Capnęli Mohana

I wielka światłość rozbłysła w ciemnogrodzie.

Tylko ja jakoś nie czuję radości.

Nie to, żebym była wielbicielką czy wyznawczynią Mohana, nawet nie mam powodów, żeby myśleć o nim dobrze, ale czuję lęk. Po prostu lęk. Bo boję się, że ktoś próbuje wskrzesić duchowe idee średniowiecza, które piękną epoką było, niesłusznie oszkalowaną przez newageowców, ateistów, komuchów i liberalnych relatywistów. Acha, zapomniałabym o wojujących feministkach i lobby gejowskim… a, i jeszcze sataniści, wielbiciele „Róbta-co-chceta” Owsiaka, słuchacze heavy metalu…

No tak…

Żeby było jasne – nie należę i nigdy w życiu nie należałam ani nie sympatyzowałam z sektą Himavanti, nigdy nie byłam na ŻADNYM spotkaniu tej grupy i nigdy nie spotkałam Mohana, więc nie jestem zaangażowana osobiście w jego obronę.

Powiem więcej – przypadkowo weszłam Mohanowi na odciski i zostałam przez niego uznana za wroga.

A było to tak: udzielałam się jakiś czas temu na pewnym forum dyskusyjnym, gdzie poznałam wirtualnie kilka osób. Niektóre osoby miały swoje strony internetowe, które przylinkowałam do swojej strony. Znajomości wirtualne mają to do siebie, że zwykle nie znamy swoich prawdziwych imion ani nazwisk, lecz nicki. A te nicki bywają zmienne. Ja sama występuję w różnych miejscach jako Maya, maya11, QueenMaya lub astromaria.

Koleżka, którego stronę przylinkowałam używał nicku Olorin. Jakiś czas później dostałam zaproszenie do udziału w grupie mailingowej na Yahoo!, a zapraszał niejaki Olorin Narayanar. Grupa miała podobną nazwę jak strona mojego znajomego Olorina. Więc niewiele myśląc zapisałam się, mało tego, poprosiłam o materiały, które były rozsyłane do uczestników przed moim przybyciem. Nie bardzo miałam czas, żeby się z nimi od razu zapoznać, więc je załadowałam do osobnego katalogu, czytałam natomiast to, co przychodziło na bieżąco. Na początku było w miarę znośnie, ale później z jednej z nauk dowiedziałam się, że stale rosnąca grupa wyznawców spotyka się co sobotę w jakimś miejscu i bije pokłony (mordą o ziemię) bogu Jehowie. To mnie zmroziło, jako że bóg Jehowa jest na mojej czarnej liście gadzich bóstw, więc za żadne skarby nie zapiszę się do jego owczarni.

Potem przyszedł kolejny mail, a w nim nauka o astrologii. Było tam coś o tym, że gwiazdy rządzą naszym życiem, że wszystko jest z góry ustalone i że my tylko tańczymy, jak nam zagrają.

Oczywiście nie wytrzymałam i palnęłam wykład o co w tej astrologii chodzi.

I zaczęła się zadyma. Zostałam zaatakowana przez jakiegoś świra, który zasypał grupę sążnistymi wykładami wrogów astrologii, popisami głupoty jakichś nie znających tematu astronomów, z samym przesławnym Dworakiem na czele. Dureń zeskanował chyba całą jego książkę i walnął to w mailu, dodając do tego bezrozumny bełkot pana redaktora Adama Pietrasiewicza i parę innych, żenujących głupot. W ferworze dyskusji nie zwróciłam uwagi na dziwny paradoks, że skoro właściciel grupy jest wrogiem astrologii, to po co rozsyła grupowiczom wykłady na jej temat?

Próbowałam jeszcze coś tam wyjaśniać, ale otrzymałam na priv anonimową informację, że pewnie o tym nie wiem, ale jestem na liście sekty Himavanti.

W tej sytuacji się wypisałam i miałam nadzieję, że na tym sprawa się skończy. Ale oczywiście nie się skończyła. Zaczęłam dostawać bełkotliwe maile od jakiegoś ewidentnie chorego psychicznie osobnika (znam te objawy, bo miałam bliski kontakt zarówno ze schizofreniczką, jak i cyklofreniczką; ten mi wyglądał na schizo), a na moją komórkę zaczęły przychodzić idiotyczne sms-sy, w których nazywano mnie sekciarą i satanistką.

Na szczęście po tygodniu mój wielbiciel znudził się tą zabawą i jeszcze tylko przez jakiś czas dostawałam głupie maile (które filtr antyspamowy od razu wyrzucał do kosza). Być może miał ważniejszych wrogów na karku, więc mi odpuścił.

Zupełnie ostatnio znów spotkałam pana Mohana na innym forum dyskusyjnym, gdzie mnie rozpoznał i „czule pozdrowił” obelgami. I wtedy zrozumiałam, że tamten świr z Yahoo!, to Mohan we własnej osobie, tylko tyle, że ukryty za kolejnym nickiem. Za obrażanie dyskutantów Mohan (czyli obecnie „Miryam”) dostał tygodniowego, ostrzegawczego bana (bo to jest bardzo demokratyczne i tolerancyjne forum), jednak nie zdążył już na nie powrócić, jako że został złapany i aresztowany.

Powinnam pewnie ucieszyć się jak dziecko, ale jak już pisałam wcale mi nie do śmiechu.

Nie podoba mi się ton, w jakim media przedstawiają całą sprawę.

Przeraża mnie, że każdą wiadomość zaczyna się od głośnego trąbienia, że przywódca groźnej sekty Himavanti obrażał, znieważał, szkalował i groził zabiciem papieża Jana Pawła II, że groził wysadzeniem klasztoru jasnogórskiego w powietrze i podobnymi, zupełnie nieprawdopodobnymi lub mającymi robić wrażenie na maluczkich pierdołami. Dopiero na samym końcu mówi się o tym, co mnie wydaje się najgroźniejsze, a więc najważniejsze, czyli o tym, że podobno kradł, że ganiał kogoś z nożem, że próbował się włamać do banku.

I wcale nie mówi się o tym, że facet jest ewidentnie chory psychicznie i powinien resztę życia spędzić w domu bez klamek, pod czułą i troskliwą opieką lekarzy i pielęgniarek. Nie wspomina się też o tym, że na początku był (chyba) zupełnie normalny, ale pomieszało mu się w głowie po pierwszym (przebiegającym w bardzo dziwnych okolicznościach) aresztowaniu, które nota bene nastąpiło z powodu przyjazdu papieża, jako że nie można było dopuścić do tego, żeby duchowy guru stąpał po tej samej ziemi, po której miał stąpać papa.

Przeraża mnie zaściankowy i ciemnogrodzki styl naszych wspaniałych mediów publicznych i prywatnych. To rozdmuchiwanie rzekomych zagrożeń dla naszej wiary i autorytetów, to judzenie przeciwko komuś, kto ośmiela się nie szanować papy ani instytucji Kościoła i granie na najniższych instynktach społecznych szumowin, które zamiast rzetelnej informacji otrzymują histeryczny przekaz, że oto groźna sekta robi zamach na nasze najwyższe, bo katolickie wartości.

Każde wiadomości, czy to w TV, czy w radiu zaczynają się od doniesień religijnych, informacji o poczynaniach papieża i koniecznie od pełnego słodyczy wspominkowego ględzenia o „największym Polaku wszechczasów”, pysznych kremówkach oraz jego epokowym dorobku, który niech nam przez wieczność świeci i nigdy nie zagaśnie…

Czy my naprawdę we wszystkich epokach i systemach społecznych musimy celebrować jakiś kretyński kult jednostki? Czy oni wszyscy nie widzą analogii z tym, co robi się w Korei z jakimś Kim Ir Senem i co robiło się u nas z Leninem w Poroninie, który wraz ze swoją partią skutecznie zatruł całe moje dzieciństwo?

Czy nasze media muszą uprawiać to żenujące lizydupstwo?

Czy świadomość prawna społeczeństwa tak ma być kształtowana? Dlaczego, zamiast uświadamiać ludziom, co jest zgodne z prawem, sumieniem i zwykłym rozsądkiem, wmawia się nam, że to, co chrześcijańskie to dobre i święte, a reszta to Sodoma i Gomora?

Dlaczego wreszcie (i co jest tu chyba najważniejsze) nie mówi się ludziom, że od ścigania przestępców jest policja (i tylko policja), a od ich osądzania są niezależne od wszelkich ideologii politycznych i religijnych sądy (i tylko sądy)? Dlaczego ściganiem groźnych rzekomo sekt zajmuje się w Polsce zgraja nawiedzonych, agresywnych religijnych fanatyków i oszołomów, a nawet sam Kościół, który, co oczywiste, jest w tej awanturze stroną zainteresowaną zwalczaniem wszelkiej duchowej konkurencji, a nie obiektywną i bezstronną sprawiedliwością? Czy ktoś może mi odpowiedzieć na te pytania?

Na zakończenie napiszę coś jeszcze.

Mohan w najmniejszym nawet stopniu nie zdołał mnie znękać i udręczyć tak, jak upiorna zgraja szykownie noszących moherowe bereciki pobożnych, klepiących różańce, paciorki i koronki do Matki Boskiej owieczek pana guru Rydzyka. Duchowi bojówkarze tak dali mi się we znaki swoją napastliwą agresją, że musiałam zamknąć dla nich swoją Księgę Gości, Forum i skrzynkę mailową. Jeśli ktoś w Polsce stanowi zagrożenie dla demokracji i autentycznej duchowości, to właśnie ta radiomaryjna sekta, a nie Himavanti czy cokolwiek innego. Ale tym oczywiście nikt się nie zajmie i nikt mnie bronić przed nimi nie będzie.

(Opublikowane na starym blogu 2006-04-13 14:46:25)

PS. Przeglądając dziś (23 czerwca 2008 roku) statystyki mojego bloga trafiłam na odsyłacze do forum dyskusyjnego Himavanti. A tam jakiś ewidentnie chory człowiek (wyznawca jedynej prawdy jaka jest, czyli Mohana) twierdzi, że był u mnie na sesji interpretacji horoskopu, ale że się niczego nie dowiedział, ponieważ przez cały czas się drapałam i wychodziłam z pokoju. Otóż informuję, że nie cierpię na żadną alergię i że absolutnie nigdy nie nie zdarzyło mi się przerwać sesji wychodzeniem z pomieszczenia, chyba że klient poprosi o kawę lub herbatę (w takim przypadku zwykle proszę o pomoc któregoś z synów). Ponadto nie palę i nie mam żadnych problemów z pęcherzem, więc mogę pracować godzinami bez żadnych przerywników.

Każdy klient nagrywa sesję, więc jeśli u mnie był, może to udowodnić przedstawiając nagranie. Jeśli takiego nagrania nie ma, to pewnie u mnie nie był.

Jedna myśl nt. „Capnęli Mohana

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    TRALKA tralka@inMail.pl 2007-10-18 19:41:35 84.174.200.202

    Kobieto – kocham Cie za to oczym piszesz. Dopiero niedawno mam dostep do internetu (wlasciwie ucze sie po nim poruszac). Bardzo ciesze sie, bo nareszcie moge spotkac bratnie dusze ! Pozdrawiam Cie serdecznie. Tralka

    Ola 2006-05-22 15:43:23 217.153.125.242

    Astromario, bardzo podoba mi się, to co piszesz, ale proszę, staraj się nie popadać w skrajności. Nie wiem, ile masz lat, zdaje się, że sporo więcej ode mnie, ale ludzi zwłaszcza młodych, którzy starają się coraz bardziej samodzielnie myśleć jest coraz więcej. Widać to na różnego rodzaju forach internetowych itd. Odnoszę wrażenie, ze jest ich zdecydowanie więcej niż w wielu innych krajach, wbrew pozorom. Także Mario – nie załamuj się – głowa do góry. Berety to garstka, ale garstka taka jak faszyści albo bolszewicy. Teraz jest ich czas i wielu ludzi się "pod nimi" podpisuje, za 4 lata wybory znow wygra lewica i wszyscy zapomną o beretach, tak jak teraz już nikt nie pamieta o Millerze i Oleksym. Przeczytałam o Twoich doświadczeniach z rodziną męża i wiem, że musiało to być ciężkie doświadczenie, na szczęście nie musiałam przez coś takiego przechodzić, ale znam kilka małżeństw w wieku moich rodziców, które przeszły przez to samo i wiem z opowieści, co to doktrynerskie piekło w małżeństwie. Ale to nie jest norma. Natomiast nie podoba mi się Twoje naskakiwanie na papieża. Mimo wszystko wydaje mi się, że byl to człowiek, który zrobił więcej dobrego niż złego, nie jestem katoliczką, ale uważam, że mimo wyznawanej religii potrafił natchnąć ludzkość do szeroko rozumianego dobra, po prostu do zwykłej refleksyjności. Pozdrawiam gorąco.Ola

    astromaria ==> do Rosy 2006-04-19 02:17:55 82.160.202.242

    To są tzw. pytania retoryczne. Tak sobie zrzędzę, w nadziei, że w zalewie bzdurnych wiadomości i dezinformacji ktoś ucieszy się, że jest na tym świecie chociaż jedna osoba, która płynie pod prąd tej rzeczywistości. Niech świat nie sądzi, że wszyscy dali się na to nabrać i pokornie godzą się z tym co nas zalewa jak fala powodzi. Może mój samotny głos znika w gwarze, a może jednak ktoś go usłyszy i ucieszy się, że nie jest sam w swoim nonkonformizmie. Takich odmieńców, którzy nie są ani katolikami ani ateistami jest naprawdę garstka. Może usłyszy mnie jakaś zbłąkana dusza, której moja pisanina doda odwagi do podążania własną ścieżką?

    astromaria ==> Małgorzata 2006-04-19 02:03:06 82.160.202.242

    Jest nie tylko na mojej liście… Komentarze bloga nie są dobrym miejscem do robienia wykładów na ten temat (za mało miejsca), ale jeśli cię interesuje to zagadnienie, to zapraszam do mojego forum (link jest na górze z boku bloga), poza tym na mojej stronie i w blogu są linki do różnych interesujących stron. Na moim blogu ezoterycznym, w prawej kolumnie jest kilka linków i cytatów, które świadczą o podejrzanej moralności Jahwe. Znajdź też mój tekst pt. "Kosmiczny spam" (na tym samym blogu, sprawdź w archiwum).

    Małgorzata wyrwicz@op.pl 2006-04-18 20:03:45 212.76.37.150

    Mam pytanie: zainteresowało mnie dlaczego Jehowa jest na Twojej liście gadzich bóstw?

    rosa 2006-04-18 16:44:48 83.21.56.51

    Coz to za pytania?Kosciol to INSTYTUCJA,a teraz zajmuje sie robieniem kasy i podtrzymywaniem badz co badz chyba najwiekszego autorytetu Polaskiego / i chyba nie tylko /Kosciola , jakim byl Karol Wojtyla:))) A nawiasem mowiac,z Ludzmi o odchyleniach psychicznych sie nie dyskutuje,wiec po co tyle nerwow?Niech kazdy robi swoje,a gwiazdy i tak beda po naszej stronie.Pozdrawiam:)

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s