Zbereźny braciszek odc. 3

Najpierw słówko wprowadzenia: wyznaję zasadę, że świat jest taki jaki jest, więc nie mam zwyczaju martwić się rzeczami, na które nie mam żadnego wpływu.

Kościół i religie są i przyjmuję ten fakt do wiadomości. Jeśli komuś są one do czegoś potrzebne, to OK, jego wybór. Mnie potrzebne nie są, więc je ignoruję i robię swoje. Jestem osobą inteligentną i wiem, że choćbym nawet pękła, to i tak Kościoła ani religii nie zlikwiduję. Za cienka jestem. Poza tym, dopóki nie pchają się one do mojego domu ich istnienie jest dla mnie tylko abstrakcją, taką jak twarz na Marsie.

Z tego powodu nawet by mi do głowy nie przyszło, żeby napadać katolików i narzucać im swój światopogląd. Nie udzielam się w żadnych forach dyskusyjnych typu „Katolik”, dokładnie z tego samego powodu nie bywam na „Ateiście”.

Kiedyś, kiedy jeszcze byłam zdolna do doznawania uczucia zdumienia tym, co czytam na niektórych stronach podkusiło mnie, żeby wdać się w dyskusję z apologetą. Zrobiłam to, bo czytając jego myśli miałam wrażenie, że śnię lub pogrążam się w paranoi. Wprost nie mogłam uwierzyć, że ludzie są zdolni do tworzenia takich dziwnych „przemyśleń” i wierzenia w takie chore omamy. Uległam pokusie, bo on mnie do tego gorąco zachęcał, wręcz apelował, żebym do niego napisała. No więc napisałam. I przekonałam się, że wpadłam w objęcia psychopaty. Było to przeżycie przerażające (a czegóż mogłam się spodziewać po kimś, kto wierzy w czyste zło?) i drugi raz nie chciałabym tego doświadczyć.

Od tamtej pory trzymam się z daleka od wszelkich misjonarzy i innych krzewicieli wiary.

Ostatnio nawet się troszkę dziwiłam, że żyję sobie tak spokojnie i że od lat nikt mnie nie nęka, mimo, że moja strona jest bardzo „nie po myśli”. Drobnych ataków inteligentnych inaczej Moherów nie liczę, bo to czysty folklor i nic ponadto.

Pomyślałam sobie (ktoś mi to zasugerował?), że widocznie Kościół wydał zalecenia odgórne, żeby nie nawracać na siłę. I tak sobie żyłam spokojnie, aż do 1 września…
Co było dalej już opisałam, a teraz zakończenie (mam nadzieję) ostateczne mojej potyczki z inkwizytorem.

Mimo niefortunnego początku miałam nadzieję, że to może jakiś nowy Machiavelli… Niestety… trafiłam na prostego jak cep prowincjonalnego klechę. Cała ta zabawa przestała mnie wciągać, ponieważ korespondencja z panem Mirkiem zupełnie pozbawiona jest wszelkiej finezji intelektualnej, a jego umysł i dusza są jak jałowa pustynia.
Ponieważ się rozczarowałam, nie chciało mi się nawet odczytać nowego maila, którego nadejście obwieścił mój program pocztowy. Zignorowałam go więc i zajęłam się ważniejszymi sprawami.

Kiedy w niedzielę rano włączyłam swoją komórkę zostałam zaatakowana sms-ami, a w nich odkryłam takie oto przejawy błyskotliwego intelektu:

1. PANI MARIO DLACZEGO PANI NIE ODPISUJE NA MOJE MAILE? CZYZBY SIE PANI OBAWIALA ZE PANIA NAWROCE? PANI NIE ZDOLALA ZACHWIAC MOJA WIARA! POZDRAWIAM OJCIEC MIREK

2. PANI MARIO PANI JEST ASTROLOGIEM I WROZBITA. TO JEST NIEZGODNE Z NAUKA KOSCIOLA. PANI POPELNIA SMIERTELNY GRZECH. PANI BOGIEM JEST SZATAN. NIECH PANI PORZUCI TE CZARY I NAWROCI SIĘ. OJCIEC MIREK

Tego było już dla mnie zdecydowanie za wiele. Skończyła się niewinna zabawa, a zaczęło się psychiczne nękanie. Dokładnie tak samo nękał mnie kiedyś Mohan. Widocznie wszystkie sekty działają tak samo.

W tej sytuacji zajrzałam do skrzynki pocztowej i przeczytałam zaległą korespondencję. Oto ten mail, na który ośmieliłam się nie odpowiedzieć:

Witam Pania, Pani Mario!
Nie moglem napisac wczoraj listu do Pani, bo po prostu nie mialem czasu.

Mimo nawalu pracy udalo mi sie znalezc czas, by zajrzec na Pani blog. Po tej ciekawej lekturze doszedlem do wniosku, że pomimo tego co tam Pani pisze, Pani dalej odczuwa lek. Ba, Pani nawet nie jest pewna swego zajecia! Czyzby Pani sie obawiala, ze Bog Pania sklasyfikuje jako wrozbite. Jesli chodzi o mnie to ja tak uwazam. Pani para się magia, chociaz Pani powoluje sie na unijna klasyfikacje zawodow. Dobrze Pani wie, ze Bog takich zachowan nie pochwala( Bog Jahwe, nie Jehowa).

I jeszcze jedno pytanko. Jak dalece Pani sie oddalila od wiary rzymsko-katolickiej i jej tradycji? Czy obchodzi Pani swieta koscielne, ktore maja coraz wiekszy wydzwiek komercyjno-laicki (mam tu na mysli Boze Narodzenie i Wielkanoc)? Tradycje te swietuja nawet niektorzy ateisci,a nawet Zydzi! A jak jest z Pania? Gdy otrzymam odpowiedz na powyzsze pytania, bede chcial zadac kolejne. Narazie to tyle.

Pozdrawiam,ojciec Mirek!

PS Czy Pani jest wegetarianka?

Gdybym zadała sobie trud odczytania tego pełnego tolerancji przesłania, pewnie też bym nie odpowiedziała. Wielokrotnie pisałam, co sądzę o „bogu” jak-się-zwał-tak-się-zwał i nie widzę powodu powtarzać tego po raz kolejny. Zapowiadałam również, że wycofam się z dyskusji, jeśli skręci ona w nieakceptowanym przez mnie kierunku. A właśnie skręciła.

Uznałam, że pan Mirek posunął się zdecydowanie za daleko, przekraczając nie tylko dobre obyczaje, ale wręcz zbliżając się do granicy patologii. Typowy sługa boga Jehowy, twórcy świętej inkwizycji, faszyzmu, komunizmu i wszelkich innych metod torturowania i gnębienia ludzkości.

Na wszystko to jednak mogłabym machnąć ręką, gdyby nie te sms-y.

Odpisałam więc w ostrych słowach:

Szanowny panie Mirosławie,
mogę z panem korespondować… JEŚLI ZECHCĘ I WTEDY, KIEDY ZECHCĘ!

Ostrzegam, że znam swoje prawa i nie dam sobą manipulować. Jeśli będzie mnie pan ponaglał, przymuszał, a zwłaszcza nękał sms-sami, pójdę zwyczajnie na policję, czy to jasne?

Mój dom jest moją twierdzą i nie życzę sobie, żeby ktokolwiek zakłócał panującą w nim ciszę, a zwłaszcza niedzielny odpoczynek, sygnałami sms. Teraz widzę, że w taki sposób zachowują się wszyscy guru z sekty. Jedynym osobnikiem, który jak dotąd napastował mnie w podobny sposób był Mohan, a pan jest następny.

Konstytucja RP i prawo, zarówno polskie, jak i międzynarodowe, są po mojej stronie, gwarantując mi wolność sumienia i wyznania, jak również prawo do bezwyznaniowości.

A teraz kilka słów wyjaśnienia, bo chyba nie wie pan, z kim ma do czynienia.

Mam silną i zdrową osobowość nie poddającą się psychomanipulacji oraz mocny kręgosłup moralny. Z całą pewnością nie jestem słabą psychicznie ani tym bardziej bezmyślną marionetką, której pierwszy lepszy napotkany na ulicy agitator może wcisnąć swoje przekonania polityczne, „cudowny” produkt czy towar religijny.

Nigdy w życiu nie dałam się usidlić żadnej sekcie ani firmie sprzedaży sieciowej, chociaż byłam przez nich ostro wrabiana. Oparłam się Amwayowi, Herbalifowi, a nawet Świadkom Jehowy, mimo, że zgodziłam się (z czystej ciekawości) wysłuchać ich pełnych nauk. Nigdy nie kupiłam też niczego, co wciskali mi różnego typu domokrążcy, znakomicie i profesjonalnie przeszkoleni w sztuce manipulowania ludźmi. Nikt nigdy mnie nie nabrał ani nie naciągnął. Piszę to, żeby ksiądz wiedział, że nie ze mną te numery. Jestem odporna jak beton i wszelkie próby manipulowania moją psychiką spływają po mnie jak woda po gęsi.

Nie życzę sobie żadnego nękania i w całą pewnością na nie nie pozwolę. Fanatyków religijnych uważam za niebezpiecznych psychopatów, a ja z psychopatami nie koresponduję. Jeśli więc uznam, że mam do czynienia z osobnikiem o patologicznej osobowości natychmiast przerwę tę zabawę.

Napisałam na wstępie, że całą tę korespondencję mam zamiar traktować jako zgryw, a nie sprawę poważną, bo dla mnie ten cały katolicki folklor to jakieś gusła i czary. Równie dobrze mógłby mnie teraz „nawracać” jakiś wyznawca bogów z Olimpu. Tak jak powstała, rozkwitła, a potem upadła religia starożytnego Rzymu, tak samo przeminie i ta religia nowożytnego Rzymu. Prawdę mówiąc Kościół już jest trupem, trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że cała ta religia umiera na naszych oczach. Bez iście mafijnych „argumentów nie do odrzucenia”, którymi były izby tortur i realna groźba upieczenia kacerzy na stosie oraz trwający od średniowiecza do okresu międzywojennego terror religii państwowej, Kościół utracił siłę przekonywania i dziś nie ma żadnego skutecznego narzędzia zdolnego utrzymać owieczki w karności i dyscyplinie.

Nie zamierzam odpowiadać na żadne osobiste pytania. To moja prywatna sprawa, jak się odżywiam, jaki jest mój stosunek do pochodzących z czasów pogańskich świąt wiosennej płodności i zimowego przesilenia, jak również styczniowych saturnaliów, że o letnim święceniu zielonych, tatarakowych pędów nie wspomnę.

Nie stanowi też dla mnie żadnej różnicy, czy demoniczne bóstwo ma na imię Jehowa, Jahwe, czy JHWH. Ja wierzę z Boga, a nie w groźną osobę JHWH.

Prosiłam też, żeby zgodnie z wolą Jezusa nie podpisywał się ksiądz jako „ojciec”. Ja mam ojca. Nie mówiąc o tym, że to ksiądz powinien zwracać się do mnie „matko”, bo jestem starsza i bardziej doświadczona w samodzielnym myśleniu.

Pozdrawiam

matka Maria

Zaraz nadeszła taka, pełna bezczelnej arognacji, odpowiedź:

Matko Mario, czy jako Twoj ojciec duchowy mogę byc jednoczenie Twoim synkiem? 😉

Nie strasz mnie policja, bo jestem zakonnikiem i nic mi nie mogą zrobic, bo nie popełniłem zadnego przestepstwa ani wykroczenia. Nie nekam Ciebie tylko chce sprowadzic Cie na prosta droge z manowcow na ktore zeszlas przez wlasna glupote. A wlasnie jesli chodzi o wiek, to nie jest on gwarantem rozumu. Jestem faktycznie mlodszy od Ciebie, ale mam lepiej poukladane w glowie i nie sluze Szatanowi tak jak Ty, matko. I prosze mnie nie tytulowac pan, ale zachowywac nalezne mi tytuly, na razie zyjemy w Polsce, ktora od zarania swoich dziejow byla, jest i bedzie krajem katolickim. Wkurzam mnie to, ze zalozylas taka bzdurna stronke, na ktorej jest pelno zabobonow i poganskich wierzen. I w dodatku znalazlas fascynatow na takie glupoty. Na cale szczesie nie jest to wcale liczna grupa i w prawowitym katolickim narodzie polskim stanowi jedynie margines bledu. Mam nadzieje, ze obecny rzad juz niedlugo rozprawia sie z taka szarlataneria jaka Ty uprawiasz i nikt juz nie bedzie sie wiecej paral czarna ani biala magia.

Twierdzisz, ze stawiasz jedynie horoskopy na podstawie ukladu planet i gwiazd, a widze, ze pokusialas sie o przepowiedzenie przyszlosci mojemu Kosciolowi. Nie rozsmieszaj mnie on bedzie trwal wiecznie, pomimo Twego zlowrozebnego wieszczenia.

Mam nadzieje, ze zmadrzejesz i sama nawrocisz sie na jedyna i sluszna wiare, jaka jest katolicyzm
Pozdrawiam
ojciec Mirek
„Daj Boze, abym mogl umierac z rekami zniszczonymi przez milosierdzie”
Sw. Kamil de Lellis

Teraz już wszystko jest jasne: naszego brata Mirosława usidlił Szatan pychy i arogancji.

A może kryje się za tym coś innego?
Jest oczywiste, że Mirosław został księdzem tylko dlatego, żeby ludzie przed nim klękali, całowali go po rękach, nazywali go Mistrzem i ojcem, żeby mógł zajmować zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła na każdej imprezie, żeby sprawować nad innymi totalitarną władzę duchową, kontrolować ich, dyktować im, co mają myśleć oraz jak i w co wierzyć. Zamarzyły mu się przejawy czołobitności, pokory i czci, jakiej nie ma prawa oczekiwać od bliźnich żadna istota z krwi i kości, jako że Mistrz powiedział: „8 Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. 9 Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. 10 Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. 11 Największy z was niech będzie waszym sługą. 12 Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony”.

Zamarzyło mu się, że upokorzy kobietę silną, wolną i pewną siebie, że z szatańskim poczuciem swojej wyższości i siły rzuci mnie przed sobą na kolana i z triumfem postawi swojego podkutego glana na moim karku. Zapraszał mnie do siebie, bo miał nadzieję zobaczyć mój lęk i moją słabość. Liczył na to, że przed nim uklęknę i że zalana łzami będę całować jego ręce – ciekawe, ile razy udało mu się osiągnąć w ten sposób orgazm?

Śmieszny, słaby i pełen frustracji facecik, który nie mając odwagi realizować się jak prawdziwy mężczyzna musi czerpać złudne poczucie siły z władzy i poniżania innych, szczególnie kobiet.

Panie Mirku, proszę przeczytać książkę Wojciecha Eichelbergera „Zdradzony przez ojca”. Może to pana uleczy, a jeśli nie, to przynajmniej może skłoni to pana do poddania się profesjonalnej psychoterapii, która pozwoli panu wieść pełne życie. Do pełni męskości potrzebna jest kobieta i satysfakcjonujący seks. I tego ostatniego życzę panu tak dużo, żeby nigdy nie miał pan dość.

(Opublikowane na starym blogu 2006-09-12 15:27:24)

2 myśli nt. „Zbereźny braciszek odc. 3

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga
    anahella 2006-09-19 02:50:06
    Dzieki Kamzk:)

    Kamzk >> Anahella 2006-09-13 18:21:35
    Mario, przepraszam, bo będzie długie ;o) Tylko dlatego nie wysyłam Anahelli na priv, bo wydaje się to ciekawe, co znalazłam ;o))) — Widzisz, zabiłaś mi ćwieka 😉 Ongiś kolega Hindus mnie poinformował, że Kama jest pogańską boginią miłości i uwierzyłam mu na słowo… Co prawda później sprawdziłam, ale odnalazłam ślady "tylko" w Mahabharacie. Niemniej dziś znalazłam jeszcze coś… ;o) >> W Mahabharacie można ją odnaleźć, między innymi czytając o Savithri. Jest to krótka opowieść, która zajmuje tylko 300 wierszy spośród 200 tyś… >> Kama (lub Kámadéva: Kama oznacza miłość w sensie rozkosz, natomiast déva, to bóg) : w mitologii "staro-hinduskiej" jest ON półbogiem. Na różnych rycinach występuje jako młodzieniec o jasnej karnacji,siedzący na papudze, pawiu bądź wozie, a w ręku ma łuk z trzciny cukrowej, którego struna składa się z pszczół. Z łuku wylatują strzały składające się z pięciu kwiatów. Jego żona, to Rati (namiętność), a najlepszy przyjaciel Vasanti (wiosna). Przy ich pomocy wybiera swe ofiary celując prosto w serce. Wędruje po Ziemi i szczególnie na wiosnę trafia celnie w serca uczonych, młodych lub zamężnych kobiet. Zdarzyło się kiedyś, że zakłócił medytację Sivy, który to ogniem z trzeciego oka spalił go na popiół. Mówi się, że mimo to, strzała Kamy trafiła do celu, gdyż Siva ożenił się z Parvati. Niemniej, póki Kama był popiołem – miłość zniknęła z Ziemi. Aż w końcu odrodził się jako syn Krisny, o imieniu Pradyumna. >> Ciekawostką astrologiczną jest, że wg Jyottish domy 3 (dom odwagi), 7 (dom partnerstwa) i 11 (dom zysków) są domami pragnień, inaczej nazywając domami Kamy. >> Kama oznacza również pragnienie/senne marzenie. Znalazłam też informację, że bogini Laksmí miała kilka imion, jak np.: Srí, Srídéví, Szítá, Rádhá, no i między innymi Kamá… Dodatkowo należałoby zapytać jakiegoś księdza, dlaczego kościół odmawia nadania tego imienia na chrzcie. Może jeszcze inne informacje mają? :o))) Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam za objętość ;o)))

    Silverhands 2006-09-13 15:08:41
    Kama to nie boginii, tylko bóg miłości w hinduiźmie:)

    Silverhands 2006-09-13 15:07:34
    Mario, po uśmiałam sie jak nie wiem z tego, co napisał do ciebie ten niewyżyty, pryszczaty trzydziestoparoletni zakonnik:P Komentarz o orgaźmie – genialny! Przejaw ewidentnego SM moim zdaniem. Wszyscy dorośli doskonale się orientują, na jaką część ciała skeirowana jest twarz kobiety, kiedy klęczy przed mężczyzną… Nawet jeśli ten mężczyzna chodzi w sukience… Pardon, sutannie. Tak się zresztą skończyła moja przygoda z KK – w liceum wolałam chodzić na etykę, niż patrzeć, jak po lekcjach religii jedna koleżanka zostaje po lekcjach z księdzem, któremu testosteron tryskał uszami.

    astromaria 2006-09-13 13:28:52
    O, to już mamy jasność, to jest ten sam facet! On wciąż szaleje na tym czacie i nawet mnie próbował tam zaciągnąć, jest o tym wzmianka w jego drugim mailu (ten pierwszy zawierał tylko pokrzykiwania i tupania). Ja na czaty nie wchodzę, bo dla mnie to jakieś szaleństwo, wszyscy gadają jednocześnie i nie sposób połapać się w panującym tam chaosie. No popatrz, jaki dzielny rycerz boga Jahwe i jaki pracowity łowca dusz! Pewnie znasz teksty niejakiego Alheana o kościelnych pieczęciach i kradzieży dusz? Jeśli nie, to zajrzyj tutaj (tu jest spis tekstów Alheana): http://www.taraka.pl/spis.php?filter=author&value=alhean

    smutek 2006-09-13 12:51:49
    Mario, jeśli ten zakonnik o którym piszesz to jest ten sam, którego przez dziwny zbieg okoliczności miałem wątpliwą przyjemność "spotkać" to mniemam, że nie tyle on chciał Cię nawrócić, ale zdecydowanie wejść z Tobą w bardzo bliski kontakt IV stopnia :-). Tylko trochę się dziwię dlaczego z czata przeniósł się na blogi. Czyżby tam już wszyscy go znali? Pozdrawiam!

    anahella 2006-09-13 03:37:46
    Do Kamy: Napisalas: "jako że Kama jest pogańską boginią". Szukalam tego hasla w Wikipedii, ale nie ma nic o bogini. Sa tylko nastepujace wyjasnienia: – imię żeńskie. – rzeka w Rosji. – skt. pragnienie, pożądanie – w hinduizmie tak nazywane są seksualne i miłosne aspekty ludzkiego życia. – w buddyzmie tybetańskim nauki kanoniczne – zwierzę z rodziny krętorogich. :o) dodam jeszcze, ze "cama" [wym. kama] to po hiszpansku znaczy… lozko:) Moglabys powiedziec cos wiecej o bogini Kamie?

    astromaria 2006-09-13 01:06:29
    No, wcale bym się nie zdziwiła, gdyby innych też napastował. Na razie przysłał mi (bez słowa wyjaśnienia) jakiś dziwny link do niemieckiej strony, na której (o ile dobrze rozumiem w języku Goethego i Schillera) ludzie budują pomnik ofiar Kościoła. Czyżby poczuł skruchę i chciał zbierać datki na ten zbożny cel? A może nie wie, co czyni?

    smutek 2006-09-12 23:31:39
    Mario, coś mi się zdaje, ze znam wirtualnie tego Pana!

    astromaria ==> Kama 2006-09-12 23:17:55
    A co do Boga – jest, czy go nie ma, jedno jest pewne: modlitewne błagania, jęczenie ani skamlanie nie działają, więc po co to robić? Ja się zresztą nie dziwię. Gdybym była bogiem, to na pewno nie dałabym nikomu, kto się płaszczy, upokarza i smarcze. Pod tym względem mam buddyjskie podejście do zagadnienia. Bóg jest daleko w niebie i ma swoje sprawy, a my jesteśmy tutaj i naszym obowiązkim jest praca nad sobą. Jedyne, co działa i przynosi rezultaty, to szczera wiara w dobro i powodzenie + pozytywne nastawienie do wszystkiego + aktywne działanie. No i regularna medytacja, bo bez tego wypalamy się go zgliszcz. Od czasu, gdy stosuję duchowe uzdrawianie przestałam się przeziębiać, a kiedyś stale chodziłam zasmarkana i kaszląca.

    astromaria 2006-09-12 23:07:09
    Tolerancja i religia… miłość i religia… Mieli nas tego uczyć, a jak jest każdy widzi. Nie można uczyć innych, jeśli nie ma się osobistej praktyki. Ale jak nam wyjaśniano intencje były jak najlepsze – ogień stosu miał nas ratować przed ogniem piekielnym. Prawda jak szlachetnie? Na mnie największe wrażenie zrobiła ta księżowska pycha. My mamy rację, więc chcemy władzy. Polska zawsze była nasza i tak ma pozostać. Ale cóż można zrobić, kiedy wiatr historii wieje i świat się zmienia?

    marcello 2006-09-12 22:14:12
    Hehe, gul facetowi skoczył, że "znalazłaś fascynatów" na swoje przemyślenia. Wg mnie to: pierwsze primo – ci fascynaci dołączyli się DOBROWOLNIE, ponieważ być może podobnie czują i myślą i to powinno dać owej zakonnej osobie do myślenia; drugie primo – oni zawsze byli, wszystko zależy od tego, kto zacznie, potem to już patrz pierwsze primo. Sposób wypowiedzi tej zakonnej osoby pozostawiam bez komentarza, ponieważ historia rozwoju państw za naszą wschodnią granicą wyszła mi prawie bokiem i nie mam ochoty na powtórkę. Koniec końców – to nawet nie stało obok TOLERANCJI. A rzekomo się na tym znają 😉 Widać nie wszyscy.

    Kama 2006-09-12 21:38:23
    Dziękuję za życzenia ;o) I zarazem krótka lekcja węgierskiego: üzenj nekem >> skomentuj, vissza >> powrót :o))) Takie to proste, widzisz? :o))) Czytam cały czas Mario, nie musisz streszczać ;o)) Tylko przy pierwszym liście słów mi brakło, a teraz żenującej piany dostałam. Ale cóż. A do Kamy to tylko tyle, że KK rzekomo nie uznaje tego imienia, jako że Kama jest pogańską boginią ;o))) A a propo's kleru, i to na czym bazują… Akurat dorwałam się do K-PAX i taki mały cytacik z książki: – A więc nie wierzy Pan w Boga? – Ta idea zaprzątała nam głowy przez kilka cyklów, ale daliśmy sobie z tym spokój. – Dlaczego? – Dlaczego mielibyśmy się oszukiwać? – Ale to dodaje otuchy… – Fałszywa nadzieja dodaje fałszywej otuchy.

    astromaria 2006-09-12 20:59:42
    Heh, niby przedstawił się, i to nie tylko imieniem i nazwiskiem, ale podał też z jakiego jest klasztoru i gdzie działa, ale w necie przecież nigdy nic nie wiadomo. Wygląda na to, że podał prawdziwe dane, bo mam wrażenie, że jest ze swojej działalności bardzo dumny. Powiem tylko, że jego terenem działania jest Z., do którego jest mi bardzo daleko, więc na pewno nie wybiorę się tam tylko po to, żeby klękać przed młodzieńcem w sukience i z perwersyjną (masochistyczną) przyjemnością całować jego nienawykłe do pracy ręce, hehe 😀 Na razie mam wrażenie, że się uspokoił. Ale nie wiem, czy się znów nie wzburzy. Zobaczymy, co czas przyniesie. Mnie ta sprawa już nie interesuje i mam nadzieję, że kwestia nawracania umarła śmiercią naturalną. Swoją drogą jest nieco przerażające, jacy fanatycy chodzą po tej ziemi. I jak nieprawdopodobnie arogancki bywa kler. Nie chcę generalizować, ale wydaje mi się, że zdecydowana większość czuje się bezkarna i dumnie się obnosi ze swoją władzą nad owczarnią pańską. Brrrr…

    MaSzowa 2006-09-12 20:39:00
    Ciekawe, że tak uparty facet dotychczas nie wpisał żadnego komentarza tutaj, na blogu ? A może jednak wpisał, tylko się ukrywa pod innym nickiem… Ja się nie znam, ale właśnie mi się przypomniał ogladany kiedyś reportaż o opętanych i egzorcystach. Przez te (pana x) dziwne przejścia od łagodnej przemowy do gróźb i epitetów. Tylko czekam, aż zacznie bluzgać i rzucać "mięsem". A potem to już mu tylko rękoczyny zostaną – naśle jakichś zbirów albo inną "inkwizycję" Mam nadzieję, Mario, że już faceta zlokalizowałaś i w razie niebezpieczeństwa będziesz wiedziała, gdzie skierować policję ?

    astromaria 2006-09-12 18:55:27
    Brzmi to faktycznie jak kabaret i kiedy dostałam piewszego maila od tego pana, byłam pewna, że ktoś jaja sobie robi. Dlatego odpisałam w równie kabaretowym stylu, że chętnie mu pomogę i wyrwę go ze szponów destrukcyjnej sekty. A on to potraktował na poważnie no i przecholował. Ten chrzest po pijaku jak najbardziej pasuje do archetypu znaku Ryb, władcy Kościoła. Zarówno Kościołowi, używkom jak i odmiennym stanom świadomości patronuje Neptun 😛 A tak na marginesie – próbowałam złożyć ci w twoim blogu życzenia powrotu do zdrowia, ale mimo że udało mi się rozszyfrować te węgierskie hieroglify i spisać kod z obrazka, wpis diabli wzięli. Wkurzyłam się, bo nie chciało mi się tworzyć wszystkiego od początku.

    Kama ps ;o) 2006-09-12 18:10:45
    A tak na marginesie i na zasadzie niskich lotów i kija w mrowisku, ciekawi mnie, co by Pan Mirek powiedział na to, że imię Kama uzyskałam na chrzcie z rąk księdza KK, który był na dodatek pijany? 🙂

    Kama 2006-09-12 18:06:32
    Matko Mario ;o) Gdybym Cię nie znała, to bym pomyślała, że to jakieś wygłupy, ta odpowiedź Pana Mirka :-/ Poczułam się zażenowana odpowiedzią tego Pana (a może winnam pisać przez małe "p"?) i w zasadzie zniesmaczona. Ten człowiek należy do kategorii "taboret" i szkoda mi tylko tych ludzi, którzy z jakichkolwiek powodów darzą go zaufaniem. Żenada :o(

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s