Dzisiaj przedstawiam garść refleksji nie moich, ale jakby wyjętych z mojej głowy

…obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, ze kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna.

I inny, chronologicznie wcześniejszy fragment:

NIE WIERZĘ W NIC
Podobne słowa wypowiedział John Gribbin, redaktor działu fizyki w
Niew Scientist w rozmowie telewizyjnej z Malcolmem Mudgeridgiem, co wywołało pomruk niedowierzania wśród zgromadzonej publiczności. Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, że iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia.

No dobrze, nie będę dawać zagadek i od razu zdradzę czyje to słowa.

Są to fragmenty ze wstępu do książki Roberta Antona Wilsona „Kosmiczny spust, czyli tajemnica iluminatów”.

(Opublikowane na starym blogu 2006-11-16 1:58:34)

Jedna myśl nt. „Dzisiaj przedstawiam garść refleksji nie moich, ale jakby wyjętych z mojej głowy

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria 2006-11-29 00:44:30 81.219.50.234

    Oczywiście – jest, to najnowsza pozycja w katalogu Okultury, a więc ruszam na łowy!

    astromaria 2006-11-29 00:42:38 81.219.50.234

    Witaj Tohu – Wabohu, a gdzież to się podziewasz? Stęskniłam się, więc daj znak życia 🙂 Książkę zaraz spróbuję złowić, ale jeśli nie ma jej w wydawnictwie, to może być kiepsko 😦 bo pewnie będzie wyczerpana.

    Tohu – Wabohu 2006-11-25 15:20:24 62.111.149.250

    Czesc Maju, przeczytaj koniecznie „Powstajacego Prometeusza” tegoz autora! Usciski spoza sieci : )

    astromaria 2006-11-19 00:43:19 81.219.50.234

    Ech ty „ja”… po co ten brzydki wyraz? Po twoim wkurzeniu od razu widać, że za bardzo wierzysz w to, w co wierzysz. Gdybyś nie był wyznawcą, wiernym naśladowcą, to spłynęłoby to po tobie nie wywołując złych emocji. Oczyść rozum z cudzych prawd, w które wierzysz i popatrz zupełnie czystym umysłem. Gdybyś używał inteligencji do poznawania i zgłębiania przedmiotu swojej wiary, to nie byłaby to wiara, lecz wiedza. Proste prawda? Albo WIERZYSZ, albo WIESZ, to są przeciwne strony medalu. Jeśli wiesz, to nie potrzebujesz wiary. Jeśli nie wiesz, to przyjmując to za prawdę musisz po prostu w ciemno w to UWIERZYĆ. Wiara to zaprzeczenie wiedzy. Gdybyś miał wiedzę, to byś WIEDZIAŁ, że astrologia to nie wróżbiarstwo, astrolog to nie wróżka i że horoskop niczego nie przepowiada. Skoro tego nie zbadałeś, to widocznie wierzysz komuś, kto ci nagadał bzdur. A jeśli chodzi o wiarę religijną, to tego tematu nie zgłębisz rozumem. Każdy ksiądz ci powie, że musisz po prostu w ciemno uwierzyć, bo to cię zbawi.

    ja 2006-11-18 22:53:13 80.244.141.18

    pierdoły…. kto powiedział że jeśli w coś wierże, np jestem teistą to już nie mogę używać inteligencji do poznawania i zgłębiania przedmiotu mojej wiary, no chyba ze ktoś jest intelektualnie ograniczony i pod wpływem głupich tez mądrych profesorów, mam swój rozum, obserwuję świat, wierzę w kogo lub co wierzę i ni erozumiem stwierdzenia że człowiek może być niewierzącym w nic….nie wierzę w Boga, w sens świata to po co horoskopy, przepowiadanie, po co wrożki astrolodzy…przecież WSZYSTKO nie ma sensu i nie moge w to uwierzyć….. jak szkiełko i oko u Mickiewicza tak i w życiu może się okazać że nie tędy droga.

    and2102 and2102@o2.pl 2006-11-18 22:35:05 83.10.229.80

    Astromario Bardzo mnie cieszy każdy Twój komentarz ,choć przyznam że nie wszystkie przeczytałem z tych starszych. I choć ja również uważam się za astrologa to jednak nie jestem nawet nawet w ułamku tak aktywny „internetowo” by kłaść do tych „głów” prawdy dla wielu oczywiste. Cieszę się że to robisz i proszę nie ustawaj w tym i pamiętaj o tych którzy tu z przyjemnością zaglądają by odetchnąć trochę bardziej przejrzystym „powierzem” umysłu. Pozdrawiam Serdecznie i czekam na każdy nowy wpis.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s