Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Wiedza chroni, niewiedza zagraża / UE: Ein Volk, Ein Reich, Ein Führer

  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Mapy świadomości

Wstęp

W tantrze i jodze jest pewna mapa wnętrza człowieka. Dobrze będzie, jeśli zrozumiesz tę mapę – to ci pomoże, ogromnie ci pomoże.

Tantra i joga zakładają, że w fizjologii człowieka – w subtelnej fizjologii, nie w ciele – jest siedem ośrodków. W rzeczywistości są to metafory. Ale są one bardzo, bardzo pomocne w zrozumieniu czegoś z wnętrza człowieka. Jest to siedem czakr.

Mapy służą pomocą w dotarciu do celu. Tak samo i mapy wnętrza człowieka są pomocą w dotarciu do sedna i celu istnienia – do poznania siebie. Nie są to filozofie, nie są to doktryny czy też dogmaty, których należy ściśle przestrzegać i je wyznawać. To wskazówki, dzięki którym możesz łatwiej zrozumieć swoje funkcjonowanie, relacje z ludźmi, własne myśli, uczucia i czyny – całe swoje życie.

Ale nie poprzestawaj na studiowaniu mapy. Zerknij na nią co jakiś czas, pilnując, czy zmierzasz we właściwym kierunku, ale przede wszystkim idź, działaj, wędruj, poruszaj się, szukaj.

Szukaj bez ustanku, bez wytchnienia, aż wreszcie dotrzesz do tego miejsca w sobie, które okaże się celem twojego istnienia.

Swami Dhyan Aadhar

UWAGA! Mapy są tylko narzędziem. Do czego zostanie ono użyte zależy wyłącznie od tego, kto się nimi posługuje. Dobrej duszy pomogą one w rozwoju osobistym, podczas gdy ktoś niemoralny może ich używać do złośliwego oceniania bliźnich. Mapy jako takie nie są ani dobre, ani złe. Dobry bądź zły może być tylko sposób ich użycia.

Uwaga II: “Mapy świadomości” nie mają ostatecznej formy i nie są zamknięte. Zastrzegam sobie prawo do nanoszenia w nich poprawek i dopisywania nowych fragmentów. Życie nieustająco dostarcza mi nowego materiału badawczego i malowniczych przykładów manifestowania się poszczególnych typów ludzkiej mentalności. Tak więc w miarę zbierania nowego materiału będę tu dopisywać to i owo.

——-

Mapy świadomości, jak sama nazwa wskazuje, są przewodnikiem po świecie rozwoju duchowego. Stopnie rozwoju w Mapach Świadomości są analogiczne do aktywności siedmiu czakr, czyli ośrodków energetycznych w naszych organizmach. Każda czakra „zarządza” pewną sferą zdrowia, psychiki i aktywności duchowej.

Dzięki Mapom łatwiej jest kierować własnym rozwojem i wyłapywać błędy na ścieżce, którą się podąża. Służą one przede wszystkim do diagnozowania własnego rozwoju, a nie do oceniania innych, chociaż wiedza na temat praw rządzących rozwojem innych ludzi może być bardzo pomocna również w zrozumieniu motywacji i zachowań ludzi, których się spotyka na swojej drodze. Mapy te posłużyły amerykańskiemu psychologowi Kenowi Keyes’owi do opracowania jego systemu psychologicznego modelu dojrzewania świadomości.

Mapami świadomości posługiwali się tacy nauczyciele duchowi jak Gurdżijew i Osho, wspominają o nich również niektóre channelingi. Podobnie jak opisy znaków zodiaku mapy te są pewnego rodzaju archetypami, dlatego w życiu nie spotyka się ludzi reprezentujących czyste typy.

Żeby je zrozumieć należy zapoznać się z funkcjami czakr i za rzecz oczywistą przyjąć doktrynę reinkarnacji, która zakłada, że do osiągnięcia swojego pełnego rozwoju i końcowego oświecenia dusza potrzebuje wielu wcieleń. Im więcej wcieleń ma za sobą dana osoba, tym starsza jest jej dusza, a zatem wyższa jest jej świadomość i głębsze rozumienie sensu ziemskiej egzystencji.

Uwaga: wiek ciała fizycznego nie świadczy w żadnym razie o wieku duszy! Stuletni starzec może być bardzo młodą duszą (mającą za sobą niewiele wcieleń), a małe dziecko starą. Podobnie, ani imponujące IQ, ani poziom wykształcenia (kariera naukowa), bogactwo, władza, światowa sława czy nieprzeciętna uroda nie stanowią dowodu na zaawansowanie duszy w rozwoju. Młoda dusza może być bardzo inteligentna i być np. genialnym uczonym czy inżynierem w NASA, lecz pozostawać jednocześnie w stanie ignorancji (czyli nieprzebudzenia duchowego). Z kolei zwykły i skromny ogrodnik może być duszą starą. Również tzw. moce sidhi (zdolności telepatyczne, umiejętność lewitowania, czytania w umysłach innych ludzi i czynienia innych, podobnych „cudów”) nie mają związku z zaawansowaniem duchowym (są to talenty, takie same jak muzyczny czy aktorski). Ponadto Ziemia nie jest jedynym miejscem, w którym rozwinęło się inteligentne życie. We Wszechświecie istnieją planety zarówno o wyższych wibracjach duchowych, jak i o niższych (tzw. „planety piekielne”). Tak więc zakończenie ziemskiej edukacji wcale nie musi oznaczać ostatecznego wyzwolenia z kręgu wcieleń.

Reinkarnację można porównać do zmiany ubrań: gdy stare się zużyje, zmieniamy je na nowe. Tak jak po zmianie ubrania wewnątrz pozostaje ta sama osoba, tak i zmiana materialnego „pojazdu”, jakim jest ciało nie sprawia, że zasiedla je nowa dusza. Żyjąc w materialnym ciele dorastamy, dojrzewamy, a w końcu się starzejemy, zmienia się również nasza osobowość, która w niemowlęctwie czy dzieciństwie jest inna niż w wieku dojrzałym czy na starość. Podobnie ewoluuje dusza, z każdym kolejnym wcieleniem nabierając doświadczenia i gromadząc życiową mądrość. Przed zejściem na plan ziemski dusza pozbawiana jest wspomnień z poprzednich wcieleń, ale ma dostęp do zgromadzonej wcześniej mądrości.

Nie trzeba wielkiej wnikliwości, żeby zauważyć, że ludzie różnią się między sobą nie tylko temperamentem, cechami charakteru czy inteligencją, ale również sposobem postrzegania świata i stosunkiem do życia. W życiu spotykamy zarówno ludzi określanych pogardliwym przydomkiem „prymitywnych bydlaków”, jak i osoby, które uważamy za niezwykłe, charyzmatyczne i obdarzone jakąś wręcz kosmiczną mądrością.

Niemal codziennie widujemy w telewizji religijnych fundamentalistów, którzy łatwo stają się siejącymi śmierć terrorystami („obrońcy życia”, rzucający bomby na kliniki dla kobiet, zabijający lekarzy i matki i nie widzący, że tym sposobem niszczą życie, zamiast je chronić), po przeciwnej stronie barykady sytuują się nie mniej fanatyczni, podobni średniowiecznym inkwizytorom ateistyczni dogmatycy, nie tolerujący niczego, co nie jest zgodne z ortodoksją materialistycznego racjonalizmu, gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami wiodą szalone życie ryzykanci, stale narażający swoje życie w sportach ekstremalnych, a niejako na marginesie tej rzeczywistości kryją się cisi, spokojni i promieniujący wszechogarniającą miłością filozofowie, otwarci na wszelkie możliwe duchowe opcje i dla wszystkich tolerancyjni. Ludzie żyjący w tych niekiedy skrajnych osobistych rzeczywistościach dogadują się z reprezentantami innych opcji z trudem lub wcale (natchniony filozof o starej duszy porozumie się z każdym, nawet z prymitywem, natomiast prymityw znajdzie wspólny język tylko z drugim takim samym jak on dzikusem).

Mapy świadomości pomagają zrozumieć, dlaczego na naszej planecie tak źle się dzieje. Przyczyną tego jest fakt, że obecnie ilościowo dominują dusze z poziomu I – III, których świadomość jest uśpiona i słabo rozwinięta, nic więc dziwnego, że nie widzą one innego sposobu załatwiania „porachunków” z obcymi im poglądami niż poprzez awantury,  zakazy, nakazy, radykalne i bezwzględne działania, a nawet wojny. To z tego powodu przelewana jest krew i tak mało jest wzajemnego zrozumienia oraz gotowości do przyznania prawa do istnienia wszystkim opcjom, poza własną, która wydaje się być jedyną słuszną i najmądrzejszą. Gdy zrozumiemy jak funkcjonują ludzie na różnych poziomach łatwiej nam będzie lawirować wśród przeróżnych, nawet najdziwniejszych filozofii i poglądów.

Mapy uświadamiają nam, dlaczego zdecydowana większość ludzi to jednostki całkowicie niereformowalne, wręcz „zabetonowane” w swoim światopoglądzie, a to z kolei może nam pomóc uniknąć wielu niepotrzebnych konfliktów i jałowych dyskusji.

Największym problemem jest to, że człowiek nie jest w stanie zrozumieć kogoś, kto znajduje się na wyższym poziomie, niż jego własny. Rozwój możemy wyobrazić sobie jako wchodzenie na schody tyłem: z tej pozycji widać tylko stopnie znajdujące się poniżej, a nie widać tych, które prowadzą w górę. Człowiek stojący na szczycie schodów widzi całość, a ten stojący na pierwszym stopniu nie widzi nic, ulega jednak złudzeniu, że osiągnął szczyty.

Jesteśmy w stanie zauważać „głupotę” i niedoskonałości tych, którzy w swoim rozwoju nie nadążają za nami, natomiast z powodu trwania w błędnym przeświadczeniu o własnej wyższości intelektualno-duchowej nad resztą świata nie jesteśmy w stanie rozpoznać tych, którzy górują pod tym względem nad nami. Każdy żyje w złudzeniu, iż osiągnął najwyższe szczyty mądrości, w przeciwieństwie do reszty ludzkości, żyjącej w błędzie i ignorancji. Wyjątkiem od tej reguły są ci, którzy znają prawa rozwoju duchowego oraz mapy świadomości i „na rozum” zdają sobie sprawę z tego, że wcale tacy doskonali, mądrzy ani oświeceni nie są.

Mapy świadomości dzielą ludzi na siedem kategorii, które możemy sobie wyobrazić jako klasy w 7-klasowej szkole, w której edukacja zaczyna się od urodzenia (I klasa, czyli „wyjście ze zwierzęcości”) i trwa do śmierci (klasa VII, po której dusza nie musi już powracać na Ziemię). Co ważne – „edukacja” w każdej klasie wymaga więcej niż jednego (a nawet wręcz setek) wcieleń. Nie ma tu żadnych limitów czasowych, każdy „przerabia” ten materiał we własnym tempie. Co więcej, każdy może zaliczyć jakiś przedmiot bardzo szybko, a z innym męczyć się długo i nieefektywnie. Można też przejść do kolejnej klasy mając do zaliczenia jedną lub kilka „poprawek” z poprzedniej.

Przejścia pomiędzy kolejnymi etapami rozwoju nie zachodzą skokowo, lecz płynnie i na swoich granicach przenikają się wzajemnie. Przed każdym etapem dochodzi do kryzysu tożsamości, kiedy człowiek zaczyna negować wyznawany do tej pory system wartości. Aby móc przejść na wyższy poziom, poprzedni musi zostać zdemontowany jako już nieprzydatny, a następnie następuje ugruntowanie na nowym, co wymaga czasu. Zdarza się, że ludzie cofają się do wcześniejszych etapów, gdyż jeszcze nie są gotowi na prawdziwe i trwałe zmiany. Nierzadko najbliższe otoczenie (rodzina oraz Kościół, do którego należą) uniemożliwia im ten skok, blokując ich postępy jako niezrozumiałe, ekscentryczne lub wręcz inspirowane przez szatana. Takie przełomy są trudnym doświadczeniem, a mogą być nawet niebezpieczne, zarówno dla doświadczającego ich, jak i dla jego otoczenia. Możliwe są tu nerwice, kryzysy tożsamości, a nawet poważniejsze zaburzenia psychiczne.

Młode dusze wciąż mają instynkt stadny, co skłania je do przynależności do grup o ortodoksyjnym światopoglądzie, takich jak religie i partie polityczne, na których czele stoi autorytarny „wódz” lub inny autorytet. Są one bardzo silnie zainteresowane pieniędzmi, karierą, sukcesami i sławą, podczas gdy starych dusz to nie interesuje. Jeśli osiągają sławę to nie z powodu zabiegania o nią, lecz dzięki miłości ich uczniów i wielbicieli ich mądrości.

Dawniej na naszej planecie dominowały ilościowo dusze młode (I i II stopień), co przejawiało się pod postacią niehumanitarnych, wręcz okrutnych systemów religijnych i społecznych. Religia była fanatyczna i pełna okrucieństwa, za „grzech” można było stracić życie, podobne kary były wymierzane za różnego rodzaju przestępstwa: za kradzież odcinano rękę, za cudzołóstwo i morderstwo zabijano i wcale nie było ważne dowiedzenie oskarżonemu winy. Wystarczyło, że ktoś na niego doniósł lub że widziano go w pobliżu miejsca zbrodni, by został uznany za winnego i zabity. Egzekucje były widowiskiem, na które ściągały całe rodziny wraz z małymi dziećmi. Dziś również można spotkać amatorów takich „rozrywek”, ponieważ ludzi I etapu wciąż jest dużo i są oni niezwykle żądni władzy.

Obecnie dominację przejmują dusze II i (głównie) III etapu. Religię zastąpiła nauka, która pod wieloma względami przypomina swą poprzedniczkę: jej świątyniami są uczelnie i laboratoria badawcze, jej najbardziej czczonymi świętymi są Darwin i Einstein, a wielu wyznawców tej religii z inkwizytorskim zapałem i żądzą mordu w oczach tropi heretyków, wierzących w kreacjonizm, płaską ziemię, astrologię i Boga. Na szczęście część władzy przejęli bardziej światli przedstawiciele III, a nawet IV etapu, dzięki czemu mamy (a przynajmniej próbujemy wprowadzać, niestety z różnym skutkiem) regulacje społeczne i socjalne, sprawiedliwe prawo bez kary śmierci, humanitarną medycynę dostępną dla każdego, edukację dla wszystkich obywateli, równość wobec prawa i demokrację, która, co oczywiste, jest bez sensu, ponieważ zakłada, że większość ma rację. Wiedząc o tym, że tę (zdecydowaną!) większość stanowią ludzie z II i III stopnia rozwoju, nie powinniśmy się dziwić temu, kto rządzi światem.

Ośrodek I, potrzeba bezpieczeństwa i walka o przetrwanie

Uwaga! Nie ma czakr lepszych ani gorszych, ważniejszych i mniej ważnych. Wszystkie czakry muszą być zrównoważone i znajdować się we wzajemnej harmonii. W przeciwnym wypadku grozi choroba fizyczna lub zaburzenia psychiczne. Dlatego, jeśli ktoś twierdzi, że nie używa żadnej z niższych czakr, bo jest tak uduchowiony i doskonały, że „jedzie” wyłącznie na czakrach od czwartej wzwyż, to jest zwykłym mitomanem i arogantem, który nie dość, że żyje w zakłamaniu, to co gorsze sam ściąga na siebie kłopoty. Żyjąc na Ziemi nie można oderwać się od korzeni i od Matki Natury, która nas żywi i podtrzymuje energetycznie.

Uwaga 2: Ten opis dotyczy wyłącznie linii rozwoju ziemskiego (od kamienia do istoty boskiej). Nie uwzględnia faktu (oczywistego!), że na naszej planecie inkarnują również istoty z innych planet, zarówno takie, które uczą się („resocjalizują”) w ziemskiej szkole, jak i takie, które są kosmicznymi nauczycielami, a nawet takie, które stanowią „grupę dywersyjną”, szkodzącą ludzkości i próbującą odwrócić kierunek rozwoju z pozytywnego na negatywny.

—————————–

I Muladhara czyli czakra korzenia, zwana też podstawową lub pośladkową

W sanskrycie „mula” oznacza „korzeń”, a „adhara” znaczy „podpora”.

Kolor: ognisto-czerwony.

Żywioł: ziemia.

Zmysł: węch.

Symbol: czteropłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: Cielesna wola istnienia (jako przeciwieństwo duchowej woli istnienia).

W ciele odpowiada: wszystko, co stałe: kręgosłup, kości, zęby, paznokcie oraz odbytnica, jelito grube, prostata, krew, budowa komórek.

Gruczoły: nadnercza produkujące adrenalinę i noradrenalinę, wydzielającą się w chwilach mobilizacji do walki lub działania. Regulacja ciepłoty ciała.

Przyporządkowanie astrologiczne:

  • Baran i rządzący nim Mars: inicjowanie, pierwotny impuls, energia życiowa, siła przebicia, walka i agresja;
  • Byk i rządząca nim Wenus: związek z ziemią, ukorzenienie się w życiu, posiadanie, rozkosze zmysłowe;
  • Skorpion i rządzący nim Pluton: energia seksualna, odnowa i transformacja;
  • Koziorożec i rządzący nim Saturn: struktura, stałość.

Znajduje się u podstawy kręgosłupa, blisko kości ogonowej. W sanskrycie „mula” oznacza „korzeń”, a „adhara” to „podpora”.

Łączy człowieka z ziemią, czyli materią, z której zostało stworzone jego ciało (i w którą się obróci) oraz ze środowiskiem naturalnym. Obdarza odpornością i trwałością. Przez nią wnika energia z Ziemi, a więc zasila nas ona energią życiową, niezbędną do fizycznego przetrwania i ugruntowania się w życiu, zapewnia siłę przebicia w życiu i kreatywność. Daje poczucie „pewnego gruntu pod nogami”. Zapewnia też dostęp do kolektywnej nieświadomości zbiorowej.

Jest to bardzo ważna czakra, ponieważ jest siedliskiem Kundalini oraz punktem początkowym trzech podstawowych meridianów energetycznych (Tao). I czakra jest nieodłącznym elementem systemu, który na drugim biegunie kończy się czakrą siódmą, dlatego obie czakry muszą być w równowadze. Podlega jej trawienie, wydalanie i przetrwanie gatunku.

—————————–

Bóg śpi w kamieniu, oddycha w roślinie, śni w zwierzęciu i budzi się w człowieku – porzekadło starohinduskie

Umarłem jako minerał i stałem się rośliną,

Umarłem jako roślina i stałem się zwierzęciem,

Umarłem jako zwierzę i byłem człowiekiem.

Czegóż mam się obawiać?

Cóż straciłem umierając?

[Dżelal-uddin Rumi]

Nie jest bardziej zaskakujące narodzić się dwa razy, niż raz

(…)

doktryna reinkarnacji nie jest ani absurdalna, ani bezużyteczna

[Wolter]

Według teorii reinkarnacji wszystko, nawet kamień, posiada duszę i wszystko w świecie ewoluuje, wzrasta oraz dąży ku doskonałości. Dusza „umarłego” kamienia inkarnuje w roślinie, dusza rośliny w owadzie, owada w ptaku lub zwierzęciu, a w końcu dusza zwierzęcia osiąga stan, kiedy staje się dość dojrzała i świadoma, by stać się człowiekiem. Przejście od zwierzęcia do człowieka jest prawdziwie milowym krokiem i epokowym osiągnięciem.

Na ogół sądzi się, że zwierzęta nie posiadają ani świadomości, ani inteligencji, lecz jest to błędne przekonanie. Są zwierzęta mniej świadome i są takie, które wydają się być bardzo mądre. Niektóre pewnie żyją tylko chwilą bieżącą (trawożercy), ale drapieżniki potrafią inteligentnie planować swoje poczynania i strategie polowania. Inteligencja jest wszechobecna w świecie i aż dziwne, że naukowcy (tacy mądrzy i uczeni) do niedawna w ogóle tego nie dostrzegali. Na szczęście ostatnio to się zmienia i niektórzy przebąkują, że zwierzęta jednak myślą. Do tej pory przypisywano im wyłącznie działania instynktowne, chociaż pewnie sami uczeni nie za bardzo wiedzieli, co to takiego ten „instynkt”. Zresztą nie da się zaprzeczyć, że człowiek również posiada instynkt i że często jest on bardzo pomocny.

Jako dowód na to, że zwierzęta nie różnią się od ludzi aż tak bardzo, jak sądzą niektórzy może posłużyć przykład słoni-artystów, malujących obrazy.

Kiedy patrzy się na ludzi, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jedni bardzo przypominają owce lub krowy, a inni drapieżniki.

Każdy ze stopni rozwoju dzieli się na trzy etapy: wczesny, środkowy i późny (dojrzały).

Ludzie najwcześniejszego, I typu to pierwsza inkarnacja w ludzkim ciele. Wcześniej byli zwierzętami i prawdopodobnie część z nich posiadała duszę zbiorową. Rzecz oczywista, że pierwsze próby w jakiejkolwiek dziedzinie nie mogą odbywać się od razu na mistrzowskim poziomie, dlatego te dusze muszą się bardzo dużo nauczyć. Ludzie na tym stopniu rozwoju inkarnują w dżungli, w klimacie tropikalnym, który zdejmuje z nich konieczność troszczenia się o ubranie i o pożywienie. Dziś plemiona pierwotne są już na wymarciu i zostało ich niewiele, głównie z powodu niekontrolowanego wyrębu lasów oraz zniszczenia i skażenia środowiska przez poszukiwaczy skarbów naturalnych, głównie węgla, ropy, złota i diamentów. Zanikanie środowiska odpowiedniego do zamieszkania przez ludzi pierwotnych świadczy o tym, że nasza planeta szykuje się do skoku w nową rzeczywistość, w której nie będzie już warunków do inkarnowania dla tego typu dusz.

Ludzi tych można porównać do znanej z Księgi Rodzaju pierwszej pary ludzi, z okresu, gdy nie poznali oni jeszcze tajemnicy dobrego i złego. Są to istoty niewinne, przypominające małe dzieci, które (jak doskonale wiedzą wszyscy rodzice) nie mając świadomości dobra i zła są skore do nieustannego psocenia. Jeśli dziecko podpala dom, to nie dlatego, że jest złe i niemoralne, lecz dlatego, że rodzice zachowali się nieodpowiedzialnie i bez wyobraźni, zostawiając na wierzchu zapałki. Rodzicami tych duchowych dzieci są szamani, którzy odpowiadają za ich bezpieczeństwo i przeżycie. Szamani to znajdujące się na wysokim stopniu rozwoju dusze dojrzałe, a nawet stare, odznaczające się dużą mądrością i wiedzą. Gromada oraz opieka doświadczonych szamanów zapewniają członkom plemienia namiastkę bezpieczeństwa, ale niczego nie gwarantują.

Jedyną troską ludzi żyjących na tym poziomie jest fizyczne przetrwanie we wrogim środowisku. I to jest bardzo poważna troska. Wszędzie wokół czai się śmierć: dżungla pełna jest drapieżników, jadowitych owadów i węży, szerzą się choroby, może zdarzyć się pożar lub powódź. W lesie, w ciemności nocy, a nawet za chatą żyją też demony i inne, przerażające siły nieczyste. Ten etap charakteryzuje się jednym, wielkim i nieustającym lękiem.

Polski misjonarz żyjący wśród peruwiańskich Indian porównał ich do chodzących żołądków. Według niego ci ludzie nie mają świadomości i stale przebywają w stanie swoistego snu na jawie. Budzą się, gdy żołądek zaczyna burczeć i domagać się, by go czymś wypełnić. W takiej chwili wódz zwołuje plemię i wszyscy wyruszają do dżungli na polowanie. Kobiety zbierają bulwy, a następnie je obierają i skrobią, oprawiają zwierzęta przyniesione przez mężczyzn i robią prosty, nie wyrafinowany posiłek. Przyjemność z wykwintnego jedzenia jest jeszcze niedostępna na tym etapie, wystarczy tylko zaspokoić głód. Po jedzeniu plemię znowu zapada w stan letargu, który kończy się w chwili odczucia przez nich głodu. Interesuje ich niewiele więcej poza jedzeniem. Przenoszą się na nowe miejsce tylko dlatego, że w starym wyzbierali już wszystko, co tam rosło. Dusze te nie posiadają jeszcze intelektu ani nawet wyraźnie indywidualnej świadomości, lecz mają dobrze rozwinięty instynkt i czują związek z ziemią i naturą. Nie rozumieją one jeszcze zasad etyki i moralności, więc szamani muszą ich stale pilnować i pouczać. Żeby w wiosce panował porządek trzeba sprawić, żeby sprzątanie i dbanie o czystość stało się świętym rytuałem, w przeciwnym wypadku nikt się nie ruszy, żeby cokolwiek zrobić. Małżeństwo nie jest oparte na bliskości, a zwłaszcza na miłości. Kobieta i mężczyzna mają określone funkcje i obowiązki, więc się z nich wywiązują, a szamani pilnują, żeby ich seksualność nie wymknęła się spod kontroli. Utrzymywanie dyscypliny i moralnego porządku wymaga wprowadzenia pojęcia tabu, którego pod karą śmierci nie wolno przekroczyć. Na tym etapie tabu jest niezbędne, ale na wyższych może ograniczać rozwój. Problem w tym, że nie jest łatwo go wykorzenić, nawet w cywilizowanych społeczeństwach.

Wczesny typ I praktycznie nie występuje w naszej części świata. Sporadycznie można takich ludzi spotkać jako dzikich lokatorów ogródków działkowych czy na wysypisku śmieci, gdzie zbierają wszystko, co da się sprzedać. Ludzie ci jedzą żywność ze śmietników i chodzą obdarci, brudni i śmierdzący, nic więc dziwnego, że tzw. „porządni obywatele” zmykają przed nimi z przerażeniem. Przepijają oni praktycznie wszystko, co zarobią, więc jeśli nie zamarzną w czasie srogiej zimy, zwykle umierają z przepicia. Jeśli taki osobnik nie urodzi się w dżungli, lecz w zachodniej cywilizacji, co jest równoznaczne z brakiem prowadzenia przez silnego wodza / szamana może zamienić się w najprawdziwszą krwiożerczą bestię. Jednym z przykładów jest Richard Ramirez, seryjny morderca, który spowodował prawdziwą panikę w Los Angeles w latach 1984-1985.

Ludzie na tym etapie są niesłychanie dumni ze swojego człowieczeństwa. Na żadnym z późniejszych etapów rozwoju człowiek nie jest tak dumny z tego, że jest człowiekiem i nie gardzi tak bardzo zwierzęciem, które jawi mu się jako dzika, nieokrzesana, odrażająca i bezbożna bestia.

Pod koniec tego etapu zaczyna się budzić coraz większe poczucie swojej indywidualności i wielka potrzeba zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa oraz pewności, że się wie. Dusze te wciąż nie tylko potrzebują, ale wręcz pragną prowadzenia przez kogoś silnego i mądrzejszego od nich, stąd ich wielkie poważanie dla autorytetu, który postrzegają jako absolutnie nieomylny. Zamiast samodzielnego myślenia mamy tu raczej bezkrytyczne przyswajanie idei głoszonych przez kapłanów, lekarzy, uznanych polityków i inne, podobne postacie. Tu wciąż rządzi lęk i to on jest siłą napędową wszelkich działań, a krycie się pod skrzydłami autorytetu i wypełnianie umysłów wszelkimi „tak jest słusznie”, „tak trzeba” i „taka jest jedyna prawda” daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Podobne nadzieje spełniają pieniądze gromadzone „na czarną godzinę” i pełna aż do przesady spiżarnia. Dlatego na tym etapie pojawia się coś, co można obrazowo określić jako „zapychanie”. Ludzie ci swoje mieszkania zapychają gratami i zapasami żywności ponad potrzeby, skarpetę zapychają pieniędzmi, a umysły zapychają ideami, doktrynami, teoriami, dogmatami oraz światopoglądowymi fundamentalizmami. Świat postrzegają wyłącznie w odcieniach bieli i czerni, co sprawia, że „wiedzą absolutnie wszystko”, zawsze mają rację i nie muszą się nad niczym zastanawiać. Każdą dyskusję definitywnie kończy powołanie się na tradycję naszych dziadów i ojców lub na niepodważalny i ostateczny autorytet papieża bądź świętej księgi. To są świętości z którymi się nie dyskutuje.

Każda idea, która mogłaby zakłócić stabilność psychiki wynikającą z prostego, oczywistego, czarno-białego postrzegania świata jawi się jako przerażające i zagrażające egzystencji zjawisko. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam, albo wyznajesz te same wartości, przede wszystkim religijne, albo jesteś wrogiem i musisz się liczyć z atakiem agresji, nierzadko skrajnej i morderczej. Jest to typ lękliwy i chorobliwie podejrzliwy, wręcz skłonny do paranoi. Święta inkwizycja i tajne policje zajmujące się inwigilowaniem własnych obywateli to właśnie ten typ, stale zżerany niepokojem, że coś może się dziać poza jego kontrolą i tym samym stanowić zagrożenie dla jego osobistego bezpieczeństwa lub dla bezpieczeństwa jego kraju (który oczywiście jest jedynym cywilizowanym i najwspanialszym krajem na całym świecie). Ten lęk wychodzi poza sferę prywatną i rozlewa się na cały świat. Jak widać ta mentalność wciąż ma się dobrze, na co dowodem są wszechobecne kamery podglądające ludzi w każdym miejscu i każdej sytuacji i zmieniające świat w jeden wielki dom Wielkiego Brata. Przejawem tego jest również produkcja programów szpiegujących prywatne komputery (zwane „wirusami” lub „trojanami”, które w rzeczywistości produkowane są przez służby specjalne), cenzura, a w końcu idea „Nowego Porządku Świata” (NWO, New World Order), zrodzona w umysłach Napoleona, Hitlera i… obu prezydentów Bushów, której celem jest narzucenie całej ludzkości systemu totalitarnego.

Lęk przed wszechpotężnym i mściwym bogiem skłania tych ludzi do dziwnych zachowań, mających przebłagać jego ewentualny gniew: do ascezy, samobiczowania, wyrzekania się jedzenia, snu, seksu i wszelkiej radości. To właśnie ci ludzie stale przypominają o śmierci i konieczności pokutowania. Jeśli taka osoba wybierze drogę kariery, gotowa jest zapracować się na śmierć, ponieważ odmawia sobie prawa do wypoczynku i relaksu.

Ponieważ ich umysły stale zajęte są lękiem przed przyszłością i pełne wyobrażeń wszelkich możliwych klęsk, kryzysów i katastrof życiowych, ich zdrowie nie przedstawia się dobrze. Niska świadomość sprawia, że ludzie ci bardzo źle się odżywiają. Bardziej stawiają na ilość niż na jakość („zapychanie”), jedzenie bywa też postrzegane jako źródło prestiżu – moi rodzice żyli w nędzy, ale mnie stać na tłuste szynki i balerony, więc będę je jadł w takich ilościach i tak demonstracyjnie (rzecz jasna, bez żadnego obrzydliwego zielska, które jest dobre dla królików, a nie dla ludzi), żeby inni poczuli zazdrość. O ile na wczesnym etapie byli dziećmi natury i leczyli się wyłącznie ziołami, żywnością oraz szamańską „magią”, obecnie stają się „racjonalni” i nie wierzą w żadne ludowe zabobony. Z tego powodu leczą się wyłącznie chemią, połykając leki całymi garściami i pokornie korzystają z usług chirurgów, którzy wycinają im kolejne „chore” narządy, aż do etapu, na którym już nie ma co wycinać. To właśnie dzięki tym ludziom koncerny farmaceutyczne i firmy ubezpieczające od wszelkich możliwych klęsk są tak obrzydliwie bogate.

Jeśli taki osobnik dorobi się majątku będzie go trzymał na wysokooprocentowanym koncie w banku na czarną godzinę, której przyjścia paranoicznie się obawia, podczas gdy jego rodzina będzie marznąć i przymierać głodem.

Rodzinę trzyma silną, męską ręką. Żona musi być pokorna i usłużna, zarówno ona, jak i dzieci muszą się pana i władcy bać, bo inaczej nie będą go szanować. Dom musi być wysprzątany do połysku, a trawnik idealnie przystrzyżony. Wychowanie w tej rodzinie jest w rzeczywistości tresurą. Bicie, upokorzenia i pomiatanie słabszymi są na porządku dziennym. W takich rodzinach nie ma miłości ani bliskości emocjonalnej, ani między rodzicami i dziećmi, ani w seksie, który służy wyłącznie prokreacji i jest traktowany jako coś brudnego, grzesznego i niedozwolonego, co oczywiście budzi poczucie winy i wstydu. Zadośćuczynieniem za ten „grzech” jest wysoka płodność, która jest w tym środowisku bardzo ceniona jako cnota. Dzieci muszą wyznawać system wartości rodziców, więc o jakiejkolwiek, choćby tylko symbolicznej wolności mowy być nie może. Kontrolowane jest wszystko: długość włosów, lektury, ubrania, towarzystwo, zainteresowania. Tornistry są regularnie rewidowane w poszukiwaniu papierosów, narkotyków, prezerwatyw i świerszczyków. Za każde przewinienie dzieci dostają w łeb. Żonie za zupę za słoną również należy się tęgie lanie.

Rodzic I etapu wybiera dla swoich dzieci szkołę o pruskim rygorze lub klasztorną, słynącą z dyscypliny i religijnej ortodoksji, najchętniej taką, w której stosowana jest chłosta i bezwzględne traktowanie, a nauka wszystkich przedmiotów oparta jest na ślepej wierze w słowa autorytetu. Uczeń nie ma prawa myśleć ani zadawać pytań, lecz musi wszystko wkuć na blachę i wyrecytować nawet obudzony w środku nocy. Dziecko jest upokarzane i utrzymywane w poczuciu niższej wartości. Kiedy w końcu dorośnie, będzie w równie okrutny sposób traktowało innych, a zwłaszcza słabszych od siebie.

Jak widać, obecna edukacja oparta jest wciąż w znacznym stopniu na standardach charakterystycznych dla późnego I etapu rozwoju (chłosty na szczęście zakazano). Również dziś dzieci muszą opanować konkretny materiał, ustanowiony odgórnie przez Ministerstwo Oświaty, które z kolei musi się zastosować do ogólnoświatowych zaleceń. Wszystkie inne formy edukacji uważane są za „eksperymentalne”, co ma podtekst taki, że są to szkoły kształcące dziwaków i ludzi nieprzystosowanych, którzy nie będą pasowali do „normalnego” społeczeństwa (w taki właśnie pogardliwy sposób skwitowała informację o szkołach steinerowskich pewna moja katolicka znajoma).

Ponieważ ludzie na tym etapie rozwoju panicznie boją się wszelkiej wolności i chaosu, jako czegoś, nad czym nie mają kontroli, są idealnymi wyznawcami, bezwzględnie przestrzegającymi nakazów i zakazów ich religii, komunizmu, nauki, ateizmu, partii politycznej czy wszelkich norm, które uważają za właściwe. Nigdy nie zrozumieją tych, którzy pragną żyć według własnych standardów i dlatego robią wszystko, żeby zmusić cały naród, a jeszcze lepiej cały świat, do przestrzegania tak przez nich poważanych „wartości chrześcijańskich” (muzułmańskich, narodowych, komunistycznych, racjonalistycznych czy dowolnych innych).

To również doskonali patrioci, prężący się na widok sztandaru. Wszelkie organizacje grupowe, wymagające bezwzględnego posłuszeństwa, takie jak wojsko czy policja są ich żywiołem. Święta religijne i państwowe, przysięgi, ślubowania, parady, rozkazy, dyscyplina i dryl wojskowy to dziedziny, które najbardziej ich pociągają. To oni utrzymują porządek w społeczeństwie i na świecie, zawsze gotowi spacyfikować każdy przejaw aspołecznej anarchii i obywatelskiego nieposłuszeństwa. Szeryf ścigający złych bandytów, burmistrz rządzący miastem twardą ręką, kapłan stojący na straży czystości moralnej, płomienny kaznodzieja porywający tłumy do modlitwy, prawnik ustalający sztywne prawa (np. dopuszczalny kąt zakrzywienia banana i ogórka), biurokrata trzęsący urzędem czy dowolna Osoba Posiadająca Autorytet oraz zadymiający cały świat fabrykant to młoda dusza w swoim żywiole. Po ciemniej stronie mocy stoją członkowie Ku-Klux-Klanu, rzucający w kliniki bombami „obrońcy życia poczętego”, faszyści i purytanie, znani ze swego okrucieństwa i nienawiści.

Potrzeby duchowe zapewnia regularne chodzenie do kościoła i na religijne imprezy, kulturalne natomiast ograniczają się do sztuki zwanej „prymitywną”: przedstawiającej naturę, sceny biblijne, zabawy wokół kościoła, czy wojskowe parady (czasem jest to bardzo ładna i ceniona przez kolekcjonerów sztuka!), muzyki ludowej, disco-polo i zabaw na dyskotekach.

Oto cytat z bloga osobnika na tym etapie:

Kurwica mnie bierze kiedy słyszę, że rząd chce wprowadzić jakiś bezsensowny zakaz bicia dzieci. Kurwica mnie bierze tym bardziej, że – z całym przekonaniem mówię – bijcie dzieci więcej i mocniej, żeby je wychować na porządnych ludzi. Generalnie poprę akcje tego typu wtedy, jeżeli zbiorę wszystkie tazoo z laysów i ściągnę całe porno z sieci. Każdy który ma więcej niż 30 lat i czyta to, dochodzi do wniosku, że przecież on sam dostawał lanie od rodziców i czy mu to wyszło na gorsze? Czy jest jakiś ułomny z tego powodu? Ma jakieś bariery psychiczne? Mało tego, że dostawał wpierdol od rodziców ale był bity też przez nauczycieli długimi drewnianymi linijkami (no to trochę przesada, żeby pozwalać bić swoje dzieci obcym ludziom).

Przeczytajcie komentarze pod tym wpisem, zgroza!!!

Początkiem wychodzenia z tego etapu jest pragnienie oswojenia lub wręcz pokonania lęku. Zmiany przychodzą, gdy osobnik nie ucieka przed przerażającymi go sytuacjami, lecz próbuje odważnie stawić im czoła. Kierowcy rajdowi, sportowcy ekstremalni, najemnicy, kaskaderzy itp. to ludzie, którzy odkrywają, że pokonywanie lęków może dać potężny zastrzyk adrenaliny, poczucia szczęścia, euforii i… wolności. Dzięki temu, szczególnie jeśli stają się sławni, podziwiani i kochani, uczą się otwierać emocjonalnie na innych ludzi i wchodzić z nimi w uczciwsze niż wcześniej relacje. Również ich życie rodzinne staje się przyjemniejsze, bo mniej sztywne i formalne. Zaczynają ich cieszyć pikniki, na które mogą jeździć całymi rodzinami, kościelne imprezy dobroczynne i inne aktywności, w których mogą brać udział ludzie o podobnym światopoglądzie.

Każdy człowiek, na dowolnym poziomie rozwoju, ma w sobie coś z pierwotnego mieszkańca dżungli, ponieważ człowiek też jest zwierzęciem. Wszyscy posiadamy ciało fizyczne, które ma swoje potrzeby: musimy jeść, wydalać, chronić się przed wpływami środowiska, np. przed zimnem, potrzebujemy seksu, mamy instynkty, które często dochodzą do głosu poza kontrolą rozumu, odczuwamy irracjonalne lęki itp. Każdy z nas kiedyś zachował się jak przerażony lub rozwścieczony zwierzak.

Ośrodek II, potrzeba silnych doznań, „hedonista” i „wyczynowiec”; czakra II

Moje mapy świadomości różnią się nieco od tych, które można znaleźć w sieci, ponieważ w systemie, który stosuję poziom świadomości skorelowany jest z odpowiadającą mu czakrą.

Jak zwykle zacznę od krótkiego opisu funkcji przyporządkowanej temu poziomowi czakry.

Czakra II, Svadhisthana, zwana też sakralną lub centrum krzyża.

„Sva” znaczy: „to, co jest własne, co należy do siebie”, a „Dhistana” to „jego obecne miejsce”.

Kolor: pomarańczowy.

Żywioł: woda.

Zmysł: smak.

Symbol: sześciopłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: rozmnażanie.

W ciele odpowiada: miednica, organy płciowe, nerki, pęcherz, wszystkie płyny (krew, limfa, soki trawienne, sperma).

Gruczoły: gruczoły płciowe: jajniki i jądra, prostata. Odpowiada za wykształcenie męskich i żeńskich cech płciowych oraz regulację cyklu żeńskiego.

Przyporządkowanie astrologiczne:

  • Rak i rządzący nim Księżyc: uczuciowość, wrażliwość, płodność, opiekuńczość;
  • Waga i rządząca nią Wenus: partnerstwo, „ty” (jako przeciwieństwo „ja”), erotyzm, wrażliwość na piękno;
  • Skorpion i rządzący nim Pluton: pożądanie seksualne, seksualne zjednoczenie, prowadzące do transformacji osobowości, orgazm jako „śmierć” i ponowne narodziny;

Znajduje się tuż nad narządami płciowymi. Reguluje energię seksualną.

I i II czakra leżą tak blisko siebie, że trudno jest jednoznacznie określić zakres ich wpływów. Dlatego pewne ich funkcje przenikają się wzajemnie.

Seksualność, ani nawet erotyzm nie są jedyną sferą działania tej czakry. W rzeczywistości odpowiada ona za „magię życia”, umiejętność dziecięcego zachwycania się cudownością świata oraz za zdolności twórcze (kreatywność). U dzieci ta czakra jest prawie zawsze aktywna, niestety, w okresie pokwitania najczęściej ulega zablokowaniu, nie dlatego jednak, że dziecko w rzekomo naturalny sposób traci swą „niewinność”, lecz dlatego, że otoczenie narzuca mu zakazy, nakazy i ograniczenia związane z seksualnością. To właśnie jest przyczyną powstawania blokad w przepływie energii przez tę czakrę. Nie można poczuć się zintegrowaną osobą, dopóki nie odzyska się poczucia sensu bycia kobietą lub mężczyzną.

Ponieważ żywiołem tej czakry jest woda, z astrologicznego punktu widzenia sferą jej działania są pierwotne, niewyrafinowane emocje, zapładnianie oraz oczyszczanie organizmu z toksyn. Zdolność do naturalnego „płynięcia z życiem” oraz poczucie podłączenia do nurtu „rzeki wiecznego życia” świadczy o prawidłowym funkcjonowaniu tej czakry. Zarówno nadmierna aktywność seksualna (traktowanie seksu jak narkotyk) jak i oziębłość seksualna świadczą o zablokowaniu funkcji tej czakry.

Jak już wspomniałam wcześniej, gdy dusze I etapu odkrywają, że nic nie jest w stanie uleczyć ich pierwotnego lęku, zaczynają go „oswajać”, celowo narażając się na niebezpieczeństwo. Uprawiają więc sporty ekstremalne, wyścigi samochodowe, skoki na spadochronie itp. rozrywki. Dawka adrenaliny daje im poczucie radości i przynosi chwilową ulgę.

Drugim sposobem kojenia skołatanych nerwów jest poszukiwanie przyjemności zmysłowych i czerpanie pełnymi garściami ze wszystkiego, co oferuje im plan fizyczny. Posiadanie dużej fortuny bardzo ułatwia to zadanie. Typowy osobnik na tym etapie to bogaty playboy. Tacy ludzie są klientami luksusowych klinik poprawiających urodę, i to nie tylko twarzy, ale i całego ciała, z uwzględnieniem narządów płciowych, które muszą być u mężczyzn największe, a u kobiet najpiękniejsze według obowiązujących w danej chwili standardów. Ludzie ci uganiają się za sławą, nie gardząc wywoływaniem skandali. Dopuszczalne jest wszystko, co może przyczynić się do wzrostu popularności, a więc atrakcyjności seksualnej, bo o to przede wszystkim chodzi. Ich największą troską jest trzymanie standardów obowiązujących ludzi na tym etapie. Trzeba mieć wszystko naj: największą willę, najdroższe obrazy najsławniejszych malarzy, najpiękniejszy ogród ze strzyżonymi fantazyjnie żywopłotami, najszybszy samochód, imponujący jacht, najpotężniejsze bary, najwęższą talię, największy biust, najpiękniejsze klejnoty, najbielsze zęby, najmodniejsze ciuchy od najsławniejszego projektanta, najpiękniejszą kobietę, najsławniejszego mężczyznę…

Dusze II etapu są niezmordowane w osiąganiu. Najwydajniej pracują, najwięcej zarabiają, najwięcej wydają, a jak się bawią, to do upadłego. Nic więc dziwnego, że bez wspomagaczy nie mogą funkcjonować.

Kto nie jest na topie, ten jest godzien pogardy. Mało tego – w drodze na szczyty można i należy podeptać i rozmiażdżyć każdego lub wywołać wojnę prowadząc politykę konfrontacji, bo liczy się wyłącznie zwycięstwo. Dusze na tym etapie (szczególnie na jego początku) dążą do celu z wielką bezwzględnością, za nic mają etykę i zasady moralne, które postrzegają wyłącznie jako przeszkodę w realizacji celów. Pomiatają one pogardliwie wszystkimi, którzy mają inne interesy, inne zainteresowania i inne poglądy niż one. W nosie mają problemy środowiska i prawa zwierząt. Dla pieniędzy wyrąbałyby wszystkie lasy świata, zatruły wszystkie wody i powietrze, zamorzyły głodem wszystkich ludzi III świata, a nawet zniszczyły całą planetę, byle tylko wycisnąć jeszcze trochę pieniędzy i zyskać jeszcze więcej władzy, wpływów i zaszczytów.

To one studiują w renomowanych uniwersytetach, zdobywają nagrody Nobla, robią karierę jako popularni wykładowcy i wprowadzają „naukową” wizję świata. Ponieważ liczy się wyłącznie wydajność lansują nieprzyjazne naturze, ale za to naukowe metody uprawy roli (nawozy sztuczne) i zatruwające środowisko metody produkcji (produkować dużo i często wyrzucać i kupować nowe, najmodniejsze). Ich zasada to zastaw się a postaw się. Stwarzanie pozorów, snobizm i blichtr to ich żywioł.

Posiadają bardzo niską świadomość duchową, a ich zrozumienie sztuki ogranicza się do snobistycznego kupowania tego, co drogie i wysoko notowane w domach aukcyjnych. Chodzą do kościoła, ale nie dlatego, że wierzą w dogmaty jak dusze etapu I, lecz głównie po to, żeby się tam pokazać zajeżdżając najnowszą limuzyną, paradując w najmodniejszych ciuchach i reklamując swoje biznesy. W rzeczywistości najczęściej są ateistami, nie wierzącymi w żadne życie po śmierci. Wierzą wyłącznie w życie doczesne i w swoje ciało. Dopóki się da naprawiają je wszelkimi dostępnymi metodami, nie dopuszczając do tego, żeby się postarzało, zażywają hormon wzrostu, sterydy, witaminy i inne stymulanty, łożą wielkie pieniądze na badania nad nieśmiertelnością, a w oczekiwaniu na sukces naukowy na tym polu zamawiają kapsuły kriogeniczne, w nadziei, że za dziesiątki lub setki lat nauka będzie w stanie ponownie ich ożywić i dać im życie wieczne – w tym samym ciele.

Późny etap II charakteryzuje się wielką gonitwą za przyjemnościami, a więc za smacznym jedzeniem, narkotykami, rozrywką pokazywaną w telewizji, niewyrafinowaną artystycznie muzyką, seksem i adrenaliną, którą zapewniają sporty ekstremalne oraz ryzykowne wyprawy w odległe i dzikie zakątki świata, a nawet doznaniami uzyskiwanymi z medytacji czy przeżyć religijnych. Głód silnych doznań zamienia tych ludzi w prawdziwych wyczynowców seksualnych. Stałe powtarzanie tych samych czynności daje przyjemne odczucia, ale prędzej czy później prowadzi do znudzenia. Inny człowiek postrzegany jest jako ktoś, kto może dostarczyć ekscytacji i przyjemności, a nie jako osoba, z którą można nawiązać bliskie relacje o charakterze duchowym. Relacje są płytkie i w rzeczywistości nie satysfakcjonujące, więc po krótkim okresie adoracji nowego idola szybko następuje znudzenie i potrzeba szukania kolejnego obiektu do zdobycia. Niestety, każda kolejna zdobycz okazuje się „taka sama jak każda inna”, ponieważ w tej zabawie nie chodzi o głębokie więzi, lecz wyłącznie o fizyczne, czysto mechaniczne zaspokojenie.

Człowiek na tym etapie ma znacznie więcej znajomych, niż mają ich ludzie etapu I, a jego życie obfituje w ekscytujące zdarzenia (człowiek I etapu był w pewnym sensie „martwy” i sztywny).

Dusze II etapu są raczej pokojowo nastawione do świata. Frustracja, a więc agresja, pojawia się tylko wtedy, gdy dany osobnik nie jest w stanie zaspokoić swoich pragnień lub gdy się już nimi przesycił aż do obrzydzenia. W takim przypadku zamienia się w zgorzkniałego typa, namiętnie oglądającego horrory, zarówno kinowe, jak i życiowe, z lubością prowokuje innych do kłótni i awantur i pogrąża się w poczuciu życiowego niespełnienia.

Wyjście z tego etapu umożliwia zmiana zainteresowań, jakości relacji międzyludzkich oraz przestawienie się z ilości na jakość doznań. A więc otwarcie się na drugiego człowieka i wejście w głębszą relację partnerską.

Ośrodek III: Potrzeba dominowania;

Czakra III: Manipura,zwana też czakrą splotu słonecznego.

„Manipura” w sanskrycie oznacza „Miasto klejnotów”. Kontroluje segment ciała od miejsca znajdującego się dwa palce nad splotem słonecznym do punktu położonego niżej, dwa palce nad pępkiem. Znajduje się na wysokości splotu słonecznego i jest siedliskiem osobowości. Gdy działa prawidłowo człowiek zachowuje spokój i opanowanie w każdych okolicznościach.

Kolor: od żółtego do złotożółtego

Żywioł: ogień

Zmysł: wzrok

Symbol: dziesięciopłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: kształtowanie bytu.

W ciele odpowiada: dół pleców, jama brzuszna, system trawienny, żołądek, wątroba, śledziona, woreczek żółciowy, wegetatywny system nerwowy.

Gruczoły: trzustka i wątroba. Trzustka produkuje insulinę, odpowiedzialną za utrzymywanie równowagi poziomu cukru we krwi oraz enzymy rozkładające tłuszcze i białka.

Przyporządkowanie astrologiczne:

Lew i rządzące nim Słońce: ciepło, siła, poczucie własnej wartości, dążenie do uznania, władzy, zaszczytów i statusu społecznego;
Strzelec i rządzący nim Jowisz: wzrost i ekspansja, mądrość, filozofia, wiara, synteza doświadczeń;
Panna i rządzący nią Merkury: analiza, skrupulatność, bezinteresowna służba;
Mars: aktywność, działanie, impulsywność, ego

Zawiaduje trawieniem i przyswajaniem pokarmów. Jest centrum siły i osobowości. W sensie psychologicznym zawiaduje zdolnością wchodzenia w relacje międzyludzkie, emocjami, sympatiami i antypatiami, poczuciem społecznej tożsamości, wolą osiągnięć i potrzebą dążenia do władzy, ale i przystosowania się do wymogów społeczeństwa. W tej czakrze oczyszczane są popędy i życzenia czakr znajdujących się niżej. Przez nią wyraża się też duchowe bogactwo czakr wyższych.

Jeśli ta czakra jest otwarta czujemy się świetliści, radośni i wewnętrznie spełnieni. Gdy jest zablokowana człowiek jest niezrównoważony i mroczny, a życie wydaje mu się ciemne i ponure. Im bardziej zintegrowana osoba, tym bardziej złote jest światło emitowane przez jej czakrę splotu słonecznego.

Przez splot słoneczny rozpoznajemy wibracje innych ludzi. Gdy spotykamy kogoś o negatywnych wibracjach czakra splotu słonecznego kurczy się, ostrzegając nas przed zagrożeniem.

Gdy ta czakra jest otwarta i działa harmonijnie jesteś spokojny, pozostajesz w harmonii z samym sobą, z życiem i światem zewnętrznym, akceptujesz zarówno siebie, jak i innych ludzi oraz przyciągasz pozytywne zdarzenia.

Jeśli jest zablokowana lub jej działanie jest zaburzone człowiek pragnie dominacji, władzy oraz kontrolowania innych i całego świata. Czuje się rozdrażniony i niezadowolony, jest nieopanowany, a swoje poczucie niespełnienia pokrywa nadmierną aktywnością. Nie panuje nad swoją złością, co może w końcu spowodować choroby wątroby i trzustki, cukrzycę lub kamienie w woreczku żółciowym.

Przy niedoczynności czakry splotu słonecznego człowiek jest lękliwy, przygnębiony, zniechęcony i wszędzie widzi się piętrzące się przeszkody, które uniemożliwiają mu osiąganie celów.

———-

Na tym etapie lęk jest wciąż wszechobecny, więc jego przezwyciężenie staje się palącą koniecznością. Na pierwszym etapie plasterkiem na jątrzącą ranę lęku wydawała się ślepa wiara religijna, wiara w kastowy porządek społeczny oraz na końcu etapu gromadzenie majątku „na czarną godzinę”, na drugim pojawiła się nadzieja, że zadanie to spełni ucieczka w świat przyjemności i bogactwa, natomiast człowiek etapu III ma złudną nadzieję, że ulgę przyniesie mu osiągnięcie potęgi i władzy.

Teraz mniej liczy się wygląd zewnętrzny, a bardziej prestiż i wysoka pozycja społeczna. Owszem, wielkie wille, samochody i przyjęcia w dalszym ciągu są w cenie, ale teraz chodzi przede wszystkim o władzę, wpływy i kontrolę. Już nie wystarczą piękne zęby i muskularny, opalony tors, teraz człowiek przywdziewa „zbroję”, czyli tradycyjny garnitur i krawat i wyrusza na prawdziwą wojnę, w której stawką jest wysoka pozycja w hierarchii najpotężniejszych postaci sprawujących władzę nad światem. Służą temu przeróżne tytuły, od naukowych po polityczne i korporacyjne.

Wszystko, co złego napisano na temat fałszywego czy chorobliwie rozdętego Ego zawdzięczamy ludziom z tego poziomu świadomości. Ego to przejawia się w postaci dumy, arogancji, opryskliwości i głębokiej pogardy dla każdego, kto ośmiela się głosić inne niż oni przekonania lub wykazywać odmienne preferencje życiowe.

Działania człowieka na tym etapie motywowane są podświadomym lękiem i poczuciem zagrożenia, które sprawiają, że pragnie on stać się najlepszy i najpotężniejszy. Po raz pierwszy w rozwoju świadomości następuje wchodzenie w szerokie relacje z innymi, jednak nie na zasadzie równości, lecz po to, żeby stać się liderem w stworzonej przez siebie grupie lub stworzyć silny, wspólny front ludzi wyznających taki sam system wartości lub posiadających takie same cele na każdej płaszczyźnie, zarówno finansowej jak i intelektualno-duchowej. Dążenie do sukcesu, prestiżu, sławy, pozycji i władzy staje się nierzadko jego obsesją. Największą potrzebą jest dominacja nad innymi ludźmi, co osiąga nierzadko posuwając się do cynicznego manipulowania nimi. Duży majątek pozwala mu gromadzić wokół siebie usłużnych pochlebców i kupować łaski osób wpływowych.

Człowiek na tym etapie jest przekonany, że myśli samodzielnie i że osiągnął najwyższą możliwą mądrość, co sprawia, że jest arogancki, zadufany w sobie i niebezpiecznie nietolerancyjny dla wszelkich innych opcji światopoglądowych. Nic więc dziwnego, że pragnie, aby wszyscy wyznawali takie same poglądy jak on. Jego problem, z którego w ogóle nie zdaje sobie sprawy, polega na tym, że podobnie jak ludzie z wcześniejszych etapów rozwoju wciąż nie potrafi postrzegać świata inaczej, niż w dualistyczny sposób. Jest przekonany, że istnieje tylko jedna prawda i to właśnie on ją posiadł, a kto myśli inaczej, ten jest głupcem i zasługuje jedynie na zepchnięcie z drogi. Najchętniej wprowadziłby prawny zakaz wyznawania każdego innego światopoglądu poza tym, który sam uważa za właściwy.

Wciąż odczuwa potrzebę odwoływania się do nieomylnego autorytetu, który zapewni mu poczucie bezpieczeństwa i stabilności psychicznej, tyle tylko, że religia już nie spełnia jego oczekiwań. On już nie chce wierzyć, lecz wiedzieć. Trzeba więc jak najszybciej znaleźć nowy autorytet, który nie będzie mówił po prostu „mówię to ja, Bóg, bo Jam Jest, który Jest”. Teraz Bóg musi udowodnić, że jest Bogiem, a przynajmniej musi przedstawić dowód na to, że to, co mówi jest prawdą. Na tym etapie idealnym autorytetem staje nauka. Teraz kapłanom już dziękujemy, na estradzie pojawia się naukowiec i jego magiczne laboratorium, w którym dzieją się rzeczy równie dla niego fascynujące, jak te, które w dniach odpustów i świąt religijnych robiły takie wrażenie na ludziach z poziomu I i II. I tak, jak dla ludzi z wcześniejszych etapów ksiądz był nieomylnym autorytetem, tak teraz obiektem jego kultu staje się nauka i jej uczeni kapłani, ogłaszający prawdy, tak samo nie podlegające dyskusji jak dogmaty religijne. Ponieważ myślenie wciąż jest schematyczne, a intelektowi wciąż brak prawdziwej przenikliwości i zdolności do syntezy, nie zauważa on (i nie chce zauważyć, bo to byłoby zbyt przerażające), że nauka ma swoje ograniczenia i nie jest w stanie dostarczyć prawdy absolutnej.

Ta przemiana rzuca go w ramiona światopoglądu materialistycznego, kartezjuszowskiego, który głosi wiarę wyłącznie w realność świata fizycznego i pogardliwie odrzuca wszelkie kwestie duchowe, które uważane są przez niego za przejaw mentalności prymitywnej i zabobonnej. Jednak przemiana ta jest pozorna – wciąż odbywa się w ramach myślenia dualistycznego, co oznacza przerzucanie się z jednego przeciwieństwa w drugie. Wciąż brak tu umiejętności spojrzenia na całość z dystansu i znalezienia punktu równowagi między dwoma ekstremami. Podobnie jak to miało miejsce na wcześniejszych etapach, gdzie ostatecznym wytłumaczeniem wszystkiego dysponowała religia i jej inkwizytorzy, tak i tu występuje brak umiejętności współczucia, mentalność inkwizytorska, totalitarna i okrucieństwo doktrynalne. Z takimi ludźmi nie da się dyskutować, bo albo przyjmujesz bezwarunkowo ich punkt widzenia, albo stajesz się czarownicą do spalenia.

Niekiedy konformizm lub ambicje polityczne sprawiają, że nie wyrzeka się religii. Uważając się za racjonalistę, a nawet będąc naukowcem może jednocześnie być człowiekiem religijnym, jeśli nie zdołał uwolnić się od lęku lub jeśli taki światopogląd zapewnia mu wymierne korzyści (np. wielu polityków zyskuje dzięki temu dużą popularność, i co jest szczególnie nie do pogardzenia – więcej władzy nad plebsem). W takim przypadku łatwo staje się bezwzględnym doktrynerem zarówno religijnym, jak i racjonalistycznym.

Na tym etapie inteligencja, ciekawość świata i zdolność myślenia przejawia się jako potrzeba gromadzenia faktów i przyswajania wiedzy oraz żonglowania nią, a nie jako samodzielność w wyciąganiu wniosków. Do prawdziwej mądrości wciąż jeszcze daleko. Heraklit napisał: „Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym”. Zapamiętywanie faktów, napychanie głowy encyklopedyczną wiedzą i umiejętność myślenia jedynie analitycznego nie mają wiele wspólnego z mądrością. Dlatego ludzie ci nie cenią żadnych samorodnych zdolności ani dokonań osób, które nie mogą wykazać się formalnym wykształceniem. Nie masz papierka z renomowanej i wysoko notowanej w ich rankingu uczelni, to jesteś nikim, zerem i nie ma znaczenia, czego w życiu dokonałeś.To właśnie oni zamieniają naukę w skostniały, niereformowalny system, pełen dogmatycznych teorii, których nie da się żadnym sposobem wykorzenić, nawet jeśli już dawno dowiedziono, że są przestarzałe, a nawet zupełnie fałszywe. Każda próba przeprowadzenia reform wywołuje ich wściekłość, identyczną z tą, z której słynęła święta inkwizycja. Ludzie ci hamują postęp i sprawiają, że nikt spoza ich katedry nie ma prawa głosu, choćby nawet był autorem przełomowego odkrycia naukowego czy technicznego. Niezależnych badaczy i wynalazców zbywa się pogardliwym stwierdzeniem: pan / pani nie ma wykształcenia w tej dziedzinie, więc się pan / pani na tym nie zna i nie ma prawa się wypowiadać.

To właśnie z tej „kasty” przemądrzałych materialistów wywodzą się „doktorzy Frankensteiny”, którzy nie mając szacunku dla Boga i Natury z beztroską arogancją zabierają się za poprawianie dzieła Stwórcy i tworzenie nowych, nieznanych, a w ich przekonaniu lepszych od naturalnych organizmów GMO, po czym wypuszczają swoje twory w świat, nie licząc się z ewentualnymi skutkami tych działań. Nie tylko brak im pokory, żeby poddać swoje dzieło odpowiedzialnym badaniom, oni wręcz narzucają ludzkości swoje „genialne” wynalazki siłą. Kto ich nie chce, ten musi płacić wysokie kary pieniężne za utrudnianie im bogacenia się. Ich bożkiem jest Mamon, bóstwo pieniędzy. Dla zysku bez wahania sprzedaliby swoją duszę i wymordowali, zatruli i zagłodzili bez litości całą ludzkość świata. Kto nie należy do ich klanu, ten nie zasługuje na to, żeby żyć. A jeśli już ma czelność żyć, to niech przynajmniej wykonuje dla nich niewolniczą pracę, która jest jedynym zadośćuczynieniem za przywilej stąpania po tej samej ziemi, co i oni.

Jego największym marzeniem i motorem działania w świecie jest pragnienie wyróżnienia się z tłumu za wszelką cenę i stanie się świecącą wielkim blaskiem indywidualnością. Problem w tym, że jego myślenie i światopogląd są mało oryginalne i nie zdradzają bogatej osobowości. Nawet w szczytnej dziedzinie nauki i wiedzy nie potrafi rozumować inaczej, niż w kategoriach konkurencji i wyścigu, więc szybko odkrywa, że zdobywanie wiedzy również daje poczucie siły i może zagwarantować wysoką pozycję społeczną. Z tego powodu interesują go dyplomy wydane przez drogie, posiadające wysoki prestiż (i przez to niedostępne dla plebsu) uczelnie i zdobycie jak największej ilości literek z tytułami naukowymi przed nazwiskiem.

Bezceremonialnie pomiata innymi ludźmi i pogardliwie depcze ich prawa: tych, którzy są niżej w rozwoju traktuje jak prymitywne, ciemne i przesądne bydło, więc najchętniej zamieniłby ich w kastę najniżej opłacanych niewolników wykonujących najcięższe prace. Kto nie ma przynajmniej mgr przed nazwiskiem ten powinien zamiatać ulice i padać przed nim na twarz. Ludzi stojących w rozwoju wyżej od siebie postrzega jako dewiantów, wariatów, heretyków i niebezpieczny element wywrotowy, zasługujący na starcie z powierzchni ziemi. Domaga się więc od władz państwowych, żeby poddać ich stałej kontroli, a najlepiej zakazać im wszelkiej działalności (np. wykonywania pewnych zawodów) i głoszenia poglądów.

Człowiek na tym etapie wykazuje zupełny brak zrozumienia dla duchowości, humanizmu i filozofii, chyba że jest to filozofia materialistyczna. Wprawdzie potrafi odróżnić prawdziwą sztukę od bohomazów, jednak nie przeżywa jej i ceni ją co najwyżej jako lokatę kapitału. Bardzo charakterystyczny dla ludzi tego pokroju jest głoszony przez nich na każdym kroku pogląd, że jedyną prawdziwą nauką są nauki ścisłe. Z tego powodu głęboko gardzą oni wszystkimi reprezentantami nauk humanistycznych, uważając, że uprawiają oni zwykłą pseudonaukę, która powinna być wykreślona z listy przedmiotów wykładanych na uczelniach wyższych (w rzeczywistości jest zwykle odwrotnie – to humaniści stoją wyżej w rozwoju, ponieważ humanizm budzi się wraz z uaktywnianiem się wyższych czakr). Wierzą w teorię, że z życiu przetrwają tylko najsilniejsi i najlepiej przystosowani, więc głęboko gardzą „nieudacznikami”, którzy nie potrafią urządzić się w życiu równie „mądrze” jak oni. Z tego powodu działalność filantropijna nie robi na nich żadnego wrażenia, a nawet uważają ją za zbędną – chyba, że przy okazji można wywiesić na bilbordzie własne nazwisko i zyskać dzięki temu popularność.

Mentalność inkwizytorska ludzi III poziomu przejawia się w postaci tworzenia przeróżnych „ośrodków apologetycznych”, zarówno religijnych, jak i racjonalistycznych, z fanatyzmem i zawziętością krzewiących jedynie słuszny w ich przekonaniu światopogląd i zwalczających każdą niezależną myśl lub dziedzinę działalności. Z pozycji tych „ostrzeliwuje się” ostro wszelkie inne (niematerialistyczne) światopoglądy oraz ścieżki rozwoju osobistego. W czasach mrocznej historii ludzkości z tej „kasty” wywodzili się religijni inkwizytorzy, a dziś tę rolę przejął materialistyczny i ateistyczny (i w świetle najnowszych dokonań nauki wielce zacofany) racjonalizm.

Na tym etapie rozwoju odnotowujemy prawdziwą epidemię psychopatii. Osobnik ten jest zupełnie odcięty od swoich emocji, które jawią mu się jako przerażający i zagrażający jego pozycji w życiu żywioł, dlatego je tłumi i represjonuje. W takim bezuczuciowym stylu wychowuje również swoje dzieci. Jedynymi emocjami, których jest w miarę świadomy są złość i zżerająca go frustracja, gdy napotyka na sprzeciw lub trudności w realizowaniu swoich chorych ambicji lub gdy nagle zda sobie sprawę ze swojej nieadekwatności. Uchodzący za wielce kulturalnego, inteligentny i nierzadko znakomicie (według kryteriów obowiązujących na tym etapie) wykształcony, pozornie pewny siebie, na prestiżowym stanowisku i znający swoją wartość człowiek, w rzeczywistości okazuje się zakompleksionym i w głębi duszy przerażonym dużym dzieckiem, które, żeby chronić swoją psychiczną integralność, próbuje kontrolować i podporządkowywać sobie nie tylko własną rodzinę, ale wszystkich w swoim otoczeniu. Ten terror nie musi oznaczać używania brutalnej siły ani niekulturalnych słów. Ludźmi można manipulować przy pomocy bardzo subtelnych i prawie niewidocznych sztuczek, takich jak znaczące spojrzenie, pewne gesty, wymowne prychnięcia lub wyszydzanie.

Małżeństwo nie jest zawierane z miłości (bo ta mogłaby skruszyć „twierdzę” jego nieczułości), lecz dla prestiżu i osiągnięcia jeszcze wyższej pozycji społecznej. Na partnera wybiera się osobę należącą do własnego, lub wyższego „klanu”, najchętniej trudną do zdobycia i związaną z kręgami władzy, finansjery lub renomowanych ośrodków naukowych. Rywalizacja i walka o pozycję toczy się nawet między małżonkami, co sprawia, że osobnik taki nie potrafi się zrelaksować nawet we własnym domu i przy najbliższej mu osobie. Rodzina nie daje poczucia bezpieczeństwa, a dom nie jest azylem. Ich zadaniem jest budowanie prestiżu i blichtru.

Seks już nie służy przyjemności, jak to się działo na poprzednim etapie, bo okazało się, że nie jest skutecznym lekiem na lęk, lecz staje się narzędziem manipulacji i okazywania przewagi. Nie ma tu miejsca na sentymenty i miłość, liczy się tylko siła i dominacja. Miłość jest postrzegana jako przejaw słabości, bo czyni z mężczyzny mięczaka, który staje się słabeuszem, gotowym płaszczyć się przed ukochaną kobietą. Podobnie, zakochana kobieta staje się osobą uległą, należącą do mężczyzny, co pozbawia ją siły płynącej ze sztuki manipulowania nim przy pomocy kar i nagród wymierzanych w małżeńskiej sypialni.

Podobnie jak małżeństwo, również jego relacje z dziećmi nie są oparte na miłości, serdeczności i zrozumieniu. Dziecko ma zaspokajać jego ambicje, powinno się dobrze uczyć i osiągać sukcesy w sporcie. Oczywiście, musi skończyć renomowane szkoły i posiadać odpowiednie świadectwa. Jego indywidualność, talenty ani zainteresowania nie są brane pod uwagę, nie powinno również zadawać pytań ani za dużo myśleć. System edukacji nie przewiduje brania pod uwagę indywidualności czy wrażliwości. Program jest z góry ustalony i należy go po prostu zrealizować, a nad tym zadaniem czuwa cały system kar i nagród.

Napędzającym go paliwem emocjonalnym jest agresja, przejawiająca się w formie złości, niechęci, krytykanctwa, rozdrażnienia, wrogości, obmowy i żalu, mających ukryć zarówno przed otoczeniem, jak i przed nim samym przykrą prawdę, że nie jest ani trochę taki doskonały, za jakiego chciałby uchodzić. Stawia innym tak wysokie wymagania, że nie są w stanie im sprostać, wytwarzając w nich tym sposobem poczucie winy, w nadziei, że nikt nie odważy się zagrozić jego pozycji samca alfa.

Nieświadomość własnego życia emocjonalnego i odrzucanie pierwiastka duchowego sprawia, że choruje, nierzadko bardzo poważnie i w dość młodym wieku. Nieustający i utrzymujący się latami stres związany z przymusem utrzymywania prestiżu i konieczność zwyciężania w wyścigu szczurów rujnują jego zdrowie, a zwłaszcza serce. Ponieważ nie ma on w zwyczaju zagłębiać się w swoje stany emocjonalne ani badać stanu ducha, nawet nie próbuje wnikać w prawdziwe przyczyny chorób. Przeciwnie, uważa, że chorowanie jest dziełem przypadku i nie przyjmuje do wiadomości, że sam się do tego w jakikolwiek sposób mógł przyczynić. W razie choroby domaga się pigułki lub zabiegu chirurgicznego, które szybko i skutecznie rozwiążą jego problemy.

Ludzie z niższych poziomów, chociaż nierzadko agresywni, sami z siebie nie są zbyt groźni. Groźni stają się dopiero wtedy, gdy wpadną pod komendę manipulantów i inżynierów lęku z III etapu. To właśnie oni są twórcami całego systemu państwowego, religijnego, wojskowego, finansowego i w szerokim znaczeniu społecznego. Plebs wprawdzie uwielbia sztandary i parady, ale bierze w tym wszystkim udział jako „mięso armatnie”, podczas gdy oni są tu szefami, komendantami i to oni odbierają honory. To przed nimi prężą się szeregowcy i im rolnicy darowują chleb z solą.

Najwięcej karmy gromadzi się na tym etapie. Żeby robić postępy na ścieżce rozwoju potrzeba pokory, skromności i przyznania się do tego, że się czegoś nie wie, nie rozumie lub nie potrafi. Niestety, ludziom na III etapie tych cech brakuje zupełnie. Przeciwnie, są oni przekonani, że są najmądrzejsi i że osiągnęli najwyższy pułap ludzkich możliwości, i to właśnie ta arogancja i pycha blokuje ich postępy. Dlatego ten etap jest prawdziwą pułapką dla dusz – tu można utknąć na całą wieczność.

Wraz z rosnącą inteligencją i wiedzą zaczynają się pojawiać wątpliwości, a te budzą lęk. Nie można przecież być człowiekiem bez jasno sprecyzowanych poglądów, nie można czegoś nie wiedzieć, ale jakby wbrew sobie zaczyna się zadawanie trudnych, niepokojących pytań i wątpienie w wyznawaną dotąd wizję świata. Sposobem wyjścia z tego etapu jest nauczenie się współpracy zamiast konkurowania, otworzenie swojego serca dla innych oraz próba zrozumienia, dlaczego niektórzy ludzie kierują się w życiu odmiennymi preferencjami.

Ciąg dalszy nastąpi…

Odpowiedzi: 96 do “Mapy świadomości”

  1. arvedui powiedział/a

    nie do końca mnie to przekonuje, nie lubię szufladkować ludzi, jakoś takie mapy od razu kojarzą mi się z zakamuflowanym poczuciem wyższości którego można się nauczyć u niejednego guru.

    dlaczego nie można by móc rozwijać się na dowolnym poziomie? zakładając, że każda “czakra” to pewne zajęcia, przedmioty, a można sobie wybrać dowolne, dowolną ilość razy.
    do zaliczenia potrzeba przerobić wszystkie przedmioty, w dowolnej kolejności, czasie, etc.
    stopniowanie siłą rzeczy wprowadza od razu podział na lepszych i gorszych, co wcale mi się nie podoba. dlaczego nie móc chodzić od razu do “7 klasy”? może i będzie to trudniejsze niż 1, ale nie widzę żadnych teoretycznych przeciw, jeśli ogólnie i tak trzeba przerobić materiał z wszystkich 7 klas.

    poza tym – przyporządkowujesz czakrom wartość negatywną-pozytywną, zależnie od stopnia czakry. z tym też nie mogę się zgodzić. czakra 1 może być pozytywna a 7 negatywna. co jest złego w seksie? co jest dobrego w zatrzymaniu się w rozwoju na negatywnym wykorzystywaniu 7 stopniowych mocy duchowych? etc.

  2. XYZ powiedział/a

    Przy takich opisach warto zaznaczać, jak to ładnie było ujęte w “Rozmowach z Bogiem”, że “bycie w 3 klasie nie jest lepsze / nie czyni Cię lepszym, od bycia w 1. klasie”. Podobnie wyżej położone czakry nie są lepsze od tych niżej położonych. Mają po prostu różne funkcje i wszystkie są potrzebne.

    I jak trafnie zauważył Arvedui, nadmierne przywiązywanie się do takich map może prowadzić do sztucznego podbudowywania poczucia własnej wartości, tudzież zachowywanie się “na siłę” jak przystało na Duszę z “wyższego poziomu” (co nie jest jednoznaczne z “wiekiem” Duszy, bo uczymy się w różnym tempie).

    “Wyobraź sobie, że Dusze są jak statki, ale w trójwymiarowej przestrzeni. Jedne płyną w górę, inne w prawo, inne w dół. Różne są trakty i różne są kierunki. Jesteśmy na różnych etapach różnych dróg stąd uogólnianie poziomu duchowego kompletnie nie ma sensu.”

  3. astromaria powiedział/a

    @ arvedui: “stopniowanie siłą rzeczy wprowadza od razu podział na lepszych i gorszych”, “przyporządkowujesz czakrom wartość negatywną-pozytywną, zależnie od stopnia czakry. z tym też nie mogę się zgodzić”, “czakra 1 może być pozytywna a 7 negatywna”, “co jest złego w seksie“, “co jest dobrego w zatrzymaniu się w rozwoju na negatywnym wykorzystywaniu 7 stopniowych mocy duchowych” – na te pytania musisz sobie odpowiedzieć sam, radzę też zastanowić się, dlaczego napisałeś to, co napisałeś i dlaczego przypisałeś te słowa mnie, chociaż w ioim tekście ich nie ma i nawet do głowy by mi nie przyszło, żeby coś takiego napisać.

    Równie dobrze możesz potępić astrologię, bo służy do “oceniania ludzi”. Jednemu służy do tego, a innemu do czego innego.

    Dlaczego nie zaczynamy od 7 klasy?

    A widziałeś kiedyś niemowlaka studiującego na uniwersytecie? Bo ja nigdy.

    Napisałam wyraźnie, że Mapy służą do diagnozowania własnego rozwoju, ale pomagają też zrozumieć innych, co zapobiega niepotrzebnym kłótniom. Nie wygłosisz przed krową na miedzy wykładu z fizyki kwantowej, prawda, chyba, że dla żartu. Podobnie nie wytłumaczysz Markowi Jurkowi, że się ośmiesza zgłaszając wniosek o prawne ściganie przestępców, którzy zamrażają zarodki, czym “mogą zaszkodzić nienarodzonemu dziecku”. Jedyne co można zrobić z Markiem Jurkiem to przywołać lekki uśmiech na swe oblicze i ewentualnie w ramach auto-psychoterapii zrobić wymowne kółko na czółku, wzruszyć ramionami i robić swoje, bo jego pomysły nie przejdą, a tłumaczyć mu cokolwiek jest daremną stratą czasu. On nie jest w stanie pojąć spraw podstawowych, więc szkoda tracić nerwy na dyskusje.

    Poza tym jako astrolog chyba rozumiesz, że nie ma lepszych ani gorszych. Gdyby ktoś ci powiedział, że Baran jest głupi, a Ryby mądre, to byś go pewnie wyśmiał.

    “do zaliczenia potrzeba przerobić wszystkie przedmioty, w dowolnej kolejności, czasie” – napisałam, że nie trzeba. Człowiek rozwija się nierównomiernie i to jest normalne.

  4. arvedui powiedział/a

    np:”Mapy świadomości dzielą ludzi na siedem kategorii, które możemy sobie wyobrazić jako klasy w 7-klasowej szkole, w której edukacja zaczyna się od urodzenia (I klasa, czyli „wyjście ze zwierzęcości”)”

    podział ludzi – na tych co ledwo co niezwierzęcy, i tych w późniejszej klasie… stopniowanie sugeruje większe zaawansowanie tych “wyżej”.

    p.s. tekst został wyedytowany od czasu kiedy go przeczytałem, więc mój pierwszy komentarz odnosi się do poprzedniej wersji tekstu, która trochę się różni.

  5. Ramosz powiedział/a

    Fajnie, że wreszcie pojawił się ten tekst. Wtrącę jeszcze swoje 0,03 PLN z racji własnego ‘zboczenia zawodowego’. Będzie to coś w rodzaju nie tyle kosmicznej, ale chemicznej bajeczki. W każdym atomie (jak wiadomo) mamy elektrony. I tak, te najbliżej jądra krążą sobie po swoich małych, ‘ciasnych’ orbitalach 1s bardzo szybko. Swoich kolegów po fachu, na orbitalach wyższych, nie widzą i nie mają z nimi żadnego kontaktu. Po prostu krążą sobie po swojej ‘orbicie’, nic ich więcej nie obchodzi. Elektrony na orbitalach wyższych (2s, 2p, 3s, 3p..itd) krążą dalej od jądra, mają szerszą perspektywę, więcej czasu na pełne kółko, ale też nie za bardzo mają kontakt z tymi, które są wyżej od nich. I tak dalej.. I dopiero elektrony na ostatniej powłoce, tzw. walencyjnej mogą odetchnąć – to one są odpowiedzialne za tworzenie wiązań chemicznych z innymi atomami, biorą udział w czymś, co ich kolegom z powłok niższych się nawet nie śniło. Ale to i tak gucio, bowiem wiązanie chemiczne to tylko fragment całej cząsteczki – wiązań jest tam wiele. I znowu możemy jechać o szczebel do góry.

    Po co to napisałem? Bo konstrukcję jednego, z pozoru głupiego atomu można porównać do wieku duszy człowieka czy budowy różnych (nawet) swiatów.

    Elektron na najniższej powłoce jest odbiciem istoty na poziomie noworodkowym. Zarazem warto zauważyć,że na najniższej powłoce jest się bardzo blisko jądra z którego się ‘wyszło’ (Tao).

    Elektrony na dalszych powłokach reprezentują ludzi o kolejnych stadiach rozwoju. Ich perspektywy są coraz większe, więcej zebrali doświadczeń, ale to jest ciągle mało do pełniejszego poznania.

    Elektrony walencyjne to dusze ’stare’ – patrzą na swych towarzyszy z ‘góry’, oddziaływują z innymi atomami – słowem – na własnym atomowym podwórku osiągnęli (teoretycznie) wszystko, co było do osiągnięcia. I wydaje im się często, że pozjadali rozumy. Tymczasem Kosmos to nawet nie tyle cząsteczka, co cały organizm. Jeśliby w tej ‘atomowej’ skali cząsteczką nazwać duszę transcendentalną, to jaki poziom rozwoju musi mieć istota, która jest organizmem zbudowanym z tych cząsteczek? :) I czy można to wszystko nazwać ‘przypadkiem’?

  6. astromaria powiedział/a

    @ arvedui: Niezmiernie mi przykro, ale tekst NIE ZOSTAŁ WYEDYTOWANY!!!

    Nie zmieniłam w nim ani jednej litery, wyłącznie pogrubiłam to co najwyraźniej umknęło twojej uwadze. Na drugi raz zrób kopię tekstu, żebyś miał przeciwko mnie dowody.

  7. astromaria powiedział/a

    @ Ramosz – fajne porównanie. Można to sobie również wyobrazić jako wspinaczkę na wysoką górę, ale po spirali, zakosami, a nie wprost do góry – co oczywiste ci na dole widzą mniej, niż ci na górze. Niektóry “sprytni” mogą zasuwać wprost do góry, bo co co tracić czas na okrążanie celu? Niestety, te “mądrale” sporo po drodze tracą i przez to mają luki w swojej edukacji.

    Wszystko odbywa się zgodnie z wolą Projektanta Rzeczywistości, więc żadne błędy ani katastrofy nie mogą się zdarzyć.

    I tak jak wszystkie atomy są potrzebne w konstrukcji całości, tak i człowiek potrzebuje wszystkich czakr, by móc zdrowo i prawidłowo funkcjonować. Jeśli więc ktoś sądzi, że może sobie wyłączyć czakrę korzenia, bo jest “zwierzęca”, a funkcjonować wyłącznie na “boskim” poziomie czakry 7, to grozi mu, że zwyczajnie zejdzie z tego świata, gdyż nie da się żyć w ciele fizycznym bez takich “prymitywnych i brudnych” spraw jak jedzenie, wypróżnianie czy kontakt z naturą. O seksie nie wspominam, bo niektórzy będą zaraz dowodzić, że żyją bez niego i dobrze się mają, hehe :P

  8. astromaria powiedział/a

    @ XYZ – piszę tu do znudzenia, że to wszystko (w tym również Mapy Świadomości) to tylko NARZĘDZIA. Narzędzi można używać zgodnie z przeznaczeniem lub zupełnie dowolnie. Nożem możesz ukroić chleb lub zarżnąć mamusię, prąd elektryczny może służyć do pieczenia ciasteczek dla twojej ukochanej lub do zasilania krzesła elektrycznego.

    To nie nóż i nie prąd ponoszą winę za to, że ktoś użył ich do zabijania.

    Nie ma takiego narzędzia na tej ziemi, którego nie dałoby się użyć ze szkodą dla świata. Czy z tego powodu mamy zaprzestać produkcji i sprzedaży noży, siekier, młotków i prądu elektrycznego?

  9. Ramosz powiedział/a

    Jeszcze jedna rzecz: wiek duchowy bywa też nazywany ‘perspektywą’. Da się nawet porównać go ze znaną piramidą potrzeb Masłowa (czyli Michael vs. Maslow):http://www.itstime.com/maslow.htm

    Tu trochę szerzej na temat ‘poglądu na życie’ :http://www.itstime.com/game.htm#perspective

    Wsio powyższe dość fajnie wyjaśnia, dlaczego raczej nie można zacząć od siódmej klasy.

  10. Thor powiedział/a

    Prawdopodobnie kolejne wcielenia mogą następować niekoniecznie tylko w przyszłości (czas jest raczej otwarty) Teraz wiek XX/XXI, a następnym razem rzeczywistość X wieku. Chociaż Obywatel wioski z X wieku w całym swoim życiu widział mniej ludzi niż my dzisiaj w ciągu dnia. Może są możliwe takie wycieczki, ot wakacje od “intensywnej egzystencji”. Prawdopodobnie możemy istnieć i tu i teraz i tam jednocześnie – a odpowiednio oddalony “elektron” JA – aspekt mnie – do którego się po takich wycieczkach wraca – konsoliduje i doświadcza…

  11. astromaria powiedział/a

    Dokładnie. My tu na Ziemi utrzymywani jesteśmy w złudzeniu liniowego czasu i jedności miejsca, podczas gdy tak naprawdę możemy przyspieszać rozwój żyjąc jednocześnie w różnych miejscach i czasach. Gdy przejdziemy do 4G zaczniemy doświadczać innej perspektywy. Ale na razie jesteśmy uwięzieni w ziemskiej iluzji, która jest dla nas oczywistą i jedyną rzeczywistością.

    Hehe, myślę, że życie np. pod rządami świętej inkwizycji mogłoby być prawdziwie hadrcorowym przeżyciem, brrr…

  12. Thor powiedział/a

    Całe szczęście że im większa świadomość tym większa radość istnienia :) ) I mniej strachów…

  13. astromaria powiedział/a

    Małe info: dodałam do tekstu cytat z książki Swamiego Dhyan Aadhar’a, dzięki któremu owe mapy poznałam. Mam nadzieję, że to pomoże zrozumieć, że mapy są tylko mapami, a nie dogmatami. Dopisałam też uwagę o narzędziach, bo nie mogę pojąć, dlaczego niektórzy mają takie zasadnicze podejście do wszystkiego, co może się wiązać z diagnozowaniem. To ma pomóc, a nie dokuczać.

  14. Eliszka powiedział/a

    Nie czuję sie, póki co na silach włącztyć w tę dyskusję/ pewnie jestem w 1.klasie/, ale bardzo sie cieszę Astromario, że jest nareszcie nowy, ciekawy temat, a nawet cykl.
    Przyznaje, że zaglądałam z nadzieją.
    Jestem pilną czytelniczką i … myslę.
    Pozdrawiam również ciekawych dyskutantów.

  15. astromaria powiedział/a

    @ Eliszka – jakbyś była w 1 klasie, to żyłabyś w dżungli lub byłabyś najwierniejszą parafianką Ojca Dyrektora i czytanie takich blogów uważałabyś za grzech śmiertelny.

  16. Eliszka powiedział/a

    dzięki Astromario… wiesz troche przez przekorę napisałam… z nadzieja, że może ktoś zaprzeczy

    i chciałam ci powiedzieć, że nawiązałam kontakt z kołem przyjaciół Bruno Groeninga w Bydgoszczy i jadę na pierwsze spotkanie 18.02.
    jestem ciekawa ludzi, otrzymalam materiały
    a ćwiczę po swojemy wg ‘instrukcji’ przez ciebie podanej i czuję sie… odpukać … swietnie
    sorry, że nie w temacie
    wykasuj to, wg uznania

    dzięki

  17. Eliszka powiedział/a

    i jeszcze pragne dodać, że szalenie mi podoba komentarz Thora
    … większa świadomośc, to większa radość istnienia… nic dodać, nic ując

    pozdrawiam bardzo serdecznie

  18. arvedui powiedział/a

    jak więc określić poziom praludzki? mamy historię oficjalną – ewolucję.
    mamy tez nieco alternatywnych ujęć, np. ujęcie “annunaki”.
    w dawnych czasach, Ziemia była zasnuta mgłą, a ludzie żyli w jedności z Gają.nie znali mowy,ale ich umysły współgrały ze sobą i z przyrodą.Ziemia ich żywiła dając im stare i chore zwierzęta, dojrzałe owoce i nasiona. ludzie byli rozwinieci duchowo i kulturowo, czcili Ziemię, uprawiali proste sztuki.
    po przybyciu przybyszów ludzie poznali “dobre i złe”,mowę,wojnę,technikę…

    jak więc odnieść teorię etapów do tej teorii?
    fakty są takie, że teoria pracywilizacji ma na obecną chwilę więcej dowodów,ale załóżmy koegzystencję tych dwóch poglądów.czy faktycznie Ci ludzie byliby tacy prymitywni, zyjąc ze zwierzętami?

    kolejną słabością tej teorii jest to, że zakłada rozwój w jednym kierunku. nawet jeśli przedstawić rozwój na jednym kierunku jednej osi (chociaż też dlaczego nie wiele kierunków), to dlaczego nie można założyć przeciwnego zwrotu rozwoju?
    jak dualizm astrologicznych interpretacji – można się rozwijać w stronę pozytywną jak i negatywną.

    nie jest to pogląd odosobniony,że rozwój negatywny, to zło, ale nadal to rozwój.
    jeśli przyjmiemy wizję manichejską za prawdziwą (patrząc na świat nie jest to nieprawdopodobne), to dusza może stać się w rozwoju czempionem światła jak i ciemności, ponieważ możliwość faktycznego WYBORU jest konieczna do prawdziwego rozwoju.

    istnienie zła i dobra przeciwstawia się istnieniu tylko skali dobra (mało dobra, dużo dobra), jednak wydaje się, że aby świat był w rzeczywistej równowadze, skala powinna obejmować “obie strony”.

    również dlatego niechętny jestem wartościowaniu dusz na “klasy” i poziomy czy też “wiek”. są to sprawy czysto teoretyczne.tak naprawdę nikt nie wie jaki kto ma wiek, nawet Ci,którym się wydaje że wiedzą.
    więc i kolejna teoria:
    czy nie można by potraktować “skali” rozwoju czakr, jako powiedzmy, zespołu suwaków, tylu ile czakr. każdy ze skalą, od zła do dobra, do tego zero.doświadczenia w sferze kolejnej czakry pozwalają przesuwać suwaki w lewo lub prawo, zło lub dobro.
    jak w takim wypadku nazywać dusze? czy bliżej końca drogi będzie ta, która konsekwentnie dążyła na jedną stronę skali?
    czy starsza i bardziej doświadczona będzie ta pośrodku skali, która spędziła czas próbując różnych doświadczeń i wyborów?
    czy też może ta dusza odpadnie na końcu ponieważ “nie będzie ani zimna ani gorąca”, jako rzekł J.Ch. ?

    gdybanie…gdybanie…i jeszcze raz gdybanie ;)

  19. astromaria powiedział/a

    1. Jeśli ci się te mapy nie podobają, to ich nie czytaj i nie stosuj. Na razie jest tu tylko wstęp, więc jeszcze żadnych konkretów nie napisałam.

    2. Ziemia nie jest jedyną planetą, na której odbywa się rozwój. Żyją tu te dusze, które mają do przerobienia lekcje, które są właściwe dla tej planety i dla tego czasu. Annunaki w tym nie przeszkadzają, bo są częścią jakiejś wersji tej rzeczywistości.

    3. Ja nigdzie nie używam ocen “dobry – zły”, “pozytywny-negatywny” ani “prymitywny”. Nawet nie wiem, co to jest takiego.

    4. Żyjemy w strefie wolnej woli i podobnie jak Lucyfer, wspaniały, światły i mądry, mamy prawo i możliwość się rozwijać bądź zwijać, a nawet upaść na samo dno.

    5. Teoria jak to teoria – każda ma swoje słabości. Gdyby ich nie miała, nie byłaby teorią. W końcu to, co wymyślili najwięksi święci religii zwanej nauką (Darwin i Einstein) to też tylko teorie.

    Amen.

    Postulujesz, żebym przestała zajmować się tym tematem? I to zanim jeszcze cokolwiek konkretnego tu napisałam? Ciekawe, skąd taka wrogość do tego tematu?

  20. Ramosz powiedział/a

    Arvedui poruszył fajną kwestię, a mianowicie jest faktycznie tak, że mimo wszystko – niewiele wiemy. Bycie ’starą’ duszą (lub jak kto woli kimś, komu świat nie wystarcza, czuje, że chodzi o coś więcej i poszukuje) nacechowane jest przede wszystkim desperackim głodem wiedzy. Wiedzy, którą ciężko zdobyć będąc ograniczonym w tej materialnej klatce. Nie wiem, na ile dokładne są channelingi; mnie najbardziej jakoś pasuje Michael, może dlatego, że z tym przekazem zapoznałem się zanim w ogóle poznałem pojęcia o których w tym wątku dyskutujemy. Przeczytałem te teksty i aż mnie zmroziło, bo miałem wrażenie że ten, kto to napisał momentami zna mnie osobiście. Dlatego też uznałem wiarygodność tych przekazów za DOŚĆ prawdopodobną. Aż tyle i zarazem tylko tyle.

    Natomiast co do samych map świadomości, można się zdecydowanie zgodzić z jednym: rozwój rzeczywiście nie następuje skokowo i faktycznie jest takie wzajemne ‘przenikanie’ się poziomów. Doświadczone osobiście.

  21. astromaria powiedział/a

    Michael jest fajny. Zerkam do niego pisząc swoją wersję map :)

  22. Gall powiedział/a

    Właściwie to też mam wątpliwości. Skąd wiadomo, że rozwoju duszy coś lub ktoś nie przyspieszy i pewnych etapów się nie przeskoczy?
    Dlaczego absolut stworzył dusze, które są niedoskonałe, jak to możliwe? Czy to nie jest marnowanie czasu, przebywanie drogi tam i z powrotem?
    Parę razy widziałam jak wróżki z nieskrywana rezygnacja mówiły do klienta, pan/i jest młoda duszą, wielka droga przed panem…
    A z błyskiem radości stwierdzały: stara i mądra dusza z pana…
    Chyba każdy chce się zaliczać do drugiej grupy.
    Wreszcie stara dusza w każdym wcieleniu nabroiła, jak coś takiego kwalifikować. Jest to rozwinięte duchowo, czy nie?

  23. Gall powiedział/a

    Ramosz a może polecisz dobra stronę z przekazami Michaela?

  24. Ramosz powiedział/a

    @Gall: OK, podaję parę linków:

    http://www.michaeleducationalfoundation.com/content/view/58/74/
    http://www.mef.to
    http://www.michaelteachings.com (klasyka)

    A tu nawet coś w stylu Michaelowego Goldenline :)

    truthloveenergy.ning.com

    “Skąd wiadomo, że rozwoju duszy coś lub ktoś nie przyspieszy i pewnych etapów się nie przeskoczy?” – według Michaela pośpiech nie ma znaczenia, gdyż nie o szybkość jako taką tutaj chodzi. Prędzej o pełne zrozumienie i dokładne przerobienie materiału. Można coś przeskoczyć, ale potem trzeba zapewne powrócić do tego zaległego tematu. Coś jakby odrabianie warunku z IIgo roku kiedy już powinno się mieć absolutorium :)

    “Dlaczego absolut stworzył dusze, które są niedoskonałe, jak to możliwe? Czy to nie jest marnowanie czasu, przebywanie drogi tam i z powrotem?” – a może było to jego zamierzenie? Może całym sensem tej zabawy jest właśnie dążenie do doskonałości na drodze pełnej upadków i powrót do domu (źródła)?

    “Wreszcie stara dusza w każdym wcieleniu nabroiła, jak coś takiego kwalifikować. Jest to rozwinięte duchowo, czy nie?” – Michael nawet wspominał o tym, że młoda dusza może być współczująca, a stara przeciwnie – złośliwa i paskudna. Chyba trzeba mieć też na uwadze, że nasza osobowość w danym życiu a dusza stojąca za tą osobowością to dwa odrębne zagadnienia.
    W przypadku duszy starej może się zdarzyć w życiu, że osobowość raptem przestaje mieć cokolwiek do powiedzenia i człowiek ma wrażenie, że coś nim ‘kieruje’. A to rozwinięta dusza może przejąć kontrolę nad osobowością i nie pozwalać na realizację ‘zachcianek’ tejże osobowości, jeśli kłócą się one z misją duszy w danym życiu.

    A co do przykładu tych wróżek to aż się prosi pytanie: czy będąc dajmy na to w IV klasie liceum uważamy się za lepszych od tych, którzy są w II klasie podstawówki? Ekstremalnie rzadko może i tak, ale najczęściej po prostu wcale nas to nie interesuje. Szykujemy się do matury i przypominamy sobie co to ‘Kordian’, a w tym samym czasie Jasio z drugiej klasy zwyczajnie uczy się tabliczki mnożenia.

  25. Ramosz powiedział/a

    @Gall: OK, podaję linki raz jeszcze. Podawałem przed momentem, ale komentarz chyba wcięło, a szkoda, bo się trochę rozpisałem.

    http://www.michaeleducationalfoundation.com/content/view/58/74/
    http://www.mef.to
    http://www.michaelteachings.com (klasyka)

  26. Ramosz powiedział/a

    @Gall: OK, podaję parę linków:

    http://www.michaelteachings.com (klasyka)
    http://www.michaeleducationalfoundation.com
    http://www.mef.to

    Nie wiem co się stało wczoraj wieczorem, ale napisałem już dwa komentarze
    odnośnie tych linków i je najzwyczajniej ‘wcięło’ :-/ Szkoda, bo się trochę tam rozpisałem.

  27. astromaria powiedział/a

    Komentarze się znalazły – znowu w spamie. Jeśli jest kilka linków, to WordPress wywala to do spamu, a ja nie zawsze to zauważam, bo to wymaga grzebnięcia w panelu administracyjnym. Jeśli więc komuś coś zniknie, proszę pisać (albo cierpliwie czekać).

  28. astromaria powiedział/a

    @ Gall: “Dlaczego absolut stworzył dusze, które są niedoskonałe, jak to możliwe? Czy to nie jest marnowanie czasu, przebywanie drogi tam i z powrotem?” – Absolut daje szansę każdemu. Starohinduskie porzekadło mówi: “Bóg śpi w kamieniu, oddycha w roślinie, śni w zwierzęciu i budzi się w człowieku”. Znaczy to, że nawet kamień ma duszę. Ale jaka to może być dusza? Musi być prawdziwie kamienna. Duszę mają rośliny, owady, zwierzęta – wszystko, co istnieje na ziemi. Są duszyczki maleńkie i są dusze wielkie. Gdzie dusza ma się uczyć, jeśli nie w procesie życia na ziemi? Zanim maleńka muszka zmądrzeje na tyle, żeby napisać wielkie dzieło filozoficzne musi upłynąć trochę czasu, czyż nie? Ale czy to znaczy, że dusza muszki jest niedoskonała? Ja nie wiem.

    “Parę razy widziałam jak wróżki z nieskrywana rezygnacja mówiły do klienta, pan/i jest młoda duszą, wielka droga przed panem…
    A z błyskiem radości stwierdzały: stara i mądra dusza z pana…” – oj, a kto powiedział, że panie wróżki są mądre? Wróżbiarstwem rzadko parają się istoty oświecone, a jeśli już to robią, to nie przepowiadają przyszłości i nie podejmują za nikogo decyzji, lecz starają się skłonić klienta do myślenia i wzięcia odpowiedzialności za własne życie. Zerknij sobie do tekstu “W co grają astrolodzy”. W podobne rzeczy grają też wróżki.

    “Wreszcie stara dusza w każdym wcieleniu nabroiła, jak coś takiego kwalifikować. Jest to rozwinięte duchowo, czy nie?” – stare dusze mają za sobą wiele wcieleń, więc jeśli idą drogą światła, miały też dużo czasu, żeby zrozumieć i skorygować swoje błędy. Nigdzie nie jest jednak powiedziane, że stare dusze są dobre i miłe. Channelingi mówią o istotach bardzo wysoko rozwiniętych i wyjątkowo wrednych. Podobno naszą planetą rządzą tacy właśnie “przyjemni” kolesie.

  29. astromaria powiedział/a

    Ciąg dalszy jest pod linkiem, znajdującym się na końcu “Wstępu”.

  30. maszowa powiedział/a

    Mój komentarz (do map świadomości na blogspot) też wylądował w spamie :) ). A był całkiem grzeczny :) )).
    Kiedyś, dawno temu, bo jeszcze pod koniec grudnia, napisałam do Ciebie maila, który “przepadł w otchłani”. Może to wtedy gmail potraktował mnie jako wroga, bo w tytule napisałam “zamiast komentarza na blogu”, co mogło go zmylić. Szczerze mówiąc, wcale mnie to nie ucieszyło.

  31. astromaria powiedział/a

    @ Maszowa – na to, co ląduje w spamie nie mam wpływu, ale co jakiś czas tam zaglądam i jeśli nie jest to spam, to wyciągam i przywracam. Jeśli chodzi o blogspot to tam są inne zasady. Tam moderuje się każdy (lub żaden, zależnie od ustawień) wpis. Twój (jeśli się nie ukazał) wyleciał w jakieś buraki, bo nie otrzymałam powiadomienia o konieczności jego zatwierdzenia. W panelu administracyjnym też go nie ma.

    Co do maila – faktycznie, dostałam, ale nie odpisałam od razu, a potem zapomniałam. Dziś ci odpiszę.

  32. toze powiedział/a

    Analizując swoje podejście do życia – po przeczytaniu ” Wstępu…” – doszedłem do wniosku, że nie wiem kim jestem. Chyba za dużo jest we mnie sprzeczności.
    Szukam kogoś, kto byłby w stanie wytłumaczyć mi, już nie kim jestem, ale co się ze mną dzieje. Prawdę mówiąc jestem zdesperowany, a nie znalazłem do tej pory nikogo kto byłby w stanie mi pomóc.

  33. astromaria powiedział/a

    Nie należy się zastanawiać nad sobą, bo od tego można zwariować. Po prostu żyj i staraj się być kimś dobrym i mądrym. Czytaj, myśl, ale nie przesadź z tym wszystkim, bo od nadmiaru myślenia przepalą ci się “bezpieczniki” w mózgu.

    Nie licz też na to, że ktoś z zewnątrz ci pomoże. Prawdopodobnie wpadłeś w kryzys tożsamości, związany z przechodzeniem na wyższy poziom duchowy. Najpierw musisz zdemontować swój dawny system przekonań, a dopiero potem możesz budować nowy. Taka przebudowa zawsze wywołuje poczucie walenia się całego świata oraz poczucie braku gruntu pod nogami. Człowiek po prostu przestaje wiedzieć, kim jest. Nie przerażaj się tym, potraktuj to ze spokojem. A jeśli jest bardzo źle, zainteresuj się duchowym uzdrawianiem. Musisz pomóc sobie sam. Tylo taka pomoc jest skuteczna i bezpieczna.

  34. Ramosz powiedział/a

    ‘Musisz pomóc sobie sam. Tylo taka pomoc jest skuteczna i bezpieczna’ – prawda. Jest to potwierdzenie tezy, że w najważniejszych momentach życia człowiek jest zawsze sam. I pomyśleć, że katolizm zawzięcie tępi indywidualność jako ‘grzech’, hehe. Faktycznie w tym szaleństwie wytwarzania mentalności stada jest metoda.

  35. toze powiedział/a

    Jak mam pomóc sam sobie, skoro nie mogę za bardzo się nad sobą zastanawiać? Mówimy tutaj o bardzo delikatnym wyważeniu, czy subtelnym paradoksie?
    Nie wiem jak się objawia kryzys tożsamości, ale czuję się tak jakby conajmniej jeszcze dwie inne osoby dołączyły do mojej świadomości. Nie słyszę żadnych innych głosów, to dotyczy emocji i sposobu odbierania rzeczywistości, a tą –
    i tu jest cała checa – widzę w dwojaki sposób.Jest tak, jakby zaraz obok był zupełnie inny świat, a ja będąc w obu tak naprawdę nie należałbym do żadnego
    z nich. Jeżeli to jest ten kryzys to mam pecha ponieważ to co Wam opisałem odczuwam odkąd tylko sięgnę pamięcią.
    Jednak, jestem Wam wdzięczny za pomoc i radę.

    Każda religia nakazuje i zakazuje, mówi, jak powinno się żyć, każdą z nich stworzył człowiek i człowiek interpretuje ją dowolnie, choć zawsze subiektywnie, czasem nawet w fanatyczny sposób.
    Miałem kiedyś przyjemność i nieprzyjemność zarządzania grupą osób ( kilkadziesięt “sztuk” ), po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że ludzmi trzeba manipulować jeżeli chce się osiągnąć zamierzony cel. W pewnym momencie pojawia się kilka silnych osobowości, które oczywiście wzajemnie zaczynają się wyniszczać. Dlaczego? Chęć dominacji OCZYWIŚCIE. W żaden sposób nie można ich zmusić do wzajemnej współpracy – ze względu na szacunek do każdej osobowości nigdy nikogo do niczego nie zmuszam – zatem; rozdzielam pracę, tworzę podzespoły, dobierając ludzi odpowiednio do ich charakteru i doświadczenia. Czy tego chcę czy nie muszę ich segregować i chociaż brzmi to bardzo przedmiotowo, zaszufladkować w pewnych dziedzinach. Wszystko po to by osiągnąć pewien cel.
    Jeżeli przełożyło by się to na skalę globalną… cóż wystarczy uruchomić wyobraźnię, ale wtedy nasuwa się samoistnie jeden wniosek, o którym już pisałem; światem rządzą dwie może trzy osoby i nie jest istotne kim one są, ale jaki mają cel.

  36. astromaria powiedział/a

    Bardzo możliwe, że żyjesz w totalnym kryzysie tożsamości. Dla człowieka z trzech pierwszych poziomów istnienia wszystko jest jednoznaczne i oczywiste. Dla niego świat jest czarno-biały i nie ma żadnych odcieni. Jest więc zintegrowany psychicznie i wydaje się albo bardzo “zdrowy”, albo przeciwnie – przejawia objawy psychopatii (ale tego zwykli ludzie nie są w stanie zobaczyć, oni postrzegają go właśnie jako doskonale zintegrowanego). Kiedy wchodzisz na wyższy poziom nagle wszystko staje się niejednoznaczne, względne i niepewne. Człowiek tu nie ma gruntu pod nogami. I uwaga: widzi wszystko raz tak, a raz inaczej. Będzie się tak chwiał, aż w końcu stworzy nowy model świata. Oby tylko ten model nie stał się ortodoksyjny (skrajny), bo wtedy ten człowiek spadnie piętro niżej w rozwoju. Postaraj się stanąć w środku, nie dawaj się uwieść żadnym skrajnym poglądom, a zobaczysz, że złapiesz grunt. Staraj się dostrzegać jednocześnie obie strony przeciwstawnej rzeczywistości i tłumacz sobie, że żadna ze skrajności nie jest właściwa.

    Co do religii: wszystkie zostały stworzone przez ludzi. I to przez ludzi z 3 pierwszych poziomów. Dlatego religie pełne są dogmatów i nieprawdziwych nauk. Zakazują i nakazują, bo są przeznaczone dla ludzkiej owczarni. Dla przebudzonych ludzi się nie nadają.

    Odrzuć zakazy i nakazy, bo one też reprezentują skrajności i stań w środku, a potem spytaj swojego serca, co ci podpowiada. Sam najlepiej wiesz, czego potrzebujesz i którą drogą wędrować. Nie przejmuj się lamentami tych, którzy cię nie rozumieją. Skupiając się na swoich kłopotach i wadach tylko je powiększasz. Więc skup się na zaletach.

    Jeśli masz pecha kierować dużym zespołem, to ci współczuję. Ale nie miej dla tych ludzi specjalnie litości – oni rozumieją tylko język siły i podporządkowują się liderom.

    Te osoby, które rządzą światem mogą się mocno rozczarować tym, co je czeka. Jak pokazało życie (a właśnie o tym piszę) ludzka owczarnia nie jest wcale tak uległa, jak im się wydawało. Jeszcze trochę, a pokaże im figę.

  37. toze powiedział/a

    Według Ciebie Mario, mam zatracić współczucie i zrozumienie dla drugiego człowieka? To jest taka moja mała owczarnia. Nawet ci, do których przemawia
    ” język siły” szanują mnie, bynajmniej nie dlatego że tej siły używam. Pokazałem im tylko, że dla mnie też są ludźmi, to takie proste.
    Czuję mały podstęp.

    Jestem przekonany, że ludzka owczarnia ( spodobało mi się to porównanie i zaraz wyjaśnię dlaczego ), mimo wszystko, nie dorosła do tego by komukolwiek pokazać figę. Zrobi to na pewno, ale jeszcze nie teraz.

    Kiedyś zapytałem się babci, jakim cudem wytrzymała z dziadkiem tyle lat ( ponad czterdzieści ) i nadal się kochają? Babcia wyciągnęła wtedy z szuflady starą książkę ” Tresura owczarków niemieckich ” i z uśmiechem powiedziała -” Trzeba tylko umieć czytać”.

    Moja dusza, cóż… coraz bardziej odczuwam chęć samotności, odizolowania się, odpoczynku. Nie wydaje mi się żebym popadał w skrajności, szukam raczej punktu odniesienia, ale faktycznie ( i tu chylę głowę ), nic na siłę.

    pozdrawiam.

  38. eliszka powiedział/a

    Toze, nie wiem w jakim wieku jesteś, wyczuwam w tobie młodego człowieka.
    Napisałeś… ‘wyczuwam w sobie chęć samotności, odizolowania się odpoczynku’… Wiesz, jeżeli tylko masz warunki ku temu, by nie zaburzyć funkcjonowania w zawodzie, rodzinie, to to jest alternatywa.
    Ja swoją introwertyczność mam zapisaną w gwiazdach i dopóki tego nie zrozumiałam i nie zaakceptowałam czułam się źle. Teraz/ fakt, emeryturka, cisza, spokój/, czuję się ze swoją samotnością znakomicie, kontakty, przyjaźnie to małe świętowania są, bo wychodzę do ludzi świadomie i z generalnie dobrym nastawieniem.
    Nie rusza mnie inny ‘ światopogląd’ i odmieny od mojego sposób na życie inych ludzi, znajomych, rodziny.
    Przyjaciół mam o ‘ podobnych wibracjach’, że tak to ujmę, i to jest to prawdziwe świętowanie, a że nie mam ich po sąsiedzku ani w pobliżu, tylko trochę dalej, też ma to dobre strony. W ogóle doszukiwanie się dobrych stron w różnych doświadczeniach jest znakomitą opcją.
    Mimo sporej pracy nad sobą nie okiełznałam swojej rogatej duszy i ‘potrafię’ jeszcze wyrządzić krzywdę pochopnym komentarzem, ale po czasie, na szczęście potrafię to dostrzec i przeprosić i staram się wyciągać wnioski na przyszłość, choć to trudne jest.
    Toze, spoko, będzie dobrze. Nie ma cudu rozwoju skokowego, to przenikanie, naszego złego i dobrego na bieżąco, pomalutku, jak człowiek się pilnuje jest coraz lepiej, a najważniejsze w tym, by nie napinać się, nie ubolewać i karać, tylko z pogodą ducha podchodzić do siebie i ludzi i zachować radość życia. Dla mnie to jest absolutnym priorytetem i punktem odniesienia, i codziennością.
    Wiem, że od trudniejszych i nieprzewidzianych sytuacji nikt i nic nas nie uchroni i wtedy trzeba zachować rozsądek i ten wypracowany spokój i równowaga tylko pomogą, na pewno nie zaszkodzą.
    Mam dość sceptyczny stosunek do afirmacji pozytywnych, ponieważ to działanie wyznacza nasz los, ale spojrzenie pogodne nie szkodzi na pewno.

  39. astromaria powiedział/a

    @ Toze: współczuj, ale nie wpadaj w sentymentalizm. Na tym polega różnica.

  40. toze powiedział/a

    Dziękuję Eliszka, za słowa otuchy, na pewno skorzystam z kilku rad.

    Mario, wiem o czym mówisz, po prostu trochę mnie zaskoczyłaś.

    Zdaję sobie jednak sprawę, że swoją osobą absorbuje towarzystwo, może nawet zniechęcam, dlatego dość już o mnie, chyba znalazłem to czego szukałem.

    Sprostowanie do babci; żeby było jasne, potrafię odróżnić owczarka od owcy, a tym bardziej od barana. Miałem na myśli tresurę i jej skuteczność w codziennym życiu.

  41. annaw powiedział/a

    Toze, bardzo się cieszę, że poruszyłeś ten temat.
    Wasza konwersacja (tzn. Twoja, Marii i Eliszki) uświadomiła mi, że coś podobnego przeżywam i jest podpowiedzią jak sobie z tym poradzić.

    Pozdrawiam gorąco

  42. toze powiedział/a

    Mario, poniważ jestem laikiem i nie poruszam się w świecie ezoteryki ( nawet nie raczkuję ), powiedz, czy jest możliwe żeby człowiek był “odbiornikiem” ludzkich emocji na tyle, by mógł widzieć o czym dana osoba myśli? I jeszcze, czy wahadełko można zrobić samemu, czy też musi być dopasowane w jakiś szczególny sposób?

    Annaw, jestem ciekawy jak sama dajesz sobie z tym radę?

  43. astromaria powiedział/a

    Człowiek (co niektóry, bo na szczęście nie każdy) jest w stanie czytać ludzkie nastroje oraz myśli, ale moim zdaniem nie ma czego zazdrościć, bo to bardzo męczące. Potrafią to niektóre osoby, mające jakiś ważny sygnifikator w znaku Ryb lub ci, którzy mają dużo żywiołu wody w horoskopie. Ale takie rzeczy mogą się zdarzyć spontanicznie każdemu, przynajmniej raz w życiu.

    Wahadełko możesz zrobić z obrączki, gwoździa lub czegokolwiek, co da się przywiązać do sznurka. Jednak są wahadełka specjalistyczne, o szczególnej wrażliwości lub nietypowym przeznaczeniu (np. do diagnozowania i uzdrawiania) i te powinny być zrobione przez fachowca.

  44. toze powiedział/a

    Czy trzeba mieć do tego jakieś predyspozycje?

  45. astromaria powiedział/a

    Pytasz o wahadełko? Jakieś trzeba mieć. To jak z muzyką: śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Ale nie każdy nadaje się do opery. Niektórzy mogą się produkować tylko u cioci na imieninach, a niektórzy wcale. Są też tacy, którym słoń na ucho nadepnął i ci ogłaszają wszem i wobec że wahadło nic nie wykazuje. Wiadomo: ślepy kolorów nie zobaczy.

    Są metody badania wrażliwości radiestezyjnej, ale to może zrobić fachowiec. Chociaż, jakby poszukać w sieci, to może są jakieś testy.

  46. toze powiedział/a

    Jeżeli wahadełko odpowiada na zadane w myśli pytanie, jeśli chwilami “szaleje” lub odchyla się i “czeka” … na pewno wiesz o czym mówię, czy to znaczy, że mogę ” zacząć śpiewać”?

  47. astromaria powiedział/a

    Przypomniało mi się, że jest takie proste ćwiczenie: weź 3 jednakowe pudełka, np. od zapałek, do jednego włóż np. monetę (albo cokolwiek innego) i poproś kogoś z domowników, żeby pomieszał pudełka tak, żebyś nie wiedział, w którym jest moneta. Lepiej niech ta osoba wyjdzie potem z pokoju, żeby nie mogła ci telepatycznie lub mową ciała podpowiadać, gdzie schowany jest ten “skarb”. Spróbuj przy pomocy wahadła odkryć, w którym pudełku jest ta moneta. Jeśli trochę to poćwiczysz i okaże się, że bez trudu ją znajdujesz, to znaczy, że masz talent.

    Potem możesz szukać tą metodą (lub różdżką) przedmiotów ukrytych gdzieś w pokoju.

  48. toze powiedział/a

    Jestem zodiakalnym lwem. Czasami wyczuwam nastroje, czasami widzę obrazy, czasami mam sny, które się sprawdzają. Dowiedziałem się od jakiegoś medium, że opiekują się mną trzy dusze, które kiedyś chciały mi pomóc a teraz czerpią
    ode mnie energię. Nigdy z nikim nie rozmawiałem na podobne tematy, kiedy odwiedziłem Twoje strony, poczułem się jak pęczniejący balonik, który niestety eksplodował.
    Z wyrazami współczucia
    Nemo

  49. astromaria powiedział/a

    Lew czasem się nadyma aż do rozpęknięcia. Ognistym Strzelcom też się to zdarza. Taka jest cecha ognia. Skorpiony robią dziurki w balonikach, bo mają żądło. Mam nadzieję, że to nie ja rozpękłam twój balonik. I nie rozumiem, komu współczujesz – sobie? Zatkaj dziurkę, przez którą uszło powietrze, a następnym razem nadymaj się ostrożnie i z umiarem, żebyś znowu nie pękł.

    Co do tych dusz – dlaczego nagle przeszły na ciemną stronę mocy? Jeśli chcesz im pomóc (w ramach spełniania dobrych uczynków) przekonaj je, żeby przeszły do światła. Wytłumacz im, że tam jest ich miejsce i że będzie im tam lepiej. Jeśli będziesz przekonujący, to sobie pójdą, co wyjdzie na dobre zarówno im, jak i tobie.

  50. toze powiedział/a

    Mario, jeśli chodzi o dusze, chyba nie wiem jak należałoby z nimi rozmawiać, nie wiem nawet czy coś takiego jest możliwe { trzy dusze ? ).

    Kwestia nadymania: miałem na myśli ilość pytań, a nie ego.

    Dziękuję za podpowiedzi i poczucie humoru.

    Pozdrawiam

  51. Gall powiedział/a

    w kwestii technicznej, jak się powinno odprowadzać dusze?

  52. astromaria powiedział/a

    Podobno jest to dość proste. Ja nie próbowałam, bo nie miałam z nimi problemu, ale można z nimi po prostu pogadać. W moim wpisie o egzorcyzmach jest opis. Innym sposobem jest napisanie listu do dusz. Ja bym to zrobiła korzystając z komputera. Napisałabym do nich list z wyjaśnieniem, że zmarły i że są duszami, a nie ludźmi i że ich miejsce jest w zaświatach. I że tam jest dobrze, że nie ma piekła, że na pewno ktoś po nie wyjdzie i je odprowadzi na drugą stronę. Jeśli masz książki Monroe lub Moena to tam możesz przeczytać więcej.

  53. toze powiedział/a

    Ok. Mario, jeżeli nie chcesz mnie widzieć, powiedz wprost, nie będę miał do Ciebie żadnych pretensji.

    List można nadać na poczcie, czy wysłać faksem?

  54. astromaria powiedział/a

    List wysyłasz mentalnie ;)

  55. toze powiedział/a

    Czy to jest ten moment kiedy powinienem poczuć się bardzo malutki?

  56. annaw powiedział/a

    Toze: czy sama daję sobie z tym radę? Hm, różnie to bywa, raz myślę że już wiem o co chodzi, a innym razem kręcę się w miejscu. W odkrywaniu świata i ludzkiej natury bardzo pomaga mi blog Marii, gdy mam chwilkę to tu jestem , żałuję tylko, że z różnych względów (głównie czasowych) nie mogę czynnie uczestniczyć w bardzo ciekawych i fascynujących dyskusjach.
    Wracając do pracy nad sobą, od dwóch miesięcy spotykam się z ludźmi, którzy podobnie jak ja chcą zgłębić cud naszego istnienia, na zajęciach prowadzonych przez Anię i Marka Taranów (są założycielami Akademii Psychologii Alternatywnej). Jest to ciekawa podróż po naszych mocach i słabościach, to niesamowite jak wielką posiadamy potęgę, problem tylko że wiedzieć to jedno a poczuć ją to drugie.

    Powodzenia z wahadełkiem

  57. eliszka powiedział/a

    Gall, po zastanowieniu, postanowiłam napisać, że mam modlitwy, egzorcyzmy, odprowadzania dusz.
    Gdybyś chciał mogę ci przesłać. Uczestniczyłam w warsztatach, na których nauczyłam się wiele praktycznych i bardzo pożytecznych ‘przedsięwzięć duchowych’/ tak to ujmę/.
    Mam modlitwy, ale pierwszą i zasadniczą sprawą przy podjęciu jakiejkolwiek inicjatywy tego rodzaju jest szczera intencja wybaczenia, rozliczenia, uwolnienia od ‘węzłów’ energetycznych / nici Aka, po życiowych doświadczeniach często już ’sznurów’ i z miłością odprowadzenie duszy na stronę światła, z wiarą, że niesiesz jej pomoc i uwalniasz od niej siebie.
    Bo to nie jest dobra sytuacja, ani dla tej duszy ani dla jej nosiciela.
    Myślę, że gdybym nie wykonała pracy w tym temacie moje dawniejsze problemy psychiczne kosztowałyby mnie o wiele więcej wysiłku i nie jestem pewna czy efekty byłyby takie, że dzisiaj cieszę się każdym dniem i doceniam w życiu to co ważne, odrzucając z gruntu spam psychiczny.

  58. vortex powiedział/a

    dzisiaj cieszę się każdym dniem i doceniam w życiu to co ważne, odrzucając z gruntu spam psychiczny

    Dałbym wiele za taki filtr psychicznego spamu… :)

  59. eliszka powiedział/a

    Vortex, nie da się kupić, nabyć, załatwić.
    Wiesz dobrze, że to jest uważność siebie, na początku troszkę na zasadzie reżimu i trzymania batu nad sobą, do czasu, aż wejdzie nam w nawyk świadome eliminowanie owego śmiecia psychicznego.
    Jeszcze będziemy się wściekać, buntować, cierpieć, ale to jest wpisane w normalne życie. Powrót do równowagi, na wypracowane pozycje jest łatwiejszy i ugruntowuje.
    Nie przesadzam. I to jest przyjemne. A nawet coraz bardziej cieszy. Nie trzeba już od nowa drążyć tylko wejść z powrotem na swoją prostą.

  60. toze powiedział/a

    Annaw, dziękuję.

    Eliszka, czy wiesz w jaki sposób można sprawdzić… czy faktycznie ci “opiekunowie” istnieją?

    Mario, oprócz żądła skorpiony posiadają również mocny pancerz ( totalna kompromitacja, sorry )

  61. eliszka powiedział/a

    Nie, ja takiej wiedzy nie mam.
    Mnie o tym powiedział jasnowidz, ale… jeżeli nie jesteś do końca sobą, jeżeli czujesz w sobie jakby dwie osobowości, masz problemy z integracją psychiczną, to mogą być symptomy wskazujące.

  62. vortex powiedział/a

    @Eliszka
    Czy w swojej drodze korzystałaś może z pozycji książkowych, które szczególnie mogłabyś polecić? Ja przykładowo, bardzo cenię sobie książki Coveya, dzięki nim spojrzałem na swoje życie z innej perspektywy i w bólach zacząłem wdrażać w życie pewne zasady psychicznej higieny.

  63. eliszka powiedział/a

    Vortex, chyba jednak nie o to chodzi żeby wdrażanie tych zasad odbywało się w bólach.
    Nawet najmniejsza wygrana nad sobą i swoimi słabościami powinna być dostrzeżona i nagrodzona. To nie jest spacerek tylko bieg z przeszkodami, ale każdy ‘przeskok’, a nawet próba przeskoczenia niech cie cieszy. To nic, że cofnie się człowiek jeszcze nie raz i będzie się przyłapywał na podobnym myśleniu i zachowaniu. Sama świadomość ‘powtórki z rozrywki’ jest wpisana w ten proces i nie wolno się załamywać, wątpić, tylko wstawać na nowo i iść do przodu. Każda wpadka niech będzie tylko nauczką. I do przodu.
    To czego nagromadzimy w sobie przez dobrych kilkadziesiąt lat nie da się wytrzebić przez kilka przedsięwzięć, to też jest proces, powolny, lecz skuteczny.

    A lektury, było ich dużo…
    Aleksandra Lowena ” Duchowośc ciała’, J. Marphy i jego książki, A.de Mello. Od Mangino, S. Germein ‘ Złota Księga’, Eugeniusz Fajdysz, L.Hey i wiele innych
    Czytałam sporo, ale dopóki nie zrozumiałam, że samo czytanie mądrych książek i słuchanie mądrych rad nie daje zbyt wiele bez wdrażania w praktyce, stałam w miejscu.
    życzę powodzenia

  64. Gall powiedział/a

    Eliszka jeśli możesz to proszę prześlij, na mail wader79@o2.pl Dziękuję z góry :)

  65. astromaria powiedział/a

    Jest kolejny odcinek “Map”, czyli ośrodek III, zapraszam!

  66. Lidia powiedział/a

    Zauważyłam, że jest nowy odcinek :) nawet go przeczytałam :) )
    Takie się mi pytanie nasuwa – czy na tym etapie nic pozytywnego się nie dzieje? Chociaż patrząc na ten świat, to mnóstwo na nim takich właśnie trzecioetapowców – fanatycznie przywiązanych do materii i swoich racji.

  67. karuma powiedział/a

    Ja również zauważyłam, bo śledzę tego bloga z uwagą!

  68. astromaria powiedział/a

    Dzieje się o tyle, że ludzie tu zaczynają się uczyć myślenia i gromadzą racjonalną wiedzę. Wiedza raczej nikomu nie zaszkodziła, im jej więcej, tym szersze horyzonty to zapowiada. Ale to zaczyna się dopiero na ostatnim etapie “trójki”. Początek i środek to skrajny fanatyzm.

    Dziś słyszałam takiego typowego przedstawiciela tego etapu w TokFm, gdzie Ewa Podolska zaprosiła specjalistkę od diet, Polkę od lat mieszkającą i pracującą w Kalifornii. Pani ta, opierając się na wieloletnich badaniach naukowych prowadzonych przez jej Instytut mówiła o diecie wegetariańskiej. Z badań wynika, że wegetarianie żyją o 7 do 10 lat dłużej, niż reszta świata. Mówiła też, że lekarze, dentyści ani spece od fitnesu nie mają pojęcia o dietetyce (to samo twierdzą współpracownicy doktora Ratha i wszyscy inni specjaliści od witamin i mikroelementów), więc jeśli ktoś chce wiedzieć,jak się odżywiać powinien skorzystać z rady dietetyka, a nie lekarza rodzinnego. Ale to nie przekonało pewnego pana, który skończył jakąś uczelnię medyczną i chyba jest dermatologiem. Facet tak się rozkrzyczał, że nie było żadnego sposobu, żeby przestał trajkotać. Jazgotał tak praktycznie do końca audycji, przez co przepadła możliwość dowiedzenie się, co jeszcze w tej Kalifornii odkryto. Koszmar. Ci ludzie nie szanują nikogo, bo to co sami wiedzą jest dla nich świętym dogmatem. Nota bene powoływał się na wyniki tylko jednego badania, podczas gdy owa pani miała całe pliki dokumentacji.

  69. astromaria powiedział/a

    :)

  70. arvedui powiedział/a

    2+3 = Patrick Bateman, american psycho, jak żywy. inspiracja książką? ;)

  71. astromaria powiedział/a

    Nie znam człowieka, nie znam książki. Serio. Pierwszy raz słyszę. Posiłkuję się przy pisaniu mapami tego swamiego jak-mu-tam. Widać w.w. facet też z tego korzysta. A, i jeszcze zerkam do mojego ulubionego Michaela Joy’i Pope.

  72. arvedui powiedział/a

    p.s. wywiady z Panią Aleksandrą Niedźwiedzki bywają w TOKFM dość często ostatnio.
    niestety, to radiowy organ gazety, i czasem takie rzeczy się tam słyszy, że aż ręce opadają. ale dobrze, że jest jakieś w miarę słyszalne radio z prawdziwego zdarzenia, a nie kolejna stacja-sieczkarnia mózgów.

  73. arvedui powiedział/a

    American Psycho – kultowa książka Breta Ellisa i znany (choć zdecydowanie słabszy od książki) film. Przedstawia kontrowersyjnie nowy wspaniały świat amerykańskiej klasy wyższej…i jego wybitengo przedstawiciela – Patricka Batemana. ;> w każdym bądź razie – polecam, choć to pozycja raczej rozrywkowa.

  74. astromaria powiedział/a

    Sprawdziłam tego “Amerykańskiego psychola”, pewnie to kultowy film, ale jakoś go przespałam. Niestety, wypożyczalnię DVD zamienili w salon gier, więc pewnie nie wypożyczę :(

    Co do radia, to w nim jest wszystko, od sasa do lasa, można pomieszania zmysłów dostać. Ale np. w czwartek była fajna audycja na temat codexu, a redaktor (Kamil Dąbrowa) wykazał się dużą znajomością tematu. W sumie – czasem mnie zdumiewają in plus.

  75. arvedui powiedział/a

    Książka, film to można na deser. istotą świata przedstawionego są opisy, a te jak wiadomo w filmie się nie zmieszczą ;]
    Radio ma swoje zalety – nie ma to jak wieźć kogoś i zobaczyć jego minę po wysłuchaniu 30 minut audycji o jeżykach ;)
    audycje o Afryce są też całkiem udane, ale politycznie-gospdarczo zmuszają mnie do przełączenia, bo tam jeden pogląd prowadzi monolog zazwyczaj i wieje nudą.

  76. Lidia powiedział/a

    Paweł Kozioł – przedstawiciel trzeciego etapu ;)

    A audycja o jeżykach może być naprawdę ciekawa, tylko niektórzy pewnie nie umieją tego docenić.

  77. karuma powiedział/a

    A ja czuję, że na etapie 3 poziomu (3 czakry) jestem jakąś galaretką. Tzn. tak: nie jestem żadną fanatyczką niczego, nie mam pędu do materialnych bogactw, jestem raczej tolerancyjna, łagodna, najczęściej “wiem, że nic nie wiem”. Naprawdę widzę sporo tych wysokich pozytywów u siebie, bez fałszywej skromności, ale i zakłamania. Ale jednocześnie brak mi ognia, przebojowości, napędu, mocy, uporu. Taki pięknoduch-teoretyk niestety. Da się coś z tym zdziałać?

  78. karuma powiedział/a

    Lidia, też przed chwilą oglądałam;)

  79. Lidia powiedział/a

    Karuma :)

  80. astromaria powiedział/a

    Chyba znów przespałam – kto to jest Paweł Kozioł?

    @Karuma: to może być niedobór lub brak żywiołu ognia w horoskopie. Takie osoby mają karmiczny problem z brakiem życiowego entuzjazmu. Ale na wyższych etapach rozwoju ta “ognistość” zanika z sposób naturalny. Im starsza dusza, tym mniej zapału do praktycznych działań i wyścigu o to, co cenią sobie ci “młodsi”.

    Jeśli to brak ognia, to jest problem. Są metody jego uzupełniania, ale to zawsze jest tak, jakby ktoś chodził na protezie. Niby czasem protezy wydają się lepsze od prawdziwych nóg (jak wiecie nie zezwolono sportowcom bez nóg na start ze zdrowymi zawodnikami, bo na protezach biega się szybciej, hehe), ale jednak prawdziwa noga, to jednak noga, a nie blacha ze sprężynkami.

    Przy braku lub niedoborze ognia zaleca się przebywanie na słońcu, wyjazdy w zimie na południe, jadanie owoców tropikalnych, doświetlanie specjalnymi lampami imitującymi światło słońca (są do kupienia, od takich małych lampek, po takie wielkie i płaskie jak lustro, do powieszenia na ścianie – nota bene, jak zakażą sprzedaży i używania żarówek “edisonek”, co ma nastąpić już we wrześniu, to taka lampa będzie chyba rozsądną alternatywą, właśnie nad tym poważnie myślę). No i zaleca się noszenie na skórze złota, oczywiście, nie radzę tak paradować po mieście, bo mogą ukraść złoto obcinając szyję, na której wisi (matkę mojej koleżanki prawie udusili złotym łańcuchem, jaki miała na szyi, brrr). Zdaje się, że można to też regulować ćwiczeniami jogi.

  81. karuma powiedział/a

    Paweł Kozioł to wójt z serialu “Rancho”. Jedyny polski serial, jaki czasem z przyjemnością oglądam.

    Dzięki za odpowiedź. To może być ten brak ognia, chyba. Kurcze, no to słabo, bo jednak trochę pałeru by się przydało jednak. Muszę się zakręcić koło złotego łańcucha, hehe.

  82. steinbock powiedział/a

    Lidio, wtf is Paweł Kozioł?

  83. Ramosz powiedział/a

    ‘Im starsza dusza, tym mniej zapału do praktycznych działań i wyścigu o to, co cenią sobie ci “młodsi”’ – a poza tym ludzie rzadko kiedy reprezentują jednolity poziom. Sam widzę w swoim otoczeniu osoby będące (z racji posiadanych cech osobowości) na ‘wysokim’ poziomie rowoju, a zarazem mające też cechy charakterystyczne dla poziomów ‘niskich’ (np. zatwardziała religijność, kompletnie odporna na jakąkolwiek argumentację). I tak jest praktycznie z każdym z nas. Michael też coś o tym wspominał – dusza może być stara, a jednocześnie manifestuje wiek młodszy, jeśli ma coś do ‘załatwienia’ na tym akurat poziomie. Przenika się to wszystko kompletnie i bądź tu mądry.

  84. steinbock powiedział/a

    Dzięki! Kiedy pisałam pytanie, odpowiedzi jeszcze nie widziałam.

  85. astromaria powiedział/a

    No tak, bo każdy za nas ma aktywne wszystkie czakry (a przynajmniej powinien mieć), nic więc dziwnego, że ma coś ze zwierzęcia, coś z playboya, coś z inkwizytora itp. Religijność to w ogóle jest ciężka sprawa. Naukowcy ostatnio doszli do wniosku, że człowiek ma wbudowany w geny “moduł religijności”. Chrześcijaństwo bazuje na lęku i posłuszeństwie, a lęk jest bardzo trudno wyleczyć. Jak porządnie wrośnie w duszę, to na wieki.

    Z moich obserwacji wynika, że człowiek najsłabiej rozwija się na pozimomie… (hehe) muzyki. Miłośników muzyki klasycznej można policzyć na palcach jednej ręki, za to disco-polo, tittytainment (pisałam o tym, kto chce wiedzieć o co chodzi, polecam wyszukiwarkę blogową) i biesiadną uwielbiają tłumy. Wystarczy popatrzeć na listy przebojów, żeby się totalnie załamać.

  86. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Bardzo ciekawy opis czakr – poziomów. Aby zrozumieć mechanizm działania czakr i ich pracy dobrze trochę poczytać lub popraktykować z czakramami wtedy można samemu sprawdzić czy to tylko… teoria…
    Nie na darmo uzdrowiciele, bioenergoterapeuci i szamani w różnych kulturach, w dawnych tysiącleciach i dziś nadal praktykują pracę ze swoimi czakramami i czakramami uzdrawianego. Każda czakra symbolizuje określony zakres funkcji organizmu i z tej pozycji można diagnozować problem zdrowotny.
    Człowiek jest tęczą – jeśli spojrzeć całościowo na czakramy. Kolory te symbolizują pewne drgania fal, wibracji, stopniowania natężenia. Wibracje wchodzą w harmonię lub nie… I oto jest ten indywidualny zapis człowieczeństwa, na fali świetlnej wszechświata…
    Stare dusze są nierozpoznawalne dla większości,ich wrażliwość i czucie energetyczne powinno być chronione przed gburami. I najcześciej w wielu przypadkach podejrzewam, chroni stare dusze ich własna niewiedza o samych sobie, że są starymi duszami…
    Bo inaczej stosy ponownie by zapłonęły… Większość nie zawsze posiada ,,rację”.
    Ukrzyżuj – go wołali.
    By, już całkiem znieważyć Jezusa okrzyknięto naród Żydowski wszystkiemu winien…Ech…

    XYZ – Książka ,,Rozmowy z Bogiem” to ciekawa książka,lubię wracać do niej ponieważ działa na mnie terapeutycznie, lecz jaka jest prawda… Przeczytałam trzy(książki) – części(tomy) ,,Rozmów…” parokrotnie i Bóg- istota zwąca się Bogiem sama stwierdziła,że nie należy bezkrytycznie wierzyć w to co przekazuje… pisarzowi, nawołuje do odpowiedzialności za swoje rozumowanie, inspiruje do myślenia nie oceniania.

    Dystans przede…wszystkim dystans…

  87. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Ps;Nie mam czasu pokazywać miejsca, strony(musiałabym szukać) w książce ,,Rozmów z Bogiem”. Ale istota podająca się za Boga pisarzowi, w paru miejscach przedstawia własną samokrytykę, by ukazać się jako Bóg rozwijający i doskonalący się…

  88. astromaria powiedział/a

    Czakry opisałam najkrócej, jak tylko się dało, ale może w przyszłości przyłożę się do tego trochę lepiej. Głównie korzystam z książki o czakrach Sharamon i Baginski, bo jak dla mnie oni najfajniej podeszli do tematu.

    Jeśli chodzi o stare dusze, to myślę, że im musi być ciężko z tym świecie grubych wibracji i (jak to ujęłaś) gburów. Podejrzewam, że to istoty wyjątkowo wrażliwe, którym kontakt z ciężkimi wibracjami musi sprawiać ból. No i fakt, stale są narażone na ukrzyżowanie. To grozi już czwórkom, a co dopiero wyższym wibracjom. Ciężka sprawa.

  89. Nic... nie znacząca powiedział/a

    Opis wyczerpujący, moim zdaniem. Każdy widzi świat przez własny pryzmat. Nie da rady napisać wyczerująco dla wszytkich istot tu na planecie. W czakrach – odpowiednio poziomach – zawarty jest kod dotyczacy cech – zakresu działania np:organów,- ogólnych gatunku ludzkiego. A spektrum widzenia i postrzegania świata poprzez czakramy i poziomy to cecha indywidualna człowieka,dodatkowo… nastroju i sytuacji.

    Doczytałam Astromario o Tobie, że jesteś sympatyczną jedenastką… Kłania się więc w mojej osobie cherlawa Ryba acz… ósemka numerologiczna…Hehe ciekawy zestaw

  90. astromaria powiedział/a

    Cherlawa Ryba, no nie… przecież mówi się “zdrowy jak ryba”, więc gdzie ta cherlawość? Moja koleżanka, również Rybka, mawia zawsze: “są złote rybki, są i piranie” i tu patrzy na mnie strasznym wzrokiem, mając nadzieję, że przestraszy tym nawet Skorpiona.

    Czy 11 są sympatyczne? Może. Obama wygląda na miłego faceta :) Ale to wibracja Urana, a Uran jest rewolucjonistą i nerwusem. Ósemki wręcz przeciwnie, to uosobienie stabilności i trzeźwości w sposobie patrzenia na świat. Mam w rodzinie sporo ósemek. Z jedną przeżyłam nawet 20 lat i gdyby nie ona (a raczej on) to ze swoją niepraktycznością marnie bym skończyła.

    Jeśli chodzi o znak Ryb, to odkryłam, że moi ukochani artyści mają zwykle coś w Rybach, a konkretnie Wenus albo Księżyc.

  91. marcus powiedział/a

    Czy powyzsze mapy swiadomosci mozna porownac z enneagramem. Jakies trzy lata temu bylem zafascynowany tematem enneagramu i przeczytalem trzy ksiazki na ten temat. Zrobilem pare testow i za kazdym razem wychodzilo mi, ze jestem piatka ze skrzydlem w czworce. Czyli jakby polaczenie obserwatora – odludka analizujacego swiat i dane, z umilowaniem do dobrej sztuki. I to sie chyba zgadza bo nie lubie kolektywow i jestem hedonista. Czasami mam poczucie winy, ze jest tyle cierpienia na swiecie a ja np. jade sobie do Lizbony chodze po pieknych zabytkowych uliczkach i fotografuje. Tego typu wycieczki i przezycia, smakowanie chwili i rozkoszowanie sie klimatem miejsca uwielbiam najbardziej. Zycie domowo – rodzinne plus dzieci po prostu mnie przytlacza tzn. sama mysl na ten temat bo nie mam dzieci. I to sie zgadza z enneagramem ale nie wiem czy to mozna porownac do map swiadomosci.

  92. astromaria powiedział/a

    Czy powyzsze mapy swiadomosci mozna porownac z enneagramem

    Nie. To jest zupełnie co innego. Enneagram jest rodzajem testu psychologicznego, a mapy (jeśli można tak powiedzieć) duchowego. Chociaż pewnie Enneagram wypadnie inaczej np. u osoby z III stopnia i u osoby z IV. Ta pierwsza będzie bardziej zamknięta umysłowo i ortodoksyjna, a ta druga bardziej “cool”.

  93. marcus powiedział/a

    Dzieki Astromario!

  94. Robert powiedział/a

    A kiedy pojawią się następne poziomy, bo coś długi długo nic?

  95. astromaria powiedział/a

    Wakacyjne lenistwo… a poza tym było tak wiele bardzo ważnych spraw, którymi trzeba było się zająć… no i teraz znowu mam palący i sensacyjny temat na tapecie… ufff… świat tak przyspieszył, że chyba trzeba będzie zrezygnować ze spania :(

  96. arcan powiedział/a

    To juz lepiej zrezygnowa z niepotrzebnych spraw niz ze spania bo wtenczas nie doczekamy sie kontynuacji napewno:P

Dodaj komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>