Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Posty oznaczone jako ‘Biblia’

Najgroźniejsza sekta apokaliptyczna świata

Opublikował/a astromaria w dniu 13/07/2009

Przed sektami przestrzegają nas właściwie wszyscy – zarówno racjonaliści, jak i członkowie innych sekt apokaliptycznych, którzy oczywiście, we własnym mniemaniu, żadną sektą nie są. Mamy się sekt bać i pod żadnym pozorem nie dać się złapać w ich sidła. W Polsce panuje swoista psychoza antysektowa, która sprawia, że biedne dzieci nie śpią po nocach i boją się puścić maminej spódnicy.

A tymczasem…

Tymczasem nikomu nie przyjdzie do głowy, że sekta może nadejść w biały dzień i w majestacie nauki.

Tak kochani!

Ale może najpierw wyjaśnijmy sobie, czym są sekty apokaliptyczne.

Przede wszystkim głoszą one przekonanie, że są w posiadaniu jedynej prawdziwej recepty na godne, miłe Bogu życie i że znają jedyną objawioną przez samego Boga prawdę, co gwarantuje ich członkom zbawienie i przetrwanie bez najmniejszego uszczerbku „czasów ostatecznych”, które – zgodnie z zapowiedzią Apokalipsy – zmiotą z powierzchni ziemi całą pogrążoną w grzechu śmiertelnym resztę ludzkości.

Podobną, iście średniowieczną mentalność prezentują tzw. „racjonaliści”, którzy we własnym przekonaniu są istnymi twierdzami oświeconej słuszności i płynącej z rozumu nieomylności, otoczonymi zewsząd przez zdziczałe hordy żyjących w błędzie jakichś przerażających niczym mityczne kilkugłowe potwory „innych”, czyli złych sekciarzy i wierzących w zabobony nieokrzesanych głupców. Co więcej, głoszą oni własną apokalipsę, nie religijną lecz naukową. Według ich „racjonalistycznej” wersji przyszłości ludzkość skazana jest na zagładę nie z powodu gniewu Boga, lecz furii Matki Natury, udręczonej przez śmiecących i smrodzących bez umiaru bezmyślnych ludzi, niezdolnych do refleksji i powstrzymania swojego rozpasanego konsumpcjonizmu.

Według tych dwóch skrajnych światopoglądów (zafiksowanych na dualistycznym postrzeganiu świata) sekty są wszędzie i wszystko jest sektą. Właściwie każdemu człowiekowi, każdemu nurtowi filozoficznemu i każdej dziedzinie ludzkiej działalności można przypiąć łatkę „sekty”. Psychozie tej (zapewne pod wpływem nacisków społecznych, przede wszystkim ze strony KRK) ulegli również autorzy „Raportu o sektach” MSWiA. W klasyfikacji tej sektą jest każda religia (rzecz jasna poza katolicyzmem), grupa propagująca ekologię, alternatywne podejście do ekonomii, psychoterapii, zdrowia i diet, różnego autoramentu badacze „niewyjaśnionego” i alternatywnej historii oraz obecnej kondycji świata (tzw. „teorii spiskowych”), niekonwencjonalna edukacja (np. szkoły steinerowskie)… właściwie wszystko, co nie jest „oficjalne” i jedynie-słuszne. [Na marginesie: mnie najbardziej podobają się „sekty konwertystyczne – przekonane o możliwości uczynienia świata lepszym poprzez zmianę człowieka, misyjną działalność moralizatorską i wychowawczą” – oj, jakież to groźne, jak można wierzyć w lepszy świat i propagującą go edukację, prawda?]

Gdybyśmy przyjęli, że wszystkie grupy głoszące podobne przekonania są sektami i z tego powodu muszą być wyeliminowane z życia, ustałby wszelki rozwój i postęp, ponieważ tworzenie nowych teorii i metod postępowania musiałoby zostać uznane za „sektę” i zakazane, a my zostalibyśmy na wieki wieków skazani wyłącznie na to, co już mamy i czego zmieniać nie wolno. Raczej mało pokrzepiająca wizja przyszłości, ale jakże stara i dobrze nam znana. Na szczęście niemożliwa w realizacji: gdybyśmy się jej trzymali ludzkość do dziś nie wyszłaby z jaskiń.

Za sprawą tego całego antysektowego jazgotu nawet nie zauważyliśmy, jak po uszy wpadliśmy w szpony wszechświatowej i najbardziej destrukcyjnej sekty apokaliptycznej, jaką w ogóle można sobie wyobrazić. Jest ona niewyobrażalnie groźna dlatego, że głosi zasady mające obowiązywać wszystkich bez wyjątku obywateli naszej planety, a co więcej, jest popierana nie tylko przez prawie wszystkie rządy świata i Kościoły, ale przede wszystkim przez będącą dziś „wiodącą siłą narodów” naukę (mało kto zdaje sobie sprawę z faktu, jak bardzo – za sprawą „sponsorujących” uczelnie korporacji – dzisiejsza nauka staje się skorumpowana, sprzedajna i niegodna zaufania).

Chyba wszyscy już się domyślili, że chodzi o sektę „Globalnego ocieplenia” (GO), założoną przez Ala Gore’a, uhonorowanego za swe wysiłki nagrodą Nobla (stary, poczciwy Nobel nie po raz pierwszy przewraca się w grobie patrząc na to, co wyprawiają jego kontynuatorzy). Przestrogi patriarchalnego Boga Ojca, straszącego w Starym Testamencie zagładą całego grzesznego świata nie zdały się na nic, ludzkość ani trochę nie przejęła się jego gniewem (a niby jak miała się przejąć, skoro to nie ludzie rządzą tą planetą, to nie obywatele mają wpływ na to, co się tu dzieje), więc dla odmiany przyszła pora na pogróżki Bogini. Matka-Natura oświeciła Ala Gore’a, powierzając mu misję podobną do tej, którą otrzymał Noe i przekazując mu zbawienną prawdę o tym, że jeśli natychmiast i całkowicie nie oczyści atmosfery z dwutlenku węgla, ludzkość zginie w straszliwych kataklizmach: od niewidzianych nigdy wcześniej mega-powodzi i fal tsunami, po niewyobrażalne susze i upały, a nawet trzęsienia ziemi i inne, nie mające jakiegokolwiek związku z atmosferą zjawiska. I zupełnie jak nasz patriarcha Noe Ale Gore wygłasza ze wszystkich możliwych trybun ostatnie ostrzeżenie dla ludzkości: jeśli nie przestaniecie oddychać i płodzić następnych pokoleń oddychających i zatruwających atmosferę emiterów CO2, kara za to będzie straszliwa, w postaci nieopanowanego gniewu Matki-Natury, która zmiecie was wszystkich z powierzchni ziemi.

O ile tradycyjne sekty mają tylko jedną, ale za to w miarę bezpieczną radę: izolujcie się od złego świata i żyjcie po bożemu, o tyle sekta GO głosi zasady zdecydowanie groźne: konieczność znacznej redukcji, a nawet całkowitej eliminacji, „ludzkich pasożytów”, co należy przeprowadzić każdym dostępnym sposobem. Są już opracowane i gorąco propagowane „naukowe” metody przeprowadzenia radykalnej depopulacji, stworzono też plany masowych przesiedleń tych niedobitków, które będą miały czelność przeżyć.

Największą zgrozą przejmuje świadomość, że plan ten popierany jest przez naukowców reprezentujących wiodące w świecie uczelnie wyższe i przywódców najpotężniejszych państw świata.

Jak zwykle ujawnia się tu cała przewrotność elit, którym się wydaje, że są właścicielami tej planety i że ludzkość istnieje tylko dla ich wygody i dobrobytu. Pisałam wielokrotnie o tym, że owe elity i kierowane przez nie korporacje kierują się wyłącznie żądzą doraźnego, natychmiastowego i egoistycznego zysku, za nic mając środowisko naturalne czy dobro ludzi, którzy na ich dobrobyt pracują niemal niewolniczo.

Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie. [Victor Lebow]

To elity potrzebują „konsumpcjonizmu jako stylu życia” oraz „konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie”, ale winą za zaistniały z powodu tych „potrzeb” stan planety i świata obciążają tych, którzy w rzeczywistości są ofiarami tej strategii, czyli konsumentów owych bubli, wbrew swej woli i intencjom zmuszanych do wyrzucania dóbr, które z definicji powinny być trwałe. Powinny być, lecz nie są, bo gdyby były korporacje nie osiągałyby pożądanych zysków.

Sekta GO, niedwuznacznie kierowana przez światowe elity finansowo-przemysłowe arbitralnie uzurpuje sobie prawo do zaprowadzenia w świecie porządku według własnego uznania i według ustanowionych przez siebie norm prawnych, całkowicie niezgodnych z uregulowaniami prawnymi poszczególnych państw świata, Unii Europejskiej i Konstytucji USA. Czyż masowe ludobójstwo, choćby nawet dyktowane „najszlachetniejszymi intencjami”, takimi jak konieczność (rzekomego) ratowania środowiska naturalnego, może być zgodne z prawem?

Żadna sekta apokaliptyczna nie głosiła tak bezwzględnych praw i żadna nie osiągnęła tak potężnych wpływów jak sekta GO. Ale zanim nas wszystkich zgładzą, najpierw pozbawią nas wszelkiej własności. Zaczną od drakońskich podatków za emisję nieszkodliwego, a nawet pożytecznego dla natury CO2, potem złupią nas za prawo do korzystania z wody, następnie pod pretekstem chronienia natury przesiedlą do ściśle wyznaczonych i ogrodzonych miast, a w końcu zamienią w grupkę zachipowanych i kontrolowanych medykamentami ogłupiałych i bezwolnych niewolników. Bądźmy więc cisi i pokorni, a „nagroda” nas nie minie.

Powodzenia!

PS. Hitler odkrył, że film jest świetnym narzędziem propagandowym. Oprócz (rzekomo) dokumentalnej „Niewygodnej prawdy” mamy też demagogiczne filmy fabularne. Oto jeden z nich, którego premiera była świętowana z pompą na całym świecie!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , | Komentarzy: 59 »

Msza (nie)święta

Opublikował/a astromaria w dniu 29/06/2009

Ta notka jest uzupełnieniem poprzedniej. Pisałam o krwawych i pedofilskich rytuałach satanistycznych i o tym, że wzmianki o nich można znaleźć jedynie na stronach fundamentalistów chrześcijańskich, którzy (pod warunkiem nawrócenia się na katolicyzm) obiecują ratunek i zbawienie od tego „grzechu”. Żeby było zabawniej, obiecują nam również wybawienie od knowań Iluminatów i projektantów Nowego Porządku Świata.

Naiwny, kto w to uwierzy. Nieszczęsna owieczka, która będzie szukać ratunku w rzeźni.

Jak Wam się z tym kojarzy msza „święta”?

Czyż nie występuje tam picie krwi i jedzenie ludzkiego mięsa? Powiecie pewnie, że to TYLKO SYMBOL. No dobrze, ale symbol czego właściwie? Skąd wziął się pomysł, że spożywanie ciała i picie krwi Zbawiciela-człowieka – nie ważne, czy symboliczne, czy zupełnie realne – ma mieć zbawienne działanie duchowe? Przecież to jest kanibalizm i wampiryzm! W jaki sposób kultywowanie kanibalizmu mogłoby mieć jakiś duchowy, zbawczy sens?

Ktoś, kto należy do KRK i od urodzenia uczestniczy we mszy w ogóle nie widzi koszmaru tego „symbolu”. Żeby go dostrzec trzeba spojrzeć na to z czystym, wolnym od zniewolenia umysłem, a wtedy można doznać szoku. Jak to możliwe, żeby uważająca siebie samą za cywilizowaną religia lansowała takie praktyki, a lud wierzył, że uczestniczy w ŚWIĘTEJ ceremonii?! Co jest świętego w jedzeniu ludzkiego mięsa i piciu krwi, nawet jeśli robi się to tylko „symbolicznie”? Symbole mają potężną moc, a prasa światowa nie raz donosiła, że bardzo pobożnym osobom opłatek zamienia się niekiedy w ustach w mięso – co gorsze – w mięso ludzkie! Czyż to nie prawdziwy horror?

Ale to nie koniec. Kościół ma na sumieniu jeszcze coś, co przez całe lata starannie ukrywał, a pomagała mu w tym „naukowa” teoria syndromu fałszywych wspomnień. Każdy, kto ośmielał się dawać świadectwo przeciwko klerowi traktowany był jak osobnik cierpiący na urojenia lub podły oszczerca. Wszystko to działało, ale do czasu. Nie da się dłużej ukrywać tej straszliwej prawdy, a jej ujawnienie może stać się początkiem końca tej – powiem to wprost – instytucji satanistycznej. Dziś Kościół chwieje się w posadach z powodu wychodzących na jaw jego przerażających zbrodni, jakby żywcem wyjętych z wyznań Bogini Matki. W Wielkiej Brytanii, a szczególnie w Irlandii odkryto i podano do wiadomości publicznej, że pod prowadzonymi przez KRK domami dziecka znajdują się wielkie cmentarzyska dzieci. Okazało się, że istniały tam też izby tortur, w których te dzieci były katowane. I w ten sposób została dowodnie potwierdzona powszechna wśród kleru pedofilia. I to właśnie ta pedofilia stanie się początkiem końca Kościoła. Gdyby wszystkie ofiary wykorzystywania seksualnego wystąpiły z pozwami (na razie wystąpiła tylko część), to KRK stanie się w jednej chwili bankrutem. I nie pomoże, bo stopnieje jak śnieg na wiosnę, potężny majątek Watykanu, w którym nota bene, nasz biskup Peltz żyje sobie niczym udzielny władca, mając do dyspozycji wielkie i luksusowe mieszkanie oraz wikt i opierunek za darmo (ciekawe, czy dostarczają mu również dzieci, żeby nie cierpiał samotności). Takie to „surowe kary” spotykają kościelnych pedofilów…

To wszystko, o czym napisałam jest dowodem, że KRK jest i zawsze był SEKTĄ SATANISTYCZNĄ. Proszę to sobie teraz porównać w wyznaniami Arizony Wilder: mówi ona o rytualnej pedofilii i o piciu krwi, a nawet jedzeniu mięsa ludzi. Czyż nie kojarzy się wam jedno z drugim?

Ja wiem, że większości trudno będzie uwierzyć w historię opowiedzianą przez Arizonę, ale postarajcie się przyjąć to z otwartym umysłem i samodzielnie rzecz przemyśleć. Nie ma dymu bez ognia. Owe gadzie istoty znane są na całym świecie, wspomina o nich wiele ludów i mnóstwo mitów.

Wiarę w jakiego „boga” lansuje Kościół Katolicki? Czyż istota duchowa i doskonała może żądać krwawej ofiary ze swojego syna?

Takich rzeczy może żądać tylko albo sam Szatan (jeśli w ogóle istnieje), albo upadłe istoty z kosmosu, okupujące naszą planetę, o czym mówi wiele źródeł (channelingi!), w tym Arizona Wilder i David Icke.

Nie miejcie jednak złudzeń – ateizm też was nie uratuje, bo jest drugą stroną tego samego medalu. Ateiści już pokazali, co potrafią. Ich ludobójstwo będzie jeszcze bardziej spektakularne, bo „naukowe” i perfekcyjnie zaplanowane. Obozy FEMA są dziełem ateistów.

Świat jest inny niż myślisz

Cywilizacja śmierci kontra katolicka cywilizacja miłości

Kilka cytatów ze „świętej” księgi wypowiedzianych przez „boga miłości”

Kosmiczny spam

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , | Komentarzy: 150 »

Zapraszam do Radia Wolne Media

Opublikował/a astromaria w dniu 27/06/2009

Zapraszam do słuchania radia Wolne Media, które porusza tematy, których maintreamowe środki przekazu raczej unikają i gra muzykę niekomercyjną, której w nie usłyszycie w żadnych “zetkach” ani innych, podobnych komercyjnych ogłupiaczach. Miałam przyjemność pogawędzić sobie z redaktorem Maurycym Hawrankiem o autorytetach, ideologiach i wolności, a kto jest ciekaw, do jakich wniosków wspólnie doszliśmy, może posłuchać w niedzielę o godzinie 19, zapraszam.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 24 »

Tłuc, czy wychowywać bezstresowo?

Opublikował/a astromaria w dniu 14/04/2009

Za każdym razem, gdy tylko ktoś wspomni w towarzystwie lub na forum dyskusyjnym o wychowaniu bez bicia i przemocy, natychmiast jakiś inny ktoś z ironią rzuca hasło „wychowanie bezstresowe, hahaha” i już po chwili wybucha straszna awantura. Wrogowie „bezstresowego wychowania”, którzy, co oczywiste, są zwolennikami domowej przemocy, wpadają w istny amok, stając się głusi jak pień na wszelkie argumenty, a najbardziej na ten, że jest jeszcze trzecia opcja do wyboru.

Tytułowe pytanie jest tak samo „mądre”, jak to, czy lepiej być wierzącym czy ateistą. Na oba odpowiadam tak samo: obie opcje są błędne, ponieważ reprezentują przeciwstawne skrajności.

Wszystko jest podwójne; wszystko ma swoje bieguny; wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem; podobne i niepodobne są tym samym; przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze, lecz różne w stopniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić (IV Prawo Hermetyzmu, Kybalion)

Każde z tych wychowawczych przeciwieństw wydaje takie same owoce: zarówno dzieci bite, jak i wychowywane bezstresowo są nieprzystosowane do życia, zalęknione i pozbawione poczucia własnej wartości.

Przeglądając w Internecie różne opinie na temat wychowania łatwo zauważyć, że poglądy autora zależą od jego światopoglądu. Katolicy nawołują do trzymania się tradycji, do kształtowania dzieci na obywateli szanujących hierarchię społeczną i autorytety, potępiają relatywizm i uważają, że dziecko należy do rodziców, którzy mają wszelkie prawa, żeby traktować je tak, jakby było ich własnością. Wszelką ingerencję ze strony państwa czy prawa uważają za skandaliczny zamach na ich prywatność i rodzinę jako taką.

Ateiści przejawiają zdecydowanie więcej empatii i otwartości, uważając, że dziecko należy traktować po partnersku i przyjacielsku, wyjaśniając mu, dlaczego powinno zachowywać się w określony sposób.

O biciu i idącym w ślad za nim braku emocji, współczucia i serdeczności (wychowanie autorytarne) już pisałam, więc wyliczę tylko w skrócie, jakie są jego skutki. Co otrzymaliśmy i czego nauczyliśmy się w domu rodzinnym, to przekazujemy później światu jako ludzie dorośli. Ci, którzy doświadczyli rodzicielskiej wściekłości i bicia, sami stają się wściekli i agresywni i co oczywiste – gotowi są bić każdego, kto się im sprzeciwi. Ci, którzy mieli rodziców tyranów i równie bezwzględnych nauczycieli czują się najpewniej, gdy sami są tyranami i podporządkowują sobie innych. Tacy ludzie wierzą w prawo pięści, w tradycyjną hierarchię, a przede wszystkim w to, że świat można naprawić tylko żelazną dyscypliną, pruskimi szkołami, drakońskimi karami (np. karą śmierci) i krwawymi wojnami. To właśnie ci ludzie zostają bezwzględnymi, wymyślającymi „oś zła” politykami i to właśnie przez nich wojny nigdy się nie kończą.

Czasem się zdarza, że ci, którzy doznali brutalnej przemocy ze strony rodziców zaczynają rozumieć, jak wielkie zło im wyrządzono. Nie chcą krzywdzić własnych dzieci, więc postanawiają, że sami będą wychowywać swoje pociechy zupełnie inaczej. Bez bicia, tresury, krzyków ani innej brutalności (leseferyzm). Problem w tym, że ci ludzie nie wynieśli z rodzinnego domu żadnych wzorców, na których mogli się uczyć właściwego postępowania z dziećmi. Z tego powodu czują się, jakby zawiśli w próżni. Tak bardzo boją się brutalności, że przeginają w przeciwną stronę. Każdy rodzaj dyscypliny kojarzy im się z tresurą, brutalnym terrorem lub okrucieństwem, więc postrzegają go jako niebezpieczny i zły. To prowadzi do zupełnego braku jakichkolwiek reguł, obowiązujących ich dzieci. I w ten sposób wpadają z deszczu pod rynnę, w pułapkę bezstresowego wychowania, które kończy się równie fatalnie jak drakońska tresura.

Wygląda na to, że legendarne „bezstresowe wychowanie” jest jakimś rodzajem samowoli wychowawczej, do której nie przyznaje się żadna szkoła pedagogiczna. Jest to idea, która pojawiła się już dawno temu. Zalecał ją np. J. J. Rousseau, który pisał, że „człowiek jest z natury dobry, ale wypacza go cywilizacja”. Z innych znanych ludzi podobne poglądy głosił Lew Tołstoj oraz twórcy psychologii humanistycznej, A. Maslow i C. Rogers. Późniejszy autorytet pedagogiczny, dr Benjamin Spock, któremu przypisywano autorstwo tej idei zdecydowanie się od niej odciął.

Dlaczego bezstresowe wychowanie jest pomyłką?

Bezstresowe wychowanie nie jest przejawem miłości. Co gorsze – sprawia, że dzieci wychowywane w ten sposób nie mają poczucia bezpieczeństwa i są niedojrzałe. Dowodem na to jest ich zachowanie. Często można odnieść wrażenie, że prowokują one swoich opiekunów do zdecydowanego powiedzenia „dość!”, a nawet można odnieść wręcz wrażenie, jakby chciały dostać po pupie. Kiedy rodzic nie podejmuje żadnych działań, dziecko zachowuje się coraz gorzej, aż w końcu staje się tak nieznośne, że nikt nie chce takiej rodziny gościć w swoim domu ani przebywać z nią na wakacjach.

Dziecko musi przestrzegać pewnej umiarkowanej i rozsądnej dyscypliny (autorytatywny styl wychowania). Czuje się ono dobrze tylko wtedy, gdy reguły są jasno określone, kiedy każdy dzień ma swój rozkład, a ono ma konkretne obowiązki do wypełnienia. W pracy wychowawczej lepiej sprawdzają się zachęty i nagrody niż kary, ale i bez kar żyć się nie da. Z dziećmi tak już jest, że czasem ich zachowanie wymyka się spod kontroli i należy przywołać je do porządku. Zapewniam państwa, że to „przywoływanie do porządku” wcale nie musi oznaczać przemocy fizycznej. Dziecko, które kocha i szanuje swojego rodzica czuje się podle, że zawiodło jego zaufanie, a to już może być wystarczająca kara. Wystarczy więc „wezwać je na dywanik” i patrząc mu głęboko w oczy spytać, co dane zachowanie miało znaczyć i co ma na swoje usprawiedliwienie. Jeśli się wstydzi i obiecuje, że to już nigdy więcej nie powtórzy, sprawa powinna być uznana za zakończoną.

Jeśli wykroczenie jest poważniejsze, wtedy zupełnie dobrze sprawdza się metoda „rachunku sumienia”, które kończy się samodzielnym wskazaniem rodzaju kary, jaką trzeba ponieść. Musi to być kara dość dotkliwa, ale nie okrutna. Zwykle rodzic i dziecko są w stanie wynegocjować jakiś rozsądny kompromis.

Ci wszyscy, którzy zostali wychowani przez wymagających, konsekwentnych, ale jednocześnie kochających i sprawiedliwych rodziców w naturalny i spontaniczny sposób odnoszą się do bliźnich z miłością i szacunkiem. Tacy ludzie nie cierpią na zaskakujące ataki furii ani nie potrzebują zaglądać do dekalogu, żeby kontrolować swoje zachowanie, ponieważ i bez tego miłują bliźniego z całego serca, a wszelka przemoc i mordowanie, również na wojnie, jest im wstrętne. Takie dzieci w dorosłym życiu w naturalny sposób tworzą zdrowe związki partnerskie, cieszą się satysfakcjonującym pożyciem małżeńskim i wychowują swoje dzieci na łagodnych, nastawionych pokojowo ludzi.

Jako ilustrację zamieszczam tu tabelkę ze strony Wychowawca:

diana-baumrind1

I na samo zakończenie: proszę zwrócić uwagę na podwójną moralność ludzi zalecających bicie dzieci.

Gdybym ja w czasie ostrej dyskusji z takim osobnikiem przywaliła mu w tyłek lub w twarz, natychmiast wezwałby policję i domagał się dla mnie najsurowszej kary za naruszenie jego nietykalności cielesnej, mimo, że oboje jesteśmy dorośli, a ja, jako kobieta, nie dorównuję mu ani siłą fizyczną ani wielkością. Ale kiedy on, wielki i silny facet, tłucze maleńkie dziecko, nie uważa tego za naruszenie jego nietykalności fizycznej i dowodzi, że “to co innego”. Gdzie w tym jakakolwiek logika?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 17 »

Do czego prowadzi tłumienie złości?

Opublikował/a astromaria w dniu 25/03/2009

UWAGA! Jeśli nie jesteś stałym czytelnikiem tego bloga przeczytaj najpierw przynajmniej poprzedni wpis pt. “Dlaczego jesteśmy ulegli? Źródła bierności wobec tyranii”.

————–

Dorastając w rodzinie, a potem w społeczeństwie, bardzo wcześnie uczymy się, że złość jest zła, a nienawiść jeszcze gorsza. Gdy nasi rodzice znęcali się nad nami okazywanie złości było ostatnią rzeczą, na którą mogliśmy sobie pozwolić. Każdy jej przejaw był tłumiony natychmiast i z całą bezwzględnością. Rodzic musiał mieć gwarancję bezpieczeństwa i nietykalności, a złość dziecka, szczególnie dorastającego, mogłaby mu zagrozić. Dlatego pierwszą rzeczą, jaką musiał zrobić, było jej całkowite wyeliminowanie.

Później stawaliśmy przed groźnym nauczycielem, który czuł się pewnie tylko wtedy, gdy przemawiał z pozycji autorytetu, robił więc wszystko, żeby uczeń nie miał szansy wyrazić swoich prawdziwych uczuć i emocji. W czasach szkolnych moich dziadków i rodziców w szkołach bito linijką po łapach, a nawet stosowano bardziej wymyślne tortury, jak klęczenie na grochu. Są kraje, gdzie do dziś dopuszcza się karę publicznej chłosty. Są też politycy, którzy się opowiadają za jej przywróceniem, bo – jak twierdzą – młodzież jest coraz bardziej rozpuszczona bezstresowym wychowaniem i trzeba ją zdyscyplinować.

Toksyczni psychoterapeuci i pokręceni nauczyciele duchowi pouczają nas z wyżyn swojej mądrości, profesjonalizmu oraz szczytów rozwoju duchowego, że jeśli nie wybaczymy swoim prześladowcom, będziemy chorować. Że nasza złość i nienawiść zabiją nas samych, a nie naszych wrogów czy sprawców nadużyć, jakich się na nas dopuścili. Ta prawda podawana jest jako najpiękniejsze i zbawienne objawienie, więc wszyscy się nią zachwycają, kontemplując głęboką mądrość w niej zawartą.

Pozornie mają rację. Rzeczywiście, złość powoduje choroby, a nawet zabija. Prawdą jest, że nienawiść wywołuje raka. Owszem. Ale tylko wtedy, gdy zostanie zduszona, niewyrażona i nie przepracowana w konstruktywny sposób.

Nie można zatkać wybuchającego wulkanu. Nie można też zakorkować złości w skrzywdzonej osobie. I jedno i drugie w końcu wybuchnie, powodując straszliwe spustoszenia. Im silniej będziemy tę słuszną złość represjonować, tym potężniejszy wybuch ona spowoduje, a co gorsze – z całą pewnością detonacja nastąpi w najmniej odpowiednim momencie.

Złość jest potężną i nieokiełznaną energią.

Niestety, złość zabija nie tylko złośnika, ale i jego otoczenie.

Przykład? Proszę bardzo, najświeższy: uroczy 17-latek ze Stuttgartu, miły, lubiany, dobry uczeń… Szok dla wszystkich – co w niego wstąpiło?

Nie znam ani jego, ani jego rodziny, ale wiem, że jego rodzice byli zafascynowani bronią i mieli jej kilkanaście sztuk. Po co komu broń w domu? Przeprowadziłam szybką sondę i okazało się, że nikt w moim otoczeniu nie czuje się zagrożony na tyle, żeby czuć się zmuszonym do obrony swojego życia czy terytorium przy pomocy broni palnej. Spokojni, zrównoważeni obywatele nie pragną mieć broni. Większość ludzi wręcz boi się trzymać takie niebezpieczne rzeczy w domu, szczególnie jeśli są w nim dzieci. Normalni ludzie boją się również zalęknionych sąsiadów, zbrojących się w rzekomej „samoobronie”.

Wiem z innych źródeł, że broń kochają paranoicy, faszyści, skini i inni „miejscy (górscy / leśni) partyzanci”, czyli ludzie ceniący sobie wysoko takie „tradycyjne wartości”, jak autorytet, religię w najbardziej ortodoksyjnym wydaniu, silną władzę i terror. Ludzie ci trzymają swoje dzieci krótko, nierzadko stosując w ich wychowaniu wojskowy dryl. Wychowanie nie opiera się na miłości, lecz na tresurze i silnej pięści: „jeśli nie będzie się mnie bał, to nie będzie mnie szanował”. Ci ludzie wiedzą jedno: że szacunek można wzbudzić tylko lękiem, a więc biciem i przemocą psychiczną.

Rodzice strzelających nastolatków prawie zawsze są mili dla swoich sąsiadów, a ich dzieci uchodzą za dobrze wychowane. Sąsiedzi nie widzą patologii. To „sprawa rodzinna” – jeśli dzieci są traktowane surowo. Jeśli dziecko pyskuje, sąsiedzi biorą w obronę rodziców, a nie dziecko, nawet, gdy jest ono jawnie niesprawiedliwie traktowane. A w nastolatku narasta frustracja, która nie znajduje żadnej drogi ujścia.

Jeśli dziecko odgrywa się w szkole na rówieśnikach lub zachowuje się aspołecznie, znowu jest stawiane na „dywaniku” i musi wysłuchiwać połajanek, że jest złe i agresywne, co znowu wywołuje w nim złość, ale ponieważ nie wolno mu się z tym zdradzić, uśmiecha się uroczo i stara się być miłe. I tak przez lata. Mimo wielu oczywistych dla psychologa znaków ostrzegawczych nikomu nie przyjdzie do głowy przyjrzeć się sytuacji rodzinnej. Rodzina jest nietykalna i nie wolno w nią ingerować.

Kiedy w końcu dzieciak nie może wytrzymać tej „pedagogiki” i wiecznego poniżania oraz zastraszania, kiedy z rodzicami nie jest w stanie się dogadać, bo zamiast odpowiedzi na trudne pytania dostaje z pięści w łeb lub w nos, w końcu coś w nim pęka. Kieruje swoją wściekłość przeciwko całemu światu, bo wpojono mu przekonanie, że rodzice są nietykalni. I bierze te karabiny, i strzela gdzie popadnie. A potem świat nadziwić się nie może – co się dzieje z ludźmi, skąd w tych dzieciakach tyle nienawiści, żeby zabijać bez litości niewinnych ludzi?

Ta nienawiść bierze się właśnie stąd, że w domach panuje przemoc i że dzieciom nigdy i nigdzie nie wolno manifestować swojej złości. Próbują ją rozładować grami komputerowymi lub uprawiając sporty ekstremalne, ale to za mało.

Wygląda na to, że potrzebujemy jakiejś „wyszalni”, gdzie każdy sfrustrowany osobnik mógłby w bezpieczny sposób i pod okiem profesjonalnego psychoterapeuty spuścić nadmiar „pary”, zanim ona rozsadzi cały świat.

Strzelanie do ludzi jest ekstremalnym przejawem frustracji i na szczęście nie zdarza się często.

Niestety, nie znaczy to, że jest dobrze i że nie musimy się martwić tym, że śmierć w zamachu jest bardzo mało prawdopodobna. To prawda, że nie każdy zaraz chwyta za broń lub staje się seryjnym mordercą. Są tacy, którzy potrafią swoją złość zdusić w sobie. Dzielni ludzie! Prawdziwi bohaterowie, którzy za swe bohaterstwo płacą straszliwą cenę, ryzykując nawet utratą życia.

Nie łudźmy się – złość naprawdę zabija i nie da się jej oszukać ani zlikwidować magicznymi zaklęciami.

Zduszona złość jest równie groźna, jak ta spuszczona z łańcucha bez jakiejkolwiek kontroli rozumu. Tyle tylko, że jej przejawy nie są aż tak spektakularne i jej skutków nie pokazują w telewizji. Ta złość zabija po cichu, w czterech ścianach prywatnych mieszkań. Zabija kolejne pokolenia dręczonych przez rodziców dzieci i samych tych „straszliwych” rodziców również. Dręczenie dzieci pozwala wypuścić nieco pary z kotła, nie wystarcza jednak, żeby odzyskać spokój. I te niewyżyte resztki złości niszczą zdrowie. Im bardziej rodzic wyżywa się na dzieciach, tym jest zdrowszy fizycznie, im bardziej się opanowuje, tym gorzej dla niego.

Złość powoduje bóle głowy, stany zapalne, wrzody żołądka, nadciśnienie, zawał, raka i całe mnóstwo innych dolegliwości. Lekarze leczą symptomy (zwane „chorobami”) i nie pytają, jaka jest ich przyczyna. Nawet jeśli uda im się (co bardzo wątpliwe) „wyleczyć” jeden, natychmiast pojawia się drugi. (Czy ktoś widział np. przypadek wyleczenia nadciśnienia lekami zalecanymi przez alopatów? Bo ja nigdy. Widzę natomiast zwiększanie dawek lub zapisywanie coraz silniejszych leków, a ciśnienie i tak nic sobie z tego nie robi). Bardziej światli” zalecają unikanie stresów (Nobel dla tego, kto znajdzie skuteczny sposób uniknięcia stresu w tym przesyconym stłumioną złością świecie).

Metody alternatywne radzą sobie znacznie lepiej. Homeopatia zaleca przypomnienie sobie, kiedy i w jakich okolicznościach dany objaw ujawnił się po raz pierwszy i proponuje lek, przywracający równowagę energetyczną organizmu. Współcześni szamani zalecają wyjazd w plener, żeby na łonie natury powrócić do dzieciństwa i odreagować w zdrowy i bezpieczny sposób wszystkie urazy psychiczne, jakich doznało się w procesie dorastania w „kochającej i szczęśliwej” rodzinie. Sposobów jest więcej, problem w tym, że nie są znane większości ludzi. Nie są znane, a ostatnio są wręcz zwalczane w zorganizowanej akcji wymierzonej przeciwko „zabobonom”. Spisek sił wrogich ludzkości? Niech sobie każdy sam odpowie na to pytanie.

O złości będę jeszcze pisać, bo to jest temat wstydliwie i z lękiem spychany do niebytu. Będę to robić, chociaż wiem, że znajdą się tacy, którzy mnie  zaatakują i oskarżą o to, że mam widocznie zbyt dużo złości w sobie i muszę się wyżyć. Biedni, nie wiedzą, że takim stwierdzeniem ujawniają swoje własne lęki i zakłamanie w tym względzie.

————

Post scriptum (dopisane o 20:30):

Wszystko wokół nas jest energią. Jak wykazała nowoczesna fizyka energią jest nawet „twarda” materia. Również człowiek jest istotą energetyczną. Energią są też nasze emocje i nasze myśli.

Człowiek przypomina akumulator do gromadzenia energii emocjonalnej. Jeśli w procesie wychowania rodzice „naładowali” akumulatory dziecka pozytywną energią miłości, samoakceptacji i wiary w swoje możliwości, taką energią promieniuje to dziecko również w życiu dorosłym. Jeśli naładowali je złością i autodestrukcją, to te energie przejawią się w późniejszym życiu tej osoby.

Jeśli ktoś miał pełnych złości rodziców, wyżywających się na nim z wściekłością, sam zamienia się w akumulator złości, która szuka ujścia jak lawa w wulkanie. Jeśli jej nie wypuści w bezpieczny sposób albo będzie się wyżywał na innych w atakach furii albo będzie chorował (w organizmie to wątroba akumuluje złość, nic więc dziwnego, że jest tak wiele przypadków jej raka i marskości i że  większość ludzi stale musi oczyszczać ten narząd oraz woreczek żółciowy ze złogów i toksyn).

Podobne przyciąga podobne – na zasadzie kamertonu. Ludzie wchodzą w relacje z osobami, które „wibrują” podobnie do nich. Obce częstotliwości nie są w stanie zgodnie współbrzmieć. I właśnie dlatego kobieta, która była bita przez rodziców i nie miała dość samoświadomości lub nie uzyskała pomocy terapeutycznej znajduje sobie „przez przypadek” bijącego męża. Wykorzystywane seksualnie dziecko staje się pedofilem, syn alkoholika nałogowym pijakiem lub narkomanem, osoba pochodząca z pozbawionego uczuć domu zwiąże się z zimnym psychopatą itp. Również dlatego kastrowanie pedofilów do niczego nie prowadzi, gdyż leczy się objawy patologii, zamiast szukać przyczyn i je uzdrowić.

Ciąg dalszy nastąpi, nie zostawię Was z tą złością bezradnych i przerażonych!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 49 »

Dlaczego jesteśmy ulegli? Źródła bierności wobec tyranii.

Opublikował/a astromaria w dniu 22/03/2009

Kimkolwiek są i jakkolwiek potworne są ich przestępstwa, w głębi każdego dyktatora, masowego mordercy czy terrorysty tkwi poniżone niegdyś przez opiekunów małe dziecko, które przeżyło tylko dzięki zupełnemu zaprzeczeniu doświadczanym przez siebie krzywdom, uczuciom i bezradności. Jednakże owo zaprzeczenie rodzi w ofiarach pustkę wewnętrzną. W efekcie większość z nich nigdy nie rozwija zdolności do normalnego, ludzkiego współczucia i dlatego nie ma żadnych skrupułów, lub tylko znikome, by niszczyć życie – innych lub własne, z noszoną w środku pustką.

W mojej opinii, jak i na podstawie moich badań nad historiami dzieciństwa najbardziej bezwzględnych dyktatorów jak Hitler, Stalin, Mao Tse Tung bądź Ceausescu, twierdzę, że terroryzm w ogóle, a w szczególności ostatnie, przerażające ataki na USA są makabrycznym lecz ścisłym odzwierciedleniem cierpienia, jakie pod szyldem dobrego wychowania spotyka miliony dzieci na świecie. Niestety, społeczeństwo udaje, że tego nie widzi. Horrory przemocy terrorystycznej możemy oglądać na ekranach telewizorów. Jednak domowe horrory, w jakich dorasta mnóstwo dzieci, bardzo rzadko są ukazywane w mediach. Dlatego też większość ludzi pozbawiona jest informacji o głównym źródle nienawiści na świecie. Publicznie spekuluje się na temat politycznych, religijnych, ekonomicznych czy kulturowych przyczyn przemocy, jednak spekulacje te błądzą w mroku, ponieważ jej główny powód wciąż pozostaje ukryty: stłumienie i następujące po nim zaprzeczanie wczesnodziecięcej, prawomocnej wściekłości, które przeradza się w nienawiść napędzającą rozliczne ideologie.

Na całym świecie i bez względu na czasy – w Serbii, Rwandzie czy Afganistanie – nienawiść pozostaje nienawiścią, a wściekłość wściekłością. Emocje te są zawsze pokłosiem bardzo silnych uczuć, jakimi reagowaliśmy na zranienia i krzywdy doznawane w dzieciństwie oraz normalnych reakcji naszego ciała, któremu zabroniono bezpiecznej ekspresji siebie. Nikt nie przychodzi na świat z pragnieniem niszczenia i śmierci. Każdy noworodek, niezależnie od kultury, religii czy pochodzenia etnicznego potrzebuje bezwarunkowej miłości, ochrony, troski i szacunku. Takie są jego biologicznie założenia. Jeśli zaznaje maltretowania wskutek okrutnych metod wychowania, rozwinie w sobie bardzo silną nienawiść i pragnienie zemsty. Będzie parł do niszczenia innych lub samego siebie (lub obie opcje na raz), ale zawsze będzie to wynik jego wczesnej historii życia, a nigdy wrodzonych wad czy genów. Teorie o destruktywnych genach są współczesną wersją bajek o „diabelskim nasieniu” sugerujących istnienie złych ze swej natury dzieci, które muszą być karane i bite, żeby były miłe i grzeczne.
(…)
Wszystkimi możliwymi sposobami musimy rozpowszechniać te wiedzę – wiedzę, że przez poniżanie i wykorzystywanie naszych małych dzieci nieuchronnie tworzymy i użyźniamy glebę, z której wyrasta przemoc i śmierć.

Nowe prawo, chroniące niemowlęta przed przemocą domową, jak to, którego wprowadzenie w Szwecji znacznie zmniejszyło przestępczość w tym kraju, przyniesie bez wątpienia zasadnicze zmiany w każdym społeczeństwie – jeśli nie natychmiast, to w ciągu 20 lat, kiedy dorosną nigdy nie krzywdzone dzieci, które nie będą zainteresowane przemocą i wywoływaniem wojen.
Alice Miller (2001) „Źródło horroru w kołysce”

Czy w tej sytuacji możemy się dziwić, że podobnie wygląda sytuacja społeczeństwa, całkowicie poddanego władzy polityków i dążącego – niczym Wielki Brat – do totalitarnej kontroli nad obywatelami systemu państwowego?

Przez krótką chwilę cieszyliśmy się humanitarnymi prawami obywatelskimi, nota bene permanentnie łamanymi, a przynajmniej zagrożonymi przez różnego rodzaju władze, lecz już coraz bardziej widoczna staje się  tendencja do wprowadzania wręcz totalitarnego systemu kontroli. Jeszcze krócej z humanitarnych praw cieszą się dzieci, którym (z wielkimi oporami) przyznano prawo do życia bez bicia dopiero w latach 80. XX wieku, i to tylko w nielicznych krajach. Te przywileje są tak kruche, że w każdej chwili możemy je utracić na rzecz stale czającej się gdzieś w mroku tyranii.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tyrania wciąż się odradza?

Kończymy kolejną z niezliczonych, krwawych wojen, zamykamy w więzieniach nielicznych zbrodniarzy wojennych, którzy byli na tyle głupi, że dali się złapać lub zostali rzuceni na pożarcie przez swoich mocodawców i naiwnie się cieszymy, że wreszcie nastał pokój i że wreszcie będzie można żyć w harmonii. Czasem ktoś rzuci pytanie, jak to w ogóle jest możliwe, że ci wszyscy sympatyczni i uroczy sąsiedzi, od dziesięcioleci zgodnie współżyjący na danym terenie, mogli w jednej chwili zamienić się w dzikie, krwiożercze, przerażające bestie, ale nie potrafimy znaleźć żadnej sensownej odpowiedzi ani sposobu zaradzeniu złu.

Problem polega na tym, że zawsze dostrzegamy i próbujemy leczyć objawy zamiast poszukać przyczyn i je usunąć. Dopóki nie dobierzemy się do korzeni zła i nienawiści, nie osiągniemy niczego.

Nie jest prawdą, że człowiek jest zły z samej swojej natury i że nic nie można na to zaradzić. Psychoterapeutka Alice Miller już wystarczająco dawno odkryła i ogłosiła światu, jakie są prawdziwe przyczyny ludzkiego okrucieństwa i co należy zrobić, by położyć temu kres. Kolejne bombardowania „złych krajów” ani zamykanie okrutników w więzieniach nie zmienią sytuacji.

Zmienić należy system rodzinny, bo przyczyny zła lęgną się właśnie w domu rodzinnym, a nie na poligonie.

Richard Dawkins twierdzi, że religie są źródłem wszelkiego zła, bo produkują terrorystów. W pewnym sensie ma rację, ale samo zlikwidowanie religii nic nie zmieni, dopóki nie zmieni się mentalność każdego z nas.

Zastanówmy się, jak i dlaczego religie (i nie tylko religie) to robią?

Nad ponad połową świata przejęły władzę dwie potężne religie monoteistyczne: chrześcijaństwo i islam i to właśnie z nich wywodzi się największa patologia społeczna. Cechą charakterystyczną tych religii jest mająca swe źródła w patriarchacie „hierarchia dziobania”.

System patriarchalny zaczyna się od boga-ojca, męskiego, straszliwego, mściwego, karzącego, władającego piekłem i wieczystymi karami, siedzącego na samym szczycie i dziobiącego wszystkich, którzy są niżej i którzy są słabsi. Starotestamentowy bóg bezlitośnie poniewiera wszystkimi, którzy… nie są bogiem. Pod bogiem jest ojciec, męska „głowa rodziny”, który dziobie żonę i dzieci. U boku ojca siedzi matka, która jest dziobana przez ojca, ale może na równi z nim dziobać dzieci i innych słabszych od siebie. Rodzice nie dziobią swoich rodziców, bo chroni ich IV przykazanie. Dzieci mogą skopać psa lub słabszego (siostrę/brata, kolegę, inwalidę).

Ojciec bywa dziobany przez swojego szefa, policjanta, polityka… ale raczej stara się to ukrywać przed rodziną i znajomymi.

Taka piramida rodzi frustrację we wszystkich, może z wyjątkiem boga, który jest poza zasięgiem dziobów i dziobania.

Tak jak bóg jest terroryzujący i karzący, tak i rodzice, a szczególnie ojciec, mają władzę i uprawnienia, żeby tyranizować, upokarzać i zamieniać w piekło życie dzieci i podobnie jak bóg jest bezkarny, tak i oni mają społeczne przyzwolenie na okrucieństwo. „Sprawa rodzinna”: to hasło do niedawna uniemożliwiało wszelką interwencję policji, gdy sąsiedzi donosili, że w mieszkaniu obok dochodzi do przemocy. Bity dorosły, gdy został napadnięty w domu lub na ulicy, miał prawo wezwać policję, ale maltretowana żona i dzieci zostały tego prawa całkowicie pozbawione.

Bicie w rodzinie przez wieki było „świętą krową”, która nie podlegała żadnym uregulowaniom prawnym. Politycy i policjanci również byli bici jako dzieci, uważali więc, że to jest normalne i że tak musi wyglądać życie rodzinne. Nie tylko uważali to za normalne, ale wręcz za konieczne, gdyż, jak wierzyli, bez bicia nie da się wychować dziecka na porządnego człowieka.

Bite dziecko nie miało żadnych praw. Przede wszystkim nie miało prawa do protestu, a okazywanie złości była zbrodnią karaną szczególnie surowo. Złość została uznana za najgorszą rzecz, jaka istnieje na świecie. Inną powinnością dziecka było bezwarunkowe wybaczanie. Rodzic mógł przekroczyć wszelkie granice okrucieństwa, ale nigdy nie był uznany za złego. Złe – i przez wszystkich potępiane – było dziecko, jeśli okazało złość, a szczególnie, jeśli nie wybaczyło (i nie wyparło z pamięci) tego, co mu zrobili rodzice.

Bycie na dole „hierarchii dziobania” wiąże się też z koniecznością odstępowania wszelkich przywilejów tym, którzy byli wyżej, na przykład nielubianej cioci, która przyszła z wizytą. Gdy ciocia wkraczała w drzwi następował koniec rozwalania się w ulubionym fotelu lub na kanapie, oglądania telewizji w salonie, słuchania radia lub innych, radosnych harców. Trzeba było dla cioci zwolnić wygodny i ulubiony mebel, wyłączyć telewizor i usiąść cicho a kącie. Sprzeciw lub jakikolwiek przejaw niegrzeczności wobec cioci był traktowany jak zbrodnia i jeśli kara nie została wymierzona od razu, można było być pewnym, że i tak będzie nieuchronna.

Wychowywanie dzieci w naszej cywilizacji przypomina raczej pełną przemocy i okrucieństwa tresurę. „Dobrze wychowane” dziecko reaguje na dyskretne spojrzenie rodzica, bo wie, że jeśli nie zrobi tego, czego się od niego oczekuje, spadną na nie gromy. A rodzic jest dumny ze swoich sukcesów wychowawczych, więc chwali się w towarzystwie, jaką to ma grzeczną córeczkę – wystarczy jedno spojrzenie i ona już wie, że zrobiła coś nie tak.

Inną metodą jest zawstydzanie. Matka wprost „płonie ze wstydu” lub „zapada się pod ziemię” z zażenowania, po czym cała w pąsach przeprasza wszystkich, że ma tak niewychowanego bachora, który ją kompromituje.

Szczytem okrucieństwa są kary cielesne, wręcz zalecane przez Biblię i dawne podręczniki dla rodziców. Większość z nas doświadczyła takiego traktowania, czy można się więc dziwić, że ustępujemy, wycofujemy się i nie bronimy swoich nawet najoczywistszych praw? Jak możemy zachowywać się asertywnie, gdy każdy sprzeciw, nawet najbardziej uzasadniony, traktowany był jak zbrodnia i natychmiast karany biciem, upokarzaniem i zawstydzaniem?

Skutki tego są tragiczne. Nawyk ustępowania „silniejszemu” staje się automatycznym odruchem, więc nawet nie zauważamy, kiedy robimy bez szemrania wszystko, co władze nam każą.

Ludzie robią dobrą minę do złej gry, zakłamując samych siebie, że mieli cudownych rodziców i bajkowo szczęśliwe dzieciństwo, że są silni, pewni siebie i asertywni, ale niewyrażona złość i skrywane poczucie upokorzenia tlą się pod spodem, gotowe wybuchnąć w każdej chwili w niekontrolowany sposób. Czasem atakujemy bez powodu – bo się nam zdawało, że ktoś krzywo patrzy albo miał coś na myśli. Zamiast spytać, czy rzeczywiście i wyjaśnić nieporozumienie w sposób cywilizowany, skaczemy sobie do oczu wykrzykując urojone zarzuty. Wystarczy komuś delikatnie zwrócić uwagę na jakiś błąd lub niedoskonałość, żeby ten skoczył krytykującemu do gardła niczym harpia i totalnie zmieszał go z błotem. Nie raz doznałam wręcz szoku, gdy różne osoby, które nierzadko miałam za przyjaciół, rzucały się na mnie z dziką furią, po czym wychodziły trzaskając drzwiami lub przestawały się do mnie odzywać. Uraziłam w jakiś sposób czuły punkt tych ludzi, nie mając o tym nawet pojęcia.

Nic więc dziwnego, że między ludźmi stale wybuchają wojny. Od małych wojenek w domu i pracy (trzeba przecież ustalić „hierarchię dziobania”), poprzez wojny w parlamencie, aż do wojen światowych. Gdzieś przecież trzeba tę złość wyładować. Najlepiej znaleźć kozła ofiarnego: jakiś naród, który jest „gorszy”, „niewłaściwą” religię, niesłuszną ideę, którą trzeba zetrzeć z powierzchni ziemi lub cokolwiek innego, co usprawiedliwi agresję i nienawiść. Skoro nie możemy zemścić się na naszych rodzicielskich oprawcach musimy znaleźć obiekt zastępczy, na który skierujemy całą swoją skumulowaną przez długie lata i niewyrażoną złość oraz frustrację.

Jeśli nie zrobimy czegoś ze swoją złością będziemy chorować. Stłumiona i niewyrażona złość przejawia się w postaci różnych stanów zapalnych, np. gardła, jeśli nie wolno nam było „pyskować” i musieliśmy w milczeniu wysłuchiwać pełnych wściekłości rodzicielskich tyrad lub zapalenia nerwów, gdy w rodzinie zupełnie brakowało wzajemnego porozumienia. Co wiec zrobić z tymi „złymi” emocjami? Na pewno nie należy ich w sobie dusić. Ale to jest temat na osobną notkę.

Linki powiązane:

Strona Koniec milczenia a na niej artykuły Alice Miller oraz artykuły innych autorów

Mój tekst Wybaczanie

I wstrząsający wywiad z “Wysokich obcasów”: Mamo, odkryj kołdrę

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 21 »

Teista kontra ateiści

Opublikował/a astromaria w dniu 11/10/2008

Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii “prawdy” i “nieprawdy”. Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
—–
Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
[Fryderyk Nietzsche]

Przypadkiem wpadłam na stronę a?teista i w pierwszej chwili odniosłam wrażenie, że jest mądra i obiektywna. Ale gdy dokładniej wczytałam się w głoszone tam idee poczułam się bardzo zawiedziona.

Straszne tu jest pomieszanie mądrego z głupim. Chciałam wkleić ten tekst jako komentarz do słownika pojęć, ale to się nie udało z powodu braku okienka do komentowania. Moje dwa komentarze do innych tekstów, pozostawione wcześniej, do tej pory czekają na moderację. W tej sytuacji opublikuję tę polemikę w moim blogu, bo uważam, że warto się zastanowić nad tezami przedstawionymi przez pana „teistę”:

Widzisz świat wyłącznie w czerni i bieli, zupełnie jakbyś był jakimś skrajnym daltonistą: dobrzy teiści i źli ateiści (do których zaliczasz wszystkich, którzy nie mają identycznego światopoglądu jak ty). Rozciąłeś rzeczywistość na dwie przeciwstawne połowy i nie widzisz, że istnieją jeszcze różne odcienie szarości, że o żywych barwach nawet nie wspomnę. Ludzie nie są stworzeni według sztywnych i prostych schematów, lecz są żywymi, „pomieszanymi” i niedookreślonymi istotami. Nikt nie jest pełnym (idealnym, doskonałym) teistą ani pełnym (brzydkim, brudnym i złym) ateistą.

Wychowałam się wśród ateistów. Wszyscy mieli wyższe wykształcenie (ekonomiści, muzycy i lekarze), więc pewnie należeli do elity. Dlatego będę ich bronić, ponieważ znam ich dobrze i wiem o nich wiele.

To, co ludzie religijni (w tym autor tej strony) opowiadają o ateistach, to wielka niesprawiedliwość i zwykłe pomówienia. Oczywiście, zdarzają się tacy ateiści jak opisani na tej stronie, ale są oni prymitywnym, chociaż pewnie dobrze widocznym, bo hałaśliwym wyjątkiem. „Źli” ateiści są bardziej widoczni niż ci szlachetni. Tak już urządzony jest ten świat, że „dobra wiadomość, to żadna wiadomość”.

Jak powiedział Plutarch: „puste beczki i głupcy robią najwięcej hałasu”. I to jest cała prawda nie tylko o ateistach, ale i o wszystkich innych grupach: mądrzy działają w ciszy, a głupi robią potworny hałas. I w ten sposób psują opinię pozostałym.

O ateiście piszesz tak:

Będąc pod wpływem złudzenia stara się osiągnąć spełnienie poprzez maksymalizacje swoich doznań zmysłowych

Nie jest to prawdą. Do „maksymalizacji doznań zmysłowych” dąży większość ludzi, bez względu na światopogląd czy wyznanie. W moim środowisku nie było nikogo takiego. Natomiast w katolickiej odnodze rodziny było kilku (tak, tak, wiem, dla ciebie katolicy to też ateiści).

Nie akceptując istnienia Kreatora, wierzy, że nie istnieje uniwersalny kodeks moralny

Akurat tę kwestię badano naukowo i okazało się, że „kodeks moralny” jest wrodzony. Ta moralność ujawnia się już w przedszkolu. I to raczej ateiści oraz ich dzieci wypadali w tych w badaniach korzystniej, wykazując się lepszym wyczuciem wrodzonej moralności, niż ludzie religijni i ich potomstwo. Zalążki „moralności” (etyki) obserwuje się również u zwierząt, np. szympansów.

… jego prawdziwa tożsamość czasami przebija się spod grubej warstwy ateizmu i dlatego próbuje czasami żyć według jakichś zasad

Oj, nie dawaj fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu, a jeśli dajesz, to się wyspowiadaj i usuń te oszczerstwa ze swojej strony. To bezpodstawne pomówienie. Wszyscy znani mi ateiści żyli bardzo przyzwoicie.

Tadeusz Kotarbiński (ateista) powiedział :

Że prawość, męstwo, dobre serce godne są szacunku, a oszukaństwo, głoszenie kłamstw ze strachu, znęcanie się nad słabszym – godne pogardy, to jest równie oczywiste, jak to, że cukier jest słodki a sól słona. I nie potrzeba żadnych uzasadnień pozaludzkich..

Fryderyk Nietzsche prezentuje poglądy przeciwne twoim, dowodząc, że to właśnie religia i jej zasady „okaleczają” moralnie człowieka, pozbawiając go zdolności do samodzielnej oceny tego, co dobre, a co złe i pozbawiając go tym samym sumienia i ludzkiej wrażliwości:

Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii „prawdy” i „nieprawdy”. Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.

Dalej tak piszesz o ateistach:

Ateista wierząc, że świat istnieje przez przypadek, wierzy, że jest on przypadkowy, niedoskonały, niesprawiedliwy, wybrakowany i chaotyczny. Dlatego z wielkim trudem próbuje ten świat naprawić. Wierzy, że posiadając ogrom swojej wiedzy jest w stanie go udoskonalić.

Bardzo szlachetne te ateistyczne intencje i bardzo trafne spostrzeżenia dotyczące tego świata. O ile wiem, dobry Bóg w Edenie bardzo starał się stworzyć doskonały świat, ale niejaki wąż mu to uniemożliwił i wszystko zepsuł (co powinno dać ci do myślenia, bo wygląda na to, że Bóg nie jest wszechmogący, a to znaczy, że po prostu nie posiada atrybutów Boga). Tak więc, za sprawą wspomnianego węża, obecny świat daleki jest od doskonałości. Jak więc widzisz, to ateiści mają rację. Świat jest „popsuty” i należy go naprawić. Problem w tym, że człowiek jest na to za słaby. I dlatego, mimo szczerych chęci, ateistom się to nie udaje.

Tak samo ateista nie rozumiejąc celu ludzkiego życia, „ulepsza świat” myśląc, że robi postęp, w rzeczywistości marnuje tylko okazję, którą otrzymał

Czyli jak rozumiem, nic-nie-robienie, siedzenie z pustym brzuchem w zimnej jaskini i godzenie się na ten „doskonały” (a przecież według Biblii „wężowy”) świat, w tym na zło i nieszczęście, jest cnotą teisty. Bardzo pięknie. Ale to nie moja ścieżka. Nie będę patrzeć bezczynnie, gdy pobożni ludzie sieją wokół spustoszenie.

Kierując się tą zasadą próbuje osiągnąć szczęście poprzez dominacje (w negatywnym tego słowa znaczeniu) nad innymi stworzeniami

Hmmm, bardzo ciekawa teza: „dominacja w negatywnym tego słowa znaczeniu”. Jak rozumiem jest też pozytywna dominacja? Niech zgadnę: dominacja mężczyzny nad kobietą / męża nad żoną? Ojca nad dzieckiem? Feudała nad chłopem? Człowieka nad naturą? Tak przecież – zgodnie z wolą tegoż „boga” – urządzony jest patriarchalny świat, nieprawdaż?

Jego dumą jest jego hańba. Jego szczęściem jest przyjemność zmysłowa. Prawdę uważa za głupotę, głupotę uważa za prawdę. Wyniosłość, pycha, złość, zarozumiałość, opryskliwość i ignorancja są jego naturą

Te słowa napisał wyjątkowo pyszny i arogancki facet, przekonany, jak ten faryzeusz, że został stworzony lepszym niż ten brudny i plugawy ateista. I pewnie żyjesz w przekonaniu, że masz już zaklepane miejsce w raju, podczas gdy ateista nigdy się tam nie wciśnie. Bardzo pięknie…

A teraz cudowny, święty i bez skazy teista:

Rozumie, że kreacja w której żyjemy jest doskonała, niczego jej nie brakuje, nie posiada błędów

Ach, jakiż cudowny jest świat w którym żyjemy! Zupełnie jak w piosence T.Love:

Popatrz na wspaniałe autostrady
Na drogi, na których nie znajdziesz wybojów
Rosną nowe bloki i nie ma wypadków
W czystych szpitalach ludzie umierają rzadko
Mamy extra rząd i super prezydenta
Ci wszyscy ludzie to wspaniali fachowcy
(…)
Mamy tolerancję wobec innych upodobań
Kościół zaciekle broni najbiedniejszych
Bogaci są fajni i w miarę uczciwi
Policja surowo karze złych przestępców

Prawda, jak fajnie?!

Jest super
Jest super
Więc o co Ci chodzi?

No właśnie: o co? Skoro jest tak cudownie, to dlaczego jest tak potwornie? Dlaczego ludzie chorują, cierpią, nienawidzą się, toczą wojny, mordują, gwałcą i giną od klęsk żywiołowych? Tak przejawia się ta doskonała, nie posiadająca błędów kreacja?

Rozumie, że wszystko przebiega zgodnie z zamysłem Boga

Tego starotestamentowego boga, który z zemsty i nienawiści wybijał całe narody, a własnego syna bez litości przybił do krzyża i nie dał się ubłagać, gdy tamten błagał o łaskę? Tego boga, którego najbardziej na świecie raduje cierpienie męczenników i innych szaleńców ginących za wiarę?

O tak, wszystko przebiega zgodnie z zamysłem TEGO boga!

Tylko, że gdyby to wszystko zrobił człowiek, psychiatrzy postawiliby diagnozę, że to dzieło psychopaty, a sędziowie wsadziliby go do więzienia lub do domu wariatów. I taki jest cały ten wspaniały świat, w którym jedni ludzie giną z głodu, a inni pękają z przeżarcia, gdzie po to, żeby ukraść cudzą ropę toczy się krwawe i okrutne wojny, na których giną cywile (w tym dzieci!) i gdzie wydaje się góry kasy na zbrojenia, zamiast na żywność, zdrowie i edukację.

Piękny świat, który powinniśmy z radością zaakceptować, bo jest pod każdym względem doskonały!

Jaki „bóg”, takie i jego dzieło. „Po owocach go poznacie”…

Swoje wysiłki zamiast na „ulepszanie” świata, kieruje na „ulepszanie” siebie

Bardzo pięknie, uważam, że zmienianie świata zawsze należy zaczynać od siebie, ale poprzestawanie na własnym pępku to za mało. Należy też robić coś dla innych, aby im ulżyć. Przyzwoity ateista nie będzie patrzył obojętnie, gdy obok ktoś morduje bliźniego lub gwałci bliźnią. Ale teiście to nie powinno przeszkadzać, bo przecież to wszystko dzieje się zgodnie z wolą boga. Jeśli było jej pisane paść ofiarą gwałtu, to „niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba”.

Rozumie, że nie musimy niczego zmieniać na zewnątrz

Jasne… wystarczy tylko siedzieć w jaskini z maczugą przy nodze i czekać, aż manna spadnie z nieba. A na mamuta można zapolować, czy to jest już niedozwolone „zmienianie czegoś na zewnątrz”?

Postępem w jego oczach jest mądrość, której owocami są pokora

Wobec tej „doskonałej rzeczywistości”, autorytetu, zła i wszelkiej władzy też? Wobec Hitlera i Stalina pewnie również? Teraz już rozumiem historię – teiści z pokorą czekali, aż Hitler wymorduje Żydów i palcem nie kiwnęli, żeby coś z tym zrobić! Brawo!

Teista szanuje wszystkie istoty ponieważ wie, że są jego braćmi

Atestów też dotyczy to „szanowanie”? Zacytowane wyżej słowa temu przeczą.

Swoją wiedzę o rzeczywistości nie opiera na percepcji zmysłowej, zdając sobie sprawę z niedoskonałości zmysłów. Opiera ją raczej na informacjach przekazywanych przez Twórcę tejże rzeczywistości

A skąd wiadomo, co bóg objawił?

Pewnie ze świętej Biblii?

A czy jest jakiś dowód na to, że jest ona święta i że tę księgę napisał bóg? Jak mógł ją napisać? A może ją podyktował? Jeśli tak, to zadam pytanie: a po czym się poznaje, że to bóg nadaje z nieba i że nie są to urojenia osoby odbierającej ten przekaz? Podobno jak ktoś słyszy głosy w głowie, to powinien iść do psychiatry.

Rozumie, że taka jest natura rzeczy, dlatego nie niepokoi tych, którzy chcą pozostać ateistami

A to dobre! Cała ta strona jest atakiem na ateistów, na których nie pozostawiasz suchej nitki!

Relacja między ateistą i teistą – Jeden współczuje drugiemu i odwrotnie. Który ma rację?

Oczywiście ten, którego racja jest najmojsza!

Dalej piszesz bardzo mądre rzeczy o teorii chaosu. Podpisałabym się pod tym obiema rękami, ale i ty niestety jesteś przykładem polarności wszystkiego, co istnieje na tym świecie: czasami jesteś bardzo mądry, a czasami bardzo głupi i niesprawiedliwy. Jak więc widzisz, nic nie jest jednoznaczne, nawet ty sam. I dalej znowu psujesz swój własny wizerunek, pisząc nielogicznie i bez sensu (ironizując):

Śmierć tych 5 milionów osób była częścią kosmicznego przypadku, tak więc ich zabójca nie poniesie żadnej odpowiedzialności

To twój uwielbiany bóg stworzył świat w taki sposób i to on ustanowił takie potworne prawa. Gdyby był doskonały i wszechmogący, to stworzyłby doskonały świat i zaludnił go doskonałymi, przepełnionymi miłością ludźmi, którym nawet do głowy by nie przyszło, żeby zabijać, w milionach sztuk w szczególności. Odpowiedzialność za tę zbrodnię powinna spaść raczej na projektanta niż na jego jakże niedoskonałe dzieło.

Jeżeli nasza egzystencja nie ma żadnego celu, tak jak wierzą ateiści, jaka jest wtedy wartość życia?

Tą wartością jest samo życie jako takie. Życie nie nabiera wartości tylko dlatego, że ktoś je dobrze przeżył ze strachu przed piekłem lub dla nagrody, jaką jest niebo. Wręcz przeciwnie, przy takich kryteriach oceny jego życie fatalnie traci na wartości. Dobrze przeżyte życie jest cenne właśnie z powodu całkowitej bezinteresowności żyjącego.

Życie jest nauką, bez względu na to, czy człowiek uczy i rozwija się świadomie, czy nieświadomie. Ważne, że w ogóle się uczy. Ateista również się rozwija, nawet, jeśli o tym nie wie i jeśli w to nie wierzy. Prędzej czy później każdy, nawet ten nędzny i tak pogardzany celnik i ateista osiągnie duchowe oświecenie. Jest to tylko i wyłącznie kwestia czasu.

Ale to pewnie jest za trudne do zrozumienia dla teisty, nauczonego moralności przy pomocy kija. Zechciej zauważyć, że w Dekalogu są wyłącznie kije: sztuk 10. Marchewkę (sztuk 1?) dadzą dopiero po śmierci! Cóż za okrucieństwo, szczególnie jeśli założyć, że może się zdarzyć, że nie będzie żadnego życia po śmierci!

Tak więc w dzisiejszych kulturach zbudowanych na teorii chaosu, konsumujemy

Najwyższa konsumpcja jest w USA, a USA to najbardziej religijny kraj świata. Bardzo nieliczni ateiści są tam podobno prześladowani i (przynajmniej według Richarda Dawkinsa) muszą kultywować swą wiedzę na tajnych spotkaniach.

Co z tego, że niszczymy planetę na której żyjemy i nasze dzieci nie będą mogły normalnie egzystować? Wszystko to nie ma znaczenia, gdyż realizujemy cel naszej egzystencji – konsumpcję. To właśnie są „owoce” teorii chaosu, których dziś doświadczamy

A ja uważam, że to są skutki słów boga, który w Genesis powiedział: „rozmnażajcie się i czyńcie sobie ziemię podległą”. Z powodu tego fatalnego hasła ekolodzy stale napotykają na opór ludzi pobożnych, którzy uważają, że mogą robić z ziemią i zwierzętami co im się tylko podoba.

Obiektywizm – Nie istnieje nic takiego jak obiektywizm

I cała twoja strona jest na to najlepszym dowodem, a ja próbuję ci to właśnie uświadomić i pokazać – na twoim własnym przykładzie. To, co dalej piszesz o ateistach jest przykładem skrajnego braku obiektywizmu i zupełnie nie pasuje do rzeczywistości. Każdy ateista jest inny i każdy dąży do czego innego. Prymitywni pewnie szukają przyjemności zmysłowych i kasy, a wyrafinowani ustanawiają prawa chroniące niewinnych ludzi (na przykład kobiety, murzynów i gejów) przed fanatyzmem „moralnym” żądnych przelania krwi „zboczeńców” żołnierzy „boga”.

Pod resztą też podpisałabym się obiema rękami, gdybyś nie kierował tych słów wyłącznie do ateistów. Te słowa powinni przeczytać wszyscy, którzy zostali oszukani przez „System”, czyli polityków, kapitalistów i religie. Wielu tych ludzi to dobre, lecz nieświadome lub zwiedzione na manowce dusze, wcale niekoniecznie ateiści.

Przeczytaj też Przypowieść o faryzeuszu i celniku (uwspółcześnioną)

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 13 »

Ci upierdliwi misjonarze, wrrrr

Opublikował/a astromaria w dniu 16/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2008-08-31 20:57:35)

Taka żesz ich mać…

Na swojej stronie, przed adresem mailowym, umieściłam komunikat, że nie życzę sobie żadnego nawracania. Pod linkiem obok tej informacji jest odezwa do nawracaczy, w której apeluję o uszanowanie mojego prawa do decydowania o sobie i swoim światopoglądzie.

Na jakiś czas nawet pomogło, ale jak się okazało, są osoby tak bardzo pragnące mojego szczęścia, że ignorują nawet takie otwarte i dobrze widoczne apele.

Wpada mail do mojej skrzynki. Kobieta grzecznie pyta, dlaczego zmieniłam wyznanie, więc jej równie grzecznie odpowiadam, że niczego nie zmieniłam, ponieważ ani żadnego wyznania nie posiadałam, ani żadnego nie przyjęłam.

Na co ona dalej grzecznie pyta, czy cierpię z jakiegoś powodu, czy może mam jakieś problemy, nałogi, złe nawyki… może obgaduję ludzi albo coś?

Równie grzecznie odpowiadam, że różnie w życiu bywało, cierpiałam np. na depresję, ale szczęśliwie pozbyłam się wszelkiego tałatajstwa dzięki metodzie duchowego uzdrawiania, którą praktykuję.

Na co ona wyraża współczucie, że byłam taka biedna z powodu tej niedobrej depresji i rzuca się na mnie z radosną nowiną, że Jezus mnie kocha i z tej miłości mi tę depresję odbierze.

Odpowiadam, że przykro mi, ale Jezus się spóźnił i depresję odebrała już ode mnie konkurencja, więc dziękuję, nie skorzystam.

A ta niezrażona dalej swoje.

Próbowałam jej uświadomić, że nawracając nie szanuje bliźniego i jego prawa do wolnego wyboru. A ona na to, że wszystko racja, ale jej racja jest jedyna. Co z taką robić? Nie ma sposobu, niestety. Na tym właśnie polega religijny obłęd, że jest nieuleczalny, bo rzekomo zesłany przez samego boga.

Próbowałam używać różnych racjonalnych argumentów, ale sama nie wiem po co, bo przecież doskonale wiem, że na bożych szaleńców nie ma sposobu.

Ale to mi się udało (chyba):

Nie przyszło pani do głowy, że każdy szukający religijnego szczęścia może sam wejść do kościoła? Kościoły stoją nawet w zabitych dechami wiochach. We wsi może nie być szkoły ani lekarza, ale kościół wielki jak stodoła i kapiący złotem zawsze pyszni się w samym centrum. Człowiek może być pozbawiony edukacji, ubrań, jedzenia oraz pomocy medycznej, ale nikt nie jest pozbawiony szansy spotkania z religią. Księża chodzą po domach po kolędzie, docierają do wszystkich, nawet do tych, którzy sobie tej wizyty nie życzą, czyż to nie wystarczy?

Skoro kościoły są wszędzie, skoro religia jest wmuszana siłą w dzieci już od przedszkola, przez całą podstawówkę, gimnazjum i liceum, skoro katolicka moralność obowiązuje wszystkich bez wyjątku, nawet ateistów, a wiadomości z życia katolików i KRK uroczyście komunikowane są niewierzącym i innowiercom w ogólnonarodowych dziennikach radiowych i telewizyjnych, to może tej chrześcijańskiej agitacji jest już tak bardzo za dużo, że aż do wyrzygania?

I jeszcze o szczęściu: każdy ma prawo do swojej własnej wizji szczęścia. Dla jednego jest to religia, dla innego ateizm, jeszcze dla kogoś jest to łażenie po górach, a dla mnie jest to wolność od upierdliwych “uszczęśliwiaczy na siłę”. I sądzę, że nie jestem jedyna na świecie. Dlatego w imieniu udręczonej misjonarstwem ludzkości apeluję: opanuj się kobieto. To, co pani robi jest formą opętania. Duchem opętującym jest katolicki egregor. A o egregorach można przeczytać nie tylko u mnie, ale i w wielu innych miejscach w sieci. Miłej lektury.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , | 1 komentarz »

Czy zmierzamy nieuchronnie w stronę anarchii i czy władzę w Polsce przejmą brodaci talibowie?

Opublikował/a astromaria w dniu 16/09/2008

Przeniesione ze starego bloga (2008-06-19 23:38:41)

Kilka bardzo ważnych głosów w sprawie “Agaty” z Lublina oraz w kwestii aborcji ogólnie:

W tym kraju władzę ma jeszcze sąd, a nie ksiądz – Anna Laszuk rozmawia z karnistką prof. Moniką Płatek

Czy płód to człowiek? – Gośćmi Ewy Wanat byli: ginekolog-położnik dr Ryszard Rutkowski i bioetyk z Instytutu Filozofii UW prof. Zbigniew Szawarski

Komentarze Kazimiery Szczuki z “Krytyki Politycznej” i Piotra Bratkowskiego z tyg. “Newsweek Polska” – Rozmawia Anna Laszuk

Komentarze adwokat Alicji Tysiąc mec. Moniki Gąsiorowskiej i prof. Krzysztofa Konarzewskiego, psychologa z Polskiej Akademii Nauk – Rozmawia Anna Laszuk

Z Joanną Piotrowską z Feminoteki i Radia TOK FM rozmawia Anna Laszuk

Dziś radio TokFm w programie “Bilans dnia” nadało bardzo interesującą rozmowę z prof. Zbigniewem Szawarskim, etykiem z UW (szczególnie polecam jej wysłuchanie), ale linku nie znalazłam.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , | Zostaw Komentarz »