Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Posty oznaczone jako ‘Ateizm’

Awantura o krzyże

Opublikował/a astromaria w dniu 14/11/2009

Buszuję sobie po sieci i nadrabiam zaległości prasowe, ale prawdę mówiąc, w dobie awantury związanej ze świńską grypą wszystko inne wydaje się marnością i nudą (nota bene w gazetce onet.kiosk od tygodni nie ma nawet najmniejszej wzmianki o grypie i szczepieniach – czyż to nie zdumiewające?) Właściwie tylko dwa tematy wydały mi się godne zatrzymania na chwilkę. Pierwszy to oczywiście sławny już wyrok w sprawie krzyży, a drugi dotyczy politycznej poprawności. Pewnie nie chciałoby mi się maglować tematu krzyży po raz nie wiadomo który, gdyby na horyzoncie nie pojawił się zupełnie niespodziewany gracz.

Jakieś 1500 lat temu Europa wpadła w sidła katolicyzmu, który (jak wszyscy wiemy z lekcji historii) szybko zamienił się w totalitaryzm religijno-światopoglądowy i tkwiła w tym niemal nieporuszona do niedawna, ale po tak długim okresie stagnacji musi przyjść czas na zmiany. Na fali politycznej poprawności w Europie uznano (jak najbardziej słusznie), że ani urzędy państwowe, ani szkoły nie są instytucjami religijnymi i muszą służyć wszystkim, niezależnie od wyznawanej religii i światopoglądu, a to oznacza, że nie ma w nich miejsca na żadne symbole religijne. Większość państw (z wyjątkiem oczywiście Polski i Włoch) uznała to za rzecz słuszną. Do szkoły mają prawo (a nawet wręcz obowiązek) chodzić nie tylko katolicy, ale również wyznawcy innych religii oraz ateiści. A tym widok krzyża może sprawiać przykrość. I nie chodzi tu tylko o niemiłą tym grupom manifestację jedynie-słusznej i dominującej pobożności katolickiej, ale (co dla mnie jest najważniejsze) o bezpieczeństwo psychiczne dzieci, które widząc nieszczęśnika przybitego do tego potwornego narzędzia kaźni mogłyby doznać szoku i urazu psychicznego. Pisałam o tym m.in. w tej notce. Co ciekawe symbol ten przeraża i bulwersuje nie tylko ateistów i wyznawców innych religii, ale również przedstawicieli innych odłamów chrześcijaństwa, np. Świadków Jehowy i Chrześcijan Dnia Sobotniego.

Od niedawna śledzę zmagania ugrupowania, zwącego się Wolni chrześcijanie wszelkich kultur na całym świecie na rzecz Chrystusa Kazania na Górze (co za długa nazwa!), którzy postawili sobie za cel pozbawienie Kościoła Katolickiego prawa do używania nazwy „chrześcijański”. Sześciu oskarżających (teolog, lekarz, dwóch dziennikarzy oraz dwóch prawników) uzasadnia swoje wystąpienie w pięciostronicowym liście, dlaczego – z ich punktu widzenia – Kościół utracił prawo do nazywania się „chrześcijańskim”.

„Krzyż z ciałem – głęboko niechrześcijański symbol!”

„Wyrok, który jest wskazówką dla wszystkich krajów europejskich” – tymi słowami skomentował Alfred Schulte, rzecznik Wolnych chrześcijan wszelkich kultur na całym świecie na rzecz Chrystusa Kazania na Górze, wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, dotyczący obecności krucyfiksu we włoskich szkołach publicznych. Sąd przyznał rację obywatelce włoskiej, która pragnie chronić swoje dzieci przed konfrontacją z krucyfiksem zawieszonym w klasie szkolnej. Według A. Schulte ścisły rozdział Kościoła i państwa jest przykazaniem zgodnym z nauką Jezusa z Nazaretu, który powiedział: „Oddajcie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu, co się  Bogu należy!”.

A. Schulte stwierdził: „Szczególnie jako chrześcijanie biorący na poważnie duchowe dziedzictwo Nazareńczyka mamy wielką wyrozumiałość dla obywateli wielu krajów europejskich,  u których  prezentowanie człowieka, torturowanego i okrutnie zamordowanego na krzyżu wywołuje zgorszenie, szczególnie jeśli konfrontowane są z tym dzieci.  Przedstawianie w ten sposób śmierci Jezusa było dla pierwszych chrześcijan zupełnie nieznane. Jeszcze w III wieku jeden z pierwotnych chrześcijan, Minucius Felix, napisał: ‘Również do krzyży nie modlimy się i nie jest naszym staraniem, by tak czyniono’. Jeśli w zamian za to używany byłby prachrześcijański symbol prostego, drewnianego krzyża, to najprawdopodobniej do konfliktu by nie doszło”.

Takie obrazowe przedstawianie ukrzyżowanego ciała nie symbolizuje zwycięstwa Jezusa, Chrystusa,  nad cierpieniem i śmiercią, lecz  uwiecznienia w makabryczny sposób Jego rzekomą klęskę wobec sił ciemności. Martwy człowiek na krzyżu nie może już nic powiedzieć – to bardzo odpowiada kapłanom, którzy nie tylko skazali Go na krzyż, lecz do dnia dzisiejszego przekręcają w Jego imieniu Jego naukę. Dlatego też oskarżyliśmy Kościół watykański i Kościół luterański o zaniechanie: Nie powinni dłużej nazywać się ‘chrześcijańskimi’!”

W 36-stronicowym pozwie ‘Wolnych chrześcijan’ wniesionym  przeciwko Kościołowi watykańskiemu (…)  skierowano do niemieckich biskupów między innymi te słowa:  „Codziennie od nowa przybijacie Jezusa, Chrystusa, do krzyża, bo czynicie inaczej, niż On tego pragnął. A potem w triumfalnym pochodzie wleczecie Go po ulicach jako zmarłego na krzyżu, chociaż On zmartwychwstał, i obnosicie się z Nim jak ze zdobyczą, którą upolowaliście”.

Jak z tego widać krzyż nie podoba się nie tylko ateistom, agnostykom i osobom bezwyznaniowym, ale również chrześcijanom.

Zdjęcie krzyży ze ścian instytucji państwowych nie oznacza bynajmniej prześladowania katolików ani ograniczania ich prawa do wyznawania religii. Mogą ją wyznawać do woli, w miejscach do tego wyznaczonych i we własnych mieszkaniach, gdzie mogą wieszać krzyże nawet na wszystkich ścianach we wszystkich pomieszczeniach. Mogą je nosić również na swoich prywatnych szyjach i jako kolczyki w uszach, jeśli taka jest ich wola. Jednak urzędy i szkoły nie są ich własnością, należą one do wszystkich ludzi, bez względu na wyznanie.

Nie zdjęcie krzyży ze ścian oznacza pogwałcenie praw ludzi nie będących katolikami. Muszą oni tolerować wszechobecność symboli, które są im obce i których akceptować nie mają obowiązku. Zmuszanie ludzi do obcowania z nieakceptowanymi symbolami kojarzy się z totalitaryzmem – przypominam, że w czasach okupacji wszędzie wisiały znienawidzone swastyki, a za komuny sierpy i młoty i podobnie jak obecnie obywatele nie mieli w tej kwestii nic do gadania.

PS. Polska nie jest krajem katolickim, lecz demokratycznym i konstytucyjnym. Katolicyzm nie jest naszą tradycją. Został nam narzucony ogniem i mieczem przez obce mocarstwo. Naszą tradycją było pogaństwo!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 35 »

Przeciwieństwa są tym samym

Opublikował/a astromaria w dniu 10/10/2009

Fundamentaliści stojący po jednej stronie barykady ogłosili makabryczny cud, a ci po przeciwnej stronie potraktowali to na serio i polecieli do prokuratury.

Że Kościół ma więcej niż czarne poczucie humoru wiadomo nie od dziś. Ale zawsze uważałam, że nie muszę mu kibicować. Jeśli ktoś przeżywa duchowe uniesienia z powodu jedzenia ludzkiego ciała i picia krwi (nawet, jeśli jest to tylko gest symboliczny), to ja mogę mu tylko współczuć i dziwić się, że nie wsadzają za to do psychiatryka. Ale podniecać się tym w żadnym razie nie zamierzam. Skoro jest to legalne, to niech sobie ludziska wierzą w co chcą i robią co chcą. Wolni ludzie w wolnym kraju mają prawo robić wszystko, jeśli tylko nie łamią prawa. Jeśli chcą wierzyć, że kawałek opłatka zamienił się w krwawy skrzep, a w rzeczywistości w kawałek „serca w stanie agonalnym” i że jest to piękny, boży cud, to ich problem.

Jest jednak taka frakcja, która głosi pochwałę rozumu i uważa siebie za racjonalistów. Hmm, nie raz popisy tego „rozumu” doprowadzały mnie do ataków histerycznego śmiechu. I tym razem nie jest inaczej. Otóż ci „rozumni ludzie”, dowiedziawszy się o cudzie mniemanym… polecieli do prokuratury. Bo ich zdaniem te kilka komórek serca to fragment ludzkiego ciała, a w takim razie jak nic ktoś musiał dokonać krwawego mordu. A więc ktoś musiał rozpłatać komuś klatkę piersiową i wyrwać z niej ten ochłap, bo przecież niemożliwe jest, żeby te świeże tkanki mogły należeć do osobnika, który zginął na krzyżu 2000 lat temu. Jest to wbrew rozumowi i przenajświętszej (materialistycznie ograniczonej) Pani Nauce.

Wart Pac pałaca, a pałac Paca…

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 62 »

Powiedz Traktatowi Lizbońskiemu – NIE

Opublikował/a astromaria w dniu 08/10/2009

Nie jestem przeciwniczką Unii Europejskiej, ale zdecydowanie nie odpowiada mi wizja totalitarnego eurokołchozu, w który coraz bardziej przemienia się ta organizacja. Nie chcę więcej słuchać, jak panowie Sarkosy, Barroso i Brown zapowiadają rychłe nadejście Nowego Porządku Świata, tego samego, o którym marzyli Napoleon i Hitler. Takie pomysły z piekła rodem napawają mnie przerażeniem. Niestety, większość Polaków nie ma zielonego pojęcia, co dzieje się w Parlamencie Unii Europejskiej, bo żadna stacja telewizyjna nie transmituje obrad tego gremium. Traktuje się nas jak stado baranów, które jest za głupie, żeby mogło cokolwiek rozumieć, więc mądrzejsi muszą za nas o wszystkim decydować. Najlepszym dowodem na to jest przemówienie naszego wspaniałego, nowego przewodniczącego europarlamentu, Jerzego Buzka, który wyraźnie powiedział, że ludziom jest wszystko jedno, więc politycy muszą mieć narzędzie do rządzenia. Z tego powodu  pozbawili nas prawa do wzięcia udziału w referendum i wyrażenia własnego głosu w sprawie Traktatu Lizbońskiego.

Jeśli panu Buzkowi wydaje się, że Europejczycy oczekują „walki z kryzysem, przeciwdziałania zmianom klimatycznym i przezwyciężenia kryzysu demograficznego”, to naprawdę bardzo, ale to bardzo się myli. My oczekujemy zakończenia sztucznie wykreowanego dławienia gospodarki przez bandę bankierów i końca cynicznych łgarstw na temat rzekomego wpływu ludzi na zmiany klimatyczne. Jeśli zaś chodzi o „przezwyciężenie kryzysu demograficznego” to nasuwają mi się w tym przypadku dość ponure skojarzenia z depopulacją. Z innych źródeł jest mi wiadome, że pan Buzek jest wielkim zwolennikiem GMO. Widocznie bardziej wierzy w naukę niż w starą poczciwą Matkę Naturę i jej sprawdzone przez wieki dary.

O tym, jak szanuje się w Unii demokrację wymownie świadczy fakt wybrania przewodniczącego tegoż parlamentu wyłącznie dzięki salonowym intrygom i tajnym układom.

Jestem za otwartością granic, tolerancją dla wszystkich światopoglądów i stylów życia i zdecydowanie opowiadam się za osobistą wolnością każdego człowieka. Marzę o tym, żeby Warszawa stała się drugim Amsterdamem. To poczucie OSOBISTEJ WOLNOŚCI każe mi sprzeciwiać się narzucaniu wszystkim obywatelom Polski dowolnych wartości, katolickich czy jakichkolwiek innych, jak również zakazów i nakazów, dyktowanych naszym rzekomym dobrem. Nie życzę sobie, żeby ktokolwiek uzurpował sobie prawo do decydowania o przymusowych szczepieniach obywateli całej Unii i nie zgadzam się na Codex Alimentarius ograniczający mi dostęp do naturalnej medycyny i zdrowej żywności. Nie ma dla mnie znaczenia, czy totalitaryzm ma charakter religijny, ateistyczny czy dowolny inny. Moim zdaniem uregulowania prawne w Unii nie idą w dobrym kierunku. Dlatego zdecydowałam się zamieścić tutaj poniższy apel.

Ale…

Ale jak zwykle mamy wybór między dżumą i cholerą. Jak nie kijem go, to pałką. Jeśli wezmę udział w tej demonstracji zostanie to potraktowane jako mój głos za Polską katolicką. A ja pragnę do jasnej Anielki wreszcie Polski wolnej od wszystkich katolicyzmów, ateizmów i innych kretynizmów.

Witamy
W dniu 10 października 2009 (sobota) w Warszawie w godz 12:00-20:00 przed siedzibą Prezydenta RP, przy ul. Krakowskie Przedmieście 48/50, odbędzie się II ogólnopolska manifestacja w proteście przeciwko zamiarowi ratyfikacji Traktatu Lizbońskiego przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Traktat ten, jako umowa międzynarodowa o randze równorzędnej z ustawą, ale ustanawiająca się ponad Konstytucją RP, najwyższym prawem w Rzeczypospolitej Polskiej (art. 6. ust. 1 KRP), prowadzi do praktycznego unieważnienia polskiej ustawy zasadniczej.

Do udziału zaproszeni są wszyscy Polacy-patrioci, wszystkie organizacje i środowiska patriotyczne, niepodległościowe, katolickie, ludowe i narodowe oraz inne, sprzeciwiające się likwidacji polskiej państwowości, praktycznemu unieważnieniu Konstytucji RP, ustanowieniu totalitarnego superpaństwa europejskiego pod niemiecką hegemonią, nie sprzeciwiające się przy tym katolickiemu systemowi wartości oraz nie negujące zasady suwerenności narodu polskiego jako Suwerena, jedynego prawowitego gospodarza na polskiej ziemi.

Organizatorami manifestacji jest Komitet Suwerenność Narodu Polskiego
oraz Stowarzyszenie Narodowe im. Romana Dmowskiego.

Źródło

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 48 »

Richard Dawkins jest KREACJONISTĄ!

Opublikował/a astromaria w dniu 25/08/2009

Brzmi nieprawdopodobnie? A jakże! Nigdy w życiu nie podejrzewałabym tego fanatycznego, (rzekomego) ateisty, o coś takiego. Moim zdaniem jest to sensacja stulecia i bardzo się dziwię, że po tym wyznaniu świat nie zatrząsł się w posadach.

Niektórzy ludzie są ortodoksami w swojej dziedzinie. Nie ważne, czy głoszą religię, ateizm, racjonalizm czy jakąkolwiek inną ideologię – wiara tych ludzi wydaje się niezłomna i niezachwiana, są gotowi zginąć w płomieniach w obronie swoich przekonań. Dlaczego są tak gorliwi? Co się za tym kryje? Czy przypadkiem nie usiłują tym sposobem zagłuszyć wątpliwości lub zatuszować faktu, że już dawno stracili swoją wiarę?

Dla większości ludzi, szczególnie starszych, nie ma większej katastrofy, niż utrata wiary. Człowiekowi, który zwątpił w swoje najświętsze ideały wali się cały świat. Kto ma odwagę na stare lata przyznać, że zwątpił w idee, które przez całe życie krzewił z takim zapałem? Że jako zdolny, idealistyczny i naiwnie wierzący racjonalistycznym autorytetom młodzieniec dał się zwyczajnie nabrać i wrobić w propagowanie wierutnych bzdur? Że na tych kłamstwach dorobił się wielkiej sławy i równie wielkich pieniędzy, a co więcej, sam stał się światowej rangi autorytetem, za którym ślepo podążają całe tłumy bezmyślnych jak owce wyznawców… Odkryć w dojrzałym wieku, że z takimi sukcesami służyło się fałszywemu bogu – to musi być naprawdę straszne! Ale jaką ulgę może przynieść szczere wyznanie prawdy!

Pierwszy raz ujrzałam ludzkie oblicze Richarda Dawkinsa i jego naturalny, wręcz ciepły uśmiech, kiedy łagodnie przyparty do muru przez Bena Steina nagle spuścił parę z ateistyczno-darwinowskiego kotła, przestał żarliwie wygłaszać swoje najświętsze credo i wyznał szczerze, że „życie nie może się zacząć spontanicznie”. Mało tego, nie tylko bez tortur, ale wręcz jakby z ulgą wyznał, że „wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’”. To wprost nie do wiary: okazuje się, że Richard Dawkins, zwany rottweilerem darwinizmu, wcale nie jest przeciwny „inteligentnemu projektowi”, a tylko wybranym „projektantom”, takim jak Bóg! Ale niech was nie zwiodą jego gorące zapewnienia, że nie wierzy w Boga. Niewiara w Jahwe, czyli w osobowego, hebrajskiego starotestamentowego bożka, który jako istota z krwi i kości sam prawdopodobnie został stworzony nie jest równoznaczna z ateizmem. Jest to tylko niewiara w religijne bzdury i Bóg nie ma z tym nic wspólnego.

Nie wierzycie?

Ja też bym nie uwierzyła, gdyby ktoś mi to opowiedział. Ale to nie plotka, to fakt, uwieczniony na taśmie filmowej. I dlatego każdy może sam zweryfikować to, o czym tu piszę.

Z całego serca polecam naprawdę świetny film „Expelled, No Intelligence”. Bardzo proszę obejrzeć ten film w całości i z należytą uwagą, ponieważ porusza on niezwykle ważne, a większości ludzi zupełnie nieznane fakty, takie jak np. kojarzące się ze świętą inkwizycją prześladowania uczonych choćby tylko podejrzewanych o sympatyzowanie z ideą ‘inteligentnego projektu’, czy współodpowiedzialność Darwina za powstanie obłędnej ideologii faszyzmu. Tego typu „rewelacje” poznawaliśmy do tej pory tylko w takich „podziemnych” i chętnie wykpiwanych filmach jak „Zeitgeist”.

Na zakończenie oddajmy głos Richardowi Dawkinsowi, który odpowiada na pytanie, „A gdyby okazało się, że inteligentny proces wiele wyjaśnia w kwestiach ewolucji i genetyki?”:

Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.

I na samo zakończenie piękne podsumowanie wygłoszone przez Bena Steina:

Jeżeli wierzysz w Boga i w ustalony porządek wszechświata oraz że rola nauki opiera się na poznaniu tego porządku zostaniesz wygnany.

Niszczona prawda zawsze się odradza, ponieważ kłamstwo ma krótkie nogi.

Uważam, że nauka pokazuje nam jedną stronę świata, a religia drugą. Łącząc jednak obie te dziedziny dowiemy się więcej.

Autor filmu, dziennikarz i autor Ben Stein, niegdysiejszy żarliwy propagator nauki, obecnie poważnie wątpiący w jej uczciwość, otrzymał za swój wykład owację na stojąco. Po obejrzeniu tego filmu również ja wstałam i biłam mu brawo.

PS. 2: Spokojnie, oczywiście, że Richard Dawkins nie jest kreacjonistą. Nazwałam go tak z czystej złośliwości. Jest różnica między kreacjonizmem a ruchem Inteligentnego Projektu, do którego jest mu oczywiście bliżej. Tak czy inaczej, jako uczciwy naukowiec musiał przyznać, że odkrył istnienie „inteligentnego projektanta”, a to rodzi nadzieję, że zrobi jeszcze przynajmniej jeden krok do przodu w dążeniu ku prawdzie.

[PS. 3: Wyznam, co tak naprawdę myślę o tej całej hecy: w rzeczywistości nie ma żadnej różnicy między kreacjonizmem a inteligentnym projektem. Cały bój toczy się wyłącznie o nazwę. Kreacjonizm kojarzy się z chrześcijańskim (lub innym) fundamentalizmem religijnym, więc jest be. Inteligentny projekt natomiast jest cacy, bo nie ma związku z religią, więc może go uznać nawet ateista (jak Dawkins). Ale niech mi ktoś wytłumaczy, jaka jest różnica między pomysłem, że człowiek został stworzony przez brodatego boga w raju, a pomysłem, że byli to jacyś kosmiczni Mistrzowie Genetyki w dolinie Eufratu? Tak czy inaczej i jedno i drugie jest kreacją, czyli stwarzaniem według założeń Inteligentnego Projektu].

Linki:
Kosmiczna bajeczka
Naukowcy odnajdują pozaziemskie geny w ludzkim DNA
Pornografia, alkohol, narkotyki, okultyzm, ateizm, teoria Darwina i inne diabelskie bzdury
Rottweiler darwinizmu i misjonarz ateizmu
Źródło wszelkiego zła?

Playlista

PS. 4 (Dopisany następnego dnia): wykład na temat Kalendarza Majów, rzucający nowe światło na „biblijne 7 dni stworzenia”:

Playlista

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , | Komentarzy: 93 »

Pornografia, alkohol, narkotyki, okultyzm, ateizm, teoria Darwina i inne diabelskie bzdury

Opublikował/a astromaria w dniu 02/08/2009

W moim blogu rozpętały się wojenki z powodu pornografii i teorii Darwina, o których nigdzie nie piszę i w sprawie których nie zajmuję żadnego stanowiska. Ale widzę, że jednak powinnam.

Z powodu pierdoł wymienionych w tytule notki ludzie urywają sobie wzajemnie łby, a najtragiczniejsze jest to, że najczęściej nie bronią oni swoich osobistych przemyśleń, lecz obcych ideologii, wbitych im do głów przez jakichś psychopatów o totalitarnych zapędach. Zmuszanie ludzi do wyznawania dowolnej, skrajnej ideologii skłóca ich ze sobą i niszczy ludzką rodzinę, którą wszyscy jesteśmy.

Mój blog nazywa się „Jestem za a nawet przeciw”, więc nie opowiadam się po żadnej stronie sporu. Uważam, że jeśli ktoś chce wyznawać jakiś światopogląd, to oczywiście może, ale byłabym naprawdę szczęśliwa, gdyby wiedział, dlaczego tak myśli i że rzeczywiście MYŚLI – samodzielnie, swoją własną głową – a nie powtarza jak papuga opinie fanatyków.

Nie będę się rozpisywać, bo nie ma o czym. Powiem krótko – jeśli ktoś nie panuje nad sobą i swoim życiem oraz popędami i jeśli samodzielnie nie myśli, a więc nie posiada mocnego kręgosłupa moralnego, ten jest w tragicznych tarapatach.

Dla takiego człowieka zetknięcie się z alkoholem, narkotykami, pornografią, katolicyzmem, buddyzmem, ateizmem, teorią Darwina, astrologią, magią, szamanizmem czy dowolną rzeczą może oznaczać tragedię i obłęd.

To nie alkohol jest winien, że ktoś staje się alkoholikiem. (Prawie) wszyscy pijemy alkohol przy okazji przeróżnych imprez czy spotkań, ale w nałóg wpadają tylko niektórzy.

(Prawie) każdemu zdarzyło się zobaczyć film porno, ale tylko niektórzy oglądają je nałogowo. Bo to nie pornografia jest winna, lecz słaba psychika oglądacza.

Ateizm / katolicyzm / darwinizm / …. / istnieją sobie na tym świecie i niektórym w niczym nie wadzą, jak wiele innych zjawisk, ale tylko niektórzy stają się fanatykami ideologicznymi.

Po prostu – niektórzy tak już mają, że wpadają w każdą zasadzkę, jaką zastawia na nich życie. A inni tak mają, że nie wpadają.

Wybór należy wyłącznie do ciebie.

To TY odpowiadasz za to, jak żyjesz, nie zwalaj więc winy na przedmioty martwe, innych ludzi i neutralne zjawiska.

Nie oskarżaj też swojego trudnego dzieciństwa, szkoły pod górkę i wiatru w oczy. Już nie jesteś dzieckiem, jesteś DOROSŁY, więc czas zacząć myśleć i działać jak dorosły, odpowiedzialny człowiek.

Na zakończenie: każda rzecz ma swoje dobre i złe strony. Ze wszystkich ambon wbijają nam do głów, że pornografia jest zła. A ja powiem, że niekoniecznie. Może mieć wartość edukacyjną, bo może pomóc komuś, kto jest zahamowany seksualnie. Oczywiście nie mam na myśli jakiegoś hard-porno-sado-maso, lecz filmik zrobiony lekko i z poczuciem humoru. Narkotyki też nie są wynalazkiem szatana. To starożytny „wspomagacz” szamańskich wizji. Wielu ludzi doświadczyło duchowej iluminacji, dzięki sesji z zielskiem pod okiem fachowca od tej roboty.

A katolicyzm, ateizm i darwinizm?

Jeśli komuś jest potrzebny na ścieżce rozwoju, to ma moje błogosławieństwo. Byle nie próbował wejść z tą bzdurą na moją głowę, bo ja akurat tego nie potrzebuję i nie życzę sobie. Jednak muszę zauważyć (z niemałym przerażeniem), że ostatnio teoria Darwina staje się nową, ateistyczną religią i coraz bardziej się fanatyzuje. Kto nie z Darwinem, tego na stos. Kto nie wierzy w ewolucję, ten jest głupi, nikczemny i podły – taką prawdę głosi po świecie Richard Dawkins.

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , | Komentarzy: 5 »

„Sekret” przetłumaczony na język racjonalistyczny

Opublikował/a astromaria w dniu 25/05/2009

Pewna zaprzyjaźniona osoba przyniosła mi Newsweeka z 3 maja z rekomendacją, że koniecznie powinnam to przeczytać. Na okładce rzuca się w oczy wyróżniony tytuł: „Osho i inni duchowi oszuści”. A w środku…

Przeczytałam ten tekst dwa razy, bo za pierwszym razem nie uwierzyłam w to, co widzę. Za drugim czytaniem musiałam się uszczypnąć, żeby nabrać pewności, że nie śnię. A potem nie mogłam zamknąć ust ze zdumienia. Dobrze, że muchy jeszcze się na dobre nie obudziły, bo któraś mogłaby mi do nich wpaść.

Autor wprost dyszy z nienawiści… do czego właściwie? Trudno powiedzieć. Chyba do metafizyki najogólniej mówiąc, ale jak na mój rozum, jest to chyba manifestacja zapiekłego i fanatycznego światopoglądu materialistycznego. W każdym razie Tomasz Stawiszyński, pisząc o sprawach, których zupełnie nie rozumie używa słów tak mocnych, jakich ja nie użyłam nawet wtedy, kiedy pisałam o ludobójstwie i tyranii. A między autorką „Sekretu”, Rhondą Byrne, duchowym nauczycielem Osho i Hitlerem stawia znak równości.

Spokojnie, proszę nie sądzić, że zwariowałam. Nie, naprawdę czuję się dobrze, chociaż po tej lekturze nie mogę dojść do siebie ze zdumienia, że można napisać coś tak toksycznie jadowitego, a co więcej – delikatnie mówiąc – nieprawdziwego. Zarzuty, które padają tam pod adresem Osho są wyssane z palca, ale nie takiego zwykłego, dziennikarskiego, lecz tajniackiego. Całą tę aferę z aresztowaniem guru zaaranżowali prawicowi politycy i agenci służb specjalnych wraz z władzami Kościoła Katolickiego, świętej,  pobożnej i nieskalanej grzechem instytucji znanej z podpalania stosów, organizowania pogromów pogan, nawracania niewiernych ogniem i mieczem, wykorzystywania seksualnego dzieci i innych, skandalicznych, a nawet wręcz zbrodniczych wyczynów. Każda niekatolicka wspólnota duchowa, a zwłaszcza taka, którą prowadzi guru tak skutecznie wyzwalający ludzi ze zniewolenia religijnego i umysłowego stanowi dla Kościoła i polityków wielką i groźną konkurencję. Ale autorowi, panu Tomaszowi Stawiszyńskiemu nic o tym nie wiadomo, a jeśli wiadomo, to mu to nie przeszkadza. Bo tak mu jest wygodnie, żeby móc bezkarnie i skutecznie uprawiać swoją antymetafizyczną i ateistyczną demagogię.

Osho nie zmarł z przedawkowania psychotropów ani z powodu zaćpania, lecz na skutek  ciężkiego zatrucia talem, którym go potraktowano w państwowym, teksańskim więzieniu. Teksas jest najbardziej katolickim i nietolerancyjnym stanem USA, w którym rządzą partie prawicowe i w którym nie szanuje się ludzkiego (a najbardziej niekatolickiego i czarnego) życia. Zbrodnia ta oburzyła wiele szanowanych i sławnych osób, które wystosowały list protestacyjny do prezydenta USA, Ronalda Reagana. Ale służby specjalne puściły w świat swoją własną wersję zdarzeń, równie prawdziwą, jak oficjalne komunikaty na temat wydarzeń z 11 września.

Kto chce poznać „w pigułce” mądrości przekazywane przez Osho może to zrobić odwiedzając stronę Fundacji Przyjaciół Osho.

„Po owocach ich poznacie”. Porównajcie sobie sami, jakie owoce wydaje polityka i tajne służby, które nie wahają się mordować własnych obywateli w Pearl Harbor czy w WTC, a jakie nauka i praca Osho, najbardziej dziś lubianego i najczęściej czytywanego nauczyciela duchowego na świecie.

Po przeczytaniu tego toksycznego paszkwilu zastanawiam się, czy naprawdę na świecie nie ma zjawisk bardziej zasługujących na napiętnowanie i  zmiecenie z powierzchni ziemi, niż treści przekazane przez Osho i Rhondę Byrne, autorkę równie nienawistnie sponiewieranego przez pana Stawiszyńskiego „Sekretu”?

Nic w przyrodzie nie ginie, tylko zmienia formę istnienia. Niedawno w moich „Mapach świadomości” opisałam ludzi z III etapu rozwoju duszy. W tym odcinku moich rozważań pokażę, czym dziś zajmują się ludzie o mentalności niegdysiejszych kościelnych inkwizytorów, znanych z przerażających opowieści o polowaniach na czarownice i paleniu heretyków na stosach religijnej nietolerancji. Dzisiejsi tępiciele wolnej myśli nie występują już raczej z pozycji religijnych (wyjątkiem, takim można rzec reliktem zamierzchłej przeszłości lub żywą skamieliną jest ksiądz Posacki), lecz zgodnie z duchem czasu przeszli na stronę materialistyczno-ateistycznej nauki, gdzie zajmują się tropieniem herezji przeciwko tzw. „rozumowi”. Niestety, ich działalność oraz styl myślenia z rozumem nie mają nic wspólnego, podobnie jak trudno doszukać się rozumu w postępowaniu ich religijnych odpowiedników z dawno minionych czasów. Zarówno religijni, jak i racjonalistyczni siepacze mają kilka wspólnych cech: bezrozumny fanatyzm, nietolerancję i okrucieństwo.

Chyba czytelnikom tego bloga nie muszę przedstawiać filmu i książki „The Secret”, uczących pozytywnego myślenia i przyciągania szczęścia. Jedni uczą się tej sztuki szybko i skutecznie, inni dopiero nad tym pracują, ale chyba większość przyzna, że coś w tym jest i że nasz sposób myślenia oraz stosunek do życia mają realny wpływ na nasz los i zdrowie. Nawet akademicka psychologia przyznaje, że osoby ponure, zgorzkniałe i nastawione pesymistycznie, a zwłaszcza przepełnione żalem i nienawiścią do całego świata nie tylko przyciągają do swojego życia pecha, ale są nielubiane przez innych i najczęściej poważnie chorują, a ich choroby określane są przez medycynę jako „nieuleczalne”. Osoby nie wierzące w moc ducha biernie poddają się zabiegom medycyny alopatycznej i oddają się w ręce onkologów nawet nie próbując ratować się metodami niekonwencjonalnymi i pokornie zasilają tabele statystyk zgonów. W najlepszym razie lekarze diagnozują u nich wznowę nowotworu. Jest to spowodowane niewiarą w siłę sprawczą własnego ducha i brak optymizmu, wynikającego z wiary w wyższy, duchowy porządek świata. Kto nie wierzy, że życie ma sens, ten nie ma motywacji, żeby zmagać się z problemami i tym samym nierzadko wydaje na siebie wyrok śmierci lub skazuje się na ciężką chorobę. Optymiści i ludzie wyznający jakąkolwiek religię są zdecydowanie zdrowsi i dłużej zachowują dobrą kondycję niż osoby nieświadome własnego pierwiastka duchowego. Nawet oficjalna medycyna przyznaje, że optymiści żyją dłużej i do późnej starości zachowują dobrą kondycję. Lekarze wiedzą też, że jeśli pacjent nie wierzy w wyleczenie i nie ma woli życia, jest mało prawdopodobne, że pokona chorobę.

Niedawno pisałam na blogu o przypadku ateisty, Thomasa Mellen-Benedicta, który przez całe życie był pesymistą, zamartwiającym się z powodu ekologii, a w końcu doszedł do wniosku, że ludzkość jest pasożytem i nowotworem toczącym planetę. Złość i gorycz doprowadziły w końcu do tego, że sam został zaatakowany przez złośliwego raka. I tak, jak sam się zabił własnymi myślami, tak sam, również myślami, ale tym razem pozytywnymi, przywrócił się do życia. Wystarczyło, że zrozumiał prawa duchowe, żeby całkowicie i na zawsze pozbył się raka oraz wszelkich innych, trapiących go życiowych problemów.

„Sekret” przekazuje nam wiedzę na temat praw duchowych. Uczy, że jeśli cierpimy, to znaczy, że błądzimy, czyli mówiąc inaczej pogrążeni jesteśmy w ignorancji, wynikającej z niewiedzy. Ale przecież błądzić jest rzeczą ludzką, więc nie ma w tym nic złego ani nagannego. Na szczęście błędy można naprawiać, niezależnie od tego, jak są poważne i jak głęboko pogrążyliśmy się za ich sprawą w nieszczęściach. Każdy błąd da się skorygować, trzeba tylko trochę siły woli i wiedzy, jak to zrobić. Nie powinniśmy wpadać w poczucie winy ani w panikę z powodu niewłaściwego myślenia, bo myśl jest tylko myślą i zawsze można ją zmienić. Prawie wszyscy zostaliśmy wychowani przez zrzędzących rodziców i dziadków, którzy zamiast nas chwalić i pozytywnie wspierać w rozwoju woleli nas krytykować, a nawet wyzywać nam od niedołęgów i życiowych nieudaczników. Co jeszcze gorsze, nierzadko uczyli nas pesymizmu i czarnowidztwa. Po takim „treningu” wchodzący w życie młody człowiek nie wierzy we własne siły ani w to, że cokolwiek może mu się udać. W co wierzysz, to masz. Jeśli wierzysz, że się do niczego nie nadajesz, to sukcesu na pewno nie odniesiesz. A jeśli zaczniesz ponosić klęski, utwierdzi cię to jeszcze silniej w przekonaniu, że nic ci się udać nie może i w ten sposób wpadniesz w spiralę niepowodzeń. To wiedzą nie tylko metafizycy, tę prawdę uznała nawet akademicka psychologia. Psychoterapia na tym właśnie polega, że człowiek uczy się pozytywnego postrzegania własnej osoby i działania z wiarą w sukces.

Każda nasza myśl jest modlitwą. Jeśli nasze myśli są ponure, to tak jakbyśmy modlili się o nieszczęście i zło, a przy okazji takimi myślami rujnujemy swoje zdrowie, co wkrótce ujawni się pod postacią depresji, która otwiera furtkę do poważniejszych zaburzeń. Mądrość ludowa wyraża to prawo w postaci porzekadła „nie kracz, bo wykraczesz”. I odwrotnie: myśląc pozytywnie przyciągamy do siebie fortunę, życzliwych ludzi i dobre wydarzenia. Wielu ludzi wyszło z poważnej depresji ze stanami lękowymi tylko dzięki kontrolowaniu myśli, które produkuje ich umysł.

„Sekret” (i nie tylko „Sekret”, bo akademicka psychologia również) uczy, że nie ma sensu płakać nad rozlanym mlekiem. Co się stało to się nie odstanie. Nie ma sensu stać w miejscu, a tym bardziej patrzeć za siebie, lejąc łzy z powodu dawnych niepowodzeń czy nawet tragedii. Stało się, no cóż, w życiu zdarzają się różne rzeczy, prawdziwe dramaty również. Śmierć dziecka na pewno jest przeżyciem traumatycznym i nie da się jej zbyć banalnymi, pocieszającymi słowami. Ale po naturalnym okresie żałoby należy wziąć się w garść i ruszyć do przodu. Jeśli cierpienie nie mija można skorzystać z pomocy terapeuty lub księdza, a w ostateczności medium, które pomoże nawiązać kontakt z zaświatami. Wszystko jest dobre, co prowadzi do pozytywnych zmian. Pogrążanie się w poczuciu beznadziei nie służy nie tylko osobie, która poniosła stratę, ale może być traumatyczne dla reszty rodziny, np. dla pozostałych dzieci i małżonka.

Nie znając praw duchowych lub w nie nie wierząc sami sobie podstawiamy nogę i sabotujemy szczęście. Chciałam napisać, że mając niewłaściwy plan wiążemy się z niewłaściwymi ludźmi, ale to jest nieprawda. Ludzie, których spotykamy zawsze są „właściwi”, bo oni odzwierciedlają stan naszego umysłu. Jeśli przyciągamy toksycznych i nieżyczliwych ludzi, realizujemy prawo przyciągania: tacy ludzie są jak najbardziej „właściwi” z punktu widzenia stanu naszego ducha. Są oni po to, żebyśmy sobie uświadomili, że coś jest nie tak, jak być powinno. Być może życie musi nam porządnie dać po twardej i niereformowalnej głowie, żebyśmy w końcu zaczęli szukać jakiegoś wyjścia z labiryntu, w którym się znajdujemy.

Jednak żeby się rozwijać potrzebna jest pokora i umiejętność przyznania się do błędu lub przynajmniej do bezsilności. Ta bezsilność i ogłoszenie duchowego „bankructwa” nierzadko są zbawienne, bo prowadzą do otwarcia się na poszukiwanie pomocy w świecie ducha. Ja sama nigdy nie znalazłabym drogi do zdrowia i szczęścia, gdybym wcześniej nie znalazła się na samym dnie.

Arogancki ignorant nigdy nie przyzna się do błędu i będzie brnął w złą sytuację coraz głębiej i głębiej, aż w końcu sam doprowadzi się do zawału, raka a nawet śmierci w męczarniach. Rzecz jasna winą za to obciąży Boga, życie, okrucieństwo natury, złośliwą żonę, wykolejone dzieci, teściową, wrednego szefa i wszystko oraz wszystkich wokół (co uważa za „czynniki obiektywne”), ale nigdy siebie samego. To nie on jest winny. Winne jest „bezmyślne okrucieństwo ludzi i totalny bezsens życia”. I oczywiście doprowadzający go do szewskiej pasji fakt, że po tej ziemi chodzą ci wszyscy beznadziejni idioci, którzy mają czelność wierzyć w płaską ziemię lub zajmować się takimi kretynizmami jak astrologia, radiestezja i wszelka inna, odrażająca antynauka.

Nawet nie próbuj mu pokazywać „Sekretu” ani tłumaczyć Prawa. Nie tylko nic nie zrozumie, ale wpadnie we wściekłość i szał nienawiści. Nie tylko go to nie uratuje, lecz jeszcze bardziej mu zaszkodzi. Jeśli jakimś cudem udało mu się dotąd uniknąć zawału lub wylewu, teraz naprawdę szlag go może trafić. Uważaj, żeby i ciebie nie oskarżył o spowodowanie jego śmierci.Oto jak przeciętny racjonalista rozumie prawa duchowe (cytaty z tekstu Tomasza Stawiszyńskiego):

Jeśli chcesz uwolnić się od cierpienia – pracuj nad stanem umysłu, kontentuj wszelkie reguły, biegaj nago po ulicach, przejeżdżaj skrzyżowania na czerwonym świetle i – przede wszystkim bogać się. Prawda, że proste? I zarazem straszne.

Chorujesz na nowotwór złośliwy? Twoje czteroletnie dziecko zginęło potrącone przez pijanego kierowcę? Rodzice zostali okrutnie zamordowani? Gwałcił cię ojciec i do tej pory nie możesz sobie z tym poradzić? Zdradzę ci sekret. To twoja wina. Nie miej więc żalu do losu, do bezmyślnego i ślepego okrucieństwa ludzi, przyrody albo świata, w którym żyjesz. To tylko mrzonki, którymi próbujesz zakłamać własną odpowiedzialność. Miej żal do siebie. Sam tego chciałeś. Sam sobie (i swoim bliskim) zgotowałeś ten los.

Na szczęście jeszcze nie wszystko stracone – guz może zniknąć, dziecka nic wprawdzie nie przywróci do życia, ale możesz mieć inne, równie rozkoszne jak tamto, które zginęło (najlepiej z jakąś nową, piękniejszą żoną albo z nowym, bardziej przystojnym mężem). A srebrne Porche, sto milionów euro na koncie, prywatny jacht zacumowany przy jakimś urokliwym wybrzeżu Pacyfiku oraz ogromna posiadłość w Południowych Włoszech skutecznie złagodzą smutek po stracie rodziców i wspomnienia o ojcu gwałcicielu.

Przesłanie artykułu można streścić mniej więcej tak: pozostańcie wierni temu, w co wierzą wszyscy wokół, zaufajcie religii, politykom, medycynie i nauce. Tak jak jest jest zupełnie OK i nie trzeba nic zmieniać. Cierpcie, módlcie się, łykajcie przepisane leki, bądźcie pokorni, nie buntujcie się, nie podnoście głów, niczego nie zmieniajcie, niczego nie pragnijcie, bo i tak nie dostaniecie, do niczego nie dążcie, bo i tak wam się nie uda, wegetujcie w beznadziei, bo nie warto się narażać się na przeżycie nieuniknionego rozczarowania. A jeśli pijany kierowca przejechał wasze dziecko lub psychopata zabił waszych ukochanych rodziców, to do końca życia wyjcie z rozpaczy do księżyca, nie miejcie nadziei, że wam kiedykolwiek przejdzie i pamiętajcie, że życie pełne jest bezsensownego okrucieństwa, cierpienia i niezasłużonej niesprawiedliwości, a silniejszy zawsze zjada słabszego. Trzymając się tych mądrych zasad dociągniecie jakoś do grobowej dechy przeżuwając z goryczą dawne klęski i mądrze spodziewając się wszystkiego najgorszego, więc żadne, nawet najgorsze nieszczęście ani choroba was nie zaskoczą.

Dążenie do realizacji marzeń i ambicji, a zwłaszcza dążenie do szczęścia są patologią i antyspołecznym wichrzycielstwem. A przede wszystkim są to groźne idee, bo skoro i tak się nie uda, to po co narażać się na ryzyko rozczarowania?

Skądś znam takie „mądrości”… Gdzie je widywałam? Na stronach i blogach zdeklarowanych ateistów. Oto przykład – studentka, która przedstawia się w taki oto sposób:

Studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim, kompletnie nieprzystająca do rzeczywistości.

Osiągnięcia życiowe mizerne, dwoje rodziców i brak własnego miejsca na ziemi.

Wieczne narzekadło szukające inaczej.

Intelektualistka dręcząca się wytworami własnej chorej imaginacji.

Tworzy plugawą, ekshibicjonistyczną literaturę w komercyjnym portalu.

Jak miło…

A dalej? Jeszcze milej, proszę bardzo, oto jej przemyślenia pt. „10 kłamstw, w które wierzy człowiek” i np. punkt 3:

3. Wiara w szlachetną przyjaźń innych ludzi. Zdekonspirowanie tego kłamstwa kończy się najczęściej tragicznie: powieszeniami, utopieniami, przekarmieniami lekami psychotropowymi tudzież szalejącymi nałogami. Wiara w bezinteresowną dobroć innych ludzi zależy wprost proporcjonalnie od naiwnej niewinności (czyt. infantylności życiowej) oraz stopnia miękkości pośladków. Im człowiek bardziej ufa bliźnim, tym boleśniejszy zawód przeżywa. Nagle okazuje się, że ci wszyscy dobrzy, kochani ludzie potrafią wbić nóż w plecy, a ranę solą posypać. Najlepsza przyjaciółka idzie do łóżka z twoim mężem, kumpel zabiera ci zasłużony awans, sąsiadka donosi skarbówce, że nie wiadomo skąd masz nowy samochód. A ty stajesz przed lustrem oko w oko z największym, jak ci się wówczas wydaje, kretynem na świecie, naiwniakiem wszechczasów, samozwańczym królem głupców.

W co wierzysz, to masz. Każda twoja myśl jest modlitwą, więc nie dziw się, że nie masz przyjaciół, że nie spotkałaś miłości i że nigdy jej nie spotkasz, a co najgorsze, że jesteś przepełnionym goryczą i nienawiścią do siebie samej i całego świata życiowym bankrutem, i to już w tak młodym wieku. Taka postawa sprawia, że ludzie sięgają po alkohol i narkotyki, bo czymś to piekło w sobie trzeba zagłuszyć. A że nie gwarantuje to żadnego sposobu wyjścia z życiowego labiryntu, skutki mogą być prawdziwie tragiczne.

„Sekret” uczy jak być szczęśliwym i czuć się zrealizowanym. Jeśli nie potrafisz sobie wyobrazić szczęścia bez milionów euro i wielkich posiadłości, to proszę, bogać się, ale nie zdziw się, jeśli nie da ci to spodziewanej satysfakcji. Na szczęście nie każdy marzy o posiadaniu góry pieniędzy, są ludzie, dla których najważniejsze są zdrowie, harmonia, miłość i wypełnienie jakiejś życiowej misji. To ty sam wybierasz, co jest dla ciebie najważniejsze i jak pragniesz żyć. Żadna z osób wypowiadających się w „Sekrecie” nie namawia do zmieniania żon ani mężów na młodszych i piękniejszych ani nie wspomina o zagłuszaniu bólu po stracie bliskiej osoby w tak prymitywny i prostacki sposób, jak sugeruje to Tomasz Stawiszyński.

Jeśli pierwszy cytat z ww. artykułu był dla kogoś szokiem, to ostrzegam, dalej jest jeszcze gorzej.

Pod warstwą lukru, którym ociekają książki Rhondy Byrne albo wyjątkowo u nas popularnego Osho, wiją się roje złośliwego i jadowitego robactwa. Pod plastrami, którzy ci specjaliści od poprawiania jakości życia oklejają nasze rany, te rany wcale się nie goją. Przeciwnie, pogłębiają się, ropieją i gniją. A gangrena jak wiadomo bywa śmiertelnie niebezpieczna. Czyż nie jest śmiertelną trucizną wmawianie ludziom, że wszystkie, najbardziej nawet niewyobrażalne nieszczęścia, jakie ich spotkały są efektem ich działania? Czyż nie jest śmiertelną trucizną uwodzenie naiwnych i pokiereszowanych przez los czytelników iluzją, że jeśli tylko zaczną sobie wyobrażać miliony na swoich kontach, to te miliony w krótkim czasie po prostu się na nich pojawią?

Gdzieś w książce padają oskarżycielskie słowa, że jesteśmy winni czemukolwiek, a zwłaszcza takim horrorom, jakimi epatuje nas autor artykułu? Może coś przeoczyłam, jeśli tak, to proszę o konkretne cytaty. Czym innym jest opowieść o pechowym geju, który dzięki zapoznaniu się z prawami duchowymi zmienił swój los, a czym innym pełne potępienia oskarżanie ludzi o powodowanie nieszczęść, o czym w książce nie ma ani słowa.

Jesteśmy faszystami

Tak kochani! Nie Kościół, który ma haniebną historię ludobójstwa, nie królowie i politycy rządzący światem, przez wieki wysyłający ludzi na wydumane wojny, nie ci, którzy zostali powołani do dbania o nasze zdrowie, lecz przeliczyli nas na pieniądze, które mogą z nas wycisnąć, po czym przehandlowali nas niczym barany, nie ci, którzy próbują pozbawić nas naszych demokratycznych praw w Nowym Porządku Świata… nie oni, lecz to my jesteśmy równi Hitlerowi i Stalinowi. Bo uwierzyliśmy w nauki Osho i w wiedzę przekazywaną przez „Sekret”.

Nie rozumiecie?

No to przeczytajcie:

Faszyzm w czystej postaci

Tak nazywa te książki wybitny amerykański psycholog James Hillman. – Zasadniczym  przekonaniem leżącym u podstaw faszyzmu i każdej innej totalitarnej ideologii jest przekonanie, że można sobie całkowicie podporządkować rzeczywistość. Że człowiek jest panem i zdobywcą świata, który jest terenem jego nieograniczonej ekspansji. Takie przekonanie jest formą szaleństwa, napędzanego fantazją omnipotencji, którą owładnięci byli Hitler i Mussolini – mówi Hillman.
(…)
Dzięki „Sekretowi” każdy może dzisiaj stworzyć dla siebie raj. Składa się on – jak podkreślają rozmaici twórcy albo wizjonerzy wypowiadający się w tej książce – głównie z jachtów, pieniędzy, luksusowych samochodów oraz pięknych żon i przystojnych mężów. A także z miejsc parkingowych, które nigdy nie są zajęte. „Odkąd zacząłem sobie wyobrażać, że na parkingu jest dla mnie zawsze wolne miejsce, mówi w „Sekrecie” pewien doradca inwestycyjny, to za każdym razem, kiedy chcę zaparkować wóz w centrum miasta, miejsce już na mnie czeka. Wcześniej wszystkie zawsze były zajęte”. Z kolei specjalistka od feng shui tłumaczy: „Pewien mój klient marzył o wielkiej miłości, ale w domu miał pełno obrazów, na których kobiety były odwrócone plecami. Kazałam mu się namalować siebie z wymarzoną kobietą – i po roku był już szczęśliwym mężem, spotkał bowiem kobietę swojego życia”.

No cóż, mogę tylko powiedzieć, że ręce i nogi mi opadły. No bo cóż można powiedzieć o takim sposobie rozumowania? Co można powiedzieć człowiekowi, który nie widzi różnicy między ludobójstwem II wojny światowej i tyranią Stalina i Hitlera, a tym, że biznesmen w filmie opowiada o tym, jak zdobywa wolne miejsce na parkingu? Naprawdę można postawić znak równości między tymi „zbrodniami”? Rzeczywiście, wybitny musi być psycholog z tego pana Hillmana. Pewnie stanie się już niedługo doradcą jakiegoś szlachetnego polityka, pokroju George’a Busha jr. [Tu sobie uświadomiłam, że we wczesne sobotnie popołudnie znaleźliśmy od pierwszego podejścia miejsce parkingowe w stolicy, pod dworcem Centralnym, tuż pod Złotymi Tarasami, gdzie nikt trzeźwo myślący nawet nie próbuje parkować samochodu, bo wie, że tego nie da się zrobić. A nam się udało z przysłowiowym palcem w nosie... no, ale na szczęście racjonaliści znają uniwersalne wytłumaczenie dla wszystkiego: PRZYPADEK].

Dalej autor wykazuje się żenującą niewiedzą i nieznajomością europejskiej tradycji:

Wypełniają ją spłycone i wypaczone interpretacje wyjętych z kontekstu fragmentów nauczania religii wschodnich („Wszystko jest umysłem”)…

Myśl ta nie pochodzi z religii wschodu. Jest to I Prawo Hermetyzmu wg Szmaragdowej Tablicy Hermesa Trismegistosa, twórcy tradycji alchemicznej, czyli zachodniej ezoteryki przedchrześcijańskiej.

Od kiedy więc prawo przyciągania zostało – dzięki Rhondzie Byrne – przedstawione światu, nic już nie stoi na przeszkodzie, żeby cała kula ziemska zamieniła się w jeden wielki ekskluzywny kurort. No, może przesadziłem. Jeśli bowiem tyle milionów ludzi zapoznało się już z „Sekretem” i rozpoczęło regularną praktykę modelowania świata podług swoich marzeń o bogactwie i szczęśliwości, a tym światem nieustannie wstrząsają wojny, kryzysy, trzęsienia ziemi, czy epidemie, znaczy to niechybnie, że wciąż istnieje spora grupa wichrzycieli zakłócających moc pozytywnych wibracji. W którymś momencie trzeba się więc będzie zastanowić, co z nimi począć. Przecież prawo przyciągania działa, a raj jest na wyciągnięcie ręki. Ci, którzy ośmielą się je zakwestionować będą zatem w prostej linii odpowiedzialni za całe zło, jakie wciąż na świecie pozostanie.

Czyżby autor coś tu sugerował? Że nadciąga jakieś „ostateczne rozwiązanie”? Jakaś masowa eksterminacja owych „mącicieli” przez adeptów „Sekretu”? Hmmm, tu mróz przeszedł mi po plecach. Człowiek, który sugeruje takie podejrzenia przypomina mi szekspirowskiego Jagona.

Gdyby to napisał jakiś religijny fanatyk, nie zdziwiłabym się. Filozofia „Sekretu” i nauczanie Osho są dla Kościoła poważną konkurencją odrywającą owieczki od pokornego i bezrefleksyjnego klepania pacierzy i bicia się w piersi. Przez wieki religia przekonywała nas do życia w cierpieniu, wmawiając ogłupionej ludzkości, że tylko dzięki wyrzeczeniu się wszelkiego ziemskiego szczęścia i radości można osiągnąć życie wieczne. A więc płać na tacę, a jeśli się nie daj Boże wzbogacisz oddaj wszystko co posiadasz Kościołowi, a w zamian za to zaznasz nieustającego szczęścia w raju. Perspektywa spędzenia wieczności w piekle skutecznie trzymała ludzi w ryzach i zamieniała ich w pokorne, bezwolne i do granic możliwości zastraszone istoty, które na samą myśl o samodzielnym myśleniu zamierały z przerażenia. I o to właśnie chodziło: gdyby ludzie zaczęli myśleć, dostrzegliby, jak są oszukiwani, a wtedy na pewno zrzuciliby kajdany i odeszli wolni.

Ale tego nie napisał ksiądz. Jest to tekst racjonalisty o materialistycznym światopoglądzie. Czyżby po raz kolejny potwierdzała się moja teza, że religia i materialistyczna nauka idą ręka w rękę i że obie mają podobne cele?

Ludzie z III stopnia rozwoju nie mają najmniejszego szacunku dla tradycji duchowej ludzkości, więc ją bezceremonialnie depczą. Nie mają też poszanowania dla godności człowieka jako takiego. Dla nich liczy się tylko dzisiejszy stan wiedzy, zgodny z aktualnie i oficjalnie obowiązującym paradygmatem i tylko „swoi”, czyli ci, którzy myślą tak samo i mają takie same cele. Tylko dzisiejsi racjonaliści posiadają wiedzę i mądrość wszelaką, a dawniej to tylko małpoludy żyły w jaskiniach lub przez pustynie przewalały się hordy zabobonnych i zarośniętych prymitywów modlących się do błyskawic. Cenzura, zakazy, nakazy i terror oraz zakłamana (i przymusowa) szkolna edukacja to ich narzędzia służące wymuszaniu „porządku” przez ludzi o świadomości inkwizytorskiej, z wielką bezwzględnością wcielających w życie swój osobisty światopogląd, bez różnicy, czy religijny, czy materialistyczny.

Po okresie totalitaryzmu religijnego czeka nas totalitaryzm ateistyczno-materialistyczny, czyli tyrania naukowo oświecona. Prawdziwa Era Wodnika: racjonalistyczna kontrola totalna, o której Kościołowi, zdanemu wyłącznie na swoje zdolności propagandowe (czytaj: zastraszanie) nawet się nie śniło. Uczeni zrobią to lepiej. Zaczipują nas wszystkich, a jeśli to nie pomoże zastosują chemiczną lub elektroniczną kontrolę umysłu. I już nikt nie będzie marzył o kryminalnej wolności duchowej czy finansowej, o szczęściu w ramionach ukochanej osoby ani o swobodnym harcowaniu po świecie, jakby cała planeta była jego domem. A przede wszystkim dzięki takiemu prostemu rozwiązaniu nikt nie będzie samodzielnie kombinował. Bo od tego kombinowania mógłby wpaść na jakiś niebezpieczny pomysł i zrobić coś głupiego, na przykład wystąpić przeciwko prawowitej władzy lub co gorsze dokonać morderstwa lub zamachu. Lepiej więc zapobiegać niż leczyć.

Żeby się odstresować po tej przerażającej lekturze po raz kolejny obejrzałam „Sekret” i jakby na złość panu Stawiszyńskiemu poczułam się lepiej. Ci ludzie wyglądają na szczęśliwych i zrealizowanych, nikt nie robi wrażenia krwiożerczego faszysty posiadającego stada pracujących na niego niewolników ani potwora psychopatycznie karczującego dla zysku amazońską dżunglę. Ale może ja czegoś nie rozumiem – może pomysł napisania książki i zarobienia dzięki niej miliona dolarów jest przestępstwem?

Na tym świecie jest mnóstwo szaleństw i zbrodni, wielu żądnych krwi i władzy tyranów, ale pan Stawiszyński nie ma im nic do zarzucenia. Wszystkiemu winny jest Osho, którego życiową misją było uwolnienie ludzi z kajdan ogłupiającej i wiodącej na duchowe manowce religii, wyrwanie ich z matrixowej iluzji tego świata, kreowanego przez cynicznych polityków i zatruwanego przez wynalazki nowoczesnej nauki i pokazanie im, że liczy się tylko osobista wolność. Że życie na klęczkach, w religijno-politycznej iluzji, w szaleństwie zdobywania dóbr materialnych i w ogłupianiu przez telewizyjną rozrywkę jest nic nie warte, więc nie ma innego wyjścia, jak po prostu się przebudzić i zacząć realizować własny, przytomny plan istnienia na tej planecie lunatykujących małp.

PS. Ponieważ w tekście padł zarzut, że nauki przedstawione w “Sekrecie” nie opierają się na żadnej tradycji pozwolę sobie tu przytoczyć kilka cytatów z Biblii. Chyba nikt nie zaprzeczy, że chrześcijaństwo jest tradycją.

Temu, którego umysł jest stały zachowujesz pokój, pokój mówię, bo Tobie zaufał (Iz. 26,3)

Myśl o tym, co miłe, co sprawiedliwe, co uczciwe i czyste… O tych rzeczach myśl
Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy (Iz. 43,18)

…zapominając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie, ku nagrodzie (Flp. 3,13-14)

Bo to, czego się bałem nawiedziło mnie (Job 3,25)

Cokolwiek postanowisz uda ci się, a nad twoimi drogami zabłyśnie światło (Job 22,28)

Jeśli coś możesz, to wszystko jest możliwe dla wierzącego (Mk. 9,23)

Czy nie przykazałem ci: bądź mocny i mężny! Nie bój się i nie lękaj się, bo Pan, Bóg twój, będzie z tobą wszędzie, dokądkolwiek pójdziesz (Jozuego 1,9)

Ja, Pan, twój lekarz (II Księga Mojżeszowa 15,26)

… wiara twoja uzdrowiła cię, idź w pokoju (Łk 8,48)

Rzekłem: wyście bogami i wszyscy jesteście synami Najwyższego (Ps. 82,6)

Według wiary waszej niechaj się wam stanie (Mt. 9,29)

Wszystko jest możliwe dla wierzącego (Mk. 9,23)

Bo zaprawdę powiadam wam, gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, to powiedzielibyście tej górze: przenieś się stąd tam, a przeniesie się i nic niemożliwego dla was nie będzie (Mt. 17.20)

Zaprawdę powiadam wam, ktokolwiek by rzekł tej górze: wznieś się i rzuć się w morze, a nie wątpiłby w sercu swoim, lecz wierzył, że stanie się to, co mówi, spełni mu się (Mk. 11,23)

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 82 »

Tłuc, czy wychowywać bezstresowo?

Opublikował/a astromaria w dniu 14/04/2009

Za każdym razem, gdy tylko ktoś wspomni w towarzystwie lub na forum dyskusyjnym o wychowaniu bez bicia i przemocy, natychmiast jakiś inny ktoś z ironią rzuca hasło „wychowanie bezstresowe, hahaha” i już po chwili wybucha straszna awantura. Wrogowie „bezstresowego wychowania”, którzy, co oczywiste, są zwolennikami domowej przemocy, wpadają w istny amok, stając się głusi jak pień na wszelkie argumenty, a najbardziej na ten, że jest jeszcze trzecia opcja do wyboru.

Tytułowe pytanie jest tak samo „mądre”, jak to, czy lepiej być wierzącym czy ateistą. Na oba odpowiadam tak samo: obie opcje są błędne, ponieważ reprezentują przeciwstawne skrajności.

Wszystko jest podwójne; wszystko ma swoje bieguny; wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem; podobne i niepodobne są tym samym; przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze, lecz różne w stopniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić (IV Prawo Hermetyzmu, Kybalion)

Każde z tych wychowawczych przeciwieństw wydaje takie same owoce: zarówno dzieci bite, jak i wychowywane bezstresowo są nieprzystosowane do życia, zalęknione i pozbawione poczucia własnej wartości.

Przeglądając w Internecie różne opinie na temat wychowania łatwo zauważyć, że poglądy autora zależą od jego światopoglądu. Katolicy nawołują do trzymania się tradycji, do kształtowania dzieci na obywateli szanujących hierarchię społeczną i autorytety, potępiają relatywizm i uważają, że dziecko należy do rodziców, którzy mają wszelkie prawa, żeby traktować je tak, jakby było ich własnością. Wszelką ingerencję ze strony państwa czy prawa uważają za skandaliczny zamach na ich prywatność i rodzinę jako taką.

Ateiści przejawiają zdecydowanie więcej empatii i otwartości, uważając, że dziecko należy traktować po partnersku i przyjacielsku, wyjaśniając mu, dlaczego powinno zachowywać się w określony sposób.

O biciu i idącym w ślad za nim braku emocji, współczucia i serdeczności (wychowanie autorytarne) już pisałam, więc wyliczę tylko w skrócie, jakie są jego skutki. Co otrzymaliśmy i czego nauczyliśmy się w domu rodzinnym, to przekazujemy później światu jako ludzie dorośli. Ci, którzy doświadczyli rodzicielskiej wściekłości i bicia, sami stają się wściekli i agresywni i co oczywiste – gotowi są bić każdego, kto się im sprzeciwi. Ci, którzy mieli rodziców tyranów i równie bezwzględnych nauczycieli czują się najpewniej, gdy sami są tyranami i podporządkowują sobie innych. Tacy ludzie wierzą w prawo pięści, w tradycyjną hierarchię, a przede wszystkim w to, że świat można naprawić tylko żelazną dyscypliną, pruskimi szkołami, drakońskimi karami (np. karą śmierci) i krwawymi wojnami. To właśnie ci ludzie zostają bezwzględnymi, wymyślającymi „oś zła” politykami i to właśnie przez nich wojny nigdy się nie kończą.

Czasem się zdarza, że ci, którzy doznali brutalnej przemocy ze strony rodziców zaczynają rozumieć, jak wielkie zło im wyrządzono. Nie chcą krzywdzić własnych dzieci, więc postanawiają, że sami będą wychowywać swoje pociechy zupełnie inaczej. Bez bicia, tresury, krzyków ani innej brutalności (leseferyzm). Problem w tym, że ci ludzie nie wynieśli z rodzinnego domu żadnych wzorców, na których mogli się uczyć właściwego postępowania z dziećmi. Z tego powodu czują się, jakby zawiśli w próżni. Tak bardzo boją się brutalności, że przeginają w przeciwną stronę. Każdy rodzaj dyscypliny kojarzy im się z tresurą, brutalnym terrorem lub okrucieństwem, więc postrzegają go jako niebezpieczny i zły. To prowadzi do zupełnego braku jakichkolwiek reguł, obowiązujących ich dzieci. I w ten sposób wpadają z deszczu pod rynnę, w pułapkę bezstresowego wychowania, które kończy się równie fatalnie jak drakońska tresura.

Wygląda na to, że legendarne „bezstresowe wychowanie” jest jakimś rodzajem samowoli wychowawczej, do której nie przyznaje się żadna szkoła pedagogiczna. Jest to idea, która pojawiła się już dawno temu. Zalecał ją np. J. J. Rousseau, który pisał, że „człowiek jest z natury dobry, ale wypacza go cywilizacja”. Z innych znanych ludzi podobne poglądy głosił Lew Tołstoj oraz twórcy psychologii humanistycznej, A. Maslow i C. Rogers. Późniejszy autorytet pedagogiczny, dr Benjamin Spock, któremu przypisywano autorstwo tej idei zdecydowanie się od niej odciął.

Dlaczego bezstresowe wychowanie jest pomyłką?

Bezstresowe wychowanie nie jest przejawem miłości. Co gorsze – sprawia, że dzieci wychowywane w ten sposób nie mają poczucia bezpieczeństwa i są niedojrzałe. Dowodem na to jest ich zachowanie. Często można odnieść wrażenie, że prowokują one swoich opiekunów do zdecydowanego powiedzenia „dość!”, a nawet można odnieść wręcz wrażenie, jakby chciały dostać po pupie. Kiedy rodzic nie podejmuje żadnych działań, dziecko zachowuje się coraz gorzej, aż w końcu staje się tak nieznośne, że nikt nie chce takiej rodziny gościć w swoim domu ani przebywać z nią na wakacjach.

Dziecko musi przestrzegać pewnej umiarkowanej i rozsądnej dyscypliny (autorytatywny styl wychowania). Czuje się ono dobrze tylko wtedy, gdy reguły są jasno określone, kiedy każdy dzień ma swój rozkład, a ono ma konkretne obowiązki do wypełnienia. W pracy wychowawczej lepiej sprawdzają się zachęty i nagrody niż kary, ale i bez kar żyć się nie da. Z dziećmi tak już jest, że czasem ich zachowanie wymyka się spod kontroli i należy przywołać je do porządku. Zapewniam państwa, że to „przywoływanie do porządku” wcale nie musi oznaczać przemocy fizycznej. Dziecko, które kocha i szanuje swojego rodzica czuje się podle, że zawiodło jego zaufanie, a to już może być wystarczająca kara. Wystarczy więc „wezwać je na dywanik” i patrząc mu głęboko w oczy spytać, co dane zachowanie miało znaczyć i co ma na swoje usprawiedliwienie. Jeśli się wstydzi i obiecuje, że to już nigdy więcej nie powtórzy, sprawa powinna być uznana za zakończoną.

Jeśli wykroczenie jest poważniejsze, wtedy zupełnie dobrze sprawdza się metoda „rachunku sumienia”, które kończy się samodzielnym wskazaniem rodzaju kary, jaką trzeba ponieść. Musi to być kara dość dotkliwa, ale nie okrutna. Zwykle rodzic i dziecko są w stanie wynegocjować jakiś rozsądny kompromis.

Ci wszyscy, którzy zostali wychowani przez wymagających, konsekwentnych, ale jednocześnie kochających i sprawiedliwych rodziców w naturalny i spontaniczny sposób odnoszą się do bliźnich z miłością i szacunkiem. Tacy ludzie nie cierpią na zaskakujące ataki furii ani nie potrzebują zaglądać do dekalogu, żeby kontrolować swoje zachowanie, ponieważ i bez tego miłują bliźniego z całego serca, a wszelka przemoc i mordowanie, również na wojnie, jest im wstrętne. Takie dzieci w dorosłym życiu w naturalny sposób tworzą zdrowe związki partnerskie, cieszą się satysfakcjonującym pożyciem małżeńskim i wychowują swoje dzieci na łagodnych, nastawionych pokojowo ludzi.

Jako ilustrację zamieszczam tu tabelkę ze strony Wychowawca:

diana-baumrind1

I na samo zakończenie: proszę zwrócić uwagę na podwójną moralność ludzi zalecających bicie dzieci.

Gdybym ja w czasie ostrej dyskusji z takim osobnikiem przywaliła mu w tyłek lub w twarz, natychmiast wezwałby policję i domagał się dla mnie najsurowszej kary za naruszenie jego nietykalności cielesnej, mimo, że oboje jesteśmy dorośli, a ja, jako kobieta, nie dorównuję mu ani siłą fizyczną ani wielkością. Ale kiedy on, wielki i silny facet, tłucze maleńkie dziecko, nie uważa tego za naruszenie jego nietykalności fizycznej i dowodzi, że “to co innego”. Gdzie w tym jakakolwiek logika?

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 17 »

Pięć kroków do tyranii

Opublikował/a astromaria w dniu 18/03/2009

Pewnie większość zna ten film, ale są też i tacy, którzy go nie widzieli. Zamieszczam go tu, ku przestrodze. Niech każdy sam się zastanowi, czym grozi słuchanie zapalczywych słów “uczonych” oraz agitacji uznanych autorytetów.

Richard Dawkins w swoim najnowszym filmie “Wrogowie rozsądku” nawołuje do starcia z powierzchni ziemi wszelkich zabobonów, nawet takich, które nikomu nie szkodzą, np. medytacji, modlitwy, klepania mantr. Nasi “światli” uczeni, zafascynowani autorytetem tego wielkiego guru rozpętali wojnę “w obronie rozumu”, nie widząc, że jednocześnie rzucili wyzwanie pokojowi, porządkowi społecznemu, demokracji i wolnościom obywatelskim.

Jest rzeczą żenującą, że psycholog z tytułem magistra nie zna tak sławnych eksperymentów psychologicznych (patrz: film poniżej), jak np. ten, który przeprowadziła Jane Elliot z Iowa w USA, dzieląc grupę trzecioklasistów (a później również dorosłych) na “lepszych” (niebieskookich) i “gorszych” (brązowookich). Pan psycholog również jak widać podzielił ludzi na niebieskookich (racjonalistów) i brązowookich (wierzących w to, co on uważa za zabobony). Jest to wstyd i kompromitacja dla polskich uczelni – komu wydają tam dyplomy?!

Dziś nie wolno prześladować Żydów ani gejów, bo jest to w złym tonie. Ale psychopata bez prześladowań nie umie żyć. Bez pogromów się nudzi, bo nie czuje, że żyje. Więc teraz to my staliśmy się czarownicami do palenia. Idzie kolejna noc kryształowa – uważajcie wróże, bo będą tłukli wasze kryształowe kule!

Co robić, gdy na wojnę zbroją się tytani? Proponuję kupić schrony (produkują takie “jednorodzinne”) i przeczekać, aż świat po raz kolejny oczyści się w krwawym zrywie z idiotów i fanatyków. Nie radzę nikomu włączać się do walki. Kto walczy, ten robi wojnę. Pokoju przy pomocy wojen nikt jeszcze nie wprowadził. Wojna rodzi wyłącznie wojnę, chyba, że wszyscy waleczni “rycerze” wyrżną się w pień, wtedy na jakiś czas zapanuje spokój.

[Tu jest playlista]

Zapraszam też do przeczytania mojego tekstu, próbującego wyjaśnić, skąd bierze się tyrania i jakie są źródła uległości wobec niej (oraz dlaczego ludzie zachowują się tak, jak niektórzy komentatorzy tego bloga).

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 40 »

Jeszcze o religiach i ateizmie

Opublikował/a astromaria w dniu 17/03/2009

Obecnie lansowany jest pogląd, że religie są źródłem wszelkiego zła. Owszem, przyznaję, że religie mają raczej kiepską reputację. Stosy, pogromy, zamachy na kliniki, religijny terroryzm, wtrącanie się klechów w sprawy świeckiego państwa i nie podzielających ich wierzeń obywateli… długo można by wymieniać.

Wszystko to prawda, ale obecnie daje się zauważyć istną inwazję napastliwego i fanatycznego ateizmu. Rozumiem, że przez lata ateiści mogli czuć się zepchnięci do niebytu. Było ich mało, a przyznawanie się do ateizmu nawet dziś może być ryzykowne. Teraz ich szeregi rosną, a oni czują się coraz pewniej, więc pragną się ujawnić i zamanifestować swoją obecność. OK. Problem w tym, że nie jawią mi się oni jako anioły dobroci, tolerancji ani nawet mądrości. Wręcz przeciwnie. Obserwując ich popisy w różnych miejscach postrzegam ich tak samo jak ciemnych, prymitywnych i brodatych talibów.

Tu od razu spieszę donieść, że dostrzegam zasadniczą różnicę między tym, co obserwuję na zachodzie Europy, a tym, co dzieje się na naszym, krajowym podwórku. Na zachodzie ateiści po prostu nie praktykują żadnej religii. I to wszystko. Polski ateista to jakiś krwiożerczy siepacz.

Religie nie są „źródłem wszelkiego zła”, to tylko Richard Dawkins tak twierdzi. Źródłem wszelkiego zła jest człowiek, który daje sobą manipulować. Dawniej wykorzystywano do tego religie, a dziś nadchodzi terror ateizmu. Popatrzcie trzeźwo, co się dzieje, jak ateiści nawołują do nienawiści, nietolerancji i zwalczania religii, metafizyki i innych „zabobonów”. Nawet nauka bierze w tym udział, na co dowodem był niedawny „List w obronie rozumu”, będący w rzeczywistości listem nawołującym do nietolerancji światopoglądowej. Domagano się tam ni mniej ni więcej tylko ograniczenia swobód obywatelskich, bo jak można nazwać żądanie zakazania uprawiania jakiegokolwiek zawodu, który nie wymaga przelewu krwi ani wykorzystywania bezbronnych bliźnich? Czym jest próba odebrania obywatelowi prawa do decydowania o tym, czy i jak chce być leczony?

Godny podkreślenia jest fakt, że pod tym listem podpisywali się wspólnie, ręka w rękę, przedstawiciele racjonalizmu i religii, dając najlepszy dowód na głoszony przez ezoterykę pogląd, że oba te rzekome przeciwieństwa są w istocie tym samym. Tę tezę głoszę na tym blogu od zawsze!

Nie tylko NWO jest wrogiem. Nie tylko NWO chce nas pozbawić wolności obywatelskich. Wśród zwykłych „naukowców” i „oświeconych racjonalistów” znajdziecie wielu takich, którym marzy się „młot na czarownice”, prześladowania i pozbawianie ludzi praw. Ateizm może się okazać jeszcze gorszy, niż religie. Religie już znamy, więc przynajmniej wiemy, czego się po nich spodziewać.

Zlikwidujemy religie? OK, pięknie! Ale trzeba wiedzieć, że natura nie znosi próżni. Nisza po religiach natychmiast zapełni się inną szumowiną. Oby nie gorszą.

Każda skrajność jest niebezpieczna. A zarówno religia, jak i ateizm są skrajnościami właśnie!

Dostrzeganie tylko prawej i lewej strony, czyli wyłącznie dwóch punktów leżących na płaszczyźnie, przystoi płaszczakom, żyjącym w dwuwymiarowej rzeczywistości, ale nie ludziom żyjącym w rzeczywistości trójwymiarowej. My, istoty trójwymiarowe mamy do wyboru więcej niż tylko dwie opcje. Żeby to zobaczyć trzeba stanąć na nogach, w pozycji pionowej, zamiast leżeć płasko plackiem przed kapłanami czy Richardem Dawkinsem.

Władzy zależy na tym, żebyś widział tylko dwie, przeciwne strony medalu. Władza poprzez środki masowego przekazu każdego dnia pierze ci mózg, starając się sprawić, żebyś nie dostrzegł żadnych innych możliwości. Hipnotyzują cię, żebyś się dokładnie zafiksował na tym sposobie myślenia i postrzegania. Dzięki temu mogą zrobić z ciebie uniwersalnego żołnierza.

Jeśli dasz się namówić do opowiedzenia się po którejkolwiek z przeciwstawnych opcji, cwani politycy natychmiast wykorzystają sytuację, żeby skłócić ze sobą przeciwne obozy. Poczekaj tylko, niech wzrośnie liczba ateistów. Gdy staną się liczącą się siłą wtedy napuści się na nich armię Boga, a władza będzie patrzeć, jak sobie wzajemnie urywacie łby. Tym sposobem nigdy nie zakończymy wojen ideologicznych. I żadnych innych również.

Jeśli staniesz z boku, zobaczysz głupców, którzy dali się zmanipulować: jedni posłuchali kapłanów, a inni ateistów. Jeśli przyjmiesz pozycję neutralną nie dasz się namówić do prześladowania ani zabijania nikogo, bo to nie będzie twoja wojna. I staniesz się człowiekiem wolnym.

Myślisz, że światem rządzą demokratycznie wybrane rządy? Bynajmniej! Kontrolę sprawują ci, których istnienia nawet się nie domyślasz. Rządy (i wojny) służą im, a nie obywatelom. Nie daj z siebie zrobić mięsa armatniego!

Opublikowany w Samo życie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 73 »