Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Szatańskie moce?

Tekst ten w pierwotnym założeniu miał wyrażać mój stosunek do tarota (i w mniejszym stopniu astrologii) oraz związanych z nimi zasad BHP, ale w miarę pisania stał się czymś o wiele ważniejszym, bo moją duchową spowiedzią i wyznaniem credo. Złożyło się na to kilka okoliczności. Pierwszym impulsem stała się namiętna dyskusja o ciemnych stronach tarota, która rozgorzała w moim forum, drugim i najważniejszym jest mocno dokuczliwy dla mnie fakt, że stale jestem nękana przez skruszonych i nawróconych na katolicyzm okultystów, którzy ostrzegają mnie przed grożącą mi w ich przekonaniu zgubą duchową, a co gorsze próbują mnie straszyć i wbrew mojej woli nawracać na katolicyzm modlitwami w mojej intencji oraz innymi, wręcz magicznymi, metodami.

Zaczęło się od tego, że pewien młody człowiek przyznał się w moim forum, iż ma poważny problem. Wróży już od kilkunastu lat i dotąd wszystko było w porządku, ale od kiedy zaczął brać za to pieniądze jego życie zaczęło się walić, prosi więc o pomoc w znalezieniu przyczyny tego stanu rzeczy. W tej sytuacji postanowiłam napisać, jak to w moim przekonaniu z tym tarotem jest naprawdę i czy rzeczywiście jest on tak niebezpieczny, jak o nim piszą i mówią.

Kiedy pierwszy raz spotkałam się z twierdzeniem, że tarot jest narzędziem szatana i że osoby parające się wróżeniem podlegają jakimś demonicznym mocom, uznałam to za zabobonny i ciemny bełkot kogoś, kto jest zupełnie na bakier z rozumem. Wydawało mi się to tak nieprawdopodobne, że uznałam to za przejaw choroby, religijnego zaślepienia lub skrajnej, iście średniowiecznej ciemnoty.

Ale później, z niemałym zdumieniem, przeczytałam wyznania paru osób, w tym kilku znanych i zasłużonych i zaczęłam się zastanawiać, o co tu w ogóle chodzi.

Nie neguję i nigdy nie negowałam istnienia magii, klątw, demonów, duchów, opętania i innych „irracjonalnych” zjawisk, ale przyznam się szczerze, że ten problem jest mi o tyle obcy, że nigdy ani w swoim życiu, ani w pracy astrologa nie doświadczyłam manifestacji żadnych nadprzyrodzonych mocy. Nie posiadam żadnych nadzwyczajnych właściwości parapsychicznych ani wglądu w sferę duchową, co więcej – nigdy nie nęciło mnie, żeby odprawiać jakieś magiczne rytuały. Z tego powodu nie stosowałam i nie stosuję żadnych zabezpieczeń przed magią, żadnych tarcz, mieczy ani luster, nawet nie palę świec, nie mogę więc udzielić żadnych sprawdzonych na własnej skórze rad, jak sobie poradzić z harcami sił nieczystych. W moim mieszkaniu nie ma i nigdy nie było krzyży, świętych figurek, amuletów, portretów mistrzów duchowych, świętych obrazków ani innych magicznych przedmiotów. Nie ma ich, ponieważ nigdy nie czułam z ich strony emanacji żadnej ochronnej energii. Jeśli ktoś spodziewa się znaleźć u mnie podobne przedmioty, to musi czuć się rozczarowany moją zwyczajnością. Wierzę w swoje bezpieczeństwo i nietykalność i jak dotąd (poza jednym wypadkiem przy pracy, opisanym na moim blogu, kiedy to ktoś potraktował mnie klątwą śmierci) nigdy się na tej wierze nie zawiodłam. Ale na rozum wziąwszy, mogę spróbować znaleźć wyjaśnienie i rozwiązanie, chociaż obawiam się, że okultyści uznają mnie za ignorantkę i durną babę, albo – co jeszcze gorsze – za osobę do szpiku kości zakłamaną, bo nie chcącą się przyznać do związków z magią. No cóż, mogę tylko zapewnić (na słowo honoru), że magia to nie moja branża, jednak udowodnić tego nie potrafię – no bo niby jak? Kto chce, niech wierzy, a kto nie potrafi, to jego problem – widać osądza innych własną miarą i nie potrafi inaczej.

Moje problemy biorą się stąd, że za sprawą kościelnej propagandy ludzie są przekonani, że astrologia jest jedną z dziedzin magii, a astrolog to okultysta, więc wielu jest takich, którzy pragną mnie z tego powodu egzorcyzmować lub zbawiać, co mnie, powiem szczerze, śmieszy, ale i wzrusza, jak każdy przejaw bezinteresownej troski.

Z rzadka pisują do mnie zatroskani księża, żądni władzy nad moją duszą i sprawowania kontroli nad moim życiem, za to zdecydowanie częściej pisują nawrócone panienki i kawalerowie, którzy beztrosko bawili się w wywoływanie duchów, wampiryzm, czary, satanizm, taroty, astrologie i inne szaleństwa, aż do czasu, gdy spotkali tam… diabła. Przerażeni, straszą mnie, że i ja, jako mag i okultystka skończę równie marnie jak i oni, więc zanim szatan mnie pochwyci i rzuci na samo dno piekła, powinnam wziąć z nich dobry przykład i porzucić tę zgubną ścieżkę, wracając czym prędzej na łono Kościoła.

Problem tylko w tym, że nie mogę wrócić do czegoś, do czego nigdy nie należałam, a skoro nie wierzę w szatana, nie mogę go spotkać ani tym bardziej dać mu się uwieść, ponadto, jeśli ani jego, ani niczego innego (np. potępienia, nie-zbawienia itp.) się nie boję, nie widzę sensu, żeby korzystać z pomocy instytucji, która robi złoty interes obiecując jedyny pewny i gwarantowany ratunek od owego rzekomego szatana i równie rzekomego nie-zbawienia.

Ja w ogóle niczego się nie boję. Nie pochodzę z katolickiej rodziny, więc nikt mnie nie zainfekował religijnymi lękami. Bóg, Duch Święty, szatan, niebo, piekło, magia, obawa utraty wiary i dogmaty to dla mnie taka sama mitologia jak bogowie olimpijscy, Światowid i hinduistyczne bóstwa. To do mnie nie przemawia i nie wzbudza we mnie żadnego rezonansu duchowego, a tym bardziej bojaźni, tak jak nie wzbudzają mojej bojaźni grzmoty, uważane przez ludzi pierwotnych za manifestację gniewu bogów. Owszem, wiem, że one naprawdę mogą zabijać, co ponad wszelką wątpliwość zostało naukowo udowodnione, ale czci im z tego powodu nie oddaję.

A szatan? W moim przekonaniu jest to wyłącznie mityczna, zmyślona postać, służąca do zastraszania oraz zmuszania do posłuszeństwa parafialnych owieczek, do których siebie (nie ukrywam, że z pewnym poczuciem wyższości) w żadnym razie nie zaliczam.

Nie jestem poszukiwaczką mistycznych doznań, bo wychowywałam się w rodzinie do przesady racjonalistycznej i ateistycznej. Nikt w moim otoczeniu nie łaknął komunii z Bogiem, nie doświadczał mistycznej ekstazy, nie przeżywał żadnych mąk wiary, nie modlił się żarliwie ani tym bardziej nie pragnął zginąć męczeńską śmiercią za Jezusa ani Kościół. Te uniesienia są mi zupełnie nieznane. I bardzo dobrze, bo wcale ich nie pragnę ani nie zazdroszczę.

W dzieciństwie życie było dla mnie po prostu życiem. Nie wydawało mi się puste. Nie wydawało mi się też jakimś misterium, chociaż nieraz uderzała mnie magia codziennych zjawisk – wschody i zachody słońca, kropla deszczu mieniąca się w słońcu wszystkimi kolorami tęczy, kryształowa toń wody w jeziorze, bielutki i piękny płatek śniegu…

Po prostu żyłam, raz szczęśliwa, a innym razem cierpiąca.

Mój problem polegał na tym, że zawsze byłam osobą głęboko i do bólu myślącą, więc nie mogłam nie zastanawiać się nad sensem tego, w czym tkwiłam po uszy, a co nazywano życiem. To z kolei prowadziło mnie do rozważań na temat tego, jak ten świat powstał i w jakim celu został stworzony. Znałam oczywiście pojęcie „boga”, ale będąc zupełnie nie wyedukowana religijnie mogłam bez bojaźni i bez liczenia się z opiniami autorytetów nadawać mu własne znaczenie i wypełniać go swoimi wyobrażeniami. I doszłam w końcu do wniosku, że Bogiem jest Inteligencja. Po prostu: Inteligencja! Podobało mi się znalezione gdzieś określenie „Wszech-umysł”. Było takie… racjonalne… A ostatnio spodobało mi się używane w channelingach „Źródło Pierwotne”.

Tak pojmowany Bóg nie mógł być emocjonalnym analfabetą, gniewnym tyranem, mściwym potworem ani przekupnym cwaniakiem, którego łaski można pozyskać paląc świece lub umartwiając się. Nie był również „tatusiem”, mamusią” ani miękkim pluszakiem, do którego można się przytulić w chwili smutku. Za to był bytem doskonałym, bezosobowym, wszechobecnym Absolutem, z którym można dojść do porozumienia przy pomocy logicznego rozumu i właściwego postępowania (nienaruszania „boskich” praw). To mi bardzo odpowiadało i pomagało. Nie budziło lęków ani złudnej nadziei, za to dawało oparcie w wierze w wyższy, bo logiczny, sens tego wszystkiego, co dzieje się z nami i wokół nas. Postanowiłam resztę życia przeznaczyć na poszukiwanie rozumnej odpowiedzi na pytanie po co żyjemy i jaki sens ma ludzkie życie. Moje racjonalne podejście do mistycyzmu życia ratuje mnie przed popadaniem w odmęty szaleństwa i mistycznego nawiedzenia.

Podobną mitologią jak religia jest dla mnie magia (pojmowana jako poszukiwanie mocy i/lub czarostwo) i inne manifestacje sił nadprzyrodzonych, więc ratować mnie przed nimi nie ma sensu, z tej prostej przyczyny, że im nie podlegam.

W tym życiu jestem poza wszelkimi kategoriami.

Nie jestem katoliczką, ateistką, racjonalistką ani magiem-okultystą. Dawno wyrosłam z tych głupstw i pozostawiłam je za sobą wieki temu. Przyznaję, że karmicznie muszę mieć z tym coś wspólnego, bo jeden z moich rosyjskich nauczycieli, gdy spojrzał w mój horoskop prawie gwizdnął z wrażenia i wykrzyknął: „dwajnaja wied’ma!”, co po naszemu znaczy „podwójna wiedźma”. [„Wiedźma” to kobieta posiadająca WIEDZĘ, czyli wyższą mądrość, szamanka, lekarka, doradczyni życiowa, a nie wstrętna czarownica, którą trzeba upiec na stosie za czary i szkodzenie ludziom; pejoratywne znaczenie słowu „wiedźma” nadał Kościół, tępiący przedwieczną mądrość kobiet i władzę matriarchatu].

Nigdy nie ulegam pokusie używania mocy, natomiast mało brakowało, a padłabym ich ofiarą i to niejednokrotnie, choćby z ręki czarnego maga, bardzo blisko ze mną spokrewnionego. Najwyraźniej rozpoznał we mnie dawnego wroga lub konkurentkę, co sprawiło, że robił wszystko, co w jego mocy, żeby mnie unieszkodliwić. Na szczęście mu się to nie udało, chociaż zdołał porządnie zatruć mi życie. Przekonałam się wtedy (i nie tylko wtedy, bo śmierć kilka razy zajrzała mi w oczy), że coś nade mną czuwa i skrzywdzić mnie nie pozwoli. Moje życie jest do bólu zwyczajne, ale skruszeni magowie wiedzą swoje, oceniając mnie własną miarą, więc wprost palą się, żeby mnie ratować – jacy dobrzy, prawda?

Oto typowy przykład listów, które od nich dostaję:

Kiedyś miałam bardzo podobne poglądy do pani… nie wierzyłam w kościół, zajmowałam się kartami, ezoteryką, okultyzmem… Na seansie spirytystycznym szatan powiedział, że mnie kocha.

Teraz z kolei to samo mówi tej pannie Jezus, a ona jest cała szczęśliwa i wierzy, że została zbawiona.

A oto kolejny przykład:

Nie dziwi mnie Pani zachowanie… Sama kiedyś się ‘zajmowałam’ tymi tematami, miałam podobne poglądy… aż Bóg mnie pochwycił, bo znajdowałam się na samej krawędzi… OBY PANI ZAREAGOWAŁA TEZ W ODPOWIEDNIEJ CHWILI NA JEGO POMOC!!!!!!!!!!
Ja byłam już prawie po drugiej stronie. Teraz wiem, że nie wolno igrać ze ZŁEM, dlatego i ja będę się za Panią modlić. Oby i w PANI PRZYPADKU szatan nie pokonał Pani, bo niestety widzę, że ma już ogromną władzę. Proszę pamiętać, że on nie pozostawia zdobyczy, lecz UNICESTWIA każdego, niszczy. Taki jest jego cel … Niech Bóg Panią błogosławi i Aniołowie światłości strzegą.

Mój Boże, cóż za szczera troska i jaki zalew miłości bliźniego, można się wzruszyć do łez… Nie wiedzieć czemu zamiast wdzięczności za te wszystkie obietnice modlitw w mojej intencji i za moje zbawienie czuję mróz w kościach, bo te braterskie słowa miłości aż śmierdzą czarną magią. Jeśli ktoś jest czarnym magiem, to nim po prostu jest i żadne rzekome „nawrócenie się” na cokolwiek ani odwoływanie się do Boga i aniołów nie zmieni tego faktu.

Nie mam już siły tłumaczyć każdemu z osobna na czym polega ich błąd, w którym tkwili zarówno na początku jak i obecnie, bo przekonałam się, że po prostu nie ma komu tego tłumaczyć. Ci ludzie są w istnym amoku i nic do nich nie dociera, poza ich własnymi obsesjami, lękami i demonami. Rozmowa z nimi przypomina rozmowę ze ścianą lub co jeszcze gorsze – z kiepsko zaprogramowanym automatem do udzielania jedyniesłusznych odpowiedzi. Jak można skomentować ich położenie? Chyba najkrócej: „z deszczu pod rynnę”, czyli ucieczka z jednego amoku w drugi.

Wyzwolili się z opętania własną mocą, żeby wpaść po uszy w opętanie obsesją religijną. Opętanie pozostaje jednak w dalszym ciągu opętaniem, nawet jeśli wszyscy wokół ulegają radosnemu złudzeniu, że wreszcie nastąpiło szczęśliwe zakończenie dramatu.

Wróćmy jednak do tarota…

W naszym od wieków katolickim i pobożnym narodzie panuje powszechne przekonanie, że astrologia i tarot są dziedzinami okultyzmu, a więc narzędziem szatana i że zniszczą każdego, kto po nie sięga. I niekiedy faktycznie niszczą, ale (jeśli można tak powiedzieć) robią to dziwnie wybiórczo. Znam kilka osób od wielu lat parających się tarotem, a nawet piszących o nim książki i nigdy nie słyszałam, żeby cokolwiek je nękało, straszyło czy opętywało. Ale przyznaję, że czasem spotykam takich, którzy doświadczają fenomenów naprawdę przerażających.

Warto się zastanowić, dlaczego jednym nawet codzienne paranie się Tarotem uchodzi na sucho, podczas gdy inni padają ofiarą różnych niepokojących, a nawet przerażających zjawisk.

Każda osoba, która wkracza na tę ścieżkę wywołuje w rodzinie i wśród przyjaciół panikę, a oni z kolei straszą ją iście apokaliptycznymi wizjami opętania, szatańskiego nękania i Bóg wie czym jeszcze, jako nieuniknionym skutkiem zejścia w otchłań grzechu. Strach się bać… Śmiertelnie przerażona rodzina posuwa się czasem nawet do palenia kart oraz do innych partyzanckich, a w jej przekonaniu zbawiennych działań, mających uratować zbłąkaną duszyczkę adepta. Moja własna, rodzona siostra, na widok mojej talii tarota zrobiła się zielona na twarzy i trzęsąc się z przerażenia objawiła mi wielką prawdę: „już samo posiadanie tych kart w domu ściągnie na ciebie zgubę, bo to przyciąga moce diabelskie”. O rany, a ja myślałam, że znam moją siostrę – przecież się razem wychowywałyśmy w racjonalistyczno-ateistycznej rodzinie…

Spróbujmy więc odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego tarociści są bardziej narażeni na uleganie wypadkom przy pracy, niż astrolodzy.

Chyba najważniejsza różnica polega na tym, że każda z tych dziedzin używa odmiennego “paliwa energetycznego”. Tarot w większym stopniu korzysta z energii Neptuna, a astrologia z energii Urana, chociaż nie zawsze i nie wyłącznie. Wszystko tu bywa płynne i nigdy do końca nie wiadomo, kto z jakiego źródła czerpie wiedzę. Tarocista częściej używa intuicji i wizji, a astrolog powinien odwoływać się do wiedzy i rozumowej analizy. Powinien, ale nie zawsze tak robi, bo niejeden „odlatuje”. Bywają też analityczni tarociści.

Przypomnę więc jeszcze raz, że astrologii uczyłam się w zupełnie zwyczajnej uczelni (co opisuję na mojej stronie, na przykład tutaj) i że do uprawiania tego zawodu nie są potrzebne żadne odloty, mistyczne wglądy ani wizje, bo ta dziedzina powinna być z założenia racjonalna, chociaż wciąż pozostaje nienaukowa (przynajmniej na razie i przynajmniej w naszym kraju).

Podobnie i każdego tarocistę powinna obowiązywać zasada, że zanim zacznie używać kart i zanim ulegnie wizjom powinien poznać znaczenie symboli, którymi posługuje się Tarot i nauczyć się znaczenia każdej karty. Mam na myśli zwyczajne uczenie się, czyli wbijanie sobie do głowy niezbędnej wiedzy. Dopiero gdy się opanuje ten warsztat można medytować, snuć wizje i korzystać z intuicji.

Z moich obserwacji wynika, że za tarotową robotę bierze się wielu amatorów, którzy nie skończyli żadnego solidnego kursu i nie mieli kontaktu z doświadczonym mistrzem. Ludzie ci bazują głównie na swoim samorodnym talencie i wiedzy czerpanej z różnych, czasem zupełnie przypadkowych źródeł. Taka osoba kupuje karty, zaczyna je rozkładać i ze zdumieniem stwierdza, że wie o nich wszystko, a one mówią do niej i objawiają jej każdą tajemnicę, którą pragnie poznać. To z kolei rodzi poczucie wielkiej mocy i adept zaczyna czuć się Wybrańcem Sił Kosmicznych i ich Boskim Narzędziem. Te nadzwyczajne właściwości są dla niego powodem do dumy, a co gorsze – bywa, że rodzą poczucie wyższości, a nawet pychy. Jeśli do tego dodamy nieuctwo i nie daj Boże złe intencje, mamy do czynienia z istnym uczniem czarnoksiężnika, który wprawdzie dysponuje nadprzyrodzonymi mocami, lecz brak wiedzy, doświadczenia oraz zasad moralnych nie pozwalają mu na panowanie nad tą potęgą. Skoro on nad nimi nie panuje, nic dziwnego, że one opanowują jego i robią z nim, co tylko zechcą.

Ludzie ci sławę zdobywają popisując się na różnych internetowych forach dyskusyjnych dla wróżów i tarocistów, gdzie aż roi się od amatorów darmowych wróżb. Oczywiście, rozumiem, że od czegoś trzeba zacząć, choćby tylko po to, żeby zdobyć wprawę i doświadczenie, mając nadzieję, że kariera potoczy się dalej siłą rozpędu. Jeśli wróżba się spełni, zadowolony klient nie omieszka powiadomić o tym innych dyskutantów. Im więcej pochwał, tym większe powodzenie, a im większe powodzenie, tym większa motywacja, żeby zacząć pracować jak zawodowiec, czyli za kasę.

I tu zwykle zaczynają się schody.

Posłuszne dotąd karty stają dęba, zaczynają się pomyłki i wpadki, a bywa nawet gorzej, bo w życiu adepta zaczynają harcować jakieś dziwne, „nieczyste” moce, robiąc mu nieprzyjemne psikusy i psując szyki. Człowiek zaczyna spotykać jakichś niesamowitych ludzi, rozpadają się jego wszystkie kolejne związki, traci pracę, a spokojny dotąd dom zamienia się w pełen demonów i niesnasek zamek z horroru. Przerażony zaczyna szukać przyczyny tego stanu, ale nie potrafi tego pojąć. I wtedy najczęściej przypomina sobie wcześniejsze ostrzeżenia księdza i rodziców, że tarot to szatańskie narzędzie, więc karty idą w kąt, a skruszony i przerażony adept „nawraca się” na „jedyną prawdziwą” religię, przenosząc się tym razem na fora kościelne i religijne, gdzie – mając status eksperta, prawdziwej „upadłej gwiazdy” – opowiada z pasją i ogniem, jak to nie zważając na przestrogi ludzi mądrych i doświadczonych schodził coraz niżej w otchłań, aż w końcu został usidlony przez ciemne moce, które zniszczyły mu życie, jednak Bóg był dla niego łaskawy i mu wybaczył, więc teraz, z wdzięczności za duchowy ratunek, czuje w sobie misję zwalczania Tarota i wszelkiego innego szatańskiego okultyzmu.

Historia typowa, widziałam takich wiele w różnych wariantach.

A teraz zastanówmy się przez chwilę, jaka dziwna moc emanuje z tych kolorowych kartoników i jak to możliwe, żeby uruchamiały one moce z piekła rodem. Czy jest możliwe, żeby jakieś obrazki mogły stać się obsesją, zdolną całkowicie zawładnąć czyimś życiem, żeby stały się przyczyną opętania, a nawet doprowadziły do sytuacji, w których siły nadprzyrodzone wyprawiają z człowiekiem, co tylko zechcą, łudząc go, kokietując, a w końcu niszcząc i doprowadzając na skraj obłędu? Czyżby rzeczywiście mieszkał w nich szatan?

Nie kochani, nic z tych rzeczy. Bajki o szatanie mogą opowiadać księża, bo to dla nich złoty biznes, przynoszący naprawdę wielkie dochody, ale my, jako tropiciele prawdy, na pewno na te brednie nabrać się nie damy.

Karty to karty.

To tylko kawałek kartonika z kolorowymi symbolami i nic ponadto. Karty to co najwyżej narzędzie, martwy przedmiot, który mocy sprawczej nabiera dopiero w rękach człowieka. Z kartami jest dokładnie tak samo jak z młotkiem, którym można wbijać gwoździe, ale można też zabijać. Młotek sam w sobie jest tylko martwym przedmiotem.

Tajemnica kryje się nie w tych kartach, lecz w psychice adepta. To ona jest jedynym źródłem i przyczyną zamieszania.

Nasze problemy z nadprzyrodzonymi mocami, paradoksalnie, wynikają głównie z naszego skrajnego racjonalizmu, który jest dziś obowiązującym sposobem myślenia i pojmowania rzeczywistości. Nauka ogłosiła, że nie istnieją duchy, demony, szatańskie moce ani sfera nadprzyrodzona i że wszystko da się wyjaśnić racjonalnie, a jeśli się nie da, to znaczy, że mamy do czynienia z zaburzeniami psychicznymi, złudzeniami lub omami, wywołanymi przez wadliwą pracę mózgu. Po prostu – impulsy elektryczne się poplątały, czego skutkiem jest odczucie obcowania z bytami nie z tego świata. Jest więc nadzieja, że jeśli zdołamy je naprawić, uzdrowimy tym samym psychopatologię i racjonalizm stanie się jedynym możliwym sposobem postrzegania rzeczywistości.

Proste i logiczne, szkoda tylko, że zupełnie nieprawdziwe.

Równie dobrze możemy leczyć poetów z ich nawiedzonego talentu…

Od początku istnienia tego świata, a właściwie od momentu powstania ludzkości, wszystkie bez wyjątku pierwotne kultury znały instytucję szamana. Powiem więcej – nie mogły bez niego istnieć. Słowo to pochodzi z Syberii, stało się jednak tak popularne, że obecnie określa się tym mianem wszystkich na świecie speców od kontaktów ze światem duchowym.

Jak napisałam wyżej, bez szamana nie mogła (i nie może) istnieć żadna pierwotna społeczność. W czasach „przedracjonalistycznych” był on najważniejszą osobą i instytucją w każdej grupie. Dziś w wielu zacofanych cywilizacyjnie krajach świata źle się dzieje właśnie dlatego, że szamanizm został wytępiony, najczęściej z powodu zmiany religii na chrześcijańską. Miała go zastąpić nowoczesna służba zdrowia i oświata, problem jednak w tym, że tak się nie stało i skończyło się tylko na obietnicach. Obecnie w wielu rejonach świata ludzie nie mają dostępu ani do medycyny, ani do uzdrowicieli, co sprawia, że choroby, obłęd i zbrodnie zbierają tam obfite i naprawdę tragiczne żniwo. W Afryce ludzi pozostających w mocy demonów przywiązuje się łańcuchami za nogę do drzewa i tak żyją aż do śmierci. Lekarze tam nie bywają, a nawet gdyby bywali, to z całą pewnością nic by nie umieli poradzić, a szamanów nie ma, więc nie ma nikogo, kto umiałby im pomóc.

Szaman był absolutnie niezbędny, ponieważ był łącznikiem pomiędzy światem materialnym i duchowym. Miał dar nawiązywania kontaktu z duchami przodków, od których czerpał informacje o stanie otaczającego go, nie zawsze widzialnego fizycznymi zmysłami, świata. Dzięki swojej wiedzy i niezwykłym zdolnościom parapsychicznym mógł prowadzić swój lud bezpiecznie przez przestrzeń i czas, przeprowadzał dusze zmarłych na tamten świat, diagnozował i leczył choroby, niwelował zaburzenia powstałe za sprawą nieżyczliwych demonów i spełniał wiele innych, niezwykle ważnych funkcji.

Jednak żeby szaman mógł być szamanem musiał być inicjowany przez starszego i doświadczonego mistrza. Szamanem nie można zostać z własnej woli ani chęci, trzeba się nim urodzić i zostać rozpoznanym przez innego szamana. Proces edukacji szamana jest długi i wymaga wielkiej czujności ze strony nauczyciela. Jest to zajęcie niezwykle niebezpieczne, więc aby móc się tym trudnić trzeba było przejść naprawdę solidną i długotrwałą edukację.

Tak było przez całe wieki i tak jest jeszcze w dalszym ciągu w niektórych miejscach świata, jednak kiedy zaczęły powstawać wielkie cywilizacje, funkcję szamanów przejęli żądni pieniędzy i władzy kapłani. Najcięższe czasy dla szamanów nastały wraz z nadejściem ery chrześcijaństwa. Bóg Jahwe jest bogiem zazdrosnym, wręcz zawistnym (czego nigdy nie ukrywał), więc nie zamierzał tolerować żadnej duchowej konkurencji. Szamani zostali uznani za sługi szatana i spaleni na stosach, wraz z czarownicami i czarnymi kotami. Potem, jakby tego było mało, nastały czasy rządów nauki, która ogłosiła, że moce nadprzyrodzone są przesądem, z którym należy walczyć przy pomocy oświaty i medycyny, a najlepiej psychiatrów. I tak szamanizm prawie znikł z powierzchni ziemi…

Czyżby?

Nic w przyrodzie nie ginie, więc i talenty szamańskie bezpowrotnie zginąć nie mogły. Wprawdzie większość genów związanych z tymi właściwościami spłonęła na średniowiecznych stosach, a za sprawą zalewu zachodniej cywilizacji zapotrzebowanie na szamańskie usługi prawie zanikło, jednak dusze nie zatraciły swoich niezwykłych właściwości i gdzieś musiały się pojawić.

Gdzie?

Rozejrzyjcie się uważnie wokół, a zobaczycie rzeczy, które was zadziwią.

Ci wszyscy samorodni geniusze tarota, bioenergoterapeuci, hipnotyzerzy, regreserzy, świeccy egzorcyści, jasnowidze, wizjonerzy i innej maści cudotwórcy to właśnie one!

Problem polega na tym, że większość z nich nie ma pojęcia, co się z nimi dzieje i skąd biorą się ich niezwykłe umiejętności, a co najgorsze w społeczeństwie brakuje wyszkolonych szamanów, którzy by te talenty odkryli, docenili i poddali profesjonalnemu szkoleniu. To właśnie dlatego, że są pozbawieni wszelkiej kontroli, czynią takie zamieszanie i wzbudzają przerażenie racjonalnych obywateli, nienawykłych do obcowania ze zjawiskami, których nie rozumieją i nie znają.

Nie umiejąc zapanować nad potężnymi mocami, którymi dysponują w końcu sami stają się ich ofiarami, szukając ratunku w Kościele, czyli instytucji, która jest równie jak i oni niezdolna do zmierzenia się z tym problemem lub w gabinetach psychiatrów, nie mających pojęcia o przyczynach zaburzeń w psychice swoich pacjentów.

Mam w swoich zbiorach film dokumentalny, nagrany z kanału Planete, pozwalający zrozumieć ten fenomen.

Jego bohaterem jest Indianin, pracujący w Hollywood jako kaskader, specjalista od stłuczek samochodowych. Jest to jeden z nielicznych Indian, którzy potrafią żyć w cywilizacji stworzonej przez białych ludzi. Człowiek ten ma syna, nastolatka, który coraz bardziej izoluje się od świata i widać, że coś go trapi. W końcu okazuje się, że chłopak ma poważne problemy, ponieważ widzi jakieś nieistniejące postacie i słyszy głosy, co spowodowało, że w szkole uznano go za chorego psychicznie. Na szczęście jego ojciec doskonale wie, że to nie choroba i wie również, co powinien zrobić, żeby dziecku pomóc. Pakuje więc niezbędne rzeczy do samochodu i ruszają obaj na prerię, do krainy, w której żyją ich przodkowie. Po drodze zwiedzają święte miejsca Indian i obcują z dziką naturą. Gdy docierają na miejsce, wita ich szaman, wspaniały Indianin, który od razu rozpoznaje w chłopaku wielki talent i postanawia go uczyć. Widzimy, jak się poznają, obserwujemy, jak szaman z nim rozmawia, jak powoli zdobywa jego zaufanie, a potem odczynia nad nim różne rytuały. W końcu prosi, żeby wyłączyć kamerę, ponieważ to, co będzie się działo dalej jest wielką i starannie strzeżoną tajemnicą.

Chłopak miał wielkie szczęście, że znalazł godnego siebie mistrza, dzięki czemu został uratowany przed zamknięciem w szpitalu psychiatrycznym. Szkoda, że inni nie mogą skorzystać z równie mądrej pomocy.

Innym filmem, który może pomóc w zrozumieniu zjawiska szamanizmu i wizjonerstwa jest oparty na prawdziwej historii z lat 70-tych obraz „Na rozkaz serca” („Thunderheart”, reż. Michael Apted, 1992 r.) z Valem Kilmerem i Grahamem Greenem w rolach głównych. Opowiada on historię wychowanego w mieście metysa, pół-Siouxa, Ray’a Levoi, agenta FBI, który zostaje wysłany do indiańskiego rezerwatu, by na miejscu wyjaśnić przyczynę licznych zabójstw, których ofiarą padają jego mieszkańcy. Jedzie tam bez entuzjazmu, ponieważ nie czuje się związany z Indianami i wolałby zapomnieć o swoich korzeniach, żyjąc jak biały człowiek. Ale rozkaz jest rozkazem, więc nie ma wyboru. Mimo niechętnego nastawienia do misji i równie niechętnego przyjęcia przez Indian niemal natychmiast po przybyciu do wioski Ray zaczyna podlegać dziwnym, nadprzyrodzonym mocom, które go zdumiewają i niepokoją. Któregoś dnia, goniąc z bronią podejrzanego zagania go do baraku, z którego nie ma wyjścia. Gdy powoli zbliża się do niego, z krzaków wyskakuje wprost na niego ogromny jeleń wapiti. Barak okazuje się pusty, tylko na podłodze leży ozdoba na włosy, zrobiona z orlich piór, dokładnie taka sama, jak ta, którą miał ścigany. Opowieść pełna jest podobnych, niepojętych zjawisk, a Ray stopniowo zaczyna odkrywać swoje indiańskie dziedzictwo oraz więź z przeszłością i przodkami. Umożliwia mu to reinkarnacyjna, bardzo realistyczna i przerażająca wizja zagłady jego narodu, której podlega czekając w urządzonej przez agentów zasadzce. Wizja ta wzbudza zazdrość towarzyszącego mu indiańskiego policjanta (Graham Grene), który żali się, że człowiek latami medytuje w poszukiwaniu wizji i nic, a tu nagle zjawia się jakiś przybłęda i od razu, zupełnie spontanicznie, jej doświadcza.

Film smutny i przygnębiający, ale każdy poszukiwacz wizji powinien go obejrzeć.

Wbrew temu, co próbuje nam wmówić materialistyczna nauka duchowość, możliwość kontaktowania się ze sferą niematerialną i przeróżne manifestacje irracjonalnych mocy nie są wymysłem, urojeniem ani przejawem zaburzeń w pracy mózgu. To wszystko istnieje realnie i istniało zawsze, tyle tylko, że kiedyś było to poddane kontroli i dyscyplinie. Negowanie faktów nie zlikwiduje problemów, prawdę należy przyjąć do wiadomości i spróbować znaleźć konstruktywne wyjście.

Podobnie zakładanie, że wszystkie te fenomeny są sztuczką szatańską i że wystarczy je poddać kościelnym egzorcyzmom jest założeniem zupełnie błędnym i nie rozwiązuje żadnych problemów. To naprawdę nie ma nic wspólnego z mocami nieczystymi i fakt rzekomego nawrócenia się niczego tak naprawdę nie zmienia, co najwyżej zmiata psychiczne śmieci pod dywan.

Jaki z tego wszystkiego wniosek?

Powinniśmy tych wszystkich Harrych Potterów wysłać do szkoły, gdzie pod okiem doświadczonego mistrza nauczą się rzemiosła i zasad BHP. Jeśli tego nie zrobimy nadprzyrodzone moce będą wyczyniać niekontrolowane harce i siać powszechne przerażenie.

W przypadku astrologii podobne problemy zdarzają się znacznie rzadziej, ponieważ większość z nas kończyła porządne szkoły, w kraju lub za granicą, gdzie nauczono nas właściwego podejścia do pracy z horoskopem i klientem. Podobne problemy jak tarociści mają tylko uczniowie nawiedzonych magów oraz amatorzy, którzy podchodzą do tematu intuicyjnie i bazują na swoim wrodzonym talencie do odczytywania przyszłości.

Teraz wyznam to, co moim zdaniem jest w tym wszystkim najważniejsze: zarówno w astrologii, jak i w tarocie celem nie jest umiejętność przepowiadania przyszłych losów klienta. Tak naprawdę ważne jest coś zupełnie innego. To mianowicie, żeby uświadomić klientowi, jaki jest cel i prawdziwa wartość jego życia. Człowiek musi zrozumieć, że nie jest bezwolnym przedmiotem, którym wichry losu miotają jak uschłym liściem i że zdarzenia nie spadają na niego bez żadnej jego zasługi, lecz że jest on istotą boską, której zadaniem jest się uczyć i dążyć do osiągnięcia duchowej doskonałości.

Dlatego ci, którzy wróżą i przepowiadają przyszłość zawsze będą mieli problemy. Te osoby cierpią na przerost ego, które nie pozwala im przyjąć postawy służebnej wobec klienta, lecz każe im popisywać się swoją natchnioną, rzekomo pochodzącą z boskiego źródła wszechwiedzą. Arogancki pyszałek nigdy nie będzie czerpał wiedzy z boskiego źródła, prędzej podłączy się do źródła demonicznego, szkodząc nie tylko klientowi, ale przede wszystkim sobie samemu.

Jak pisałam wcześniej znam wiele osób, które od lat pracują z tarotem i nigdy nie doświadczyły żadnych manifestacji demonicznych sił ani nie zetknęły się z przerażającymi mocami. Karty nigdy ich od siebie nie uzależniły, nie robiły im złośliwych psikusów, ani w ich życiu nie nastąpiła żadna katastrofa.

Tajemnica polega na tym, że osoby te nigdy nie wieszczą przyszłości, lecz służą pomocą w naświetleniu sytuacji psychologicznej i zrozumieniu mądrości płynącej z doświadczeń życia. Traktują one tarota nie jako wyrocznię, lecz jako mądrego doradcę duchowego, pomagającego w rozwoju.

Tak więc na problemy z demonicznymi manifestacjami mogę poradzić tylko jedno – mniej pychy i dokarmiania swojego rozdętego ego, a więcej mądrości i chęci pomagania bliźnim.

(Opublikowane na starym blogu 2006-10-25 23:21:41)

Odpowiedzi: 11 do “Szatańskie moce?”

  1. KAP powiedział/a

    A propos dyskusji na pracowni, ze wszystkim co tutaj napisane się zgadzam, a cała konkluzja “Tak więc na problemy z demonicznymi manifestacjami mogę poradzić tylko jedno – mniej pychy i dokarmiania swojego rozdętego ego, a więcej mądrości i chęci pomagania bliźnim.” jest zgodna z tym, co jest zapisane w książkach kabalistycznych.

  2. Eliszka powiedział/a

    Przeczytałam z uwaga poraz drugi ten tekst.
    Trafia do mnie, przekonuje i daje do myslenia.
    Moje doświadczenia w dotychczasowej drodze rozwoju duchowego potwierdzają powyższe.

    Mam nadzieję, wyciągnąć dla siebie wnioski konstruktywne i łatwiej dokonać wyboru własnej drogi.

  3. Karol powiedział/a

    Tak czy owak, zdecydowaną większość odkryć i wynalazków poczynili ludzie głęboko wierzący w Boga i Bóstwa a nie materialiści. Kopernik był kanonikiem warmińskim, w kurii pracował, księżulko. Galileusz modlił się każdego dnia żarliwie. I tak można w nieskończoność. A Taj Mahal kto wybudował? Wierzący w Boga…

    A co zrobili ateiści? Rzeź w Kambodży. Łagry stalinowskie? Też mi osiągnięcia. Korolow i Tupolew byli prawosławnymi…

  4. astromaria powiedział/a

    Karolu, to nie takie proste. Nie ma znaczenia, kto wyznaje jaki światopogląd. Katolicy wsławili się wyjątkowym zamiłowaniem do przelewania krwi – dziwię się, że jesteś tak bardzo zaślepiony, że mimo, iż żyjesz na tym świecie już pewnie ładnych parę latek nie przyjąłeś do wiadomości prawdy na temat okrucieństw świętej inkwizycji, kościelnych pogromów i innych, przerażających “grzechów” kleru.

    Zostawiłeś tu mnóstwo komentarzy, ale ja ich nie zatwierdzę, przede wszystkim dlatego, że są napisane rynsztokowym językiem i nie mają nic wspólnego z rozumem i z prawdą.

    Skoro tak ci się nie podoba “gejowatość” i “lesbowatość”, to zadam ci pytanie: czy słyszałeś o pedofilii?

    Mnie “gejowatość” nie przeszkadza, bo mnie nie obchodzi, co dobrowolnie robią dorośli i świadomi ludzie. Natomiast oburza mnie pedofilia, która jest krzywdzeniem niewinnych i zupełnie bezbronnych dzieci. Jest to gwałt najgorszego możliwego rodzaju i za to wieszałabym za jaja. A tym właśnie na masową skalę zajmuje się kler katolicki. Na tak masową skalę i od tak dawna, że jeśli wszystkie ofiary molestowania księży wystąpią o odszkodowanie, będzie to koniec instytucji Kościoła Katolickiego, który po prostu zbankrutuje. I tego mu z całego serca życzę.

    A czyż księża nie są “głęboko wierzący” i czy nie modlą się każdego dnia? Skoro się modlą, to znaczy, że religijność jest gorsza od ateizmu, bo ten jeszcze (na razie) nie pali na stosach i morduje na znacznie mniejszą skalę. Ale jeśli tylko będzie miał okazję, na pewno to zrobi.

    I właśnie dlatego ja opowiadam się jednakowo zdecydowanie zarówno przeciwko religii, jak i ateizmowi. Obie te ideologie są zbrodnicze. Ale nie mam złudzeń – jeśliby obie znikły z powierzchni ziemi ciemne moce natychmiast dadzą ludziom nową ideologię, być może jeszcze gorszą.

  5. vortex powiedział/a

    To czy, ateizm morduje na mniejszą skalę jest sprawą co najmniej dyskusyjną. Zaczął już w czasie rewolucji francuskiej – wystarczy wspomnieć pacyfikację Wandei, a szczyt osiągnął w połowie XX wieku w postaci dwóch zbrodniczych ideologii – narodowego socjalizmu i komunizmu. Myślę, że w całej historii wszystkie religie nie mają tyle istnień na sumieniu. A jeśli chodzi o KK, to wywodzi on się w prostej linii od Cesarstwa Rzymskiego, a właściwie jego schyłkowej, wypaczonej wersji i stąd jego imperialistyczne zapędy, które z chrześcijaństwem miało często niewiele wspólnego.

  6. astromaria powiedział/a

    Jeśli chodzi o narodowy socjalizm, to ateiści stanowczo twierdzą, że był on katolicki, a katolicy, że był ateistyczny. Więc pewnie był i taki i taki. Ja tam wierzę w ateistów. Jak tylko dorwą się do władzy, wtedy pokażą, jak należy mordować. To będzie zagłada prawdziwie naukowa, a nie takie amatorskie partactwo, jakie uprawiał Kościół. Idziemy z postępem, czyż nie?

  7. marcus powiedział/a

  8. marcus powiedział/a

    Zastanawiam sie czy Roman Polanski chcial nam cos przekazac miedzy wierszami swoimi filmami czy tez gral swiadomie w klubie ciemnych mocy.Dlaczego w swoim zyciu prywatnym zaplacil tak wysoka cena jak rytualny mord zony w ciazy i przyjaciol? W “Dziecku Rosemary” w koncowej scenie widzimy dziecko – antychrysta i zblizenie na jego oczy. Oczy wygladaja jak oczy gada.

    Fragment artykulu Krzysztofa Klopotowskiego:
    (…)”Bluźniercza powieść Iry Levina, podstawa scenariusza „Dziecka Rosemary”, brzmi echem obelgi antysemickiej o „Synagodze Szatana”. W ten sposób fanatyczni chrześcijanie wyrażali się w średniowieczu o Żydach. Autor powieści stanowi przykład ofiary przejmującej katolicki punkt widzenia na „bluźnierczych Żydów”. Jego dzieło jest dla Levina mniejszym skandalem, niż byłoby dla katolika. Bardziej pasuje do tradycji swobodnej spekulacji religijnej judaizmu – rozważania różnych możliwości, bez gorsetu dogmatów, jak w katolicyzmie. Reżyser pilnuje zaś, aby sataniczni spiskowcy mieli rysy twarzy uważane za semickie. Nie ma przypadków obsadowych u artysty świadomego formy, jak Polański. Co nam w ten sposób mówi? Kościół traci panowanie nad światem. Jest sklerotyczny i wrogi, ale nie-ortodoksyjni Żydzi szykują kolejną odnowę duchową i odwet. Kiedyś dali światu Jezusa Chrystusa. A teraz dadzą Adriana Antychrysta. Taki jest sens filmu, jeśli ktoś ma tylko odwagę wyciągnąć wniosek z przesłanek podanych w pełnym świetle reflektorów”.

    David Icke w jednym ze swoich wykladow powiedzial, ze jego zdaniem Polanski robiac film o antychryscie dobrze wiedzial o szatanistycznych praktykach elit takich jak w Bohemian Grove.

  9. astromaria powiedział/a

    Taaa, program typowy dla Pospieszalskiego. Wiadomo, do jakich wniosków można dojść, gdy dobierze się odpowiednią ekipę i pokieruje rozmową tak, że prawda religijna okaże się tą jedyną właściwą. Prokopiuk to właściwie nie wiadomo co tam robił – zaproszenie go do studia to chyba wypadek przy pracy. I tak nikt nie rozumiał, co mówił, bo to nie ten pułap możliwości. Tak, tak, drogie dzieci, Szatan istnieje, macie jedno życie, więc nie igrajcie z sakrum, bo stracicie jedyną szansę na zbawienie.

    Polański zbyt głęboko “zanurkował” w ten Matrix. Gdyby robił filmy jak sprawny rzemieślnik, to po robocie otrzepywałby się ze studyjnego kurzu i spokojnie szedł spać w ciepłych ramionach żony. Widocznie jednak tak wczuł się w temat, że pobudził egregory, a z nimi, wiadomo, lepiej nie igrać.

  10. marcus powiedział/a

    Nastawienie Tekieliego od razy bylo widac kiedy mowil Prokopiuk to Tekieli mial glupi usmieszek. Prokopiuk wyjechal z Jungiem i elementami jego analizy oraz mowil o osobowosci wielokrotnej, Tekieli zaakcentowal z usmieszkiem, ze on ma jedna osobowosc. Ale nawet psychologia akademicka mowi o tym, ze czlowiek skalda sie z wielu osobowosci.Klopotowski jak zwykle wypowiadal sie na poziomie. Pospeszaliski znowu sie nie sprawdzil bo cala dyskusja nie miala podsumowania i widz pozoslal pozostawiony jakby w srodku dyskusji.

    Osobiscie mysle, ze Polanski chcial przekazac w sposob symboliczny prawde o tym, ze elita tego swiata dziala na zlecenie pewnych nieczystych sil.Zaplacil za to wysoka cene jak smierc zony a seks z niepelnoletia? Kto wie moze dziewczyna byla celowo podstawiona bo ktos znal slabosc Polanskiego. Gdyby wspolpracowal z elitami i tymi silami to nie siedzialby teraz w wiezieniu, bo przeciez “ONI” mogliby to zalatwic. Jego zycie jest naprawde pokrecone i moze chyba miec jakies metafizyczne wytlumaczenie.

  11. astromaria powiedział/a

    Fakt, nie takie zbrodnie były w wielkim świecie tuszowane. Ktoś zabił JFK i do dziś za to nie beknął, ktoś zwalił WTC i włos z głowy mu nie spadł, chociaż powinien się za to smażyć powolutku na krześle elektrycznym. Człowiekowi można przedstawić różne “propozycje nie do odrzucenia” lub podłożyć świnie, którymi później się go szantażuje. Czasem tylko fantazja reżysera lub pisarza pozwoli zajrzeć za kulisy tego “wielkiego” świata, w filmie zwanym horrorem politycznym lub sf. Podobno dziewczynkę podstawiła jej matka, która miała jakieś ambicje. Z Bohemian Groove wiemy, do czego służą niektórym rodzicom ich córeczki. Są na tym świecie rzeczy, o których nam się nie śniło. Kto wie, co naprawdę czai się za całą historią życia i kariery Polańskiego, Mansona i elit rządzących? My wiemy tylko to, co powiedzą nam media, a w czyich rękach są media nikomu tłumaczyć nie muszę.

Dodaj komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>