Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
Bruno Gröning
Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
prof. Maria Dorota Majewska
Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
Jezus z Nazaretu
Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
Marshall McLuhan, medialny ‘guru’
Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
Benjamin Franklin
Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
Winston Churchill
Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
Michael Ellner
Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
Ryszard Legutko
Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
Zygmunt Bauman
[Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.
[J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.
[Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?
Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.
Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.
Credo Mutwa
Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
James Paul Warburg
Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
Zbigniew Brzeziński
Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
Richard Dawkins
Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.
[I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:
Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
Wolter
Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
Lew Tołstoj
Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
Alfred Korzybski
Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
Robert Anton Wilson
(...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.
Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
------
...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.
Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.
Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
------
Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]
Terje Traavik (norweski naukowiec)
Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
Francis Collins
Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
-----
Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
------
Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
------
Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
(Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
David Coleman
Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”
Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.
Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
Anton Pawłowicz Czechow
Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
Plutarch
Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
Len Horovitz, lekarz
Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
-------------
Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii
Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
[Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
Victor Lebow
Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
William S. Borroughs
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
Frank Zappa
Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
-----
[...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
-----
Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
-----
Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
-----
Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
-----
Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
-----
Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
-----
Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
Thomas Paine
Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
-----
Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
["The Age of Reason"]
Fryderyk Nietzsche
Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
------
Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
------
Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
------
Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
------
Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
------
Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
------
Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
Kurt Vonnegut
Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
Sat-Okh
Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
(Sat-Okh to polski Indianin)
Arthur Schopenhauer
Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
-----
Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
-----
Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
-----
Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
-----
Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
-----
Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
-----
Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
-----
Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
Phillip Zimbardo
W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
------
Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
Stanley Milgram
Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
-----
Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
Mark Twain
Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
-----
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
-----
Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
-----
Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
-----
Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
-----
Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
-----
Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
-----
Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
-----
Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
-----
Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
-----
Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
-----
Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
-----
Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
George Bernard Shaw
Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
-----
Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
-----
Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
Oscar Wilde
Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
-----
Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
-----
Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
-----
Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
-----
W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
-----
Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
-----
Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
Johann Wolfgang von Goethe
Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
Dale Carnegie
Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
Leszek Weres
Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
Ali Ibn Abi Talib
Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
Dżalaluddin Rumi
Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
-----
Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
G. Gurdżijew
Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
Gautama Budda
Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
(Kalama Sutra)
-----
Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
Paramahansa Yogananda
Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”
Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
Stefan Kisielewski
Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
-----
Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
Bertrand Russel
To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
Moliere
Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
-----
Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.
Skąd wiem gdzie jest prawda?
Kiedy nie wiem, kto w tym pełnym cynicznych kłamstw i dezinformacji świecie kłamie, a kto mówi prawdę stosuję radę rzymskiego sędziego Luciusa Cassiusa Longinusa (ok. 125 p.n.e.) i zadaję pytanie: "cui bono", czyli "kto czerpie z tego zysk". Amerykańscy śledczy wyrażają to jako "follow the money", "podążaj za pieniędzmi". Od tej zasady chyba nie ma wyjątku.
Kto mówi prawdę w sprawie klimatu, szczepień na grypę, GMO, profilaktyki zdrowotnej, Codex Alimentarius itp.? Cui bono?
Jeśli ludzie pozwolą rządowi zadecydować, jaką mogą jeść żywność i jakie zażywać leki, to wkrótce ich ciała będą cierpieć tak, jak ich dusze żyjące w tyranii
Thomas Jefferson
---- Broń się! STOP CODEX Naturalne nielegalne? Nigdy!
Czym tak naprawdę jest Unia Europejska? Pewnie trudno będzie Ci w to uwierzyć, ale jest to struktura powołana do życia przez faszystów. Po przeczytaniu tych tekstów poznasz przerażającą prawdę na temat władzy świata. Ale na szczęście Nie będzie dyktatury kartelu chemiczno-farmaceutycznego Ludobójstwo "naukowe"
Bardzo wiele osób pyta mnie o ten "wspaniały" i "ratujący" naszą planetę Projekt Cheops, więc wyjaśniam, że to OSZUSTWO!
Kto nie wierzy, niech przeczyta: List otwarty byłego współpracownika Projektu Cheops.
I proszę nie pisać mi, że to jakaś zawiedziona panienka mści się na byłym kochanku. Takich osób jest mnóstwo! Reszty poszukajcie sobie sami, bo kto szuka nie błądzi.
Tak grzmiał w radio TokFm dr Paweł Grzesiowski jeszcze niedawno, bo chyba w sierpniu. Wyszydził racjonalistycznie wszystkie “teorie spiskowe” rozpowszechniane w Internecie na temat niecnych koncernów farmaceutycznych i skorumpowanych lekarzy, wspólnie knujących jakby tu podstępnie zaszczepić całą ludzkość, oczywiście, celem zarobienia wielkiej kasy. Długo tłumaczył, jak drogie są badania, które muszą przeprowadzić firmy farmaceutyczne zanim taka szczepionka powstanie i jak niska jest jej finalna cena rynkowa. Słowem: szczepionki to żaden biznes, na szczepionkach się nie zarabia, lecz do tego biznesu się grubo dopłaca. Na taką dobroczynność raczej brak chętnych.
Rzeczywiście, wiara w ekspertów jest słuszna i zbawienna, a przede wszystkim bardzo, ale to bardzo racjonalna. Wszyscy powinniśmy przyjąć wyznanie racjonalistyczne, wręcz stać się racjonalistycznymi fundamentalistami, wierzyć uczonym oraz bardzo kompetentnym urzędnikom państwowym i pod żadnym pozorem nie wierzyć w żadne niecne, rządowe spiski. Oni przecież nie tylko są bezinteresowni, ale wręcz jak tygrysy bronią naszego dobra i bezpieczeństwa.
Niestety, życie tych szlachetnych rycerzy, dzielnie broniących życia i zdrowia narodu jest bardzo ciężkie, bo nie da się uniknąć zdradzieckiego sabotażu. Taki np. TVN24, który jak wszystkim wiadomo jest bastionem paranoicznych spiskoświrów zdradziecko podał taką oto wiadomość:
Złoty interes na świńskiej grypie
MAJĄ ZAMÓWIENIA NA 440 MILIONÓW DAWEK SZCZEPIONKI
Brytyjski potentat farmaceutyczny GlaxoSmithKline zebrał dotąd zamówienia na 440 milionów dawek szczepionki przeciwko nowej grypie, wywoływanej przez wirusa A/H1N1. Ich wartość szacuje się na 3,5 miliarda dolarów.
Jak podał producent, rządy 22 krajów zamówiły 149 milionów dawek w ciągu ostatnich dwóch miesięcy, czyli od czasu poprzedniego komunikatu firmy, wydanej 4 sierpnia.
GlaxoSmithKline zamierza rozpocząć dostawy swojej szczepionki o handlowej nazwie Pandemrix na teren Europy jeszcze w tym tygodniu. W ubiegłym tygodniu Komisja Europejska dopuściła tę szczepionkę oraz konkurencyjną Focetrię firmy Novartis do użytku w państwach UE.
Brytyjska firma zapowiadała już wcześniej, że cena pojedynczej dawki szczepionki przeciwko nowej grypie będzie zbliżona do tradycyjnej szczepionki przeciwko grypie sezonowej. Ta ostatnia kosztuje ok. 8 dolarów, co pozwala oszacować portfel zamówień na sumę 3,5 miliarda dolarów.
Po rekomendacją ekspertów, Komisja Europejska dopuściła do użytku dwie szczepionki na nową grypę A/H1N1. Ma to umożliwić rozpoczęcie szczepień jeszcze przed sezonem zachorowań – poinformowano w komunikacie KE.
(…)
Komitet ekspertów Europejskiej Agencji ds. Leków (EMEA), odpowiedzialny za naukową ocenę skuteczności i ryzyka wprowadzanych do użytku leków, zarekomendował w piątek, że te dwie szczepionki powinny być podawane w dwóch dawkach w odstępie trzytygodniowym u dorosłych (w tym kobiet w ciąży) oraz dzieci powyżej szóstego miesiąca życia.
Decyzja Brukseli oznacza, że szczepionki mogą być stosowana we wszystkich 27 krajach UE oraz Islandii, Norwegii i Liechtensteinie.
Szczepionki są pewne i bezpieczne i ma ich wystarczyć dla wszystkich, nawet dla jeszcze nienarodzonych. W tej sytuacji możemy spać spokojnie, bo przecież z całą pewnością uchronią nas przed choroba, a zwłaszcza śmiercią. W taki razie dlaczego ten sam TVN24 podaje taką oto mrożącą krew w żyłach wiadomość:
Zamiast szczepionek dostali worki na ciała
PRZYGOTOWANIA DO EPIDEMII PO KANADYJSKU
Karygodną wpadkę zaliczyło kanadyjskie ministerstwo zdrowia (Health Canada), które rdzennej ludności w ramach przygotowań do epidemii świńskiej grypy dostarczyło… worki na ciała.
Członkowie rdzennej społeczności (tzw. First Nations) w prowincji Manitoba byli zszokowani i oburzeni gdy odkryli, co w tym tygodniu przysłał im rząd w ramach przygotowań do epidemii. Kanadyjska minister zdrowia zarządziła dochodzenie w tej sprawie.
- Jako minister zdrowia i jako rdzenna mieszkanka, czuję się obrażona – powiedziała minister Leona Aglukkaq. Uznała tę wpadkę za nieakceptowalną i nieczułą.
- Byłem bardzo zmieszany i naprawdę przestraszony, że przysłali worki na ciała do (rdzennych – red.) społeczności – powiedział wielki wódz z Manitoby Ron Evans. – Myślałem, że przygotowują się na to, co przewidują eksperci – dodał.
Przedstawiciele ministerstwa zdrowia przeprosili za zbędny alarm i tłumaczyli, że przysłanie worków na ciała to tylko okresowa wymiana zapasów.
Mamy szczepionkę, która gwarantuje nam pełne bezpieczeństwo, a tymczasem w Wielkiej Brytanii, Belgii i Kanadzie (jak na razie tylko z tych krajów wyciekły takie informacje) rządy przygotowują się na masowe zgony. Wydano polecenia kopania wielkich dołów, mających posłużyć jako zbiorowe mogiły, rozesłano trumny i worki na zwłoki i postawiono w stan najwyższej gotowości krematoria (również przenośne) do palenia zwłok.
Czyżby spiskoświry i tym razem miały rację, kiedy rozgłosiły wszem i wobec, że szczepionka nie tylko nie będzie chronić przed grypą, lecz wręcz przeciwnie, będzie wszczepiać zabójcze wirusy i genetycznie zmutowane w laboratorium wyjątkowo niebezpieczne bakterie?
Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.
Ale można ją za pomocą innych badań obalić.
Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?
[Z wywiadu zatytułowanego Wiek kłamstwa, który przeprowadził Jacek Żakowski z prof. Zygmuntem Baumanem, socjologiem]
Pisałam już w tym blogu o prof. Dorocie Majewskiej, która ma odwagę niemal samotnie przeciwstawiać się agresywnemu i skorumpowanemu lobby szczepionkowemu, za co spotykają ją przykre szykany. Drugim, równie odważnym lekarzem jest dr Jerzy Jaśkowski z Gdańska, który od czasów komuny konsekwentnie i bezkompromisowo występuje przeciwko władzom, które zamiast dbać o dobro obywateli wolą ich truć – oczywiście, nie za darmo. Za owo trucie inkasuje się bardzo atrakcyjne łapówki, o czym dowiecie się z dalszej części tekstu. Ktoś w komentarzach pytał, dlaczego najwięcej nowotworów występuje w Gdańsku, a ja nie umiałam odpowiedzieć na to pytanie. Teraz już wiem. Jeśli i Wy chcecie poznać tę tajemnicę zachęcam (szczególnie gorąco mieszkańców Gdańska i okolic) do przeczytania tekstu Podajnik raka, a wszystko stanie się jasne.
Przy okazji pozdrawiam serdecznie wszystkich fanów (że o autorze nie wspomnę) blogów typu „Modne bzdury” i innych Bartów, fanatycznych i bezmyślnych „racjonalistów”, zaślepionych „naukowym postępem”, gorąco kochających szczepienia, chemioterapię i „dietetyczne” dodatki do żywności typu aspartam oraz inne zabójcze wynalazki nowoczesnej nauki. Ci bezczelni ludzie mają czelność pisać paszkwile na dr Jaśkowskiego i prof. Majewską, a mnie oskarżać o to, że swoim pisaniem narażam ludzi na śmierć! Przeczytajcie poniższe teksty i oceńcie sami, kto jest odpowiedzialny za choroby (autyzm) i śmierć niewinnych dzieci. Życie tysięcy ludzi jest równe wartości Mercedesa klasy S (w najlepszym wypadku) lub zaledwie laptopa. Tyle wynosi łapówka za wpisanie szczepionki na listę obowiązkowych szczepień profilaktycznych.
Tekst jest bardzo długi, ale składa się z trzech części: z (bardzo ważnego!!! przeczytajcie uważnie!) Listu dr Jerzego Jaśkowskiego do Rzecznika Praw Obywatelskich, artykułu opublikowanego w 2008 r. w Wegetariańskim Świecie, oraz z polemiki z dziennikarką Przekroju (w tym przypadku dr Jaśkowski zwraca się z prośbą o rozpowszechnianie tego tekstu, ponieważ Przekrój odmówił zamieszczenia przeprosin i sprostowania). Z tego ostatniego tekstu dowiecie się, że prasa jest nieobiektywna, ponieważ po prostu potrzebuje kasy od sponsorów bardziej, niż prawdy, za którą nikt nie płaci (a kiedyś było to takie wspaniałe pismo, łezka w oku się kręci, kiedy patrzy się na upadek legendy).
Mam dla Was dobrą wiadomość: NIE MACIE OBOWIĄZKU SZCZEPIĆ SWOICH DZIECI ani poddawać się przymusowym szczepieniom, przynajmniej dopóty, dopóki obowiązuje Konstytucja RP. Przypomnę również, co radzi prof. Majewska tym, którzy stają wobec dylematu „szczepić czy nie szczepić”. Odpowiedzcie sobie na dwa pytania: czy dana choroba jest śmiertelna i czy jest uleczalna metodami współczesnej medycyny. Jeśli nie jest śmiertelna, to nie ma obawy, że Wasze dziecko umrze w razie zachorowania. Jeśli da się ją wyleczyć, również nie ma powodu, by się szczepić. Większość chorób wieku dziecięcego nie jest wcale groźna. Przechorowanie ich daje odporność na całe życie, w przeciwieństwie do odporności nabytej po szczepieniu, która trwa zaledwie kilka lat (lub nie ma jej wcale). Może Was to zdziwi, ale zarówno ja, jak i moja siostra oraz przeważająca większość moich rówieśników, wszyscy chorowaliśmy na odrę, świnkę i koklusz i jakoś to przeżyliśmy. Moja mama denerwowała się tylko z powodu kokluszu, ponieważ bała się, że od tego kaszlu się podusimy, ale nic nam się nie stało. Szczepieni byliśmy tylko na kilka chorób, takich jak błonica, gruźlica czy choroba Heinego-Mediny. I żyjemy. Co więcej, w moim pokoleniu alergie należą do rzadkości, a autyzmu nie było praktycznie wcale.
—————————
Szczepienia „obowiązkowe” – szkodliwe i bezprawne
Pismo lekarza do RPO. MD
Gdańsk 05.09.08r
Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
00-090 Warszawa Al. Solidarności 7
Dotyczy: przymusowego postępowania Służby Zdrowia w stosunku do obywateli.
W. Szanowny Panie
W 1994 roku wystąpiliśmy do Pana w związku z brakiem reakcji Ministerstwa Zdrowia na nasze zapytanie o bezmyślności stosowania zdjęć małoobrazkowych w profilaktyce medycznej.
Ministerstwo przez 5 lat usiłowało schować temat pod dywan. Dopiero Pana interwencja doprowadziła do przyznania się Ministerstwa do braku podstaw prawnych i medycznych do stosowania przymusu corocznego wykonywania zdjęć małoobrazkowych w medycynie pracy.
Jeszcze raz dziękujemy z pomoc, interwencja okazała się skuteczna.
Obecnie zwracamy się z gorącą prośbą o pomoc w podobnej sprawie. Ministerstwo od wielu lat stosuje przymus szczepień dzieci i młodzieży nie biorąc zupełnie pod uwagę aktualnego stanu wiedzy na temat powikłań poszczepiennych, ani też skutku synergizmu tych szczepionek w organizmie. Pragniemy przypomnieć, że obecnie dziecko do drugiego roku życia otrzymać może nawet ponad 20 szczepień.
Wydaje się nam, że od 18 lat Polskę można nazwać państwem prawa. Wydaje się nam również, że od wielu lat KONSTYTUCJA stanowi najwyższą ustawę prawną i każdy PT Obywatel może się do tego aktu prawnego odwoływać bezpośrednio.
Zatem jesteśmy zdania, że równo art. 38 i 39 Konstytucji jak i art. 68 obwiązują w każdej sytuacji. Artykuły te mówią wprost, cyt.:
Art. 38: Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.
Art.39: nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez wyrażenia dobrowolnie zgody.
Art.68: 1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia,
3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
W tej sytuacji, inne akty prawne muszą być w zgodzie z tym podstawowym dokumentem.
Jeżeli więc Konstytucja stwierdza, że każdy pacjent ma wolną wolę, to dlaczego stosunkowo niskiej rangi urzędnik, może w tym konkretnym przypadku – szczepień – bez żadnych konsekwencji prawnych dla siebie, pozbawić człowieka woli w majestacie i prawa i przy wykorzystaniu autorytetu państwa?
A właściwie nie tylko może pozbawić możliwości decydowania o sobie, ale jednocześnie tenże urzędnik nie bierze żadnej odpowiedzialności za swoje decyzje.
Już w 1984 roku Światowa Organizacja Zdrowia przedstawiła Model Deklaracji Praw Pacjenta jako wytyczne do stosowania w poszczególnych państwach. W dokumencie tym określa się, że KAŻDY ma prawo do cyt.:
poszanowania swojej osoby ludzkiej
samodecydowania [do informacji o stanie zdrowia i PROPONOWANYCH PROCEDURACH LECZNICZYCH wraz z ryzykiem i przewidywaną korzyścią, do decydowania o zgodzie lub odmowie zgody na działania medyczne],
poszanowania integralności fizycznej i psychicznej oraz poczucia bezpieczeństwa swojej osoby [do NIEDOKONYWANIA DZIAŁAŃ MEDYCZNYCH BEZ WYRAŻENIA ZGODY] chyba, że jest niezdolny do wyrażenia zgody, a natychmiastowa interwencja lekarza jest konieczna, niepoddawania się badaniom naukowym bez zgody i oceny komisji etycznej.
Pragniemy przypomnieć, że w Polsce na podstawie obowiązującej Konstytucji i ustaw została opracowana już przed 10 laty KARTA PRAW PACJENTA, którą Minister Zdrowia i Opieki Społecznej przekazał do publicznej wiadomości.
Ustawa o Zakładach Opieki Zdrowotnej natomiast podaje, że cyt.:
pacjent ma prawo do wyrażania zgody na udzielenie określonych świadczeń zdrowotnych lub ich odmowę – po uzyskaniu odpowiednich, wystarczających informacji.
Jak jednoznacznie wynika z przytoczonych i obowiązujących przepisów, podstawą działalności lekarza jest zgoda pacjenta na takie lub inne działanie medyczne. Mówi o tym jednoznacznie także Dziennik Ustaw z 1997 roku nr 28 pozycja 152 art. 25 i dalsze, a w szczególności art.:
Art. 33. 1. Badanie lub udzielenie pacjentowi innego świadczenia zdrowotnego bez jego zgody jest dopuszczalne, jeżeli wymaga on niezwłocznej pomocy lekarskiej, a ze względu na stan zdrowia lub wiek nie może wyrazić zgody i nie ma możliwości porozumienia się z jego przedstawicielem ustawowym lub opiekunem faktycznym.
2. Decyzję o podjęciu czynności medycznych w okolicznościach, o których mowa w ust. 1, lekarz powinien w miarę możliwości skonsultować z innym lekarzem.
3. Okoliczności, o których mowa w ust. 1 i 2, lekarz odnotowuje w dokumentacji medycznej pacjenta.
Art. 34. 1. Lekarz może wykonać zabieg operacyjny albo zastosować metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko dla pacjenta, po uzyskaniu jego pisemnej zgody.
2. Przed wyrażeniem zgody przez pacjenta w sytuacji, o której mowa w ust. 1, lekarz ma obowiązek udzielenia mu informacji zgodnie z art. 31.
3. Lekarz może wykonać zabieg lub zastosować metodę, o której mowa w ust. 1, wobec pacjenta małoletniego, ubezwłasnowolnionego bądź niezdolnego do świadomego wyrażenia pisemnej zgody, po uzyskaniu zgody jego przedstawiciela ustawowego, a gdy pacjent nie ma przedstawiciela lub gdy porozumienie się z nim jest niemożliwe – po uzyskaniu zgody sądu opiekuńczego.
4. Jeżeli pacjent ukończył 16 lat, wymagana jest także jego pisemna zgoda.
5. W sytuacji, o której mowa w ust. 1, stosuje się odpowiednio przepis art. 32 ust. 6.
6. Jeżeli przedstawiciel ustawowy pacjenta małoletniego, ubezwłasnowolnionego bądź niezdolnego do świadomego wyrażenia zgody nie zgadza się na wykonanie przez lekarza czynności wymienionych w ust. 1, a niezbędnych dla usunięcia niebezpieczeństwa utraty przez pacjenta życia lub ciężkiego uszkodzenia ciała bądź ciężkiego rozstroju zdrowia, lekarz może wykonać takie czynności po uzyskaniu zgody sądu opiekuńczego.
7. Lekarz może wykonać czynności, o których mowa w ust. 1, bez zgody przedstawiciela ustawowego pacjenta bądź zgody właściwego sądu opiekuńczego, gdy zwłoka spowodowana postępowaniem w sprawie uzyskania zgody groziłaby pacjentowi niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. W takim przypadku lekarz ma obowiązek, o ile jest to możliwe, zasięgnąć opinii drugiego lekarza, w miarę możliwości tej samej specjalności. O wykonywanych czynnościach lekarz niezwłocznie zawiadamia przedstawiciela ustawowego, opiekuna faktycznego lub sąd opiekuńczy.
8. O okolicznościach, o których mowa w ust. 3-7, lekarz dokonuje odpowiedniej adnotacji w dokumentacji medycznej pacjenta.
Oprócz przepisów prawnych także Kodeks Etyki Lekarskiej normuje zasady postępowania lekarza w stosunku do pacjenta a w szczególności art. 13 i 15 cyt:
Art.13 1. Obowiązkiem lekarza jest respektowanie prawa pacjenta do świadomego udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego zdrowia.
2. Informacja udzielona pacjentowi powinna być sformułowana w sposób dla niego zrozumiały.
3. Lekarz powinien poinformować pacjenta o stopniu ewentualnego ryzyka zabiegów diagnostycznych i leczniczych i spodziewanych korzyściach związanych z wykonywaniem tych zabiegów, a także o możliwościach zastosowania innego postępowania medycznego.
Art. 15.
1. Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgody pacjenta. Jeżeli pacjent nie jest zdolny do świadomego wyrażenia zgody, powinien ją wyrazić jego przedstawiciel ustawowy lub osoba faktycznie opiekująca się pacjentem.
2. W przypadku osoby niepełnoletniej, lekarz powinien starać się uzyskać także jej zgodę, o ile jest ona zdolna do świadomego wyrażenia tej zgody.
3. Wszczęcie postępowania diagnostycznego, leczniczego i zapobiegawczego bez zgody pacjenta może być dopuszczone tylko wyjątkowo w szczególnych przypadkach zagrożenia życia lub zdrowia pacjenta lub innych osób.
4. Badanie bez wymaganej zgody pacjenta lekarz może przeprowadzić również na zlecenie organu lub instytucji upoważnionej do tego z mocy prawa, o ile nie stwarza ono nadmiernego ryzyka zdrowotnego dla pacjenta.
5. W razie nie uzyskania zgody na proponowane postępowanie, lekarz powinien nadal, w miarę możliwości, otaczać pacjenta opieką lekarską.
Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 17 lutego 1989roku [OSNKW 5-6/1989, poz.42] stwierdził, że cyt:
życie każdego człowieka niezależnie od wieku, stanu zdrowia i reprezentowanego poziomu wiedzy, stanu rodziny i realnej społecznej przydatności, jest wartością powszechną podlegającą jednakowej ochronie prawnej. [Pacjent] udzielając zgody na interwencję medyczną pozwala lekarzowi na naruszenie integralności w ustalonym zakresie, co stanowi przedmiot zgody.
EUROPEJSKA KOMISJA BIOETYCZNA przewiduje, że cyt.:
Nie można przeprowadzić interwencji medycznej bez swobodnej i świadomej zgody osoby jej poddanej. Osobie tej należy udzielić uprzednio odpowiednich informacji o celu i naturze interwencji, jak również jej konsekwencji i ryzyku. Osoba zainteresowana może w każdym czasie swobodnie cofnąć zgodę.
Jak wiadomo Polska na mocy Układu Stowarzyszeniowego z Unią Europejską, już od 1991 roku jest zobowiązana dostosować swoje prawo do prawa wspólnotowego.
Jak również powszechnie wiadomo od kilku lat jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, na co politycy szczególnie często się powołują.
Nie podlega żadnej dyskusji fakt, że za nieletnie dzieci odpowiedzialność nie tylko etyczną ale i prawną ponoszą rodzice, chyba, że prawomocnym wyrokiem sąd w konkretnym przypadku stanowi inaczej.
Ten może przydługi wstęp jednoznacznie wskazuje podstawy prawnej działalności służby zdrowia. Tak więc musi nastąpić jednoznaczne rozstrzygnięcie, czy szczepienia profilaktyczne [nie lecznicze] są działalnością służby zdrowia w zrozumieniu prawa czy też nie są. Jeżeli są, to bezwzględnie powinny być stosowane przytoczone przepisy. Jeżeli natomiast szczepienia enigmatycznie zwane profilaktycznymi nie są leczeniem ani żadną inną formą działalności lekarzy to powinna zostać opracowana ustawa dająca podstawę prawną dla urzędników, do stosowania przymusu bezpośredniego.
Należy mieć na uwadze wynikające konsekwencje ze stosowania takiego przymusu bezpośredniego. Wiadomo, że w chwili obecnej tylko policja posiada takie uprawnienia.
Otóż jeżeli na skutek zastosowania przymusu bezpośredniego, łamania praw pacjenta, polegających na naruszeniu nietykalności cielesnej, wystąpią skutki uboczne, powikłania po szczepieniu, to kto ponosi odpowiedzialność zarówno prawno-karną, jak i cywilno-odszkodowawczą?
Innymi słowy kto ma wypłacić rodzinie dziecka odszkodowanie jak i płacić rentę jeżeli zachodzi taka potrzeba i w jakiej wysokości? Wiadomo, że spraw takich znacznie, w ostatnim okresie przybywa. Ostatnie prace naukowe nie pozostawiają żadnej wątpliwości o występowaniu poważnych powikłań poszczepiennych [prace prof. Doroty Majewskiej].
Podkreślamy, sprawa szczepień zwanych profilaktycznymi w świetle obowiązujących przepisów wygląda bardzo dziwnie. Decyzję o zakresie stosowanych szczepień, rodzaju zakupionej szczepionki, podejmuje urzędnik nie zawsze najwyższego rzędu i w dodatku nie będący lekarzem praktykiem [co ma miejsce coraz częściej] wręcz ludzie zupełnie nie związani z medycyną [vide Państwowy Zakład Higieny], a w związku w wykonaniem tej decyzji przez lekarza, pacjent lub jego rodzina roszczą pretensje do konkretnego zakładu służby zdrowia. Innymi słowy dlaczego lekarz ma płacić za decyzje administracyjne dotyczące np. zakupu nietrafnej szczepionki?
Sytuację pogarsza fakt tajemniczości, tj. nieinformowania [ niepublikowania zasad wprowadzania określonego rodzaju szczepionki] społeczeństwa o rodzaju i zasadach wprowadzanych szczepień. Kalendarzyk tzw. szczepień obowiązkowych jest ustalany w tajemnicy przez wąskie grono nikomu nie znanych urzędników. Nigdzie nie publikuje się ani zasad zakupu tej lub innej szczepionki, ani motywów jej wprowadzenia do kalendarzyka.
Dlaczego nawet na stronie Ministerstwa Zdrowia brak jakichkolwiek uzasadnień wprowadzenia tej a nie innej szczepionki w tym a nie w innym miesiącu?
Dlaczego brak podstaw naukowych [prac naukowych] uzasadniających wprowadzenie takiej a nie innej szczepionki i korzyści wynikających ze stosowania tej szczepionki?
Dlaczego brak informacji o sumach wypłacanych firmom farmaceutycznym w związku z zakupem takiej a nie innej szczepionki? Przecież ustawa o zamówieniach publicznych jest jawna.
Innymi słowy dlaczego eksperymenty z dopuszczeniem tej a nie innej szczepionki są tajne i nie stanowią integralnego załącznika do decyzji ministerstwa o wprowadzeniu szczepień?
Jak wyraźnie jest to widoczne, zostały naruszone zasady prawne obowiązujące w POLSCE. OGRANICZONA została w poważnym zakresie wolność obywatelska poprzez zniesienie zasady zgody pacjenta na stosowanie określonego eksperymentu, zabiegu na swoim ciele.
Decyzje za prawnie nieubezwłasnowolnionego obywatela, podejmuje urzędnik stosunkowo niskiego szczebla, nie posiadający kompetencji merytorycznych.
Wytworzona sytuacja jest jawnym czynnikiem korupcjogennym firm farmaceutycznych będących żywotnie zainteresowanych wprowadzeniem swoich szczepionek na polski rynek. W kręgach medycznych mówi się wprost, że dopuszczenie tej a nie innej szczepionki na rynek, to są co najmniej kluczyki do samochodu klasy mercedes S.
Innymi słowy, jeżeli przyjmiemy, że szczepionka jest lekiem [a nie jest, przynajmniej w świetle obowiązującego obecnie prawa], to dlaczego w Polsce nie ma obywatel prawa wyboru rodzaju firmy, której szczepionkę chciałby stosować? Mamy przykłady zakupu szczepionek koreańskich za przysłowiowego laptopa.
Jest zrozumiałym, że część szczególnie osób biednych, ze względów finansowych, kupiłaby najtańsze szczepionki, ale jest także duża grupa ludzi, których stać na lepsze. Niestety w Polsce okazuje się, że wszyscy są ubezwłasnowolnieni i zależni, także co do zakupu od tajnej decyzji urzędnika [lub grupy urzędników] narażonego na korupcję w sposób niewyobrażalny. Co taka sytuacja ma wspólnego z prawem pacjenta co do wyboru metody leczenia?
Dlaczego kolejne rządy tolerują od wielu, wielu lat taką niejednoznaczną sytuację?
Kolejny korupcjogenny problem powstaje z powodu dokonywania zakupów szczepionek bez stosowania ustawy o zamówieniach publicznych. Wiadomo, że niektóre instytucje nie posiadające w statucie prawa handlu sprzedają szczepionki, zamiast zajmować się kontrolą czystości i stanem higieny. Od dłuższego już czasu sprzedażą szczepionek zajmują się np. stacje sanitarno-epidemiologiczne, jak pogodzić sytuację kontroli ze sprzedażą?
Aby nie być gołosłownym podam konkretny przykład. Od września 1999 roku epidemiolodzy z pionu sanitarnego ostrzegali o grypie i przypominali o konieczności szczepienia. Nic to, że w większości nie byli lekarzami, a inżynierami. Jak można to sprawdzić kampania ta była szeroko nagłaśniana w prasie i telewizji, doprowadzając do „braku szczepionek” w sprzedaży. Grypa minęła w połowie lutego 2000 r. Dopiero 29 lutego 2000 r. podano do publicznej wiadomości fakt wyhodowania tego wirusa , który był odpowiedzialny za minioną grypę. Okazało się, że był to zupełnie inny szczep od tego którym szczepiono ludzi. Szczepionkę z nowo odkrytym wirusem można będzie wprowadzić do sprzedaży najwcześniej za 6 – 8 miesięcy. Czyli prawie rok po minięciu epidemii. W ten prosty sposób doszło do wyłudzenia od kilku milionów osób sporej sumy pieniędzy. Było to w sumie ponad miliard złotych powodując niepotrzebne zubożenie społeczeństwa i kraju. [Pieniądze wywieziono za granicę]. Czy takimi sprawami nie powinno się zająć CBA lub pokrewne służby?
Tak więc, jeżeli musi być stosowany przymus szczepień [a nie musi] , to należy opracować podstawy prawne jego stosowania. Obecna schizofrenia prawna [jedna osoba podejmuje decyzje i wydaje społeczne pieniądze, a inna łamiąc prawo dokonuje przymusowego zabiegu i bierze odpowiedzialność za ten zabieg i jego skutki] rozmywa odpowiedzialność za decyzje i jest potencjalną przyczyną licznych nadużyć finansowych. W kręgach medycznych mówi się oficjalnie, że 30% ceny szczepionki idzie na „łapówki”.
Dlatego bardzo prosimy za zajęcie się tym złożonym problemem.
Za Zarząd FRECH dr Jerzy Jaśkowski Główny Moderator
—————————
Szczepienia czyli jak zarobić krocie, nie ponosząc odpowiedzialności
Źródło: „Wegetariański świat”, grudzień 2008, str. 32
autor – dr n. med Jerzy Jaśkowski
Przed tygodniem odbyła się w Warszawie staraniem p. prof. Majewskiej z INiP pierwsza międzynarodowa konferencja dotycząca powikłań poszczepiennych. Jako autor pierwszych prac w Polsce na temat szkodliwości szczepień, publikowanych w biuletynach Izb Lekarskich już w 1996 roku byłem szczególnie zainteresowany bezpośrednią konfrontacją naukowców z USA, Anglii i Niemiec z naszymi zwolennikami przymusowych szczepień.
Okazało się, że sytuacja jest dużo gorsza aniżeli ta opisywana przeze mnie przed 13 laty. Przeprowadzone w różnych ośrodkach naukowych badania eksperymentalne, kliniczne i statystyczne udowodniły ponad wszelką wątpliwość, nie tylko bezpodstawność stosowania masowych szczepień, ale także pokazały toksyczność tego co nazywa się enigmatycznie dobrodziejstwem ludzkości. Obecnie już tylko wyjątkowo niedokształcony osobnik może mówić o pozytywnej stronie szczepień.
Przykładowo, dodawanie rtęci do szczepionek rozpoczęto w 1930 roku. Do tego czasu nie znano choroby zwanej autyzmem. Po raz pierwszy opisano takie chore dziecko w 1938 roku. Ale gwałtowny wzrost zachorowań na autyzm, zdrowych dzieci w 2-4 roku życia, nastąpił dopiero w latach 90. ubiegłego wieku, po wprowadzeniu tzw. szczepionek potrójnych. O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991 roku jedno zachorowanie na 150 zaszczepionych dzieci.
Gdyby stosować zasady farmakopei (czyli biblii dla lekarzy i służby zdrowia) to taka ilość rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. W tej sytuacji toksyczność tylko rtęci zawartej w jednej ampułce, przekracza dopuszczalne normy ponad 100 razy czyli 10 000%. I chyba tak należy liczyć zysk producentów i ich pomagierów w rozprowadzaniu tego środka. Do tego należy doliczyć toksyczność glinu i innych pierwiastków zawartych w szczepionce.
Były bardzo ciekawe osobiste refleksje naukowców z USA, którzy opisywali swoje problemy powstałe w chwili publikacji pierwszych dowodów na toksyczność szczepionek. Wielu z nich pozbawiono pracy i zastosowano swoisty ostracyzm, nie zapraszania na sympozja i konferencje naukowe. Bardzo ciekawe były prace doświadczalne pokazujące wpływ jonów wapnia już w 3 minucie po podaniu szczepionki szczurom. Jeżeli takie zmiany obserwujemy już w 3 minucie po podaniu iniekcji to co dzieje się z mózgiem małego człowieczka, szczególnie narażonego w okresie wzrostu na wszelkiego rodzaju uszkodzenia?
Obalono także wszelkie mity o rzekomej skuteczności szczepionek w zwalczaniu hipotetycznych epidemii. Jak powszechnie wiadomo symbolem skuteczności szczepień przymusowych jest rzekome zwalczenie, dzięki szczepieniom ospy niestety osobnicy wyrażający takie pogląd posiadają minimalną wiedzę w zakresie historii medycyny i powtarzają jedynie teksty reklamowe producentów szczepionek. Szczepienia przeciwko ospie wprowadzono w 1801 i już po 178 latach WHO uznało, że można zaprzestać szczepień w związku ze zwalczeniem ospy. Tak więc zwalczenie jednej choroby zajęło „rządowej” medycynie aż 7 pokoleń. Każdy kto zna chociaż trochę historię medycyny wie, że inną chorobę wirusową tzw. poty angielskie „natura” zwalczyła w ciągu jednego pokolenia. Pierwsze zachorowania w Gdańsku stwierdzono w 1709 roku, a zakończenie nawrotów epidemii nastąpiło już w 1736 roku, tak skutecznie, ze do dnia dzisiejszego nie potrafimy znaleźć jej śladów. W wymienionym okresie ta bardzo ciężka choroba uśmierciła prawie 60% mieszkańców Gdańska. Zupełnym kuriozum był natomiast poddawania szczepieniom przeciwko ospie dzieci w Polsce jeszcze do 1981 roku, a więc 3 lata po zakończeniu szczepień przez WHO.
No tak, ale zapasy szczepionek były i trzeba je było rozchodować. Policzmy: 3 lata razy około 500 000 dzieci i razy 50 zł. „Czysty” dochód do prywatnej kieszeni, z państwowej kasy. Podobnie „upłynniono” zapasy szczepionek w 1997 roku w czasie słynnej powodzi na południu Polski. Wiadomo, ze na wytworzenie przeciwciał potrzeba około 3 do 6 tygodni. Tak więc szczepienie w czasie powodzi tylko pogarszało sta zdrowotny pacjenta, narażając go, gdyby taka sytuacja wystąpiła, na sepię. Ale odpowiednia reklama w prasie i TV zrobiła swoje i ludzie godzinami stali w kolejce do szczepień, co pokazała TV.
Podobnie, pomimo szczepień notujemy, od początku lat 90-tych ubiegłego wieku, nawrót zachorowań na gruźlicę, rzekomo z powodu zakażeń przybyłych do nas z dawnej Rosji. Niestety choroba występuje u ludzi szczepionych. Tak więc albo szczepionka jest nieskuteczna, dlaczego więc wydajemy pieniądze na jej zakup? Albo powinniśmy szukać innej przyczyny np. niedoboru białka z powodu jedzenia kartkowych przydziałów kości w stanie wojennym lat 80-tych, a obecnie tych wszystkich fastfoodów i kiełbas faszerowanych genetycznie modyfikowaną soją.
Podobnie przymusowe szczepienia przeciwko WZW wprowadzono w 8 lat po stwierdzeniu radykalnego spadku zachorowań na tą chorobę. W dodatku szczepi się głównie dzieci, które raczej nie zachorują. Tak samo było z „epidemią” błonicy w 1993-4 roku, kiedy to chorowały dzieci szczepione równie często jak i nie szczepione.
Należy także zwalczać kolejny absurd przemysłu szczepionkowego o rzekomej konieczności szczepienia całej populacji, bo inaczej może rozwinąć się epidemia. Jeżeli szczepienia są skutecznym sposobem zapobiegania chorobom, to osoby zaszczepione nie powinny zachorować w żadnym przypadku, a te nieszczepione będą sobie same winne. Niestety jak obserwujemy efekty szczepień przeciwko grypie to sytuacja jest odwrotna. Ciężki przebieg grypy obserwuje się dużo częściej u osób szczepionych, aniżeli u nieszczepionych. Podobnie było z zachorowaniami na błonicę w latach 1993-94.
Nikt również nie wyjaśnia rodzicom, że szczepienie uodparnia na 3-7 lat, więc szczepiąc 6 letnie dziecko spowodujemy, że może ono zachorować w np. 20 roku życia, kiedy to przebieg choroby jest znacznie cięższy. Nikt nie wyjaśnia rodzicom, że naturalne przebycie choroby daje odporność dożywotnią.
WSSE wymagają szczepień przeciwko żółtaczce zakaźnej przed każdą operacją, co każdy chory doświadcza przed każdą operacją, co każdy chory doświadcza osobiście. To znaczy, że WSSE twierdzą, że na salach operacyjnych jest tak brudno, że pacjent może ulec zakażeniu. Tylko dlaczego nikt nie słyszał o wydanym zarządzeniu zamknięcia Sali operacyjnej? Innymi słowy WSSE nie umie udowodnić zakażenia chirurgicznego, ale znalazła uzasadnienie sprzedaży szczepionek. Chociaż wiadomo, że źródłem zakażenia z równym prawdopodobieństwem może być stosunek seksualny albo zakażony pokarm. Dawniejszy podział na tzw. Żółtaczkę pokarmową i wszczepienną od lat jest nieaktualny. O tym wiedzą wszyscy zainteresowani. Ale nie znana jest żadna akcja WSEE zamykająca restauracje, które nie posiadają sterylizatora do mycia naczyń. Nawet większość szpitali nie posiada takich urządzeń. A szkoły, a przedszkola? Czyli nie szczepienia są problemem ale czystość.
Jak to podał prof. Boyd E. Haley, koszt produkcji jednej szczepionki – ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. Takiego zysku nie mają nawet dilerzy narkotyków, czy też handlarze bronią. A poza tym sprzedaż szczepionek jest legalnym sposobem okradania ludzi. Najciekawsze jest to, że na Konferencji byli nie tylko naukowcy, ale i rodzice dzieci chorujących na autyzm, ale nie było ani jednego przedstawiciela ekip wprowadzających szczepionki na rynek Polski np. te z Korei powodujące ostatnio potwierdzone zgony dzieci. Nie wspomniano również, że w świetle konstytucji Polskiej masowe tzw. profilaktyczne szczepienia są nielegalne i sprzeczne z prawem. A podobno mamy prawników konstytucjonalistów?!!!
—————————
Prawda-półprawda – artykuł z Przekroju nt. szczepień
Jerzy Jaśkowski MD MS
ostrzegam przed udzielaniem wywiadów tej Pani.[JJ]
www.przekrój.pl/wydarzenia
W dniu 17 kwietnia udzieliłem telefonicznego wywiadu p. Milenie Rachid Chehab na temat szczepień, który ukazał się w dniu 23 kwietnia 2009 r. Jednak moja autoryzowana wypowiedź została w istotny sposób zmieniona, wykreślono z niej wszelkie dane liczbowe zmieniając w istotny sposób sens wypowiedzi.
W związku z odmową wydrukowania przez red. Jacka Kowalczyka sprostowania, zmuszony jestem do przekazania tego tekstu PT Czytelnikom w inny dostępny sposób.
Fragment mojej wypowiedzi po autoryzacji brzmiał: Od 30 lat nie ma wątpliwości, że „szczepionki to prawdopodobnie największa pomyłka medycyny XX wieku”. O ich wadach mógłby rozmawiać godzinami: – To nieprawda, że zapobiegają znacznej liczbie zachorowań i zgonów. Spadek śmiertelności w ostatnim stuleciu to zasługa coraz wyższego poziomu higieny, a nie medycyny – przekonuje doktor Jaśkowski. W rozmowie często powołuje się na oficjalne statystyki, na przykład dotyczące wzrostu zachorowań na błonicę w Polsce na początku lat 90 w województwie rzeszowskim i sąsiednich [w czasie epidemii tej choroby na Ukrainie] mimo obowiązkowych szczepień w Polsce.
Doktor Jaśkowski twierdzi też, na podstawie oficjalnych raportów publikowanych w czasopismach specjalistycznych, że całkowity brak zachorowań na ospę prawdziwą to nie zasługa szczepień [ospa wyginęła po szczepieniach w ciągu 8 pokoleń, tj 180 lat] ale samoistne wyginięcie choroby oraz wzrostu higieny [przede wszystkim kanalizacji] analogiczne do zniknięcia tak zwanych angielskich potów, które w XVIII wieku zdziesiątkowały mieszkańców np. Gdańska, a dziś nie wiemy nawet, co to właściwie było [bez szczepień choroba zniknęła w ciągu jednego pokolenia, tj. 25 lat].
Kolejną dezinformacją podaną przez PT Autorkę było sformułowanie, cyt.: „Choć nie jest specjalistą….”. Otóż moje zawodowe zainteresowania nie były tematem wywiadu. Od redaktora wymaga się minimum staranności czyli zebranie wywiadu dokładnie. W kwestii specjalizacji :
1. Przez wiele lat byłem założycielem i pierwszym kierownikiem Poradni Ekologicznej Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy w Gdańsku – jedną z prac było wyjaśnienie przyczyn zgonów na raka w Gdańsku.
2. Byłem przez wiele lat kierownikiem Pracowni Ekofizycznej Katedry Biofizyki AMG, efektem jest np. Raport o konsekwencjach katastrofy w Czarnobylu 1992, jedyne kompleksowe opracowanie w Polsce.
3.Byłem jedynym biegłym sądowym Sądu Okręgowego w Gdańsku w zakresie oddziaływania czynników zewnętrznych na organizmy żywe.
4. Byłem ekspertem strony Solidarnościowej przy Okrągłym Stole.
Tak więc wbrew cytatowi od 29 lat zajmuję się wpływem czynników środowiskowych na organizmy żywe czego dowodem jest ok. 200 publikacji i np. pierwszy w Polsce podręcznik do Ekotoksykologii – 1995r.
Proszę o umieszczenie tego sprostowania w kolejnym numerze Przekroju
Z poważaniem dr Jerzy Jaśkowski
Rozumiem, że w dobie kryzysu Przekrój musi się chwytać wszelkich sposobów zdobywania pieniędzy i pod pozorem rzetelnych relacji – wywiadów przedstawia artykuły sponsorowane, ale dlaczego PT Czytelnicy mają brać poważnie tak nieetyczne zachowania dziennikarzy?
Teraz parę uwag dotyczących problemu szczepień w/g tego artykułu. Na całym świecie społeczeństwa się burzą przeciwko przymusowi szczepień. Jak wiadomo wymyślono już ponad 280 różnego rodzaju szczepionek. W związku z faktem, że koszt szczepionki w produkcji to ok. 5 centów USA, a koszt sprzedaży do 50 dolarów jest to doskonały interes dla przemysłu, o wiele lepszy aniżeli sprzedaż narkotyków czy też broni. W każdym bądź razie bardziej bezpieczny, ponieważ nie ścigany przez prawo.
Wzrost świadomości społeczeństwa, że jest nabijane w przysłowiową butelkę, powoduje zrozumiałe zdenerwowanie producentów szczepionek. Nic dziwnego więc, że szukają wszelkich możliwych sposobów aby wymusić na rządach tzw. obowiązkowe szczepienia. Wiadomo, że jak rząd zakontraktuje 100 czy też 200 tysięcy szczepionek to producent nie musi się bać, co po wyprodukowaniu będzie z nimi robił, czy nie ulegną przeterminowaniu itd. Rząd, czyli my za to już zapłaciliśmy. Czyli kontrakty rządowe są gwarancją pełnego sukcesu ekonomicznego. Od 1945 roku nie może się społeczeństwo w Polsce dowiedzieć jakimi kryteriami kieruje się ministerstwo dokonując zakupu takiej a nie innej szczepionki, ani ile za to musieliśmy zapłacić i o ile uboższy stał się budżet NFZ. Wiadomo np. dla województwa pomorskiego, że na samo rozpoznanie 17500 nowych przypadków zachorowań na raka potrzeba 34 000 000 zł, a wojewódzki Fundusz dostaje tylko 70 000 000 zł. A gdzie pieniądze na leczenie tych nowotworów?
W tej sytuacji zdziwienie budzą wypowiedzi ministerstwa o przeznaczeniu kolejnych dziesiątek milionów złotych na szczepionki.
Takim właśnie celom dezinformacji służy artykuł zamieszczony w Przekroju przez Milenę Rachid Chehab. Już sam podział opracowania tj. tylko jeden przeciwnik a reszta to sami zwolennicy stosowania szczepionek mówi sam za siebie. A przecież wśród lekarzy jest znacznie więcej przeciwników stosowania przymusu szczepień. Dla przykładu pewnego profesora pediatrii pozbawiono po cichu katedry tylko dlatego, że publicznie wypowiadał się o szkodliwości masowych szczepień. Oczywiście o tych problemach p. Milana Rachid Chehab nie wspomina.
Wielkie zdziwienie budzi także fakt powoływania się przez autorkę na informacje z Państwowego Zakładu Higieny, skoro wiadomo, że Zakład ten przez 50 lat nie umiał opracować systemu zbierania informacji o powikłaniach poszczepiennych. Jednocześnie wiadomo, że sam jest jednym z większych dystrybutorów szczepionek np. WZW, sprzedając je w okresie „żółtego tygodnia” w „promocyjnej” cenie. Innymi słowy ceny w innych miesiącach są naciągane?!!!
Zupełnie niepoważne są wypowiedzi zwolenników szczepień jakoby nie było związku pomiędzy szczepieniami a autyzmem. Może to świadczyć o niedouczeniu albo celowej dezinformacji czyli braku etyki. Nie wiem co jest gorsze? Ale nauczyć jeszcze się można, a etyki jak się nie ma to już jej się mieć nie będzie.
Jak powszechnie wiadomo autyzm jako jednostkę chorobową opisano dopiero w ok 10 lat po rozpoczęciu szczepień. Innymi słowy przed szczepieniami autyzmu jako choroby nie było!!!!
Po drugie w latach 40 ubiegłego wieku jeden przypadek autyzmu notowano na 100 000 porodów a obecnie na 150 porodów. I ten gwałtowny prawie skokowy wzrost zanotowano dopiero w latach 90 -XX-wieku, po wprowadzeniu tzw. szczepionek potrójnych. Trudno aby o tym nie wiedzieli pracownicy Państwowego Zakładu Higieny [PZH] i p. Rachid? Dlaczego więc o tym nie pisze?!!!
Twierdzenie, że portal „Szczepienia .info” jest niezależny jest tak samo prawdziwą informacją, jak to, że na księżycu rosną gruszki. Jeżeli jest finansowany przez PZH, który z kolei jest sprzedawcą szczepionek to mówienie o niezależności czyli braku dochodu ze sprzedaży jest zwykłym okłamywaniem społeczeństwa. Wiadomo, że ktoś za to płaci, oczywiście jest to wliczone w marże szczepionki. Tajemnicą poliszynela jest to, że 30 % kosztów szczepionki to cena marketingu, czyli oszukiwania ludzi. Zupełnym nieporozumieniem jest przytaczanie wypowiedzi dr Stefanoffa cyt. „Dopóki jednak hipotezy [o szkodliwości] nie zostaną poparte rzetelnymi badaniami naukowymi, nie mamy prawa straszyć nimi pacjentów.
Jest to bardzo bezczelne sformułowanie nie lekarza ale handlowca. Filozofia medycyny od 2000 lat opiera się na przysiędze Hipokratesa w skrócie „przede wszystkim nie szkodzić”. Otóż najpierw powinny być opublikowane prace potwierdzające tezę, że szczepionki w ogóle pomagają na cokolwiek, a nie tylko na wzrost kasy u producenta, a potem, że nie powodują skutków ubocznych czy wręcz powikłań wymagających pomocy medycznej. Otóż wielkie zdziwienie powoduje fakt, że koledzy p. dr Stefanoffa z PZH, czyli Zakładu żyjącego z naszych pieniędzy przez ponad 50 lat istnienia nie opublikowali prac, które świadczyłyby o tym, że szczepionki pomagają na cokolwiek. Zakład natomiast potwierdził fakt, że szczepionki nie wpłynęły na żadne zmiany epidemiologiczne. Takimi publikacjami wydanymi przez Ministerstwo Zdrowia dysponujemy!!!!
Przykładów zgonów po szczepionkach jakoś nie nagłaśnia się, Nie nagłaśnia się także afer ministerstwa gdzie o zakupie takiej a nie innej szczepionki decydował laptop dla ministra [słynne koreańskie szczepionki].
W związku z faktem, że zmuszanie rodziców do szczepień dzieci jest sprzeczne z Konstytucją, zarabiający na szczepieniach wpadli na nowy genialny sposób: będą karać lekarzy za nieszczepienia. Bo wiadomo, że lekarz w obawie przed utratą pracy będzie, jak każdy bezmyślny urzędnik, wykonywał polecenia z góry. Wtedy jest rozgrzeszony, ponieważ działa zgodnie z prawem. W ten sam sposób tłumaczyli się oprawcy hitlerowscy lub ubowcy, sbowcy itd.
Jeszcze raz podkreślam, wszelkie środki przymusu stosowane w medycynie w w szczególności z okazji szczepień świadczą bezspornie, że nie chodzi o zdrowie tylko o nasze, podatnika pieniądze.
Wprowadzenie takiego przepisu będzie kolejnym łamaniem Konstytucji albowiem uniemożliwi lekarzowi podejmowanie decyzji zgodnie ze stanem zdrowia pacjenta i wiedzy lekarza ,a zmusi do traktowana chorego jako przedmiotu. Jeżeli pacjent nie będzie pasował do schematu wymyślonego za biurkiem lub kupionego przez przemysł tym gorzej dla chorego.
Wiadomo, że cała akcja Przekroju ma związek z właśnie wałkowanymi przepisami o pneumokokach i meningokokach w Sejmie. I dlatego sprostowanie i rzetelna informacja jest niemożliwa w Przekroju.
O tym wszystkim p. Milena Rachid Chehab wiedziała i nie opublikowała. PT Czytelnikom pozostawiam ocenę dlaczego tak ocenzurowała artykuł?!!!
PS. Tak to się dzieje, że „zły pieniądz wypiera dobry” jak mawiał Ksiądz Mikołaj Kopernik. Dobra marka Przekroju w rękach nuworyszy, wyraźnie się zmienia.
Proszę o rozpowszechnianie tego tekstu wszelkimi możliwymi sposobami
Jerzy Jaśkowski MD MS
Jak korumpowani są lekarze i czym jest dzisiejsza medycyna alopatyczna możecie przeczytać w tekście Metamorfoza szczura korporacji w Gazecie. Mały cytat z tego artykułu:
W 2005 roku jestem już przedstawicielem w linii specjalistycznej.
Co to znaczy?
- Nie obsługuje się lekarzy ogólnych, ale specjalistów. W moim wypadku neurologów i onkologów. Tu się operuje drogimi lekami. Dużymi prezentami. Tu się dużo dzieje.
Coś zakazanego?
- Od strony prawnej nic albo prawie nic. Nie dajemy pieniędzy w kopertach. Są inne metody – fundujemy szkolenia na egzotycznych wyspach. Jak lekarz wróci opalony, z pamiątkami w walizce, będzie wdzięczny. Wdzięczność to klucz do wypisywania recept.
Presja jest dźwignią. Tuż przed wycieczką można przecież lekarza skreślić z listy. Albo nie zaoferować kolejnej eskapady – w jeszcze ciekawsze miejsce. Jest cały repertuar chwytów, do których nikt się wam nie przyzna.
Na przykład…
- Oczernianie produktów konkurencji. Wchodzisz do gabinetu i widzisz, że lekarz ma długopis z logo jakiejś firmy. Rzucasz uwagę o tym, że w amerykańskiej prasie pojawił się artykuł na temat szkodliwości ich preparatu, nazwijmy go X. Że się artykuł pojawił, może być prawdą. Nic to przecież nie znaczy. Koncerny bez przerwy wpływają na dziennikarzy – tak jak my, repy, na lekarzy. Chodzi o zasianie wątpliwości, o to, by cień podejrzenia padł na preparat X i jego producenta.
Kolejna sprawa: rozsiewanie plotek o skutkach ubocznych leków konkurencji. Taką, nazwijmy to, pracę, można wykonać wszędzie – nie tylko w gabinecie lekarskim. W poczekalni reprezentant daje recepcjonistce gustowny notesik i opowiada historyjkę o tym, jak to jego babci zrobiło się słabo po zażyciu specyfiku Y. Zemdlała i mało ze schodów tramwaju nie wypadła wprost pod nadjeżdżający samochód. Im barwniejsza historia, tym szerzej się poniesie. Najlepiej opowiadać głośno między starszymi kolejkowiczami pod gabinetem. Mają czas, żeby słuchać, a leki i leczenie są ich ulubionym tematem.
Jeśli leczysz się na jakąkolwiek chorobę, zwłaszcza „nieuleczalną” zastanów się, co robisz. Jeśli nie chcesz wąchać kwiatków od korzeni weź czym prędzej sprawy we własne ręce.
„Uczeni” bawią się w Pana Boga i „poprawiają” naturę. Skutki tej „zabawy” nie dały na siebie długo czekać.
Zaczęło się od nawozów sztucznych. Dodaje się zatem 34 składniki chemiczne do gleby i przestaje stosować nawozy naturalne. Przemysł chemiczny i producenci nawozów sztucznych, zarabiają miliony, a obornika nie ma gdzie podziać… Mało kto zastanawia się nad tym, że nawóz naturalny zawiera około 60 różnych składników organicznych i mineralnych. Żaden nawóz sztuczny tych składników nie zastąpi! Efekt stosowania nawozów sztucznych jest taki, że po upływie 10-20 lat gleba zostaje całkowicie wyjałowiona. Do tego stopnia, że np. obecnie w Ameryce zaleca się jedynie bronowanie płytkie, gdyż oranie jest zupełnie bezcelowe: gleby po prostu nie ma! Jest tylko piasek. W dodatku ten piach nie trzyma wilgoci, więc konieczne stało się ustawiczne zraszanie pól. Do wody dodaje się więc chemikalia i jakoś to wszystko rośnie.
Ludzie o nieco wyrobionym smaku zauważają, że coś tu nie tak, jak być powinno. Płody rolne mają inny smak. I to jest zrozumiałe: skoro zamiast 60 składników normalnie pobieranych z gleby, te warzywa i niektóre owoce zwierają ich jedynie 45. O niesamowitym zubożeniu wartości odżywczych lepiej już tu nie wspominać.
Gdyby tego było konsumentowi jeszcze za mało, to resztę załatwi manipulacja genetyczna, mająca rzekomo „ulepszyć” płody rolne. Tak więc powstały na przykład „pomidory”, które są twarde, nie mają smaku, lub smak pomidorów niedojrzałych nawet po upływie kilkunastu dni leżakowania. Mogą znacznie dłużej być przechowywane, więc leżą na półkach supermarketów tygodniami i ani rusz nie mogą się zepsuć… i psują się inaczej niż prawdziwe, naturalne pomidory. Pojawiają się na nich czarne plamy, ta czerń wgłębia się coraz bardziej, aż wreszcie wyrzucamy te i tak mało jadalne pomidory. Pożywność tych owoców jest bliska zeru. A szkodliwość: jeszcze nie zbadana…
„Poprawia się” teraz genetycznie także kukurydzę. Jest nawet o to już spór dość poważny. Europa nie życzy sobie takiej kukurydzy, a Stany Zjednoczone starają się zmusić Europę do nabywania tej genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy. Ani przez chwilę nie powinniśmy wątpić że taka kukurydza jest gorsza od naturalnej, a nawet bardzo szkodliwa na dłuższą metę.
Kontrowersyjna jest także sprawa mleka. Na opakowaniach pisze się, że jest ono wzbogacone witaminą A i D, oraz że jest pasteryzowane i homogenizowane. W tych sformułowaniach kryje się bezczelne łgarstwo! Po pierwsze, normalnego mleka nie trzeba „wzbogacać” witaminami, gdyż normalnie ono je zawiera. Tymczasem z mleka usuwa się naturalne witaminy i zastępuje syntetycznymi. Na tym polega to „wzbogacenie”. Mało kto wie, że witaminy syntetyczne są prawoskrętnymi związkami organicznymi, podczas gdy naturalne są lewoskrętne. Polega to na tym, że budowa cząsteczki syntetycznej jest jakby „zwierciadlanym” odbiciem budowy cząsteczki witamin naturalnych. Niby to jest to samo, ale nie jest. Przy czym witaminy syntetyczne są zwykle szkodliwe dla organizmu, a nie pożyteczne. To tyle o „wzbogaceniu”. Starsi pamiętają, że pasteryzacja polega na podgrzewaniu do 80 stopni Celsjusza w ciągu około 20 minut, co gwarantowało zabicie różnych bakterii (chodziło głównie o pałeczki Kocha czyli bakterie gruźlicy). Obecnie żadnego podgrzewania nie stosuje się. Zamiast tego, mleko jest schładzane w cysternach do określonej temperatury, co ma rzekomo normalną pasteryzację zastępować. Nie mam pewności…
Także i homogenizację pamiętać muszą niektórzy jako proces dokonywany w wirówkach. Na farmach w Ameryce wirówki nie znajdziemy. Homogenizację wykonuje się w krowie. Dodaje się do ich pożywienia środki powierzchniowo czynne, czyli emulgatory, w rodzaju trójfosforanu sodu, aby wyprodukowane przez krowę mleko było „homogenizowane”, czyli aby śmietanka nie oddzielała się od mleka, tworząc bardziej trwałą zawiesinę tłuszczu w wodzie. Szkodliwość tego polega na tym, że rozdrobnione cząsteczki tłuszczu z łatwością przenikają do krwi, omijając proces trawienia. Wskutek tego na ściankach arterii i żył odkłada się niestrawiony tłuszcz, a ludziska nie wiedzą skąd się bierze tak nagminne występowanie nadmiaru cholesterolu jak również szereg chorób systemu krwionośnego…
Z tych to przyczyn, „zaleca się” spożywanie mleka chudego: 1 lub 2 procentowego. Znów oszustwo! Oczywiście chude mleko wyprodukowane w opisany powyżej sposób jest mniej szkodliwe od mleka pełnotłustego, ale prawdy konsument w ten sposób się nie dowie… To mleko, którym dziś karmi się miliony ludzi, to po prostu trucizna!
Doszło zresztą już i do tego, że celem uzyskania mleka chudego nie odciąga się tłuszczu w wirówce, lecz zadaje krowom odpowiednią mieszankę sztucznej paszy, tak skalkulowaną aby produkt miał 1,2 procent tłuszczu. Proste, prawda?
Ostatnio szum „straszny” w Europie spowodowany był tak zwaną chorobą „wściekłych” krów. Krowy chorują, a więc trzeba je zniszczyć, gdyż ich mięso zawiera substancje wywołujące śmiertelne schorzenia u ludzi. A spowodowali ten dramat znów „uczeni, poprawiacze natury” w Anglii. Najpierw zastosowano zamiast strzyżenia owiec podawanie im chemicznych leków (stosowanych bezskutecznie w terapii przeciwrakowej), powodujących gwałtowne „łysienie”, wypadanie sierści. Wkrótce okazało się, że mięso tych owiec może ludziom zaszkodzić, więc z owiec wykorzystywano sierść i skórę, a mięso trzeba było zniszczyć. A szkoda było. Więc wpadli „panowie naukowcy” na pomysł, aby zatrute mięso przerabiać na mączkę i dodawać do paszy… Do paszy? Ale chyba nie krowom? Przecież krowy są trawożerne i przeżuwające. Ich organizm nie jest zdolny do odpowiedniego trawienia czystego białka. Jaki idiota wpadł na pomysł karmienia krów mięsem?! A no cóż, stało się. Po pewnym czasie krowy zaczęły chorować. Musiały! I nikt nie pomyślał, że to może okazać się niebezpieczne także i dla ludzi!
Od lat pięćdziesiątych było wiadomo, że pracownicy zatrudnieni w fabrykach środków „ochrony roślin” (DDT, HCH, PCB itp.) zapadają na bezpłodność. Kobiety miały też liczne poronienia.
Stosowane na ogromną skalę prawie na całym świecie, poprzez opryskiwanie roślin oraz poprzez tzw. trucizny systemiczne, dodawane wraz z nawozami sztucznymi do „gleby” – zatruwane są właściwie wszystkie płody rolne. Trucizny te mają nadto cechę łatwego kumulowania się w organizmie; są trudne do usunięcia z organizmu. Skutek, tej radosnej twórczości ku maksymalnym zyskom jest taki, że wyrosły nam już dwa pokolenia odpowiednio zatrutych ludzi.
Przemysłowi chemicznemu było jednak i tego za mało. Karmi się więc bydło i kury masowo hormonami. Estrogenopochodne (hormony żeńskie) oraz hormon wzrostu, aby przyśpieszyć zwiększanie wagi, zwiększanie produkcji mleka itp.
Dopiero teraz „panowie naukowcy” stwierdzili zmiany płciowe np. u ryb, ptaków, krokodyli itd. Niechętnie wspomina się o tym, że identyczne zmiany muszą występować także u ludzi.
Nadmiar tzw. środków ochrony roślin (pestycydów, czyli środków owadobójczych, grzybobójczych, pleśniobójczych itp.) trafiających do organizmów kobiet, a także i nadmiar hormonów żeńskich (estrogenu) i wzrostu, powoduje nagminne występowanie raka piersi, raka jajników i innych form rakowacenia, nie mówiąc już o coraz częściej dziś występującej bezpłodności.
U młodych mężczyzn występują jeszcze gorsze objawy. Stwierdzono na przykład, nie zstępowanie jąder do moszny u chłopców, jak również nienaturalnie zmniejszone rozmiary prącia. Niepłodność mężczyzn także jest coraz częstszym zjawiskiem. Ilość plemników w spermie spadła o 50% przeciętnie. Pojawiają się także liczne przypadki raka jąder.
Skutek jest taki, że chłopcy upodobniają się do dziewczynek.
A teraz rozpatrzmy problem jaj kurzych. Niektórzy uwierzyli propagandzie, jakoby żółtka zawierały rzekomo szkodliwy cholesterol i jedzą już tylko białko. Tymczasem żółtko zawiera nie tylko pożyteczny (dobry) cholesterol, lecz także dużą ilość lecytyny, która właśnie ułatwia trawienie tłuszczu. To lecytyna powoduje, że im więcej jaj w cieście drożdżowym, tym dłużej to ciasto przechowuje się w stanie świeżości. Nadto, co jeszcze ważniejsze, w żółtku jest cholina, absolutnie niezbędna dla pracy mózgu. Ktoś, kto powstrzymuje się od konsumowania całych jaj (zgodnie z życzeniem „poprawiaczy natury”), ten nie tylko jest nierozsądny, ale zapewnia sobie coraz większe ogłupienie, pozbawiając swój mózg niezbędnych składników pożywienia.
Skąd się jednak ta „teoria” o szkodliwości jaj wzięła? Nie jest ona tak całkiem pozbawiona słuszności, choć tylko w stosunku do jaj białych, produkowanych przez kury z gatunku leghornów, które są również białe jak ich jajka. Ten gatunek kur hoduje się także na tak zwane „brojlery”. Te znoszące jaja karmi się nie tylko ogromną ilością antybiotyków, lecz także i hormonami żeńskimi, aby „sypały” jajami w jak największej ilości. Te syntetyczne hormony są rakotwórcze, nie mówiąc o innych rodzajach szkodliwości, o czym tu już wspomniałem. Te białe jaja są rzeczywiście trujące, a szczególnie ich żółtko. Nikt jednak nie odważy się napisać czy powiedzieć dlaczego. Natomiast kury z gatunku zwanego „karmazynami” o piórach w kolorze złocistego brązu w różnych odcieniach, nie nadają się do „fabrycznej” hodowli i dlatego nie hoduje się ich ani na „brojlery”, ani na kury znoszące masowo jaja. Karmazyny lubią biegać na świeżym powietrzu i dziobać sobie robaczki. W zamkniętych klatkach wyginęłyby, a hodowca nie dorobiłby się ani jaj, ani szybkiego wzrostu na mięso. Dzięki tej właściwości karmazynów ich brązowe jajka są niezatrute, zdrowe i pożywne, tak jak i ich mięso.
Niedawno toczyła się wojna między Europą a Ameryką o wino. A raczej o siarkę. W Stanach Zjednoczonych do wszelkich napoi dodawane są związki siarki. Rzekomo celem zabezpieczenia przed psuciem się, a w rzeczywistości jedynie po to, aby napoje mogły stać na półkach supermarketów po wsze czasy, bez żadnych widocznych zmian chemicznych. Coca Cola jest i tak trucizną więc dodatek siarki do niej nie robi już żadnej różnicy. Lecz dodawanie siarki do wina każdy szlachetny producent wina uzna za zbrodnię. Na tym nie kończy się jednak szkodliwe stosowanie związków siarki. W supermarketach zrasza się automatycznie warzywa, aby wyglądały świeżo, jakby prosto z pola. Do wody zraszającej dodaje się także siarkę, co rzeczywiście przedłuża okres przechowywania warzyw, szczególnie zielonych.
Niezorientowany czytelnik zapyta zapewne: a co w tym złego? Otóż siarka wzmaga pragnienie, czyli jest to wspaniały środek na przyzwyczajenie młodzieży do ustawicznego picia np. „Coca Cola” i innych napojów. Powoduje ona także suchość jamy ustnej i warg, co z kolei zapewnia duże obroty producentom różnych maści i sztyftów, stosowanych na suche wargi. Interes leci.
Na tym jednak nie koniec. Stałe „ładowanie się” siarką powoduje astmę oraz wszelkiego rodzaju alergie. Na alergiach sprawa się nie kończy. Powstają bardzo specyficzne uczulenia, a właściwie organiczna nieprzyswajalność niektórych składników pożywienia. Jeśli Chińczycy nie są zdolni do trawienia laktozy, to wynika to z faktu, że w ciągu całej swej historii nigdy nie pili mleka krowiego, ani wyrobów z tego mleka. Mleczko przygotowują sobie z soi, a nawet z tego mleczka wytwarzają swego rodzaju „ser”, zwany tofu. Nie można im tego brać za złe. Nie miało jednak żadnego sensu „hodowanie” nowego pokolenia Amerykanów z taką samą organiczną awersją do krowiego mleka. Przyczyna zresztą nie tylko w odzwyczajeniu się od picia krowiego mleka. Konsumowanie żywności naszpikowanej antybiotykami powoduje, że w przewodzie pokarmowym konsumenta zabite są także i te mikroorganizmy, które są do prawidłowego procesu trawienia wręcz niezbędne. Brak w żołądku i kiszkach bakterii zwanej Acidophillus (która powoduje skwaszenie mleka) powoduje, że organizm nie jest w stanie strawić cukru mlecznego, czyli laktozy. Cała masa Amerykanów, zanim zabierze się do ulubionych lodów, musi zażyć parę tabletek wprowadzających te bakterie do organizmu. A wielu poszło w ślady Chińczyków posila się już tylko mleczkiem z soi oraz serkiem tofu.
Wiemy dobrze, że ziarno wszelkiego rodzaju włącznie z mąkami, dość szybko ulega zepsuciu, jeśli jest źle przechowywane. Przede wszystkim, fakt iż wszelkie ziarno zawiera w sobie tłuszcz roślinny i olejki, powoduje, iż ziarno, kasze i mąki jełczeją. Nadmiernie uprzemysłowiona produkcja rolna, a także interes ogromnych koncernów, które wyrugowały już z roli drobnych rolników, skłoniły do szukania sposobów zapobiegania jełczeniu. Wynaleziono procesy chemiczne, przy pomocy których usuwa się z ziarna wszelki tłuszcz. Mąka z takiego ziarna jest „jałowa”, sucha, a pieczywo z takiej mąki ma konsystencję waty. Wartość odżywcza? Minimalna. Co gorsza, do pieczywa dodaje się teraz kilkanaście chemikaliów. Każdy z nas wie, że chleb składa się głównie z mąki, wody, soli i drożdży lub tzw. „zakwaski”. W „fabrycznym” chlebie, jeśli zadamy sobie trud przeczytania drobniuteńkimi literkami wyliczonych składników tego „pieczywa”, znajdziemy kilkanaście chemikaliów, które może są potrzebne producentom, ale które są szkodliwe dla konsumenta. Wystarczy, że wspomnę tu o bromku sodu. Związki bromu skutecznie powodują zanik popędu płciowego, a spożywany od dziecka wraz z „chlebem naszym powszednim” mogą zagwarantować bezpłodność. A być może o to właśnie elicie rządzącej światem chodzi. Główny składnik zboża, odciągany chemicznie, to gluten. Ten to gluten właśnie gwarantuje, że ciasto trzyma się kupy. Z mąki pozbawionej glutenu nie można zrobić ani dobrych klusek, ani dobrego ciasta. Zrobienie ciasta drożdżowego na przykład z mąki bez glutenu nie jest po prostu możliwe. Wyrosło jednak już drugie pokolenie w Ameryce, wyhodowane na „pieczywie” pozbawionym glutenu, ale naszpikowanym bromem… Oczywiście, z czasem wytworzyła się niezdolność organiczna trawienia glutenu. Leczą się teraz z tego unikając zdrowych wyrobów piekarniczych.
Jest jeszcze parę problemów związanych z naszym tematem. Na przykład z pierwszej wojny światowej została cała masa chloru, który miał być użyty do produkcji gazów bojowych czyli trujących. Wpadli więc panowie przemysłowcy na genialny pomysł: wtrynić ten chlor wszystkim miastom, jako środek dezynfekujący wodę pitną. No i mieliśmy wodę w kranie… z chlorem. Po drugiej wojnie światowej zostało producentom chemikaliów za dużo fluoru, także mającego służyć do produkcji środków trujących. Chlor i fluor są tanim dodatkiem do wody, ale ilości zużywane do tego celu są tak wielkie, że niejeden przemysłowiec napchał sobie milionów do portfela…
Wmawia się jeszcze uparcie oponującemu społeczeństwu, że to nieprawda, jakoby fluor był szkodliwy! Jak on genialnie „konserwuje” zęby, zapobiega próchnicy i temu podobne brednie. Chlor i fluor są najbardziej „czynnymi” pierwiastkami. Łączą się ze wszystkimi innymi z ogromną łatwością. Rzecz jasna, działają także i dezynfekująco, to prawda, ale po drodze niszczą szkliwo uzębienia (a na tym zarabiają dentyści…), a także uszkadzają zdrowe tkanki. Na dłuższą metę mogą działać nawet rakotwórczo. No ale najważniejsze, że przemysł chemiczny nie tylko pozbył się powojennych nadwyżek, ale i „wykształcił” sobie wiernych odbiorców ogromnej ilości chloru i fluoru, gwarantując stałe i spore dochody. Żeby czytelnik nie zaczął wątpić w dobre intencje autora i nie zarzucił mu opuszczenia jeszcze jednego dodatku do wody to zaraz udowodnię, że i o fenolu nie zapomniałem. Fenol jest odpadem przemysłu chemicznego. Też bardzo tani. Także dezynfekujący, bakteriobójczy, a i owszem, niemniej od chloru i fluoru szkodliwy. Zamiast odpowiednich urządzeń oczyszczania wody pitnej, taniej jest dostarczać biednym ludziom „kranówkę”, obficie nasyconą truciznami.
Społeczeństwo jest z natury rzeczy nieruchawe, niezdolne do samoorganizacji. Nawet kiedy dowie się o tym wszystkim i przekona o słuszności zawartych w tym artykule twierdzeń, to i tak nie zaprotestuje, nie podniesie się do ogólnonarodowego buntu przeciwko trucicielom.
Nadmierna chemizacja rolnictwa i wielu innych dziedzin naszego życia powoduje, że rzeki są coraz bardziej zatrute. Te trucizny bowiem, poprzez glebę, z kanalizacji i innych ścieków, wcześniej czy później, muszą przecież trafić do wód podskórnych i do rzek. Zatrute rzeki to coraz większy brak wody pitnej. No i brak ryb. Wprowadzenie „nowoczesnego” rolnictwa np. w Afryce, spowodowało ostatnio zatrucie całych plemion i pozbawienie ich pożywienia, gdyż woda w rzekach jest trująca, a ryby pozdychały.
Będzie coraz mniej Murzynów…, czy to aby też nie celowe? Mało to wojen morderczych i głodu w Afryce? Przepraszam, nie dotyczy to tylko Murzynów. Nie tak dawno temu telewizja „doniosła”, że ten sam problem dotknął i Rosjan. Przyczyna nieco inna, ale skutek ten sam. Elektrownia atomowa w Krasnojarsku, znanym dotychczas jako „K 26” zatruła całą okolicę, skażając radioaktywnie rzekę Jenisej. Nowoczesność gwarantuje nam coraz lepsze życie!?
Im dłuższy robi się ten artykuł, tym bardziej dochodzę do wniosku, że wyczerpanie tego tematu nie jest możliwe. Trzeba by chyba całą książkę napisać, a i co tydzień drukować do niej uzupełnienia, gdyż pomysłowość ludzka w truciu swych bliźnich jest wprost niewyczerpana…
Wyobraźmy sobie, że do jakiegoś artykułu spożywczego, do jakiegoś przetworu warto by dodać środek zakwaszający. W niektórych przetworach dodatek słabego kwasu bywa niezmiernie pożyteczny. A mamy do wyboru cały szereg różnych kwasów. Najpożyteczniej byłoby wykorzystanie np. kwasu askorbinowego. Nie jest wcale drogi, a to przecież czysta witamina C, o ile nie jest wytworzony syntetycznie. Pamiętają czytelnicy, co wcześniej napisałem o związkach organicznych naturalnych, które są w swej budowie lewoskrętne, i o związkach syntetycznych, prawoskrętnych. Niby podobne ale wcale nie to samo. Tymczasem, jeśli zechce ktoś zadać sobie trud przestudiowania składników wymienianych na etykietkach przetworów spożywczych, to zauważy, że zamiast pożytecznego kwasu askorbinowego, dodawany jest kwas cytrynowy. Potrafią nawet bezczelnie napisać na opakowaniu „naturalny kwasek cytrynowy”. A to jest bujda. Kto by wysilał się produkować naturalny, bawić się w ekstrakcję cytryn, kiedy kwas cytrynowy kosztuje dziesięciokrotnie taniej? Nie poruszałbym tej sprawy, gdyby ten kwasek cytrynowy dodawano tylko do niektórych przetworów, gdzie jego zastosowanie byłoby jakoś „spożywczo” usprawiedliwione.
Tymczasem rzeczywistość przechodzi wszelkie oczekiwania! Kwasek cytrynowy można znaleźć teraz, od paru lat, prawie w każdym przetworze! Nawet we wszystkich pożywkach dla niemowląt, nawet w przetworach, które z natury rzeczy i tak są już kwaśne! Nawet w przetworach gdzie już dodano parę innych kwasów, potrzebnych czy nie to obojętne, ale niejednokrotnie widziałem artykuły spożywcze, do których dodano dwa różne kwasy, a kwasek cytrynowy, jako trzeci na dokładkę!
Nigdy bym się nie domyślił, czym kierują się producenci dodając kwasek cytrynowy do przetworów, prawie do wszystkich przetworów znajdujących się na półkach sklepowych, gdybym nie zetknął się przypadkiem z rodakiem, pracującym swego czasu w jakimś „tajnym” instytucie naukowym w USA. Robiono tam doświadczenia z działaniem kwasu cytrynowego na pracę neuronów w mózgu. Stwierdzono, że kwas cytrynowy (syntetyczny, oczywiście) narusza system przewodnictwa elektrochemicznego w pracy komórek mózgowych. Inaczej mówiąc, jest w stanie z normalnego człowieka zrobić… bezmózgowca.
Innymi słowy, kwasek cytrynowy może być stosowany jako środek zmieniający układy chemiczne w mózgu w sposób umyślny i celowy. Trudno mi uwierzyć, aby producenci przetworów spożywczych o tym wiedzieli. Najwidoczniej podano im coś zupełnie innego do wierzenia. Może przekonano ich, że dodatek kwasu cytrynowego „uszlachetnia” przetwory. może ma gwarantować jeszcze większą trwałość produktu. No, jakoś ich do tego nakłoniono. Podejrzewam jednak że ci, co ich do tego nakłaniali, wiedzieli o rzeczywistym celu: hodowanie tępaków, którzy nigdy nie będą opierać się „demokratycznej” władzy…
A co zrobiono z naszymi pięknymi kobietami?
Najpierw wmówiono im, że podpaska higieniczna nie jest tak wygodna w użyciu, jak prosty tamponik, wprowadzany do pochwy przy pomocy fikuśnego urządzenia z tworzywa sztucznego i wyciągany potem za nitką. Skoro jednak mały tampon nie jest w stanie wchłonąć całej ilości krwi wydzielanej podczas miesiączkowania, więc nasączono tamponik środkiem chemicznym, hamującym skutecznie wydzielanie krwi. Po dłuższym stosowaniu tamponów organizm „przyzwyczaja się” i wydziela tej krwi coraz mniej. Skutek tego jest dwojaki: po pierwsze: zmniejsza się także wydzielanie śluzu w pochwie, wnętrze pochwy staje się suche, stwardniałe, jak skóra na pięcie, traci elastyczność. Jednym słowem, to już nie to co było… A po drugie: skłonność do rakowacenia, powolna utrata płodności. „Pomaga” w tym także stosowanie środków antykoncepcyjnych.
Zatrute pożywienie, nadmiar hormonów żeńskich, powodują w efekcie u kobiet znacznie zwiększoną skłonność do raka piersi (zwyrodnienie gruczołów mlecznych). Jeśli już przypadkiem zajdzie taka niewiasta w ciążę, to zaleca się jej niekarmienie niemowlęcia własnym mlekiem. Teraz dopiero zaczyna się tę śrubę odkręcać. Do tej pory ładowano jej po prostu zastrzyk (szkodliwy), który powodował nagłe a całkowite zahamowanie pracy gruczołów mlecznych. Niemowlę karmi się więc nagminnie preparatem „Symilac”, który do mleka matki podobny jest raczej tylko z nazwy. Dziecko rośnie więc od razu z ograniczoną zdolnością do trawienia mleka i przetworów mlecznych… jeszcze jeden kandydat do leczenia. Przemysł farmaceutyczny i lekarze będą mieli z niego pociechę do końca życia…
Skoro piersi nie służą do produkcji mleka, to organizm, zgodnie ze swą wrodzoną zdolnością przystosowawczą, spowodował zanik gruczołów piersiowych. Piersi naszych pięknych dziewic stały się obwisłymi omletami. Usiłowano z tego zrobić „modę”, nakłaniając dziewczyny do krańcowego odchudzania się. W końcu jednak męskie wymagania estetyczne wzięły górę i w modę znów weszły piersi o normalnych, a nawet bujnych kształtach.
Problem powstał, jak tej brzydocie zaradzić w sposób techniczny, a i dochodowy. Wynaleziono więc piersi sztuczne, z galaretki silikonowej, które po prostu „wstawia się” w resztki skóry kobiecych piersi za pomocą zabiegu chirurgicznego. Pierś ma wygląd wspaniały, choć w dotyku podobno jest bardzo nieprzyjemna. Nie wiem, nie miałem z taką niewiastą do czynienia. Faktem jest atoli, że ta galaretka nie jest trwała, jakby się chciało, czy jak ją reklamowano. Po paru latach zdarza się, zaczyna „wyciekać”, przedostając się do organizmu kobiety, poważnie go zatruwając. Trzeba robić nową operację.
Wyżej opisane „udogodnienia” dla kobiet powodują, że zjawiskiem dziś już powszednim i nader częstym są rak piersi, rak macicy, nowotwory niezłośliwe jajników, przedwczesne chirurgiczne usuwanie macicy, bezpłodność itp.
W Stanach Zjednoczonych około połowa kobiet po przekroczeniu 35 roku życia albo ma już wyciętą macicę, albo już rodziła z zastosowaniem carskiego cięcia, gdyż pochwa i układ kostny biodrowy nie nadają się do przeprowadzenia płodu normalną drogą.
Elita rządząca tym światem jest z tych wszystkich spraw niezmiernie zadowolona. Po pierwsze: stale zwiększają się zyski. Przemysł chemiczny, szpitale, lekarze etc. Wszyscy mają pełne ręce roboty. A po drugie: przyrost naturalny „gojów” ulega zahamowaniu. Straszy się ludzi, że nadmiar zaludnienia jest dla nas groźny. A i to nie jest prawdą.
Jakiś bałwan w polskojęzycznej prasie w USA napisał ostatnio takie bzdury, że gdyby zaludnienie na świecie wzrosło do 2,000 miliardów (teraz mamy około 6 miliardów), to ci ludzie ważyliby więcej niż kula ziemska, a jej skorupa nie wytrzymałaby tego ciężaru.
Dureń nie ma pojęcia o fizyce i biologii. Po pierwsze: „skorupa” Ziemi wszystko wytrzyma, gdyż to nie jest „skorupa” pod którą jest pusto, lecz przeciwnie, jądro Ziemi jest jeszcze bardziej ciężkie od tej „skorupy” cholernie wytrzymałe. A po drugie: kretyn nie wie, że materia jest w pewnym sensie niezniszczalna i jej „ilość” na naszym ziemskim padole jest prawie niezmienna. Jeśli coś się rodzi i rośnie, to nowa materia jest tworzona z już istniejącej. A kiedy coś umiera, gnije, lub inaczej rozpada się, to znów zmienia się w „inną” materię, lecz w tej samej „ilości”. Innymi słowy, na naszej Ziemi ilość substancji organicznej i nieorganicznej jest prawie zupełnie niezmienna. Nawet, gdyby ludzkość rozmnożyła się niepomiernie, to ciała ludzkie byłyby i tak zbudowane z materii już na świecie istniejącej. Trywializując to zagadnienie, wystarczy czytelnikom przypomnieć, że dla wyhodowania jednej świni trzeba sporej ilości ziemniaków i innej paszy, a po skonsumowaniu tejże świni zbudujemy sobie nieco mięśni, zużyjemy część jej mięsa w postaci energii, a resztę i tak wydalimy. Niestety, te wydaliny, zamiast posłużyć jako wspaniały nawóz naturalny, zostaną zmarnowane…
A wszystko to zło dzieje się dlatego, że „panowie materialiści” nie mają zamiaru docenić genialności naszego Stwórcy, który urządził nam „ten najlepszy ze światów” w postaci jednej wielkiej automatycznej przetwórni odpadków użytkowych, w której nic absolutnie nie jest zmarnowane, a wszystko odnawia się i rośnie ku naszemu pożytkowi. „Naprawiacze” tego świata w swej pysze, zdolni są jedynie do zepsucia, zniszczenia tego, co nam Pan Bóg dał.
————————-
Mój komentarz: Kim jest, a raczej był, bo zmarł w 2000 roku, autor tego tekstu poszukajcie sobie sami, ja miałam przy tym świetną zabawę (najbardziej podobała mi się gazeta Jidisze Cajtung).
Tak, panowie racjonaliści, cytryna to nie to samo, co chemicznie uzyskany kwas cytrynowy wymieszany cukrem i ze sztucznymi aromatami, enzymami i barwnikami. Natury nie da się podrobić nawet w najlepszym laboratorium i nawet z zastosowaniem najnowocześniejszej technologii.
Zmodyfikowane pomidory psują się inaczej, niż normalne – dostają czarnych plam. To samo dzieje się ostatnio z marchwią, co od kilku już lat budzi moje podejrzenia, co do jej rzekomej „naturalności”. Żyję na tym świecie od dawna i pamiętam, że kiedyś marchew po prostu się marszczyła i usychała. Dziś pojawiają się na niej czarne, coraz większe plamy, aż w końcu cała czernieje i zaczyna wydzielać kwaśny zapach, przywabiający muszki owocowe. Wiem, że w SGGW opatentowano (rzecz jasna dla kasy) kilka odmian marchwi GMO, ale nigdy nie słyszałam i nie widziałam, żeby ktokolwiek informował o tym nabywców nasion.
Domaganie się zdrowej, tradycyjnej żywności jest oczywiście dla panów „racjonalistów” przejawem zabobonnego lęku przed nieuniknionym postępem i nowoczesnością. Nowoczesny człowiek jak wiadomo powinien być cyborgiem, ze sztucznym sercem, wątrobą i nerkami, z mózgiem wspomaganym przez mikrochipy z wbudowaną wiedzą encyklopedyczną i fachową, wyświetlaną na żądanie w sztucznych, wielofunkcyjnych elektronicznych oczach. Oczywiście temu wspaniałemu tworowi biotechnologii zacofane, naturalne warzywa muszą szkodzić, tworząc zgrzytające złogi minerałów i witamin w przegubach obrotowych kończyn i dźwigni poruszających gałkami ocznymi…
Wiem, jestem starą, ciemną czarownicą, blokującą świetlany rozwój ludzkości, bo nie rozumiem, dlaczego komukolwiek mogłaby się nie podobać stara Matka Natura, taka, jaka została stworzona na początku i ulepszona przez pokolenia mądrych rolników i ogrodników. I proszę mi nie wmawiać, że rolnictwo zawsze stosowało modyfikacje genetyczne. Takie gadanie świadczy o totalnym braku wiedzy z dziedziny genetyki.
Zdjęcia zrobione dziś w południe, z mojego balkonu. Ale to być może nie koniec, bo widzę, że tajemnicze samoloty znów przelatują, chociaż rzadziej. Podobnie było w ubiegły czwartek. Tak się gapiłam w niebo jadąc rowerem, że mało nie wylądowałam na latarni.
Na co dzień niebo nad nami jest idealnie czyste. Gdyby to, co widać na tych zdjęciach było spowodowane przez samoloty rejsowe lub transportowe, to takie smugi byłyby widoczne codziennie lub w określone dni tygodnia, bo przecież takie samoloty muszą trzymać się rozkładu lotów. Ale to zdarza się bez żadnego planu, po prostu jednego dnia jest, a później przez całe tygodnie nie ma.
Najczęściej chemtrails pojawiają się w piękne i słoneczne wolne od pracy dni, czyli w weekendy i święta, gdy całe rodziny (z małymi dziećmi!!!) wyruszają na łono natury w nadziei że pooddychają świeżym powietrzem. Niestety, powietrze nie tylko nie jest świeże, ale wręcz trujące.
I mają być może rację. A może raczej dobrze wiedzą, co mówią. Wiedzą, ponieważ masowe zgony (czytaj: ludobójstwo) nie będą bynajmniej dziełem przypadku, lecz efektem dobrze zaplanowanej i sprawnie przeprowadzonej akcji depopulacyjnej, o czym mówi się coraz jawniej i coraz głośniej. Bezczelność władz rośnie wprost proporcjonalnie do bierności społeczeństw, hipnotycznie zapatrzonych w ekrany telewizorów nastawionych na odbiór wiadomości (a raczej dezinformacji) serwowanych przez mainstreamowe media.
Oczywiście, jeśli ktoś chce iść na rzeź, to jego prawo, byle tylko w pełni świadomie wybierał z wielu dostępnych opcji. Problem w tym, że wraz z bezmyślną owczarnią na szafot mają być zaprowadzone również jednostki w świadome tego, co się naprawdę dzieje w świecie oraz znające swoje prawa obywatelskie.
Prawa obywatelskie i ogólnie pojęte humanitarne prawa człowieka to coś, co bardzo jest nie w smak psychopatom, rządzącym tym światem. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że nam się tylko wydaje, że posiadamy jakieś prawa i że chronią nas jakieś Konstytucje i kodeksy prawne. Zdaje się nam, bo tak naprawdę władza, jeśli tylko zechce, może od ręki i bez żadnych tłumaczeń pozbawić nas wszelkich praw i wprowadzić rządy totalitarne, zwane „stanem wojennym” lub „stanem wyjątkowym”. Wszystko to rzecz jasna pod hasłem chronienia społeczeństw przed zagrażającymi im wielkimi niebezpieczeństwami, nawet, jeśli owe niebezpieczeństwa są wyssane z brudnych (a raczej splamionych krwią) palców kilku psychopatycznych facetów zasiadających na ważnych stołkach.
Zresztą doskonale znamy ten ograny scenariusz: najpierw sztucznie stwarza się jakiś „straszny problem”, a potem proponuje się jego „rozwiązanie”. Nie inaczej jest obecnie: wszystko wskazuje na to, że jakiś doktor Frankenstein wyhodował w laboratorium nową odmianę wirusa, następnie „przez przypadek” spowodował skażenie w Meksyku, wiedząc doskonale, że za sprawą letniej, ciepłej aury i zwiększonego ruchu turystycznego szybko przedostanie się ono do USA, przy pomocy usłużnych mediów rozdmuchał problem do niebotycznych rozmiarów i zaproponował rozwiązanie: masowe szczepienie całej ludzkości. Dwie pieczenie przy jednym ogniu: firmy farmaceutyczne zbiją na tym niewyobrażalny wprost majątek, a liczba ludności naszej planety zostanie zredukowana do pożądanych przez „trzymających władzę” rozmiarów. Reszta będzie siedzieć cicho i leczyć poważne komplikacje poszczepienne, nie mając dość siły, żeby upominać się o swoje prawa. A nawet, gdyby komuś wpadło to do głowy, to i tak nic nie osiągnie, ponieważ firmy Baxter i Novartis załatwiły sobie, podpisany przez Obamę, immunitet, gwarantujący im absolutną bezkarność w razie wystąpienia komplikacji poszczepiennych dowolnego rodzaju, ze śmiertelnymi włącznie.
Kiedy kilka lat temu mieliśmy w zimie prawdziwą epidemię grypy sezonowej, każdy, nawet niespecjalnie rozgarnięty człowiek widział to gołym okiem, w postaci pustych krzeseł przy biurkach w zakładach pracy i w szkołach. Naród sam prosił wtedy władze, by te ogłosiły epidemię. Władza jednak orzekła, że nie ma po temu żadnych powodów i nawet odradzała szczepienia, ponieważ było na to już i tak za późno.
Obecnie, każdy równie rozgarnięty obywatel widzi gołym okiem, że epidemia jest wyłącznie wirtualna. Wprawdzie absencja w pracy jest spora, a w szkołach i na uczelniach nawet stuprocentowa, ale nie z powodu zachorowań, lecz z powodu masowych wyjazdów na wakacje. Naród leży sobie spokojnie na plażach w Polsce i w tropikach, a media (których mam nadzieję nikt nie ogląda, bo po co psuć sobie wakacyjny nastrój) histeryzują, jakby oto nadciągał koniec świata.
Czy, drogi czytelniku tego bloga, znasz osobiście kogoś, kto chorował lub choruje na świńską grypę? A może słyszałeś o takim przypadku wśród znajomych twoich znajomych? Nie? No jak to, przecież jeśli panuje epidemia, to wszyscy wokół kaszlą, kichają i słaniają się na nogach, bo albo właśnie złapali wirusa, albo przed chwilą go zwalczyli.
No cóż, nikt osobiście nie zna takiej osoby, ale jeśli w całym naszym kraju znajdzie się jeden chory osobnik, to choćby czuł się doskonale zdrowy i silny, media pokazują go od rana do wieczora, mało tego – w towarzystwie samej pani minister zdrowia Ewy Kopacz, żeby było wiadomo, jak poważny i jak ważny jest to przypadek. Możemy też zobaczyć sale szpitalne, specjalnie przygotowane na to, żeby pokłaść w nich przyszłych hospitalizowanych, których rzekomo mają być tysiące, jeśli nie miliony.
– W Polsce mamy dziś 81 osób chorych na tę odmianę grypy – informuje “Rz” Jan Bondar, rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Jak zapewnia, sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Na każdym lotnisku jest dyżurny lekarz, po to by powracający do kraju obywatel, który zaobserwuje u siebie niepokojące objawy, mógł się zgłosić po diagnozę i ewentualną dalszą pomoc.
Proszę państwa, mamy 81 osób chorych na tę odmianę grypy!!! Cóż za szalona epidemia! Czyż nie jest to pomór porównywalny ze średniowiecznymi epidemiami dżumy?
Ale już w następnym akapicie czytamy, że
wiosną na grypę i inne choroby grypopodobne choruje blisko 100 tys. osób tygodniowo.
Przy 100 tys. zachorowań tygodniowo nie ogłasza się epidemii, mimo, że grypa sezonowa jest znacznie bardziej śmiercionośna niż świńska, ale ogłasza się ją przy 81 przypadkach! To prawdziwie chińska (a chyba raczej świńska) matematyka, nie na moją słabą głowę…
Dowiedzmy się więc, co władza może nam zrobić, jeśli nie poddamy się zaleceniom po ogłoszeniu stanu epidemii:
Kiedy już dojdzie do ogłoszenia takich stanów, władni w tych sprawach mogą np. zarządzić obowiązkowe szczepienia ochronne, badania sanitarno-epidemiologiczne, zabiegi sanitarne, kwarantannę lub izolację. W wypadku chorób szczególnie niebezpiecznych i wysoce zakaźnych, które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia innych osób, wobec opornego chorego, który odmawia przyjęcia leku, może być użyty środek przymusu bezpośredniego. W grę wchodzi przetrzymywanie, unieruchomienie (nie może trwać dłużej niż cztery godziny, maksymalny czas po przedłużeniu to doba) lub przymusowe podanie leku.
Przymusowe podanie leku. Pięknie, ale o ile wiem, szczepionka nie jest lekiem i nie należy jej aplikować osobie, która już jest chora. W prawie nie ma też mowy o przymusowym szczepieniu prewencyjnym. No, ale jeśli mają zawiesić Konstytucję, to i te paragrafy też będziemy mogli sobie zawiesić. Na gwoździu, w wychodku.
W ciągu mijającego tygodnia w Stanach Zjednoczonych na grypę A/H1N1 zmarło 51 osób. Tym samym liczba ofiar śmiertelnych nowej grypy wzrosła w USA do 353.
Stany Zjednoczone są krajem najbardziej na świecie dotkniętym epidemią tej choroby.
Jak podało w piątek amerykańskie Centrum ds. Kontroli i Prewencji Epidemiologicznej (CDC), do tej pory ponad 5,5 tysiąca osób musiało być hospitalizowanych po wykryciu zakażenia wirusem.
Według najświeższych danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 27 lipca, wirus zaatakował już 134 503 ludzi na świecie; 816 osób zmarło.
Grypa zaatakowała ludzi już w ponad 100 krajach i jakkolwiek zasadniczo przebieg choroby nie jest ciężki, zapada na nią coraz więcej ludzi.
W caluśkich, wielkich Stanach Zjednoczonych od stycznia zmarły AŻ 353 osoby! Pewnie większość to bezdomni i ciężko schorowani biedacy ze slumsów. A na całym świecie zmarło AŻ 816 osób! Co więcej, wszyscy zgodnie twierdzą, że przebieg choroby nie jest ciężki. Ale to nic, to i tak jest powód, żeby zawiesić prawa człowieka.
Przeanalizujmy to jeszcze raz:
Według najświeższych danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) z 27 lipca, wirus zaatakował już 134 503 ludzi na świecie; 816 osób zmarło.
Od początku tej rzekomej “epidemii” na całym świecie zachorowało 134 503 ludzi podczas gdy:
wiosną na grypę i inne choroby grypopodobne choruje blisko 100 tys. osób tygodniowo.
Rozumie ktoś coś z tego?
Odpowiada mi tylko milczenie owiec…
A oto mrożąca krew w żyłach wiadomość z Belgii, również podana przez Wirtualną Polskę:
Szykują miejsca na cmentarzach dla ofiar grypy A/H1N1
Centrum kryzysowe w belgijskiej Walonii zaleciło lokalnym władzom przygotowanie przed zimą miejsc na cmentarzach dla ewentualnych ofiar świńskiej grypy – podaje RMF FM za agencją AFP.
Polecenie wywołało falę krytyki za wzbudzanie nieuzasadnionej paniki. Według centrum kryzysowego, które wydało zalecenie, jest to reakcja na statystyki uwzględniające liczbę zgonów wedle najczarniejszego scenariusza. Scenariusz ten przewiduje, że na grypę A/H1N1 w samym tylko regionie może umrzeć nawet siedem tysięcy osób.
(…)W czwartek zmarła pierwsza w Belgii osoba zarażona wirusem nowej grypy.
Zaprawdę, jest powód do paniki dla narodu i powód do radości dla koncernów farmaceutycznych: nareszcie Belgowie mają swoją pierwszą ofiarę śmiertelną!
Lato prawdopodobnie wstrzyma napór epidemii świńskiej grypy. Większe starcie z wirusem może się rozegrać jesienią lub zimą 2010 roku. Podobnie 80 lat temu rozwijała się hiszpanka, która uśmierciła 40 mln ludzi. Pierwszy atak grypy nastąpił wiosną 1918 r. w USA. Drugi, znacznie silniejszy, jesienią tego samego roku. Wtedy zaczęły się masowe zgony. Nie można wykluczyć, że ten scenariusz się powtórzy.
O, spraw Panie nad Pany, żeby i tym razem tak nas wytłukło, jak po I wojnie światowej… Amen! A jak Pan nie pomoże, to poradzimy sobie i bez Niego. Wszak mamy Baxtera i Novartis, więc niech się wszyscy nieudolni bogowie pocałują. Już oni wiedzą gdzie.
Jak przyjrzeć się tej sprawie z ogólnoświatowej perspektywy, to widać (jak zwykle), że Polska to jest Polska, u nas zawsze wszystko jest inaczej. Naród tradycyjnie olewa władzę, bo u nas władza to jest wiadomo, jakaś pruska albo austyjacka. Minister Kopacz zachowuje spokój, szczepionek nie zamawia, bo i po co. I tak wiadomo, że nikt się zaszczepić nie da. W każdym razie nie zrobi tego żaden internauta, z wyjątkiem może kilku dzielnych Racjonalistów i Modnobzdurowców. Chętnie przyjdę popatrzeć, jak się bohatersko poddają szczepieniom – panowie, powiadomcie mnie koniecznie kiedy stawicie się w punktach szczepień, nie bądźcie tacy i nie róbcie tego potajemnie, proszę, no bardzo proszę!
Postanowiłam przyjrzeć się bliżej narastającej ostatnio panice spowodowanej zapowiedzią masowych i przymusowych szczepień przeciwko świńskiej grypie. Jakby wbrew prowadzonej od miesięcy natrętnej kampanii medialnej, mającej wywołać poczucie zagrożenia i powszechny lęk przed śmiercią z powodu nowego wirusa, ludzie nie zamierzają chorować, a zwłaszcza umierać. W UK zmarła jedna osoba, w Polsce przeżyła nawet ciężko schorowana i osłabiona innymi przewlekłymi chorobami dziewczynka, podobnie wyglądają sprawy w innych zamożnych krajach świata. W porównaniu ze śmiertelnym żniwem corocznej epidemii zwykłej grypy jej świńska odmiana wydaje się zupełnie niegroźna. A mimo to władze krajów europejskich i tak postanowiły zaszczepić wszystkich, nawet wbrew ich woli.
Widocznie WHO wraz z NWO uznali, że nie liczą się fakty i statystyki, że wystarczy natrętna propaganda i kilka “faktów medialnych”, żeby zamącić w głowach obywateli, co skłoni ich do irracjonalnych i desperackich działań. Ale chyba się przeliczyły.
Pracownicy służby zdrowia powinni być traktowani priorytetowo w dostępie do szczepionek przeciwko grypie A/H1N1 – oznajmiła w poniedziałek Marie-Paule Kieny, dyrektor ds. szczepionek w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
“Grupa ekspertów zarekomendowała, że pracownicy służby zdrowia powinni być zaszczepieni we wszystkich krajach, by zachować funkcjonujący system opieki zdrowotnej, gdy wirus ewoluuje” – powiedziała Kieny podczas konferencji prasowej.
Dodała, że wybór grup, które będą miały dostęp do szczepień w następnej kolejności, zależy od decyzji poszczególnych krajów.
Przyznała, że wydajność w produkcji szczepionek jest niska, ale producenci badają alternatywne szczepy, które pozwoliłyby ją podnieść. Ponadto Kieny potwierdziła, że otyłość jest jednym z czynników stwarzających ryzyko poważnych komplikacji w zachorowaniach na grypę A/H1N1. (PAP)
Podajemy również linka do interesującego artykułu w języku angielskim nt. szczepionki przeciw świńskiej grypie H1N1 Swine Flu Appears Similar to 1918 Pandemic Virus; WHO Recommends Vaccines Use Live (Attenuated) Influenza http://www.naturalnews.com/026613_swine_flu_vaccines_pandemic.html
oraz alert, który należy przeczytać, zastanowić się i mieć oczy otwarte.Nie jesteśmy jednakże do końca przekonani o prawdziwości i słuszności wszystkich informacji w nim zawartych.
Pełny Alert – Sprawa nie cierpiąca zwłoki. – Sprawa szczepień dotyczy nie tylko wszystkich Polaków, ale całej ludzkości ! Polacy jak zwykle trzymani są w niewiedzy przez “nasze” media. W moim postingu po angielsku poniżej, chodzi o spisek zapięty na ostatni guzik: rozpętać pandemie śmiertelnej grypy przez przymusowe szczepienia w Ameryce Płn., Europie i Japonii za kilka miesięcy.
Szczepionki są wymieszane ze śmiertelnym wirusem, który naukowcy udowodnili, pochodzi nie z przyrody lecz z laboratoriów. Jest kombinacją kilku zwierzęcych wirusów, których normalnie człowiek nie przenosi. Szczepienie zapewnia katastroficzne rozprzestrzenianie się wirusa od człowieka do człowieka. Kombinacje wirusową sformułowano na maksymalną szkodę. Szczepienia rozpoczną prawdziwą pandemie, bo pierwsza będzie li tylko medialna, jak przekonaliśmy się parę miesięcy temu.
Śmiertelny wirus co niby “sam” wypłynął w Meksyku, odkryto w partiach szczepionek na zwykłą grypę, przysłanych przez firmę Baxter. Firma posiada nowoczesne zakłady pod Mexico City oraz w Austrii. Baxter wysłał partie zatrutej szczepionki do Niemiec, Austrii, Czech i Słowenii na próbne szczepienia. Zwarty blok tych państw mógłby by fałszywie przedstawiony jako ognisko wyjściowe śmiertelnego wirusa w Europie. Eksperci stwierdzili, że objętość materiału Baxtera dostarczonego do próbnych szczepień wystarczyłaby na zabicie ludności globu kilka razy !
Tylko przez przypadek pracownik czeskiego laboratorium wstrzyknął materiał zwierzętom, stwierdzając natychmiastowe ich zgony.
Wszczęto alarm, wszyscy pracownicy czeskiego laboratorium trafili na kwarantannę. Pracownicy austriaccy – do szpitala w Wiedniu, po czym japoński Panasonic zapobiegawczo ewakuował swoich pracowników z Europy. Następnie była eksplozja paczki
z zatrutą szczepionką w pociągu ekspresowym w Szwajcarii. Paczkę wieziono z Baxtera w Meksyku do laboratorium szwajcarskiego. Okoliczności wybuchu wskazują na spisek. “Szczepionka” wskutek wybuchu rozeszła się przez system klimatyzacji po całym pociągu w formie aerozolu – najbardziej skuteczny sposób skażenia wszystkich pasażerów.
Sprawę wyciszono, ofiar nawet nie poddano obserwacji. W USA gotowe są plany i ustawy stanu wyjątkowego w przypadku pandemii, ustawy uprawniające rząd i wojsko do przymusowych szczepień ludności i likwidacji w przypadku oporu, dziesiątki jeśli nie setki miejsc na masowe groby – setki tysięcy trumien – obozy dla krnąbrnych itp.
Austriacka dziennikarka śledcza Jane Burgermeister zebrała dowody i zaskarżyła zbrodniczą klikę (iluminaci, przemysł farmaceutyczny, Światową Organizację Zdrowia, prezydenta Obamę itd). Przygotowała również dokumenty do zastosowania
w poszczególnych krajach:
http://birdflu666.wordpress.com
Polska jest już ofiarą próbnych szczepionek ostatniego lata, celowo skażonym materiałem z firmy Novartis. (Sprawa poddania bezdomnych śmiertelnym szczepieniom).
Jeszcze raz wypłynęła korupcja Polaków, którzy za srebrniki zrobią wszystko dla zbrodniczej globalnej kliki. Kanada właśnie ogłosiła plany szczepień, jeszcze nieprzymusowych, ale gdy rozpęta się śmiertelna grypa od pierwszych “szczepień”, ludzie będą się pchać pod igłę. Według Burgermeister, masowe zaskarżanie przez obywateli we wszystkich namierzonych krajach może zapobiec nadchodzącej katastrofie. Potrzeba pilnie przetłumaczyć na polski – i działać ! Na nic troska
o pracę i rodzinę, skoro możemy już za kilka miesięcy nie żyć.
- Jeśli chodzi o działania anty-iranskie nagłaśniane przez media, są to skryte działania kompleksu jot. Natomiast treść plakatu i petycji wyjaśniam w załączniku. Żeby zrozumieć niektóre rzeczy, trzeba przeczytać pozostałe rozdziały. Jeśli trzeba, podeślę. Niestety, wychodzi ogłupienie Polaków przez media i zaprzątanie ich głów śmieciami jak teczki czy bolki, zamiast edukacji ws. życia i śmierci. Jest za pięć dwunasta…
Wirus H1N1 nie jest żadną nowością. Jest często spotykany wśród świń i ludzi, ale dotychczas nie był śmiertelny w takiej skali. Tym razem naukowcy podejrzewają, że doszło do mutacji. Wymieszały się geny wirusa grypy świńskiej, ludzkiej i ptasiej.
Co jeszcze udało mi się znaleźć? Oto film, na którym dr Piotr Bein z Kanady, badacz ludobójstwa XX i XXI wieku, znany ponadto ze swojej walki ze skutkami użycia na wojnach zubożonego uranu, przestrzega nasz naród przed zagrożeniem:
Podaję też link do bloga zajmującego się wyłącznie tą tematyką: Grypa666’s Blog
A tu są linki dotyczące batalii pani Jane Burgermeister z firmami farmaceutycznymi i WHO.
Sami wyciągnijcie z tego wnioski. Wydaje się to wprost nieprawdopodobne, ale lepiej być czujnym, niż przespać zagrożenie.
Pracownicy służby zdrowia powinni być traktowani priorytetowo w dostępie do szczepionek przeciwko grypie A/H1N1 - oznajmiła w poniedziałek Marie-Paule Kieny, dyrektor ds. szczepionek w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).
"Grupa ekspertów zarekomendowała, że pracownicy służby zdrowia powinni być zaszczepieni we wszystkich krajach, by zachować funkcjonujący system opieki zdrowotnej, gdy wirus ewoluuje" - powiedziała Kieny podczas konferencji prasowej.
Dodała, że wybór grup, które będą miały dostęp do szczepień w następnej kolejności, zależy od decyzji poszczególnych krajów.
Przyznała, że wydajność w produkcji szczepionek jest niska, ale producenci badają alternatywne szczepy, które pozwoliłyby ją podnieść. Ponadto Kieny potwierdziła, że otyłość jest jednym z czynników stwarzających ryzyko poważnych komplikacji w zachorowaniach na grypę A/H1N1. (PAP)
http://future.wp.pl/kat,111396,title,WHO-szczepionki-przeciw-grypie-AH1N1-najpierw-dla-sluzby-zdrowia,wid,11313217,wiadomosc.html
Podajemy również linka do interesującego artykułu w języku angielskim nt. szczepionki przeciw świńskiej grypie H1N1 Swine Flu Appears Similar to 1918 Pandemic Virus; WHO Recommends Vaccines Use Live (Attenuated) Influenza http://www.naturalnews.com/026613_swine_flu_vaccines_pandemic.html
oraz alert, który należy przeczytać, zastanowić się i mieć oczy otwarte.Nie jesteśmy jednakże do końca przekonani o prawdziwości i słuszności wszystkich informacji w nim zawartych.
Pełny Alert - Sprawa nie cierpiąca zwłoki. - Sprawa szczepień dotyczy nie tylko wszystkich Polaków, ale całej ludzkości ! Polacy jak zwykle trzymani są w niewiedzy przez "nasze" media. W moim postingu po angielsku poniżej, chodzi o spisek zapięty na ostatni guzik: rozpętać pandemie śmiertelnej grypy przez przymusowe szczepienia w Ameryce Płn., Europie i Japonii za kilka miesięcy.
Szczepionki są wymieszane ze śmiertelnym wirusem, który naukowcy udowodnili, pochodzi nie z przyrody lecz z laboratoriów. Jest kombinacją kilku zwierzęcych wirusów, których normalnie człowiek nie przenosi. Szczepienie zapewnia katastroficzne rozprzestrzenianie się wirusa od człowieka do człowieka. Kombinacje wirusową sformułowano na maksymalną szkodę. Szczepienia rozpoczną prawdziwą pandemie, bo pierwsza będzie li tylko medialna, jak przekonaliśmy się parę miesięcy temu.
Śmiertelny wirus co niby "sam" wypłynął w Meksyku, odkryto w partiach szczepionek na zwykłą grypę, przysłanych przez firmę Baxter. Firma posiada nowoczesne zakłady pod Mexico City oraz w Austrii. Baxter wysłał partie zatrutej szczepionki do Niemiec, Austrii, Czech i Słowenii na próbne szczepienia. Zwarty blok tych państw mógłby by fałszywie przedstawiony jako ognisko wyjściowe śmiertelnego wirusa w Europie. Eksperci stwierdzili, że objętość materiału Baxtera dostarczonego do próbnych szczepień wystarczyłaby na zabicie ludności globu kilka razy !
Tylko przez przypadek pracownik czeskiego laboratorium wstrzyknął materiał zwierzętom, stwierdzając natychmiastowe ich zgony.
Wszczęto alarm, wszyscy pracownicy czeskiego laboratorium trafili na kwarantannę. Pracownicy austriaccy - do szpitala w Wiedniu, po czym japoński Panasonic zapobiegawczo ewakuował swoich pracowników z Europy. Następnie była eksplozja paczki
z zatrutą szczepionką w pociągu ekspresowym w Szwajcarii. Paczkę wieziono z Baxtera w Meksyku do laboratorium szwajcarskiego. Okoliczności wybuchu wskazują na spisek. "Szczepionka" wskutek wybuchu rozeszła się przez system klimatyzacji po całym pociągu w formie aerozolu - najbardziej skuteczny sposób skażenia wszystkich pasażerów.
Sprawę wyciszono, ofiar nawet nie poddano obserwacji. W USA gotowe są plany i ustawy stanu wyjątkowego w przypadku pandemii, ustawy uprawniające rząd i wojsko do przymusowych szczepień ludności i likwidacji w przypadku oporu, dziesiątki jeśli nie setki miejsc na masowe groby - setki tysięcy trumien - obozy dla krnąbrnych itp.
Austriacka dziennikarka śledcza Jane Burgermeister zebrała dowody i zaskarżyła zbrodniczą klikę (iluminaci, przemysł farmaceutyczny, Światową Organizację Zdrowia, prezydenta Obamę itd). Przygotowała również dokumenty do zastosowania
w poszczególnych krajach:
http://birdflu666.wordpress.com
Polska jest już ofiarą próbnych szczepionek ostatniego lata, celowo skażonym materiałem z firmy Novartis. (Sprawa poddania bezdomnych śmiertelnym szczepieniom).
Jeszcze raz wypłynęła korupcja Polaków, którzy za srebrniki zrobią wszystko dla zbrodniczej globalnej kliki. Kanada właśnie ogłosiła plany szczepień, jeszcze nieprzymusowych, ale gdy rozpęta się śmiertelna grypa od pierwszych "szczepień", ludzie będą się pchać pod igłę. Według Burgermeister, masowe zaskarżanie przez obywateli we wszystkich namierzonych krajach może zapobiec nadchodzącej katastrofie. Potrzeba pilnie przetłumaczyć na polski - i działać ! Na nic troska
o pracę i rodzinę, skoro możemy już za kilka miesięcy nie żyć.
- Jeśli chodzi o działania anty-iranskie nagłaśniane przez media, są to skryte działania kompleksu jot. Natomiast treść plakatu i petycji wyjaśniam w załączniku. Żeby zrozumieć niektóre rzeczy, trzeba przeczytać pozostałe rozdziały. Jeśli trzeba, podeślę. Niestety, wychodzi ogłupienie Polaków przez media i zaprzątanie ich głów śmieciami jak teczki czy bolki, zamiast edukacji ws. życia i śmierci. Jest za pięć dwunasta...
Wirus H1N1 nie jest żadną nowością. Jest często spotykany wśród świń i ludzi, ale dotychczas nie był śmiertelny w takiej skali. Tym razem naukowcy podejrzewają, że doszło do mutacji. Wymieszały się geny wirusa grypy świńskiej, ludzkiej i ptasiej
Ta notka jest uzupełnieniem poprzedniej. Pisałam o krwawych i pedofilskich rytuałach satanistycznych i o tym, że wzmianki o nich można znaleźć jedynie na stronach fundamentalistów chrześcijańskich, którzy (pod warunkiem nawrócenia się na katolicyzm) obiecują ratunek i zbawienie od tego „grzechu”. Żeby było zabawniej, obiecują nam również wybawienie od knowań Iluminatów i projektantów Nowego Porządku Świata.
Naiwny, kto w to uwierzy. Nieszczęsna owieczka, która będzie szukać ratunku w rzeźni.
Jak Wam się z tym kojarzy msza „święta”?
Czyż nie występuje tam picie krwi i jedzenie ludzkiego mięsa? Powiecie pewnie, że to TYLKO SYMBOL. No dobrze, ale symbol czego właściwie? Skąd wziął się pomysł, że spożywanie ciała i picie krwi Zbawiciela-człowieka – nie ważne, czy symboliczne, czy zupełnie realne – ma mieć zbawienne działanie duchowe? Przecież to jest kanibalizm i wampiryzm! W jaki sposób kultywowanie kanibalizmu mogłoby mieć jakiś duchowy, zbawczy sens?
Ktoś, kto należy do KRK i od urodzenia uczestniczy we mszy w ogóle nie widzi koszmaru tego „symbolu”. Żeby go dostrzec trzeba spojrzeć na to z czystym, wolnym od zniewolenia umysłem, a wtedy można doznać szoku. Jak to możliwe, żeby uważająca siebie samą za cywilizowaną religia lansowała takie praktyki, a lud wierzył, że uczestniczy w ŚWIĘTEJ ceremonii?! Co jest świętego w jedzeniu ludzkiego mięsa i piciu krwi, nawet jeśli robi się to tylko „symbolicznie”? Symbole mają potężną moc, a prasa światowa nie raz donosiła, że bardzo pobożnym osobom opłatek zamienia się niekiedy w ustach w mięso – co gorsze – w mięso ludzkie! Czyż to nie prawdziwy horror?
Ale to nie koniec. Kościół ma na sumieniu jeszcze coś, co przez całe lata starannie ukrywał, a pomagała mu w tym „naukowa” teoria syndromu fałszywych wspomnień. Każdy, kto ośmielał się dawać świadectwo przeciwko klerowi traktowany był jak osobnik cierpiący na urojenia lub podły oszczerca. Wszystko to działało, ale do czasu. Nie da się dłużej ukrywać tej straszliwej prawdy, a jej ujawnienie może stać się początkiem końca tej – powiem to wprost – instytucji satanistycznej. Dziś Kościół chwieje się w posadach z powodu wychodzących na jaw jego przerażających zbrodni, jakby żywcem wyjętych z wyznań Bogini Matki. W Wielkiej Brytanii, a szczególnie w Irlandii odkryto i podano do wiadomości publicznej, że pod prowadzonymi przez KRK domami dziecka znajdują się wielkie cmentarzyska dzieci. Okazało się, że istniały tam też izby tortur, w których te dzieci były katowane. I w ten sposób została dowodnie potwierdzona powszechna wśród kleru pedofilia. I to właśnie ta pedofilia stanie się początkiem końca Kościoła. Gdyby wszystkie ofiary wykorzystywania seksualnego wystąpiły z pozwami (na razie wystąpiła tylko część), to KRK stanie się w jednej chwili bankrutem. I nie pomoże, bo stopnieje jak śnieg na wiosnę, potężny majątek Watykanu, w którym nota bene, nasz biskup Peltz żyje sobie niczym udzielny władca, mając do dyspozycji wielkie i luksusowe mieszkanie oraz wikt i opierunek za darmo (ciekawe, czy dostarczają mu również dzieci, żeby nie cierpiał samotności). Takie to „surowe kary” spotykają kościelnych pedofilów…
To wszystko, o czym napisałam jest dowodem, że KRK jest i zawsze był SEKTĄ SATANISTYCZNĄ. Proszę to sobie teraz porównać w wyznaniami Arizony Wilder: mówi ona o rytualnej pedofilii i o piciu krwi, a nawet jedzeniu mięsa ludzi. Czyż nie kojarzy się wam jedno z drugim?
Ja wiem, że większości trudno będzie uwierzyć w historię opowiedzianą przez Arizonę, ale postarajcie się przyjąć to z otwartym umysłem i samodzielnie rzecz przemyśleć. Nie ma dymu bez ognia. Owe gadzie istoty znane są na całym świecie, wspomina o nich wiele ludów i mnóstwo mitów.
Wiarę w jakiego „boga” lansuje Kościół Katolicki? Czyż istota duchowa i doskonała może żądać krwawej ofiary ze swojego syna?
Takich rzeczy może żądać tylko albo sam Szatan (jeśli w ogóle istnieje), albo upadłe istoty z kosmosu, okupujące naszą planetę, o czym mówi wiele źródeł (channelingi!), w tym Arizona Wilder i David Icke.
Nie miejcie jednak złudzeń – ateizm też was nie uratuje, bo jest drugą stroną tego samego medalu. Ateiści już pokazali, co potrafią. Ich ludobójstwo będzie jeszcze bardziej spektakularne, bo „naukowe” i perfekcyjnie zaplanowane. Obozy FEMA są dziełem ateistów.
Badając sprawy z pogranicza nauki (np. relacje o uprowadzeniach przez UFO) często natykam się na pojęcie “syndromu fałszywych wspomnień”. Zawsze mnie ta diagnoza irytowała, ponieważ było dla mnie oczywiste, że takiego syndromu nie ma i być nie może. Mogło tu chodzić wyłącznie o psychologiczny “przekręt”, jakąś próbę robienia wariatów z ludzi, którzy doznali przeżyć zaprzeczających racjonalistycznemu widzeniu rzeczywistości, a przez to stanowiących dowód na to, że świat funkcjonuje zupełnie inaczej, niż racjonaliści próbują nam to na siłę wmówić. Dlaczego to robią – to temat na osobne opracowanie. Ów rzekomy syndrom służy nie tylko obronie misternej, acz chwiejnej konstrukcji teorii oficjalnej nauki, która w każdej chwili może się zawalić pod wpływem nowych dowodów. Również kryje się za tym próba ukrycia niewygodnej, choć dobrze znanej władzom prawdy na temat inwigilowania naszej planety przez przedstawicieli obcych cywilizacji. Żeby więc uniknąć konieczności odpowiadania na pytania zaniepokojonego społeczeństwa, zbywa się ludzi diagnozą “syndrom fałszywych wspomnień”, a nawet oskarżeniem, że wspomnienia te są skutkiem sugestii hipnotycznej, narzuconej badanemu przez badacza. Prawda, jaka fajna i prosta sztuczka magiczna? Mamy syndrom, mamy świra, który na niego cierpi i nie mamy problemu z wyjaśnianiem czegokolwiek.
Ostatnio trafiłam na coś jeszcze. Pisałam już w tym blogu o pomyłce Zygmunta Freuda, który najpierw odkrył przerażający i jak najbardziej zgodny z prawdą fakt, że wielu ludzi cierpi z powodu wykorzystania seksualnego w dzieciństwie, a później, pod wpływem wrogich nacisków środowiska psychiatrów, wycofał się ze swoich twierdzeń. Mało, że się wycofał. Zrobił coś znacznie gorszego: obciążył winą za ten fakt ofiary owego wykorzystania, co miało tragiczne skutki dla całej ludzkości i dało podstawy do stworzenia owej nienaukowej (ale przez naukę dziwnie ochoczo uznanej) teorii o syndromie fałszywych wspomnień.
Kiedy przyjrzałam się tej sprawie bliżej, odkryłam rzeczy prawdziwie przerażające, w które początkowo zupełnie nie mogłam uwierzyć. No cóż, żyję w świecie rządzonym przez racjonalistów, a oni mają swoje sposoby, żeby zablokować dostęp do prawdziwej wiedzy. Również mnie zdarza się wpadać w zastawione przez nich sprytnie pułapki.
O sprawach tych czytałam do tej pory na stronach fundamentalistycznie katolickich, a ponieważ nie mam zaufania do tego typu źródeł informacji wzruszałam tylko ramionami i robiłam wymowne kółko na czółku. Nikt normalny nie wierzy przecież religijnym oszołomom, którzy robią zadymę z powodu jakichś, zapewne urojonych, obrzędów satanistycznych.
I to był bardzo wielki błąd. Dałam się oszukać jak ta bezmyślna, racjonalistyczna owieczka.
Najpierw na stronie Koniec milczenia, która jest kopalnią wiedzy psychologicznej przeczytałam tekst Lloyd’a DeMause Dlaczego sekty satanistyczne gwałcą, torturują i zabijają dzieci? Gdyby ten tekst znalazł się na stronie katolickiej, nawet bym na niego nie spojrzała. Ale ku mojemu zdumieniu napisał to świecki psycholog. No cóż, moja pierwsza myśl była taka, że facet zwariował, a strona nie jest wcale tak bardzo godna godna zaufania jak mi się w pierwszej chwili wydawało. Jednak przemogłam się i przeczytałam resztę artykułów tego autora, a to mnie z kolei utwierdziło w przekonaniu, że jest to człowiek poważny i rozsądny. A więc coś w tym musi być.
O rzekomym syndromie fałszywych wspomnień Lloyd DeMause pisze tak:
Znajdując się, jak wszyscy, pod wpływem potopu książek i artykułów z ostatnich kilku lat, zacząłem pracę od zastanawiania się, czy doniesienia o kultowych nadużyciach rytualnych są w ogóle prawdą, gdyż literatura ta nazywa je urojeniami, a nawet wszczepionymi wspomnieniami. Tymczasem psychoterapeuci w całym kraju donoszą o szerokim napływie pacjentów ze wspomnieniami KNR. „Monarch Resourses” – kalifornijski telefon zaufania dla ofiar nadużyć -odnotowuje rocznie 2500 informacji o kultowych nadużyciach rytualnych. „Looking Up” – analogiczny telefon zaufania w Maine – przyjmuje rocznie 6000 takich zgłoszeń. „Child Help” – ogólnokrajowa linia – w ostatnim roku przyjęła 1741 rozmów z ofiarami KNR. Podobne liczby dostępne są w w wielu innych placówkach. Te lokalne dane przekładają się w skali całego kraju na lekko biorąc dziesiątki tysięcy ofiar KNR rocznie, plus liczba tych, które milczą. Nie znaczy to, że liczba nadużyć popełnianych przez sekty satanistyczne tak gwałtownie ostatnio się zwiększyła, ale że – podobnie jak w przypadku innych form nadużyć na dzieciach – jesteśmy ostatnio coraz bardziej otwarci na dostrzeganie ich. Wydaje się jednak niemożliwe, aby cały ten zalew wspomnień KNR był wymysłem pacjentów lub wynikiem wszczepienia im ich przez terapeutów. Terapeuci są, w najlepszym sensie tego słowa, grupą nieśmiałą i pomysł, że nagle mieliby zacząć implantować fałszywe wspomnienia dziesiątkom tysięcy swoich pacjentów bez jasnej przyczyny, może trafiać jedynie do naiwnych. Nikt nie przedstawił do tej pory choćby skrawka dowodu na masowe wszczepianie tzw. fałszywych wspomnień.
Z chwilą, gdy zacząłem zapoznawać się z literaturą na ten temat, zaczęło do mnie docierać skąd pochodzi ów, przypominający polowanie na czarowniece, zgrany chór oskarżeń o implantowanie wspomnień nadużyć: od samych oprawców. Zacznę od tego, że założyciel Fundacji FMS (False Memory Syndrome Foundation) został wcześniej oskarżony przez swoją córkę o molestowanie seksualne w dzieciństwie. Następnie, główni sponsorzy i „naukowi rzeczoznawcy” związani z tą fundacją, są albo byli oskarżeni o nadużycia seksualne na dzieciach, albo są członkami grup pedofilskich domagającymi się prawa do seksu z dziećmi, albo publikują się w pedofilskiej prasie, tak jak jeden z członków Ciała Doradczego FMS (False Memory Syndrome Foundation Advisory Board), który ostatnio na łamach czasopisma Paidika: The Journal of Paedophillia wypowiedział się następująco: „Pedofile mogą jasno i odważnie afirmować to, co jest ich seksualnym wyborem. Mogą mówić, że to czego chcą, jest najlepszym sposobem miłości. Śmiało mogą mówić tak: ‘Wierzę, że to jest w istocie wolą Boga’.”
W dodatku, również niektórzy autorzy książek o „fałszywych wspomnieniach” są adwokatami pedofilów. Na przykład, Paul i Shirley Eberle, autorzy książki „Wykorzystanie niewinności – sprawa przedszkola McMartin” (The Abuse of Innocence: The McMartin Preschool trial), jednej z najczęściej cytowanych publikacji, piszą w niej, że doniesienia o KNR są zbiorową histerią. W książce tej, poważnie przyjętej przez krytyków i wielokrotnie potem cytowanej w poważnych magazynach jako miarodajne źródło, Paul i Shirley Eberle twierdzą, że ponad setka dzieci, które mówią o kultowych nadużyciach rytualnych doznanych ze strony personelu przedszkola, przeszła „pranie mózgu,” że ich matki, wszystkie, są histeryczkami i że nieważny jest fakt, że lekarze znaleźli fizyczne dowody gwałtów i torturowania u trzech czwartych tych dzieci, potwierdzające ich zeznania. Krytyka jednak ani słowem nie wspomina, że państwo Eberle są nazywani „najbardziej płodnymi producentami dziecięcej pornografii w USA” przez Tobby’ego Tylera, naczelnego szeryfa San Bernardino, który jest powszechnie uznanym w Stanach Zjednoczonych ekspertem d/s dziecięcej pornografii. Oglądane przeze mnie materiały pornograficzne państwa Eberle, jak i ich opublikowane artykuły – np. „Byłam seksbombą mając pięć lat” (I Was a Sexpot at Five) czy „Małe lolitki” (Little Lolitas) – zawierają ilustracje i zdjęcia, na których dzieci są gwałcone analnie i oralnie.
Ponownie o sprawie usłyszałam w relacji Arizony Wilder, z którą rozmawiał David Icke (film “Revelations Of A Mother Goddess“). Gdybym obejrzała ten film bez przygotowania, pewnie straciłabym zaufanie do Davida Icke. Ale po lekturze artykułów Lloyd’a DeMause wiedziałam już, co sądzić o owym “syndromie” i o nękającej Arizonę Fundacji Syndromu Fałszywych Wspomnień (False Memory Syndrome Foundation).
Ponieważ mnie już nic nie jest w stanie zaszkodzić powiem wprost co myślę o nauce, racjonalistach i władzy tego świata: sprzedaliście nas panowie i panie za garść nędznych srebrników, a sami kolaborujecie jak zdrajcy z istotami, które są do szpiku kości złe, i których celem jest unicestwienie większości populacji tej planety i zamienienie pozostałych niedobitków w kontrolowanych chemicznie i elektronicznie niewolników. W dzisiejszych, ponurych czasach nauka nie służy tak jak kiedyś zdobywaniu wiedzy i poprawianiu bytu ludzkości. Dziś służy ona legitymizowaniu kłamstw polityków i szkodzeniu tejże ludzkości. Zamiast bronić nas przed zbrodniczymi planami ludobójstwa, uknutego przez twórców totalitarnego tworu, zwanego Unią Europejską i Nowym Porządkiem Świata (rządem światowym) większość naukowców i cała banda sprzedajnych autorów różnych rzekomo “antybzdurowych” blogów propaguje szkodliwe kłamstwa o nieistniejących syndromach i szkodliwości witamin oraz suplementów.
Ale to krótkowzroczna polityka. Nie nacieszycie się długo swoimi srebrnikami. Możecie być pewni, że i tym razem, dokładnie tak samo jak się to dzieje w bajkach dla dzieci, szatan wystrychnie was na dudka. Sprzedaliście swoje dusze i podpisaliście cyrograf własną krwią, powinniście jednak wiedzieć, jak kończą się wszystkie bez wyjątku interesy z diabłem. Nie dość, że nie dostaniecie tego, co wam obiecano, ale wasz zdradziecki przyjaciel z szyderczym śmiechem zostawi was i wasze potomstwo w piekle, w które zamieniacie naszą piękną ziemię. Zapomnieliście, że siedzicie na tej samej gałęzi co my wszyscy – reprezentanci tak przez was pogardzanej ludzkości. Kiedy ją podetniecie, spadniecie wraz z nami. Opryskiwanie nas z nieba oznacza, że i wy i wasze dzieci zostaniecie również opryskani. Wiatry usłużnie rozniosą tę truciznę po wszystkich zakątkach naszej planety, również tam, gdzie macie nadzieję stworzyć dla siebie rajskie i ekologiczne ogrody. I my i wy i wasze cudowne dzieci, wszyscy razem, będziemy jeść tę samą zatrutą chemikaliami i pozbawioną wartości odżywczych żywność GMO (bo to paskudztwo wkrótce rozsieje się po całej planecie, skażając i unicestwiając wszystko, co stworzyła natura i całe pokolenia rolników), pić zatrutą wodę, wdychać powietrze pełne toksyn, chorować na nowotwory i leczyć się zabójczą chemioterapią. Chyba nie jesteście aż tak naiwni, żeby sądzić, że dostarczą wam żywność i powietrze z innej planety. Spoko, wasi upadli mocodawcy mają was tam, gdzie wy macie nas.
A my?
My wbrew waszym knowaniom przetrwamy. Już niedługo wejdziemy w takie rejony wszechświata, w których panują wibracje zabójcze dla ludzi o niskich wibracjach duchowych i zacznie się masowe wymieranie “dinozaurów” – czyli was. Ale o tym napiszę osobno.
Od zawsze interesowałam się zdrowiem, ziołolecznictwem i dietetyką. W jednej z książek o makrobiotyce znalazłam zdanie, które zapadło mi w pamięć na zawsze: “Nie od chemii zachorowałeś i nie chemia przywróci ci zdrowie”. Zachorowałeś od niewłaściwego odżywiania, więc trucie organizmu toksyczną i obcą mu chemią jest zupełnie bez sensu, a nawet jest zabójcze. Chory organizm i bez tego jest osłabiony, a leki osłabiają go jeszcze bardziej. Dlatego jedyne, czego mu potrzeba, to naturalne witaminy, sole mineralne i enzymy zawarte w zdrowej i naturalnej żywności, ewentualnie zioła. Jeśli żywność zawiera za mało witamin i mikroelementów (co w dobie przemysłowej produkcji rolnej i spożywczej jest normą) można wspomagać się witaminami i suplementami ze sklepu z naturalnymi medykamentami lub z apteki.
Jeśli jednak ktoś ma zamiar się upierać przy medycynie alopatycznej, mam dla niego przykrą wiadomość: ten upór może skończyć się nawet śmiercią.
A dlaczego?
Odpowiedzi udzielą Wam te filmy – oto czarna przyszłość Europy:
A to jeszcze czarniejsza przyszłość Afryki:
Nawet kupując leki w aptece nie masz gwarancji, skąd one pochodzą i gdzie były przepakowywane. W najlepszym razie łykasz bezwartościowe podróbki, a w najgorszym truciznę.