podanego adresu w google
    maps.google.com/maps?q=Krak%C3%B3w,+ul.+Imbramowska+5&oe=utf-8&um=1&ie=UTF-8&hq=&hnear=Imbramowska+5,+Krak%C3%B3w,+Polska&ei=OA2CTNTJNJPE4gaFiODTCw&sa=X&oi=geocode_result&ct=title&resnum=1&ved=0CBgQ8gEwAA
    Ten Instytut to jakaś dziwna sprawa.
    Nazwiska z pierwszego linka, dział kontakt:
    Prof. zw. dr hab. n. med. Lidia TYRPA
    Dr inż. Jarosław MICHAŁ (konsultacje, wywiady)
    Nazwiska powielane w kółko w zasadzie na blogach i forach dyskusyjnych.
    Jakby nie istniały w przestrzeni różnych poradni zdrowia czy w świecie medycyny.
    Ale jeśli to co piszą o indeksie glikemicznym, że to ściema to może warto się temu przyjrzeć.
    Jednak mi to wygląda na reklamę książki i usług tegoż „instytutu”.
    Sceptycznie widzę ten podmiot.

  19. Dla mnie też „instytut” wygląda na dość dziwnie, podana strona nienormalnie kolorowa i skierowanie po przepis do konsultanta mówią same za siebie, dla mnie to kolejne wyciągnięcie pieniędzy. Nie pamiętam nazwy, ale jest w Polsce instytut od chleba, a pani, która od lat zajmuje się badaniami i propagowaniem normalnego pieczywa, jak pamiętam dostała swego czasu nagrodę Nieznanego Świata. Niestety zlokalizowane to jest gdzieś na południu więc nabywanie chleba nie wchodziło w grę.
    Dieta oparta o indeks glikemiczny to dzieło Montignaca, stosowałam z dobrym efektem. Usłyszałam przed laty wywiad w radiu z lekarzem, który mówił, ze to jedyna dieta po której nie ma efektu jo-jo i dlatego poszukałam literatury, teraz jest też sporo w necie http://www.montignac.com/pl/index.php

  20. Zastanawiam się, czy to nie jest jakaś racjonalistyczna prowokacja. Wpisałam do google nazwę tego instytutu w nadziei, że może jakiś autorytet poprze jego idee, ale nic takiego nie znalazłam, faktycznie, tylko linki do forów dyskusyjnych, wykopu i grup zainteresowanych odżywianiem. Wydawało mi się nawet przez chwilę, że widzę coś w rodzaju rekomendacji, ale przy bliższym przyjrzeniu okazało się, że to Wydawnictwo Naukowe… ale nie PWN, lecz owego instytutu. Tak więc instytut sam się promuje i reklamuje.

    Styl pisania trąci mi wręcz jakąś sektą, dość zabawne w sumie. A ja dziś kupiłam ziarno orkiszowe i znowu zmielę je na grubą mąkę, z której upiekę bardziej tradycyjny chlebek. Poprzedni wyszedł bardzo pyszny.

  21. Kombinatorów chętnych łatwego zysku jest pełno.Poczytałam dziś na zezorro.blogspot.com ostrzeżenie przed ofertą kupna monety, tak w ogóle to ciekawy blog o czym już wcześniej pisałam.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s