Czym różnią się wielbiciele psów od wielbicieli kotów?

Taka myśl przyszła mi do głowy, kiedy zajrzałam dziś na pewne forum dyskusyjne o astrologii.

Co ma pies i kot do astrologii?

Niby nic, ale astrolodzy różnią się między sobą nie tylko przynależnością do takiej czy innej szkoły, ale również uwielbieniem dla takich czy innych czworonogów.

Teraz pewnie psiarze obrażą się na mnie śmiertelnie, ale w moim odczuciu – szczególnie dotyczy to właścicieli wielkich i groźnych brytanów – lubią oni (a może raczej muszą) być przywódcami i dominantami. Pies jest stworzeniem stadnym, a w psiej grupie panuje ściśle określona hierarchia. Jeśli właściciel nie ma mocnej pozycji, pies będzie próbował przejąć przywództwo i podporządkować sobie swojego pana. Posiadacz dużego i temperamentnego psa musi więc mieć wrodzone cechy lidera, a jeśli ich nie ma i nie zadbał o to, żeby nauczyć się na kursie właściwego kierowania psem naraża się na poważne niebezpieczeństwo. Te wszystkie głośne i opisywane przez prasę przypadki zagryzienia właściciela przez psa są wynikiem niewiedzy i nieświadomości, jak groźnego potwora trzyma się w domu i naiwnie traktuje jak puchatego, rozkosznego misiaczka.

Mniejszy pies jest sługą, a nawet niewolnikiem człowieka. Kocha go i czule na niego patrzy nawet wtedy, kiedy człowiek na to nie zasługuje, kiedy go głodzi, kopie i krzywdzi.

Kot przeciwnie – to harde i niezależne zwierzę. Człowiek jest jego kumplem, więc traktuje go jako kogoś równorzędnego. To kot ma swoje żądania i oczekiwania, a nie jego opiekun. Kot oczekuje karmienia i zaspokajania swoich potrzeb, ale wcale nie poczuwa się do wdzięczności za troskę. Jak ma ochotę i łaskawy humor, to przyjdzie pomruczeć i przytulić się, a jak nie ma na to ochoty, to lepiej go nie zaczepiać, bo ofuka, a nawet podrapie. Kot i jego pan to dwa osobne światy, które czasem nawiązują przyjazne stosunki, a czasem istnieją nie kontaktując się ze sobą.

Moja kocica nie jest wyjątkiem, raczej reprezentuje skrajny przypadek egoizmu, ale i tak wszyscy domownicy mają na jej punkcie bzika i robią wszystko, czego ona zapragnie, chociaż wiedzą, że nie okaże najmniejszej wdzięczności. Widocznie jej sławna uroda i urok osobisty urzekają wszystkich.

No a co z tą astrologią?

Już wyjaśniam.

Jak wspomniałam zaglądam czasem na pewne forum. Jest tam jeden taki „dog” (ma to słowo w nicku i fotkę psa jako awatara). Kiedy się tam zjawiłam po raz pierwszy oszczekał mnie groźnie, a potem przepędził ze swojego podwórka. Jako typowa kocica zwiałam na najwyższe drzewo i z samego jego szczytu spojrzałam na niego z pogardą. Głupi hałaśliwy kundel, myśli, że jak narobi wrzasku, to będzie miał rację. I tak nic mi nie zrobi, bo jeśli tylko spróbuje mnie zeżreć wydrapię mu oczy moimi pazurkami.

Na razie ja siedzę na dachu, a on rozwala się na podwórku. Nie widzi, że jego teren jest ogrodzony i nie wolno mu z niego wyjść. Ja mogę łazić gdzie chcę, bo płoty nie stanowią dla mnie przeszkody.

Różnica jest taka, że on wierzy w gwiezdny determinizm i w przemożny wpływ gwiazd na ludzki los, przez co jest niewolnikiem (jak ten pies na podwórzu), a ja wierzę w człowieka, w jego mądrość, zaradność i chroniącą go moc ducha.

Taka jest właśnie różnica między panem psem łańcuchowym, a małym kotkiem, który uciekł przed nim na drzewo.

(Opublikowane na starym blogu 2006-05-24 14:07:38)

8 myśli nt. „Czym różnią się wielbiciele psów od wielbicieli kotów?

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    patimarie2055 2006-05-27 13:07:30 83.18.52.178

    hmm ja mam i kota i psa, chociaż piesek (suczka) jest ze schroniska i jest bardzo spokojna, dopiero wczoraj zaczęła szczekać jak koleżanka zadzwoniła domofonem.

    Benjamin 2006-05-25 23:42:31 83.23.164.42

    I ja wolę koty 🙂 (a co do testu to wyszedł mi… Nietzsche)

    MaSzowa 2006-05-24 22:05:12 83.6.235.120

    Pięknie powiedziane ;)))- doceniam to jako osoba oswojona przez kotkę. Wiem, że nie ja ją wybrałam, tylko ona mnie – poszłam do koleżanki żeby dostać kota. Z całego miauczącego towarzystwa ona jedna wskoczyła mi na kolana i zajęła mnie na resztę wieczoru. Nie było rady – to z nią wtedy wróciłam do domu. A jeśli chodzi o psy – mam w pracy kilka osób, które az chce się przyrównać do jazgoczących kundelków. Wygląda na to, że ludzie wcale tak daleko od natury nie odeszli.

  2. Ja teraz wole koty. Moim zdaniem psy są wredne,bo żadne miłe zwierzątko nie zagryzło by swojego właściciela .Koty są o wiele lepsze i wierniejsze .

  3. @ Ewelino, psy nie zagryzają ludzi, dlatego, że są wredne, lecz dlatego, że mają głupich właścicieli. Pies to zwierzę stadne, jak wilk, więc misi znać swoje miejsce w hierarchii. Właściciel, który nie pilnuje swojej dominującej pozycji ryzykuje, że pies zechce przejąć dowodzenie w domu. Jeśli chce się mieć psa, to najpierw należy się zapisać na kurs tresury, bo nawet malutki ciapek może być uciążliwy i groźny. Jeśli przestrzega się zasad psiego dobrego wychowania, to pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.

  4. Gdzies wyczytalam takie zdanie :” Wyzszosc kota nad psem polega na tym ,ze nie daje sie poszczuc na czlowieka „, a to „moje” wiekopomne sformulowanie wynikle z wieloletniej przyjazni z kotami wraz z codziennie wieksza miloscia do tych cudownych stworzen :

    ” Juz inteligencja jednego kota wystarczylaby do podzielenia sie nia z wszystkimi ludzmi ,a ktora by jemu i tak w calosci pozostala.” !

    Koty poddane tez roznym manipulacjom majace na celu tworzenie ich nowych ras zawsze wewnetrznie pozostaja kotami, gdzie u psow dokonano jednak selekcji roznych cech charakteru i dlatego tez niektore rasy psow sa bardzo niebezpieczne, bo to maja w genach.

    Niezaleznie od tego pies nabywa cech charakteru swojego „pana” , bo rzeczywisci tchorzliwi tyrani maja niebezpieczne psy podobnie zreszta , jak politycy.

    Pies ma tez podobnie przekupny charakter, jak curva i bedzie sie najbardziej podlizywal temu ,kto mu rzuca wieksze kosci !

    Moze zrobimy ogolnokrajowa zrzutke na „psy” policyjno – militarne, zeby za wyzsza oplata zaczely w koncu sluzyc ludziom, a nie tchorzliwym pajacom !

    Uwazam , ze kase dla przekupienia policji i miesa armatniego moglby dac kazdy uzytkownik pudla dla idiotow , bo wystarczyloby tylko przestac placic bezprawny haracz na telawizje !!! wraz z zaprzestaniem wrzucania na tace w kosciolach czy kupowania zeitungow.

  5. Ewelino, Astromaria m rację. Pies wcale nie chce być wrednym on wcale nie chce byc władca swojego pana i przewodnikiem w stadzie, ale jak właściciel nie potrafi tej hierarchii ustanowić, to pies weźmie sprawę w swoje…łapy. One naprawde wolą się bawić, biegac za patykiem i leżeć w słoncu. ale panu nie chce się iśc na spacer albo pobawić z psem, bo pies słuzy mu tylko do podniesienie statusu lub bronienia martwego ogrodu z wystrzyzonym trawnikiem i tujami. I dobrze takiemu panu, że mu pies tylek obskubie. Amen

  6. No właśnie, macie rację, dlatego nie szanuję psów ni cholery – właśnie za ich potrzebę posiadania pana, bycia zdominowanymi i w ogóle. Charakter kotów jest bardziej pokrewny mojemu, tak jak napisała Maya w tej starej cokolwiek notce. 🙂

    Czy ktoś wie coś o dzikich psach? Czy te zwierzęta w ogóle mają instynkt przetrwania kiedy nie są przypisane do właściciela? patrząc na bezdomne psy z mojej wsi utwierdzam się w przekonaniu, że gdyby nie pani Halina ze spożywczaka, to te psy by chyba pozdychały. Polować toto nie umie, zadbać o siebie też nie… Kot pozostawiony samemu sobie znajdzie sobie jakąś łowną zwierzynę, a pies…? Szkoda gadać.

    A w ramach wycieczek sentymentalnych (notka) powiem, że teraz to na tych forach astrologicznych nie dzieje się prawie nic lub totalnie nic. Tylko Astroportal żyje jako-tako, ale tam, tak jak wszędzie, panuje obecnie jakiś kult astrologii horarnej i klasycznej, a natalną zajmują się tylko młodzi forumowicze którzy chcą się czegoś dowiedzieć o swoim kółku. Nawet nie ma już epickich kłótni jak kiedyś na forum Anahelli o tej etyce astrologa… Chyba nikomu już się nic nie chce.

  7. Koty mają jeszcze jedną zaletę: nie szczekają w nocy i nie wyją do księżyca. Nie wyją również, gdy zostają w domu same. W bloku można oszaleć, bo prawie zawsze gdzieś u sąsiadów wyje jakiś pozostawiony w godzinach pracy pies.

    Powiem wam w wielkiej tajemnicy, że moja kotka miauczy, kiedy nie widzi nikogo z domowników, ale nikt z sąsiadów tego nie słyszy – bo po pierwsze miauczy cicho, a po drugie trzyma w tym czasie w pyszczku pluszową mysz, co dodatkowo tłumi dźwięk.

  8. Obywatel, współczesne psych wcale NIE CHCĄ tego…one i tak nie są w stanie nas upilnować, obronić, nakarmić i tylko się frustruja, gdy im taka rolę narzucamy. Polecam znakomita lekturę Jan Fennell o zapomnianej mowie psów oraz Turid Rugaas o tym, jak psy wysyłaja nam sygnały uspokajające i informujące, jak je traktować mądrze,

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s