Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Posty oznaczone jako ‘Obyczaje’

Awantura o krzyże

Opublikował/a astromaria w dniu 14/11/2009

Buszuję sobie po sieci i nadrabiam zaległości prasowe, ale prawdę mówiąc, w dobie awantury związanej ze świńską grypą wszystko inne wydaje się marnością i nudą (nota bene w gazetce onet.kiosk od tygodni nie ma nawet najmniejszej wzmianki o grypie i szczepieniach – czyż to nie zdumiewające?) Właściwie tylko dwa tematy wydały mi się godne zatrzymania na chwilkę. Pierwszy to oczywiście sławny już wyrok w sprawie krzyży, a drugi dotyczy politycznej poprawności. Pewnie nie chciałoby mi się maglować tematu krzyży po raz nie wiadomo który, gdyby na horyzoncie nie pojawił się zupełnie niespodziewany gracz.

Jakieś 1500 lat temu Europa wpadła w sidła katolicyzmu, który (jak wszyscy wiemy z lekcji historii) szybko zamienił się w totalitaryzm religijno-światopoglądowy i tkwiła w tym niemal nieporuszona do niedawna, ale po tak długim okresie stagnacji musi przyjść czas na zmiany. Na fali politycznej poprawności w Europie uznano (jak najbardziej słusznie), że ani urzędy państwowe, ani szkoły nie są instytucjami religijnymi i muszą służyć wszystkim, niezależnie od wyznawanej religii i światopoglądu, a to oznacza, że nie ma w nich miejsca na żadne symbole religijne. Większość państw (z wyjątkiem oczywiście Polski i Włoch) uznała to za rzecz słuszną. Do szkoły mają prawo (a nawet wręcz obowiązek) chodzić nie tylko katolicy, ale również wyznawcy innych religii oraz ateiści. A tym widok krzyża może sprawiać przykrość. I nie chodzi tu tylko o niemiłą tym grupom manifestację jedynie-słusznej i dominującej pobożności katolickiej, ale (co dla mnie jest najważniejsze) o bezpieczeństwo psychiczne dzieci, które widząc nieszczęśnika przybitego do tego potwornego narzędzia kaźni mogłyby doznać szoku i urazu psychicznego. Pisałam o tym m.in. w tej notce. Co ciekawe symbol ten przeraża i bulwersuje nie tylko ateistów i wyznawców innych religii, ale również przedstawicieli innych odłamów chrześcijaństwa, np. Świadków Jehowy i Chrześcijan Dnia Sobotniego.

Od niedawna śledzę zmagania ugrupowania, zwącego się Wolni chrześcijanie wszelkich kultur na całym świecie na rzecz Chrystusa Kazania na Górze (co za długa nazwa!), którzy postawili sobie za cel pozbawienie Kościoła Katolickiego prawa do używania nazwy „chrześcijański”. Sześciu oskarżających (teolog, lekarz, dwóch dziennikarzy oraz dwóch prawników) uzasadnia swoje wystąpienie w pięciostronicowym liście, dlaczego – z ich punktu widzenia – Kościół utracił prawo do nazywania się „chrześcijańskim”.

„Krzyż z ciałem – głęboko niechrześcijański symbol!”

„Wyrok, który jest wskazówką dla wszystkich krajów europejskich” – tymi słowami skomentował Alfred Schulte, rzecznik Wolnych chrześcijan wszelkich kultur na całym świecie na rzecz Chrystusa Kazania na Górze, wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, dotyczący obecności krucyfiksu we włoskich szkołach publicznych. Sąd przyznał rację obywatelce włoskiej, która pragnie chronić swoje dzieci przed konfrontacją z krucyfiksem zawieszonym w klasie szkolnej. Według A. Schulte ścisły rozdział Kościoła i państwa jest przykazaniem zgodnym z nauką Jezusa z Nazaretu, który powiedział: „Oddajcie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu, co się  Bogu należy!”.

A. Schulte stwierdził: „Szczególnie jako chrześcijanie biorący na poważnie duchowe dziedzictwo Nazareńczyka mamy wielką wyrozumiałość dla obywateli wielu krajów europejskich,  u których  prezentowanie człowieka, torturowanego i okrutnie zamordowanego na krzyżu wywołuje zgorszenie, szczególnie jeśli konfrontowane są z tym dzieci.  Przedstawianie w ten sposób śmierci Jezusa było dla pierwszych chrześcijan zupełnie nieznane. Jeszcze w III wieku jeden z pierwotnych chrześcijan, Minucius Felix, napisał: ‘Również do krzyży nie modlimy się i nie jest naszym staraniem, by tak czyniono’. Jeśli w zamian za to używany byłby prachrześcijański symbol prostego, drewnianego krzyża, to najprawdopodobniej do konfliktu by nie doszło”.

Takie obrazowe przedstawianie ukrzyżowanego ciała nie symbolizuje zwycięstwa Jezusa, Chrystusa,  nad cierpieniem i śmiercią, lecz  uwiecznienia w makabryczny sposób Jego rzekomą klęskę wobec sił ciemności. Martwy człowiek na krzyżu nie może już nic powiedzieć – to bardzo odpowiada kapłanom, którzy nie tylko skazali Go na krzyż, lecz do dnia dzisiejszego przekręcają w Jego imieniu Jego naukę. Dlatego też oskarżyliśmy Kościół watykański i Kościół luterański o zaniechanie: Nie powinni dłużej nazywać się ‘chrześcijańskimi’!”

W 36-stronicowym pozwie ‘Wolnych chrześcijan’ wniesionym  przeciwko Kościołowi watykańskiemu (…)  skierowano do niemieckich biskupów między innymi te słowa:  „Codziennie od nowa przybijacie Jezusa, Chrystusa, do krzyża, bo czynicie inaczej, niż On tego pragnął. A potem w triumfalnym pochodzie wleczecie Go po ulicach jako zmarłego na krzyżu, chociaż On zmartwychwstał, i obnosicie się z Nim jak ze zdobyczą, którą upolowaliście”.

Jak z tego widać krzyż nie podoba się nie tylko ateistom, agnostykom i osobom bezwyznaniowym, ale również chrześcijanom.

Zdjęcie krzyży ze ścian instytucji państwowych nie oznacza bynajmniej prześladowania katolików ani ograniczania ich prawa do wyznawania religii. Mogą ją wyznawać do woli, w miejscach do tego wyznaczonych i we własnych mieszkaniach, gdzie mogą wieszać krzyże nawet na wszystkich ścianach we wszystkich pomieszczeniach. Mogą je nosić również na swoich prywatnych szyjach i jako kolczyki w uszach, jeśli taka jest ich wola. Jednak urzędy i szkoły nie są ich własnością, należą one do wszystkich ludzi, bez względu na wyznanie.

Nie zdjęcie krzyży ze ścian oznacza pogwałcenie praw ludzi nie będących katolikami. Muszą oni tolerować wszechobecność symboli, które są im obce i których akceptować nie mają obowiązku. Zmuszanie ludzi do obcowania z nieakceptowanymi symbolami kojarzy się z totalitaryzmem – przypominam, że w czasach okupacji wszędzie wisiały znienawidzone swastyki, a za komuny sierpy i młoty i podobnie jak obecnie obywatele nie mieli w tej kwestii nic do gadania.

PS. Polska nie jest krajem katolickim, lecz demokratycznym i konstytucyjnym. Katolicyzm nie jest naszą tradycją. Został nam narzucony ogniem i mieczem przez obce mocarstwo. Naszą tradycją było pogaństwo!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 39 »

Przeciwieństwa są tym samym

Opublikował/a astromaria w dniu 10/10/2009

Fundamentaliści stojący po jednej stronie barykady ogłosili makabryczny cud, a ci po przeciwnej stronie potraktowali to na serio i polecieli do prokuratury.

Że Kościół ma więcej niż czarne poczucie humoru wiadomo nie od dziś. Ale zawsze uważałam, że nie muszę mu kibicować. Jeśli ktoś przeżywa duchowe uniesienia z powodu jedzenia ludzkiego ciała i picia krwi (nawet, jeśli jest to tylko gest symboliczny), to ja mogę mu tylko współczuć i dziwić się, że nie wsadzają za to do psychiatryka. Ale podniecać się tym w żadnym razie nie zamierzam. Skoro jest to legalne, to niech sobie ludziska wierzą w co chcą i robią co chcą. Wolni ludzie w wolnym kraju mają prawo robić wszystko, jeśli tylko nie łamią prawa. Jeśli chcą wierzyć, że kawałek opłatka zamienił się w krwawy skrzep, a w rzeczywistości w kawałek „serca w stanie agonalnym” i że jest to piękny, boży cud, to ich problem.

Jest jednak taka frakcja, która głosi pochwałę rozumu i uważa siebie za racjonalistów. Hmm, nie raz popisy tego „rozumu” doprowadzały mnie do ataków histerycznego śmiechu. I tym razem nie jest inaczej. Otóż ci „rozumni ludzie”, dowiedziawszy się o cudzie mniemanym… polecieli do prokuratury. Bo ich zdaniem te kilka komórek serca to fragment ludzkiego ciała, a w takim razie jak nic ktoś musiał dokonać krwawego mordu. A więc ktoś musiał rozpłatać komuś klatkę piersiową i wyrwać z niej ten ochłap, bo przecież niemożliwe jest, żeby te świeże tkanki mogły należeć do osobnika, który zginął na krzyżu 2000 lat temu. Jest to wbrew rozumowi i przenajświętszej (materialistycznie ograniczonej) Pani Nauce.

Wart Pac pałaca, a pałac Paca…

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 62 »

Chyba muszę iść do wyszalni

Opublikował/a astromaria w dniu 16/07/2009

Miałam noc jak z horroru. Dwaj młodzi sąsiedzi z parteru pili wczoraj cały dzień i cały dzień (za przeproszeniem) darli mordy tak, że szyby w oknach brzęczały. Miałam nadzieję, że się w końcu zmęczą i padną, ale się przeliczyłam. Młode organizmy mają dużą wytrzymałość, więc po krótkiej drzemce wieczornej panowie zaczęli od początku. Pili, wrzeszczeli, palili i bluzgali. Kłócili się i godzili. Wszystko z całą mocą płuc i gardeł.

Zawsze mnie zastanawia, dlaczego ludzie w ogóle nie reagują na takie rzeczy, chociaż oka zmrużyć się nie dało. Jakby tego było mało, upał był wprost nie do zniesienia, więc człowiek wprost przylepiał się do łóżka i trudno było zasnąć nawet w zapadającej na krótką chwilkę ciszy. Moje interwencje nie przynosiły żadnych rezultatów, więc w końcu trochę zaczęłam się bać, że mogę dostać rano po buzi.

Jakby hałasów było za mało, matka Natura dołożyła swoje: przeszła nad nami burza, jakiej dawno nie pamiętam. Błyskało i potężnie grzmiało od 1:45 do 4:30, ale na szczęście nie wiało i nie lało, więc nic strasznego się nie stało. Jeszcze przed końcem burzy młodzieńcy wyszli na podwórko i znowu zaczęły się wrzaski.

Rano kilku sąsiadów miało w końcu dość. Najpierw jedna pani narobiła krzyku, po chwili druga, do niej dołączył się sąsiad mieszkający pode mną (ale słabo i bez przekonania, chociaż wyglądał na zmordowanego; czyżby męska lojalność wobec „męskich” potrzeb alkoholowych?), w końcu zbiegła kolejna sąsiadka, wściekła jak osa, krzycząc, że całą noc oka nie zmrużyła, a musi iść do pracy, która wymaga od niej skupienia i odpowiedzialności (zdaje się, że ta pani jest anestezjologiem, mam nadzieję, że mimo nieprzespanej nocy jej pacjenci nie ucierpieli). Wszystko to na młodzieńcach nie zrobiło najmniejszego nawet wrażenia. Wydzierali się dalej, aż w końcu ok. 9 padli na twarze (ale nie cieszcie się, nie na długo).

Ja już zasnąć nie mogłam, więc powlekłam się do łazienki, a potem do kuchni. Włączyłam radio i… wkurzyłam się jeszcze bardziej.

W radiu jakiś ekspert bankowy zapewniał, że w Polsce nie ma żadnego kryzysu, że nasze wskaźniki nie poszły w dół, a jeśli, to minimalnie i że jest OK. Jak tylko skończył panowie komentatorzy obecni w studio wprost wpadli w szał. Najpierw jeden zaczął krzyczeć, że tak optymistycznego osobnika jak żyje nie spotkał i jak to w ogóle można gadać takie rzeczy. Inni natychmiast zaczęli się przekrzykiwać, jak mantrę lub magiczne zaklęcie powtarzając „kryzys jest, kryzys nas dopadnie, nie uda się nam uniknąć kryzysu, cały świat pogrążony jest w kryzysie i my też będziemy w kryzysie…” Amen, według wiary waszej niechaj się wam stanie…

Następnie pojawił się prezydent Wałęsa i zaczął gadkę o tym, jak to my koniecznie musimy mieć tarczę antyrakietową i jak to my musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, żeby prezydent Obama nam tę tarczę zbudował i jakie to straszne, że jakoś się do tego nie pali. W związku z tym przykrym brakiem miłości do narodów Europy Środkowej (a tak naprawdę bardzo mocno wschodniej, a nawet południowej) wszyscy ważni politycy, głównie byli prezydenci, wystosowali pismo z błaganiem, żeby nas tą tarczą koniecznie uszczęśliwić, bla bla bla. Nawet Vaclav Havel pod tym się podpisał! W komentarzu dziennikarka napomknęła nieśmiało i między wierszami, że narody tych państw to akurat sobie wcale tej tarczy nie życzą, ale nie zatrzymała się nad tym dłużej. Bo i po co, skoro wiadomo, że narody to barany i nic do gadania nie mają. Jest przecież oczywiste, że świat należy do polityków i to oni tu rządzą, a lud może się pocałować (albo ich), wiadomo w co.

Potem na antenie pojawiła się sprawa wyłudzenia z Urzędu Skarbowego 14 mln zł przez… ostoję świętej uczciwości, czyli Kościół Katolicki. Wprawdzie nie należało mu się nic, ale i tak zaśpiewał sobie 7 mln haraczu, bo biskup Gocłowski nie miał kasy na spłatę długów spowodowanych przez przekręty w Stella Maris. Urzędnik odmawiał, i słusznie, bo zgodnie z prawem nie mógł tych pieniędzy wypłacić. Ale przecież to Kościół, pan nasz i władca, jakże więc można mu czegokolwiek odmówić? Więc szef pana uczciwego urzędnika wpadł w święte (nomen omen) oburzenie i postraszył, że przecież biskup mu tego nie wybaczy! I dał Kościołowi nie 7, lecz 14 baniek, a niech ma, co będziemy żałować na tak nieskalaną instytucję. Potem tłumaczył się facet, który powinien kontrolować to, co się w Urzędzie Skarbowym dzieje. I mógł się pochwalić, że dobrze wykonuje swoją pracę, przecież zaskarżono tę oszustkę emerytkę, co to nie wypisała faktury na 5 złotych za odbitkę xero, przez co państwo straciło 60 gr podatku! Paskudną babcię kanciarkę skazano i zmuszono do zapłacenia dobrze ponad 300 zł kary. Ale Kościołowi uszłoby pewnie na sucho te 14 milionów, gdyby nie ta paskudna lewicowa czarownica, posłanka Senyszyn, która nasłuchała się jakichś pokątnych plotek krążących w narodzie i z tego powodu postanowiła wnieść interpelację do Sejmu. W sprawie zwykłych, wrednych plotek! Tym sposobem biskup został splaniony, a przecież do tej pory udawało mu się udawać, że nie tylko nie miał nic wspólnego z przekrętami, ale nawet nic o nich nie wiedział.

Kiedy kończyłam robić obiad jakiś amerykofilny cymbał zaczął wciskać słuchaczom kit, że USA to najwspanialszy kraj na świecie i że wojsko USA niesie zbawienie całemu światu, bo gdyby nie USA to świat by zginął, a my byśmy przegrali II wojnę światową, no i oczywiście zły Bin Laden, który zaatakował WTC oraz Londyn i Madryt… tu już nie wytrzymałam i wyłączyłam radio.

Ach, te nasze ukochane media, jaki człowiek robi się mądry, gdy ich słucha.

PS. Młodzi sąsiedzi wyjechali, więc do soboty będzie cisza. A potem strach pomyśleć…

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , | Komentarzy: 27 »

Patriarchalna mentalność jaskiniowa a ekonomia

Opublikował/a astromaria w dniu 28/05/2009

Irlandia jeszcze do niedawna była krajem tradycyjnie katolickim. Tak tradycyjnie, że mogłaby być niedościgłym wzorem nawet dla nas, siermiężnie moherowych i rydzykowych Polaków. W czasach, kiedy u nas piękne i ambitne damy ujeżdżały traktory i kombajny, w Irlandii panowało głębokie średniowiecze obyczajowe, a Kościół, wraz z władzą państwową robił rzeczy, o jakich nie śniło się naszym, tak chętnie oskarżanym o wszeteczność wszelaką klechom.

Ostatnią pralnię Magdalenek zamknięto tam w roku 1996, a dziś wychodzą na jaw niewyobrażalne wprost afery pedofilskie, a nawet ujawniane są zbiorowe groby dzieci pochowanych potajemnie w piwnicach prowadzonych przez klasztory sierocińców.

Gdyby ktoś nie wiedział, czym były owe Magdalenki spieszę z wyjaśnieniem: każda panna, na którą padł choćby cień podejrzenia o „niemoralne prowadzenie” mogła wpaść w ręce siostrzyczek zakonnych i skończyć dożywotnio jako niewolnica, pracująca od rana do nocy, bez prawa do urlopu, w kościelnej pralni. Za „niemoralność” można było skazać dziewczynę wyróżniającą się urodą tylko dlatego, że wzbudzała żywe zainteresowanie chłopców, pannę służącą która wróciła z wychodnego po godzinie 22, dziewczynę, która padła ofiarą gwałtu, że o młodocianych matkach nawet nie wspomnę. Tym ostatnim odbierano dziecko i umieszczano je „w dobrej katolickiej rodzinie” bądź w kościelnym sierocińcu, gdzie stawało się niewolnikiem seksualnym dla pedofilów w czarnych kieckach.

Jeśli dziewczyna i jej dziecko wpadły w szpony kościoła nie można ich było stamtąd wyrwać żadnym sposobem. Zdarzało się, że nawet najbliższa rodzina nie miała pojęcia, co się z nimi stało i gdzie ich szukać, a nawet jeśli się w końcu dowiedziała, to jej prośby o uwolnienie nie przynosiły żadnych rezultatów. Władza boga jak wiadomo jest ponad wszelkimi ludzkimi prawami i nie da się z nią negocjować.

Nie przez przypadek ofiarami były przede wszystkim kobiety i dzieci. To norma w systemie patriarchalnym. System, który w Irlandii stworzył Kościół to najprawdziwszy totalitaryzm, gorszy nawet od komunistycznego. Czy naród ukształtowany przez taką moralność może mieć normalną mentalność? No cóż, wygląda na to, że nie może.

Efekty religijnego prania mózgu widać w Irlandii jak na dłoni.

Mężczyzna ma odzyskać portfel
Newton Emerson, publicysta “Irish Times”, czterdziestoparolatek:
Rozrzutność kobiet – jedna z przyczyn recesji. To kobiety w większości małżeństw decydują o wydatkach. W odróżnieniu od mężczyzn nie znoszą oszczędzać i chodzą na zakupy dużo częściej, niż mężczyźni, szaleje w nich wtedy hormon estrogenu. Kobiety były wiodącą siłą pchającą Irlandię ku upadkowi. Jestem zdania, że zwolnienie kobiet z pracy mogłoby złagodzić efekty recesji. Zmniejszy to ich apetyt na wydatki, a mężczyzna zyska pracę, dzięki której utrzyma rodzinę. I to on w końcu odzyska portfel.

Dlaczego daliśmy kobietom pracować?
Tom Farrell ze Swords koło Dublina, bezrobotny księgowy, 58 lat
40 lat temu mówiono, że zwiększenie kobietom dostępu do pracy zabierze pracę mężczyznom. I że będzie to miało skutek antyrodzinny. Dlaczego daliśmy kobietom pracować? Dlaczego wszyscy prócz Emersona nadal boją się wyciągnąć ten argument? Może nie doszłoby do recesji. Jestem bezrobotny i zależny od żony, która pracuje w sektorze publicznym. Zajęła moje miejsce i jest zbyt zajęta, by zajmować się mną.

U nas teksty będące manifestacją samczego, seksistowskiego widzenia rzeczywistości wzbudzają zawsze lawinę protestów nie tylko feministek, a w Irlandii nawet kobiety przyznają rację swoim oskarżycielom.

Biję się w piersi!
Laura z Galway, stewardesa, 35 lat
Widziałam w “Sunday Times” listę stu najbogatszych kobiet Irlandii i ich wydatki. Jaka idiotka wydaje na torebkę 10 tysięcy euro i zmienia ją za pół roku na jeszcze droższą, bo nie pasuje do płaszcza? Takie jesteśmy. My, kobiety, musimy się przyznać do próżności. Ja biję się w piersi! Podliczyłam zeszłoroczne wydatki na ubrania, kosmetyki i salony piękności. 12 tysięcy euro!

Prawda, jakie to proste? Irlandczycy dokonali odkrycia, że to rozrzutność kobiet spowodowała kryzys! Mało tego: wredne babska zabrały pracę mężczyznom, przez co mężczyźni nie mogą utrzymać swoich rodzin. Kobiety oczywiście rodzin nie mają, bo są trutniami, więc nie powinny dostawać do ręki portfela ani karty kredytowej. Przyjdzie taka, uwiedzie porządnego faceta, zrobi mu dziecko albo nawet całą chmarę bachorów, a potem znika w sinej dali zostawiając go w ciąży i z całym tym kłopotem samego. I nie płaci alimentów, bo wszystko przepija lub zostawia w burdelu. Dlatego mężczyzna musi być chroniony i to on przede wszystkim musi mieć pracę.

A gdyby tak zamknąć kobiety w czterech ścianach domów i dać mężczyznom wszystkie pieniądze świata, to jak myślicie, na co by je wydali?

Bingo!

Na baby!

Mężczyźnie na ogół wystarczą stare dżinsy i wyciągnięty sweter. Zamiast ciuchów woli samochód. Ale kiedy już kupi sobie taki, o jakim zawsze marzył, zaczyna na tę brykę rwać dziewczyny. A to kosztuje. I tym sposobem cała męska fortuna i tak prędzej czy później przechodzi w ręce pięknych dam. Nawet jeśli się w końcu ustatkuje, i tak wyda pieniądze z powodu kobiety: rodzina potrzebuje mieszkania lub domu, a żona ciuchów i kosmetyków. No i bryka też by się jej przydała.

Czytam dalej i nagle… cóż za odmiana!

Pamiętam radosne kolejki w banku
Liam, sklepikarz z Dublina, lat 63
Chciwość osiągnęła apogeum, kiedy banki zaczęły rozdawać kredyty jak promocyjne gifty.
Pamiętam te radosne kolejki w banku. Ludzie traktowali kredyt jak darowiznę. Jeden chciał wybudować wyśniony dom, inny rozkręcał interesy, znajomy zaciągnął kredyt na wycieczkę dookoła świata.

Czy dobrze widzę? Zdaje się, że w tym fragmencie mowa jest raczej o mężczyznach i ich lekkomyślności w zaciąganiu kredytów na (nie oszukujmy się) nierzadko zwykłe duperele. Przecież jak dają, to trzeba brać. Tylko głupi by nie skorzystał.

Heh, wyszło na to, że raczej głupi ten, kto skorzystał.

Głupi jest ten, kto nie zna historii świata, nie interesuje się prawami rynku i nic nie chce wiedzieć o pieniądzu. Gdyby był mądry, to by wiedział, że pieniądze to tylko papierki nie mające żadnego pokrycia w złocie. Banki drukują je bez umiaru i rozdają… jak papierki. Ale kiedy przychodzi czas spłaty, wtedy kończą się żarty. I nagle okazuje się, że te bezwartościowe papierki stają się warte więcej niż złoto, domy, samochody i wszystko, co posiadasz. Nie masz drukarni pieniędzy (a pewnie, za głupi jesteś, żeby ją mieć, prawo na to nie zezwala), więc musisz oddać bankowi wszystko, co posiadasz, a i to zwykle jest za mało, bo procenty od długu tak narosły, że w końcu nie masz innego wyjścia, jak osobiście oddać się do niewoli.

Współczesne niewolnictwo znowu rozkwita. Ale nie wygląda tak samo, jak w dawnych, romantycznych czasach. Dziś każdy z nas jest własnością swojego kraju i stopniowo, powoli pozbawiany jest należnych mu praw obywatelskich. Ostatnim i najskuteczniejszym sposobem pozbawienia ludzi resztek wolności są kredyty: bierzesz, bo dają i nie myślisz, co będzie później. A później idziesz siedzieć. Ale żebyś się w pace nie nudził, władza zapewni ci zajęcie: będziesz pracował za darmo, a jak będziesz grzeczny dostaniesz paczkę fajek. Pomyśl, jakie to szlachetne – dzięki temu rozwiązaniu nie będziesz ciężarem dla społeczeństwa, które zostanie zwolnione z kosztów utrzymywania zgrai więźniów, próżnujących za kratami. A ciężko pracujący więźniowie nie będą mieli czasu kombinować i nic złego do łbów im nie wpadnie. No i gospodarka znowu rozkwitnie. Tania, a może nawet darmowa siła robocza postawi ją na nogi.

PS. Nie bierzesz kredytów i nie masz żadnych długów – jesteś wrogiem społecznym numer 1. Możesz być pewien, że jeśli znajdziesz się w potrzebie będziesz dla banku niewiarygodny i nie będziesz mógł kupować na raty.

Skąd biorą się takie kryzysy jak obecny

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 12 »

Tłuc, czy wychowywać bezstresowo?

Opublikował/a astromaria w dniu 14/04/2009

Za każdym razem, gdy tylko ktoś wspomni w towarzystwie lub na forum dyskusyjnym o wychowaniu bez bicia i przemocy, natychmiast jakiś inny ktoś z ironią rzuca hasło „wychowanie bezstresowe, hahaha” i już po chwili wybucha straszna awantura. Wrogowie „bezstresowego wychowania”, którzy, co oczywiste, są zwolennikami domowej przemocy, wpadają w istny amok, stając się głusi jak pień na wszelkie argumenty, a najbardziej na ten, że jest jeszcze trzecia opcja do wyboru.

Tytułowe pytanie jest tak samo „mądre”, jak to, czy lepiej być wierzącym czy ateistą. Na oba odpowiadam tak samo: obie opcje są błędne, ponieważ reprezentują przeciwstawne skrajności.

Wszystko jest podwójne; wszystko ma swoje bieguny; wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem; podobne i niepodobne są tym samym; przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze, lecz różne w stopniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić (IV Prawo Hermetyzmu, Kybalion)

Każde z tych wychowawczych przeciwieństw wydaje takie same owoce: zarówno dzieci bite, jak i wychowywane bezstresowo są nieprzystosowane do życia, zalęknione i pozbawione poczucia własnej wartości.

Przeglądając w Internecie różne opinie na temat wychowania łatwo zauważyć, że poglądy autora zależą od jego światopoglądu. Katolicy nawołują do trzymania się tradycji, do kształtowania dzieci na obywateli szanujących hierarchię społeczną i autorytety, potępiają relatywizm i uważają, że dziecko należy do rodziców, którzy mają wszelkie prawa, żeby traktować je tak, jakby było ich własnością. Wszelką ingerencję ze strony państwa czy prawa uważają za skandaliczny zamach na ich prywatność i rodzinę jako taką.

Ateiści przejawiają zdecydowanie więcej empatii i otwartości, uważając, że dziecko należy traktować po partnersku i przyjacielsku, wyjaśniając mu, dlaczego powinno zachowywać się w określony sposób.

O biciu i idącym w ślad za nim braku emocji, współczucia i serdeczności (wychowanie autorytarne) już pisałam, więc wyliczę tylko w skrócie, jakie są jego skutki. Co otrzymaliśmy i czego nauczyliśmy się w domu rodzinnym, to przekazujemy później światu jako ludzie dorośli. Ci, którzy doświadczyli rodzicielskiej wściekłości i bicia, sami stają się wściekli i agresywni i co oczywiste – gotowi są bić każdego, kto się im sprzeciwi. Ci, którzy mieli rodziców tyranów i równie bezwzględnych nauczycieli czują się najpewniej, gdy sami są tyranami i podporządkowują sobie innych. Tacy ludzie wierzą w prawo pięści, w tradycyjną hierarchię, a przede wszystkim w to, że świat można naprawić tylko żelazną dyscypliną, pruskimi szkołami, drakońskimi karami (np. karą śmierci) i krwawymi wojnami. To właśnie ci ludzie zostają bezwzględnymi, wymyślającymi „oś zła” politykami i to właśnie przez nich wojny nigdy się nie kończą.

Czasem się zdarza, że ci, którzy doznali brutalnej przemocy ze strony rodziców zaczynają rozumieć, jak wielkie zło im wyrządzono. Nie chcą krzywdzić własnych dzieci, więc postanawiają, że sami będą wychowywać swoje pociechy zupełnie inaczej. Bez bicia, tresury, krzyków ani innej brutalności (leseferyzm). Problem w tym, że ci ludzie nie wynieśli z rodzinnego domu żadnych wzorców, na których mogli się uczyć właściwego postępowania z dziećmi. Z tego powodu czują się, jakby zawiśli w próżni. Tak bardzo boją się brutalności, że przeginają w przeciwną stronę. Każdy rodzaj dyscypliny kojarzy im się z tresurą, brutalnym terrorem lub okrucieństwem, więc postrzegają go jako niebezpieczny i zły. To prowadzi do zupełnego braku jakichkolwiek reguł, obowiązujących ich dzieci. I w ten sposób wpadają z deszczu pod rynnę, w pułapkę bezstresowego wychowania, które kończy się równie fatalnie jak drakońska tresura.

Wygląda na to, że legendarne „bezstresowe wychowanie” jest jakimś rodzajem samowoli wychowawczej, do której nie przyznaje się żadna szkoła pedagogiczna. Jest to idea, która pojawiła się już dawno temu. Zalecał ją np. J. J. Rousseau, który pisał, że „człowiek jest z natury dobry, ale wypacza go cywilizacja”. Z innych znanych ludzi podobne poglądy głosił Lew Tołstoj oraz twórcy psychologii humanistycznej, A. Maslow i C. Rogers. Późniejszy autorytet pedagogiczny, dr Benjamin Spock, któremu przypisywano autorstwo tej idei zdecydowanie się od niej odciął.

Dlaczego bezstresowe wychowanie jest pomyłką?

Bezstresowe wychowanie nie jest przejawem miłości. Co gorsze – sprawia, że dzieci wychowywane w ten sposób nie mają poczucia bezpieczeństwa i są niedojrzałe. Dowodem na to jest ich zachowanie. Często można odnieść wrażenie, że prowokują one swoich opiekunów do zdecydowanego powiedzenia „dość!”, a nawet można odnieść wręcz wrażenie, jakby chciały dostać po pupie. Kiedy rodzic nie podejmuje żadnych działań, dziecko zachowuje się coraz gorzej, aż w końcu staje się tak nieznośne, że nikt nie chce takiej rodziny gościć w swoim domu ani przebywać z nią na wakacjach.

Dziecko musi przestrzegać pewnej umiarkowanej i rozsądnej dyscypliny (autorytatywny styl wychowania). Czuje się ono dobrze tylko wtedy, gdy reguły są jasno określone, kiedy każdy dzień ma swój rozkład, a ono ma konkretne obowiązki do wypełnienia. W pracy wychowawczej lepiej sprawdzają się zachęty i nagrody niż kary, ale i bez kar żyć się nie da. Z dziećmi tak już jest, że czasem ich zachowanie wymyka się spod kontroli i należy przywołać je do porządku. Zapewniam państwa, że to „przywoływanie do porządku” wcale nie musi oznaczać przemocy fizycznej. Dziecko, które kocha i szanuje swojego rodzica czuje się podle, że zawiodło jego zaufanie, a to już może być wystarczająca kara. Wystarczy więc „wezwać je na dywanik” i patrząc mu głęboko w oczy spytać, co dane zachowanie miało znaczyć i co ma na swoje usprawiedliwienie. Jeśli się wstydzi i obiecuje, że to już nigdy więcej nie powtórzy, sprawa powinna być uznana za zakończoną.

Jeśli wykroczenie jest poważniejsze, wtedy zupełnie dobrze sprawdza się metoda „rachunku sumienia”, które kończy się samodzielnym wskazaniem rodzaju kary, jaką trzeba ponieść. Musi to być kara dość dotkliwa, ale nie okrutna. Zwykle rodzic i dziecko są w stanie wynegocjować jakiś rozsądny kompromis.

Ci wszyscy, którzy zostali wychowani przez wymagających, konsekwentnych, ale jednocześnie kochających i sprawiedliwych rodziców w naturalny i spontaniczny sposób odnoszą się do bliźnich z miłością i szacunkiem. Tacy ludzie nie cierpią na zaskakujące ataki furii ani nie potrzebują zaglądać do dekalogu, żeby kontrolować swoje zachowanie, ponieważ i bez tego miłują bliźniego z całego serca, a wszelka przemoc i mordowanie, również na wojnie, jest im wstrętne. Takie dzieci w dorosłym życiu w naturalny sposób tworzą zdrowe związki partnerskie, cieszą się satysfakcjonującym pożyciem małżeńskim i wychowują swoje dzieci na łagodnych, nastawionych pokojowo ludzi.

Jako ilustrację zamieszczam tu tabelkę ze strony Wychowawca:

diana-baumrind1

I na samo zakończenie: proszę zwrócić uwagę na podwójną moralność ludzi zalecających bicie dzieci.

Gdybym ja w czasie ostrej dyskusji z takim osobnikiem przywaliła mu w tyłek lub w twarz, natychmiast wezwałby policję i domagał się dla mnie najsurowszej kary za naruszenie jego nietykalności cielesnej, mimo, że oboje jesteśmy dorośli, a ja, jako kobieta, nie dorównuję mu ani siłą fizyczną ani wielkością. Ale kiedy on, wielki i silny facet, tłucze maleńkie dziecko, nie uważa tego za naruszenie jego nietykalności fizycznej i dowodzi, że “to co innego”. Gdzie w tym jakakolwiek logika?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 17 »

Ludzie maile piszą

Opublikował/a astromaria w dniu 14/04/2009

Co jakiś czas dostaję maila-curiosum. Panna Justynka przestała do mnie pisywać, pogrążając mnie w głębokim smutku (Justynko, tęsknię do twoich głębokich przemyśleń), ale chyba doczekała się godnej następczyni.

Czy ktoś wie, o co chodzi tej pani:

Według mnie tacy ludzie jak pani wierzą w głupotę. Katolizmu uczono mnie od dziecka. Wierzę tylko w Boga.Nie widziałam go lecz nie mało mi życie uratował gdy wisiało na włosku. skoro mam w to uwierzyć rzuć na mnie urok. Ale taki co mnie zmieni w szczeniaczka westleya 3 miesięcznego oczywiście na początku wakacji. Nie zapomnij jeszcze o jednym paniusiuod głupoty skoro będę tym pieskiem postaraj się by wziął mnie Kamil Marcinowski z Barda. Reszta moja sprawa. W tedy w to uwierzę

Nawet jak na bardzo młodą nastolatkę to dość kuriozalne.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , | Komentarzy: 26 »

Uważajcie plagiatorzy!!!

Opublikował/a astromaria w dniu 09/04/2009

Po raz kolejny odkryłam plagiatorkę moich tekstów. Osoba, która na eioba używa pseudonimu contra bezczelnie spisała nawet mój życiorys, podając go jako swój. Pozostałe teksty również są praktycznie czystymi plagiatami, z niewielkimi dopiskami z jakichś innych źródeł.

Czy niektórzy ludzie są nienormalni? Czy oni sądzą, że mogą robić takie rzeczy i pozostać bezkarnymi? Że nikt, a zwłaszcza autor, niczego się nie dowie?

Napisałam do niej maila o tej treści:

Witam,
jestem właścicielką oraz autorką strony www.astro.eco.pl oraz blogów: http://astromaria.wordpress.com/
http://astromaria.blogspot.com/
http://astrofaq.blogspot.com/
Chyba wiesz, co mam zamiar ci powiedzieć. Daję ci 3 dni na usunięcie wszystkich moich tekstów z eioba. Jeśli tego nie zrobisz podejmę bardziej zdecydowane kroki.
Pozdrawiam niegrzecznie
MS

Ze zdenerwowania nie zauważyłam w pierwszej chwili, że obok każdego tekstu na eioba znajduje się przycisk do zgłaszania naruszenia praw autorskich. Gdy tylko go zauważyłam, natychmiast z niego skorzystałam. Nikt nie zgłosił żadnych wątpliwości co do moich roszczeń, które zostały uwzględnione przez adminów natychmiast i bez żadnych zastrzeżeń.

Dopisek z ostatniej chwili (11 kwietnia): contra skasowała WSZYSTKIE swoje wcześniejsze artykuły (mam ich kopie), nie tylko te, które splagiatowała ode mnie. Czyżby to znaczyło, że wszystkie były plagiatami?

Ale to jeszcze nic! Pewien bardzo ordynarny użytkownik, który najpierw mnie obrzucił oszczerstwami, a potem napisał plugawy i rynsztokowy tekst o czarownicy, mając ewidentnie mnie na myśli (uwaga panie J.S. – jego kopię również mam w swoim komputerze) również nagle skasował WSZYSTKIE swoje artykuły. Nie tylko ten o czarownicy. A zgromadził za nie pokaźną ilość 2.870 punktów.Wygląda na to, że zaczyna biedaczek pracę od podstaw. Czyżby się czegoś przestraszył? Jedno tylko jest pewne – nienawidzi mnie płomienną nienawiścią i jakby mógł, to by mnie spalił na stosie. Jak czarownicę.

Widzę w statystykach, że zaglądacie tutaj z eioba. Więc Wam coś powiem: kochaliście contrę za jej oświecające teksty? Taka mądra z niej była kobieta? I jaka oświecona, prawda?

Pięknie.

Sęk w tym, że podziwialiście mnie, a nie contrę. Bo to ja byłam autorką tego, co uważaliście za dzieło contry. Nie rozumiem więc, skąd nienawiść niektórych jej wielbicieli do mnie. Co złego zrobiłam? Że zgłosiłam plagiat? Czyż nie mam prawa do swojej własności?

Zostałam okradziona, więc mam prawo domagać się sprawiedliwości.

Dlaczego więc plujecie na mnie, a nie na złodziejkę?

A contra?

Napluj takiej w twarz, a powie, że deszcz pada. Za grosz honoru ani wstydu nie ma.

Gdyby mnie udowodniono plagiat zapadłabym się pod ziemię ze wstydu, a ta bezczelna baba jeszcze śmie mnie agresywnie zaczepiać i obrażać.

No i sprawa się wyjaśniła: contra jest członkinią sekty Himavanti, a eioba jest tej sekty własnością i  polem działania.

Jakże mogłam się tego nie domyślić? Znam te niskie wibracje, a oni znają mnie i to stąd wzięła się nienawiść tych sekciarzy do mnie od pierwszego momentu, kiedy tam się pojawiłam.

I uwaga końcowa: wrażenie, że sekta zgromadziła licznych wyznawców i że posiada duże wpływy jest mylne.

Podążając za linkami w statystykach mojego bloga natrafiłam na WordPress na kilka blogów, ewidentnie prowadzonych przez ludzi z Himavanti, ale kiedy przyjrzałam się tym blogom bliżej stało się dla mnie oczywiste, że wszystkie one należą do Mohana i są pisane przez niego osobiście. Niech was nie zwiedzie ilość nicków i nazwisk autorów obu płci. Facet ma tak charakterystyczny styl, że nie może być mowy o pomyłce. Również osoby tak licznie i aktywnie komentujące te blogi są tylko i wyłącznie kolejnymi klonami Mohana.

Mohan skarbie, twój obłąkany styl wypowiedzi identyfikuje cię od razu, jak odcisk twojego palca. Ani mnie, ani innych inteligentnych ludzi nie zwiedziesz. Ale jestem ci wdzięczna za ruch, jaki wygenerowałeś na moim blogu. Dzięki twoim linkom do mnie i reklamie, jaką mi robisz mam teraz imponujące wyniki popularności.

O moich potyczkach z tą sektą możecie przeczytać w tym wpisie.

A tu… sami oceńcie, jak charyzmatyczną postacią jest ten wielki guru. Ale uwaga!!! Proszę nie jeść ani nie pić w czasie oglądania, bo oplucie monitora gwarantowane.

Jeśli należysz do naiwniaków, którzy pisaninę Mohana i jego licznych klonów biorą na serio zapoznaj się  z tymi linkami:

Eioba.pl = Himawanti = Prema Dharmin= Mohan?

Bractwo Zakonne Himawanti – refleksje w związku z niektórymi formami działalności Bractwa.

Prawdziwy Himawanti

Jak to się robi w Bractwie Zakonnym Himawanti?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 42 »

Dlaczego jesteśmy ulegli? Źródła bierności wobec tyranii.

Opublikował/a astromaria w dniu 22/03/2009

Kimkolwiek są i jakkolwiek potworne są ich przestępstwa, w głębi każdego dyktatora, masowego mordercy czy terrorysty tkwi poniżone niegdyś przez opiekunów małe dziecko, które przeżyło tylko dzięki zupełnemu zaprzeczeniu doświadczanym przez siebie krzywdom, uczuciom i bezradności. Jednakże owo zaprzeczenie rodzi w ofiarach pustkę wewnętrzną. W efekcie większość z nich nigdy nie rozwija zdolności do normalnego, ludzkiego współczucia i dlatego nie ma żadnych skrupułów, lub tylko znikome, by niszczyć życie – innych lub własne, z noszoną w środku pustką.

W mojej opinii, jak i na podstawie moich badań nad historiami dzieciństwa najbardziej bezwzględnych dyktatorów jak Hitler, Stalin, Mao Tse Tung bądź Ceausescu, twierdzę, że terroryzm w ogóle, a w szczególności ostatnie, przerażające ataki na USA są makabrycznym lecz ścisłym odzwierciedleniem cierpienia, jakie pod szyldem dobrego wychowania spotyka miliony dzieci na świecie. Niestety, społeczeństwo udaje, że tego nie widzi. Horrory przemocy terrorystycznej możemy oglądać na ekranach telewizorów. Jednak domowe horrory, w jakich dorasta mnóstwo dzieci, bardzo rzadko są ukazywane w mediach. Dlatego też większość ludzi pozbawiona jest informacji o głównym źródle nienawiści na świecie. Publicznie spekuluje się na temat politycznych, religijnych, ekonomicznych czy kulturowych przyczyn przemocy, jednak spekulacje te błądzą w mroku, ponieważ jej główny powód wciąż pozostaje ukryty: stłumienie i następujące po nim zaprzeczanie wczesnodziecięcej, prawomocnej wściekłości, które przeradza się w nienawiść napędzającą rozliczne ideologie.

Na całym świecie i bez względu na czasy – w Serbii, Rwandzie czy Afganistanie – nienawiść pozostaje nienawiścią, a wściekłość wściekłością. Emocje te są zawsze pokłosiem bardzo silnych uczuć, jakimi reagowaliśmy na zranienia i krzywdy doznawane w dzieciństwie oraz normalnych reakcji naszego ciała, któremu zabroniono bezpiecznej ekspresji siebie. Nikt nie przychodzi na świat z pragnieniem niszczenia i śmierci. Każdy noworodek, niezależnie od kultury, religii czy pochodzenia etnicznego potrzebuje bezwarunkowej miłości, ochrony, troski i szacunku. Takie są jego biologicznie założenia. Jeśli zaznaje maltretowania wskutek okrutnych metod wychowania, rozwinie w sobie bardzo silną nienawiść i pragnienie zemsty. Będzie parł do niszczenia innych lub samego siebie (lub obie opcje na raz), ale zawsze będzie to wynik jego wczesnej historii życia, a nigdy wrodzonych wad czy genów. Teorie o destruktywnych genach są współczesną wersją bajek o „diabelskim nasieniu” sugerujących istnienie złych ze swej natury dzieci, które muszą być karane i bite, żeby były miłe i grzeczne.
(…)
Wszystkimi możliwymi sposobami musimy rozpowszechniać te wiedzę – wiedzę, że przez poniżanie i wykorzystywanie naszych małych dzieci nieuchronnie tworzymy i użyźniamy glebę, z której wyrasta przemoc i śmierć.

Nowe prawo, chroniące niemowlęta przed przemocą domową, jak to, którego wprowadzenie w Szwecji znacznie zmniejszyło przestępczość w tym kraju, przyniesie bez wątpienia zasadnicze zmiany w każdym społeczeństwie – jeśli nie natychmiast, to w ciągu 20 lat, kiedy dorosną nigdy nie krzywdzone dzieci, które nie będą zainteresowane przemocą i wywoływaniem wojen.
Alice Miller (2001) „Źródło horroru w kołysce”

Czy w tej sytuacji możemy się dziwić, że podobnie wygląda sytuacja społeczeństwa, całkowicie poddanego władzy polityków i dążącego – niczym Wielki Brat – do totalitarnej kontroli nad obywatelami systemu państwowego?

Przez krótką chwilę cieszyliśmy się humanitarnymi prawami obywatelskimi, nota bene permanentnie łamanymi, a przynajmniej zagrożonymi przez różnego rodzaju władze, lecz już coraz bardziej widoczna staje się  tendencja do wprowadzania wręcz totalitarnego systemu kontroli. Jeszcze krócej z humanitarnych praw cieszą się dzieci, którym (z wielkimi oporami) przyznano prawo do życia bez bicia dopiero w latach 80. XX wieku, i to tylko w nielicznych krajach. Te przywileje są tak kruche, że w każdej chwili możemy je utracić na rzecz stale czającej się gdzieś w mroku tyranii.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tyrania wciąż się odradza?

Kończymy kolejną z niezliczonych, krwawych wojen, zamykamy w więzieniach nielicznych zbrodniarzy wojennych, którzy byli na tyle głupi, że dali się złapać lub zostali rzuceni na pożarcie przez swoich mocodawców i naiwnie się cieszymy, że wreszcie nastał pokój i że wreszcie będzie można żyć w harmonii. Czasem ktoś rzuci pytanie, jak to w ogóle jest możliwe, że ci wszyscy sympatyczni i uroczy sąsiedzi, od dziesięcioleci zgodnie współżyjący na danym terenie, mogli w jednej chwili zamienić się w dzikie, krwiożercze, przerażające bestie, ale nie potrafimy znaleźć żadnej sensownej odpowiedzi ani sposobu zaradzeniu złu.

Problem polega na tym, że zawsze dostrzegamy i próbujemy leczyć objawy zamiast poszukać przyczyn i je usunąć. Dopóki nie dobierzemy się do korzeni zła i nienawiści, nie osiągniemy niczego.

Nie jest prawdą, że człowiek jest zły z samej swojej natury i że nic nie można na to zaradzić. Psychoterapeutka Alice Miller już wystarczająco dawno odkryła i ogłosiła światu, jakie są prawdziwe przyczyny ludzkiego okrucieństwa i co należy zrobić, by położyć temu kres. Kolejne bombardowania „złych krajów” ani zamykanie okrutników w więzieniach nie zmienią sytuacji.

Zmienić należy system rodzinny, bo przyczyny zła lęgną się właśnie w domu rodzinnym, a nie na poligonie.

Richard Dawkins twierdzi, że religie są źródłem wszelkiego zła, bo produkują terrorystów. W pewnym sensie ma rację, ale samo zlikwidowanie religii nic nie zmieni, dopóki nie zmieni się mentalność każdego z nas.

Zastanówmy się, jak i dlaczego religie (i nie tylko religie) to robią?

Nad ponad połową świata przejęły władzę dwie potężne religie monoteistyczne: chrześcijaństwo i islam i to właśnie z nich wywodzi się największa patologia społeczna. Cechą charakterystyczną tych religii jest mająca swe źródła w patriarchacie „hierarchia dziobania”.

System patriarchalny zaczyna się od boga-ojca, męskiego, straszliwego, mściwego, karzącego, władającego piekłem i wieczystymi karami, siedzącego na samym szczycie i dziobiącego wszystkich, którzy są niżej i którzy są słabsi. Starotestamentowy bóg bezlitośnie poniewiera wszystkimi, którzy… nie są bogiem. Pod bogiem jest ojciec, męska „głowa rodziny”, który dziobie żonę i dzieci. U boku ojca siedzi matka, która jest dziobana przez ojca, ale może na równi z nim dziobać dzieci i innych słabszych od siebie. Rodzice nie dziobią swoich rodziców, bo chroni ich IV przykazanie. Dzieci mogą skopać psa lub słabszego (siostrę/brata, kolegę, inwalidę).

Ojciec bywa dziobany przez swojego szefa, policjanta, polityka… ale raczej stara się to ukrywać przed rodziną i znajomymi.

Taka piramida rodzi frustrację we wszystkich, może z wyjątkiem boga, który jest poza zasięgiem dziobów i dziobania.

Tak jak bóg jest terroryzujący i karzący, tak i rodzice, a szczególnie ojciec, mają władzę i uprawnienia, żeby tyranizować, upokarzać i zamieniać w piekło życie dzieci i podobnie jak bóg jest bezkarny, tak i oni mają społeczne przyzwolenie na okrucieństwo. „Sprawa rodzinna”: to hasło do niedawna uniemożliwiało wszelką interwencję policji, gdy sąsiedzi donosili, że w mieszkaniu obok dochodzi do przemocy. Bity dorosły, gdy został napadnięty w domu lub na ulicy, miał prawo wezwać policję, ale maltretowana żona i dzieci zostały tego prawa całkowicie pozbawione.

Bicie w rodzinie przez wieki było „świętą krową”, która nie podlegała żadnym uregulowaniom prawnym. Politycy i policjanci również byli bici jako dzieci, uważali więc, że to jest normalne i że tak musi wyglądać życie rodzinne. Nie tylko uważali to za normalne, ale wręcz za konieczne, gdyż, jak wierzyli, bez bicia nie da się wychować dziecka na porządnego człowieka.

Bite dziecko nie miało żadnych praw. Przede wszystkim nie miało prawa do protestu, a okazywanie złości była zbrodnią karaną szczególnie surowo. Złość została uznana za najgorszą rzecz, jaka istnieje na świecie. Inną powinnością dziecka było bezwarunkowe wybaczanie. Rodzic mógł przekroczyć wszelkie granice okrucieństwa, ale nigdy nie był uznany za złego. Złe – i przez wszystkich potępiane – było dziecko, jeśli okazało złość, a szczególnie, jeśli nie wybaczyło (i nie wyparło z pamięci) tego, co mu zrobili rodzice.

Bycie na dole „hierarchii dziobania” wiąże się też z koniecznością odstępowania wszelkich przywilejów tym, którzy byli wyżej, na przykład nielubianej cioci, która przyszła z wizytą. Gdy ciocia wkraczała w drzwi następował koniec rozwalania się w ulubionym fotelu lub na kanapie, oglądania telewizji w salonie, słuchania radia lub innych, radosnych harców. Trzeba było dla cioci zwolnić wygodny i ulubiony mebel, wyłączyć telewizor i usiąść cicho a kącie. Sprzeciw lub jakikolwiek przejaw niegrzeczności wobec cioci był traktowany jak zbrodnia i jeśli kara nie została wymierzona od razu, można było być pewnym, że i tak będzie nieuchronna.

Wychowywanie dzieci w naszej cywilizacji przypomina raczej pełną przemocy i okrucieństwa tresurę. „Dobrze wychowane” dziecko reaguje na dyskretne spojrzenie rodzica, bo wie, że jeśli nie zrobi tego, czego się od niego oczekuje, spadną na nie gromy. A rodzic jest dumny ze swoich sukcesów wychowawczych, więc chwali się w towarzystwie, jaką to ma grzeczną córeczkę – wystarczy jedno spojrzenie i ona już wie, że zrobiła coś nie tak.

Inną metodą jest zawstydzanie. Matka wprost „płonie ze wstydu” lub „zapada się pod ziemię” z zażenowania, po czym cała w pąsach przeprasza wszystkich, że ma tak niewychowanego bachora, który ją kompromituje.

Szczytem okrucieństwa są kary cielesne, wręcz zalecane przez Biblię i dawne podręczniki dla rodziców. Większość z nas doświadczyła takiego traktowania, czy można się więc dziwić, że ustępujemy, wycofujemy się i nie bronimy swoich nawet najoczywistszych praw? Jak możemy zachowywać się asertywnie, gdy każdy sprzeciw, nawet najbardziej uzasadniony, traktowany był jak zbrodnia i natychmiast karany biciem, upokarzaniem i zawstydzaniem?

Skutki tego są tragiczne. Nawyk ustępowania „silniejszemu” staje się automatycznym odruchem, więc nawet nie zauważamy, kiedy robimy bez szemrania wszystko, co władze nam każą.

Ludzie robią dobrą minę do złej gry, zakłamując samych siebie, że mieli cudownych rodziców i bajkowo szczęśliwe dzieciństwo, że są silni, pewni siebie i asertywni, ale niewyrażona złość i skrywane poczucie upokorzenia tlą się pod spodem, gotowe wybuchnąć w każdej chwili w niekontrolowany sposób. Czasem atakujemy bez powodu – bo się nam zdawało, że ktoś krzywo patrzy albo miał coś na myśli. Zamiast spytać, czy rzeczywiście i wyjaśnić nieporozumienie w sposób cywilizowany, skaczemy sobie do oczu wykrzykując urojone zarzuty. Wystarczy komuś delikatnie zwrócić uwagę na jakiś błąd lub niedoskonałość, żeby ten skoczył krytykującemu do gardła niczym harpia i totalnie zmieszał go z błotem. Nie raz doznałam wręcz szoku, gdy różne osoby, które nierzadko miałam za przyjaciół, rzucały się na mnie z dziką furią, po czym wychodziły trzaskając drzwiami lub przestawały się do mnie odzywać. Uraziłam w jakiś sposób czuły punkt tych ludzi, nie mając o tym nawet pojęcia.

Nic więc dziwnego, że między ludźmi stale wybuchają wojny. Od małych wojenek w domu i pracy (trzeba przecież ustalić „hierarchię dziobania”), poprzez wojny w parlamencie, aż do wojen światowych. Gdzieś przecież trzeba tę złość wyładować. Najlepiej znaleźć kozła ofiarnego: jakiś naród, który jest „gorszy”, „niewłaściwą” religię, niesłuszną ideę, którą trzeba zetrzeć z powierzchni ziemi lub cokolwiek innego, co usprawiedliwi agresję i nienawiść. Skoro nie możemy zemścić się na naszych rodzicielskich oprawcach musimy znaleźć obiekt zastępczy, na który skierujemy całą swoją skumulowaną przez długie lata i niewyrażoną złość oraz frustrację.

Jeśli nie zrobimy czegoś ze swoją złością będziemy chorować. Stłumiona i niewyrażona złość przejawia się w postaci różnych stanów zapalnych, np. gardła, jeśli nie wolno nam było „pyskować” i musieliśmy w milczeniu wysłuchiwać pełnych wściekłości rodzicielskich tyrad lub zapalenia nerwów, gdy w rodzinie zupełnie brakowało wzajemnego porozumienia. Co wiec zrobić z tymi „złymi” emocjami? Na pewno nie należy ich w sobie dusić. Ale to jest temat na osobną notkę.

Linki powiązane:

Strona Koniec milczenia a na niej artykuły Alice Miller oraz artykuły innych autorów

Mój tekst Wybaczanie

I wstrząsający wywiad z “Wysokich obcasów”: Mamo, odkryj kołdrę

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 21 »

Zamiast komentarza do masakry w Stuttgarcie

Opublikował/a astromaria w dniu 11/03/2009

Rodzice zabójcy byli zafascynowani bronią. Rodziny innych sławnych zamachowców przejawiały podobne fascynacje, kupując swoim dzieciom broń na każde urodziny i gwiazdkę, mimo że dzieciaki te cierpiały na zdiagnozowane zaburzenia psychiczne lub nieprzystosowanie społeczne. Większość sprawców masakr przyjmowała leki antydepresyjne lub psychotropowe (Prozac, Zoloft lub Luvox), które już od dawna są podejrzewane o powodowanie, a nie leczenie zaburzeń psychicznych. Sprawca ze Stuttgartu również był leczony psychiatrycznie. Dowody przeciwko koncernom farmaceutycznym można mnożyć, ale nikt ani nic nie powstrzyma ich poczynań.

Zarówno sprawcy, jak i politycy oraz lekarze – wszyscy oni reprezentują bardzo niski stopień rozwoju świadomości. Ofiarą ich paranoi padają niestety niewinni ludzie, najczęściej dzieci. Szkoły stają się powoli najbardziej niebezpiecznymi miejscami na świecie. Jak tak dalej pójdzie, rozsądni ludzie nie będą chcieli posyłać swoich dzieci do szkół.

Tu jest playlista

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 22 »