Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka. NIE piszę o tym, w co wierzę, lecz o tym, co WIEM, bo osobiście to zweryfikowałam.

  • Adolf Hitler: “Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer”

    Dedykuję wszystkim, którzy przekonują, że potrzebujemy rządu światowego (do kontaktów z... kosmitami).
  • Bruno Gröning:

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • Tao:

    Uczeni nie są mądrzy, mądrzy nie są uczeni.
  • Heraklit z Efezu

    Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’:

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej
  • dr Sidney MacDonald Baker:

    Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą.

  • Michael Ellner:

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Demokracja?

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad [Benjamin Franklin]

    Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami. [Arystoteles]

    Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest. [Benjamin Disraeli]

    Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania [Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii]

    Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy. [Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla]

    Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]

    Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]

    Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, zrujnuje i doprowadzi do upadku każdy naród. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. [William Lyon Mackenzie King, premier Kanady]

    W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii - nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego - jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo - wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami. [John Swinton, były szef Personalny New York Times, ok. 1880 r.]

    Jesteśmy wdzięczni wydawcom “Washington Post”, “New York Times”, “Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy… [David Rockefeller]

    Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników. [James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii]

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją [Zbigniew Brzeziński w książce "Between Two Ages" 19970 r.]

  • Robert Anton Wilson:

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Wywiad z Iluminatem:

    To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy. [Jan van Helsing "Ręce precz od tej książki"]
  • Wikipedia:

    Eugenika – pojęcie (...), które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt (w tym ludzi).
  • Bill Hicks

    Czy ktoś z was pracuje w reklamie lub marketingu? Niech się zabije!
    http://youtu.be/BugXa3Cbc3A

  • Pastor Martin Niemöller:

    Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było [Tekst napisany w obozie koncentracyjnym Dachau]
  • Fred Hoyle:

    Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?

    Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

    Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.

  • Astromaria:

    Od czasu, kiedy cyrkowy magik, James Randi zaczął arbitralnie decydować o tym, który uczony ma prawo publikować swoje prace w prasie naukowej, a ateista Richard Dawkins głosić kazania w kościołach, gdzie obwieszcza całemu światu, że Bóg nie istnieje, świat zupełnie stanął na głowie.
  • Salvador Dali:

    Jedyna różnica miedzy mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem
  • Tomasz Lis:

    Kto ma mikrofon, ten ma władzę (podobno to tylko żart) ;-)
  • Kasjopeanie:

    Wiara, że jedno źródło zawiera całą wiedzę, jest sprzeczna z rzeczywistością. Jeśli zakładało się, że zjedzenie owocu z drzewa wiedzy dostarczy całej wiedzy, wtedy jest się zwiedzionym, ponieważ żadne konkretne źródło nie może dostarczyć całej wiedzy. Jeśli więc ktoś uwierzy w taki podstęp, sam złapie się w pułapkę w obrębie danych parametrów. I na wieczność rasa ludzka będzie zatruta przez podobny problem, który objawia się na kilka sposobów: zawsze szuka się prawdy na jednej drodze czy tez poprzez religię, zamiast szukać jej na miriadach różnych dróg; także wiara w proste odpowiedzi na bardzo skomplikowane kwestie i pytania.
  • Richard Dawkins został kreacjonastą?

    ...cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
    Zobacz to na własne oczy!
    --------------
    Im bardziej nieprawdopodobne statystycznie zdarzenie, tym mniej wiarygodne jest, że zaistniało przypadkiem. Oczywistą alternatywą dla zachodzących zmian jest Inteligentny Projektant. [w pracy "The Necessity of Darwinism", New Scientist,
    15 Kwiecień 1982, str. 130].

  • Niccolo Machiavelli

    Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.
  • “Prof” Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów:

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna… śmierć, jak śmierć… A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym [w „Kropka nad i”, TVN 24 09.02.2011]
  • Albert Einstein:

    Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.
  • C. S. Lewis:

    Nie masz duszy. Jesteś duszą. Masz ciało.
  • Bill Cosby:

    Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.
  • Spisek, nie teoria

    We wtorek, niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung poinformował, że Karch [szef laboratorium szpitala uniwersyteckiego w Münster, przyp.tłumaczącej] odkrył, że bakteria O104: H4 odpowiedzialna za obecny wybuch epidemii jest tzw chimerą, która zawiera materiał genetyczny z różnych bakterii E. coli. Zawiera ona także sekwencje DNA bakterii dżumy, co czyni ją szczególnie chorobotwórczą.
    Spiegel OnLine

  • Życie przerosło kabaret

    W elektrowni jądrowej energię pochodzącą z rozpadu silnie radioaktywnego materiału używa się do ZAGOTOWANIA WODY.
  • Mefisto („Faust” J. W. von Goethe):

    Jestem tej siły cząstką drobną, / co zawsze złego chce / i zawsze sprawia dobro

  • Gautama Budda:

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym. (Kalama Sutra)
  • John Lennon:

    Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.
  • Osho (Rajneesh):

    Dobrze jest mieć ego, ponieważ inaczej nie będziesz miał w życiu kręgosłupa. Każdy cię zmiażdży. Jeśli nie będziesz miał w życiu ego, pozostaniesz nieistnieniem, będziesz wykorzystywany, gnębiony, torturowany. Każdy człowiek, każdy Adolf Hitler stanie się twoim pasterzem, a ty będziesz owcą.
  • “Szczepienia są chemiczną lobotomią” – Bertrand Russel

    Bestie końca czasów Plik pdf
    Bestie końca czasów Scribd
    Szczepionki które uczynią Cię posłusznym
    ----------------------
    „Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent”. [Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].
    ----------------------
    O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci. (...) koszt produkcji jednej szczepionki - ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. ]
    Gdyby stosować zasady farmakopei, to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. [dr Jerzy Jaśkowski]
    ----------------------
    Raport CDC stwierdza, iż wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej.

  • William S. Borroughs:

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • George. H. W. Bush:

    W tych kłopotliwych czasach naszym piątym celem jest Nowy Porządek Świata, który może zapoczątkować nową erę
  • Joseph Stiglitz:

    Ekonomika każdego państwa jest analizowana oddzielnie, po czym Bank wręcza każdemu ministrowi ten sam czteroetapowy program.

    Pierwszy etap to prywatyzacja, którą bardziej dokładnie należałoby raczej nazywać etapem „przekupstwa”. Zamiast korzystnie sprzedawać państwowe przedsiębiorstwa przywódcy danego narodu beztrosko wyprzedają, stosując się do żądań Banku Światowego, swoje przedsiębiorstwa dostarczające wodę i elektryczność. Gdybyście tylko mogli zobaczyć, jak szeroko otwierają się im oczy na widok dziesięcioprocentowej prowizji wpłacanej na ich konta w bankach szwajcarskich w zamian za spuszczenie o kilka miliardów z ceny sprzedaży państwowych dóbr.

    Rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym, przynajmniej w przypadku największego „przekupstwa” wszechczasów, rosyjskiej wyprzedaży w roku 1995. „Ministerstwo Skarbu USA uważało, że jest to wspaniale zorganizowane, jako że chcieliśmy, aby Jelcyn został powtórnie wybrany na prezydenta. Mało nas obchodziło, że to skorumpowane wybory. Chcieliśmy, aby pieniądze trafiły do Jelcyna” poprzez wspieranie jego kampanii.
    -----------
    Stiglitz nie jest terrorystą spod znaku teorii spiskowych. Człowiek ten tkwił wewnątrz tej gry, był członkiem gabinetu Billa Clintona w charakterze przewodniczącego zespołu jego doradców ekonomicznych.

  • Anton Pawłowicz Czechow:

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Lew Tołstoj:

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Ali Ibn Abi Talib:

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Victor Lebow:

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • Henry Kissinger:

    Żołnierze są głupimi, tępymi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej
  • Ryszard Legutko:

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • AIDS

    "Dlaczego Magic Johnson nie ma AIDS?" Takie pytanie zadał Maciej Trojanowski w listopadzie 2000 roku doktorowi Jamesowi DeMeo. Odpowiedź brzmiała: "Bo przestał się leczyć".
  • dr Will Keepin, fizyk:

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Alfred Korzybski:

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • prof. Maria Dorota Majewska:

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Thorwald Dethlefsen:

    Światło istnieje, ciemność zaś – nie.

    Dlatego często wzmiankowana walka między siłami światła a siłami ciemności nie jest żadną prawdziwą walką, bo jej wynik jest znany od zawsze.

    Ciemność nic światłu uczynić nie może.

    Światło natomiast niezwłocznie przetwarza ciemność w jasność – i dlatego ciemność musi światła unikać, jeśli nie chce zdemaskowania swego nieistnienia.

    To prawo daje się prześledzić także w naszym fizycznym świecie – jak na górze, tak na dole. Załóżmy, że mamy pomieszczenie wypełnione światłem i że poza tym pomieszczeniem panuje ciemność. Możemy spokojnie otwierać drzwi i okna i wpuszczać ciemność do środka – nie zaciemni ono pomieszczenia; to światło rozjaśni ciemność.

    Odwróćmy ten przykład: mamy ciemne pomieszczenie, otoczone od zewnątrz światłem. I znów otwieramy drzwi i okna. Tym razem znów światło przemieni ciemność i wypełni pomieszczenie jasnością. [Poprzez chorobę do samopoznania]

  • Zygmunt Bauman:

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • Siddhartha Gautama:

    Dla mędrca nie ma rzeczy niewłaściwych
    Dhammapada (czyta Ksawery Jasieński)

  • Ted Turner:

    Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
  • Al Gore „Ziemia na szali”:

    ... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
  • prof. Julian Aleksandrowicz:

    Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
    ------
    Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.

  • Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany):

    Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
  • Przysłowie chińskie:

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Credo Mutwa:

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • Wolter:

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Niebezpieczne GMO

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów. [Terje Traavik (naukowiec norweski]
    -----------
    Pomimo upływu jednej trzeciej wieku i ponad 350 mld dolarów zainwestowanych w to cacko huragan pozostaje bardziej przewidywalny, a pożar bardziej możliwy do opanowania niż rośliny genetycznie modyfikowane [prof. Ignacio Chapella z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley]

  • Francis Collins:

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.

    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).

  • David Coleman:

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”:

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy [G. Gurdżijew]
    ------------
    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.

    Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.

  • Plutarch:

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Frank Zappa:

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine:

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche:

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut:

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh:

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer:

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo:

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram:

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain:

    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
  • Johann Wolfgang von Goethe:

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie:

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres:

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Dżalaluddin Rumi:

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • Paramahansa Yogananda:

    Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty.

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...

    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).

  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”:

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski:

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem.

    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby

Wschodnia bajka

Po pierwsze, trzeba zdać sobie sprawę, że sen, w którym żyje człowiek, nie jest snem normalnym, lecz hipnotycznym. Człowiek jest zahipnotyzowany i ten hipnotyczny stan nieustannie jest w nim podtrzymywany i wzmacniany. Można by pomyśleć, że istnieją siły, dla których utrzymywanie człowieka w stanie hipnotycznym i uniemożliwianie zobaczenia prawdy oraz zrozumienia własnego położenia, jest pożyteczne i korzystne.

Jest taka wschodnia bajka, która mówi o bardzo bogatym czarodzieju, który posiadał olbrzymie stado owiec. Ale jednocześnie czarodziej był bardzo skąpy. Nie chciał zatrudnić pasterzy ani wybudować płotu wkoło pastwiska, na którym pasły się owce. Z tego powodu owce często gubiły się w lesie, wpadały w parowy, a nade wszystko uciekały, ponieważ wiedziały, że czarodziej chce ich mięsa i skóry, a to im się nie podobało.

Czarodziej znalazł w końcu na to lekarstwo. Zahipnotyzował owce i zasugerował im, co następuje: po pierwsze, że są nieśmiertelne, że obdzierając je ze skóry nie czyni się im żadnej krzywdy, a przeciwnie, że jest to dla nich dobre, a nawet przyjemne; po drugie, czarodziej zasugerował im, że jest dobrym pasterzem, który tak bardzo kocha swoje stado, że jest gotów dla niego zrobić wszystko na świecie; i po trzecie, zasugerował im, że jeśli cokolwiek miałoby się im przydarzyć, to nie przydarzy się to teraz, a w każdym razie nie tego dnia, a zatem nie potrzebują o tym myśleć. Następnie czarodziej zasugerował swoim owcom, że wcale nie są owcami; niektórym z nich zasugerował, że są lwami, innym, że orłami, innym, że są ludźmi, a jeszcze innym, że czarodziejami.

Na tym skończyły się wszystkie jego troski i zmartwienia dotyczące owiec. Owce nigdy już nie uciekały, ale spokojnie oczekiwały chwili, kiedy czarodziej obedrze je z mięsa i skór.

Opowiadanie to bardzo dobrze ilustruje sytuację człowieka.
[P. D. Uspienski: „Fragmenty nieznanego nauczania”]

Odpowiedzi: 57 to “Wschodnia bajka”

  1. Sowa powiedział/a

    Dobra bajka ^^

  2. multipro powiedział/a

    Potwierdzam mechanizm działania kontroli nad społeczeństwem.
    Pasują też do tego wnioski o powszechnej bezwolności ludzkiej
    jak to wykazał Millgram w swoim eksperymencie. Po prostu kontrola
    poprzez wyrobienie przekonań pilnowanych później przez „autorytety”.

    Jednak sposób weryfikacji wszelkich głosicieli prawdy to sprawdzanie
    czy podają twarde fakty pokazujące realny zakres kontroli nad masami.

    Np. David Icke wspomina o finansowaniu nazizmu przez USA i kwituje
    to tylko jednym słowem – udowadnialne. Kiedy zagłębienie się w ten
    temat odsłania straszną prawdę o II Wojnie Światowej a w tym także
    znaczący udział Polski w całym przedsięwzięciu.

    Również Icke nie wspomina od kiedy rozpoczęto ten typ kontroli.
    Nic nie mówi o manewrze „upadku cesarstwa rzymskiego” z powołaniem
    nowej religii na całym jego obszarze.

    Nie mówi o roli religii w całym przedsięwzięciu itp.

    Tak więc uważam za powtarzalne, tworzenie takiego „niby odsłaniania prawdy”
    jako celowe kreowanie jej nieszkodliwego pozoru. Postawienie prawdy
    w słabej, łatwej do skrytykowania pozycji.

  3. astromaria powiedział/a

    Ziemia jest strefą iluzji. To Matrix. Tu nic nie jest oczywiste i wszędzie kłębi się ściema.

    Całej i obiektywnej prawdy nie znajdziesz w jednym źródle. Każde źródło informacji podaje prawdę pomieszaną z nieprawdą, ponieważ ludzkie umysły i zdolność rozumienia, analizowania i kojarzenia faktów są niedoskonałe. Dlatego prawdy trzeba szukać w wielu miejscach, u wielu badaczy. Trzeba jednocześnie wierzyć i nie wierzyć, to znaczy – trzeba być otwartym na to, że nawet najbardziej nieprawdopodobne i szokujące informacje mogą być prawdą, ale jednocześnie być świadomym i tego, że praktycznie każde źródło jest skażone dezinformacją – celową lub niezamierzoną. Szczególnie trzeba być wyczulonym na źródła ciemnej strony, bo zawierają one prawdę celowo wymieszaną z nieprawdą. Kiedy natykasz się na prawdę otwierasz się i stajesz się ufny, a wtedy zaczyna się sączenie trucizny. Jeśli udało im się uśpić twoją czujność, trucizna może cię sprowadzić na manowce. Można się nauczyć rozpoznawać co jest czym, ale albo trzeba mieć wrodzony instynkt, albo duże doświadczenie.

    Np. taki Alex Jones – facet wie naprawdę dużo i dużo robi, ale wciąga ludzi w pułapkę chrześcijaństwa. Trzeba być bardzo czujnym i przytomnym, żeby się w tym nie pogubić.

  4. Prometeusz powiedział/a

    Co do Jonesa:

    Wciąga w pułapkę pseudo-chrześcijaństwa, jak chodzi o ścisłość :)
    Wiem, że zabrzmiałem jak osoba religijna (co bynajmniej nie jest prawdą), ale bardzo staram się w życiu odkłamywać tyle, ile się da; szczególnie, jak sprawa rozchodzi się o nazewnictwo i słowa. Sama Pani zauważa, Pani Mario, że jeżeli poszukamy źródeł autentyczniejszych, niż satanistyczna, okultystyczna babilońska sekta z Rzymu i jej pomiot (z których to ‘wyznań’ każde krzyczy głośniej, że jest chrześcijańskie, a powołuje się na sumeryjsko-babiloński tzw. Stary Testament i inne temu podobne), to okaże się, iż Yashua Ibn Yusuf (lub coś w ten deseń; w każdym razie możemy zgadywać, że taka wymowa będzie w miarę możliwości najbliższa oryginalnej wymowie imienia rzeczonego człowieka) był filozofem/nauczycielem bardzo mądrym i dojrzałym. Co jak co, ale “Po owocach ich poznacie” czy “Zbierasz to, co siejesz” są klasyką nie dlatego, ze są klasyką, ale przede wszystkim dlatego, że są tak skuteczne, ponadczasowe i przerażające, że… niemal nikt się do nich nie stosuje, a już na pewno nie owi ‘chrześcijanie’; ba – większość żyje w błogiej nieświadomości ich istnienia.

    Podobnie, jak wielka część ‘buddystów’ niewiele ma wspólnego z nauczaniami Siddartha Gautmy, tak i większość przeważająca ‘chrześcijan’ jest nimi tylko z nazwy (“Ostatni chrześcijanin umarł na krzyżu” jest na prawdę zastraszająco bliskie prawdy…); podobnie większość Żydów nazywa się Żydami, ale nie ma z nimi nic wspólnego (są wszak potomkami Kazarów i Maurów, którzy przyjęli hybrydy wierzeń babilońskich w ramach konieczności sytuacji, a obecnie korzystając z koniunktury dają się nieświadomie wykorzystywać okultystycznym ambicjom garstki Illuminatów w ramach ruchu syjonistycznego).

    Wiem, że Pani stara się mówić i pisać prostym językiem, ja jednak nie umiem… nie umiem patrzeć, jak kłamstwo zakorzenia się nawet w historii języka. Żaden Mor(m)on, Katolik, Protestant czy Świadek Jehowy lub inny Adwentysta to nie Chrześcijanin; żaden Kazar to nie Żyd ani Semita; antysemitą jest ten, kto zwalcza narody semickie, tj. obecnie Naród Palestyński. To jest m.in. każdy obywatel i zwolennik Państwa Izrael. Itd., itp. Nie zgadzam się z twierdzeniem hitlerowskiego obergauleitera o powtarzaniu kłamstw. Póki prawda trwa, choćby w najdalszym kącie pod miotłą – póty nie wszystek stracone :) (Np. Żyd -> Jew -> Jewdea -> Judea; Żydem jest ktoś, kto urodził się mieszkańcem Judei, bądź od takich mieszkańców pochodzi i poczuwa się do tego. Taka wiedza to nie tylko wiedza językowa, to także lekcja historii, polityki, geografii… to odkłamywanie przeszłości, pozwalające lepiej ją zrozumieć, a także na zasadzie doświadczenia uniknąć zagrożenia w przyszłości. Klasyczne “Prawda was ocali”/”Wiedza was uratuje”, znane bynajmniej nie tylko jako przemyślenia “Jezusa”).

    Co zaś się tyczy pana Icke’a:
    Mam uzasadnione podstawy twierdzić wszem i wobec, że, podobnie jak 99% ‘proroków’, to fałszywy ‘prorok’ i skażone źródło od samego początku. Podobnie, jak kulty około katolickie i in. dokonały zawłaszczenia, przekłamania i wykorzystania myśli Yashua’y, zaś kulty około judaistyczne i okultystyczne – wiedzy naturalnej i ezoterycznej naszej części Świata (Europa i Bliski/Środkowy Wschód), tak też New Age dokonuje podobnego spustoszenia w dorobku intelektualnym Dalekiego Wschodu oraz wiedzy ludowej całego Globu (Zaś dla mnie pan Icke jest właśnie paskudnym przykładem agentury tego ostatniego).

    W mojej prywatnej opinii wszystko wskazuje, że wkrótce ruch ekumeniczny zostanie zwieńczony i kimkolwiek będzie Vicarivs Filii Dei, doprowadzi on do zjednoczenia wszystkich światowych kultów i większości okultów w mega-kult, tak zwaną Światową Religię. Uważam, że będąca obiektem kultu władza… nie będzie nasza, ludzka. Ale – mniejsza z tym, wracając do samych religii – są to kulty, z których każdy w pewnym, satysfakcjonującym stopniu, zastąpił prawdę i autentyczną wiedzę (no bo czym innym jest prawda?) pozornie niepozornymi kłamstwami. Kiedy jednak dojdzie do ich zjednoczenia, to to, co zostanie odrzucone – to będzie właśnie (m.in.) ostatnia, najważniejsza część prawdy w każdym z nich, zaś dokona się synteza kłamstwa: powstanie uniwersalny potwór, zdolny pożreć ciało i duszę, idealne ‘opium dla mas’ – pseudonaukowa pseudo-religia, pozorna prawda i pozorne dobro.
    Stąd też, szukając współcześnie starych i bardzo starych źródeł, natrafiamy na tak wiele intrygujących ‘perełek’. Wiedza kiedyś istniała, ale jest systematycznie eliminowana i zakłamywana. W pseudo-chrześcijaństwie stosunkowo łatwo nam to dostrzec, ale moim zdaniem raczej z dwóch dość subiektywnych powodów: 1) dlatego, że wywodzi się ono z naszego kręgu kulturowo-językowego, intelektualnie lepiej przez nas przyswajanego; 2) dlatego, że podlega najbardziej bezpośrednim wpływom sił, które temu wszystkiemu przywodzą… uff :)

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  5. Obywatel powiedział/a

    @Prometusz

    Bardzo dużo z tego co piszesz jest mi bliskie. Nie bój się, nie czeka Cię tutaj ostracyzm za krytykowanie Icka (jak ja to lubię mówić) czy Jonesa. Ja sam jestem podejrzliwy wstosunku dokażego przekazu, ostatnio poddałem analizie nawet pozornie pozytywny projekt rezolucji kilku europosłów w sprawie ACTA i cenzury internetu. Życzyłbym Ci więcej optymizmu, myślę że nie będzie aż tak źle – zwłaszcza z religią. Pewne tendencje wskazują raczej na to, że ludzie przestają ufać jakimkolwiek ruchom religijnym. Na szczęście.

  6. Marcus powiedział/a

    Co do Icka
    Icke krytykuje strasznie new age, wiec wrzucanie go do tego samego worka jest nieporozumieniem, najczesciej wynika z niewiedzy czym naprawde jest ruch new age i kto finansowal jego powstanie.
    Gdyby Icke byl na uslugach Iluminati to bylby bardziej popularny jak wszystko co oni promuja. Najczesciej powtarzany mit to, ze Icke dorobil sie wielkich milionow na ksiazkach. Tak naprawde Icke jest na marginesie, malo popularny jego wyklady na you tube maja tylko po 2000 moze 3000 wejsc.On sam ma problemy finansowe. Zobaczcie Dana Browna rzekomego dekonspiratora Iluminati, ten to dopiero zarobil miliony na ksiazkach i filmach. Dlaczego Hollywood nie pokusilo sie o nakrecenie filmu na podstawie prac Icka? Skoro niby taki popularny i na pasku tajnych stowarzyszen?
    Nie jestem fanatykiem Icka, podchodze do niego krytycznie ale z duza masa informacji sie zgadzam. Slyszalem i czytalem juz oskarzenie o wspolprace z “ciemnymi mocami” takich ludzi jak Tsarion,Maxwell, Colier, Cooper,Swerdlow i wielu innych. Biorac to na serio musialbym uznac, ze nie pozostaje nikt kto naprowadza na prawde a wierze, ze zawsze jast swiatelko w ciemnym tunelu.

    @Obywatel
    Mam pytanie do Ciebie, skoro Icke ci “smierdzi” a wczesniej krytykowales Jadczyk to kto wedlug Ciebie jest prawie idealny. Masz jakies wlasne typy?

  7. Obywatel powiedział/a

    Mam pytanie do Ciebie, skoro Icke ci “smierdzi” a wczesniej krytykowales Jadczyk to kto wedlug Ciebie jest prawie idealny. Masz jakies wlasne typy?

    Nie wiem, czy ktoś tu “współpracuje” (o czym mówisz wyżej) – po prostu nie po to odrzucałem kiedyś “święte dogmaty” by dzisiaj skłaniać się ku temu, iż ktoś jest “idealny”, albo też nawet “ma rzetelne 50% racji”, z racji tego, że mówi coś co brzmi dobrze. Wiesz jak to jest z kimś, kto wie wszystko.

    Nie tyle Icek mi śmierdzi, co wszystko mi śmierdzi. Najbardziej niestety, śmierdzi mi ja sam. Śmierdzi mi do tego stopnia, że nigdy nie poleciłbym innym, by uznawali mnie za wiarygodne źródło.

    Nie wiem czemu tak mam. Może to z przesytu różnymi tematami? Od lat wałkuję kwestie typu “na czym ten świat stoi” i mam czasem wrażenie, że nie chce mi się tracić czasu na słuchanie różnych proroków którzy mówią właściwie to, co wszyscy chcielibyśmy usłyszeć. Którzy mówią to, co tak naprawdę gdzieś w trzewiach przeczuwamy albo i nawet wiemy – podobnież na wiedzę znajomą reagujemy lepiej niż na nieznajomą (inż. Mamoń – “ja lubię te piosenki które już znam”). Zresztą myśli podobne ich przekazom można odnaleźć w meandrach prastarej ludzkiej wiedzy – sufizm i jego zmodyfikowana, Gurdżijewowska wersja sporo na przykład mówią, antropozofia Steinerowska czy teozofia również. Kybalion, pisma hermetyczne i alchemiczne różnych anonimowych autorów, nieważne nawet czy autentyczne – niosą również coś ze sobą. Współcześni kaznodzieje czasem dobrze syntetyzują tę wiedzę i w sumie warto studiować to, co mówią, bo można dociekać pierwocin tej myśli.

    Jestem na wskroś historyczny i podatny na skażenie “kultury czasu linearnego”, bo uważam (o dziwo!) podobnie jak Hegel, że w historii jawi się nam jakiś mechanizm którego chyba do końca nie chcemy zrozumieć, a najwidoczniejszą regułą organizacyjną jest w tym przypadku stare stwierdzenie, że “historia lubi się powtarzać, gdyż nie wyciągamy z niej wniosków”. Jestem też ostatnimi czasy zmęczony. Przydałyby mi się jakieś wakacje albo coś podobnego.

    Jednak polecam na pewnym etapie oderwać się od rożnych nauczycieli i wypracować własne metody postępowania z konkretnym materiałem empirycznym, a nie tylko opracowaniami. Poszukiwać w miarę mozliwości samych źródeł bądź ich reprodukcji, bez komentarza i bez żadnej syntezy dokonanej prze kogoś innego. Może i Tsarion czy Swerdlow “naprowadzają na prawdę”, a może nie – o tym trzeba się przekonać samemu. A nawet jeśli się uzna, że i owszem, i tak lepiej trzymać się na dystans. Oni odwołują się do konkretnego materiału – trzeba go przenalizować na swój sposób.

  8. Obywatel powiedział/a

    A przekonania takie wzięły się u mnie z tego, że ilekroć w życiu wydawało mi się, że znalazłem “autorytet”, dostawałem brutalnie po tyłku. Bo autorytet okazywał się zawsze być w pewnym momencie niegodny zaufania i daleki od nieomylności, innymi słowy – okazywał się być taki, jak ja sam, a przecież nie tego się od autorytetu oczekuje. Nawet kiedy zacząłem się zajmować tematyką “alternatywną”, popełniałem jeszcze te błędy. Pamiętam że długo pozostawałem pod wpływem Roberta Antona Wilsona – dopóki nie zorientowałem się, że RAW uważał “latające spodki” za zbiorowe halucynacje i uważał tak zupełnie serio. Dyskordianizm polecam każdemu, można się pośmiać, ale z innymi rzeczami… różnie bywa. I tak było ze wszystkim po kolei.

  9. Prometeusz powiedział/a

    @ Obywatel:

    Dzień dobry :) Miło przede wszystkim usłyszeć kogoś, kto wypowiada się w sposób normalny i spokojny, a zarazem spójny i treściwy. Muszę przyznać, że nie tylko Pani Maria trzyma klasę, ale i zbiera wokół siebie dość ciekawe towarzystwo.

    Przyznam szczerze, nie traktuję swojej wiedzy w kategoriach pesymizmu, choć był pewien etap poszukiwań, gdy miałem uczucie zwiedzania wnętrza czarnej dziury. Minął on jednak już dawno, a horyzonty cały czas się poszerzają :)

    Wracając zaś do rozważań – uważam jednak, że przemiana Świata jest nieunikniona, a i zarazem konieczna. Wierzę jedynie, że trwający od tysięcy (co najmniej paru ładnych) lat zaklęty krąg zostanie przerwany i wszystkie plany ‘władców Świata’ się po prostu nie udadzą; spalą na panewce; jednym słowem, że nic im się nie uda. Nie dlatego, że życzę im źle (z resztą już dość są przez los i samych siebie pokarani), ale dlatego, że życzę sobie i innym dobrze. Po prostu mam nadzieję, że czegoś nie przewidzieli. Wiele informacji jest zakłamanych, przeinaczonych – na pewno. Jak Maria zauważa w @3. Mimo wszystko jednak wszystko wskazuje na to, że czeka nas coś zaiste unikatowego. Dlaczego tak sądzę i takie mam wrażenie? Już wyjaśniam:

    Pomijając moje własne zainteresowanie, tj. teorię pola, która również niespodziewanie, dawno temu, na początku drogi mich poszukiwań dała mi szalone i niezrozumiałe (wówczas) rozwiązanie, jest wiele zewnętrznych, wprost intrygujących obserwacji, na które się chciałbym powołać.

    Pierwszą są cykle Milankovicia, a konkretnie wykres poziomu wód oceanicznych. Znajdujemy się w punkcie, w którym kresu dobiega nie tylko cykl kalendarza Majów oraz szeregu innych przepowiedni i wizji (Objawienie Yashua, opisane i poprawione przez Jana, syn. Apokalipsa św Jana, podania Hopi i Sumeryjskie, p.podobnie wszystkie, które znamy, jeżeli się zagłębimy w nie ostrożnie), ale także coś, co moim zdaniem jest najbardziej diagnostyczne: liczący ok 100 – 130 tysięcy lat cykl wahań poziomu wody. Jeżeli poszukasz uważnie, Znajdziesz coś ciekawego – mały cykl (ok 10 – 13 tysięcy lat), podwójny mały cykl (dwa uprzednie) i duży cykl – 10 uprzednich. Obserwując ostatnie kilkaset tysięcy lat możemy potwierdzić ową cykliczność. Co ciekawe, wahania pomiędzy minimum i maksimum są gigantyczne – 120 – 140 metrów(!), podczas gdy średnia głębokość oceanów to ok 385 m, na szybko licząc. Oznacza to w przybliżeniu 40%. Ostatni mały cykl (ostatnie 13 tysięcy lat) przywiódł nas właśnie od minimum do maksimum. Jeżeli cykle będą przebiegać mniej-więcej tak, jak dotychczas, to następne 13 tysięcy lat przyniesie spadek poziomu mórz i oceanów rzędu 10 – 15%. Niby ok, jeżeli przez 13 000 lat… Ale tu czai się błąd myślenia. Lodowce topią się stopniowo tak, jak odkrawa się plastry sera; narastają jednak na całej powierzchni swego występowania lub jej większości warstwowo; co więcej, cały rok musi akumulować się śnieg w gigantycznych ilościach, by sprasował się pod własnym ciężarem do gęstości lodu. Co oznacza, że dojdzie nie tylko do całkowitego, ale i gwałtownego odwrócenia się tendencji klimatycznych. Jak to możliwe? Z zupełnie innego źródła, nim jeszcze poznałem ten wykres, otrzymałem zaskakującą odpowiedź – zmiana kierunku rotacji Ziemi, nie koniecznie związana z przebiegunowaniem. Zresztą – Sprawdź sam. Narysuj prądy morskie w odwrotną stronę i Uzyskasz obraz klimatu z okresu ostatniego zlodowacenia: zieloniutką, żyzną Saharę, zaś obszar północnej Europy i Ameryki pod lodem.

    Tyle a propos cykli Natury. A propos Wojny Światowej nr III z odniesieniem do nr’ów I i II. Straty? Wojna nr I, łącznie z efektami kombinowania i cwaniaczenia w warunkach obniżonej higieny, niedożywienia i zerowej kontroli (Hiszpanka, Wielki głód na Ukrainie, inne epidemie, lokalne wojenki, rewolucja bolszewicka w Rosji i in., włączając w to wojnę Polsko-Bolszewicką, walki w Mandżurii i wszystko, co poprzedza Kampanię Wrześniową… raptem ok. 70 – 120 milionów zabitych, przy czym główne żniwo zebrała nie sama wojna (8.5 miliona), a Wielki Głód (10), Hiszpanka (albo szczepienia i rzekome leczenie? – 50-100). II WŚ – do 70 milionów ludzi, zliczając wszystko razem i zaokrąglając w górę. III WŚ nie ma szans zabić 5 – 5.5 miliarda, by zaspokoić plany NWO. Przynajmniej nie, jeżeli będzie to wojna w klasycznym tego słowa znaczeniu. Chyba, że wiemy o nadchodzącej, drastycznej zmianie klimatu, mamy do tego na podorędziu przetestowane już w przeszłości socjalistyczne, jak ja je nazywam, modele ludobójstwa (jak na Ukrainie – nikt nie jest winny i ogólnie to w sumie samo się tak stało…) typu Codex Alimentarius (póki co, możemy się z niego śmiać, ale co, jeżeli w warunkach wojny żywność będzie przygotowywana, racjonowana i rozdysponowywana… właśnie zgodnie z nim…? ), Deklaracja Praw Człowieka z klauzulą o morowaniu protestantów, obowiązkowe kwarantanny i szczepienia (w końcu nie chcemy II Hiszpanki, prawda…?). Zmiana klimatu pozbawi większość obecnie płodnych regionów MOŻLIWOŚCI samodzielnej uprawy roli przynajmniej przejściowo. A co wówczas? A to ci pech, GMO jednak nie podoła (tzn. oczywiście podoła, będzie to wielki sukces, później opiewany jako ‘gdyby nie GMO, to nikt w ogóle by nie przeżył…), ONZ, WHO, FAO i in. zajmą się ‘karmieniem’ i ‘szerzeniem pokoju’ przy pomocy fosforu, napalmu, kilku atomówek, zubożonego uranu, HAARP’a i in., dopilnują nas potwory wyprodukowane w ramach MKUltra i jemu podobnych, wszyscy zjednoczą się pod egidą wspólnej religii i modlenia się o pokój… I w końcu, gdy już każdy jeden żywy osobnik na całej planecie będzie straumatyzowany maksymalnie i gotowy oddać wszystko za pokój… pojawią się nasi zbawcy: “Kisi, kisi, niedobrzy ludzie. Daliśmy wam szansę i w ogóle a wy wszystko spartoliliście… no i jak was można z czymś samych zostawić? Lepiej się wami zajmiemy, zanim znów sobie coś zrobicie…” (co z tego, że to oni cały czas zza kulis pomagali cały ten bigos przepchnąć po to, by móc stać się ‘bogami’…)

    Sam Oceń, czy brzmi to nierealnie.

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  10. Marcus powiedział/a

    Dzieki za odpowiedz.
    Ja doszedlem to takiej konkluzji: po przeanalizowaniu tomow ksiazek, wykladow i tym podobnych:

    Jestesmy jako ludzkosc na takim poziomie rozwoju, ze mozemy zrozumiec pewne zagadnienia tylko do pewnego stopnia bo blokuje nas naturalne (fizyczne) ograniczenie naszego umyslu. Pozostaje gleboka medytacja i poszerzanie swiadomosci, ostateczna odpowiedz przyjdzie z wewnatrz a nie z zewnatrz, ksiazki, wykladu czy czegokolwiek fizycznego. Te rzeczy sa dobre bo nas naprowadzaja ale nie znajdziemy w ksiazce, u Icka, Tsariona czy gdziekolwiek calkowitej prawdy. Prawda o naszej naturze jest w nas samych. Wiem, ze brzmi to nieco banalnie i zalatuje buddyzmem ale tak to widze.

    Podam przyklad, ostatnio wydalem sporo funtow na ksiazki z zakresu “tropienia” prawdziwych poczatkow ludzkosci. Wiekszosc autorow ktorych czytalem przyznaje, ze jakas kosmiczna cywilizacja maczala w naszym stworzeniu palce. Wszyscy sie tutaj zgadzaja (z tych autorow) ale jak to mowia diabel tkwi w szczegolach i tutaj jest tak wiele teori, ze po ich przeczytaniu mocno rozbolala mnie glowa. Niektore teorie sa podobne a niektore totalnie sobie przecza. Trudno tutaj nie brac czegos na wiare, bo nic innego nie pozostaje. Wiem, ze cos z kosmosu maczalo w tym palce ale konkretnie co nie wiem, pozniej przyszlo inne cos (prawdopodobie reptylianie) co nas nieco popsulo i pasozytuje na nas do tej pory. Zebrana wiedza i intuicja pozwala mi zaakceptowac ten fragment prawdy. Ale diabel tkwi w szczegolach, no wlasnie. Tutaj dochodzimy do granic naszego zrozumienia. Mialem doswiadczenie OBE i wiem, ze nasza matematyka i fizyka nijak ma sie do tego bo wzorem matematycznym nie opiszemy astralu bo tam nie obowiazuja prawa fizyki, to jest matafizyka, swiat niefizyczny (polecam wyklad fizyka i praktyka OBE Thomasa Campbella na you tube). Jak powiedzial Bill Ryan z Project Camelot – “wiedza jest dostepna ale brakuje nam detali, szczegolow, konkretow”. Moze nas ludzki rozwoj na tym etapie naszej swiadomosci pozwala nam tylko “liznac”, ledwo dotknac, pomacac czastke prawdy a wiecej bedzie kiedy indziej. Dlatego to jest tak trudne. Budda kiedys opowiadal, ze w jakims poprzednim wcieleniu byl zajacem ktory pomagal innym zwierzetom uciekac ze spalonego lasu. Czy ten zajac wtedy mial swiadomosc zblizona chociaz troche do czlowieka? Czy my mamy chociaz troche zblizona swiadomosc do tych istot z kosmosu ktore nas tutaj dogladaja? Jestesmy w jakims punkcie drogi i pewnie dlatego nie wiemy co jest na jej koncu.

  11. Prometeusz powiedział/a

    @ Marcus:

    Krytykuje, ale powtarza te same, albo i gorsze bzdury. Wszyscy jesteśmy jednym…? Czyżby? Nie – jesteśmy jak klastry wody w morzu, owszem. Ta sama energia płynie w nas, ale moja dusza nie ożywia mojego psa i na odwrót. Możemy się komunikować, czuć swoje myśli i uczucia, bo jesteśmy jak te klastry… ale nie jesteśmy tym samym. Trudno orzekać, czy jesteśmy częścią Rzeczywistości, a właściwie jej przedłużeniem, postrzegającym samą siebie. W pewnym sensie tak, w pewnym sensie nie. Jest to temat rzeka wart bardzo głębokiej dyskusji, a nie rzucania ogólnikami – to prowadzi tylko do tworzenia sobie fałszywych wyobrażeń i służy do zwodzenia ludzi na manowce. Podobnie jak siedzenie i czekanie bezczynnie niczego nie naprawi. Pozytywne myślenie może zmienić bieg zdarzeń, ale to dlatego, że pobudza nas do działania, do wsłuchania się we własne wnętrze, do wyczucia prawidłowych odpowiedzi, że przynosi pozytywne okoliczności.
    (Z kolej Jones – krzykactwo i skok z kałachem na pluton policji tez nie ma sensu. Można zbudować gniew, ale zazwyczaj wówczas łatwo jest zinfiltrować, podburzyć i wykorzystać do własnych celów taką grupę, jak to już w historii nieraz bywało. Akcja musi być delikatna, ostrożna, przemyślana, przeprowadzona w sprzyjających okolicznościach etc., etc.)

    Ickuś jest podłym plagiatorem, podstawionym celowo. Gdyby nim nie był, już dawno w najlepszym wypadku siedziałby w pudle, jeżeli nie standardowo – nie żył. Przykład? Poszukaj sobie, proszę, kto jako pierwszy wyciągnął na światło dzienne kwestię prania MILIONÓW mózgów i ciał w programach MK, MONARCH i temu podobnych. Kto tak na prawdę wyciągnął ze śmietnika słowo Illuminati, a grzebiąc dalej dogrzebał się do Bavarian Illuminati, Masonerii, Świadków Jehowy i Mormonów. Żeby dać Ci jasność: nie mówimy o rewelacyjce, ale o TYSIĄCACH STRON nazwisk, dat, miejsc i nazw. Dwadzieścia lat temu. Dwadzieścia. Zanim jeszcze wypłynęły agenciury typu Icke’a, w Polsce Rydzyka i in. Żeby poruszyć temat, ściągnąć zainteresowanych i zakłamać im to, co najważniejsze, a u reszty wyrobić dla siebie, ale przede wszystkim TEMATU markę ‘teorii spiskowej’. Masoneria to już klasyka. “E tam, masoni, Żydzi, reptilianie… Boże, co za bzdury!” – tak reaguje większość i tak właśnie ma być. Gdyby ‘Be wise as serpents” albo “Bloodlines of Illuminati” zostało wydane przez PWN albo główną oficynę rządową w USA w 1995 roku, to za tydzień miałbyś zamieszki i rozruchy, jeżeli nie powstania ogólnonarodowe. Po to jest Icke: tu ci troszkę podpowie, tam opowie, ładnie pokoloruje, podburzy, przestraszy, uspokoi – jak dziecko za rączkę weźmie – i już jest cacy. To troszkę tak, jak Oficer SS oprowadzający ekipę Czerwonego Krzyża po pokazowym Konzentrazions Lagrze: wiesz, że coś jest nie tak, że na pewno normalnie nie ma tak dobrze, że jest gorzej… ale dajesz się otępić. I ostatecznie to, co wiesz… nijak się ma do rzeczywistej skali problemu.

    Był szereg autorów, którzy pierwsi wpadli na trop całej tej kabały. Teraz siedzą w pudle i nie dają znaku życia, tudzież zginęli w wypadkach samochodowych/tajemniczych okolicznościach/przy pomocy tzw. nieznanych sprawców. I nie mają ani 1 wejścia na Youtubie. A jak ktoś zamieści jakiś materiał, to zazwyczaj dość szybko on znika. Nie podpowiem – nazwisk poszukaj sobie sam. Było tych ludzi całkiem ładne grono.

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  12. Obywatel powiedział/a

    @Prometeusz:

    Ciekawe to o cyklach. Nie interesowałem się oceanami. A scenariuszy wydarzeń może być wiele, każdy ma własny zapewne i każdy jest tak samo prawdopodobny. Bo, jak mówił mistrz Yoda, “always in motion the future is”.

    Jeśli chodzi o cykle to mogę mówić co najwyżej o cyklach Plutona bądź Urana – dyskurs astrologiczny nie jest wcale taki pusty jak wielu się wydaje. Szczególnie w przypadku tranzytów owych planet można zrozumieć wiele czynników które wpływają nie tyle na jednostkę, co na całą generację.

  13. Prometeusz powiedział/a

    @ Obywatel:

    Bo trzeba być wyjątkowym ignorantem by wierzyć, że najbliższe nam olbrzymie źródła energii, które, co już udowodniono (!), kształtują wzorzec energetyczny całego otoczenia i nas samych… na nic nie wpływają… Parafrazując: gdyby współcześni nieukowcy żyli w czasach przed Leuwenhook’iem, wyśmialiby ideę istnienia bakterii :) Na zasadzie: jeżeli ja czegoś nie rozumiem albo nie wiem, jak to zbadać, to znaczy… że to coś nie istnieje! – ot szczyt głupoty i ignorancji, czyli nihil novi.

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  14. astromaria powiedział/a

    Ja tam powtórzę swoje: wszystko ma sens i czemuś służy. Ludzkość została podbita, jej DNA uszkodzone, a “diabeł” założył się z “bogiem” (jak w opowieści o Hiobie), czy człowiek mimo to pozostanie człowiekiem czy nie. Owszem, stoczył się i stał się bestią, ale prawa kosmiczne są jasne: wszystko ewoluuje i dąży ku doskonałości. A skoro tak, to i bestia z czasem ma szansę stać się wręcz bogiem.

    To, co się dzieje to w moim mniemaniu jest egzamin dla ludzkości. Nasi okupanci padli ofiarą własnej karmy i umierają. Konająca bestia jak wiadomo jest najgroźniejsza, bo się miota i strzyka jadem. Z tego powodu wszystko wydaje się tak groźne, a nawet beznadziejne, ale takie nie jest.

    Jeśli chodzi o wiedzę, to ja trochę czytam, ale raczej szukam w tych lekturach inspiracji do własnych przemyśleń. Najwięcej czerpię z czegoś, co mogę nazwać “wglądem wewnętrznym”. Mnie Alex Jones w niczym nie jest w stanie zaszkodzić. Nie dam się nabrać na ofertę Jahwe, który deklaruje uratowanie, a nawet zbawienie dla owczarni. Ja od Jonesa dowiedziałam się bardzo dużo. Ale na nic nie dałam się nabrać. Nie pójdę za tym flecistą z Hameln, spoko, bo już sam widok pasących się owiec jest dla mnie sygnałem alarmowym. Może jestem wyjątkiem, ale odróżnianie ziarna od plew raczej nie sprawia mi większych trudności. Nie znaczy to, że nigdy nie dałam się oszukać. Owszem, raz mało brakowało, a dałabym się nawrócić Świadkom Jehowy, a innym razem katolikom, ale po chwilowym zachwianiu równowagi szybko wróciłam do normy. Ja po prostu jestem całkowicie impregnowana na różne wierzenia.

    Kluczem do sukcesu jest pozbycie się lęku.

    Jeśli jest w tobie lęk, jesteś zgubiony i polecisz za tym, kto zaoferuje ci ratunek. W czasach, kiedy przeżywałam przygodę ze ŚJ był we mnie ten zabójczy lęk. Ale paradoksalnie, to właśnie on mnie uratował, w myśl zasady, że im gorzej tym lepiej. Tak mnie wystraszyli, że aż przebudziłam się z iluzji, którą mi przedstawili. Po prostu nie byłam w stanie znieść przerażenia, jakie wzbudziła we mnie konieczność przyjęcia wiary w to, że ten cholerny diabeł Jahwe jest bogiem i że muszę mu się poddać. To była perspektywa tak potwornie przerażająca i nie do przyjęcia, że otrzeźwiałam. Ale najpierw mało nie zwariowałam ze strachu. Naprawdę, byłam całkiem bliska tego, żeby przyjechała po mnie psychiatryczna karetka pogotowia z kaftanem bezpieczeństwa.

    Naprawdę, wierzcie mi, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

    Dziś nie boję się niczego, a zwłaszcza mojego starego kumpla Jahwe. Chętnie bym mu wygarnęła prosto w jego gadzią mordę, co o nim myślę.

    Dla mnie tacy ludzie jak Icke to mili kompani, z którymi podążam przez jakiś odcinek życiowej wędrówki. Facet jest sympatyczny i odbieram go pozytywnie. Nie znam jego poglądów na każdy temat, więc nie wiem, w ilu procentach pokrywają się one z moimi. Ale miło się go słucha.

    Ja nie muszę iść w stadzie, wręcz przeciwnie, stado mnie męczy. Wolę iść sama. Ale fajnie jest spotkać na drodze kogoś takiego jak Icke czy Tsarion, pogawędzić na szlaku, a potem znowu iść swoją ścieżką.

    Co do przyszłości ludzkości: każdy kiedyś zostanie “zbawiony”, czyli osiągnie stan Buddy. Kwestą, która teraz się waży jest problem, czy ten stan osiągniemy jako cała ludzkość. A raczej nie “cała”, lecz jako część ludzkości i planeta. Jeśli dojdzie do zapowiadanego przeskoku świadomości, to i tak nie każdy się załapie. Apologeci z wątku o krwawej religii na pewno odpadną w tym wyścigu. Ale ja po nich płakać nie będę.

  15. baria powiedział/a

    Tak sobie myślę, że nigdy nie wiemy kto właśnie narzucił na siebie owczą skórę, taka podejrzliwa baba ze mnie.

  16. Marcus powiedział/a

    (…)”Dziś nie boję się niczego, a zwłaszcza mojego starego kumpla Jahwe. Chętnie bym mu wygarnęła prosto w jego gadzią mordę, co o nim myślę”

    No, rewelacja!!!!!! ale sie usmialem!!!!!
    A ja bym jemu jeszcze kopa w dupe dal niech spier…. z tej planety.

  17. TheEndi powiedział/a

    Wskoczmy do rwącego potoku, połóżmy się na plecach i pozwólmy porwać prądowi.
    Nasza intuicja, nie pozwoli na obijanie się o ostre kamienie. O nie! ;-)
    Dopłyniemy do celu cali i zdrowi, a czeka tam na nas kolejny wszechświat do zbadania… ;)

  18. astromaria powiedział/a

    No, dokładnie, cała prawda jest w nas. Inni mają swoją prawdę, a my mamy swoją. Możemy więc płynąć z prądem, nawet jeśli potok jest kamienisty i rwący. “Prawdziwy” Bóg jest, wprawdzie nie wiem gdzie i nie wiem czym jest, ale jest i jeśli mamy ufność, że ten świat ma sens i że jesteśmy bezpieczni, to nic nam nie grozi.

  19. TheEndi powiedział/a

    Obywatel pisał gdzieś o potrzebie śmiechu, no to ja spróbuję Was nieco rozweselić moją graficzną dygresją na temat ciasnego stadka owieczek, z którego trza czmychać… ;)
    http://pokazywarka.pl/offca/

  20. Prometeusz powiedział/a

    No cóż… Jhwh, a właściwie upersonifikowani przez niego Elohim, podobnie jak Egregoroi i in… No cóż, muszę się z Panią, Pani Mario, zgodzić: silna wiara, poparta działaniem w pozytywną stronę jest zawsze skuteczna – tego powinniśmy się trzymać :)

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  21. astromaria powiedział/a

    Więcej (i bardziej na temat) jest w innej bajce – kosmicznej: http://astromaria.wordpress.com/bajeczka/

  22. Kornik powiedział/a

    @Prometeusz: Jakie nazwiska miałeś na myśli? Ja jestem młody chłopak i o wielu rzeczach nie wiem, do wielu jeszcze nie dotarłem. Ostatnio czytam Naomi Klein “Shock doctrine” tam jest mnóstwo informacji odnośnie całego cyrku, ale strasznie to poprawne politycznie… do Icka i Jones nie mam zaufania intuicyjnie. A ci inni autorzy mnie interesują… kto to był?

  23. Eliszka powiedział/a

    Gdzieś się “zapodział” The Endi i to mnie martwi.

  24. baria powiedział/a

    Eliszko, wywołałaś wilka z lasu, wczoraj przeglądając komentarze też pomyślałam, że dawno się The Endi nie wpisywał i pewnie nadal ma doła. Może Maya wie, co z nim, chyba kontaktowała się na priva.

  25. astromaria powiedział/a

    O, a ja się zaczęłam martwić, że się Eliszka gdzieś zapodziała, a tu proszę, znalazła się! TheEndi miał doła, już z niego wychodzi, udzielał się trochę na blogu o chemtrails, a teraz nadrabia zaległości w pracy. Eliszka, ta Elicja na Facebooku to ty (głupie pytanie)? Wysłałam ci zaproszenie, więc jeśli mnie lubisz kliknij i zaakceptuj.

  26. Kornik powiedział/a

    Mam rozumiec, ze Prometeusz to The Endi? :)

    Widze, ze cos przeoczylem.

  27. astromaria powiedział/a

    Co się dzieje, ludzie się nam poplątali, niedawno ktoś podejrzewał, że obywatel to ja… a to nie ja i TheEndi to nie Prometeusz. Naprawdę!

  28. Eliszka powiedział/a

    Lubię Cię Mario, nawet bardzo, tylko jacyś dziwni znajomi z Fecobooka poprzysyłali mi zaproszenia i stałam się nieufna:)

    Ja też miałam malutkiego dołka, ale… to już było…
    Pewnie dlatego The Endi jest mi szczególnie bliski, miewałam “ściskoszczęki”, co to ani mówić ani pisać, i walki mniejszego lub większego kalibru, by wydobyć się na powierzchnie nie były mi obce.
    Sporo czasu minęło nim zrozumiałam, że konieczne jest odpuszczanie sobie, wymazanie / czytaj: przebaczenie/ zdarzeń i sytuacji, w których zostaliśmy skrzywdzeni lub sami krzywdziliśmy i odmrożenie ich z określonej czaso-przestrzeni, nie powracanie do tego co było, jak zły, toksyczny bumerang.
    Już nie pamiętam, w którymś z tematów była poruszana sprawa nadmiernego szafowania miłością.
    Na swój użytek wypracowuję / staram się/ w sobie taki aspekt swojej miłości, która w obliczu niesprawiedliwości, również tej w wymiarze społecznym, ochroni mnie. Przede wszystkim dlatego, że wiem, jak ciągną w dół destrukcyjne myśli, bunt, gniew,wściekłość, walka. Nie zgadzam się, ale chronię swoją wrażliwość, bo wiem, jak cienka i krucha jest ta linia, którą nie raz przekraczałam w swoim życiu. I znam jej cenę i wiem, jak boli gramolenie się z powrotem, by z należytym dystansem zacząć od nowa żyć w tu i teraz.

    Nie wiem czy udało mi się sensownie wyłuszczyć o co mi chodzi, ale jeżeli zajrzy tu The Endi, to do niego m.in. to kieruję.

    We wszystkich tematach bloga Mario jestem na bieżąco, tylko ‘wena’ mi jakoś odeszła. Wydaje mi się, że nie mam nic mądrego do dodania, więc czytam i po cichu utwierdzam się w przekonaniu, że nie jestem odosobniona w swoim postrzeganiu tego cyrku cieni i spektaklu, jaki nieustannie wokół nas się toczy.A premiery, dosłownie, co tydzień, co ja mówię, co dzień.
    Normalny człowiek nie jest w stanie nadążyć i przewidzieć. Jasnowidzący chyba również nie. :)

  29. baria powiedział/a

    I anioły mają doły, z takim fajnym napisem dostała kiedyś moja córka obrazek, jest na nim cudnie zdołowany anioł. Zdołowany, ale jednocześnie widać, że to chwilowe.

  30. astromaria powiedział/a

    Trudno nie mieć doła, gdy spadło się na taką planetę…

  31. bea2 powiedział/a

    Jakoś nie chce mi się wierzyć, że znalazłam się na tej planecie z własnej woli.

  32. astromaria powiedział/a

    To już wolę udawać, że jestem tu z własnej woli, a nie za karę. A co, jeśli? Może siedzimy w piekle za jakieś grzechy????

  33. Eliszka powiedział/a

    :) :) :)

  34. antykk powiedział/a

    Jakaś melancholia mnie dopadła. Słucham “Do kołyski” wyk. Paulina Lenda. http://www.youtube.com/watch?v=OFULhWXFuNk&feature=related

  35. bea2 powiedział/a

    Jeśli życie to kara za grzechy, to nie przypominam sobie sądu, wiec nie wiem, za co mnie karzą…
    A jeśli to lekcja, to czemu po wakacjach zapominam wszystko, czego się nauczyłam i zostaję siedzieć na drugi rok w tej samej klasie.
    Chociaż… jest pewna nadzieja. Moja znajoma zajmująca się tarotem niedawno powiedziała mi, że przerobiłam w końcu po kilku wcieleniach jeden trudny temat! No fakt, że nad pewną kwestią usilnie pracowałam. Ale jeśli ja w takim tempie bedę się uczyć, to Słońce się zdąży wypalić, a ja dalej na tej Ziemi, w kolejnych wcieleniach…

  36. astromaria powiedział/a

    Ktoś nas nałapał i nabił w butelkę, zupełnie jak ten niegrzeczny Tadeuszek, który nałapał w butelkę muszek. Daliśmy się nabrać, ale to, że “się daliśmy” świadczy o tym, że sami zrobiliśmy sobie krzywdę, bo w jakiś sposób zgodziliśmy się uczestniczyć w tej grze. Mówiąc inaczej: SIEDZIMY W MATRIXIE PO SAME USZY! Jak z niego wyjść? Gdzieś leży nasza czerwona tabletka, trzeba jej poszukać i przestać wierzyć, że to co wokół to jest całkiem na serio. Po zażyciu tabletki sen zniknie, a my przebudzimy się w realu, zdumieni, że tak ochoczo graliśmy w grę, w której ktoś robił z nas wariata.

  37. TheEndi powiedział/a

    @Eliszka, Baria, Maria & Przyjaciele ;-)

    Dziękuję za pamięć o mnie. Raźniej mi! :-)

    Odzywałem się już wcześniej: http://astromaria.wordpress.com/2008/12/03/bruno-groning/#comment-12538

    Jestem jeszcze trochę za cienki w barach i nie trawię na spokojnie wszystkiego, ale dziergam cały czas moją historię, żeby opisać ją Wam w wątku o Bruno. Mam też sporo zaległości, bo byłem przez moje lęki kompletnie wyautowany z życia przez cały sierpień… Jestem też w trakcie przeprowadzki, etc… Niebawem do Was dołączę…

    @Eliszka
    Myślałem o Tobie ostatnio w kontekście Twojej nieaktywności u Marii i masz! Piszesz, a do tego w taki sposób, że dajesz mi odpowiedzi na pytania, które nurtują mnie przez ostatnie dni. Coś hamuje moje zdrowienie i czuję to podczas medytacji z Bruno. Chyba wiem, co lub kto jest tego powodem, ale muszę to jeszcze w sobie odnaleźć i potwierdzić…

    Pragnę wybrać się na film o Bruno 5 grudnia w Poznaniu. Być może ten dzień…, będzie dla mnie przełomem… Może spotkam kogoś z Szanownego Bloga Marii Pocieszycielki Odważnej Jedynej, hę? ;-)

    Tymczasem Was pozdrawiam bardzo ciepło. Matrix już niedługo upadnie. Zapewniam. :-)

  38. Duke Nukem powiedział/a

    Paulina dostała niezłego geniusza :)

  39. baria powiedział/a

    @ TheEndi, świetnie, że wracasz i wygrzebujesz się z doła, wszystko ma swój czas. Też wiem co nieco o wyłażeniu z doła i wiem, że sobie poradzisz, w końcu jesteś z naszego towarzystwa.
    A tak w nawiązaniu do tego, że wspólnie z Eliszką i z Tobą ściągnęliśmy się myślami, to jest to potwierdzenie nawiązania energetycznego kontaktu za pośrednictwem netu. Nie znamy się osobiście, ale myśli trafiają we właściwe miejsce.
    Podobnie jest z przepływem innych informacji, myśl jest potęgą. Kiedyś szukałam info o Melchizedeku, nie wiedziałam nic poza kilkoma linijkami z Biblii i jak na zamówienie ukazał się artykuł prof.Brodziaka w Szamanie z Melchizedekiem związany, oczywiście trafiłam na Księgę Urantii, a w TokFm, gdy jeszcze było szanującym się radiem, usłyszałam w wiadomościach, że jakiś obywatel Izraela wyłudzał pieniądze za załatwienie wiz do nieistniejącego państwa, które nazywało się Melchizedek. Nagle wszędzie było pełno informacji ważnych i nie, wydarzyło się wówczas wiele zaskakujących spraw związanych z tym imieniem.

  40. Prometeusz powiedział/a

    Szanowni Panstwo!
    Skoro wszyscy tak dzisiaj bardziej w humorystycznych nastrojach, to i ja 3 grosze moze dorzuce od siebie:
    Jako Narod mamy nieslychana wprost odpornosc na wszystko – nie dalismy sie Jezuitom, Katolikom, Komunistom, Nazistom, Syjonistom, Nazistom… owszem, jednostkowo wilu poleglo i uleglo, ale w skali ogolnej, w porownaniu z wiekszoscia Swiata, jestesmy odporni niczym karaluchy. Tacy Francuzi sobie protestuja i robia zamieszki na caly kraj, a podwyzki i tak Rzad przepchnie po cichu za 1.5 roku. Polacy? W d… nosie maja protesty i ustawy. Owszem, nie zainteresuja sie. Ale takze nie zainteresuja sie ustawa. Nielegalne? Uuu, to dobrze – bedzie mozna robic biznesa przerozne! :)
    Starym sposobem prosze panstwa – szabelki i bagnety wyostrzyc, widly na podoredziu miec, bron naoliwic i robic swoje. Ziola nielegalne? I co mnie to obchodzi? podatek? Buahaha, niech ktos mi tylko przyjdzie go sciagnac! O! A policja? No coz – panowie policjanci tez miete lubia i bimberek pijaja, swoich nie posadza. Raczka raczke myje, poki wolnosci, Polakow, pol i lasow czas nie minie – Rzeczypospolita nie zginie! :)
    Jednym slowem – to wszystko juz bylo. Frycowe zaplacmy hojnie i bez strachu – tylko krwia i zyciem. Ale co ma przetrwac, dzieki nam – nie zginie!

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  41. Obywatel powiedział/a

    Ale to chore, nie uważasz? To przyzwyczajenie do działania w podziemiu zabiło w polakach instynkt praworządności, kierujemy się dalej zasadą złotej szlacheckiej wolności i co nam obca przemoc wzięła… A to przecież nie tak powinno być. Powinniśmy szanować prawo i domagać się, by było ono szanowane. Pytać, czy nowe przepisy, ograniczające swobody obywatelskie, są zgodne z prawem polskim i międzynarodowym. Wreszcie – postulować o takie prawo, którego nie trzeba będzie omijać.

    Polska niechęć do respeotowania prawa ujawniła się w tych krótkich okresach naszej historii (przynajmniej od XVIII w), kiedy to trzeba było coś zbudować na konkretnych, pragmatycznych podstawach, a jak zwykle skończyło się na szabelce i dupie maryni (Staś August Poniatowski też myślał, że sobie Rzplitą zbuduje “pokątnie”, bez szemrania, zrobi po cichu reformy, po cichu konstytucję, w podziemiu załatwi różne układy ze szlachtą i Kasia się na pewno nie dowie. Sęk w tym, że się dowiedziała, a Staś nie miał jaj, żeby się jej otwarcie, w myśl nowego prawa przeciwstawić).

  42. astromaria powiedział/a

    @ Obywatel: oczywiście, że chore, ale żyjemy w coraz bardziej chorym systemie i tu praworządność nie pomoże. Narody, które mają wielki szacunek dla prawa i praworządności, np. Amerykanie, już padli ofiarą swojej naiwnej wiary. Oni tego nie przetrwają. A my, przyzwyczajeni do tego, że prawo jest do tego, żeby je łamać, a rząd do tego, żeby go kiwać i oszukiwać jako jedni z nielicznych na świecie mamy szansę rozwalić ten system.

    Tamci są tępi, a my cwani. Można uznać, że to brzydkie cwaniactwo. Ale władza jest jeszcze brzydsza i zasługuje na to, żeby ją takie paskudne typy wydymały i pogoniły w buraki.

  43. Obywatel powiedział/a

    Tylko że przyjdzie czas, kiedy zatriumfujemy nad systemem i wtedy – boję się – nikt nie będzie prawa przesrzegał dalej. Dla zasady, bo to siedzi w tej kulturze. :)

  44. astromaria powiedział/a

    Kiedy ten system upadnie nie pozostanie tu kamień na kamieniu, więc nie wiemy, jak będzie wyglądał świat i jacy będą ludzie. Tego nie da się zreformować, to trzeba wysadzić w powietrze i zetrzeć w pył, a ludzie muszą przestać być baranami z jednej strony i psychopatami z drugiej, lecz muszą stać się LUDŹMI. Wtedy nie będą potrzebne żadne prawa, policje ani sądy. Obecne prawo nadaje się… nie napiszę do czego, bo by mi bloga zamknęli.

  45. Obywatel powiedział/a

    Pamiętajmy, że nie tyle jest prawo do de, co ludzie je ustanawiający. Amerykańskie jest niby niezłe, ale rząd federalny depcze je ile wlezie. Konstytucja już nic tam praktycznie nie znaczy, chociaż z jej treścią zgodziłby się niemal każdy myślący człowiek.

  46. Prometeusz powiedział/a

    @ Obywatel:

    Zgadzam sie z Astromaria – kazdy Narod ma swoje przeznaczenie. Naszym nie jest tworzenie praw, i nawet jesli jacys Polacy dotrwaja Nowego Swiata – tez nie bedzie im pisane praw tworzyc. Malo tego – wierze, ze powinni zostac autsajderami, bowiem zaden system nie jest idealny i nowy tez moze kiedys zaczac sie walic i ktoz mu poradzi, jezeli takich Polakow juz nie stanie? Taka nasza uroda, taki nasz los – nie walczmy z nim, a raczej cieszmy sie tym, co mamy.

    Co sie zas tyczy wolnosci szlacheckiej i historii – \obywatelu kochany, gdyby nie ta ‘paskudna, zasciankowa, beznajdziejna i zacofana’ szlachecka wolnosc, to nieszczesny krol Stas nie mialby czego nawet probowac ratowac. (Swoja droga to kolo niego powinni pochowac Pp. Kaczynskich – wszak i jeden i drugi Kraj swoj sprzedal…) System niedoskonaly (zlota wolnosc szlachecka) ale mial jedna niezaprzeczalna zalete – tym wszystkim, ktorzy byli nim objeci, dawal realna, prawdziwa wolnosc. Stworzyl legende prawdziwa; legende, ktora przez wieki niewoli dawala sile walczyc do upadlego calym pokoleniom. Krol Stas – moim zdaniem agent rozdarty miedzy Katarzyna, Jezuitami i komuna francuska – tak czy siak nie mogl niczego dobrego osiagnac.
    Wracajac zas do kwestii naszej polskiej przywary lamania prawa – zwroc uwage, iz znakomita wiekszosc zwyklych ludzi nie lamie prawa, zeby sie ‘nachapac’. Wrecz pokusilbym sie o nazwanie tego ‘instynktem sprawiedliowsci’: skoro prawo to prostytuta a wladza – kaci i oprawcy, to kazdy we wlasnym zakresie organizuje sobie niezbedne minimum sprawiedliwosci. A ze robi to podstepem, cwaniactwem, oszustwem, lapowka, czy od czasu do czasu – stala i olowiem? I tak w porownaniu z ‘elita’ rzadzaca jest przyslowiowym aniolkiem.

    Pozdrawiam i powtarzam:
    Prawo jest prawem, a sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie!
    Prometeusz

  47. Obywatel powiedział/a

    Prometeusz: nie zgodzę się do końca, ale niech Ci będzie. Gdyby nie udało się wykołować szlachciurów, nie zatwierdzonoby Konstytucji 3 Maja. Gdyby nie ich butność i pycha wobec chłopstwa i niechęć do zniesienia porzadku feudalnego, może chociaż Powstanie Styczniowe by się udało. Chłop to chłop, jemu wszystko jedno czy polski czy niemiecki pan – tak samo bije i tak samo niesprawiedliwie traktuje. “Wolność jednych nie może być kosztem drugich”, jak mówił Adaś Miauczyński.

    Staś, pomimo swojego uwikłania, mógł osiągnąć wiele, bo miał w kraju fachowców, na których mógłby się oprzeć, nie jakieś zafajdane szlachciury, co to ich potomkowie teraz płaczą nad rozlanym mlekiem, bo się po nich przejechał walec historii.

    My jesteśmy dobrzy na autsajderów, ale czasem nie wychodzi nam to na zdrowie. Kiedy trzeba coś rozpieprzyć, wychodzi nam to doskonale – ale wolałbym, żeby faktycznie budował ktoś inny, bo nasi zyczajnie nie potrafią. A wierzę, że przyjdzie kiedyś moment, w którym dostaniemy równe szanse takie jak wszyscy i będziemy mogli budować – to będzie chwila prawdy. :)

  48. Kornik powiedział/a

    @Prometeusz: Ponawiam prosbe. Jakie nazwiska miałeś na myśli w poscie 11? Ja jestem młody chłopak i o wielu rzeczach nie wiem, do wielu jeszcze nie dotarłem. Ostatnio czytam Naomi Klein „Shock doctrine” tam jest mnóstwo informacji odnośnie całego cyrku, ale strasznie to poprawne politycznie… do Icka i Jones nie mam zaufania intuicyjnie. A ci inni autorzy mnie interesują… kto to był?
    Z gory dzieki za info!
    pozdrawiam

  49. blo powiedział/a

    Od wczoraj próbuje się tutaj jakoś wtrynić…Dochodzę do wniosku, ze moje obroty to jakies 33, a nie 45, jesli nawet nie 16…
    Szukam życie całe, a uciekłam tak daleko od cywilizacji i cholera wie jeszcze czego, ze nie zagoszczę nigdzie na długo w żadnej grupie. I chociaz na wiele spraw reaguję – nie dam rady bełtać wszystkiego- chyba sie zagubiłam, ale

    napisałas Astromario : “Kluczem do sukcesu jest pozbycie się lęku.

    Jeśli jest w tobie lęk, jesteś zgubiony i polecisz za tym, kto zaoferuje ci ratunek” i to mnie zatrzymało
    będę szła tym tropem. Mój problem w tym, że jakby powielam lekcje i niczego sie nie ucze. Juz sie nie złoszcze na siebie, a nawet przestało mnie to nudzić…

    Powidziwiam ludzka wiedzę, czasem pewność siebie i jakby nie patrzył: wiarę w to co sie robi…
    Że tez, cholera, ja sama nie mam ciągle zielonego pojecia…
    Pozdrawiam wszystkich przebywajacych, a głównie Ciebie, Astromario, za ten Twój skorpionowy jezyczek
    ( lepiej pasuje: jęzor, ale jest w nim jednak ciepło, rycerzu)

  50. astromaria powiedział/a

    @ blo: ja też niedawno byłam w takim stanie jak ty i powiem ci, że to nie jest dobre. Za dużo myślałam o tym, że za mało osiągnęłam, że moje obroty to zaledwie ułamek możliwości, że życie (a szczególnie moje) nie ma sensu, a co najgorsze regularnie wpadałam w doły. Wiedziałam, że nadmiar myślenia o takich sprawach jest szkodliwy i że może mi przepalić zwoje mózgowe, ale cóż, to było silniejsze od rozumu. Coś tam wiedziałam o medytacji, ale nie mogłam się zdecydować którą wybrać, bo tyle było przeróżnych ofert i możliwości, w końcu jak ten osiołek, któremu w żłoby dano padłam z głodu w duchowym, doskonale zaopatrzonym supermarkecie. Tak, naprawdę. I to mnie uratowało. Co było dalej opisałam tutaj: http://astromaria.wordpress.com/2007/05/27/bhp-czarnego-maga-%e2%80%93-ku-przestrodze/ i tutaj: http://astromaria.wordpress.com/2007/05/27/panaceum-przeciwko-klatwie/ a najwięcej jest tutaj: http://astromaria.wordpress.com/2008/12/03/bruno-groning/
    Teraz nie mam dołów i całkowicie pozbyłam się lęku, dzięki czemu mogę robić to, co robię, chociaż wzbudzam tym szczerą wściekłość i nienawiść wielu ludzi, którzy pobłądzili i walczą w ciemnej drużynie (a może wcale nie są ludźmi, kto ich tam wie). Gdybyś wpadła w doła i nie mogła z niego wyjść, to sposób znasz. Sprawdzone w praktyce i działa.

    Pozdrawiam i zapraszam do komentowania.

  51. blo powiedział/a

    Prześledziłam kilka komentarzy i, nie zdziwiłabym sie, gdybyś z ostrej rury zareagowała…pomijając Twoje ‘deklaracje siebie’: czyżbyś czytała ludzi energetycznie? intuicja? – miło

    wolałabym nie rozpisywac sie publicznie, no ale
    Zdziwiło mnie, że poleciłas mi te linki (dawno temu ktoś wypisał mi horoskop karmiczny tzw droga eliminacji-bez godz. urodzenia i wyszło, że winnam omijać okultyzm etc szerokim łukiem, a ja go i tak omijałam jeszcze szerzej)
    W zyciu nie zetknełam sie z siłami paranormalnymi, ale mam pytanie: czy mozna “zbierać” z ludzi ich negatywne wibracje? bo mam wrazenie, ze jestem najlepsza gabką wchłaniajacą.
    Dodam, ze byłam kilka lat temu egzorcyzmowana (poniekad), bo niby miałam jakies spore towarzystwo. Po kilku spotkaniach właczając w to gongi i misy tybetańskie (a przechodziłam wtedy szczególny napływ strachu), w bardzo silnej wewnetrznej walce odwaliłam to wszystko razem z prowadzacą.
    Swego czasu bardzo zainteresował mnie Bruno G., ale ktos opisał jego ‘los” i jego dzieci, i to mnie wyhamowało. Wrócę do niego i poczytam.
    Ogólnie mysle, że wszystko jest o wiele prostsze, zdecydowanie prostsze, niżby wskazywał na to ból egzystencjalny, tyle, ze cięzko trafić w to proste…
    Znalazłam U Ciebie, chyba w Gabinecie Astropsychologii, pewne zdanie, i za cholere nie moge go odnaleźć ponownie, tyczace nieswiadomej wiary w ‘zło’
    Niepokojąco tracę energię…może i ja musze totalnie paść, moze jestem uparta nie w tą strone…może zblizam sie do miejsca, gdzie bezpośrednio trzeba spojrzeć sobie w oczy…a moze to wszystko g…warte
    Przetrzepał mnie ostatno “Klejnot w twojej kieszeni” gangaji
    Aż dziwne, że sie tu tak rozpisuję, juz mi sie wybitnie nie chce zagrywać- tak bardzo szkoda mi czasu.. czymś przyciągasz, ale nie miej skrupułów wykasować tego

  52. astromaria powiedział/a

    @ blo: nie wiem, co ludzie rozumieją pod hasłem “okultyzm”. Słowo to oznacza po prostu “wiedzę”. Oczywiście, z wiedzą jak ze wszystkim: to tylko narzędzie, a jej wykorzystanie zależy od intencji używającego tegoż narzędzia. Nie mam pojęcia, dlaczego słowo to zostało zawłaszczone przez czarnych magów i KRK straszący czarnymi magami – ale taki już jest los słów, że propaganda nadaje im niewłaściwe znaczenie i wykorzystuje do straszenia owieczek.

    Słowo “okultyzm”, a nawet o zgrozo “ezoteryka” zaczynają mieć bardzo pejoratywne znaczenie, bo ktoś ma w tym jakiś interes. W rzeczywistości chodzi w tym wszystkim nie o “okultyzm”, a o zwyczajną czarną magię, czyli celowe i świadome szkodzenie bliźnim. I od tego każdy bez wyjątku musi trzymać się z daleka, bo jeszcze nigdy nikomu takie praktyki nie wyszły na zdrowie, jako że każdy (bez wyjątku) czarny mag ginie ze swojej własne ręki. Dzieje się tak, gdy rzuci klątwę na osobę czystą i niewinną. Od takiej osoby klątwa odbija się jak od lustra i wraca do nadawcy.

    Natomiast “wiedza tajemna”, zwana mylnie “okultyzmem” wcale nie jest “tajemna”, o czym pisałam tu i ówdzie. Jej “tajemność” polega na tym, że jest niepojęta dla ludzi, którzy nie osiągnęli poziomu rozwoju pozwalającego na jej zrozumienie. Dlatego też “wiedzę tajemną” można napisać czerwoną farbą na głównej fasadzie Dworca Centralnego i przez to nie straci ona swojego “tajemnego” charakteru, ponieważ niewtajemniczeni i tak nie zrozumieją co tam jest napisane. Z tego właśnie powodu astrologia jest całkowicie niezrozumiała dla racjonalistycznych głąbów. Oni są w stanie nauczyć się tylko astronomii, bo to jest dziedzina, którą trzeba wkuć i powtórzyć jak papuga zielona. Jeśli nauczysz papugę, że E=mc2 to ona i tak nie będzie tego rozumieć, ale będzie to powtarzać. Kto nie wierzy, niech sobie obejrzy na YT dyskusję filozoficzną na temat Boga 6 “najwybitniejszych uczonych”, oczywiście reprezentujących nauki ścisłe i będących ateistami. Ich zmagania z materią filozoficzną są tak żenujące, wręcz prostackie, że nie da się tego oglądać dłużej niż 5 minut. Książka “Bóg urojony” Dawkinsa jest równie prostacka jak wypowiedzi tych panów, a najbardziej przerażające jest to, że tacy ludzie rządzą światem. Nic więc dziwnego, że wokół widać wyłącznie rozkład i gangrenę.

    Co do horoskopu karmicznego – jak dla mnie każdy horoskop jest karmiczny, bo odczytuje się z niego właśnie karmę, a nie przypadkowe rzeczy. Ale jak odczytać horoskop bez godziny urodzenia? Taki odczyt jest zawsze bardzo nieprecyzyjny.

    Egzorcyzmy, brrrr, nie mam zaufania do egzorcystów, ani kościelnych, ani świeckich. Tak jak nie mam zaufania do lekarzy (wyjątkiem jest chirurgia urazowa i rekonstrukcyjna – ci kolesie to prawdziwi cudotwórcy). Jak powiedział Nietzsche: “Jeśli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga jest zainteresowany tym, żeby wróg pozostał przy życiu”… sama więc rozumiesz: nie może tego wroga zabić ani pokonać, bo z czego będzie żył? Leczenie i egzorcyzmy nie mogą być skuteczne, bo gdyby były lekarz i egzorcysta straciliby źródło dochodu. Z tego powodu trzeba sobie radzić bez pomocy “specjalistów”. Czyli stosując metodę duchowego uzdrawiania.

    Nie ma nic dziwnego w tym, że duchowe uzdrawianie jest oczerniane jako rzekoma “sekta”. Orłoś (ten z Teleexpressu) zrobił nawet wspólnie z Dominikańskim Centrum Informacji o Sektach obrzydliwy paszkwil, w którym kłamliwie wmawiali ludziom, że to rzekoma “sekta”, która łapie ludzi i trzyma ich zamkniętych w piwnicach oraz wykrada pieniądze z kont bankowych – mam nadzieję, że Towarzystwo Przyjaciół wytoczy im pokazowy proces sądowy i zmusi do odszczekania oraz zapłacenia dużej kary (ale i tak zapłaci nie Orłoś z własnej kieszeni, lecz jego firma, więc włos mu z głowy nie spadnie). Metoda jest sprawdzona przeze mnie osobiście, a co najważniejsze, nie wymaga żadnego szwendania się po żadnych piwnicach, ponieważ praktykuje się to w pojedynkę, u siebie we własnym domu, czyli na 100% bezpiecznie. I oczywiście jest to zupełnie za darmo.

    Jeśli zaczniesz praktykować znikną “goście”, przestaniesz zbierać złą energię (znam i to, też mi się to zdarzało) i odzyskasz energię.

    Takie spadki energii zdarzają się, gdy jakaś planeta ciężka, a zwłaszcza Saturn przechodzi przez 8 dom horoskopu. Doświadczyłam tego boleśnie na własnej skórze w końcówce lat 90-tych. To był koszmar i zmora. Tak “zdechnięta” nie byłam nigdy wcześniej. Ale to przejściowe, więc jeśli to jest przyczyną, to prędzej czy później minie.

  53. blo powiedział/a

    Tak na dzisiejszy koniec, by nie przeginać, oczywiście chodziło pewnie o czarną magię – pi razy drzwi orientuje sie, a Ty świetnie wyjaśniasz. Śmiem przypuszczać, że jestes jedna z nielicznych osób, które zdecydowanie są za prawdą, czystością…czego? zostawiam bez nazwy.
    Ogólnie jestem skrótowcem, przez co wynikają często niejasnosci, no ale cóż…
    Teoretycznie (…) siedziałam wiele lat w zenie i pewnie dzieki temu nie zwariowałam, ale KK odcisnął swoje piętno. I pewnie jest we mnie jeszcze tego błota. Watpliwości splątane wierzeniami z logiką. W końcu po coś żyję, choć zupełnie nietradycyjnie, broń Boże misyjnie. Najprosciej mi powiedzieć, ze brakiem energii jest brak wiary – a to kosmos, a nie temat rzeka.
    Cofanie sie jakiejs planety jest pewnie tez częścią czegoś Jednego i nalezy do całości.
    Dziekuję Ci, ze mogłam siebie wybebeszyć. Ze scianą się nie nagada, chyba, ze to ta od płaczu.
    Dziekuje i pozdrawiam

  54. kasiulek powiedział/a

    wiecie co?!ja doszłam do wniosku ze nic nie ma znaczenia oprócz swiadomosci,niech nas trują,czipują,usypiają ale i tak najwazniejsza jest świadomosc a reszta?to…jakiś kosmiczny żart,bo wszystko to przypomina bańki-wstańki takie Matrioszki(czy nie wiem jak to sie dokładnie nazywa)jedna w drugiej,jeden matrix w drugim a potem następny,bo zawsze w coś wierzysz,a i tak jest tylko umysł i jego iluzje.Dopóki posiadasz umysł i 5 zmysłów nie tak prosto wyjsc z matrixa,dla mnie(chociaz najbardziej sie przed tym wzbraniałam)jest jedna droga do wolnosci-medytacja.Niestety to brzmi z lekka buddyjsko,choć buddyzm niezbyt mnie inyeresuje,ale jest to skuteczna droga,(polecam),w innym przypadku wchodzimy i zapetlamy sie w kolejny matrix i tak w kółko….

  55. Ziemianin powiedział/a

    Witam…

    Filmik został usunięty, a opowieść czytałem już kiedyś i przyznaję, że opowiadanie to bardzo dobrze ilustruje sytuację człowieka, a jak ktoś ma wątpliwości, to proszę poczytać w materiałach, które krążą po necie; – “Tajny klub rządzi światem”, KLUB BILDERBERG, Rockefellerowie, Nowy Porządek Świata, etc. Jest tego trochę. Szukajcie, a znajdziecie…

    Pozdrawiam.

  56. astromaria powiedział/a

    Film zaktualizowany, a nawet lepiej, bo to jest playlista, więc polecą wszystkie odcinki do końca.

  57. Ziemianin powiedział/a

    Super. Dzięki.

UWAGA! Komentarze są moderowane. KOMENTARZE NIE NA TEMAT BĘDĘ KASOWAĆ! Do rozmów na dowolne tematy służą Hyde Parki (ogólny, zdrowotny i ekonomiczny - patrz strony na górze bloga). Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj: http://astromaria.wordpress.com/komentowanie-bloga/

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s