Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka. NIE piszę o tym, w co wierzę, lecz o tym, co WIEM, bo osobiście to zweryfikowałam.

  • Adolf Hitler: “Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer”

    Dedykuję wszystkim, którzy przekonują, że potrzebujemy rządu światowego (do kontaktów z... kosmitami).
  • Bruno Gröning:

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • Tao:

    Uczeni nie są mądrzy, mądrzy nie są uczeni.
  • Heraklit z Efezu

    Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’:

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej
  • dr Sidney MacDonald Baker:

    Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą.

  • Michael Ellner:

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Demokracja?

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad [Benjamin Franklin]

    Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami. [Arystoteles]

    Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest. [Benjamin Disraeli]

    Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania [Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii]

    Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy. [Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla]

    Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]

    Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]

    Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, zrujnuje i doprowadzi do upadku każdy naród. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. [William Lyon Mackenzie King, premier Kanady]

    W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii - nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego - jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo - wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami. [John Swinton, były szef Personalny New York Times, ok. 1880 r.]

    Jesteśmy wdzięczni wydawcom “Washington Post”, “New York Times”, “Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy… [David Rockefeller]

    Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników. [James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii]

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją [Zbigniew Brzeziński w książce "Between Two Ages" 19970 r.]

  • Robert Anton Wilson:

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Wywiad z Iluminatem:

    To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy. [Jan van Helsing "Ręce precz od tej książki"]
  • Wikipedia:

    Eugenika – pojęcie (...), które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt (w tym ludzi).
  • Bill Hicks

    Czy ktoś z was pracuje w reklamie lub marketingu? Niech się zabije!
    http://youtu.be/BugXa3Cbc3A

  • Pastor Martin Niemöller:

    Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było [Tekst napisany w obozie koncentracyjnym Dachau]
  • Fred Hoyle:

    Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?

    Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

    Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.

  • Astromaria:

    Od czasu, kiedy cyrkowy magik, James Randi zaczął arbitralnie decydować o tym, który uczony ma prawo publikować swoje prace w prasie naukowej, a ateista Richard Dawkins głosić kazania w kościołach, gdzie obwieszcza całemu światu, że Bóg nie istnieje, świat zupełnie stanął na głowie.
  • Salvador Dali:

    Jedyna różnica miedzy mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem
  • Tomasz Lis:

    Kto ma mikrofon, ten ma władzę (podobno to tylko żart) ;-)
  • Kasjopeanie:

    Wiara, że jedno źródło zawiera całą wiedzę, jest sprzeczna z rzeczywistością. Jeśli zakładało się, że zjedzenie owocu z drzewa wiedzy dostarczy całej wiedzy, wtedy jest się zwiedzionym, ponieważ żadne konkretne źródło nie może dostarczyć całej wiedzy. Jeśli więc ktoś uwierzy w taki podstęp, sam złapie się w pułapkę w obrębie danych parametrów. I na wieczność rasa ludzka będzie zatruta przez podobny problem, który objawia się na kilka sposobów: zawsze szuka się prawdy na jednej drodze czy tez poprzez religię, zamiast szukać jej na miriadach różnych dróg; także wiara w proste odpowiedzi na bardzo skomplikowane kwestie i pytania.
  • Richard Dawkins został kreacjonastą?

    ...cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
    Zobacz to na własne oczy!
    --------------
    Im bardziej nieprawdopodobne statystycznie zdarzenie, tym mniej wiarygodne jest, że zaistniało przypadkiem. Oczywistą alternatywą dla zachodzących zmian jest Inteligentny Projektant. [w pracy "The Necessity of Darwinism", New Scientist,
    15 Kwiecień 1982, str. 130].

  • Niccolo Machiavelli

    Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.
  • “Prof” Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów:

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna… śmierć, jak śmierć… A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym [w „Kropka nad i”, TVN 24 09.02.2011]
  • Albert Einstein:

    Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.
  • C. S. Lewis:

    Nie masz duszy. Jesteś duszą. Masz ciało.
  • Bill Cosby:

    Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.
  • Spisek, nie teoria

    We wtorek, niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung poinformował, że Karch [szef laboratorium szpitala uniwersyteckiego w Münster, przyp.tłumaczącej] odkrył, że bakteria O104: H4 odpowiedzialna za obecny wybuch epidemii jest tzw chimerą, która zawiera materiał genetyczny z różnych bakterii E. coli. Zawiera ona także sekwencje DNA bakterii dżumy, co czyni ją szczególnie chorobotwórczą.
    Spiegel OnLine

  • Życie przerosło kabaret

    W elektrowni jądrowej energię pochodzącą z rozpadu silnie radioaktywnego materiału używa się do ZAGOTOWANIA WODY.
  • Mefisto („Faust” J. W. von Goethe):

    Jestem tej siły cząstką drobną, / co zawsze złego chce / i zawsze sprawia dobro

  • Gautama Budda:

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym. (Kalama Sutra)
  • John Lennon:

    Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.
  • Osho (Rajneesh):

    Dobrze jest mieć ego, ponieważ inaczej nie będziesz miał w życiu kręgosłupa. Każdy cię zmiażdży. Jeśli nie będziesz miał w życiu ego, pozostaniesz nieistnieniem, będziesz wykorzystywany, gnębiony, torturowany. Każdy człowiek, każdy Adolf Hitler stanie się twoim pasterzem, a ty będziesz owcą.
  • “Szczepienia są chemiczną lobotomią” – Bertrand Russel

    Bestie końca czasów Plik pdf
    Bestie końca czasów Scribd
    Szczepionki które uczynią Cię posłusznym
    ----------------------
    „Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent”. [Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].
    ----------------------
    O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci. (...) koszt produkcji jednej szczepionki - ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. ]
    Gdyby stosować zasady farmakopei, to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. [dr Jerzy Jaśkowski]
    ----------------------
    Raport CDC stwierdza, iż wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej.

  • William S. Borroughs:

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • George. H. W. Bush:

    W tych kłopotliwych czasach naszym piątym celem jest Nowy Porządek Świata, który może zapoczątkować nową erę
  • Joseph Stiglitz:

    Ekonomika każdego państwa jest analizowana oddzielnie, po czym Bank wręcza każdemu ministrowi ten sam czteroetapowy program.

    Pierwszy etap to prywatyzacja, którą bardziej dokładnie należałoby raczej nazywać etapem „przekupstwa”. Zamiast korzystnie sprzedawać państwowe przedsiębiorstwa przywódcy danego narodu beztrosko wyprzedają, stosując się do żądań Banku Światowego, swoje przedsiębiorstwa dostarczające wodę i elektryczność. Gdybyście tylko mogli zobaczyć, jak szeroko otwierają się im oczy na widok dziesięcioprocentowej prowizji wpłacanej na ich konta w bankach szwajcarskich w zamian za spuszczenie o kilka miliardów z ceny sprzedaży państwowych dóbr.

    Rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym, przynajmniej w przypadku największego „przekupstwa” wszechczasów, rosyjskiej wyprzedaży w roku 1995. „Ministerstwo Skarbu USA uważało, że jest to wspaniale zorganizowane, jako że chcieliśmy, aby Jelcyn został powtórnie wybrany na prezydenta. Mało nas obchodziło, że to skorumpowane wybory. Chcieliśmy, aby pieniądze trafiły do Jelcyna” poprzez wspieranie jego kampanii.
    -----------
    Stiglitz nie jest terrorystą spod znaku teorii spiskowych. Człowiek ten tkwił wewnątrz tej gry, był członkiem gabinetu Billa Clintona w charakterze przewodniczącego zespołu jego doradców ekonomicznych.

  • Anton Pawłowicz Czechow:

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Lew Tołstoj:

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Ali Ibn Abi Talib:

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Victor Lebow:

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • Henry Kissinger:

    Żołnierze są głupimi, tępymi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej
  • Ryszard Legutko:

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • AIDS

    "Dlaczego Magic Johnson nie ma AIDS?" Takie pytanie zadał Maciej Trojanowski w listopadzie 2000 roku doktorowi Jamesowi DeMeo. Odpowiedź brzmiała: "Bo przestał się leczyć".
  • dr Will Keepin, fizyk:

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Alfred Korzybski:

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • prof. Maria Dorota Majewska:

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Thorwald Dethlefsen:

    Światło istnieje, ciemność zaś – nie.

    Dlatego często wzmiankowana walka między siłami światła a siłami ciemności nie jest żadną prawdziwą walką, bo jej wynik jest znany od zawsze.

    Ciemność nic światłu uczynić nie może.

    Światło natomiast niezwłocznie przetwarza ciemność w jasność – i dlatego ciemność musi światła unikać, jeśli nie chce zdemaskowania swego nieistnienia.

    To prawo daje się prześledzić także w naszym fizycznym świecie – jak na górze, tak na dole. Załóżmy, że mamy pomieszczenie wypełnione światłem i że poza tym pomieszczeniem panuje ciemność. Możemy spokojnie otwierać drzwi i okna i wpuszczać ciemność do środka – nie zaciemni ono pomieszczenia; to światło rozjaśni ciemność.

    Odwróćmy ten przykład: mamy ciemne pomieszczenie, otoczone od zewnątrz światłem. I znów otwieramy drzwi i okna. Tym razem znów światło przemieni ciemność i wypełni pomieszczenie jasnością. [Poprzez chorobę do samopoznania]

  • Zygmunt Bauman:

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • Siddhartha Gautama:

    Dla mędrca nie ma rzeczy niewłaściwych
    Dhammapada (czyta Ksawery Jasieński)

  • Ted Turner:

    Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
  • Al Gore „Ziemia na szali”:

    ... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
  • prof. Julian Aleksandrowicz:

    Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
    ------
    Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.

  • Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany):

    Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
  • Przysłowie chińskie:

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Credo Mutwa:

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • Wolter:

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Niebezpieczne GMO

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów. [Terje Traavik (naukowiec norweski]
    -----------
    Pomimo upływu jednej trzeciej wieku i ponad 350 mld dolarów zainwestowanych w to cacko huragan pozostaje bardziej przewidywalny, a pożar bardziej możliwy do opanowania niż rośliny genetycznie modyfikowane [prof. Ignacio Chapella z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley]

  • Francis Collins:

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.

    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).

  • David Coleman:

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”:

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy [G. Gurdżijew]
    ------------
    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.

    Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.

  • Plutarch:

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Frank Zappa:

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine:

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche:

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut:

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh:

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer:

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo:

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram:

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain:

    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
  • Johann Wolfgang von Goethe:

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie:

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres:

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Dżalaluddin Rumi:

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • Paramahansa Yogananda:

    Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty.

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...

    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).

  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”:

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski:

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem.

    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby

Archiwum kategorii ‘Nieuleczalni’

Rak płuc z przerzutami, czyli historia Janet Sommer z serialu „Nieuleczalni”

Posted by astromaria w dniu 05/05/2012

Matka Janet była palaczką i zmarła na raka, gdy Janet miała 19 lat. Janet została pielęgniarką, pracowała w szpitalu i żyła aktywnie, dbała o zdrowie i dobrze się odżywiała. Zawsze twierdziła, że w razie choroby nie podda się chemioterapii. Wyszła za mąż i miała dwóch synów, po latach jej małżeństwo się rozpadło, ale pozostali z byłym mężem przyjaciółmi.

Po rozwodzie musiała dużo pracować, żeby utrzymać siebie i dzieci, a stres związany z pracą odcisnął piętno na jej zdrowiu. Czuła, jakby ktoś naciskał pięścią na jej mostek. Zaniepokoiło ją to, więc poszła do zaprzyjaźnionej lekarki i poprosiła o zbadanie. Badanie nic nie wykazało. Ponieważ objaw się utrzymywał zwróciła się do innego lekarza, który skierował ją na prześwietlenie i badanie krwi. Zaniepokojony wynikami zlecił tomografię. Badanie wykazało liczne guzy w płucach i w wielu innych narządach.

Onkolog, do którego się udała dawał jej nie więcej niż pół roku życia.

Przerażona udała się do innego, a ten powiedział, że zostało jej 6 tygodni. Pomyślała, że to za mało, żeby przygotować się na śmierć i sprzątnąć dom. Miała 45 lat i dwoje dzieci na utrzymaniu. Jej siostra nie uwierzyła w ten wyrok, a ojciec się przeraził.

Wróciła do pierwszego onkologa, a ten przekonał ją do leczenia. Poddała się operacji usunięcia guzów z tylnej części brzucha po czym powiedziała o wszystkim synom. Starszy się rozpłakał, a młodszy zastosował myślenie magiczne. Uznał, że jeśli nie przyjmie tego do wiadomości, to problem zniknie.

Przerażona Janet poddała się serii 6 zabiegów chemii. Po tym „leczeniu” jej stan gwałtownie się pogorszył.

Nikt nie wierzył, że przeżyje.

Ważyła 32 kilogramy, wymiotowała, miała płyn w płucach, wyłysiała i wyglądała strasznie. Onkolog nalegał na dalsze leczenie i przekonywał ją, żeby przyjęła II serię chemii. Na szczęście jej lekarz rodzinny gorąco jej to odradzał. Twierdził, że na pewno tego nie przeżyje i że chemia ją zabije. Spytał ją, czy słyszała o medycynie alternatywnej i opowiedział jej o diecie makrobiotycznej.

Jako pielęgniarka nie wierzyła w medycynę alternatywną, więc odpowiedziała, że to dla hipisów.

Lekarz twierdził, że ludzie umierają od chemioterapii i przekonywał ją do diety. Powiedział, że dieta nie jest lekarstwem, ale bardzo wzmocni jej system odpornościowy. W końcu się zgodziła. Nie miała nic do stracenia.

W jej domu pojawił się konsultant o imieniu Francois, bardzo wysoki i bardzo chudy, z pociągłą twarzą. Janet była bardzo krytyczna i pomyślała, że nie podoba jej się ten facet i że nie chciałaby wyglądać jak ten chodzący szkielet.

Francois urządził pokaz gotowania dla niej, jej przyjaciółek i lekarza domowego. Ponieważ była za słaba, żeby gotować w jej domu na zmianę mieszkały przyjaciółki i pomagały jej w kuchni. Ze zdziwieniem oglądały nieznane im warzywa, np. kapustę pastewną.

Po tygodniu nowej diety Janet mogła swobodniej oddychać, ale w jej płucach wciąż zbierał się płyn, który trzeba było odciągać. Najbardziej przygnębiające było jednak to, że guzy wciąż rosły. Była bliska załamania, ale jednocześnie czuła się coraz lepiej. W końcu odzyskała wiarę, a po długich 5 miesiącach guzy zaczęły się kurczyć.

Po roku była w pełni zdrowa.

Kiedy poczuła się lepiej uświadomiła sobie, że chemia zaszkodziła jej bardziej niż rak i że jej wielki krytycyzm był objawem nierównowagi w organizmie. Kiedy zmieniła sposób odżywiania i zaczęła zdrowieć zmienił się jej sposób myślenia i stosunek do całego świata, w tym do ludzi. Odkryła też z radością, że osoby, które kochała odwzajemniają jej uczucia, czemu dały wyraz pomagając jej w chorobie. Było to zdumiewające i radosne odkrycie.

Zapisała się na kurs makrobiotyki i po czterech latach nauki zaczęła pomagać innym. Pomogła już setkom ludzi. Stosuje dietę i z każdym rokiem jest zdrowsza. Poznała mężczyznę swojego życia o imieniu Gary i wzięli ślub na statku z kuchnią makrobiotyczną.

Opublikowany w Leczenie dietą, Makrobiotyka, Medycyna naturalna, Nieuleczalni, Racjonalizm?, Rak, Wiara czy wiedza?, Zdrowie | Otagowane: , | Komentarzy: 26 »

Minister Rostowski chce, żeby starzy umierali zanim zaczną pobierać emerytury, więc proszę mnie nie oszukiwać, że Ministerstwo Zdrowia chce przedłużać nędzny żywot starych ludzi

Posted by astromaria w dniu 13/04/2012

Dostałam wezwanie (o, przepraszam, bardzo grzeczne zaproszenie) na badanie mammograficzne finansowane przez Ministerstwo Zdrowia. Nie wiem, czy otworzę tę kopertę, ponieważ w ogóle nie mam zamiaru korzystać z przysłanej mi oferty, ale ciekawe refleksje nasunęły mi się już na etapie jej oglądania.

Badanie mammograficzne finansowane przez Ministerstwo Zdrowia

Twierdzenie, że jakiekolwiek ministerstwo cokolwiek finansuje jest ordynarną bujdą. Prawda jest taka, że badania są finansowane z haraczy, które państwowy zbój Janosik siłą i niedemokratycznie zdziera ze wszystkich obywateli, również tych, którzy nigdy nie chorowali i nie korzystali z żadnych usług Kas Chorych (choćby dlatego, że woleliby korzystać z Kas Zdrowych). Tak więc to nie ministerstwo finansuje nam to oszustwo, lecz podatnik.

Dalsze oględziny ujawniają informację, że opłata za przesyłkę została pobrana dzięki umowie z Pocztą Polską S.A. Oczywiście, za to również płaci podatnik.

Przesyłka reklamowa

Oglądam kopertę dalej i widzę informację, że jest to przesyłka reklamowa. Jak rozumiem, reklamują się producenci sprzętu medycznego, który służy do napędzania ludziom śmiertelnego stracha przed śmiertelnie niebezpiecznymi chorobami, które spadają na ludzi niczym grom z jasnego nieba. Oczywiście, te śmiertelnie niebezpieczne choroby koniecznie i natychmiast trzeba leczyć. Czym? A oczywiście syntetycznymi wynalazkami Big Pharma, przesławnej spadkobierczyni legendarnej firmy IG Farben, która dzięki genialnym eksperymentom doktora Mengele, przeprowadzanym na więźniach obozu koncentracyjnego w Auschwitz rozwinęła fantastyczną wiedzę o ich ZABÓJCZEJ skuteczności. Reklama dźwignią handlu…

Centrum Usług Medycznych

Przyglądam się kopercie uważniej i widzę wydrukowaną maczkiem informację, że badania firmuje Centrum Usług Medycznych, Grupa LUX MED. Usługi medyczne to takie same usługi jak każde inne, nic więc dziwnego, że wymagają rozsyłania druków reklamowych. Przez przypadek zapoznałam się z definicją „usług medycznych”, więc wiem, że dawnego pacjenta, któremu udzielało się pomocy medycznej zastąpił klient, któremu świadczy się usługi medyczne. Sektor usług dla ludności to całkiem dobrze prosperująca branża. Opornym wyjaśniam, że służba zdrowia została sprywatyzowana i obecnie jej główną misją jest zarabianie kasy. Placówka medyczna musi przynosić zysk, jak każda inna firma usługowa, a jeśli go nie przynosi zostaje zbankrutowana.

Chyba tylko najgorszy ekonomiczny ignorant nie rozumie, jakie zagrożenie dla jego zdrowia i życia stanowi cudowna przemiana z potrzebującego czułej opieki pacjenta w przynoszącego zyski klienta.

Po co ta akcja, skoro i tak mamy służbę zdrowia za darmo?

Wszyscy zmuszeni są do ubezpieczania się od wszystkiego, co tylko istnieje, a nawet od tego, co jest czystą fikcją. Ubezpieczenia zdrowotne są przymusowe, więc mamy służbę zdrowia „za darmo”. W tym badania mammograficzne i wszelkie inne jakie tylko istnieją. Po więc organizować ten masowy spęd bydła do badań, do których mamy zagwarantowany dostęp i bez tego cyrku?

Popierajmy PO czynem i umierajmy przed terminem

… no to niestety, mówmy o przykrych rzeczach, ale… eee… musi… przejście na emeryturę musi być na tyle późne, że oczekiwany przeciętny oczywiście, oczekiwana przeciętna długość życia nie była bardzo długa [Pan Minister Jacek Rostowski].

Przeprowadziwszy wstępne oględziny koperty zadałam sobie pytanie, wyartykułowane w tytule notki: skoro Minister Rostowski chce, żeby starzy popierali PO czynem i umierali przed terminem, to po jaką cholerę Ministerstwo Zdrowia miałoby przedłużać nędzny żywot starych ludzi? Brak logiki w tym postępowaniu aż wali po oczach i rozumie, a to od razu rodzi we mnie paskudne podejrzenia.

Kochany rządzie, ja wiem, że masz obywateli za idiotów, ale bez przesady, nawet twój elektorat nie jest aż tak głupi, żeby to kupić.

Jestem osobą odpowiedzialną

Już słyszę wrzask świętego oburzenia, że ludzie odpowiedzialni poddają się badaniom profilaktycznym.

Otóż nieprawda.

BADANIA NIE SĄ PROFILAKTYCZNE.

Badania są wyłącznie diagnostyczne.

Profilaktyka to zapobieganie. Badania nie są profilaktyczne, ponieważ niczemu nie zapobiegają. One tylko wykrywają problem, który już jest i służą jako argument do straszenia pacjenta, że jest chory, więc powinien się leczyć. Za pieniądze rzecz jasna. Te zdzierane ze wszystkich, również ze zdrowych.

Mądry człowiek powinien wiedzieć, że zdrowie jest jego najcenniejszą własnością i powinien uczyć się, jak sam może leczyć swoje choroby.

Twoje pożywienie powinno być lekarstwem, a twoje lekarstwo powinno być pożywieniem. Hipokrates

Jako osoba odpowiedzialna nie składam odpowiedzialności za swoje zdrowie w cudze ręce. Sama dbam o swoją edukację i profilaktykę zdrowotną, dzięki czemu nie obawiam się, że dopadną mnie, a zwłaszcza zaskoczą, ciężkie choroby. Ale nawet gdyby zdarzyło mi się zachorować, wiem, jak postąpić, żeby się z nimi uporać szybko, skutecznie i bezpiecznie i do kogo się udać z prośbą o pomoc, gdybym nie poradziła sobie sama (z całą pewnością nie będzie to lekarz z NFZ).

Jestem osobą świadomą

Będąc świadoma faktu, że nadrzędnym celem świadczących usługi medyczne jest zarobek rozumiem, że wpadając w ich ręce staję się dojną krową, którą opłaca się leczyć długo, z komplikacjami i nieskutecznie. Jedyna moja nadzieja, że nie zostanę uśmiercona od razu, bo to by się po prostu nie opłacało. Zostanę doprowadzona na skraj śmierci, ale pozostanę w stanie wegetacji tak długo, jak długo będzie się to opłacało świadczącym usługi. Kiedy już nic ze mnie nie zdołają wydoić, zostanę uśmiercona, ale zanim oddam ducha podpiszę jeszcze drżącą ręką zgodę na pobranie narządów do przeszczepów. Nic nie może się zmarnować, na wszystkim da się zarobić.

Zepsute mammografy i sfałszowane wyniki badań

W 2009 roku wybuchła wielka afera z zepsutymi mammografami, o której trąbiły nawet media głównego nurtu. Oczywiście, wiem, wszystko zostało naprawione, wadliwe maszyny wymienione na nowe i teraz jest cacy bezpiecznie. Bujda na resorach, jak zawsze zresztą. Wystarczy poczytać wiadomości w mediach (i to bynajmniej nie tych, które zajmują się tworzeniem teorii spiskowych), żeby się dowiedzieć, że mammografy nagminnie wykazują nieprawidłowe wyniki: wykrywają raka, którego nie ma i nie wykrywają raka, który jest. Ponadto badania są nieprawidłowo interpretowane przez lekarzy. A nawet (o zgrozo) są fabrykowane, żeby tylko więcej zarobić. Służba zdrowia (a raczej chorób) co raz szokuje opinię publiczną wyczynami godnymi doktora Mengele: a to latami leczyli zdrowego faceta na raka i wyleczyliby go pewnie aż na śmierć, gdyby sam nie podjął śledztwa i nie udowodnił, że tkanka rakowa, badana w laboratorium nie należy do niego, a to obcięto zdrową nogę zamiast chorej, a to wycięto zdrową tarczycę, a to z pełną świadomością wycinano zdrowe piersi … lista jest długa jak tasiemiec. Ale nawet gdyby była krótsza, wystarczyłaby, żeby mnie całkowicie zniechęcić do kontaktów z lekarzami i badaniami medycznymi.

Brak leków onkologicznych, bo producentowi się nie opłaca

Nawet gdyby darmowe badanie mammograficzne wykazało, że mam raka, to i tak nie mam nadziei na leczenie. TokFM 12 kwietnia łzawo donosi: “Powiedzieli właśnie, że nie ma dla mnie leku”. Chorzy na raka muszą przerwać chemioterapię.

Część pacjentów walcząca z nowotworami nagle została zmuszona przerwać leczenie. Producent leków niezbędnych do chemioterapii uznał, że sprzedaż w Polsce jest nieopłacalna, i się z niej wycofał. Sytuacja robi się coraz gorsza: zapasy kolejnych szpitali wyczerpują się w zastraszającym tempie, a Ministerstwo Zdrowia nie było na to przygotowane.

Bardzo proszę, niech mi ktoś wytłumaczy jak krowie na miedzy następujące kwestie:

  • Po jaką cholerę zmusza się tłumy ludzi do badań, skoro i tak nie ma dla nich „leków”?
  • Jak to jest możliwe, że Ministerstwo Zdrowia negocjuje i podpisuje przynoszące im gigantyczne zyski kontrakty ze złodziejami z Big Pharma, a kiedy przychodzi do realizacji PODPISANEJ umowy te bandziory nagle i bez ostrzeżenia (i bez żadnych konsekwencji prawnych???) się z niej wycofują, narażając na ciężki stres tysiące (naiwnych i przerażonych) pacjentów?

Droga kobieto, jeśli jeszcze masz jakieś wątpliwości…

Zastanów się, czy jest sens stawiać się w punkcie badań tylko po to, żeby usłyszeć, że i tak musisz sobie radzić sama? I bez tego to wiadomo. Zamiast poddawać się nieskutecznym i rakotwórczym badaniom lepiej od razu udaj się do znachora.

A jeśli chorujesz na raka, ale pozbawiono Cię szansy na „leczenie” nie płacz, lecz weź sprawy we własne ręce. Poczytaj o naturalnych metodach leczenia i zapoznaj się z przypadkami ludzi, którzy zostali uznani za nieuleczalnych.

Opublikowany w Big Pharma, Choroby „nieuleczalne”, Codex Alimentarius, Faszyzm, Kretynizmy, Leczenie dietą, Mafia medyczna, Nieuleczalni, Owce i wilki, Psychomanipulacja, Racjonalizm?, Rak, Ruch Oporu, Samodzielne myślenie, Wolność, Zdrowie | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 54 »

Michael Collins i retinopatia cukrzycowa, z serii „Nieuleczalni”

Posted by astromaria w dniu 27/02/2012

Michael był „złotym dzieckiem” i oczkiem w głowie swojej rodziny, bardzo lubił szkołę i aktywnie uprawiał sport. Zawsze bardzo lubił jeść, jadł wszystko i dużo. Uwielbiał słodycze, sam piekł ciasta i od razu połowę sam zjadał. Jadł za dużo, ale nie tył, bo był wysportowany i aktywny. W jego rodzinie występowały przypadki cukrzycy, a on wiedział, że było to spowodowane złym odżywianiem.

Na studiach interesował się duchowością i metafizyką i ćwiczył jogę, ale ponieważ chciał zadowolić rodzinę w pełni poświęcił się karierze. Jak powiedział – zaprzedał duszę dla kariery. Objadał się, kiedy chciał przed czymś uciec i napychał się przed spaniem. Jego matka długo chorowała na raka i w końcu umarła, stresował się pracą i bardzo cierpiał. Żeby zagłuszyć stres objadł się hamburgerami i opijał sokami z cukrem.

Przestał się ruszać i zaczął tyć. Ważył ponad 130 kg, ale się tym nie przejmował i objadał się jak dawniej. Wkrótce potem zdiagnozowano u niego cukrzycę. Nie potrafił być konsekwentny w trzymaniu się diety, bywało, że nie jadał mięsa wcale, a innym razem opychał się hamburgerami.

Przez kilka lat trwał w zaprzeczaniu. Miał dobre chęci, ale złe informacje – wierzył jak wszyscy, że cukrzyca jest nieuleczalna i że trzeba brać insulinę. Nie chciał robić tego, co nakazywali lekarze, np. mierzyć poziomu cukru. Wprawdzie wiedział, że cukrzyca grozi utratą wzroku i kończyn oraz problemami z seksem i żył z tego powodu w strachu, ale nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Wiedział, że leki uzależniają, więc nie chciał ich brać.

Z powodu problemów ze wzrokiem zaczął nosić okulary, ale było coraz gorzej. Lekarz przepisał mu leki hipotensyjne na obniżenie ciśnienia w gałce ocznej i odradzał mu prowadzenie samochodu. Michael zaczął się bać ślepoty. W końcu lekarz zdiagnozował zaawansowaną retinopatię cukrzycową, grożącą krwotokiem i zaczął go namawiać na operację laserową. Skonsultował diagnozę z drugim lekarzem, który potwierdził zagrożenie utratą wzroku i konieczność operacji. Nie widział innego wyjścia, więc się zgodził i dał sobie zoperować jedno oko. Po wszystkim powiedział, że to inwazyjny i bolesny zabieg, którego nikomu nie poleca. Lekarze nie wiedzieli, jakie będą skutki pierwszej operacji, ale namawiali go na drugą.

Nie ufał lekarzom, więc postanowił poradzić sobie sam. Zaczął własne poszukiwania i znalazł doktora Gabriela Cousensa. Spotkali się w Nowym Jorku, a już następnego dnia Michael siedział w samolocie do Arizony, gdzie mieści się ośrodek leczenia cukrzycy. Jego ciotka, kiedy się o tym dowiedziała, stwierdziła stanowczo, że nie ma lekarstwa na cukrzycę. Później było jej wstyd.

Przez pierwsze 7 dni Michael pił zielone soki, medytował, uprawiał jogę i miał zajęcia z konsultantem. Któregoś dnia stracił przytomność na skutek szoku insulinowego. Lekarze kazali mu odstawić wszystkie leki.

Drugi tydzień był przeznaczony na psychoterapię. Zrozumiał, że jego życie było pozbawione słodyczy, a dusza głodna i że szukał miłości na zewnątrz siebie.

W trzecim tygodniu uczył się przyrządzać posiłki niskoglikemiczne i pożegnał się z cukrem na zawsze.

Zaraz po przybyciu do ośrodka poczuł się lepiej, ale później jego bardzo zatruty organizm zaczął się oczyszczać z toksyn, a potem odbudowywać, co spowodowało bardzo gwałtowne objawy i ostry kryzys. Były dni, kiedy trzeba go było dosłownie zanosić na zajęcia.

Poziom cukru, cholesterolu i waga spadały z dnia na dzień. Po miesiącu wrócił pełen nadziei do domu i już niedługo ważył 80 kg. Stosował surową dietę, zmienił styl życia i ćwiczył, a siostra bardzo go wspierała. Jego wzrok wciąż nie był za dobry i okulista namawiał go na operację. Michael otworzył książkę telefoniczną i znalazł w niej specjalistę, który nazywał siebie „okulistą żywieniowym”. Umówił się z nim i przeprowadził zlecone badania. Lekarz orzekł, że ma w organizmie za mało chromu, a za dużo wanadu. Zlecił zmianę diety, witaminy i suplementację chromem i wzrok powrócił do normy. Zrzędliwa ciotka wprost oniemiała ze zdumienia i jest zachwycona nowym Michaelem.

Michael jest szczęśliwy, stale się uśmiecha i chce powiedzieć wszystkim chorym, że nie ma chorób nieuleczalnych!

Opublikowany w Choroby „nieuleczalne”, Cukrzyca, Duchowość, Leczenie dietą, Medycyna naturalna, Nieuleczalni, Racjonalizm?, Witaminy, Zdrowie | Otagowane: , , , | Komentarzy: 9 »

Billy Best i chłoniak Hodgkina, z serii „Nieuleczalni”

Posted by astromaria w dniu 24/02/2012

Billy i jego siostra byli adoptowanymi dziećmi. Ich matka wciąż powtarza, że dzieci są cenne, bo trzeba na nie czekać. Był kochany, ale nie był łatwy do wychowania, ponieważ był bardzo ambitny, zdecydowany i brawurowy.

Billy wraz z kolegą postanowili zbudować rampę do deskorolki i w tym celu wybrali się na deskach do odległego sklepu. Zakupy zajęły im więcej czasu niż przewidywali, więc wyruszyli do domu tuż przed zmierzchem. Billy się rozproszył i prawie wpadł pod wielką ciężarówkę. Uderzył w nią ręką tak mocno, że mało jej nie stracił. Wylądował w szpitalu, gdzie przeszedł kilka operacji, w tym rekonstrukcję ścięgien. Bardzo mu się to nie podobało i zaczął się buntować, ale matka zmusiła go do poddania się jeszcze jednej operacji, bez której jego ręka pozostałaby na zawsze niesprawna. Wrócił do zdrowia, ale po tym wydarzeniu czuł się przybity.

Niedługo potem, w drodze powrotnej ze szkolnej wycieczki do Waszyngtonu zaczęły mu sztywnieć plecy i kark. Trwało to kilka tygodni, a później odkrył z tyłu szyi guzek. Lekarz sądził, że to powiększony węzeł chłonny po przebytym przeziębieniu. Guz rósł, a Billy spał na lekcjach. W końcu poddał się badaniom. Diagnoza brzmiała chłoniak Hodgkina. Rodzice płakali kiedy Billy na nich nie patrzył i bali się powiedzieć mu prawdę, ale kiedy szli do szpitala na badanie Billy zobaczył szyld z napisem „Instytut Raka” i wszystkiego się domyślił. Kiedy czekał na biopsję, w czasie chemioterapii zmarła siostra jego ojca, Judy. Rodzice nie wiedzieli, jak mu o tym powiedzieć.

Billy, zgodnie z zaleceniami lekarzy musiał poddać się chemioterapii. Kiedy przychodził do szpitala widział tam blade, chude i łyse dzieci i przypominał sobie, jak jego ciocia marniała w oczach.

Kiedy w drodze na pogrzeb ciotki jego siostra dowiedziała się, że Billy ma raka doznała takiego szoku, że mało nie wyskoczyła z pędzącego samochodu. Ojciec powstrzymał ją w ostatniej chwili. Wszyscy płakali, a Billy zrozumiał, że ciocia zmarła z powodu chemioterapii, a nie na raka. Pamiętał, jak lekarze namawiali ją na kolejne serie, a ona wyglądała na coraz bardziej chorą i w końcu zmarła.

Billy był w I klasie liceum. Lekarze naciskali, żeby poddał się terapii, ale on zwlekał. Ubłagał lekarzy, żeby dali mu 2 tygodnie wolnego. Starał się wykorzystać ten czas jak najlepiej. W końcu trafił na onkologię. Przyglądał się pielęgniarce w bardzo grubych i długich, gumowych rękawicach, przygotowującej dla niego kroplówkę. Spytał ją, dlaczego te rękawice są takie grube. Odpowiedziała, że to niebezpieczne i że gdyby preparat wypłynął poparzyłby jej ręce. Billy zauważył coś jeszcze: na chemię przychodziło coraz mniej dzieci, które znał. Zastanawiał się, czy to dlatego, że wyzdrowiały, czy może raczej zmarły? Jego zabiegi trwały całą noc, a o 5 rano wracał do domu. Wkrótce wyłysiał.

W czasie kuracji matka pytała onkologów, czy kupić Billemu witaminy. Lekarz odparł „strata pieniędzy”. Spytała, czy może powinien zmienić dietę? Lekarz odpowiedział „to bez znaczenia, niech je co chce”.

Którejś niedzieli rodzice zauważyli, że Billy nie przyszedł do kościoła. Myśleli, że jest w domu, ale go tam nie zastali. Znaleźli za to list, w którym pisał, że kocha ich i siostrę bardzo, ale dłużej tego nie zniesie. Woli umrzeć na raka niż z powodu chemii.

Okazało się, że Billy sprzedał trochę rzeczy osobistych, w tym deskorolkę i wsiadł do autobusu mając w kieszeni ok. 300-400 dolarów. Marzył, żeby dojechać do Kalifornii i umrzeć na plaży, patrząc na zachodzące słońce. Ale dotarł do Houston i tam się zatrzymał. Przystał do grupy skaterów, w dzień ukrywał się w garażu, a po południu, gdy koledzy wracali ze szkoły wychodził z ukrycia. Odwiedzał kolegów w domach, kąpał się i coś z nimi zjadał.

Rodzice nie mieli pojęcia, gdzie on może być i bardzo się martwili, a lekarze ich straszyli, że Billy umrze, jeśli natychmiast nie wróci. Zdesperowani powiadomili media. Któregoś dnia, siedząc u kolegi, Billy zobaczył w telewizji zapłakaną matkę, która błagała go, żeby wrócił, a przynajmniej dał znak życia. Zadzwonił do domu, ale nie chciał wracać, bo się bał, że zabiorą go do szpitala. Matka obiecała mu, że jeśli wróci nie dostanie więcej chemii i że ma informacje o innych metodach leczenia. Dzwonił do domu kilka razy i w końcu dał się przekonać. Jego powrót filmowała telewizja, ale rodzice nie chcieli rozgłosu i zaraz zabrali go do domu.

Billy czuł się winny, ale był szczęśliwy, że znów jest w domu. Zgodził się pojechać do szpitala na badania. Okazało się, że rak się rozwija. Lekarze oczywiście naciskali, żeby poddał się chemii i straszyli, że na pewno umrze jeśli tego nie zrobi. Ale rodzice rozpoczęli już własne badania i poszukiwania. Zdecydowali się na metody naturalne. W tym czasie dzwonili do nich ludzie z całych Stanów z różnymi radami. Niektóre wydawały się czystym wariactwem, ale wcale takie nie były. Ktoś radził terapię marihuaną, a dwie staruszki zaproponowały, że kupią trampolinę (to dobra metoda wspomagania leczenia, ale wtedy o tym nie wiedzieli).

W czasie przeczesywania Internetu wiele razy pojawiała się nazwa mieszanki ziołowej ESSIAC, więc postanowili tego spróbować. Wyczytali, że pielęgniarka Rene Caisse dostała ten przepis od Indian dla swojej ciotki chorej na raka piersi. Ciotka w pełni wyzdrowiała, a kiedy lekarze się o tym dowiedzieli…

Hehe, myślicie pewnie, że wsadzili ją do więzienia za praktykowanie szarlatanerii medycznej bez uprawnień? Otóż nie, to były lata 20 i wtedy jeszcze nadrzędnym celem lekarzy było dobro pacjenta, a nie stan kasy karteli farmaceutycznych. W tamtych czasach każdy, kto leczył raka cieszył się wielkim uznaniem i szacunkiem. Lekarze kierowali do pielęgniarki Rene swoich pacjentów (za darmo!!!), a ona leczyła ich indiańskim zielem.

Parzenie tego ziela jest wielce skomplikowane, więc wybaczcie, ale nie podam przepisu. Zioła te można kupić w Internecie, więc każdy zainteresowany sam musi poszukać, jak tego używać.

Do kuracji ziołowej rodzice Billego dobrali dietę bogatą w witaminy. Żadnego czerwonego mięsa, mleka, mąki ani cukru.

W tym czasie zadzwonił do nich nieznajomy. Przedstawił się jako doktor Gaston Naessens z Francji. Powiedział, że wynalazł lek leczący zaburzenia immunologiczne i skuteczny nawet w stwardnieniu zanikowym bocznym (no i mamy lek dla Petera Smedley’a, chyba trochę szkoda, że się tak pospieszył). Oczywiście chętnie by się zgodzili na tę terapię, ale najpierw chcieli to skonsultować z lekarzami. Gdy przybyli na spotkanie okazało się, że wśród lekarzy byli nie tylko onkolodzy, ale psychiatra i psycholog. Lekarze oczywiście zaczęli krzyczeć, że ten lek może zabić! Że Billy spuchnie, że dostanie śmiertelnego krwotoku i że jedyną terapią jest chemia. Psycholog zagroził im donosem do władz, że są złymi rodzicami i że trzeba ich pozbawić praw. Nie wiadomo, jak by się to skończyło, ale na szczęście media wciąż interesowały się Billym, który skończył właśnie 17 lat i uzyskał prawo do decydowania o sobie. Szpital przestraszył się, że dziennikarze przedstawią lekarzy w złym świetle i odpuścił. Dzięki temu Billy mógł się leczyć tak, jak sam chciał.

Billy przeczytał o działaniu leku 714X Gastona Naessensa i wydało mu się to logiczne. Podobało mu się również to, że sam mógł sobie to aplikować. Pojechali więc do Kanady, do laboratorium Cerbe na badania i po lek (dr Naessens wraz z żoną, również biologiem, musieli zwiewać z Francji, gdzie spotkały ich prześladowania ze strony lekarzy i osiedli w Quebek’u). Doktor Naessens wynalazł somatoskop, urządzenie do nietypowego badania krwi. Dzięki temu badaniu można ustalić stopień osłabienia odporności.

Gaston Naessens i somatydy.pdf

Billy sam wstrzykiwał sobie lek w brzuch i normalnie chodził do szkoły. Ta terapia postawiła go na nogi. Wykonał badania i okazało się, że rak znikł. Od tamtej pory minęło 14 lat i Billy wciąż jest zdrowy.

Film niestety bez napisów (może ktoś jest chętny, żeby przetłumaczyć)?

Opublikowany w Big Pharma, Choroby „nieuleczalne”, Leczenie dietą, Nieuleczalni, Racjonalizm?, Rak, Samodzielne myślenie, Witaminy, Wolność, Zdrowie | Otagowane: , , , | Komentarzy: 3 »

Marlene Marcello McKenna, czerniak złośliwy z przerzutami, czyli historia z serialu „Nieuleczalni”

Posted by astromaria w dniu 23/02/2012

Marlene Marcello McKenna urodziła się w rodzinie katolickich, włoskich imigrantów, wyszła za mąż za prawnika irlandzkiego pochodzenia i miała z nim troje dzieci. Pracowała razem z mężem, oboje byli zaangażowani w politykę i prowadzili bardzo intensywny i stresujący styl życia.

Marlene od dzieciństwa miała znamię na plecach, ale się nim nie przejmowała. Do czasu, bo znamię nagle zaczęło ropieć. Poszła do lekarza, który zlecił biopsję. Lekarka wezwała ją do siebie i obwieściła jej, że ma bardzo złośliwego czerniaka, że rokowania są fatalne i że pozostało jej zaledwie kilka miesięcy życia. Zleciła usunięcie znamienia, ale zaraz po tym zabiegu Marlene odkryła guzek na szyi. Zdiagnozowano przerzuty i usunięto węzły chłonne, ale nie zlecono radioterapii. Marlene uznała, że jest zdrowa. Jednak wkrótce zaczął ją boleć brzuch i miała problemy z jelitami. Ból narastał, a ona chudła. Badania wykazały czerniaka jelita. Musiała poddać się operacji, w czasie której wycięto jej 20 cm jelita. Okazało się, że przerzuty są dosłownie wszędzie. Lekarze dawali jej nie więcej niż pół roku życia. Jej syn powiedział, że to jest skutek życia, jakie prowadziła. Lekarze wciąż ją operowali i wciąż coś wycinali, a ona czuła nieznośny ból. Była chuda jak szkielet i z całego ciała wystawały jej dreny. Wyglądała tak fatalnie, że postanowiła nie pokazywać się dzieciom, żeby ich nie straszyć. Miała dość terapii i lekarzy, nie chciała więcej ani chemii, ani naświetlań. Chciała, żeby zabrali ją do domu.

Gdy Marlene była w szpitalu jej mąż rozmawiał o niej ze swoją starą ciotką. Powiedziała mu ona, że 20 lat temu lekarz zdiagnozował u niej raka. Zdziwił się bardzo i zapytał: „I co?” a ciotka odparła: „Nic, więcej do niego nie poszłam”. Ciotka zmarła szczęśliwa w wieku 90 lat, z kieliszkiem burbona w jednej ręce i z papierosem w drugiej.

Młodszy brat Marlene zainteresował się naturalnymi metodami leczenia, kiedy jego syn zachorował na zapalenie ucha. Spytał terapeutkę, czy można jakoś pomóc jego siostrze. Terapeutka doradziła dietę makrobiotyczną. Kupił książkę Michio Kushi i dał ją Marlene, ale ona uważała, że to brednie i nie chciała go słuchać. Brat się uparł, więc w końcu zgodziła się spotkać ze specjalistą. Bardzo ciężko szło jej zrozumienie, o co w tym chodzi, a co więcej kuchnia nigdy nie była jej królestwem.

Michio Kushi przepisuje jedzenie tak, jak lekarze leki. Kazał wyrzucić cukier, mąkę, nabiał i wszelką żywność chemicznie „poprawianą”. Komórki rakowe żywią się wszelkimi prostymi związkami, takimi jak cukier i mąka oraz toksynami z chemii dodawanej do żywności. Są prymitywne, więc wyrafinowana, naturalna żywność jest dla nich zabójcza. Trzeba je zagłodzić, nie dostarczając im tego, co lubią. Zlecił, żeby 50-60% żywności stanowiły całe ziarna zbóż (nie mielone!), poza tym świeże (ekologiczne) warzywa, fasola i wodorosty, nie na surowo, lecz podduszone. Owoce tylko sezonowe i lokalne. Każdy kęs należy przeżuwać do 60 razy.

Zatrudnili kucharkę makrobiotyczną, żeby uczyła Marlene i gotowała dla wszystkich domowników. Kiedy weszła ona do kuchni aż podskoczyła z przerażenia na widok kuchenki mikrofalowej. Kuchnia elektryczna też się jej nie podobała. Wyjaśniła wszystkim, że sama niedawno była chora na raka mózgu i że elektryczność, a zwłaszcza mikrofale są zabójcze dla zdrowia, ponieważ źle oddziałują na strukturę komórkową żywności. Kto chce być zdrowy ten nie powinien w ogóle mieć w domu takich urządzeń. Do kuchenki mikrofalowej nawet nie chciała podejść. Wyrzucili więc ten cały sprzęt i kupili kuchenkę gazową.

Terapeutka doradziła, żeby Marlene najpierw wyleczyła siebie, a dopiero potem swoją rodzinę. Potrawy wydawały im się mdłe, ale nauczyli się je jeść. Jej syn śmiał się, że kiedy ona przeżuwa drugi kęs jedzenia on już jest na podwórku i gra w piłkę. Wkrótce Marlene zaczęła się czuć lepiej. Zmienił się kolor jej krwi i zaczęła wierzyć, że to jest właściwa ścieżka. W końcu zaczęła nawet słuchać, co mówi do niej terapeutka. [Dieta makrobiotyczna sprawia, że stajemy się uważni, skupieni i pełni szacunku dla innych].

Lekarze byli zdumieni jej powrotem do zdrowia. Po roku odzyskała dawną wagę i poczuła się zdrowa. Wkrótce potem okazało się, że jest w ciąży. Miała 42 lata i dorosłe dzieci. Wszyscy byli przerażeni! Trzech lekarzy zalecało aborcję, ponieważ byli pewni, że rak wróci. Konsultant makrobiotyczny odradzał aborcję. Marlene obiecała Bogu, że jeśli podaruje jej życie, ona również podaruje życie. Wiedziona rozterkami udała się do żeńskiego klasztoru, żeby się pomodlić w kaplicy. Tam spłynął na nią głęboki spokój. Wiedziała, że wszystko będzie dobrze. Wychodząc natknęła się na zakonnicę, która ją obserwowała. Spytała, czy ma problem i Marlene opowiedziała jej o ciąży. Siostra ją uściskała i obiecała, że będzie się za nią modlić wraz z innymi siostrami.

Marlene, będąc w ciąży, wróciła do polityki, ale przegrała prawybory. 10 dni później urodziła zdrowego syna Josepha, który jest rówieśnikiem dziecka jej najstarszego syna. Joseph stał się ulubieńcem i oczkiem w głowie całej rodziny. Dziś i on jest już dorosły (ma 23 lata).

Marlene, chociaż jest już po 60-ce wciąż jest zdrowa i dziś czuje się lepiej niż w młodości. Napisała książkę o swojej chorobie i wyleczeniu („When Hope Never Dies”), zajęła się medycyną holistyczną i została zaproszona do Białego Domu przez prezydenta Clintona.

Opublikowany w Choroby „nieuleczalne”, Leczenie dietą, Makrobiotyka, Medycyna naturalna, Nieuleczalni, Racjonalizm?, Rak, Religia, Wiara, Zdrowie | Otagowane: , | Komentarzy: 24 »

Eutanazja – za czy przeciw?

Posted by astromaria w dniu 19/02/2012

UWAGA! Eutanazja to nie to samo co DNR!

Miałam poruszyć ten temat już dawno, zaraz po obejrzeniu filmu „Terry Pratchet, Choosing to die” (Decydując się na śmierć), ale jakoś odkładałam to na przyszłość i w końcu prawie o tym zapomniałam. Teraz zostałam zmotywowana do powrotu do tego tematu, ponieważ zadano mi pytanie, co sądzę o eutanazji, a do pytania dołączony był link z taką oto wiadomością:

Horror w Holandii: powstał pierwszy mobilny zespól eutanazyjny

Informacja ta brzmi, jakby pochodziła z makabrycznego horroru, mówi jednak o świcie jak najbardziej realnym. Holenderskie stowarzyszenie NVVE powołało pierwszy mobilny zespół eutanazyjny, który już 1 marca zacznie jeździć od domu do domu w Hadze, oferując „bezbolesne uśmiercenie”.

Zespół będzie spełniał „życzenia” klientów, których zabicia odmówili – ze względów etycznych – lekarze. Oferta stowarzyszenia eutanazyjnego kierowana jest do osób „we wczesnych stadiach demencji oraz cierpiących na przewlekłe problemy psychiczne”.

NVVE zamierza docelowo powołać sześć mobilnych zespołów eutanazyjnych, składających się z jednego lekarza (???) i jednej pielęgniarki. Stowarzyszenie szacuje, że otrzymywać będzie około tysiąca zgłoszeń rocznie.

Eutanazja jest bezkarnie praktykowana w Holandii od dziesięcioleci, ale prawnie usankcjonowana została w 2002 roku. Nowe przepisy zezwoliły lekarzom na uśmiercanie pacjentów chorych na ciężkie i przewlekłe choroby, którzy muszą znosić trudne do wytrzymania cierpienie. Jeszcze bardziej przeraża fakt, że w ramach Protokołu Groningen zezwolono także na eutanazję niepełnosprawnych noworodków!!!

Mimo tak liberalnego prawa w zakresie eutanazji, jej zwolennicy chcą, aby przepisy pozwalały uśmiercać także te osoby, które tego sobie zażyczą, bo np. „czują się zmęczone życiem”, albo chcą uniknąć przykrych dolegliwości wieku starczego.

NVVE podkreśla, że mobilne zespoły eutanazyjne będą – w miarę możliwości – współpracować z lekarzami rodzinnymi i będą postępować zgodnie z ustawą o eutanazji z 2002 roku.

Do jakiej diabolicznej sytuacji może doprowadzić powołanie tych swoistych brygad śmierci wskazuje Alex Schadenberg z Koalicji Zapobiegania Eutanazji. Schadenberg obawia się, że mobilne zespoły eutanazyjne powstaną po to, aby wyeliminować ze społeczeństwa osoby niepełnosprawne i starsze. Będą one umierać nawet wbrew własnemu życzeniu, na wniosek rodziny.

Powstaje pytanie, co stało się ze społeczeństwem, które toleruje taką aberrację? Nasuwa się wniosek, że doszło tam do straszliwego w skutkach spoganienia i zaniku postawy miłości bliźniego.

Źródło: LifeSiteNews.com, AS.

Polski przekład: piotrskarga.pl

Dawniej moje życie było proste: tego typu wiadomości kwitowałam wzruszeniem ramion, narysowaniem wymownego kółka na czółku i w końcu kliknięciem w ikonkę z kubłem na śmieci. Byłam przecież racjonalistką, więc w takie rzeczy nie wierzyłam. W moim przekonaniu histerię wokół eutanazji robiły wyłącznie mohery, które wszędzie węszyły „cywilizację śmierci”, która nic, tylko by ludzi wyprawiała na tamten świat, tak dla sportu. Nie cierpiałam szczerze tych fanatyków za to, że spokojnie umrzeć nie dadzą, tylko się we wszystko wtrącają ze swoją misją „obrony życia” za wszelką cenę, nie przejmując się nieludzkimi cierpieniami ciężko chorych ludzi. Pod wpływem „racjonalistycznych” czytanek uświadamiających z przerażeniem wyobrażałam sobie siebie samą, ciężko chorą np. na raka, w stanie terminalnym, cierpiącą nieludzkie męki i byłam pewna, że chciałabym, żeby ktoś podał mi truciznę i pozwolił mi „odejść z godnością”.

Z wiekiem zrozumiałam, że zarówno owe „mohery”, jak i „liberalni, światli racjonaliści” to dwie skrajności i że wszystkie skrajności cechuje bezrozumny fanatyzm. Zrozumiałam też, że czytanki w gazecie służą oświecaniu ludu mądrością orwellowskiej „nowomowy”, która ma kształtować typ mentalności człowieka żyjącego w Nowym Porządku Świata.

Nie jestem ani moherem, ani osobą światłą w sensie pseudo-racjonalistycznym, więc staram się myśleć zupełnie samodzielnie i jak zawsze jestem trochę za, a trochę przeciw.

Dlaczego jestem trochę „za”?

Postępy w medycynie ratunkowej rodzą nowe dylematy. Nie zazdroszczę tym, którzy muszą decydować o życiu i śmierci ludzi w stanie wegetatywnym, zwłaszcza, że naprawdę nigdy nie da się przewidzieć rokowania w takich przypadkach. Przypomnę choćby niedawną awanturę wokół Terri Schiavo. Czytając i słuchając takich historii pamiętajmy, że media potrafią przedstawiać sytuację w bardzo tendencyjny sposób i grając na emocjach potrafią sprawić, że opowiemy się za lub przeciw – zależnie od tego, w co wierzy autor i do czego chce nas przekonać.

Równie trudny problem pojawia się, gdy trzeba decydować, jak postąpić z pacjentami obciążonymi wyniszczającymi i powodującymi wielki ból chorobami genetycznymi. Nie przekonuje mnie argument, że przecież w każdej chwili nauka może znaleźć lekarstwo na tę chorobę, więc musimy podtrzymywać życie pacjenta w nieskończoność, nie zważając na jego protesty. Fani serialu „Ostry dyżur” pamiętają być może synka Jai z 5. serii, chorego na adrenoleukodystrofię. Jego starszy brat umarł w strasznych cierpieniach, podłączony do aparatury na OIOM-ie, więc Jai chciała mu oszczędzić podobnych cierpień. Było oczywiste, że dla tego dziecka nie ma ratunku i że prawdopodobnie nie dożyje ono następnego ranka, ale medycyna i tak w takim przypadku nie zezwala ani na eutanazję, ani nawet na podawanie większych dawek leków przeciwbólowych, bo mogłyby one zagrozić życiu pacjenta. Dość ironiczne, nieprawdaż? Były to ostatnie chwile doktora Doug’a Ross’a (George Clooney) w serialu. Za podanie dziecku śmiertelnej dawki leku przeciwbólowego został zwolniony z pracy.

Nie piszcie mi, że ta choroba bywa uleczalna – owszem, bywa, widziałam film „Olej Lorenza”, więc wiem. Niestety, nie wszystkim ta kuracja pomaga, są tacy, w których przypadku jest nieskuteczna.

Dlaczego jestem bardziej „przeciw”?

Film nakręcony z inspiracji Terrego Pratchetta, i podejrzewam, że mający wzbudzić zrozumienie dla idei eutanazji, wywołał u mnie reakcję przeciwną do zamierzonej.

Terry Pratchett, przerażony, że zdiagnozowano u niego chorobę Alzheimera, która sprawiła, że nie jest w stanie samodzielnie pisać swoich książek, rozważa możliwość skrócenia swojego życia. Nie chce skończyć jako „warzywo”, woli umrzeć, niż żyć bez świadomości. Problem polega na tym, że musi podjąć tę decyzję będąc w pełni władz umysłowych, a więc zanim choroba pobawi go możliwości wyrażenia świadomej woli. Aby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat Pratchett poznaje ludzi, którzy już podjęli ostateczną decyzję i są w kontakcie z Dignitas, szwajcarską firmą, która świadczy usługi eutanazyjne.

Kiedy poznajemy te osoby możemy sądzić, że rzeczywiście nie ma dla nich innego wyjścia, niż skrócenie ich straszliwych cierpień. Problem w tym, że ani Pratchettowi, ani nikomu z ekipy filmowej nawet nie wpadło do głowy, żeby spytać tych ludzi, czy zrobili cokolwiek, żeby ratować swoje zdrowie na własną rękę, uciekając się do metod niekonwencjonalnych.

Ślepa wiara w nieomylność lekarzy niejednego nieszczęśnika wyprawiła na cmentarz, a co gorsze, zanim się tam znalazł musiał przejść prawdziwą drogę przez mękę zamiast samodzielnie znaleźć rozwiązanie alternatywne.

Pierwszym z klientów Dignitasu, którego poznajemy jest Peter Smedley, brytyjski król puszkowanych warzyw i owoców, cierpiący na MND (chorobę neuronu ruchowego, stwardnienie zanikowe boczne). Nie mam pojęcia, czy istnieje jakiś sposób, żeby pokonać tę chorobę, ale gdybym to ja zachorowała, z całą pewnością przeszukałabym cały światowy Internet w poszukiwaniu wszelkich możliwych alternatywnych metod leczenia, a przynajmniej spowalniania jej postępów, czy łagodzenia objawów. Tak postąpiłabym ja, ale tak nie postępuje większość ludzi. Większość ludzi uznaje diagnozę i rokowania przedstawione przez lekarzy za ostateczny wyrok i nawet nie próbują myśleć własną głową.

Najbogatsi ludzie poddają się najszybciej, ponieważ żyją w iluzji, że mają najlepszą opiekę medyczną. Stać ich na najdroższych lekarzy, najdroższe kliniki i najdroższe leki, a skoro to nie gwarantuje im wyleczenia, to nie pozostaje im nic innego, jak skończyć ze sobą. Tacy ludzie na pewno nie będą szukali pomocy u szarlatanów ani u czarownicy w bagnie.

Ludzie cierpiący na choroby genetyczne ulegają złudzeniu, że lekarze angażują się emocjonalnie w ich sprawy, że troszczą się o nich i że robią wszystko, co w ich mocy, żeby im pomóc, a to przywiązuje ich emocjonalnie do lekarzy i rodzi w nich uczucie wdzięczności i lojalności. Co gorsze, grupy wsparcia dla chorych i ich rodzin nierzadko działają przeciw interesom pacjentów, żarliwie zniechęcając ich do szukania rozwiązania na własną rękę. Tymczasem medycyna nie ma takim pacjentom nic do zaoferowania. Nie ma dla nich leków, bo stanowią oni za małą grupę odbiorców, żeby komukolwiek opłacało się robić dla nich cokolwiek. Nie każdy ma w rodzinie kogoś, kto będzie drążył temat z takim uporem, jak Augusto Odone, ojciec Lorenza (film „Olej Lorenza”, kto nie widział niech koniecznie obejrzy). A szkoda, bo sądząc po opisie tej choroby wynalezienie leku na nią wydaje się całkiem prawdopodobne.

Kolejnym klientem Dignitasu, którego poznajemy jest 42-letni Andrew chory na stwardnienie rozsiane, chorobę uznawaną przez medycynę akademicką za chorobę nieuleczalną. MY, w tym blogu, doskonale wiemy, że ta choroba jest w pełni uleczalna samą dietą (zainteresowani mogą poszukać diety Ann Sawyer lub doktor Budwig). Niestety, ani nikt z lekarzy, ani nikt w Dignitas, nie poinformował o tym Andrew, bo nikt tam nawet nie próbuje odwozić ludzi od pomysłu odebrania sobie życia. Ludzie, którzy żyją z uśmiercania innych na pewno nie będą namawiali nikogo do długiego i szczęśliwego życia, bo nie zarżną kury znoszącej złote jaja. Nic nie zrobiła również jego matka, która ograniczyła się do biernego zaakceptowania woli syna, gdy powiadomił ją, że postanowił się zabić. Andrew już nie żyje, więc się nie dowie, jaki błąd popełnił, ale jeśli prawo karmy jest faktem, to będzie musiał przerobić tę lekcję jeszcze raz, w następnym życiu (chrześcijanie powiedzą pewnie, że trafił do piekła, ale Bóg nie jest tak okrutny jak owi chrześcijanie).

Terry Pratchett towarzyszy Peterowi Smedley’owi w ostatnich chwilach życia w Dignitas i jest świadkiem jego śmierci. Widać wyraźnie, że jest wstrząśnięty tym, czego był świadkiem, ale zaraz potem mówi, że jest tym zachwycony – czyżby to był skutek choroby Alzheimera? [Na marginesie: Pratchett wyznaje, że zjadł tony fasolki Smedley’s, a jest ona pakowana w aluminiowe puszki. Jak zostało udowodnione aluminium powoduje chorobę Alzheimera. Może więc zamiast się zabijać należałoby przestać jeść puszkowaną, bezwartościową żywność, oczyścić organizm z metali ciężkich i wzmocnić go naturalnymi, świeżymi warzywami, owocami i sokami?]

Zanim zobaczyłam ten film byłam skłonna przyznać ludziom prawdo do „godnej”, czyli wspomaganej śmierci. Wierzyłam, że nie mają innego wyjścia. Jednak to, co zobaczyłam radykalnie zmieniło moje poglądy. Postawa ludzi z Dignitasu zbulwersowała mnie w najwyższym stopniu. Odniosłam wrażenie, że uśmierciliby każdego, nawet z banalnego powodu, byle tylko o to poprosił (i oczywiście zapłacił).

Jeśli mam wyrazić swoją opinię, to powiem tak: jestem przeciwko eutanazji, ale czasem jestem gotowa zrobić wyjątek – jak choćby w przypadku wspomnianego dziecka umierającego na adrenoleukodystrofię, któremu z całą pewnością nie możemy pomóc. Ale to raczej wyjątek. Uśmiercania ludzi w terminalnym stadium raka absolutnie nie pochwalam – serial „Nieuleczalni” udowodnił, że można powrócić do pełni zdrowia nawet będąc już w hospicjum z lekarskim wyrokiem „pozostał ci tylko tydzień życia”. To nie rak doprowadza ludzi do śmierci, to chemioterapia i naświetlania ich zabijają.

Uważam, że jeśli cokolwiek w życiu się nam przytrafia, to znaczy, że z jakiegoś (niekoniecznie dla nas zrozumiałego powodu) to doświadczenie jest nam potrzebne. Każde życiowe doświadczenie powinniśmy traktować jako lekcję, która ma nas zahartować lub czegoś nauczyć. Zamiast stać z opuszczonymi rękami i posłusznie robić to, co nam każą lekarze lub inne autorytety zastanówmy się, co sami możemy z tym zrobić. Bohaterowie serialu „Nieuleczalni” udowodnili na własnym przykładzie, że tylko niepokorni i nieposłuszni wygrywają życie i zdrowie.

Film z polskimi napisami był do obejrzenia na YouTube, ale został usunięty. Dostępna jest wersja oryginalna, więc znający angielski mogą go tam znaleźć i obejrzeć. Pozostali mogą ten film ściągnąć stąd a jeśli nie byłoby tam napisów, to można je znaleźć tutaj.

I jeszcze na zakończenie: czyżby przełom w profilaktyce choroby Alzheimera?

174X, lek pomagający chorym na stwardnienie zanikowe boczne wspomniany jest w tej notce

Opublikowany w Leczenie dietą, Medycyna naturalna, Nieuleczalni, Racjonalizm?, Reinkarnacja, Samodzielne myślenie, Witaminy, Zdrowie | Otagowane: , , , , , , | Komentarzy: 91 »

Naukowe mity i nienaukowe fakty na temat zdrowia i choroby

Posted by astromaria w dniu 09/12/2011

Na marginesie omawiania serii telewizyjnej „Nieuleczalni” (Incurables, Zone Reality) przedstawię tu kilka słów wyjaśnienia dla osób, które dopiero zaczynają podejrzewać, że z medycyną alopatyczną coś jest nie tak, jak być powinno.

W szkole uczą nas naukowego, a więc materialistycznego sposobu patrzenia na rzeczywistość. Od spraw duchowych ma być religia. Jak we wszystkim, czym hipnotyzuje nas Matrix, mamy tu do czynienia z silnie zaznaczonym dualizmem, czyli w tym przypadku ustawieniem materii w opozycji do ducha.

Stali czytelnicy tego bloga wiedzą, że przeciwieństwa są tym samym (zafiksowanie na dowolnego rodzaju skrajności zawsze prowadzi do ekstremizmu, a więc fanatyzmu) i że prawda zwykle leży gdzieś w połowie drogi, albo wręcz zupełnie nie tam, gdzie fanatycy ją sytuują.

Współczesna nauka bada świat materii, całkowicie ignorując sprawy ducha. Naukowa medycyna również pomija kwestie duchowe, skupiając się wyłącznie na „mechanice” i procesach fizyko-chemicznych, zachodzących w organizmie. Lekarze, którzy ośmielają się dostrzegać metafizyczną stronę życia traktowani są jak szarlatani lub – w najlepszym razie – nieszkodliwi wariaci. Niejeden z takich lekarzy musiał pożegnać się z karierą tylko dlatego, że jego filozofia nie była zgodna z „nauką” medyczną (która w rzeczywistości nierzadko z prawdziwą nauką nie ma nic wspólnego i często przypomina kult pełen dogmatów).

Bezduszne, „naukowe” podejście sprawia, że pacjent traktowany jest jak biologiczna maszyna, którą należy naprawić podobnie, jak naprawia się każdy inny mechanizm, np. samochód czy komputer. Jeśli jakaś część działa nieprawidłowo i nie da się jej naprawić (zaszyć, skręcić śrubami, wstawić dreny itp.), to należy ją zastąpić nową (przeszczepem). Jeśli stwierdza się brak jakiegoś związku chemicznego, np. insuliny czy neuroprzekaźnika, podaje się go w postaci leku i wierzy, że to pomoże – zupełnie tak samo, jak wlanie do silnika samochodowego właściwego paliwa i oleju.

Czasem coś tam przebąkuje się na temat znaczenia serdeczności i troski, które pomagają pacjentom szybciej wrócić do zdrowia, ale zagłębianie się w metafizykę jest zdecydowanie źle widziane, bo nienaukowe.

Seria „Nieuleczalni” udowadnia, że nie tędy droga.

Wszystkie leki chemiczne mają mniej lub bardziej poważne skutki uboczne*) (proszę uważnie czytać ulotki dołączone do leków – jeśli łykasz cokolwiek bez zapoznania się z treścią ulotki ryzykujesz śmiercią lub kalectwem!) i prawie zawsze uzależniają pacjenta na całe życie. Odstawienie leku nierzadko jest równoznaczne ze śmiercią! Koronnym przykładem jest cukrzyca, która sprawia, że pacjent stale musi mierzyć poziom cukru i aplikować sobie insulinę, a jeśli znajdzie się w sytuacji, że z jakiegoś losowego powodu nie może jej zdobyć, zaczyna się ścigać ze śmiercią.

Naukowa medycyna doskonale potrafi określić, ile białek, tłuszczów, mikroelementów i witamin potrzeba, aby zachować zdrowie, ale nie potrafi wyjaśnić, dlaczego człowiek, który teoretycznie dostarcza swojemu organizmowi wszystkiego, czego mu potrzeba choruje i marnieje w oczach.

Seria „Nieuleczalni” uświadamia nam, że wszyscy jesteśmy dziećmi natury i że bez natury nie jesteśmy w stanie żyć ani tym bardziej zachować pełni zdrowia. Udowadnia również siłę i skuteczność modlitwy i wiary.

Do zdrowego życia nie wystarczą same białka i witaminy. Żywność (zgodnie ze swoją nazwą) musi żywić, a więc być pełna życia i energii, czyli świeża i uprawiana w naturalny sposób.

W diecie makrobiotycznej (która jest „rekordzistką” w rankingu wszelkich znanych metod przywracania zdrowia) stosuje się żywe jedzenie, np. kiełkujące, całe ziarna i świeże warzywa i owoce, a jaja muszą być koniecznie zapłodnione. Jaja pochodzące z chowu klatkowego nie nadają się do jedzenia, bo nie dość, że kury są stłoczone i zestresowane, to jaja te nie są zapłodnione. Podobnie „martwe” (pozbawione energii chi) są mrożonki, a zwłaszcza potrawy przyrządzane w kuchenkach mikrofalowych – mogą mieć zachowane wszystkie witaminy i sole mineralne, ale nie ma w nich życia, więc zamiast oddawać organizmowi swoją energię, zużywają ją w procesie trawienia. Co więcej, według medycyny chińskiej (najstarszej, obok ajurwedy metody naturalnego leczenia i przywracania zdrowia) mrożonki**), nawet podawane na gorąco, wychładzają organizm i powodują blokady w meridianach (szlakach przepływu energii życiowej), co powoduje bóle stawów (zwłaszcza kolan). Jeśli cierpisz z powodu problemów z kolanami natychmiast przestań kupować mrożonki dowolnego rodzaju!

Szczególnie niebezpieczne są szybkie dania („fast food”, hamburgery, gorące kubki (glutaminian!!!), dania do podgrzewania w mikrofalówkach itp.), chipsy (sama chemia!) i wszelkie dania „dietetyczne”, czyli odtłuszczone i zawierające słodziki (diet soda, diet Cola, jogurty i inne wyroby mleczne „0%”).

Biała mąka i cukier zaliczają się do TRUCIZN, których absolutnie i pod żadnym pozorem nie wolno jadać osobom chorym na raka! Rak żywi się cukrem (co wykorzystuje medycyna naturalna, ale o tym później) i białą mąką.

Uwaga! Rzekomo „dietetyczne” słodziki są jeszcze gorszą trucizną niż cukier!

Właściwe leczenie nie polega na wszczepianiu sztucznych organów ani na wlewaniu do krwi substancji chemicznych, których brakuje, lecz na naturalnym przywracaniu zachwianej równowagi (homeostazy). Takie działanie pozwala organizmowi powrócić do pełni zdrowia i utrzymać je.

Niech Cię nie przeraża perspektywa „tracenia czasu i energii” na gotowanie w domu, bo to właśnie dzięki właściwej diecie i unikaniu wszelkiej chemii możesz odzyskać pełnię wolności od cierpienia fizycznego i psychicznego spowodowanego chorobą lub kalectwem. Uwolni Cię to również od wydatków i uzależnienia od leków.

Co najważniejsze, zdrowy organizm oznacza również zdrowy, a więc sprawnie pracujący mózg. Tylko dzięki niezależnemu myśleniu możesz wyzwolić się z sieci kłamstw i manipulacji, którymi karmią ludzi media, politycy i sprzedajne mamonie „autorytety” medyczne (i wszelkie inne).

Bruce Lipton, lekarz i naukowiec udowodnił, że duch góruje nad materią i że to nie geny rządzą organizmem, lecz że to świadomość (duch) rządzi genami. Dlatego nie ma chorób nieuleczalnych (poza bardzo nielicznymi wadami wrodzonymi), chyba, że ktoś w nie wierzy. W co wierzysz, to dostajesz. Jeśli pragniesz zdrowia, musisz przestać wierzyć w choroby i lekarzy i zacząć wierzyć w naturę, zdrowie i własną moc sprawczą. Bez tego nie odniesiesz sukcesu na drodze ku zdrowiu i szczęściu.

Japoński badacz Masaru Emoto udowodnił naukowo pamięć wody, a więc zasadę działania homeopatii. Woda przekazuje organizmowi informację, która została w niej zapisana, a to znaczy, że nie potrzeba dodawać do niej żadnych substancji chemicznych, żeby nią leczyć. Wystarczy jedynie informacja o tej substancji.

Na zakończenie: proszę mi nie zarzucać generalizacji ani jednostronnego postrzegania medycyny. Piszę tu o medycynie alopatycznej, która truje, a nie o medycynie ratunkowej czy chirurgii urazowej, które ratują życie i przywracają sprawność po wypadkach.

———–

*) Wyjątkiem są warzywa i owoce, które w naturze narażone są na działanie mrozu, który ich nie zabija, np. brukselka, pory, rokitnik czy owoce jałowca. Jeśli nie mamy wyjścia i musimy skorzystać z mrożonek można je „rozgrzać” odpowiednimi przyprawami.

Więcej informacji o energetyzowaniu potraw i fatalnych skutkach stosowania mikrofal można znaleźć w Internecie, na stronach z przepisami zdrowej kuchni.

**) Przykład skutków ubocznych (stąd):

lek na cholesterol: Sortis

Oprócz tego, że ma mnie leczyć do śmierci to ma takie efekty uboczne:

Częste: zaparcia, wzdęcia, dyspepsja, nudności, biegunka; reakcje alergiczne; bezsenność; ból głowy, zawroty, parestezje; wysypka, świąd; bóle mięśni, bóle stawów; osłabienie, bóle w klatce piersiowej, bóle pleców, obrzęki obwodowe;

Nieczęste: jadłowstręt, wymioty; małopłytkowość; łysienie, hiperglikemia, hipoglikemia, zapalenie trzustki; niepamięć; neuropatia obwodowa; pokrzywka; miopatia; impotencja; złe samopoczucie, przyrost masy ciała;

rzadkie: zapalenie wątroby, żółtaczka cholestatyczna; zapalenie mięśni, rabdomioliza;

bardzo rzadkie: anafilaksja; obrzęk naczynioruchowy, wysypka pęcherzowa (w tym rumień wielopostaciowy, zespół Stevens-Johnsona i toksyczne złuszczanie się naskórka). Zwiększenie aktywności aminotransferaz w surowicy i zwiększenie aktywności kinazy kreatynowej (CK).

Opublikowany w Cukrzyca, Homeopatia, Leczenie dietą, Makrobiotyka, Medycyna alopatyczna, Medycyna chińska, Medycyna naturalna, Nieuleczalni, Racjonalizm?, Rak, Wiara, Zdrowie | Otagowane: , , , , , , | Komentarzy: 64 »

Profesor Oxfordu i terapia dr Gersona

Posted by astromaria w dniu 05/07/2011

Ta historia z serialu „Nieuleczalni” opowiada o tym, jak racjonalista, sceptyk, a co więcej – uczony, spojrzał śmierci w oczy i musiał się ratować czymś, czego swoim naukowym rozumem nie pojmował.

Issa Khalaf był typem który my, astrolodzy, określamy mianem „Kłapouchego”. Kłapouchy to taki markotny i wiecznie zafrasowany osiołek, który zawsze spodziewa się wszystkiego najgorszego, a jeśli coś się nie uda mówi z ponurą satysfakcją „a nie mówiłem?”

W 1999 roku matka Issy zmarła na chłoniaka. A dokładnie: dała się zamordować onkologom. Issa woził ją po całym stanie od lekarza do lekarza i wszyscy zalecali to samo: chemioterapię. Patrzył, jak matka marnieje z każdą chwilą i w końcu był świadkiem jej śmierci.

To wydarzenie sprawiło, że stał się jeszcze większym pesymistą. Stale nawiedzały go myśli o śmierci i był absolutnie pewien, że już niedługo i on umrze na raka. Mimo to zlekceważył poważne symptomy: miał problemy z siadaniem i siedzeniem, czasem ból był nie do zniesienia, ale zamiast iść do lekarza, wpadł w depresję i czekał nie wiadomo na co. W końcu żona zmusiła go do wizyty u lekarza.

Lekarz zrobił rutynowe badania, również prostaty, ale nic nie znalazł. Issa poszedł więc do urologa, a ten stwierdził zapalenie prostaty i dał mu antybiotyk. Trochę pomogło, ale Issa wciąż wyglądał źle, a melancholia nie mijała. Miał wory pod oczami i wyglądał na bardzo chorego. Lekarz zbadał hormony PSA i się przeraził, bo wynik był 21 (a norma to 2,5). Znaczyło to jedno: nowotwór prostaty. Biopsja wykazała komórki nowotworowe w 10 próbkach na 12 pobranych. Skierowano go na badanie MRI, które wykazało liczne przerzuty do kości i węzłów chłonnych. Dla lekarzy był to wyrok śmierci. Proponowali mu jakieś terapie, ale nie dawali żadnej nadziei. Issa odwiedził wielu lekarzy i wszyscy bezradnie rozkładali ręce. Poczuł się zupełnie zdruzgotany i bezradny. Ale żona postanowiła szukać ratunku w metodach niekonwencjonalnych. Zaczęła przeszukiwać sieć i dość szybko znalazła metodę dr Gersona. Czuła, że to jest to, czego im trzeba. Zadzwoniła do kliniki i rozmawiała z Charlotte Gerson, która wyjaśniła, na czym to wszystko polega i doradziła prywatną terapeutkę, która pomoże ustalić przebieg kuracji i późniejszą dietę.

Issa, jako racjonalista i sceptyk nie rozumiał, w jaki sposób dieta miałaby mu pomóc w tak ciężkim stanie i przy tak agresywnej chorobie. Ale nie miał nic do stracenia, więc w końcu uległ namowom żony.

Terapia Gersona jest bardzo praco- i czasochłonna. Codziennie trzeba kupić i przerobić na sok 10 kg świeżych owoców i warzyw, koniecznie pochodzących z upraw ekologicznych. Samo ustalenie sklepów oferujących takie warzywa okazało się wielkim wyzwaniem.

Issa pił 13 szklanek świeżego soku każdego dnia, poza tym otrzymywał suplementy: enzymy, witaminę B12 i Acidol. To powodowało wypłukiwanie toksyn, które były częściowo wydalane przez nerki, ale to, co zostało trafiało do wątroby, która potrzebowała pomocy. Aby ją oczyścić konieczne były lewatywy z ekologicznej kawy. Mimo to toksyny powodowały różne nieprzyjemne objawy, takie jak afty i hemoroidy, a nawet dreszcze, gorączkę i wymioty. Wszystko to było uznawane za bardzo pożądane objawy oczyszczania organizmu, a więc zdrowienia.

Przygotowywanie tej diety (mycie, obieranie i krojenie warzyw i owoców) zajmowało 9 do 12 godzin każdego dnia. Sam chory nie może tego robić, ponieważ nie wolno mu się męczyć. Powinien dużo leżeć i wypoczywać. Poza tym terapeutka robiła mu okłady z oleju na węzły chłonne, po czym musiał leżeć, a potem iść pod prysznic i ten cały tłuszcz z siebie zmyć.

Po miesiącu tej kuracji poczuł się lepiej. Badania wykazały, że krew jest w dobrym stanie i staje się coraz lepsza. Namawiano go na kolejne badanie MRI, ale zwlekał, poszedł na nie dopiero po roku. Lekarze bardzo wnikliwie analizowali wyniki, ale nie znaleźli żadnych ognisk raka.

Onkolog był zdumiony i uznał, że to bardzo inspirujące doświadczenie (polski byłby wściekły i zagroziłby sądem za uprawianie szarlatanerii i leczenie bez zezwolenia).

Issa, obecnie wyleczony nie tylko z raka, ale z racjonalizmu i sceptycyzmu powiedział, że ludzie tak bardzo wierzą w medycynę i jej metody, że nie potrafią myśleć samodzielnie. Dlatego tracą nadzieję i biernie poddają się wszystkiemu, co lekarze im każą.

Obecnie wciąż stosuje terapię Gersona i dietę wegetariańską i cieszy się idealnym zdrowiem, nie tylko fizycznym. Co najważniejsze: stał się optymistą, luzakiem i stale się uśmiecha, a ludzie, którzy go dawno nie widzieli są zdumieni tą przemianą i tym, że znakomicie i zdrowo wygląda.

Na zakończenie Issa powiedział, że dawniej toksyny blokowały mu mózg, więc nie mógł prawidłowo myśleć.

Jaki świat byłby cudowny, gdyby tej odblokowującej mózgi terapii udało się poddać wszystkich „racjonalistów”…

Opublikowany w Matrix, Medycyna naturalna, Nieuleczalni, Racjonalizm?, Zdrowie | Otagowane: , , , | Komentarzy: 30 »