Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Posty oznaczone jako ‘Duchowość’

Jesteś geniuszem, czy masz geniusza?

Opublikował/a astromaria w dniu 07/11/2009

Dziś nieco lżejszy temat, bo należy nam się trochę odpoczynku po tych wszystkich ciężkich wibracjach, które generuje problematyka NWO. Żebyśmy się całkiem nie załamali przyjrzyjmy się problemowi kreatywności i zastanówmy się, czy to my jesteśmy kreatywni, czy może raczej kreatywność przejawia się przez nas lub wybrała sobie nas za narzędzie, poprzez które się wyraża.

Poeci i kompozytorzy zwykli mówić, że tworzą pod wpływem natchnienia. Znamy te zabawne anegdotki, jak np. tę o sławnym kompozytorze, który zapisał w karczmie cały obrus nutami, ponieważ nagłe natchnienie spadło na niego gdy spożywał obiad z przyjaciółmi. Dzięki zapisanym na nim nutom wartość owego obrusa wzrosła oczywiście niepomiernie, czego nie omieszkał wykorzystać cwany karczmarz, gdy twórca próbował zabrać swe dzieło do domu. Inni pisali na serwetkach, jedwabnych chusteczkach do nosa, paczkach papierosów a nawet blatach stołów oraz innych, przedziwnych przedmiotach, jako że natchnienie jest rzeczą ulotną i nie da się z nim umówić na inny termin.

Duchowy uzdrowiciel Bruno Gröning mówił, że człowiek jest jak radiowa antena. Zależnie od tego, jak ją dostroimy będziemy odbierać audycję z nieba, lub przeciwnie, prosto z piekła. Żeby się przekonać ile jest w tym prawdy wystarczy „przespacerować się” po Internecie i poczytać blogi. Jedne starają się pomagać ludziom poprzez przekazywanie wiedzy dającej więcej wolności i podnoszącej ludzką świadomość na wyższy poziom, a inne przeciwnie, służą jako tuba propagandowa dla ciemnych sił, dążących do zaprowadzenia faszystowskiego systemu kontroli i uciemiężenia.

Nawet taki ateista i racjonalista jak Stanisław Lem przyznał się, że nigdy nie miał pojęcia, o czym będzie jego najnowsza powieść, wiedział tylko jedno, że musi ją napisać.

Stylizacja głównego bohatera Dzienników, Ijona Tichego, na barona Muenchausena, czy Guliwera, nie była świadomym zabiegiem pisarskim, mojej pracy nie poprzedzały żadne teoretyczne założenia, nie szukałem żadnych prefiguracji, wzorców, paradygmatów, tak jak rzeka nie antycypuje swojego koryta. Moje utwory pisały się same, byłem czymś w rodzaju racjonalnie pracującego medium, ale nie przetwarzałem jakichkolwiek przedustawnie powziętych planów.

Mnie również zdarzają się zatargi z moją Muzą, bo słynie ona z tego, że przywołuje ją szum wody z prysznica lub (rzadziej) z kuchennego kranu. Ledwie odkręcę wodę i zmoczę się cała, a już wena twórcza dopada mnie z mocą tak potężną, że muszę się czym prędzej owinąć ręcznikiem i zostawiając na podłodze mokre ślady pędzić do komputera.

Wszystko to świadczy o tym, że to Muza wybiera sobie twórcę i obdarza go łaskami, a nie odwrotnie. A więc geniusz nie jest geniuszem, lecz to człowiek jest jego sługą.

Moja rada praktyczna dla wszystkich natchnionych artystów brzmi: zawsze noście ze sobą notes i długopis, również wtedy, gdy udajecie się do łazienki.

Elizabeth Gilbert w swoim błyskotliwym i dowcipnym wykładzie wyjaśnia nam, jak to jest z tymi geniuszami i demonami, którym zawdzięczamy nasze talenty. Świetny film, polecam gorąco!

Podziękowania dla Integralnego (Marcina Hanke) za inspirację

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 27 »

Bruno Groning jeszcze raz

Opublikował/a astromaria w dniu 24/09/2009

Pogrzebałam w moich archiwach i wygrzebałam cenne znalezisko: stareńkie nagranie Nautilusa z czasów, kiedy gościł on (bardzo krótko) na falach Radia TokFm, w początkach jego działalności. Nagranie jest nieco kiepskie technicznie, a co najgorsze, nie mogę go załadować na blog, ponieważ darmowa wersja WordPress nie przewiduje takich bajerów. Szkoda, w tej sytuacji przesłałam je na Wrzutę, gdzie można wysłuchać tej audycji – zapraszam.

Bruno Groning w TokFm

Z góry przepraszam za te okropne, wrzutowe reklamy, niestety, nie mam na to wpływu.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , | Komentarzy: 24 »

Medytacja dla pokoju i zdrowia

Opublikował/a astromaria w dniu 01/09/2009

Co zasiejesz, to żąć będziesz

Uwaga, zaczynamy eksperyment!

Właściwie taki eksperyment był już przeprowadzony wcześniej i to nawet nie raz, przez ludzi uprawiających Medytację Transcendentalną, której nauczył ludzi zachodu Maharishi Mahesh Yogi. Mówiąc w dużym skrócie, eksperyment Maharishiego wykazał, że grupa jednocześnie medytujących osób jest w stanie zmienić pozytywnie rzeczywistość wielkiego, amerykańskiego miasta (m.in. Waszyngtonu). W czasie, gdy grupa medytowała znacząco spadła przestępczość, a nawet ilość wydarzeń „losowych”, czyli wypadków komunikacyjnych. Eksperyment powtarzano w różnych miejscach i okolicznościach i za każdym razem wyniki potwierdzały pozytywny wpływ takich działań na życie miasta.

Nasz eksperyment polega na tym, że rozpoczynamy medytacje o jednej porze (o godz. 9 i 21). Medytują wszyscy, którzy chcą i potrafią, niezależnie od miejsca pobytu. Nie jest również istotne, kto jaki rodzaj medytacji preferuje i dlaczego. Zapraszamy medytujących z mantrą i bez mantry, buddystów, hinduistów, chrześcijan, przedstawicieli dowolnych religii i bezwyznaniowców oraz duchowych uzdrowicieli dowolnej szkoły.

Zdobądźmy się raz na wspólne działanie, bez podziałów i kłótni. Nie słuchajmy prześmiewców, nie dajmy się sprowokować wichrzycielom, „racjonalistom”, sceptykom, niedowiarkom i innym osobom, które potrafią tylko narzekać, straszyć i przedstawiać apokaliptyczne wizje rzeczywistości.

Pamiętajmy o podstawowym prawie duchowym:

Przyciągasz do siebie tylko to, na czym koncentrujesz swoją uwagę i co zasilasz energią swoich emocji.

Każda myśl jest modlitwą. Jeśli masz pozytywne myśli, Twoje życie jest twórcze i radosne. Jeśli twoje myśli są pełne lęków i pesymizmu, lęk w Twoim życiu rozrasta się coraz bardziej, a Ciebie prześladuje pech.

Każdy z nas ma wpływ na to, co dzieje się wokół. I nie chodzi tu o wpływ polityczny, lecz bardzo subtelny: wszyscy dokładamy do ogólnej puli swoją własną cegiełkę emocji. Jeśli ja byłabym sfrustrowana i wściekła, wyżywałabym się na swojej rodzinie, a wtedy moi trzej synowie i mąż zaraziliby się moją frustracją i ponieśli ją dalej: do swoich uczelni, do pracy i rodzin. To oczywiście spowodowałoby lawinę awantur, zadrażnień i żalu we wszystkich miejscach, w których by przebywali. I odwrotnie – jeśli byłabym zrównoważona i pełna miłości, wzmocniłoby to moich bliskich i najprawdopodobniej okazaliby się oni odporni, nawet gdyby byli narażeni na złość i frustrację innych. No i sami nie przyczynialiby się do rozsiewania złości po całym świecie.

Los naszej planety zależy od tego, co czuje większość ludzi. Nie trzeba być jasnowidzem, żeby widzieć i rozumieć, że politykom zależy na tym, żeby ludzie żyli w lęku i wynikającej z tego wrogości. Gdy społeczeństwo się boi, samo domaga się rządów silnej ręki. Gotowe jest wyrzec się praw i wolności obywatelskich na rzecz tyranii, byle tylko uzyskać obietnicę, że będzie to gwarancją spokoju, porządku i bezpieczeństwa. Przerażeni i skłóceni ludzie chętnie wyruszają na wojny, w przekonaniu, że zwycięstwo nad wrogiem zapewni im upragniony spokój i pokój. Niestety, wojny nie niosą ani sprawiedliwości, ani żadnych korzyści zwykłym ludziom. Korzystają na nich wyłącznie politycy, którzy dzięki nim się bogacą i zyskują większe wpływy.

Działania psychopatycznej władzy sprawiają, że Ziemia wibruje bólem, lękiem, nienawiścią i rozpaczą. Negatywne emocje fatalnie wpływają na zdrowie zarówno ludzi, jak i całej, żyjącej planety.

Spróbujmy powstrzymać te negatywne wibracje i zastąpić je pozytywnymi.

Gregg Braden w swoim wykładzie o „cudach” mówi, że wystarczy pierwiastek kwadratowy z 1% danej społeczności, żeby poprzez medytację zneutralizować panoszące się w niej zło. To naprawdę bardzo niewielka grupa ludzi. Sądzę, że jesteśmy w stanie zebrać taką ilość chętnych i jeśli tylko wystarczy nam wiary i wytrwałości, przeniesiemy tę górę zła i rzucimy ją w morze.

Jak medytować?

Nie chodzi o to, żeby się modlić i o coś prosić. To nie działa.

A co działa?

Wytwarzanie pozytywnego nastroju. To jest to, czego potrzebujemy.

Starajmy się wytworzyć jak najwięcej pozytywnych wibracji. Zasiadając do medytacji poczujmy się tak, jakbyśmy już osiągnęli nasz cel, jakby na świecie już panował pokój, harmonia, miłość i szczęście. Nie prośmy o to, czego pragniemy, lecz radośnie dziękujmy, jakby to już się stało i koncentrujmy się na tym, jak cudowny jest świat pełen pokoju, zdrowia, miłości i wszelkiego szczęścia.

Ludzie pracujący nad swoim życiem według zasad przedstawionych przez „Sekret” wiedzą, że nie należy o nic prosić. Jeśli prosisz, to znaczy, że odczuwasz brak, a wtedy Twoja podświadomość realizuje to, co wibruje w Twoich emocjach. Czyli… brak, niedostatek, niezaspokojenie! Ale jeśli wyobrazisz sobie, że to masz i poczujesz z tego powodu radość i wdzięczność, wtedy one się zrealizują.

Dlatego NIE PROSIMY o pokój, spokój i zdrowie, lecz za nie DZIĘKUJEMY i czujemy wdzięczność za nie w naszych sercach.

Szczególnie NIE WOLNO wzdychać i prosić, ŻEBY NIE BYŁO PRZYMUSOWYCH SZCZEPIEŃ, PANDEMII GRYPY, WOJNY itp. O czym myślisz, to przyciągasz. Myślisz o grypie, będziesz ją mieć, bo Uniwersum nie rozumie słowa „nie”. Rozumie tylko słowo „grypa” i traktuje to jako modlitwę o grypę. Właśnie dlatego błagalne modły w kościołach o zakończenie zarazy, wojny lub nieszczęścia nie tylko ich nie kończyły, ale wręcz podtrzymywały.

Medytacja nie może być ani za długa, ani za krótka. Optymalny czas to 20 minut. Siadamy na krześle (buddyści na swoich woreczkach ;) ) w wygodnej pozycji, kręgosłup musi być wyprostowany, ale nie tak, żeby to powodowało napięcia i dyskomfort. Zamykamy oczy i staramy się zrelaksować. Kiedy jesteśmy już spokojni możemy poczuć wdzięczność i radość za to całe dobro, które dzięki naszym działaniom nadchodzi.

Jeśli ktoś zdecydowanie nie jest w stanie usiedzieć tak długo, to niech się do niczego nie zmusza i przerwie tę sesję – to powinna być przyjemność, a nie ciężka katorga. Jeśli nie uda się za pierwszym razem, uda się być może za drugim, trzecim lub dziesiątym. Medytacja nie zawsze się udaje, o czym wiedzą wszyscy, którzy praktykują, więc nie należy sobie czynić z tego powodu żadnych wyrzutów, a tym bardziej hodować poczucia winy i smutku.

Obecnie wkroczyliśmy w erę, w której zaczyna się budzić świadomość całej ludzkości. Przestajemy funkcjonować jak maszyny, o których pisał Kartezjusz i zaczynamy być ludźmi: świadomymi, wolnymi, niezależnymi. Ale los naszej planety nie jest jeszcze przesądzony. Zależy on od tego, czy przebudzi się owa przysłowiowa „setna małpa”, zmieniając świadomość globalnie, niczym kropla, która przeleje kielich. Postarajmy się, żeby nasza energia tę małpę przebudziła.

„Walczmy” pozytywnymi wibracjami i nie dajmy się przekonać (ani pokonać) tym, którzy nawołują do rewolucji, nabywania broni, stawiania oporu itp. Do czego mają prowadzić takie działania? Chyba tylko do przelewu krwi i jeszcze większej wrogości. Nasi rodzice, bracia, siostry, synowie i córki służący w policji i armii zostaną zmuszeni do strzelania do własnego narodu, a my do rzucania kamieniami w nasze dzieci i krewnych, a po wszystkim, wstrząśnięci, znowu będziemy zadawali retoryczne pytania, skąd w ludziach to bestialstwo i tyle nienawiści.

Pamiętajmy, że każda akcja wywołuje adekwatną reakcję. Co zasiejemy, to będziemy zbierać. Jeśli zasiejemy lęk przed grypą, przed szczepieniami i NWO, to wszystko to zbierzemy. Nasze lęki zmaterializują się i staną się naszą rzeczywistością. Czyż nie lepiej więc zacząć zasiewać pozytywne wibracje?

Ale żeby nie stać się istotami niepraktycznymi i oderwanymi od ziemi działajmy też w realu: podpisujmy petycje, piszmy do naszych posłów i męczmy tych, których wybraliśmy. Przypominajmy im, że to oni mają nas reprezentować i służyć nam, a nie my im.

Lista odtwarzania

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 161 »

Wywiad z Alexem Collierem, 2009 (pl)

Opublikował/a astromaria w dniu 20/08/2009

Wasze modły zostały wysłuchane i oto jest najnowszy wywiad z Alexem Collierem (z polskimi napisami).

Playlista

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , | Komentarzy: 15 »

Zapraszam do Radia Wolne Media

Opublikował/a astromaria w dniu 27/06/2009

Zapraszam do słuchania radia Wolne Media, które porusza tematy, których maintreamowe środki przekazu raczej unikają i gra muzykę niekomercyjną, której w nie usłyszycie w żadnych “zetkach” ani innych, podobnych komercyjnych ogłupiaczach. Miałam przyjemność pogawędzić sobie z redaktorem Maurycym Hawrankiem o autorytetach, ideologiach i wolności, a kto jest ciekaw, do jakich wniosków wspólnie doszliśmy, może posłuchać w niedzielę o godzinie 19, zapraszam.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 24 »

Popierajmy postęp naukowy ludzkości

Opublikował/a astromaria w dniu 04/06/2009

Przeróżnego autoramentu „racjonaliści” i oświeceni (chyba raczej zaślepieni) wiedzą naukową ateiści dość regularnie dokonują na mnie napaści, zarzucając mi, że jestem przeciwniczką rozwoju, że zajmując się tym, czym się zajmuję opowiadam się przeciwko postępowi, ba! wręcz zwalczam naukę! Że pisząc o duchowości wschodu lub sztuce kształtowania swojej własnej rzeczywistości uprawiam poezję i literaturę piękną, która jest może urocza, ale nieuczciwa, bo daje słabym duszyczkom złudną nadzieję szczęścia, a to jest przecież propagowanie zabobonów, a więc czyn niegodny osoby żyjącej w XXI wieku:

… importuje się ludowi religijną mistykę rozmaitych hinduizmów i buddyzmów. One są w dużej części piękne literacko i mądre filozoficznie i etycznie, choć zamknięte w mistycyzmie i metafizyce, a kompromitujące dla intelektu i wiedzy na początku XXI wieku.

Tacy jak ja cofają świat w mroki najciemniejszego średniowiecza. I tego powinni zabronić. Powinni pozamykać takich jak ja w obozach i poddać nas przymusowemu nawracaniu na racjonalizm.

Ciekawa byłam, co sądzi o tym ateista, który przecież powinien opowiadać się po stronie racjonalnego, naukowego rozwoju, a przeciwko naturze i podobnym głupim dyrdymałkom. Poszukałam i znalazłam. I już nic nie rozumiem. Widocznie on też jest za, a nawet przeciw.

A co sądzi o tym przedstawiciel zabobonnego i z tego powodu przegranego ludu? I słusznie, że przegranego, przecież prawo do przeżycia mają tylko najlepiej przystosowani, a któż jest lepiej przystosowany od tego, kto jest uzbrojony co najmniej w broń palną, a najlepiej bombę atomową i sarin? Nie umieją latać na księżyc? A więc co są warci? Nic! Zupełnie nic! A więc nie zasługują na to, żeby żyć!*)

Tak kochani, zdecydowanie powinniśmy sprzeciwić się ciemnocie, która nie zna i nie szanuje naukowego postępu.

P.S. Dopisane po północy – obejrzyjcie jeszcze to:

I bardzo proszę, wręcz błagam – nie mówcie mi, że to utopia. Psychopaci rządzący tą planetą zdołali nas niesamowicie ogłupić i oduczyć myślenia. Wmówili nam, że bez smrodzenia, trucia wszystkiego wokół i bez „czystej”, „ekologicznej” energii z „zielonych” reaktorów atomowych (nie żartuję, propagatorzy energii atomowej wmawiają nam, że ich reaktory są „zielone”!), bez bezwzględnej rywalizacji i wojen nie ma nowoczesnego świata. Niektórzy uwierzyli nawet, że bez wytrucia nas wszystkich nie da się uratować środowiska! Karmieni taką propagandą od kołyski wierzymy, że człowiek jest zły ze swojej natury, że Bóg spieprzył robotę i że najlepiej byłoby to wszystko wysadzić w powietrze. Tymczasem naprawdę da się żyć nie szkodząc planecie i środowisku. Im więcej osób w to uwierzy (efekt setnej małpy), tym skuteczniej odwrócimy to zło, które konający już system babiloński nam szykuje. Do tej pory wszystkie pozytywne inicjatywy były uśmiercane przez patokratów, a ich czarny PR sprawiał, że ludzie wierzyli, iż dobro jest złem. Czas wreszcie zacząć wierzyć w dobro i w to, że się da.

Ta inicjatywa ma związek z Projektem Venus, który już przez niektórych został okrzyknięty sektą lub iluminackim spiskiem. Nie przyjrzałam się jeszcze temu dokładnie, ale w najbliższym czasie to zrobię (każdy powinien to zbadać na własną rękę). Na razie zbieram materiały na temat roku 2012, bo dostaję mnóstwo maili od roztrzęsionych z przerażenia wyznawców końca świata i niedługo napiszę o tej dacie więcej.

I jeszcze dwa linki:  Niebo i Piekło (chyba ktoś demoralizuje studentów, jak tak można)…

—————

*) Mnóstwo takich wypowiedzi można znaleźć na forach ateistów, a na Racjonaliście jest to, można rzec, obowiązująca tam norma.

Przerzucanie winy na ofiarę, czyli stara sztuczka psychopatów

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , | 1 komentarz »

„Sekret” przetłumaczony na język racjonalistyczny

Opublikował/a astromaria w dniu 25/05/2009

Pewna zaprzyjaźniona osoba przyniosła mi Newsweeka z 3 maja z rekomendacją, że koniecznie powinnam to przeczytać. Na okładce rzuca się w oczy wyróżniony tytuł: „Osho i inni duchowi oszuści”. A w środku…

Przeczytałam ten tekst dwa razy, bo za pierwszym razem nie uwierzyłam w to, co widzę. Za drugim czytaniem musiałam się uszczypnąć, żeby nabrać pewności, że nie śnię. A potem nie mogłam zamknąć ust ze zdumienia. Dobrze, że muchy jeszcze się na dobre nie obudziły, bo któraś mogłaby mi do nich wpaść.

Autor wprost dyszy z nienawiści… do czego właściwie? Trudno powiedzieć. Chyba do metafizyki najogólniej mówiąc, ale jak na mój rozum, jest to chyba manifestacja zapiekłego i fanatycznego światopoglądu materialistycznego. W każdym razie Tomasz Stawiszyński, pisząc o sprawach, których zupełnie nie rozumie używa słów tak mocnych, jakich ja nie użyłam nawet wtedy, kiedy pisałam o ludobójstwie i tyranii. A między autorką „Sekretu”, Rhondą Byrne, duchowym nauczycielem Osho i Hitlerem stawia znak równości.

Spokojnie, proszę nie sądzić, że zwariowałam. Nie, naprawdę czuję się dobrze, chociaż po tej lekturze nie mogę dojść do siebie ze zdumienia, że można napisać coś tak toksycznie jadowitego, a co więcej – delikatnie mówiąc – nieprawdziwego. Zarzuty, które padają tam pod adresem Osho są wyssane z palca, ale nie takiego zwykłego, dziennikarskiego, lecz tajniackiego. Całą tę aferę z aresztowaniem guru zaaranżowali prawicowi politycy i agenci służb specjalnych wraz z władzami Kościoła Katolickiego, świętej,  pobożnej i nieskalanej grzechem instytucji znanej z podpalania stosów, organizowania pogromów pogan, nawracania niewiernych ogniem i mieczem, wykorzystywania seksualnego dzieci i innych, skandalicznych, a nawet wręcz zbrodniczych wyczynów. Każda niekatolicka wspólnota duchowa, a zwłaszcza taka, którą prowadzi guru tak skutecznie wyzwalający ludzi ze zniewolenia religijnego i umysłowego stanowi dla Kościoła i polityków wielką i groźną konkurencję. Ale autorowi, panu Tomaszowi Stawiszyńskiemu nic o tym nie wiadomo, a jeśli wiadomo, to mu to nie przeszkadza. Bo tak mu jest wygodnie, żeby móc bezkarnie i skutecznie uprawiać swoją antymetafizyczną i ateistyczną demagogię.

Osho nie zmarł z przedawkowania psychotropów ani z powodu zaćpania, lecz na skutek  ciężkiego zatrucia talem, którym go potraktowano w państwowym, teksańskim więzieniu. Teksas jest najbardziej katolickim i nietolerancyjnym stanem USA, w którym rządzą partie prawicowe i w którym nie szanuje się ludzkiego (a najbardziej niekatolickiego i czarnego) życia. Zbrodnia ta oburzyła wiele szanowanych i sławnych osób, które wystosowały list protestacyjny do prezydenta USA, Ronalda Reagana. Ale służby specjalne puściły w świat swoją własną wersję zdarzeń, równie prawdziwą, jak oficjalne komunikaty na temat wydarzeń z 11 września.

Kto chce poznać „w pigułce” mądrości przekazywane przez Osho może to zrobić odwiedzając stronę Fundacji Przyjaciół Osho.

„Po owocach ich poznacie”. Porównajcie sobie sami, jakie owoce wydaje polityka i tajne służby, które nie wahają się mordować własnych obywateli w Pearl Harbor czy w WTC, a jakie nauka i praca Osho, najbardziej dziś lubianego i najczęściej czytywanego nauczyciela duchowego na świecie.

Po przeczytaniu tego toksycznego paszkwilu zastanawiam się, czy naprawdę na świecie nie ma zjawisk bardziej zasługujących na napiętnowanie i  zmiecenie z powierzchni ziemi, niż treści przekazane przez Osho i Rhondę Byrne, autorkę równie nienawistnie sponiewieranego przez pana Stawiszyńskiego „Sekretu”?

Nic w przyrodzie nie ginie, tylko zmienia formę istnienia. Niedawno w moich „Mapach świadomości” opisałam ludzi z III etapu rozwoju duszy. W tym odcinku moich rozważań pokażę, czym dziś zajmują się ludzie o mentalności niegdysiejszych kościelnych inkwizytorów, znanych z przerażających opowieści o polowaniach na czarownice i paleniu heretyków na stosach religijnej nietolerancji. Dzisiejsi tępiciele wolnej myśli nie występują już raczej z pozycji religijnych (wyjątkiem, takim można rzec reliktem zamierzchłej przeszłości lub żywą skamieliną jest ksiądz Posacki), lecz zgodnie z duchem czasu przeszli na stronę materialistyczno-ateistycznej nauki, gdzie zajmują się tropieniem herezji przeciwko tzw. „rozumowi”. Niestety, ich działalność oraz styl myślenia z rozumem nie mają nic wspólnego, podobnie jak trudno doszukać się rozumu w postępowaniu ich religijnych odpowiedników z dawno minionych czasów. Zarówno religijni, jak i racjonalistyczni siepacze mają kilka wspólnych cech: bezrozumny fanatyzm, nietolerancję i okrucieństwo.

Chyba czytelnikom tego bloga nie muszę przedstawiać filmu i książki „The Secret”, uczących pozytywnego myślenia i przyciągania szczęścia. Jedni uczą się tej sztuki szybko i skutecznie, inni dopiero nad tym pracują, ale chyba większość przyzna, że coś w tym jest i że nasz sposób myślenia oraz stosunek do życia mają realny wpływ na nasz los i zdrowie. Nawet akademicka psychologia przyznaje, że osoby ponure, zgorzkniałe i nastawione pesymistycznie, a zwłaszcza przepełnione żalem i nienawiścią do całego świata nie tylko przyciągają do swojego życia pecha, ale są nielubiane przez innych i najczęściej poważnie chorują, a ich choroby określane są przez medycynę jako „nieuleczalne”. Osoby nie wierzące w moc ducha biernie poddają się zabiegom medycyny alopatycznej i oddają się w ręce onkologów nawet nie próbując ratować się metodami niekonwencjonalnymi i pokornie zasilają tabele statystyk zgonów. W najlepszym razie lekarze diagnozują u nich wznowę nowotworu. Jest to spowodowane niewiarą w siłę sprawczą własnego ducha i brak optymizmu, wynikającego z wiary w wyższy, duchowy porządek świata. Kto nie wierzy, że życie ma sens, ten nie ma motywacji, żeby zmagać się z problemami i tym samym nierzadko wydaje na siebie wyrok śmierci lub skazuje się na ciężką chorobę. Optymiści i ludzie wyznający jakąkolwiek religię są zdecydowanie zdrowsi i dłużej zachowują dobrą kondycję niż osoby nieświadome własnego pierwiastka duchowego. Nawet oficjalna medycyna przyznaje, że optymiści żyją dłużej i do późnej starości zachowują dobrą kondycję. Lekarze wiedzą też, że jeśli pacjent nie wierzy w wyleczenie i nie ma woli życia, jest mało prawdopodobne, że pokona chorobę.

Niedawno pisałam na blogu o przypadku ateisty, Thomasa Mellen-Benedicta, który przez całe życie był pesymistą, zamartwiającym się z powodu ekologii, a w końcu doszedł do wniosku, że ludzkość jest pasożytem i nowotworem toczącym planetę. Złość i gorycz doprowadziły w końcu do tego, że sam został zaatakowany przez złośliwego raka. I tak, jak sam się zabił własnymi myślami, tak sam, również myślami, ale tym razem pozytywnymi, przywrócił się do życia. Wystarczyło, że zrozumiał prawa duchowe, żeby całkowicie i na zawsze pozbył się raka oraz wszelkich innych, trapiących go życiowych problemów.

„Sekret” przekazuje nam wiedzę na temat praw duchowych. Uczy, że jeśli cierpimy, to znaczy, że błądzimy, czyli mówiąc inaczej pogrążeni jesteśmy w ignorancji, wynikającej z niewiedzy. Ale przecież błądzić jest rzeczą ludzką, więc nie ma w tym nic złego ani nagannego. Na szczęście błędy można naprawiać, niezależnie od tego, jak są poważne i jak głęboko pogrążyliśmy się za ich sprawą w nieszczęściach. Każdy błąd da się skorygować, trzeba tylko trochę siły woli i wiedzy, jak to zrobić. Nie powinniśmy wpadać w poczucie winy ani w panikę z powodu niewłaściwego myślenia, bo myśl jest tylko myślą i zawsze można ją zmienić. Prawie wszyscy zostaliśmy wychowani przez zrzędzących rodziców i dziadków, którzy zamiast nas chwalić i pozytywnie wspierać w rozwoju woleli nas krytykować, a nawet wyzywać nam od niedołęgów i życiowych nieudaczników. Co jeszcze gorsze, nierzadko uczyli nas pesymizmu i czarnowidztwa. Po takim „treningu” wchodzący w życie młody człowiek nie wierzy we własne siły ani w to, że cokolwiek może mu się udać. W co wierzysz, to masz. Jeśli wierzysz, że się do niczego nie nadajesz, to sukcesu na pewno nie odniesiesz. A jeśli zaczniesz ponosić klęski, utwierdzi cię to jeszcze silniej w przekonaniu, że nic ci się udać nie może i w ten sposób wpadniesz w spiralę niepowodzeń. To wiedzą nie tylko metafizycy, tę prawdę uznała nawet akademicka psychologia. Psychoterapia na tym właśnie polega, że człowiek uczy się pozytywnego postrzegania własnej osoby i działania z wiarą w sukces.

Każda nasza myśl jest modlitwą. Jeśli nasze myśli są ponure, to tak jakbyśmy modlili się o nieszczęście i zło, a przy okazji takimi myślami rujnujemy swoje zdrowie, co wkrótce ujawni się pod postacią depresji, która otwiera furtkę do poważniejszych zaburzeń. Mądrość ludowa wyraża to prawo w postaci porzekadła „nie kracz, bo wykraczesz”. I odwrotnie: myśląc pozytywnie przyciągamy do siebie fortunę, życzliwych ludzi i dobre wydarzenia. Wielu ludzi wyszło z poważnej depresji ze stanami lękowymi tylko dzięki kontrolowaniu myśli, które produkuje ich umysł.

„Sekret” (i nie tylko „Sekret”, bo akademicka psychologia również) uczy, że nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Co się stało to się nie odstanie. Nie ma sensu stać w miejscu, a tym bardziej patrzeć za siebie, lejąc łzy z powodu dawnych niepowodzeń czy nawet tragedii. Stało się, no cóż, w życiu zdarzają się różne rzeczy, prawdziwe dramaty również. Śmierć dziecka na pewno jest przeżyciem traumatycznym i nie da się jej zbyć banalnymi, pocieszającymi słowami. Ale po naturalnym okresie żałoby należy wziąć się w garść i ruszyć do przodu. Jeśli cierpienie nie mija można skorzystać z pomocy terapeuty lub księdza, a w ostateczności medium, które pomoże nawiązać kontakt z zaświatami. Wszystko jest dobre, co prowadzi do pozytywnych zmian. Pogrążanie się w poczuciu beznadziei nie służy nie tylko osobie, która poniosła stratę, ale może być traumatyczne dla reszty rodziny, np. dla pozostałych dzieci i małżonka.

Nie znając praw duchowych lub w nie nie wierząc sami sobie podstawiamy nogę i sabotujemy szczęście. Chciałam napisać, że mając niewłaściwy plan wiążemy się z niewłaściwymi ludźmi, ale to jest nieprawda. Ludzie, których spotykamy zawsze są „właściwi”, bo oni odzwierciedlają stan naszego umysłu. Jeśli przyciągamy toksycznych i nieżyczliwych ludzi, realizujemy prawo przyciągania: tacy ludzie są jak najbardziej „właściwi” z punktu widzenia stanu naszego ducha. Są oni po to, żebyśmy sobie uświadomili, że coś jest nie tak, jak być powinno. Być może życie musi nam porządnie dać po twardej i niereformowalnej głowie, żebyśmy w końcu zaczęli szukać jakiegoś wyjścia z labiryntu, w którym się znajdujemy.

Jednak żeby się rozwijać potrzebna jest pokora i umiejętność przyznania się do błędu lub przynajmniej do bezsilności. Ta bezsilność i ogłoszenie duchowego „bankructwa” nierzadko są zbawienne, bo prowadzą do otwarcia się na poszukiwanie pomocy w świecie ducha. Ja sama nigdy nie znalazłabym drogi do zdrowia i szczęścia, gdybym wcześniej nie znalazła się na samym dnie.

Arogancki ignorant nigdy nie przyzna się do błędu i będzie brnął w złą sytuację coraz głębiej i głębiej, aż w końcu sam doprowadzi się do zawału, raka a nawet śmierci w męczarniach. Rzecz jasna winą za to obciąży Boga, życie, okrucieństwo natury, złośliwą żonę, wykolejone dzieci, teściową, wrednego szefa i wszystko oraz wszystkich wokół (co uważa za „czynniki obiektywne”), ale nigdy siebie samego. To nie on jest winny. Winne jest „bezmyślne okrucieństwo ludzi i totalny bezsens życia”. I oczywiście doprowadzający go do szewskiej pasji fakt, że po tej ziemi chodzą ci wszyscy beznadziejni idioci, którzy mają czelność wierzyć w płaską ziemię lub zajmować się takimi kretynizmami jak astrologia, radiestezja i wszelka inna, odrażająca antynauka.

Nawet nie próbuj mu pokazywać „Sekretu” ani tłumaczyć Prawa. Nie tylko nic nie zrozumie, ale wpadnie we wściekłość i szał nienawiści. Nie tylko go to nie uratuje, lecz jeszcze bardziej mu zaszkodzi. Jeśli jakimś cudem udało mu się dotąd uniknąć zawału lub wylewu, teraz naprawdę szlag go może trafić. Uważaj, żeby i ciebie nie oskarżył o spowodowanie jego śmierci.Oto jak przeciętny racjonalista rozumie prawa duchowe (cytaty z tekstu Tomasza Stawiszyńskiego):

Jeśli chcesz uwolnić się od cierpienia – pracuj nad stanem umysłu, kontentuj wszelkie reguły, biegaj nago po ulicach, przejeżdżaj skrzyżowania na czerwonym świetle i – przede wszystkim bogać się. Prawda, że proste? I zarazem straszne.

Chorujesz na nowotwór złośliwy? Twoje czteroletnie dziecko zginęło potrącone przez pijanego kierowcę? Rodzice zostali okrutnie zamordowani? Gwałcił cię ojciec i do tej pory nie możesz sobie z tym poradzić? Zdradzę ci sekret. To twoja wina. Nie miej więc żalu do losu, do bezmyślnego i ślepego okrucieństwa ludzi, przyrody albo świata, w którym żyjesz. To tylko mrzonki, którymi próbujesz zakłamać własną odpowiedzialność. Miej żal do siebie. Sam tego chciałeś. Sam sobie (i swoim bliskim) zgotowałeś ten los.

Na szczęście jeszcze nie wszystko stracone – guz może zniknąć, dziecka nic wprawdzie nie przywróci do życia, ale możesz mieć inne, równie rozkoszne jak tamto, które zginęło (najlepiej z jakąś nową, piękniejszą żoną albo z nowym, bardziej przystojnym mężem). A srebrne Porche, sto milionów euro na koncie, prywatny jacht zacumowany przy jakimś urokliwym wybrzeżu Pacyfiku oraz ogromna posiadłość w Południowych Włoszech skutecznie złagodzą smutek po stracie rodziców i wspomnienia o ojcu gwałcicielu.

Przesłanie artykułu można streścić mniej więcej tak: pozostańcie wierni temu, w co wierzą wszyscy wokół, zaufajcie religii, politykom, medycynie i nauce. Tak jak jest jest zupełnie OK i nie trzeba nic zmieniać. Cierpcie, módlcie się, łykajcie przepisane leki, bądźcie pokorni, nie buntujcie się, nie podnoście głów, niczego nie zmieniajcie, niczego nie pragnijcie, bo i tak nie dostaniecie, do niczego nie dążcie, bo i tak wam się nie uda, wegetujcie w beznadziei, bo nie warto się narażać się na przeżycie nieuniknionego rozczarowania. A jeśli pijany kierowca przejechał wasze dziecko lub psychopata zabił waszych ukochanych rodziców, to do końca życia wyjcie z rozpaczy do księżyca, nie miejcie nadziei, że wam kiedykolwiek przejdzie i pamiętajcie, że życie pełne jest bezsensownego okrucieństwa, cierpienia i niezasłużonej niesprawiedliwości, a silniejszy zawsze zjada słabszego. Trzymając się tych mądrych zasad dociągniecie jakoś do grobowej dechy przeżuwając z goryczą dawne klęski i mądrze spodziewając się wszystkiego najgorszego, więc żadne, nawet najgorsze nieszczęście ani choroba was nie zaskoczą.

Dążenie do realizacji marzeń i ambicji, a zwłaszcza dążenie do szczęścia są patologią i antyspołecznym wichrzycielstwem. A przede wszystkim są to groźne idee, bo skoro i tak się nie uda, to po co narażać się na ryzyko rozczarowania?

Skądś znam takie „mądrości”… Gdzie je widywałam? Na stronach i blogach zdeklarowanych ateistów. Oto przykład – studentka, która przedstawia się w taki oto sposób:

Studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim, kompletnie nieprzystająca do rzeczywistości.

Osiągnięcia życiowe mizerne, dwoje rodziców i brak własnego miejsca na ziemi.

Wieczne narzekadło szukające inaczej.

Intelektualistka dręcząca się wytworami własnej chorej imaginacji.

Tworzy plugawą, ekshibicjonistyczną literaturę w komercyjnym portalu.

Jak miło…

A dalej? Jeszcze milej, proszę bardzo, oto jej przemyślenia pt. „10 kłamstw, w które wierzy człowiek” i np. punkt 3:

3. Wiara w szlachetną przyjaźń innych ludzi. Zdekonspirowanie tego kłamstwa kończy się najczęściej tragicznie: powieszeniami, utopieniami, przekarmieniami lekami psychotropowymi tudzież szalejącymi nałogami. Wiara w bezinteresowną dobroć innych ludzi zależy wprost proporcjonalnie od naiwnej niewinności (czyt. infantylności życiowej) oraz stopnia miękkości pośladków. Im człowiek bardziej ufa bliźnim, tym boleśniejszy zawód przeżywa. Nagle okazuje się, że ci wszyscy dobrzy, kochani ludzie potrafią wbić nóż w plecy, a ranę solą posypać. Najlepsza przyjaciółka idzie do łóżka z twoim mężem, kumpel zabiera ci zasłużony awans, sąsiadka donosi skarbówce, że nie wiadomo skąd masz nowy samochód. A ty stajesz przed lustrem oko w oko z największym, jak ci się wówczas wydaje, kretynem na świecie, naiwniakiem wszechczasów, samozwańczym królem głupców.

W co wierzysz, to masz. Każda twoja myśl jest modlitwą, więc nie dziw się, że nie masz przyjaciół, że nie spotkałaś miłości i że nigdy jej nie spotkasz, a co najgorsze, że jesteś przepełnionym goryczą i nienawiścią do siebie samej i całego świata życiowym bankrutem, i to już w tak młodym wieku. Taka postawa sprawia, że ludzie sięgają po alkohol i narkotyki, bo czymś to piekło w sobie trzeba zagłuszyć. A że nie gwarantuje to żadnego sposobu wyjścia z życiowego labiryntu, skutki mogą być prawdziwie tragiczne.

„Sekret” uczy jak być szczęśliwym i czuć się zrealizowanym. Jeśli nie potrafisz sobie wyobrazić szczęścia bez milionów euro i wielkich posiadłości, to proszę, bogać się, ale nie zdziw się, jeśli nie da ci to spodziewanej satysfakcji. Na szczęście nie każdy marzy o posiadaniu góry pieniędzy, są ludzie, dla których najważniejsze są zdrowie, harmonia, miłość i wypełnienie jakiejś życiowej misji. To ty sam wybierasz, co jest dla ciebie najważniejsze i jak pragniesz żyć. Żadna z osób wypowiadających się w „Sekrecie” nie namawia do zmieniania żon ani mężów na młodszych i piękniejszych ani nie wspomina o zagłuszaniu bólu po stracie bliskiej osoby w tak prymitywny i prostacki sposób, jak sugeruje to Tomasz Stawiszyński.

Jeśli pierwszy cytat z ww. artykułu był dla kogoś szokiem, to ostrzegam, dalej jest jeszcze gorzej.

Pod warstwą lukru, którym ociekają książki Rhondy Byrne albo wyjątkowo u nas popularnego Osho, wiją się roje złośliwego i jadowitego robactwa. Pod plastrami, którzy ci specjaliści od poprawiania jakości życia oklejają nasze rany, te rany wcale się nie goją. Przeciwnie, pogłębiają się, ropieją i gniją. A gangrena jak wiadomo bywa śmiertelnie niebezpieczna. Czyż nie jest śmiertelną trucizną wmawianie ludziom, że wszystkie, najbardziej nawet niewyobrażalne nieszczęścia, jakie ich spotkały są efektem ich działania? Czyż nie jest śmiertelną trucizną uwodzenie naiwnych i pokiereszowanych przez los czytelników iluzją, że jeśli tylko zaczną sobie wyobrażać miliony na swoich kontach, to te miliony w krótkim czasie po prostu się na nich pojawią?

Gdzieś w książce padają oskarżycielskie słowa, że jesteśmy winni czemukolwiek, a zwłaszcza takim horrorom, jakimi epatuje nas autor artykułu? Może coś przeoczyłam, jeśli tak, to proszę o konkretne cytaty. Czym innym jest opowieść o pechowym geju, który dzięki zapoznaniu się z prawami duchowymi zmienił swój los, a czym innym pełne potępienia oskarżanie ludzi o powodowanie nieszczęść, o czym w książce nie ma ani słowa.

Jesteśmy faszystami

Tak kochani! Nie Kościół, który ma haniebną historię ludobójstwa, nie królowie i politycy rządzący światem, przez wieki wysyłający ludzi na wydumane wojny, nie ci, którzy zostali powołani do dbania o nasze zdrowie, lecz przeliczyli nas na pieniądze, które mogą z nas wycisnąć, po czym przehandlowali nas niczym barany, nie ci, którzy próbują pozbawić nas naszych demokratycznych praw w Nowym Porządku Świata… nie oni, lecz to my jesteśmy równi Hitlerowi i Stalinowi. Bo uwierzyliśmy w nauki Osho i w wiedzę przekazywaną przez „Sekret”.

Nie rozumiecie?

No to przeczytajcie:

Faszyzm w czystej postaci

Tak nazywa te książki wybitny amerykański psycholog James Hillman. – Zasadniczym  przekonaniem leżącym u podstaw faszyzmu i każdej innej totalitarnej ideologii jest przekonanie, że można sobie całkowicie podporządkować rzeczywistość. Że człowiek jest panem i zdobywcą świata, który jest terenem jego nieograniczonej ekspansji. Takie przekonanie jest formą szaleństwa, napędzanego fantazją omnipotencji, którą owładnięci byli Hitler i Mussolini – mówi Hillman.
(…)
Dzięki „Sekretowi” każdy może dzisiaj stworzyć dla siebie raj. Składa się on – jak podkreślają rozmaici twórcy albo wizjonerzy wypowiadający się w tej książce – głównie z jachtów, pieniędzy, luksusowych samochodów oraz pięknych żon i przystojnych mężów. A także z miejsc parkingowych, które nigdy nie są zajęte. „Odkąd zacząłem sobie wyobrażać, że na parkingu jest dla mnie zawsze wolne miejsce, mówi w „Sekrecie” pewien doradca inwestycyjny, to za każdym razem, kiedy chcę zaparkować wóz w centrum miasta, miejsce już na mnie czeka. Wcześniej wszystkie zawsze były zajęte”. Z kolei specjalistka od feng shui tłumaczy: „Pewien mój klient marzył o wielkiej miłości, ale w domu miał pełno obrazów, na których kobiety były odwrócone plecami. Kazałam mu się namalować siebie z wymarzoną kobietą – i po roku był już szczęśliwym mężem, spotkał bowiem kobietę swojego życia”.

No cóż, mogę tylko powiedzieć, że ręce i nogi mi opadły. No bo cóż można powiedzieć o takim sposobie rozumowania? Co można powiedzieć człowiekowi, który nie widzi różnicy między ludobójstwem II wojny światowej i tyranią Stalina i Hitlera, a tym, że biznesmen w filmie opowiada o tym, jak zdobywa wolne miejsce na parkingu? Naprawdę można postawić znak równości między tymi „zbrodniami”? Rzeczywiście, wybitny musi być psycholog z tego pana Hillmana. Pewnie stanie się już niedługo doradcą jakiegoś szlachetnego polityka, pokroju George’a Busha jr. [Tu sobie uświadomiłam, że we wczesne sobotnie popołudnie znaleźliśmy od pierwszego podejścia miejsce parkingowe w stolicy, pod dworcem Centralnym, tuż pod Złotymi Tarasami, gdzie nikt trzeźwo myślący nawet nie próbuje parkować samochodu, bo wie, że tego nie da się zrobić. A nam się udało z przysłowiowym palcem w nosie... no, ale na szczęście racjonaliści znają uniwersalne wytłumaczenie dla wszystkiego: PRZYPADEK].

Dalej autor wykazuje się żenującą niewiedzą i nieznajomością europejskiej tradycji:

Wypełniają ją spłycone i wypaczone interpretacje wyjętych z kontekstu fragmentów nauczania religii wschodnich („Wszystko jest umysłem”)…

Myśl ta nie pochodzi z religii wschodu. Jest to I Prawo Hermetyzmu wg Szmaragdowej Tablicy Hermesa Trismegistosa, twórcy tradycji alchemicznej, czyli zachodniej ezoteryki przedchrześcijańskiej.

Od kiedy więc prawo przyciągania zostało – dzięki Rhondzie Byrne – przedstawione światu, nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby cała kula ziemska zamieniła się w jeden wielki ekskluzywny kurort. No, może przesadziłem. Jeśli bowiem tyle milionów ludzi zapoznało się już z „Sekretem” i rozpoczęło regularną praktykę modelowania świata podług swoich marzeń o bogactwie i szczęśliwości, a tym światem nieustannie wstrząsają wojny, kryzysy, trzęsienia ziemi, czy epidemie, znaczy to niechybnie, że wciąż istnieje spora grupa wichrzycieli zakłócających moc pozytywnych wibracji. W którymś momencie trzeba się więc będzie zastanowić, co z nimi począć. Przecież prawo przyciągania działa, a raj jest na wyciągnięcie ręki. Ci, którzy ośmielą się je zakwestionować będą zatem w prostej linii odpowiedzialni za całe zło, jakie wciąż na świecie pozostanie.

Czyżby autor coś tu sugerował? Że nadciąga jakieś „ostateczne rozwiązanie”? Jakaś masowa eksterminacja owych „mącicieli” przez adeptów „Sekretu”? Hmmm, tu mróz przeszedł mi po plecach. Człowiek, który sugeruje takie podejrzenia przypomina mi szekspirowskiego Jagona.

Gdyby to napisał jakiś religijny fanatyk, nie zdziwiłabym się. Filozofia „Sekretu” i nauczanie Osho są dla Kościoła poważną konkurencją odrywającą owieczki od pokornego i bezrefleksyjnego klepania pacierzy i bicia się w piersi. Przez wieki religia przekonywała nas do życia w cierpieniu, wmawiając ogłupionej ludzkości, że tylko dzięki wyrzeczeniu się wszelkiego ziemskiego szczęścia i radości można osiągnąć życie wieczne. A więc płać na tacę, a jeśli się nie daj Boże wzbogacisz oddaj wszystko co posiadasz Kościołowi, a w zamian za to zaznasz nieustającego szczęścia w raju. Perspektywa spędzenia wieczności w piekle skutecznie trzymała ludzi w ryzach i zamieniała ich w pokorne, bezwolne i do granic możliwości zastraszone istoty, które na samą myśl o samodzielnym myśleniu zamierały z przerażenia. I o to właśnie chodziło: gdyby ludzie zaczęli myśleć, dostrzegliby, jak są oszukiwani, a wtedy na pewno zrzuciliby kajdany i odeszli wolni.

Ale tego nie napisał ksiądz. Jest to tekst racjonalisty o materialistycznym światopoglądzie. Czyżby po raz kolejny potwierdzała się moja teza, że religia i materialistyczna nauka idą ręka w rękę i że obie mają podobne cele?

Ludzie z III stopnia rozwoju nie mają najmniejszego szacunku dla tradycji duchowej ludzkości, więc ją bezceremonialnie depczą. Nie mają też poszanowania dla godności człowieka jako takiego. Dla nich liczy się tylko dzisiejszy stan wiedzy, zgodny z aktualnie i oficjalnie obowiązującym paradygmatem i tylko „swoi”, czyli ci, którzy myślą tak samo i mają takie same cele. Tylko dzisiejsi racjonaliści posiadają wiedzę i mądrość wszelaką, a dawniej to tylko małpoludy żyły w jaskiniach lub przez pustynie przewalały się hordy zabobonnych i zarośniętych prymitywów modlących się do błyskawic. Cenzura, zakazy, nakazy i terror oraz zakłamana (i przymusowa) szkolna edukacja to ich narzędzia służące wymuszaniu „porządku” przez ludzi o świadomości inkwizytorskiej, z wielką bezwzględnością wcielających w życie swój osobisty światopogląd, bez różnicy, czy religijny, czy materialistyczny.

Po okresie totalitaryzmu religijnego czeka nas totalitaryzm ateistyczno-materialistyczny, czyli tyrania naukowo oświecona. Prawdziwa Era Wodnika: racjonalistyczna kontrola totalna, o której Kościołowi, zdanemu wyłącznie na swoje zdolności propagandowe (czytaj: zastraszanie) nawet się nie śniło. Uczeni zrobią to lepiej. Zaczipują nas wszystkich, a jeśli to nie pomoże zastosują chemiczną lub elektroniczną kontrolę umysłu. I już nikt nie będzie marzył o kryminalnej wolności duchowej czy finansowej, o szczęściu w ramionach ukochanej osoby ani o swobodnym harcowaniu po świecie, jakby cała planeta była jego domem. A przede wszystkim dzięki takiemu prostemu rozwiązaniu nikt nie będzie samodzielnie kombinował. Bo od tego kombinowania mógłby wpaść na jakiś niebezpieczny pomysł i zrobić coś głupiego, na przykład wystąpić przeciwko prawowitej władzy lub co gorsze dokonać morderstwa lub zamachu. Lepiej więc zapobiegać niż leczyć.

Żeby się odstresować po tej przerażającej lekturze po raz kolejny obejrzałam „Sekret” i jakby na złość panu Stawiszyńskiemu poczułam się lepiej. Ci ludzie wyglądają na szczęśliwych i zrealizowanych, nikt nie robi wrażenia krwiożerczego faszysty posiadającego stada pracujących na niego niewolników ani potwora psychopatycznie karczującego dla zysku amazońską dżunglę. Ale może ja czegoś nie rozumiem – może pomysł napisania książki i zarobienia dzięki niej miliona dolarów jest przestępstwem?

Na tym świecie jest mnóstwo szaleństw i zbrodni, wielu żądnych krwi i władzy tyranów, ale pan Stawiszyński nie ma im nic do zarzucenia. Wszystkiemu winny jest Osho, którego życiową misją było uwolnienie ludzi z kajdan ogłupiającej i wiodącej na duchowe manowce religii, wyrwanie ich z matrixowej iluzji tego świata, kreowanego przez cynicznych polityków i zatruwanego przez wynalazki nowoczesnej nauki i pokazanie im, że liczy się tylko osobista wolność. Że życie na klęczkach, w religijno-politycznej iluzji, w szaleństwie zdobywania dóbr materialnych i w ogłupianiu przez telewizyjną rozrywkę jest nic nie warte, więc nie ma innego wyjścia, jak po prostu się przebudzić i zacząć realizować własny, przytomny plan istnienia na tej planecie lunatykujących małp.

PS. Ponieważ w tekście padł zarzut, że nauki przedstawione w “Sekrecie” nie opierają się na żadnej tradycji pozwolę sobie tu przytoczyć kilka cytatów z Biblii. Chyba nikt nie zaprzeczy, że chrześcijaństwo jest tradycją.

Temu, którego umysł jest stały zachowujesz pokój, pokój mówię, bo Tobie zaufał (Iz. 26,3)

Myśl o tym, co miłe, co sprawiedliwe, co uczciwe i czyste… O tych rzeczach myśl
Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy (Iz. 43,18)

…zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie (Flp. 3,13-14)

Bo to, czego się bałem nawiedziło mnie (Job 3,25)

Cokolwiek postanowisz uda ci się, a nad twoimi drogami zabłyśnie światło (Job 22,28)

Jeśli coś możesz, to wszystko jest możliwe dla wierzącego (Mk. 9,23)

Czy nie przykazałem ci: bądź mocny i mężny! Nie bój się i nie lękaj się, bo Pan, Bóg twój, będzie z tobą wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz (Jozuego 1,9)

Ja, Pan, twój lekarz (II Księga Mojżeszowa 15,26)

… wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju (Łk 8,48)

Rzekłem: wyście bogami i wszyscy jesteście synami Najwyższego (Ps. 82,6)

Według wiary waszej niechaj się wam stanie (Mt. 9,29)

Wszystko jest możliwe dla wierzącego (Mk. 9,23)

Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: przenieś się stąd tam, a przeniesie się i nic niemożliwego dla was nie będzie (Mt. 17.20)

Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by rzekł tej górze: wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się (Mk. 11,23)

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 82 »

Jeszcze o przyczynach raka

Opublikował/a astromaria w dniu 12/03/2009

Przy okazji poszukiwania terapii na raka musieliśmy się również zastanowić nad jego przyczynami. Nie można leczyć choroby, jeśli się nie wie, co ją spowodowało. Hipotez było wiele i terapii również niemało. Ale jest jeszcze jeden trop, który uważam za ważny, a został on zupełnie pominięty.

Nie od dziś wiemy, że media mają zły wpływ na swoich widzów i słuchaczy. „Dobra wiadomość to żadna wiadomość”.

Media z lubością informują o strzelaninach, katastrofach, wojnach, zamachach, kryzysie ekonomicznym, wzroście zachorowalności na choroby „nieuleczalne” i wszelkich innych plagach egipskich. Słuchając radia mam wrażenie, że komuś bardzo zależy na tym, żeby ludzie uwierzyli w kryzys i żeby wpadli z tego powodu w depresję lub wręcz manię samobójczą. Każdy serwis informacyjny zaczyna się od powtarzania matry: „kryzys obejmuje cały świat”, „jest to największy kryzys gospodarczy jakiego doświadczyliśmy kiedykolwiek”. I tak w kółko. Dlatego ostatnio w ogóle nie włączam radia (chyba że jest to LastFM).

Telewizja z kolei uwielbia straszyć chorobami. Oczywiście, w trosce o nasze zdrowie. Chodzi tylko o to, żebyśmy się zbadali. Zalecają nam macanie piersi, jako domowy sposób wykrywania zmian. Tomografy, mammografy i inne cuda techniki czekają na nas, dlaczego więc nie przychodzimy i się nie badamy? Panowie, prostata! Macie w sobie taką straszną bombę z opóźnionym zapłonem, jakie to niebezpieczne, trzeba stale sprawdzać, czy nie zaczęła tykać! A choroby serca? Nie znasz dnia ani godziny, gdy dopadnie cię zawał…

Siła wyższa człowieku. Nie masz na nic wpływu. Jaki ten świat jest straszny i niesprawiedliwy, nie dość, że cegła z dachu może ci spaść na głowę lub samochód wjechać ci w zadek, to jeszcze w twoim własnym ciele kryje się mnóstwo zagrożeń, które tylko czekają na to, żeby cię zabić.

Bla bla bla…

A nasza biedna planeta? Jacy my jesteśmy straszni! Trujemy ją, podgrzewamy jej klimat, zatruwamy wody, powietrze i glebę, przez nas giną zwierzątka w lesie i topią się misie polarne! Cóż za grzech śmiertelny! Powinniśmy się sami czym prędzej wyeliminować, żeby dać szansę naturze, tak przez nas udręczonej! Jeśli tego nie zrobimy dobrowolnie, wyręczą nas w tym zatroskani Iluminaci, którzy już zamówili trumny dla każdego.

Był jeden facet, który za dużo czytał o zbrodniach człowieka wobec natury. Nie tylko czytał, ale brał to sobie do serca. Tak się tym przejął, że aż… umarł.

Nie wiedzielibyśmy nic o jego doświadczeniach gdyby pozostał martwy, ale na szczęście wrócił z tamtego świata i osobiście powiedział o tym, co tam odkrył. Lekturę tego tekstu polecam każdemu, kto uważa człowieka za rakową narośl na cierpiącym ciele naszej biednej planety.

W 1982 doświadczyłem śmierci spowodowanej nieuleczalnym nowotworem, którego nie można było zoperować, a z kolei jakakolwiek chemioterapia zrobiłaby jedynie ze mnie warzywo. Lekarze dawali mi sześć do ośmiu miesięcy życia. W latach 70-tych interesowałem się informacją, czytając o kryzysie nuklearnym, ekologicznym i innych, stopniowo traciłem nadzieję i ogarniało mnie zniechęcenie. Ponieważ nie miałem podstaw duchowych, zacząłem wierzyć, że natura pomyliła się i że prawdopodobnie byliśmy rakiem na naszej planecie. Nie widziałem rozwiązania żadnego z problemów, które sami stworzyliśmy sobie i naszej planecie. Uważałem wszystkich ludzi za raka i dostałem raka. Właśnie to mnie zabiło. Uważaj, jaki masz pogląd na życie. Może się on odbić na tobie, zwłaszcza jeśli jest negatywny. Mój był bardzo negatywny. To właśnie doprowadziło do mojej śmierci. Wypróbowałem różne rodzaje alternatywnych metod leczenia, ale nic nie poskutkowało.

A jak mogło poskutkować, skoro w życiu realizuje się tylko to, w co wierzymy? Jeśli pacjent ma niewłaściwe podejście do własnego życia, to żadna terapia mu nie pomoże. Ale sposób myślenia można zmienić nawet będąc już na tamtym świecie i… wrócić dzięki temu do świata żywych. Mellen-Thomas wrócił specjalnie po to, żeby opowiedzieć o swoich doświadczeniach i uświadomić podobnie myślącym ludziom, że robią wielki błąd. Całość możecie przeczytać na Astraldynamics, gorąco zachęcam do lektury!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , | Komentarzy: 15 »

Kiedy już święty męczennik za ateistyczną wiarę znajdzie się na tamtym świecie…

Opublikował/a astromaria w dniu 10/03/2009

czekać go może kolejny szok. Zamiast trafić tak po prostu do ziemi, czyli do niebytu może znaleźć się zupełnie gdzie indziej. Oto film, który widziałam na RealityTV i który polecam gorąco każdemu, kto boi się wyprawy do innego wymiaru.

PS. Zamieściłam ten film tutaj nie po to, żeby czytelnicy tego bloga mogli zapoznać się z naukowym (racjonalistycznym) wyjaśnieniem zjawiska doznań z pogranicza śmierci, lecz po to, żeby zapoznali się z relacjami osób, które doświadczyły tych przeżyć osobiście. Dla mnie wyjaśnienia naukowców i księży nie mają żadnego znaczenia i oglądając takie filmy całkowicie je ignoruję. Mam swój własny rozum i nie potrzebuję pomocy “mądrali” w interpretowaniu rzeczywistości.

Tu jest playlista, dla tych, którzy mają problemy z odtworzeniem tych filmów.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 10 »