Kościół kategorycznie zakazuje działań magicznych – dlaczego?

Zaglądam czasem na stronę atrapa.net w poszukiwaniu nowych łańcuszków szczęścia i informacji na ich temat. Niektóre łańcuszki są idiotyczne i aż żal się robi, że ludzie dają się na to nabrać, ale zdarzają sie też naprawdę makabryczne. Te idiotyczne żerują na ludzkiej dobroci i naiwności, ale jeszcze częściej na chciwości i pragnieniu wzbogacenia się poprzez nic-nie-robienie. Takim łańcuszkiem jest ten o rozdawaniu czeków przez Billa Gatesa za rozsyłanie maili. Dostałam taki, na szczęście tylko jeden i zaraz umieściłam go na swojej stronie. A oto przykład łańcuszka cośkolwiek makabrycznego.

No dobrze, ale co to ma wspólnego z magią i Kościołem?

Proszę się nie niecierpliwić, już wyjaśniam…

Okazało się, że krążą też łańcuszki religijne, ale nie po sieci, lecz w realu. Na stronie atrapa.net opisany jest łańcuszek do Judy Tedeusza. Kiedy go zobaczyłam, przypomniałam sobie, że znalazłam taki niedawno w warszawskim Kościele św. Krzyża i nawet się trochę wzruszyłam jego treścią. Myślałam, że to jest jakaś informacja dla wiernych i że Kościół to popiera. Oczami wyobraźni zobaczyłam siostrzyczki zakonne rozkładające takie karteczki w różnych zacisznych kącikach kościoła. Ale teraz się dowiedziałam, że nie tylko nie popiera, ale wręcz zwalcza.

Oto ten łańcuszek:

Modlitwa do św. Judy Tadeusza
Św. Judo Tadeuszu, patronie spraw trudnych i beznadziejnych, uproś mi u Serca Jezusowego i Najświętszej Marii Panny łaskę, o którą proszę.

3x Ojcze Nasz 3x Zdrowaś Mario 3x Chwała Ojcu O św. Judo Tadeuszu pomóż mi. Aby Najświętsze Serce Jezusa było czczone modlitwą, miłością, teraz i zawsze.

Aby Najświętsze Serce Maryi było czczone modlitwą i błogosławione teraz i zawsze.
Amen.

Kto tę kartkę weźmie do domu, przepisze 9x i przyniesie do Kościoła każdą z osobna, odmówi modlitwę, niech wierzy, że to o co prosi spełni się do chwili przyniesienia ostatniej kartki.

Kiedy przeczytałam jego treść, pomyślałam sobie, że to jest ni mniej ni więcej tylko czysta magia i uradowałam się, że Kościół to popiera. Jeśli ktoś głęboko w to uwierzy, to po przyniesieniu tej ostatniej kartki jego prośba naprawdę się spełni. Ponieważ nie jestem katoliczką, nie tylko nie mam nic przeciwko tego typu magii, ale nawet uważam, że jest ona pomocna w życiu, bo umożliwia ludziom osiąganie różnych celów, na przykład poprawę zdrowia czy powodzenie. Moim zdaniem to jest OK i nie ma się czego czepiać.

Co może być zgubnego w tym, że dzięki takim czy innym działaniom człowiek wyzdrowieje, stanie się szczęśliwszy czy odniesie sukces w pracy? No, pytam jeszcze raz: co jest złego w tym, że stanie się coś dobrego? Co może być złego w osiągnięciu szczęścia?

Żebym nie wiem jak główkowała nic zgubnego w tym nie zobaczę. Po prostu moim zdaniem brak jest tu pierwiastka zła, a skoro tak, to jest to dobre i z całą pewnością miłe Bogu.

Oczywiście, jest to miłe Bogu, ale nie bogu i jego pazernym kapłanom.

Ten drugi zawsze znajdzie sposób, żeby człowieka zmaltretować, podeptać, pozbawić szansy i zepchnąć w otchłań cierpienia. Odebranie biednemu i zbolałemu szansy na zdrowie i szczęście sprawia mu nieodmiennie prawdziwą radość.

I dlatego autor strony, niewątpliwie człowiek „wierzący”, dodał do łańcuszka info: „wartość logiczna treści – żadna”, a pod spodem, w roli komentarza, taki oto fragment z książki „Magia czy wiara?” księdza Romana Pindela:

Kolejny raz ktoś dał się przekonać zapewnieniom, że drobiazgowe spełnienie pewnych warunków pozwoli mu na pewno i w ściśle określonym czasie osiągnąć to, czego pragnie. Ktoś znalazł zapewnienie o skuteczności, jakiej nikt mu wcześniej nie gwarantował. Ów człowiek, zapewne katolik, nie zdaje sobie sprawy, że tekst, który skrupulatnie przepisał, ma charakter magiczny. Pozostawione w kościele dziewięć egzemplarzy nowenny znika dość szybko, niekiedy za sprawą pana kościelnego lub czujnego duszpasterza. Gdy jednak któraś z kolejnych dziewięciu karteczek dostanie się w ręce kogoś podatnego na takie zapewnienia, znajdzie w nim kolejnego „wyznawcę”. To on z kolei będzie przepisywał tekst dziewięć razy przez dziewięć dni i podrzucał do kościoła. Łańcuszek, bynajmniej nie ludzi dobrej woli, ale zabobonu i magicznego myślenia, będzie się dalej rozwijał, zaś problem pomieszania religii i magii po raz kolejny okaże się aktualny.

Tak, kochane baranki, pod żadnym pozorem nie wolno wam „na pewno i w ściśle określonym czasie osiągnąć tego, czego pragniecie”. Jest to zbrodnia i za to upieką was w piekle.

Pytanie tylko, po co wam piekło, skoro wasze życie już jest piekłem, za sprawą zakazów i nakazów waszych „pasterzy”?

Amen.

PS. A czymże innym, jeśli nie magią w czystej postaci jest msza święta, sakramenty i święcenie wody (oraz święcenie wodą)?

(Opublikowane na starym blogu 2006-09-07 01:06:58)

Jedna myśl nt. „Kościół kategorycznie zakazuje działań magicznych – dlaczego?

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    nusantara 2006-09-11 15:47:04 83.24.208.124

    Dzięki Mario za podanie linku do strony o apostazji. Chyba nareszcie powinnam załatwić tą formalność i odłączyć się od „stadka baranków bożych”. PS. Kościół Św. Krzyża to „moja parafia”:)

    astromaria 2006-09-10 22:26:54 81.219.50.234

    Nie chodzę do kościoła, żeby w nim szukać Boga. Jeśli tam wchodzę, to tylko po to, żeby go zwiedzać, poczuć zapach kadzidła, odetchnąć chłodnym powietrzem w czasie letniego skwaru lub zachwycić się witrażami, które po prostu uwielbiam. Jeśli chodzi o modlitwę, to nigdy się nie modlę. To nie działa!!! Stosuję zupełnie inną metodę, która przynosi wymierne rezultaty, chociaż nie zawsze dokładnie takie, jakie sobie wymarzę w danym momencie (ale zwykle jest to lepsze, niż to, czego chcę w danej chwili). Dla mnie nie ma nawet najmniejszego znaczenia, co o czym sądzi Kościół, ale są ludzie, którzy boją się zrobić cokolwiek, czego KK nie akceptuje. Ja tylko próbuję dodać im odwagi. Jeśli chodzi o wystąpienie z Kościoła, to nie ma z tym najmniejszego problemu, zajrzyj na http://www.apostazja.info/ tam jest wszystko szczegółowo wyjaśnione.

    smutek 2006-09-10 20:06:01 85.193.209.245

    Mario! Ja to wszystko wiem, o czym napisałaś.Też wyznaję pogląd, że Bóg jest dokładnie wszędzie. Tylko miałem na myśli to, że nie będę chodzić do kościoła,w którym rządzi kler, by tam go szukać.(bo to co czynią przywódcy fałszywych religii chyba nie jest miłe Bogu – zresztą historia daje tego przykłady).Zdecydowanie wolę łąkę lub las. A co do modlitwy to wolę modlić się do Boga własnymi słowami i niepotrzebne są mi żadne magiczne formułki. Jeśli komuś coś takiego sprawia przyjemność, to jego sprawa. Każdy ma prawo robić to co chce, o ile to nie krzywdzi innej istoty żyjącej. A jeśli chodzi o samą intencje modlitwy w kontekscie jej skuteczności, to czy zawsze musimy się modlić o coś, nie może być to po prostu podziękowanie za to wszystko co już mamy. Nie neguję oczywiście próśb jeśli sytuacja naprawdę tego wymaga. A co do samego Kościoła, który zwalcza takie metody modlitwy, to mało mnie to obchodzi, bo od dawna nie należę do tego Kościoła i nie ma on absolutnie na mnie żadnego wpływu. PS. Mario, jesteś naprawdę szczęściarą, jeśli nie byłaś chrzczona w Kościele rzymsko-katolickim i nie figurujesz w ich urzędowym spisie duszyczek. Ostatnio słyszałem o przypadkach ludzi, którzy mają naprawdę spore trudności, by wyrejestrować się z takiego spisu. Pozdrawiam!

    MaSzowa 2006-09-09 22:21:53 83.6.253.112

    Mario ! Piszesz całkowicie jasno i zrozumiale. Ja zrozumiałam dokładnie to, co miałaś na myśli. Kolejne Twoje komentarze utwierdziły mnie w tej pewności. Myślę, że w każdym przypadku zrozumie Cię ktoś, kto czyta po to, żeby poznać Twój punkt widzenia a nie po to, aby się do czegoś „przyczepić”.

    astromaria 2006-09-09 21:36:04 81.219.50.234

    „Nie miałem oczywiście na myśli tego, że wierzysz w łańcuszki, ale to, że propagujesz to zgodnie z Twoimi słowami jako dobrą magię. I że podkreślasz, że to jest miłe Bogu”. Ja niczego nie propaguję. Ja tylko w swoim tekście wyśmiałam obowiązującą w Kościele zasadę, że należy się modlić w oficjalnie obowiązujący sposób, który (jak pokazują obserwacje) jest w 100% nieskuteczny i nie wolno stosować magicznych metod wspomagania modlitwy, które mogą się okazać skuteczne. Wyśmiewam się z tego, że magia jest zakazana, i wysnuwam przypuszczenie, że dzieje się tak dlatego, że jest skuteczna, a modlitwa jest nakazana, jak mniemam dlatego, że jest nieskuteczna. Czyli „bogu” chodzi o to, żeby owieczki pracowały w świątyni pełną parą, ale żeby nie osiągały w ten sposób żadnych pozytywnych rezultatów. Taka jest idea mojej notki i to jest do wychwycenia, jeśli czyta się ze zrozumieniem. Mam przynajmniej taką nadzieję. Twierdzę, że prawdziwemu Bogu jest miłe to, że jego wyznawcy są szczęśliwi i zdrowi i że nie jest tak małostkowy, jak bóg nieprawdziwy, który strasznie bezwzględnie zwalcza każdą radość. Sądzę, że czytający ze zrozumieniem to wychwycili. Ale może piszę niezrozumiale i muszę popracować nad jasnością wyrażania swoich myśli. Na razie może z tym być problem, ponieważ znajduję się pod wpływem Neptuna, zasnuwającego umysł mgłą, co nie sprzyja jasności przekazu. „Każdy ma prawo wierzyć w co chce i mówić co chce. Pozwól więc, że wyrażę swoje zdanie i raz jeszcze podkreślę, że uważam to za zwykłą głupotę i moim zdaniem nie jest to miłe Bogu, chyba raczej śmieszne albo żenujące. W jednym się z Tobą zgadzam zła w tym nie można się doszukać, ale nie w każdej głupocie czai się zło”. Swój pogląd na temat boskiej przyjemności wyłożyłam powyżej. Gdyby magia była zwykłą głupotą, to Kościół nie zwalczał by jej tak energicznie. To nie jest żadna głupota, lecz metoda pracy ze swoją podświadomością. Na tym opiera się cała huna, która z powodu swojej skuteczności obecnie staje się bardzo popularna. Znam przypadek, kiedy człowiek wygrał w Lotto fortunę, wyłącznie dzięki tego typu magii (ale znacznie prostszej niż to całe zamieszenie z karteczkami). Znam też z autopsji działanie czarnej magii, której sama padłam ofiarą i to nie raz. To nie były w żadnym wypadku żarty. I nie chodziło tu o sugestię, bo ja nie wiedziałam o tym, że mi to robią. Jeden z tych przypadków opisałam niedawno na blogu. Magia oczywiście może być diablo niebezpieczna i przed tym ostrzegam na swojej stronie w tekście „Biała magia”. Każdy kij ma dwa końce i głupiec, który bawi się magią bardzo łatwo może sam paść jej ofiarą, o czym piszę we wspomnianych tekstach. „Co do kościołów to też masz rację. Te stare to zabytki kultury. Ale ani w tych starych ani w tych nowych z pewnością Boga nie ma”. Bóg jest absolutnie wszędzie, bo cała rzeczywistość jest „utkana” z boskiej materii. Dlatego Bóg jest i w kościele i na łące i za przeproszeniem w wychodku. Jest również na czarnej mszy. Po prostu wszystko jest zrobione z Boga, „bóg” przez małe „b” też. Niestety. Lub stety… „Ale chyba doskonale sobie zdajesz sprawę, że bóg, którego oni są sługami jest bardzo przebiegły i nie zawaha się nawet czynić dobro, by uśpić czujność ludzi i w ten sposób ich zwieść, co nie zmienia faktu, że poprzez to perfidne działanie komuś wyświadczy dobro, ale z drugiej strony, ktoś może się tym zachwycić i zostać jego gorliwym, wręcz fanatycznym wyznawcą i czynić wiele zła, mniemając, że wykonuje wolę jedynego i prawdziwego boga( Ty chyba wiesz o tym najlepiej, bo chyba prawie codziennie masz wyrazy uwielbienia od obrońców jedynej i słusznej wiary). Pozdrawiam!” Na szczęście nie pozdrawiają mnie codziennie, a tylko od czasu do czasu. Mam zamiar napisać coś na temat objawień i czynionych przy ich okazji cudów, które często są właśnie tym, o czym piszesz, czyli metodą zwodzenia ludzi poprzez czynienie pozornego dobra. Ludzie łapią się na haczyk cudu i wpadają w sieć boga przez małe „b”, rzeczywiście stając się zaślepionymi fanatykami. To mi pasuje do działu „Fałszywych nauk duchowych”… Mam kilka pomysłów na teksty, ale na razie jestem zbyt leniwa, żeby je zrealizować.

    smutek 2006-09-09 20:43:36 85.193.209.245

    Dziękuję Mario za wyjaśnienie. Nie miałem oczywiście na myśli tego, że wierzysz w łańcuszki, ale to, że propagujesz to zgodnie z Twoimi słowami jako dobrą magię. I że podkreślasz, że to jest miłe Bogu. Każdy ma prawo wierzyć w co chce i mówić co chce. Pozwól więc, że wyrażę swoje zdanie i raz jeszcze podkreślę, że uważam to za zwykłą głupotę i moim zdaniem nie jest to miłe Bogu, chyba raczej śmieszne albo żenujące. W jednym się z Tobą zgadzam zła w tym nie można się doszukać, ale nie w każdej głupocie czai się zło. Co do kościołów to też masz rację. Te stare to zabytki kultury. Ale ani w tych starych ani w tych nowych z pewnością Boga nie ma. Owszem nikt nie jest zły tylko z powodu przynależności do jakiejś religii, ale modlitwa choćby najbardziej szczera i żarliwa nie spowoduje, że w miejscu, które moim zdaniem jest mieszkaniem boga nie pojawi się Bóg. Dobrze wiesz, że jeśli chodzi o katolicyzm, to większość ludzi jest pozbawiona samodzielnego myślenia jeśli chodzi o sprawy duchowe, a ich kapłani, którzy ich prowadzą nie służa Bogu tylko bogu, jeśli mam używać Twojej terminologii. Uważam, że historia jest jedną z najlepszych nauczycielek życia i doskonale wiem, że w Kościele rzymsko-katolickim byli, są i będą (do czasu kiedy będzie istnieć ta religia) pojedyńczy ludzie czy grupy osób,które zrobiły coś dobrego dla ogółu ludzkości. Ale chyba doskonale sobie zdajesz sprawę, że bóg, którego oni są sługami jest bardzo przebiegły i nie zawaha się nawet czynić dobro, by uśpić czujność ludzi i w ten sposób ich zwieść, co nie zmienia faktu, że poprzez to perfidne działanie komuś wyświadczy dobro, ale z drugiej strony, ktoś może się tym zachwycić i zostać jego gorliwym, wręcz fanatycznym wyznawcą i czynić wiele zła, mniemając, że wykonuje wolę jedynego i prawdziwego boga( Ty chyba wiesz o tym najlepiej, bo chyba prawie codziennie masz wyrazy uwielbienia od obrońców jedynej i słusznej wiary). Pozdrawiam!

    astromaria 2006-09-09 15:32:47 81.219.50.234

    Chyba jednak smutku nie czytasz ze zrozumieniem. Napisałam zupełnie jasno, nie tylko na tym blogu (na którym zresztą jest apel o nieprzysyłanie mi łańcuszków), ale i na stronie www co myślę o łańcuszkach. Tak więc posądzać mnie o wiarę w działanie łancuszków może tylko ktoś, kto albo zupełnie mnie nie zna, albo ktoś, kto nie rozumie co czyta. Jeśli chodzi o modlitwę do Judy Tadeusza i związany z nią łańcuszek piszę zupełnie jasno, że jest to magia. Działania magiczne z reguły bywają skuteczne. Na tym opiera się cała praktyka huny. I ten łańcuszek jest właśnie typowym przykładem działania tego typu. A co do kościołów: zawsze, na każdej wycieczce „w Polskę” zwiedzanie kościołów należy do żelaznego punktu programu. Kościoły są zwykle stare, a więc są zabytkami i zwykle najwspanialsza sztuka znajduje się właśnie w nich, bo kler to jedyna kasta władców, których stać było na zatrudnienie najlepszych artystów swoich czasów (bądź mieli dość władzy, by wymusić daniny oraz służbę na rzecz świątyni). Dlatego Kościół jako instytucja ma też (jak każda, nawet najgorsza zaraza na tej planecie) zasługi w dziedzinie sztuki, medycyny, nauki itp. Gdyby nie Kościół nie mielibyśmy tak przez mnie uwielbianej muzyki Jana Sebastiana Bacha, który pisał chyba wyłącznie muzykę sakralną. Nawet tak okropnie ortodoksyjny religijnie papież jak Grzegorz XIII przysłużył się światu reformując kalendarz. W komentarzach niedawno umieściłam link do tekstu o średniowiecznych zakonnikach leczących za darmo chorych nędzarzy. Na tej planecie nie ma ani jednej rzeczy wyłącznie dobrej, jak i ani jednej rzeczy wyłącznie złej. Dobro i zło rozłożone są w różnych proporcjach, ale zawsze i wszędzie obecne są oba te pierwiastki. Podstawowa zasada jest taka, że w naszym świecie wszystko jest spolaryzowane i przemieszane. Poza tym jest to świat iluzji i nic nie jest takie, jakie się wydaje. Kościół nie jest dla mnie miejscem magicznym, lecz miejscem, w którym mieszka piękno, historia oraz kawał ludzkiej duszy. Bardzo wiele cudownego piękna stworzono dla fałszywego (a co gorsze zdecydowanie złego) boga. I wszystko to stworzono z prawdziwej… miłości. Być może to piękno i ta miłość sprawiły, że nawet ten bóg stawał się w pewnych okresach lepszy. Kto zna historię, ten wie, że od czasu do czasu odpuszczał ludzkości i dawał jej pożyć nawet dość znośnie. Jest to dowód na to, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. W kościele czuję również duchowość. Nie wszyscy katolicy są źli. Większość to zupełnie zyczajni ludzie, którzy zostali po prostu perfidnie oszukani. Oni modlą się tam zupełnie szczerze i z głębi serca. I chyba nawet modlą się do prawdziwego Boga. A dla ścisłości – ostatni raz zwiedzałam kościół wiele lat temu. Zaciągnęła mnie tam koleżanka, która przyjechała z innego miasta i koniecznie chciała zobaczyć Kościół św. Krzyża. No i rzecz jasna nie bywam w kościołach w czasie mszy.

    smutek 2006-09-09 14:05:28 85.193.209.245

    Mario! Wbrew temu co sądzisz o mnie, to umiem czytać ze zrozumieniem. I nie obraziłaś mnie porównaniem do krowy na miedzy, bo krówki to takie same boskie stworzenia jak my. Nie uważam, że jakikolwiek Kościół ma monopol na prawdę, bo obiektywnie żaden człowiek nie jest w stanie do niej dotrzeć. Ona jest po prostu poza możliwościami ludzkiego umysłu. Ostatecznie Bóg jest transcendentny. Docierają do nas jedynie jej skrawki, z której budujemy sobie własne wyobrażenia o rzeczywistości. Wybacz Mario, ale dla mnie te wszystkie łańcuszki obojętnie jak je nazwiesz są taką samą głupotą jak klepanie modlitw do trupa. Choć nie neguję, że na zasadzie jakiegoś dziwnego splotu wydarzeń mogą pozornie komuś pomóc. Zdziwiło mnie to, że byłaś w kościele, skoro nie akceptujesz tego co tam się dzieje. A może uważasz taki obiekt za miejsce magiczne – spotkałem się już z takimi opiniami. Ale Ty chyba dobrze wiesz jakiego boga domem są takie „świątynie”. Pozdrawiam!

    astromaria 2006-09-09 14:00:59 81.219.50.234

    Nie będę ci smutku niczego tłumaczyć jak krowie na miedzy, bo skoro nie umiesz czytać ze zrozumieniem, to moich wyjaśnień też nie zrozumiesz. A co do łażenia po kruchtach – łażę nie tylko po katolickich, ale po protestanckich również. Po prostu lubię stare kościoły.

    Konsument stranger@mnc.pl 2006-09-09 12:44:17 193.151.115.12

    W jaki sposób jest to coś godne potępienia? 😐 Wybacz że to tak nie na temat postu, ale jak wspomniałaś o łańcuszkach skrajnie makabrycznych to aż nie mogę się powstrzymac przed prezentacją „dzieła” mojego znajomego. :] http://www.kmiot.glt.pl

    smutek 2006-09-09 00:25:07 85.193.209.245

    Ech, Mario! Uważałem Cię za tak bardzo racjonalnego astrologa i psychologa. A Ty wierzysz w jakieś głupie łańcuszki? Zawiodłem się na Tobie. I w dodatku chodzisz po katolickich kruchtach … 😦

    astromaria 2006-09-09 00:14:53 81.219.50.234

    Smutku, kim jesteś i czemu zrzędzisz?

    marcello 2006-09-08 22:06:15 83.11.232.21

    Wiem, „uleczeni wodą z mózgu”, świetne i celne spostrzeżenie, akurat ten temat mnie interesuje, więc przyjąłem go prawie jako swój. Co do tego zniewolenia – no istnieje i to widać, ale może tak ma być? Może nie wszyscy są gotowi i przygotowani na pewne spostrzeżenia i na pewną wiedzę. Co dobre dla nich nie musi być dobre dla nas i vice versa. Przecież oni nie zginą, dotrą tylko do celu później.

    smutek 2006-09-08 21:36:36 85.193.209.245

    Mario! Rozczarowałaś mnie 😦

    astromaria 2006-09-08 17:58:39 81.219.50.234

    Ale zniewolenie duchowe działa, więc ludzie nie widzą, że (i jak) robieni są w religijną trąbę. Do niedawna tak samo było (i gdzieniegdzie nadal jest) w akademickiej medycynie: wprawdzie leczenie nie działa, powoduje bardzo przykre skutki uboczne, ale nie wolno udać się po skuteczną pomoc do starej czarownicy warzącej zioło. Należy umrzeć w majestacie medycyny, bo tak jest naukowo. Z religią jest tak samo. Modlitwa nie działa, święci nie pomagają, ale nie wolno postępować inaczej, bo religia to nie magia.

    marcello 2006-09-08 12:58:37 83.11.229.207

    „Kolejny raz ktoś dał się przekonać zapewnieniom, że drobiazgowe spełnienie pewnych warunków pozwoli mu na pewno i w ściśle określonym czasie osiągnąć to, czego pragnie. Ktoś znalazł zapewnienie o skuteczności, jakiej nikt mu wcześniej nie gwarantował.” O w mordę, ksiądzyna się wygadał. To jest przecież CREDO polityczne KK. Jak jakiś roztropek śmiał takim łańcuszkiem wleźć w kompetencje ichniejszych eminencji? Chciał zostać właścicielem religii? e tego biznesu? Na to oni nie pozwolą. 1700 lat władzy na marne? Nigdy! A tak trochę poważniej – straszyć to mogą starą czarownicę prądem – kto mieczem wojuje… trochę im współczuję tego piwska , co sobie warzą, ale cóż, wolna wola.

    MaSzowa 2006-09-07 15:45:40 80.55.33.242

    Pamiętam z dzieciństwa takie obrazki z Judą Tadeuszem i tekstem tu opisanym. To było łaaadne lata temu, conajmniej ćwierć wieku ;)). Nie pamiętam tylko, gdzie go widziałam, zbyt wiele czasu minęło.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s