O (rzekomej) wyższości czegoś tam nad czymś tam…

Oto cytat z artykułu o ciężkim życiu polskiego ateisty:

Socjolog Phil Zuckerman zebrał wyniki badań dotyczących wiary i niewiary ludzi w różnych krajach, po czym porównał je z raportami ONZ i WHO dotyczącymi poziomu życia i problemów społecznych. Okazało się, że niewiara w Boga nie musi nikogo prowadzić do upadku, a wiara nie musi od razu zapewniać wszystkim szczęścia i pomyślności. Tam, gdzie jest większa religijność, zwykle trudniej o swobody obywatelskie, równość płci. Częściej występuje ubóstwo, niższy jest poziom edukacji, umiera więcej noworodków.

Bądźmy precyzyjni – badania nie wyjaśniają zależności przyczynowo-skutkowej, czyli nie odpowiadają na pytanie: czy religijność jest przyczyną biedy lub czy bieda kieruje ludzi w stronę żarliwości religijnej? Ale jest faktem, że oba zjawiska występują jednocześnie.

Nie jestem ani „wierzącą” ani ateistką, ale wyniki badań mówią same za siebie. Mimo to nie umiem odpowiedzieć na pytanie, czy wolałabym żyć w (k)raju ateistycznym czy religijnym. Nie mam złudzeń – i jedna i druga frakcja jest w stanie zgotować ludzkości prawdziwe piekło, ponieważ obie „filozofie” przejawiają jednakowo silne tendencje do totalitaryzmu.

I właśnie dlatego ja nie należę do żadnego z tych baranich stad. Pozostaję konsekwentnie i uparcie niezrzeszona. Jest mi naprawdę doskonale obojętne, czy na tortury oraz ścięcie zaprowadzi mnie ideowy katolik, czy nie mniej ideowy ateista. Więcej napisałam o tym w tej notce.

PS. Moim marzeniem byłoby żyć w kraju absolutnie wolnym od wszelkiej ideologii, w kraju, w którym religia nie byłaby zakazana, ale uważana za osobistą, wręcz intymną sferę życia. Podobny stosunek mam do ateizmu – jeśli ktoś ma życzenie być ateistą, to niech sobie nim będzie, ale prywatnie, w swoim własnym mieszkaniu i niech nie obnosi swoich wierzeń na sztandarach (ciekawe, że ateiści mają za złe katolikom, że ci demonstrują swoją wiarę, ale zupełnie nie widzą, że sami robią dokładnie to samo).

(Opublikowane na starym blogu 2007-01-18 17:54:20)

Jedna myśl nt. „O (rzekomej) wyższości czegoś tam nad czymś tam…

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria

    2007-01-29 01:33:20 81.219.50.234

    Fakt, Amerykanie faktycznie są niezwykle religijni, ale u nich religię traktuje się jako sprawę osobistą każdego obywatela. Oczywiście każdy może demonstrować swoją przynależność do takiego czy innego wyznania, ale zwykle to jest dalekie od fanatyzmu. To nie jest państwo wyznaniowe, choćby dlatego, że jest tam mnóstwo różnych religii i ich odmian. A u nas jest praktycznie tylko jedna, więc cierpi na manię wielkości.
    Usuń

    juzek_sz

    dagoba2@wp.pl

    2007-01-28 18:42:27 83.7.243.151

    ?? USA mają się dość dobrze pod względem zarówno i swobód obywatelskich, jak i dochodu narodowego, a kraj to dosyć religijny.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s