Bajeczka o dwóch bocianach (co ukradły księżyc)

Władzę w III (IV?) RP przejęła katoprawica. Podczas lekcji wychowania do życia w rodzinie będzie się nauczać o bocianach przynoszących dzieci. To nie żart.

W Ministerstwie Edukacji Narodowej i Sportu – obsadzonym rzekomo przez lewicowy rząd – pracuje od groma klęcznikowych urzędników. Największy ich wysyp zanotowano w czasach, kiedy ministrem była czerwona baronówna z Poznania – Krystyna Łybacka. Nasz informator twierdzi, że w kwestii nauczania o seksie pani Krysia nie wykonała ruchu bez zgody giermków Glempa. Pod naciskiem zdroworozsądkowych ludzi nauki (unikaty!), których poparły niektóre media, MEN rozwiązało w końcu zespół pod kierownictwem prof. Krystyny Ostrowskiej, pracujący pod dyktando kolejnych komunikatów z Konferencji Episkopatu Polski. Weryfikacja podręczników – mówi nasza ministerialna wiewiórka – okazała się jednak symboliczna. Zrezygnowano z książki napisanej przez trzy pobożne małżeństwa: Wołochowiczów, Grabowskich i Niemyskich. Kiedy podjęto tę decyzję, najwyżsi urzędnicy MEN musieli się tłumaczyć przed biskupami. Niestety, jedną wycofaną pozycję natychmiast zastąpiło kilka innych, równie „wybitnych”. Na przykład w dziełach Marii Ryś przeczytamy, np. że „antykoncepcja to niszczenie zdrowia fizycznego, ona niszczy więź, a w najmniejszym przypadku nie pozwala na jej rozwój. Pigułka antykoncepcyjna całkowicie rozregulowuje naturalne mechanizmy funkcjonowania organizmu. Fatalna w skutkach jest masturbacja, po której można stać się niepłodnym, niedorozwiniętym lub zapaść na inne schorzenia…”. Na 11 podręczników dopuszczonych do nauczania życia w rodzinie, 7 z nich zaliczanych jest do tzw. nurtu katolickiego. W pewnym renomowanym liceum poznańskim uczniowie usłyszeli od księży i katechetów, iż należy wystrzegać się prezerwatywy, bo robią się po niej żylaki. Nie lepsze – ich zdaniem – są tabletki antykoncepcyjne: od momentu ich stosowania przybywa homoseksualistów. Skutki nieobowiązkowej edukacji seksualnej w placówkach oświatowych Katolikolandu są opłakane. Najnowsze badania wykazały, że 57 proc. uczniów brało w nich udział tylko raz (dotyczy to miast powyżej 100 tys. mieszkańców, w mniejszych ośrodkach – 32 proc.). Prawie połowa uczniów, po namowach księży i rozmodlonych rodziców, w ogóle nie zetknęła się z tym przedmiotem. Efektywność szkolnego uświadamiania jest niska. Tylko 9 proc. badanych wiedzę o prokreacji czerpie od nauczycieli. Nie dziwi zatem, że w 2003 roku nastolatki urodziły blisko 30 tys. dzieci. Blisko połowa młodych matek nie miała pojęcia o jakiejkolwiek metodzie planowania rodziny. Liczbę nielegalnych, pokątnie wykonywanych aborcji szacuje się na 200 tys. rocznie. Rośnie liczba zakażonych wirusem HIV. W 2004 roku było ok. 9,5 tys. zarejestrowanych nosicieli wirusa i ponad 14 tys. chorych na AIDS. Rzecz jasna – to liczby oficjalne, bowiem oblicza się, że liczba osób seropozytywnych w Polsce dawno przekroczyła 20 tysięcy. Katolicka obłuda wtłoczona w system edukacji zbiera żniwo. Lidia Kamieńska obsługująca młodzieżowy telefon zaufania wyznaje, że niewiedza młodych ludzi i przesądy w kwestii seksualności są zastraszające. Młodzież pyta na przykład o to, czy po stosunku oralnym można zajść w ciążę, czy nocny wzwód u chłopca to oznaka początków zboczenia, czy masturbacja powoduje choroby nerek? Nie ma się z czego śmiać! Jeżeli sprawdzą się zapowiedzi naszych informatorów z MENiS, że prawicowy rząd zamierza wprowadzić do resortu samych nawiedzonych urzędników, to jedyną metodą kontroli urodzeń może się okazać wrzucanie noworodków do beczek po kapuście.

Ten tekst pochodzi ze strony „wspólnoty ewangelikalnej o orientacji charyzmatycznej” Alberto (tak sami o sobie piszą).

Wiem coś o tym z autopsji, bo kiedyś miałam wątpliwą przyjemność wziąć udział w szkolnym zebraniu rodziców, którzy mieli zadecydować o tym, jak mają wyglądać lekcje przysposobienia do życia w rodzinie w ostatnich klasach (8-letniej jeszcze) szkoły podstawowej. Mam gdzieś w swoich zapiskach relację z tej przerażającej farsy, jak znajdę, to ją tu umieszczę.

Na szczęście naród okazał się zdrowy na umyśle i serdecznie wyśmiał prowadzącą zajęcia panią katechetkę (ponad 30-letnią dziewicę), a cała impreza zamieniła się w kabaret weselszy niż występy Jana Pietrzaka.

To wydarzenie przywróciło mi nieco nadwątloną ostatnio wiarę w rozsądek obywateli.

Władze (czerwone i czarne) mogą sobie kombinować do woli, a my się i tak nie damy!!!

(Opublikowane na starym blogu 2006-03-01 17:06:13)

Jedna myśl nt. „Bajeczka o dwóch bocianach (co ukradły księżyc)

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    msan 2006-03-10 09:18:40 62.29.134.2

    za dużo polityki. Daj spokój. Jak chcą to niech się wiążą. To i tak ostatni krzyk łabędzia. Niektórzy ludzie potrzebują ograniczeń, bo zrobią sobie krzywdę. To oczywiście iluzja ale oni poniekąd tkwią w tej iluzji. Ale nich Bóg się nimi zajmuje.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s