Dawkins i Randi
„Czwarty dom Ery Wodnika”, czyli jak Richard Dawkins robi z siebie pośmiewisko
Milionerzy zazwyczaj nie korzystają z usług astrologów. Ale miliarderzy owszem - John P. Morgan (założyciel firmy General Electric)
W związku z zalewem komentarzy nie na temat oraz świadczących o totalnym niezrozumieniu poniższego tekstu czuję się zmuszona do do zamieszczenia tu apelu:
Czytać uważnie i powoli, bo dwa razy tego samego tłumaczyć nie będę!!!
ZAŚLEPIONYCH I PŁASZCZĄCYCH SIĘ PRZED SWOIM AUTORYTETEM WYZNAWCÓW ATEIZMU / RACJONALIZMU PROSZĘ O POWSTANIE Z KLĘCZEK I O ZDJĘCIE FILTRÓW ŚWIATOPOGLĄDOWYCH Z UMYSŁU.
WSZYSTKO JEST WYŁOŻONE PROSTO, LOGICZNIE I ZROZUMIALE, ALE JEŚLI KTOŚ MIMO TO NIE ZROZUMIAŁ, TO JA NIC NA TO NIE PORADZĘ.
Opornym umysłowo wyjaśniam: tematem tego tekstu nie jest ani astrologia, ani ocena naukowego dorobku prof. Dawkinsa, więc ŻADNE KOMENTARZE NA TE TEMATY NIE BĘDĄ ZATWIERDZANE.
Jeśli czegoś nie rozumiesz, po prostu przeczytaj tekst jeszcze raz, z większą uwagą i proszę, nie zawracaj mi głowy, bo jaśniej tego wytłumaczyć się nie da. Przy okazji zajrzyj do Map świadomości, może tam znajdziesz wyjaśnienie pewnych kwestii.
Tak jak James Randi demaskuje sztuczki cyrkowych magików, tak ja demaskuję sposób, w jaki Dawkins z Randim robią wodę z mózgu bezmyślnych czytelników.
Jestem w pełni świadoma faktu, że większość tzw. racjonalistów nie jest w stanie zrozumieć tego tekstu z powodu ograniczeń intelektualnych. Ale to nie moja wina i ja nic na to nie poradzę, przecież nie przeszczepię nikomu rozumu.
——-
Nie jestem wielbicielką Richarda Dawkinsa (bardzo skutecznie zniechęcił mnie do siebie swoimi fanatycznymi i napastliwymi wystąpieniami na Discovery), ale mimo to byłam gotowa uwierzyć, że skoro ma status wybitnego uczonego, musi być ponadprzeciętnie inteligentny. I, przynajmniej w jakimś stopniu, obiektywny w swoich ocenach. O moralności nawet nie wspomnę… Poszukując Googlem jakichś potrzebnych mi informacji natknęłam się na książkę „Rozplatanie tęczy”. Zaczęłam ją czytać i wprost mnie zamurowało. Takie rzeczy pisze WYBITNY i SZANOWANY uczony?! Takiej demagogii, braku intelektualnej uczciwości i kompromitujących po prostu popisów braku logiki jeszcze nie widziałam. Nawet sławny Hy Ruchlis wypada przy nim blado. Co będę gadać – przekonajcie się sami!
Wszystkie cytaty pochodzą z książki „Rozplatanie tęczy” Richarda Dawkinsa i nie są wyrwane z kontekstu, lecz zacytowane w całości i dosłownie.
Pomyślcie, jak niewiele sensu ma powiedzenie: “Neptun wchodzi w ZNAK Wodnika”. Na GWIAZDOZBIÓR Wodnika składają się gwiazdy, z których każda jest w innej odległości od nas i nie mają one ze sobą żadnego związku, z wyjątkiem tego, że kiedy spojrzeć na nie z pewnego (niezbyt zresztą szczególnego) miejsca Galaktyki (stąd), to tworzą jakiś (nic nie znaczący) wzór. Gwiazdozbiór nie jest żadną całością, a zatem nie można powiedzieć, że “wchodzi w niego Neptun” czy cokolwiek innego.
Skoro Dawkins mówi o wejściu Neptuna w ZNAK Wodnika, to dlaczego zaraz w następnym zdaniu pisze o GWIAZDOZBIORZE Wodnika? Jeśli ktoś robił badania na szczurach, to oczywiste jest, że nie może powoływać się na stan zdrowia królików. Znaki zodiaku są czymś zupełnie innym niż gwiazdozbiory. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Cyrkowa sztuczka podmieniania jednego na drugie udaje się “krytykom astrologii” niezawodnie i pozostaje bezkarna, ponieważ czytelnicy nie mają pojęcia o astronomii i nie odróżniają jednego od drugiego. W astrologii gwiazdozbiory nie mają żadnego zastosowania, ponieważ astrologia posługuje się ZODIAKIEM. Gwiazdozbiory rzeczywiście składają się z gwiazd, ale w znakach zodiaku ich nie ma! Znaki zodiaku są tylko symbolicznymi nazwami 30-stopniowych odcinków ekliptyki. Jeśli na ekliptyce widzimy Neptuna, możemy określić, w którym jej odcinku się on aktualnie znajduje. A ten konkretnie odcinek nosi tradycyjną nazwę „Wodnik”. I tu ciekawostka: pozycję Słońca na tle gwiazdozbiorów (nie zodiaku) podają… astronomowie. Kto nie wierzy, niech wejdzie na dowolny portal astronomiczny. Wniosek nasuwa się sam: skoro według Dawkinsa gwiazdozbiory są fikcją, to wychodzi na to, że astronomia lansuje fikcję.
Podsumowanie danej osobowości w kilkuwymiarowej przestrzeni stanowi pożyteczne przybliżenie, którego ograniczenia można wyraźnie określić. Jest to bardzo odległe od jakichkolwiek wzajemnie wykluczających się kategoryzacji i z pewnością dalekie od niedorzecznych historyjek o znakach zodiaku drukowanych w gazetach.
Niedorzeczne historyjki drukowane w gazetach rzeczywiście są niedorzecznymi historyjkami drukowanymi w gazetach. I niczym ponad to. A na pewno nie są astrologią, co sam Dawkins dalej udowadnia, opisując, jak jego kumpel James Randi tworzył dla gazety oszukańcze horoskopy, a potem wyśmiewał za to Bogu ducha winnych astrologów. Jaka pokrętna logika może kazać ponosić astrologom jakąkolwiek odpowiedzialność za oszukańcze wyczyny Jamesa Randi?
Kilka lat temu jakiś przypadkowy dziennikarz, który akurat wyciągnął krótszą zapałkę i kazano mu napisać horoskop na dany dzień, zabawił się, wymyślając dla któregoś ze znaków taką oto przepowiednię: “Wszystkie zmartwienia zeszłego roku to nic w porównaniu z tym, co czeka cię dzisiaj”. Astrologa zwolniono, kiedy centralę telefoniczną zablokowały masy telefonów od przerażonych czytelników – żałosne świadectwo wiary, jaką ludzie pokładają w astrologii.
Boże!!! Ty to widzisz i nie grzmisz?! Toż to woła o pomstę do nieba! Przeczytaj jeszcze raz uważnie i przemyśl samodzielnie co Dawkins pisze:
- przypadkowy dziennikarz (…)
- (któremu) kazano napisać horoskop na dany dzień
- zabawił się, wymyślając (…)
- a astrologa (za to) zwolniono
(chyba musiałam coś przeoczyć, bo nie zauważyłam, żeby jakiś astrolog w międzyczasie pojawił się na scenie)… Po naszemu to się nazywa “Chłop zawinił, a Cygana powieszono”. Jaki stąd wypływa logiczny wniosek? Cała odpowiedzialność za wyssaną z palca twórczość “horoskopową” dziennikarza obciąża i kompromituje astrologów oraz astrologię! Prawda, jakie to logiczne? Niezwykle wprost interesujące! Istna komedia pomyłek, niech się schowa kabaret Jana Pietrzaka. Wyobraźmy sobie przez analogię, że jakiś szarlatan w jakiejś szmatławej gazecie w kąciku porad medycznych zaleca kocie łajno jako lek na gruźlicę. Czy pan Dawkins każe zlikwidować całą medycynę jako zabobon, a lekarzy pozamykać w kazamatach? Tyle samo w tym logiki, co w potępianiu astrologów za to, co wypisują dziennikarze, którzy “wyciągnęli krótszą zapałkę”!
Londyński “Daily Telegraph” z 18 listopada 1997 roku doniósł, że poprzedniego dnia skazano na 18 miesięcy więzienia jakiegoś domorosłego egzorcystę, który namówił pewną naiwną nastolatkę do uprawiania z nim seksu pod pretekstem wypędzania z jej ciała złych duchów. Mężczyzna pokazał dziewczynie jakieś książki o chiromancji i magii, potem jej wmówił, że ktoś rzucił na nią “zły czar”. Spryciarz wyjaśnił dziewczynie, że aby egzorcyzmy się udały, musi namaścić ją specjalnymi olejami. Nastolatka zgodziła się rozebrać. Potem, gdy powiedział, że aby “pozbyć się duchów”, potrzebny jest stosunek płciowy, pozwoliła i na to. Opowiadam o tym, aby ukazać rodzaj społecznego rozdwojenia jaźni. Jeśli posyła się do więzienia człowieka za wykorzystanie naiwnej młodej kobiety, to dlaczego nie zrobić tego samego z astrologiem, który wyłudza pieniądze od swych naiwnych współobywateli? Czemu nie zaaresztować rozmaitych “jasnowidzów”, którzy zgarniają od spółek naftowych niezłą część pieniędzy udziałowców za kosztowne “konsultacje” dotyczące miejsc odwiertów? I odwrotnie, jeśli uznajemy, że głupcy, jeśli zechcą, mają prawo wydawać pieniądze na szarlatanów, to dlaczego seksualny “egzorcysta” nie miałby zostać puszczony wolno? Mógłby skorzystać z podobnego rozumowania i twierdzić, że ta młoda kobieta miała prawo oddać swe ciało w ramach obrzędu rytualnego, w którego konieczność w tamtym momencie prawdziwie wierzyła.
Proszę państwa, tego właściwie nie powinno się komentować, bo to jest grubo poniżej wszelkiego poziomu. Dla mnie to po prostu jest plugastwo. Najpierw Dawkins sam dowodzi, że:
- bzdury zwane horoskopami zmyślają nieopierzeni dziennikarze, a nie astrolodzy,
- potem żąda za to głów astrologów,
- dalej dramatycznie opowiada, że pedofil wykorzystał seksualnie nieletnią,
- i co jest najbardziej kuriozalne: winą za to obciąża astrologów, „logicznie” dowodząc, że jeśli nie powsadzamy tych wszystkich astrologów do więzień, to żeby sprawiedliwości stało się zadość, będziemy musieli puścić wolno również pedofilów.
Kuriozum!
Czemu nie zaaresztować rozmaitych “jasnowidzów”, którzy zgarniają od spółek naftowych niezłą część pieniędzy udziałowców za kosztowne “konsultacje” dotyczące miejsc odwiertów?
Ratujmy nieszczęsnych nafciarzy przed zmową szajki astrologów i jasnowidzów! Bezbronni i naiwni ludzie z branży naftowej dają się doić oszustom na grubą kasę i nie zauważają, że nic w zamian nie otrzymują! Trzeba ich jak najszybciej ubezwłasnowolnić, bo zrobią sobie krzywdę! (Przy okazji polecam ten tekst z Dziennika).
Praca astrologa wymaga tak niewielkiego przygotowania i umiejętności, że zwykle ZLECA SIĘ JĄ MNIEJ DOŚWIADCZONYM REPORTEROM (!!!), którzy akurat nie mają nic innego do roboty. Dziennikarz Jan Moir tak relacjonuje na łamach “The Guardian” z dnia 6 października 1994 roku początki swojej kariery: “Moją pierwszą robotą dziennikarską było pisanie horoskopów dla różnych czasopism kobiecych. Zadanie to zawsze przydzielano najświeższemu dziennikarskiemu nabytkowi w redakcji. Klecenie przepowiedni było tak głupią i łatwą czynnością, że mógł temu podołać nawet ktoś równie zielony, jak ja”. Podobnie było z pewnym sztukmistrzem z zamiłowania, Jamesem Randim. Będąc młodym człowiekiem, zaczął pod pseudonimem Zo-ran pracować jako astrolog w którymś z montrealskich dzienników. Metoda Randiego polegała na tym, że wycinał horoskopy ze starych numerów czasopism, mieszał je dokładnie w kapeluszu, po czym losowo przypisywał dwunastu znakom zodiaku i publikował jako własne “przepowiednie”.
I znowu ta sama demagogia! Sam Dawkins pisze wyraźnie i w sposób nie pozostawiający najmniejszych wątpliwości, że horoskopy w redakcji wszystkich gazet wymyślają (wysysają z palca) młodzi i niedoświadczeni redaktorzy, a NIE ASTROLODZY. Jak więc śmie pisać, że (cytuję): Praca astrologa wymaga tak niewielkiego przygotowania i umiejętności…, skoro to w ogóle nie jest praca astrologa?! Nieopierzony dziennikarzyna bredzi jak na mękach, a Dawkins żąda za to głów astrologów!? Ot, naukowo-racjonalistyczna logika! Dokładnie to samo można powiedzieć o pospolitym oszuście Jamesie Randim, który nawet nie potrafił sam niczego stworzyć i stać go było zaledwie na to, żeby wycinać z gazet to, co napisali inni i mieszać to w kapeluszu. Jeśli z kogoś zrobił idiotę, to niestety wyłącznie z siebie samego. Zatrudniając się jako astrolog dopuścił się oszustwa i powinien za to odpowiadać przed sądem. Gdybym ja zatrudniła się bez stosownych kwalifikacji jako prawnik albo pilot Boeinga, natychmiast by mnie surowo osądzono i zamknięto w więzieniu. Ale Jamesowi Randi wolno. Od dawna zadaję sobie pytanie, kto za nim stoi, skoro ten facet ma taką władzę? Ostatnio pozwolono mu arbitralnie decydować o tym, jakie prace będą drukowane w pewnym prestiżowym piśmie naukowym. Taką władzę dano komuś, kto nie jest naukowcem, lecz zaledwie cyrkowym sztukmistrzem i specjalistą od wyciągania królików z kapelusza! I to ma być racjonalizm? Kolejna sprawa: Randi cynicznie oszukuje, a co więcej – szyderczo wyśmiewa czytelników gazety, której oni UFAJĄ i za którą PŁACĄ. Z tych pieniędzy redakcja wypłaca mu pensję – czy to jest uczciwe postępowanie?
Dalej znęcać się nie będę, mam serdecznie dość polemiki z tą odrażającą wprost głupotą i demagogią, wyjaśnię więc tylko, o co chodzi z tym tytułowym czwartym domem. Jest to jeszcze jeden przykład bełkotu Dawkinsa z książki „Rozplatanie tęczy”:
Chwytliwe sformułowania, takie jak “czwarty dom ery Wodnika”
Takiego pojęcia jak „czwarty dom ery Wodnika” w ogóle nie ma.
„Czwarty dom” jest określeniem astrologicznym, gdzieś przez pana Dawkinsa zasłyszanym, ale zupełnie dla niego niezrozumiałym. „Domami” nazywamy sektory horoskopu, sporządzanego dla człowieka lub wydarzenia. „Era Wodnika” nie jest horoskopem, lecz… erą (jej horoskopu nie da się sporządzić, ponieważ nikt nie zna daty, miejsca ani godziny jej „narodzin”) i jako taka domów nie posiada, dokładnie tak samo jak nie posiadają ich samochody, drzewa ani narody.
Przeczytaj też:
Autorytet
Richard Dawkins jest KREACJONISTĄ!
Rottweiler darwinizmu i misjonarz ateizmu
Źródło wszelkiego zła?
Religia i ateizm
Jeszcze o religiach i ateizmie
Znęcania się nad ateizmem ciąg dalszy
Teista kontra ateiści
Różdżkarstwo i inne odrażające zabobony kontra światła nauka
Polecam też moją opowieść o chodzeniu po ogniu i zginaniu stalowych łyżeczek siłą woli.
Jeśli uważasz, że byle ciemny astrolog nie ma prawa polemizować z Dawkinsem i negować jego naukowej rzetelności, przeczytaj, jak jego podejrzaną logikę ocenia inny naukowiec, fizyk, a więc umysł ścisły, nawykły do zdyscyplinowanego i krytycznego myślenia. Polecam dwa teksty: Richard Dawkins, małpy i anioły oraz Richard Dawkins – sceptycznie.
Zainteresowanych obiektywną prawdą o astrologii zapraszam na blog Wszystko co chcielibyście wiedzieć o astrologii (FAQ) i na moją stronę www, gdzie demaskuję wszystkie znane mi racjonalistyczne, sceptyczne i kościelne kłamstwa na temat “królewskiej wiedzy”. Szczególnie polecam “Młoty na astrologię“.
Jeśli twój komentarz się nie ukazał zajrzyj tutaj.
Nie zatwierdzam komentarzy ludzi, którzy nie zrozumieli tego tekstu i sądzą, że mówi on o astrologii.
Nie zatwierdzam żadnych komentarzy z opiniami na temat astrologii, jeśli ich autor nie ma o astrologii pojęcia i bredzi na podstawie lektury gazetowych horoskopów.
———–