Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Posty oznaczone jako ‘Demony i diabły’

Ks. Aleksander Posacki SJ o homeopatii

Opublikował/a astromaria w dniu 17/09/2009

Homeopatia – uwikłanie w magię

Ks. dr. Aleksander Posacki SJ

Za szerzenie pseudonauki odpowiedzialne są zwykle środki masowego przekazu kierujące się sensacją i motywacją komercyjną, a nie miłością prawdy czy uczciwością intelektualną. Szerzenie pseudonauki może być jednak związane ze zwykłą nieświadomością, a nawet z przekonaniem, że chodzi o zupełnie nowe, rewelacyjne odkrycia naukowe.

W tym kontekście ogłoszenie przez Naczelną Radę Lekarską 4 kwietnia 2008 r. tez o nienaukowości homeopatii i wynikających stąd zagrożeniach należy uznać za ważne, a może nawet przełomowe w Polsce wydarzenie, zwłaszcza że chodzi tu o interwencję na wysokim szczeblu, bardzo kompetentnych ludzi, bo przecież profesorów nauk medycznych. Do tej pory ingerowały pojedyncze jednostki, w tym takie osoby, jak prof. zw. dr hab. Andrzej Gregosiewicz, ale to nie było to samo, nawet jeśli z ust tego właśnie profesora medycyny padały poważne, merytoryczne argumenty, oparte na niezbitej logice i podawane z ogromną, pełną pasji demaskatorskiej, determinacją.

Taka interwencja polskich naukowców jest tym bardziej cenna, że wielu wybitych znawców przedmiotu pozostawało i pozostaje biernymi obserwatorami zatrważającej i ogromnie niebezpiecznej ekspansji pseudonauki, i to często w dziedzinie własnej kompetencji. Jedyne zaś, na co potrafią się zdobyć, to wyniosły, ironiczny i niezobowiązujący uśmiech, który nie zakłóca im “świętego” spokoju we własnej wieży z kości słoniowej, zaś krzywdy i krzyki ofiar pseudonauki nie przeszkadzają im spokojnie spać. Za jaką jednak cenę?

Nauka przeciwko homeopatii – od początku aż do dziś

Już na początku XIX w. homeopatia znalazła szeroki rezonans oraz szybko wzrastającą liczbę zwolenników. Proces ten rozwijał się przez cały XIX w. i także dzisiaj homeopatia należy do popularnych alternatywnych metod uzdrawiania, propagowanych również przez ruch New Age. Homeopatia ma faktycznie zadziwiającą historię oddziaływania i rozszerzania się, w związku z czym nie bez racji można mówić o “światowej historii homeopatii” (Dinges, 1996), nawet jeśli jej przyjęcie wśród lekarzy i pacjentów różni się w zależności od kraju. Ponieważ homeopatia klasyczna oddziałuje wyłącznie na podmiot – zarówno w wypróbowywaniu leków, jak i w ich rzekomo uzdrawiającym działaniu, nie potrafi dostarczyć żadnych obiektywnych danych w znaczeniu tradycyjnym, wykracza konsekwentnie poza ramy ugruntowanych nauk przyrodniczych. Od samego początku pojawiało się niemało głosów, które działanie homeopatii wyjaśniały przede wszystkim efektem sugestii, czyli efektem placebo. Na ten aspekt zwrócili uwagę lekarze profesorowie we wspomnianym apelu, choć – jak się wydaje – nie wyczerpuje on “tajemnicy” homeopatii, o czym jeszcze powiemy.

Reakcja polskich profesorów nie jest jednak niczym nowym. Już przed laty prof. Wolfgang Hopff, kierownik katedry w Instytucie Farmakologicznym przy uniwersytecie w Zurychu, rozprawiał się ze sprzecznościami, w których tkwi homeopatia w odniesieniu do ważnych zasad fizyki klasycznej, ale również do wszystkich przekonań i osiągnięć farmakologii (Hopff, 1991). Wspólnie z berlińskim kierownikiem Katedry Medycyny Sądowej o. Prokopem wydał on w 1990 r. oświadczenie na temat homeopatii składające się z dziesięciu punktów i kończące się konkluzją, że stosowanie homeopatii, jej rozpowszechnianie i nauczanie jest niedopuszczalnym nadużyciem (por. Prokop, 1995, 103).

To oświadczenie zostało podpisane przez wielu naukowców. W 1993 r. Uniwersytet w Marburgu opublikował ostatecznie tzw. Oświadczenie Marburgskie, w którym stwierdza się, że specjalizacja w dziedzinie Medycyny Człowieka na uniwersytecie w Marburgu odrzuca homeopatię jako całkowicie błędną pseudonaukę. “Jeśli nasz uniwersytet uległby presji i zaproponował przedmiot dydaktyczny ‘Homeopatia’ w znaczeniu neutralnym, zdradziłby swoją misję i zniszczyłby swoje intelektualne zasady” (tamże, 103-107).

Problem nienaukowości homeopatii nie dotyczy jednak tylko jej samej. Nie chodzi bowiem jedynie o problem specyficznego działania “lekarstw” homeopatycznych, lecz o podstawy nauk przyrodniczych, które dla homeopaty muszą przedstawiać się inaczej niż dla tradycyjnego fizyka. “Spór pomiędzy tzw. medycyną alternatywną a medycyną szkolną nie jest tylko sporem pomiędzy dwoma naukowymi poglądami medycznymi, lecz stawia on pytanie o ważność całej nauki”, twierdzi Martin Lambeck, kierownik Katedry Fizyki Uniwersytetu Technicznego w Berlinie. Przede wszystkim krytykowany jest fakt, że w homeopatii lekceważy się wszystkie trzy zasady termodynamiki oraz inne prawa fizyki i chemii, o czym wspominają polscy naukowcy.

“Homeopatia uważa, że podstawowe prawa natury, które do tej pory uznawano za prawdziwe, nie obowiązują” (Wolf, Windeler, 2000). Takie wnioski mają oczywiście konsekwencje nie tylko dla samej medycyny, ale także dla innych nauk dotyczących człowieka, jak np. psychologia. Ostatecznie posiadają następstwa dla całej kultury i sprzyjają masowemu szerzeniu się pseudonauki. Wszystko to osłabia zasady logiki, metodologii, otwierając drogę zgubnemu irracjonalizmowi, który staje się przez to coraz bardziej tolerowany we wszystkich obszarach kultury. Z powyższych racji sprzyjają też ekspansji ezoteryzmu i – bardziej praktycznego – okultyzmu, które opierają się na pseudonauce i skrzętnie wykorzystują ją w swojej propagandzie.

Krytyka pseudonauki jest słuszna, gdyż pseudonauka silnie wspiera okultyzm i wzajemnie, występując tą drogą przeciwko religii chrześcijańskiej.

Może to doprowadzić w następstwie nie tylko do dezinformacji w sferze umysłu i sumienia (o czym wspominają także polscy lekarze w kontekście “leczenia”), ale przede wszystkim do konkretnych zagrożeń czy zniewoleń duchowych, będących skutkiem przynależności do sekt czy otwarcia się na praktyki okultystyczne, co ściśle łączy się z homeopatią i jej propagandą.

Ezoteryczne i okultystyczne uwikłania homeopatii

Według polskich ekspertów, “stwierdzenie homeopatów, że działania ich leków nie da się wyjaśnić utartymi, obecnymi uniwersyteckimi wyobrażeniami powoduje, że często szukają oni tłumaczenia mechanizmu działania produktów homeopatycznych poprzez tworzenie spekulatywnych koncepcji, odwołujących się do magii”. Jest to stwierdzenie prawdziwe, ale należy je koniecznie uzupełnić.

Otóż homeopatia jest uwikłana w magię, spirytyzm, czyli ezoteryzm i okultyzm od samego początku. Co to oznacza? Powiedzieliśmy, że homeopatia nie spełnia praw natury, a więc jeśli nawet jest ona “skuteczna”, to na innej zasadzie niż zgodnie z naukowo uchwytnymi prawami natury. Jeśli nie są to siły natury, to może jakieś inne? Nie musi to być więc w każdej sytuacji efekt sugestii czy placebo, ale także skutek działania sił magiczno-spirytystycznych, które według chrześcijańskiego obrazu świata mogą istnieć i oddziaływać na człowieka. W obrębie psychologii i psychoterapii to samo dotyczy pseudonaukowej “terapii” Berta Hellingera – przenikającej nachalnie do polskiej psychologii – która otwiera się na szamanizm i spirytyzm.

Podobnie jest z homeopatią. Monachijski psychoterapeuta W. Schmidbauer plasuje homeopatię w pobliżu terapii szamańskich. Dla kuracji tych istotny jest zawsze związek z kosmosem i spirytyzmem. Uzdrowienie bez odniesienia się do kosmosu jest prawie niemożliwe. “Ten związek z kosmosem, to połączenie z obrazowym i jednocześnie metafizycznym systemem zachowało się przede wszystkim w grupach ezoterycznych (jak np. antropozofia), w astrologii i w homeopatii” (Schmidbauer, 2000, 44).

Nie jest więc przypadkiem, że wielu homeopatów to ezoterycy czy praktykujący okultyści. Wiele książek o paramedycznych praktykach alternatywnych łączy te terapie z myślą ezoteryczną (co można zauważyć w polskich księgarniach medycznych, które te ideologie bezprawnie i bezkarnie reklamują). “Tym samym medycyna ezoteryczna, mimo przeciwnych zapewnień niektórych uzdrowicieli, stała się w naszej kulturze ważnym prekursorem nowej religijności” (Bittner, Pfeiffer, 1996, 38).

Ta “religijność” wcale nie jest jednak nowa i jest to w istocie ezoteryzm i okultyzm. Według ks. Clemensa Pilara, który obronił doktorat na temat homeopatii na uniwersytecie w Wiedniu, 90 proc. homeopatów to ezoterycy. Zresztą dr A. Voegeli, słynny lekarz homeopata, potwierdził fakt, iż duży procent homeopatów posługuje się w swojej pracy wahadełkiem. Istnieją grupy, w których poszukiwania odbywają się podczas seansów spirytystycznych, za pośrednictwem mediów, które proszą przywoływane duchy o informacje. Zresztą największe współczesne medium i spirytysta, Edgar Cayce, popierał homeopatię, otrzymując wizję jej zastosowania w doświadczeniu transowym.

Ośrodki homeopatyczne np. w Niemczech czy Francji stale poszukują mediów do wytwarzania homeopatycznych środków. Także w antropozofii, opartej na doświadczeniu mediumicznym i nauczającym takiego sposobu poznania (także dzieci, przygotowywanych do inicjacji antropozoficznej w szkołach i przedszkolach waldorfskich!), występuje gloryfikacja medycyny homeopatycznej. W jednym z dużych i poważnych laboratoriów homeopatycznych we Francji dyrektor, zatrudniając pewną osobę, pytał ją najpierw, pod jakim znakiem astrologicznym się urodziła. Potem zaś chciał się dowiedzieć, czy jest ona medium spirytystycznym, gdyż sekretem praktyk owego przedsiębiorstwa był fakt, że “nowe leki poszukiwane były w trakcie seansów spirytystycznych za pośrednictwem osób obdarzonych siłami okultystycznymi (mediów), zdolnych wypytywać duchy” (H.J. Bopp).

Homeopatia jako tradycja inicjacyjna

Z punktu widzenia historii idei homeopatia oparta przede wszystkim na zasadzie podobieństwa (simila similibus curentur: leczenie podobnego podobnym – odrzucone przez polskich lekarzy jako nienaukowe!) nie jest nowa, i to nie tylko w kręgu kultury europejskiej (Paracelsus, Agrippa, G. Bruno, G. Della Porta), ale “myślenie magiczne” (magia sympatyczna) będące u jej podstaw było powszechnie obecne w tradycji ludów pierwotnych (J.G. Frazer, L. Lévy-Bruhl), a także w europejskich inicjacyjnych bractwach ezoterycznych (różokrzyżowcy, masoneria) oraz w zachodniej tradycji okultystycznej (H. Bławatska, A. Bailey, R. Steiner).

Z tego punku widzenia ideologia twórcy homeopatii S.F. Hahnemanna to odnowienie ezoterycznych wolnomularskich idei, homeopatia zaś nieprzypadkowo jest podstawową praktyką “leczniczą” w New Age. Kontrowersje powstałe obecnie wokół tej koncepcji wynikają także z faktu, że homeopatia należy do tych “terapii”, które czerpią swoją siłę i skuteczność z mocy symboli (C. Pilar). Mogłoby to wskazywać na fakt, że homeopatia to tradycja inicjacyjna (przekazywana przez ludzi i rzeczy-fetysze w formie “leku”), oparta jednocześnie na pseudoreligii i pseudonauce. Parareligijny i “symboliczny” charakter homeopatii udowadnia w swojej pracy doktorskiej ks. C. Pilar (Symbole der Heilung – Symbole des Heils?, Wien 2004).

W tego typu argumentacji bierze się też pod uwagę fakt, iż twórca homeopatii S.F. Hahnemann uwikłany był w tradycję ezoteryczną i inicjacyjną masonerii, mając także do samego Chrystusa stosunek niejasny czy nawet lekceważący. S.F. Hahnemann ponadto kontaktował się z F.A. Mesmerem, twórcą “magnetyzmu zwierzęcego” (prekursorem bionenergoterapii), który także miał panteistyczny obraz świata (związany z wiarą w astrologię), jego teorie zaś również były inspirowane przez tajemne doktryny masońskie (L. Chertok, R. de Sassure).
W rozeznaniu duchowym płynącym z poziomu teologii i wiary nie można nie dostrzec tych faktów, nawet jeśli należy być powściągliwym, gdy chodzi o interpretacje. Należy wszakże zauważyć, że nie chodzi tu przede wszystkim o osobiste relacje Hahnemanna czy Mesmera z masonerią (a także o relacje osobiste tych badaczy między sobą, co też mogłoby być przedmiotem osobnych badań), ale o merytoryczny związek ich teorii z tą właśnie ezoteryczną (inicjacyjną) doktryną. Stąd nieprzypadkowo także dzisiaj w celu znalezienia odpowiedniego leku, np. rośliny do przygotowania tynktury macierzystej (wyjściowej) preparatu homeopatycznego, poszukujący posługują się bardzo często praktykami okultystycznymi oraz sięgają do ideologii ezoterycznych.

Nic więc dziwnego, że stwierdza się występowanie problemów duchowych po używaniu środków homeopatycznych. Z tej racji egzorcyści polscy wspólnie (co zostało uradzone na jednym z ogólnopolskich zjazdów) odradzają używanie homeopatii, dostrzegając jej związek z grzechem bałwochwalstwa, a ponadto ze spirytyzmem pojętym jako działaniem duchów. Jeśli homeopatia jest rzeczywiście dziełem spirytyzmu, to korzystanie z tej “wiedzy” nie pozostanie “bezkarne” (J. Verlinde).

Z tego punktu widzenia homeopatia przekracza kompetencje lekarza (który dotyka w tym przypadku jedynie “wierzchołka góry lodowej”), gdyż jest uwikłana w pewien złożony światopogląd (całościową wizję świata) oraz w kryptoreligijny kult. W ideologii homeopatii występują bowiem idee gnostyckie, hermetyczne oraz orientalne, z dominującą ideą monizmu i panteizmu (światopogląd), gdzie ubóstwia się idolatrycznie (przynajmniej potencjalnie) każdy rodzaj stworzenia (kult).

Stąd też można stwierdzić, że także w tym przypadku (jak w wielu innych przypadkach tzw. medycyny alternatywnej) praktyka “medyczna” wyrasta z określonego systemu światopoglądowo-kultycznego (a nie tylko filozoficznego czy teozoficznego), co powoduje, iż homeopatia rzekomo pomagając w jakimś paśmie, może być niebezpieczna w obszarach znacznie bardziej istotnych, duchowych czy wewnętrznych (zwłaszcza że homeopata ingeruje w życie wewnętrzne człowieka, swoiście je interpretując).

Ks. Aleksander Posacki SJ

———————

Czy potrzebny jest komentarz? Od siebie powiem tylko tyle: mój syn został uratowany przed operacją nerki właśnie dzięki homeopatii. Homeopatię zastosował lekarz, absolwent jak najbardziej naukowej uczelni, a nie wiedźma w bagnie. Nie zauważyłam, żeby odczyniał jakieś magiczne czy okultystyczne obrzędy. Wszystko odbyło się w gabinecie, a lekarz miał na sobie zupełnie zwyczajny biały fartuch i stetoskop na szyi. Znam wiele osób, które homeopatia uratowała przed kalectwem i śmiercią, które stałyby się ich udziałem, gdyby w porę nie wyrwali się ze szponów naukowej medycyny.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 46 »

Pornografia, alkohol, narkotyki, okultyzm, ateizm, teoria Darwina i inne diabelskie bzdury

Opublikował/a astromaria w dniu 02/08/2009

W moim blogu rozpętały się wojenki z powodu pornografii i teorii Darwina, o których nigdzie nie piszę i w sprawie których nie zajmuję żadnego stanowiska. Ale widzę, że jednak powinnam.

Z powodu pierdoł wymienionych w tytule notki ludzie urywają sobie wzajemnie łby, a najtragiczniejsze jest to, że najczęściej nie bronią oni swoich osobistych przemyśleń, lecz obcych ideologii, wbitych im do głów przez jakichś psychopatów o totalitarnych zapędach. Zmuszanie ludzi do wyznawania dowolnej, skrajnej ideologii skłóca ich ze sobą i niszczy ludzką rodzinę, którą wszyscy jesteśmy.

Mój blog nazywa się „Jestem za a nawet przeciw”, więc nie opowiadam się po żadnej stronie sporu. Uważam, że jeśli ktoś chce wyznawać jakiś światopogląd, to oczywiście może, ale byłabym naprawdę szczęśliwa, gdyby wiedział, dlaczego tak myśli i że rzeczywiście MYŚLI – samodzielnie, swoją własną głową – a nie powtarza jak papuga opinie fanatyków.

Nie będę się rozpisywać, bo nie ma o czym. Powiem krótko – jeśli ktoś nie panuje nad sobą i swoim życiem oraz popędami i jeśli samodzielnie nie myśli, a więc nie posiada mocnego kręgosłupa moralnego, ten jest w tragicznych tarapatach.

Dla takiego człowieka zetknięcie się z alkoholem, narkotykami, pornografią, katolicyzmem, buddyzmem, ateizmem, teorią Darwina, astrologią, magią, szamanizmem czy dowolną rzeczą może oznaczać tragedię i obłęd.

To nie alkohol jest winien, że ktoś staje się alkoholikiem. (Prawie) wszyscy pijemy alkohol przy okazji przeróżnych imprez czy spotkań, ale w nałóg wpadają tylko niektórzy.

(Prawie) każdemu zdarzyło się zobaczyć film porno, ale tylko niektórzy oglądają je nałogowo. Bo to nie pornografia jest winna, lecz słaba psychika oglądacza.

Ateizm / katolicyzm / darwinizm / …. / istnieją sobie na tym świecie i niektórym w niczym nie wadzą, jak wiele innych zjawisk, ale tylko niektórzy stają się fanatykami ideologicznymi.

Po prostu – niektórzy tak już mają, że wpadają w każdą zasadzkę, jaką zastawia na nich życie. A inni tak mają, że nie wpadają.

Wybór należy wyłącznie do ciebie.

To TY odpowiadasz za to, jak żyjesz, nie zwalaj więc winy na przedmioty martwe, innych ludzi i neutralne zjawiska.

Nie oskarżaj też swojego trudnego dzieciństwa, szkoły pod górkę i wiatru w oczy. Już nie jesteś dzieckiem, jesteś DOROSŁY, więc czas zacząć myśleć i działać jak dorosły, odpowiedzialny człowiek.

Na zakończenie: każda rzecz ma swoje dobre i złe strony. Ze wszystkich ambon wbijają nam do głów, że pornografia jest zła. A ja powiem, że niekoniecznie. Może mieć wartość edukacyjną, bo może pomóc komuś, kto jest zahamowany seksualnie. Oczywiście nie mam na myśli jakiegoś hard-porno-sado-maso, lecz filmik zrobiony lekko i z poczuciem humoru. Narkotyki też nie są wynalazkiem szatana. To starożytny „wspomagacz” szamańskich wizji. Wielu ludzi doświadczyło duchowej iluminacji, dzięki sesji z zielskiem pod okiem fachowca od tej roboty.

A katolicyzm, ateizm i darwinizm?

Jeśli komuś jest potrzebny na ścieżce rozwoju, to ma moje błogosławieństwo. Byle nie próbował wejść z tą bzdurą na moją głowę, bo ja akurat tego nie potrzebuję i nie życzę sobie. Jednak muszę zauważyć (z niemałym przerażeniem), że ostatnio teoria Darwina staje się nową, ateistyczną religią i coraz bardziej się fanatyzuje. Kto nie z Darwinem, tego na stos. Kto nie wierzy w ewolucję, ten jest głupi, nikczemny i podły – taką prawdę głosi po świecie Richard Dawkins.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , | Komentarzy: 5 »

Msza (nie)święta

Opublikował/a astromaria w dniu 29/06/2009

Ta notka jest uzupełnieniem poprzedniej. Pisałam o krwawych i pedofilskich rytuałach satanistycznych i o tym, że wzmianki o nich można znaleźć jedynie na stronach fundamentalistów chrześcijańskich, którzy (pod warunkiem nawrócenia się na katolicyzm) obiecują ratunek i zbawienie od tego „grzechu”. Żeby było zabawniej, obiecują nam również wybawienie od knowań Iluminatów i projektantów Nowego Porządku Świata.

Naiwny, kto w to uwierzy. Nieszczęsna owieczka, która będzie szukać ratunku w rzeźni.

Jak Wam się z tym kojarzy msza „święta”?

Czyż nie występuje tam picie krwi i jedzenie ludzkiego mięsa? Powiecie pewnie, że to TYLKO SYMBOL. No dobrze, ale symbol czego właściwie? Skąd wziął się pomysł, że spożywanie ciała i picie krwi Zbawiciela-człowieka – nie ważne, czy symboliczne, czy zupełnie realne – ma mieć zbawienne działanie duchowe? Przecież to jest kanibalizm i wampiryzm! W jaki sposób kultywowanie kanibalizmu mogłoby mieć jakiś duchowy, zbawczy sens?

Ktoś, kto należy do KRK i od urodzenia uczestniczy we mszy w ogóle nie widzi koszmaru tego „symbolu”. Żeby go dostrzec trzeba spojrzeć na to z czystym, wolnym od zniewolenia umysłem, a wtedy można doznać szoku. Jak to możliwe, żeby uważająca siebie samą za cywilizowaną religia lansowała takie praktyki, a lud wierzył, że uczestniczy w ŚWIĘTEJ ceremonii?! Co jest świętego w jedzeniu ludzkiego mięsa i piciu krwi, nawet jeśli robi się to tylko „symbolicznie”? Symbole mają potężną moc, a prasa światowa nie raz donosiła, że bardzo pobożnym osobom opłatek zamienia się niekiedy w ustach w mięso – co gorsze – w mięso ludzkie! Czyż to nie prawdziwy horror?

Ale to nie koniec. Kościół ma na sumieniu jeszcze coś, co przez całe lata starannie ukrywał, a pomagała mu w tym „naukowa” teoria syndromu fałszywych wspomnień. Każdy, kto ośmielał się dawać świadectwo przeciwko klerowi traktowany był jak osobnik cierpiący na urojenia lub podły oszczerca. Wszystko to działało, ale do czasu. Nie da się dłużej ukrywać tej straszliwej prawdy, a jej ujawnienie może stać się początkiem końca tej – powiem to wprost – instytucji satanistycznej. Dziś Kościół chwieje się w posadach z powodu wychodzących na jaw jego przerażających zbrodni, jakby żywcem wyjętych z wyznań Bogini Matki. W Wielkiej Brytanii, a szczególnie w Irlandii odkryto i podano do wiadomości publicznej, że pod prowadzonymi przez KRK domami dziecka znajdują się wielkie cmentarzyska dzieci. Okazało się, że istniały tam też izby tortur, w których te dzieci były katowane. I w ten sposób została dowodnie potwierdzona powszechna wśród kleru pedofilia. I to właśnie ta pedofilia stanie się początkiem końca Kościoła. Gdyby wszystkie ofiary wykorzystywania seksualnego wystąpiły z pozwami (na razie wystąpiła tylko część), to KRK stanie się w jednej chwili bankrutem. I nie pomoże, bo stopnieje jak śnieg na wiosnę, potężny majątek Watykanu, w którym nota bene, nasz biskup Peltz żyje sobie niczym udzielny władca, mając do dyspozycji wielkie i luksusowe mieszkanie oraz wikt i opierunek za darmo (ciekawe, czy dostarczają mu również dzieci, żeby nie cierpiał samotności). Takie to „surowe kary” spotykają kościelnych pedofilów…

To wszystko, o czym napisałam jest dowodem, że KRK jest i zawsze był SEKTĄ SATANISTYCZNĄ. Proszę to sobie teraz porównać w wyznaniami Arizony Wilder: mówi ona o rytualnej pedofilii i o piciu krwi, a nawet jedzeniu mięsa ludzi. Czyż nie kojarzy się wam jedno z drugim?

Ja wiem, że większości trudno będzie uwierzyć w historię opowiedzianą przez Arizonę, ale postarajcie się przyjąć to z otwartym umysłem i samodzielnie rzecz przemyśleć. Nie ma dymu bez ognia. Owe gadzie istoty znane są na całym świecie, wspomina o nich wiele ludów i mnóstwo mitów.

Wiarę w jakiego „boga” lansuje Kościół Katolicki? Czyż istota duchowa i doskonała może żądać krwawej ofiary ze swojego syna?

Takich rzeczy może żądać tylko albo sam Szatan (jeśli w ogóle istnieje), albo upadłe istoty z kosmosu, okupujące naszą planetę, o czym mówi wiele źródeł (channelingi!), w tym Arizona Wilder i David Icke.

Nie miejcie jednak złudzeń – ateizm też was nie uratuje, bo jest drugą stroną tego samego medalu. Ateiści już pokazali, co potrafią. Ich ludobójstwo będzie jeszcze bardziej spektakularne, bo „naukowe” i perfekcyjnie zaplanowane. Obozy FEMA są dziełem ateistów.

Świat jest inny niż myślisz

Cywilizacja śmierci kontra katolicka cywilizacja miłości

Kilka cytatów ze „świętej” księgi wypowiedzianych przez „boga miłości”

Kosmiczny spam

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , | Komentarzy: 150 »

Syndrom fałszywych wspomnień i pseudonauka

Opublikował/a astromaria w dniu 29/06/2009

Badając sprawy z pogranicza nauki (np. relacje o uprowadzeniach przez UFO) często natykam się na pojęcie “syndromu fałszywych wspomnień”. Zawsze mnie ta diagnoza irytowała, ponieważ było dla mnie oczywiste, że takiego syndromu nie ma i być nie może. Mogło tu chodzić wyłącznie o psychologiczny “przekręt”, jakąś próbę robienia wariatów z ludzi, którzy doznali przeżyć zaprzeczających  racjonalistycznemu widzeniu rzeczywistości, a przez to stanowiących dowód na to, że świat funkcjonuje zupełnie inaczej, niż racjonaliści próbują nam to na siłę wmówić. Dlaczego to robią – to temat na osobne opracowanie. Ów rzekomy syndrom służy nie tylko obronie misternej, acz chwiejnej konstrukcji teorii oficjalnej nauki, która w każdej chwili może się zawalić pod wpływem nowych dowodów. Również kryje się za tym próba ukrycia niewygodnej, choć dobrze znanej władzom prawdy na temat inwigilowania naszej planety przez przedstawicieli obcych cywilizacji. Żeby więc uniknąć konieczności odpowiadania na pytania zaniepokojonego społeczeństwa, zbywa się ludzi diagnozą “syndrom fałszywych wspomnień”, a nawet oskarżeniem, że wspomnienia te są skutkiem sugestii hipnotycznej, narzuconej badanemu przez badacza. Prawda, jaka fajna i prosta sztuczka magiczna? Mamy syndrom, mamy świra, który na niego cierpi i nie mamy problemu z wyjaśnianiem czegokolwiek.

Ostatnio trafiłam na coś jeszcze. Pisałam już w tym blogu o pomyłce Zygmunta Freuda, który najpierw odkrył przerażający i jak najbardziej zgodny z prawdą fakt, że wielu ludzi cierpi z powodu wykorzystania seksualnego w dzieciństwie, a później, pod wpływem wrogich nacisków środowiska psychiatrów, wycofał się ze swoich twierdzeń. Mało, że się wycofał. Zrobił coś znacznie gorszego: obciążył winą za ten fakt ofiary owego wykorzystania, co miało tragiczne skutki dla całej ludzkości i dało podstawy do stworzenia owej nienaukowej (ale przez naukę dziwnie ochoczo uznanej) teorii o syndromie fałszywych wspomnień.

Kiedy przyjrzałam się tej sprawie bliżej, odkryłam rzeczy prawdziwie przerażające, w które początkowo zupełnie nie mogłam uwierzyć. No cóż, żyję w świecie rządzonym przez racjonalistów, a oni mają swoje sposoby, żeby zablokować dostęp do prawdziwej wiedzy. Również mnie zdarza się wpadać w zastawione przez nich sprytnie pułapki.

O sprawach tych czytałam do tej pory na stronach fundamentalistycznie katolickich, a ponieważ nie mam zaufania do tego typu źródeł informacji wzruszałam tylko ramionami i robiłam wymowne kółko na czółku. Nikt normalny nie wierzy przecież religijnym oszołomom, którzy robią zadymę z powodu jakichś, zapewne urojonych, obrzędów satanistycznych.

I to był bardzo wielki błąd. Dałam się oszukać jak ta bezmyślna, racjonalistyczna owieczka.

Najpierw na stronie Koniec milczenia, która jest kopalnią wiedzy psychologicznej przeczytałam tekst Lloyd’a DeMause Dlaczego sekty satanistyczne gwałcą, torturują i zabijają dzieci? Gdyby ten tekst znalazł się na stronie katolickiej, nawet bym na niego nie spojrzała. Ale ku mojemu zdumieniu napisał to świecki psycholog. No cóż, moja pierwsza myśl była taka, że facet zwariował, a strona nie jest wcale tak bardzo godna godna zaufania jak mi się w pierwszej chwili wydawało. Jednak przemogłam się i przeczytałam resztę artykułów tego autora, a to mnie z kolei utwierdziło w przekonaniu, że jest to człowiek poważny i rozsądny. A więc coś w tym musi być.

O rzekomym syndromie fałszywych wspomnień Lloyd DeMause pisze tak:

Znajdując się, jak wszyscy, pod wpływem potopu książek i artykułów z ostatnich kilku lat, zacząłem pracę od zastanawiania się, czy doniesienia o kultowych nadużyciach rytualnych są w ogóle prawdą, gdyż literatura ta nazywa je urojeniami, a nawet wszczepionymi wspomnieniami. Tymczasem psychoterapeuci w całym kraju donoszą o szerokim napływie pacjentów ze wspomnieniami KNR. „Monarch Resourses” – kalifornijski telefon zaufania dla ofiar nadużyć -odnotowuje rocznie 2500 informacji o kultowych nadużyciach rytualnych. „Looking Up” – analogiczny telefon zaufania w Maine – przyjmuje rocznie 6000 takich zgłoszeń. „Child Help” – ogólnokrajowa linia – w ostatnim roku przyjęła 1741 rozmów z ofiarami KNR. Podobne liczby dostępne są w w wielu innych placówkach. Te lokalne dane przekładają się w skali całego kraju na lekko biorąc dziesiątki tysięcy ofiar KNR rocznie, plus liczba tych, które milczą. Nie znaczy to, że liczba nadużyć popełnianych przez sekty satanistyczne tak gwałtownie ostatnio się zwiększyła, ale że – podobnie jak w przypadku innych form nadużyć na dzieciach – jesteśmy ostatnio coraz bardziej otwarci na dostrzeganie ich. Wydaje się jednak niemożliwe, aby cały ten zalew wspomnień KNR był wymysłem pacjentów lub wynikiem wszczepienia im ich przez terapeutów. Terapeuci są, w najlepszym sensie tego słowa, grupą nieśmiałą i pomysł, że nagle mieliby zacząć implantować fałszywe wspomnienia dziesiątkom tysięcy swoich pacjentów bez jasnej przyczyny, może trafiać jedynie do naiwnych. Nikt nie przedstawił do tej pory choćby skrawka dowodu na masowe wszczepianie tzw. fałszywych wspomnień.

Z chwilą, gdy zacząłem zapoznawać się z literaturą na ten temat, zaczęło do mnie docierać skąd pochodzi ów, przypominający polowanie na czarowniece, zgrany chór oskarżeń o implantowanie wspomnień nadużyć: od samych oprawców. Zacznę od tego, że założyciel Fundacji FMS (False Memory Syndrome Foundation) został wcześniej oskarżony przez swoją córkę o molestowanie seksualne w dzieciństwie. Następnie, główni sponsorzy i „naukowi rzeczoznawcy” związani z tą fundacją, są albo byli oskarżeni o nadużycia seksualne na dzieciach, albo są członkami grup pedofilskich domagającymi się prawa do seksu z dziećmi, albo publikują się w pedofilskiej prasie, tak jak jeden z członków Ciała Doradczego FMS (False Memory Syndrome Foundation Advisory Board), który ostatnio na łamach czasopisma Paidika: The Journal of Paedophillia wypowiedział się następująco: „Pedofile mogą jasno i odważnie afirmować to, co jest ich seksualnym wyborem. Mogą mówić, że to czego chcą, jest najlepszym sposobem miłości. Śmiało mogą mówić tak: ‘Wierzę, że to jest w istocie wolą Boga’.”

W dodatku, również niektórzy autorzy książek o „fałszywych wspomnieniach” są adwokatami pedofilów. Na przykład, Paul i Shirley Eberle, autorzy książki „Wykorzystanie niewinności – sprawa przedszkola McMartin” (The Abuse of Innocence: The McMartin Preschool trial), jednej z najczęściej cytowanych publikacji, piszą w niej, że doniesienia o KNR są zbiorową histerią. W książce tej, poważnie przyjętej przez krytyków i wielokrotnie potem cytowanej w poważnych magazynach jako miarodajne źródło, Paul i Shirley Eberle twierdzą, że ponad setka dzieci, które mówią o kultowych nadużyciach rytualnych doznanych ze strony personelu przedszkola, przeszła „pranie mózgu,” że ich matki, wszystkie, są histeryczkami i że nieważny jest fakt, że lekarze znaleźli fizyczne dowody gwałtów i torturowania u trzech czwartych tych dzieci, potwierdzające ich zeznania. Krytyka jednak ani słowem nie wspomina, że państwo Eberle są nazywani „najbardziej płodnymi producentami dziecięcej pornografii w USA” przez Tobby’ego Tylera, naczelnego szeryfa San Bernardino, który jest powszechnie uznanym w Stanach Zjednoczonych ekspertem d/s dziecięcej pornografii. Oglądane przeze mnie materiały pornograficzne państwa Eberle, jak i ich opublikowane artykuły – np. „Byłam seksbombą mając pięć lat” (I Was a Sexpot at Five) czy „Małe lolitki” (Little Lolitas) – zawierają ilustracje i zdjęcia, na których dzieci są gwałcone analnie i oralnie.

Ponownie o sprawie usłyszałam w relacji Arizony Wilder, z którą rozmawiał David Icke (film “Revelations Of A Mother Goddess“). Gdybym obejrzała ten film bez przygotowania, pewnie straciłabym zaufanie do Davida Icke. Ale po lekturze artykułów Lloyd’a DeMause wiedziałam już, co sądzić o owym “syndromie” i o nękającej Arizonę Fundacji Syndromu Fałszywych Wspomnień (False Memory Syndrome Foundation).

Ponieważ mnie już nic nie jest w stanie zaszkodzić powiem wprost co myślę o nauce, racjonalistach i władzy tego świata: sprzedaliście nas panowie i panie za garść nędznych srebrników, a sami kolaborujecie jak zdrajcy z istotami, które są do szpiku kości złe, i których celem jest unicestwienie większości populacji tej planety i zamienienie pozostałych niedobitków w kontrolowanych chemicznie i elektronicznie niewolników. W dzisiejszych, ponurych czasach nauka nie służy tak jak kiedyś zdobywaniu wiedzy i poprawianiu bytu ludzkości. Dziś służy ona legitymizowaniu kłamstw polityków i szkodzeniu tejże ludzkości. Zamiast bronić nas przed zbrodniczymi planami ludobójstwa, uknutego przez twórców totalitarnego tworu, zwanego Unią Europejską i Nowym Porządkiem Świata (rządem światowym) większość naukowców i cała banda sprzedajnych autorów różnych rzekomo “antybzdurowych” blogów propaguje szkodliwe kłamstwa o nieistniejących syndromach i szkodliwości witamin oraz suplementów.

Ale to krótkowzroczna polityka. Nie nacieszycie się długo swoimi srebrnikami. Możecie być pewni, że i tym razem, dokładnie tak samo jak się to dzieje w bajkach dla dzieci, szatan wystrychnie was na dudka. Sprzedaliście swoje dusze i podpisaliście cyrograf własną krwią, powinniście jednak wiedzieć, jak kończą się wszystkie bez wyjątku interesy z diabłem. Nie dość, że nie dostaniecie tego, co wam obiecano, ale wasz zdradziecki przyjaciel z szyderczym śmiechem zostawi was i wasze potomstwo w piekle, w które zamieniacie naszą piękną ziemię. Zapomnieliście, że siedzicie na tej samej gałęzi co my wszyscy – reprezentanci tak przez was pogardzanej ludzkości. Kiedy ją podetniecie, spadniecie wraz z nami. Opryskiwanie nas z nieba oznacza, że i wy i wasze dzieci zostaniecie również opryskani. Wiatry usłużnie rozniosą tę truciznę po wszystkich zakątkach naszej planety, również tam, gdzie macie nadzieję stworzyć dla siebie rajskie i ekologiczne ogrody. I my i wy i wasze cudowne dzieci, wszyscy razem, będziemy jeść tę samą zatrutą chemikaliami i pozbawioną wartości odżywczych żywność GMO (bo to paskudztwo wkrótce rozsieje się po całej planecie, skażając i unicestwiając wszystko, co stworzyła natura i całe pokolenia rolników), pić zatrutą wodę, wdychać powietrze pełne toksyn, chorować na nowotwory i leczyć się zabójczą chemioterapią. Chyba nie jesteście aż tak naiwni, żeby sądzić, że dostarczą wam żywność i powietrze z innej planety. Spoko, wasi upadli mocodawcy mają was tam, gdzie wy macie nas.

A my?

My wbrew waszym knowaniom przetrwamy. Już niedługo wejdziemy w takie rejony wszechświata, w których panują wibracje zabójcze dla ludzi o niskich wibracjach duchowych i zacznie się masowe wymieranie “dinozaurów” – czyli was. Ale o tym napiszę osobno.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 38 »

Dlaczego zarówno religia jak i ateizm są zgubne dla duszy?

Opublikował/a astromaria w dniu 12/02/2009

Zwykle nie umieszczam na swoim blogu żadnych “gotowców” w postaci fragmentów książek, ale czasem temat jest tak ważny, że robię wyjątek. Dziś będzie relacja astralnego podróżnika, Roberta Monroe, który spotkał na swojej drodze dwie zmarłe osoby (a może raczej duszyczki). Jedna z nich nie miała pojęcia o tym, że zmarła, a druga, mimo że świadoma tego, co się jej przytrafiło, “utknęła” w martwym punkcie, ponieważ  spodziewała się zupełnie innego scenariusza niż ten, który się rozegrał.

Jest rzeczą oczywistą, że żaden ateista nie uwierzy w tę relację, ponieważ jest ona niezgodna z wiedzą naukową. Podobnie, nie uwierzy w nią żaden katolik, bo jest niezgodna z nauczaniem Kościoła. I tym sposobem, zarówno jedni, jak i drudzy, zasilają szeregi dusz, które nieświadome tego, co się z nimi dzieje rozpaczliwie pożądają ciała fizycznego, w którym mogliby kontynuować takie życie, jakie prowadzili dotąd. Niekiedy udaje im się “ukraść” ciało, należące do innej duszy. I tak właśnie dochodzi do większości opętań. Kościelne egzorcyzmy z reguły są nieskuteczne, ponieważ księża wypędzają duszę do piekła, czyli do do miejsca, którego ona panicznie się boi i gdzie za żadne skarby nie chce iść.

(…) Z początkiem cyklu snu wydostałem się z ciała, wychodząc poza fazę mniej niż zazwyczaj i uważnie kontrolując wszystko, co robię. Stwierdziłem, że znajduję się dokładnie tam, gdzie tego oczekiwałem, o ile rzeczywiście chciałem podjąć przerwany wątek na nowo – w obszarze szarości tuż poza punktem wyjścia z czasoprzestrzeni. Natychmiast odebrałem sygnał i zostałem pociągnięty w stronę domu na przedmieściach wielkiego miasta. Dom ten w mglisty sposób sprawiał wrażenie znajomego – szeroki i przestronny, lecz równocześnie całkowicie pozbawiony umeblowania. Poprzez frontową ścianę przeniknąłem do środka i w foyer natknąłem się na siwowłosą, niewysoką kobietę w wieku około pięćdziesięciu lat. Wędrowała po całym domu od pokoju do pokoju, a kiedy rozłożyłem ręce zagradzając jej drogę, wydawała się zaskoczona moją obecnością oraz tym że zwracam na nią uwagę.

„Czy przyszedłeś, aby ponownie zawiesić obrazy?” – zapytała.

Zaprzeczyłem i dodałem, że moje zainteresowanie zwraca się raczej ku jej osobie.

„Zdjęli wszystkie obrazy i wynieśli z domu. Z mojego domu! Teraz nikt nawet ze mną nie rozmawia”.

Zapytałem ją, dlaczego tu została. Dlaczego nie opuściła tego miejsca?

„To mój dom. Przynależę tutaj. I nie obchodzi mnie, że nikt nie zwraca już na mnie uwagi”.

Zapytałem ją, czy nie wyczuwa, że coś jest inaczej.

„Tylko to, że nikt nie robi tego, o co go proszę. Wszyscy ignorują mnie, zupełnie jakby mnie tutaj nie było”.

Zapytałem, czy pamięta moment umierania.

„Umierania? Oczywiście, że nie! Byłam chora, ale polepszyło mi się. W jednej minucie leżałam, a w następnej wiedziałam że wstałam i chodzę po domu”.

Zauważyłem, że nikt jej nie widzi, i że jest zupełnie sama. Podrzuciła głowę w górę.

„Nigdy mnie nie widzieli. Nigdy nie zwracali na mnie uwagi, nawet wtedy, gdy w pobliżu był William. Teraz, kiedy odszedł, ignorują mnie zupełnie”.

„Założę się, że nie będziesz mogła podnieść tego krzesła w jadalni” – powiedziałem. – „Twoja ręka przejdzie przez nie na wylot. Spróbuj!”

„To śmieszne!” – wykrzyknęła. – „Oczywiście, że mogę je podnieść. Zaraz ci pokażę”.

Próbowała kilkakrotnie, lecz za każdym razem jej dłoń przechodziła przez oparcie krzesła. Spojrzała na mnie ze zmieszaniem w oczach.

„Ja… ja nie wiem, co się dzieje. Myślałam, że to coś w rodzaju halucynacji, kiedy człowiek się starzeje. Ale… ty też spróbuj”.

Zademonstrowałem jej, iż moja dłoń tak samo jak jej przenika przez oparcie krzesła. Sprawiała wrażenie szczerze zdumionej.

„Masz ten sam problem!”

Ludzie mają ten problem, wyjaśniłem, kiedy ich fizyczne ciała umierają.

„Ale… ale ja przecież żyję!”

„Umiera jedynie ciało, powiedziałem. Jedynie ciało. Nie ty.”

Przez dłuższą chwilę zachowywała milczenie, lecz nie sprawiała wrażenia nadmiernie wstrząśniętej. W końcu spojrzała na mnie z niepokojem.

„Czekałam na powrót Williama, ale on nie wraca. I tak bardzo kocham mój dom. Wybudował go właśnie dla mnie. Nie chcę go opuszczać”.

Zasugerowałem, abyśmy wspólnie wybrali się na poszukiwanie Williama.

„Och nie, nie możemy tego zrobić! On odszedł pięć lat temu”.

Powtórzyłem moją propozycję dodając iż sądzę, że powinniśmy jednak spróbować. Spojrzała mi prosto w oczy.

„Czy ja… naprawdę nie żyję?”

Skinąłem głową.

„A czy ty jesteś… aniołem? Wcale nie przypominasz anioła. Wyglądasz całkiem normalnie”.

Zapewniłem ją, że jestem po prostu przyjacielem. Postąpiła krok do tyłu.

„Nie spotkałam cię ani razu! Wcale nie jesteś przyjacielem! Musisz być jednym z diabłów!”

Słysząc to nawet nie próbowałem jej przekonywać, że jest inaczej. Powiedziałem, że jest mi przykro, iż ją zaniepokoiłem i zacząłem się oddalać.

„Poczekaj! Poczekaj, proszę!”

Odwróciłem się i stanąłem bez ruchu. Obrzuciła mnie analitycznym spojrzeniem.

„Gdybyś rzeczywiście byt pomocnikiem Szatana, to raczej nie pozbyłabym się ciebie tak łatwo, prawda?”

Odparłem, że nie mam pojęcia, jako że nigdy nie spotkałem diabła.

„Byłam taka samotna… Czy naprawdę możemy odnaleźć Williama?”

Odparłem, że możemy spróbować. Sięgnąłem po jej dłoń i zacząłem unosić się ku sufitowi.

„Nie potrafię tego zrobić! Nie wiem jak! Twoja dłoń jest prawdziwa – czuję ją – ale nie umiem tak po prostu unosić się w powietrzu!”

Delikatnie uścisnąłem jej dłoń i już po chwili zaczęła z łatwością się wznosić. Z podniecenia aż się rozpromieniła.

„Och, jakie to zabawne! To tak właśnie wygląda bycie martwym? Proszę, proszę! A teraz chodźmy odszukać Williama. Czy będzie zaskoczony?”

Powoli zaczęliśmy wysuwać się bardziej i bardziej poza fazę. Pamiętałem poprzedni punkt, w którym się spotkaliśmy, wiele lat temu. Miało to miejsce w wydzierżawionym domu w okręgu Westchester, w którym chwilowo mieszkałem. Wciąż błądziła po tym domu w wiele miesięcy po swojej fizycznej śmierci. Wtedy zrezygnowałem z kontaktu i wycofałem się. Teraz wiedziałem co robić.

Utrzymywałem powolny ruch na zewnątrz, ponieważ przypuszczałem, że gdzieś po drodze William zostanie zwabiony tą przynętą i odbierze ją ode mnie. Ona jednak trzymała się mnie pewnie i z podnieceniem wykrzykiwała komentarze, kiedy przenikaliśmy przez wewnętrzne pierścienie Terytoriów Systemów Przekonań. William zaczynał mi imponować. Musiał znajdować się o wiele dalej niż to obliczyłem, opierając się na radiacji, jaką od niego wyczuwałem. Powinien być gdzieś tutaj. Lecz teraz jedynym miejscem, w którym mógł się znajdować, były fazy zewnętrzne. Dobrze ukrył swoje postępy przed żoną, to akurat było pewne.

Miałem właśnie zapytać ją o coś więcej na temat Williama, kiedy nagle zorientowałem się, że nie czuję już uścisku jej dłoni. Odwróciłem się natychmiast, ale towarzysząca mi kobieta zniknęła. Nie wyczuwałem choćby śladu jej radiacji. Przyszło mi do głowy, iż William rzeczywiście musi być bardzo dobry, skoro znajdował się tak daleko w zewnętrznych pierścieniach. Powróciłem do ciała fizycznego chcąc spokojnie to wszystko przemyśleć.

Kilka tygodni później spróbowałem ponownie. Sam proces zaczynał stawać się tak bardzo swojski i bezproblemowy, że czasami miałem kłopoty z wyraźnym określeniem, kiedy właściwie opuszczam swoje ciało. W dużym stopniu było to jak łagodne przenikanie z jednego stanu istnienia w drugi, podobne do zasypiania

i pozostawania przez cały ten czas świadomym. Wciąż wahałem się przed wykorzystywaniem do „krótkich skoków” metody szybkiego przełączania. Byłoby to bowiem tak, jakby chcąc dostać się z Newark do Kennedy wsiadało się na pokład Concorde’a!

W głębszym obszarze szarości oczekiwał na mnie kolejny sygnał. Wydawał się jednak zbyt prosty; zacząłem się zastanawiać, czy aby przypadkiem źle go nie odczytuję. Chciałem właśnie udać się w stronę sygnału, kiedy nagle usłyszałem czyjeś wołanie. Odwróciłem się i ujrzałem dziwaczną poświatę. Po chwili przybrała ona kształt niewielkiego mężczyzny w średnim wieku, o ostrych rysach twarzy. Jego wargi wykrzywione były w wyrazie niezadowolenia.

„Hej, ty – dokąd tak pędzisz?”

Wiedziony ciekawością, ale nie bez pewnej dozy ostrożności, zbliżyłem się do niego.

„Dokąd pędzisz?”

„Cześć”.

„W pogoni za tajemnicami wszechświata, czyż nie tak?”

„No cóż, chyba można by to tak określić”.

„Powodzenia! Ja mam wystarczająco trudne chwile nawet bez szukania czegokolwiek”.

„Co się właściwie stało?”

„Co się stało? Wziąłem i umarłem, oto co się stało!”

„A cóż w tym widzisz takiego złego?”

„Nic, z wyjątkiem tego, że z pewnością nie byłem do tego przygotowany”.

„Może nigdy nie jesteśmy na to przygotowani”.

„Ja mogłem być, ale nikt mi nie powiedział! Nikt mi nie powiedział, że tak to właśnie będzie wyglądało! Te dranie wrzeszczący o wrotach do niebios, ogniu piekielnym i wiecznym potępieniu – nawet nie wiedzieli, o czym właściwie gadają! W każdym razie życzę ci powodzenia, ale swoją drogą mogli mi powiedzieć jak to naprawdę jest, zamiast częstować taką furą bzdur!”

„Słuchaj, jaki właściwie masz problem?”

„Jaki problem? Rozejrzyj się dookoła – to jest właśnie problem!”

„Przecież nie ma tu niczego, co można by zobaczyć. Tylko zwykła, głęboka ciemność”.

„O tym właśnie mówię! Nie ma tu niczego, absolutnie niczego! Czy wiesz, że jesteś pierwszą osobą, jaką tu spotykam? Wszędzie pustka – ale to całkowita pustka – i nagle pojawiasz się ty!”

„Przykro mi, że jesteś rozczarowany”.

„Jesteś taki jak ja, co?”

„Jak ty? Co masz na myśli?”

„Umarłeś – po prostu umarłeś – i nie wiesz, co do cholery dalej robić!”

„To nie jest zupełnie tak…”

„Och, daj spokój. Jesteś albo martwy, albo nie!”

„Jestem całkowicie pewny, że nie jestem”.

„Że nie jesteś martwy?”

„Właśnie”.

„A więc co ty tu właściwie robisz, do diabła?”

„To raczej długa historia”.

Spojrzał na mnie z wyraźnym oburzeniem.

„Nie byłbyś tutaj, gdybyś nie był martwy!”

„To trochę bardziej skomplikowane”.

„Więc opowiedz mi o tym. Hej, już wiem! Ktoś cię przysłał!”

„Nie, nikt mnie nie przysłał. Po prostu tędy podróżowałem. Powiedz mi, jak to się stało, że umarłeś?”

„Oni mnie do tego zmusili, oto jak to się stało! Leżałem w szpitalu całymi tygodniami… Chciałem do domu, lecz trzymali mnie tam bez końca i tylko wtykali we mnie wszystkie te rurki i igły. Tak więc pewnej nocy po prostu je wszystkie powyrywałem. Było to na nocnej zmianie – nocami nigdy nikt nie przychodził zobaczyć, jak się czuję, dasz wiarę?”

„I co się stało potem?”

„Zacząłem kaszleć, a potem przestałem. Pomyślałem – no dobra, czas zwlec się z tego łóżka i wynieść stąd na dobre. Musiałem chyba podskoczyć, bo przeniknąłem przez sufit i przez cały czas się unosiłem, dopóki nie znalazłem się tutaj. Wiesz, kiedy tak przenikałem przez ten sufit, to już wiedziałem, że nie żyję. Całkiem sprytnie, co?”

„Owszem. Może powinieneś udać się razem ze mną”.

„Chciałbyś mi pomóc? Ty? Dlaczego?”

„To powinno być lepsze niż pozostanie tu na zawsze”.

„Ależ to się wszystko cholernie pomieszało! Nie ma nieba… nie ma piekła. Nic. Po prostu pustka!”

„Pozwól więc, że ci pomogę. Ujmij mnie za rękę”.

„Nie! Za każdym razem, kiedy ktoś usiłował mi pomóc, wynikały z tego jedynie kłopoty! Wynoś się stąd!”

„Nie zmuszam cię do niczego. Próbuję być jedynie pomocny”.

„I trzymaj swoje łapy z daleka! Zjeżdżaj!”

„Dobrze, już dobrze. Jak sobie życzysz”.

„No dalej, już cię tu nie ma! I zmuś kogoś, żeby powiedział ci prawdę! Nie daj się nabrać na żadną pustą gadaninę! Nikt mi nie powiedział… a mogliby! Wysłuchałbym – ale nie! Teraz muszę połapać się w tym wszystkim sam, a niech mnie diabli jeżeli wiem, jak to zrobić! Nie wiem nawet od czego zacząć…”

Wycofałem się, a dziwaczna poświata zaczęła blednąc. Kiedy powróciłem tam później, już jej nie było. Od tamtej pory wciąż się zastanawiam, w jaki sposób uzyskał pomoc. Czasami co za dużo, to niezdrowo.

[Robert Monroe - "Najdalsza Podróż", Rozdział IX: "Trudna droga" (fragment)].

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , | Komentarzy: 54 »

Egzorcyzmy Emily Rose a właściwie Anneliese Michel

Opublikował/a astromaria w dniu 05/12/2008

Jakiś czas temu obejrzałam w państwowej i ogólnopolskiej telewizji film o egzorcyzmach Anneliese Michel. Podobno Polska nie krajem wyznaniowym, tak w każdym razie jest napisane w naszej Konstytucji, gwarantującej nam rzekomo rozdział Kościoła od państwa. Tak jest napisane, ale nikt się tym nie przejmuje. Przysłowiowy obywatel zapytany na ulicy bez zająknięcia się wyrecytuje formułkę, że Polska jest krajem katolickim, a władza nie robi zupełnie nic, żeby to nie tylko błędne, ale i szkodliwe przekonanie zmienić. Wyemitowanie rzeczonego filmu w TVP2 jest najlepszym dowodem na to, kto naprawdę w Polsce rządzi i kto kształtuje światopogląd narodu.

Film nie został opatrzony żadnym „racjonalistycznym” komentarzem. Wręcz przeciwnie, komentatorami byli wyłącznie „eksperci” najlepiej znający się na rzeczy, czyli księża egzorcyści, i to ci najbardziej znani ze swoich fundamentalistycznych poglądów.

(część I filmu, reszta jest tutaj)

Później obejrzałam jeszcze film fabularny pt. “Egzorcyzmy Emily Rose” czyli zamerykanizowaną wersję historii Anneliese Michel.

Już dawno zapowiadałam, że napiszę o tym kilka słów, ale jakoś nie mogłam się zmobilizować, żeby to zrobić. Dziś jednak dostałam maila od pewnej panny, a w nim takie zdanie: „Po ‘Egzorcyzmach Emili Rose’ nie spałam przez miesiąc”. Jak się domyślam – ze strachu. I o to właśnie chodzi, gdyby ktoś chciał wiedzieć.

Wbrew temu, co próbują wmawiać światu racjonaliści opętanie nie jest chorobą psychiczną. Są na tej ziemi rzeczy, o których nie śniło się filozofom. Wyjaśnianie tego fenomenu chorobą psychiczną jest totalną głupotą, ale chyba nikogo nie powinno już dziwić, że właśnie głupota jest mądrością „racjonalistów”. Wystarczy uważnie obejrzeć film oraz zdjęcia maltretowanej przez „siłę nieczystą” Annelise, żeby pozbyć się nierozsądnych „racjonalistycznych” wierzeń.

Anneliese Michel opętał kościelny egregor, byt, którego zadaniem jest pilnowanie stada, zapędzanie zbiegłych owieczek z powrotem do kościelnej zagrody i (jak widać na tym przykładzie) wynajdowanie sposobów pozyskiwania nowych dusz. Nie ma lepszego psa stróżującego dla religii niż lęk. Kapłani stale powtarzają, że owieczki są bezpieczne tylko pod ich opieką, bo cały świat jest grzeszny i skazany na wieczne potępienie. Jeśli słowa przestają działać, recepta na zaradzenie problemom jest prosta: wystarczy opętać jedną z owieczek, zrobić przerażający spektakl z jej udziałem i w końcu doprowadzić do jej śmierci, a to zagwarantuje, że do kościoła będą walić nieprzebrane tłumy.

Rzecz jasna ten miły egregor „szanuje wolną wolę”, więc zanim opęta, grzecznie spyta, czy może. A jakże, może, przecież to prawdziwy zaszczyt stać się męczennikiem za wiarę.

Matka Annelise wspomina, że rzekoma Matka Boska (a tak naprawdę kolejny religijny egregor) powiedziała do jej córki w czasie spaceru takie słowa: Jest bardzo wielkim cierpieniem mojego serca, że w tym czasie bardzo wiele dusz trafia do piekła. Trzeba czynić pokutę: za księży, za młodzież, i za twoją ojczyznę. Czy chciałabyś podjąć pokutę za te dusze, żeby tak wiele ludzi nie ginęło w piekle? Czy chcesz czynić pokutę za te dusze, które inaczej będą potępione na wieczność? Masz trzy dni na zastanowienie się, czy to przyjąć, czy odrzucić.

Matka próbowała ją odwieść od tego pomysłu mówiąc „nie możesz tego zrobić”, ale Annelise powiedziała: Mogę. Jeśli ja nie zrobię teraz tego, co powiedziała mi matka boża, to będę winna, że tak wiele dusz pójdzie do piekła i będą na wieczność potępione, wtedy i ja będę winna.

Który szanujący się katolik nie podejmie takiej misji?

Film o Emily Rose kończy się komentarzem, że do grobu Emily ciągną pielgrzymki i że jej bolesna misja przyniosła zbawienne skutki: kościoły zapełniły się wiernymi. I o to przecież chodziło, prawda?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 32 »

Diabeł – jest, czy go nie ma?

Opublikował/a astromaria w dniu 05/12/2008

Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu – Fryderyk Nietzsche

Z powodu diabła obrywam po głowie ze wszystkich stron.

Nie wierzę w diabła, co napisałam w kilku miejscach. I zaraz pewien bardzo uczony facet zarzucił mi nieuctwo, czyli nieznajomość mitologii, historii i w ogóle ciemnotę. Czyżby etnografowie wierzyli, że przedmiot ich badań istnieje realnie, a nie tylko w głowach prostego i zabobonnego ludu?

Swoje oburzenie wyrażają też katolicy, powtarzając w kółko i bezrefleksyjnie, jak jakieś nakręcone katarynki, że największym sukcesem diabła ma być fakt, że zdołał wmówić ludziom, iż nie istnieje.

Kto to wymyślił? Autor!! Autor!!!

Ależ moi wy złoci, jest zupełnie odwrotnie: największym sukcesem diabła (a raczej kościelnego egregora) jest to, że wmówił ludziom, że istnieje!

Gdyby nie rzekomy diabeł, każdy czułby się osobiście odpowiedzialny za podłość i zło, które czyni bliźnim i miałby z tego powodu wielki i bolesny problem ze swoim sumieniem. A dzięki diabłu nie ma żadnych problemów. Zrobiłeś coś złego? Nie martw się, uległeś tylko podszeptom kusego. To nie twoja wina. Śpij spokojnie i nie dręcz się niepotrzebnie wyrzutami sumienia.

DLACZEGO LUDZIE NIE MYŚLĄ????????????

Czy człowiekowi można wmówić naprawdę wszystko? Czy człowiek musi łykać każdą głupotę jak jakiś bezmyślny odkurzacz?

Jest oczywiste, że jeżeli KRK żyje z tego, że zwalcza diabła, jest zainteresowany tym, żeby aby ludzie w niego wierzyli i żeby szatańska potęga ich przerażała tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Co KRK zrobiłby bez grzechu , diabłów i swoich egregorów? Z czego by żył?

Na czym dorobiliby się statusu gwiazd showbusinesu najwięksi kościelni egzorcyści?

Do czego w końcu potrzebny byłby zbawiciel, gdyby nie było grzechu pierworodnego?

Kto by naganiał owieczki do kościelnej zagrody gdyby nie diabły, demony i wszechobecny grzech?

Jaki wreszcie byłby sens istnienia tej instytucji?

Diabeł musi istnieć! Nawet, jeśli jest postacią całkowicie fikcyjną.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , | Komentarzy: 19 »

Będę egzorcyzmowana z ambon kościelnych i naukowych katedr

Opublikował/a astromaria w dniu 14/09/2008


Przeniesione ze starego bloga (2008-01-12 22:48:27)

Papa BXVI ogłosił właśnie, że w obliczu stale narastającego zagrożenia ze strony szatana, co objawia się coraz bardziej panoszącym się zainteresowaniem okultyzmem każdy biskup musi dysponować oddziałem solidnie przygotowanych do pracy egzorcystów. Ich zadaniem będzie walka ze “szczególnie jaskrawymi przejawami bezbożności”.

Bardzo ciekawa jestem, jak się ta walka będzie odbywała i jakie będą kryteria określania stopnia tej bezbożności.

Czy bojówki BXVI będą napadały znienacka na pracujących spokojnie w swoich biurach astrologów, wróżki, pisarzy pokroju Dana Browna i J. K. Rowling oraz na małolaty czytające Harrego Pottera? Czy będą zlewać ich strumieniami wody święconej ze strażackich sikawek i okładać po głowach krucyfiksami? A może będą czekały, aż sami się oni zgłoszą z prośbą o wygnanie z nich złego ducha, namawiającego ich perfidnie do zajmowania się tą bezbożną działalnością? A co, jeśli okażą się wyjątkowo zatwardziali w swej grzeszności i nie zechcą się dobrowolnie wyegzorcyzmować? Czy konieczne okaże się powołanie całej siatki szpiegów oraz donosicieli, wynajdujących i demaskujących „szczególnie jaskrawe przejawy bezbożności”? No a co wreszcie, jeśli okaże się to niezgodne z konstytucją lub innymi aktami prawnymi? Czy bojówki egzorcystyczne staną ponad prawem (bo przecież prawa boskie stoją ponad ludzkimi), czy może będą musiały uznać jego wyższość? A jeśli zajdzie ta druga okoliczność, to czy sens ich istnienia nie zostanie ostatecznie pogrzebany?

Jeszcze nie zdążyłam dojść do równowagi po tym strasznym szoku, a tu kolejny: blog wyznawców nauki aż się trzęsie od lamentów nad kondycją intelektualną narodu polskiego. Jakiż jest powód ich rozpaczy? Ano w noc sylwestrową, tuż przed północą, gdy naród albo kiwał się upojony do nieprzytomności szampanem oraz wódecznością, albo wypuszczał w niebo kilogramy chińskich sztucznych ogni, w państwowej telewizji pokazali jakąś obficie przysypaną confetti wróżkę, prezentującą wróżbę na nadchodzący rok oraz horoskopy dla wszystkich znaków zodiaku.

No jak tak można? No jak?

Czyż nie można było zadać poważnego pytania o przyszłość świata powszechnie szanowanemu futuryście, socjologowi lub innej uczonej osobistości w grubych okularach? Kto pozwolił pokazywać w tę noc jakąś wróżkę? I jak naród mógł to znieść bez sprzeciwu? Przecież tym samym dokonano obrazy moralności publicznej, zupełnie, jakby ktoś w szklanym okienku pokazał goły zadek! Przecież pokazując w noc sylwestrową wróżkę, a nie profesora, dokonano obrazy majestatu Jaśnie Pani Polskiej Nauki!

I nie pytaj się głupkowato: “a że niby co można oglądać w Sylwestra, będąc na bani i mając bąbelki w mózgu lub cierpiąc z powodu noworocznego kaca? Wykład z fizyki kwantowej?”

Rotfl!

Ludzie, trzymajcie mnie! Czy wszyscy fundamentaliści światopoglądowi to kompletni idioci z rozdętym ponad miarę poczuciem ego, pozbawieni choćby odrobiny poczucia humoru oraz dystansu do swojej nadmuchanej jak balon (rzekomej) ważności? A może to przejaw zapału neofity, pierwszego w swoim rodzie, który dorobił się prawa do posługiwania się literkami mgr przed nazwiskiem?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , | 1 komentarz »

Jeszcze jeden dowód na to, że komuna i religia to taki sam totalitaryzm

Opublikował/a astromaria w dniu 13/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2007-10-12 16:23:47)

Oto fragment artykułu z “Przeglądu”:

Przypominają się lata słusznie minione… Do dziś wśród dawnych uczestników festiwalu w Jarocinie krąży wyniesione z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego nagranie wideo, w którym funkcjonariusze usiłowali zgłębić tajniki polskich subkultur młodzieżowych, obserwując jarocińską imprezę. Można się przy tym bawić jak przy niezłym kabarecie. Komentujący zabawę młodzieży milicjant lektor przechodzi samego siebie, mówiąc, że fani muzyki metalowej to sataniści, którzy w swoich obrzędach używają dwóch krzyży: „mały, symbolizujący Kościół, który to w końcowej części obrzędu bywa spalony na znak ginącej potęgi wiary chrześcijańskiej, i drugi duży, odwrócony, który symbolizuje rosnącą potęgę szatana i jego wyznawców”. Mało tego! Słuchacze muzyki metalowej „na rytualnym ołtarzu” nożem zabijają zwierzę, naznaczają się jego krwią, mieszają ją z winem, które piją, potem zaś wyrywają ofierze serce, a wszystko to pośród poustawianych wszędzie trumien i czaszek. Ważne – funkcjonariusz nie miał złudzeń – że „msza rozpoczyna się o godzinie 23 i jej kulminacyjnym momentem jest godzina 24, kiedy następuje wywołanie szatana”… Wygląda na to, że te żałosne kpiny, obśmiane na wszystkie strony, to wzorce dla Nowaka i oczekujących na jego rewelacje z wypiekami na twarzy wiernych giermków IV RP.

Jak widać, mój idol Rysiu Nowak mógłby działać zarówno w czasach terroru komunistycznego, jak i w czasach terroru świętej inkwizycji i w obu tych systemach robiłby dokładnie to samo. Nie trzeba wprowadzać nawet najdrobniejszych korekt, żeby idealnie pasował zarówno do jednego, jak i drugiego totalitaryzmu.

Czym różni się relacja funkcjonariusza socjalistycznej milicji ostrzegającego przed zagrożeniami dla ideowej czystości “młodzieży socjalistycznej” od relacji katolickiego demagoga, wypisującego totalne brednie na stronie ostrzegającej przed zagrożeniami dla “wiary”?

Czym różni się mentalność komunistycznego sługusa od mentalności sługusa Kościoła i IV RP?

Jak widać – zupełnie niczym!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , | Zostaw Komentarz »