Co religia robi z ludźmi…

Ateistka, ale nie fanatyczka. Po prostu nigdy nie zastanawiała się nad rolą Boga w swoim życiu, chyba w ogóle nie przeszło jej to przez myśl.

Emocjonalna, zwariowana, może nawet niezrównoważona i nieprzewidywalna, stale wpadająca w najróżniejsze życiowe tarapaty, romanse, dramaty, ale inteligentna i kontaktowa. Można było z nią porozmawiać, umiała słuchać, pozostawać w kontakcie, odpowiadać, radzić i wspierać. Rozumiała, co się do niej mówi i adekwatnie reagowała.

Nagle coś się stało. Jakieś życiowe problemy, musiała umieścić córkę w szkole z internatem. Wybrała szkołę przyklasztorną, bo świeckiej się bała – że będzie alkohol, papierosy, różne inne zagrożenia. A tak – za murem, siostry nikogo nie wpuszczą, dopilnują i nic nieprzewidzianego się nie zdarzy.

Przy zapisywaniu do szkoły – pytania o stosunek do religii, o sakramenty… Żadnego naciskania czy przymusu, ale te wymowne, dobrotliwe spojrzenia, życzliwa ręka na ramieniu, zachęcający uśmiech… Ugięła się, poszła do spowiedzi.

Poczuła ulgę. Uwierzyła, że znalazła skuteczne lekarstwo na cierpienie duszy…

Weszła w to. Nawet nie zauważyła kiedy… Cotygodniowe, regularne uczestnictwo we mszy, spotkania w kółku parafialnym… Dawne życie odeszło, odsunęło się w szarą przeszłość.

Nie było więcej serdecznych i szczerych rozmów, zwierzeń, chęci bycia razem i wspólnego przeżywania wzlotów i upadków.

Ciepła, żywa i emocjonalna dotąd osoba stała się nagle zdystansowana, odległa, jak za pancerną szybą. Nie słucha, nie reaguje, pozostaje nieporuszona i obca. Zaciśnięte usta, nieobecne spojrzenie, chłód i obojętność. Jeśli w ogóle się odzywa, mówi o kościele, o religii, o spowiedzi i sakramentach. O tym, jakie to ważne, jakie słuszne i ubogacające. Zasznurowane usta, niewidzące spojrzenie, brak kontaktu. Ściana, mur, chłód…

Po jakimś czasie narastający fanatyzm, dogmatyzm i obsesja. Musisz iść do spowiedzi, musisz się ochrzcić, musisz to, musisz tamto… Coraz potężniejszy mur, obcość, w końcu zupełna wrogość…

***

Typowa młoda, ładna i wesoła dziewczyna, katoliczka, ale bez przegięcia. Można z nią pogadać, pośmiać się, pójść na wycieczkę, miło spędzić czas.

Któregoś dnia odwiedzili ją Świadkowie Jehowy. Może ich wiara była żywsza i silniejsza, może umieli ciekawiej i bardziej przekonująco mówić o Bogu niż ksiądz proboszcz… Posłuchała ich, uwierzyła w ich racje i przystała do ich grupy.

Do tej pory ukochana córka, nadzieja rodziny, nagle stała się czarną owcą. Awantury, krzyki, lament matki, wściekłość ojca… Gdy groźby ani prośby nie pomogły, matka wyrzuciła ją z domu. Ot tak, po prostu – won z mojego domu.

Jej nowi bracia przygarnęli ją i wysłali na Mazury. Krzewi tam teraz swą nową wiarę. Rodzina więcej o nią nie pytała.

***

Nagle zjawił się nie wiadomo skąd, zagadał przez gadu-gadu: „witaj, siostro Plejadanko, należymy do tej samej, świetlanej rodziny”. Pisał też do moich koleżanek, przysyłał swoje teksty i zdjęcia, zagadywał i najwyraźniej szukał bratniej duszy. Gadał jak najęty o miłości, o równości wszystkich istot, o dobroci i konieczności odmienienia na lepsze i ratowania przed zagładą naszego świata, który zmierza ku zagładzie.

Osamotnione, odrzucone i spragnione ciepła dziecko Wszechświata…

Widać prawdziwa rodzina nie zapewniała mu miłości ani zrozumienia, więc szukał tego na łączach, u obcych ludzi.

A potem nagle zapadła cisza. Po kilku miesiącach list – „odszedłem od tego, zerwałem z tą głupotą, znalazłem właściwą ścieżkę. Płakałem przez wiele dni, gdy zrozumiałem, ile krzywdy wyrządziłem swoim bliskim. Teraz liczy się tylko buddyzm i mój nowy nauczyciel. On mówi mi wszystko, jak mam żyć, co mam myśleć i w co wierzyć”. Odpisałam: „Ten twój buddyzm w niczym nie przypomina buddyzmu, to raczej fanatyczny katolicyzm w nowym przebraniu. A ten nauczyciel w niczym nie przypomina nauczycieli buddyjskich, lecz kojarzy mi się z typowym księdzem. Prawdziwy buddyzm ludzi wyzwala duchowo, a nie zniewala. Uwalnia ich przede wszystkim od wiary, w tym również od wiary w nauczycieli”.

Gdy to przeczytał wpadł w dziką furię. Niebiańskie dziecię światłości, gadające jak nakręcone o miłości i konieczności czynienia dobra poczuło żądzę mordu. Gdybym była bliżej, to chyba by mnie zabił. Ponieważ nie mógł mnie dosięgnąć, wtargnął do mojego Forum dyskusyjnego i zasypał je wyzwiskami i strasznymi paszkwilami na wszystkich nauczycieli duchowych, których słowa przytaczałam na mojej stronie.

Musiałam go w końcu zbanować, a Forum zamknąć.

Polski buddyzm najczęściej jest przemalowanym katolicyzmem, ma tylko inną oprawę i inne figury w świątyni.

(Opublikowane na starym blogu 2005-04-22 17:58:00)

4 myśli nt. „Co religia robi z ludźmi…

  1. Komentarze skopiowane ze starego bloga:

    Astromaria –> smutek
    To nie Mohan. Z Mohanem mam inne porachunki.

    smutek 2006-09-11 23:12:57 85.193.209.245
    Mario, czy ten Plejadianin to nie sławetny ongiś Ryszard Matuszewski vel Mohan?

    sunshinelady 2005-04-27 21:44:29 212.76.39.1
    cześć 😉 zobacz jaką perełkę znalazłam. Jak będziesz miała chwilkę czasu to zrób sobie ten test. Ja wynikami powiedzmy, że nie byłam zaskoczona 😉 http://beliefnet.com/story/76/story_7665_1.html.

    astromaria 2005-04-27 21:33:25 83.16.41.74
    Tak naprawdę to można być fanatykiem w dowolnej dziedzinie życia. To nie dotyczy tylko religii, ale szeroko pojętego światopoglądu, a więc można być fanatycznym sceptykiem, co ja dość często spotykam lub fanatykiem porządku (czym doprowadza się rodzinę do obłędu) itp. Na grupie dyskusyjnej Astrologia było całkiem dużo fanatyków astrologicznych, a i u Anahelli też się czasem tacy trafiają, ponieważ jednak nie mają tam zbyt dobrych warunków do życia, więc idą gdzie indziej. Jeśli chodzi o kółko, to pewnie można podejrzewać, że pewne aspekty mogą dawać skłonność do fanatyzmu. Np. Pluton jest dość często spotykany u ludzi, którzy mają skłonność do dominowania czy nawet tyranii lub u tych, którzy mają jakieś obsesje, a fanatyzm jest bratem obsesji. Ale u jednego da to fanatyzm, a u innego nie.

    outofwords 2005-04-27 13:35:05 194.149.230.101
    żadna forma fanatyzmu nie jest dobra. trzeba dystansu do samego siebie. nawet astrologia potrafi być fanatyczna, jak wiemy. widzisz tendencje do fanatyzmu w kółkach?

  2. Z opisu ucznia to dziwny ten buddyzm. Albo neofita nie zrozumiał jeszcze o co w nim chodzi. Ciekawe która to była szkoła buddyzmu. W tybetańskim buddyzmie zastanawia mnie rytualizm, który jednak w tradycyjnej całości nie został zaszczepiony w Europie (Lama Ole – kagyu). Sam tybetański rytualizm czyni buddyzm momentami podobnym do katolicyzmu. Być może jest to wpływ tybetańskiej religii bom?
    W każdym razie zewnętrznie to czasem bardzo przypomina kk. Nie mówię że w „wykonaniu” Olego. Ale ta tradycyjna forma raczej słabo się tu przyjmuje. Przynajmniej na razie bo ludzie zachodu wolą prostszą formę przekazu. Niektórym to pasuje a innym nie bo i tak widzą w tym co już przeszczepiono za dużo rytuałów i podobieństwa do kk.

  3. Taki rytualny buddyzm bardzo odpowiada post-katolickiej mentalności. Może dlatego mamy w Polsce tylu „zenków”?

  4. Mam podobne spostrzeżenie. Ale wydaje mi się że buddyzm zen jest o wiele mniej rytualny od tybetańskiego. I być może dlatego ten tybetański lepiej się przyjmuje w Polsce i podobnych krajach. Bo zenków to raczej u nas jest o wiele mniej. Przynajmniej ja tak to widzę po ilości ośrodków zen w stosunku do tybetańskich kagyu.

Proszę się nie awanturować z powodu moderacji - patrz: strona "Komentowanie bloga" (na górze). Wolną dyskusję prowadzimy w Hyde Parku, a o zdrowiu w Zdrowotnym Hyde Parku.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s