O blogu
Motto:
Jestem za, a nawet przeciw (wszyscy wiedzą, kto jest autorem tej złotej myśli)
Wszystko jest podwójne; wszystko ma swoje bieguny; wszystko tworzy parę ze swoim przeciwieństwem; podobne i niepodobne są tym samym; przeciwieństwa są identyczne w swojej naturze, lecz różne w stopniu; skrajności się spotykają; wszystkie prawdy są jedynie półprawdami; wszystkie paradoksy da się pogodzić. (VI Prawo Hermetyzmu, zwane Prawem Biegunowości)
UWAGA:
Ostrzegam, że ten blog propaguje skrajny RELATYWIZM i należy do osoby głęboko niewierzącej zarówno w religie (wszystkie, jakie są) jak i w ateizm / materialistyczny racjonalizm. Prawo tego nie zabrania, więc bardzo proszę, jeśli masz inne poglądy nie próbuj mnie terroryzować i mi ich narzucać.
Ten blog jest przeznaczony dla czytelników, którzy w swoim rozwoju świadomości wyrośli zarówno z religii, jak i ateizmu.
Nie zwalczam ani nauki, ani religii, a jedynie pokazuję, że obie te ścieżki mają zarówno dobre, jak i złe strony i że obie mogą (choć nie muszą) prowadzić na manowce. Zarówno religia, jak i nauka są tylko narzędziami na ścieżce poznania. Tylko od Ciebie, czytelniku zależy, jak je wykorzystasz w swoim rozwoju. Zarówno religia jak i nauka mogą stać się błogosławieństwem (religia może uczyć nadziei i miłości, a nauka ułatwiać życie) lub przeciwnie, mogą się stać bardzo niebezpiecznym narzędziem nietolerancji, totalitarnej kontroli umysłu, a nawet mordu.
Jeśli jesteś fundamentalistycznym wyznawcą dowolnej religii lub fanatycznym, materialistycznym racjonalistą odpuść sobie czytanie i komentowanie tego bloga, bo i tak z góry wiadomo, że nie znajdziemy wspólnego języka. Szkoda tracić czas i nerwy na jałowe i do niczego nie prowadzące dyskusje. Po więcej informacji zajrzyj tutaj.
Motto mojego bloga mówi samo za siebie: jestem za, a nawet przeciw.
Świat nie jest czarno-biały i dwuwymiarowy, świat jest kolorowy i wielowymiarowy, a wszystkie przeciwieństwa są w istocie tym samym. Chcesz wiedzieć czym? Fanatyzmem! Jeśli widzisz tylko jedną połowę rzeczywistości, to znaczy, że masz czynną tylko jedną połowę mózgu. A co z drugą? Zamarła? Zanikła z powodu nieużywania?
Przeraża Cię myśl, że propaguję tu jakiś bezbożny relatywizm?
A owszem, propaguję!
Ten blog jest zdecydowanie relatywistyczny.
Jeśli uważasz, że relatywizm jest zgubną duchowo ideą, od razu zamknij to okno i nie czytaj nic więcej.
Podobnie – jeśli cokolwiek zdecydowanie i bez osobistego zbadania odrzucasz jako bzdety i zabobony, o których nawet nie chcesz słyszeć – nie znajdziesz tu niczego, co mogłoby miło połechtać Twoje Ego.
Nie czytaj tego bloga jeśli sądzisz, że Biblia, Kościół Katolicki i papież są nieomylnym źródłem wszelkiej prawdy i mądrości, nie czytaj go również jeśli sądzisz, że są samym, czystym złem i że całkowicie i we wszystkim się mylą.
Podobnie, nie czytaj go, jeśli wierzysz wyłącznie nauce, Darwinowi, Dawkinsowi i ateistom, a ludzki rozum jest dla Ciebie wartością najwyższą i jedyną. W przypadku posiadania poglądów przeciwnych, rzecz jasna również nie masz tu czego szukać.
Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.
Robert Anton Wilson
Na tym blogu propaguję ekstremalnie samodzielne myślenie, które wymaga wyzwolenia się od wszelkich istniejących na świecie światopoglądów: religijnego, ateistycznego, prawicowego, lewicowego, racjonalistycznego czy mistycznego.
Nie potrzebujesz tych ramek. One Ci nie służą. Wręcz przeciwnie – robią z Ciebie durnia i niewolnika, bo zaganiają Cię do stada jednomyślnych baranów, które wprawdzie gwarantują Ci poparcie (kupą mości panowie!), ale pozbawiają Cię indywidualności.
Nie pisz mi więc w komentarzach, że mam źle w głowie, bo piszę o sobie, że jestem racjonalistką, a jednocześnie odrzucam autorytet nauki. Co ma racjonalizm wspólnego z nauką? Nic! Nawet, gdyby każdy naukowiec był racjonalistą (a nie jest!), to nie znaczy, że każdy racjonalista musi być naukowcem. Są też racjonaliści „niezrzeszeni”, a co więcej wysoko uduchowieni. Bo racjonalizm nie oznacza ani tępego materializmu ani ateizmu. Jest to po prostu zdolność do logicznego myślenia, a tę posiadają wszyscy ludzie na świecie.
Dlatego wyjaśniam, co następuje – mój blog NIE JEST:
* religijny,
* ateistyczny,
* racjonalistyczny,
* naukowy,
* parapsychologiczny,
* astrologiczny
* wróżbiarski
* New Age
* polityczny
* i jaki tam jeszcze sobie chcesz.
Nie zamierzam przeżuwać wiele razy już przeżutej i wyplutej przez innych papki religijnej / ateistycznej / racjonalistycznej / naukowej / dowolnej innej, ani powtarzać wyuczonych w szkole / uczelni / kościele / partii politycznej /… nie swoich myśli.
Jest to blog osoby poważnej i racjonalnej, ale mającej też kontakt z metafizyczną częścią swojej osobowości.
Szczególnie podkreślam:
nie jest to blog z horoskopami dla każdego znaku zodiaku, z wróżbami dla zakochanych ani z innymi, podobnymi pierdołami. Nie ma on również żadnych związków z New Age ani z przepowiedniami.
* Jeśli chcesz wiedzieć, co o danej sprawie sądzi Kościół, idź do księdza lub znajdź stronę religijną.
* Jeśli chcesz wiedzieć, co o danej sprawie sądzi ateizm, idź na portal „Racjonalista”.
* Jeśli chcesz wiedzieć, co o danej sprawie sądzi nauka, idź na uniwersytet, do biblioteki lub na Wikipedię.
* Jeśli poszukujesz badań statystycznych idź tam, gdzie je publikują.
Ja nie jestem kopiarką do powielania cudzych odkryć, myśli ani poglądów ani tubą do głoszenia oficjalnie obowiązującego (dowolnego) światopoglądu.
Ja jestem JA: zwykła baba, posiadająca zwykły, babski rozum.
Jakimś cudem, mimo przetrwania indoktrynacji przez konwencjonalną edukację, udało mi się zachować dziecięcą zdolność do dziwienia się i zadawania „kretyńskich” pytań. Mówiąc wprost – na tym blogu robię za głupią, co to nie wie, na jakim świecie żyje i ma problemy z przystosowaniem się do wymogów normalnego i zdrowego społeczeństwa.
Spadłam z księżyca (lub innej planety), być może na głowę, i do tej pory nie doszłam do siebie. A jednym z objawów tego tragicznego w skutkach „wstrząsu mózgu” jest przykry fakt, że w żaden sposób nie potrafię dopasować się do żadnego z istniejących systemów: nie umiem narzucić sobie żadnej religii (no, może z wyjątkiem buddyzmu, który jest bardziej filozofią niż religią, jako że tam troszczą się o człowieka, a nie o Boga), nie dogaduję się z pozbawionymi duszy ateistami, racjonalistów uważam za bezmyślnych „wyznawców nauki” i jedynie nieźle czuję się w towarzystwie niekatolickich etyków, filozofów i o zgrozo… anarchistów.
Tzw. wierzący używają irracjonalnej połowy mózgu, a tzw. racjonaliści racjonalnej, dlatego i jedni i drudzy są półgłówkami. Człowiek powinien myśleć całą głową, ale to naprawdę rzadka umiejętność. Oprócz półgłówkowatości łączą ich jeszcze dwie cechy: straszliwa nietolerancja dla odmiennych światopoglądów oraz ślepe, bezkrytyczne posłuszeństwo wobec uznawanych przez nich autorytetów. Wierzący mają swojego papieża, a racjonaliści „rozum” lub naukę (a szczególnie: darwinizm i Richarda Dawkinsa). Zarówno papież, jak i ludzki rozum są zawodne i niedoskonałe, więc ja mam do nich ograniczone zaufanie. Nauka również nie jest nieomylna, chociaż się za taką podaje.
Podsumowując: propaguję tu zupełnie samodzielne myślenie! Samodzielne, a więc nie mające nic wspólnego z żadnym gotowym światopoglądem. Nie wlazłam między (religijne, ateistyczne, racjonalistyczne …) wrony i dlatego nie kraczę jak i one. Nie jestem ani papugą ani bezmyślną, stadną owcą, lecz samotną wilczycą. Uprzedzam, że żadna siła nie jest w stanie mnie zresocjalizować, więc nawet nie próbuj mnie nawracać na cokolwiek.
Staram się nie stawiać kropki nad „i”, a więc nie daję gotowych odpowiedzi na pytania. Wolę, żeby zamiast bezkrytycznie wierzyć w moje słowa czytelnik sam poszukał interesujących go materiałów i sam uzupełnił swoją wiedzę.
„Jestem za, a nawet przeciw”… to dotyczy nie tylko mojego stosunku do religii i ateizmu, ale w ogóle do wszystkiego, co nas otacza. Jak mówi mądry lud: „każdy kij ma dwa końce” i „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Prosty lud najwyraźniej odkrył ezoteryczną zasadę dualizmu. Świat nie jest czarno-biały. Świat jest pełen… relatywizmu! Tylko bardzo małe dzieci i Kościół nie widzą i nie rozumieją tej oczywistej prawdy. Każda rzecz ma w sobie pierwiastek dobra i pierwiastek zła. Wszystko, co może być dla ludzkości zbawienne w każdej chwili może się obrócić przeciwko niej i odwrotnie – to, co miało niszczyć – wbrew intencjom twórców – może się okazać zbawienne.
Kiedy piszę tutaj o różnych zagrożeniach dla świata i ludzkości muszę zastrzec, że prawie każdy z pomysłów władzy z piekła rodem ma też dobre strony. Problem naszego świata polega na tym, że rządzą nim pozbawieni wszelkich skrupułów psychopaci, a dobrzy i spokojni obywatele są wobec ich poczynań zupełnie bezradni. Spokojni obywatele nie podejrzewają nawet, co lęgnie się w zwyrodniałych umysłach i dlatego łatwo dają się oszukiwać i sobą manipulować. Kiedy dostrzegają pułapkę, w którą wpadli z reguły jest już za późno.
Takie pomysły jak zwalczany przeze mnie Codex Alimentarius, Nowy Porządek Świata (New World Order = NWO), podskórne mikroczipy, kamery policyjne na każdym rogu ulicy itp. mogłyby mieć wspaniałe i dobroczynne zastosowanie, gdyby nie wspomniany przeze mnie fakt, że wszystko to najpierw wpada w ręce psychopatów, którzy wykorzystują te pomysły i wynalazki do szkodzenia, a nie pomagania ludziom.
Kiedy piszę o zagrożeniach, to nie po to, żeby straszyć i wzbudzać złe emocje, lecz po to, żeby informować i ostrzegać. Brak informacji jest zgubny, ale jej nadmiar również szkodzi, powodując zamęt, szum informacyjny i zobojętnienie na bodziec.
Dawniej ludzie nie mieli żadnej informacji poza tą, którą podawały władze, a więc najczęściej była to nie tyle informacja, co raczej propaganda. Można było pewne kwestie ukrywać, czemu służyła cenzura (równie chętnie stosowana za cara, jak i za komuny) lub je całkowicie ignorować jakby w rzeczywistości nie istniały, co z upodobaniem robią dziś mainstreamowe media.
Obecnie nie da się niczego ukryć. Jeśli gazety lub telewizyjne wiadomości zignorują jakieś wydarzenie lub odkrycie, natychmiast trafią one do internetu, skąd praktycznie nie da się ich usunąć. Ten brak jakiejkolwiek kontroli jest pod wieloma względami zbawienny, ale i zgubny – sieć jest bezkrytyczna i przyjmie wszystko bez rozróżniania, co jest prawdą, a co dezinformacją. I w ten sposób, mając dostęp do niecenzurowanych informacji, wiemy tak samo mało, jak dawniej, bo często nie jesteśmy w stanie rozpoznać, co jest prawdą, a co śmieciem, zwykłą plotką lub celową dezinformacją bądź pomówieniem (każdy, kto demaskuje matactwa władzy natychmiast jest opluwany i nazywany agentem, i to nie tylko u nas, gdzie stale trwa walka na teczki, ale i na „wolnym” zachodzie, gdzie psychopaci załatwiają w ten sposób swoje porachunki ze światopoglądową opozycją).
Dlatego każdą informację należy przyjmować z pewną nieufnością, ale też nie odrzucać jej z góry, tylko dlatego, że wydaje się nieprawdopodobna. Niektóre „teorie spiskowe” na pierwszy rzut oka wydają się zupełnie idiotyczne, ale gdy przyjrzeć im się bliżej, okazują się być wielce prawdopodobne.
Jeśli nie wiesz, co sądzić o danej informacji przede wszystkim zadaj sobie pytanie: „kto na tym korzysta?” i skrupulatnie przeanalizuj wyniki poszukiwań. I co najważniejsze: nigdy nie oszukuj się myślą, że skoro większość w coś nie wierzy lub czegoś nie wie, to znaczy, że nie ma zagrożenia. Pewne przerażające fakty leżą na wierzchu, lecz są tak przerażające, że ludzie nie chcą o nich wiedzieć. Jak powiedział zacytowany przeze mnie na stronie głównej bloga Marshall McLuhan, medialny ‘guru’: „Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej”.
I przede wszystkim uważaj, kto oferuje Ci ratunek. Ten świat jest iluzją w iluzji, może się więc okazać, że ten, kogo uważasz za przyjaciela jest wrogiem, a ten, kogo bierzesz za wroga jest przyjacielem. Korzystając z oferty „zbawienia” możesz wpaść w śmiertelną pułapkę. Idąc za prawdą możesz skończyć jak jeden z tych szczurów, które dały się zwieść fleciście z Hameln.
Ten temat będę tu stale rozwijać, a więc cdn.
Zanim skomentujesz zajrzyj tutaj.
——————-
PS.: przeprowadziłam się tutaj z blog.pl, gdzie pisałam od marca 2005 roku i przeniosłam tu wszystkie swoje wcześniejsze teksty. Poza tym zaimportowałam tu swoje dwa pozostałe blogi: „Ezoteryczny obraz świata” i „Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o astrologii + Słowniczek-polemiczek”.
ava52 powiedział/a
jest pani Cudowna
astromaria powiedział/a
Bardzo proszę nie nadymać mojego ego, bo mogę się rozpęknąć! Dziękuję
Lanikan powiedział/a
Bardzo dobry pomysł z uporządkowaniem tego wszystkiego
Pee powiedział/a
Zgadzam się z tym co mówisz i bardzo mi to pasuje
Ninek powiedział/a
Chociaz niedawno znalazlam to juz wiem ze bede odwiedzac bardzo czesto ta stronke:) jest SUPER! Pozdrawiam
astromaria powiedział/a
Dzięki i zapraszam, również do dyskusji
drosophila powiedział/a
sporo jest na twoim blogu roznych ciekawych informacji(niezaleznych zebranych z roznych zródeł) jednak nie da sie go czytac bo człowiek ma odruch wymiotny
w swoim zyciu nie spotkałem jeszcze tak pysznej,przemądrzałej,nadętej jak balon osoby
wielokrotnie zauwazyłem ze histerycznie i alergicznie reagujesz na JAKĄKOLWIEK krytyke,nie podoba ci sie nietolerancja, bronisz prawa do gloszenia odmiennych poglądow, ale dopóki dopóty ktos sie z toba zgadza i cie nie krytykuje w przeciwnym wypadku obrazasz dyskutanta i wpadasz w histerie,ktora chcesz ukryc ale doskonale widac ze cie skręca.
uwazasz sie za najmądrzejsza na swiecie?za nieomylna?a gdzie odrobina dystansu(o ktorym cały czas piszesz)?NICZYM nie roznisz sie od fanatycznych katolikow NICZYM,nie pozdrawiam i zycze szybkiego powrotu do zdrowia psychicznego bo widac ze z toba jest coraz gorzej
ps.chcąc byc mądrzejsza od wszystkich popadłas w zwykle kabareciarstwo-strona z pozoru rzeczowa a jak sie wczyta widac mnostwo niespojnosci,plątaniny,co jakis czas mozna zauwazyc ze np.opluwasz racjonalistow by za chwile sama sie nazwac racjonalistka,twoje teksty sa przesiąknięte jadem,megalomanią,samouwielbieniem,”wszyscy na około to barany,fanatycy,slepi,glusi i niemyslący tylko JA jestem mądra”-to twoje motto,jestes przy tym niezwykle zacietrzewiona,agresywna(fanatyzm w czystym wydaniu),naprawde kobieto daj sobie na wstrzymanie bo zle skonczysz,podobno juz miałas jakies schizy ze ktos rzucił na ciebie klątwe,slyszałas glosy…..niedobrze
ps.2 pomysl o załozeniu swojego fanklubu-napewno znajdziesz wielu poddanych
ps.3 daj sobie na wstrzymanie z opluwaniem nauki bo sie osmieszasz,gdyby nie nauka siedziala bys teraz w lepiance i jadla korzonki,gdyby nie nauka nie byloby internetu i nie miałabys gdzie zamieszczac swoich wypocin
ps4 nikt nie twierdzi ze nauka jest nieomylna-to dziedzina ktora sie caly czas rozwija i naukowcy doskonale wiedza ze aktualne osiągniecia moga ulec modyfikacji
astromaria powiedział/a
Nareszcie jakieś słowa krytyki!!! Od czasu, kiedy stworzyłam ten blog jeszcze nikt mnie nie “zjechał”, więc zaczęło się tu robić nudno. Dziękuję za ożywienie atmosfery.
“wielokrotnie zauwazyłem ze histerycznie i alergicznie reagujesz na JAKĄKOLWIEK krytyke” – nie możesz wiedzieć jak reaguję na krytykę, bo jak dotąd nikt mnie jeszcze nie skrytykował. Ale jeśli masz inne zdanie na ten temat, to proszę o konkretne dowody (dosłowne cytaty z bloga, potwierdzające twoje zarzuty).
Naucz się CZYTAĆ ZE ZROZUMIENIEM. Ale skoro nie zrozumiałeś, to ci wyjaśnię bardziej łopatologicznie:
Wielokrotnie podkreślam, że nie ma tu miejsca na czarno-białe widzenie rzeczywistości ani opowiadanie się po stronie dowolnej opcji, a przeciwko innej. Wyśmiewam tzw. “racjonalistów”, bo oni NIE MYŚLĄ, oni tylko myślą, że myślą. Siebie nazywam racjonalistką (bez cudzysłowu) ponieważ tak się składa, że ja akurat myślę. Samodzielnie i własną głową.
NIGDZIE nie krytykuję nauki. Ale jeśli uważasz inaczej – udowodnij to dosłownymi cytatami (copy / paste) z bloga.
Krytykuję i (faktycznie bardzo sarkastycznie) wyśmiewam wyłącznie tępych WYZNAWCÓW (czcicieli) NAUKI i teorii Darwina oraz “intelektualistów” bez rozumu, pokroju Richarda Dawkinsa. Popisy tego powszechnie szanowanego, “wybitnego naukowca” kompromitującego się totalną nieuczciwością intelektualną i moralną znajdziesz tutaj. Znajdź błędy w moim rozumowaniu – proszę, do dzieła!
Jak widzę z moimi poglądami albo: 1. zapoznałeś się wielce pobieżnie, 2. nic nie zrozumiałeś, 3. wkurzyło cię to, że uważałeś się za najmądrzejszego na świecie i nagle zobaczyłeś, że jednak tak nie jest. Pewnie właśnie z tego powodu demonstrujesz tu swoje nieopanowane emocje. Moja rada: lekarzu, ulecz się sam, a potem udzielaj rad innym.
I na samo zakończenie najważniejsza refleksja: nikt cię nie zmusza do czytania tego bloga. Nie wepchnęłam ci go do skrzynki mailowej, nie wysłałam ci zaproszenia ani w żaden inny sposób nie narzucam się ani tobie, ani nikomu innemu, bo szanuję wolną wolę ludzi. Sam tu przyszedłeś, więc sam możesz też wyjść tą samą drogą. Skoro ci się tu nie podoba, opuść to miejsce po angielsku, czyli dyskretnie i bez wzniecania niepotrzebnej wrzawy. Ja na brak czytelników nie narzekam (jak widać mam fanclub), więc nie będę płakać jeśli jeden ubędzie.
Gall powiedział/a
Astromaria, że ty się nie boisz pisać takich kontrowersyjnych treści na blogu.
Szanowni koledzy dziennikarze “śledczy” właśnie wzięli na tapetę i do wałkowania Katarynę. Krytykowała media. Tożsamość ujawnili oczywiście przez “przypadek”. W necie aż wrze.
Ramosz powiedział/a
‘Astromaria, że ty się nie boisz pisać takich kontrowersyjnych treści na blogu’ – nie wiem, co takiego ta Kataryna wypisywała, ale po lekturze ‘Dziennika’ można wywnioskować, że chodziło o polityków i dziennikarzy. A więc poruszała się w obszarze zainteresowań również osobników będących bezpośrednim przedmiotem jej krytyki – jedna i ta sama piaskownica. Natomiast treść tego bloga raczej nie wzbudzi zainteresowania żadnego ’szanującego się’ dziennikarza; co najwyżej zadrwią sobie i tyle. Przy okazji dowiemy się m.in., że czytamy&propagujemy tu ciemnotę, itp.
astromaria powiedział/a
Kataryna skrytykowała polityka, Andrzeja Czumę, a ja od polityki trzymam się z daleka, ponieważ uważam, że to jest dziedzina niereformowalna. Walenie grochem o ścianę nie ma sensu, wolę robić coś, co przynosi jakieś rezultaty.
Ja mogłabym się bać, bo wchodzę regularnie na odciski ludziom o mentalności inkwizytorów, a ci potrafią być bardzo bezwzględni i okrutni. Wolę więc nie wychodzić z mojego bezpiecznego azylu i bardzo rzadko wypuszczam się na wyprawy np. na portal “Racjonalista”, bo tam od razu by mnie roznieśli w strzępy. Ale ja mam ochronę. Dopóki nie łamię prawa, nikt nie ma pretekstu, żeby mnie pozwać. Mogą mnie co najwyżej wyśmiać. Ale czego oczy nie widzą, o to dusza nie boli. I właśnie dlatego nie czytuję płodów umysłowych moich przeciwników. Nie czytuję, bo gdybym czytywała, jeszcze mogłabym się tym zdenerwować, a po co mi to? Nerwy szkodzą zdrowiu, a ja swoje cenię i nie narażę go na szwank.