Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Posty oznaczone jako ‘GMO’

Państwo zadba o ciebie, czyli jak się rodzi faszyzm

Opublikował/a astromaria w dniu 28/10/2009

Kiedy myślimy o faszyzmie, widzimy w wyobraźni uzbrojone po zęby armie i oddziały aroganckich facetów w brunatnych koszulach, maszerujące ulicami miast. Wydaje się nam, że to system anty-ludzki, brutalny i straszny. A to niezupełnie tak. Bo zanim pojawią się te armie i ci aroganccy faceci, zaczyna się całkiem niewinnie, a nawet pięknie i wzniośle. Nie zapominajmy, że nawet Hitler doszedł do władzy na drodze demokratycznych wyborów, a nie dzięki puczowi.

W poprzednim odcinku napisałam: „Nie wierzcie, że jakiekolwiek ziemskie instytucje zostały powołane po to, żeby was chronić i dbać o Wasze dobro. To jest największa, zbrodnicza ściema, jaką stworzyli psychopaci”.

Ten przerażający, morderczy faszyzm zaczyna się od obietnic raju na ziemi, składanych przez polityków. Politycy sterują nastrojami, pokazując szerzące się wszędzie wokół zło i patologię, po czym siebie samych przedstawiają jako zbawców i tych, którzy wszystko naprawią. Dla Hitlera tym złem byli Żydzi i komuniści. Żydom przypisywał wszystkie najgorsze cechy i oskarżał, że są źródłem wszelkiej patologii, a komunistyczna „czerwona zaraza” została oskarżona o podpalenie Reichstagu. To posłużyło za pretekst do wprowadzenia rządów silnej ręki.

„Najpierw przyszli po komunistów”

Przedwyborcza kampania przebiegała początkowo spokojnie, by nie rzec – niemrawo. Jednak w dzień po podpaleniu Reichstagu zmieniło się wszystko. Kraj ogarnęła antykomunistyczna histeria. “Trzeba raz na zawsze skończyć z komunistyczną zarazą!” – krzyczały nagłówki gazet sprzyjających NSDAP.

28 II 1933 r. prezydent Hindenburg, opierając się na art. 48 konstytucji Rzeszy Niemieckiej z 1919 r., zgodnie z którym prezydent Rzeszy mógł – w przypadku, gdyby bezpieczeństwo i porządek publiczny w kraju zostały poważnie zagrożone – tymczasowo zawiesić gwarantowane przez Konstytucję prawa obywatelskie (a także użyć wojska w celu przywrócenia porządku) wydał na wniosek Hitlera dekret “O ochronie narodu i państwa”. “Dla zabezpieczenia przed zagrażającymi państwu zamachami komunistycznymi” dopuszczalne stają się aresztowania bez nakazu sądu, praktycznie zniesione zostają wolność słowa, prasy, tworzenia związków i organizacji zgromadzeń, dozwolone jest odtąd naruszanie przez policję tajemnicy korespondencji oraz niezapowiedziane rewizje i konfiskaty majątku. Natychmiast ruszyła fala aresztowań. Jej ofiarami w pierwszej kolejności stali się komuniści. Na innych miała dopiero przyjść pora.

Ostatnie wybory

W wywołanej podpaleniem Reichstagu i podjętymi działaniami władz atmosferze histerii i terroru w dniu 5 marca 1933 r. odbyły się wybory do niemieckiego parlamentu. Lecz i w nich naziści nie zdobyli większości miejsc: 288 posłów NSDAP tworzyło 44% spośród wszystkich zasiadających w Reichstagu deputowanych.

Koniec demokracji

Na uratowanie niemieckiej demokracji było jednak już za późno. W 19 dni po wyborach Reichstag ogłosił “ustawę o uwolnieniu narodu i państwa od nieszczęść”. Ustawa ta zmieniała obowiązującą konstytucję w ten sposób, że przyznawała prawo do wydawania ustaw rządowi – a nie tylko parlamentowi, jak było wcześniej. Wydawane przez rząd ustawy mogły – co wyraźnie było powiedziane! – być niezgodne z konstytucją. Nie mogły jedynie naruszać uprawnień i samych instytucji Reichstagu oraz prezydenta.

Ein Partei

14 lipca 1933 r. rząd Adolfa Hitlera postanowił: jedyną partią polityczną w Rzeszy jest odtąd Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza. Każdy, kto usiłuje podtrzymać organizacyjną formę innej partii politycznej bądź założyć nową partię, podlega karze ciężkich robót lub więzienia do lat 3.
Pożar Reichstagu (fragment)

Czyż nie brzmi to jakoś znajomo?

Nasz świat stał się z dnia na dzień bardzo niebezpieczny. Najpierw rzekomi TERRORYŚCI z AL KAIDY, działający na polecenie OSAMY BIN LADENA dokonali zbrodniczego aktu TERRORU i podpalili… no, nie Reichstag, lecz WTC, Światowe Centrum Handlu. Wszystkie media zachłystywały się słowami „TERRORYŚCI”, „TERROR”, „OSAMA BIN LADEN”, AL KAIDA i żądały większego bezpieczeństwa dla ludzi i większej władzy dla państwa. Potem jacyś inni TERRORYŚCI (do dziś nieznani – wielce interesujące w dobie tak fantastycznych umiejętności i technik, którymi dysponują służby powołane do prowadzenia dochodzeń) dokonali zamachów w Londynie i Madrycie. Kiedy wydawało się, że sytuacja wraca do normy, nagle na horyzoncie pojawiają się zarazy: ptasia, a potem świńska GRYPA. Media znowu jazgoczą jak opętane, ale przecież dobrzy politycy nie dadzą nam zginąć – mamy szczepionkę! Mało, że mamy. Dla dobra ogólnego wszyscy będą zmuszeni do jej przyjęcia, bez względu na to, czy tego chcą czy nie. A żeby nikt nie stawiał oporu media wrzeszczą o ogromnej śmiertelności, jadowitej zabójczości wirusa i roztaczają przerażające wizje pomoru, wymagającego grzebania stosów trupów w zbiorowych mogiłach. Instytucje powołane do dbania o nasze rzekome dobro namawiają do szczepień i straszą, jakby nadchodził średniowieczny pomór.

Gołym okiem widać, że nie ma żadnej epidemii, a co dopiero pandemii, ale władza tak się napaliła, żeby ratować ludzkość, że straciła wszelki umiar i rozsądek, czego wyrazem jest próba wprowadzenia stanu wyjątkowego w USA.

A u nas?

U nas jest afera hazardowa. Przez kilka dni media odmieniają słowa „HAZARD” i „AFERA” przez wszystkie możliwe przypadki. Przecież hazard to jest coś, co zagraża każdemu z nas. Jesteśmy słabi, głupi i podatni na pokusy, mamy zapędy autodestrukcyjne, a co więcej na hazardzie pasie się straszliwa mafia, ale nie martwmy się, władza nas uratuje. Od tego przecież jest władza. Dzielny nasz rycerz, pan premier, walnął pięścią w stół i jednym szybkim dekretem (nie podlegającym zaskarżeniu!) zdelegalizował cały hazard w całym kraju. Brawo! Naród odetchnął z ulgą, bo przecież z tym hazardem nie dało się żyć! Hazard był wszędzie: w łóżku, w szafie, w sklepie za rogiem i nawet wypadał z hukiem na podłogę przy każdym otwarciu lodówki. Nareszcie będzie spokój. Cóż za ulga!

Teraz cały naród z zapartym tchem czeka, jaki będzie następny ruch rządu. Może zdelegalizują wróżki, które stanowią obrazę dla rozumu Polaka? A może te zabójcze ziółka, którymi trują naiwnych ludzi pryszczate czarownice siedzące w bulgocącym bagnie? A może zabronią nam jeść naturalną żywność, która jest szkodliwa, ponieważ jest o całą wieczność zacofana cywilizacyjnie i może zaszkodzić nowoczesnemu Europejczykowi, którego organizm na drodze przypadkowych mutacji przystosował się do życia w miejskiej, skażonej cywilizacji stając się idealnie przystosowany do spożywania GMO?

Zagrożeń jest mnóstwo, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo możemy sobie zaszkodzić brakiem świadomości i profesjonalnej wiedzy. Ale nie martwmy się, po to przecież mamy rząd i Unię (Unia rządzi, Unia radzi, Unia nigdy cię nie zdradzi), żeby te mądre instytucje dbały o nasze dobro. Teraz już nie będzie tak jak dawniej, kiedy dozwolone było wszystko, co nie było zabronione. O nie, taki liberalizm  jest śmiertelnie niebezpieczny! Teraz będzie bezpieczniej, bo wszystko co nie jest dozwolone będzie zabronione.

Faszyzm zaczyna się od zastraszania obywateli wyimaginowanymi zagrożeniami. Następnym krokiem jest stworzenie prawdziwego zagrożenia. A ostatnim jest ratowanie świata zagrożonego przez to osobiście stworzone zło.

Hitler straszył Żydami i komunistami, po czym podpalił Reichstag i wprowadził dekrety, znoszące demokrację.

Nas straszą Bin Ladenem i grypą i podpalają WTC. Celem jest to samo, do czego dążył Hitler: zniesienie demokracji i ograniczenie wolności obywatelskich.

Czy do tego dopuścimy? Może już czas najwyższy nauczyć się czegoś z historii?

———————
Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj Zasady komentowania bloga
Forum dyskusyjne do dyskusji offtopowych (tu możesz zaproponować własny temat)
Mój blip
———————

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 78 »

Powiedz Traktatowi Lizbońskiemu – NIE

Opublikował/a astromaria w dniu 08/10/2009

Nie jestem przeciwniczką Unii Europejskiej, ale zdecydowanie nie odpowiada mi wizja totalitarnego eurokołchozu, w który coraz bardziej przemienia się ta organizacja. Nie chcę więcej słuchać, jak panowie Sarkosy, Barroso i Brown zapowiadają rychłe nadejście Nowego Porządku Świata, tego samego, o którym marzyli Napoleon i Hitler. Takie pomysły z piekła rodem napawają mnie przerażeniem. Niestety, większość Polaków nie ma zielonego pojęcia, co dzieje się w Parlamencie Unii Europejskiej, bo żadna stacja telewizyjna nie transmituje obrad tego gremium. Traktuje się nas jak stado baranów, które jest za głupie, żeby mogło cokolwiek rozumieć, więc mądrzejsi muszą za nas o wszystkim decydować. Najlepszym dowodem na to jest przemówienie naszego wspaniałego, nowego przewodniczącego europarlamentu, Jerzego Buzka, który wyraźnie powiedział, że ludziom jest wszystko jedno, więc politycy muszą mieć narzędzie do rządzenia. Z tego powodu  pozbawili nas prawa do wzięcia udziału w referendum i wyrażenia własnego głosu w sprawie Traktatu Lizbońskiego.

Jeśli panu Buzkowi wydaje się, że Europejczycy oczekują „walki z kryzysem, przeciwdziałania zmianom klimatycznym i przezwyciężenia kryzysu demograficznego”, to naprawdę bardzo, ale to bardzo się myli. My oczekujemy zakończenia sztucznie wykreowanego dławienia gospodarki przez bandę bankierów i końca cynicznych łgarstw na temat rzekomego wpływu ludzi na zmiany klimatyczne. Jeśli zaś chodzi o „przezwyciężenie kryzysu demograficznego” to nasuwają mi się w tym przypadku dość ponure skojarzenia z depopulacją. Z innych źródeł jest mi wiadome, że pan Buzek jest wielkim zwolennikiem GMO. Widocznie bardziej wierzy w naukę niż w starą poczciwą Matkę Naturę i jej sprawdzone przez wieki dary.

O tym, jak szanuje się w Unii demokrację wymownie świadczy fakt wybrania przewodniczącego tegoż parlamentu wyłącznie dzięki salonowym intrygom i tajnym układom.

Jestem za otwartością granic, tolerancją dla wszystkich światopoglądów i stylów życia i zdecydowanie opowiadam się za osobistą wolnością każdego człowieka. Marzę o tym, żeby Warszawa stała się drugim Amsterdamem. To poczucie OSOBISTEJ WOLNOŚCI każe mi sprzeciwiać się narzucaniu wszystkim obywatelom Polski dowolnych wartości, katolickich czy jakichkolwiek innych, jak również zakazów i nakazów, dyktowanych naszym rzekomym dobrem. Nie życzę sobie, żeby ktokolwiek uzurpował sobie prawo do decydowania o przymusowych szczepieniach obywateli całej Unii i nie zgadzam się na Codex Alimentarius ograniczający mi dostęp do naturalnej medycyny i zdrowej żywności. Nie ma dla mnie znaczenia, czy totalitaryzm ma charakter religijny, ateistyczny czy dowolny inny. Moim zdaniem uregulowania prawne w Unii nie idą w dobrym kierunku. Dlatego zdecydowałam się zamieścić tutaj poniższy apel.

Ale…

Ale jak zwykle mamy wybór między dżumą i cholerą. Jak nie kijem go, to pałką. Jeśli wezmę udział w tej demonstracji zostanie to potraktowane jako mój głos za Polską katolicką. A ja pragnę do jasnej Anielki wreszcie Polski wolnej od wszystkich katolicyzmów, ateizmów i innych kretynizmów.

Witamy
W dniu 10 października 2009 (sobota) w Warszawie w godz 12:00-20:00 przed siedzibą Prezydenta RP, przy ul. Krakowskie Przedmieście 48/50, odbędzie się II ogólnopolska manifestacja w proteście przeciwko zamiarowi ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Traktat ten, jako umowa międzynarodowa o randze równorzędnej z ustawą, ale ustanawiająca się ponad Konstytucją RP, najwyższym prawem w Rzeczypospolitej Polskiej (art. 6. ust. 1 KRP), prowadzi do praktycznego unieważnienia polskiej ustawy zasadniczej.

Do udziału zaproszeni są wszyscy Polacy-patrioci, wszystkie organizacje i środowiska patriotyczne, niepodległościowe, katolickie, ludowe i narodowe oraz inne, sprzeciwiające się likwidacji polskiej państwowości, praktycznemu unieważnieniu Konstytucji RP, ustanowieniu totalitarnego superpaństwa europejskiego pod niemiecką hegemonią, nie sprzeciwiające się przy tym katolickiemu systemowi wartości oraz nie negujące zasady suwerenności narodu polskiego jako Suwerena, jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi.

Organizatorami manifestacji jest Komitet Suwerenność Narodu Polskiego
oraz Stowarzyszenie Narodowe im. Romana Dmowskiego.

Źródło

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 48 »

Trująca, zmieniająca płeć żywność

Opublikował/a astromaria w dniu 26/09/2009

Autor: Konstanty Z. Hanff

„Uczeni” bawią się w Pana Boga i „poprawiają” naturę. Skutki tej „zabawy” nie dały na siebie długo czekać.

Zaczęło się od nawozów sztucznych. Dodaje się zatem 34 składniki chemiczne do gleby i przestaje stosować nawozy naturalne. Przemysł chemiczny i producenci nawozów sztucznych, zarabiają miliony, a obornika nie ma gdzie podziać… Mało kto zastanawia się nad tym, że nawóz naturalny zawiera około 60 różnych składników organicznych i mineralnych. Żaden nawóz sztuczny tych składników nie zastąpi! Efekt stosowania nawozów sztucznych jest taki, że po upływie 10-20 lat gleba zostaje całkowicie wyjałowiona. Do tego stopnia, że np. obecnie w Ameryce zaleca się jedynie bronowanie płytkie, gdyż oranie jest zupełnie bezcelowe: gleby po prostu nie ma! Jest tylko piasek. W dodatku ten piach nie trzyma wilgoci, więc konieczne stało się ustawiczne zraszanie pól. Do wody dodaje się więc chemikalia i jakoś to wszystko rośnie.

Ludzie o nieco wyrobionym smaku zauważają, że coś tu nie tak, jak być powinno. Płody rolne mają inny smak. I to jest zrozumiałe: skoro zamiast 60 składników normalnie pobieranych z gleby, te warzywa i niektóre owoce zwierają ich jedynie 45. O niesamowitym zubożeniu wartości odżywczych lepiej już tu nie wspominać.

Gdyby tego było konsumentowi jeszcze za mało, to resztę załatwi manipulacja genetyczna, mająca rzekomo „ulepszyć” płody rolne. Tak więc powstały na przykład „pomidory”, które są twarde, nie mają smaku, lub smak pomidorów niedojrzałych nawet po upływie kilkunastu dni leżakowania. Mogą znacznie dłużej być przechowywane, więc leżą na półkach supermarketów tygodniami i ani rusz nie mogą się zepsuć… i psują się inaczej niż prawdziwe, naturalne pomidory. Pojawiają się na nich czarne plamy, ta czerń wgłębia się coraz bardziej, aż wreszcie wyrzucamy te i tak mało jadalne pomidory. Pożywność tych owoców jest bliska zeru. A szkodliwość: jeszcze nie zbadana…

„Poprawia się” teraz genetycznie także kukurydzę. Jest nawet o to już spór dość poważny. Europa nie życzy sobie takiej kukurydzy, a Stany Zjednoczone starają się zmusić Europę do nabywania tej genetycznie zmodyfikowanej kukurydzy. Ani przez chwilę nie powinniśmy wątpić że taka kukurydza jest gorsza od naturalnej, a nawet bardzo szkodliwa na dłuższą metę.

Kontrowersyjna jest także sprawa mleka. Na opakowaniach pisze się, że jest ono wzbogacone witaminą A i D, oraz że jest pasteryzowane i homogenizowane. W tych sformułowaniach kryje się bezczelne łgarstwo! Po pierwsze, normalnego mleka nie trzeba „wzbogacać” witaminami, gdyż normalnie ono je zawiera. Tymczasem z mleka usuwa się naturalne witaminy i zastępuje syntetycznymi. Na tym polega to „wzbogacenie”. Mało kto wie, że witaminy syntetyczne są prawoskrętnymi związkami organicznymi, podczas gdy naturalne są lewoskrętne. Polega to na tym, że budowa cząsteczki syntetycznej jest jakby „zwierciadlanym” odbiciem budowy cząsteczki witamin naturalnych. Niby to jest to samo, ale nie jest. Przy czym witaminy syntetyczne są zwykle szkodliwe dla organizmu, a nie pożyteczne. To tyle o „wzbogaceniu”. Starsi pamiętają, że pasteryzacja polega na podgrzewaniu do 80 stopni Celsjusza w ciągu około 20 minut, co gwarantowało zabicie różnych bakterii (chodziło głównie o pałeczki Kocha czyli bakterie gruźlicy). Obecnie żadnego podgrzewania nie stosuje się. Zamiast tego, mleko jest schładzane w cysternach do określonej temperatury, co ma rzekomo normalną pasteryzację zastępować. Nie mam pewności…

Także i homogenizację pamiętać muszą niektórzy jako proces dokonywany w wirówkach. Na farmach w Ameryce wirówki nie znajdziemy. Homogenizację wykonuje się w krowie. Dodaje się do ich pożywienia środki powierzchniowo czynne, czyli emulgatory, w rodzaju trójfosforanu sodu, aby wyprodukowane przez krowę mleko było „homogenizowane”, czyli aby śmietanka nie oddzielała się od mleka, tworząc bardziej trwałą zawiesinę tłuszczu w wodzie. Szkodliwość tego polega na tym, że rozdrobnione cząsteczki tłuszczu z łatwością przenikają do krwi, omijając proces trawienia. Wskutek tego na ściankach arterii i żył odkłada się niestrawiony tłuszcz, a ludziska nie wiedzą skąd się bierze tak nagminne występowanie nadmiaru cholesterolu jak również szereg chorób systemu krwionośnego…

Z tych to przyczyn, „zaleca się” spożywanie mleka chudego: 1 lub 2 procentowego. Znów oszustwo! Oczywiście chude mleko wyprodukowane w opisany powyżej sposób jest mniej szkodliwe od mleka pełnotłustego, ale prawdy konsument w ten sposób się nie dowie… To mleko, którym dziś karmi się miliony ludzi, to po prostu trucizna!

Doszło zresztą już i do tego, że celem uzyskania mleka chudego nie odciąga się tłuszczu w wirówce, lecz zadaje krowom odpowiednią mieszankę sztucznej paszy, tak skalkulowaną aby produkt miał 1,2 procent tłuszczu. Proste, prawda?

Ostatnio szum „straszny” w Europie spowodowany był tak zwaną chorobą „wściekłych” krów. Krowy chorują, a więc trzeba je zniszczyć, gdyż ich mięso zawiera substancje wywołujące śmiertelne schorzenia u ludzi. A spowodowali ten dramat znów „uczeni, poprawiacze natury” w Anglii. Najpierw zastosowano zamiast strzyżenia owiec podawanie im chemicznych leków (stosowanych bezskutecznie w terapii przeciwrakowej), powodujących gwałtowne „łysienie”, wypadanie sierści. Wkrótce okazało się, że mięso tych owiec może ludziom zaszkodzić, więc z owiec wykorzystywano sierść i skórę, a mięso trzeba było zniszczyć. A szkoda było. Więc wpadli „panowie naukowcy” na pomysł, aby zatrute mięso przerabiać na mączkę i dodawać do paszy… Do paszy? Ale chyba nie krowom? Przecież krowy są trawożerne i przeżuwające. Ich organizm nie jest zdolny do odpowiedniego trawienia czystego białka. Jaki idiota wpadł na pomysł karmienia krów mięsem?! A no cóż, stało się. Po pewnym czasie krowy zaczęły chorować. Musiały! I nikt nie pomyślał, że to może okazać się niebezpieczne także i dla ludzi!

Od lat pięćdziesiątych było wiadomo, że pracownicy zatrudnieni w fabrykach środków „ochrony roślin” (DDT, HCH, PCB itp.) zapadają na bezpłodność. Kobiety miały też liczne poronienia.

Stosowane na ogromną skalę prawie na całym świecie, poprzez opryskiwanie roślin oraz poprzez tzw. trucizny systemiczne, dodawane wraz z nawozami sztucznymi do „gleby” – zatruwane są właściwie wszystkie płody rolne. Trucizny te mają nadto cechę łatwego kumulowania się w organizmie; są trudne do usunięcia z organizmu. Skutek, tej radosnej twórczości ku maksymalnym zyskom jest taki, że wyrosły nam już dwa pokolenia odpowiednio zatrutych ludzi.

Przemysłowi chemicznemu było jednak i tego za mało. Karmi się więc bydło i kury masowo hormonami. Estrogenopochodne (hormony żeńskie) oraz hormon wzrostu, aby przyśpieszyć zwiększanie wagi, zwiększanie produkcji mleka itp.

Dopiero teraz „panowie naukowcy” stwierdzili zmiany płciowe np. u ryb, ptaków, krokodyli itd. Niechętnie wspomina się o tym, że identyczne zmiany muszą występować także u ludzi.

Nadmiar tzw. środków ochrony roślin (pestycydów, czyli środków owadobójczych, grzybobójczych, pleśniobójczych itp.) trafiających do organizmów kobiet, a także i nadmiar hormonów żeńskich (estrogenu) i wzrostu, powoduje nagminne występowanie raka piersi, raka jajników i innych form rakowacenia, nie mówiąc już o coraz częściej dziś występującej bezpłodności.

U młodych mężczyzn występują jeszcze gorsze objawy. Stwierdzono na przykład, nie zstępowanie jąder do moszny u chłopców, jak również nienaturalnie zmniejszone rozmiary prącia. Niepłodność mężczyzn także jest coraz częstszym zjawiskiem. Ilość plemników w spermie spadła o 50% przeciętnie. Pojawiają się także liczne przypadki raka jąder.

Skutek jest taki, że chłopcy upodobniają się do dziewczynek.

A teraz rozpatrzmy problem jaj kurzych. Niektórzy uwierzyli propagandzie, jakoby żółtka zawierały rzekomo szkodliwy cholesterol i jedzą już tylko białko. Tymczasem żółtko zawiera nie tylko pożyteczny (dobry) cholesterol, lecz także dużą ilość lecytyny, która właśnie ułatwia trawienie tłuszczu. To lecytyna powoduje, że im więcej jaj w cieście drożdżowym, tym dłużej to ciasto przechowuje się w stanie świeżości. Nadto, co jeszcze ważniejsze, w żółtku jest cholina, absolutnie niezbędna dla pracy mózgu. Ktoś, kto powstrzymuje się od konsumowania całych jaj (zgodnie z życzeniem „poprawiaczy natury”), ten nie tylko jest nierozsądny, ale zapewnia sobie coraz większe ogłupienie, pozbawiając swój mózg niezbędnych składników pożywienia.

Skąd się jednak ta „teoria” o szkodliwości jaj wzięła? Nie jest ona tak całkiem pozbawiona słuszności, choć tylko w stosunku do jaj białych, produkowanych przez kury z gatunku leghornów, które są również białe jak ich jajka. Ten gatunek kur hoduje się także na tak zwane „brojlery”. Te znoszące jaja karmi się nie tylko ogromną ilością antybiotyków, lecz także i hormonami żeńskimi, aby „sypały” jajami w jak największej ilości. Te syntetyczne hormony są rakotwórcze, nie mówiąc o innych rodzajach szkodliwości, o czym tu już wspomniałem. Te białe jaja są rzeczywiście trujące, a szczególnie ich żółtko. Nikt jednak nie odważy się napisać czy powiedzieć dlaczego. Natomiast kury z gatunku zwanego „karmazynami” o piórach w kolorze złocistego brązu w różnych odcieniach, nie nadają się do „fabrycznej” hodowli i dlatego nie hoduje się ich ani na „brojlery”, ani na kury znoszące masowo jaja. Karmazyny lubią biegać na świeżym powietrzu i dziobać sobie robaczki. W zamkniętych klatkach wyginęłyby, a hodowca nie dorobiłby się ani jaj, ani szybkiego wzrostu na mięso. Dzięki tej właściwości karmazynów ich brązowe jajka są niezatrute, zdrowe i pożywne, tak jak i ich mięso.

Niedawno toczyła się wojna między Europą a Ameryką o wino. A raczej o siarkę. W Stanach Zjednoczonych do wszelkich napoi dodawane są związki siarki. Rzekomo celem zabezpieczenia przed psuciem się, a w rzeczywistości jedynie po to, aby napoje mogły stać na półkach supermarketów po wsze czasy, bez żadnych widocznych zmian chemicznych. Coca Cola jest i tak trucizną więc dodatek siarki do niej nie robi już żadnej różnicy. Lecz dodawanie siarki do wina każdy szlachetny producent wina uzna za zbrodnię. Na tym nie kończy się jednak szkodliwe stosowanie związków siarki. W supermarketach zrasza się automatycznie warzywa, aby wyglądały świeżo, jakby prosto z pola. Do wody zraszającej dodaje się także siarkę, co rzeczywiście przedłuża okres przechowywania warzyw, szczególnie zielonych.

Niezorientowany czytelnik zapyta zapewne: a co w tym złego? Otóż siarka wzmaga pragnienie, czyli jest to wspaniały środek na przyzwyczajenie młodzieży do ustawicznego picia np. „Coca Cola” i innych napojów. Powoduje ona także suchość jamy ustnej i warg, co z kolei zapewnia duże obroty producentom różnych maści i sztyftów, stosowanych na suche wargi. Interes leci.

Na tym jednak nie koniec. Stałe „ładowanie się” siarką powoduje astmę oraz wszelkiego rodzaju alergie. Na alergiach sprawa się nie kończy. Powstają bardzo specyficzne uczulenia, a właściwie organiczna nieprzyswajalność niektórych składników pożywienia. Jeśli Chińczycy nie są zdolni do trawienia laktozy, to wynika to z faktu, że w ciągu całej swej historii nigdy nie pili mleka krowiego, ani wyrobów z tego mleka. Mleczko przygotowują sobie z soi, a nawet z tego mleczka wytwarzają swego rodzaju „ser”, zwany tofu. Nie można im tego brać za złe. Nie miało jednak żadnego sensu „hodowanie” nowego pokolenia Amerykanów z taką samą organiczną awersją do krowiego mleka. Przyczyna zresztą nie tylko w odzwyczajeniu się od picia krowiego mleka. Konsumowanie żywności naszpikowanej antybiotykami powoduje, że w przewodzie pokarmowym konsumenta zabite są także i te mikroorganizmy, które są do prawidłowego procesu trawienia wręcz niezbędne. Brak w żołądku i kiszkach bakterii zwanej Acidophillus (która powoduje skwaszenie mleka) powoduje, że organizm nie jest w stanie strawić cukru mlecznego, czyli laktozy. Cała masa Amerykanów, zanim zabierze się do ulubionych lodów, musi zażyć parę tabletek wprowadzających te bakterie do organizmu. A wielu poszło w ślady Chińczyków posila się już tylko mleczkiem z soi oraz serkiem tofu.

Wiemy dobrze, że ziarno wszelkiego rodzaju włącznie z mąkami, dość szybko ulega zepsuciu, jeśli jest źle przechowywane. Przede wszystkim, fakt iż wszelkie ziarno zawiera w sobie tłuszcz roślinny i olejki, powoduje, iż ziarno, kasze i mąki jełczeją. Nadmiernie uprzemysłowiona produkcja rolna, a także interes ogromnych koncernów, które wyrugowały już z roli drobnych rolników, skłoniły do szukania sposobów zapobiegania jełczeniu. Wynaleziono procesy chemiczne, przy pomocy których usuwa się z ziarna wszelki tłuszcz. Mąka z takiego ziarna jest „jałowa”, sucha, a pieczywo z takiej mąki ma konsystencję waty. Wartość odżywcza? Minimalna. Co gorsza, do pieczywa dodaje się teraz kilkanaście chemikaliów. Każdy z nas wie, że chleb składa się głównie z mąki, wody, soli i drożdży lub tzw. „zakwaski”. W „fabrycznym” chlebie, jeśli zadamy sobie trud przeczytania drobniuteńkimi literkami wyliczonych składników tego „pieczywa”, znajdziemy kilkanaście chemikaliów, które może są potrzebne producentom, ale które są szkodliwe dla konsumenta. Wystarczy, że wspomnę tu o bromku sodu. Związki bromu skutecznie powodują zanik popędu płciowego, a spożywany od dziecka wraz z „chlebem naszym powszednim” mogą zagwarantować bezpłodność. A być może o to właśnie elicie rządzącej światem chodzi. Główny składnik zboża, odciągany chemicznie, to gluten. Ten to gluten właśnie gwarantuje, że ciasto trzyma się kupy. Z mąki pozbawionej glutenu nie można zrobić ani dobrych klusek, ani dobrego ciasta. Zrobienie ciasta drożdżowego na przykład z mąki bez glutenu nie jest po prostu możliwe. Wyrosło jednak już drugie pokolenie w Ameryce, wyhodowane na „pieczywie” pozbawionym glutenu, ale naszpikowanym bromem… Oczywiście, z czasem wytworzyła się niezdolność organiczna trawienia glutenu. Leczą się teraz z tego unikając zdrowych wyrobów piekarniczych.

Jest jeszcze parę problemów związanych z naszym tematem. Na przykład z pierwszej wojny światowej została cała masa chloru, który miał być użyty do produkcji gazów bojowych czyli trujących. Wpadli więc panowie przemysłowcy na genialny pomysł: wtrynić ten chlor wszystkim miastom, jako środek dezynfekujący wodę pitną. No i mieliśmy wodę w kranie… z chlorem. Po drugiej wojnie światowej zostało producentom chemikaliów za dużo fluoru, także mającego służyć do produkcji środków trujących. Chlor i fluor są tanim dodatkiem do wody, ale ilości zużywane do tego celu są tak wielkie, że niejeden przemysłowiec napchał sobie milionów do portfela…

Wmawia się jeszcze uparcie oponującemu społeczeństwu, że to nieprawda, jakoby fluor był szkodliwy! Jak on genialnie „konserwuje” zęby, zapobiega próchnicy i temu podobne brednie. Chlor i fluor są najbardziej „czynnymi” pierwiastkami. Łączą się ze wszystkimi innymi z ogromną łatwością. Rzecz jasna, działają także i dezynfekująco, to prawda, ale po drodze niszczą szkliwo uzębienia (a na tym zarabiają dentyści…), a także uszkadzają zdrowe tkanki. Na dłuższą metę mogą działać nawet rakotwórczo. No ale najważniejsze, że przemysł chemiczny nie tylko pozbył się powojennych nadwyżek, ale i „wykształcił” sobie wiernych odbiorców ogromnej ilości chloru i fluoru, gwarantując stałe i spore dochody. Żeby czytelnik nie zaczął wątpić w dobre intencje autora i nie zarzucił mu opuszczenia jeszcze jednego dodatku do wody to zaraz udowodnię, że i o fenolu nie zapomniałem. Fenol jest odpadem przemysłu chemicznego. Też bardzo tani. Także dezynfekujący, bakteriobójczy, a i owszem, niemniej od chloru i fluoru szkodliwy. Zamiast odpowiednich urządzeń oczyszczania wody pitnej, taniej jest dostarczać biednym ludziom „kranówkę”, obficie nasyconą truciznami.

Społeczeństwo jest z natury rzeczy nieruchawe, niezdolne do samoorganizacji. Nawet kiedy dowie się o tym wszystkim i przekona o słuszności zawartych w tym artykule twierdzeń, to i tak nie zaprotestuje, nie podniesie się do ogólnonarodowego buntu przeciwko trucicielom.

Nadmierna chemizacja rolnictwa i wielu innych dziedzin naszego życia powoduje, że rzeki są coraz bardziej zatrute. Te trucizny bowiem, poprzez glebę, z kanalizacji i innych ścieków, wcześniej czy później, muszą przecież trafić do wód podskórnych i do rzek. Zatrute rzeki to coraz większy brak wody pitnej. No i brak ryb. Wprowadzenie „nowoczesnego” rolnictwa np. w Afryce, spowodowało ostatnio zatrucie całych plemion i pozbawienie ich pożywienia, gdyż woda w rzekach jest trująca, a ryby pozdychały.

Będzie coraz mniej Murzynów…, czy to aby też nie celowe? Mało to wojen morderczych i głodu w Afryce? Przepraszam, nie dotyczy to tylko Murzynów. Nie tak dawno temu telewizja „doniosła”, że ten sam problem dotknął i Rosjan. Przyczyna nieco inna, ale skutek ten sam. Elektrownia atomowa w Krasnojarsku, znanym dotychczas jako „K 26” zatruła całą okolicę, skażając radioaktywnie rzekę Jenisej. Nowoczesność gwarantuje nam coraz lepsze życie!?

Im dłuższy robi się ten artykuł, tym bardziej dochodzę do wniosku, że wyczerpanie tego tematu nie jest możliwe. Trzeba by chyba całą książkę napisać, a i co tydzień drukować do niej uzupełnienia, gdyż pomysłowość ludzka w truciu swych bliźnich jest wprost niewyczerpana…

Wyobraźmy sobie, że do jakiegoś artykułu spożywczego, do jakiegoś przetworu warto by dodać środek zakwaszający. W niektórych przetworach dodatek słabego kwasu bywa niezmiernie pożyteczny. A mamy do wyboru cały szereg różnych kwasów. Najpożyteczniej byłoby wykorzystanie np. kwasu askorbinowego. Nie jest wcale drogi, a to przecież czysta witamina C, o ile nie jest wytworzony syntetycznie. Pamiętają czytelnicy, co wcześniej napisałem o związkach organicznych naturalnych, które są w swej budowie lewoskrętne, i o związkach syntetycznych, prawoskrętnych. Niby podobne ale wcale nie to samo. Tymczasem, jeśli zechce ktoś zadać sobie trud przestudiowania składników wymienianych na etykietkach przetworów spożywczych, to zauważy, że zamiast pożytecznego kwasu askorbinowego, dodawany jest kwas cytrynowy. Potrafią nawet bezczelnie napisać na opakowaniu „naturalny kwasek cytrynowy”. A to jest bujda. Kto by wysilał się produkować naturalny, bawić się w ekstrakcję cytryn, kiedy kwas cytrynowy kosztuje dziesięciokrotnie taniej? Nie poruszałbym tej sprawy, gdyby ten kwasek cytrynowy dodawano tylko do niektórych przetworów, gdzie jego zastosowanie byłoby jakoś „spożywczo” usprawiedliwione.

Tymczasem rzeczywistość przechodzi wszelkie oczekiwania! Kwasek cytrynowy można znaleźć teraz, od paru lat, prawie w każdym przetworze! Nawet we wszystkich pożywkach dla niemowląt, nawet w przetworach, które z natury rzeczy i tak są już kwaśne! Nawet w przetworach gdzie już dodano parę innych kwasów, potrzebnych czy nie to obojętne, ale niejednokrotnie widziałem artykuły spożywcze, do których dodano dwa różne kwasy, a kwasek cytrynowy, jako trzeci na dokładkę!

Nigdy bym się nie domyślił, czym kierują się producenci dodając kwasek cytrynowy do przetworów, prawie do wszystkich przetworów znajdujących się na półkach sklepowych, gdybym nie zetknął się przypadkiem z rodakiem, pracującym swego czasu w jakimś „tajnym” instytucie naukowym w USA. Robiono tam doświadczenia z działaniem kwasu cytrynowego na pracę neuronów w mózgu. Stwierdzono, że kwas cytrynowy (syntetyczny, oczywiście) narusza system przewodnictwa elektrochemicznego w pracy komórek mózgowych. Inaczej mówiąc, jest w stanie z normalnego człowieka zrobić… bezmózgowca.

Innymi słowy, kwasek cytrynowy może być stosowany jako środek zmieniający układy chemiczne w mózgu w sposób umyślny i celowy. Trudno mi uwierzyć, aby producenci przetworów spożywczych o tym wiedzieli. Najwidoczniej podano im coś zupełnie innego do wierzenia. Może przekonano ich, że dodatek kwasu cytrynowego „uszlachetnia” przetwory. może ma gwarantować jeszcze większą trwałość produktu. No, jakoś ich do tego nakłoniono. Podejrzewam jednak że ci, co ich do tego nakłaniali, wiedzieli o rzeczywistym celu: hodowanie tępaków, którzy nigdy nie będą opierać się „demokratycznej” władzy…
A co zrobiono z naszymi pięknymi kobietami?

Najpierw wmówiono im, że podpaska higieniczna nie jest tak wygodna w użyciu, jak prosty tamponik, wprowadzany do pochwy przy pomocy fikuśnego urządzenia z tworzywa sztucznego i wyciągany potem za nitką. Skoro jednak mały tampon nie jest w stanie wchłonąć całej ilości krwi wydzielanej podczas miesiączkowania, więc nasączono tamponik środkiem chemicznym, hamującym skutecznie wydzielanie krwi. Po dłuższym stosowaniu tamponów organizm „przyzwyczaja się” i wydziela tej krwi coraz mniej. Skutek tego jest dwojaki: po pierwsze: zmniejsza się także wydzielanie śluzu w pochwie, wnętrze pochwy staje się suche, stwardniałe, jak skóra na pięcie, traci elastyczność. Jednym słowem, to już nie to co było… A po drugie: skłonność do rakowacenia, powolna utrata płodności. „Pomaga” w tym także stosowanie środków antykoncepcyjnych.

Zatrute pożywienie, nadmiar hormonów żeńskich, powodują w efekcie u kobiet znacznie zwiększoną skłonność do raka piersi (zwyrodnienie gruczołów mlecznych). Jeśli już przypadkiem zajdzie taka niewiasta w ciążę, to zaleca się jej niekarmienie niemowlęcia własnym mlekiem. Teraz dopiero zaczyna się tę śrubę odkręcać. Do tej pory ładowano jej po prostu zastrzyk (szkodliwy), który powodował nagłe a całkowite zahamowanie pracy gruczołów mlecznych. Niemowlę karmi się więc nagminnie preparatem „Symilac”, który do mleka matki podobny jest raczej tylko z nazwy. Dziecko rośnie więc od razu z ograniczoną zdolnością do trawienia mleka i przetworów mlecznych… jeszcze jeden kandydat do leczenia. Przemysł farmaceutyczny i lekarze będą mieli z niego pociechę do końca życia…

Skoro piersi nie służą do produkcji mleka, to organizm, zgodnie ze swą wrodzoną zdolnością przystosowawczą, spowodował zanik gruczołów piersiowych. Piersi naszych pięknych dziewic stały się obwisłymi omletami. Usiłowano z tego zrobić „modę”, nakłaniając dziewczyny do krańcowego odchudzania się. W końcu jednak męskie wymagania estetyczne wzięły górę i w modę znów weszły piersi o normalnych, a nawet bujnych kształtach.

Problem powstał, jak tej brzydocie zaradzić w sposób techniczny, a i dochodowy. Wynaleziono więc piersi sztuczne, z galaretki silikonowej, które po prostu „wstawia się” w resztki skóry kobiecych piersi za pomocą zabiegu chirurgicznego. Pierś ma wygląd wspaniały, choć w dotyku podobno jest bardzo nieprzyjemna. Nie wiem, nie miałem z taką niewiastą do czynienia. Faktem jest atoli, że ta galaretka nie jest trwała, jakby się chciało, czy jak ją reklamowano. Po paru latach zdarza się, zaczyna „wyciekać”, przedostając się do organizmu kobiety, poważnie go zatruwając. Trzeba robić nową operację.

Wyżej opisane „udogodnienia” dla kobiet powodują, że zjawiskiem dziś już powszednim i nader częstym są rak piersi, rak macicy, nowotwory niezłośliwe jajników, przedwczesne chirurgiczne usuwanie macicy, bezpłodność itp.

W Stanach Zjednoczonych około połowa kobiet po przekroczeniu 35 roku życia albo ma już wyciętą macicę, albo już rodziła z zastosowaniem carskiego cięcia, gdyż pochwa i układ kostny biodrowy nie nadają się do przeprowadzenia płodu normalną drogą.

Elita rządząca tym światem jest z tych wszystkich spraw niezmiernie zadowolona. Po pierwsze: stale zwiększają się zyski. Przemysł chemiczny, szpitale, lekarze etc. Wszyscy mają pełne ręce roboty. A po drugie: przyrost naturalny „gojów” ulega zahamowaniu. Straszy się ludzi, że nadmiar zaludnienia jest dla nas groźny. A i to nie jest prawdą.

Jakiś bałwan w polskojęzycznej prasie w USA napisał ostatnio takie bzdury, że gdyby zaludnienie na świecie wzrosło do 2,000 miliardów (teraz mamy około 6 miliardów), to ci ludzie ważyliby więcej niż kula ziemska, a jej skorupa nie wytrzymałaby tego ciężaru.

Dureń nie ma pojęcia o fizyce i biologii. Po pierwsze: „skorupa” Ziemi wszystko wytrzyma, gdyż to nie jest „skorupa” pod którą jest pusto, lecz przeciwnie, jądro Ziemi jest jeszcze bardziej ciężkie od tej „skorupy” cholernie wytrzymałe. A po drugie: kretyn nie wie, że materia jest w pewnym sensie niezniszczalna i jej „ilość” na naszym ziemskim padole jest prawie niezmienna. Jeśli coś się rodzi i rośnie, to nowa materia jest tworzona z już istniejącej. A kiedy coś umiera, gnije, lub inaczej rozpada się, to znów zmienia się w „inną” materię, lecz w tej samej „ilości”. Innymi słowy, na naszej Ziemi ilość substancji organicznej i nieorganicznej jest prawie zupełnie niezmienna. Nawet, gdyby ludzkość rozmnożyła się niepomiernie, to ciała ludzkie byłyby i tak zbudowane z materii już na świecie istniejącej. Trywializując to zagadnienie, wystarczy czytelnikom przypomnieć, że dla wyhodowania jednej świni trzeba sporej ilości ziemniaków i innej paszy, a po skonsumowaniu tejże świni zbudujemy sobie nieco mięśni, zużyjemy część jej mięsa w postaci energii, a resztę i tak wydalimy. Niestety, te wydaliny, zamiast posłużyć jako wspaniały nawóz naturalny, zostaną zmarnowane…

A wszystko to zło dzieje się dlatego, że „panowie materialiści” nie mają zamiaru docenić genialności naszego Stwórcy, który urządził nam „ten najlepszy ze światów” w postaci jednej wielkiej automatycznej przetwórni odpadków użytkowych, w której nic absolutnie nie jest zmarnowane, a wszystko odnawia się i rośnie ku naszemu pożytkowi. „Naprawiacze” tego świata w swej pysze, zdolni są jedynie do zepsucia, zniszczenia tego, co nam Pan Bóg dał.

————————-
Mój komentarz: Kim jest, a raczej był, bo zmarł w 2000 roku, autor tego tekstu poszukajcie sobie sami, ja miałam przy tym świetną zabawę (najbardziej podobała mi się gazeta Jidisze Cajtung).

Tak, panowie racjonaliści, cytryna to nie to samo, co chemicznie uzyskany kwas cytrynowy wymieszany cukrem i ze sztucznymi aromatami, enzymami i barwnikami. Natury nie da się podrobić nawet w najlepszym laboratorium i nawet z zastosowaniem najnowocześniejszej technologii.

Zmodyfikowane pomidory psują się inaczej, niż normalne – dostają czarnych plam. To samo dzieje się ostatnio z marchwią, co od kilku już lat budzi moje podejrzenia, co do jej rzekomej „naturalności”. Żyję na tym świecie od dawna i pamiętam, że kiedyś marchew po prostu się marszczyła i usychała. Dziś pojawiają się na niej czarne, coraz większe plamy, aż w końcu cała czernieje i zaczyna wydzielać kwaśny zapach, przywabiający muszki owocowe. Wiem, że w SGGW opatentowano (rzecz jasna dla kasy) kilka odmian marchwi GMO, ale nigdy nie słyszałam i nie widziałam, żeby ktokolwiek informował o tym nabywców nasion.

Domaganie się zdrowej, tradycyjnej żywności jest oczywiście dla panów „racjonalistów” przejawem zabobonnego lęku przed nieuniknionym postępem i nowoczesnością. Nowoczesny człowiek jak wiadomo powinien być cyborgiem, ze sztucznym sercem, wątrobą i nerkami, z mózgiem wspomaganym przez mikrochipy z wbudowaną wiedzą encyklopedyczną i fachową, wyświetlaną na żądanie w sztucznych, wielofunkcyjnych elektronicznych oczach. Oczywiście temu wspaniałemu tworowi biotechnologii zacofane, naturalne warzywa muszą szkodzić, tworząc zgrzytające złogi minerałów i witamin w przegubach obrotowych kończyn i dźwigni poruszających gałkami ocznymi…

Wiem, jestem starą, ciemną czarownicą, blokującą świetlany rozwój ludzkości, bo nie rozumiem, dlaczego komukolwiek mogłaby się nie podobać stara Matka Natura, taka, jaka została stworzona na początku i ulepszona przez pokolenia mądrych rolników i ogrodników. I proszę mi nie wmawiać, że rolnictwo zawsze stosowało modyfikacje genetyczne. Takie gadanie świadczy o totalnym braku wiedzy z dziedziny genetyki.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 41 »

Wejście smoka

Opublikował/a astromaria w dniu 09/06/2009

smok GMO

Czesi ostrzegają – spotkanie ze smokiem grozi śmiercią lub kalectwem!

czeskakukurydza

Więcej o smoku na stronie ICCPC

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , | 1 komentarz »

Polacy nie gęsi, a Europejczycy nie barany

Opublikował/a astromaria w dniu 29/05/2009

Oj, ciężka sprawa z tą ludzkością. A wydawało się, że wystarczy zadziałać z zaskoczenia, podjąć niedemokratyczne decyzje za plecami ludzi, potajemnie wprowadzić odgórne, unijne prawa, z którymi się nie dyskutuje i gotowe. A tu klapa. Gazeta donosi w artykule „Tu nam gen wyrośnie”:

Polscy rolnicy będą mogli zablokować uprawę roślin genetycznie modyfikowanych. Za złamanie zakazu będzie grozić do trzech lat więzienia. To projekt polskiej ustawy o organizmach GMO, na którą właśnie zgodziła się Komisja Europejska – dowiedziała się “Gazeta”.

Na razie to tylko projekt, a nie obowiązująca ustawa, ale jak widać rząd ugiął się pod naciskami społecznymi. Czyli jednak demokracja ma swoje dobre strony, a co najważniejsze – działa i to skutecznie.

Z przeprowadzonego na zlecenie “Gazety” w ub.r. sondażu wynikało, że 49 proc. z nas chce, by w Polsce istniał zakaz upraw GMO – nawet gdyby oznaczało to wyższe ceny żywności! 66 proc. Polaków zadeklarowało, że nie kupiłoby produktów genetycznie modyfikowanych, nawet gdyby były one znacząco tańsze.
(…)
Rząd skorzystał więc z jedynej furtki w unijnym prawie: zakaz upraw GMO będzie wprowadzany “od dołu”, na podstawie dobrowolnych deklaracji samych rolników, którzy będą ogłaszać swoje pola “terenami wolnymi od GMO”
(…)
Ustawa daje też ministrowi rolnictwa prawo do wycofania zgody na uprawę GMO, jeśli pojawią się nowe informacje (np. naukowe badania), świadczące o tym, że może być ona groźna dla środowiska.
(…)
- Najważniejsze jest to, że KE potwierdziła, że ta ustawa jest zgodna z prawem europejskim. Bo dotychczasowa ustawa z 2001 r. nie była. I Polsce groził unijny trybunał – podkreśla minister środowiska. – Aż do ostatniego momentu w ustawie był zapis, że samorządy lokalne, sejmiki wojewódzkie mają prawo wprowadzać strefy wolne od GMO. Ale Komisja powiedziała, że pod żadnym pozorem nie wolno nam wprowadzać takiego przepisu – mówi Nowicki.
(…)
Ustawa reguluje też zasady handlu produktami genetycznie modyfikowanymi. Jednym z wymogów jest to, że wszystko, co zawiera GMO, musi na opakowaniu mieć napis: “Ten produkt zawiera organizmy genetycznie zmodyfikowane”. Literami co najmniej tej samej wielkości co nazwa towaru.
(…)
Polska nie jest jedynym krajem w Europie, który wszelkimi możliwymi metodami próbuje zablokować uprawy GMO. W ostatnich miesiącach cała grupa krajów (z Niemcami, Austrią, Francją i Węgrami na czele) rozpoczęła konflikt z Brukselą w sprawie GMO. – Mam nadzieję, że w przyszłości będziemy mogli jeszcze bardziej zaostrzyć polskie przepisy. Już teraz na forum całej UE jest coraz więcej państw, które chcą doprowadzić do zmian obowiązujących przepisów UE – zapewnia “Gazetę” Nowicki.

I na zakończenie wyrazy zdumienia: pan redaktor Niklewicz przyjął tę wiadomość po męsku, na klatę i z (prawie) stoickim spokojem, jestem w szoku (ale radzę dać wyraz swoim poglądom w komentarzach, tak na wszelki wypadek, żeby nie wyszło, że jesteśmy milczącą mniejszością).

P.S.: Jeszcze trochę wiadomości, tym razem niestety niedobrych. Jak się okazało uszczęśliwiają nas bez naszej wiedzy, wpychając soję GMO do wędlin, chleba, czekolady, a nawet do jogurtów: Wszyscy jemy GMO, Codziennie jesz zmodyfikowaną żywność oraz Rząd nakarmi nasze świnie GMO. Ale Niemcy walczą i się nie poddają.

P.S. 2: To wszystko wygląda na zamach z premedytacją na masze zdrowie i życie. Jakim prawem wprowadza się uprawy czegokolwiek na siłę i bez wiedzy ludzi, a co najważniejsze, bez przebadania ich pod kątem bezpieczeństwa? Jakim prawem pcha się to potajemnie do żywności, nie uprzedzając i nie informując konsumentów? Jakim prawem Unia musi płacić gigantyczne kary pieniężne za niedopuszczanie produktów GMO firmie Monsanto? Przecież to jest łamanie naszych praw. Nawet, gdyby to nie były GMO, lecz rośliny pochodzące z innych kontynentów, to też byłoby to nielegalne, bo nie wolno dopuszczać do skażenia lokalnej natury obcymi organizmami. Na to są już paragrafy i w niektórych krajach działają specjalne oddziały policji, tropiące tego typu przestępstwa. A tu mamy do czynienia z organizmami transgenicznymi, czyli krzyżówkami międzygatunkowymi. To jest skandal. Widać, że komuś bardzo zależy na tym, żeby zniszczyć całą żywność świata. Ale elity sobie poradzą: już zbudowali wielki skarbiec nasion koło Spitsbergenu. Nie miejmy złudzeń – to nie dla nas. To dla nich. Jak my już wszyscy padniemy jak muchy, oni będą mieli zdrową i ekologiczną żywność. Tylko dla wybranych.

Jak już wszystko ulegnie skażeniu nie będzie sensu robić stref wolnych od GMO. Bo wszystko będzie GMO.

I jeszcze kilka linków:

Głównym powodem głodu w krajach rozwijających się jest niesprawiedliwa dystrybucja żywności. Obecnie świat produkuje więcej jedzenia niż kiedykolwiek wcześniej, lecz na świecie głoduje więcej ludzi niż miało to miejsce w przeszłości. Wyprodukowanie większej ilości żywności nie oznacza, że skorzystają na tym najubożsi, ponieważ nie mają oni po prostu pięniędzy na jej zakup. I inżynieria genetyczna nie zmieni tej sytuacji. Wywiad z dr Tewolde Egziabher z Etiopii reprezentującym kraje rozwijające się na konferencji poświęconej inżynierii genetycznej, bioróżnorodności i patentowaniu genów.

GMO jak obcy

Polacy nie chcą GMO! Nie tylko rzekoma niepiśmienna hołota, ale również ludzie z wyższym wykształceniem (62,1%) oraz uczniowie, studenci i pracownicy umysłowi (66%).

Większość Polaków nie chce kupować GMO nawet jeśli miałoby być taniej

Austriacki rząd potwierdza szkodliwość GMO

Stowarzyszenie Kobiet Dakini o GMO

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 10 »

Polityka wraz z religią i nauką czyli babilońska nierządnica

Opublikował/a astromaria w dniu 17/05/2009

Wygląda na to, że miałam rację. Kościół uznał, że Bóg spieprzył robotę, gdy tworzył świat, więc teraz trzeba to partactwo naukowo poprawić. Po wiekach pomstowania na niedoskonałość koronnego dzieła Stwórcy, którym miał być człowiek i zamieniania go w chłopca do bicia dla kapłanów przyszła pora, żeby przyznać, że nie tylko człowiek Bogu się nie udał. Natura też jest do bani. W warzywach jest za mało witamin i soli mineralnych, plony są za niskie, brak w nich takich pożądanych składników, jak np. insulina (że co proszę? po co komu insulina w sałacie lub marchwi???), a ich trwałość jest co najmniej niezadowalająca. I w ogóle to wszystkie mogłyby być dużo lepsze. I spełniać więcej funkcji. Ale nic to, przecież mamy naukę, a ona jest mądrzejsza od Boga, który jak wiadomo nie istnieje. Istnieje za to nauka i nigdy się nie myli, a co więcej, w przeciwieństwie do Boga nigdy, przenigdy nas nie zawiodła, bo nauka matką naszą jest, naszym stwórcą i ostatecznym zbawieniem. Już niedługo zagwarantuje nam nieśmiertelność, że o uwolnieniu od wszelkich chorób nawet nie wspomnę. Musimy się tylko uporać z naturą, która złośliwie rzuca nam kłody pod nogi i udaremnia nasze najpiękniejsze marzenia. Precz z naturą!!!

W czasie niedawnej wizyty w Afryce Papież stwierdził, że w uprawach GMO nie ma nic złego. W czasie konferencji w sprawie rolnictwa, która odbyła się na Sycylii zarówno przedstawiciele Watykanu, jak i obecna tam członkini Watykańskiej Akademii Nauk, laureatka nagrody Nobla (!!!) w dziedzinie medycyny dr Rita Levi Montalcini stwierdziła wręcz, że walka z GMO jest zabobonem, który należy zwalczać.

W podobnym tonie utrzymane są teksty drukowane w Gościu Niedzielnym, który tu i tu grzmi na rząd, że jest populistyczny i ulega naciskom społecznym, zamiast być rządem i rządzić. Widocznie Gościowi marzy się powrót do czasów feudalnych, kiedy to pan, wójt i pleban, dzięki swej wrodzonej i danej im przez Boga mądrości sami decydowali o wszystkim, a ciemne, zawszone i zabobonne chłopstwo czapkowało im z szaconkiem do samej ziemi.

Anarchiści wytropili, że:

Abp Józef Życiński oświadczył, że nie należy się bać żywności modyfikowanej genetycznie. „Medycyna nie ma żadnej wiedzy, by żywność zmieniona genetycznie niosła jakieś zagrożenia” – powiedział metropolita lubelski. Zdaniem abp. Życińskiego, lęk przed żywnością zmodyfikowaną genetycznie rozpowszechniają środowiska radykalnych ekologów. Ich poglądy są odosobnione – uważa hierarcha.

W mojej podejrzliwej i paranoicznej głowie nagle zaświtało pewne podejrzenie: a może Kościół bardziej niż Stwórcę ceni kasę? Po wypłaceniu horrendalnych odszkodowań za pedofilskie przestępstwa księży i w obliczu szykujących się kolejnych pozwów Kościół stanął wobec perspektywy bankructwa. Nic więc dziwnego, że musi szukać sponsorów i możnych protektorów. A kto ma więcej pieniędzy niż potentat Monsanto? W każdym razie przedstawiciele tej firmy zostali w 2003 roku przyjęci w Watykanie. Nie przez samego papieża, ale arcybiskupa Renato Martino i nie usłyszeli tam bynajmniej żadnych przykrych słów. Wręcz przeciwnie, ugoszczono ich godnie i paradnie. Ale wtedy jeszcze Monsanto parło raźnie do przodu, bezceremonialnie depcąc wszelką konkurencję, kupując wpływowych polityków, prawników i uczonych i nic nie zapowiadało jakichkolwiek problemów. Dziś sytuacja powoli ulega zmianie, szczególnie od dnia, w którym maleńki Dawid z Kanady, Percy Schmeiser, nielicho przywalił temu potężnemu Goliatowi, zapoczątkowując swoim niegodnym czynem całą lawinę spadających na niego nieszczęść (coraz więcej krajów ogłasza strefy wolne od GMO, Monsanto przegrywa kolejne procesy, a zupełnie ostatnio sąd w Niemczech odmówił przyjęcia oskarżenia w sprawie blokowania upraw GMO w tym kraju).

Jak się ostatnio wydało, Kościół nie tylko akceptuje GMO, ale zdecydowanie opowiedział się przeciwko medycynie niekonwencjonalnej, a więc ziołom, homeopatii i wszelkim innym naturalnym metodom przywracania zdrowia. Widocznie uznał, że zioła nie są dziełem Boga, a jeśli nawet są, to również schrzanionym i z tego powodu niegodnym zalecania. Picie ziół jest grzechem i przejawem zgubnego bałwochwalstwa, które zasługuje na potępienie. Jak bardzo muszą być groźne te odrażające chwasty świadczy akcja uświadamiająca, przeprowadzana nawet w szkołach podstawowych. Niech żyje nauka i jej „racjonalne” metody przywracania zdrowia. Jeśli Kościół liczy na wielką kasę z pochówków, to niech uważa: jest to zarobek jednorazowy. Martwi na tacę nie dają. Może więc warto zacząć myśleć po gospodarsku? Zdrowi i jurni parafianie spłodzą mnóstwo dzieci, a te będzie można chrzcić, udzielać im komunii i ślubów, a potem chrzcić następne pokolenia i tak w nieskończoność.

bałwochwalstwo

Jednak gdy zaczynamy dokładniej drążyć temat, sprawa nieco się gmatwa. Może są na tym świecie narody posłuszne i chętnie przestrzegające poleceń władzy wszelakiej, zarówno świeckiej, jak i duchowej, ale my, moi drodzy, żyjemy przecież w Polsce! I co się okazało? Że u nas zawsze musi być po naszemu. Bo Jan Paweł II powiedział, że modyfikacje genetyczne są grzechem śmiertelnym, więc słuchamy „naszego” papieża bardziej, niż niemieckiego. Co więcej, jak się okazało w marcu Kościół wpisał GMO na listę grzechów głównych, a Greenpeace (czy ktoś jeszcze ufa Greenpeace’owi?) w swej walce z GMO stanowczo twierdzi, że ma poparcie Watykanu.

Z tego, co wiem Bonifratrzy mają się dobrze i jakoś nikt ich na stosie nie pali ani nie wyklucza ze wspólnoty za to, że niczym obmierzłe, średniowieczne czarownice, warzą w swych kotłach wywary ziołowe, a w piwniczkach szykują nalewki i suszą zakazane ziele.

I teraz już się pogubiłam… Może Kościół przestał mówić jednym głosem i każdy hierarcha gada, co uważa?

Co więcej, nasz rząd zrobił świetną rzecz (nad czym ubolewa autor wspomnianego wyżej tekstu w Gościu Niedzielnym): jednocześnie wydał zgodę i zakaz za jednym zamachem. Brawo!

Rząd tak sformułował przepisy ustawy, że w zasadzie trudno mu cokolwiek zarzucić. Uprawy GMO w Polsce są legalne, ale… to samorządy mają decydować o tym, czy chcą być strefą wolną od upraw GMO. Jeżeli podejmą taką decyzję, jakakolwiek uprawa będzie karana grzywną dochodzącą do 20 tys. złotych. Jeżeli ktoś produkty GMO wprowadzi na rynek, może wylądować w więzieniu na trzy lata. Nawet jeżeli samorząd wyda zgodę na uprawy, inni rolnicy będą mogli sprawę oddać do sądu. W przypadku, gdy sąd uzna, że uprawę można założyć, rolnik będzie musiał ją otoczyć pasami ziemi ochronnej. To wszystko powoduje, że z ekonomicznego punktu widzenia GMO w Polsce bardzo trudno będzie uprawiać.

To wszystko może tragicznie zamącić w nawet najtęższych głowach, ale to jeszcze nic.

Zwolennicy GMO płaczą, że nasze „zacofane”, przez Boga spartolone i nie naprawione przez światłą naukę płody rolne nie będą konkurencyjne na rynkach światowych i nikt ich nie będzie chciał, więc stracimy na tym grube miliony.

Przeciwnicy GMO płaczą, że nasze skażone modyfikacjami płody rolne zostaną uznane na rynkach światowych za „frankenfood” i nikt ich nie będzie chciał, więc stracimy na tym grube miliony.

Zwolennicy GMO przekonują, że ich nasiona dają wyższe i zdrowsze, a więc tańsze plony.

Przeciwnicy GMO przekonują, że jest wręcz przeciwnie (ich racje potwierdzają rolnicy z Austrii i Rumunii, którzy wpuścili ochoczo modyfikowane rośliny do swoich krajów, ale przerażeni gigantycznymi stratami, jakie ponieśli wycofują się z tego pomysłu, wprowadzając embargo na te nasiona).

Straszne? Spoko, GMO to już przeżytek. Teraz wkracza prawdziwa nowoczesność: nanotechnologia.

Smacznego kochani, czujcie się jak szczury w laboratorium szalonego naukowca. Już niedługo dowiemy się, czy przeżyjemy. Radzę obstawiać Wasze szanse u bookmachera. Lub uzbroić się w taką siłę woli, jakiej naucza Kościół Boga z Widocznymi Znakami, stworzony przez George`a Hensley`a z Grasshoper, Tennessee, o czym pisałam na swojej stronie

PS. Pewnie nikt nie zauważył, ale pojawił się kolejny odcinek “Map świadomości”.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 61 »

Protestujmy!!! 3 powody, dla których powinniśmy przypomnieć politykom, że to oni mają służyć nam, a nie odwrotnie!

Opublikował/a astromaria w dniu 25/04/2009

Parę dni temu Zaba wrzucił w komentarzach link do audycji z Radia Maryja na temat GMO. Nie słucham tego medium (z bardzo różnych powodów), ale kto wie, czy nie jest to jedyna stacja, która podaje prawdziwe wiadomości o takich sprawach jak globalne ocieplenie, GMO i różne podejrzane knowania wokół NWO (Nowy Porządek Świata) czy wprowadzenia Rządu Światowego, mające miejsce w Unii Europejskiej. Mainstreamowe media milczą na ten temat jak zaklęte, omijają pewne kwestie tak starannie, że nawet rezygnują z sączenia dezinformacji. Uważają, że najlepiej będzie, jeśli na pewne tematy spuści się szczelną zasłonę milczenia, tak szczelną, żeby ludzie w ogóle nic o nich nie wiedzieli.

Na szczęście jednak mamy Internet, którego (przynajmniej na razie) ocenzurować się nie udało. No i mamy Radio „z twarzą”, które jest jakie jest, ale które potwierdza głoszoną na tym blogu prawdę, że na tym świecie nie istnieje ani jedna rzecz, która byłaby wyłącznie dobra, i odwrotnie – ani jedna rzecz, która byłaby wyłącznie zła. Prawdy należy szukać wszędzie, nawet tam, gdzie jej szukanie wydaje się nierozsądne.

Czy jakiekolwiek oficjalne źródło informacji zajmuje się tematem Nowego Porządku Świata i Rządu Światowego, który uparcie lansują panowie Nicolas Sarkosy i Jose Barroso? Czy w wiadomościach pokazują europosła Nigela Farrage, który daje odpór tym planom? Czy jakakolwiek inna stacja radiowa czy telewizyjna informuje nas o projekcie wprowadzenia siłą (czytaj: pod groźbą surowych kar pieniężnych) upraw GMO na wielką skalę?

Jeśli jednak sądzisz, że czerpiąc informację z oficjalnych mediów możesz spać spokojnie, to bardzo się mylisz. To, że o czymś nie mówią w głównym (ani nawet nocnym) wydaniu telewizyjnych wiadomości nie znaczy bynajmniej, że tego nie ma. W Faktach TVN każdego dnia przynajmniej połowa czasu przeznaczona jest na ckliwe wspominanie papieża lub inne podobne „wiadomości wielkiej wagi”, dzięki czemu nie ma tam miejsca na sprawy naprawdę ważne i poważne, od których zależy przyszłość świata, a nawet nasze życie. O Unii nie mówi się tam nic, a jeśli się to zdarzy, to wyłącznie jest to informacja o sprawach organizacyjnych lub obyczajowych (wojna samoloty i o krzesełka), a nie o rzeczach istotnych z punktu widzenia naszej przyszłości.

Niedawno pisałam tu o fikcji, jaką jest dla mnie demokracja. Podtrzymuję swoje poglądy jeśli chodzi o wybór prezydenta czy premiera rządu. Oni naprawdę są już wybrani, a my uczestniczymy tylko w cyrku, stwarzającym pozory demokracji. Po głębszym zastanowieniu i przeanalizowaniu pewnych faktów stwierdzam jednak, że jeśli chodzi o zwykłych posłów i działaczy lokalnych, to na nich jakiś wpływ mamy. Nikt nie rodzi się jako prezydent, każdy musi zaczynać od podstaw, od działalności na szczeblu lokalnym, i dopiero stamtąd startować w górę. I to tych ludzi możemy, a nawet musimy zmuszać do służby na rzecz narodu, do czego zostali przecież powołani. Jeśli nie będą robili tego, czego żądamy, nie zostaną wybrani w następnych wyborach. Skoro nie chcemy GMO, Codex Alimentarius czy elektrowni atomowych, jeśli nie życzymy sobie ograniczania naszego dostępu do wiedzy (Internet), powinniśmy im to jasno i wyraźnie powiedzieć i domagać się, aby nas reprezentowali. Bardzo możliwe, że ci ludzie nie mają pojęcia o zagrożeniach, jakie niesie nasza przynależność do struktur międzynarodowych, takich jak Unia Europejska.

Jeśli chodzi o samą Unię, to miała ona tyle samo wad, co i zalet (obecnie ma coraz więcej wad). Kiedy głosowałam za Unią, nie przypuszczałam, co może nam grozić. Naiwnie sądziłam, że jest to ciało powołane do pilnowania pokoju i przestrzegania prawa, a zwłaszcza do czuwania nad prawami obywatelskimi. Wierzyłam, że Unia oznacza otwarcie granic i więcej wolności obywatelskich oraz, że czuwa nad tym, żeby nie dopuścić do odrodzenia się faszyzmu czy komunizmu. I na początku wszystko zdawało się potwierdzać moje nadzieje. Niestety, obecnie widzę, że może być wręcz przeciwnie.

Z jednej strony prawo unijne stoi na straży porządku społecznego, dzięki czemu homeopaci, specjaliści od medycyny naturalnej, astrolodzy i wróże mogą spokojnie robić swoje i nie obawiać się, że racjonalistyczna święta inkwizycja upiecze ich na stosach jako współczesne czarownice, kobiety pozbawiane prawa do badań prenatalnych i możliwości usuwania ciąży też mogą liczyć na pomoc unijnego prawa w dochodzeniu swoich racji, ale z drugiej strony wciąż pojawiają się hasła „Nowego Porządku Świata”, który ma cele jawnie przeciwne niż wolności obywatelskie.

Zasady działania Unii Europejskiej są jak dla mnie dość niejasne. Niby są jakieś obrady, europosłowie zabierają głos i głosują, ale jednocześnie wiele ustaw przechodzi ponad parlamentem, bez demokratycznego głosowania i bez przeprowadzania referendów narodowych. To wygląda na próbę ograniczania demokracji na rzecz rządów polityków, żby nie powiedzieć wręcz o totalitaryzmie. I tym sposobem przechodzą tam takie ustawy, jak te, które pozwalają na narzucanie wszystkim krajom obowiązku wprowadzania upraw GMO, stosowania aspartamu na wielką skalę czy ograniczania dostępu do witamin i medycyny naturalnej.

Wierzysz, że w Unii liczy się głos narodów? Bynajmniej! Nie tylko ja w to wątpię:

Ale z drugiej strony okazało się, że ci, którzy marzyli o wprowadzeniu NWO i zlikwidowaniu demokracji na rzecz faszystowskiego zamordyzmu, czemu miało służyć osłabienie zdrowia ludzkości m.in. poprzez wprowadzenie zakazu sprzedaży witamin i wymuszenie odżywiania się żywnością modyfikowaną genetycznie z toksycznymi dodatkami nie mają wcale łatwego zadania. Ludzka owczarnia okazała się trudniejsza do „poskromienia” niż im się w pierwszej chwili wydawało. Opór zwykłych obywateli okazał się tak silny, że rządy poszczególnych krajów musiały się ugiąć i wprowadzić zakaz tych upraw. Nasz rząd jak zwykle rżnie głupa i udaje, że nic zrobić nie może. A może!

Jakim krajom się udało? Oto ich lista: Austria, Niemcy, Węgry, Grecja i Francja, a ostatnio również Wielkie Księstwo Luksemburga. Z tego, co wiem w żadnym z krajów skandynawskich ani w Wielkiej Brytanii GMO nigdy nie uprawiano. Badania opinii publicznej wykazały, że od 60 do 80% mieszkańców Europy nie życzy sobie upraw GMO w swoich krajach. Co więcej, niezależne badania naukowe dowiodły, że rośliny modyfikowane genetycznie szkodzą zdrowiu, zmniejszają płodność, a co więcej rozsiewają się w niekontrolowany sposób, skażając wszystko, co rośnie w pobliżu. Ostatnio dowiedzieliśmy się o kolejnej pladze egipskiej: z powodu stosowania wielkich ilości agresywnie działających herbicydów, niezbędnych przy uprawach GMO, część chwastów się na nie uodporniła, stając się prawdziwą zmorą rolników. Te same herbicydy powodują poważne choroby ludzi i padanie zwierząt gospodarskich.

Firma Monsanto zapewniała, że jeśli zostaną przedstawione naukowo potwierdzone dowody szkodliwego wpływu GMO na zdrowie, zgodzi się zrezygnować z ich wprowadzania. Dowody takie zostały przedstawione, ale zostały całkowicie zignorowane, nie tylko przez Monsanto, ale i przez władze Unii.

Najbardziej dziwi mnie w tym wszystkim jedno zagadnienie, które powinno budzić powszechne oburzenie i protesty: jak to w ogóle jest możliwe, żeby jakakolwiek firma mogła zdobyć taką władzę nad światem, żeby uzurpować sobie prawo do narzucania wszystkim, pod groźbą surowych kar pieniężnych, obowiązku uprawiania jej „wynalazku”, jakim są GMO i to bez przeprowadzenia badań nad bezpieczeństwem ich stosowania. Dlaczego nikt nie zauważył, że takie postępowanie jest niezgodne z prawem i powinno być przykładnie ukarane?

Mimo wszystko wierzę w sprawiedliwość i wierzę, że w końcu znajdzie się firma prawnicza, która odważy się złożyć pozew przeciwko temu potworowi. Skoro prywatnej osobie, takiej jak Percy Schmeiser udało się wygrać z tą hydrą, to innym też może się udać.

Przy okazji, skoro już wspominam o protestach przy tym samym ogniu upiekę dwie pieczenie:

Zbliża się rocznica awarii w Czarnobylu. Zdarzenie to powinno być przestrogą dla całej ludzkości, czym może się skończyć budowanie elektrowni atomowych. Nie minęło nawet 25 lat od tego dramatu, a nasz rząd już zapomniał o ofiarach i za naszymi plecami podpisał umowę na budowę co najmniej dwóch elektrowni. Lobby atomowe staje wprost na uszach, prowadząc kampanię dezinformacji na temat zdarzeń z 26 kwietnia 1986 roku. Nie dajmy się na to nabrać! Nawet, jeśli nasza elektrownia będzie „bezpieczna” i nie wybuchnie (przynajmniej sama), to zawsze może zostać zbombardowana w przypadku wybuchu kolejnej kretyńskiej wojny, zamieniając się z bombę atomową. Ale nawet jeśli i do tego nie dojdzie, musimy pamiętać o odpadach radioaktywnych, które gdzieś trzeba składować. Chcielibyście mieć ich skład blisko domu? Brak elektrowni atomowych oznacza brak problemów ze składowaniem odpadów. Na szczęście istnieje mnóstwo alternatywnych, a co najważniejsze ekologicznych i odnawialnych źródeł energii. Więcej na ten temat można przeczytać na Stronie Inicjatywy Antynuklearnej.

BĄDŹ AKTYWNY ZANIM BĘDZIESZ RADIOAKTYWNY!!!

Protest w Warszawie:

26.IV.2009 – 23 rocznica katastrofy w Czernobylu, z tej okazji następujące wydarzenia:

14:00 Plac Zamkowy demonstracja przeciwko budowie elektrowni atomowych w Polsce
16:00 Jedzenie Zamiast Bomb pod Sejmem (pod koniec demonstracji)
18:00 Koncert benefitowy na działalność Inicjatywy AntyNuklearnej na Elbie zagrają:

KRYZYS
Atomico Patibulo
Nowy Świat
Killa Familla

wjazd 15 zł

upowszechniaj to info jak tylko się da!

I jeszcze jedna sprawa: w kilku miejscach natknęłam się na informację, że rząd próbuje ograniczyć swobodny dostęp do Internetu. Medium to ma niepomiernie zdrożeć, a co więcej, klient będzie miał wyłącznie możliwość nabycia gotowych pakietów wyłącznie z dostępem do określonych stron. Pozostałe będą zablokowane. To odetnie nas zupełnie od wiadomości ze świata i znowu będziemy skazani wyłącznie na cenzurowaną i fałszowaną wiedzę z oficjalnych mediów. Brońmy się!

PILNE – GŁOSOWANIE W PARLAMENCIE UE 5tego MAJA 2009
Nie pozwól parlamentowi UE zamknąć dostępu do Internetu! Nie będzie drogi odwrotu!

Działajmy teraz!

Dostęp do Internetu nie jest warunkowy!

(…)

Miliony Europejczyków są teraz pośrednio lub bezpośrednio zależne od Internetu. Zabieranie go, dzielenie, reglamentowanie, ograniczanie i nakładanie na nas warunków jego użytkowania wpłynie negatywnie na nasze zarobki. W związku z ostatnimi zawirowaniami ekonomicznymi to nie może być dobre. Internet jaki znamy jest w niebezpieczeństwie z powodu proponowanych praw UE, które pojawiły się na horyzoncie w kwietniu. W związku z tymi propozycjami dostawcy Internetu będą mogli legalnie ograniczać liczbę stron jakie można przeglądać oraz będą mówić ci kiedy możesz korzystać z określonych usług. Będzie to przykryte płaszczykiem “nowych możliwości wyboru przez klienta”, z których ludzie będą mogli wybierać. Ludzie otrzymają więc podobne pakiety jak w telewizji kablowej – z ograniczonym dostępem do różnych usług i witryn w Internecie.

To oznacza, że Internet zostanie podzielony na „pakiety”, a twoje prawo do dostępu i dodawania treści będzie mocno ograniczone. Stworzy to pudełka z dostępnością do Internetu , które nie pasują do tego w jaki sposób używamy go teraz. Wynika to z tego, że Internet pozwala nam obecnie komunikować się bez kontroli lub “ułatwień” jakiegoś pośrednika (rządu lub przedsiębiorstwa) i ta możliwość wzbogaca życie obywateli, ale również powoduje utratę władzy i kontroli nad nimi. Właśnie dlatego duże przedsiębiorstwa lobbują na rzecz takich zmian. Robią to pod pretekstem kontroli nad przepływem muzyki, filmów, rozrywki zamiast kopiowania za darmo, ściągania i wymiany P2P- jednak prawdziwą ofiarą tego planu będzie cały Internet, użytkownicy i demokratyczny nieograniczony dostęp do informacji i dóbr kultury.

Pomyśl w jaki sposób używasz Internetu!

Ile znaczyłaby dla ciebie utrata otwartego dostępu do niego?

Protest można podpisywać na stronach Stop cenzurze i Blackout Europe

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 46 »

Kogo pan Bóg stworzył, tego nie umorzy?

Opublikował/a astromaria w dniu 10/04/2009

Dziś w Radiu Tok FM gościł prof. Wiktor Pawłowski, chemik, który jest botanikiem-amatorem. Niestety, załapałam się tylko na samo zakończenie audycji, ale i to, co usłyszałam zrobiło na mnie duże wrażenie. Mam dobrą wiadomość: jeśli władze wprowadzą zapisy Codex Alimentarius, a nawet jeśli GMO zniszczy wszystkie rośliny uprawne (odpukać, ale to niestety bardzo prawdopodobne), też będziemy w stanie przeżyć. Chyba, że zakażą wstępu na pola, łąki i do lasu. Ale to raczej mało realne, bo musieliby ogrodzić miasta drutem kolczastym i pilnować, żeby nikt nie przelazł przez ogrodzenie. W Polsce nie do wykonania, hehe, bo Polak potrafi :P

Kochani, jeśli obawiacie się zamorzenia głodem i śmierci z braku witamin uczcie się botaniki i ziołolecznictwa.

Wpisałam sobie do Googla hasło “jadalne chwasty” i aż oniemiałam z wrażenia: są książki i dokumenty PDF do ściągnięcia, poza tym na forach dyskusyjnych ludzie wymieniają się przepisami i doświadczeniami. Na szczęście temat nie jest mi obcy, ale wiedza nieco mi się zakurzyła, bo jej nie musiałam używać, więc czas ją odświeżyć. W naturze żarcia jest po uszy, a co najważniejsze – zupełnie za darmo. Jak powiedział prof. Pawłowski: rolnik będzie zachwycony, że oczyściliśmy mu pole z chwastów, a my wrócimy do domu z koszem pełnym zdrowego jedzenia.

Zaraz po świętach kupuję książkę pana Łukasza Łuczaja i idę nad Wisłę zrobić rozpoznanie w terenie.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 12 »

Dziękujmy Bogu, że dał nam księcia Karola czyli cd. wojny z GMO

Opublikował/a astromaria w dniu 07/01/2009

Samobójstwa tysięcy rolników w Indiach rozczarowanych GMO nikogo nie dziwią.

Gdy brytyjski następca tronu książę Karol ogłosił, że tysiące rolników w Indiach odbiera sobie życie w związku z uprawami GMO uznano, że przesadza i niepotrzebnie straszy. Jednak rzeczywistość okazuje się być o wiele gorsza niż obawy księcia.

Dzieci nie mogą się uspokoić. Oniemiałe, w szoku i przełykające łzy trzymają się swojej matki, podczas gdy przyjaciele i sąsiedzi przygotowują ciało ich ojca do kremacji. Gdy ogień trawi martwe ciało ich ojca, Ganjanan, lat 12 i Kalpana, lat 14, mają przed sobą bardzo trudną przyszłość . Zmarły Shankara Mandaukar miał nadzieję na lepsze życie dla swojego syna i córki dzięki wzrostowi ekonomicznemu w Indiach, ale marzenia te przepadły. Wszystko wskazuje na to, że jego dzieci będą niewolniczo pracować za pół darmo. Bez ziemi i domu będą najniższymi w najniższych kastach.

Shankara, szanowany rolnik, kochający mąż i ojciec targnął się na swoje życie. Niecałe 24 godziny temu wypił środek owadobójczy w związku z utratą ziemi i ogromnym zadłużeniem. Nie mogąc spłacić długu wynoszącego równowartość swoich dwuletnich zarobków był zdesperowany. Nie widział wyjścia z sytuacji.

Na ziemi, gdzie zwijał się w agonii nadal widnieją ślady. Mieszkańcy wioski patrzyli na ten dramat, nie mogąc nic dla niego zrobić. Z doświadczenia wiedzieli, że żadna interwencja nie miała już sensu. Ich znajomy leżał na ziemi, wył z bólu i wymiotował. Rzężąc podczołgał się pod swój skromny dom położony około 100 mil od Nagpur w środkowych Indiach. Po godzinie przestał wydawać jakiekolwiek dźwięki. Wkrótce przestał oddychać. O 5 po południu w niedzielę Shankara Mandaukar zakończył swój żywot. Gdy sąsiedzi zbierają się by modlić się przy domu zmarłego jego żona Nirmala Mandaukar, 50, opowiada jak odbiegła od pracy w polu i ruszyła w stronę do domu tylko po to by znaleźć swego męża martwego.

-„Był bardzo dobrym człowiekiem”. – mówi cicho płacząc – „Ale już nie dawał rady. Tego wszystkiego było już za wiele. Stracilismy wszystko”.

Zbiory tej rodziny nie udały się. Dwa razy. Oczywiście głód i epidemie są częścią odwiecznej historii Indii. Jednak winą za śmierć tego rolnika obarczyć można coś bardziej nowoczesnego i złowieszczego: uprawy genetycznie modyfikowane.

Shankara, jak miliony rolników w Indiach uwierzył w obietnice wcześniej niewyobrażalnych inwestycji i zysków i zaczął wysiew nasion genetycznie modyfikowanych zamiast dotychczasowych tradycyjnych. Omamiony wizją swojego przyszłego bogactwa zapożyczył się by kupić nasiona genetycznie modyfikowane. Jednak w obliczu nieurodzaju pozostał z rosnącym długiem i bez żadnych dochodów. Shankara dołączył więc do grona 125 000 rolników, którzy popełnili samobójstwo w związku z bezlitosnym wykorzystaniem Indii jako pola doświadczalnego dla upraw genetycznie modyfikowanych.

Kryzys ten określony przez przeciwników tej technologii jako ‘ludobójstwo GMO’ naświetlił niedawno książę Karol stwierdzając, że problem GMO stał się ‘globalną kwestią moralną’ – i nadszedł już czas by zatrzymać ten niekończący się pochód naprzód. Wypowiadając się przy pomocy połączenia wideo z konferencją w stolicy Indii, Delhi, książę Karol wprawił w oburzenie liderów przemysłu biotechnologicznego i niektórych polityków potępiając nieudane odmiany roślin GMO jako przyczynę przerażającego i tragicznego zjawiska masowych samobójstw wśród drobnych rolników w Indii. Przeciwko następcy brytyjskiego tronu wypowiedziało się wpływowe lobby GMO i uznani politycy, którzy zapewniają, że genetycznie modyfikowane uprawy przekształciły rolnictwo Indii, zapewniając wyższe niż kiedykolwiek zbiory. Ich zdaniem reszta świata powinna docenić tę technologię przyszłości i podążyć za tym trendem.

Kto zatem mówi prawdę? Żeby to zbadać wybrałem się do ‘krainy samobójstw’ w stanie Maharashtra. To co zastałem było wstrząsające i powinno być przestrogą dla tych krajów, które obecnie zastanawiają się czy pozwolić na wprowadzenie nasion stworzonych przez naukowców by odwrócić prawa natury.

Oficjalne dane Ministerstwa Rolnictwa Indii potwierdzają istnienie tego ogromnego kryzysu humanitarnego; statystyki wskazują, że każdego miesiąca ponad 1000 rolników ginie z własnej ręki. Mówiąc bez ogródek, ludzie na wsi decydują się na powolną śmierć w strasznej agonii. Większość połyka środek owadobójczy – drogą substancję, której według zapewnień propagatorów GMO mieli nie używać, gdy zostali wciągnięci w tryby kosztownych upraw GMO. Wielu rolników wydaje się być mocno zadłużonych wobec lokalnych lichwiarzy; pożyczyli od nich pieniądze na zakup nasion genetycznie modyfikowanych.

Eksperci opowiadający się za stosowaniem technologii GMO twierdzą, że bieda na wsi, alkoholizm, susze i problemy agrarne są prawdziwą przyczyną samobójstw. Jednak w czasie mojej czterodniowej podroży do epicentrum tych tragedii przekonałem się, że tak nie jest.

W jednej z małych wiosek, które odwiedziłem 18 rolników popełniło samobójstwo po tym jak wpadli w długi związane z GMO. W niektórych przypadkach, kobiety przejęły gospodarstwa swoich zmarłych mężów – by potem również popełnić samobójstwo. Latta Ramesh, 38, wypiła środek owadobójczy po nieudanych zbiorach, dwa lata po zniknięciu męża, gdy długi za nasiona GMO były bardzo duże. Pozostawiła po sobie dziesięcioletniego syna o imieniu Rashan, którym teraz zajmują się krewni.

„On płacze gdy myśli o swojej mamie” – mówi ciotka zmarłej, siedząc bezwładnie w cieniu, niedaleko pola uprawnego. Wioska po wiosce, rodziny opowiadały mi jak wpadały w długi po tym jak zostały zachęcone do zakupienia nasion genetycznie modyfikowanych by zastąpić nimi tradycyjne nasiona bawełny. Różnica cen między tymi rodzajami jest dramatyczna: 100 mg genetycznie modyfikowanych nasion kosztuje 10 funtów. Za tę samą cenę można kupić 1000 razy więcej tradycyjnych nasion. Jednak sprzedawcy nasion GMO i urzędnicy państwowi obiecali rolnikom, że te „magiczne nasiona” przyniosą lepsze zbiory, wolne od pasożytów i insektów. W celu promocji nasion GMO tradycyjne odmiany roślin zostały zakazane w wielu rządowych bankach nasion. Promocja biotechnologii leży w interesie władz. Aby uciec od biedy, która nastała w kraju po odzyskaniu niepodległości, rząd Indii musiał pozwolić gigantom przemysłu biotechnologicznego takim jak amerykańska firma Monsanto na sprzedaż swoich produktów. W zamian za danie dostępu zachodnim korporacjom do drugiego najbardziej zaludnionego kraju świata, gdzie żyje ponad miliard ludzi India otrzymywała w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, co pozwoliło na rozpoczęcie ekonomicznej rewolucji.

Gdy miasta takie jak Mumbai i Delhi doświadczały prosperity, rolnicy znaleźli się w dużo gorszej sytuacji. I chociaż obszary upraw GMO zwiększyły się w Indiach do 17 milionów akrów – wielu rolników musiało za to zapłacić ogromną cenę. Nasiona GMO nie są magiczne i wiele upraw zostało zdewastowanych przez pasożyty. Przed wysiewem rolnicy nie zostali poinformowani, że nasiona GMO wymagają dwukrotnie większych nakładów wody niż nasiona tradycyjne. Okazało się to być sprawą życia i śmierci. Z powodu suszy w ostatnich dwóch latach wiele upraw nie obrodziło, a rolnicy pozostali z ogromnymi długami do spłacenia. Biorąc wysokoprocentowe pożyczki od tradycyjnych lichwiarzy setki tysięcy drobnych rolników narażonych jest na utratę ziemi w przypadku nieurodzaju, inni próbują wyjść na prostą, narażając się na nowy kryzys.

W przeszłości, gdy zdarzały się klęski nieurodzaju, rolnicy zachowywali część nasion i wysiewali je w roku następnym. Nie mogą tego robić z nasionami GMO. Nasiona te oparte są na technologii terminacyjnej, co sprawia, że rośliny nie produkują nadających się do wysiewu nasion. W rezultacie rolnicy muszą kupować nasiona co roku po wysokich cenach. Dla wielu oznacza to balansowanie na krawędzi życia i śmierci.

Tak było w przypadku Suresh Bhalasa, innego rolnika, który został poddany kremacji w tym tygodniu, pozostawiając żonę i dwójkę dzieci. W nocy po ceremonii pogrzebowej sąsiedzi zebrali się pod jego domem. Zarówno oni jak i rodzina nie mieli wątpliwości, że problemy zaczęły się gdy rodzina ta została zachęcona do nabycia ziaren genetycznie zmodyfikowanej bawełny stworzonej przez firmę Monsanto.

„Jesteśmy zrujnowani” mówi 38-letnia żona samobójcy. „Kupiliśmy 100 gramów bawełny BT. Nie mieliśmy plonów przez dwa sezony. Ja i mój mąż wpadliśmy w depresję. On wyszedł na pole bawełny, położył się i połknął środek owadobójczy”. Mieszkańcy wsi zapakowali go do rikszy i zawieźli go do szpitala. „Wołał, że wziął środek owadobójczy i że przeprasza” – mówi żona, gdy znajomi składają jej kondolencje. Jej mąż zmarł zanim riksza dotarła do szpitala.

Gdy podążając za teorią urzędników promujących GMO zapytałem czy zmarły popijał i czy miał jakieś problemy międzyludzkie przez grupę jego znajomych przeszła fala oburzenia. – „Nie! Nie!” – zaprzecza jego brat – „Suresh był dobrym człowiekiem. Posyłał swoje dzieci do szkoły i płacił podatki. Te magiczne nasiona go stłamsiły. Sprzedają nam je mówiąc, że nie będziemy musieli używać drogich pestycydów, a potem okazuje się, że są jednak potrzebne. Musimy kupować te same nasiona od tej samej firmy. To nas zabija. Proszę powiedz światu o tym co się tutaj dzieje”.

Firma Monsanto przyznała, że pogłębiające się długi są jednym z ‘czynników w tej tragedii’, ale jednocześnie wskazała, że produkcja bawełny podwoiła się w ciągu ostatnich siedmiu lat. Rzecznik Monsanto dodał, że istnieją także inne przyczyny tego kryzysu takie jak rzadkie deszcze i susza. Przypomniał także, że samobójstwa od zawsze są częścią życia wiejskiego Indii. Urzędnicy dowodzą, że zgodnie z badaniami surveyowymi większość rolników w Indiach chce nasion genetycznie modyfikowanych. Nie ma jednak wątpliwości, że są oni poddawani bardzo agresywnym taktykom marketingowym.

W czasie mojego pobytu w Maharastra spotkałem trzech ‘niezależnych’ badaczy szukających we wsiach informacji o samobójstwach. Z początku mówili, że różnica miedzy ceną nasion tradycyjnych a GMO sięga około 50 procent, dopiero później przyznając, że jest dużo większa – 1000 procent. (Przedstawiciel Monsanto potem zapewniał, że ich nasiona kosztują tylko dwa razy więcej niż wynosi oficjalna cena nasion niemodyfikowanych – ale ta różnica może być duża jeśli tańsze tradycyjne nasiona są sprzedawane przez pozbawionych skrupułów handlowców wciskającym rolnikom ‘nieprawdziwe’ nasiona GM, które są podatne na choroby roślin).

Wieść niesie, że rząd będzie rekompensował straty rolników, zaniepokojony falą samobójstw. Rolnicy mówią, że bardzo potrzebują tego rodzaju pomocy. „Chcemy tylko uciec od naszych problemów” powiedział jeden z nich. „My tylko chcemy pomocy, żeby ktoś powstrzymał nas od śmierci”.

Książę Karol jest tak przejęty losem rolników, którzy odbierają sobie życie, że postanowił założyć organizację charytatywną Bhumi Vardaan Foundation by pomóc ludziom dotkniętym tym problemem i promować uprawy organiczne zamiast GMO.

Farmerzy z Indii zaczynają podejmować walkę z GMO. Organizują masowe protesty, biorą dystrybutorów nasion GMO jako zakładników. Jeden lokalny rząd stanowy rozpoczął walkę z Monsanto na drodze sądowej oskarżając firmę o horrendalnie wysokie ceny nasion GMO.

Akcje te nie pomogą już Shankara Mandauker, który miał 80 000 rupii indyjskich (około 1000 funtów brytyjskich) długu, gdy targnął się na swoje życie.

- „Powiedziałam mu, że jakoś przeżyjemy” – opowiada wdowa po nim, której cały czas towarzyszą dzieci – „Mówiłam, że wyjdziemy z tego, ale on odpowiedział, że śmierć to najlepsze wyjście”.

Jednak długi nie umierają wraz mężem: jeśli żona nie znajdzie sposobu na ich spłacenie nie będzie mogła opłacić szkoły dla dzieci. Mogą stracić ziemię i dołączyć do grona tysięcy żebraków proszących turystów o drobne pieniądze przy drogach tego wielkiego kraju. Najbardziej tragiczne jest to, że młodzież najbardziej ucierpi z powodu ‘ludobójstwa GMO’, a właśnie to pokolenie powinno w założeniu podnieść się z ubóstwa i ciężkiej sytuacji życiowej dzięki tym ‘magicznym nasionom’.

Tutaj w indyjskiej krainie samobójstw koszt tej genetycznie modyfikowanej przyszłości jest zabójczo wysoki.

Autor: Andrew Malone
Tłumaczenie: Anna Witowska – Ritter, Food & Water Europe
Źródło oryginalne: www.mailonsunday.co.uk
Źródło polskie: Attac Polska
Oryginalny tekst: Ludobójstwo GMO

ICPPC – International Coalition to Protect the Polish Countryside,
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi
34-146 Stryszów 156, Poland tel./fax +48 33 8797114
biuro@icppc.pl www.icppc.pl www.gmo.icppc.pl www.eko-cel.pl

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , | Komentarzy: 3 »