Zamiast życzeń świątecznych – opowieść o barankach

Boże,
użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę,
odwagi, abym zmieniał to, co zmienić jestem w stanie
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Ta modlitwa przypomniała mi się dzisiaj, ponieważ różne osoby mają mi za złe, że nie popieram i nie rozumiem przyświecających im idei.

Koleżanka obraziła się na mnie okrutnie przed samymi świętami, że na nią nakrzyczałam w forumowej dyskusji. No, może trochę przesadziłam, ale z drugiej strony będę się upierać, że nie należy zaśmiecać sobie umysłu ani szarpać nerwów sprawami, na które nie mamy wpływu. Jako pragmatyczka uważam, że robić należy to, co przynosi efekty, a to, co ich nie przynosi należy mówiąc brzydko olać.

Koleżanka napisała mi: „Ja rozumiem, ale nie w tym rzecz. Rzecz w tym, co myśli ogół społeczeństwa”.

No i ręce mi opadły – bo czy ja mam jakiś wpływ na to, co myśli społeczeństwo? Czy ja Bogiem jestem?

Jako ezoteryczka wiem, że większość ludzi przypomina zahipnotyzowane owce, kontrolowane przez cwane i groźne wilki. Już one dobrze pilnują, żeby ich owieczki nie zmądrzały. Bo jak zmądrzeją i zaczną samodzielnie myśleć, to dadzą wilkom po łbie, albo nawet je zastrzelą.

Najskuteczniejszym sposobem kontrolowania owiec jest utrzymywanie ich w stanie poczucia zagrożenia. Nic tak skutecznie nie trzyma ludzi w karbach, jak umiejętnie podsycany lęk.

Oczywiście, drogie owieczki, bezpieczeństwo zagwarantować wam mogą jedynie wilki, więc się ich kurczowo trzymajcie i od nich nie odchodźcie…

Skądś to znamy?

A jakże!

Wszędzie wokół panoszy się grzech śmiertelny, istna Sodoma i Gomora, ale pod opieką wilków jest z całą pewnością najbezpieczniej. Wilki dbają o ciebie, nawet jeśli nie dają ci jeść i zabraniają igrzysk, ale za to tylko one zagwarantują ci wieczne zbawienie. Musisz tylko robić to, co ci każą, nie myśleć, o nic nie pytać i broń Boże nie zejść z jedynej, wytyczonej przez nie ścieżki prowadzącej do bram raju.

Wilki to pasterze. Nawet tego nie ukrywają. Jawnie nazywają swoich poddanych owcami (o, przepraszam, owieczkami), a siebie pasterzami… to znaczy pastuszkami. Ze złotym kijaszkiem w rączkach. Ach, jak sielsko i wzruszająco…

A czego pragnie każdy szanujący się pasterz?

Zgadłeś drogi czytelniku!

Pasterz pragnie, by jego stada były jak najliczniejsze i jak najkarniejsze. Im słabiej wykształcone i ogłupione, im bardziej zalęknione, tym lepiej, bo łatwiej je kontrolować. Pasterz stawia na „mięsność”, a nie na intelekt swoich stad.

Zaczyna ci coś świtać w głowie drogi czytelniku?

Czy to może mieć jakiś związek z histeryczną kampanią antyaborcyjną?

Bingo!!!

Dokładnie o to chodzi.

Owce mają się rozmnażać. Żadnej antykoncepcji, żadnego zbereźnego seksu dla zabawy i przyjemności, żadnych świerszczyków. Ma być po bożemu, pod kołderką, bez zbędnej przyjemności i z intencją poczęcia. Bez tej zbożnej intencji i nie daj Boże pod osłoną nowoczesnej antykoncepcji to po prostu grzech śmiertelny! Dlatego za aborcję karzemy ścięciem. Jak za morderstwo. Życie za życie!

No i co ja mogę zrobić w tej sytuacji? Czy mam możliwość wpłynąć na świadomość zahipnotyzowanego stada? Mowy nie ma, tego nie zrobiłby nawet mityczny heros! Rozwścieczone stada mogłyby mnie stratować, a wilki rozszarpać.

Ale jest coś, co mogę zrobić.

Mogę wyrwać pojedynczą owieczkę i przywrócić jej ludzką godność.

Owieczka jest zniewolona dopóty, dopóki wierzy święcie, że nauki wilków są słuszne i zapewnią jej szczęście tu, na ziemi i jeszcze bardziej tam, w niebie. Ale kiedy oszukana bajaniem o naturalnej antykoncepcji nagle i niespodziewanie zajdzie w ciążę, której absolutnie nie planowała przeżywa taki szok, że… nawet może obudzić się z hipnozy.

Jeśli usunęła ciążę musi uporać się z powszechnym potępieniem, z piętnem odrażającej morderczyni własnego, słodkiego, niewinnego aniołka, który tak bardzo pragnął nazywać ją mamusią…

Musi nie tylko uwierzyć, ale nawet boleśnie doświadczyć „syndromu postaborcyjnego”, ciężkiej depresji z powodu żałoby i innych cierpień, którymi ukarzą ją wilki i zniewolone przez nie inne owce. I nawet rzekoma kuracja polegająca na odegraniu farsy pogrzebu oraz zbudowania nagrobka nie przyniesie jej ulgi.

Bo wilki zadbają o to, żeby nigdy już nie zaznała spokoju. Jej przypadek ma być przestrogą dla innych, żeby nie odważyły się popełnić podobnego czynu.

I tu czekam ja. Moja rola polega na tym, żeby uświadomić tej nieszczęsnej istocie, że syndrom postaborcyjny jest niczym innym, jak nie istniejącą i całkowicie zmyśloną jednostką chorobową. Człowiekowi, zwłaszcza zahipnotyzowanemu, można wmówić dosłownie wszystko, nawet to, że stojący przed nią, ociekający krwią wilk jest aniołem, świętym lub dobroczyńcą. Kiedy to w końcu zrozumie zacznie widzieć świat realny, a nie tę iluzję, jaką stworzyli dla niej pastuszkowie.

„Leczenie” syndromu postaborcyjnego trwa kilka minut i jest skuteczne do końca życia. Leczy się go uświadamiając oczywistą prawdę, że jest on wyłącznie wynikiem sugestii i skutkiem wpojonego sztucznie poczucia winy.

Na tym właśnie polega moje pragmatyczne działanie.

Nie mam wpływu na cały świat, ale mogę uratować jedną osobę.

Mogę to, bo potrafię odróżniać to, co mogę, od tego, czego nie mogę zmienić.

Proszę przeczytać też mój wcześniejszy tekst na temat zahipnotyzowanych owieczek pt. Wschodnia bajka.

Życzę państwu przebudzenia z zimowego (oraz hipnotycznego) snu. Stawiając na stole wielkanocnego baranka zastanówcie się czy to nie jest symbol ofiary z was samych…

Niech to pogańskie święto wiosennej płodności pobudzi wasze umysły do nowej, samodzielnej aktywności oraz zapłodni państwa dusze radością wolnego życia w prawdzie i godności bycia sobą.

(Opublikowane na starym blogu 2007-04-07 02:39:55)

Jedna myśl nt. „Zamiast życzeń świątecznych – opowieść o barankach

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    madaresu 2007-04-21 04:01:40 83.168.96.38

    Yeah :D! To mi sie podoba :). Rozkrecamy ten interes. Juz wiecej komentarzy niz przy aborcji. Ladybird –> zgadzam sie z Pani postawa. Mnie tez czesto szlag trafia kiedy o takich rzeczach slysze. Czasami az sie zagalopuje w swoich wypowiedziach, bo widze, ze ludzie robia dziwne miny, ale wazne zeby zdali sobie wreszcie sprawe z tego w jakim swiecie iluzji zyja (wierze w to, moja naiwnosci). Iluzji, ktora im nie pomaga w niczym (badz co badz), ale ogranicza ich i w gruncie rzeczy jest sprzeczna z ich natura. Astromaria –> Ciesze sie z Pani zdrowia i zapewniam, ze nie ma tu zadnych nerwow. Mam frajde z tego wielka, ze okazuje sie Pani na tyle wyluzowana, ze jednak sie Pani nie obrusza zbytnio moja szczeroscia. Co do mnie to rzadko omdlewam (jesli nie nigdy), gryze czasami (ale za zwyczaj nikomu gryzionemu to nie przeszkadza) a uczyc manier nie mam zamiary nikogo, bo mi (ubolewam czasami) samemu brakuje kinder sztuby. Taki juz ze mnie nieokrzesany gosc. Zarty i kpiny sa w dobrym tonie 😉 Serdecznie pozdrawiam :D!

    astromaria 2007-04-21 02:18:44 81.219.50.234

    A ja dalej o tym samym, w kolejnej notce. Wciąż zastanawiam się nad wolną wolą i przysługującymi mi wolnościami. Ciekawe, dlaczego niektórzy marzą o tym, żeby mnie tej wolności pozbawić? A ja się nie dam. Jestem dzieckiem nie tylko Plutona, ale i Urana. I on dba o to, żeby nastrój rewolucyjny nigdy mnie nie opuszczał. Nie na darmo jeden z moich ulubionych utworów muzycznych nazywa sie "Revolution Calling". A więc – na barykady!

    Ladybird 2007-04-20 21:25:33 87.207.17.77

    Pewnie to nudne, ale szlag mnie trafia, kiedy widzę jak masy ludzi oddaje swoje umysły i dusze we władanie osób (organizacji?) które nie potrafią nawet pomóc same sobie. Widzę te grupy ludzi, z własnymi marzeniami, pasjami, emocjami… Widzę młodą dziewczynę, która świadomie poddała się zabiegowi aborcji, i została nazwana obrzydliwą morderczynią. Widzę tych wszystkich prostych (i nie tylko) ludzi, ze zdeptanymi marzeniami. Zgadnijcie, Ile jest w takim prostym człowieku emocji? Widzę, jak uginają się pod zbyt ciężkim jarzmem, dzień za dniem.. i tak do śmierci.A niech tylko odważą się samodzielnie myśleć!od razu kara boska i do piekła. Padają na twarz i kolana przed "świętymi" mętami, przed małpami w ornatach i debilnych czapeczkach na głowach. Nie uważam się za osobę bez skaz, zupełnie nie. Ale, jak myślicie, co zrobiono z umysłami ludzi, którzy dostają orgazmu na sam widok papieża machającego do nich z okna? i nie mówię tu tylko i wyłącznie o Karolu Wojtylle. Akceptujmy kler, polityków itp., ale do licha,nie pozwólmy, żeby robili sieczkę ze wspaniałego tworu, jakim jest umysł ludzki. Ich prawem jest omamianie ludzi, nasze (czyli reszty śmiertelników), robienie wszystkiego, żeby do tego nie dopuścić, czyli zdrowa dawka sceptycyzmu + samodzielnego myślenia. i myślę, że właśnie o to chodzi pani Marii, a nie o nienawiść do którejś ze stron. Jak mamę kocham, za chwilę zacznę płonąć świętym, mistycznym ogniem, więc pozwolę sobie zakończyć mój przydługi wywód. Życzę wszystkim miłego i spokojnego wieczoru. Małpom w ornatach też.

    astromaria 2007-04-20 20:54:04 81.219.50.234

    I po co te nerwy? Przecież cały czas żartuję i kpię sobie. Inna sprawa, że z tymi Rakami jest tak naprawdę. Za każdym razem, kiedy jakiś pan omdlewa tutaj z powodu mojego straszliwego charakteru okazuje się, że jest to Rak. Najpierw miło zagaja, a potem nagle, bez ostrzeżenia, gryzie albo próbuje mnie nauczyć dobrych manier (próżny trud, hehe). Gdybym naprawdę była przepełniona złymi emocjami, to w moim zasłużonym wieku albo byłabym wrakiem człowieka (nadciśnienie, zawał, wrzody żołądka) albo wręcz leżałabym w grobie. Tymczasem cieszę się pełnym zdrowiem, dobrze sypiam, lekarzy nie odwiedzam w ogóle, a apetyt mi dopisuje. Naprawdę na nic nie narzekam. Nawet na rzeczywistość, którą ostatnio obserwuję w Kartoflanii. Nauczyłam się akceptacji i to jest jedno z moich największych osiągnięć.

    madaresu 2007-04-20 17:25:50 83.168.96.38

    No masz ci los… Patrzcie panstwo, co za kobieta. Wziela i sie uwziela 🙂 To chyba faktycznie jakas rakotoksycznosc wyciagnieta z domu, badz trafiala Pani pozniej na jakies dziwne przypadki. Skad to uprzedzenie do mnie w takim razie? Jakis zodiakalny szowinizm :D?? Ale wybraszam sobie- az tak sie emocjonalnie nie nastawiam do Pani wypowiedzi, jakby Pani przypuszczala, albo jak sama Pani sie nastawia (tego nie wiem :D). No ale ja juz nic nie mowie, tyle taktycznych bledow narobilem… chyba tez se pomedytuje 🙂 Faktycznie pomaga jak skacze cisnienie :>??

    astromaria 2007-04-20 16:51:36 81.219.50.234

    No więc tak… od początku istnienia tego bloga jak bumerang powraca ten sam problem – zjawia się jakiś pan i zaczyna płakać, że jestem strasznym potworem, bestią pozbawioną ludzkich uczuć, chodzącą złością i agresją, że mam niewyparzoną gębę, a złe emocje wprost się ze mnie wylewają. I za każdym razem bez wyjątku okazuje się, że tan biedny, cierpiący facet to Rak. Ufff… muszę to przemedytować…

    madaresu 2007-04-20 15:51:25 83.168.96.38

    No fakt… Refleks szachisty 😀 Ale czy ja zmienialem front :>? Ja caly czas jestem po tej samej stronie, po ktorej bylem 🙂 Przyznam sie z kolei, ze nie mam zadnego doswiadczenia z kobiecymi skorpionami. Nie poznalem, badz po prostu nie bylem tego swiadom. Poznalem natomiast ludzi toksycznych i hmm… no ciagnie do ryzyka, dreszczyk emocji 🙂 Wole tworcza rakotoksycznosc, niz toksyczna rakotworczosc 🙂 Ja tez jestem calkiem porzadnym facetem, tylko niewiele osob chce mnie na tyle poznac 🙂 Ale przynudzac nie bede :P! Pozdrawiam 😀

    astromaria 2007-04-20 15:10:06 81.219.50.234

    Mam refleks szachisty… Przypomniałam sobie poniewczasie, że madaresu skomentował (jako jedyny) notkę o Darwinie, zaglądam więc i co widzę? Oto cytat: "Ponoc nawet malpy nie przyznaja sie do tego, ze pan Roman G. pochodzi od nich…" Co się stało, skąd ta nagła zmiana frontu? Madaresu, do niedawna byłam wielce skłonna do wkurzania się i wtedy byłam naprawdę straszna, wręcz potworna, przyznaję, ale ostatnio coś mi się porobiło i mi to przeszło. Może to lata praktyki duchowej, a może fakt, że obecnie (i od dawna) znajduję się pod bardzo silnym wpływem tranzytu Neptuna i fakty są takie, że naprawdę nerwy gdzieś mi się schowały. Teraz nic i nikt nie jest w stanie mnie wkurzyć. Ja mam tylko taki dziwny problem z męskimi Rakami. To dotyczy chyba wszystkich męskich Raków, jakie znam – one do mnie lgną i bardzo chętnie przynudzają, a ja je wkurzam i ranię. Po tym zawsze rozpoznaję, że odwiedził mnie Raczuś. Może powinnam powiesić tu tablicę ostrzegawczą, że Raki powinny mieć się na baczności, bo jestem rakotoksyczna. Nawet ostatnio pisałam o tym na forum dla astrologów, hehe. Niby trygon wodny, więc powinniśmy się kochać i rozumieć, a tu klapa, święta wojna. Wojnę toczyłam kiedyś z również wodną męską Rybą, ale potem się okazało, że Ryby jednak nie budzą moich morderczych instynktów. Tamten był wyjątkiem. Przyznam się, że to chyba dlatego, że mój tata (skądinąd bardzo porządny i miły facet) jest Rakiem, możliwe więc, że podświadomie coś tam na te biedne Raki projektuję.

    madaresu 2007-04-20 14:55:25 83.168.96.38

    "Zapewniam cię, że ani w czasie pisania tych notek, ani czasie czytania twoich insynuacji nie poczułam nawet najmniejszego drgnienia złości"-twarda sztuka :D! Nie mialem zamiaru wzbudzic u Pani zadnych negatywnych odczuc. A juz tym bardziej zloscic Pania. To Pani sie tlumaczy :P. Ja ani nie kipie ani sie nie gotuje, przynajmniej nie w tej kwestii :D. Jestem uczuciowym i lojalnym raczkiem, i nie chcialem niczego insynuowac, wyrazilem tylko szczerze swoje watpliwosci 🙂 Jednak z tego co Pani pisze, mianowicie: "Ty natomiast aż kipisz i gotujesz się. Problem polega na tym, że nie masz odwagi przyznać się do złych emocji, więc projektujesz je na mnie. Nieładnie… Twoje wzburzenie świadczy o tym, że poruszyłam jakieś drażliwe struny w twojej duszy." wnioskuje, ze potraktowala Pani moja wypowiedz jako atak na swoja osobe. I pokazuje Pani pazurki 😀 Ale nie wiedzialem, ze na podstawie tego co napisalem mozna az tyle o mnie powiedziec :>? Chyba powinienem sie w przyszlosci bardziej pilnowac, choc bedzie trudno, bo bardzo mnie Pani rozochodzila 😉 Bardzo mi Pani poprawila nastroj hehe. Pozdrawiam 😉

    astromaria 2007-04-20 13:54:22 81.219.50.234

    —> madaresu: „faktycznie w pewnych kwestiach az mna nosi z przyplywu agresji” – to twoje słowa. To ty jesteś wkurzony, a nie ja. Zapewniam cię, że ani w czasie pisania tych notek, ani czasie czytania twoich insynuacji nie poczułam nawet najmniejszego drgnienia złości. Ty natomiast aż kipisz i gotujesz się. Problem polega na tym, że nie masz odwagi przyznać się do złych emocji, więc projektujesz je na mnie. Nieładnie… Twoje wzburzenie świadczy o tym, że poruszyłam jakieś drażliwe struny w twojej duszy. Widocznie jeszcze czegoś nie przerobiłeś, nie przemedytowałeś i czegoś po prostu nie akceptujesz – w sobie lub świecie zewnętrznym (co na jedno wychodzi). Tu się przyznam, że i ja nie przerobiłam wszystkiego, bo w dalszym ciągu są rzeczy, które mi przeszkadzają. Ale akurat o nich tu nie pisałam. Może kiedyś napiszę. To, że używam mocnych słów nie znaczy, że stoją za tym jakieś emocje. Jestem silnym Skorpionem, o czym pisałam wielokrotnie i dlatego niektóre osoby mogą poczuć się przy mnie przytłoczone lub wręcz przerażone. Ale zapewniam, że nigdy nikogo nie zabiłam, ani nawet nie uderzyłam. W rzeczywistości jestem… aniołem, hehehe 🙂 —> Ladybird Masz rację, prawdziwy nauczyciel duchowy to osobnik z krwi i kości, często używający dosadnego języka. Przykładem może być mój ulubieniec Osho, który nie przebierał w słowach i nie starał się być łagodny. Czasem trzeba człowiekiem naprawdę porządnie wstrząsnąć, żeby go obudzić i pokazać mu prawdę na temat jego własnego charakteru i intencji. Wmówiono nam, że Jezus był aniołem dobroci i łagodności i że my też musimy być tacy. A to nie prawda. Jezus nie tylko pogonił kupców, ale i dla faryzeuszy zawsze miał gorzką prawdę. Nie mówił do nich słodko, mówił do nich twardo i konkretnie, a oni się czerwienili ze wstydu i odchodzili. Ten lukrowany stereotyp osoby uduchowionej został moim zdaniem wylansowany przez kler. Znowu kusi mnie, żeby użyć tego drażliwego porównania… no trudno, nie odmówię sobie: owieczka musi wierzyć, że siedzi przed nią kochający i pełen najlepszych intencji pasterz, a nie ociekający krwią wilk.

    Ladybird 2007-04-20 13:22:16 87.207.17.77

    No coś podobnego!! Chciałam na koniec poprzedniego komentarza napisać pozdrowienia dla pani Marii, ale komentarz sam się wysłał! Jakby powiedział Jan Pająk : "To sprawka ufoli!". Poprzedni mój komentarz jest trochę nieskładny, ale się zdenerwowałam. Mam nadzieję, że ktoś zrozumie, co chciałam przekazać. Pozdrawiam wszystkich!

    Ladybird 2007-04-20 13:19:00 87.207.17.77

    Nie mam pojęcia, skąd wziął się stereotyp przesłodzonego, duchowego człowieka, który z radością utopiłby nas wszystkich w łżce miodu. Im bardziej rozwinięty, tym mniej rozgarnięty (czyt. słodki)?? A kyo by czegoś takiego słuchał? Co się dzieje, kiedy zjecie za dużó cukru? Zemdli was. Żadna, choćby najmądrzejsza nauka w was nie zostanie, bo ją po prostu, mówiąc dosadnie, wyrzygacie. Pamięta jeszcze ktoś Jezusa Chrystusa? On był taki rozwinięty, taki duchowy, prawda? Pełen tolerancji i akceptacji. Aż dziw bierze, że się nie stopił przy wchodzeniu do rzeki. Kto w takim razie urządził małą "awanturkę" w świątyni? Kto wyrzucił kupców z tego miejsca na zbity pysk(za przeproszeniem)? Och, to oburzające, prawda? Przecież żaden mysiaczek-pysiaczek czegoś takiego by nie zrobił! To oburzające… Nasz doskonały mysio-ptysio przyłączyłby się do kupców, pełen APROBATY. (Żeby nie było nieporozumień, nie należę do żadnej katolickiej sekty). RATUNKU, CZY KTOŚ MI WYTŁUMACZY, SKĄD SIĘ WZIĄŁ TEN MARCEPANOWO-LUKROWY STEREOTYP OSOBY KTÓRA ŻYJE WEDŁUG DUCHOWYCH PRAW?? MIEJCIE LITOŚĆ!! P

    madaresu 2007-04-20 13:13:41 83.168.96.38

    Oto przykład: "Nie wyrażę tu również swojego świętego oburzenia, ponieważ ani myślę polemizować na poważnie z uczonymi z planety małp." W Pani wypowiedziach jest nagromadzenie srodkow swiadczacych o Pani oburzeniu, a niechec do pewnych srodowisk i silna potrzeba nawrocenia choc jednej owieczki kojarzy mi sie z jakas misja w stylu naprawianie swiata, mesjanizmem lub proba odkupienia swoich grzechow. Moze sie myle 🙂 Ale gdybym nie czul, ze w bardzo wielu kwestiach mamy podobne zdanie, co sprawia, ze darze Pani pewnego rodzaju sympatia, to pewnie nie poruszylbym tego tematu ;). Nie chce ani siebie ani nikogo innego oszukiwac, ze faktycznie w pewnych kwestiach az mna nosi z przyplywu agresji. A walczyc mozna na wiele sposobow 😀 Pozadrawiam ;):)

    astromaria 2007-04-20 01:17:48 81.219.50.234

    A gdzie konkretnie ta agresja?

    madaresu 2007-04-20 00:11:21 83.168.96.38

    Prosze mi wybaczyc, ale nie wiem czemu ta wiadomosc pozniej sie wyslala 2 razy… ezoteryka jakas 🙂 Konkrety? OK. Otoz jestem ciekaw w takim razie pewnej kwestii: skoro nie czuje Pani wogole gniewu, ani z niczym Pani nie walczy, to skad tyle agresji w Pani wypowiedziach? Wynika to z Pani natury w takim razie? Pozdrawiam i dziekuje za pouczenie 😉

    astromaria —> madaresu 2007-04-19 23:49:35 81.219.50.234

    Z czym walczę? Z niczym. Czy czuję gniew? Nie. W ogóle go we mnie nie ma. Akceptuję rzeczywistość taką, jaka jest, chociaż pewnych zjawisk (faszyzm, seksim itp.) nie aprobuję i jasno wyrażam swój sprzeciw wobec nich. Walka z rzeczywistością jest głupotą i szkoda na nią tracić energię. To walka z wiatrakami. Nie da się jej wygrać. Więc jej nie podejmuję. W swojej notce piszę wyraźnie, co mogę, a czego nie mogę zrobić. Godzę się z tym, przyjmuję to do wiadomości i dzięki temu dobrze sypiam w nocy. A co najważniejsze nie mam nadciśnienia ani nie grozi mi zawał. Taka postawa gwarantuje zdrowie i wewnętrzny spokój. PS. Wolę dyskutować z osobami, które używają konkretnych słów i rzeczowych argumentów, a nie takich ogólnych, niejasnych mentalnych obezwładniaczy jak np. to: "Takie popadanie ze skrajnosci w skrajnosc (domyslam sie, ze wie Pani co mam na mysli)". Otóż nie wiem i nie mam zamiaru zgadywać. Konkretnie proszę.

    madaresu 2007-04-19 22:58:20 83.168.96.38

    Po blizszemu zastanowieniu sie nad tym wszystkim tez cos mi tu nie gra. Oczywiscie Pani wnikliwosc i zapal w walce robi wrazenie. Tylko zaczyna mi sie nasuwac pytanie: z czym Pani tak naprawde walczy? Pytanie to mogloby sie wydawac absurdalnie oczywiste dla kogos takiego jak Pani. Mam na mysli osoby, ktora twardo stoi na ziemi i wie czego chce… A jednak skad tyle gniewu?? Takie popadanie ze skrajnosci w skrajnosc (domyslam sie, ze wie Pani co mam na mysli). Mam nadzieje, ze rozwieje Pani moje watpliwosci. Pozdrawiam

    astromaria —> karri-angel 2007-04-19 15:41:34 81.219.50.234

    Karri-angel, przepraszam, ale nie wiem, czy jesteś ona, czy on? Nie wiem więc, w jakiej formie mam się do ciebie zwracać. A gdzież to ja pisałam o konieczności kochania tych, którzy nas nienawidzą? Ja??? Takie chrześcijańskie manifesty? Jakoś w tym siebie nie poznaję, no ale cóż, może mnie zaćmiło kiedy coś takiego gdzieś pisałam? [Ja to pojmuję bardziej po buddyjsku: nie należy czuć nienawiści do oprawców, bo oni nie wiedzą co czynią, jednak taka jest nieunikniona kolej rzeczy, że i oni kiedyś, w którymś wcieleniu, to zrozumieją i to odpracują]. Najmocniej przepraszam za tę zmyłkę, nie wiedziałam, że można mnie wziąć za osobę łagodną i pełną słodyczy… to mnie zaskakuje, bo wydaje się być zupełnie do mnie nie podobne. Na ogół ludzie piszą, że mam ostry i niewyparzony język, a mój styl to bezlitosny i złośliwy sarkazm, co jednych zachwyca, a innych odrzuca. Taki właśnie jest los Skorpiona: albo go kochasz, albo nienawidzisz, letnich uczyć się tu nie przewiduje. Widocznie trwający już od dłuższego czasu (i nieprędko się mający zakończyć) tranzyt Neptuna robi ze mnie świętą, dobrą i miłosierną. Jednak wpływ tranzytu to tylko stan przejściowy, chwilowy miraż, który zaraz się rozwieje. Poza tym – gdzież to deklaruję niestawanie po żadnej ze stron? Napisałam tylko, że nie powtarzam argumentów żadnej frakcji ani do niej nie przystępuję, ponieważ widzę rzecz z innej perspektywy. Nie oznacza to jednak, że nie mam własnego zdania ani że nie poprę walki o ideały, jeśli uznam, że powinnam. W jednej z notek napisałam, że jestem niezrzeszona i nie mam etykietki, ale jeśli trzeba przyłączę się do parady gejów, feministek, działaczy pro choice, a nawet komuchów, jeśli idea mi się spodoba. Niedługo napiszę na blogu tekst o tym, czym z ezoterycznego punktu widzenia różni się akceptacja od aprobaty. Ja jestem pełna akceptacji, ale nie oznacza to mojej aprobaty. Dla laika brzmi to dziwacznie, dla ezoteryka przeciwnie, wszystko jest jasne. A co do owiec… wszyscy nimi jesteśmy. Tylko jedne owce są bardziej, a inne mniej świadome. O tym może też jeszcze coś napiszę, albo może odeślę do Gurdżijewa („Fragmenty nieznanego nauczania” Piotra Demianowicza Uspienskiego)

    karri-angel 2007-04-19 12:17:52 212.14.63.61 111.111.64.19

    Jakoś tak Pani za ostro pisze jak na kogoś, kto pisał że trzeba kochać tego kto nas nienawidzi… Nie pasuje mi ten obraz do tego, co mnie tak urzekło… Jakoś nie tak wyobrażam sobie nie stawanie po żadnej ze stron… Ale może się mylę – toć ja tylko wioskowy głupek;) Na dodatek głupia owca… Pozdrawiam:)

    astromaria —> Obywatel 2007-04-13 02:03:05 81.219.50.234

    No to do roboty! Nie ciemne siły wiedzą, że jest nas więcej 🙂

    Xenka 2007-04-11 14:45:38 89.79.169.205

    W końcu znalazłam trochę czasu, aby wyznać 5 swoich sekretów. Jak coś to zapraszam do mnie po mroczne sekrety Xenki 🙂

    Obywatel 2007-04-10 23:06:01 195.69.80.11 212.191.172.6

    Hmm, kiedy to tak czytam, to inspirujesz mnie, Mayu, do pisania własnego tego typu bloga z przemyśleniami, kurczę, może i go założę? Tamten stary i tak nie ma wzięcia, literatura się przejada. 😉 A ja nawet ostatnio ciekaw jestem, jakby to było angażować się w sprawy bieżące. ;P Obłaawa, obłaaawa, na łode owieczki obłaaawa… 😉

    osoria 2007-04-09 11:12:10 89.79.111.145

    Bycie sobą w realiach polskiej rzeczywistości bywa trudne. Pozdrawiam

    madaresu 2007-04-07 15:52:00 83.168.96.38

    To naprawde smutne, ze te wszystkie, piekne, "poganskie" swieta, ku czci natury, sa przypisywane kultowi jakiegos zamorskiego boga, ktory przypisuje sobie cudze zaslugi. A wszystko to przez rzymska administracje, walke o wladze, polityke. I gdzie tu Bog? Teraz mamy to co mamy i dobrze, ze wszyslo z mody palenie na stosie, bo nigdy by sie ta farsa nie skonczyla, a tak jest nadzieja. Nie czuje sie owca ani baranem, nie mam zamiaru wiazac sie z owcami ani z innymi zwierzetami zbyt blisko, a juz na pewno nie potrzebuje pasterza. Wolna wola + zdrowy rozsadek = ok

    Helena 2007-04-07 11:03:19 84.60.12.25

    Amen! 😀 Zawsze ciesze sie jak czytam Pani posty, bo tak milo miec swiadomosc iz istnieja ludzie myslacy podobnie, czyli zdrowo. Juz dawno przestalams ie przejmowac tymi wielkanocnymi nastrojami ludzi, kiedy to powiesz slowo a juz chca Cie rozniesc na dzidach. Usapokaja mnie to, ze nawet jesli nie maja tej swiadomosci, to w rzeczywistosci oddaja oni czesc naturze malujac jajka – najstarsze symbole zycia i wiosny, stawiajac zajaczka na stol, ktory jest symbolem Boginii Ostary, ktorej bylo, a raczej nadal jest poswiecone to wiosenne swieto, ktore dzis nazywaja Wielkanoca 🙂 Moze kiedys to sobie uswiadomia. Co do aborcji, to czasem brak mi slow, bo uzywa sie ich tak wielu, a tamci dalej swoje. Szkoda ze niszcza przy tym psychike innych. Milego weekendu zycze.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s