„Moralność niewolnicza”

I kolejny komentarz, który zamienił się w notkę.

Wiem, że Nietzsche miał coś innego na myśli, ale to określenie tak mi się podoba, że postanowiłam nadać mu swoje własne znaczenie.

Polska jest krajem neutralnym światopoglądowo… ale tylko na papierze, czyli w zapisach Konstytucji. W rzeczywistości jest krajem katolickim, również dla tych, którzy katolikami nie są i być nie chcą. Zresztą prosty lud za nic ma przepisy konstytucyjne. Wszyscy doskonale wiemy, że znaczna część tzw. przeciętnych obywateli, zapytanych o to na ulicy z przekonaniem odpowie, że Polska to kraj katolicki i że wszystkich obowiązuje jedna moralność.

Dlatego dla nikogo nie jest tajemnicą, czego naucza się w kościołach, na pielgrzymkach i oazach. Nawet najbardziej zatwardziały ateista i antyklerykał styka się na co dzień z „oficjalnym nauczaniem Kościoła” dotyczącym moralności. A jeśli żyje na bezludnej wyspie i ma szczęście nigdy nie bywać w katolickim środowisku, to zawsze może zajrzeć na katolickie strony internetowe czy do gazet i nabrać absolutnej pewności co do tego, co jest słuszne i zbawienne, a co złe i zgubne duchowo.

W świecie osoby, która deklaruje się jako „wierząca” nie ma miejsca na samodzielne myślenie ani na własną ocenę zachodzących zjawisk. Cokolwiek zdarzy się za drzwiami jej domu przede wszystkim musi się ona dowiedzieć od swojego przewodnika duchowego, jak należy to oceniać, jak się do tego ustosunkować i jeśli okaże się to „złe”, jak się przed tym zgorszeniem bronić. Gdy powszechnie szanowane autorytety wypowiedzą się uczenie na dany temat „wierzący” przyjmuje ich opinię jako prawdę objawioną i wkrótce nabiera przekonania, że są to jego własne myśli i jego osobista moralna ocena. (Bo „wierzący” wierzy nie tyle w Boga, co w instytucję Kościoła, który jawi mu się jako instytucja święta i nieomylna).

Z punktu widzenia osoby oceniającej krytycznie to, co widzi wokół wysłuchiwanie lub czytanie takich „osobistych zdań” jest żenującą farsą. Mit posiadania przez tych ludzi niezależnych przekonań można zdemaskować natychmiast, gdy tylko człowiek posłucha lub poczyta, co o zjawiskach zachodzących w świecie, np. o demonstracjach w obronie praw gejów i innych dyskryminowanych mniejszości, sądzą kościelne autorytety. Wtedy stanie się jasne, że te rzekomo „osobiste” przemyślenia są tylko i wyłącznie dosłownym recytowaniem wyuczonych na pamięć opinii religijnych guru. A że są to wysoce uczone osoby, lubujące się w używaniu słów wyszukanych, biblijnie natchnionych i nieco obco (łacińsko) brzmiących, pierwotne pochodzenie owych „osobistych opinii” można ustalić łatwiej, niż wytropić mordercę na podstawie jego kodu genetycznego.

Niewolnicza moralność to w moim odczuciu moralność (i mentalność) zapożyczona, wyuczona, dekalogowa, a nie płynąca z serca. Osoba, która przyjmuje jako prawdziwe stwierdzenie, że nie należy (nie wolno?) samodzielnie myśleć i że poszukiwanie własnej odpowiedzi na trudne pytania jest niebezpieczne, bo może prowadzić do błędu, a więc do grzechu, jest duchowym i mentalnym niewolnikiem na usługach sił, sprawujących władzę i kontrolujących ludzi.

„Osobiste zdanie” pani krytyczki Łatuńskiej jest żywcem skopiowane ze stron kościelnych, na których każdy może kliknąć na link prowadzący do objaśnienia dowolnego hasła i poznać moralną ocenę problemu, np. „aborcji”, „antykoncepcji” itp. To właśnie tam o antykoncepcji mówi się krytycznie, pytając, czy „sprawienie sobie dziecka” jest taką samą wartością jak sprawienie sobie nowej kanapy czy samochodu.

(Opublikowane na starym blogu 2006-01-15 23:51:03)

2 myśli nt. „„Moralność niewolnicza”

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    astromaria 2006-01-23 15:32:10 82.160.202.242

    Zajrzałam tam. Grupa zgrana, silna i zwarta. Żaden atak nie zdoła przedrzeć się przez zaporę ogniową doskonale opanowych chwytów socjotechnicznych. Ich świetne wyszkolenie robi wrażenie. Lodowaty spokój, pozorna miłość bliźniego, chłodna logika. Każdy kto wystąpi przeciw tej grupie albo zostanie zmrożony jej zimną wrogością, albo sam się wykończy motając się w emocjach, o które łatwo, gdy ma się do czynienia z takim bezwzględnym cynizmem. Kiedyś czytałam powieść biograficzną pewnej dziewczyny, która dorastała w Polsce w czasach stalinowskich. Ich też tak samo szkolono, różnica polegała tylko na tym, że ci mają mózgi wyprane przez religię, a tamci przez komunizm. Na szczęścia autorka książki była zbyt inteligentna i przebudzona, żeby dać się zmanipulować byle politrukowi. My oczywiście jesteśmy równie świadomi, więc nic nam z ich strony nie grozi. Naprawdę nie warto z nimi zaczynać, bo żadna siła nie zdoła poruszyć ich dusz ani otworzyć ich na prawdę i wolność. To najprawdziwsze cyborgi.

    Tohu-Wabohu xiao23@o2.pl 2006-01-22 14:40:54 83.5.230.5

    Witam, trafne (niestety) spostrzezenia… Zrobilem niedawno taki maly eksperyment, zapytalem na forum oazowym, w dziale poswieconym ZLYM SEKTOM ilu z dyskutantow probowalo osobiscie praktyk ktore krytykuja Wyniki latwe do przewidzenia. Pozwole sobie wrzucic link, niestety dyskusja po moim ostatnim poscie sie urwala. http://forum.ewangelizacja.sulechow.net/viewtopic.php?t=1399&sid=3c12b5964b670cffbdec1d2b0676b3f6 Pozdrawiam i zycze cierpliwosci : ) T-W

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s