Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka. NIE piszę o tym, w co wierzę, lecz o tym, co WIEM, bo osobiście to zweryfikowałam.

  • Adolf Hitler: “Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer”

    Dedykuję wszystkim, którzy przekonują, że potrzebujemy rządu światowego (do kontaktów z... kosmitami).
  • Bruno Gröning:

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • Tao:

    Uczeni nie są mądrzy, mądrzy nie są uczeni.
  • Heraklit z Efezu

    Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’:

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej
  • dr Sidney MacDonald Baker:

    Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą.

  • Michael Ellner:

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Demokracja?

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad [Benjamin Franklin]

    Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami. [Arystoteles]

    Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest. [Benjamin Disraeli]

    Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania [Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii]

    Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy. [Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla]

    Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]

    Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]

    Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, zrujnuje i doprowadzi do upadku każdy naród. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. [William Lyon Mackenzie King, premier Kanady]

    W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii - nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego - jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo - wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami. [John Swinton, były szef Personalny New York Times, ok. 1880 r.]

    Jesteśmy wdzięczni wydawcom “Washington Post”, “New York Times”, “Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy… [David Rockefeller]

    Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników. [James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii]

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją [Zbigniew Brzeziński w książce "Between Two Ages" 19970 r.]

  • Robert Anton Wilson:

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Wywiad z Iluminatem:

    To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy. [Jan van Helsing "Ręce precz od tej książki"]
  • Wikipedia:

    Eugenika – pojęcie (...), które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt (w tym ludzi).
  • Bill Hicks

    Czy ktoś z was pracuje w reklamie lub marketingu? Niech się zabije!
    http://youtu.be/BugXa3Cbc3A

  • Pastor Martin Niemöller:

    Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było [Tekst napisany w obozie koncentracyjnym Dachau]
  • Fred Hoyle:

    Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?

    Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

    Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.

  • Astromaria:

    Od czasu, kiedy cyrkowy magik, James Randi zaczął arbitralnie decydować o tym, który uczony ma prawo publikować swoje prace w prasie naukowej, a ateista Richard Dawkins głosić kazania w kościołach, gdzie obwieszcza całemu światu, że Bóg nie istnieje, świat zupełnie stanął na głowie.
  • Salvador Dali:

    Jedyna różnica miedzy mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem
  • Tomasz Lis:

    Kto ma mikrofon, ten ma władzę (podobno to tylko żart) ;-)
  • Kasjopeanie:

    Wiara, że jedno źródło zawiera całą wiedzę, jest sprzeczna z rzeczywistością. Jeśli zakładało się, że zjedzenie owocu z drzewa wiedzy dostarczy całej wiedzy, wtedy jest się zwiedzionym, ponieważ żadne konkretne źródło nie może dostarczyć całej wiedzy. Jeśli więc ktoś uwierzy w taki podstęp, sam złapie się w pułapkę w obrębie danych parametrów. I na wieczność rasa ludzka będzie zatruta przez podobny problem, który objawia się na kilka sposobów: zawsze szuka się prawdy na jednej drodze czy tez poprzez religię, zamiast szukać jej na miriadach różnych dróg; także wiara w proste odpowiedzi na bardzo skomplikowane kwestie i pytania.
  • Richard Dawkins został kreacjonastą?

    ...cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
    Zobacz to na własne oczy!
    --------------
    Im bardziej nieprawdopodobne statystycznie zdarzenie, tym mniej wiarygodne jest, że zaistniało przypadkiem. Oczywistą alternatywą dla zachodzących zmian jest Inteligentny Projektant. [w pracy "The Necessity of Darwinism", New Scientist,
    15 Kwiecień 1982, str. 130].

  • Niccolo Machiavelli

    Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.
  • “Prof” Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów:

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna… śmierć, jak śmierć… A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym [w „Kropka nad i”, TVN 24 09.02.2011]
  • Albert Einstein:

    Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.
  • C. S. Lewis:

    Nie masz duszy. Jesteś duszą. Masz ciało.
  • Bill Cosby:

    Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.
  • Spisek, nie teoria

    We wtorek, niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung poinformował, że Karch [szef laboratorium szpitala uniwersyteckiego w Münster, przyp.tłumaczącej] odkrył, że bakteria O104: H4 odpowiedzialna za obecny wybuch epidemii jest tzw chimerą, która zawiera materiał genetyczny z różnych bakterii E. coli. Zawiera ona także sekwencje DNA bakterii dżumy, co czyni ją szczególnie chorobotwórczą.
    Spiegel OnLine

  • Życie przerosło kabaret

    W elektrowni jądrowej energię pochodzącą z rozpadu silnie radioaktywnego materiału używa się do ZAGOTOWANIA WODY.
  • Mefisto („Faust” J. W. von Goethe):

    Jestem tej siły cząstką drobną, / co zawsze złego chce / i zawsze sprawia dobro

  • Gautama Budda:

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym. (Kalama Sutra)
  • John Lennon:

    Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.
  • Osho (Rajneesh):

    Dobrze jest mieć ego, ponieważ inaczej nie będziesz miał w życiu kręgosłupa. Każdy cię zmiażdży. Jeśli nie będziesz miał w życiu ego, pozostaniesz nieistnieniem, będziesz wykorzystywany, gnębiony, torturowany. Każdy człowiek, każdy Adolf Hitler stanie się twoim pasterzem, a ty będziesz owcą.
  • “Szczepienia są chemiczną lobotomią” – Bertrand Russel

    Bestie końca czasów Plik pdf
    Bestie końca czasów Scribd
    Szczepionki które uczynią Cię posłusznym
    ----------------------
    „Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent”. [Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].
    ----------------------
    O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci. (...) koszt produkcji jednej szczepionki - ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. ]
    Gdyby stosować zasady farmakopei, to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. [dr Jerzy Jaśkowski]
    ----------------------
    Raport CDC stwierdza, iż wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej.

  • William S. Borroughs:

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • George. H. W. Bush:

    W tych kłopotliwych czasach naszym piątym celem jest Nowy Porządek Świata, który może zapoczątkować nową erę
  • Joseph Stiglitz:

    Ekonomika każdego państwa jest analizowana oddzielnie, po czym Bank wręcza każdemu ministrowi ten sam czteroetapowy program.

    Pierwszy etap to prywatyzacja, którą bardziej dokładnie należałoby raczej nazywać etapem „przekupstwa”. Zamiast korzystnie sprzedawać państwowe przedsiębiorstwa przywódcy danego narodu beztrosko wyprzedają, stosując się do żądań Banku Światowego, swoje przedsiębiorstwa dostarczające wodę i elektryczność. Gdybyście tylko mogli zobaczyć, jak szeroko otwierają się im oczy na widok dziesięcioprocentowej prowizji wpłacanej na ich konta w bankach szwajcarskich w zamian za spuszczenie o kilka miliardów z ceny sprzedaży państwowych dóbr.

    Rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym, przynajmniej w przypadku największego „przekupstwa” wszechczasów, rosyjskiej wyprzedaży w roku 1995. „Ministerstwo Skarbu USA uważało, że jest to wspaniale zorganizowane, jako że chcieliśmy, aby Jelcyn został powtórnie wybrany na prezydenta. Mało nas obchodziło, że to skorumpowane wybory. Chcieliśmy, aby pieniądze trafiły do Jelcyna” poprzez wspieranie jego kampanii.
    -----------
    Stiglitz nie jest terrorystą spod znaku teorii spiskowych. Człowiek ten tkwił wewnątrz tej gry, był członkiem gabinetu Billa Clintona w charakterze przewodniczącego zespołu jego doradców ekonomicznych.

  • Anton Pawłowicz Czechow:

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Lew Tołstoj:

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Ali Ibn Abi Talib:

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Victor Lebow:

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • Henry Kissinger:

    Żołnierze są głupimi, tępymi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej
  • Ryszard Legutko:

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • AIDS

    "Dlaczego Magic Johnson nie ma AIDS?" Takie pytanie zadał Maciej Trojanowski w listopadzie 2000 roku doktorowi Jamesowi DeMeo. Odpowiedź brzmiała: "Bo przestał się leczyć".
  • dr Will Keepin, fizyk:

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Alfred Korzybski:

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • prof. Maria Dorota Majewska:

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Thorwald Dethlefsen:

    Światło istnieje, ciemność zaś – nie.

    Dlatego często wzmiankowana walka między siłami światła a siłami ciemności nie jest żadną prawdziwą walką, bo jej wynik jest znany od zawsze.

    Ciemność nic światłu uczynić nie może.

    Światło natomiast niezwłocznie przetwarza ciemność w jasność – i dlatego ciemność musi światła unikać, jeśli nie chce zdemaskowania swego nieistnienia.

    To prawo daje się prześledzić także w naszym fizycznym świecie – jak na górze, tak na dole. Załóżmy, że mamy pomieszczenie wypełnione światłem i że poza tym pomieszczeniem panuje ciemność. Możemy spokojnie otwierać drzwi i okna i wpuszczać ciemność do środka – nie zaciemni ono pomieszczenia; to światło rozjaśni ciemność.

    Odwróćmy ten przykład: mamy ciemne pomieszczenie, otoczone od zewnątrz światłem. I znów otwieramy drzwi i okna. Tym razem znów światło przemieni ciemność i wypełni pomieszczenie jasnością. [Poprzez chorobę do samopoznania]

  • Zygmunt Bauman:

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • Siddhartha Gautama:

    Dla mędrca nie ma rzeczy niewłaściwych
    Dhammapada (czyta Ksawery Jasieński)

  • Ted Turner:

    Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
  • Al Gore „Ziemia na szali”:

    ... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
  • prof. Julian Aleksandrowicz:

    Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
    ------
    Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.

  • Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany):

    Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
  • Przysłowie chińskie:

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Credo Mutwa:

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • Wolter:

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Niebezpieczne GMO

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów. [Terje Traavik (naukowiec norweski]
    -----------
    Pomimo upływu jednej trzeciej wieku i ponad 350 mld dolarów zainwestowanych w to cacko huragan pozostaje bardziej przewidywalny, a pożar bardziej możliwy do opanowania niż rośliny genetycznie modyfikowane [prof. Ignacio Chapella z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley]

  • Francis Collins:

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.

    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).

  • David Coleman:

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”:

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy [G. Gurdżijew]
    ------------
    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.

    Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.

  • Plutarch:

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Frank Zappa:

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine:

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche:

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut:

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh:

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer:

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo:

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram:

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain:

    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
  • Johann Wolfgang von Goethe:

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie:

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres:

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Dżalaluddin Rumi:

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • Paramahansa Yogananda:

    Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty.

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...

    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).

  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”:

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski:

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem.

    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby

Mapy świadomości

Wstęp

W tantrze i jodze jest pewna mapa wnętrza człowieka. Dobrze będzie, jeśli zrozumiesz tę mapę – to ci pomoże, ogromnie ci pomoże.

Tantra i joga zakładają, że w fizjologii człowieka – w subtelnej fizjologii, nie w ciele – jest siedem ośrodków. W rzeczywistości są to metafory. Ale są one bardzo, bardzo pomocne w zrozumieniu czegoś z wnętrza człowieka. Jest to siedem czakr.

Mapy służą pomocą w dotarciu do celu. Tak samo i mapy wnętrza człowieka są pomocą w dotarciu do sedna i celu istnienia – do poznania siebie. Nie są to filozofie, nie są to doktryny czy też dogmaty, których należy ściśle przestrzegać i je wyznawać. To wskazówki, dzięki którym możesz łatwiej zrozumieć swoje funkcjonowanie, relacje z ludźmi, własne myśli, uczucia i czyny – całe swoje życie.

Ale nie poprzestawaj na studiowaniu mapy. Zerknij na nią co jakiś czas, pilnując, czy zmierzasz we właściwym kierunku, ale przede wszystkim idź, działaj, wędruj, poruszaj się, szukaj.

Szukaj bez ustanku, bez wytchnienia, aż wreszcie dotrzesz do tego miejsca w sobie, które okaże się celem twojego istnienia.

Swami Dhyan Aadhar

UWAGA! Mapy są tylko narzędziem. Do czego zostanie ono użyte zależy wyłącznie od tego, kto się nimi posługuje. Dobrej duszy pomogą one w rozwoju osobistym, podczas gdy ktoś niemoralny może ich używać do złośliwego oceniania bliźnich. Mapy jako takie nie są ani dobre, ani złe. Dobry bądź zły może być tylko sposób ich użycia.

Uwaga II: “Mapy świadomości” nie mają ostatecznej formy i nie są zamknięte. Zastrzegam sobie prawo do nanoszenia w nich poprawek i dopisywania nowych fragmentów. Życie nieustająco dostarcza mi nowego materiału badawczego i malowniczych przykładów manifestowania się poszczególnych typów ludzkiej mentalności. Tak więc w miarę zbierania nowego materiału będę tu dopisywać to i owo.

——-

Mapy świadomości, jak sama nazwa wskazuje, są przewodnikiem po świecie rozwoju duchowego. Stopnie rozwoju w Mapach Świadomości są analogiczne do aktywności siedmiu czakr, czyli ośrodków energetycznych w naszych organizmach. Każda czakra „zarządza” pewną sferą zdrowia, psychiki i aktywności duchowej.

Dzięki Mapom łatwiej jest kierować własnym rozwojem i wyłapywać błędy na ścieżce, którą się podąża. Służą one przede wszystkim do diagnozowania własnego rozwoju, a nie do oceniania innych, chociaż wiedza na temat praw rządzących rozwojem innych ludzi może być bardzo pomocna również w zrozumieniu motywacji i zachowań ludzi, których się spotyka na swojej drodze. Mapy te posłużyły amerykańskiemu psychologowi Kenowi Keyes’owi do opracowania jego systemu psychologicznego modelu dojrzewania świadomości.

Mapami świadomości posługiwali się tacy nauczyciele duchowi jak Gurdżijew i Osho, wspominają o nich również niektóre channelingi. Podobnie jak opisy znaków zodiaku mapy te są pewnego rodzaju archetypami, dlatego w życiu nie spotyka się ludzi reprezentujących czyste typy.

Żeby je zrozumieć należy zapoznać się z funkcjami czakr i za rzecz oczywistą przyjąć doktrynę reinkarnacji, która zakłada, że do osiągnięcia swojego pełnego rozwoju i końcowego oświecenia dusza potrzebuje wielu wcieleń. Im więcej wcieleń ma za sobą dana osoba, tym starsza jest jej dusza, a zatem wyższa jest jej świadomość i głębsze rozumienie sensu ziemskiej egzystencji.

Uwaga: wiek ciała fizycznego nie świadczy w żadnym razie o wieku duszy! Stuletni starzec może być bardzo młodą duszą (mającą za sobą niewiele wcieleń), a małe dziecko starą. Podobnie, ani imponujące IQ, ani poziom wykształcenia (kariera naukowa), bogactwo, władza, światowa sława czy nieprzeciętna uroda nie stanowią dowodu na zaawansowanie duszy w rozwoju.

Młoda dusza może być bardzo inteligentna (cechą charakterystyczną młodej duszy jest inteligencja techniczna, umysł ścisły i brak empatii, prowadzący wręcz do psychopatii) i być np. genialnym uczonym czy inżynierem w NASA, lecz pozostawać jednocześnie w stanie ignorancji, czyli nieprzebudzenia duchowego. Szatańsko inteligentne i doskonale wykształcone młode dusze pracują przy wynalazkach szkodzących ludzkości, np. przy konstruowaniu coraz bardziej zabójczych bomb i maszyn do zabijania, trucizn, broni biologicznej, urządzeń do kontrolowania i szpiegowania ludzi, takich jak mikro- i nano-chipy itp. Stare dusze nigdy nie podjęłyby się prac przy wynalazkach niosących cierpienie, choroby, śmierć i zniszczenie.

W przeciwieństwie do nich zwykły i skromny ogrodnik może być duszą starą, ponieważ starym duszom nie zależy na dyplomach prestiżowych uczelni, bogactwie ani karierze, a co ich wyróżnia najbardziej, to niechęć do jakiejkolwiek pracy, która może przyczyniać się do zanieczyszczania środowiska, a zwłaszcza szkodzenia bliźnim. Stare dusze cenią sobie naturę i tzw. święty spokój. Również tzw. moce sidhi (zdolności telepatyczne, umiejętność lewitowania, czytania w umysłach innych ludzi i czynienia innych, podobnych „cudów”) nie mają związku z zaawansowaniem duchowym (są to talenty, takie same jak muzyczny czy aktorski). Ponadto Ziemia nie jest jedynym miejscem, w którym rozwinęło się inteligentne życie. We Wszechświecie istnieją planety zarówno o wyższych wibracjach duchowych, jak i o niższych (tzw. „planety piekielne”). Tak więc zakończenie ziemskiej edukacji wcale nie musi oznaczać ostatecznego wyzwolenia z kręgu wcieleń.

Reinkarnację można porównać do zmiany ubrań: gdy stare się zużyje, zmieniamy je na nowe. Tak jak po zmianie ubrania wewnątrz pozostaje ta sama osoba, tak i zmiana materialnego „pojazdu”, jakim jest ciało nie sprawia, że zasiedla je nowa dusza. Żyjąc w materialnym ciele dorastamy, dojrzewamy, a w końcu się starzejemy, zmienia się również nasza osobowość, która w niemowlęctwie czy dzieciństwie jest inna niż w wieku dojrzałym czy na starość. Podobnie ewoluuje dusza, z każdym kolejnym wcieleniem nabierając doświadczenia i gromadząc życiową mądrość. Przed zejściem na plan ziemski dusza pozbawiana jest wspomnień z poprzednich wcieleń, ale ma dostęp do zgromadzonej wcześniej mądrości.

Nie trzeba wielkiej wnikliwości, żeby zauważyć, że ludzie różnią się między sobą nie tylko temperamentem, cechami charakteru czy inteligencją, ale również sposobem postrzegania świata i stosunkiem do życia. W życiu spotykamy zarówno ludzi określanych pogardliwym przydomkiem „prymitywnych bydlaków”, jak i osoby, które uważamy za niezwykłe, charyzmatyczne i obdarzone jakąś wręcz kosmiczną mądrością.

Niemal codziennie widujemy w telewizji religijnych fundamentalistów, którzy łatwo stają się siejącymi śmierć terrorystami („obrońcy życia”, rzucający bomby na kliniki dla kobiet, zabijający lekarzy i matki i nie widzący, że tym sposobem niszczą życie, zamiast je chronić), po przeciwnej stronie barykady sytuują się nie mniej fanatyczni, podobni średniowiecznym inkwizytorom ateistyczni dogmatycy, nie tolerujący niczego, co nie jest zgodne z ortodoksją materialistycznego racjonalizmu, gdzieś pomiędzy tymi skrajnościami wiodą szalone życie ryzykanci, stale narażający swoje życie w sportach ekstremalnych, a niejako na marginesie tej rzeczywistości kryją się cisi, spokojni i promieniujący wszechogarniającą miłością filozofowie, otwarci na wszelkie możliwe duchowe opcje i dla wszystkich tolerancyjni. Ludzie żyjący w tych niekiedy skrajnych osobistych rzeczywistościach dogadują się z reprezentantami innych opcji z trudem lub wcale (natchniony filozof o starej duszy porozumie się z każdym, nawet z prymitywem, natomiast prymityw znajdzie wspólny język tylko z drugim takim samym jak on dzikusem).

Mapy świadomości pomagają zrozumieć, dlaczego na naszej planecie tak źle się dzieje. Przyczyną tego jest fakt, że obecnie ilościowo dominują dusze z poziomu I – III, których świadomość jest uśpiona i słabo rozwinięta, nic więc dziwnego, że nie widzą one innego sposobu załatwiania „porachunków” z obcymi im poglądami niż poprzez awantury,  zakazy, nakazy, radykalne i bezwzględne działania, a nawet wojny. To z tego powodu przelewana jest krew i tak mało jest wzajemnego zrozumienia oraz gotowości do przyznania prawa do istnienia wszystkim opcjom, poza własną, która wydaje się być jedyną słuszną i najmądrzejszą. Gdy zrozumiemy jak funkcjonują ludzie na różnych poziomach łatwiej nam będzie lawirować wśród przeróżnych, nawet najdziwniejszych filozofii i poglądów.

Mapy uświadamiają nam, dlaczego zdecydowana większość ludzi to jednostki całkowicie niereformowalne, wręcz „zabetonowane” w swoim światopoglądzie, a to z kolei może nam pomóc uniknąć wielu niepotrzebnych konfliktów i jałowych dyskusji.

Największym problemem jest to, że człowiek nie jest w stanie zrozumieć kogoś, kto znajduje się na wyższym poziomie, niż jego własny. Rozwój możemy wyobrazić sobie jako wchodzenie na schody tyłem: z tej pozycji widać tylko stopnie znajdujące się poniżej, a nie widać tych, które prowadzą w górę. Człowiek stojący na szczycie schodów widzi całość, a ten stojący na pierwszym stopniu nie widzi nic, ulega jednak złudzeniu, że osiągnął szczyty.

Jesteśmy w stanie zauważać „głupotę” i niedoskonałości tych, którzy w swoim rozwoju nie nadążają za nami, natomiast z powodu trwania w błędnym przeświadczeniu o własnej wyższości intelektualno-duchowej nad resztą świata nie jesteśmy w stanie rozpoznać tych, którzy górują pod tym względem nad nami. Każdy żyje w złudzeniu, iż osiągnął najwyższe szczyty mądrości, w przeciwieństwie do reszty ludzkości, żyjącej w błędzie i ignorancji. Wyjątkiem od tej reguły są ci, którzy znają prawa rozwoju duchowego oraz mapy świadomości i „na rozum” zdają sobie sprawę z tego, że wcale tacy doskonali, mądrzy ani oświeceni nie są.

Mapy świadomości dzielą ludzi na siedem kategorii, które możemy sobie wyobrazić jako klasy w 7-klasowej szkole, w której edukacja zaczyna się od urodzenia (I klasa, czyli „wyjście ze zwierzęcości”) i trwa do śmierci (klasa VII, po której dusza nie musi już powracać na Ziemię). Co ważne – „edukacja” w każdej klasie wymaga więcej niż jednego (a nawet wręcz setek) wcieleń. Nie ma tu żadnych limitów czasowych, każdy „przerabia” ten materiał we własnym tempie. Co więcej, każdy może zaliczyć jakiś przedmiot bardzo szybko, a z innym męczyć się długo i nieefektywnie. Można też przejść do kolejnej klasy mając do zaliczenia jedną lub kilka „poprawek” z poprzedniej.

Przejścia pomiędzy kolejnymi etapami rozwoju nie zachodzą skokowo, lecz płynnie i na swoich granicach przenikają się wzajemnie. Przed każdym etapem dochodzi do kryzysu tożsamości, kiedy człowiek zaczyna negować wyznawany do tej pory system wartości. Aby móc przejść na wyższy poziom, poprzedni musi zostać zdemontowany jako już nieprzydatny, a następnie następuje ugruntowanie na nowym, co wymaga czasu. Zdarza się, że ludzie cofają się do wcześniejszych etapów, gdyż jeszcze nie są gotowi na prawdziwe i trwałe zmiany. Nierzadko najbliższe otoczenie (rodzina oraz Kościół, do którego należą) uniemożliwia im ten skok, blokując ich postępy jako niezrozumiałe, ekscentryczne lub wręcz inspirowane przez szatana. Takie przełomy są trudnym doświadczeniem, a mogą być nawet niebezpieczne, zarówno dla doświadczającego ich, jak i dla jego otoczenia. Możliwe są tu nerwice, kryzysy tożsamości, a nawet poważniejsze zaburzenia psychiczne.

Młode dusze wciąż mają instynkt stadny, co skłania je do przynależności do grup o ortodoksyjnym światopoglądzie, takich jak religie i partie polityczne, na których czele stoi autorytarny „wódz” lub inny autorytet. Są one bardzo silnie zainteresowane pieniędzmi, karierą, sukcesami i sławą, podczas gdy starych dusz to nie interesuje. Jeśli osiągają sławę to nie z powodu zabiegania o nią, lecz dzięki miłości ich uczniów i wielbicieli ich mądrości.

Dawniej na naszej planecie dominowały ilościowo dusze młode (I i II stopień), co przejawiało się pod postacią niehumanitarnych, wręcz okrutnych systemów religijnych i społecznych. Religia była fanatyczna i pełna okrucieństwa, za „grzech” można było stracić życie, podobne kary były wymierzane za różnego rodzaju przestępstwa: za kradzież odcinano rękę, za cudzołóstwo i morderstwo zabijano i wcale nie było ważne dowiedzenie oskarżonemu winy. Wystarczyło, że ktoś na niego doniósł lub że widziano go w pobliżu miejsca zbrodni, by został uznany za winnego i zabity. Egzekucje były widowiskiem, na które ściągały całe rodziny wraz z małymi dziećmi. Dziś również można spotkać amatorów takich „rozrywek”, ponieważ ludzi I etapu wciąż jest dużo i są oni niezwykle żądni władzy.

Obecnie dominację przejmują dusze II i (głównie) III etapu. Religię zastąpiła nauka, która pod wieloma względami przypomina swą poprzedniczkę: jej świątyniami są uczelnie i laboratoria badawcze, jej najbardziej czczonymi świętymi są Darwin i Einstein, a wielu wyznawców tej religii z inkwizytorskim zapałem i żądzą mordu w oczach tropi heretyków, wierzących w kreacjonizm, płaską ziemię, astrologię i Boga. Na szczęście część władzy przejęli bardziej światli przedstawiciele III, a nawet IV etapu, dzięki czemu mamy (a przynajmniej próbujemy wprowadzać, niestety z różnym skutkiem) regulacje społeczne i socjalne, sprawiedliwe prawo bez kary śmierci, humanitarną medycynę dostępną dla każdego, edukację dla wszystkich obywateli, równość wobec prawa i demokrację, która, co oczywiste, jest bez sensu, ponieważ zakłada, że większość ma rację. Wiedząc o tym, że tę (zdecydowaną!) większość stanowią ludzie z II i III stopnia rozwoju, nie powinniśmy się dziwić temu, kto rządzi światem.

Ośrodek I, potrzeba bezpieczeństwa i walka o przetrwanie

Uwaga! Nie ma czakr lepszych ani gorszych, ważniejszych i mniej ważnych. Wszystkie czakry muszą być zrównoważone i znajdować się we wzajemnej harmonii. W przeciwnym wypadku grozi choroba fizyczna lub zaburzenia psychiczne. Dlatego, jeśli ktoś twierdzi, że nie używa żadnej z niższych czakr, bo jest tak uduchowiony i doskonały, że „jedzie” wyłącznie na czakrach od czwartej wzwyż, to jest zwykłym mitomanem i arogantem, który nie dość, że żyje w zakłamaniu, to co gorsze sam ściąga na siebie kłopoty. Żyjąc na Ziemi nie można oderwać się od korzeni i od Matki Natury, która nas żywi i podtrzymuje energetycznie.

Uwaga 2: Ten opis dotyczy wyłącznie linii rozwoju ziemskiego (od kamienia do istoty boskiej). Nie uwzględnia faktu (oczywistego!), że na naszej planecie inkarnują również istoty z innych planet, zarówno takie, które uczą się („resocjalizują”) w ziemskiej szkole, jak i takie, które są kosmicznymi nauczycielami, a nawet takie, które stanowią „grupę dywersyjną”, szkodzącą ludzkości i próbującą odwrócić kierunek rozwoju z pozytywnego na negatywny.

—————————–

I Muladhara czyli czakra korzenia, zwana też podstawową lub pośladkową

W sanskrycie „mula” oznacza „korzeń”, a „adhara” znaczy „podpora”.

Kolor: ognisto-czerwony.

Żywioł: ziemia.

Zmysł: węch.

Symbol: czteropłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: Cielesna wola istnienia (jako przeciwieństwo duchowej woli istnienia).

W ciele odpowiada: wszystko, co stałe: kręgosłup, kości, zęby, paznokcie oraz odbytnica, jelito grube, prostata, krew, budowa komórek.

Gruczoły: nadnercza produkujące adrenalinę i noradrenalinę, wydzielającą się w chwilach mobilizacji do walki lub działania. Regulacja ciepłoty ciała.

Przyporządkowanie astrologiczne:

  • Baran i rządzący nim Mars: inicjowanie, pierwotny impuls, energia życiowa, siła przebicia, walka i agresja;
  • Byk i rządząca nim Wenus: związek z ziemią, ukorzenienie się w życiu, posiadanie, rozkosze zmysłowe;
  • Skorpion i rządzący nim Pluton: energia seksualna, odnowa i transformacja;
  • Koziorożec i rządzący nim Saturn: struktura, stałość.

Znajduje się u podstawy kręgosłupa, blisko kości ogonowej. W sanskrycie „mula” oznacza „korzeń”, a „adhara” to „podpora”.

Łączy człowieka z ziemią, czyli materią, z której zostało stworzone jego ciało (i w którą się obróci) oraz ze środowiskiem naturalnym. Obdarza odpornością i trwałością. Przez nią wnika energia z Ziemi, a więc zasila nas ona energią życiową, niezbędną do fizycznego przetrwania i ugruntowania się w życiu, zapewnia siłę przebicia w życiu i kreatywność. Daje poczucie „pewnego gruntu pod nogami”. Zapewnia też dostęp do kolektywnej nieświadomości zbiorowej.

Jest to bardzo ważna czakra, ponieważ jest siedliskiem Kundalini oraz punktem początkowym trzech podstawowych meridianów energetycznych (Tao). I czakra jest nieodłącznym elementem systemu, który na drugim biegunie kończy się czakrą siódmą, dlatego obie czakry muszą być w równowadze. Podlega jej trawienie, wydalanie i przetrwanie gatunku.

—————————–

Bóg śpi w kamieniu, oddycha w roślinie, śni w zwierzęciu i budzi się w człowieku – porzekadło starohinduskie

Umarłem jako minerał i stałem się rośliną,

Umarłem jako roślina i stałem się zwierzęciem,

Umarłem jako zwierzę i byłem człowiekiem.

Czegóż mam się obawiać?

Cóż straciłem umierając?

[Dżelal-uddin Rumi]

Nie jest bardziej zaskakujące narodzić się dwa razy, niż raz

(…)

doktryna reinkarnacji nie jest ani absurdalna, ani bezużyteczna

[Wolter]

Według teorii reinkarnacji wszystko, nawet kamień, posiada duszę i wszystko w świecie ewoluuje, wzrasta oraz dąży ku doskonałości. Dusza „umarłego” kamienia inkarnuje w roślinie, dusza rośliny w owadzie, owada w ptaku lub zwierzęciu, a w końcu dusza zwierzęcia osiąga stan, kiedy staje się dość dojrzała i świadoma, by stać się człowiekiem. Przejście od zwierzęcia do człowieka jest prawdziwie milowym krokiem i epokowym osiągnięciem.

Na ogół sądzi się, że zwierzęta nie posiadają ani świadomości, ani inteligencji, lecz jest to błędne przekonanie. Są zwierzęta mniej świadome i są takie, które wydają się być bardzo mądre. Niektóre pewnie żyją tylko chwilą bieżącą (trawożercy), ale drapieżniki potrafią inteligentnie planować swoje poczynania i strategie polowania. Inteligencja jest wszechobecna w świecie i aż dziwne, że naukowcy (tacy mądrzy i uczeni) do niedawna w ogóle tego nie dostrzegali. Na szczęście ostatnio to się zmienia i niektórzy przebąkują, że zwierzęta jednak myślą. Do tej pory przypisywano im wyłącznie działania instynktowne, chociaż pewnie sami uczeni nie za bardzo wiedzieli, co to takiego ten „instynkt”. Zresztą nie da się zaprzeczyć, że człowiek również posiada instynkt i że często jest on bardzo pomocny.

Jako dowód na to, że zwierzęta nie różnią się od ludzi aż tak bardzo, jak sądzą niektórzy może posłużyć przykład słoni-artystów, malujących obrazy.

Kiedy patrzy się na ludzi, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że jedni bardzo przypominają owce lub krowy, a inni drapieżniki.

Każdy ze stopni rozwoju dzieli się na trzy etapy: wczesny, środkowy i późny (dojrzały).

Ludzie najwcześniejszego, I typu to pierwsza inkarnacja w ludzkim ciele. Wcześniej byli zwierzętami i prawdopodobnie część z nich posiadała duszę zbiorową. Rzecz oczywista, że pierwsze próby w jakiejkolwiek dziedzinie nie mogą odbywać się od razu na mistrzowskim poziomie, dlatego te dusze muszą się bardzo dużo nauczyć. Ludzie na tym stopniu rozwoju inkarnują w dżungli, w klimacie tropikalnym, który zdejmuje z nich konieczność troszczenia się o ubranie i o pożywienie. Dziś plemiona pierwotne są już na wymarciu i zostało ich niewiele, głównie z powodu niekontrolowanego wyrębu lasów oraz zniszczenia i skażenia środowiska przez poszukiwaczy skarbów naturalnych, głównie węgla, ropy, złota i diamentów. Zanikanie środowiska odpowiedniego do zamieszkania przez ludzi pierwotnych świadczy o tym, że nasza planeta szykuje się do skoku w nową rzeczywistość, w której nie będzie już warunków do inkarnowania dla tego typu dusz.

Ludzi tych można porównać do znanej z Księgi Rodzaju pierwszej pary ludzi, z okresu, gdy nie poznali oni jeszcze tajemnicy dobrego i złego. Są to istoty niewinne, przypominające małe dzieci, które (jak doskonale wiedzą wszyscy rodzice) nie mając świadomości dobra i zła są skore do nieustannego psocenia. Jeśli dziecko podpala dom, to nie dlatego, że jest złe i niemoralne, lecz dlatego, że rodzice zachowali się nieodpowiedzialnie i bez wyobraźni, zostawiając na wierzchu zapałki. Rodzicami tych duchowych dzieci są szamani, którzy odpowiadają za ich bezpieczeństwo i przeżycie. Szamani to znajdujące się na wysokim stopniu rozwoju dusze dojrzałe, a nawet stare, odznaczające się dużą mądrością i wiedzą. Gromada oraz opieka doświadczonych szamanów zapewniają członkom plemienia namiastkę bezpieczeństwa, ale niczego nie gwarantują.

Jedyną troską ludzi żyjących na tym poziomie jest fizyczne przetrwanie we wrogim środowisku. I to jest bardzo poważna troska. Wszędzie wokół czai się śmierć: dżungla pełna jest drapieżników, jadowitych owadów i węży, szerzą się choroby, może zdarzyć się pożar lub powódź. W lesie, w ciemności nocy, a nawet za chatą żyją też demony i inne, przerażające siły nieczyste. Ten etap charakteryzuje się jednym, wielkim i nieustającym lękiem.

Polski misjonarz żyjący wśród peruwiańskich Indian porównał ich do chodzących żołądków. Według niego ci ludzie nie mają świadomości i stale przebywają w stanie swoistego snu na jawie. Budzą się, gdy żołądek zaczyna burczeć i domagać się, by go czymś wypełnić. W takiej chwili wódz zwołuje plemię i wszyscy wyruszają do dżungli na polowanie. Kobiety zbierają bulwy, a następnie je obierają i skrobią, oprawiają zwierzęta przyniesione przez mężczyzn i robią prosty, nie wyrafinowany posiłek. Przyjemność z wykwintnego jedzenia jest jeszcze niedostępna na tym etapie, wystarczy tylko zaspokoić głód. Po jedzeniu plemię znowu zapada w stan letargu, który kończy się w chwili odczucia przez nich głodu. Interesuje ich niewiele więcej poza jedzeniem. Przenoszą się na nowe miejsce tylko dlatego, że w starym wyzbierali już wszystko, co tam rosło. Dusze te nie posiadają jeszcze intelektu ani nawet wyraźnie indywidualnej świadomości, lecz mają dobrze rozwinięty instynkt i czują związek z ziemią i naturą. Nie rozumieją one jeszcze zasad etyki i moralności, więc szamani muszą ich stale pilnować i pouczać. Żeby w wiosce panował porządek trzeba sprawić, żeby sprzątanie i dbanie o czystość stało się świętym rytuałem, w przeciwnym wypadku nikt się nie ruszy, żeby cokolwiek zrobić. Małżeństwo nie jest oparte na bliskości, a zwłaszcza na miłości. Kobieta i mężczyzna mają określone funkcje i obowiązki, więc się z nich wywiązują, a szamani pilnują, żeby ich seksualność nie wymknęła się spod kontroli. Utrzymywanie dyscypliny i moralnego porządku wymaga wprowadzenia pojęcia tabu, którego pod karą śmierci nie wolno przekroczyć. Na tym etapie tabu jest niezbędne, ale na wyższych może ograniczać rozwój. Problem w tym, że nie jest łatwo go wykorzenić, nawet w cywilizowanych społeczeństwach.

Wczesny typ I praktycznie nie występuje w naszej części świata. Sporadycznie można takich ludzi spotkać jako dzikich lokatorów ogródków działkowych czy na wysypisku śmieci, gdzie zbierają wszystko, co da się sprzedać. Ludzie ci jedzą żywność ze śmietników i chodzą obdarci, brudni i śmierdzący, nic więc dziwnego, że tzw. „porządni obywatele” zmykają przed nimi z przerażeniem. Przepijają oni praktycznie wszystko, co zarobią, więc jeśli nie zamarzną w czasie srogiej zimy, zwykle umierają z przepicia. Jeśli taki osobnik nie urodzi się w dżungli, lecz w zachodniej cywilizacji, co jest równoznaczne z brakiem prowadzenia przez silnego wodza / szamana może zamienić się w najprawdziwszą krwiożerczą bestię. Jednym z przykładów jest Richard Ramirez, seryjny morderca, który spowodował prawdziwą panikę w Los Angeles w latach 1984-1985.

Ludzie na tym etapie są niesłychanie dumni ze swojego człowieczeństwa. Na żadnym z późniejszych etapów rozwoju człowiek nie jest tak dumny z tego, że jest człowiekiem i nie gardzi tak bardzo zwierzęciem, które jawi mu się jako dzika, nieokrzesana, odrażająca i bezbożna bestia.

Pod koniec tego etapu zaczyna się budzić coraz większe poczucie swojej indywidualności i wielka potrzeba zapewnienia sobie poczucia bezpieczeństwa oraz pewności, że się wie. Dusze te wciąż nie tylko potrzebują, ale wręcz pragną prowadzenia przez kogoś silnego i mądrzejszego od nich, stąd ich wielkie poważanie dla autorytetu, który postrzegają jako absolutnie nieomylny. Zamiast samodzielnego myślenia mamy tu raczej bezkrytyczne przyswajanie idei głoszonych przez kapłanów, lekarzy, uznanych polityków i inne, podobne postacie. Tu wciąż rządzi lęk i to on jest siłą napędową wszelkich działań, a krycie się pod skrzydłami autorytetu i wypełnianie umysłów wszelkimi „tak jest słusznie”, „tak trzeba” i „taka jest jedyna prawda” daje złudne poczucie bezpieczeństwa. Podobne nadzieje spełniają pieniądze gromadzone „na czarną godzinę” i pełna aż do przesady spiżarnia. Dlatego na tym etapie pojawia się coś, co można obrazowo określić jako „zapychanie”. Ludzie ci swoje mieszkania zapychają gratami i zapasami żywności ponad potrzeby, skarpetę zapychają pieniędzmi, a umysły zapychają ideami, doktrynami, teoriami, dogmatami oraz światopoglądowymi fundamentalizmami. Świat postrzegają wyłącznie w odcieniach bieli i czerni, co sprawia, że „wiedzą absolutnie wszystko”, zawsze mają rację i nie muszą się nad niczym zastanawiać. Każdą dyskusję definitywnie kończy powołanie się na tradycję naszych dziadów i ojców lub na niepodważalny i ostateczny autorytet papieża bądź świętej księgi. To są świętości z którymi się nie dyskutuje.

Każda idea, która mogłaby zakłócić stabilność psychiki wynikającą z prostego, oczywistego, czarno-białego postrzegania świata jawi się jako przerażające i zagrażające egzystencji zjawisko. Albo jesteś z nami, albo przeciwko nam, albo wyznajesz te same wartości, przede wszystkim religijne, albo jesteś wrogiem i musisz się liczyć z atakiem agresji, nierzadko skrajnej i morderczej. Jest to typ lękliwy i chorobliwie podejrzliwy, wręcz skłonny do paranoi. Święta inkwizycja i tajne policje zajmujące się inwigilowaniem własnych obywateli to właśnie ten typ, stale zżerany niepokojem, że coś może się dziać poza jego kontrolą i tym samym stanowić zagrożenie dla jego osobistego bezpieczeństwa lub dla bezpieczeństwa jego kraju (który oczywiście jest jedynym cywilizowanym i najwspanialszym krajem na całym świecie). Ten lęk wychodzi poza sferę prywatną i rozlewa się na cały świat. Jak widać ta mentalność wciąż ma się dobrze, na co dowodem są wszechobecne kamery podglądające ludzi w każdym miejscu i każdej sytuacji i zmieniające świat w jeden wielki dom Wielkiego Brata. Przejawem tego jest również produkcja programów szpiegujących prywatne komputery (zwane „wirusami” lub „trojanami”, które w rzeczywistości produkowane są przez służby specjalne), cenzura, a w końcu idea „Nowego Porządku Świata” (NWO, New World Order), zrodzona w umysłach Napoleona, Hitlera i… obu prezydentów Bushów, której celem jest narzucenie całej ludzkości systemu totalitarnego.

Lęk przed wszechpotężnym i mściwym bogiem skłania tych ludzi do dziwnych zachowań, mających przebłagać jego ewentualny gniew: do ascezy, samobiczowania, wyrzekania się jedzenia, snu, seksu i wszelkiej radości. To właśnie ci ludzie stale przypominają o śmierci i konieczności pokutowania. Jeśli taka osoba wybierze drogę kariery, gotowa jest zapracować się na śmierć, ponieważ odmawia sobie prawa do wypoczynku i relaksu.

Ponieważ ich umysły stale zajęte są lękiem przed przyszłością i pełne wyobrażeń wszelkich możliwych klęsk, kryzysów i katastrof życiowych, ich zdrowie nie przedstawia się dobrze. Niska świadomość sprawia, że ludzie ci bardzo źle się odżywiają. Bardziej stawiają na ilość niż na jakość („zapychanie”), jedzenie bywa też postrzegane jako źródło prestiżu – moi rodzice żyli w nędzy, ale mnie stać na tłuste szynki i balerony, więc będę je jadł w takich ilościach i tak demonstracyjnie (rzecz jasna, bez żadnego obrzydliwego zielska, które jest dobre dla królików, a nie dla ludzi), żeby inni poczuli zazdrość. O ile na wczesnym etapie byli dziećmi natury i leczyli się wyłącznie ziołami, żywnością oraz szamańską „magią”, obecnie stają się „racjonalni” i nie wierzą w żadne ludowe zabobony. Z tego powodu leczą się wyłącznie chemią, połykając leki całymi garściami i pokornie korzystają z usług chirurgów, którzy wycinają im kolejne „chore” narządy, aż do etapu, na którym już nie ma co wycinać. To właśnie dzięki tym ludziom koncerny farmaceutyczne i firmy ubezpieczające od wszelkich możliwych klęsk są tak obrzydliwie bogate.

Jeśli taki osobnik dorobi się majątku będzie go trzymał na wysokooprocentowanym koncie w banku na czarną godzinę, której przyjścia paranoicznie się obawia, podczas gdy jego rodzina będzie marznąć i przymierać głodem.

Rodzinę trzyma silną, męską ręką. Żona musi być pokorna i usłużna, zarówno ona, jak i dzieci muszą się pana i władcy bać, bo inaczej nie będą go szanować. Dom musi być wysprzątany do połysku, a trawnik idealnie przystrzyżony. Wychowanie w tej rodzinie jest w rzeczywistości tresurą. Bicie, upokorzenia i pomiatanie słabszymi są na porządku dziennym. W takich rodzinach nie ma miłości ani bliskości emocjonalnej, ani między rodzicami i dziećmi, ani w seksie, który służy wyłącznie prokreacji i jest traktowany jako coś brudnego, grzesznego i niedozwolonego, co oczywiście budzi poczucie winy i wstydu. Zadośćuczynieniem za ten „grzech” jest wysoka płodność, która jest w tym środowisku bardzo ceniona jako cnota. Dzieci muszą wyznawać system wartości rodziców, więc o jakiejkolwiek, choćby tylko symbolicznej wolności mowy być nie może. Kontrolowane jest wszystko: długość włosów, lektury, ubrania, towarzystwo, zainteresowania. Tornistry są regularnie rewidowane w poszukiwaniu papierosów, narkotyków, prezerwatyw i świerszczyków. Za każde przewinienie dzieci dostają w łeb. Żonie za zupę za słoną również należy się tęgie lanie.

Rodzic I etapu wybiera dla swoich dzieci szkołę o pruskim rygorze lub klasztorną, słynącą z dyscypliny i religijnej ortodoksji, najchętniej taką, w której stosowana jest chłosta i bezwzględne traktowanie, a nauka wszystkich przedmiotów oparta jest na ślepej wierze w słowa autorytetu. Uczeń nie ma prawa myśleć ani zadawać pytań, lecz musi wszystko wkuć na blachę i wyrecytować nawet obudzony w środku nocy. Dziecko jest upokarzane i utrzymywane w poczuciu niższej wartości. Kiedy w końcu dorośnie, będzie w równie okrutny sposób traktowało innych, a zwłaszcza słabszych od siebie.

Jak widać, obecna edukacja oparta jest wciąż w znacznym stopniu na standardach charakterystycznych dla późnego I etapu rozwoju (chłosty na szczęście zakazano). Również dziś dzieci muszą opanować konkretny materiał, ustanowiony odgórnie przez Ministerstwo Oświaty, które z kolei musi się zastosować do ogólnoświatowych zaleceń. Wszystkie inne formy edukacji uważane są za „eksperymentalne”, co ma podtekst taki, że są to szkoły kształcące dziwaków i ludzi nieprzystosowanych, którzy nie będą pasowali do „normalnego” społeczeństwa (w taki właśnie pogardliwy sposób skwitowała informację o szkołach steinerowskich pewna moja katolicka znajoma).

Ponieważ ludzie na tym etapie rozwoju panicznie boją się wszelkiej wolności i chaosu, jako czegoś, nad czym nie mają kontroli, są idealnymi wyznawcami, bezwzględnie przestrzegającymi nakazów i zakazów ich religii, komunizmu, nauki, ateizmu, partii politycznej czy wszelkich norm, które uważają za właściwe. Nigdy nie zrozumieją tych, którzy pragną żyć według własnych standardów i dlatego robią wszystko, żeby zmusić cały naród, a jeszcze lepiej cały świat, do przestrzegania tak przez nich poważanych „wartości chrześcijańskich” (muzułmańskich, narodowych, komunistycznych, racjonalistycznych czy dowolnych innych).

To również doskonali patrioci, prężący się na widok sztandaru. Wszelkie organizacje grupowe, wymagające bezwzględnego posłuszeństwa, takie jak wojsko czy policja są ich żywiołem. Święta religijne i państwowe, przysięgi, ślubowania, parady, rozkazy, dyscyplina i dryl wojskowy to dziedziny, które najbardziej ich pociągają. To oni utrzymują porządek w społeczeństwie i na świecie, zawsze gotowi spacyfikować każdy przejaw aspołecznej anarchii i obywatelskiego nieposłuszeństwa. Szeryf ścigający złych bandytów, burmistrz rządzący miastem twardą ręką, kapłan stojący na straży czystości moralnej, płomienny kaznodzieja porywający tłumy do modlitwy, prawnik ustalający sztywne prawa (np. dopuszczalny kąt zakrzywienia banana i ogórka), biurokrata trzęsący urzędem czy dowolna Osoba Posiadająca Autorytet oraz zadymiający cały świat fabrykant to młoda dusza w swoim żywiole. Po ciemniej stronie mocy stoją członkowie Ku-Klux-Klanu, rzucający w kliniki bombami „obrońcy życia poczętego”, faszyści i purytanie, znani ze swego okrucieństwa i nienawiści.

Potrzeby duchowe zapewnia regularne chodzenie do kościoła i na religijne imprezy, kulturalne natomiast ograniczają się do sztuki zwanej „prymitywną”: przedstawiającej naturę, sceny biblijne, zabawy wokół kościoła, czy wojskowe parady (czasem jest to bardzo ładna i ceniona przez kolekcjonerów sztuka!), muzyki ludowej, disco-polo i zabaw na dyskotekach.

Oto cytat z bloga osobnika na tym etapie:

Kurwica mnie bierze kiedy słyszę, że rząd chce wprowadzić jakiś bezsensowny zakaz bicia dzieci. Kurwica mnie bierze tym bardziej, że – z całym przekonaniem mówię – bijcie dzieci więcej i mocniej, żeby je wychować na porządnych ludzi. Generalnie poprę akcje tego typu wtedy, jeżeli zbiorę wszystkie tazoo z laysów i ściągnę całe porno z sieci. Każdy który ma więcej niż 30 lat i czyta to, dochodzi do wniosku, że przecież on sam dostawał lanie od rodziców i czy mu to wyszło na gorsze? Czy jest jakiś ułomny z tego powodu? Ma jakieś bariery psychiczne? Mało tego, że dostawał wpierdol od rodziców ale był bity też przez nauczycieli długimi drewnianymi linijkami (no to trochę przesada, żeby pozwalać bić swoje dzieci obcym ludziom).

Przeczytajcie komentarze pod tym wpisem, zgroza!!!

Początkiem wychodzenia z tego etapu jest pragnienie oswojenia lub wręcz pokonania lęku. Zmiany przychodzą, gdy osobnik nie ucieka przed przerażającymi go sytuacjami, lecz próbuje odważnie stawić im czoła. Kierowcy rajdowi, sportowcy ekstremalni, najemnicy, kaskaderzy itp. to ludzie, którzy odkrywają, że pokonywanie lęków może dać potężny zastrzyk adrenaliny, poczucia szczęścia, euforii i… wolności. Dzięki temu, szczególnie jeśli stają się sławni, podziwiani i kochani, uczą się otwierać emocjonalnie na innych ludzi i wchodzić z nimi w uczciwsze niż wcześniej relacje. Również ich życie rodzinne staje się przyjemniejsze, bo mniej sztywne i formalne. Zaczynają ich cieszyć pikniki, na które mogą jeździć całymi rodzinami, kościelne imprezy dobroczynne i inne aktywności, w których mogą brać udział ludzie o podobnym światopoglądzie.

Każdy człowiek, na dowolnym poziomie rozwoju, ma w sobie coś z pierwotnego mieszkańca dżungli, ponieważ człowiek też jest zwierzęciem. Wszyscy posiadamy ciało fizyczne, które ma swoje potrzeby: musimy jeść, wydalać, chronić się przed wpływami środowiska, np. przed zimnem, potrzebujemy seksu, mamy instynkty, które często dochodzą do głosu poza kontrolą rozumu, odczuwamy irracjonalne lęki itp. Każdy z nas kiedyś zachował się jak przerażony lub rozwścieczony zwierzak.

Ośrodek II, potrzeba silnych doznań, „hedonista” i „wyczynowiec”; czakra II

Moje mapy świadomości różnią się nieco od tych, które można znaleźć w sieci, ponieważ w systemie, który stosuję poziom świadomości skorelowany jest z odpowiadającą mu czakrą.

Jak zwykle zacznę od krótkiego opisu funkcji przyporządkowanej temu poziomowi czakry.

Czakra II, Svadhisthana, zwana też sakralną lub centrum krzyża.

„Sva” znaczy: „to, co jest własne, co należy do siebie”, a „Dhistana” to „jego obecne miejsce”.

Kolor: pomarańczowy.

Żywioł: woda.

Zmysł: smak.

Symbol: sześciopłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: rozmnażanie.

W ciele odpowiada: miednica, organy płciowe, nerki, pęcherz, wszystkie płyny (krew, limfa, soki trawienne, sperma).

Gruczoły: gruczoły płciowe: jajniki i jądra, prostata. Odpowiada za wykształcenie męskich i żeńskich cech płciowych oraz regulację cyklu żeńskiego.

Przyporządkowanie astrologiczne:

  • Rak i rządzący nim Księżyc: uczuciowość, wrażliwość, płodność, opiekuńczość;
  • Waga i rządząca nią Wenus: partnerstwo, „ty” (jako przeciwieństwo „ja”), erotyzm, wrażliwość na piękno;
  • Skorpion i rządzący nim Pluton: pożądanie seksualne, seksualne zjednoczenie, prowadzące do transformacji osobowości, orgazm jako „śmierć” i ponowne narodziny;

Znajduje się tuż nad narządami płciowymi. Reguluje energię seksualną.

I i II czakra leżą tak blisko siebie, że trudno jest jednoznacznie określić zakres ich wpływów. Dlatego pewne ich funkcje przenikają się wzajemnie.

Seksualność, ani nawet erotyzm nie są jedyną sferą działania tej czakry. W rzeczywistości odpowiada ona za „magię życia”, umiejętność dziecięcego zachwycania się cudownością świata oraz za zdolności twórcze (kreatywność). U dzieci ta czakra jest prawie zawsze aktywna, niestety, w okresie pokwitania najczęściej ulega zablokowaniu, nie dlatego jednak, że dziecko w rzekomo naturalny sposób traci swą „niewinność”, lecz dlatego, że otoczenie narzuca mu zakazy, nakazy i ograniczenia związane z seksualnością. To właśnie jest przyczyną powstawania blokad w przepływie energii przez tę czakrę. Nie można poczuć się zintegrowaną osobą, dopóki nie odzyska się poczucia sensu bycia kobietą lub mężczyzną.

Ponieważ żywiołem tej czakry jest woda, z astrologicznego punktu widzenia sferą jej działania są pierwotne, niewyrafinowane emocje, zapładnianie oraz oczyszczanie organizmu z toksyn. Zdolność do naturalnego „płynięcia z życiem” oraz poczucie podłączenia do nurtu „rzeki wiecznego życia” świadczy o prawidłowym funkcjonowaniu tej czakry. Zarówno nadmierna aktywność seksualna (traktowanie seksu jak narkotyk) jak i oziębłość seksualna świadczą o zablokowaniu funkcji tej czakry.

Jak już wspomniałam wcześniej, gdy dusze I etapu odkrywają, że nic nie jest w stanie uleczyć ich pierwotnego lęku, zaczynają go „oswajać”, celowo narażając się na niebezpieczeństwo. Uprawiają więc sporty ekstremalne, wyścigi samochodowe, skoki na spadochronie itp. rozrywki. Dawka adrenaliny daje im poczucie radości i przynosi chwilową ulgę.

Drugim sposobem kojenia skołatanych nerwów jest poszukiwanie przyjemności zmysłowych i czerpanie pełnymi garściami ze wszystkiego, co oferuje im plan fizyczny. Posiadanie dużej fortuny bardzo ułatwia to zadanie. Typowy osobnik na tym etapie to bogaty playboy. Tacy ludzie są klientami luksusowych klinik poprawiających urodę, i to nie tylko twarzy, ale i całego ciała, z uwzględnieniem narządów płciowych, które muszą być u mężczyzn największe, a u kobiet najpiękniejsze według obowiązujących w danej chwili standardów. Ludzie ci uganiają się za sławą, nie gardząc wywoływaniem skandali. Dopuszczalne jest wszystko, co może przyczynić się do wzrostu popularności, a więc atrakcyjności seksualnej, bo o to przede wszystkim chodzi. Ich największą troską jest trzymanie standardów obowiązujących ludzi na tym etapie. Trzeba mieć wszystko naj: największą willę, najdroższe obrazy najsławniejszych malarzy, najpiękniejszy ogród ze strzyżonymi fantazyjnie żywopłotami, najszybszy samochód, imponujący jacht, najpotężniejsze bary, najwęższą talię, największy biust, najpiękniejsze klejnoty, najbielsze zęby, najmodniejsze ciuchy od najsławniejszego projektanta, najpiękniejszą kobietę, najsławniejszego mężczyznę…

Dusze II etapu są niezmordowane w osiąganiu. Najwydajniej pracują, najwięcej zarabiają, najwięcej wydają, a jak się bawią, to do upadłego. Nic więc dziwnego, że bez wspomagaczy nie mogą funkcjonować.

Kto nie jest na topie, ten jest godzien pogardy. Mało tego – w drodze na szczyty można i należy podeptać i rozmiażdżyć każdego lub wywołać wojnę prowadząc politykę konfrontacji, bo liczy się wyłącznie zwycięstwo. Dusze na tym etapie (szczególnie na jego początku) dążą do celu z wielką bezwzględnością, za nic mają etykę i zasady moralne, które postrzegają wyłącznie jako przeszkodę w realizacji celów. Pomiatają one pogardliwie wszystkimi, którzy mają inne interesy, inne zainteresowania i inne poglądy niż one. W nosie mają problemy środowiska i prawa zwierząt. Dla pieniędzy wyrąbałyby wszystkie lasy świata, zatruły wszystkie wody i powietrze, zamorzyły głodem wszystkich ludzi III świata, a nawet zniszczyły całą planetę, byle tylko wycisnąć jeszcze trochę pieniędzy i zyskać jeszcze więcej władzy, wpływów i zaszczytów.

To one studiują w renomowanych uniwersytetach, zdobywają nagrody Nobla, robią karierę jako popularni wykładowcy i wprowadzają „naukową” wizję świata. Ponieważ liczy się wyłącznie wydajność lansują nieprzyjazne naturze, ale za to naukowe metody uprawy roli (nawozy sztuczne) i zatruwające środowisko metody produkcji (produkować dużo i często wyrzucać i kupować nowe, najmodniejsze). Ich zasada to zastaw się a postaw się. Stwarzanie pozorów, snobizm i blichtr to ich żywioł.

Posiadają bardzo niską świadomość duchową, a ich zrozumienie sztuki ogranicza się do snobistycznego kupowania tego, co drogie i wysoko notowane w domach aukcyjnych. Chodzą do kościoła, ale nie dlatego, że wierzą w dogmaty jak dusze etapu I, lecz głównie po to, żeby się tam pokazać zajeżdżając najnowszą limuzyną, paradując w najmodniejszych ciuchach i reklamując swoje biznesy. W rzeczywistości najczęściej są ateistami, nie wierzącymi w żadne życie po śmierci. Wierzą wyłącznie w życie doczesne i w swoje ciało. Dopóki się da naprawiają je wszelkimi dostępnymi metodami, nie dopuszczając do tego, żeby się postarzało, zażywają hormon wzrostu, sterydy, witaminy i inne stymulanty, łożą wielkie pieniądze na badania nad nieśmiertelnością, a w oczekiwaniu na sukces naukowy na tym polu zamawiają kapsuły kriogeniczne, w nadziei, że za dziesiątki lub setki lat nauka będzie w stanie ponownie ich ożywić i dać im życie wieczne – w tym samym ciele.

Późny etap II charakteryzuje się wielką gonitwą za przyjemnościami, a więc za smacznym jedzeniem, narkotykami, rozrywką pokazywaną w telewizji, niewyrafinowaną artystycznie muzyką, seksem i adrenaliną, którą zapewniają sporty ekstremalne oraz ryzykowne wyprawy w odległe i dzikie zakątki świata, a nawet doznaniami uzyskiwanymi z medytacji czy przeżyć religijnych. Głód silnych doznań zamienia tych ludzi w prawdziwych wyczynowców seksualnych. Stałe powtarzanie tych samych czynności daje przyjemne odczucia, ale prędzej czy później prowadzi do znudzenia. Inny człowiek postrzegany jest jako ktoś, kto może dostarczyć ekscytacji i przyjemności, a nie jako osoba, z którą można nawiązać bliskie relacje o charakterze duchowym. Relacje są płytkie i w rzeczywistości nie satysfakcjonujące, więc po krótkim okresie adoracji nowego idola szybko następuje znudzenie i potrzeba szukania kolejnego obiektu do zdobycia. Niestety, każda kolejna zdobycz okazuje się „taka sama jak każda inna”, ponieważ w tej zabawie nie chodzi o głębokie więzi, lecz wyłącznie o fizyczne, czysto mechaniczne zaspokojenie.

Człowiek na tym etapie ma znacznie więcej znajomych, niż mają ich ludzie etapu I, a jego życie obfituje w ekscytujące zdarzenia (człowiek I etapu był w pewnym sensie „martwy” i sztywny).

Dusze II etapu są raczej pokojowo nastawione do świata. Frustracja, a więc agresja, pojawia się tylko wtedy, gdy dany osobnik nie jest w stanie zaspokoić swoich pragnień lub gdy się już nimi przesycił aż do obrzydzenia. W takim przypadku zamienia się w zgorzkniałego typa, namiętnie oglądającego horrory, zarówno kinowe, jak i życiowe, z lubością prowokuje innych do kłótni i awantur i pogrąża się w poczuciu życiowego niespełnienia.

Wyjście z tego etapu umożliwia zmiana zainteresowań, jakości relacji międzyludzkich oraz przestawienie się z ilości na jakość doznań. A więc otwarcie się na drugiego człowieka i wejście w głębszą relację partnerską.

Ośrodek III: Potrzeba dominowania;

Czakra III: Manipura,zwana też czakrą splotu słonecznego.

„Manipura” w sanskrycie oznacza „Miasto klejnotów”. Kontroluje segment ciała od miejsca znajdującego się dwa palce nad splotem słonecznym do punktu położonego niżej, dwa palce nad pępkiem. Znajduje się na wysokości splotu słonecznego i jest siedliskiem osobowości. Gdy działa prawidłowo człowiek zachowuje spokój i opanowanie w każdych okolicznościach.

Kolor: od żółtego do złotożółtego

Żywioł: ogień

Zmysł: wzrok

Symbol: dziesięciopłatkowy lotos.

Zasada podstawowa: kształtowanie bytu.

W ciele odpowiada: dół pleców, jama brzuszna, system trawienny, żołądek, wątroba, śledziona, woreczek żółciowy, wegetatywny system nerwowy.

Gruczoły: trzustka i wątroba. Trzustka produkuje insulinę, odpowiedzialną za utrzymywanie równowagi poziomu cukru we krwi oraz enzymy rozkładające tłuszcze i białka.

Przyporządkowanie astrologiczne:

Lew i rządzące nim Słońce: ciepło, siła, poczucie własnej wartości, dążenie do uznania, władzy, zaszczytów i statusu społecznego;
Strzelec i rządzący nim Jowisz: wzrost i ekspansja, mądrość, filozofia, wiara, synteza doświadczeń;
Panna i rządzący nią Merkury: analiza, skrupulatność, bezinteresowna służba;
Mars: aktywność, działanie, impulsywność, ego

Zawiaduje trawieniem i przyswajaniem pokarmów. Jest centrum siły i osobowości. W sensie psychologicznym zawiaduje zdolnością wchodzenia w relacje międzyludzkie, emocjami, sympatiami i antypatiami, poczuciem społecznej tożsamości, wolą osiągnięć i potrzebą dążenia do władzy, ale i przystosowania się do wymogów społeczeństwa. W tej czakrze oczyszczane są popędy i życzenia czakr znajdujących się niżej. Przez nią wyraża się też duchowe bogactwo czakr wyższych.

Jeśli ta czakra jest otwarta czujemy się świetliści, radośni i wewnętrznie spełnieni. Gdy jest zablokowana człowiek jest niezrównoważony i mroczny, a życie wydaje mu się ciemne i ponure. Im bardziej zintegrowana osoba, tym bardziej złote jest światło emitowane przez jej czakrę splotu słonecznego.

Przez splot słoneczny rozpoznajemy wibracje innych ludzi. Gdy spotykamy kogoś o negatywnych wibracjach czakra splotu słonecznego kurczy się, ostrzegając nas przed zagrożeniem.

Gdy ta czakra jest otwarta i działa harmonijnie jesteś spokojny, pozostajesz w harmonii z samym sobą, z życiem i światem zewnętrznym, akceptujesz zarówno siebie, jak i innych ludzi oraz przyciągasz pozytywne zdarzenia.

Jeśli jest zablokowana lub jej działanie jest zaburzone człowiek pragnie dominacji, władzy oraz kontrolowania innych i całego świata. Czuje się rozdrażniony i niezadowolony, jest nieopanowany, a swoje poczucie niespełnienia pokrywa nadmierną aktywnością. Nie panuje nad swoją złością, co może w końcu spowodować choroby wątroby i trzustki, cukrzycę lub kamienie w woreczku żółciowym.

Przy niedoczynności czakry splotu słonecznego człowiek jest lękliwy, przygnębiony, zniechęcony i wszędzie widzi się piętrzące się przeszkody, które uniemożliwiają mu osiąganie celów.

———-

Na tym etapie lęk jest wciąż wszechobecny, więc jego przezwyciężenie staje się palącą koniecznością. Na pierwszym etapie plasterkiem na jątrzącą ranę lęku wydawała się ślepa wiara religijna, wiara w kastowy porządek społeczny oraz na końcu etapu gromadzenie majątku „na czarną godzinę”, na drugim pojawiła się nadzieja, że zadanie to spełni ucieczka w świat przyjemności i bogactwa, natomiast człowiek etapu III ma złudną nadzieję, że ulgę przyniesie mu osiągnięcie potęgi i władzy.

Teraz mniej liczy się wygląd zewnętrzny, a bardziej prestiż i wysoka pozycja społeczna. Owszem, wielkie wille, samochody i przyjęcia w dalszym ciągu są w cenie, ale teraz chodzi przede wszystkim o władzę, wpływy i kontrolę. Już nie wystarczą piękne zęby i muskularny, opalony tors, teraz człowiek przywdziewa „zbroję”, czyli tradycyjny garnitur i krawat i wyrusza na prawdziwą wojnę, w której stawką jest wysoka pozycja w hierarchii najpotężniejszych postaci sprawujących władzę nad światem. Służą temu przeróżne tytuły, od naukowych po polityczne i korporacyjne.

Wszystko, co złego napisano na temat fałszywego czy chorobliwie rozdętego Ego zawdzięczamy ludziom z tego poziomu świadomości. Ego to przejawia się w postaci dumy, arogancji, opryskliwości i głębokiej pogardy dla każdego, kto ośmiela się głosić inne niż oni przekonania lub wykazywać odmienne preferencje życiowe.

Działania człowieka na tym etapie motywowane są podświadomym lękiem i poczuciem zagrożenia, które sprawiają, że pragnie on stać się najlepszy i najpotężniejszy. Po raz pierwszy w rozwoju świadomości następuje wchodzenie w szerokie relacje z innymi, jednak nie na zasadzie równości, lecz po to, żeby stać się liderem w stworzonej przez siebie grupie lub stworzyć silny, wspólny front ludzi wyznających taki sam system wartości lub posiadających takie same cele na każdej płaszczyźnie, zarówno finansowej jak i intelektualno-duchowej. Dążenie do sukcesu, prestiżu, sławy, pozycji i władzy staje się nierzadko jego obsesją. Największą potrzebą jest dominacja nad innymi ludźmi, co osiąga nierzadko posuwając się do cynicznego manipulowania nimi. Duży majątek pozwala mu gromadzić wokół siebie usłużnych pochlebców i kupować łaski osób wpływowych.

Człowiek na tym etapie jest przekonany, że myśli samodzielnie i że osiągnął najwyższą możliwą mądrość, co sprawia, że jest arogancki, zadufany w sobie i niebezpiecznie nietolerancyjny dla wszelkich innych opcji światopoglądowych. Nic więc dziwnego, że pragnie, aby wszyscy wyznawali takie same poglądy jak on. Jego problem, z którego w ogóle nie zdaje sobie sprawy, polega na tym, że podobnie jak ludzie z wcześniejszych etapów rozwoju wciąż nie potrafi postrzegać świata inaczej, niż w dualistyczny sposób. Jest przekonany, że istnieje tylko jedna prawda i to właśnie on ją posiadł, a kto myśli inaczej, ten jest głupcem i zasługuje jedynie na zepchnięcie z drogi. Najchętniej wprowadziłby prawny zakaz wyznawania każdego innego światopoglądu poza tym, który sam uważa za właściwy.

Wciąż odczuwa potrzebę odwoływania się do nieomylnego autorytetu, który zapewni mu poczucie bezpieczeństwa i stabilności psychicznej, tyle tylko, że religia już nie spełnia jego oczekiwań. On już nie chce wierzyć, lecz wiedzieć. Trzeba więc jak najszybciej znaleźć nowy autorytet, który nie będzie mówił po prostu „mówię to ja, Bóg, bo Jam Jest, który Jest”. Teraz Bóg musi udowodnić, że jest Bogiem, a przynajmniej musi przedstawić dowód na to, że to, co mówi jest prawdą. Na tym etapie idealnym autorytetem staje nauka. Teraz kapłanom już dziękujemy, na estradzie pojawia się naukowiec i jego magiczne laboratorium, w którym dzieją się rzeczy równie dla niego fascynujące, jak te, które w dniach odpustów i świąt religijnych robiły takie wrażenie na ludziach z poziomu I i II. I tak, jak dla ludzi z wcześniejszych etapów ksiądz był nieomylnym autorytetem, tak teraz obiektem jego kultu staje się nauka i jej uczeni kapłani, ogłaszający prawdy, tak samo nie podlegające dyskusji jak dogmaty religijne. Ponieważ myślenie wciąż jest schematyczne, a intelektowi wciąż brak prawdziwej przenikliwości i zdolności do syntezy, nie zauważa on (i nie chce zauważyć, bo to byłoby zbyt przerażające), że nauka ma swoje ograniczenia i nie jest w stanie dostarczyć prawdy absolutnej.

Ta przemiana rzuca go w ramiona światopoglądu materialistycznego, kartezjuszowskiego, który głosi wiarę wyłącznie w realność świata fizycznego i pogardliwie odrzuca wszelkie kwestie duchowe, które uważane są przez niego za przejaw mentalności prymitywnej i zabobonnej. Jednak przemiana ta jest pozorna – wciąż odbywa się w ramach myślenia dualistycznego, co oznacza przerzucanie się z jednego przeciwieństwa w drugie. Wciąż brak tu umiejętności spojrzenia na całość z dystansu i znalezienia punktu równowagi między dwoma ekstremami. Podobnie jak to miało miejsce na wcześniejszych etapach, gdzie ostatecznym wytłumaczeniem wszystkiego dysponowała religia i jej inkwizytorzy, tak i tu występuje brak umiejętności współczucia, mentalność inkwizytorska, totalitarna i okrucieństwo doktrynalne. Z takimi ludźmi nie da się dyskutować, bo albo przyjmujesz bezwarunkowo ich punkt widzenia, albo stajesz się czarownicą do spalenia.

Niekiedy konformizm lub ambicje polityczne sprawiają, że nie wyrzeka się religii. Uważając się za racjonalistę, a nawet będąc naukowcem może jednocześnie być człowiekiem religijnym, jeśli nie zdołał uwolnić się od lęku lub jeśli taki światopogląd zapewnia mu wymierne korzyści (np. wielu polityków zyskuje dzięki temu dużą popularność, i co jest szczególnie nie do pogardzenia – więcej władzy nad plebsem). W takim przypadku łatwo staje się bezwzględnym doktrynerem zarówno religijnym, jak i racjonalistycznym.

Na tym etapie inteligencja, ciekawość świata i zdolność myślenia przejawia się jako potrzeba gromadzenia faktów i przyswajania wiedzy oraz żonglowania nią, a nie jako samodzielność w wyciąganiu wniosków. Do prawdziwej mądrości wciąż jeszcze daleko. Heraklit napisał: „Nie wystarczy dużo wiedzieć, żeby być mądrym”. Zapamiętywanie faktów, napychanie głowy encyklopedyczną wiedzą i umiejętność myślenia jedynie analitycznego nie mają wiele wspólnego z mądrością. Dlatego ludzie ci nie cenią żadnych samorodnych zdolności ani dokonań osób, które nie mogą wykazać się formalnym wykształceniem. Nie masz papierka z renomowanej i wysoko notowanej w ich rankingu uczelni, to jesteś nikim, zerem i nie ma znaczenia, czego w życiu dokonałeś.To właśnie oni zamieniają naukę w skostniały, niereformowalny system, pełen dogmatycznych teorii, których nie da się żadnym sposobem wykorzenić, nawet jeśli już dawno dowiedziono, że są przestarzałe, a nawet zupełnie fałszywe. Każda próba przeprowadzenia reform wywołuje ich wściekłość, identyczną z tą, z której słynęła święta inkwizycja. Ludzie ci hamują postęp i sprawiają, że nikt spoza ich katedry nie ma prawa głosu, choćby nawet był autorem przełomowego odkrycia naukowego czy technicznego. Niezależnych badaczy i wynalazców zbywa się pogardliwym stwierdzeniem: pan / pani nie ma wykształcenia w tej dziedzinie, więc się pan / pani na tym nie zna i nie ma prawa się wypowiadać.

To właśnie z tej „kasty” przemądrzałych materialistów wywodzą się „doktorzy Frankensteiny”, którzy nie mając szacunku dla Boga i Natury z beztroską arogancją zabierają się za poprawianie dzieła Stwórcy i tworzenie nowych, nieznanych, a w ich przekonaniu lepszych od naturalnych organizmów GMO, po czym wypuszczają swoje twory w świat, nie licząc się z ewentualnymi skutkami tych działań. Nie tylko brak im pokory, żeby poddać swoje dzieło odpowiedzialnym badaniom, oni wręcz narzucają ludzkości swoje „genialne” wynalazki siłą. Kto ich nie chce, ten musi płacić wysokie kary pieniężne za utrudnianie im bogacenia się. Ich bożkiem jest Mamon, bóstwo pieniędzy. Dla zysku bez wahania sprzedaliby swoją duszę i wymordowali, zatruli i zagłodzili bez litości całą ludzkość świata. Kto nie należy do ich klanu, ten nie zasługuje na to, żeby żyć. A jeśli już ma czelność żyć, to niech przynajmniej wykonuje dla nich niewolniczą pracę, która jest jedynym zadośćuczynieniem za przywilej stąpania po tej samej ziemi, co i oni.

Jego największym marzeniem i motorem działania w świecie jest pragnienie wyróżnienia się z tłumu za wszelką cenę i stanie się świecącą wielkim blaskiem indywidualnością. Problem w tym, że jego myślenie i światopogląd są mało oryginalne i nie zdradzają bogatej osobowości. Nawet w szczytnej dziedzinie nauki i wiedzy nie potrafi rozumować inaczej, niż w kategoriach konkurencji i wyścigu, więc szybko odkrywa, że zdobywanie wiedzy również daje poczucie siły i może zagwarantować wysoką pozycję społeczną. Z tego powodu interesują go dyplomy wydane przez drogie, posiadające wysoki prestiż (i przez to niedostępne dla plebsu) uczelnie i zdobycie jak największej ilości literek z tytułami naukowymi przed nazwiskiem.

Bezceremonialnie pomiata innymi ludźmi i pogardliwie depcze ich prawa: tych, którzy są niżej w rozwoju traktuje jak prymitywne, ciemne i przesądne bydło, więc najchętniej zamieniłby ich w kastę najniżej opłacanych niewolników wykonujących najcięższe prace. Kto nie ma przynajmniej mgr przed nazwiskiem ten powinien zamiatać ulice i padać przed nim na twarz. Ludzi stojących w rozwoju wyżej od siebie postrzega jako dewiantów, wariatów, heretyków i niebezpieczny element wywrotowy, zasługujący na starcie z powierzchni ziemi. Domaga się więc od władz państwowych, żeby poddać ich stałej kontroli, a najlepiej zakazać im wszelkiej działalności (np. wykonywania pewnych zawodów) i głoszenia poglądów.

Człowiek na tym etapie wykazuje zupełny brak zrozumienia dla duchowości, humanizmu i filozofii, chyba że jest to filozofia materialistyczna. Wprawdzie potrafi odróżnić prawdziwą sztukę od bohomazów, jednak nie przeżywa jej i ceni ją co najwyżej jako lokatę kapitału. Bardzo charakterystyczny dla ludzi tego pokroju jest głoszony przez nich na każdym kroku pogląd, że jedyną prawdziwą nauką są nauki ścisłe. Z tego powodu głęboko gardzą oni wszystkimi reprezentantami nauk humanistycznych, uważając, że uprawiają oni zwykłą pseudonaukę, która powinna być wykreślona z listy przedmiotów wykładanych na uczelniach wyższych (w rzeczywistości jest zwykle odwrotnie – to humaniści stoją wyżej w rozwoju, ponieważ humanizm budzi się wraz z uaktywnianiem się wyższych czakr). Wierzą w teorię, że z życiu przetrwają tylko najsilniejsi i najlepiej przystosowani, więc głęboko gardzą „nieudacznikami”, którzy nie potrafią urządzić się w życiu równie „mądrze” jak oni. Z tego powodu działalność filantropijna nie robi na nich żadnego wrażenia, a nawet uważają ją za zbędną – chyba, że przy okazji można wywiesić na bilbordzie własne nazwisko i zyskać dzięki temu popularność.

Mentalność inkwizytorska ludzi III poziomu przejawia się w postaci tworzenia przeróżnych „ośrodków apologetycznych”, zarówno religijnych, jak i racjonalistycznych, z fanatyzmem i zawziętością krzewiących jedynie słuszny w ich przekonaniu światopogląd i zwalczających każdą niezależną myśl lub dziedzinę działalności. Z pozycji tych „ostrzeliwuje się” ostro wszelkie inne (niematerialistyczne) światopoglądy oraz ścieżki rozwoju osobistego. W czasach mrocznej historii ludzkości z tej „kasty” wywodzili się religijni inkwizytorzy, a dziś tę rolę przejął materialistyczny i ateistyczny (i w świetle najnowszych dokonań nauki wielce zacofany) racjonalizm.

Na tym etapie rozwoju odnotowujemy prawdziwą epidemię psychopatii. Osobnik ten jest zupełnie odcięty od swoich emocji, które jawią mu się jako przerażający i zagrażający jego pozycji w życiu żywioł, dlatego je tłumi i represjonuje. W takim bezuczuciowym stylu wychowuje również swoje dzieci. Jedynymi emocjami, których jest w miarę świadomy są złość i zżerająca go frustracja, gdy napotyka na sprzeciw lub trudności w realizowaniu swoich chorych ambicji lub gdy nagle zda sobie sprawę ze swojej nieadekwatności. Uchodzący za wielce kulturalnego, inteligentny i nierzadko znakomicie (według kryteriów obowiązujących na tym etapie) wykształcony, pozornie pewny siebie, na prestiżowym stanowisku i znający swoją wartość człowiek, w rzeczywistości okazuje się zakompleksionym i w głębi duszy przerażonym dużym dzieckiem, które, żeby chronić swoją psychiczną integralność, próbuje kontrolować i podporządkowywać sobie nie tylko własną rodzinę, ale wszystkich w swoim otoczeniu. Ten terror nie musi oznaczać używania brutalnej siły ani niekulturalnych słów. Ludźmi można manipulować przy pomocy bardzo subtelnych i prawie niewidocznych sztuczek, takich jak znaczące spojrzenie, pewne gesty, wymowne prychnięcia lub wyszydzanie.

Małżeństwo nie jest zawierane z miłości (bo ta mogłaby skruszyć „twierdzę” jego nieczułości), lecz dla prestiżu i osiągnięcia jeszcze wyższej pozycji społecznej. Na partnera wybiera się osobę należącą do własnego, lub wyższego „klanu”, najchętniej trudną do zdobycia i związaną z kręgami władzy, finansjery lub renomowanych ośrodków naukowych. Rywalizacja i walka o pozycję toczy się nawet między małżonkami, co sprawia, że osobnik taki nie potrafi się zrelaksować nawet we własnym domu i przy najbliższej mu osobie. Rodzina nie daje poczucia bezpieczeństwa, a dom nie jest azylem. Ich zadaniem jest budowanie prestiżu i blichtru.

Seks już nie służy przyjemności, jak to się działo na poprzednim etapie, bo okazało się, że nie jest skutecznym lekiem na lęk, lecz staje się narzędziem manipulacji i okazywania przewagi. Nie ma tu miejsca na sentymenty i miłość, liczy się tylko siła i dominacja. Miłość jest postrzegana jako przejaw słabości, bo czyni z mężczyzny mięczaka, który staje się słabeuszem, gotowym płaszczyć się przed ukochaną kobietą. Podobnie, zakochana kobieta staje się osobą uległą, należącą do mężczyzny, co pozbawia ją siły płynącej ze sztuki manipulowania nim przy pomocy kar i nagród wymierzanych w małżeńskiej sypialni.

Podobnie jak małżeństwo, również jego relacje z dziećmi nie są oparte na miłości, serdeczności i zrozumieniu. Dziecko ma zaspokajać jego ambicje, powinno się dobrze uczyć i osiągać sukcesy w sporcie. Oczywiście, musi skończyć renomowane szkoły i posiadać odpowiednie świadectwa. Jego indywidualność, talenty ani zainteresowania nie są brane pod uwagę, nie powinno również zadawać pytań ani za dużo myśleć. System edukacji nie przewiduje brania pod uwagę indywidualności czy wrażliwości. Program jest z góry ustalony i należy go po prostu zrealizować, a nad tym zadaniem czuwa cały system kar i nagród.

Napędzającym go paliwem emocjonalnym jest agresja, przejawiająca się w formie złości, niechęci, krytykanctwa, rozdrażnienia, wrogości, obmowy i żalu, mających ukryć zarówno przed otoczeniem, jak i przed nim samym przykrą prawdę, że nie jest ani trochę taki doskonały, za jakiego chciałby uchodzić. Stawia innym tak wysokie wymagania, że nie są w stanie im sprostać, wytwarzając w nich tym sposobem poczucie winy, w nadziei, że nikt nie odważy się zagrozić jego pozycji samca alfa.

Nieświadomość własnego życia emocjonalnego i odrzucanie pierwiastka duchowego sprawia, że choruje, nierzadko bardzo poważnie i w dość młodym wieku. Nieustający i utrzymujący się latami stres związany z przymusem utrzymywania prestiżu i konieczność zwyciężania w wyścigu szczurów rujnują jego zdrowie, a zwłaszcza serce. Ponieważ nie ma on w zwyczaju zagłębiać się w swoje stany emocjonalne ani badać stanu ducha, nawet nie próbuje wnikać w prawdziwe przyczyny chorób. Przeciwnie, uważa, że chorowanie jest dziełem przypadku i nie przyjmuje do wiadomości, że sam się do tego w jakikolwiek sposób mógł przyczynić. W razie choroby domaga się pigułki lub zabiegu chirurgicznego, które szybko i skutecznie rozwiążą jego problemy.

Ludzie z niższych poziomów, chociaż nierzadko agresywni, sami z siebie nie są zbyt groźni. Groźni stają się dopiero wtedy, gdy wpadną pod komendę manipulantów i inżynierów lęku z III etapu. To właśnie oni są twórcami całego systemu państwowego, religijnego, wojskowego, finansowego i w szerokim znaczeniu społecznego. Plebs wprawdzie uwielbia sztandary i parady, ale bierze w tym wszystkim udział jako „mięso armatnie”, podczas gdy oni są tu szefami, komendantami i to oni odbierają honory. To przed nimi prężą się szeregowcy i im rolnicy darowują chleb z solą.

Najwięcej karmy gromadzi się na tym etapie. Żeby robić postępy na ścieżce rozwoju potrzeba pokory, skromności i przyznania się do tego, że się czegoś nie wie, nie rozumie lub nie potrafi. Niestety, ludziom na III etapie tych cech brakuje zupełnie. Przeciwnie, są oni przekonani, że są najmądrzejsi i że osiągnęli najwyższy pułap ludzkich możliwości, i to właśnie ta arogancja i pycha blokuje ich postępy. Dlatego ten etap jest prawdziwą pułapką dla dusz – tu można utknąć na całą wieczność.

Wraz z rosnącą inteligencją i wiedzą zaczynają się pojawiać wątpliwości, a te budzą lęk. Nie można przecież być człowiekiem bez jasno sprecyzowanych poglądów, nie można czegoś nie wiedzieć, ale jakby wbrew sobie zaczyna się zadawanie trudnych, niepokojących pytań i wątpienie w wyznawaną dotąd wizję świata. Sposobem wyjścia z tego etapu jest nauczenie się współpracy zamiast konkurowania, otworzenie swojego serca dla innych oraz próba zrozumienia, dlaczego niektórzy ludzie kierują się w życiu odmiennymi preferencjami.

Ciąg dalszy nastąpi…

Odpowiedzi: 166 to “Mapy świadomości”

  1. astromaria powiedział/a

    Ups… ;)

  2. Epikureistka powiedział/a

    Czekam z niecierpliwością :) I napisz coś o tych bytach z innych planet, które mieszkają na naszej ziemi, gdyż pierwszy raz o tym słyszę, a zaciekawiło mnie to.

  3. Violma powiedział/a

    Cześć,
    Jestem tu przez przypadek – szukałam czegoś….

    Równowaga to nie gra dobra i zła.
    Równowaga to współdziałanie tych 7 Czakr. Jest się reprezentantem poziomu Czakry, który jest najaktywniejszy. Rozwój duchowy to dojście do równowagi pomiedzy Czakrami. Zawsze będziemy w potrzebie jedzenia, spania, potrzeb seksualnych, zrozumienia, bycia akceptowanym, potrzeb doskonalenia, rozszerzania horyzontów myślowych, obcowania z poglądami innych, dzielenia się z innymi tym co mamy i umiemy.

    pozdrawiam i pewnie tu wrócę

  4. astromaria powiedział/a

    No, toż przecie piszę we wstępie, że nie ma czakr lepszych ani gorszych i że wszystkie muszą być aktywne, czyż nie?

  5. Violma powiedział/a

    No tak. Ale (wiem, że zdania nie zaczyna się od ale )gdyby ludzie mieli świadomość działania 7 czakr i umieli je “kontrolować”, to szczęście kwitnie na tym świecie. Ale “kontrolowana” blokada świadomości powoduje ( być może ) większą aktywność podświadomości ( która jest poza naszą kontrolą). I tu się kłania pojęcie intuicji. Reasumując nieszczęsie polega na tym, że ( jak napisano powyżej) nie można zdać do V klasy nie będąc w trzeciej. Co to oznacza dla jednostki z klasy V ? Frustracje, niepowodzenia, napięcia nerwowe i stresy. Pytanie brzmi : gdzie tu sens ? Odpowiedź (prawdopodobnie brzmi): Jesteś super uczniem klasy V, ale musisz wiedzieć z czym mamy do czynienia w klasie I-IV.
    I tu zaczyna się równowaga, i jeżeli, nie szczęście, to przynajmniej poczucie spełnienia.

    Pozdrawiam i ( na moje nieszczęście ) z poziomów wyższych cofam się na poziomy nizsze, aby zrozumieć innych.

  6. astromaria powiedział/a

    W tej szkole tak samo jak w zwykłej dobrze jest mieć gruntownie przerobiony cały materiał z wcześniejszych klas. Kto nie przerobił, ten może oszuka na egzaminach (przecież zawsze można ściągnąć lub podłożyć gotowca), ale to i tak się wyda w postaci jakiejś katastrofy. Bo okaże się, że uczeń niby taki mądry i zaawansowany, ale nagle potyka się na jakiejś banalnej przeszkodzie lub nie wiadomo dlaczego wpadł w neurozę i wszyscy się dziwią, dlaczego przydarzyło się to właśnie jemu, przecież był taki bystry. Znane z życia, nieprawdaż?

  7. Violma powiedział/a

    Prawda, ale gydbyśmy żyli w wieku XVIII lub wsześniej. To wcale nie wchodzi o życziową wpadkę. Chodzi o to, że coś co nie było wartością za czasów szkolnych i młodzieńczych i nie jest nadal wartością teraz, dla innych jest. I aby nawiązać nić porozumienia należałoby “grać” na tych samych falach. Pytanie czy warto i o co tak na prawdę chodzi?

  8. astromaria powiedział/a

    Pytanie czy warto i o co tak na prawdę chodzi jest godne Hamleta :)

  9. Vivianne powiedział/a

    Oj, Astromario napisz wreszcie cd. map świadomości. Czeka na nie sporo ludzi. Pozdrawiam.

  10. Ella powiedział/a

    @ Eliszka
    Przypadkiem przeczytałam w tym temacie Twój wpis Nr57,
    a ponieważ mam problem,czy mogłabyś podzielić się ze mną
    wiedzą w tej materii?Jeżeli wyrazisz zgodę ,to podam
    tu u Astromarii mój e-mail.Dobrze?

  11. outsajder powiedział/a

    Map nie bedzie, pogodzić siem z tym ;p

    Pozdrawiam przyjaciele.

  12. Młoda czytelniczka powiedział/a

    Witam :)
    mam na imie Kinga, i pierwszy raz widzę taki blog.
    Zainteresowało mnie to, o czym Pani pisze…
    To jest naprawdę mądre.
    Pozdrawiam :)

  13. astromaria powiedział/a

    Wczoraj wieczorem wpadła mi do głowy taka myśl, że mój blog może się chyba niektórym wydawać dziwny. Bo normalni ludzie uważają, że posiadanie typowego światopoglądu jest czymś oczywistym. A jak ktoś nie chce być “normalny”, to musi mieć jakiś problem. No i ja mam. Bo nie pasuję do schematów. Ale już się do tego przyzwyczaiłam i nawet inni przestali się dziwić.

  14. poszukiwacz powjedział / a powiedział/a

    Witam Cie Mario, przepraszam ze tak pięknie nie potrafję wyrazic tego co myśle i czuje ale wiedz że to jest szczere, przepraszam za styl i błedy ktore sie pojawja,poprostu nie przywjązuje do tego wagi Od kilku lat, jest to mój pierwszy wpis Pomimo ze mam dość szczęśliwą rodzinkę, to tak naprawdę jako świadoma dusza jestem bardzo samotny, czuje ze tu nie pasuję do tego całego bałaganu. Dużo piszesz o prawdzie autorytetach instytucjach wjerze badzi niewjerze, Ja prawdę zaczołem szukać u samego siebje a nazewnątrz poszukuję jej przez zanegowanie bo inaczej w tym całym fałszu i zakłamaniu się nieda.Tak naprawde to jestem poszukiwaczem, wciąz czegoś szukam ,narazie przekopałm się pobierznie przez kilkadziesiąt tysięcy lat i myśle że zostaliśmy uwjęzieni w petli czasu, dlatego zła karma wciąż powraca w postaci zla agresji wojen prześladowań religijno-politycznych nasze nieśwjadome dusze powracają ponownie na ziemię z niczego niewyciągając wnioskow Mario ma do Ciebje pytanie, jako astrolog opierasz sie o uklad gwjazd planet galaktyk itd.Czy wjerzysz wto co glosi NASA i co pokazuje teleskop Hawla bardzo serdecznie pozdrwjam dobra robota tak dalej HEJ ps.niemieszcząc się w Tojej kowencji napewno moje wypociny odzucisz wybaczę Ci

  15. astromaria powiedział/a

    Z trudem, ale chyba jakoś udało mi się rozszyfrować co piszesz.

    Mario ma do Ciebje pytanie, jako astrolog opierasz sie o uklad gwjazd planet galaktyk itd.Czy wjerzysz wto co glosi NASA i co pokazuje teleskop Hawla

    Wierzę, oczywiście, aczkolwiek nie da się wykluczyć możliwości, że i NASA może coś przed nami ukrywać lub coś oszukać. Już kilka razy się zdarzyło, że panowie i panie uczeni coś źle policzyli i wyszło im, że nastąpi zderzenie dużego ciała kosmicznego z Ziemią, co będzie miało katastrofalne skutki. Najpierw narobili histerycznego wrzasku, a potem się okazało, że to błąd w wyliczeniach. Dlatego ja zawsze trochę wierzę a trochę nie wierzę.

    Co go gwiazd i astrologii – astrologia zajmuje się obiektami z naszego układu słonecznego i w gwiazdy patrzy raczej rzadko, chociaż czasem to robi. Przy sporządzaniu horoskopu galaktyki ani gwiazdozbiory nas nie interesują.

  16. Lightstorm powiedział/a

    Czytałem przez kilka dni strony o channelingu RA i innych koncepcjach rzeczywistości jak ten podział na gęstości, jaszczuroludzi itd. Porównałem to z tym co sam doświadczyłem i wiem, co sprowadza się do tego że te osoby są podłączone do różnego rodzaju egregory, czy inne byty astralne, które wykorzystują “prawdziwe nauki” by przyciągnąć do siebie tych co widzą więcej. Byłem zaskoczony, gdy czytając wypowiedzi RA pojawiły się myśli mówiące o tym, że to jest “prawdziwe” i że wszystko jest ok. Pomedytowałem nad źródłem tych myśli i doszedłem do “bytu” który tam jest. Sam w sobie był pusty i żerował na skrawkach prawdziwej wiedzy (to coś o czym nie da się nic powiedzieć).

    Każdy posiada coś takiego jak umysł w tym świecie, a przez to kreuje myśli, formy itd. więc każdy trzyma się swojej koncepcji i wizji tego jak jest. To jest nieuniknione! Ja też ją mam, ale to co sam tworzę służy mi do operowania rzeczywistością, bo po za nią nie ma nic. Wszystkie mity, dogamty, religie, wizje mają swój początek w nicości i służą tylko opisaniu, nazwaniu tego czego nie da się pojąć. Jest nieskończenie wiele światów i możliwości, ale czy ktoś z was wie dlaczego ma taką wizje świata a nie inną?
    Jeżeli chodzi o opis czakramów to też go używam. Podstawowe siedem planet, energii, rozlokowane na ciele… super sprawa. Uczymy się tego, wcielamy w życie i patrzymy jak działa. Mogę powiedzieć że to jest właśnie magia. Jak program komputerowy. Jak ktoś nie wierzy że to działa to niech skorzysta z tego w co wierzy. Wiara to potężne narzędzie :)

    Piszę to tutaj bo zauważyłem że na tym blogu są osoby które widzą więcej i czekam na odpowiedzi.

  17. astromaria powiedział/a

    Zaczęłam pisać odpowiedź, ale wyszła mi z tego nowa notka, zaraz ją wrzucę na blog.

  18. greg639 powiedział/a

    i gdzie ten dalszy ciąg

  19. kuraś powiedział/a

    Greg639
    też miałem zadać to pytanie :) )

  20. Rasti powiedział/a

    W którym miejscu można znaleźć ten ciąg dalszy? Czy go jeszcze nie ma?

  21. MeliPeli powiedział/a

    Co to jest dusza zbiorowa? Czy to samo co pole morfogenetyczne?

  22. astromaria powiedział/a

    Niezupełnie. Duszę zbiorową mają zwierzęta stadne, które nie za bardzo zdają sobie sprawę ze swojej indywidualności, czyli takie stworzonka, które zawsze występują w gromadzie, a nigdy (lub rzadko) jako pojedyncze osobniki. Tę “duszę” można uznać za coś w rodzaju “anioła stróża” danej grupy stworzeń.

  23. MeliPeli powiedział/a

    A czy ta dusza grupy stworzeń może inkarnować w jednostkę obdarzoną indywidualnością?

  24. astromaria powiedział/a

    Ponieważ świadomość ewoluuje, sądzę, że z czasem wszystkie te stworzenia staną się bardziej świadome i zaczną żyć jako indywidualności. Dusza zbiorowa również ewoluuje i pewnie z czasem może inkarnować w jednostkę posiadającą świadomość swojej indywidualności. Jedyną rzeczą, która podlega ewolucji jest świadomość, dlatego każda istota staje się coraz bardziej świadoma i przebudzona.

  25. MeliPeli powiedział/a

    To by wyjaśniało dlaczego dusze zwierząt występujących w dużej liczebności, np. owadów, mogą znaleźć wcielenie w dużo mniej licznych ciałach ludzkich. Ale wśród ludzi jednostki przebudzone i świadome stanowią mniejszość. Pani często posługuje się metaforą stada w odniesieniu do grup ludzkich. Czy ludzie na pewnym etapie rozwoju mogą posiadać duszę zbiorową, czy już zdecydowanie nie?

  26. astromaria powiedział/a

    Przypuszczam, że tzw. “dusze noworodkowe” mogą jeszcze być pod opieką duszy zbiorowej, ale ich zadaniem jest nauczenie się bycia indywidualnością. To jest dość skomplikowana sprawa, bo człowiek ma 7 tzw. “ciał”, powiązanych z czakrami, których aktywacja zależy od stopnia świadomości. Trochę to wyjaśniałam w “Mapach”.

  27. Rasti powiedział/a

    Kiedy ukarze się dalszy ciąg map? :)

  28. astromaria powiedział/a

    Jak tylko zacznie się robić widniej. Po nowym roku przybywa dnia, więc wiem z doświadczenia, że od wiosny przybędzie mi energii. I moje koty będą już trochę starsze i mądrzejsze, bo to przez nie przestałam pisania, bo darły mi notatki, z których korzystałam. Wczesnym latem skończą 2 lata, więc będą już dorosłe i poważne.

  29. robertcb powiedział/a

    Świadomość to nie mózg.

    Mózg jest kwantowym odbiornikiem duchowej świadomości.
    Teoria dualizmu interakcyjnego John Carew Eccles’a,
    oraz kwantowa teoria świadomości Orch-OR
    Rogera Penrose i Stuarta Hameroffa – są prawdziwe.
    Neuronalna transmisja synaptyczna w mózgu
    - nie tworzy świadomości ani naszych myśli.

    Przeczytajcie ten artykuł i poznajcie prawdę:

    http://radioamator.elektroda.eu/swiadomosc.html

    lub wpiszcie w wyszukiwarkę: świadomość to nie mózg

  30. astromaria powiedział/a

    Ktoś tu twierdził, że świadomość to mózg? To nie jest blog lansujący poglądy “racjonalistyczne”, wręcz przeciwnie, ja tu lansuję niezależne myślenie i nie ufanie nałuce z planety małp.

  31. devoratus powiedział/a

    Rewelacyjny artykuł – wielkie dzięki.

    Dzięki niemu zrozumiałem pewne rzeczy, które mi umykały, choć są banalnie proste. Nie ma sensu złościć się na kogoś, czy mieć żal o to, że się zachowuje nie tak jak byśmy tego oczekiwali. Pewni ludzie po prostu nie są w stanie inaczej się zachować, nie potrafią współczuć, nie ma w nich empatii. To nie są cechy, które można “nabyć” na drodze rozwoju umysłowego (naukowego). Do pewnych rzeczy po prostu trzeba dojrzeć.

    Apropos dyskusji – nie ma nic złego w ocenianiu ludzi. Ocenianie i porównania są naszym sposobem na zrozumienie i postrzeganie pewnych rzeczy. Powiedzenie, że ktoś jest niższy lub starszy to stwierdzenie faktu a nie obelga. Na całe szczęście dotarłem do momentu, w którym moje ego zaczęło się “rozpuszczać” i nie widzę wypowiedzi innych ludzi przez pryzmat tego, czy ktoś nastaje na moją cześć – czy nie :)

    Błagam o kontynuację, choć przypuszczam, że kolejne “stopnie” nie przysporzą nam tylu problemów co niższe :)

  32. Ziemianin powiedział/a

    Ależ ty Mario masz Wiedzę, można Ci “pozazdrościć”… :-)

    Mam pytanko, ponieważ zajmujesz się astrologią, czy mogłabyś mi zrobić taką krótką charakterystykę astrologiczną na podstawie daty urodzenia, czy przynależności do określonego Zodiaku (nie znam się na tym), bo widzę że jesteś w tym doskonała, a ja mam chyba niewielki problem z samym sobą, który jest jednak upierdliwy. Wydaje mi się że sam siebie nie bardzo rozumiem i czasami się zastanawiam czy ja jestem dziwakiem, czy też wszyscy inni są dziwakami, ( są dwie opcje, albo-albo, trzeciej nie dostrzegam ). Jest bardzo mało ludzi wśród których czuję się dobrze. Większość,(cała ta masa) mnie przytłacza. Nie pasuję do nich. Wszyscy moi prawdziwi przyjaciele odeszli, nie ze starości, ale przez chorobę inni w wypadkach a jeszcze inni zniknęli w wirze życia i nie mam kontaktu. Mam dużą rodzinę w której też czuję się obcy. Różnimy się we wszystkim. Może potrafisz to zdiagnozować, tylko nie sugeruj mi żadnych medyków, psychoanalityków, itp. bo do nich całkowicie nie mam zaufania. Tobie jakoś podskórnie ufam, bo nie smarujesz ckliwie ego, (a w świecie kto smaruje ten jedzie… :-/). I podoba mi się to, że co myślisz to powiesz, bez owijania w bawełnę. Jak by Ci się chciało, to napisz co muszę podać. Z sumy daty urodzenia wynika 5, znak zodiaku Wodnik, 1 luty. Kiedyś, gdzieś czytałem, dawno temu w jakimś horoskopie, że Wodniki urodzeni od 01-05 lutego nie posiadają tzw. duchowego przewodnika i są zdani na bezpośrednie oddziaływanie siły Źródła. Słyszałaś może coś o tym ? To był jedyny taki horoskop, nie pamiętam który bo jest ich przynajmniej kilka, no i było to dawno. Jeśli nie odmówisz to wyślij na e-maila, bo to zbyt osobista sprawa.

    Pozdrawiam Cię oraz Wszystkich Czytelników

  33. devoratus powiedział/a

    Ziemianinie – Ludzi normalnych (w pozytywnym tego słowa znaczeniu, bo dzisiaj “normą” jest dewiacja) jest bardzo niewielu na ziemi. Ślepcom w tłumie wydaje się, że wszyscy są tacy sami. Ale jeżeli ktoś otworzy oczy – zaczyna dostrzegać, że coś jest nie tak. Zapewniam Cię, że wiele osób ma podobne uczucie – i jest to słuszne, bo po prostu my (ci, którzy widzą i czują więcej) JESTEŚMY inni. Osoba na wyższym poziomie duchowym nie ma ochoty zrozumieć ludzi z niższych poziomów, bo już to przerobiła i przyziemne rzeczy jej nie podniecają. Natomiast osoby z niższych poziomów zrozumieć nas nie są w stanie i zawsze będziemy dla nich dziwakiem i zagrożeniem. Bądź sobą, jeśli czujesz, że postępujesz słusznie i miej w dupie tych, którzy nie chcą patrzeć w tym samym kierunku co Ty. Nie muszą :)

    Pomarańcz zawsze się będzie czuła obco w skrzynce z kartoflami ;)
    Pozdrawiam serdecznie

  34. trueneutral powiedział/a

    “Osoba na wyższym poziomie duchowym nie ma ochoty zrozumieć ludzi z niższych poziomów, bo już to przerobiła i przyziemne rzeczy jej nie podniecają.”

    Wybacz, ale w tym właśnie momencie pleciesz głupstwa. Już bardziej napompować ego subtelną pogardą się chyba nie da. Po pierwsze, nazwana przez Ciebie osoba na wyższym poziomie duchowym doskonale rozumie tak zwanych osobników na niższym poziomie. Nie musi mieć czy nie mieć ochoty, bo jak sam słusznie zauważyłeś – już to przerobiła i rozumie to od podstaw. Jeśli ktoś nie rozumie, jak ludzie z “niższych” poziomów rozumują, to gówno wie. Dalsza część też brzmi podejrzanie. Co to są przyziemne rzeczy? Na wszystkich bogów, osoba przebudzona jest właśnie pełna życia i o wiele intensywniej potrafi przeżywać wszystko. Nawet puszczanie pierdów w fotel.

    Wybacz Astromario za to, że wszczynam kurz, już przestaję.
    Devoratus, nie musisz mnie słuchać, ale uznałem, że w tej kwestii muszę się odezwać. Jestem mocno wyczulony na pseudoduchowe treści, bo zbyt wielu “uduchowionych” egomaniaków spotkałem. Nie twierdzę, że Ty jesteś jednym z nich, ale weź no się zastanów, co napisałeś.

    Biję się w pierś i zamykam. Już i tak za bardzo dałem pofolgować swoim “zapędom” .

  35. devoratus powiedział/a

    Drogi Trueneutral – Może źle sie wyraziłem. Powinienem raczej napisać osoba z wyższego poziomu, choć rozumie, to nie ma ochoty cofać się do niższego poziomu i żyć życiem pozbawionym tego, co staje się dostępne na wyższym poziomie.

    Nie kręcą mnie “najnowsze komóry”, “wypasione fury” i tak dalej. Wolę pomagać ludziom, pocieszać ich i pomagać im – choćby moim kosztem. Doskonale rozumiem ludzi nastawionych na materializm – ale dla mnie to po prostu bezsensowne.

    Co do “pompowania ego subtelną pogardą” – to może i coś w tym jest, cóż ciągle pracuję nad sobą i jak na zodiakalnego raka moją skłonność do megalomanii i tak nieźle trzymam w ryzach :)

    Podsumowując – oczywiście nie gardzę innymi (choć czasem z politowaniem kręcę głową) – ale cieszę się z tego, że sam pracuję nad tym by być lepszym i czasem osiągam nawet drobne sukcesy, ale nie mnie to oceniać :)

    Nie bij się w pierś – mnie czasem też trzeba pogrozić palcem :D

    Pozdrawiam serdecznie :)

  36. TomaszFotograf powiedział/a

    Devoratus ma niestety rację. To jest takie rozmawianie ze ślepym o kolorach(całej gamie barw tęcz) z osobami o niższym stopniu rozwoju duchowego. Nie czuję się ani lepiej ani gorzej…ale wzajemne zrozumienie może być niemożliwe. Wielu ludzi boi się osób które samodzielnie myślą, mają własne zdanie i są na tyle silne że nie potrzebują grupy znajomych i innych grup wzajemnej adoracji żeby umacniać się w swoich poglądach. Wielu ślepców doskonale czuje się w swojej grupie ślepców, to własnie taka grupa dopompowuje im ego…mają wsparcie w iluzji i często atakują osoby które są inne, tylko dlatego że są inne, że się ich boją. Ludzie są niestety tak ograniczeni że nawet jak ktoś lekko odstaje od “targetu” jest wytykany palcami. Target myśli że jest taki wspaniały, bo media i grupy w których się obraca utrzymują i głaszczą ego…
    Najgorsi są ludzie, którzy w agresywny sposób atakują każde objawy inności u wyróżniających się jednostek. Znam to doskonale z obdukcji, nawet spędzanie wolnego czasu w górach, survival, chodzenie po róznych opuszczonych miejscach oraz nietypowy zawód(wolny zawód) naprawdę powodują masę uprzedzeń u ludzi zaprogramowanych w głównym nurcie.

  37. LogoPedant powiedział/a

    Konkluzja jest bardzo prosta. Strach zabija rozwój…, bo rozwój to przede wszystkim ciekawość świata i tego, co nam ofiarowuje. Należy mieć dużą cierpliwość i nie karać w swojej świadomości innych, tylko dlatego, że nas nie chcą wysłuchać. Oni się boją tak samo, jak my baliśmy się kiedyś. W sytuacji, gdy EGO wyskakuje przed szereg, warto przypomnieć sobie stare powiedzenie, iż “zapomniał wół, jak cielęciem był”… WSZYSCY, mają prawo błądzić, potykać się i popełniać błędy, a naszym zadaniem, czyli osób przebudzonych jest delikatne zwracanie uwagi, bo któż inny, miałby próbować naprawiać świat…

    Po napisaniu ostatniego zdania, zauważyłem, że moje EGO wychyla się zza świadomości, jednak nauczyłem się je dyscyplinować, kiedy tylko zobaczę, że próbuje przechwytywać stery. To jeszcze trudne, ale już możliwe… ;-)

  38. devoratus powiedział/a

    To prawda, że wszyscy mają prawo bładzić – ale kim innym jest kierowca, który nieświadomie wjechał nie tam gdzie trzeba – a kim innym jest świadomy tego, co robi pirat drogowy.

    Z ludźmi jest podobnie. Nie można wszystkiego usprawiedliwiać, tłumacząc ich niskim poziomem rozwoju duchowego. Większość ludzi doskonale wie co robi, tylko albo nie ma ochoty robić dobrze, albo po prostu lubi czynić zło. Nawet zwierzęta potrafią żyć “lepiej” niż niejeden człowiek. Nie potępiam ludzi za błądzenie – ale za świadomie wyrządzone zło. Zło którego czynić nie musieli, którego by drugi raz nie zrobili, gdyby tylko zastanowili się nad tym co robią. Morderca doskonale wie, że jest mordercą. Wyjątek stanowiły ludy pierwotne, dla których zabicie i zjedzenie wroga było na porządku dziennym.

    Nie wierzę w to, że każda istota na wyższym poziomie rozwoju rozumie motywy postępowania wszystkich z niższych poziomów – to demagogia. Może moja dusza jest za stara i zdążyłem już pewne rzeczy zapomnieć – ale nie rozumiem i nie chcę zrozumieć zboczeńców gwałcących dzieci, ludzi maltretujących zwierzęta lub bandytów katujących ludzi na śmierć. Mogę zrozumieć to, że po prostu coś z nimi jest nie tak – ale w kwestii pojmowania motywów ich postępowania – wolę chyba pozostać “gównowiedzącym” :)

    Istnieje też kwestia tzw. portali organicznych i rozmaitych bytów bez duszy. Czy “stworom” bez duszy też mamy wybaczać i dawać szansę na poprawę ? Oni z definicji nie podlegają awansowaniu na wyższe poziomy, bo to same kukły, bez duszy. Może ktoś bardziej obeznany ezoterycznie wypowiedziałby się w tej kwestii, bo mnie swojego czasu wychodziło jakoby każdy zły uczynek odbierał nam jakąś cząstkę naszej duszy, aż w końcu zostaje jej strzępek. Badałem radiestezyjnie – może ktoś pobawi się w testy i opowie o swoich wynikach.

    I jeszcze jedno. Moim zdaniem nie powinniśmy unikać cieszenia się z tego, że udaje się nam coś osiągnąć, wejść na wyższy poziom. Drugoklasista ma prawo być dumny z tego, że pilnie się uczył i zdał do następnej klasy. To oczywiście nie oznacza, że ma pomiatać pierwszoklasistą – ale wszyscy mamy prawo do zadowolenia z własnych postępów. A społeczeństwo tak skutecznie deprecjonuje nasze ego – że nawet jeśli czasem je podbudujemy, to nie powinno nam to zaszkodzić.

    Pozdrawiam
    Dev

  39. astromaria powiedział/a

    @ devoratus: tymi bytami bez duszy i portalami organicznymi ktoś steruje albo je stworzył do osiągania określonych celów. W takim razie odpowiedzialność spada na niego. Podobnie, jeśli kogoś zahipnotyzujesz lub wypierzesz mu mózg, a potem dasz mu karabin i każesz zabić np. Lennona czy Kennedy’ego to kto za to odpowiada? Nie sprawca, bo ten nie wiedział co czyni, lecz mocodawca. Tak się zastanawiam, czy ludzkość ma świadomość i wie, co czyni? Czasem zaczynam w to wątpić.

  40. trueneutral powiedział/a

    @ Devoratus

    Pod słowem “zrozumieć” miałem na myśli pojmować mechanizmy działania, dlaczego robią tak, a nie inaczej… nie miałem na myśli “zrozumienia” jako pewnego rodzaju akceptacji wobec czynu.
    Zło zawsze jest czynione nieświadomie. Świadoma osoba nie jest w stanie popełnić złego czynu.
    Tak czy inaczej – masz dużo racji.

  41. ja jestem powiedział/a

    “Na wszystkich bogów, osoba przebudzona jest właśnie pełna życia i o wiele intensywniej potrafi przeżywać wszystko. Nawet puszczanie pierdów w fotel.”

    @Trueneutral
    Ja bardzo przepraszam,ale kiedys pomedytowalem wlasnie w tym temacie (wierszem) :)

    Stracone zaufanie

    Coś mi się tak po głowie błąka,
    by napisać wierszyk jak się puszcza bąka.
    Nazwijmy go trzmielem w pudełko schowanym.
    Co brzęczy i trzeszczy jak opętany!

    Ze strachu się trzęsie szukając wolności.
    Właściciel pudełka powoli się złości!
    - NIE! Nie wypuszczę cię… psotniku mój mały.
    Za głośno zabrzęczysz, odfruniesz mi cały.

    I zostawiając w przestrzeni to dziwne wrażenie,
    łączące się ze strachem – niezdrowe trawienie?
    Lecz bąk niestrudzony i tak upierdliwy,
    ciśnie na wolność, będąc szczęśliwy,

    że na wolności zakręci kręgi,
    „zapachu odgłos” da niezłe cięgi!
    „Odgłos zapachu” WY poczujecie,
    więzić stworzenie! To się dowiecie!

    To co natura wewnątrz stwarzała,
    musi na zewnątrz, to prawo jest ciała,
    które w ograniczaniu budując złości,
    marzy i dąży wciąż do WOLNOŚCI

    TAK! Pomyślał właściciel i zastygł cały,
    naprężył mięśnie, wytrzeszczył swe gały:
    - Leć bąku na wolność ”niech się co ma stać, stanie”.
    Puścił go z pudełka i TU ZAUFANIE,

    jak bańka mydlana prysnęła zmieniając,
    formę z bąka w KLEKSA, co się rozpływając
    po kolanach pociekł, dając tej osobie MYŚL:
    „NIE UFAM JUŻ LUDZIOM, GDY NIE MOGĘ SOBIE”. :)

    Ja Jestem

  42. Jolanta Olek powiedział/a

    Witam serdecznie :)
    To chyba mój pierwszy wpis na blogu, wiec pozdrawiam Autorké i Czytelników.
    Bardzo mi sié podoba ta notka. Widzé ze brakuje jeszcze opisu kilku dalszych poziomów. Ludzie na nie lata czekajá ;p

    Mam wrazenie, ze w pewnych momentach opisy duchowosci czlowieka na danych etapach sá dosyc zjadliwe (skorpion to pisal;D). Tak sobie myslé, ze moze powinna byc tu jeszcze rozdzielnosc na blaski/cienie kazdego poziomu. W tym sensie, zeby opisac jakie ma skutki niedorozwój danej czakry, a jekie nadaktywnosc i jakie cechy daje ta czakra w równowadze. Chociaz moze wyszlaby z tego ksiázka…
    Tak czy inaczej pochwalam i wyrazam uznanie. Mozna rozpoznac na jakich poziomach sá niektórzy ludzie.

    Gdzies juz czytalam podobne, choc skromniejsze opisy i z tego co pamietam to po naukowcach ateistach nastépuje poziom filozofa i czlowieka myslácego abstrakcyjnie.

  43. Dorota Luczkowiec powiedział/a

    Pani Mario,

    Czesto Pani pisze ze jest pani “nienormalna”, uwazam ze jest Pani najnormalniejsza osoba ! Od paru dni w kazdej wolnej chwili czytam Pani blogi i jestem zachwycona Pani wiedza, wszechstronnoscia i solidnoscia w podawaniu informacji. Jak najwiecej osob powinno czytac Pani blogi. Mi osobiscie bardzo pomagaja w rozumieniu wielu spraw. Przy tym ma Pani fajny styl ” nie owijania w bawelne”. Niedawno zlazalam Pani blogi i od tej pory bede Pani stala czytelniczka. Od lat czytam ksiazki na te tematy , szczegolnie ezoteryki bo na astrologii prawie sie nie znam, ale te wiadomosci co ma Pani na swoich blogach….uff – zsumowanie dziesiatek ksiazek !

    Pozdrawiam serdecznie,
    PS. Ma Pani sliczne koty, ja sama mam dwa i choc sa takie niezalezne i wyniosle, uwielbiam je.
    Dorota

  44. astromaria powiedział/a

    Witam Doroto i zapraszam. Właśnie obejrzałam fajny film pt. “Kłopot z ateizmem” i z radością stwierdzam, że “nienormalnych” jest więcej, bo autor tego filmu również zachowuje neutralność światopoglądową i nie rozumie, dlaczego człowiek musi być albo religijny albo ateistyczny. Szkoda tylko, że “niezrzeszonych” jest tak mało, przez co uchodzimy za nienormalnych.

  45. Dorota Luczkowiec powiedział/a

    Dziekuje za odpowiedz.
    Ja osobiscie uwazam ze to jest totalny brak tolerancji czlowieka wobec czlowieka. Mowi sie “jak sie idzie miedzy wrony to sie kracze jak i one”, kto sie wylamuje to w najlepszym wypadku nazywaja go “innym” albo ze “mu cos odbilo”. Ale tak jak i Ty zauwazylam ze osob “niezrzeszonych ” jest coraz wiecej. I ciesze sie z tego, bo nareszcie mozna porozmawiac na te “inne” tematy i przy tym nie czuc sie “nienormalnym”.
    Ale to juz w historii udowodniono ze najbardziej rozwiniete umysly jakie tu zyly byly napietnowane. Poprostu ludzie sie boja poznac cos nowego, co zaburzy ich dotychczasowy porzadek. I chyba wlasciwie boja sie samodzielnie myslec, bo jak ktos nimi manipuluje to przynajmniej przy niepowodzeniach maja na kogo zwalic wine i lubia sie czuc ofiarami. Ale chyba teraz juz sie pomalutku cos zmienia.
    Moja wiedza na ten temat jest jeszcze w powijakach i ciesze sie ze trafilam na Twoje blogi bo bardzo duzo z Twojej wiedzy korzystam.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Dorota

  46. Dorota powiedział/a

    Witaj Astromario! Przeczytałam artykuł powyżej i postanowiłam coś do niego dodać. Piszesz o wpływie czakr na osobowość jednostki. Wiadomo, że ich nierównowaga powoduje„zwichnięcie” osobowości, co przejawia się jej paskudnym charakterem i tak z grubsza można to zdefiniować i opisać jak Ty to świetnie zrobiłaś. Zaproponowałaś siedem stopni rozwoju łącząc je z siedmioma czakrami i opisałaś patologie związane z nierównomiernym ich rozwojem, a ponieważ nie dodałaś ciągu dalszego, chciałam nieśmiało coś tu napisać czerpiąc z moich przemyśleń na ten temat.
    Jeśli mogę, proponowałabym przyjąć pięciostopniową szkołę rozwoju, jak to określili kabaliści:
    1)dążenie do zaspokojenia najprostszych potrzeb, czyli sexu i pożywienia,
    2)dążenie do bogactwa,
    3)dążenie do osiągnięcia władzy lub sławy,
    4)poszukiwanie wiedzy.
    5)pragnienie osiągnięcia szczęścia, które nie jest dostępne naszym obecnym zmysłom ( mówi się, że odnaleźliśmy Punkt w Sercu ).
    Jeśli osiągniemy tu na Ziemi 5. poziom rozwoju wypadamy z koła karmicznego i przechodzimy do innego, wyższego Boskiego Pola Życia.

    Właśnie Ty opisałaś te trzy pierwsze stopnie i być może teraz należałoby zająć się tymi, którzy są na 4. stopniu tej kabalistycznej wyliczanki. Gdy ”racjonalistyczna nałka” zaczyna ich prowadzić donikąd zaczynają zastanawiać się, co TO może być, że nie dają rady opisać według starych reguł TEGO, co znajdują. Uruchamiają czakry 1. 2. i 3., tam znajdując odpowiedź prowadzącą wprost do czakry serca, czyli 4., a dalej zagłębiając się w nią znajdują Punkt w Sercu łączący ich ze Stwórcą. Nasz pobyt tutaj , na Ziemi jest bardzo dobrze przedstawiony w „Księdze Urantii”. Dołączyłaś ją do działu „ Nie z tego świata”, ale ja znalazłam tam Nasz Świat i inne Światy też, cały Wszechświat, a jakby jeszcze dalej sięgać to możemy dojść i do Fraktalnego Wszechświata. W tej księdze ( książkowe wydanie ma 2000 stron! ) mamy opis Raju i Edenu, co nie jest tym samym i dowiadujemy się co tu robili Adam i Ewa, na czym polegał ich błąd, dlaczego Jezus był na Ziemi ( Urantii). Polecam ją wszystkim poszukującym Prawdy o sobie i naszym wspólnym losie.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie Ciebie i wszystkich przebudzonych.:)

  47. Dorota powiedział/a

    Errata:
    miało być: uruchamiają czakry: 5. 6.7., tam znajdując odpowiedź prowadzącą wprost do czakry serca :)

    Pozdrowionka:)

  48. Sajr powiedział/a

    Witam Pania- wlascicielke tej witryny.
    Znalazlem sie tu raczej przypadkowo, oraz jakims dzwinym zbiegiem okolicznosci, zaczalem czytac Pani artykuly (Zwykle mi sie to nie zdarza)
    Musze jednak powiedziec ze w wielu aspektach zgadzam sie z Pania w 100% Oczywiscie nie ze wszystkimi, gdyz kazdy ma swoj system wartosci/wiary.
    Tak czy inaczej, niezmiernie sie ciesze z przeczytania “tych madrosci” Z upragnieniem czekam na kolejne artykuly, a przeczytalem juz niestety prawie wszystko :(
    Pozdrawiam

  49. astromaria powiedział/a

    @ Sajr: witam i gorąco zachęcam do komentowania. Im więcej głosów, tym więcej mądrości, a różnice zdań służą do tego, żebym korygowała swoje samozadowolenie. Nie raz zmieniłam zdanie w wielu kwestiach, właśnie dzięki moim czytelnikom, co widać, kiedy się zajrzy do głębokiego archiwum tego bloga.

  50. Altair powiedział/a

    Przeczytałem wypowiedzi p.Marii Sobolewskiej na temat świadomości i …. pojawiła mi się pewna konkluzja.
    Otóż wydaje się, że część istot, która zjawiła się w tej przestrzeni o nazwie planeta Ziemia, dostrzega, lub coraz bardziej dostrzega, że ten mechanizm o nazwie Wszechświat powstał dlatego i tylko dlatego, aby budować świadomość.Jest to jedyny cel jego istnienia. Wszystkie istoty wygenerowane i poukładane na różnych ścieżkach rozwojowych – budują – świadomość.A więc są cywilizacje, które specjalizują się w technologiach, inne zaś w ”duchowym” rozwoju, czy są również cywilizacje, które sieją zniszczenia, napadają na innych, a inni się bronią. Jednakże wszystko to programuje i zarazem tworzy ”kosmiczny Rdzeń” ( bo taką nazwą wobec tego ”Boga” posługują się bardziej zaawansowane cywilizacje).
    ”Kosmiczny Rdzeń” jak i cały wszechświat rozpadnie się, (ponieważ co nawet już udowodnili ziemscy nału-kowcy ) posiada właściwości masy krytycznej.
    Wszystko zatem kiedyś zniknie.Pozostanie tylko -świadomość.Świadomość jako suma wszystkich świadomości.
    Świadomości, które zbudowały wszystkie istoty wszechświata praktycznie od zera.
    Czym jest świadomość? .Nie można postawić definicji, tym bardziej jednoznacznej skoro wszechświat dopiero tą świadomość buduje, poprzez tzw. jej ewolucję.
    I zgadzam się tu z p.Marią, że istoty typu naukowcy, uczeni, czy istoty które nawet wykazują relatywnie sporo wiedzy jednoznacznie nie oznacza to, że są to istoty świadome.Nie są ponieważ świadomość nie jest wiedzą. Jest tylko pewną drogą prowadząca do świadomości.
    Stąd istotą świadomą, czy bardziej świadomą może być właśnie np. przczelarz, który niby sobie żyje jak żyje niczym z pozoru się nie wyróżniając.Ale często są to istoty, które widzą, co niewidoczne, lecz możliwe do zobaczenia i słyszą, to co inni nie słyszą.
    Oczywiście to metafora, bo chodzi tutaj raczej o pewien wgląd i możliwości obróbki, czyli analizy i syntezy. Zwykle tacy (ludzie – istoty) nie pytają.Oni po prostu wiedzą. Jednakże co potwierdza proza życia, życie dla nich jest tutaj często katorgą ponieważ nie mogą oni nawiązać prawidłowych relacji z tym patologicznym systemem.

    ŚWIADOMOŚĆ…… :)

    Tymczasem pozdrawiam

    Altair

  51. astromaria powiedział/a

    O, cześć Altair, to ty? Witam :)

  52. Altair powiedział/a

    Ano …ja.
    Nigdy na Twoim blogu nic jeszcze nie napisałem i dzisiaj pierwszy raz.
    Świadomość to niezwykły temat, ale z drugiej strony też trudny stąd proszę wszystkich czytelników o potraktowanie mojej wypowiedź jako -
    światopoglądową.

  53. astromaria powiedział/a

    No to pisz śmiało. Byle nie za bardzo “rajskimi”, bo ja dalej jestem sceptyczna co do ich koncepcji świata.

  54. Altair powiedział/a

    Jako jeden z pierwszych rozpocząłem publiczny dialog z ”rajskimi”.Dialog, ale nie krucjate, którą można było poobserwować w różnych środowiskach społecznych szczególnie na forum DI, czy wśród pseudo racjonalistów i agnostków.
    A wynik końcowy w moim mniemaniu wygląda mniej więcej tak :
    to nasze emocje i przekonania mają wpływ na chęci zdobywania wiedzy jak i jej weryfikacji.
    Powodują one niestety, że zamiast zachęcać – chcą z góry narzucić końcowy ich wynik.
    Jest to powodem niemożności prowadzenia zdroworozsądkowego dialogu jak i powodem odrzucania….
    Rajscy burzą racjonalny obraz świata.Świata, zbudowanego na jaszczurzych programach.
    Budzi to niestety opór wielu ludzi, ponieważ przedstwiony przez nich model Wszechświata, to niestety bardzo srogi i wymagający mechanizm.

    W marcu zwołuję z Mikołajem Rozbickim Wielką Konferencję.Pierwszą konferencję, która będzie starać się połączyć ze sobą różne środowiska społeczne jak i różne światopoglądy.Bo jak do tej pory okazuje się, że mamy do czynienienia raczej z ”chłodną” polemiką, często opartą na paradoksach logicznych. A czas leci, a ”nad głowami” mamy TRANSFORMACJE.

    Zaraszam Mario na konferencje…..
    Z dużym wyprzedzeniem dam Ci znać gdzie i kiedy ?
    Tymczasem pozdrawiam.

  55. astromaria powiedział/a

    @ Altair: dziękuję za zaproszenie, ale mam wątpliwości. Nie rozumiem, po co komu ci “Rajscy”? Czy ja nie mogę myśleć sama, bez pomocy jakichś guru, kosmicznych przekazów, Jezusów, Księgi Urantii, V Ewangelii itp.?

    Ja nie przyłączyłam się do żadnej krucjaty przeciwko nim, bo nie widzę sensu żadnych krucjat. Ale do nich też się nie zamierzam przyłączać. Powiem szczerze, że to, co ostatnio wygaduje Mikołaj nieco mnie niepokoi. Ale wierzę w faceta, mimo wszystko, mam nadzieję, że przejrzy na oczy.

    Nie podoba mi się lansowanie w tej grupie “nauk” Sitchina ani przekonywanie nas, że powinniśmy być dobrzy dla Szaraków i wpuścić ich na naszą planetę, bo oni są tacy biedni i zginą bez naszej pomocy. Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie – co Szaraki zrobiły dla nas dobrego? Dlaczego ludzkość panicznie się ich boi? Gdyby ktoś zaproponował mi wpuszczenie na Ziemię Świetlistych Aniołów to owszem, mogłabym pertraktować, ale z Szarakami nie zamierzam.

    Co do nauk tych państwa: na fizyce się nie znam, więc nie mam pojęcia jaką wartość mają ich przekazy naukowe. Natomiast na naukach duchowych znam się nieco i wiem, że te “srogie i wymagające programy” śmierdzą na milę gadami. Słuchałam trochę ich audycji na Wolnej Ludzkości i wiem jedno: nie powiedzieli niczego, czego nie dałoby się wyczytać w książkach. Nie mówię o fizyce, lecz o prawach duchowych. Wszystko co mówią o cywilizacjach kosmicznych to wiedza całkowicie nieweryfikowalna, dlatego można ją przyjąć wyłącznie na wiarę, bo dowodów brak.

    Na razie do nikogo się nie przyłączam. Zanim się przyłączę muszę mieć pewność, że akcja zmierza we właściwym kierunku. Nie zamierzam firmować swoim nazwiskiem podejrzanych sojuszy.

    Mam instynkt i zawsze wyczuwam, co pochodzi z jasnej, a co z ciemnej strony mocy.

  56. Altair powiedział/a

    Witam Mario !
    Chwilkę się nie odzywałem.Ale miałem trochę informacji do przerobienia. Nazwał bym to odzieleniem ziarna od plew.
    Niebawem napiszę artykuł na wolnaludzkosc.pl
    gdzie postaram się trochę wyprostować ten informacyjny szum, jak i może również zwrócić uwagę czytelników na wyssane z palca różne idee.
    Jak już napiszę to podeślę tutaj linka.

    Co do nauk Sitchina.
    Rozmawiałem z Mikołajem wiele razy i on wie kim był Sitchin, który brał udział w satanistyczno- jaszczurowych obrzędach, bo posiadał jaszczurzy genotyp. Zatem nie wiem kto personalnie faworyzuje na wolnaludzkosc.pl ”nauki” Sitchina, bo się temu bliżej nie przyglądałem.

    Co do konferencji ? Twoja obecność byłaby tam cenna. Mogłabyś byś przecież wiele rzeczy wyprostować i zweryfikować, więc może nie odpuszczaj !

    Pozatem będziemy mieli okazję po wielu latach wspólnego pisania osobiście się poznać i poznać z innymi. :)

    Czyli jak zawsze – siła tkwi w połączonych jednostkach…..

    Pozdrawiam ciepło

  57. astromaria powiedział/a

    Napisz, chętnie przeczytam, bo książki nie czytałam, ale jeśli mnie przekonasz, to ją przeczytam. Kto lansuje Sitchina na WL? Pan Marek, na przykład, ale i sam Mikołaj nie raz nakazywał poczytać Sitchina, że to niby takie oświecające (nie zapisałam sobie, w którym przemówieniu do ludu polskiego wystąpił z tym apelem, więc nie podam linku, ale pamiętam, że tak właśnie było). O Weresie nie wspomnę, bo on nie należy do ekipy, ale bywa gościem i straszy Gerylem, aż się kurzy.

  58. Altair powiedział/a

    Cześć,

    zaczynam pomału ”prostować” pewne rzeczy, które głoszą LW, a które oczywiście z mojego poziomu świadomości nieco inaczej wyglądają.
    Temat generalnie jest trudny. Pozatem wątpię, że bezspośrednio na forum zostanie cokolwiek wyjaśnione przez LW.
    Może Cie to zainteresuje, więc wklejam linka do artykułu :

    http://forum.wolnaludzkosc.pl/viewtopic.php?f=31&t=489&p=1354&sid=2663dda0660b233b61b733ac65e3be78#p1354

  59. LogoPedant powiedział/a

    W ramach podsumowania: ;-)

  60. Maleczka powiedział/a

    No ten Brodacz bezkonkurencyjny jest! I jak swietnie, ze uczylam sie rosyjskiego za komuny! Nigdy nie wiadomo co kiedy moze sie przydac…choc i tak przychylam sie do jego zdania ,ze telepatia to jezyk uniwersalny co go zapomnielismy! :)
    Dzieki za to podsumowanie LogoPedant!

  61. nieustraszona powiedział/a

    LogoPedant ! Kapitalny wyklad i zrozumialy dla kazdego pod warunkiem, ze wyrzuci sie nalukowo-medyczne badziewie z programow myslowych narzuconych, no…wiadomo juz tu przez kogo i po co.

    Na tych faktach powstala przeciez medycyna chinska i praktycznie to zastosowala, ze wszystko ze wszystkim jest ze soba polaczone i wzajemnie na siebie wplywa nie tylko na poziomie materialnym, ale rownolegle tez i na duchowym.

    Rozni ciemni “monarchowie” oraz religijne “wampiry” wiedza o tym i dlatego wlezli do ducha ludzkosci strachem z …kopytami , zeby nia zawladnac, manipulowac i wykorzystywac do wlasnych celow.

    W Polsce bylo takie powiedzonko : Tu radio Praha, my se ne boim, ale mamy straha !

  62. nieustraszona powiedział/a

    Tu koncowe wnioski z artykulu budzacego swiadomosc Polakow , jako do “potulnej” masy roboczej:

    Polskie spoleczenstwo powinno wreszcie uzmyslowic sobie ten fakt, bo wkrótce bedzie na cokolwiek za pózno. Nawet walka zbrojna moze byc niemozliwa, bo mamy liczne przyklady zbrojnej obrony demokracji w rzekomo niezaleznych panstwach. Trwajaca od wielu lat zydowska agresja propagandowa na Polske, nie jest wynikiem niecheci, czy nawet nienawisci do Polaków. Byloby to zbyt latwe i zbyt naiwne wytlumaczenie calej tej powodzi oszczerstw i kalumnii. Tu gra idzie o panstwo, zasobne, swietnie polozone do wielkich swiatowych interesów, o dobrym klimacie, zamieszkalym przez ludzi dobrotliwych i naiwnych, nie skorych do glebszych dociekan, doskonale nadajacych sie na potulna mase robocza.”

    Tu jeszcze raz podaje link, dla tych ktorzy maja dosc bycia glupim oslem zaprzegnietym przez syjonistow do roboty na nich , a z ktorego pochodzi ten cytat :

    http://www.papurec.org/related/related_frameset.html

  63. pustelnik powiedział/a

    Pani Mario, ten artykuł jest absolutnie rewelacyjny! Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy i wiem że nie jestem w tym osamotniony. Kiedy można się spodziewać kontynuacji?

  64. AQQ powiedział/a

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2012/04/11/wegierski-posel-opowiedzial-o-rytualnym-mordzie/

    Obraz z katedry sandomierskiej obecnie zasłoniety…
    http://adl.hebrew.pl/wp-content/uploads/2011/04/sandomierz_katedra-mord_rytualny.jpg

  65. nieustraszona powiedział/a

    AQQ ! Juz po obejrzeniu tego obrazu w katedrze sandomierskiej nie powinien juz miec nikt watpliwosci, kto byl i jest we wladzach koscielnych i dalszych instytucjach przez nia rozwinietych na przestrzeni wiekow.

    Jesli teraz nie slyszymy o bezposrednich i napewno nadal wykonywanych mordach rytualnych, to tylko dlatego, ze diably je bardzo sprytnie w tajemnicy wykonuja.

    Napewno jestesmy wszyscy w trakcie TRZECIEJ WOJNY SWIATOWEJ ; gdzie koszerni oprawcy morduja po cichu i pojedynczo ludzi ekonomicznie, chemicznie – biologicznie pod postacia zabojczych lekow i szczepionek , zatruwaniem nieba, wody i ziemi, a o czym wiele juz na tym blogu opisano i dolaczono dowody.
    Teraz cos dla szabas-gojow wspolpracujacych z systemem, ktorzy tez sa przewidziani do odstrzalu po wykonaniu mokrej czy papierkowej roboty, bo tak juz ostatnio zrobiono z cala zaloga helikoptera bioracego udzial w drugiej “smierci” Bin Ladena, zeby nie miec niewygodnych swiadkow i zbednych geb do wykarmienia.

    Diabel jest wsciekle chciwy i chytry placac glupkom po to, zeby wykonywali za nich czarna robote, a jesli by ktos chcial sie wyrwac wczesniej z szamba do ktorego sam wpadl dla trzydziestu srebrnikow, to go ukroca o glowe w tym czy innym “wypadku” albo zginie w samobojstwie pozorowanym lub z rozpaczy w dobrowolnym.

    Zadna wspolpraca z diablem oraz slepa wiara w jego wynalazki nie wyszla i nie wyjdzie nikomu na zdrowie, a za chwilowy wygodniejszy byt zaplaci tez zdrowiem, zyciem i utrata duszy na wieki pod ohydna “slawa” kolaboranta czy Judasza…

  66. astromaria powiedział/a

    Bardzo proszę o komentarz na temat – ostrzegam po raz ostatni. Następnym razem będę kasować!

UWAGA! Komentarze są moderowane. KOMENTARZE NIE NA TEMAT BĘDĘ KASOWAĆ! Do rozmów na dowolne tematy służą Hyde Parki (ogólny, zdrowotny i ekonomiczny - patrz strony na górze bloga). Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj: http://astromaria.wordpress.com/komentowanie-bloga/

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s