Moja polemika z dawidosem, czyli przekonaniem o zasługach religii

W komentarzach do mojego tekstu o buddyzmie znalazłam wpis niejakiego dawidosa. W pierwszym odruchu miałam zamiar dopisać do niego krótki komentarz, ale w miarę pisania nasuwały mi się nowe refleksje i w końcu doszłam do wniosku, że jest to materiał na całkiem spory tekst polemiczny.

Wpis ten jest kwintesencją mitów, kolportowanych i rozpowszechnianych przez demagogów katolickich i wpajanych ludziom, pozbawionym zdolności krytycznego myślenia. Pomyślałam więc że nadarza się okazja, by się z takimi poglądami i takim myśleniem rozprawić tak, jak na to zasługują.

Oto ten komentarz:

w tym porównaniu pokazujesz same wady chrześcijaństwa. nie można pomijać tego, że m.in dzięki chrześcijaństwu dokonal się postep cywilizacyjny. można dyskutować nad tym czy zmienił on nasze życie na lepsze czy nie ale faktem jest ze bez niego sie teraz nie obejdziemy. nie dyskredytowałbym tak chrześcijaństwa ani w ogóle religii bo bez niej nie utrzyma sie zadne spoleczeństwo. podr 🙂

Opinię, że to dzięki chrześcijaństwu dokonał się postęp cywilizacyjny wytrwale wpaja się owieczkom na zebraniach parafialnych, niestety, jest ona kłamliwa i demagogiczna. Wierzyć w nią mogą tylko ci, którzy nie umieją samodzielnie i krytycznie myśleć. Gdy podda się ją logicznej analizie, teoria ta wali się w gruzy.

Nie możesz udowodnić twierdzenia, że postęp nie dokonałby się, gdyby nie chrześcijaństwo. Tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie.

Europejczycy dokonali postępu (ale wyłącznie technicznego, bo na pewno nie duchowego) w erze, gdy na europejskim kontynencie panowało chrześcijaństwo. Ale nie dość, że chrześcijaństwo nie było tego przyczyną, to w rzeczywistości było ono największą przeszkodą na drodze ku postępowi. Kościół nie sprzyjał ani nauce, ani naukowcom, powiem więcej: prześladował ich, a nawet palił na stosach. Chcesz przykładów? Proszę bardzo: Giordano Bruno, Galileusz, Kopernik…

Jeśli natomiast chodzi o postęp duchowy i moralny, to w żadnym razie nie jest to „postęp” lecz zacofanie. W sensie duchowym wyznawcy chrześcijaństwa nie tylko nie dokonali postępu, ale wręcz stoczyli się na samo dno duchowego upadku.

Co z tego, że budujemy drapacze chmur i latamy na księżyc, skoro jesteśmy tacy bezwzględni, okrutni, bezlitośni i krwiożerczy?

Nie znasz historii?

Stosy, tortury, wyprawy krzyżowe, rzezie religijne zarówno w Europie (wymordowanie Templariuszy, naszych braci Arian itp.), jak i na wszystkich podbitych kontynentach, krwawy wyzysk i bezlitosna eksploatacja ludzi i surowców w koloniach (Afryka, obie Ameryki, Australia i inne), wynikająca z przekonania o własnej wyższości moralnej, duchowej, kulturalnej i cywilizacyjnej głęboka pogarda dla innych kultur i wyznań (co i ty zaprezentowałeś swoim wpisem), seksizm, rasizm, faszyzm, komunizm – to wszystko są wynalazki, których dokonali ludzie, od pokoleń wychowywani w chrześcijańskiej wierze i przesiąknięci jej „duchowością”. Ci sami, którzy pilnie uczyli się na pamięć katechizmu. Ci sami, którzy regularnie przystępują do spowiedzi i komunii.

Ci wspaniali spadkobiercy tradycji chrześcijańskiej w erze współczesnej wymyślili broń palną, bomby, miny przeciwpiechotne, broń chemiczną, bakteriologiczną i atomową, napalm, śmiertelne skażenie środowiska naturalnego i inne przerażające plagi współczesnego świata. Wywołali dwie krwawe wojny światowe, wynaleźli niezwykle skuteczne metody masowej zagłady, takie jak obozy koncentracyjne, łagry, komunizm, totalitaryzm, komory gazowe oraz inne tego typu piękne, wysoko „humanitarne” wynalazki. To dzięki nim na całym świecie, a zwłaszcza w krajach postkolonialnych (zwanych pogardliwie „krajami trzeciego świata”) kwitnie prostytucja, narkomania, panoszy się nędza i śmiertelne choroby, ekonomiczny wyzysk mieszkańców i inne „wspaniałości” wymyślone przez bogobojnych i regularnie przystępujących do spowiedzi chrześcijan. Niewiele brakowało, a dzięki ich zasługom ludzkość przestałaby istnieć.

To są wynalazki i dorobek duchowy naszego, mającego chrześcijański rodowód świata zachodniego. Żadna inna kultura, żadna inna religia nie stworzyła czegoś podobnego. Czy to ma być powód do dumy i chełpienia się naszą wyższością?

Inne „zacofane i niedorozwinięte cywilizacyjnie” tradycje religijne kultywowały w tamtych czasach inne wartości. Owszem, zdarzały się im wojny, ale w porównaniu z naszym, chrześcijańskim rozmachem (liczonym ilością zabitych wrogów i powierzchnią całkowicie zniszczonej ziemi) nie mogą się równać.

I cóż z tego, że w Indiach jest bieda? Ta bieda nie przeszkadzała Hindusom w niczym, dopóki my im nie powiedzieliśmy, że są głupcami, pariasami i nie wiedzą, że do szczęścia potrzebują Biblii i samochodów.

I co z tego, że Tybetańczycy nie latają na księżyc, skoro nie jest im to potrzebne do szczęścia. Oni wiedzą, że ludzkość nie znajdzie szczęścia na księżycu. Doskonale rozumieją, że najpierw powinniśmy uporządkować swoją własną duszę, potem swoje podwórko, kraj i całą planetę, a dopiero potem pozwalać sobie na takie nikomu niepotrzebne rozrywki, służące wyłącznie pompowaniu swojego ego, jak latanie w kosmos czy budowanie domów sięgających chmur. Mistycy buddyjscy wiedzą, że szczęścia i pokoju nie można osiągnąć dzięki pieniądzom i technologiom przemysłowym, lecz wyłącznie poprzez ciężką pracę nad swoją własną psychiką. Do tego nie są potrzebne te wszystkie wynalazki, zwane przez ciebie „postępem”.

Postęp moralny nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem, a nawet przeciwnie – gdyby nie walka środowisk laickich z fundamentalizmem katolickim nie mielibyśmy dziś cywilizowanego prawa, lecz prawo „naturalne”, izby tortur, dyby i łamanie kołem. „Prawem naturalnym” można uzasadnić każdy przejaw nietolerancji i wstecznictwa, a nawet niewyobrażalnego okrucieństwa. Na przykład wyższość mężczyzny nad kobietą lub ścinanie głów za niewłaściwe ustawienie w domu świętych symboli lub ich brak. Bylibyśmy wciąż na etapie fundamentalizmu religijnego w takiej postaci, jaką obserwujemy dziś w skrajnie zacofanych krajach muzułmańskich. My, chrześcijanie, jak i muzułmanie, jesteśmy dziećmi tego samego okrutnego i totalitarnego boga. Różnica polega tylko na tym, że nasza religia jest o ok. 200 lat starsza, miała więc więcej czasu, by się z tego fundamentalizmu trochę otrząsnąć. A to „otrząśnięcie” zawdzięczamy właśnie laickim bojownikom o postęp i ograniczenie władzy religii. Oraz wpływom „obcych” religii i filozofii na nasze poglądy.

Z powodu swojej arogancji, pychy i pogardy dla innych kultur chrześcijańscy najeźdźcy nie zauważyli tradycji duchowej Indii czy Tybetu. Zanim je poznali, postanowili je zniszczyć i podeptać. Na szczęście to się nie udało i dziś, dzięki zachowaniu tych tradycji, możemy podjąć próbę ratowania i odbudowania autentycznej ludzkiej duchowości.

Ludzie tych kultur nie mieli wynalazków technicznych, ponieważ oni o nie nie dbają. Cała ich energia mentalna skierowana była na rozwój duchowości.

Rozwój duchowy nie potrzebuje elektryczności ani samochodów. Medytować można i bez prądu.

Wielu ludzi zachodu świadomie porzuca dziś wynalazki cywilizacyjne po to, żeby w ciszy i skupieniu szukać prawdy duchowej w wysokich górach Tybetu czy Andów, gdzie o cywilizacji technicznej i o chrześcijaństwie nawet nie słyszano.

(Opublikowane na starym blogu 2005-05-21 13:23:17)

Jedna myśl nt. „Moja polemika z dawidosem, czyli przekonaniem o zasługach religii

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    hrabina skrzat3@interia.pl 2005-05-30 09:53:45 62.21.45.33

    :-)) to ze mam teraz w sobie dosc dobra rownowage i spokoj,nie stalo sie nagle.Moje zycie obfitowalo w niezliczona ilosc transformacji.Bylo najezone kolcami.Z wielka pasja i zawzietoscia wojowalam ze swiatem ,ale przede wszystkim sama z soba. Trudne to bylo.Ale sie zmienilam.Co mi w tym pomoglo? Mysle ze dar obserwcji i samoobserwcji,absolutna wiara i cos jeszcze…ale nie wiem jak to nazwac.Od czasu kiedy zaczelam samodzielnie myslec,czyli w wieku ok .20 lat ,mialm tylko jednen cel.Znalezc odpowiedz na dreczace mnie pytanie.Kim jestem i po co zyje?Bylam pewna ze ta odpowiedz jest celem mego zycia.Inne cele,natury praktycznej zupelnie mnie nie interesowaly,byly dla mnie absurdalne.Krotko mowiac towarzyszyl mi dziki zamet i emocje.Ale sie zmienilo,praca nie poszla na marne. I faktycznie oserwuje ,ze teraz nic mnie szczegolnie nie wzrusza.Juz sie nie wsciekam.A male zlosliwe mysle przeplywaja sobie od czasu do czasu.Niech plyna,dobrze je widze.Juz mnie nie dotykaja. Tak jak jest,jest bardzo dobrze. To tak w skrocie :-)) pozdrawiam

    astromaria => hrabina 2005-05-28 15:47:13 82.160.115.153

    Szczerze podziwiam i zazdroszczę. Mnie uwalnianie się z różnych lęków i fałszywych przekonań zawsze przychodziło z trudem. Bardzo chciałam to odrzucić i uwolnić się, ale jakieś stare nawyki i lęki w końcu wyłaziły i właściwie, powiem szczerze, wyłażą w dalszym ciągu. Właśnie to sprawia, że od czasu do czasu wkurzam się okrutnie. Świadczy to o tym, że jeszcze ciągle brak mi dystansu do niektórych spraw. Naprawdę otrząsnęłaś się z tgo jak pies z wody i nic ci nie ciąży????? Nic cię nie wkurza??? Jeśli tak, to podziwiam 🙂

    hrabina skrzat3@interia.pl 2005-05-27 01:13:28 62.21.45.33

    Od czasu gdy uwolnilam sie od religi katolickiej,od wszelkich systemow religijnych ktore mnie pociagaly w roznych okresach zycia,czuje sie inaczej,lekko.Spokojnie i nareszcie przestalam sie bac.A co za tym idzie ,przestalam krytykowac i atakowac.Na swiecie jest jak jest ,kazdy rozsadny czlowiek to widzi.Jedno jest dla mnie pewne,swiat w ktorym zyjemy musie sie zmienic i to radykalnie.A w ktora strone go pchniemy czas pokaze.Wierze ze istnieje na ziemi sporo rozsadnych ludzi nie pragnacych samozniszczenia ale rozwoju.Ja ide swoja droga i obserwuje.Polegam tylko na sobie i czuje ze dobrze robie. pozdrawiam

    astromaria 2005-05-23 12:52:36 82.160.115.156

    Jeszcze słówko wyjaśnienia, żeby nie było wątpliwości: mój tekst w żadnym razie nie dotyczył "nauki chrześcijańskiej" ani tym bardziej tego, czego nauczał Jezus. Mój tekst mówi o RELIGII katolickiej. A to jest zupełnie co innego.

    astromaria 2005-05-21 22:26:26 82.160.115.158

    Nauka chrześcijańska to zupełnie co innego niż formalne chrześcijaństwo. Dokładnie tak samo jak piękne hasło "wolność, równość i braterstwo" w wydaniu rewolucji francuskiej. Teorie zawsze są piękne, ale realizacja jest (oględnie mówiąc) do bani. Być może (a właściwie to raczej na pewno) ludzkość ma jakiś defekt, który sprawia, że wszystko co piękne w teorii musi zostać zniszczone w praktyce.

    dawidos 2005-05-21 20:38:12 213.227.72.69

    widzę ze moja notka podziałała inspirująco. cieszę się. nie chciałbym się wdawać w jakąś długą polemikę wiec postaram się w tym komentarzu zawrzeć jak najwięcej. piszesz (pośrednio oczywiście) że mój komentarz to efekt indoktrynacji demagogów i moich zamkniętych oczu. jeśli ma to dla Ciebie znaczenie to nie uważam się za katolika, nie chodzę do kościoła ani tym bardziej na jakieś spotkania rekolekcyjne. dlaczego napisałem że ekspansja chrześcijaństwa było jedną z przyczyn postępu? ponieważ nie było ono obciążone wadami religii pogańskich, które sprzyjały decentralizacji. ponieważ stwarzały wspólnotę większą niż klan czy plemię, ponieważ dało jakieś wspólne wartości ludziom. dlatego nie jest to przypadkowa korelacja, być może chrześcijaństwo nie było jedynym czynnikiem przyśpieszającym postęp ale na pewno odegrało w nim ważną rolę. inną sprawą jest ocena postępu technicznego i tu po części się z Tobą zgodzę. nie mogę jednak słuchać po raz kolejny tego, że chrześcijaństwo sprzyjało zacofaniu i zbrodniom. jeśli sprzyjało jakiemuś zacofaniu to właśnie technicznemu, ponieważ uczyło nie przywiązywania uwagi do rzeczy materialnych co później wytykali protestanci. a tym co mnie naprawde denerwuje to stawianie znaku równości pomiędzy etyką chrześcijańską a działaniami kościoła i różnych ludzi na przestrzeni wieków. jako przykład podam na pewno miły Tobie, zwolenniczce rozumu, przypadek rewolucji francuskiej. czy to że zginęło w niej niesprawiedliwie tylu ludzi, że inni ujawnili jakimi są bestiami dyskwalifikuje w jakikolwiek sposób ideały rewolucji? czy powinniśmy potepić wolność, równość i braterstwo bo ktoś zasłaniając się tymi hasłami dokonywał zbrodni?? ja mimo wszystko uważam naukę chrześcijańską za pokojową. pozdrawiam.

W tym blogu komentarze są równie ważne jak teksty na stronie głównej, dlatego bardzo proszę o trzymanie się tematu! Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku. Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj zasady komentowania bloga (patrz strony na górze bloga). Komentarze nie na temat będę kasować, a awanturników banować!

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s