Gadający księżyc

Moja blogowa znajoma Sunshinelady nie wyklucza istnienia astrologii, a ja nie wykluczam istnienia UFO.

Ciekawa jestem, czy ktoś z was widział kiedyś coś dziwnego na niebie, a zwłaszcza czy miał do czynienia z czymś, czego racjonalnie nie da się wyjaśnić…

Mnie się kiedyś zdarzyło coś, czego nie rozumiem.

Jestem do bólu normalna, racjonalna i beznadziejnie trzymam się ziemi. Nigdy nie zdarzyło mi się opuścić ciała, podróżować astralnie, nawet nie zdarzyło mi się pomylić jawy i snu. Ja absolutnie zawsze wiem, czy śpię, czy czuwam. Również astrologia, którą się zajmuję jest dziedziną racjonalną (podlega Uranowi, a nie Neptunowi).

To coś zdarzyło się pewnej ciepłej i pogodnej letniej nocy.

Wynajmowaliśmy wtedy piękny dom nad jeziorkiem Łacha. Ogromne, szeroko otwarte okna sypialni położonej na piętrze wychodziły na jeziorko, a pokoje synów znajdowały się po przeciwnej stronie domu.

Któregoś dnia coś mnie obudziło w środku nocy. Byłam zaspana i czułam mętlik w głowie, ale doskonale wiedziałam, że jest noc i że jestem w domu, we własnym łóżku. Po chwili zdałam sobie sprawę, że słyszę stłumione, męskie głosy, ale nie rozumiałam co mówią ani nie wiedziałam skąd dochodzą. Pomyślałam (logicznie), że pewnie z korytarza. Trochę się wkurzyłam, że chłopaki zakłócają spokój w samym środku nocy, postanowiłam więc wstać i ich przegonić. Usiadłam na łóżku i zobaczyłam za oknem zamglony, jakby przesłonięty chmurką, księżyc. Po chwili dotarło do mnie, że po tej stronie domu księżyc nigdy się nie pokazuje… ale on tam był… i na pewno nie było to złudzenie. Popatrzyłam przez chwilę na to dziwne zjawisko i nie mogłam zrozumieć, jak to możliwe. Skąd wziął się księżyc po tej stronie, po której nie miał prawa się pokazywać?

Ponieważ wciąż słyszałam to dziwne gadanie postanowiłam jednak się podnieść i przegonić rozrabiające towarzystwo.

Podeszłam po cichu, boso, otworzyłam szybko drzwi ale… okazało się, że korytarz jest ciemny, nikogo tam nie ma, a wszystkie drzwi są starannie pozamykane. Przeszłam się wzdłuż niego, podsłuchując pod drzwiami, ale wszędzie panowała ciemność i idealna cisza. Przecież nie mogli tak od razu zniknąć w swoich pokojach, nie robiąc przy tym najmniejszego hałasu.

Byłam zdumiona do granic możliwości.

Postanowiłam zejść na dół do kuchni i napić się wody. Kiedy wróciłam na górę, spojrzałam w okno i… okazało się, że księżyc zniknął. Tego było już za wiele. Wyjrzałam, a potem wychyliłam się prawie cała, ale po księżycu nie było najmniejszego śladu! Niebo było idealnie bezchmurne, żadnej mgły ani niczego, żadnego daszku ani ściany, które mogłyby przesłaniać widok. W ciągu kilku minut księżyc nie byłby w stanie przejść takiego odcinka nieba, żeby schować się za domem!

Po prostu paranoja…

A potem zdarzyło się trochę dziwnych rzeczy i spotkałam dziwnych ludzi, ale to już zupełnie inna historia.

(Opublikowane na starym blogu 2005-06-04 01:17:06)

12 myśli nt. „Gadający księżyc

  1. Komentarze przeniesione ze starego bloga:

    Nudny Filozof nocnycien@poczta.onet.pl 2005-06-11 00:23:08 84.201.209.190

    mam koleżankę, której otwarcie wierzę w to, co widziała, a widziała rzecz niebywałą:> nie będę tutaj się rozpisywał, bo to nie miejsce na to… masz może gg? tam mi najłatwiej mówić, czy też pisać…

    kalasanty fyt@tlen.pl 2005-06-10 23:16:26 80.55.143.158

    Bywają takie momenty w naszym życiu zwane "niewyjaśnionymi"."Ratio" codzienności dostaje pstyczka od "niecodzienności"! Moim zdaniem to znak dla Twojej "Ratio" iż istnieje "Irratio".

    sunshinelady 2005-06-06 00:47:53 212.76.33.79

    😉 to ja wilkołaczka pstra 😉 jak można się z Tobą skontaktować? adres mailowy z Twojego bloga nie działa ;( a wilkołacza data i godzina urodzenia są ściśle tajne ;P, aby podawać je w komentarzach.

    astromaria => Benjamin 2005-06-05 01:23:13 82.160.115.157

    Hmm, chyba trochę nieprecyzyjnie się wyraziłam… Jak śpię, to na kamień, jak śnię to totalnie, ale jak się obudzę, to wiem, że nie śpię. I wiem, że to, co mi się śnilo, to mi się śniło, a nie zdarzyło sie na jawie. Niestety, świadomy sen zdarzył mi sie zaledwie kilka razy w życiu, w dodatku bylo to dawno i nie rozwinęłam tego talentu 😦 Chodziło mi o to, że nigdy nie zdarzyło mi się pomyslić snu z jawą i jawy ze snem. Mam z tego powodu niejasne poczucie niższości… bo wydaje mi się, że to jest okrutnie przyziemne. Kiedyś myślałam, że istoty uduchowione to cały czas żyją we śnie na jawie. Ale może to jakieś pozostałości mojej indiańskiej inkarnacji 😉

    Benjamin 2005-06-04 22:58:36 217.97.44.74

    Skoro zawsze wiesz kiedy śnisz, to nasz świadome sny 🙂 super sprawa, możesz w nich zrobić wszystko 😉 Mnie się to udało dotychczas tylko kilka razy. Nic szczególnie dziwnego mnie nie spotkało… może tylko tyle, że czasem gdy budziłem się w nocy, to nie mogłem się poruszyć. Wiedziałem, że nie śpię, z całą pewnością nie spałem, ale nie mogłem się poruszać i dopiero kiedy próbowałem "rzucać" się na łóżku, po jakimś czasie ta niemożność ruchu ustępowała :/

    astromaria 2005-06-04 16:51:46 82.160.115.157

    Hehe, ale zakładam twój czynny udział w tym procesie. Wyślę ci obrazek, na którym będzie widoczna mandala twojego horoskopu i będziemy rozpatrywać wspólnie to, co tam widać 🙂

    wilkołak (wciąż w pieczarze, ale dociera tam ostatnio Słońce 😉 …) 2005-06-04 16:41:30 212.76.33.80

    czuję się zaszczycona wzmianką w notce ;)… "nie wykluczam" nie oznacza "nie wierzę, ale dopuszczam" tylko "nie mam o tym zielonego pojęcia, ale wierzę" – to tak w ramach wyjaśnienia ;)… a swoją drogą czego potrzebowałabyś poza datą i godziną urodzenia, aby opracować horoskop? 😉 no i czy miałabyś chwilkę i ochotę, aby coś takiego zrobić? Kocio się przymilam i uśmiecham promiennie 😉

  2. „A potem zdarzyło się trochę dziwnych rzeczy i spotkałam dziwnych ludzi, ale to już zupełnie inna historia”.

    Może czas ją opisać?

  3. Ja też zgadzam się z wami i czekam na opis tej”zupełnej innej historii”

  4. Astromaria już trzy osoby proszą o ta historię, coś musi być na rzeczy. Przypominam się ponownie 😉

  5. Opisz, opisz, bo ja miałam też podobne zdarzenie, może dwa lata temu. Zwykle śpię dość lekko i nic dziwnego, że się budzę w środku nocy, ale wówczas byłam trochę zła, że nie pomyślałam (a zwykle pamiętam), że pełnia i przez żaluzje prześwieca tak intensywne światło księżyca – na ścianie było koło światła przecinane paskami nie do końca zamkniętych żaluzji. Nie chciało mi się wstać, pomyślałam, że w końcu księżyc się przesunie, jak zwykle, nawet usiłowałam obudzić męża, że może on się ruszy, ale spał jak kamień. Na drugi dzień byłam późno z psem na spacerze i w lesie ciemno, tylko gwiazdy i co było :nów, więc nie mogłam widzieć stojącego za oknem księżyca, a mieszkam na 4 piętrze… Podobno widziano wówczas UFO nad Trójmiastem, a ja się śmieję, że mam pecha, jak już coś przyleci to jestem zbyt leniwa, żeby na to wyjrzeć.No i więcej nie przyleciało, ani nic dziwnego się nie działo.

  6. Nie sądzę, żebym zaliczyła klasyczne „wzięcie”, ale ostatnio miałam jakiś cień wspomnienia, że coś dziwnego się ze mną dzieje, że gdzieś spędzam czas, czegoś się dowiaduję, ale jak spróbowałam to uchwycić i coś sobie przypomnieć, wszystko kompletnie znikło. Amnezja.

    W moim przypadku chodzi o pewne rzeczy, które stały się dla mnie oczywiste „same z siebie”, a część została mi objawiona w krótkich wizjach. I to spróbuję opisać.

  7. Przeczytałam kilka książek ufologicznych i na postawie tych wiadomości niewykluczone jest ,że miałyście(Astromaria i Baria)
    wtedy „wzięcie”.Już nie pamiętam ,który ze znanych ufologów stwierdził,że być może każdy z nas był „porywany” w taki czy inny sposób i że zjawisko to jest wręcz masowe a ludzie tego z reguły nie pamiętają przez blokadę pamięci,albo wyrzucają to z umysłu lub interpretują jako koszmarne sny….

  8. Jeśli chodzi o wzięcia, to żaden to powód do dumy czy radości. Istoty działające po jasnej stronie nie porywają ludzi, robią to tylko istoty nam nieprzyjazne. Dlatego mam nadzieję, że nie było to wzięcie. Natomiast co do tego, co „przyśniło” mi się we wczesnym dzieciństwie mogę mieć pewne obawy…

  9. Tak…za pojęciem „wzięć” kryją się zazwyczaj głęboko
    traumatyczne przeżycia,które kładą się cieniem na całe życie
    tych osób.

  10. Mario,nie zapomnij również opisać tych „dziwnych ludzi”,
    którch potem spotkałaś,a przy okazji i o „śnie”
    z wczesnego dzieciństwa wspomnianego wyżej.Pozdrawiam E.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s