Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka. NIE piszę o tym, w co wierzę, lecz o tym, co WIEM, bo osobiście to zweryfikowałam.

  • Adolf Hitler: “Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer”

    Dedykuję wszystkim, którzy przekonują, że potrzebujemy rządu światowego (do kontaktów z... kosmitami).
  • Bruno Gröning:

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • Tao:

    Uczeni nie są mądrzy, mądrzy nie są uczeni.
  • Heraklit z Efezu

    Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’:

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej
  • dr Sidney MacDonald Baker:

    Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą.

  • Michael Ellner:

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Demokracja?

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad [Benjamin Franklin]

    Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami. [Arystoteles]

    Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest. [Benjamin Disraeli]

    Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania [Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii]

    Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy. [Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla]

    Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]

    Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]

    Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, zrujnuje i doprowadzi do upadku każdy naród. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. [William Lyon Mackenzie King, premier Kanady]

    W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii - nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego - jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo - wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami. [John Swinton, były szef Personalny New York Times, ok. 1880 r.]

    Jesteśmy wdzięczni wydawcom “Washington Post”, “New York Times”, “Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy… [David Rockefeller]

    Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników. [James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii]

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją [Zbigniew Brzeziński w książce "Between Two Ages" 19970 r.]

  • Robert Anton Wilson:

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Wywiad z Iluminatem:

    To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy. [Jan van Helsing "Ręce precz od tej książki"]
  • Wikipedia:

    Eugenika – pojęcie (...), które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt (w tym ludzi).
  • Bill Hicks

    Czy ktoś z was pracuje w reklamie lub marketingu? Niech się zabije!
    http://youtu.be/BugXa3Cbc3A

  • Pastor Martin Niemöller:

    Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było [Tekst napisany w obozie koncentracyjnym Dachau]
  • Fred Hoyle:

    Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?

    Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

    Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.

  • Astromaria:

    Od czasu, kiedy cyrkowy magik, James Randi zaczął arbitralnie decydować o tym, który uczony ma prawo publikować swoje prace w prasie naukowej, a ateista Richard Dawkins głosić kazania w kościołach, gdzie obwieszcza całemu światu, że Bóg nie istnieje, świat zupełnie stanął na głowie.
  • Salvador Dali:

    Jedyna różnica miedzy mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem
  • Tomasz Lis:

    Kto ma mikrofon, ten ma władzę (podobno to tylko żart) ;-)
  • Kasjopeanie:

    Wiara, że jedno źródło zawiera całą wiedzę, jest sprzeczna z rzeczywistością. Jeśli zakładało się, że zjedzenie owocu z drzewa wiedzy dostarczy całej wiedzy, wtedy jest się zwiedzionym, ponieważ żadne konkretne źródło nie może dostarczyć całej wiedzy. Jeśli więc ktoś uwierzy w taki podstęp, sam złapie się w pułapkę w obrębie danych parametrów. I na wieczność rasa ludzka będzie zatruta przez podobny problem, który objawia się na kilka sposobów: zawsze szuka się prawdy na jednej drodze czy tez poprzez religię, zamiast szukać jej na miriadach różnych dróg; także wiara w proste odpowiedzi na bardzo skomplikowane kwestie i pytania.
  • Richard Dawkins został kreacjonastą?

    ...cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
    Zobacz to na własne oczy!
    --------------
    Im bardziej nieprawdopodobne statystycznie zdarzenie, tym mniej wiarygodne jest, że zaistniało przypadkiem. Oczywistą alternatywą dla zachodzących zmian jest Inteligentny Projektant. [w pracy "The Necessity of Darwinism", New Scientist,
    15 Kwiecień 1982, str. 130].

  • Niccolo Machiavelli

    Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.
  • “Prof” Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów:

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna… śmierć, jak śmierć… A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym [w „Kropka nad i”, TVN 24 09.02.2011]
  • Albert Einstein:

    Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.
  • C. S. Lewis:

    Nie masz duszy. Jesteś duszą. Masz ciało.
  • Bill Cosby:

    Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.
  • Spisek, nie teoria

    We wtorek, niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung poinformował, że Karch [szef laboratorium szpitala uniwersyteckiego w Münster, przyp.tłumaczącej] odkrył, że bakteria O104: H4 odpowiedzialna za obecny wybuch epidemii jest tzw chimerą, która zawiera materiał genetyczny z różnych bakterii E. coli. Zawiera ona także sekwencje DNA bakterii dżumy, co czyni ją szczególnie chorobotwórczą.
    Spiegel OnLine

  • Życie przerosło kabaret

    W elektrowni jądrowej energię pochodzącą z rozpadu silnie radioaktywnego materiału używa się do ZAGOTOWANIA WODY.
  • Mefisto („Faust” J. W. von Goethe):

    Jestem tej siły cząstką drobną, / co zawsze złego chce / i zawsze sprawia dobro

  • Gautama Budda:

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym. (Kalama Sutra)
  • John Lennon:

    Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.
  • Osho (Rajneesh):

    Dobrze jest mieć ego, ponieważ inaczej nie będziesz miał w życiu kręgosłupa. Każdy cię zmiażdży. Jeśli nie będziesz miał w życiu ego, pozostaniesz nieistnieniem, będziesz wykorzystywany, gnębiony, torturowany. Każdy człowiek, każdy Adolf Hitler stanie się twoim pasterzem, a ty będziesz owcą.
  • “Szczepienia są chemiczną lobotomią” – Bertrand Russel

    Bestie końca czasów Plik pdf
    Bestie końca czasów Scribd
    Szczepionki które uczynią Cię posłusznym
    ----------------------
    „Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent”. [Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].
    ----------------------
    O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci. (...) koszt produkcji jednej szczepionki - ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. ]
    Gdyby stosować zasady farmakopei, to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. [dr Jerzy Jaśkowski]
    ----------------------
    Raport CDC stwierdza, iż wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej.

  • William S. Borroughs:

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • George. H. W. Bush:

    W tych kłopotliwych czasach naszym piątym celem jest Nowy Porządek Świata, który może zapoczątkować nową erę
  • Joseph Stiglitz:

    Ekonomika każdego państwa jest analizowana oddzielnie, po czym Bank wręcza każdemu ministrowi ten sam czteroetapowy program.

    Pierwszy etap to prywatyzacja, którą bardziej dokładnie należałoby raczej nazywać etapem „przekupstwa”. Zamiast korzystnie sprzedawać państwowe przedsiębiorstwa przywódcy danego narodu beztrosko wyprzedają, stosując się do żądań Banku Światowego, swoje przedsiębiorstwa dostarczające wodę i elektryczność. Gdybyście tylko mogli zobaczyć, jak szeroko otwierają się im oczy na widok dziesięcioprocentowej prowizji wpłacanej na ich konta w bankach szwajcarskich w zamian za spuszczenie o kilka miliardów z ceny sprzedaży państwowych dóbr.

    Rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym, przynajmniej w przypadku największego „przekupstwa” wszechczasów, rosyjskiej wyprzedaży w roku 1995. „Ministerstwo Skarbu USA uważało, że jest to wspaniale zorganizowane, jako że chcieliśmy, aby Jelcyn został powtórnie wybrany na prezydenta. Mało nas obchodziło, że to skorumpowane wybory. Chcieliśmy, aby pieniądze trafiły do Jelcyna” poprzez wspieranie jego kampanii.
    -----------
    Stiglitz nie jest terrorystą spod znaku teorii spiskowych. Człowiek ten tkwił wewnątrz tej gry, był członkiem gabinetu Billa Clintona w charakterze przewodniczącego zespołu jego doradców ekonomicznych.

  • Anton Pawłowicz Czechow:

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Lew Tołstoj:

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Ali Ibn Abi Talib:

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Victor Lebow:

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • Henry Kissinger:

    Żołnierze są głupimi, tępymi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej
  • Ryszard Legutko:

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • AIDS

    "Dlaczego Magic Johnson nie ma AIDS?" Takie pytanie zadał Maciej Trojanowski w listopadzie 2000 roku doktorowi Jamesowi DeMeo. Odpowiedź brzmiała: "Bo przestał się leczyć".
  • dr Will Keepin, fizyk:

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Alfred Korzybski:

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • prof. Maria Dorota Majewska:

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Thorwald Dethlefsen:

    Światło istnieje, ciemność zaś – nie.

    Dlatego często wzmiankowana walka między siłami światła a siłami ciemności nie jest żadną prawdziwą walką, bo jej wynik jest znany od zawsze.

    Ciemność nic światłu uczynić nie może.

    Światło natomiast niezwłocznie przetwarza ciemność w jasność – i dlatego ciemność musi światła unikać, jeśli nie chce zdemaskowania swego nieistnienia.

    To prawo daje się prześledzić także w naszym fizycznym świecie – jak na górze, tak na dole. Załóżmy, że mamy pomieszczenie wypełnione światłem i że poza tym pomieszczeniem panuje ciemność. Możemy spokojnie otwierać drzwi i okna i wpuszczać ciemność do środka – nie zaciemni ono pomieszczenia; to światło rozjaśni ciemność.

    Odwróćmy ten przykład: mamy ciemne pomieszczenie, otoczone od zewnątrz światłem. I znów otwieramy drzwi i okna. Tym razem znów światło przemieni ciemność i wypełni pomieszczenie jasnością. [Poprzez chorobę do samopoznania]

  • Zygmunt Bauman:

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • Siddhartha Gautama:

    Dla mędrca nie ma rzeczy niewłaściwych
    Dhammapada (czyta Ksawery Jasieński)

  • Ted Turner:

    Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
  • Al Gore „Ziemia na szali”:

    ... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
  • prof. Julian Aleksandrowicz:

    Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
    ------
    Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.

  • Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany):

    Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
  • Przysłowie chińskie:

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Credo Mutwa:

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • Wolter:

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Niebezpieczne GMO

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów. [Terje Traavik (naukowiec norweski]
    -----------
    Pomimo upływu jednej trzeciej wieku i ponad 350 mld dolarów zainwestowanych w to cacko huragan pozostaje bardziej przewidywalny, a pożar bardziej możliwy do opanowania niż rośliny genetycznie modyfikowane [prof. Ignacio Chapella z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley]

  • Francis Collins:

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.

    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).

  • David Coleman:

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”:

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy [G. Gurdżijew]
    ------------
    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.

    Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.

  • Plutarch:

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Frank Zappa:

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine:

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche:

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut:

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh:

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer:

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo:

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram:

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain:

    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
  • Johann Wolfgang von Goethe:

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie:

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres:

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Dżalaluddin Rumi:

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • Paramahansa Yogananda:

    Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty.

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...

    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).

  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”:

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski:

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem.

    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby

Archiwum kategorii ‘UFO i życie pozaziemskie’

Co channelingi od Gwiezdnej Federacji Światła mają wspólnego z wielką polityką?

Posted by astromaria w dniu 24/03/2012

Myślicie, że to głupi tytuł notki?

Że niby wielka polityka to sprawa poważna, a jakieś channelingi od rzekomych ufoków to kabaret i kupa śmiechu?

„Racjonaliści” zapewne tak właśnie „myślą”. To klasyczny błąd, który popełniają ludzie pokładający bezkrytyczną wiarę w jednym tylko typie informacji ze świata: w me(n)diach głównego nurtu i trzymający się „racjonalnego” (nie)myślenia niczym pijany płotu. Człowiek naprawdę dobrze poinformowany szuka wiedzy wszędzie, a do myślenia używa swojej własnej głowy zamiast polegać na objaśniaczach rzeczywistości z TokFm czy TVN.

Wiele lat temu nabrałam się na pewien piękny i jakże świetlany przekaz od Federacji Światła zatytułowany: „Czy chcielibyście, żebyśmy się ujawnili”. Przekaz ten ociekał wprost miłością i światłem, a ja byłam naiwna i spragniona sprawiedliwości, mądrości, dobra i zwyczajnej normalności. Skoro ziemska władza była w stanie zapewnić mi tylko odwrotność tego wszystkiego, czyli powszechną głupotę, korupcję, niesprawiedliwość, konflikty, wojny i totalną nienormalność, jakżebym mogła odrzucić tak wspaniałą ofertę? Oczywiście zakrzyknęłam radośnie, że chcę. I to bardzo!

Na szczęście profesor Jadczyk ściągnął mnie na ziemię wyjaśniając mi w mailu, że to ściema i że absolutnie nie należy wierzyć w podobne deklaracje.

W pierwszej chwili nie uwierzyłam, ale zaczęłam obserwować i analizować. I zaczęłam dostrzegać, gdzie w tych przekazach kryje się haczyk. Taki sam, jaki wędkarz przygotowuje dla naiwnych rybek: zjedz tłustego robaczka, zobacz, jaki jest smakowity… zrozumiesz swój błąd dopiero jak zjesz. Dzięki temu zrozumiałam, że przekazy ociekające miłością otwierają serce, zamykając jednocześnie racjonalny umysł – i to jest ich prawdziwy cel.

Zniechęcona do GFL (skrót od Galactic Federation of Light) generalnie straciłam zainteresowanie channelingami i przestałam je śledzić, chociaż ich wielbiciele wielokrotnie próbowali przyciągnąć do nich moje zainteresowanie. Z tego samego powodu najpierw dałam się nabrać, a potem nabrałam dystansu do pełnych pięknych obietnic przekazów Benjamina Fulforda i jego Bractwa Białego Smoka.

Niedawno wydarzyło się coś, czego (z powodu nieznajomości channeligów) nie skojarzyłam z GFL: w Internecie zaczęły krążyć pogłoski, jakoby Bill Gates został aresztowany. Niektórzy twierdzili, że aresztowano również innych reprezentantów psychopatycznych światowych elit i że jest to początek oczyszczania świata z kanalii i krwiopijców. Nauczona doświadczeniem powstrzymałam się z osądami i dobrze na tym wyszłam.

Dziś dowiedziałam się, że sam Zbig Brzezinski zapałał świętym gniewem na tych egoistycznych, bezwstydnych bogaczy, którzy mieli czelność zgromadzić w swych łapskach 99% majątku świata. Powiedział, że wobec ogromnej nierówności w bogactwie, które w przypadku najbogatszych zostało wygenerowane poprzez działalność społecznie i gospodarczo szkodliwą („unproductive”), nawołuje do bardziej ścisłej kontroli ogólnoświatowej działalności finansowej ma też nadzieję, że „sloganizacja” dyskursu politycznego zostanie odwrócona przez nową falę niezadowolenia. Chce, żeby utworzono „listę wstydu” ludzi, którzy się wzbogacili ponad miarę na spekulacji, ale którzy nie oddają społeczeństwu nic w zamian (nie dają nic na cele charytatywne, nie płacą podatków itp.), wpędzając w coraz większą nędzę 99% ludności świata i zasugerował, że ci dranie nie mają prawa, żeby żyć. [Szkoda tylko, że nie nakazał bankierom zablokować ich konta i sprawiedliwie obdzielić tym majątkiem biednych].

Ludzie zaczęli pytać, co się u licha dzieje? Zbig gadający takie rzeczy – to pachnie czystym surrealizmem!

Wszystkich, którzy już się ucieszyli, że świat zmierza w dobrym kierunku spieszę uspokoić – nic z tego, kochani!

To kolejna zagrywka psychopatycznych elit, z której (jak zawsze) ludzkość wyjdzie pokonana, a elity umocnione.

Niedawno otrzymałam link do filmu animowanego, wyjaśniającego prawdziwe cele GFL. Po obejrzeniu go wysłuchałam kilku przekazów GFL i wtedy wszystko stało się jasne. Dzięki jednemu zdaniu w nim zawartemu połączyłam te wszystkie, pozornie niezwiązane ze sobą wątki w jedno.

Kluczem do zrozumienia o co chodzi elitom jest klasyczna zasada:

Problem – Reakcja – Rozwiązanie!

Kojarzycie?

Jeśli nie, to zacznę od samego początku:

Apokalipsa zapowiada wielki ucisk i przejęcie władzy nad Ziemią przez Szatana, ale nie lękajcie się owieczki, bo Chrystus już nadchodzi i zetrze go w proch, a wraz z nim rzuci w otchłań piekielną wszystkich jego sługusów, czyli światowe elity.

Że co proszę?

Skoro nikt nie zna przyszłości poza samym Bogiem, to jakim cudem ujawniono światu Apokalipsę i jakim cudem owa Apokalipsa realizuje się niczym scenariusz filmu?

Pisałam już wcześniej, że Apokalipsa nie jest żadnym objawieniem bożym, lecz scenariuszem, według którego światowe elity pod wodzą owego rzekomego „Szatana” lub jak kto woli „Jaszczurów” (co na jedno wychodzi) realizują swój cyniczny plan zniewolenia ludzkości. Skoro więc Apokalipsa jest scenariuszem, to również jej „pozytywne” zakończenie musi się rozegrać według planów jej twórców. A skoro tak, to ów zapowiadany „Chrystus” nie może być prawdziwym zbawicielem ludzkości, lecz wręcz przeciwnie, będzie to jakaś osobistość, którą owe elity planują się posłużyć przy realizacji swoich diabelskich planów. Nie ma również nadziei na likwidację psychopatycznych elit, chyba, że „diabeł” po raz kolejny pokaże, iż podpisujący z nim pakt, po wykonaniu mokrej roboty, zawsze zostaną przezeń oszukani i strąceni do otchłani.

W Apokalipsie mamy PROBLEM: Szatan opanował Ziemię!

Bóg nie może na to pozwolić, więc REAGUJE.

ROZWIĄZANIEM jest przybycie Chrystusa, który zrobi tu porządek.

Co nam obiecuje GFL?

Mniej więcej to samo. Dowiadujemy się, że władzę nad światem przejęła bezwzględna elita ciemnych kabalistów, którzy nie tylko bogacą się na krzywdzie reszty ludzkości, ale zatruwają żywność, wodę i oszukańcze leki. Ale nie lękajcie się, bo nie jesteście sami. Wiedzcie, że we Wszechświecie istnieją nie tylko cywilizacje złych Jaszczurów, ale jest tam również miejsce dla istot dobrych i chętnych do pomocy. Te szlachetne istoty obserwują wasze zmagania i podziwiają cudowne postępy, które czynicie (???), więc nie pozostawią was samych sobie. Ludzkość będzie uratowana, a znakiem zbliżania się tych cudownych przemian będzie… (UWAGA!) aresztowanie bogatych i wpływowych bandziorów należących do ciemnego kabała! Zanim to jednak nastąpi, droga ludzkości, musisz się zgodzić, żeby zbawcy się ujawnili! Kochani, bądźcie dzielni, nie bójcie się swoich braci z kosmosu! Jesteśmy rodziną, więc nie macie się czego obawiać. Absolutnie, pod żadnym pozorem nie bójcie się kosmitów!

Czy w tym momencie wszystko staje się jasne?

Media wprawdzie milczą (czegóż innego możemy się po nich spodziewać?), ale w sieci szumi od plotek, że aresztowano Billa Gatesa i inne szuje. A więc mamy zapowiadany sygnał! Zaczęło się! Nasi obrońcy już nadlatują i nareszcie zdejmą z nas to jarzmo!

Ucisk panujący na Ziemi stał się nieznośny, czyli mamy PROBLEM.

Na szczęście mamy potężną i dysponującą fantastyczną techniką rodzinę w kosmosie, więc możemy liczyć na jej REAKCJĘ!

Liczne UFO już do nas lecą z ROZWIĄZANIEM naszych problemów.

Czy są jeszcze tacy, którzy nie słyszeli o Projekcie Blue Beam? Jeśli są, to niech czym prędzej poszukają informacji na ten temat.

A tu są wymienione przez mnie filmy. Radzę oglądać je w takiej kolejności, w jakiej je umieściłam, gdyż w innym wypadku Federacja Światła mogłaby Wam zamącić w głowach.

A tu inna zapowiedź bliskich kontaktów – bardziej “racjonalna”?

Opublikowany w Matrix, NWO, Owce i wilki, Psychomanipulacja, Psychopaci, Samodzielne myślenie, Spiski a nie "teorie" spiskowe, Totalitaryzm, UFO i życie pozaziemskie, Wolność | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 85 »

Jaki może być ukryty cel „naukowego” krakania o końcu świata w 2012 roku?

Posted by astromaria w dniu 17/01/2012

Z powodu głębokiej i nieprzepartej awersji do polityki i polityków od dawna nie oglądam wiadomości, ale zaglądam na kanały popularno-naukowe i dokumentalne, takie jak Discovery, National Geographic, History itp. Od jakiegoś czasu z narastającym zdumieniem obserwuję na tych kanałach eskalację histerii wokół „Końca świata 2012”, „Apokalipsy”, „Ostatecznej zagłady”, „Świata bez ludzi”, „Klimatycznego armagedonu” i ………… (wpiszcie tu sobie sami, co jeszcze przyjdzie wam do głowy).

Odkąd to Discovery i spóła zajmują się propagowaniem nienaukowych proroctw jakichś przedwiecznych kultur? Odkąd wróżby, przepowiednie i wizje „proroków” stały się niemal głównym obiektem zainteresowania tych niegdyś popularno-naukowych kanałów? Doszło do tego, że nie zdziwiłabym się ani trochę, gdyby zaprosili tam astrologa, żeby obwieścił ostateczny kres obrotów sfer niebieskich!

Przyzwyczajono mnie, że to kanały należące do twardogłowych „racjonalistów”, którzy nie tylko nie wierzą we wróżby i przepowiednie i na wszystko żądają niezbitych, naukowych dowodów, ale wręcz zwalczają wszelkie wróżby jako zabobony i miejskie legendy. Programy o Majach, jeśli pojawiały się na tych kanałach, traktowały ten wymarły lud jedynie jako przedmiot badań naukowych i nikomu nie wpadłoby do głowy, żeby propagować ich proroctwa o rzekomym końcu świata.

Skąd ta nagła zmiana? Co włączę telewizor w oczy pchają mi się czterej jeźdźcy Apokalipsy, kamienny kalendarz aztecki lub data 21 grudnia 2012 r., a nawet jakiś stuknięty prorok zagłady, który na kanale History wykrzykuje z obłędem w oczach, że Majowie przewidzieli 5 światów, teraz kończy się piąty świat, a o szóstym nigdzie nie ma żadnej wzmianki, więc z całą pewnością zbliża się KONIEC.

Co na to panowie Dawkins i Randi?

Wróżby i astrologia na Discovery?

Jakby tego wszystkiego było mało objawiła się japońska księżna, która nie zważając na powagę i godność swojego książęcego majestatu bredzi o kosmitach i nikt jej nie przywołuje do porządku. Czyż to nie zdumiewające? 20 lat temu byłoby to absolutnie nie do pomyślenia i panią księżnę usunięto by z widoku publicznego, oddając prosto w troskliwe ramiona doktorów od głowy.

Katastroficzne szaleństwo ogarnęło nie tylko poważną telewizję, ale i Hollywood. Tam też niemal taśmowo kręcone są filmy o kataklizmach i zagładzie.

Czyżby to były przygotowania do użycia BlueBeam? Czy powinniśmy się spodziewać, że zjawią się tu jacyś kosmiczni „zbawcy”, żeby zrobić porządek na planecie, skoro my sami tego zrobić nie umiemy?

A może to próba wykończenia ludzkości poprzez zamienienie jej w generator wibracji lęku i autodestrukcji?

Może byłby to nawet dobry pomysł, gdyby straszący nie przeholowali. Zbyt często powtarzany bodziec przestaje działać. Jeśli wpadniesz do domu krzycząc „pali się” domownicy wpadną w panikę. Ale jeśli zrobisz to 100 razy pod rząd jedyną reakcją będzie wzruszenie ramion.

Opublikowany w Astrologia a nauka, Jahwe, James Randi, Kretynizmy, Matrix, Psychopaci, Racjonalizm?, Richard Dawkins, UFO i życie pozaziemskie | Komentarzy: 46 »

Jeśli wierzysz w objawienia Zecharii Sitchina to musisz mieć inteligencję Lulu Amelu!

Posted by astromaria w dniu 12/01/2012

W latach 90. objawili się światu dwaj „naukowcy”, którzy (jak się później okazało) pracowali dla Iluminatów. Obaj pisali książki, w których przedstawiali wyniki rzekomych badań naukowych dotyczących historii i pochodzenia człowieka. Jeden z nich nazywał się Lawrence Gardner i wmawiał światu, że brytyjska rodzina królewska wywodzi się w prostej linii od Jezusa. W Polsce również ktoś bardzo starał się wylansować tę ściemę, ale po pierwsze, my mamy w nosie brytyjską rodzinę królewską, więc jest nam obojętne, od jakich bogów, jasnych czy ciemnych, się ona wywodzi. A po drugie i najważniejsze, Polacy jako katolicy, nigdy nie uwierzą, że Jezus „zgrzeszył cieleśnie” z jakąkolwiek kobietą, choćby nawet i świętą. Z tego powodu bajania pana Gardnera umarły w Polsce śmiercią naturalną i szczęśliwie zostały zapomniane.

Drugim był Zecharia Sitchin. Z antynaukowymi bredniami Zecharii Sitchina stało się niestety zgoła inaczej i żadne racjonalne argumenty nie są w stanie obudzić jego wyznawców z transu, w jakim się coraz bardziej pogrążają. Zaryzykowałabym tezę, że w Polsce powstała prężna sekta wyznawców Sitchina i że z każdym rokiem rośnie ona w siłę. Posłuchajcie tylko, co wygadują tzw. „ezoterycy” w naszym kraju, zarówno starzy, jak i młodzi, a zrozumiecie, że sitchinologia zapuściła swe trujące korzenie głęboko w ich umysłach.

Ponieważ czytają mnie nie tylko znawcy przedmiotu postaram się w kilku słowach wyjaśnić, jakich to „naukowych odkryć” dokonał pan Sitchin, który (uwaga, uwaga!) pracował w biurze w Rockefeller Center i za pieniądze tej „filantropijnej” rodziny.

Otóż Zecharia Sitchin podawał się za znawcę języków starożytnych i badacza sumeryjsko-mezopotamskich tablic, z których „wyczytał” rewelacje, że Sumerowie znali astronomię lepiej niż my dzisiaj, więc wiedzieli to, czego my nie wiemy: że za Plutonem znajduje się duża planeta, zwana Nibiru lub Planetą X. Planeta owa ma okrążać słońce po bardzo wydłużonej orbicie i raz na 3600 lat przelatywać niedaleko Ziemi, powodując straszliwe kataklizmy i zniszczenia, po których życie na naszej planecie musi się odradzać od podstaw. Wszystko byłoby fajnie (takie sobie teoryjki, których nie da się zweryfikować), gdyby nie fakt, że oto właśnie teraz, w roku 2012, owa planeta ma przelecieć tuż nad naszymi głowami i zmieść nas z powierzchni Ziemi.

Ale to nie wszystko. Najfajniejsza jest teoria stworzenia człowieka, którą Sitchin rzekomo odczytał z owych tablic.

„Odkrył” on, że przed wiekami na naszą planetą przylecieli kosmici, którzy wpadli w straszliwe tarapaty, kiedy ich planeta niebezpiecznie się nagrzała (no proszę, globalne ocieplenie nęka nie tylko nas!). Żeby ją ochłodzić i uratować jej mieszkańców trzeba było znaleźć duże złoża złota, przewieźć na ich planetę, a następnie rozpylić ten szlachetny kruszec w atmosferze (durnie, nie wiedzieli, że są tańsze metody, wynalezione przez naszych uczonych – wystarczy trochę aluminium, baru i rtęci, a będzie OK). Przybysze dziarsko wzięli się do roboty, ale zamiast użyć rozumu woleli użyć mięśni i osobiście machać kilofami. Nic więc dziwnego, że szybko się zmęczyli. Kiedy opadli z sił zaczęli kombinować, ale musieli mieć poważne problemy z pomyślunkiem, bo zamiast zbudować z ziemskich metali potężne maszyny (durnie, dlaczego nie zbudowaliście tych cholernych maszyn, przecież byliście tak zaawansowani w rozwoju, że potrafiliście budować rakiety kosmiczne?) woleli stworzyć potężnie umięśnionego i bezrozumnego robotnika. Złapali więc jakiegoś małpoluda, który nieopatrznie przechodził w pobliżu i „poprawili” mu DNA w taki sposób, żeby można mu było wytłumaczyć, że ten oto kilof należy wbić w tę oto ścianę i tak aż do skutku, aż uzbiera się kupka złota. Stwora tego nazwali Lulu Amelu. Był on głupi jak zwierzę, ale był posłuszny i nawet (z pewnym trudem, ale jednak) udało się go rozmnożyć na tyle, że robota przy kopaniu ruszyła pełną parą. Kiedy wreszcie nasi mili kosmici zapełnili swoją rakietę złotem odlecieli do domu, a Lulu Amelu został sam. Rozmnożył się on bardzo i z czasem nawet trochę wyprzystojniał. A potem przyszedł pan Darwin, popatrzył na jego rekonstrukcję, a potem na swoje własne odbicie w lustrze, po czym zajarzyło mu w małym rozumku, że podobieństwo między Lulu Amelu a nim samym jest wprost uderzające, więc zawołał wzruszony „tatusiu!” i tak powstała teoria ewolucji, wbijana w szkole do głów naszych biednych dzieci.

Całe rzesze użytecznych idiotów, dających się nabrać na hasełka „nauki” i „ukrywanych spisków” nie badając sprawy przyjęły tę „naukę” za prawdę. I dziś stale słyszę, jak polscy „ezoterycy” chórem powtarzają: „nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy wolni, zawsze byliśmy czyjąś własnością”.

Że co proszę?

Skoro zawsze byliśmy i jesteśmy czyjąś własnością, to znaczy, że jesteśmy tylko bydełkiem hodowanym przez jakichś panów, a nie ludźmi! A skoro tak, to przecież nasi właściciele mogą się o nas upomnieć. Mogą tu przylecieć, zapolować na nas i zagonić nas z powrotem do kopalń lub wybić, żeby opróżnić planetę, która jest ich własnością!

Przecież to są czyste idee Iluminatów i NWO!

Ludzie, którzy wierzą w takie „nauki” nie mają prawa nazywać siebie „ezoterykami”, lecz w najlepszym razie darwinistami lub jeszcze lepiej sitchinowcami.

Prawdziwa ezoteryka zajmuje się badaniem subtelnych praw duchowych i zgłębianiem duchowej, boskiej filozofii, a nie teoriami o naszym kosmicznym niewolnictwie czy rzekomym pochodzeniu ludzi od małp!

To jest po prostu jakaś jedna wielka paranoja i kosmiczna wręcz głupota. Nawet Darwin tak nas nie upokorzył, jak owi pseudo-ezoterycy – strach pomyśleć, do czego mażemy dojść krocząc tą ścieżką. Do czego doprowadziła nauka Darwina już wiemy: wydała eugenikę, nazistów i dwie wojny światowe, w których małpy w ludzkich skórach walczyły na śmierć i życie. Dzięki takim naukom „racjonaliści” nawołują do niemal całkowitego wybicia ludzkości, bo przecież kalamy własną planetę.

A kiedy usłyszałam ostatnio z ust wybitnego astrologa, że firmy farmaceutyczne trują ludzi lekami, bo muszą ich pozabijać w sposób kontrolowany, póki jeszcze ma ich kto pogrzebać, żeby po przelocie Nibiru stosy trupów nie spowodowały zagłady nielicznych ocalonych, to po prostu nie mogłam uwierzyć własnym uszom…

Oto toksyczna spuścizna nauk Zecharii Sitchina!

Psychopaci wmawiają nam, że ta planeta nie należy do nas i że za „brudzenie tej piaskownicy” możemy zostać z niej wyrzuceni, że jesteśmy niegodną rasą, której przeznaczeniem jest niewolnicza praca na rzecz „elit”, a światek „ezoteryczny” bije temu brawo! Bo przecież „nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy wolni, zawsze byliśmy czyjąś własnością”!

Dlaczego – wydawałoby się światli – ludzie wierzą w takie pierdoły?! Dlaczego nie sprawdzą tego i nie dokonają weryfikacji tej wiedzy? Czy fakt, że coś zostało wydane w formie książki musi automatycznie oznaczać, że jest to rzetelna wiedza? Jeśli ktoś w to wierzy, przypomnę mu, że Mein Kampf też wydano na papierze!

Ale nawet jeśli komuś nie chce się poszukać, co o tym sądzą eksperci, to niech na Boga zacznie samodzielnie myśleć!

… począwszy od maja 2009 Nibiru będzie widoczna na niebie jako czerwony obiekt.

(…)

Już w roku 2010 “Planeta X” ma być dobrze widoczna na Ziemi przez ludzkie oczy.

Mamy już styczeń 2012 roku, Nibiru ma w nas pierd….. lada dzień, więc ja się pytam: GDZIE ONA JEST, bo chociaż wytrzeszczam oczy nic nie widzę? Złośliwi astronomowie z NASA przykryli ją kosmicznym beretem, żeby ukryć ją przed ciemnym ludem? Pewnie po to, żeby nie wzbudzać paniki?

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam te rewelacje pomyślałam sobie, że to wprawdzie nie wydaje się prawdopodobne, ale kto wie, więc lepiej to sprawdzić. Ponieważ nie wierzę w nieomylność papierowych ksiąg ani w to, że panie w tych internetsach to są same pierdoły, użyłam Google. Wcale nie musiałam długo szukać. Niemal od razu natknęłam się na stronę radioastronoma, Kazimierza Borkowskiego. Żeby nikt nie mógł powiedzieć, że to wredny naukowiec i na pewno złośliwie ukrywa prawdę informuję, że Kazimierz Borkowski pisuje teksty do Nieznanego Świata, czyli do pisma ezoterycznego.

Przyjrzałem się dość dokładnie całej sprawie, gdyż list przekazany przez redakcję jest w punkcie wyjścia przekonujący i brzmi wiarygodnie. Ponieważ z zagadnieniem tym nie miałem dotąd nic do czynienia, zajęło mi parę godzin, zanim wyrobiłem sobie o całej sprawie klarowną, negatywną opinię.

Powiem krótko: nie warto sobie tym zawracać głowy, a Nieznany Świat powinien uczynić wszystko, by położyć kres rozpowszechnianiu fałszywego larum.

(…)

Mógłbym jeszcze napisać parę zdań na temat bezsensownych wywodów dotyczących ruchu Planety X między dwoma gwiazdami, Słońcem i jego towarzyszem, ale szkoda na to mojego i Waszego czasu.

Podsumowując mogę stwierdzić, że jest to wyrafinowany chwyt reklamowy żerujący na ludzkiej naiwności.

O co tak naprawdę chodzi wyznawcom Planety X? To wyjaśnienie Kazimierza Borkowskiego powinno rozwiać wątpliwości:

Jest tam mnóstwo określeń typu (parafrazuję): jak ci życie niemiłe, nie czytaj dalej. Jeśli zależy ci na twoich najbliższych, na co jeszcze czekasz, kup książkę, a dowiesz się, gdzie zamieszkać, aby znaleźć się wśród kilkuset milionów ludzi, którzy przeżyją kataklizm. Zainwestowane teraz pieniądze będą procentować po katastrofie. Itp., itd. etc.

Na tej samej stronie, która podaje rewelacje o widocznej od 2008 roku Nibiru czytamy dalej:

Naukowcy mówią, że począwszy od maja 2009 Nibiru będzie widoczna na niebie jako czerwony obiekt. 20 lutego 2008 obiegła świat druga wiadomość. Japońscy astronomowie wierzą w istnienie nowych planet w systemie słonecznym. Japoński Profesor Tadashi Mukai i amerykański naukowiec Patrick Lykawka w kwietniu tego roku opublikowali w Astronomical Journal (Society for Astronomy USA):

” … Jest duże prawdopodobieństwo, że nieznana planeta jest ulokowana na granicach naszego układu słonecznego. Szukaliśmy w miejscu, w którym nie badaliśmy wcześniej i myślimy, że za następne kilka lat uda nam się ją znaleźć …”

A co tak naprawdę Tadashi Mukai i Patrick Lykawka mieli na myśli? Wyjaśnia nam to astronom Piotr A. Dybczyński w artykule 2012: Planeta X to nie Nibiru i kończy takimi słowami:

Pisząc najprościej jak można: Planeta X jest nieznanym, teoretycznie możliwym obiektem, orbitującym bezpiecznie gdzieś za Pasem Kuipera. Jeśli wspomniane najnowsze doniesienia doprowadzą do zaobserwowania takiej planety lub planetki, będzie to ważne odkrycie, które pozwoli rzucić nowe światło na ewolucję i właściwości tajemniczych, zewnętrznych kresów Układu Słonecznego.

Lecz jak już wcześniej napisałem, jestem pewien, że katastrofiści nagną i ten nowy wynik współcześnie prowadzonych badań aby podeprzeć nim swoje nonsensowne teorie, że Planeta X to Nibiru, i że dotrze ona do nas w 2012 roku. Jakoś jestem dziwnie spokojny, że będziemy tu nadal w 2013.

Astronomowie wiedzą swoje, a religia wszędzie widzi krzyże – cytujemy dalej ze  strony straszącej planetą X:

Teolog katolicki Prof. Malachi Martin pracujący od długich lat w Watykanie powiedział:

“…ciało niebieskie zwane Planetą X jest rzeczywistością i zmierza w kierunku Ziemi. Kiedy obserwujemy niebo czerwony krzyż pojawia się tuż przed pojawieniem się Planety X…”

Zapytany o miliony ludzi, którzy mogą zginąć w chwili kolizji obu planet odpowiedział:

- tak, to prawda a może być nawet jeszcze gorzej…”

Czyli dla Kościoła lepiej – niebo się zapełni i nie będzie w nim nudno.

Innych „niezbitych” dowodów na istnienie Nibiru dostarczają przekazy Samuela, uzyskiwane przez Lucynę Łobos (wstawcie tu sobie śmiech z puszki): Projekt Cheops.

Jeśli ktoś nie ma pełnego zaufania do „zwykłych” naukowców, poszukajmy dalej, co mają do powiedzenia uczeni, którzy mimo oficjalnego wykształcenia mają na tyle otwarte głowy, że odważnie zagłębiają się również w naukę pozostającą poza głównym nurtem.

Takim naukowcem jest doktor Michael Heiser. Wprawdzie ma doktorat z języków starożytnych, ale jednocześnie ma poważne zastrzeżenia co do tego, jak akademicy traktują wiedzę, którą wykładają. Zarzuca im ortodoksję i niechęć do dyskutowania. Poza tym jest związany ze środowiskami badającymi zjawisko UFO i uprowadzenia, co w pewnym sensie czyni z niego outsidera – to lubimy, nieprawdaż? Jako człowiek o otwartym umyśle sięgnął po książki Zecharii Sitchina, ciesząc się, że odwalił on kawał dobrej roboty, odczytując i ujawniając światu to, co ignoruje, a może nawet ukrywa nauka akademicka. Kiedy jednak zagłębił się w te „badania” szybko odkrył, że Sitchin jest oszustem, który wcale tych starożytnych języków nie zna. Odkrył też jego powiązania z rodziną Rockefellerów i wtedy wszystko stało się jasne.

Nie będę tu streszczać wykładów Michaela Heisera, chociaż zdaję sobie sprawę, że są one dość trudne i mogą znużyć zwykłego widza, nie pasjonującego się zgłębianiem zawiłości języków starożytnych. Wybaczcie więc, że posłużę się tu Wikipedią, która powołując się na Heisera wymienia w punktach „błędy” Sitchina:

  • według Sitchina mieszkańcy starożytnej Mezopotamii posiadali wiedzę o wszystkich planetach Układu Słonecznego – analiza tekstów klinowych wskazuje, iż znali oni jedynie pięć planet (Merkurego, Wenus, Marsa, Jowisza i Saturna); za planety uważane też były Słońce i Księżyc;
  • według Sitchina w Układzie Słonecznym istnieje nieznana astronomom planeta o nazwie Nibiru – analiza tekstów wskazuje na identyfikację planety nēberu z planetą Jowisz;
  • według Sitchina planeta ta obiegać ma Słońce co 3600 lat – analiza tekstów wskazuje, że możliwe były coroczne obserwacje planety nēberu;
  • według Sitchina planetę Nibiru zamieszkiwać ma rasa istot zwanych Anunnakami – żaden ze znanych tekstów klinowych nie wiąże planety nēberu z bóstwami Anunnaki; żaden z tekstów nie wspomina o tym, jakoby planeta ta miała być zamieszkana.

.

.

I na zakończenie absolutna rewelacja i prawdziwa uczta dla masochistów: Patryk Geryl i Fundacja Nautilus w akcji. Posłuchajcie tylko, z jakim zacięciem i sadomasochistyczną radością wylewają z siebie te straszydła:

.

Przeczytaj też Sitchinizm – nowa “religia” ezoteryków

Kosmiczna bajeczka, czyli alternatywna wizja stworzenia człowieka

Opublikowany w Duchowość, Ezoteryka, Kretynizmy, Psychomanipulacja, Samodzielne myślenie, UFO i życie pozaziemskie, Wiara czy wiedza? | Otagowane: , , , , , , , , , | Komentarzy: 53 »

Bob Dean o przyszłości świata i ludzkości

Posted by astromaria w dniu 23/11/2011

Stary, poczciwy Bob Dean, przed upragnionym “powrotem do domu” dzieli się z ekipą Projektu Camelot swoją wiedzą i przemyśleniami na temat Galaktycznej Federacji, przyszłości naszej planety i naszego gatunku. Wprawdzie zostaniemy poddani jeszcze wielu trudnym próbom i egzaminom, ale to wszystko to to, żebyśmy się w końcu przebudzili i wzięli odpowiedzialność za siebie we własne ręce. Jak powiedział cytowany w tym wywiadzie Bob Bigelow: “To jest ‘ich’ agenda. Zawsze była, jest i będzie, dopóki nie dorośniemy”. A więc czas dorosnąć!

Gra się nie kończy, przechodzimy na następny poziom trudności, a to wymaga dojrzałości i mistrzostwa.

Trzymam kciuki, żeby Kerry postawiła obiecanego Jacka Danielsa i żeby była przy tym kamera.

PS. Tu jest wspomniany w wywiadzie wykład z Barcelony:

Opublikowany w Matrix, NWO, UFO i życie pozaziemskie | Otagowane: , , , , | Komentarzy: 63 »

O naszych duchowych pomocnikach, czyli uważaj, kogo wzywasz do współpracy

Posted by astromaria w dniu 11/05/2011

Tym tekstem wyrażam „konstruktywną samokrytykę”. Pisałam wiele razy, że nie ma demonów ani diabłów i że jedynymi niebezpiecznie harcującymi w życiu ludzi bytami są te, które powołuje do życia ich ego lub podświadomość i że w najgorszym razie są to egregory. Otóż bardzo się myliłam. Egregory są groźne, ale główną przyczyną problemów NIEKTÓRYCH (absolutnie nie wszystkich!!!) osób parających się ezoteryką lub okultyzmem lub szukających spełnienia na tzw. „ścieżce duchowej” są byty, zwane (słusznie lub nie) demonami lub Szatanem. Czym jest Szatan wyjaśniłam w tej notce.

Zacznijmy od wyjaśnienia, że termin „ścieżka duchowa” jest przez większość wstępujących na nią adeptów całkiem opacznie rozumiany. Jeśli komuś się wydaje, że ścieżka duchowa da mu nadprzyrodzone moce i podziwiane przez tłumy zdolności, to bardzo się myli. Co gorsze, może się srodze rozczarować, a nawet narobić sobie kłopotów rodem z najstraszliwszego horroru.

Prawdziwy rozwój duchowy nie wyzwala żadnych wzbudzających zdumienie, a zwłaszcza przerażenie zdolności, zwanych w Indiach sidhi. Rozwój duchowy to po prostu najzwyklejsze w świecie przebudzenie z hipnozy, w której żyje prawie cała ludzkość. Przebudzony duchowo człowiek nie lewituje, nie czyni cudów ani nie ma (bo ich nie pragnie) zdolności podejrzenia najintymniejszych i starannie skrywanych przed światem tajemnic innych ludzi. Jest to osoba, która przestała wierzyć kapłanom, uczonym, politykom, mediom, autorytetom dowolnego rodzaju i innym sprzedawcom iluzji. To po prostu ktoś, kto widzi rzeczy takimi, jakie one są i nie da sobie wmówić żadnych religijnych, naukowych, politycznych czy dowolnych innych bzdur, przy pomocy których władza steruje ludzką owczarnią.

Niestety, większość ludzi żyje w przekonaniu, że na ścieżce duchowej czekają jakieś fantastyczne dary: zdolność czynienia zadziwiających cudów, wglądu w przeszłość i przyszłość świeżo poznanej osoby, umiejętność uzdrawiania dotykiem itp. Niektórzy przeżywają fascynacje wywoływaniem duchów, piciem krwi, rzucaniem klątw i podporządkowywaniem sobie bliźnich przy pomocy magii. I szukając takich mocy wpadają w sidła zła.

Wszyscy słyszeliśmy o znanych i podziwianych przez tłumy tarocistach czy astrologach słynących z tego, że wiedzą wszystko, nawet to, na jaki kolor pomalowane są ściany w twoim mieszkaniu, jak ma na imię twoje najmłodsze dziecko, a nawet jakiej marki i z którego rocznika samochodem jeździsz. Leszek Szuman znany był z tego, że zapisywał datę przyszłej śmierci każdego swojego klienta i podobno nigdy się nie mylił.

Zawsze mnie to zadziwiało, bo chociaż studiowałam astrologię przez lata i u wielu różnych nauczycieli, żaden z nich nigdy nie uczył nas wyliczania z horoskopu dat przyszłych wydarzeń, a o znajomości imion dzieci czy kolorów i marek samochodów nawet nie wspomniał. A jednak wciąż donoszono mi o astrologach, którzy takie rzeczy swoim klientom mówili i nigdy się nie mylili. Bardzo mnie to zadziwiało i zaczęłam nawet podejrzewać, że moi nauczyciele byli nieukami.

Zdolności niektórych przepowiadaczy przyszłości były tak wielkie, że zapewniły im miejsce w historii. Niektórzy z racji tych uzdolnień zostali nawet uznani za świętych. Święty Jan spisał przepowiednię dla całego świata, zwaną Apokalipsą. Nostradamus widział przyszłość jakby odbywał przejażdżkę maszyną do podróży w czasie. Baba Wanga przepowiedziała skażenie radioaktywne całej półkuli północnej. I – o zgrozo – przepowiednie te realizują się na naszych oczach!

Jakim cudem ci ludzie znali przyszłość, skoro przyszłość tworzona jest na bieżąco przez nas samych?

W końcu zrozumiałam skąd pochodzi „nadprzyrodzona” wiedza, którą dysponują niektórzy tarociści, astrolodzy i uzdrowiciele. Bynajmniej nie odczytują jej z kart ani z horoskopu, bo tym sposobem zdobyć się jej nie da.

Otrzymują ją dzięki pomocy „przewodników duchowych” i „aniołów”, a raczej bytów, które się za przewodników duchowych i anioły podają, ale żeby taką pomoc otrzymać, należy o nią poprosić, a raczej skorzystać z ochoczo podsuniętej oferty. Oni aż się palą, żeby za ciebie pracować i czynić cuda. A nawet, żeby uczynić cię sławnym.

Skąd ten zapał do niewolniczej i anonimowej pracy na cudzy rachunek?

Niestety, na tym świecie nie ma nic za darmo!

W moim forum pojawił się ostatnio osobnik o nicku „hipnotyzer1”, który w cudowny sposób uzdrawia, niczym sam Jezus. Według niego przyczyną nowotworów są energetyczne pasożyty, więc wystarczy je wygonić, aby choroba znikła bez śladu. Poczuł się tak wielki, że kiedy tylko wkroczył na moje terytorium z marszu posłał do diabła wszystkie metody leczenia i uzdrawiania, z doktorem Gersonem i vilcacorą na czele. Wszystkie te metody uznał za guzik warte i nie dorastające do pięt jego cudownym umiejętnościom, po czym zostawił swój numer telefonu, żeby każdy mógł skorzystać z jego usług. Oczywiście – nie za darmo.

Dalsza dyskusja w forum wyjaśniła, na czym polega cudowność usług tego „speca”. Otóż pracują za niego dwa „Anioły”, których moc jest tak wielka, że żaden pasożyt im się nie oprze.

Pracują Anioły… a kto bierze pieniądze?

Pieniądze kosi pan „hipnotyzer1”!

Czy to uczciwy układ?

Nie sądzę. Bo wygląda na to, że „hipnotyzer1” czerpie korzyści z niewolnictwa. Dwaj anielscy murzyni ciężko pracują, a on zgarnia kasę, którą oni zarobili.

Za pana tarocistę czy wszystkowiedzącego astrologa również całą robotę odwalają jacyś niewidzialni pracownicy. Jasnowidzom, znającym przyszłość świata również ktoś ją przedstawia.

Niektórzy z nich są nawet w pełni świadomi faktu, że nie są to anioły, lecz demony. Ale się oszukują, że to „dobre” demony. Oni z tymi złymi się nie zadają. I oczywiście wierzą, że są tacy sprytni, że bezbłędnie rozpoznają, które są dobre, a które niedobre.

Ktoś pewnie zaraz spyta, co w tym złego, skoro anioły, a nawet demony nie potrzebują pieniędzy?

Chodzi o to, że na tej planecie nie ma nic za darmo. Na tej planecie toczy się śmiertelna walka o energię. Pieniądze też są formą energii, ale ponieważ na tamtym świecie nie mają one wartości, rachunki muszą być wystawiane w innej walucie. Walutą w tym interesie jest dusza. Lub całe mnóstwo dusz, np. cały naród. Szkoda, że zawierający kontrakt cwani okultyści i uzdrowiciele nigdy o to nie pytają. Niewyobrażalnie rozdęte ego, wizja zarobienia wielkiej forsy za nic i możliwość grania roli celebrytów w pudle dla idiotów tak ich zaślepia, że tracą zdrowy rozsądek i nie myślą o konsekwencjach. A kiedy w końcu zobaczą rachunek śmiertelnie się przerażają!

Przerażeni szukają ratunku w Kościele. Niestety, wpadają z deszczu pod rynnę, ponieważ Kościół jest instytucją demoniczną. O tym, jak bardzo demoniczny jest Kościół i jaką perfidną zasadzkę zastawił na ludzkie dusze będzie jeszcze mowa na końcu.

Mali okultyści sprzedają swoje własne dusze. Ale i sławę dostają małą.

Wielcy gracze przechodzą do historii, ale rachunek za to wystawiany jest całym narodom, a nawet światu. Na szczęście ci cwaniacy obiecali sprzedać coś, co do nich nie należy, więc nie ma szansy, by ten kontrakt został sfinalizowany. Ale demony mimo to liczą na swoją zdobycz i gotowe są nawet uciec się oszustwa, żeby tylko ją otrzymać.

Jak już pisałam Apokalipsa nie jest przepowiednią, lecz scenariuszem napisanym i realizowanym przez kosmiczne pasożyty okupujące naszą planetę i hodujące ludzi niczym bydło. Jan, który tę Apokalipsę spisał pisze wyraźnie, że rozmawiał z potężnym osobnikiem, którego wziął za Boga i że na jego zlecenie spisał tę księgę. Wygląda na to, że zaproszono go do kina, w którym wyświetlano trójwymiarowy i stereofoniczny film holograficzny, tak realistyczny, że nie do odróżnienia od rzeczywistości.

Podobną sztuczkę pokazano Nostradamusowi. Obaj otrzymali polecenie spisania tego, co widzieli.

A co widzieli?

Wojny i zniszczenia, które zaplanowali i realizują twórcy scenariusza tego „futurystycznego filmu”!

To nie my wywołujemy wojny!

Wszystkie wojny światowe (również trzecia), wraz z dokładnymi datami ich wybuchu, zostały zaplanowane tysiące lat temu, za czasów św. Jana i innych „proroków”.

Ci „prorocy” czanelingowali przekaz z szatańskiego źródła.

I teraz mamy być ukarani zagładą za to, że jesteśmy krwiożerczą i wojowniczą rasą, mordującą w wojnach przedstawicieli własnego gatunku!!!

To dopiero jest perfidia. Perfidia godna Szatana!

Za tę oszukańczą „usługę” ma teraz zapłacić cała ludzkość, dobrowolnie uznając się za niegodnych życia grzeszników, którzy muszą być za karę zgładzeni. Mamy wyrazić dobrowolną zgodę na to, by nas, niczym szczury lub insekty, wybito! Niestety, wielu ludzi uwierzyło w tę bajkę i powtarza jak mantrę śpiewkę o tym, że człowiek niszczy planetę, że jest rakiem na jej ciele i że nie zasługuje na dalsze istnienie.

Na wypadek, gdyby ten plan się nie powiódł, nasi okupanci mają alternatywną ofertę: ukoronujcie Jezusa na króla Polski i namówcie inne narody, by poszły w wasze ślady, a Bóg was ocali. Jeśli tego nie zrobicie, spotka was zagłada tak straszna, jakiej świat dotąd nie widział.

I mamy uwierzyć, że taką propozycję nie do odrzucenia, w stylu najgorszych bandziorów z sycylijskiej mafii, przedstawia nam sam Bóg, Stwórca Wszystkiego?!

Niezwykłość i rangę tego żądania wyraża ostrzeżenie Boga, skierowane do nas za pośrednictwem Rozalii (Celakówny), że na świat nadchodzi kara o wiele cięższa od kary potopu, a także zapewnienie, że Polska nie zginie, o ile uzna w wyżej opisany sposób Jezusa swym Królem. W ślady Polski, jak zostało to zapowiedziane Rozalii, pójdzie wiele innych narodów, które także uznają w Jezusie swego jedynego Króla i Boga; tylko one ocaleją z powszechnej zagłady.

Tej intronizacji ma dokonać nie tylko Kościół, ale i władze świeckie! Ma to być intronizacja „totalna”, religijna i świecka, żeby nikt nie mógł powiedzieć „nie w moim imieniu!”

Jest ratunek dla Polski, jeśli Mnie uzna za swego Króla i Boga w zupełności przez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele… (Rozalia Celakówna, Wyzniania, s. 263n.).

Dalej czytamy coś absolutnie kuriozalnego:

Ceremonia Intronizacji dotyczy także, i przede wszystkim, Pana Jezusa. Wyznajemy bowiem, że Jezus jest Królem Wszechświata, a więc Władcą nie tylko wszystkich ludzi i narodów, ale także Panem (Królem) całego stworzenia. Jego władanie jest absolutne: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi (Mt 28,18). Jest więc najwyższym i de facto jedynym Władcą: Królem królów i Panem panujących (por. Ap 19,16).

Zaraz, zaraz, chwileczkę, chyba coś tu się nie zgadza!

To światem nie rządzi już Bóg?

Bóg odszedł na emeryturę i przestał być Bogiem?

Zrzekł się władzy niczym stary król, który abdykuje by koronować syna?

Podobno Bóg jest wieczny! Nigdy się nie narodził i nigdy nie umrze, jakże więc mógłby się zestarzeć i zmurszeć na tyle, by być niezdolnym do rządzenia dziełem, które powołał do życia?

A może raczej został od władzy odsunięty?!

Widzicie ten wredny podstęp?

Żąda się od nas, żebyśmy wyrzekli się spierniczałego, niezdolnego do istnienia starego Boga-Stwórcy i zastąpili Go Jezusem, młodym Bogiem!

Proces ogłupiania wiernych trwa od dawna, bo Kościół zawsze nauczał, że należy się modlić do Jezusa, a nawet do pomniejszych świętych, a nie do Boga.

Dlaczego?

To jest cyniczny podstęp i pułapka.

Jezus był nauczycielem duchowym, który przybył na ziemię nauczać ludzi, żyjących 2000 lat temu. Dawno wykonał powierzoną Mu misję i odszedł. Jezus, którego wykreowała religia nie ma nic wspólnego z tamtym Jezusem i z Jego duchową misją. Jezus religii jest WYŁĄCZNIE egregorem, stworzonym przez demoniczne siły, rządzące tą planetą i ludzkością. Egregor jest oszukańczą pułapką dla dusz. Jego zadaniem jest odgradzanie wiernych od Boga. Ludzie modlą się do sztucznie wykreowanej postaci, która niczym gąbka wchłania ich emocje oraz prośby i zatrzymuje w sobie.

Wszystkie manifestujące się w objawieniach „Jezusy”, „Matki Boskie” i inne „anioły” to paskudne egregory lub groźne demony!

Módl się do Boga! Nie potrzebujesz żadnych pośredników!!!

Pośrednicy roztrwaniają energię, jak stacje przesyłowe prąd elektryczny.

Pomóc Ci może jedynie prawdziwa boskość, więc nie szukaj jej pod jasno świecącą latarnią, lecz tam, gdzie ona jest!

Opublikowany w Astrologia, Duchowość, Ezoteryka, Jahwe, Matrix, Religia, Samodzielne myślenie, UFO i życie pozaziemskie | Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , | Komentarzy: 137 »

Wiadomości (radioaktywne) z wariatkowa, odcinek 15

Posted by astromaria w dniu 23/03/2011

Odwiedziłam nasz sklep osiedlowy, obejrzałam sobie cenę cukru (prawie 6 zł), ale spoko, tylko mnie to pocieszyło, bo brązowy trzcinowy, który kupuję jest teraz niewiele droższy. Pomyślałam ze złośliwą satysfakcją: niech pożeracze białego cukru też trochę pocierpią, dlaczego tylko ja mam przepłacać? Dobrze im tak, skurczybykom!

Uradowana poszłam po masło, a tu… masła nie ma! Góry margaryny-samo-zdrowie nietknięte, a masło trucizna-cholesterol-zatkane-żyły-zawał-i-śmierć wyżarte! Do gołej półki! Zdziebko się wkurzyłam, bo ersatzu nie jadam, a zapasy masła w domu stopniały. Co tu robić? Klnąc pod nosem musiałam kupić osełkę (ostatnią!!!), której nie lubię, a jeszcze bardziej ją znielubiłam, kiedy spojrzałam na cenę: 8 zł!!!

Potem, wiedziona pragnieniem ulżenia biednym kurom, które nie dość, że z poświęceniem jak te maszyny znoszą jajko za jajkiem, to jeszcze siedzą zamknięte w ciemnościach i smrodzie, wrzuciłam do koszyka jajka ekologiczne (tak w każdym razie było napisane na opakowaniu). Wywalam wszystko na taśmę przy kasie, a pani kasjerka dziwnie na mnie patrzy. Zamieniam się w ? a pani mówi: „Czy pani wie, że te jajka są po 15 zł?” Uuups. Trudno, widocznie poświęcenie dla kur musi boleć.

Przychodzę do domu, a tu Ministerstwo Prawdy trąbi z mojej skrzynki dla idiotów, że Kadafi bombarduje cywilów, więc z miłością bliźniego w sercu Ameryka musi zbombardować Kadafiego. Rzecz jasna – na jednolitą masę, razem z cywilami, bo niby jak odróżnić kto jest kim? No problem, Bóg i tak ich rozróżni. Trzeba przecież jakoś otworzyć światowym elitom drogę do ropy naftowej, która nie wiadomo jakim prawem znajduje się w łapskach jakichś barbarzyńców. Jak jej będzie więcej wszyscy na tym zyskamy, bo benzyna znowu zdrożeje, a wraz z nią ekologiczne jajka, cukier i masło.

Ci Libijczycy to mają szczęście, skurczybyki, że mają tę ropę. Sam wuj Sam się fatyguje, żeby ratować ich głupie dupska. Inni uciemiężeni, żyjący w dyktaturach, ale nie mający ropy nie mają co liczyć na wyzwolenie, pokój i demokrację. No, ale przecież za darmo ich nikt bombardować nie będzie, pomyślcie, ile takie bomby muszą kosztować!

Media, wolne i zniewolone, prześcigają się w podawaniu najnowszych wieści z Libii i z Japonii.

A ja zastanawiam się, jaką niespodziankę może szykować Kadafi, bo kto jak kto, ale ten facet ma honor i na pewno się nie podda. Możemy się więc spodziewać, że zrobi jakieś nowe Lokerbie, ale tym razem prezent dostanie Sarkosy, za wydymanie dyktatora na grubą kasę, którą pożyczył na kampanię wyborczą i nie oddał. I jak zwykle za czyny psychopatycznych polityków zapłacą cywile. Szykuj się Paryżu, możesz się spodziewać fajerwerków jakich jeszcze nikt w tym mieście nie widział.

Kiedy uwaga mediów na chwilę odrywa się od Kadafiego, skupia się na ruchach chmury radioaktywnej. Wszyscy z zapartym tchem obserwują, czy idzie na zachód, czy na wschód i zastanawiają się, jak poważne może być skażenie. Z całą pewnością z mediów nie dowiemy się słowa prawdy. Dlaczego? A dlatego, że jak donosi Alex Jones, Amerykanie wysłali do Japonii zespół profesjonalnych dezinformatorów. Pytanie brzmi: jaki jest ich cel? Zatuszować powagę sytuacji, żeby ludzie pozostali nieświadomi i dali się spokojnie zasypać śmiertelnym pyłem, a więc zdepopulować niczym te owieczki, czy też przeciwnie: wzniecić panikę i zadziałać według klasycznego, ogranego, ale wciąż niezawodnego scenariusza: PROBLEM – REAKCJA – ROZWIĄZANIE.

Powstał PROBLEM: jest poważne skażenie. Władza trzyma rękę na pulsie, więc następuje REAKCJA: spokojnie, wszak jesteśmy przygotowani do działania w stanie kryzysu. Będzie więc ROZWIĄZANIE: trzeba przesiedlić ludzi do obozów FEMA, które od dawna stoją w pełnej gotowości. Żeby uniknąć chaosu wprowadzi się stan wyjątkowy. Jasnowidze ze służb specjalnych już dawno mieli widzenie, że źródło najczystszej i najbezpieczniejszej energii wybuchnie i skażeni ekologicznie ludzie będą potrzebowali pomocy.

Tak więc drogie owieczki, czy będzie tak, czy inaczej zawsze dostaniecie po waszych owczych łbach, bo taki już jest wasz owczy los.

Ale to jeszcze nic! Spodziewajcie się wkrótce desantu jaszczurowatych lub zielonych kosmitów, którzy najadą naszą piękną planetę z jak najbardziej niegodziwymi intencjami. Wobec tej wrogiej siły poczujemy się jednością! Pokażemy im, że jesteśmy jedną rasą, jednym tworem politycznym, zjednoczymy się jak nigdy dotąd i przemówimy, po raz pierwszy w dziejach ludzkości, jednym głosem! Nareszcie! Nareszcie zwycięży Nowy Porządek Świata i powstanie Rząd Światowy! A do zwycięstwa poprowadzi nas sam Zbawiciel, który na promieniu Blue Beam przyjdzie powtórnie w chwale i nareszcie zaprowadzi tu porządek swoim ognistym mieczem, zabijając grzeszników niemiłych Jahwe!

Przestraszyliście się?

Spoko!

Zajrzyjcie na Fejsbuk, a zrobi się wam lepiej.

Fejsbuk aż tętni od pozytywnych wibracji, którymi emanują harcujący tam Oświeceni Mistrzowie Duchowi (co mnie podkusiło, żeby dodać ich do znajomych?) Jeśli się niepokoisz, to mają dla ciebie radę: wyłącz telewizor i uśmiechnij się. Niech uśmiech nigdy nie znika z twojej twarzy, a zobaczysz, jak zrobi ci się fajnie. Świat jest piękny i zależy wyłącznie od twojego umysłu. Nie myśl o strasznych rzeczach, pomedytuj, poafirmuj, a będzie OK i wszystko co złe zniknie. Przecież świat jest iluzją. Jest czystym złudzeniem. Jak sobie wyobrazisz, że skażenia nie ma, to go nie będzie. Jeśli uwierzysz, że bomb nie ma, to ich nie będzie. Nawet chemtrails i GMO znikną z twojego świata! Kochani Libijczycy, jaką wy macie chorą wyobraźnię! O czym wy myśleliście przez ostanie lata, że ściągnęliście sobie na kark tych ropodojów?

Oświecony Mistrz Duchowy jest taki doskonały, nieskazitelny, święty, przepełniony miłością i łagodnością… Boski po prostu!

A spróbuj mu się sprzeciwić!

A spróbuj mu powiedzieć, że gdy psychopaci szykują światowy spisek afirmacje nie pomogą i trzeba podjąć konkretne działania. Tylko spróbuj, a tak cię zbluzga, obrzuci obelgami i wymiesza z g…nami, że poczujesz się jak w rynsztoku, a nie na elitarnych, ezoterycznych salonach, na które wstęp mają tylko najsławniejsze i regularnie występujące w pudle dla idiotów gwiazdy.

Ja wiem skąd ta reakcja.

Biedy Oświecony ma ze strachu pełne gacie, woli więc żyć w zakłamaniu, niż spojrzeć prawdzie w oczy. Nawet nie próbuj go budzić, bo jak ten stary, śpiący niedźwiedź z ruskiej bajki może stać się bardzo zły i cię pożreć.

Opublikowany w Matrix, NWO, Parszywa polityka, Psychopaci, UFO i życie pozaziemskie | Otagowane: | Komentarzy: 100 »

Co Plejadanie (od Billy’ego Meyera) mają wspólnego z NWO, czyli ostrożnie z channelingami!!!

Posted by astromaria w dniu 23/11/2010

Tekst jest bardzo długi (głównie z powodu kilkakrotnego cytowania tych samych fragmentów), ale warto go przemyśleć.

Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]

Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]

Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]

Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]

Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją. [Zbigniew Brzeziński]

Już dość dawno temu  pewna dobra dusza przesłała mi mailem fragment książki „UFO z Plejad”, jako tekst inspirujący do przemyśleń i zestaw rad, które powinnam wziąć pod uwagę i przekazać je dalej. Mam tę książkę, ale jakoś nie znalazłam czasu, żeby ją przeczytać. Mimo to (dawno temu) naiwnie założyłam, że owi „Plejadanie” są istotami z jasnej strony mocy i że przekazują nam same dobre rady, które powinniśmy czym prędzej wcielić w życie. Może dobrze, że nie czytałam jej wcześniej, bo kiedyś byłam bardziej naiwna i mogłabym wziąć to wszystko za dobrą monetę.

Drugi fragment znalazłam w Internecie, ale bez informacji skąd pochodzi. Jest to rozmowa Billy’ego Meyera z Ptaahem, jego plejadańskim mentorem i przewodnikiem.

Dla pełnej jasności: jest rzeczą oczywistą, że Wszechświat musi tętnić życiem i że istnieje w nim mnóstwo zamieszkanych planet, na których rozwinęły się liczne cywilizacje. I jest również oczywiste, że wiele z nich opanowało umiejętność międzygwiezdnych podróży. Ziemscy „uczeni” budujący wielkie radioteleskopy nie zdołają zamydlić mi oczu twierdzeniem, że nie namierzyli w kosmosie żadnego inteligentnego życia. Prawda jest taka, że ludzkie owce mają nie wiedzieć nic o kosmitach, a „uczeni eksperci” są od tego, żeby ich w tym przekonaniu utwierdzać. Prawda jest zbyt szokująca dla większości ludzi, lepiej więc (dla kosmitów), żeby Ziemianie o nich nie wiedzieli.

http://www.projektasymetria.blogspot.com/p/ufoet.html

Uczeni z planety małp nie mają nade mną władzy również w tym względzie, że nie kupuję ich wizji świata i nauki, która zakłada realne istnienie wyłącznie materii i całkowicie (wręcz z pogardą) odrzuca sferę ducha. Nie przekonują mnie więc twierdzenia, że z istotami z innych światów możemy się komunikować wyłącznie twarzą w twarz, ewentualnie przez telefon, a w żadnym razie nie za pośrednictwem channelingu czy telepatii. Nie należę do osób „wierzących” i dlatego nie dałam się nabrać ani na religię, ani na „nałkę”, wciskającą ludziom leninowsko-marksistowsko-darwinowski materialistyczny kit propagandowy. Mam swój rozum i wyraźnie widzę, kiedy „racjonalizm” robi ludziom wodę z mózgu.

Cała sztuka lawirowania w tym świecie iluzji polega na tym, żeby niczego nie odrzucać, ale też niczemu bezkrytycznie nie wierzyć. Nie odrzucam możliwości przekazywania wiedzy przez chennelingi, ale daleka jestem od uznania ich autorów za istoty boskie, doskonałe i godne bezkrytycznego zaufania. Poza tym channeling jest odbierany przez umysł człowieka, a ten ma swoje własne wierzenia, przekonania i wizję świata, które mogą skażać czystość przekazu. O tym, że może on być zwyczajnie sfałszowany przez wysoko postawione osoby, a nawet wrogie nam kosmiczne cywilizacje, które liczą na to, że dzięki takiemu przekazowi ogłupią naiwne społeczeństwo i łatwiej wprowadzą w życie swoje zbrodnicze plany (np. przejęcia naszej planety) nawet nie wspomnę.

Nie będę się wypowiadać na temat całej książki „UFO z Plejad”, bo jej nie czytałam (zrobię to w najbliższym czasie), wyrażę tylko opinię o tym fragmencie, który otrzymałam mailem. Wstęp i rozdział o Erze Wodnika wydał mi się całkiem sensowny, ale nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca.

I jeszcze jedno: w literaturze przedmiotu spotykamy się z takimi pojęciami jak Plejadanie, Plejadianie i Plejaranie. Barbara Marciniak kontaktowała się z Plejdianami i zawsze bardzo silnie podkreślała, że są to właśnie Plejadianie, a nie Plejadanie.

Przyjrzyjmy się więc uważnie temu, co radzą nam owi Plejadanie z książki „UFO z Plejad”:

4. Niektóre wiadomości przekazane przez Plejadan

4.1. Totalne przeludnienie

Jeszcze nie tak dawno w każdym państwie żyło tyle ludzi, ile mogło się wyżywić bez pomocy środków chemicznych, to znaczy nawozów sztucznych. Ten naturalny stan trwał mniej więcej do Rewolucji Francuskiej, kiedy to liczba mieszkańców Ziemi wynosiła około 500 milionów. Stale rosnąc w roku 1990 przekroczyła ona granicę 5 miliardów. Nasza planeta nie jest w stanie wytrzymać na dłuższą metę takiej liczby mieszkańców, bowiem optymalna ich ilość wynosi około 500 (dokładnie 529) milionów. Idealnym stanem jest 12 mieszkańców na 1 km urodzajnej gleby. Tak więc jednym z największych problemów naszego wieku jest nadmierne przeludnienie, które jest przyczyną dużej części zła panującego na naszej planecie.

a) Przeludnienie powoduje ograniczenie przestrzeni życiowej, sprawia, że ludzie żyją jak ryby w puszce, tłumiona jest ich inwencja i wzrasta agresja, co z kolei rodzi niebezpieczne spory terytorialne.

b) Z roku na rok miliony ludzi umierają z głodu, poza tym duża część ludzkości żyje na jego granicy – wszystko to sprawia, że sytuacja żywnościowa będzie się stale zaostrzała.

c) Coraz bardziej kłopotliwy staje się problem bezrobocia. W krajach wysoko uprzemysłowionych są to już miliony ludzi, którzy w dużym stopniu wpływają na poziom życia pozostałej części ich mieszkańców oraz krajów rozwijających się. Gdyby Trzeci Świat otrzymał pomoc w postaci wysoko zaawansowanych technologii, mogłoby dojść do ogólnoświatowej katastrofy gospodarczej.

d) Ludzkość potrzebuje coraz więcej surowców oraz energii w postaci kopalin (gaz ziemny, ropa naftowa, węgiel) do produkcji elektryczności, których wręcz rabunkowa eksploatacja może już w niedalekiej przyszłości doprowadzić do ich wyczerpania. Nie można bez końca grabić Ziemi z bogactw naturalnych, które są przecież nieodnawialne. Grożą nam i inne niebezpieczeństwa, jak na przykład wzrost liczby konfliktów wraz z wyczerpywaniem się surowców energetycznych. W razie konieczności silniejsi będą starali się zabrać je słabszym.

e) Wzrost uprzemysłowienia prowadzi do systematycznego zanieczyszczania środowiska. Czyste do niedawna rzeki i wody gruntowe powoli zamieniają się w ścieki. Nie lepiej jest z powietrzem, które coraz mniej nadaje się do oddychania. Głupota oraz żądza posiadania przyczynią się do tego, że na Ziemi coraz częściej występować będą anomalie klimatyczne, których rezultatem będą liczne katastrofy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi, potopy, susze, a co za tym idzie – głód. I to w zaostrzonej formie. Stale narastać będą konflikty zbrojne i może dojść do globalnych epidemii, które zdziesiątkują ludność Ziemi. Stąd też konieczne staje się podjęcie odpowiednich środków, aby zapobiec tej nadchodzącej zagładzie. Odpowiedni przykład daje nam tu sama przyroda, która poprzez wybuchające od czasu do czasu epidemie i głód eliminuje na przykład nadmiar populacji danych gatunków zwierząt. W ten naturalny sposób przywracana jest równowaga w świecie zwierzęcym. Tylko człowiek swoim postępowaniem depcze prawa natury. W przeciwieństwie do zwierząt płodzi bez opamiętania swoje potomstwo, nie zastanawiając się nad tym, czy będzie ono miało odpowiednie warunki do życia i wystarczającą ilość pożywienia. Każdy rozsądny człowiek musi wreszcie pojąć, że jedynym wyjściem z tej niebezpiecznej sytuacji jest zastosowanie dość niepopularnego środka, to znaczy kontroli urodzeń w połączeniu z niezbędnymi środkami pomocniczymi i przy uwzględnieniu specyfiki danego kraju. Jest to jedyny sposób na rozwiązanie tego problemu, wszelkie inne mogą go tylko odwlec i zaciemnić. Zamiast zaakceptować tę gorzką prawdę i powziąć czym prędzej odpowiednie działania, w imię fałszywie pojętego humanitaryzmu i miłości do bliźniego podejmuje się błędne decyzje, które jedynie powiększają ludzką nędzę. Winnymi tego stanu rzeczy są ostatecznie wszyscy, którzy nie reagują i z obojętnością przyglądają się temu, co się dzieje.

Wielu ludzi w trakcie trwania tych katastrof oraz po nich twierdzić będzie, że nie mają one nic wspólnego z dewastacją środowiska naturalnego przez człowieka. Jest to dowód głupoty i niezrozumienia elementarnych rzeczy oraz prymitywizmu wszystkich tych, którzy chcą się uwolnić od poczucia winy, którym obce jest poczucie odpowiedzialności, nie mówiąc już o ponoszeniu jej. To właśnie wszyscy ci kłamcy są winni owej zbrodni wobec ludzkości i Ziemi niezależnie od tego, czy będąc członkami rządzących elit lub naukowcami są bezpośrednimi autorami dzieła zniszczenia, czy tylko się do niego w jakiś sposób przyczyniają. Dotyczy to również zwykłych ludzi, zwłaszcza tych, którzy żyją wbrew prawom przyrody i przyczyniają się do wzrostu przeludnienia, płodząc licznych potomków ponad dopuszczalne 529 milionów, którzy stanowią potworne obciążenie dla Ziemi i tym samym wpływają na poziom życia ogółu ludzi. Nadmiar ludzi powoduje, że w miejscach ich skupisk zwanych miastami, w których mieszkają ich setki tysięcy, a nawet miliony, wytwarza się ogromny nacisk na powierzchnię planety pochodzący od nich samych, a w szczególności od budowli, pojazdów i innych urządzeń wywołujący powstawanie wewnątrz Ziemi olbrzymich ciśnień, które są przyczyną ruchów tektonicznych i pękania jej skorupy. Ziemianie unikają myślenia o tym, a nawet posuwają się do dementowania tych faktów i dalszego sukcesywnego dewastowania swojej planety, a co za tym idzie degradacji swojego życia, mimo iż już najwyższy czas, aby powstrzymać to szaleństwo. Ziemia nie może być dalej niszczona i sama zaczyna się już bronić oddając człowiekowi cios za ciosem poprzez różne kataklizmy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi czy cyklony i huragany. Biorąc pod uwagę obecny stopień zniszczenia środowiska naturalnego na jego regenerację wasza planeta potrzebowałaby około 340.000 lat, zaś na przykład na regenerację złóż ropy naftowej wiele miliardów lat. Na zanik promieniowania radioaktywnego wyzwolonego przez elektrownie jądrowe oraz wybuchy bomb atomowych potrzeba będzie wielu tysięcy, a nawet milionów lat. [...] Ale dosyć już pytań, mój przyjacielu.

Największym problemem, który trapi ludzkość nie jest przeludnienie, a zwłaszcza (rzekomy) brak światowego rządu, lecz to, że władzę nad światem przejęła mafia zdegenerowanych psychopatów. W rzeczywistości rząd światowy już istnieje i rządzi. Potajemnie. Widać to wszędzie, ale trzeba się przebudzić, żeby to dostrzec. Cały świat gnębiony jest przez identyczne problemy i cały świat już dawno zamienił się w globalną wioskę, w której rządy rządzą tak samo i popełniają te same (nieprzypadkowe oczywiście) „błędy”.

Nie można całej ludzkości obciążać winą za rządy garstki groźnych i gotowych na każde draństwo psychopatów.

Zapewniam was, że ja nie eksploatuję żadnych bogactw naturalnych, nie wycinam lasów ani nie dokonuję wybuchów nuklearnych. Nie wywołuję też krwawych wojen ani nie mam dymiącej fabryki, która truje całą okolicę. Ja naprawdę żyję skromnie i niewiele mi potrzeba do szczęścia. Nie noszę złota ani brylantów, nie mam samochodu, nie latam samolotami i nie marzę o życiu w pałacu.

Sądzę, że nie jestem wyjątkiem.

To psychopaci są wyjątkiem, bo jest ich zaledwie 6% i różnią się zasadniczo od reszty ludzkości. Kto jak kto, ale tacy oświeceni kosmiczni mistrzowie, jak Plejadanie powinni to wiedzieć lepiej, niż ja. Skoro nie wiedzą, to nie zasługują na zaufanie.

Przyznaję się, że korzystam z pralki automatycznej (bez suszarki!), bo to pozwala mi zaoszczędzić czas. Zamiast prać mogę pisać. A zamiast nieekologicznego proszku wyprodukowanego przez należący do psychopatów koncern chemiczno-farmaceutyczny mogę przecież użyć orzechów piorących.

Nie muszę mieć co roku nowej, coraz bardziej bajeranckiej pralki. Wystarczy mi jedna, najlepiej na całe życie. To samo z lodówką – byłabym szczęśliwa, gdyby jedna służyła mi dobrze przez pół wieku lub nawet dłużej.

Ja nie mam żadnego interesu w kupowaniu wciąż nowych rzeczy. Wręcz przeciwnie, dla mnie jest to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Interes w tym ma ktoś zupełnie inny.

Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie. [Victor Lebow]

Wyrzucanie i kupowanie jest opłacalne dla producentów, więc postarali się o to, żebym musiała tak robić. Muszę kupić, gdy sprzęt się rozsypie. Jeśli pralka ma dwa lata gwarancji, oznacza to zwykle, że po dwóch latach zacznie ciec. Pan w serwisie oświadczy, że naprawa jest nieopłacalna, a ja nie będę miała innego wyjścia, jak kupić nową. Ale czy to moja wina?

Czy ja muszę czuć się winna z powodu spisku tych, którzy położyli swoje ciężkie łapy na wszystkich skarbach tej ziemi i jako monopoliści mogą dyktować warunki całemu światu? Takich ludzi jest mała garstka, ale to oni zgromadzili w swoich rękach wszystkie skarby świata, a co więcej, sięgnęli również po władzę absolutną. Nas jest wprawdzie przygniatająca większość, ale my nie mamy nic do gadania.

Niezwykle charakterystyczne dla psychopatów jest postulowanie karania ofiar za krzywdy, które sami im wyrządzili. Czyżby owi (rzekomi?) Plejadanie nie wiedzieli o tym, że wojny wywołują bankierzy, którzy robią na tym złote interesy, a nie kochający swoje rodziny obywatele? Zwykli obywatele pobiją się w najgorszym razie sztachetami z płotów lub podźgają się nożami, ale na pewno nie wywołają wojny światowej. Do wywołania takiej wojny potrzebne są grube miliony dolarów i potężna akcja propagandowa. Aby „zachęcić” obywateli do udziału w wojennych zadymach wprowadzono przymusowy pobór do armii. Kto „zdezerterował” ten zarabiał kulkę w łeb. W tej sytuacji trudno jest twierdzić, że ludzkość jest wojownicza i lubuje się w zabijaniu współbraci. Ludzkość to mięso armatnie ginące masowo w bezsensownych wojnach, wywoływanych przez maleńką garstkę psychopatów, którzy odkryli sposób, jak zniewolić miliardy i zmusić je do biernego posłuszeństwa.

A teraz rozbierzmy ten wywód na czynniki pierwsze…

4.1. Totalne przeludnienie

Jeszcze nie tak dawno w każdym państwie żyło tyle ludzi, ile mogło się wyżywić bez pomocy środków chemicznych, to znaczy nawozów sztucznych.

Czy rzeczywiście potrzebujemy nawozów sztucznych? Tak, wiem, w szkołach nas uczą, że bez nawozów sztucznych nie bylibyśmy w stanie wyżywić ludzkości.

Guzik prawda, proszę państwa!

Proszę użyć Google i poszukać sobie danych ile ziemi leży odłogiem w Unii Europejskiej i dlaczego. Są całe, wielkie połacie gruntów, które zarastają perzem i chwastami, ponieważ jest urzędowy, unijny ZAKAZ ich obsiewania. Konieczność stosowania nawozów sztucznych to spisek kartelu farmaceutyczno-naftowego, czyli przedsiębiorstwa IG Farben z Auschwitz, przekształconego po wojnie w mniejsze spółki, celem uniknięcia odpowiedzialności za szkody wojenne. Ten kartel, niczym coraz bardziej rosnący nowotwór, rządzi całym światem. Czyżby Plejadanie nie mieli o tym wszystkim pojęcia?

W rzeczywistości w Europie mamy nadprodukcję żywności. Jest jej tak dużo za dużo (a stało się jeszcze więcej za dużo z powodu wprowadzenia nawozów sztucznych), że Europa jeszcze przed powstaniem Unii Europejskiej musiała wydać rozporządzenia nakazujące odłogowanie ogromnych połaci ziemi uprawnej. Ta ziemia leży i nie rodzi. Doszło do tego, że w UK wyludniają się całe wsie i regiony. U nas cała wschodnia Polska to jeden wielki dziki wschód, gdzie nikt nie mieszka i wyją tam wilki.

W jednym z reportaży na Planete zasmucony brytyjski farmer pokazywał swoje porośnięte chwastami pola i z trudem powstrzymywał złość, kiedy mówił, że został zmuszony do odłogowania tych ziem. Za jego dzieciństwa wszystko to rodziło plony, a teraz, gdyby to zaorał i obsiał musiałby płacić wysokie kary do kasy Unii Europejskiej. Z tego wszystkiego pozostała mu tylko hodowla baranów. Był sfrustrowany i wściekły na rząd i Unię.

Gdyby zaprzestać produkcji nawozów sztucznych wszystkie te ziemie można by było znowu zaorać i obsiać, co miałoby zbawienny wpływ na środowisko naturalne i nasze zdrowie. Ale robotnicy z fabryk nawozów znaleźliby się na bruku lub musieliby wrócić na wieś, a to przecież byłby straszliwy obciach. Więc oczywiście fabryk chemicznych zamknąć nie wolno. Z powodu przymusu stosowania nawozów sztucznych (tak, tak, nawozy sztuczne zostały wprowadzone na pola siłą, po spacyfikowaniu oporu rolników) nie ma co robić z nawozem z hodowli zwierząt. Cały ten obornik, tak zdrowy i naturalny dla ziemi, zamiast posłużyć do użyźnienia i remineralizacji gleby wylewany jest do kanalizacji. Mimo ogromnych kosztów utylizacji tych nieczystości i tak powodują one zatrucie środowiska. Jeszcze gorzej jest z odchodami świń, których nawóz nie nadaje się do niczego poza produkowaniem smrodu i skażenia środowiska.

Unia limituje ilość zbiorów w każdym kraju, ilość mleka, mięsa i wszystkiego co pochodzi ze wsi. Kilka lat temu Nigel Farage grzmiał w parlamencie europejskim, że z powodu błędów Unii Brytyjczykom zabrakło mleka i musieli je importować z Holandii.

Ten naturalny stan trwał mniej więcej do Rewolucji Francuskiej, kiedy to liczba mieszkańców Ziemi wynosiła około 500 milionów.

Liczba 500 milionów zapala czerwoną lampkę w moim mózgu. Już to chyba gdzieś widziałam… A jakże, na obelisku w Georgii, pomniku iluminackiej „złotej” przyszłości Ziemi i jej mieszkańców.

http://www.grazingsheep.com/artp/rl/kamienny.htm

A tu „racjonalistyczny”, czyli popierający faszyzm i system totalitarny głos w tej samej sprawie (kilka „dobrych rad” z artykułu: „Niech będą to wskazania prowadzące ku Wiekowi Rozumu” i „Może zamiast szukać twórców powinniśmy bardziej zastanowić się nad przesłaniem?”: The Georgia Guidestones: amerykański Stonehenge.

Tak kochani, najpierw Iluminaci w okrutny i bezwzględny sposób (chorobami, GMO, głodem, opryskami z nieba i III wojną światową) wytłuką 95% populacji, włącznie z dziećmi, a nawet niemowlętami, ale potem będziemy żyli jak w raju, oddając im boską cześć i wszystko, co posiadamy.

Bestie końca czasów

Stale rosnąc w roku 1990 przekroczyła ona granicę 5 miliardów. Nasza planeta nie jest w stanie wytrzymać na dłuższą metę takiej liczby mieszkańców, bowiem optymalna ich ilość wynosi około 500 (dokładnie 529) milionów. Idealnym stanem jest 12 mieszkańców na 1 km urodzajnej gleby. Tak więc jednym z największych problemów naszego wieku jest nadmierne przeludnienie, które jest przyczyną dużej części zła panującego na naszej planecie.

Do dziś mamy już 6 miliardów i jakoś wciąż istniejemy. Nie twierdzę bynajmniej, że Ziemia jest w stanie pomieścić dowolną liczbę mieszkańców, ale problemem (na razie jeszcze) nie jest przeludnienie, lecz zła dystrybucja dóbr. Gdyby psychopatyczni bogacze (zwłaszcza ci z Watykanu) podzielili się swoim majątkiem, na Ziemi nikt nie musiałby pracować. Wszystko robiłyby roboty, a ludzie dzieliliby tylko zyski. Nie musielibyśmy również mieszkać w miastach, lecz każdy mógłby mieć własny dom ze sporym ogrodem, w którym sam mógłby uprawiać owoce  warzywa.

a) Przeludnienie powoduje ograniczenie przestrzeni życiowej, sprawia, że ludzie żyją jak ryby w puszce, tłumiona jest ich inwencja i wzrasta agresja, co z kolei rodzi niebezpieczne spory terytorialne.

Jak ryby w puszce żyją wyłącznie ludzie w miastach, a i to nie we wszystkich. Na wsiach ten problem nie występuje. W żadnym razie nie można powiedzieć, że cała planeta jest gęsto zaludniona ludźmi żyjącymi jak ryby w puszkach. Kto to w ogóle wymyślił?

Miasto zapewnia możliwość łatwego wzbogacenia się i do niedawna dawało możliwość pracy przez 8 godzin dziennie. Obecnie to się zmienia, bo korporacje lubią pracowników, którzy harują po 12-16 godzin na dobę i umierają w pracy z przepracowania.

Gdyby tych ludzi wygonić z miast i dać każdemu niewielką działkę z ekologicznym domkiem, sami mogliby wyprodukować dla siebie znaczną część żywności w przydomowych ogródkach, nawet gdyby jednocześnie pracowali w mieście.

b) Z roku na rok miliony ludzi umierają z głodu, poza tym duża część ludzkości żyje na jego granicy – wszystko to sprawia, że sytuacja żywnościowa będzie się stale zaostrzała.

Owszem, są regiony, np. w Afryce, gdzie występują ostre niedobory żywności, a nawet śmiertelny głód, ale tragedie te są spowodowane przez konflikty polityczne: głównie wojny i pogromy, które sprawiają, że ludzie wypędzani są ze swoich wiosek i nie mogą w nich nic uprawiać. A co najważniejsze: amerykańscy agenci od brudnej roboty ekonomicznej okradają ten kontynent ze wszystkiego, co ma jakąkolwiek wartość, a przede wszystkim ze złota i diamentów. Afryka dostaje w najlepszym razie 10% od tego co złupią.

http://alterkino.org/zarobmy-jeszcze-wiecej

Rewelacje dobrze poinformowanej osoby z Banku Światowego

Gdyby super-bogaci psychopaci, zamiast okradać biednych sypnęli groszem, bogata i syta Europa mogłaby wysłać w rejon głodu duże transporty żywności. Ale zamiast tego psychopaci wolą finansować kretyński program szczepień, w którym komary mają być użyte jako strzykawki. Oczywiście, nie muszę pisać, że te „szczepienia” mają ludzi infekować chorobami, a nie chronić przed nimi.

Ludzie z Monsanto i innych gigantów biotechnologicznych lubią straszyć widmem głodu, ale oni mają w tym interes: jeśli wmówią ludziom, że jest głód, będą mogli zaproponować ratunek w postaci „taniego i zdrowego” GMO, na które mają już patenty.

c) Coraz bardziej kłopotliwy staje się problem bezrobocia. W krajach wysoko uprzemysłowionych są to już miliony ludzi, którzy w dużym stopniu wpływają na poziom życia pozostałej części ich mieszkańców oraz krajów rozwijających się.

Gdyby psychopaci nie sterowali gospodarką i nie wywoływali sztucznych „kryzysów gospodarczych” każdy człowiek mógłby mieć pracę i godnie żyć. Bezrobocie jest skutkiem sztucznie wywołanego „kryzysu”, który potrzebny jest bankierom do tego, aby zaprowadzić faszystowski, tyrański rząd światowy i poddać totalitarnej kontroli każdego obywatela tej planety.

Gdyby Trzeci Świat otrzymał pomoc w postaci wysoko zaawansowanych technologii, mogłoby dojść do ogólnoświatowej katastrofy gospodarczej.

Że co proszę? Własnym oczom nie wierzę! Wysoko zaawansowane technologie nie dla czarnuchów? Czy to przypadkiem nie rasizm?!

d) Ludzkość potrzebuje coraz więcej surowców oraz energii w postaci kopalin (gaz ziemny, ropa naftowa, węgiel) do produkcji elektryczności, których wręcz rabunkowa eksploatacja może już w niedalekiej przyszłości doprowadzić do ich wyczerpania. Nie można bez końca grabić Ziemi z bogactw naturalnych, które są przecież nieodnawialne. Grożą nam i inne niebezpieczeństwa, jak na przykład wzrost liczby konfliktów wraz z wyczerpywaniem się surowców energetycznych. W razie konieczności silniejsi będą starali się zabrać je słabszym.

A czyż obecnie nie zabierają ich (niczym Janosik) biednym i nie oddają bogatym? Pisałam we wstępie kto prowadzi tę rabunkową gospodarkę i kto jest temu winien, więc nie będę się powtarzać.

e) Wzrost uprzemysłowienia prowadzi do systematycznego zanieczyszczania środowiska. Czyste do niedawna rzeki i wody gruntowe powoli zamieniają się w ścieki. Nie lepiej jest z powietrzem, które coraz mniej nadaje się do oddychania.

Cuchnące rzeki już przerabialiśmy – w latach 60-tych rzeki wyglądały jakby płynęło w nich szmaragdowe mleko i cuchnęły tak nieludzko, że czuło się je z odległości kilku kilometrów. Nie było w nich ryb, ślimaków ani nawet roślin. Tamiza była tak skażona, że gdyby ktoś do niej wpadł, chyba by umarł. Dziś rzeki są czyste. Wróciły do nich ryby, a nawet raki, które są bardzo wrażliwe na zanieczyszczenia. Wody gruntowe również powracają do normalnego poziomu, co niekiedy jest niebezpieczne. Kiedy przemysł przestał ciągnąć wodę ze studni (bo z powodu kryzysu pozamykano wiele fabryk) niektóre miasta w UK zaczęły się topić w wodach gruntowych. Dziś wszędzie są wodociągi (co wbrew wierzeniom piewców „postępu” może okazać się bardzo niebezpieczne) i skończyło się czerpanie oraz skażanie wód gruntowych szambami.

Głupota oraz żądza posiadania przyczynią się do tego, że na Ziemi coraz częściej występować będą anomalie klimatyczne, których rezultatem będą liczne katastrofy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi, potopy, susze, a co za tym idzie – głód. I to w zaostrzonej formie. Stale narastać będą konflikty zbrojne i może dojść do globalnych epidemii, które zdziesiątkują ludność Ziemi.

Uuuu!!! Fatalnie mi się to kojarzy! Globalne ocieplenie (zwane słusznie ocipieniem), czyli prymitywna, psychopatyczna bujda na resorach, mająca na celu nałożenie carbon tax i puszczenie z torbami wszystkich, którzy przetrwali kryzys finansowy, spowodowany przez bankierów z FED. Ciekawe, w jaki sposób anomalie klimatyczne mogą wywoływać trzęsienia ziemi?

Klimat ziemi jest z natury swojej niestabilny i stale się waha między zlodowaceniem całej planety, a planetarnym ociepleniem. Ludzie nie mają na to żadnego wpływu. Działo się to zanim jakikolwiek człowiek narodził się na tej planecie i będzie się działo również wtedy, gdy nas już nie będzie.

Na klimat ziemi wpływa kosmos, poprzez zmiany na naszym słońcu.

Jeśli dojdzie do globalnego zlodowacenia ludzie wymrą. Nie wszyscy, ale większość. Jeśli nastanie ocieplenie ludziom będzie się znakomicie powodzić, bo będzie to okres urodzaju. Dlatego ja się modlę o ocieplenie.

Te same, a nawet jeszcze gorsze bujdy o klimacie przeczytacie w rozmowie Billy’ego z Ptahem.

Stąd też konieczne staje się podjęcie odpowiednich środków, aby zapobiec tej nadchodzącej zagładzie. Odpowiedni przykład daje nam tu sama przyroda, która poprzez wybuchające od czasu do czasu epidemie i głód eliminuje na przykład nadmiar populacji danych gatunków zwierząt. W ten naturalny sposób przywracana jest równowaga w świecie zwierzęcym. Tylko człowiek swoim postępowaniem depcze prawa natury. W przeciwieństwie do zwierząt płodzi bez opamiętania swoje potomstwo, nie zastanawiając się nad tym, czy będzie ono miało odpowiednie warunki do życia i wystarczającą ilość pożywienia.

To się nazywa „darwinizm społeczny” i raczej kiepsko się kojarzy w społeczeństwie, które uważa się za humanitarne. Poza tym w tym fragmencie sami sobie przeczą. Skoro (jak twierdzą) zwierzęta nie mnożą się bez opamiętania, to skąd bierze się ten nadmiar populacji, którą przyroda zabija głodem i chorobami? A co powiedzą o przysłowiowym rozmnażaniu się myszy, lemingów czy królików? Czy one troszczą się o to, czy ich potomstwo będzie miało co jeść? Bynajmniej! Te zwierzątka mnożą się dlatego, że same są pożywieniem dla innych: drapieżników i ludzi.

Każdy rozsądny człowiek musi wreszcie pojąć, że jedynym wyjściem z tej niebezpiecznej sytuacji jest zastosowanie dość niepopularnego środka, to znaczy kontroli urodzeń w połączeniu z niezbędnymi środkami pomocniczymi i przy uwzględnieniu specyfiki danego kraju. Jest to jedyny sposób na rozwiązanie tego problemu, wszelkie inne mogą go tylko odwlec i zaciemnić. Zamiast zaakceptować tę gorzką prawdę i powziąć czym prędzej odpowiednie działania, w imię fałszywie pojętego humanitaryzmu i miłości do bliźniego podejmuje się błędne decyzje, które jedynie powiększają ludzką nędzę. Winnymi tego stanu rzeczy są ostatecznie wszyscy, którzy nie reagują i z obojętnością przyglądają się temu, co się dzieje.

Nie twierdzę, że taka ilość mieszkańców jest dobra dla naszej planety, ale jeśli już mamy takie zaludnienie, to owszem, możemy propagować antykoncepcję i planowanie rodziny, możemy nawet dopuścić legalność aborcji, ale nie wolno nam działać z pozycji siły ani nikogo do niczego zmuszać.

Skoro dotychczasowa polityka demograficzna poszczególnych państw (namawianie do posiadania jak największej ilości dzieci, poparte wypłacaniem zasiłków na dzieci w okresie od końca wojny do dziś) doprowadziła do takiego wybuchu demograficznego, powinniśmy rozwiązać problem w cywilizowany sposób. Co najważniejsze – dałoby się to zrobić, gdyby nie to, że naszą planetą potajemnie rządzi banda psychopatów i torpeduje wszystko, co dobre i mądre.

Jest oczywiste, że jeśli ograniczymy radykalnie przyrost naturalny, w społeczeństwie dominować będą starcy, czyli emeryci. Niezbyt miła perspektywa, prawda? No, ale i na to jest rada: eutanazja. Można przecież uśmiercać każdego, kto skończył 40 lat. Humanitarnie i bez bólu. Tak, to naprawdę bardzo humanitarna wizja, pojawiająca się wśród innych zbrodniczych idei NWO.

Być może o to właśnie chodzi: wyhodować liczne stado, a potem efektownie zgładzić je jednym kiwnięciem palca. Ileż znakomitej jakości luszu można wyprodukować dzięki temu!

Wielu ludzi w trakcie trwania tych katastrof oraz po nich twierdzić będzie, że nie mają one nic wspólnego z dewastacją środowiska naturalnego przez człowieka. Jest to dowód głupoty i niezrozumienia elementarnych rzeczy oraz prymitywizmu wszystkich tych, którzy chcą się uwolnić od poczucia winy, którym obce jest poczucie odpowiedzialności, nie mówiąc już o ponoszeniu jej. To właśnie wszyscy ci kłamcy są winni owej zbrodni wobec ludzkości i Ziemi niezależnie od tego, czy będąc członkami rządzących elit lub naukowcami są bezpośrednimi autorami dzieła zniszczenia, czy tylko się do niego w jakiś sposób przyczyniają.

Tu panowie i panie Plejadanie przemawiają do ludzkości z taką samą dawką „miłości” jaką w Starym Testamencie raził nas sam „bóg” Jahwe. O „boskości” Jahwe pisałam wielokrotnie, więc nie będę się powtarzać. Analogie między nimi a Jahwe i NWO wydają się przerażająco widoczne, co sprawia, że moje zaufanie do tego przekazu zmalało do zera.

Dotyczy to również zwykłych ludzi, zwłaszcza tych, którzy żyją wbrew prawom przyrody i przyczyniają się do wzrostu przeludnienia, płodząc licznych potomków ponad dopuszczalne 529 milionów, którzy stanowią potworne obciążenie dla Ziemi i tym samym wpływają na poziom życia ogółu ludzi. Nadmiar ludzi powoduje, że w miejscach ich skupisk zwanych miastami, w których mieszkają ich setki tysięcy, a nawet miliony, wytwarza się ogromny nacisk na powierzchnię planety pochodzący od nich samych, a w szczególności od budowli, pojazdów i innych urządzeń wywołujący powstawanie wewnątrz Ziemi olbrzymich ciśnień, które są przyczyną ruchów tektonicznych i pękania jej skorupy. Ziemianie unikają myślenia o tym, a nawet posuwają się do dementowania tych faktów i dalszego sukcesywnego dewastowania swojej planety, a co za tym idzie degradacji swojego życia, mimo iż już najwyższy czas, aby powstrzymać to szaleństwo. Ziemia nie może być dalej niszczona i sama zaczyna się już bronić oddając człowiekowi cios za ciosem poprzez różne kataklizmy przyrodnicze, takie jak trzęsienia ziemi czy cyklony i huragany. Biorąc pod uwagę obecny stopień zniszczenia środowiska naturalnego na jego regenerację wasza planeta potrzebowałaby około 340.000 lat, zaś na przykład na regenerację złóż ropy naftowej wiele miliardów lat. Na zanik promieniowania radioaktywnego wyzwolonego przez elektrownie jądrowe oraz wybuchy bomb atomowych potrzeba będzie wielu tysięcy, a nawet milionów lat. [...] Ale dosyć już pytań, mój przyjacielu.

Powyższa część wywodu przeznaczona jest dla ludzi bezmyślnych i niewykształconych. Gadanie o nacisku ludzi i budynków na skorupę ziemską może wywołać tylko śmiech. To są teorie głoszone na początku XIX wieku przez Roberta Thomasa Malthusa i jego następców i nie mają nawet najmniejszego naukowego uzasadnienia.

Wyobraź sobie, że patrzysz na naszą planetę z takiej odległości, że wydaje się ona wielkości piłki. Wyobraź sobie teraz wszystkie budynki i ludzi znajdujących się na jej powierzchni. Ta „warstwa” jest cieńsza, niż skórka na jabłku. Zmniejsz teraz tę piłkę do wielkości jabłka i wyobraź sobie robaka na jego powierzchni. Ten robak jest wielokrotnie większy, niż warstwa budynków na ziemi zmniejszonej do wielkości jabłka. Czy jabłko może się zapaść pod wpływem ciężaru robaka? Czy taka „skórka”, a nawet chodzący po niej robak może doprowadzić do zapadnięcia się powierzchni tego jabłka? Przecież to jest śmieszne i antynaukowe.

Obawiam się, że cały ten „channeling” spreparowali Iluminaci i nasi „kosmiczni bracia”, tyle tylko, że ci z ciemnej strony mocy.

A teraz zajmę się wspomnianą rozmową Billy’ego z Ptaahem:

Fragment rozmowy z 3 lutego 2009 roku, którą odbył ze swoim mentorem Billy Meier podczas 476-ego kontaktu.

Billy: Ponadto chciałbym oficjalnie się wypowiedzieć na temat 21 grudnia 2012 roku, ponieważ ciągle jestem pytany o znaczenie tej daty w odniesieniu do kalendarza Majów. Wiem z twoich prywatnych wyjaśnień co się wydarzy tego dnia i w przeciągu całego roku 2012, ale będę milczał, aby nie wzniecać strachu u ludzi i nie doprowadzić do powstania paniki. Pomyślałem więc, że napiszę coś o tym w specjalnym biuletynie. Może byłoby dobrze, gdybym powiedział trochę o tym, co wiem od ciebie. Przynajmniej w ogólnej formie, może jak o małym prawdopodobieństwie czy możliwości. Co o tym myślisz?

Ptaah: W sprawie 21grudnia 2012, jak i całego roku w ogóle, możesz wspomnieć o niektórych rzeczach otwarcie. Jednak przemilcz te, co do których było zalecane zachowanie tajemnicy. Jeśli użyjesz formy „możliwości” czy „małego prawdopodobieństwa”, wtedy to może być całkiem dobre.

Billy: W takim razie chciałbym przeczytać ci tutaj to, co już przygotowałem do tego specjalnego biuletynu i byłoby dobrze gdybym przedstawił ci to teraz podczas rozmowy, gdzie możesz przerwać mi jeśli powiem coś, co powinno być utrzymane w tajemnicy.

Ptaah: Twój pomysł jest dobry, więc wysłucham twoich wyjaśnień.

Billy: Dobrze, to co mi wyjaśniłeś w sprawie roku 2012 potraktuję więc nie jako proroctwo lub przepowiednię, ale jako możliwość i jako nieduże prawdopodobieństwo. Chcę jednak rozpocząć pytaniem, które zostało mi zadane:

- Billy, co możesz nam powiedzieć na temat krążących wszędzie zagadnień odnoszących się do kalendarza Majów, a szczególnie daty 21 12 2012 roku, ponieważ wtedy ma nastąpić Koniec Świata. – W. Hiestandt. Szwajcaria.

- Moja odpowiedź to: W sprawie tego pytania na początek powiem tylko, że jest to całkowicie nonsensowne twierdzenie wszystkich, którzy rozsiewają strach i panikę, przepowiadających koniec świata, to absolutne bzdury.

Tak samo jak nie nastąpił koniec świata na przełomie tysiąclecia przepowiedziany przez astrologów, ezoteryków, wszechwiedzących i wzbudzających panikę – chodzi o rok 2000.

Koniec świata również nie nastąpi w czasie, o którym mowa. Takie prowokujące popłoch bezpodstawne twierdzenia są, jak i wszystkie teorie spiskowe, absolutnym nonsensem, ale i czymś zwyczajnym, gdy istnieją obliczenia kalendarzowe i występują pewne rzadkie zjawiska astronomiczne oraz klimatyczne gdy ma miejsce przełom stulecia czy tysiąclecia.

To samo zdarza się gdy ukazują się szczególne astronomiczne konstelacje albo komety itp., jak również naturalne zjawiska ziemskie. To są czynniki wykorzystywane przez rozniecających panikę jasnowidzów, fałszywych mędrców i wszystkich pozostałych proroków końca świata w celu rozpowszechniania nonsensu i siania strachu wśród mas ludzkich.

Odnośnie Kalendarza Majów trzeba powiedzieć, że rok 2012 przyniesie cały szereg szczególnych wydarzeń. Centralna gwiazda naszego układu, nasze Słońce, również przyczyni się do tego, ponieważ na jego powierzchni wystąpią potężne eksplozje, powodujące intensywne burze słoneczne, które wpłyną na równowagę geomagnetyczną Ziemi. Ziemskie pole magnetyczne może doświadczyć bardzo silnych wahań, wywołanych silnym promieniowaniem rentgenowskim. Z powodu geomagnetycznych burz mogą ulec awarii sieci elektryczne i wszelkie urządzenia elektroniczne. Także satelity oraz ISS mogą doznać wielu szkód, a nawet kompletnie zawieść. Takie burze słoneczne mogą doprowadzić do ogromnych katastrof naturalnych, a w najgorszym wypadku do przebiegunowania pola magnetycznego Ziemi.

Trzeba również powiedzieć, że takie burze słoneczne następują dokładnie co jedenaście lat, co jest normalne, ale w roku 2012 mogą one wystąpić ze zwiększonym nasileniem. Ziemia będzie poddana bardzo silnemu bombardowaniu elektromagnetycznemu co będzie mieć bardzo negatywny wpływ na jej ozonową powłokę. W rezultacie tego procesu mogą wytworzyć się tlenki azotu i dojdzie do opadów kwaśnego deszczu, co przyniesie dewastacyjny efekt dla całego roślinnego świata. Potężne erupcje słoneczne mogą doprowadzić do dalszych, znacznych zmian klimatycznych, ogromnych susz, paskudnej pogody, wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi, zniszczenia plonów, czyli do jeszcze większych klęsk i głodu od tych, które mamy dotychczas.

Oprócz tego wszystkiego rok 2012 przyniesie jeszcze inne przykre wydarzenie, takie jak dotychczas jeszcze nieznanego, niewidocznego, mrocznego i „wielkiego kosmicznego wędrowca”, zagrażającego z obrzeży naszego układu słonecznego, który „może” spowodować ogromne spustoszenie na Ziemi. I jeśli to się faktycznie wydarzy, to fakt jego istnienia zostanie otwarcie dowiedziony zaczynając od roku 2010 lub 2011 jeśli w ogóle zostanie, gdyż istnieje możliwość „ciemnego”, a więc również niezauważalnego minięcia kolosa. Poza tym zagrażają nam wszelkiego rodzaju nieprzyjemne machinacje związane z niezgodą, także poważna światowa działalność wojenna, narastająca degeneracja i nadmiernie wzrastające napięcie w postępowaniu ludzi. Wszystko to zagraża nam w strasznie nasilony sposób w 2012 roku.

Ptaah: Już nie powinieneś więcej wyjaśniać. Wystarczy to, co powiedziałeś.

Billy: Dobrze, wystarczy, ale ludzi może zainteresować, jaka wiadomość ukryta jest w kalendarzu Majów odnośnie 21 grudnia 2012. Czy możesz coś dopowiedzieć na ten temat ?

Ptaah: Tak, to jest możliwe. Odnośnie kalendarza Majów 21 12 2012 reprezentuje kulminację gwiezdnej konstelacji, która występuje co około 26 tysięcy lat.

Obliczenia Majów zakładają, że 21 grudnia 2012 roku Ziemia znajdzie się na linii, która łączy gwiazdę ponad lewą stroną gwiazdozbioru Oriona ze Słońcem Centralnym tzn. z centrum Drogi Mlecznej.

Słońce spotka Drogę Mleczną w lokalizacji, ukształtowanej z międzygwiezdnych obłoków kurzu, nazywaną przez ludzi na Ziemi „ciemną szczeliną Drogi Mlecznej”.

W dniu przesilenia zimowego 21 grudnia 2012 o zmierzchu Słońce znajdzie się bezpośrednio w tej szczelinie, w takiej pozycji, że Droga Mleczna zasłoni horyzont w każdym miejscu naokoło.

W ten sposób powstanie optyczne złudzenie, że Droga Mleczna otoczy Ziemię naokoło i położy się bezpośrednio na Ziemi. Mówiąc ogólnie jest to końcowy produkt zapisu Kalendarza Majów.

To powinno być wystarczające mój przyjacielu. Mówienie więcej byłoby na dobrą sprawę za wiele, ponieważ to spotęguje strach ludzi na Ziemi. Utrzymuj milczenie odnośnie dalszych wyjaśnień, które ci przekazaliśmy.

Billy: Tak zrobię, ale poza tym chciałbym wspomnieć coś na temat zmian klimatycznych, które nie mogą być zapomniane, a celowo są pomijane przez nieodpowiedzialnych naukowców oraz przez organizacje społeczne. Jest tak, ponieważ są przekupieni przez koncerny naftowe, tytoniowe, chemiczne i inne międzynarodowe koncerny.

Wielkie sumy, miliony idą do skorumpowanych ekspertów produkujących fałszywe ekspertyzy. Kłamią, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia, i że nie zagraża nam żadna katastrofa.

Międzynarodowe koncerny i ich kryminalne czyny gromadzenia przekupionych naukowców i organizacji, wychodzą z założenia, że w tych sprawach niezorientowana społeczność ziemska przyjmie te kłamstwa, a nie dowody tych pozostałych naukowców, którzy demonstrują ocieplenie klimatu.

Chcą w ten sposób stworzyć wrażenie, że istnieje duża liczba dobrych naukowców i organizacji, którzy mogą udowodnić, że nie ma żadnego ocieplenia i dlatego nie należy oczekiwać w związku z tym żadnej katastrofy.

http://astromaria.posterous.com/tag/haarp

Jesse Ventura na ratunek Ameryce i światu

Ptah apeluje bo Billy’ego, żeby tylko nie straszył i nie spowodował paniki. Gromi ostrymi słowami nieodpowiedzialnych astrologów, ezoteryków i wariatów, straszących ludzkość końcem świata. Zapewnia, że żadnego końca świata nie będzie.

Ale…

No właśnie.

Owo „ale”…

Kochani, nie obawiajmy się niczego. Jesteśmy bezpieczni.

Ale:

  • Centralna gwiazda naszego układu, nasze Słońce, również przyczyni się do tego, ponieważ na jego powierzchni wystąpią potężne eksplozje, powodujące intensywne burze słoneczne, które wpłyną na równowagę geomagnetyczną Ziemi.
  • Ziemskie pole magnetyczne może doświadczyć bardzo silnych wahań, wywołanych silnym promieniowaniem rentgenowskim. Z powodu geomagnetycznych burz mogą ulec awarii sieci elektryczne i wszelkie urządzenia elektroniczne.
  • Także satelity oraz ISS mogą doznać wielu szkód, a nawet kompletnie zawieść.
  • Takie burze słoneczne mogą doprowadzić do ogromnych katastrof naturalnych, a w najgorszym wypadku do przebiegunowania pola magnetycznego Ziemi.
  • Ziemia będzie poddana bardzo silnemu bombardowaniu elektromagnetycznemu co będzie mieć bardzo negatywny wpływ na jej ozonową powłokę. W rezultacie tego procesu mogą wytworzyć się tlenki azotu i dojdzie do opadów kwaśnego deszczu, co przyniesie dewastacyjny efekt dla całego roślinnego świata.
  • Potężne erupcje słoneczne mogą doprowadzić do dalszych, znacznych zmian klimatycznych, ogromnych susz, paskudnej pogody, wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi, zniszczenia plonów, czyli do jeszcze większych klęsk i głodu od tych, które mamy dotychczas.
  • Oprócz tego wszystkiego rok 2012 przyniesie jeszcze inne przykre wydarzenie, takie jak dotychczas jeszcze nieznanego, niewidocznego, mrocznego i „wielkiego kosmicznego wędrowca”, zagrażającego z obrzeży naszego układu słonecznego, który „może” spowodować ogromne spustoszenie na Ziemi.
  • Poza tym zagrażają nam wszelkiego rodzaju nieprzyjemne machinacje związane z niezgodą, także poważna światowa działalność wojenna, narastająca degeneracja i nadmiernie wzrastające napięcie w postępowaniu ludzi.

Spoko, kochani. Burze magnetyczne, przebiegunowanie ziemi, kwaśne deszcze, całkowita dewastacja życia roślinnego i spowodowany tym wielki głód, susze, wybuchy wulkanów, trzęsienia ziemi, zniszczenie plonów, dewastujące przejście kosmicznego giganta tuż obok Ziemi, wojny… to wszystko są uspokajające wieści. A jakże! Ptaah pozwolił je ujawnić, bo to nie brzmi groźnie – prawda? To, co naprawdę groźne zostało utajnione. Siedźcie więc teraz i myślcie, najlepiej ciemną listopadową nocą, co takiego zostało zatajone, żeby was „nie straszyć”. Ludzka wyobraźnia jest kopalnią lęków wszelakich, nie wątpię więc, że wymyślicie takie scenariusze, które twórcy hollywoodzkich horrorów kupią od was za grube pieniądze. Kupią, żeby straszyć jeszcze skuteczniej, a przy tym się bogacić. Na ludzkiej głupocie.

Ptaah: W sprawie 21grudnia 2012, jak i całego roku w ogóle, możesz wspomnieć o niektórych rzeczach otwarcie. Jednak przemilcz te, co do których było zalecane zachowanie tajemnicy. Jeśli użyjesz formy „możliwości” czy „małego prawdopodobieństwa”, wtedy to może być całkiem dobre.

(…)

Oprócz tego wszystkiego rok 2012 przyniesie jeszcze inne przykre wydarzenie, takie jak dotychczas jeszcze nieznanego, niewidocznego, mrocznego i „wielkiego kosmicznego wędrowca”, zagrażającego z obrzeży naszego układu słonecznego, który „może” spowodować ogromne spustoszenie na Ziemi

Wszystko po to, żeby nie siać paniki. Bo przecież będzie dobrze. Wprawdzie ziemia zostanie całkowicie spustoszona, a ludzkość wybita, ale przecież nie ma powodu, żeby się tym przejmować, prawda?

Dla mnie wszystko to jest najlepszym dowodem na to, że jest to dzieło istot wrogich ludzkości i działających na jego rzecz twórców Nowego Porządku Świata. Jeśli jeszcze masz jakiekolwiek wątpliwości przeczytaj uważnie ten fragment:

Takie prowokujące popłoch bezpodstawne twierdzenia są, jak i wszystkie teorie spiskowe, absolutnym nonsensem

(…)

Wielkie sumy, miliony idą do skorumpowanych ekspertów produkujących fałszywe ekspertyzy. Kłamią, że nie ma żadnego globalnego ocieplenia, i że nie zagraża nam żadna katastrofa.

Międzynarodowe koncerny i ich kryminalne czyny gromadzenia przekupionych naukowców i organizacji, wychodzą z założenia, że w tych sprawach niezorientowana społeczność ziemska przyjmie te kłamstwa, a nie dowody tych pozostałych naukowców, którzy demonstrują ocieplenie klimatu.

Chcą w ten sposób stworzyć wrażenie, że istnieje duża liczba dobrych naukowców i organizacji, którzy mogą udowodnić, że nie ma żadnego ocieplenia i dlatego nie należy oczekiwać w związku z tym żadnej katastrofy.

Ja chyba śnię, proszę państwa! Dokładnie to samo czytałam na blogach psychopatycznych „racjonalistów”. Ale my doskonale wiemy, że jest dokładnie na odwrót: rządzącym światem banksterom bujda o globalnym ociepleniu pozwala zarobić kupę forsy i jeszcze dostarcza im ona pretekstu do wprowadzania ogólnoświatowej tyranii, a nawet zabicia każdej żyjącej istoty, bo przecież wszyscy jesteśmy producentami tego „groźnego” dwutlenku węgla! Każdy samodzielnie myślący człowiek już dawno odkrył, że z łapówek (o, przepraszam, sponsoringu) od lobby klimatycznego żyją całe uczelnie i „renomowane pisma naukowe”. Wiemy również, że wielkie pieniądze wypłacane są naukowcom klecącym na zamówienie ekspertyzy potwierdzające globalne ocieplenie, podczas gdy mających odwagę mówić prawdę, rzetelnych naukowców zwalnia się z posad, a nawet niszczy się ich karierę.

http://astromaria.posterous.com/tag/globalneocieplenie

Na zakończenie muszę wyjaśnić, że żaden astrolog nie przepowiadał końca świata w 2000 roku, ponieważ w roku tym nie było żadnych szczególnych konstelacji kosmicznych. Podobnie zresztą ma się rzecz z rokiem 2012 – w tym dniu nic szczególnego na niebie nie widać. Koniec świata wieszczyły… media! Tak, media, które, jak wiadomo, pozostają w rękach banksterów. Oczywiście, żeby wypaść wiarygodnie musiały powołać się na astrologów i jasnowidzów. Problem w tym, że nigdy nie podano nazwisk owych rzekomych astrologów, co unieważnia rzetelność tych rewelacji.

Opublikowany w Co przed nami ukrywają?, Faszyzm, Globalne ogłupianie klimatyczne, NWO, Owce i wilki, Parszywa polityka, Psychomanipulacja, Psychopaci, Samodzielne myślenie, Spiski a nie "teorie" spiskowe, UFO i życie pozaziemskie | Otagowane: , , , , , , , , , | Komentarzy: 128 »

Kosmiczne jaja w ONZ?

Posted by astromaria w dniu 28/09/2010

Rzepa robi sobie chichy-śmichy z faktu powołania kosmicznego ambasadora przy ONZ. Wiadomość rzekomo zapodał tabloid „The Daily Mail”, a tabloidy jak wiadomo piszą same bzdury, więc nie ma powodu, żeby brać to serio. Pani ambasador już łamie sobie głowę nad tym, jaki protokół dyplomatyczny będzie najwłaściwszy do przywitania gości z kosmosu. Jakoś nikt zdaje się nie mieć żadnych obaw co do tego, że wizyta mogłaby mieć przebieg niekoniecznie dyplomatyczny.

Kosmici to temat tak ośmieszany, że nikt nie ma odwagi pisać o tym na serio. Zrobiłam przegląd stron i blogów i poza tymi ewidentnie ufologicznymi, których żaden racjonalista ani pobożny katolik nie traktuje serio, a tym bardziej z szacunkiem, każdy poruszający ten temat autor, nawet, jeśli zgromadził dowody na możliwość istnienia UFO oraz na podejrzane przygotowania władz na takie spotkanie podkreśla z całą mocą, że on nie pisze tego serio, że to tylko tekst satyryczny i na wszelki wypadek dołącza instrukcję, że po przeczytaniu należy się śmiać.

Śmiej się pajacu.

Poznać głupiego po śmiechu jego.

Jeśli ktoś nie ma racjonalnych i niezbitych dowodów na to, co próbuje wcisnąć publice, nie pozostaje mu nic innego, niż nadzieja, że przemawia nie do istot inteligentnych, obdarzonych zdolnością samodzielnego myślenia, lecz do stada bezmyślnych baranów. A baranami można przecież manipulować, grając na ich lękach, słabościach i kompleksach. Stadny baran nigdy nie zdobędzie się na odwagę wychylenia się z tłumu, który zgodnym chórem potakuje, że białe jest czarne i powiedzenia, że białe jest białe i basta. Każdy normalny baran boi się wyśmiania. Śmiech moi drodzy jest bronią bardziej zabójczą niż karabin maszynowy. Bo śmiech zabija szare komórki.

Wszyscy chyba znają sławne słowa Ronalda Reagana:

W naszej obsesji antagonizmów chwili, często zapominamy jak wiele jednoczy całą ludzkość. Być może potrzebujemy jakiegoś zewnętrznego, uniwersalnego zagrożenia abyśmy mogli rozpoznać tę wspólną więź. Od czasu do czasu myślę, jak szybko nasze globalne różnice zatarłyby się, gdybyśmy tylko stanęli w obliczu obcego zagrożenia z poza tego świata. – Ronald Reagan, 21 września 1987 roku na zgromadzeniu Organizacji Narodów Zjednoczonych.

Często zastanawiałem się, co by się stało, gdyby wszyscy na świecie odkryli, że grozi nam niebezpieczeństwo z zewnątrz… siła z innej planety. Czy w obliczu tego nagłego odkrycia nie stwierdzilibyśmy, że pomiędzy nami nie istnieją jakichkolwiek różnice, że wszyscy jesteśmy ludźmi, obywatelami świata, czy nie zjednoczylibyśmy się razem w walce z tym konkretnym zagrożeniem? Biały Dom, 5 maja 1988 roku, przemówienie do zgromadzenia reporterów.

Oczywiście naiwni mogą sądzić, że Reagan tylko tak sobie gdybał, bo w rzeczywistości nie wierzył w żadnych kosmitów, a ogóle to miał na myśli ogólnoludzką miłość i solidarność, której tak bardzo nie doceniamy.

A jeśli miał na myśli coś zupełnie innego?

A co, jeśli kosmici są władzy potrzebni, żeby nastraszyć ludzkość i wywołać na całej planecie chaos i przerażenie, nad którym będzie można zapanować wyłącznie dzięki zastosowaniu radykalnych działań, takich jak stan wyjątkowy na całej ziemi i zaprowadzenie władzy Rządu Światowego?

Opublikowany w Cała reszta, Co przed nami ukrywają?, NWO, Samodzielne myślenie, Sceptycyzm, UFO i życie pozaziemskie | Otagowane: , | Komentarzy: 36 »