Zbereźny braciszek odc. 7 – Sprawy M. ciąg dalszy

Maria: Wpis w formularzu zgłoszeniowym na stronie zakonu: Do przełożonego pytanie / zlecenie:

Czy zakonnik ma prawo nawracać siłą osobę, która sobie tego nie życzy i wyraźnie mu to powiedziała? Wasz braciszek, M. dręczy kobiety na czacie w Interii i znalezione w sieci. Padłam ofiarą jego psychomanipulacji. Prowadził ze mną perwersyjną grę erotyczną, której celem było zmuszenie mnie do uległości. Oto fragment jego maila do mnie (treść maila znają wszyscy czytelnicy mojego bloga).

Proszę o kontakt. Tylko proszę na mnie nie wrzeszczeć, nie próbować mnie straszyć, bo jak się wkurzę, to pójdę z tym do telewizji, radia, a nawet Unii Europejskiej. Cała moja korespondencja z koleżką Mirkiem jest do wglądu. Mam ją w archiwum.
Maria

Y: Witam. W związku z zaistniałą sytuacją i zainteresowaniem przełożonych Zakonu proszę o przesłanie kopii korespondencji.

Jeśli okaże się, że wiadomości te nie zostały przesłane przez Ojca M. Zakon przekaże sprawę do Prokuratury z podejrzeniem popełnienia przestępstwa – podszywanie się pod inną osobę w celu przedstawienia jej w złym świetle.

Jeżeli jednak okaże się, że wiadomości te przesyła nasz zakonnik – zostaną wyciągnięte wobec niego odpowiednie konsekwencje przewidziane w Kanonie Zakonnym.

Dziękuję za współpracę.
Pozdrawiam,
Y

Maria: Witam, korespondencja jest jak najbardziej autentyczna i chętnie ją całą udostępnię.

Pozdrawiam
Maria

Y: Świetnie. Więc czekam.
Y.

Maria: Bardzo dziękuję za grzeczne i poważne potraktowanie, szczerze mówiąc obawiałam się, że zostanę oskarżona o szkalowanie dobrego imienia świętej i powszechnie szanowanej postaci.

Jestem bardzo miło zaskoczona, dziękuję jeszcze raz i życzę wszystkiego najlepszego.

Proszę mi wybaczyć, ale poniżanie kobiety jako istoty niższej i podległej władzy mężczyzny jest w moim pojęciu hańbą dla tego, kto to robi.

Czy fakt, że Ewa zeżarła jakiś owoc i namówiła do tego Adama ma być powodem deptania godności kobiet do końca świata?

(…)

Jeśli są jeszcze jakieś wątpliwości chętnie pomogę.

Pozdrawiam
Maria

(Udostępniłam korespondencję w całości, jednak nagłówki, nie wiem czemu, podobno (?) nie były pełne).

Y: Dziękuję za e-maile, choć mówiąc szczerze niestety nie pomogły mi one, gdyż najważniejszą dla mnie sprawą jest nie sama treść (która jest również ważna), ale ich nagłówki.

Dla przeciętnego śmiertelnika to zwykłe, niezrozumiałe literki, a to przecież droga jaką przeszedł Pani E-mail do mnie.

Dodam, że po rozmowie z O. M. – ten strasznie się zdenerwował, bo nie jest Pani jedyną osobą, którą niejaki M. obraził. O. M. NIE MA ADRESU EMAIL xxx@interia.pl !!! Jakiś dowcipniś „parafialny” robi mu takie numery! Zresztą niejednokrotnie wpisywał się do naszej Księgi Gości odpowiadając na inne wpisy, niejednokrotnie bardzo „niesmacznie”. Jakieś pół roku był spokój, ale jak widać znowu się zaczyna. Zmęczony tym Ojciec M. zamierza wystąpić na drogę sądową, moim zdaniem już dawno powinien zawiadomić odpowiednie organy ścigania.

W związku z tym, czy jeśli oddamy sprawę do Prokuratury zechce Pani być świadkiem w toczącym się postępowaniu?
Pozdrawiam
Y.

Maria: Zaraz, zaraz, chwileczkę, a skąd pewność, że ojciec M. nie posiada adresu mailowego? Przecież maile można wysyłać z kafejki lub prywatnego mieszkania, niekoniecznie z klasztoru. No i w końcu jak to jest – nie jestem jedyną osobą, którą M. obraził, ale to nie on???

Poza tym – może uda mi się uzyskać więcej danych na temat poczty, z której otrzymywałam te maile. Ponieważ sama na tym się nie znam, poproszę o pomoc informatyka, czyli osobę z mojej najbliższej rodziny. Być może dzięki jego pomocy uda się odtworzyć źródło tych maili.

Można też napisać na Interię z prośbą o dane konta, ale to pewnie może zrobić tylko policja.

Jeśli ojciec M. rzeczywiście nie ma z tym zupełnie nic wspólnego, to przepraszam, ale chciałabym mieć w tej sprawie zupełną pewność.

Mogę oczywiście być świadkiem, ale poza tymi mailami nie wiem nic więcej, nie widziałam człowieka na oczy, więc go nie rozpoznam*).

Wiem natomiast, że ten „M” szaleje na czacie Interii i znam kogoś, kto coś o tym wie. Ale czy zechce się w to mieszać, tego nie wiem.

A numer telefonu, który podałam i z którego otrzymywałam smsy? Czyj jest? Przecież to jest niezbity dowód w sprawie! Wystarczy to wyjaśnić, żeby odkryć sprawcę!

Pozdrawiam
Maria

*) Ja się policji ani sądów nie boję, bo jestem czysta jak łza, mogę więc zeznawać bez najmniejszych oporów.

Maria (Po chwili zastanowienia): Witam ponownie
Jestem osobą inteligentną i umiem myśleć oraz kojarzyć fakty.

Przemyślałam to i owo i doszłam do wniosku, że zrobił to wasz braciszek, a nie żaden dowcipniś z parafii.

Radzę przyjrzeć się dokładnie faktom i dowodom.

Oto one:

1. Po co podawałby mi numer telefonu i adres do klasztoru i kazał prosić ojca Mirka? Przecież gdybym przyszła lub zadzwoniła od razu by się wydało, że ojciec Mirek nie ma z tym nic wspólnego.

2. Molestował mnie, bo czuł się bezkarny. Sądził, że nie odważę się pójść z tym do przełożonego. Pewnie robił takie rzeczy wiele razy i za każdym razem mu się udawało. Był ze mną w stałym kontakcie i był bardzo aktywny. Ta aktywność skończyła się bardzo gwałtownie i nagle. Kiedy wpisałam się do księgi gości w Kurii, odezwała się pani Agnieszka D., cała oburzona, a X. od tego momentu nagle zamilkł!!! Tak jak przedtem pisał do mnie jak szalony i strofował mnie, że nie odpowiadam, tak w momencie, gdy podjęłam próbę zdemaskowania go, facet nagle zapadł się pod ziemię. Po prostu kamień w wodę! Wysłałam do niego kilka maili i nie dostałam żadnej odpowiedzi.

Jest to najlepszy dowód na to, że pani D. go powiadomiła o moim donosie. To było dla niego ostrzeżenie, że tym razem jego ofiara się może odgrywać i że trzeba się chować do dziury (nomen omen).

Gdyby to był ktoś inny, nie wiedziałby o tym fakcie i pisałby do mnie dalej jakby nic się nie stało. To nagłe zamilknięcie jest najbardziej podejrzane.

Radzę popytać w okolicznych kafejkach internetowych, najlepiej ze zdjęciem, czy widziano w nich ojczulka. Jeśli tak, to bingo!

Jeśli i tym razem również uwierzycie jego kłamliwym usprawiedliwieniom i dacie się nabrać na jego święte oburzenie, facet będzie robił to dalej i w końcu cały klasztor na tym ucierpi. Nie radzę zakładać z góry, że jako sługa boży jest kryształowo uczciwy i można mu wierzyć na slowo. Bo jeśli jest kłamcą i rozpustnikiem, to jego słowo jest g. warte.

Pozdrawiam
Maria

Późną wieczorową porą poczułam nagły przypływ miłości bliźniego i wysłałam kolejnego maila:

Witam ponownie,
z wdzięczności za tak sympatyczne i życzliwe potraktowanie wyrażam gotowość służenia pomocą w ostatecznym wyjaśnieniu sprawy.

Może w ramach przysługi powinnam pójść na policję i poprosić o przeprowadzenie śledztwa na okoliczność tego, kto do mnie pisał i sms-ował i skąd?

Może pomogę tym sposobem oczyścić dobre imię zakonu i o. M.?

Wyrażam gotowość zeznawania na policji oraz stawienia się w sądzie.

Pozdrawiam
Maria

(Opublikowane na starym blogu 2006-09-20 18:39:34)

Gdyby to nie był ojczulek Mirek, to sprawa dawno znalazłaby się na policji i zostałaby definitywnie wyjaśniona, a sprawca, co oczywiste, zostałby złapany i ukarany (z adresem mailowym można coś zachachmęcić, bo nie wiadomo, do kogo należy, ale numer telefonu jest dowodem niezbitym jak odcisk palca).

Gdyby sms-y nie były wysyłane w telefonu braciszka, to ja miałabym kłopoty i musiałabym się tłumaczyć na policji. Tak się jednak nie stało. Widać z tej korespondencji, że klasztor jedynie pozorował działania, próbując mnie w zawoalowany sposób postraszyć policją, sądem i koniecznością stawienia się w prokuraturze. Liczono na to, że się wystraszę i odpuszczę. Nie wystraszyłam się, bo nie mam czego, bo to nie ja dopuściłam się czynów karalnych.

Obecnie żałuję, że nie zgłosiłam tej sprawy na policji. Ale co się odwlecze to nie uciecze, bo nawet po 10 latach da się ustalić kto używał tego numeru telefonu.

Jedna myśl nt. „Zbereźny braciszek odc. 7 – Sprawy M. ciąg dalszy

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga

    astromaria 2006-09-20 16:11:41
    Wiem, byłam tam na ich stronach i zrobiłam użytek z podanych tam adresów. To motto było dołączane do ostatnich maili Mirka przy podpisie. Sprawa ma ciąg dalszy, o czym zaraz napiszę. Wygląda na to, że M. udał przed przełożonym niewiniątko, symulując święte oburzenie i rzucił podejrzenie, że jakiś parafianin bawi się jego kosztem. Ale opiszę to dokładniej w kolejnej notce. Jestem pewna, że to nie żaden parafianin, lecz on sam we własnej osobie.

    nusantara 2006-09-20 14:08:25
    Mario! zajrzałam na stronę klasztoru, i moją uwagę przykuł cytat, który kilkakrotnie dodawał na zakończenie „szalony zakonnik”: „Daj Boże, abym mógł umierać z ręami zniszczonymi przez miłosierdzie”. Widać jest to ich „motto duszpasterskie”… PS.Jest wzmianka o jego skromnej osobie w rubryce „osoby pracujące” (jest też rubryka „osoby powołane”): o. M. – wikariusz, katecheta, kapelan Szpitala Specjalistycznego w Z.

    astromaria 2006-09-19 23:24:03
    Doszłam dokładnie do tych samych wniosków co i ty, Smutku. Tak sobie właśnie rozmyślałam o tej sprawie i patrząc na stronę klasztoru olśniło mnie, że on ma rajskie życie. Ma wikt i opierunek oraz dach nad głową za free, ma kupę wolnego czasu i po odwaleniu obowiązków (niezbyt uciążliwych) szaleje za babami. Tylko pozazdrościć. Wywalenie z roboty raczej mu nie grozi, chyba, że z mojego powodu. Wygląda na to, że się przeraził, bo nie tylko nie pisze, ale nawet nie reaguje na moje zaczepki. Można odnieść wrażenie, że znikł niebycie. Powiedz mi jeszcze jedno, jeśli możesz: w którym czatowym pokoju można go (było) znaleźć. W życiu nie byłam na żadnym czacie, więc nie mam pojęcia, gdzie mam wejść. Jeśli chcesz, napisz do mnie na priv – adres jest z boku bloga.

    smutek 2006-09-19 22:35:50
    Mario! Brawo! Nareszcie ktoś dał popalić Panu Mirkowi. Też myślę, że przestraszył się tych skarg na jego świątobliwą osobę. Mnich ten ma przecież wiele do stracenia. W dzisiejszych czasach nie wszędzie ma się wikt i opierunek oraz kasę praktycznie za nic. A ile jeszcze ma wolnego czasu,skoro przesiaduje na czatach, gada przez komunikatory i pisze maile. M. pewnie powstrzymuje teraz swe nieokiełznane żądze, ponieważ do głosu doszedł jego instynkt przetrwania. A ta kategoria sług bożych, która nie tylko samym chlebem żyje ma ten instynkt nadzwyczaj dobrze rozwinięty.Mario nie pisałaś w poprzednich postach, że złożyłaś jakieś skargi na ojczulka. Pisałaś jedynie o jakiejś stronce Kurii Gliwickiej i że tam webmaster nie dał wiary Twoim doniesieniom. A co do jego abstynencji seksualnej, to chyba jednak zakonnik tak bardzo nie cierpi skoro narząd mu nie zanikł i jak wynika z jego wypowiedzi czerpie z tych rozmów niewyobrażalną wręcz satysfakcje. Być może te rozmowy mają swój dalszy ciąg w realu. To by wyjaśniało dlaczego ma nadal sprawny tak ważny dla mężczyzny narząd :-). Jednego jeszcze jestem ciekaw czy odważy się jeszcze kiedykolwiek Ciebie zaatakować. Coś mi się wydaje, że weszłaś mu mocno na ambicję, a taki człowiek jak on nie pozwoli sobie na to. Więc prędzej czy później(zapewne gdy wszystko już przycichnie) da o sobie znowu znać . Mario co do Twoich pytań o pobyt S. na czacie, to informuję, że wiem tylko tyle, że kilka lat temu czatował pod nickiem mark 356 i mmr. Potem, gdy został zdemaskowany na jakiś czas zniknął i od tamtej pory pozmieniał ksywki i trudno mi było go zlokalizować. Swoją drogą to byłem bardzo zdziwiony, że pokazał się na Twoim blogu. Ale teraz gdy wiem, że jesteś silną Skorpionicą, to już wcale mu się nie dziwię, że zapragnął upokorzyć Cię i pokazać swoją wyższość nad Tobą, Mario. Pozdrawiam.

    astromaria 2006-09-19 13:52:49
    Początkowo ta notka i poprzednia stanowiły jedną całość, ale postanowiłam je rozdzielić na dwie części. Każda jest trochę o czym innym, więc tak będzie lepiej. Komentować można każdą z osobna, jak i obie razem.

Nie mam żadnego wpływu na moderację, więc proszę się nie awanturować w tej sprawie - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s