Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka. NIE piszę o tym, w co wierzę, lecz o tym, co WIEM, bo osobiście to zweryfikowałam.

  • Adolf Hitler: “Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer”

    Dedykuję wszystkim, którzy przekonują, że potrzebujemy rządu światowego (do kontaktów z... kosmitami).
  • Bruno Gröning:

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • Tao:

    Uczeni nie są mądrzy, mądrzy nie są uczeni.
  • Heraklit z Efezu

    Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’:

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej
  • dr Sidney MacDonald Baker:

    Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą.

  • Michael Ellner:

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Demokracja?

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad [Benjamin Franklin]

    Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami. [Arystoteles]

    Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest. [Benjamin Disraeli]

    Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania [Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii]

    Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy. [Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla]

    Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]

    Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]

    Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, zrujnuje i doprowadzi do upadku każdy naród. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. [William Lyon Mackenzie King, premier Kanady]

    W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii - nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego - jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo - wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami. [John Swinton, były szef Personalny New York Times, ok. 1880 r.]

    Jesteśmy wdzięczni wydawcom “Washington Post”, “New York Times”, “Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy… [David Rockefeller]

    Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników. [James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii]

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją [Zbigniew Brzeziński w książce "Between Two Ages" 19970 r.]

  • Robert Anton Wilson:

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Wywiad z Iluminatem:

    To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy. [Jan van Helsing "Ręce precz od tej książki"]
  • Wikipedia:

    Eugenika – pojęcie (...), które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt (w tym ludzi).
  • Bill Hicks

    Czy ktoś z was pracuje w reklamie lub marketingu? Niech się zabije!
    http://youtu.be/BugXa3Cbc3A

  • Pastor Martin Niemöller:

    Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było [Tekst napisany w obozie koncentracyjnym Dachau]
  • Fred Hoyle:

    Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?

    Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

    Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.

  • Astromaria:

    Od czasu, kiedy cyrkowy magik, James Randi zaczął arbitralnie decydować o tym, który uczony ma prawo publikować swoje prace w prasie naukowej, a ateista Richard Dawkins głosić kazania w kościołach, gdzie obwieszcza całemu światu, że Bóg nie istnieje, świat zupełnie stanął na głowie.
  • Salvador Dali:

    Jedyna różnica miedzy mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem
  • Tomasz Lis:

    Kto ma mikrofon, ten ma władzę (podobno to tylko żart) ;-)
  • Kasjopeanie:

    Wiara, że jedno źródło zawiera całą wiedzę, jest sprzeczna z rzeczywistością. Jeśli zakładało się, że zjedzenie owocu z drzewa wiedzy dostarczy całej wiedzy, wtedy jest się zwiedzionym, ponieważ żadne konkretne źródło nie może dostarczyć całej wiedzy. Jeśli więc ktoś uwierzy w taki podstęp, sam złapie się w pułapkę w obrębie danych parametrów. I na wieczność rasa ludzka będzie zatruta przez podobny problem, który objawia się na kilka sposobów: zawsze szuka się prawdy na jednej drodze czy tez poprzez religię, zamiast szukać jej na miriadach różnych dróg; także wiara w proste odpowiedzi na bardzo skomplikowane kwestie i pytania.
  • Richard Dawkins został kreacjonastą?

    ...cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
    Zobacz to na własne oczy!
    --------------
    Im bardziej nieprawdopodobne statystycznie zdarzenie, tym mniej wiarygodne jest, że zaistniało przypadkiem. Oczywistą alternatywą dla zachodzących zmian jest Inteligentny Projektant. [w pracy "The Necessity of Darwinism", New Scientist,
    15 Kwiecień 1982, str. 130].

  • Niccolo Machiavelli

    Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.
  • “Prof” Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów:

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna… śmierć, jak śmierć… A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym [w „Kropka nad i”, TVN 24 09.02.2011]
  • Albert Einstein:

    Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.
  • C. S. Lewis:

    Nie masz duszy. Jesteś duszą. Masz ciało.
  • Bill Cosby:

    Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.
  • Spisek, nie teoria

    We wtorek, niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung poinformował, że Karch [szef laboratorium szpitala uniwersyteckiego w Münster, przyp.tłumaczącej] odkrył, że bakteria O104: H4 odpowiedzialna za obecny wybuch epidemii jest tzw chimerą, która zawiera materiał genetyczny z różnych bakterii E. coli. Zawiera ona także sekwencje DNA bakterii dżumy, co czyni ją szczególnie chorobotwórczą.
    Spiegel OnLine

  • Życie przerosło kabaret

    W elektrowni jądrowej energię pochodzącą z rozpadu silnie radioaktywnego materiału używa się do ZAGOTOWANIA WODY.
  • Mefisto („Faust” J. W. von Goethe):

    Jestem tej siły cząstką drobną, / co zawsze złego chce / i zawsze sprawia dobro

  • Gautama Budda:

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym. (Kalama Sutra)
  • John Lennon:

    Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.
  • Osho (Rajneesh):

    Dobrze jest mieć ego, ponieważ inaczej nie będziesz miał w życiu kręgosłupa. Każdy cię zmiażdży. Jeśli nie będziesz miał w życiu ego, pozostaniesz nieistnieniem, będziesz wykorzystywany, gnębiony, torturowany. Każdy człowiek, każdy Adolf Hitler stanie się twoim pasterzem, a ty będziesz owcą.
  • “Szczepienia są chemiczną lobotomią” – Bertrand Russel

    Bestie końca czasów Plik pdf
    Bestie końca czasów Scribd
    Szczepionki które uczynią Cię posłusznym
    ----------------------
    „Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent”. [Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].
    ----------------------
    O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci. (...) koszt produkcji jednej szczepionki - ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. ]
    Gdyby stosować zasady farmakopei, to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. [dr Jerzy Jaśkowski]
    ----------------------
    Raport CDC stwierdza, iż wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej.

  • William S. Borroughs:

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • George. H. W. Bush:

    W tych kłopotliwych czasach naszym piątym celem jest Nowy Porządek Świata, który może zapoczątkować nową erę
  • Joseph Stiglitz:

    Ekonomika każdego państwa jest analizowana oddzielnie, po czym Bank wręcza każdemu ministrowi ten sam czteroetapowy program.

    Pierwszy etap to prywatyzacja, którą bardziej dokładnie należałoby raczej nazywać etapem „przekupstwa”. Zamiast korzystnie sprzedawać państwowe przedsiębiorstwa przywódcy danego narodu beztrosko wyprzedają, stosując się do żądań Banku Światowego, swoje przedsiębiorstwa dostarczające wodę i elektryczność. Gdybyście tylko mogli zobaczyć, jak szeroko otwierają się im oczy na widok dziesięcioprocentowej prowizji wpłacanej na ich konta w bankach szwajcarskich w zamian za spuszczenie o kilka miliardów z ceny sprzedaży państwowych dóbr.

    Rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym, przynajmniej w przypadku największego „przekupstwa” wszechczasów, rosyjskiej wyprzedaży w roku 1995. „Ministerstwo Skarbu USA uważało, że jest to wspaniale zorganizowane, jako że chcieliśmy, aby Jelcyn został powtórnie wybrany na prezydenta. Mało nas obchodziło, że to skorumpowane wybory. Chcieliśmy, aby pieniądze trafiły do Jelcyna” poprzez wspieranie jego kampanii.
    -----------
    Stiglitz nie jest terrorystą spod znaku teorii spiskowych. Człowiek ten tkwił wewnątrz tej gry, był członkiem gabinetu Billa Clintona w charakterze przewodniczącego zespołu jego doradców ekonomicznych.

  • Anton Pawłowicz Czechow:

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Lew Tołstoj:

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Ali Ibn Abi Talib:

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Victor Lebow:

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • Henry Kissinger:

    Żołnierze są głupimi, tępymi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej
  • Ryszard Legutko:

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • AIDS

    "Dlaczego Magic Johnson nie ma AIDS?" Takie pytanie zadał Maciej Trojanowski w listopadzie 2000 roku doktorowi Jamesowi DeMeo. Odpowiedź brzmiała: "Bo przestał się leczyć".
  • dr Will Keepin, fizyk:

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Alfred Korzybski:

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • prof. Maria Dorota Majewska:

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Thorwald Dethlefsen:

    Światło istnieje, ciemność zaś – nie.

    Dlatego często wzmiankowana walka między siłami światła a siłami ciemności nie jest żadną prawdziwą walką, bo jej wynik jest znany od zawsze.

    Ciemność nic światłu uczynić nie może.

    Światło natomiast niezwłocznie przetwarza ciemność w jasność – i dlatego ciemność musi światła unikać, jeśli nie chce zdemaskowania swego nieistnienia.

    To prawo daje się prześledzić także w naszym fizycznym świecie – jak na górze, tak na dole. Załóżmy, że mamy pomieszczenie wypełnione światłem i że poza tym pomieszczeniem panuje ciemność. Możemy spokojnie otwierać drzwi i okna i wpuszczać ciemność do środka – nie zaciemni ono pomieszczenia; to światło rozjaśni ciemność.

    Odwróćmy ten przykład: mamy ciemne pomieszczenie, otoczone od zewnątrz światłem. I znów otwieramy drzwi i okna. Tym razem znów światło przemieni ciemność i wypełni pomieszczenie jasnością. [Poprzez chorobę do samopoznania]

  • Zygmunt Bauman:

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • Siddhartha Gautama:

    Dla mędrca nie ma rzeczy niewłaściwych
    Dhammapada (czyta Ksawery Jasieński)

  • Ted Turner:

    Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
  • Al Gore „Ziemia na szali”:

    ... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
  • prof. Julian Aleksandrowicz:

    Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
    ------
    Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.

  • Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany):

    Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
  • Przysłowie chińskie:

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Credo Mutwa:

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • Wolter:

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Niebezpieczne GMO

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów. [Terje Traavik (naukowiec norweski]
    -----------
    Pomimo upływu jednej trzeciej wieku i ponad 350 mld dolarów zainwestowanych w to cacko huragan pozostaje bardziej przewidywalny, a pożar bardziej możliwy do opanowania niż rośliny genetycznie modyfikowane [prof. Ignacio Chapella z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley]

  • Francis Collins:

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.

    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).

  • David Coleman:

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”:

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy [G. Gurdżijew]
    ------------
    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.

    Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.

  • Plutarch:

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Frank Zappa:

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine:

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche:

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut:

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh:

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer:

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo:

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram:

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain:

    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
  • Johann Wolfgang von Goethe:

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie:

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres:

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Dżalaluddin Rumi:

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • Paramahansa Yogananda:

    Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty.

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...

    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).

  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”:

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski:

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem.

    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby

Archiwum kategorii ‘Karma’

Trochę przedświątecznych herezji o Szatanie, kosmitach i karmie

Posted by astromaria w dniu 23/04/2011

Od dawna mam wrażenie, że jestem wewnątrz jakiejś szalonej gry komputerowej, która rozgrywa się według chorych, nie dających szans na zwycięstwo zasad. Jedna strona skupia w swoich w rękach wszystkie atuty, takie jak władza, śmiercionośne rodzaje broni, możliwość inwigilacji przeciwnika i dostęp do każdego rodzaju informacji, a co najgorsze jest zwyczajnym, pozbawionym współczucia i moralności psychopatą, natomiast druga strona staje do rozgrywki z gołymi rękami, a co gorsze nie ma pojęcia w co, z kim i według jakich reguł ma grać. A co jeszcze gorsze – święcie wierzy, że przeciwnik jest uczciwy, szlachetny i… demokratycznie wybrany przez jego drużynę, po to, żeby mu służyć i działać dla jego dobra.

Czy drużyna naiwnych golasów ma szansę wygrać w tak napisanej grze?

Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość. [Michael Ellner]

Tak działają autorytety i instytucje, którym bezgranicznie ufamy, bo wierzymy, że zostały „demokratycznie” powołane do dbania o nasze dobro i bezpieczeństwo. Nie wiemy jednak, że wszystkie te „niezależne” instytucje zostały wykupione przez grupę wpływowych ludzi potajemnie rządzących światem i zamiast służyć naszemu dobru służą wyłącznie do dojenia z nas pieniędzy.

Medycyna ma przynosić zyski służbie zdrowia, a ponieważ skuteczne leczenie jest nieopłacalne zmieniono metody kształcenia lekarzy w taki sposób, żeby niczego wyleczyć nie umieli.

Prawo działa według zasad moralnych Kalego: jeśli służy rządzącej elicie, to jest sprawiedliwe, jeśli sądzi na korzyść szarego obywatela, to jest niesprawiedliwe i wyrok należy zmienić.

Ślepo wierzymy uczonym, więc nie negujemy niczego, co nam do wierzenia, niczym religijni kapłani, obwieszczają. Bezkrytycznie przyjmujemy informacje o dziurze ozonowej, o globalnym ociepleniu spowodowanym przez człowieka i wpływie CO2 na wzrost temperatury na ziemi – a przecież są to kompletne bzdury, na które kiedyś nie dałby się nabrać uczeń 5 klasy szkoły podstawowej! Ale dziś nawet ludzie po studiach nie są w stanie odkryć, że „eksperci” robią ich w naukowego konia. Po co to robią? Oczywiście po to, żeby obłożyć nas podatkiem węglowym i podnieść ceny na gaz i ropę.

Media już dawno przestały być niezależne, bo wszystkie znalazły się w rękach ludzi sprawujących władzę i kłamią na jedną nutę, kreując fikcyjną rzeczywistość, wygodną dla rządzących gawiedzią.

Reguły Rachunku Prawdopodobieństwa mówią nam, że bez najmniejszego udziału inteligencji, w 50% przypadków zdarzenia w naszym świecie powinny prowadzić do powiększania dobra oraz korzyści dla ludzkości. W czysto mechaniczny sposób życie w naszym świecie powinno było przejawić coś w rodzaju „równowagi”. Uwzględniając dodatkowo czynnik inteligentnych decyzji czynienia dobra, wynik powinien wzrosnąć do mniej więcej 70%. Oznaczałoby to, że ludzkość posuwałaby się przez stulecia naprzód, aż do stanu, gdzie dobro i pozytywne rzeczy zdarzają się w naszym życiu dużo częściej niż „negatywne” czy „złe”. Tym samym wiele problemów ludzkości znalazłoby efektywne rozwiązanie. Wojna i konflikty stałyby się rzadkością, co najmniej 70 procent ziemskiej populacji miałoby przyzwoitą opiekę medyczną, pewny dach nad głową, wystarczającą ilość pożywnego pokarmu, tak że prawie nie słyszałoby się o śmierci z powodu choroby czy głodu. Fakty są jednak zupełnie inne. [Laura Knight-Jadczyk]

Dlaczego tak się dzieje? Kto nam przeszkadza i jak to robi?

To jest pytanie, na które mało kto potrafi odpowiedzieć!

Zacznę od samego początku, czyli od stworzenia świata. Mamy do dyspozycji trzy wersje, wszystkie jednakowo zwariowane.

Wersja chrześcijańska: świat został stworzony w 7 dni przez Boga z brodą, który na końcu ulepił człowieka z pyłu ziemi i tchnął w niego życie. Ale potem zjawił się Szatan udający węża, oszukał pierwszą parę, która za jego namową zjadła owoc z drzewa znajomości dobrego i złego, za co Bóg się wkurzył i wygnał ich z raju. Z powodu tego owocu ród ludzki ma przerąbane, a kobieta jeszcze bardziej. I dlatego na tym świecie wszystko jest do d…, ale na szczęście dobry Bóg dał ludziom swojego ukochanego Syna, żeby go ukrzyżowali, a potem po Nim płakali, i ten Syn, zanim go zabili, stworzył Kościół, żeby to Szatan miał przerąbane, a nie człowiek, ponieważ za sprawą tej śmierci (zwanej „ofiarą”) zostaliśmy zbawieni. Szatan wprawdzie i tak próbuje szkodzić, a wszystko w świecie dalej jest kompletnie bez sensu, ale nic nie szkodzi, bo mamy spowiedź, odpusty i co tydzień mszę świętą, więc i tak pójdziemy do raju, nawet jeśli się stoczymy na samo dno.

Wersja ateistyczna: świat po prostu powstał. Tak mi wyjaśnił pewien „racjonalista”. PO PROSTU POWSTAŁ! Powstał, bo coś straszliwie pierd…nęło, zrobił się chaos, czyli niewyobrażalny wprost bałagan, który potem się sam uporządkował (przez czysty przypadek oczywiście), bakterie też powstały (tak po prostu, z niczego), a potem była ewolucja, z bakterii powstało wszystko co żyje, a na końcu człowiek (z małpy). Wszystko bez wyjątku w świecie który powstał było do d…. (a niby jak miałoby być dobrze, skoro był chaos, a człowiek to też małpa, tyle tylko, że inteligentna… chyba inaczej), ale na szczęście na końcu powstała nauka i zjawili się uczeni i obecnie naprawiają to partactwo, które wydalił z siebie Wielki Wybuch. Uczeni już niedługo zwalczą całe zło: choroby, głód i wojny, a na świecie zapanuje raj. [Jasne, oczywiście, zajrzyjcie na onkologię, a przekonacie się, jak wygląda zwycięska walka z chorobami, przemyślcie również fakt, że to nauka tworzy najbardziej zabójcze i zagrażające istnieniu naszej cywilizacji rodzaje broni oraz wymyśla najbardziej psychopatyczne sposoby uśmiercania bliźnich, lol].

Wersja kosmiczna: nie wiadomo kto stworzył świat, ale przynajmniej wiadomo, kto stworzył człowieka: byli to bardzo uczeni i dobrzy kosmici. I stworzyli go na swój obraz i podobieństwo. I byli dla człowieka dobrzy, dbali o niego, uczyli go uprawy roli, leczenia chorób, budowania miast i wszelkiej mądrości, a on w swojej naiwności traktował ich jak bogów i oddawał im cześć. I było fajnie jak w raju, ale któregoś dnia naszą piękną planetę wypatrzyły paskudne i złe do szpiku kości Jaszczury żyjące w najciemniejszych zakamarkach Wszechświata i postanowiły ukraść tę piękną posiadłość wraz z całym dobytkiem. Więc pod wodzą niejakiego Jahwe wsiadły na swoje ogniste rydwany i przybyły mordować, niszczyć i łupić. Dobrzy bogowie nie zamierzali oddać swojego rajskiego ogrodu, więc również wsiedli na swoje ogniste rydwany i przystąpili do wojny, ale niestety przegrali ją i musieli zmykać. Tym sposobem ludzkość wpadła w straszliwe tarapaty, bo nie dość, że jej nowi właściciele byli do szpiku kości źli i patologiczni, to jeszcze nie mieli życzenia użerać się z ludzkością rozumem równą bogom. Zamienili ją więc dzięki genetycznym modyfikacjom w bezrozumne stado baranów. Żeby było jeszcze śmieszniej herszt Jaszczurów, wspomniany Jahwe, okrutnik i psychopata, ogłosił się Bogiem Wszechmogącym, co spowodowało powszechną schizofrenię u jego wyznawców, którzy musieli wierzyć, że jest samym dobrem i miłością, a jednocześnie widzieli, że każdego, kto mu podskoczył karał okrutną śmiercią i że lubował się we krwi. Pasjami kochał pokrywać wzgórza trupami całych narodów i „karmić swój miecz mięsem”, kochał też napletki, ale naprawdę nie wiem, do czego były mu one potrzebne, zwłaszcza w hurtowych ilościach.

Krwią upoję strzały moje, a miecz mój naje się mięsa, krwią poległych i pojmanych z nieczesanych głów wrogów” (Pwt 32.42)

Z wiary w te głupoty powstało chrześcijaństwo, które z miłości do bliźniego torturowało i paliło na stosie i do reszty ogłupiło ludzkość. Ale czego można spodziewać się po religii, która Szatana wyniosła na ołtarze i modli się do niego, błagając go o wyzwolenie spod władzy Szatana – prawdziwa komedia pomyłek!

Tak, kochani, to nie pomyłka – Kościół Katolicki czci Szatana i jemu służy!

Jako pierwsi odkryli to Gnostycy. Pomyśleli i wyszło im (całkiem słusznie), że Jahwe żadną miarą nie może być Bogiem. A nawet jeszcze gorzej – że jak nic musi być diabłem wcielonym, a w najlepszym razie szalonym i niedoskonałym Demiurgiem. Pomyśleli jeszcze trochę i doszli do wniosku, że Bóg jest gdzieś tam, ale na pewno nie tu, na ziemi. Bo tu niepodzielnie rządzi Jahwe, czyli Szatan. Przykra sprawa, ale jesteśmy całkowicie we władzy Szatana, który ustala prawa i niepodzielnie rządzi tym światem!

Żeby było jasne: wszystko wskazuje na to, że Jahwe to Szatan i jednocześnie Jaszczur! Jest to ta sama postać, w trzech przebraniach (obejrzyjcie sobie stare obrazy przedstawiające Szatana, a przekonacie się, że często wygląda on jak wielki jaszczur).

A teraz uwaga: to Szatan ustanowił prawo karmy! W czasach, kiedy ludzie po odejściu dobrych bogów skryli się w jaskiniach i zostali cofnięci niemal do stanu zwierzęcego, Szatan napisał program komputerowy bardziej genialny, niż geniusze z Microsoftu i nawet precyzyjniejszy, niż wyliczenia w najlepszym, szwajcarskim banku. Tego programu nie da się oszukać, każdy ma swoje konto i to nie na jedno wcielenie, lecz na wszystkie, od początku świata aż do dnia w którym w końcu (a jednak…) osiągnie oświecenie, które wyzwala człowieka z trybów karuzeli wcieleń.

Pomyślmy chwilkę, jakie to ma dramatyczne następstwa: człowiek został genetycznie uszkodzony, jego umysł nie pracuje prawidłowo, jego myślenie jest dalekie od doskonałości, jego poczucie moralności jest wypaczone, kieruje się irracjonalnymi impulsami i najczęściej niskimi pobudkami… i wszystkie jego uczynki są precyzyjnie zapisywane na jego karmicznym koncie. Za każdy zły czyn jest pokuta w następnym wcieleniu, a jeśli popełni kolejny zły czyn zadłużenie rośnie. Złych czynów jest zdecydowanie więcej niż dobrych, więc konto jest wciąż zadłużane (analogicznie jak konta wszystkich państw świata w Banku Światowym – zasada „jak na górze, tak na dole”).

Perfidia polega na tym, że Kościół (będący jak już wiemy świątynią Szatana) zakazał nauczania o reinkarnacji i prawie karmy. Z tego powodu ludzie nie mają pojęcia, że zaciągają dług karmiczny i nie znają sposobu, żeby się z tej pułapki wyplątać. Zamiast tego wierzą naiwnie, że już są zbawieni i że nic nie muszą robić, poza regularnym spowiadaniem się i klepaniem pacierzy. To jest wyjątkowo perfidna pułapka dla duszy, ponieważ nie ma takich argumentów, które przekonają katolika, że nauki Kościoła są fałszywe i że zbawienie nie istnieje – w każdym razie nie w takiej postaci, jaką obiecuje Kościół. Zbawić trzeba się samodzielnie, a do tego potrzeba WIEDZY i mądrości, a nie bezmyślnej, owczej wiary.

A co w takim razie z Bogiem? Tym prawdziwym, a nie fałszywym, rządzącym tym światem?

Bóg jest Bogiem, więc tak naprawdę to On jest władcą tego świata. Z jakiegoś względu zgodził się na taki układ i pozwolił Szatanowi przejąć władzę nad tym skrawkiem Wszechświata. Może po prostu sprawdza, czy Jego dzieło, nawet tak bardzo uszkodzone przez szatańskie kombinacje zdoła rozbudzić w sobie ten nikły płomyczek boskiego światła, które w nim pozostało?

Tak czy inaczej człowiek wcale nie jest pozostawiony na pastwę Szatana i jeśli naprawdę tego zapragnie, może się zwrócić o pomoc do Boga i jeśli jest to prośba szczera i bezinteresowna otrzyma ją. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, więc cierpienie często wychodzi nam na dobre. Z serca płynąca modlitwa o pomoc i ufne oddanie się Bogu pod opiekę czyni cuda. I to jest jedyny skuteczny sposób wyzwolenia się z pułapki karmicznej. Kiedy dojdziemy o tego etapu przestaje nas interesować prestiż, majątek i sprawy przyziemne. Zamiast tego zyskujemy głębokie zrozumienie praw rządzących tym światem i wyzwolenie z lęku. Szatan traci nad taką osobą władzę i w żaden sposób nie zdoła jej zaszkodzić.

Niestety, większość ludzi szukając wyjścia z labiryntu, w którym zabłądzili w desperacji robi bardzo głupie rzeczy. Żeby znaleźć wyjście z karmicznego zadłużenia trzeba być świadomym jak działa ten system, bo bez tej wiedzy nie można się wyzwolić. Niestety, nawet te osoby, które uwierzyły w prawo karmy postępują głupio i same sobie szkodzą.

Jednym z przykładów jest powszechna wśród osób znających prawo karmy wiara, że przed obecnym wcieleniem sami zgodziliśmy się na cierpienie, ból i podłe traktowanie (np. przez toksycznych rodziców), gdyż rzekomo jest to dla nas bardzo korzystne i rozwojowe. Cierpienie nie jest rozwojowe, chyba że osiągnie ekstremalne natężenie, które zmusi ofiarę do szczerej modlitwy – pisałam o tym wcześniej. Zwykle jednak cierpienie nie jest aż tak wielkie, więc je cierpliwie znosimy, wierząc, podobnie jak chrześcijanie, w jego zbawczą moc. I na wieki tkwimy w tym kłamstwie nie czyniąc ani kroku ku wyzwoleniu. Setki wcieleń idą na marne, a my nie czynimy żadnego postępu. Dzieci toksycznych rodziców same są złymi rodzicami, bo nikt ich nie nauczył kochać i szanować własnych dzieci, ich dzieci również wyrastają na toksycznych rodziców i tak w nieskończoność – co jest w tym zbawiennego?

To kolejna pułapka i kolejna fałszywe prawo duchowe. Problemy należy rozwiązywać i nie przekazywać ich następnym pokoleniom. Przekazywać należy miłość i dobro, a nie zło!

A oto kolejny przykład – fragment mojej dyskusji z „anonimową” w moim blogu astrologicznym:

Anonimowa: Spłata długów w tradycyjny sposób również jest dyskusyjna. Niektórzy twierdzą, że trzeba przepracować, inni ją rozpuszczają, trzeci noszą specjalne branzoletki, które znoszą karmę, jogini w Indiach tak robią.
Ja: Kapłani w Indiach sprzedają bransoletki i fikcyjne środki do rozpuszczania karmy (może „Kreta”?), a nasi księża biorą kasę za odpusty, np. masowo w Wielkanoc. Wszystko to są bzdury, z których żyją kapłani wszystkich religii bez wyjątku. I dzięki temu pracują dla Szatana, ponieważ na dłużej usidlają ludzi w sidłach karmy i głupoty.
Anonimowa: Przeczytaj autobiografię jogina, poczytaj o kroplach korte a potem iroznizuj o środkach rozpuszczających kret. Skąd wiesz, że to bzdury? Znam osoby, które się tym zajmują, ropuszczają stare blokady, przykładowo z tego życia, albo kilastet lat wstecz i problemy znikają za jedną sesja.

No proszę, jaki prosty sposób na karmę! Można ją rozpuścić – za pieniądze! Nic nie rób, nie pracuj nad sobą, nie staraj się być mądra ani dobra, zamiast iść po rozum do głowy po prostu idź do jogina i kup od niego krople rozpuszczające karmę! Zażyj, a karma zniknie jak syf z rur po wlaniu „Kreta”! Szkoda naprawdę, że jogin nie sprzedaje mądrości. Ale nic w tym dziwnego, bo gdyby to robił straciłby klientów i źródełko dochodów za nicnierobienie zwyczajnie by wyschło.

Cały świat sprzedaje nam Kreta do rur – na każdy problem bez wyjątku!

Lekarze sprzedają pigułki, prawnicy sprawiedliwość, naukowcy carbon tax, rządy bezpieczeństwo w postaci ustaw przeciwko terrorystom (czyli nam), Kościół odpusty, a jogini krople na karmę. Jakie to proste! Szkoda tylko, że ludzi uwikłanych w grzech i karmę nie ubywa, lecz przybywa – jest nas już dobrze ponad 6 miliardów, a będzie więcej. Chyba, że zostaniemy zbawieni za jednym zamachem jakąś naukowo opracowaną bronią masowej zagłady, która oczyści planetę z całej ludzkości wraz z jej ciężką karmą. Ale ta karma i tak powróci, bo nic w przyrodzie nie ginie. Dlatego lepiej pracy nad sobą nie odkładać na jutro, lecz załatwić to dziś – w tym wcieleniu.

Bierzmy się odważnie do roboty!!! Na pohybel Jahwe, Jaszczurom i całemu wężowemu potomstwu!

PS. Jak zwykle po opublikowaniu tekstu jeszcze coś mi się przypomniało: „jak na górze, tak na dole”, mrówki hodują mszyce dla słodkiej spadzi, my hodujemy zwierzęta dla mleka, wełny i mięsa, a Raptilianie hodują nas, dla luszu.

Opublikowany w Jahwe, Karma, Matrix, NWO, Psychopaci, Reinkarnacja, Spiski a nie "teorie" spiskowe, Wiara, Wiara czy wiedza? | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 327 »

Czy nauka o ewolucji jest mądrzejsza od religii i astrologii?

Posted by astromaria w dniu 12/02/2010

Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotocznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?

Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią. [Fred Hoyle]

Poniższy filmik widziałam już dość dawno, ale dziś w radiu TokFm usłyszałam kolejną perełkę „racjonalistycznej” mądrości i to mnie zmotywowało, żeby jednak pokazać go z moim komentarzem. Popatrzcie na to uważnie i bez czołobitności wobec autorytetu nieomylnej (niby sam wszechmogący Jahwe) nauki: czym różni się żarliwa wiara w darwinowski ewolucjonizm od żarliwej wiary w Boga-stwórcę? Zastąpcie sobie w wyobraźni każde odwołanie do cudowności ewolucji odwołaniem do boskiej cudownej kreacji, a wyjdzie wam to samo. Jak dla mnie wyjaśnienie naszej miłości do dzieci ewolucją nie jest ani trochę bardziej naukowe, niż uznanie tego „cudu” za dzieło Boga. Wiara w ewolucję, czyli w przypadkowe powstanie jakiegokolwiek dzieła natury to tylko wiara; w czym miałaby być lepsza od wiary w Boga, który to wszystko stworzył?

Dziś w TokFm panowie redaktorzy omawiali książkę antropolożki Helen Fisher „Dlaczego on? Dlaczego ona?” przedstawiającą wyniki badań autorki nad mechanizmami doboru w związkach. Oczywiście redaktor działu naukowego musiał wyjechać ze (swoimi ulubionymi) wyjaśnieniami ewolucyjnymi: że ludzie nie mają wpływu na to, jacy są i jakich dokonują wyborów, w tym partnerskich, ponieważ to geny, a więc urodzenie się w tej, a nie innej rodzinie sprawia, że mamy więcej lub mniej jakiegoś neuroprzekaźnika i to nas determinuje na całe życie.

A ja w tym momencie zadam wredne pytanie: skąd w takim razie ta cała dzika nienawiść naukowców do astrologii, która według nich (zupełnie zresztą bezpodstawnie) oskarżana jest o lansowanie gwiezdnego determinizmu? W czym determinizm gwiezdny miałby być gorszy od determinizmu genetycznego? Dlaczego jest zgoda na uznanie człowieka za bezrozumnego niewolnika genów i neuroprzekaźników, a nie ma zgody na uznanie go za niewolnika wpływów Kosmosu? Przecież wszyscy jesteśmy dziećmi Wszechświata, cóż więc byłoby dziwnego w tym, gdybyśmy podlegali jego wpływom? I czy w ogóle godzi się wierzyć w to, że ludzka istota może być niewolnikiem chemii, kosmosu czy czegokolwiek innego (pomijając oczywiście problem uzależnień)?

W rzeczywistości nie ma żadnej sprzeczności między nauką o genach i astrologią: z horoskopu da się odczytać genetyczne predyspozycje danej osoby znacznie łatwiej, niż z genów, których tajemnice wcale do końca nie zostały odczytane. Genetyk, gdyby pokazać mu mapę genów danej osoby niewiele będzie umiał powiedzieć o jej charakterze, skłonnościach i prawdopodobnych kolejach losu, w przeciwieństwie do astrologa, który odczyta te cechy bez problemu. Z ezoterycznego punktu widzenia geny są rezultatem karmy: rodzimy się w tej, a nie innej rodzinie nie przez przypadek, lecz dlatego, że to właśnie ta rodzina dostarcza nam odpowiednich warunków do pracy nad sobą. I to właśnie za sprawą karmy otrzymujemy takie, a nie inne geny. I tę karmę (oczywiście w przybliżeniu) możemy odczytać z horoskopu.

Ale oczywiście to jest „nienaukowe”, a więc bzdura, w którą wierzyć nie wolno. Za to wolno wierzyć w bajki Darwina i jego przekonanie, że kochamy dzieci tylko dlatego, że ewolucja to sprawiła.

PS. Jeśli jesteś fanatycznym darwinistą przeczytaj koniecznie tekst Richard Dawkins jest kreacjonistą.

Opublikowany w Astrologia, Astrologia a nauka, Karma | Otagowane: , , , | Komentarzy: 42 »

Jeszcze kilka słów o chorobach, uzdrawianiu, zdejmowaniu blokad karmicznych i podobnych sprawach

Posted by astromaria w dniu 20/04/2009

Powracam do tego, ponieważ w komentarzach po raz kolejny pojawił się temat skuteczności uzdrawiania i „naprawiania karmy” przez różnych terapeutów oraz pytanie, „kto może mi pomóc”.

Jedni twierdzą, że można ingerować w karmę i naprawiać blokady, a co za tym idzie zmieniać charakter oraz los człowieka, a inni temu zaprzeczają i uważają to za mrzonki.

Różnice w poglądach biorą się z różnego zaawansowania w rozwoju tych, którzy uzdrawiają i tych, którzy są uzdrawiani.

Gdy o karmę i duchowe uzdrawianie spytać ortodoksa religijnego ten na pewno odpowie, że wszystko to grzech, mimo że Jezus twierdził coś zupełnie innego (…A takie znaki będą towarzyszyły tym, którzy uwierzyli: w imieniu moim demony wyganiać będą, nowymi językami mówić będą, węże brać będą, a choćby coś trującego wypili nie zaszkodzi im. Na chorych ręce kłaść będą, a ci wyzdrowieją – Mk 16:15-20). Racjonalista z kolei oburzy się, chociaż tak szanowane przez niego statystyki zgonów wskazują na coś zupełnie innego, że uzdrawianie jest niezgodnym z nauką przesądem, bo liczy się tylko medycyna alopatyczna i nic poza tym. Ci, którzy osiągnęli wyższe stopnie świadomości też nie do końca są oświeceni, więc mają różne wyobrażenia na ten temat. Na przykład można usłyszeć, że karma jest rodzajem kary, więc trzeba pokornie pokutować za swe czyny. Ktoś inny z kolei może być przekonany, że nie ma żadnych przeciwwskazań do tego, żeby uzdrawiać wszystkie choroby i zdejmować karmiczne blokady.

Ja powiem tak: „Po owocach ich poznacie”. To naprawdę genialne i proste zdanie Mistrza Jezusa jest najlepszym kryterium oceny skuteczności działań terapeutów.

Jeżeli terapeuta jest skuteczny w trwałym przywracaniu ludziom zdrowia i rozumu, a jego działania nie niosą ze sobą niepożądanych skutków ubocznych w postaci zaburzeń psychicznych, to znaczy, że faktycznie wie co robi. Jednak, żeby nabrać pewności co do skuteczności jego poczynań potrzeba nieraz lat wnikliwych obserwacji, a kto ma na to czas i ochotę, zwłaszcza gdy sam pilnie potrzebuje pomocy? Wśród uzdrowicieli jest wielu takich, którym się tylko wydaje, że wiedzą i że potrafią. Jeśli poprawa jest krótkotrwała i potem stan człowieka powraca do punktu wyjścia, to widocznie zadziałała tylko chwilowa sugestia, że „będzie dobrze”. A więc terapeuta miał wielkie mniemanie o sobie, ale niewiele umiał. Niestety, bywa też znacznie gorzej, o czym za chwilę.

Jeśli o mnie chodzi, to radziłabym pewną ostrożność w poddawaniu się takim praktykom. Wprawdzie to, co piszą o tych sprawach ortodoksi religijni najczęściej jest mocno przesadzone i podlane sosem zabobonnego lęku, ale pamiętajmy, że nie ma dymu bez ognia.

Nieodpowiedzialni, ale za to obdarzeni wielkim Ego ludzie robią różne, delikatnie mówiąc nierozsądne rzeczy. W swoim życiu widziałam różne, dziwne przypadki. Np. człowiek, który zaliczył zaledwie kurs początkowy bioterapii rzucił się nagle na jedną z moich koleżanek twierdząc, że jej czakra serca nie jest wystarczająco otwarta i nie czekając na przyzwolenie zaczął przy niej majstrować. Dziewczyna nawet nie miała czasu zastanowić się, czy chce tej „pomocy”, a tym bardziej zaprotestować. Zabawa skończyła się poważną arytmią serca i fatalnym samopoczuciem, a pacjentka była naprawdę w strachu, że zaraz umrze. Widziałam też przypadek, kiedy intensywne ćwiczenia zaawansowanej jogi doprowadziły do schizofrenii i przypadek, w którym uderzenie energii kundalini do głowy nieprzygotowanego adepta zakończyło się utratą przytomności, po której długo miał poważne problemy ze zdrowiem i psychiką. To nie są żarty, więc radzę unikać kontaktów z osobami, które nie mają odpowiednich dyplomów, uprawniających do praktykowania bioenergoterapii.

Rozwoju człowieka nie da się tak łatwo przyspieszyć. Najbezpieczniej dochodzić do tego powoli, upadając i ponosząc się, ponieważ w ten sposób nie zaburza się naturalnego procesu rozwoju. Medytacja (o ile wiem) jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale z jogą i innymi podobnymi praktykami różnie bywa.

Doczekaliśmy takich czasów, że dziś każdy ma dostęp do wiedzy, która do niedawna była uważana za „tajemną”, a w rzeczywistości była zastrzeżona tylko dla odpowiedzialnych, szlachetnych i zaawansowanych w rozwoju adeptów, starannie wyselekcjonowanych przez swoich mistrzów. Skutkiem tego każdy kombinuje, jakby tu wspiąć się na wyżyny rzekomej duchowości, oczywiście na skróty i bez bólu. Taka wiedza w rękach osoby nieprzygotowanej zamienia ją w szalonego ucznia czarnoksiężnika. Niewielu jest świadomych duchowo, za to wielu, za podszeptem rozdętego Ego, pragnie mocy sidhi oraz wywierania nadprzyrodzonego wpływu na innych. To właśnie ci ludzie biorą się za magię, której nie potrafią odróżnić od pospolitego czarostwa. Uzdrawiają bez przyzwolenia, rzucają klątwy i zaklęcia, manipulują innymi w sobie tylko znanym celu, a potem się dziwią, że sami stają się ofiarami zjawisk, które ich przerastają. Ci wszyscy skruszeni i nawróceni byli okultyści, wypisujący przerażające rzeczy na forach kościelnych są najlepszym dowodem na to, że piszę prawdę. Oni nie kłamią. Oni naprawdę wpadli w potworne tarapaty. Nie ma co nad nimi płakać, bo dostali dokładnie to, na co zasłużyli i muszą teraz odpokutować do czasu, aż dorosną i zrozumieją o co tu chodzi. Prawa duchowe są doskonałe i działają niezawodnie.

Zdejmowanie z innych blokad karmicznych może się wydawać świetną sprawą, ale pod warunkiem, że terapeuta spytał najpierw Przewodników Duchowych (swoich i pacjenta) o pozwolenie. I oczywiście, jeśli ma kontakt z rzeczywistymi Przewodnikami Duchowymi, a nie z demonicznymi istotami, które się za nich podają. W przeciwnym wypadku takie uzdrawianie może się źle skończyć.

Człowiek musi dokładnie opanować wszystkie lekcje na duchowej ścieżce. Jeden „zalicza” je szybciej, a inny wolniej, ale nie da się iść na skróty, bo to się potem zemści. Chodzi o to, że człowiek musi zrozumieć pewne podstawowe prawdy. Nie można dostać się na studia zaraz po skończeniu podstawówki. Podobnie kamień nie można osiągnąć oświecenia.

Pamiętajmy też, że przechodzenie na kolejny, wyższy stopień rozwoju zawsze wiąże się z poważnym kryzysem psychicznym. Żeby móc się rozwijać musimy najpierw zanegować i rozmontować wszystkie swoje wcześniejsze sztywne przekonania, które chroniły nas przed lękami i niepewnością. Takie burzenie murów sprawia, że nagle czujemy się zawieszeni w próżni, niczego niepewni, zagubieni i przerażeni. Zanim zbudujemy swój system wartości na nowo czeka nas okres niepewności, zawieruchy i nierzadko silnych lęków.

To wszystko wydaje się przerażające, ale nie ma obawy – na tej ścieżce nie istnieją błędy, upadki ani klęski. Nikt nie zginie ani nie poniesie ostatecznej klęski, nawet jeśli upadnie, zbłądzi lub nawet umrze. Prędzej czy później każdy dojdzie do celu, bo takie są reguły tej gry. Jak pisałam wcześniej: życie jest grą komputerową. Przegrałeś, popłakałeś się, poczułeś się pokonany, ale jak ochłoniesz powrócisz do niej po raz kolejny, żeby grać i będziesz to robić tak długo, a w końcu przejdziesz na wyższy poziom, a potem na kolejny i następny, aż do osiągnięcia mistrzostwa.

Czy warto liczyć na pomoc innych? Na początku pewnie tak, ale w miarę jak stajesz się mistrzem zaczynasz radzić sobie coraz lepiej sam, bez niczyjej pomocy.

A jeśli nerwowość, a zwłaszcza dolegliwości fizyczne bardzo ci przeszkadzają, tak bardzo, że aż nie możesz grać, wtedy pomyśl o duchowym uzdrawianiu.

Ale tu uwaga: duchowe uzdrawianie nie pomoże na żadną chorobę, jeśli nie zmieni się najpierw twoja mentalność. Zmiany duchowe są najważniejsze. Bez tego nie ma postępu. Uzdrowiciele tak często zawodzą, a metoda Bruno Gröninga okazuje się nieskuteczna w wielu przypadkach właśnie dlatego, że chorzy nie rozumieją tej podstawowej zasady i oczekują cudu w postaci natychmiastowego uzdrowienia. Nie można z nikogo zdjąć karmicznej blokady, dopóki ten ktoś nie zmieni swojej mentalności. Jeśli poddajesz się uzdrawianiu i nie widzisz żadnego postępu, poproś jasno i wyraźnie o pomoc w zdjęciu blokad umysłowych i zmianę świadomości i zaczekaj cierpliwie. Może potrzebujesz trochę więcej czasu. Nie obawiaj się, otrzymasz pomoc, ale bądź cierpliwy i nie zniechęcaj się. I nie obawiaj się – na pewno nie umrzesz, nawet jeśli chwilowo poczujesz się gorzej.

Opublikowany w Bruno Gröning, Choroby „nieuleczalne”, Duchowe uzdrawianie, Karma, Klątwy, Reinkarnacja, Zdrowie | Otagowane: , , | Komentarzy: 56 »

Wstęp do Map Świadomości

Posted by astromaria w dniu 10/02/2009

Zgodnie z obietnicą zaczynam opisywać Mapy Świadomości. Na razie jest Wstęp, I poziom też jest już prawie gotowy, muszę tylko zintegrować go z funkcjami czakr.

Gdzie szukać?

Na górnej belce, w tzw. “Stronach”.

Opublikowany w Karma, Psychologia, Reinkarnacja | Otagowane: | Zostaw Komentarz »

Derren Brown, ateiści i NLP – podsumowanie

Posted by astromaria w dniu 06/02/2009

Jak sam Derren Brown przyznaje w wygłaszanej przed każdym swoim występem formułce, jego sztuczki są mieszanką magii, sugestii, psychologii i OSZUSTWA. Nie twierdzę, że wszystkie są oszustwem, ale wierzę mu na słowo, że przynajmniej niektóre.

Derren nie lubi New Age. Dlaczego? Nie powiedział. Czyżby jakiś newageowiec zrobił mu jakąś krzywdę i teraz się za to na nich odgrywa? Nie, nic z tego. To wrogość czysto ideologiczna.

Co Derren sądzi o New Age? A to, że WSZYSCY newageowcy wierzą w bzdury i NIGDY NICZEGO nie sprawdzają (patrz: film Messiah z lalką voodoo i panienką leczącą kryształami). Skąd taki wniosek? Nie mam pojęcia, ale śmiem twierdzić, że choćby pękł nie byłby w stanie poznać poglądów WSZYSTKICH newageowców świata ani ustalić tego, co zweryfikowali osobiście i naukowo, a czego nie.

Jakie wnioski z popisów Derrena wyciągają ateiści, uważający siebie za mistrzów logiki i za jedynych posiadaczy oświeconego rozumu?

Że WSZYSTKIE wróżki, jasnowidze, media, uzdrowiciele, astrolodzy itp. to New Age i że zostali tym sposobem zdemaskowani jako szarlatani i hochsztaplerzy.

A ja w dalszym ciągu nie wiem, jak to się mogło stać, ponieważ w programie nie występują ŻADNI inni hochsztaplerzy poza samym Derrenem Brownem. Jeśli więc kogoś zdemaskował, to wyłącznie siebie.

I tu dochodzimy do NLP i stosowanych tam psychomanipulacji – przypomnijcie sobie, jak w rozmowie z profesorem pograł dziennikarz – rzucił zupełnie bezpodstawną i wyciągniętą jak królik ze sztukmistrzowskiego kapelusza insynuację, że za poglądami profesora kryje się antysemityzm. A z antysemitą przecież się w ogóle nie rozmawia…

Analogicznie: skoro wszystkie wróżby i jasnowidzenie to New Age – jest oczywiste, że każdy jasnowidz to sekciarz i oszust.

Czyli, jak w każdej psychomanipulacji, mamy tu prawdziwą komedię pomyłek (a raczej sprytnych psychologicznych zmyłek), mącących w głowach niewytrenowanych w samodzielnym i krytycznym myśleniu.

Jak to mówi prosty lud: „czy on ukradł, czy jego okradziono, nieważne, ale tak czy inaczej był zamieszany w kradzież”. Mówiąc inaczej – chłop zawinił, a Cygana powieszono. Albo może tak: Derren oszukał, a przedstawicieli New Age za to odsądzono od czci i wiary.

Reinkarnacyjno-karmiczna refleksja dopisana jakiś czas później: w ziemskiej szkole życia dusza przechodzi przez siedem fundamentalnych stopni rozwoju. Pierwszym jest etap zupełnego uśpienia duchowego, kiedy dusza jest jeszcze częściowo zwierzęca.  Tacy ludzie żyją w dżungli, jako członkowie pierwotnych plemion, prowadzonych przez szamanów (jako zwierzęta żyli w stadzie i posiadali duszę zbiorową). Na drugim zaczyna naukę życia społecznego, a jej główną motywacją jest lęk. Mamy tu do czynienia z wszelkimi fundamentalizmami, głównie religijnymi i społecznymi. Na trzecim etapie zaczyna się powolne budzenie, ale ponieważ świadomość jest jeszcze bardzo silnie zmącona, zachodzi tu najczęściej porzucanie fundamentalizmu religijnego na rzecz zatwardziałego ateizmu. To wyjaśnia, dlaczego większość ateistów to tak okrutni i bezwzględni wrogowie obcych im idei. We wcześniejszych stadiach ludzie ci “pracowali” jako religijni inkwizytorzy, bezwzględnie tępiący wszelką herezję i nie widzący niczego złego w torturach czy mordach. Gdy odrzucają religię, ich krwawa natura wciąż silnie dochodzi do głosu. Teraz już nie mają przyzwolenia na mordowanie czy tortury, ale w dalszym ciągu nie są w stanie zaakceptować żadnych idei, niezgodnych z wyznawanym przez nich, nowym, materialistycznym światopoglądem. Nie mogą torturować, ale mogą prześladować. Jeśli nie da się ogniem i mieczem, to przynajmniej słowem i prawem karnym, kategorycznie zakazującym działalności każdemu, kto “nie z nami”. A kto jest “nie z nimi”? Oczywiście, “szarlatani i hochsztaplerzy” spod znaku astrologii, tarota, homeopatii, zielarstwa, kręgarstwa i innej przeklętej “antynauki”. Na razie na tym zakończę swój wykład, może kiedyś rozwinę ten temat.

PS. Po raz kolejny i do znudzenia powtarzam: nie mam żadnych związków z New Age, to nie moja branża i nie jest moją intencją rozstrzyganie jaka jest prawda na temat tego ruchu. Ja tylko ujawniam i pokazuję psychomanipulacje tzw. racjonalistów i ateistów. [Astrologia jest o całe tysiąclecia starsza zarówno od religii, jak i od nauki, więc z całą pewnością jako taka nie jest „New”, nawet jeśli jest włączona do praktyk tego nurtu].

PS. 2: Bez względu na to, jaki jest procent oszustwa w sztuczkach Derrena, lubię je i będę je dalej oglądać, bo się przy nich dobrze bawię. Dobra zabawa to jest właśnie to, co cenię sobie w programach rozrywkowych. I nie mam zamiaru dorabiać do czystej rozrywki jakiejkolwiek ideologii.

Opublikowany w Karma, Matrix, Owce i wilki, Psychologia, Psychomanipulacja, Racjonalizm?, Samodzielne myślenie, Sceptycyzm, Wiara czy wiedza? | Otagowane: , , | Komentarzy: 16 »

Reinkarnacja

Posted by astromaria w dniu 04/06/2008

Nie jest bardziej zaskakujące narodzić się dwa razy, niż raz – Wolter

…doktryna reinkarnacji nie jest ani absurdalna, ani bezużyteczna – Wolter

Zadaniem tego tekstu nie jest udowodnienie czegokolwiek ani przekonanie kogokolwiek, żeby uwierzył w reinkarnację. Pod wpływem pewnego komentarza w blogu astrologicznym odczułam nagłą potrzebę podzielenia się swoimi osobistymi refleksjami i przemyśleniami związanymi z tym tematem. I to wszystko.

Sceptycy z uporem utrzymują, że reinkarnacji udowodnić się nie da, ale jak zwykle mijają się z prawdą. Jest bardzo wiele naprawdę znakomicie udokumentowanych przypadków potwierdzających to zjawisko. Zdaję sobie sprawę z tego, że to „wiele” to i tak kropla w morzu, gdy wziąć pod uwagę całość ludzkiej populacji. Wydaje się jednak raczej nieprawdopodobne, żeby reinkarnacji mogli podlegać tylko niektórzy, wybrani ludzie, a cała reszta nie. Tak więc, skoro solidnie udokumentowano niektóre przypadki, możemy założyć, że potwierdzają one regułę.

Religie, w których doktryna reinkarnacji jest uważana za rzecz naturalną nauczają, że ludzie nie pamiętają swoich poprzednich wcieleń dlatego, że ta pamięć jest im niepotrzebna, a nawet może być przeszkodą. Dlatego mówi się, że przed ponownym zejściem na plan ziemski dusza pije wodę z rzeki zapomnienia.

Religie te uczą również, że im starsza i bardziej świadoma jest dusza, tym lepiej pamięta swoje wcześniejsze wcielenia. Znam wiele osób, które są przekonane, że te wspomnienia są tuż pod powierzchnią ich świadomości. Sama wiele razy doświadczyłam podobnego uczucia.

Teraz jednak opowiem o swoich osobistych doświadczeniach trochę innego rodzaju.

Od dzieciństwa cierpiałam na straszny lęk wysokości. Co gorsze, każdej nocy nękały mnie koszmarne sny, związane ze spadaniem. Zawsze zaraz po zaśnięciu śniło mi się, że spadam z wysokości, lecę z dzikim impetem wprost na głowę i mimo rozpaczliwych prób nie udaje mi się niczego uchwycić. Zanim dosięgłam ziemi budziłam się nagle, siadając na łóżku, cała zlana lodowatym potem. Kiedy jako nastolatka opowiedziałam o tym mojej matce, ta spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem i powiedziała, że już jako noworodek budziłam się zaraz po zaśnięciu, wymachując histerycznie rękami i wrzeszczałam wyraźnie czymś przerażona. Jedynym sposobem zapobiegania tym atakom było zawinięcie mnie bardzo mocno, „na baleron”, w kocyk.

Mój lęk wysokości objawiał się tym, że nie byłam w stanie wejść nie tylko na drabinę, ale nawet stanąć na krześle, a próby wzięcia mnie „na barana” przez tatę kończyły się atakiem paniki. O huśtawce, karuzeli czy nie daj Boże lataniu samolotem nawet mowy być nie mogło!

Inne moje sny dotyczyły wojny. Sceneria była raczej historyczna, na oko jakiś XIX wiek, konie i długie strzelby. Wiele razy śniły mi się strzelaniny w polu, gdy usiłowałam się ukryć za jakąś nędzną kępką trawy lub w rozpadającej się, drewnianej chacie. Innym razem skradałam się wraz z oddziałem w jakimś miejscu, które niedawno musiało być miasteczkiem, jednak pozostały po nim tylko fundamenty i resztki ścian domów.

Jako dziecko urządzałam parady wojskowe i pokazy musztry, co moją czcigodną babcię doprowadzało niemal do omdlenia ze zgrozy. Nie mogła pojąć, jak to możliwe, żeby taka mała, subtelna blondyneczka zachowywała się jak jakiś ordynarny wojak. Było to dla niej bulwersujące i niesmaczne.

No i moja szalona miłość do koni… Po przyjeździe na wakacje zawsze najpierw biegłam do stajni, zawrzeć znajomość z jej mieszkańcami. Jeździłam konno na oklep, bez siodła i sprawiało mi to dziką radość.

Kiedy byłam już dorosła, z czystej ciekawości, wybraliśmy się z mężem na jakąś zwariowaną, ezoteryczną imprezę. Poznaliśmy tam niezwykłego litewskiego jasnowidza, ale kolejka do niego była tak długa, że nie zdążył nas przyjąć przed końcem zabawy. Wzięliśmy więc jedną z leżących na stoiku wizytówek i postanowiliśmy odwiedzić go przy innej okazji.

Umówiliśmy się telefonicznie na spotkanie w jego „gabinecie”, czyli wynajętym na nadwiślańskiej przystani pokoiku. Ledwie stanęłam w drzwiach (a tremę miałam okropną!) spojrzał na mnie i wykrzyknął: „ależ ty masz lęk wysokości!” Wprost mnie zatkało! Skąd mógł o tym wiedzieć? Przecież nigdy z nim nie rozmawiałam! Z wrażenia prawie usiadłam na podłodze… Zaprosił mnie do zajęcia miejsca naprzeciwko siebie, wziął moje ręce w swoje dłonie, przyglądał im się przez chwilę i zaczął opowiadać o mnie i o mojej najbliższej rodzinie rzeczy, które wprawiły mnie w stan osłupienia. A potem powiedział: „nie wiem, czy wierzysz w reinkarnację, ale jeśli chcesz, opowiem ci, kim byłaś w poprzednim życiu”. Jasne, że chciałam! Popatrzył na mnie i rzekł: „byłaś mężczyzną, żołnierzem i służyłaś w konnej armii. Nie chciałaś zabijać, ale musiałaś. Masz na sumieniu jedno życie i dlatego teraz jest ci tak ciężko”. Znów mnie zatkało ze zdumienia… Spytałam: „Skoro byłam żołnierzem i walczyłam na wojnie, to chyba powinnam być rozgrzeszona, jeśli kogoś zabiłam? Czyż nie po to są wojny, żeby zabijać wrogów?” A on na to: „Nie, zabijać nie wolno. Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla przelewu krwi. I tak byłaś mądra, że zabiłaś tylko jednego, bo tam w poczekalni siedzi facet, który ma na sumieniu osiem dusz i jego życie jest naprawdę tragiczne”.

A potem dodał: „A z tym twoim lękiem wysokości to jest tak, że zabiłaś się spadając z dachu”.

No i jak tu nie wierzyć jasnowidzowi?

Później, kiedy zdecydowałam się na studia astrologiczne, jeden z wykładowców tłumaczył nam, jak należy interpretować 12 dom horoskopu. Powiedział, że między innymi można z niego odczytać prawdopodobną przyczynę śmierci w poprzednim wcieleniu. Jako przykład użył przypadku, gdy na wierzchołku tego domu znajduje się znak Panny: może to być śmierć spowodowana przez nadmierną pracowitość, perfekcjonizm lub oszczędność. Wyobraźmy sobie sytuację, że zamiast wezwać dekarzy facet sam włazi na dach, żeby go naprawić i na skutek nieszczęśliwego wypadku z niego spada.

Czy muszę dodawać, że mam Pannę w 12 domu?

I jeszcze jedna, interesująca sprawa: w szkole, na przysposobieniu obronnym jedną z wymaganych umiejętności było strzelanie z karabinku. Kiedy wróciłam do szkoły po tygodniowej chorobie z przerażeniem dowiedziałam się, że tego właśnie dnia klasa zdaje egzamin ze strzelania. Po prostu klapa… Poleciałam do pana majora, żeby się wykręcić, ale on nawet słuchać nie chciał. Kazał mi się położyć na jakimś worku z piaskiem, dał mi broń do ręki, pokazał jak mierzyć i kazał po prostu strzelać. Cóż miałam robić? Wymierzyłam, oddałam 5 wymaganych strzałów, po czym zrezygnowana wstałam i smętnie usiadłam w kącie, święcie przekonana, że dostanę pałę. Jakież było moje zdumienie, gdy pan major spojrzał na tarczę i ze zdumieniem stwierdził, że zdobyłam tylko pół punktu mniej niż wynosi maksimum. Byłam najlepsza w klasie! I to wszystko bez żadnej próby!

Opublikowany w Cała reszta, Karma, Reinkarnacja, Religia | Otagowane: , | Komentarzy: 4 »

Karma (co oznacza słowo „karma” w astrologii?)

Posted by astromaria w dniu 02/06/2008

„Karma” to prawo przyczyny i skutku. Każda nasza myśl i każdy czyn niosą jakieś konsekwencje, zarówno w obecnym, jak i w przyszłym życiu. Jezus wyraził to słowami: „Co posiejesz, to żąć będziesz”.

Niektóre nasze czyny przynoszą natychmiastowe konsekwencje, na inne trzeba trochę poczekać, a jeszcze inne wydają się przemijać „bezkarnie”. Ale to tylko pozory, bo nic nie dzieje się bez powodu i żaden czyn nie jest wolny od jakichś skutków.

Możesz, drogi racjonalisto / katoliku nie wierzyć w karmę i reinkarnację, bo przyznaję – niezbitych dowodów naukowych brak, ale jak dla mnie jest to bardzo logiczna doktryna. Tak czy inaczej, radzę brać ją pod uwagę, tak na wszelki wypadek, choćby po to, żeby niepotrzebnie nie obciążyć swojego „konta karmicznego”.

Przy interpretacji horoskopu karma nie ma znaczenia. Zakładamy wprawdzie czysto teoretycznie, że wszystko co widać w horoskopie ma podłoże karmiczne, ale w praktyce nic z tego wynika.

Horoskop jest po prostu zapisem lekcji, które trzeba przerobić i nie ma znaczenia, dlaczego te lekcje są takie, a nie inne. Po prostu, są takie jakie są i trzeba się nimi zająć z należytą uwagą, nie wnikając w przyczyny. Znajomość przyczyn w żaden sposób nie wpływa na to, w jaki sposób manifestują się problemy ani na to, jak należy je rozwiązać.

Opublikowany w Astrologia humanistyczna, Cała reszta, Karma, Reinkarnacja | Otagowane: , | Komentarzy: 4 »

Geny czy gwiazdy decydują o wyglądzie i cechach człowieka?

Posted by astromaria w dniu 01/05/2008

Geny podobnie jak horoskop nie są “przyczyną” wyglądu, stanu zdrowia, charakteru ani temperamentu człowieka.

Geny są jedynie zapisem wzorca energetycznego, będącego z kolei skutkiem wzorca karmicznego. Są one “instrukcją budowy organizmu biologicznego” według tej karmiczno-energetycznej matrycy.

Zarówno horoskop, jak i genetyka przybierają teoretyczny kształt na długo przed poczęciem (wcieleniem). Wszystkie nasze atuty oraz wszystkie słabości zostają zaplanowane zanim zdecydujemy się przyjąć ciało fizyczne. Przed narodzinami dusza sama decyduje się na lekcje, które ma przerobić, godzi się również na ewentualne ułomności fizyczne lub psychiczne, wiedząc, z jakim cierpieniem się one wiążą. Dopiero po podjęciu tych zobowiązań dusza może się wcielić.

Tak “zaprojektowany” i wyposażony w odpowiedni do karmy zestaw genów człowiek rodzi się w dniu, w którym “jakość czasu” jest najwłaściwsza dla realizacji jego karmicznych zobowiązań, czyli wtedy, gdy warunki panujące na ziemi będą sprzyjać jego rozwojowi i nauce.

Jego zadania karmiczne staną się czytelne dla astrologa dopiero w dniu narodzin, a dlaczego dowiesz się czytając tekst Moment na który obliczamy horoskop.

Opublikowany w Cała reszta, Globalne ogłupianie klimatyczne, Karma, Matrix, Racjonalizm?, Reinkarnacja | Otagowane: , , | Zostaw Komentarz »