Dedykuję wszystkim, którzy przekonują, że potrzebujemy rządu światowego (do kontaktów z... kosmitami).
Bruno Gröning:
Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
Tao:
Uczeni nie są mądrzy, mądrzy nie są uczeni.
Heraklit z Efezu
Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.
Marshall McLuhan, medialny ‘guru’:
Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej
dr Sidney MacDonald Baker:
Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą.
Michael Ellner:
Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
Demokracja?
Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad [Benjamin Franklin]
Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami. [Arystoteles]
Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest. [Benjamin Disraeli]
Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania [Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii]
Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy. [Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla]
Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]
Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]
Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, zrujnuje i doprowadzi do upadku każdy naród. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. [William Lyon Mackenzie King, premier Kanady]
W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii - nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego - jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo - wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami. [John Swinton, były szef Personalny New York Times, ok. 1880 r.]
Jesteśmy wdzięczni wydawcom “Washington Post”, “New York Times”, “Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy… [David Rockefeller]
Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]
Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]
Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników. [James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii]
Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją [Zbigniew Brzeziński w książce "Between Two Ages" 19970 r.]
Robert Anton Wilson:
(...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.
Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
------
...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.
Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.
Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
------
Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]
Wywiad z Iluminatem:
To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy. [Jan van Helsing "Ręce precz od tej książki"]
Wikipedia:
Eugenika – pojęcie (...), które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt (w tym ludzi).
Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było
[Tekst napisany w obozie koncentracyjnym Dachau]
Fred Hoyle:
Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?
Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.
Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.
Astromaria:
Od czasu, kiedy cyrkowy magik, James Randi zaczął arbitralnie decydować o tym, który uczony ma prawo publikować swoje prace w prasie naukowej, a ateista Richard Dawkins głosić kazania w kościołach, gdzie obwieszcza całemu światu, że Bóg nie istnieje, świat zupełnie stanął na głowie.
Salvador Dali:
Jedyna różnica miedzy mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem
Tomasz Lis:
Kto ma mikrofon, ten ma władzę (podobno to tylko żart) ;-)
Kasjopeanie:
Wiara, że jedno źródło zawiera całą wiedzę, jest sprzeczna z rzeczywistością. Jeśli zakładało się, że zjedzenie owocu z drzewa wiedzy dostarczy całej wiedzy, wtedy jest się zwiedzionym, ponieważ żadne konkretne źródło nie może dostarczyć całej wiedzy. Jeśli więc ktoś uwierzy w taki podstęp, sam złapie się w pułapkę w obrębie danych parametrów. I na wieczność rasa ludzka będzie zatruta przez podobny problem, który objawia się na kilka sposobów: zawsze szuka się prawdy na jednej drodze czy tez poprzez religię, zamiast szukać jej na miriadach różnych dróg; także wiara w proste odpowiedzi na bardzo skomplikowane kwestie i pytania.
Richard Dawkins został kreacjonastą?
...cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie. Zobacz to na własne oczy!
--------------
Im bardziej nieprawdopodobne statystycznie zdarzenie, tym mniej wiarygodne jest, że zaistniało przypadkiem. Oczywistą alternatywą dla zachodzących zmian jest Inteligentny Projektant. [w pracy "The Necessity of Darwinism", New Scientist,
15 Kwiecień 1982, str. 130].
Niccolo Machiavelli
Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.
“Prof” Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów:
Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna… śmierć, jak śmierć… A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym [w „Kropka nad i”, TVN 24 09.02.2011]
Albert Einstein:
Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.
C. S. Lewis:
Nie masz duszy. Jesteś duszą. Masz ciało.
Bill Cosby:
Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.
Spisek, nie teoria
We wtorek, niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung poinformował, że Karch [szef laboratorium szpitala uniwersyteckiego w Münster, przyp.tłumaczącej] odkrył, że bakteria O104: H4 odpowiedzialna za obecny wybuch epidemii jest tzw chimerą, która zawiera materiał genetyczny z różnych bakterii E. coli. Zawiera ona także sekwencje DNA bakterii dżumy, co czyni ją szczególnie chorobotwórczą. Spiegel OnLine
Życie przerosło kabaret
W elektrowni jądrowej energię pochodzącą z rozpadu silnie radioaktywnego materiału używa się do ZAGOTOWANIA WODY.
Mefisto („Faust” J. W. von Goethe):
Jestem tej siły cząstką drobną, / co zawsze złego chce / i zawsze sprawia dobro
Gautama Budda:
Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym. (Kalama Sutra)
John Lennon:
Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.
Osho (Rajneesh):
Dobrze jest mieć ego, ponieważ inaczej nie będziesz miał w życiu kręgosłupa. Każdy cię zmiażdży. Jeśli nie będziesz miał w życiu ego, pozostaniesz nieistnieniem, będziesz wykorzystywany, gnębiony, torturowany. Każdy człowiek, każdy Adolf Hitler stanie się twoim pasterzem, a ty będziesz owcą.
“Szczepienia są chemiczną lobotomią” – Bertrand Russel
Bestie końca czasów Plik pdf Bestie końca czasów Scribd Szczepionki które uczynią Cię posłusznym
----------------------
„Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent”. [Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].
----------------------
O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci. (...) koszt produkcji jednej szczepionki - ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. ]
Gdyby stosować zasady farmakopei, to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. [dr Jerzy Jaśkowski]
----------------------
Raport CDC stwierdza, iż wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej.
William S. Borroughs:
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
George. H. W. Bush:
W tych kłopotliwych czasach naszym piątym celem jest Nowy Porządek Świata, który może zapoczątkować nową erę
Joseph Stiglitz:
Ekonomika każdego państwa jest analizowana oddzielnie, po czym Bank wręcza każdemu ministrowi ten sam czteroetapowy program.
Pierwszy etap to prywatyzacja, którą bardziej dokładnie należałoby raczej nazywać etapem „przekupstwa”. Zamiast korzystnie sprzedawać państwowe przedsiębiorstwa przywódcy danego narodu beztrosko wyprzedają, stosując się do żądań Banku Światowego, swoje przedsiębiorstwa dostarczające wodę i elektryczność. Gdybyście tylko mogli zobaczyć, jak szeroko otwierają się im oczy na widok dziesięcioprocentowej prowizji wpłacanej na ich konta w bankach szwajcarskich w zamian za spuszczenie o kilka miliardów z ceny sprzedaży państwowych dóbr.
Rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym, przynajmniej w przypadku największego „przekupstwa” wszechczasów, rosyjskiej wyprzedaży w roku 1995. „Ministerstwo Skarbu USA uważało, że jest to wspaniale zorganizowane, jako że chcieliśmy, aby Jelcyn został powtórnie wybrany na prezydenta. Mało nas obchodziło, że to skorumpowane wybory. Chcieliśmy, aby pieniądze trafiły do Jelcyna” poprzez wspieranie jego kampanii.
-----------
Stiglitz nie jest terrorystą spod znaku teorii spiskowych. Człowiek ten tkwił wewnątrz tej gry, był członkiem gabinetu Billa Clintona w charakterze przewodniczącego zespołu jego doradców ekonomicznych.
Anton Pawłowicz Czechow:
Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
Lew Tołstoj:
Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
Ali Ibn Abi Talib:
Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
Victor Lebow:
Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
Henry Kissinger:
Żołnierze są głupimi, tępymi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej
Ryszard Legutko:
Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
AIDS
"Dlaczego Magic Johnson nie ma AIDS?" Takie pytanie zadał Maciej Trojanowski w listopadzie 2000 roku doktorowi Jamesowi DeMeo. Odpowiedź brzmiała: "Bo przestał się leczyć".
dr Will Keepin, fizyk:
Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.
Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.
Alfred Korzybski:
Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
prof. Maria Dorota Majewska:
Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
Thorwald Dethlefsen:
Światło istnieje, ciemność zaś – nie.
Dlatego często wzmiankowana walka między siłami światła a siłami ciemności nie jest żadną prawdziwą walką, bo jej wynik jest znany od zawsze.
Ciemność nic światłu uczynić nie może.
Światło natomiast niezwłocznie przetwarza ciemność w jasność – i dlatego ciemność musi światła unikać, jeśli nie chce zdemaskowania swego nieistnienia.
To prawo daje się prześledzić także w naszym fizycznym świecie – jak na górze, tak na dole. Załóżmy, że mamy pomieszczenie wypełnione światłem i że poza tym pomieszczeniem panuje ciemność. Możemy spokojnie otwierać drzwi i okna i wpuszczać ciemność do środka – nie zaciemni ono pomieszczenia; to światło rozjaśni ciemność.
Odwróćmy ten przykład: mamy ciemne pomieszczenie, otoczone od zewnątrz światłem. I znów otwieramy drzwi i okna. Tym razem znów światło przemieni ciemność i wypełni pomieszczenie jasnością. [Poprzez chorobę do samopoznania]
Zygmunt Bauman:
[Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.
[J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.
[Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?
Dla mędrca nie ma rzeczy niewłaściwych Dhammapada (czyta Ksawery Jasieński)
Ted Turner:
Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
Al Gore „Ziemia na szali”:
... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
prof. Julian Aleksandrowicz:
Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
------
Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.
Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany):
Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
Przysłowie chińskie:
Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
Credo Mutwa:
Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
Wolter:
Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
Niebezpieczne GMO
Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów. [Terje Traavik (naukowiec norweski]
-----------
Pomimo upływu jednej trzeciej wieku i ponad 350 mld dolarów zainwestowanych w to cacko huragan pozostaje bardziej przewidywalny, a pożar bardziej możliwy do opanowania niż rośliny genetycznie modyfikowane [prof. Ignacio Chapella z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley]
Francis Collins:
Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
-----
Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
------
Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
------
Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
(Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
David Coleman:
Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”:
Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy [G. Gurdżijew]
------------
Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.
Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
Plutarch:
Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
Frank Zappa:
Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
-----
[...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
-----
Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
-----
Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
-----
Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
-----
Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
-----
Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
-----
Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
Thomas Paine:
Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
-----
Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
["The Age of Reason"]
Fryderyk Nietzsche:
Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
------
Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
------
Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
------
Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
------
Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
------
Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
------
Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
Kurt Vonnegut:
Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
Sat-Okh:
Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
(Sat-Okh to polski Indianin)
Arthur Schopenhauer:
Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
-----
Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
-----
Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
-----
Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
-----
Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
-----
Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
-----
Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
-----
Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
Phillip Zimbardo:
W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
------
Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
Stanley Milgram:
Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
-----
Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
Mark Twain:
Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
Johann Wolfgang von Goethe:
Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
Dale Carnegie:
Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
Leszek Weres:
Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
Dżalaluddin Rumi:
Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
-----
Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
Paramahansa Yogananda:
Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty.
Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”:
Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
Stefan Kisielewski:
Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem.
Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
Wszystko co piszę o astrologii, medycynie naturalnej i homeopatii oparte jest na empirii i rzetelnych dowodach naukowych!
Witaj gościu w moim blogu!
Misją tego bloga jest dostarczanie informacji, jakich nie znajdziesz w mediach, a przede wszystkim budzenie z iluzji i SKŁANIANIE DO SAMODZIELNEGO MYŚLENIA.
Wyłącz telewizor i radio. Nie pozwól tym reżimowym, propagandowym szczekaczkom kształtować Twoich myśli i opinii. Zrelaksuj się i spróbuj zacząć myśleć własną głową, a nie telewizorem.
To pokojowy blog, a jego autorka życzy Ci naprawdę dobrze.
• Z nikim nie walczę,
• niczego nie zwalczam,
• za niczym nie agituję,
• nikogo do niczego nie przekonuję,
• nikogo na nic nie nawracam,
• nikomu niczego nie narzucam,
• nie interesują mnie zażarte polemiki,
• nie wdaję się w światopoglądowe kłótnie,
PONIEWAŻ JESTEM TOLERANCYJNA I SZANUJĘ PRAWO KAŻDEGO CZŁOWIEKA DO ŻYCIA WEDŁUG JEGO WŁASNYCH IDEAŁÓW. Nie obchodzi mnie w co wierzysz dopóki nie narzucasz mi swoich przekonań.
Nie ma takiego pojęcia, jak "temat kontrowersyjny", bo ALBO COŚ JEST PRAWDĄ, ALBO KŁAMSTWEM. Pół-prawda to gówno-prawda. Takie tematy jak GMO i naturalne leczenie raka nie są kontrowersyjne, bo już dawno wszystko zostało udowodnione ponad wszelką wątpliwość. GMO to broń masowej zagłady, a onkologia okalecza i zabija, a nie leczy.
Dla mnie to jest oczywiste, ale ludzie wychowani przez szkoły i mendia uważają, że wszystko trzeba wyrażać w sposób "obiektywny", a więc zawsze trzeba przedstawić zarówno argumenty za, jak i przeciw, nawet jeśli są całkowicie nieprawdziwe i szkodliwe. I to jest murowany sposób, żeby zamordować prawdę, a ludziom zrobić wodę z mózgu.
NIKOGO NIE ZMUSZAM DO CZYTANIA MOJEGO BLOGA ani nikomu się z nim nie narzucam, jeśli więc go czytasz, robisz to wyłącznie z własnej, nieprzymuszonej woli.
Nikomu nie przynoszę w zębach dowodów na to, o czym piszę! Jeśli jesteś wielbicielem rozumu i racjonalistą, sam, OSOBIŚCIE zbadaj dany temat i zdobądź dowody (opinie autorytetów są niemiarodajne, bo autorytety coraz częściej są skorumpowane i cynicznie fałszują wyniki badań).
W przeciwieństwie do członków dwóch destrukcyjnych sekt: ateistyczno-racjonalistycznej i Himavanti NIKOGO PERSONALNIE NIE ATAKUJĘ, NIE WYSZYDZAM ANI NIE OBRAŻAM I NIGDY TEGO NIE ROBIŁAM!!!
Nigdy nie udzielałam się w forum racjonalista.pl (nigdy nie brałam tam udziału w dyskusji o astrologii!) ani nigdy nie komentowałam i nie będę komentować blogów pseudo-racjonalistów (nie mieszam w szambie, bo śmierdzi). Jeśli widzisz w którymś z blogów lub forów pseudo-racjonalistycznych komentarz napisany przez astromarię, wiedz, że to jakiś oszust podszywa się pode mnie.
Na sugestie, że jestem antysemitką odpowiadam: Semitami są głównie ludy Zachodniej Azji i Arabowie. Nie mam nic do tych nacji, bo ci ludzie nic złego mi nie zrobili. Nie istnieje coś takiego, jak "naród żydowski". Żydzi to ludzie studiujący Torę. Jestem natomiast zdecydowaną ANTY-SYJONISTKĄ.
Informuję, że NIE TOLERUJĘ ANTYPOLONIZMU. To jest rasizm i jeśli kogoś na tym przyłapię złożę donos gdzie należy.
Z oszczercami, kłamcami, prowokatorami, trollami, agresorami, psychopatami oraz płatnymi agentami dowolnego lobby (atomowego, łupkowego, alopatycznego, onkologicznego, wakcynologicznego, eugenicznego, depopulacyjnego i każdego innego) nie dyskutuję, lecz natychmiast ich banuję.
Nie wierzę, nie wierzyłam i nigdy nie prorokowałam końca świata w 2012 roku, a Patricka Geryla i Zecharię Sitchina zawsze uważałam za oszustów. Nigdy się nie powoływałam na żadnego z nich.
Kiedy nie wiem, kto w tym pełnym cynicznych kłamstw i dezinformacji świecie kłamie, a kto mówi prawdę stosuję radę rzymskiego sędziego Luciusa Cassiusa Longinusa (ok. 125 p.n.e.) i zadaję pytanie: "cui bono", czyli "kto czerpie z tego zysk". Amerykańscy śledczy wyrażają to jako "follow the money", "podążaj za pieniędzmi". Od tej zasady chyba nie ma wyjątku.
Kto mówi prawdę w sprawie klimatu, szczepień na grypę, GMO, profilaktyki zdrowotnej, Codex Alimentarius itp.? Cui bono?
Podstawy html – nie każdy musi znać, ale się przydaje
Dodawanie linku do komentarza:
<a href ="skopiowany adres linku">Tytuł artykułu</a>
Pogrubienie tekstu:
<strong>tekst</strong>
lub <b>tekst</b>
Pochylenie tekstu:
<em>tekst</em>
lub <i>tekst</i>
Mapa zlicza od 27 maja 2011 ok. 22:30
Matrix
Cypher: Niewiedza to błogosławieństwo.
Morfeusz: Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się we własnym łóżku i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a zostaniesz w krainie czarów i pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora.
Neo: Wiem, że tam jesteście. Czuję was. Wiem, że się boicie. Boicie się nas. Boicie się zmian. Nie znam przyszłości. Nie powiem wam, jak to się skończy. Ale powiem wam, jak się zacznie. Odłożę słuchawkę i pokażę ludziom to, co przed nimi ukrywaliście. Świat bez was. Świat nie kontrolowany, bez granic i nakazów. Świat, w którym wszystko jest możliwe. Co się stanie potem, to już zależy od was.
Morfeusz: Matrix jest wszędzie, otacza nas ze wszystkich stron. Nawet tu i teraz. Widzisz go wyglądając przez okno i włączając telewizor. Czujesz, gdy idziesz do pracy, czy do kościoła, gdy płacisz podatki. To świat, który postawiono ci przed oczami, by przesłonić prawdę.
Morfeusz: Musisz zrozumieć, że większość tych ludzi nie jest gotowych by się odłączyć. A wielu z nich jest tak zranionych, tak beznadziejnie zależnych od systemu, że będą walczyć w jego obronie.
--------------
Agent Smith: Ludzie to choroba, rak toczący tę planetę. Wy jesteście plagą... a my jesteśmy lekarstwem.
Zygmunt Bauman:
Na pewno nie chcę państwa globalnego. To byłby, jak już Karl Jaspers orzekł, koszmar. - Bo nie byłoby gdzie uciekać. Jedno państwo dla całej ludzkości byłoby ramą dla totalitaryzmu, jakiego świat jeszcze w najgorszych nawet marach nocnych nie doświadczył.
Telford Taylor
Jeśli odpowiedzialność za czynniki ekonomiczne, które wywołały II wojnę światową – mianowicie kartel olejowy i narkotykowy – nie zostanie wywiedziona na światło dzienne, te same czynniki wywołają w przyszłych pokoleniach jeszcze więcej szkód niż naziści. [Telford Taylor, amerykański oskarżyciel w Trybunale do Ścigania Zbrodni Wojennych w Norymberdze przeciwko IG Farben, w 1947 r.]
Ted Gunderson (agent FBI)
Nie jestem teoretykiem konspiracji, jestem realistą konspiracji. Ona tam jest.
Marlene Marcello McKenna urodziła się w rodzinie katolickich, włoskich imigrantów, wyszła za mąż za prawnika irlandzkiego pochodzenia i miała z nim troje dzieci. Pracowała razem z mężem, oboje byli zaangażowani w politykę i prowadzili bardzo intensywny i stresujący styl życia.
Marlene od dzieciństwa miała znamię na plecach, ale się nim nie przejmowała. Do czasu, bo znamię nagle zaczęło ropieć. Poszła do lekarza, który zlecił biopsję. Lekarka wezwała ją do siebie i obwieściła jej, że ma bardzo złośliwego czerniaka, że rokowania są fatalne i że pozostało jej zaledwie kilka miesięcy życia. Zleciła usunięcie znamienia, ale zaraz po tym zabiegu Marlene odkryła guzek na szyi. Zdiagnozowano przerzuty i usunięto węzły chłonne, ale nie zlecono radioterapii. Marlene uznała, że jest zdrowa. Jednak wkrótce zaczął ją boleć brzuch i miała problemy z jelitami. Ból narastał, a ona chudła. Badania wykazały czerniaka jelita. Musiała poddać się operacji, w czasie której wycięto jej 20 cm jelita. Okazało się, że przerzuty są dosłownie wszędzie. Lekarze dawali jej nie więcej niż pół roku życia. Jej syn powiedział, że to jest skutek życia, jakie prowadziła. Lekarze wciąż ją operowali i wciąż coś wycinali, a ona czuła nieznośny ból. Była chuda jak szkielet i z całego ciała wystawały jej dreny. Wyglądała tak fatalnie, że postanowiła nie pokazywać się dzieciom, żeby ich nie straszyć. Miała dość terapii i lekarzy, nie chciała więcej ani chemii, ani naświetlań. Chciała, żeby zabrali ją do domu.
Gdy Marlene była w szpitalu jej mąż rozmawiał o niej ze swoją starą ciotką. Powiedziała mu ona, że 20 lat temu lekarz zdiagnozował u niej raka. Zdziwił się bardzo i zapytał: „I co?” a ciotka odparła: „Nic, więcej do niego nie poszłam”. Ciotka zmarła szczęśliwa w wieku 90 lat, z kieliszkiem burbona w jednej ręce i z papierosem w drugiej.
Młodszy brat Marlene zainteresował się naturalnymi metodami leczenia, kiedy jego syn zachorował na zapalenie ucha. Spytał terapeutkę, czy można jakoś pomóc jego siostrze. Terapeutka doradziła dietę makrobiotyczną. Kupił książkę Michio Kushi i dał ją Marlene, ale ona uważała, że to brednie i nie chciała go słuchać. Brat się uparł, więc w końcu zgodziła się spotkać ze specjalistą. Bardzo ciężko szło jej zrozumienie, o co w tym chodzi, a co więcej kuchnia nigdy nie była jej królestwem.
Michio Kushi przepisuje jedzenie tak, jak lekarze leki. Kazał wyrzucić cukier, mąkę, nabiał i wszelką żywność chemicznie „poprawianą”. Komórki rakowe żywią się wszelkimi prostymi związkami, takimi jak cukier i mąka oraz toksynami z chemii dodawanej do żywności. Są prymitywne, więc wyrafinowana, naturalna żywność jest dla nich zabójcza. Trzeba je zagłodzić, nie dostarczając im tego, co lubią. Zlecił, żeby 50-60% żywności stanowiły całe ziarna zbóż (nie mielone!), poza tym świeże (ekologiczne) warzywa, fasola i wodorosty, nie na surowo, lecz podduszone. Owoce tylko sezonowe i lokalne. Każdy kęs należy przeżuwać do 60 razy.
Zatrudnili kucharkę makrobiotyczną, żeby uczyła Marlene i gotowała dla wszystkich domowników. Kiedy weszła ona do kuchni aż podskoczyła z przerażenia na widok kuchenki mikrofalowej. Kuchnia elektryczna też się jej nie podobała. Wyjaśniła wszystkim, że sama niedawno była chora na raka mózgu i że elektryczność, a zwłaszcza mikrofale są zabójcze dla zdrowia, ponieważ źle oddziałują na strukturę komórkową żywności. Kto chce być zdrowy ten nie powinien w ogóle mieć w domu takich urządzeń. Do kuchenki mikrofalowej nawet nie chciała podejść. Wyrzucili więc ten cały sprzęt i kupili kuchenkę gazową.
Terapeutka doradziła, żeby Marlene najpierw wyleczyła siebie, a dopiero potem swoją rodzinę. Potrawy wydawały im się mdłe, ale nauczyli się je jeść. Jej syn śmiał się, że kiedy ona przeżuwa drugi kęs jedzenia on już jest na podwórku i gra w piłkę. Wkrótce Marlene zaczęła się czuć lepiej. Zmienił się kolor jej krwi i zaczęła wierzyć, że to jest właściwa ścieżka. W końcu zaczęła nawet słuchać, co mówi do niej terapeutka. [Dieta makrobiotyczna sprawia, że stajemy się uważni, skupieni i pełni szacunku dla innych].
Lekarze byli zdumieni jej powrotem do zdrowia. Po roku odzyskała dawną wagę i poczuła się zdrowa. Wkrótce potem okazało się, że jest w ciąży. Miała 42 lata i dorosłe dzieci. Wszyscy byli przerażeni! Trzech lekarzy zalecało aborcję, ponieważ byli pewni, że rak wróci. Konsultant makrobiotyczny odradzał aborcję. Marlene obiecała Bogu, że jeśli podaruje jej życie, ona również podaruje życie. Wiedziona rozterkami udała się do żeńskiego klasztoru, żeby się pomodlić w kaplicy. Tam spłynął na nią głęboki spokój. Wiedziała, że wszystko będzie dobrze. Wychodząc natknęła się na zakonnicę, która ją obserwowała. Spytała, czy ma problem i Marlene opowiedziała jej o ciąży. Siostra ją uściskała i obiecała, że będzie się za nią modlić wraz z innymi siostrami.
Marlene, będąc w ciąży, wróciła do polityki, ale przegrała prawybory. 10 dni później urodziła zdrowego syna Josepha, który jest rówieśnikiem dziecka jej najstarszego syna. Joseph stał się ulubieńcem i oczkiem w głowie całej rodziny. Dziś i on jest już dorosły (ma 23 lata).
Marlene, chociaż jest już po 60-ce wciąż jest zdrowa i dziś czuje się lepiej niż w młodości. Napisała książkę o swojej chorobie i wyleczeniu („When Hope Never Dies”), zajęła się medycyną holistyczną i została zaproszona do Białego Domu przez prezydenta Clintona.
Miałam poruszyć ten temat już dawno, zaraz po obejrzeniu filmu „Terry Pratchet, Choosing to die” (Decydując się na śmierć), ale jakoś odkładałam to na przyszłość i w końcu prawie o tym zapomniałam. Teraz zostałam zmotywowana do powrotu do tego tematu, ponieważ zadano mi pytanie, co sądzę o eutanazji, a do pytania dołączony był link z taką oto wiadomością:
Horror w Holandii: powstał pierwszy mobilny zespól eutanazyjny
Informacja ta brzmi, jakby pochodziła z makabrycznego horroru, mówi jednak o świcie jak najbardziej realnym. Holenderskie stowarzyszenie NVVE powołało pierwszy mobilny zespół eutanazyjny, który już 1 marca zacznie jeździć od domu do domu w Hadze, oferując „bezbolesne uśmiercenie”.
Zespół będzie spełniał „życzenia” klientów, których zabicia odmówili – ze względów etycznych – lekarze. Oferta stowarzyszenia eutanazyjnego kierowana jest do osób „we wczesnych stadiach demencji oraz cierpiących na przewlekłe problemy psychiczne”.
NVVE zamierza docelowo powołać sześć mobilnych zespołów eutanazyjnych, składających się z jednego lekarza (???) i jednej pielęgniarki. Stowarzyszenie szacuje, że otrzymywać będzie około tysiąca zgłoszeń rocznie.
Eutanazja jest bezkarnie praktykowana w Holandii od dziesięcioleci, ale prawnie usankcjonowana została w 2002 roku. Nowe przepisy zezwoliły lekarzom na uśmiercanie pacjentów chorych na ciężkie i przewlekłe choroby, którzy muszą znosić trudne do wytrzymania cierpienie. Jeszcze bardziej przeraża fakt, że w ramach Protokołu Groningen zezwolono także na eutanazję niepełnosprawnych noworodków!!!
Mimo tak liberalnego prawa w zakresie eutanazji, jej zwolennicy chcą, aby przepisy pozwalały uśmiercać także te osoby, które tego sobie zażyczą, bo np. „czują się zmęczone życiem”, albo chcą uniknąć przykrych dolegliwości wieku starczego.
NVVE podkreśla, że mobilne zespoły eutanazyjne będą – w miarę możliwości – współpracować z lekarzami rodzinnymi i będą postępować zgodnie z ustawą o eutanazji z 2002 roku.
Do jakiej diabolicznej sytuacji może doprowadzić powołanie tych swoistych brygad śmierci wskazuje Alex Schadenberg z Koalicji Zapobiegania Eutanazji. Schadenberg obawia się, że mobilne zespoły eutanazyjne powstaną po to, aby wyeliminować ze społeczeństwa osoby niepełnosprawne i starsze. Będą one umierać nawet wbrew własnemu życzeniu, na wniosek rodziny.
Powstaje pytanie, co stało się ze społeczeństwem, które toleruje taką aberrację? Nasuwa się wniosek, że doszło tam do straszliwego w skutkach spoganienia i zaniku postawy miłości bliźniego.
Dawniej moje życie było proste: tego typu wiadomości kwitowałam wzruszeniem ramion, narysowaniem wymownego kółka na czółku i w końcu kliknięciem w ikonkę z kubłem na śmieci. Byłam przecież racjonalistką, więc w takie rzeczy nie wierzyłam. W moim przekonaniu histerię wokół eutanazji robiły wyłącznie mohery, które wszędzie węszyły „cywilizację śmierci”, która nic, tylko by ludzi wyprawiała na tamten świat, tak dla sportu. Nie cierpiałam szczerze tych fanatyków za to, że spokojnie umrzeć nie dadzą, tylko się we wszystko wtrącają ze swoją misją „obrony życia” za wszelką cenę, nie przejmując się nieludzkimi cierpieniami ciężko chorych ludzi. Pod wpływem „racjonalistycznych” czytanek uświadamiających z przerażeniem wyobrażałam sobie siebie samą, ciężko chorą np. na raka, w stanie terminalnym, cierpiącą nieludzkie męki i byłam pewna, że chciałabym, żeby ktoś podał mi truciznę i pozwolił mi „odejść z godnością”.
Z wiekiem zrozumiałam, że zarówno owe „mohery”, jak i „liberalni, światli racjonaliści” to dwie skrajności i że wszystkie skrajności cechuje bezrozumny fanatyzm. Zrozumiałam też, że czytanki w gazecie służą oświecaniu ludu mądrością orwellowskiej „nowomowy”, która ma kształtować typ mentalności człowieka żyjącego w Nowym Porządku Świata.
Nie jestem ani moherem, ani osobą światłą w sensie pseudo-racjonalistycznym, więc staram się myśleć zupełnie samodzielnie i jak zawsze jestem trochę za, a trochę przeciw.
Dlaczego jestem trochę „za”?
Postępy w medycynie ratunkowej rodzą nowe dylematy. Nie zazdroszczę tym, którzy muszą decydować o życiu i śmierci ludzi w stanie wegetatywnym, zwłaszcza, że naprawdę nigdy nie da się przewidzieć rokowania w takich przypadkach. Przypomnę choćby niedawną awanturę wokół Terri Schiavo. Czytając i słuchając takich historii pamiętajmy, że media potrafią przedstawiać sytuację w bardzo tendencyjny sposób i grając na emocjach potrafią sprawić, że opowiemy się za lub przeciw – zależnie od tego, w co wierzy autor i do czego chce nas przekonać.
Równie trudny problem pojawia się, gdy trzeba decydować, jak postąpić z pacjentami obciążonymi wyniszczającymi i powodującymi wielki ból chorobami genetycznymi. Nie przekonuje mnie argument, że przecież w każdej chwili nauka może znaleźć lekarstwo na tę chorobę, więc musimy podtrzymywać życie pacjenta w nieskończoność, nie zważając na jego protesty. Fani serialu „Ostry dyżur” pamiętają być może synka Jai z 5. serii, chorego na adrenoleukodystrofię. Jego starszy brat umarł w strasznych cierpieniach, podłączony do aparatury na OIOM-ie, więc Jai chciała mu oszczędzić podobnych cierpień. Było oczywiste, że dla tego dziecka nie ma ratunku i że prawdopodobnie nie dożyje ono następnego ranka, ale medycyna i tak w takim przypadku nie zezwala ani na eutanazję, ani nawet na podawanie większych dawek leków przeciwbólowych, bo mogłyby one zagrozić życiu pacjenta. Dość ironiczne, nieprawdaż? Były to ostatnie chwile doktora Doug’a Ross’a (George Clooney) w serialu. Za podanie dziecku śmiertelnej dawki leku przeciwbólowego został zwolniony z pracy.
Nie piszcie mi, że ta choroba bywa uleczalna – owszem, bywa, widziałam film „Olej Lorenza”, więc wiem. Niestety, nie wszystkim ta kuracja pomaga, są tacy, w których przypadku jest nieskuteczna.
Dlaczego jestem bardziej „przeciw”?
Film nakręcony z inspiracji Terrego Pratchetta, i podejrzewam, że mający wzbudzić zrozumienie dla idei eutanazji, wywołał u mnie reakcję przeciwną do zamierzonej.
Terry Pratchett, przerażony, że zdiagnozowano u niego chorobę Alzheimera, która sprawiła, że nie jest w stanie samodzielnie pisać swoich książek, rozważa możliwość skrócenia swojego życia. Nie chce skończyć jako „warzywo”, woli umrzeć, niż żyć bez świadomości. Problem polega na tym, że musi podjąć tę decyzję będąc w pełni władz umysłowych, a więc zanim choroba pobawi go możliwości wyrażenia świadomej woli. Aby wyrobić sobie własne zdanie na ten temat Pratchett poznaje ludzi, którzy już podjęli ostateczną decyzję i są w kontakcie z Dignitas, szwajcarską firmą, która świadczy usługi eutanazyjne.
Kiedy poznajemy te osoby możemy sądzić, że rzeczywiście nie ma dla nich innego wyjścia, niż skrócenie ich straszliwych cierpień. Problem w tym, że ani Pratchettowi, ani nikomu z ekipy filmowej nawet nie wpadło do głowy, żeby spytać tych ludzi, czy zrobili cokolwiek, żeby ratować swoje zdrowie na własną rękę, uciekając się do metod niekonwencjonalnych.
Ślepa wiara w nieomylność lekarzy niejednego nieszczęśnika wyprawiła na cmentarz, a co gorsze, zanim się tam znalazł musiał przejść prawdziwą drogę przez mękę zamiast samodzielnie znaleźć rozwiązanie alternatywne.
Pierwszym z klientów Dignitasu, którego poznajemy jest Peter Smedley, brytyjski król puszkowanych warzyw i owoców, cierpiący na MND (chorobę neuronu ruchowego, stwardnienie zanikowe boczne). Nie mam pojęcia, czy istnieje jakiś sposób, żeby pokonać tę chorobę, ale gdybym to ja zachorowała, z całą pewnością przeszukałabym cały światowy Internet w poszukiwaniu wszelkich możliwych alternatywnych metod leczenia, a przynajmniej spowalniania jej postępów, czy łagodzenia objawów. Tak postąpiłabym ja, ale tak nie postępuje większość ludzi. Większość ludzi uznaje diagnozę i rokowania przedstawione przez lekarzy za ostateczny wyrok i nawet nie próbują myśleć własną głową.
Najbogatsi ludzie poddają się najszybciej, ponieważ żyją w iluzji, że mają najlepszą opiekę medyczną. Stać ich na najdroższych lekarzy, najdroższe kliniki i najdroższe leki, a skoro to nie gwarantuje im wyleczenia, to nie pozostaje im nic innego, jak skończyć ze sobą. Tacy ludzie na pewno nie będą szukali pomocy u szarlatanów ani u czarownicy w bagnie.
Ludzie cierpiący na choroby genetyczne ulegają złudzeniu, że lekarze angażują się emocjonalnie w ich sprawy, że troszczą się o nich i że robią wszystko, co w ich mocy, żeby im pomóc, a to przywiązuje ich emocjonalnie do lekarzy i rodzi w nich uczucie wdzięczności i lojalności. Co gorsze, grupy wsparcia dla chorych i ich rodzin nierzadko działają przeciw interesom pacjentów, żarliwie zniechęcając ich do szukania rozwiązania na własną rękę. Tymczasem medycyna nie ma takim pacjentom nic do zaoferowania. Nie ma dla nich leków, bo stanowią oni za małą grupę odbiorców, żeby komukolwiek opłacało się robić dla nich cokolwiek. Nie każdy ma w rodzinie kogoś, kto będzie drążył temat z takim uporem, jak Augusto Odone, ojciec Lorenza (film „Olej Lorenza”, kto nie widział niech koniecznie obejrzy). A szkoda, bo sądząc po opisie tej choroby wynalezienie leku na nią wydaje się całkiem prawdopodobne.
Kolejnym klientem Dignitasu, którego poznajemy jest 42-letni Andrew chory na stwardnienie rozsiane, chorobę uznawaną przez medycynę akademicką za chorobę nieuleczalną. MY, w tym blogu, doskonale wiemy, że ta choroba jest w pełni uleczalna samą dietą (zainteresowani mogą poszukać diety Ann Sawyer lub doktor Budwig). Niestety, ani nikt z lekarzy, ani nikt w Dignitas, nie poinformował o tym Andrew, bo nikt tam nawet nie próbuje odwozić ludzi od pomysłu odebrania sobie życia. Ludzie, którzy żyją z uśmiercania innych na pewno nie będą namawiali nikogo do długiego i szczęśliwego życia, bo nie zarżną kury znoszącej złote jaja. Nic nie zrobiła również jego matka, która ograniczyła się do biernego zaakceptowania woli syna, gdy powiadomił ją, że postanowił się zabić. Andrew już nie żyje, więc się nie dowie, jaki błąd popełnił, ale jeśli prawo karmy jest faktem, to będzie musiał przerobić tę lekcję jeszcze raz, w następnym życiu (chrześcijanie powiedzą pewnie, że trafił do piekła, ale Bóg nie jest tak okrutny jak owi chrześcijanie).
Terry Pratchett towarzyszy Peterowi Smedley’owi w ostatnich chwilach życia w Dignitas i jest świadkiem jego śmierci. Widać wyraźnie, że jest wstrząśnięty tym, czego był świadkiem, ale zaraz potem mówi, że jest tym zachwycony – czyżby to był skutek choroby Alzheimera? [Na marginesie: Pratchett wyznaje, że zjadł tony fasolki Smedley’s, a jest ona pakowana w aluminiowe puszki. Jak zostało udowodnione aluminium powoduje chorobę Alzheimera. Może więc zamiast się zabijać należałoby przestać jeść puszkowaną, bezwartościową żywność, oczyścić organizm z metali ciężkich i wzmocnić go naturalnymi, świeżymi warzywami, owocami i sokami?]
Zanim zobaczyłam ten film byłam skłonna przyznać ludziom prawdo do „godnej”, czyli wspomaganej śmierci. Wierzyłam, że nie mają innego wyjścia. Jednak to, co zobaczyłam radykalnie zmieniło moje poglądy. Postawa ludzi z Dignitasu zbulwersowała mnie w najwyższym stopniu. Odniosłam wrażenie, że uśmierciliby każdego, nawet z banalnego powodu, byle tylko o to poprosił (i oczywiście zapłacił).
Jeśli mam wyrazić swoją opinię, to powiem tak: jestem przeciwko eutanazji, ale czasem jestem gotowa zrobić wyjątek – jak choćby w przypadku wspomnianego dziecka umierającego na adrenoleukodystrofię, któremu z całą pewnością nie możemy pomóc. Ale to raczej wyjątek. Uśmiercania ludzi w terminalnym stadium raka absolutnie nie pochwalam – serial „Nieuleczalni” udowodnił, że można powrócić do pełni zdrowia nawet będąc już w hospicjum z lekarskim wyrokiem „pozostał ci tylko tydzień życia”. To nie rak doprowadza ludzi do śmierci, to chemioterapia i naświetlania ich zabijają.
Uważam, że jeśli cokolwiek w życiu się nam przytrafia, to znaczy, że z jakiegoś (niekoniecznie dla nas zrozumiałego powodu) to doświadczenie jest nam potrzebne. Każde życiowe doświadczenie powinniśmy traktować jako lekcję, która ma nas zahartować lub czegoś nauczyć. Zamiast stać z opuszczonymi rękami i posłusznie robić to, co nam każą lekarze lub inne autorytety zastanówmy się, co sami możemy z tym zrobić. Bohaterowie serialu „Nieuleczalni” udowodnili na własnym przykładzie, że tylko niepokorni i nieposłuszni wygrywają życie i zdrowie.
Film z polskimi napisami był do obejrzenia na YouTube, ale został usunięty. Dostępna jest wersja oryginalna, więc znający angielski mogą go tam znaleźć i obejrzeć. Pozostali mogą ten film ściągnąć stąd a jeśli nie byłoby tam napisów, to można je znaleźć tutaj.
Nie mogę być taka niedobra, żeby zostawić was bez odpowiedzi na fundamentalne pytania postawione w tej notce: dlaczego służący bogu ludzie, tacy jak wierni, a nawet sami kapłani, doznają opętań, nierzadko prowadzących do samobójstw i dlaczego wypędzanie demonów w imię tegoż boga jest zupełnie nieskuteczne.
Niedawno świat dowiedział się o samobójstwie żony sławnego pastora, a przypadek Anneliese Michel jest szeroko znany i wciąż, mimo upływu prawie 36 lat od tamtych wydarzeń, dyskutowany. Ja pisałam o tym w tej notce, a na pewnym bardzo popularnym blogu ten temat został poruszony wczoraj, aczkolwiek w zupełnie innym kontekście niż tutaj.
Jako osoba wyzwolona zarówno z religii jak i z pseudo-racjonalizmu mogę sobie pozwolić na komfort oceniania tych wypadków zupełnie politycznie niepoprawnie, a więc niezgodnie zarówno z tym, czego naucza Kościół, jak i z tym, co sądzą o tym (i podają do wierzenia swoim parafianom) guru sekty racjonalistycznej.
Otóż moim zdaniem ten „bóg” jest tak tragicznie nieudolny z prostej przyczyny – ponieważ nie jest on bogiem. Jest to „bóg” całkowicie fałszywy, wykreowany przez religię i na potrzeby kapłanów. I to w jego imię, a nie w imię Boga prawdziwego popełniono te wszystkie zbrodnie i nadużycia, z których Kościół musi się dziś tak mocno tłumaczyć.
Zgodnie z sentencją znaną z nauczania Jezusa: „Po owocach ich poznacie”, Bóg, jako byt doskonały, wydaje wyłącznie dobre owoce: szczęścia, zdrowia i harmonii.
„Bóg” który wydaje owoce nieszczęścia: choroby, opętania, konfliktu i wojny nie jest, bo nie może być, Bogiem prawdziwym. Bóg, który nie chroni swoich wyznawców przed szatanem, demonami czy dowolnymi innymi harcami sił nieczystych nie jest Bogiem (przez duże „B”), lecz bogiem (bożkiem, przez małe „b”).
Wszystkie nieszczęścia tego świata biorą się z tego, że ludzie zostali odcięci przez kapłanów od prawdziwej boskości i zniewoleni przez fałszywe wyobrażenie tego bytu jako osoby, o zgrozo, płci męskiej („bóg osobowy”), podczas gdy w rzeczywistości jest to byt niewyobrażalny z ludzkiego punktu widzenia. Jest to Kreator Wszystkiego, Wszech-Umysł, Źródło Pierwotne…
Bóg jest wszystkim, przejawia się we wszystkim i wszystko jest Bogiem.
Gdyby wierni odkryli drogę do prawdziwego Boga, owczarnia pańska całkowicie by się wyludniła. Nikt nie dawałby na tacę ani nie korzystał z pośrednictwa kapłanów, ponieważ ludzie zwracaliby się z każdą potrzebą bezpośrednio do Boga i otrzymywaliby wszystko, lub prawie wszystko, o co poproszą. Ludzie staliby się wolni, szczęśliwi i zrealizowani.
Ale cóż wtedy stałoby się z kapłanami?
Poszliby na zieloną trawkę lub musieliby zacząć uczciwie pracować, co dla tej kasty nierobów jest zupełnie nie do pomyślenia!
Dlatego kapłani musieli dokonać cynicznej podmiany i w miejsce prawdziwego Boga podstawić fałszywego.
Żeby jednak rozczarowani tym oszustwem wierni nie pouciekali z organizacji religijnej kapłani korzystają ze straszaka, który trzyma ich owczarnię w ryzach.
Stali czytelnicy tego bloga znają pojęcie „egregora”.
Jak wiemy wszystko jest energią. Każda myśl i każda emocja jest energią. Nawet materia jest energią, tyle tylko, że bardzo skoncentrowaną i nisko wibrującą.
Egregor to byt energetyczny, który tworzy każda ludzka zbiorowość. Im więcej ludzi jest zaangażowanych w jakiś rodzaj aktywności, im bardziej emocjonalnie się w nią angażują i im dłużej się tej aktywności poświęcają, tym potężniejszy jest egregor, który tworzą. Rzecz jasna religia również tworzy egregora. Im jest starsza i liczniejsza tym potężniejszy jest jej egregor.
Zadaniem religijnego egregora jest pilnowanie wiernych, tak samo jak robi to pies pasterski ze stadem owiec. Pamiętacie z lekcji religii te sielskie obrazki z Jezusem wśród śnieżnobiałych owieczek? Tak właśnie kapłani traktują wiernych. Są oni ich własną owczarnią pańską!
Tak, jak każda zbiegła ze stada owieczka musi być przez psa odnaleziona i przyprowadzona z powrotem do stada, tak każdy wierny, który zapragnie wyzwolenia z religijnych kajdan musi wrócić (skruszony i przerażony) na łono swojego Kościoła. Zadaniem egregora jest zastraszanie i nękanie każdego, kto ośmieli się szukać wolności i niezależności poza swoją grupą religijną.
Anneliese Michel, uczciwa i wrażliwa dziewczyna, została cynicznie oszukana i paskudnie wykorzystana. Z poświęceniem wykonała ogromną, bolesną pracę, ale nie dla Boga (jak wierzyła), lecz dla Kościoła. Po jej śmierci kościoły na całym świecie wypełniły się wiernymi. I wypełniają się do dziś, bo pamięć o tej tragicznej historii wciąż jest odświeżana – jak choćby na wspomnianym poczytnym blogu, straszącym ludzi szatanem i opętaniem, jeśli się nie zwrócą w stronę boga (szkoda tylko, że tego przez małe „b”).
Nie twierdzę, że wszyscy ludzie skupieni w Kościele są ludźmi głupimi i pozbawionymi wyższej świadomości. Jest wśród nich wielu uczciwych i bliskich doskonałości ludzi, którzy doskonale rozumieją przypowieść Jezusa o owocach, dzięki czemu nie podlegają opętaniom, a ich modlitwy są wysłuchiwane.
Niestety, większość daje się oszukiwać i wykorzystywać – jak owce, które się strzyże, doi, a w końcu zarzyna dla mięsa i skór (patrz: Wschodnia bajka).
W związku zalewem idiotycznych komentarzy świadczących o niezrozumieniu treści notki apeluję:
Bardzo gorąco proszę czytać uważnie i ZE ZROZUMIENIEM albo nie komentować.
NIE, to nie jest prowokacja.
NIE, to nie jest tekst o nieistnieniu Boga.
NIE, nie chodzi o to, co opętuje ludzi ani dlaczego.
NIE, nie pytam, dlaczego istnieje zło na świecie i czy Jezus nas zbawi.
NIE, to nie jest atak na Kościół, bo (w tym konkretnie przypadku) chodzi o PASTORA, a nie o katolickiego księdza.
Litości!!! Zadałam naprawdę bardzo proste pytania, więc proszę uważnie przeczytać tę notkę i zastanowić się nad odpowiedzią.
[Dodatkowe wyjaśnienie, żeby wszystko było jasne, zawarłam w tym komentarzu].
—————————-
Drogi chrześcijaninie dowolnego odłamu, wytłumacz mi proszę, jak to jest możliwe, że:
ludzie wierzący i modlący się do waszego boga doznają opętań przez demony?
ksiądz egzorcysta nie jest w stanie wypędzić tych demonów, używając imienia waszego boga?
ludzie wierzący, opętani przez demony, popełniają samobójstwo?
Czy wasz bóg nie potrafi ochronić swoich owieczek (a nawet samego pastora) przed Szatanem i jego mizernymi sługusami?
Coś tu się chyba nie zgadza, nieprawdaż?
Jeśli Bóg jest prawdziwym Bogiem Wszechmogącym, to jest… wszechmogący. A więc diabły i demony w obliczu jego wszechmocy powinny znikać tak, jak śnieg znika pod wpływem promieni słońca – czy to nie wydaje się wam logiczne i porażająco oczywiste?
Co to za bóg, który nie potrafi sobie poradzić z byle demonem i pozwala mu krzywdzić i zabijać swoich wyznawców?
Czy pasterz, który nie potrafi obronić owiec przed wilkiem nie powinien być zastąpiony innym, bardziej skutecznym?
Jak bardzo zaślepieni i bezkrytyczni muszą być wyznawcy, jeśli trwają przy bogu, który jest tak żałośnie nieudolny i zawodny w obliczu zła i sił piekielnych?
Czy wy w ogóle zastanawialiście się nad tym – jakże oczywistym – błędem w waszym religijnym Matrixie?
Jeśli Szatan jest silniejszy od boga, to może wasz bóg wcale nie jest Bogiem?
A teraz mała lekcja logicznego pomyślunku – wiem, nie przywykliście do myślenia, ale jednak spróbujcie, czasem warto:
Jeśli waszym bogiem jest Jahwe (a tak przecież stanowi Biblia, w której skład wchodzi Stary Testament), to jakim cudem Jahwe jest też bogiem satanistycznych kabalistów, którzy chcą was zetrzeć z powierzchni ziemi?!
Jak to jest możliwe, żeby pobożni chrześcijanie i sataniści spod znaku Kabały czcili i modlili się do tego samego boga?
Na zakończenie donoszę, że padłam wiele lat temu ofiarą klątwy, skutkiem czego przyczepił się do mnie jakiś paskudny demon, który postanowił zmusić mnie do samobójstwa. Jazgotał w mojej głowie tak straszliwie, że nie mogłam nic robić ani spać w nocy. Jednak ja, jako urodzona, prawdziwa RACJONALISTKA (bez cudzysłowu, przysługującego sekciarzom z portalu racjonalista.pl) nie szukałam pomocy ani u trucicieli spod znaku IG Farben (dziś Bayer, BASF itp.) ani u księży służących demonicznemu Jahwe.
Ja zwróciłam się z prośbą bezpośrednio do Źródła, czyli Boga prawdziwego, który nie ma absolutnie nic wspólnego z religiami i kapłanami i nie posiada imienia (zwłaszcza tego na “J”). I zostałam uzdrowiona bez sensacji, które towarzyszą kościelnym egzorcyzmom.
Demon nie miotał ani mną, ani żadnym specem od egzorcyzmów – z prostej przyczyny: bo go nie wezwałam na pomoc. Demon, wobec prawdziwego, boskiego majestatu stopniał jak śnieg w słońcu i nie pozostała po nim nawet mokra plama.
ZAMYKAM DYSKUSJĘ.
Na zakończenie powiem wprost: bóg, który nie potrafi uchronić swojej trzódki (a nawet samego pastora) przed opętaniem i śmiercią zawiódł na całej linii i jest totalnie DO DUPY. Nie jest on Bogiem, lecz partaczem i oszustem, więc tylko tępy baran może być jego wyznawcą.
Z powodu głębokiej i nieprzepartej awersji do polityki i polityków od dawna nie oglądam wiadomości, ale zaglądam na kanały popularno-naukowe i dokumentalne, takie jak Discovery, National Geographic, History itp. Od jakiegoś czasu z narastającym zdumieniem obserwuję na tych kanałach eskalację histerii wokół „Końca świata 2012”, „Apokalipsy”, „Ostatecznej zagłady”, „Świata bez ludzi”, „Klimatycznego armagedonu” i ………… (wpiszcie tu sobie sami, co jeszcze przyjdzie wam do głowy).
Odkąd to Discovery i spóła zajmują się propagowaniem nienaukowych proroctw jakichś przedwiecznych kultur? Odkąd wróżby, przepowiednie i wizje „proroków” stały się niemal głównym obiektem zainteresowania tych niegdyś popularno-naukowych kanałów? Doszło do tego, że nie zdziwiłabym się ani trochę, gdyby zaprosili tam astrologa, żeby obwieścił ostateczny kres obrotów sfer niebieskich!
Przyzwyczajono mnie, że to kanały należące do twardogłowych „racjonalistów”, którzy nie tylko nie wierzą we wróżby i przepowiednie i na wszystko żądają niezbitych, naukowych dowodów, ale wręcz zwalczają wszelkie wróżby jako zabobony i miejskie legendy. Programy o Majach, jeśli pojawiały się na tych kanałach, traktowały ten wymarły lud jedynie jako przedmiot badań naukowych i nikomu nie wpadłoby do głowy, żeby propagować ich proroctwa o rzekomym końcu świata.
Skąd ta nagła zmiana? Co włączę telewizor w oczy pchają mi się czterej jeźdźcy Apokalipsy, kamienny kalendarz aztecki lub data 21 grudnia 2012 r., a nawet jakiś stuknięty prorok zagłady, który na kanale History wykrzykuje z obłędem w oczach, że Majowie przewidzieli 5 światów, teraz kończy się piąty świat, a o szóstym nigdzie nie ma żadnej wzmianki, więc z całą pewnością zbliża się KONIEC.
Co na to panowie Dawkins i Randi?
Wróżby i astrologia na Discovery?
Jakby tego wszystkiego było mało objawiła się japońska księżna, która nie zważając na powagę i godność swojego książęcego majestatu bredzi o kosmitach i nikt jej nie przywołuje do porządku. Czyż to nie zdumiewające? 20 lat temu byłoby to absolutnie nie do pomyślenia i panią księżnę usunięto by z widoku publicznego, oddając prosto w troskliwe ramiona doktorów od głowy.
Katastroficzne szaleństwo ogarnęło nie tylko poważną telewizję, ale i Hollywood. Tam też niemal taśmowo kręcone są filmy o kataklizmach i zagładzie.
Czyżby to były przygotowania do użycia BlueBeam? Czy powinniśmy się spodziewać, że zjawią się tu jacyś kosmiczni „zbawcy”, żeby zrobić porządek na planecie, skoro my sami tego zrobić nie umiemy?
A może to próba wykończenia ludzkości poprzez zamienienie jej w generator wibracji lęku i autodestrukcji?
Może byłby to nawet dobry pomysł, gdyby straszący nie przeholowali. Zbyt często powtarzany bodziec przestaje działać. Jeśli wpadniesz do domu krzycząc „pali się” domownicy wpadną w panikę. Ale jeśli zrobisz to 100 razy pod rząd jedyną reakcją będzie wzruszenie ramion.
Ten tekst nie jest dla zaawansowanych – to ośla łączka, dla początkujących. Piszę to, bo jak widać są tacy, którzy jeszcze nie rozwiązali rebusu.
Dostałam takiego maila (dla ułatwienia życia miłym czytelnikom dorobiłam w nim „polskie ogonki”, żeby dało się go przeczytać, nie zmieniając treści ani na jotę):
No dobra pani Mario, obejrzałem pani najnowszy filmik o tym jak to ten pan mówi o „jebaniu mnie w dupę”. Fajnie. Pasuje. Ale zawsze przy czymś takim zastanawiam się: to jak pani Mario np. wg pani powinien wyglądać system??? No bo kompletnie nic pani nie pasuje. Dobra. Rozumiem. To jak powinien wyglądać świat, Polska, żeby np. mówiła pani, że teraz to jest dobrze. To jak powinniśmy mieć, jak w Skandynawii? Czy też nie? W Ameryce? Nie. No to jak w Afryce? Nie. No to jak powinien wyglądać świat? Piszę o tym, bo skoro już jest syf, to zawsze mnie intryguje wasza recepta na to. No bo gospodarka nie, wojsko nie, policja nie, wiara nie, medycyna wg pani to gnój, politycy nie, szkoły nie, itd., no to jak powinien wyglądać świat? Jak wy byście go ułożyli? Zawsze u takich rozmówców mnie to interesuje. Tusk nie, Kaczyński nie, Iksiński nie, Igrekowski nie, złotówka nie, dolar nie, euro nie, unia nie, NATO nie, kongres nie, polityka nie, wybory nie, bo przecież jesteśmy idiotami za których już wybrano, do roboty nie bo coś tam, NO TO SIĘ PYTAM CO!!!!!!!!!!!!!?????????????
No to może się wszyscy zlikwidujmy na gałęzi suchej???????????
To nie chodzi o to że ja kogoś opieprzam. Nie. No ale słucham, jak ma wyglądać ta planeta. SŁUUUUUUUCHAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
pozdrawiam
Wojtek
Mój blog nazywa się „Jestem za, a nawet przeciw”. Nazywa się tak, ponieważ nie popieram żadnych skrajności. Nie opowiadam się po stronie dnia i przeciwko nocy ani za prawą ręką i przeciwko lewej. Nie mogę też trzymać strony kobiet, przeciwko mężczyznom.
Przeciwieństwa nie istnieją. To, co każą nam postrzegać jako przeciwieństwa to w rzeczywistości dwie dopełniające się połowy. Nie ma dnia bez nocy, nie ma dobra bez zła, nie ma Boga bez diabła i nie ma wiedzy bez wiary (i odwrotnie).
Tak, diabeł też jest nam potrzebny. Gdyby nie było zła, nie byłoby też dobra. A „diabeł” jest tym samym, co Bóg, ponieważ wszystko na tym świecie jest z Boga. Jeśli więc diabeł istnieje, to z woli Boga.
Dualizm dano nam po to, żebyśmy mogli manifestować dar wolnej woli. Musimy stale wybierać między dobrem a złem. Ale gdybyśmy trzymali się zasady złotego środka nasze wybory nie byłyby tak dramatyczne. Gdybyśmy pamiętali o umiarze zło nie byłoby tak złe, a mrok tak ciemny, jak się stały w naszych czasach.
To my, ludzie, popadliśmy w skrajności i spowodowaliśmy, że zło stało się tak złe, a ciemność tak ciemna. Nie wiemy jednak, że zawsze zachowana jest zasada „Jak na górze, tak na dole”. Jeśli w jednym miejscu narasta wielkie zło, w innym narasta analogiczne dobro. Nie wiemy o tym, ponieważ dobro nie jest medialne i w TV go nie pokazują. Media żywią się sensacją w myśl zasady „dobra wiadomość to żadna wiadomość”, a my głupio wierzymy, że to, co widzimy na monitorze, to sama, najszczersza prawda.
Ale zawsze przy czymś takim zastanawiam się: to jak pani Mario np. wg pani powinien wyglądać system??? No bo kompletnie nic pani nie pasuje. (…)No to jak powinien wyglądać świat? Piszę o tym, bo skoro już jest syf, to zawsze mnie intryguje wasza recepta na to.
A co miałoby mi pasować? Krwiożerczy kapitalizm czy totalitarny komunizm? A może Nowy Porządek Świata, który wreszcie weźmie ten syf za mordę i zaprowadzi porządek?
Jaki jest sens wybierania między wielkim złem, a jeszcze większym złem! To jest oszustwo i to jest wprost niepojęte, że ludzkość dała się na to nabrać! Chyba ktoś musiał ją zahipnotyzować, bo gdyby miała zdolność trzeźwej oceny sytuacji nie zgodziłaby się ani na jedno, ani na drugie.
(…) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.
Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Robert Anton Wilson „Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów”]
Dlaczego daliśmy się w to wrobić?
Bo tak jest wygodnie dla władzy!
Władza robi wszystko, żeby ludzi antagonizować. W tym celu stworzono liczne religie i jakby tego było mało wprowadzono rozłamy w ich łonie – samo chrześcijaństwo jest rozbite na niezliczoną ilość odmian protestantyzmów (luteranie, kalwiniści, husyci, zielonoświątkowcy, adwentyści, świadkowie Jehowy i wiele, wiele innych). Stworzono kasty społeczne i różne systemy polityczne. Potem przeciwko religiom wystawiono ciężkie armaty nauki i ateizmu. Skłócono nawet kobiety z mężczyznami, nauki humanistyczne ze ścisłymi, kreacjonistów z darwinistami… długo można by wymieniać, ale nie warto.
Po co to wszystko?
Wyjaśnienia dostarcza Niccolo Machiavelli:
Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.
A więc drodzy obywatele, urywajcie sobie łby w bratobójczych wojnach. Gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W czasie, kiedy wy toczycie wojny we własnych rodzinach, kiedy z sąsiadem okładacie się po łbach sztachetami z płotu, kiedy dostajecie szału z powodu poczynań partii politycznej, której nie popieracie, jakaś niewidzialna siła piecze swoją pieczeń przy ogniu waszej nienawiści.
Nawet gdybyście nie chcieli ze sobą walczyć, nic straconego, zawsze przecież można stworzyć sztuczne problemy i zagrożenia, jak choćby „terroryzm światowy” czy „kryzys ekonomiczny” i napędzić wam takiego stracha, żebyście sami błagali o rządy silnej ręki.
To jak powinien wyglądać świat, Polska, żeby np. mówiła pani, że teraz to jest dobrze. To jak powinniśmy mieć, jak w Skandynawii? (…) W Ameryce? (…) Afryce?
My, w naszym polskim grajdołku, żyjemy w egocentrycznym przeświadczeniu, że w Polsce to jest najgorzej na świecie. I że nie potrafimy korzystać z dobrodziejstw demokracji, bo jej nigdy nie mieliśmy. Wierzymy, że inne narody Europy czy obywatele USA mają „starą demokrację” więc umieją się rządzić i mają dobrze. Ale to wszystko mity. Cały świat trawi ta sama, ciężka choroba, która nie jest zdiagnozowana i z tego powodu jest źle leczona. USA i Unia Europejska walą się w gruzy, chociaż jeszcze niedawno wydawało się, że to solidne i trwałe potęgi gospodarcze. Zdecydowanie nie widzę powodu, żeby iść w ślady Ameryki czy krajów skandynawskich.
No bo gospodarka nie, wojsko nie, policja nie, wiara nie, medycyna wg pani to gnój, politycy nie, szkoły nie, itd., no to jak powinien wyglądać świat? Jak wy byście go ułożyli? Zawsze u takich rozmówców mnie to interesuje. Tusk nie, Kaczyński nie, Iksiński nie, Igrekowski nie, złotówka nie, dolar nie, euro nie, unia nie, NATO nie, kongres nie, polityka nie, wybory nie,
A po co nam to wszystko?
Gospodarka?… Co jest dobrego w gospodarce, która się wali z powodu sztucznie wywołanego kryzysu i Carbon Tax?
Wojsko? Do bandyckiego napadania na suwerenne kraje? Do bombardowania Iraku, w którym nie było bomby atomowej, ale są pola naftowe? Do okupowania Afganistanu z powodu pól maków i ropociągu? Do napadania na Libię z tych samych powodów?
Policja – do pałowania własnych obywateli?
Wiara – do sprzedawania fałszywej duchowości za grubą kasę?
Medycyna do trucia i okaleczania pacjentów, którzy muszą jeszcze za to płacić drakońską cenę?
Politycy – do sprzedawania kraju za nędzne grosze obcym korporacjom?
NATO jako największa organizacja terrorystyczna na świecie?
Wybory?
Demokracja?
Wolne żarty!
Już same te słowa: „RZĄD”, „RZĄDZENIE” i „WŁADZA” są niezwykle wymowne – przecież one nie mówią o pokornej, uniżonej służbie na rzecz społeczeństwa, lecz o RZĄDZENIU i WŁADANIU. Naiwni obywatele dali sobie wmówić, że w „demokratycznym społeczeństwie” mamy do czynienia nie z władzą, lecz z „reprezentantami narodu”, którzy „w naszym imieniu” sprawują „służbę społeczną”, czyli rzekomo służą nam, dla naszego dobra. W rzeczywistości jest odwrotnie: to my pokornie służymy władzy – jesteśmy wręcz jej niewolnikami. Władza traktuje nas tak, jak hodowca traktuje swoje owce.
Proszę się również zastanowić, do czego władza potrzebuje tych wszystkich uzbrojonych po zęby oddziałów policji, po co jej podsłuchy, kamery i programy szpiegujące, nielegalnie i bez naszej wiedzy instalowane w naszych komputerach? Wierzy pan w to, że to dla naszego dobra?
Po lewej stronie mojego bloga znajduje się kilka bardzo ważnych cytatów o demokracji. Ten, kto je uważnie przeczyta i głęboko się nad nimi zastanowi nie powinien zadawać żadnych pytań o to, kto rządzi światem i dlaczego zwykli obywatele nie mają żadnego wpływu na politykę.
Demokracja?
Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad [Benjamin Franklin]
Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania [Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii]
Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy. [Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla]
Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]
Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]
Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, zrujnuje i doprowadzi do upadku każdy naród. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. [William Lyon Mackenzie King, premier Kanady]
Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]
Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]
Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników. [James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii]
Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją [Zbigniew Brzeziński w książce "Between Two Ages" 19970 r.]
Jak napisałam, sztuka rządzenia ludźmi polega na ich antagonizowaniu. Ale żeby osiągnąć pełny sukces, należy najpierw zadbać o to, żeby ludzie byli tak głupi, jak to tylko możliwe, a przy tym żeby żyli w błogim przeświadczeniu, że są znakomicie wykształceni i doskonale poinformowani. Temu celowi służy cały system edukacji, który nie dość, że przekazuje naukę z planety małp (czyli wiedzę ocenzurowaną i niepełnowartościową), to jeszcze wymaga pokory i posłuszeństwa wobec autorytetu. Szkoła zabija kreatywność i pozbawia dzieci ciekawości świata, a więc zamienia je intelektualne zombie.
Kiedy obywatel opuszcza szkołę źródłem wiedzy o świecie stają się dla niego „niezależne” media: gazety, radio i telewizja. Obywatel nie ma pojęcia, że przezorna władza zadbała i o to, żeby wiadomości przez nie przekazywane pokazywały świat w krzywym zwierciadle i przekazywały informacje wygodne dla rządzących.
W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii – nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego – jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo – wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami. [John Swinton, były szef Personalny New York Times, ok. 1880 r.]
Jesteśmy wdzięczni wydawcom „Washington Post”, „New York Times”, „Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy… [David Rockefeller]
No ale słucham, jak ma wyglądać ta planeta. SŁUUUUUUUCHAM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To proste, a jednocześnie trudne: ludzie powinni przebudzić się z hipnotycznego snu, w którym są pogrążeni i przytomnie popatrzeć na świat. Nie ma innego rozwiązania naszych problemów.
To my sami kreujemy swoją rzeczywistość. Wszystko co widzimy wokół jest projekcją bandy naćpanych szaleńców. Problemem ludzkości jest lunatyczny sen, w którym jest ona pogrążona i z którego nie jest w stanie się obudzić.
Gdyby ludzie zrozumieli, jak to wszystko działa i ku czemu zmierza, ten system zawaliłby się w jednej chwili jak domek z kart, bo ten system to kolos na glinianych nogach.
Problem w tym, że nie mam pojęcia, jak przebudzić ludzkość – chyba potrzebny jest nam cud.
Obawiam się jednak, że zamiast cudu czeka nas jakieś traumatyczne zdarzenie.
Gdyby ludzie przebudzili się sami, nie zdarzyłoby się nic złego – po prostu wykreowaliby normalną, zdrową rzeczywistość. Skoro jednak to się nie stało Kosmos będzie musiał użyć bardziej zdecydowanych, a więc niestety brutalnych metod, ponieważ czas spania już się skończył. Zaczyna się nowy, Kosmiczny Dzień i ludzkość musi przywitać go odmieniona i gotowa do konstruktywnego działania.
Zapnijmy pasy, bo szykuje się coś, co zmieni losy świata. Przebudzeni nie mają się czego obawiać, a pozostałych czeka zimny prysznic…
Nikogo na nic nie nawracam, bo nie jestem misjonarką. Z nikim o nic kłócić się nie zamierzam, bo to nie moja sprawa, w co kto wierzy i jak żyje. Ale wolno mi się dziwić i zastanawiać, dlaczego ludzie są tak głupi, że aż mogą doprowadzić do śmierci własnej lub swojej rodziny.
Na wstępie przypomnę wam, drodzy racjonaliści (którzy tak namiętnie czytujecie mojego bloga) 10 przykazań liberalizmu waszego idola, jednego z projektantów NWO i inżynierów depopulacji, Bertranda Russela. Trzeba przyznać, że ten drań był wyjątkowo inteligentny, więc tym bardziej szkoda, że działał po ciemnej stronie mocy.
Nie czuj się całkowicie pewny czegokolwiek.
Nie sądź, że warto iść do przodu ukrywając dowody, bo dowody z pewnością zostaną ujawnione.
Nigdy nikogo nie zniechęcaj do myślenia, nawet jeśli jesteś pewien, że ci się to uda.
Kiedy spotykasz się ze sprzeciwem, nawet ze strony żony/męża lub dzieci, staraj się pokonać go argumentacją, a nie autorytetem, ponieważ zwycięstwo oparte na autorytecie nie ma wartości i jest iluzoryczne.
Nie miej szacunku dla autorytetu innych, bo zawsze można znaleźć autorytety przeciwne.
Nie używaj siły do likwidowania poglądów, które uważasz za szkodliwe, bo jeśli tak zrobisz, to te poglądy zlikwidują ciebie.
Nie bój się mieć ekscentrycznych przekonań, bo każda opinia teraz akceptowana kiedyś była ekscentryczna.
Znajduj więcej przyjemności w inteligentnej różnicy zdań niż w pasywnej zgodzie, bo jeśli cenisz inteligencję tak jak powinieneś, to to pierwsze oznacza większą zgodę niż to drugie.
Bądź bezwzględnie prawdomówny, nawet gdy prawda jest niewygodna, ponieważ bardziej niewygodne są próby jej ukrycia.
Nie zazdrość szczęścia tym, którzy żyją w raju głupców, bo tylko głupiec sądzi, że jest to szczęście.
————————
Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia. [Alfred Korzybski]
Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie [prof. Maria Dorota Majewska]
Nie jestem teoretykiem konspiracji, jestem realistą konspiracji. Ona tam jest. [Ted Gunderson (agent FBI)]
Zastanawiałam się, dlaczego niektórzy ludzie nie przyjmują do wiadomości oczywistych faktów i absolutnie niezbitych dowodów, dlaczego trwają w zakłamanym światopoglądzie mimo oczywistych dowodów i dlaczego wierzą tylko w to, co mówią media i autorytety? Co ich blokuje i czyni ślepymi na wszelką prawdę?
Szczepienia są chemiczną lobotomią [Bertrand Russel]
Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent. [Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].
Wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej. [Raport CDC]
Ich racjonalistyczny portal zamieścił niezbity dowód na to, że elity tego świata planują redukcję mieszkańców globu do pół miliarda sztuk ludzkiego bydła, a ich guru z całego serca popiera te plany, ale tzw. „racjonaliści” i tak nie wierzą w depopulację podobnie jak w szkodliwość GMO (które jest jednym z koronnych dzieł firmy Monsanto, największego, kryminalnego i absolutnie bezkarnego truciciela wszechczasów), w chemtrails ani w szkodliwość medycyny alopatycznej.
Wierzą za to w antyrozumowe bzdury, takie jak „atak terrorystyczny” na WTC, tylko dlatego, że przeczytali to w poczytnej (tzw. „opiniotwórczej”) gazecie lub usłyszeli w głównym wydaniu dziennika.
Dyskutowanie z takimi ludźmi nie ma najmniejszego sensu. Ich nie interesuje prawda. Ich interesuje wyłącznie posiadanie racji. Kto ma rację, ten ma władzę.
Doprowadzić do zamknięcia bloga, który się nie podoba, zakazać skutecznej i bezpiecznej, ale „nieracjonalnej” metody leczenia, zmusić do szczepień – jak się ma „rację”, to każdego można pokonać. Wiara przenosi góry. Ten, kto bardziej wierzy w swoją rację zawsze zamknie usta temu, kto wierzy mniej, bo ma choć cień wątpliwości. I nie liczą się dowody. Liczy się siła i satysfakcja postawienia na swoim. Za wszelką cenę! Choćby po trupach.
Tych bezmyślnych i okrutnych ludzi napędza lęk
Nie ma innego wytłumaczenia dla takiej zatwardziałości umysłu poza lękiem. Taki osobnik trzyma się jak pijany płotu utartych schematów i prostych (co gorsze, nierzadko zupełnie idiotycznych) wyjaśnień, bo gdyby tę sztachetę puścił, musiałby stanąć na własnych nogach. Musiałby się skonfrontować z niekoniecznie przyjemną rzeczywistością i zachować odpowiedzialnie. Ale to wymaga odwagi. Odpowiedzialność jest ostatnią rzeczą, którą byłby gotów wziąć na swoje barki. O wiele lepiej, bezpieczniej i wygodniej jest liczyć na opiekuńcze państwo.
Państwo ma dla nich niezliczone i obowiązkowe ubezpieczenia, służbę zdrowia, armię i rząd, więc się o nich „troszczy”. Gdyby człowiek musiał się troszczyć o siebie sam, musiałby dorosnąć. Musiałby wyjść NA WOLNOŚĆ z ograniczającej, ale gwarantującej bezpieczeństwo KLATKI, do której ręka tajemniczego hodowcy zawsze wkłada świeżą paszę i wodę… Niestety, współczesny człowiek jest niedojrzały, infantylny i niezdolny do odpowiedzialności. Zamiast tego woli schować głowę w piasek i mieć złudzenie pełnego bezpieczeństwa.
Pewien pan wyjaśnia, dlaczego od czasu, kiedy został ojcem przestał interesować się rzeczami mogącymi budzić jego lęk:
Rozumiałem, że reklamy kłamią i jak kłamią. Dokładnie wiedziałem, jak świat próbuje mnie zrobić w chuja. Kiedy jednak zostałem ojcem, okazało się, że świat ma kolejnych sto sposobów na zrobienie mnie w balona. To był pierwszy taki moment, kiedy naprawdę potrzebowałem informacji z sieci, a okazało się, że mogę tam przede wszystkim znaleźć bzdury i przeczące sobie rady. To było przerażające.
Kto chowa głowę w piasek, ten wypina inną część ciała…
Ochrona jego psychiki przed lękiem i „paranoją” jest ważniejsza, niż bezpieczeństwo i zdrowie dziecka. Zamiast chronić własne dziecko przed realnymi zagrożeniami i szukać wiedzy, jak nie dać się zrobić w chuja nieuczciwym producentom żywności i leków oraz kłamiącym zawodowo politykom on woli chronić siebie. Przed lękiem i paranoją.
Nie będzie chronił dzieciaka przed skażoną chemią żywnością, zdegenerowanym (i degenerującym) GMO, aspartamem w napojach, słodyczach i lekach, poszczepiennym NOP-em, skażeniem radioaktywnym ani niczym, bo świat jest OK. Nie będzie walczył o lepszą przyszłość dla swojego dziecka i wnuków, bo mógłby się zestresować. Magiczne myślenie zabezpieczy go przed wszystkim. Uwierz, że jest bezpiecznie, a wszystkie zagrożenia znikną. Zamknij oczy, a świat przestanie istnieć. Nie przyjmuj do wiadomości istnienia zła, a go nie będzie.
Tę samą logikę odkrył mój kot. Kiedy włazi na stół, żeby ukraść coś z mojego talerza staje się „niewidzialny”, żebym go nie zauważyła. Niewidzialność osiąga zamykając oczy i skradając się małymi kroczkami. Genialne zwierzątko. Ma rozum zupełnie jak prawdziwy racjonalista.
Po co myśleć, po co szukać prawdy?
Skoro wszędzie czają się kłamstwa, to skąd człowiek może wiedzieć, co jest prawdą? Jak odróżnić prawdę od kłamstwa? Samodzielne dociekania wymagają odpowiedzialności, trzeba wziąć na siebie konsekwencje własnych, być może niekoniecznie właściwych decyzji i trud unikania zagrożeń. Tu nikt cię za rękę nie poprowadzi, musisz radzić sobie sam! To jest przerażające! Zamiast narażać się na stres i możliwość popełnienia błędu najłatwiej pójść po linii najmniejszego oporu i żyć „normalnie”, czyli jak wszyscy.
Brak zaufania do własnego rozumu i intuicji jest zatrważający!
Stłucz pan termometr, a nie będziesz pan miał gorączki
Nie ma groźniejszego wroga, niż twój własny lęk. Pod wpływem paniki ludzie popełniają największe, wręcz śmiertelne głupstwa. Lęk jest najprzykszejszą emocją. Jesteśmy gotowi zrobić naprawdę wiele, a może nawet wszystko, żeby tylko uśmierzyć lęk i ból duszy, który on powoduje.
Żeby zagłuszyć choć na chwilę lęk ludzie palą, piją, narkotyzują się, robią szalone zakupy, zatracają się w seksie lub dowolnym innym nałogu i doprowadzają swoje życie do stanu kompletnej destrukcji. Inni rzucają lękowi wyzwanie i wstępują do armii lub uprawiają sporty ekstremalne. Jeszcze inni wstępują w szeregi jakiegoś rodzaju „świętej inkwizycji” (niekoniecznie religijnej, równie dobrze może ona być ateistyczna lub „racjonalistyczna”) i zwalczają „herezję”, czyli poglądy, których się boją. Jest jeszcze typ czwarty: osobnik, żyjący w raju głupców.
Nie zazdrość szczęścia tym, którzy żyją w raju głupców, bo tylko głupiec sądzi, że jest to szczęście
Pierwszy typ, za sprawą nałogów, niszczy siebie, drugi uśmierca na wojnie innych, ale i sam może zginąć, trzeci jest najbardziej niebezpieczny i okrutny, ponieważ w niszczeniu innych najczęściej nie zna umiaru, natomiast typ czwarty to wesołek i prześmiewca, nie chcące nic wiedzieć ani widzieć pijane dziecko we mgle, okresowo (pod wpływem ataku silniejszego lęku) przeistaczające się w pijaną małpę z brzytwą.
Trzema pierwszymi typami nie będę się zajmować, ponieważ psychologia nie pozostawiła na nich suchej nitki. Zajmę się typem czwartym, bo to ciekawy przypadek.
Jest cudownie, ach, jak przyjemnie!
Jego wesołość i beztroska mogą sprawiać wrażenie, że jest to luzak i swój chłop. Często żartuje, bywa sarkastyczny, możesz nawet uznać, że jest inteligentniejszy niż inni. Ale kiedy z nim pogadasz okazuje się, że to zakuty łeb, po koniuszki włosów wypełniony idiotycznymi stereotypami.
Nasz wesoły prześmiewca bezkrytycznie wierzy we władzę, w praworządność, demokrację i naukę. Wierzy w to, bo gdyby zwątpił świat stałby się straszny. Ze wszystkich sił oszukuje się, że przecież władza została wybrana w demokratycznych wyborach, więc ze strachu, że jej ponownie nie wybierzemy musi nam się wkręcać bez wazeliny. To takie proste i logiczne, prawda? Zupełnie jakbym słyszała mojego teścia, który był sztywny, jakby kij połknął, zawsze ubrany w czarny garnitur, zawsze w ciemnych okularach i stale powtarzał: „Władza ludowa nie zrobi obywatelowi krzywdy”. Nie dał się przekonać, że jego oszczędności w kanapie szlag trafi. No bo przecież władza ludowa jest ludowa, to znaczy dla dobra obywatela. Unijna oczywiście tym bardziej jest ludowa i dla obywatela.
Zastrachany „racjonalista” racjonalizuje wszystko, co złe i przerażające, byle tylko nie dopuścić lęku do swojego umysłu: to oczywiste, że ograniczanie naszej wolności osobistej i totalitarne prawa to nie żaden faszyzm, lecz rozwiązania podjęte dla naszego dobra. Bo co by to było, gdyby każdy robił co mu się podoba, zapanowałaby jakaś anarchia. Gdyby nie ostre przepisy terroryści mogliby nas pozabijać, bo przecież widziała paniusia, ten Big Bladen zwalił symbol Ameryki, jest się czego bać!!! Władza (ta demokratycznie wybrana) wiesza kamery na każdej latarni, buduje obozy koncentracyjne z komorami gazowymi, zbroi się po zęby, otrzymuje coraz szersze uprawnienia do obmacywania, prześwietlania, rozbierania, pałowania, taserowania i aresztowania, ale nie mamy się czego obawiać, przecież jest demokracja do cholery! Jeśli władza nas zawiedzie, wyślemy ją do wszystkich diabłów i wybierzemy sobie nową. Jest OK, jest super, popatrz jak ładnie świeci słoneczko… uups, ruch lotniczy nam się trochę zwiększył, więc na niebie wiszą smugi kondensacyjne, ale spoko, zaraz znikną.
No, przecież mówię, że jest cudownie! Żyjemy w raju! Na tym świecie nigdy nie zdarzyło się nic niepokojącego. Nie było żadnych spisków, nie zabito Cezara, nie było prowokacji gliwickiej ani podpalenia Reichstagu, Hitler został demokratycznie wybrany i przyczynił się do szczęścia i pomyślności ludzkości, nie było I ani II wojny światowej, nie było Pearl Harbor, IG Farben (Bayer, BASF) z główną siedzibą w Auschwitz do dziś troszczy się o nasze zdrowie produkując leki i szczepionki, John Fitzgerald Kennedy zmarł spokojnie w Domu Złotej Jesieni na Florydzie, Monsanto odkryło i wprowadziło na rynek wiele ratujących życie i zdrowie produktów, a nauka i media zawsze dostarczają nam prawdę, samą prawdę i tylko prawdę. Dlatego każdy, kto podejrzewa demokratycznie wybraną władzę, medycynę lub naukę o niecne zamiary cierpi niewątpliwie na schizofrenię bezobjawową i powinien być leczony. W psychuszce.
Wiara w konsensus, czyli jedzcie gówna, miliony much nie mogą się mylić.
Katolicy wierzą kapłanom (ale ostatnio jakby mniej), a racjonaliści autorytetom naukowym (wciąż bezkrytycznie). Jedni i drudzy wierzą w konsensus. Wiele razy napalony katolik wykrzykiwał mi, że katolicyzm jest najliczniej wyznawaną religią, a więc stanowi to dowód na to, że ta jest religia prawdziwa. Racjonaliści jeszcze nie są najliczniejszą sektą świata, ale za to mają konsensus w sprawie globalnego ocieplenia: ponad 2000 najwybitniejszych uczonych poparło tę ideę (za rok lub dwa poprą ideę zlodowacenia).
Chrześcijanie dla zademonstrowania swojej wiary niosą swój krzyż i stygmaty, fakirzy leżą na deskach z gwoździami, a racjonaliści ogłaszają dumnie na blipie i Facebooku, że jako racjonaliści, w imię Prawdy, Nauki i Rozumu szczepią swoje dzieci na świaniaka, katar, sraczkę i pryszcz na nosie. I żałują, że od tego dzieci nie mają widocznych stygmatów na ciele, bo gdyby miały, to wszyscy mogliby je widzieć i poczuć solidarność z mądrymi rodzicami (proponuję wprowadzić modę na kolczyk w nosie, niech wszyscy wiedzą, że oto stoi przed nimi bezmyślne ludzkie bydło).
Wiara w demokrację, praworządność i doskonałą organizację naszego świata, a zwłaszcza ślepe posłuszeństwo wobec władzy daje im złudzenie bezpieczeństwa. Władza każe myć ręce, więc myją, każe robić badanie prostaty, więc robią, każe się zaszczepić, więc się szczepią, każe się ubezpieczyć …… i tak dalej… Byle tylko nie myśleć i uciszyć lęk przed odpowiedzialnością za siebie i swoją rodzinę.
Poznać głupiego po śmiechu jego
Jest taki typ, który wszystko i wszystkich razi śmiechem. A raczej chichotem. Takim bardzo, ale to bardzo nieprzyjemnym. To, czego nie rozumie, to czego się boi, tego, kto myśli inaczej. Z pewnego mojego krewnego, bardzo pobożnego katolika, kiedy tylko ktoś palnął coś, co mogłoby osłabić jego wiarę od razu wydobywał się ten sarkastyczny, bardzo nieprzyjemny chichot, który sprawiał, że poczęstowany nim człowiek czuł się nędzną mendą i ostatnim śmieciem.
Racjonalizm?
Nie ma prawa nazywać siebie racjonalistą osobnik, który wierzy w bajkę, że budynek WTC mógł się zawalić jak stos naleśników od paliwa z baków jednego samolotu pasażerskiego, choćby nawet największego. Podobnie idiotą (i to kompletnym) musi być cymbał, który jednocześnie wierzy w to, że USA mają najlepszy wywiad na świecie i w to, że ten wywiad przepuścił groźnych terrorystów, planujących zamach na WTC (czyżby o nich nie wiedział?), a co więcej, nawet palcem nie kiwnął, żeby choćby utrudnić im tę robotę. Równie idiotyczna jest wiara w to, że Bin Laden (wciąż żywy czy od 10 lat martwy) bezkarnie i do tego skutecznie podkłada właśnie 10 bomb atomowych na terenie USA, o czym amerykański wywiad doskonale wie (bo wypuszcza takie kontrolowane „przecieki”, jakiś użyteczny idiota je „odkrywa” i pisze o tym książkę), ale mimo pomocy autora książki jednak nie wie, skoro nic nie robi (bo widocznie jest taki do dupy, że do niczego się nie nadaje i powinien popełnić seppuku). Jedna wielka komedia pomyłek. Prawdę mówiąc, zamach na WTC był totalną, wręcz kryminalną kompromitacją władz USA, i to bez względu na to, czy zrobił to Bin Laden, czy George W. Bush we własnej osobie. Ale „racjonaliści” mają rozum jak mój kot, więc to rozumowanie przerasta ich możliwości.
Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było. [Martin Niemöller]
Jeśli nie robisz nic, żeby zmienić ten świat na lepszy jesteś współwinny śmierci ludzi, którzy giną na bezsensownych wojnach o pokój i demokrację i w „humanitarnych bombardowaniach” z rozkazu ONZ, a w przyszłości będziesz współwinny, gdy te bomby atomowe w końcu wybuchną, a obozy FEMA zaczną przyjmować pierwszych „wczasowiczów”!
Z ostatniej chwili (sobota, 14.05., 22:45) jeśli to nie przebudzi lunatyków, to nic ich nie przebudzi:
—————————————————————————–
NIGDY NIE KOMENTUJĘ BLOGÓW TZW. „RACJONALISTÓW”!
JEŚLI NA KTÓRYMŚ Z NICH WIDZISZ KOMENTARZ NAPISANY PRZEZ RZEKOMĄ ASTROMARIĘ WIEDZ, ŻE NIE JA GO NAPISAŁAM.
GARDZĘ NĘDZNYMI KREATURAMI, KTÓRE PODSZYWAJĄ SIĘ POD INNYCH I KRADNĄ ICH NICKI, ŻEBY IM SZKODZIĆ.
Tym tekstem wyrażam „konstruktywną samokrytykę”. Pisałam wiele razy, że nie ma demonów ani diabłów i że jedynymi niebezpiecznie harcującymi w życiu ludzi bytami są te, które powołuje do życia ich ego lub podświadomość i że w najgorszym razie są to egregory. Otóż bardzo się myliłam. Egregory są groźne, ale główną przyczyną problemów NIEKTÓRYCH (absolutnie nie wszystkich!!!) osób parających się ezoteryką lub okultyzmem lub szukających spełnienia na tzw. „ścieżce duchowej” są byty, zwane (słusznie lub nie) demonami lub Szatanem. Czym jest Szatan wyjaśniłam w tej notce.
Zacznijmy od wyjaśnienia, że termin „ścieżka duchowa” jest przez większość wstępujących na nią adeptów całkiem opacznie rozumiany. Jeśli komuś się wydaje, że ścieżka duchowa da mu nadprzyrodzone moce i podziwiane przez tłumy zdolności, to bardzo się myli. Co gorsze, może się srodze rozczarować, a nawet narobić sobie kłopotów rodem z najstraszliwszego horroru.
Prawdziwy rozwój duchowy nie wyzwala żadnych wzbudzających zdumienie, a zwłaszcza przerażenie zdolności, zwanych w Indiach sidhi. Rozwój duchowy to po prostu najzwyklejsze w świecie przebudzenie z hipnozy, w której żyje prawie cała ludzkość. Przebudzony duchowo człowiek nie lewituje, nie czyni cudów ani nie ma (bo ich nie pragnie) zdolności podejrzenia najintymniejszych i starannie skrywanych przed światem tajemnic innych ludzi. Jest to osoba, która przestała wierzyć kapłanom, uczonym, politykom, mediom, autorytetom dowolnego rodzaju i innym sprzedawcom iluzji. To po prostu ktoś, kto widzi rzeczy takimi, jakie one są i nie da sobie wmówić żadnych religijnych, naukowych, politycznych czy dowolnych innych bzdur, przy pomocy których władza steruje ludzką owczarnią.
Niestety, większość ludzi żyje w przekonaniu, że na ścieżce duchowej czekają jakieś fantastyczne dary: zdolność czynienia zadziwiających cudów, wglądu w przeszłość i przyszłość świeżo poznanej osoby, umiejętność uzdrawiania dotykiem itp. Niektórzy przeżywają fascynacje wywoływaniem duchów, piciem krwi, rzucaniem klątw i podporządkowywaniem sobie bliźnich przy pomocy magii. I szukając takich mocy wpadają w sidła zła.
Wszyscy słyszeliśmy o znanych i podziwianych przez tłumy tarocistach czy astrologach słynących z tego, że wiedzą wszystko, nawet to, na jaki kolor pomalowane są ściany w twoim mieszkaniu, jak ma na imię twoje najmłodsze dziecko, a nawet jakiej marki i z którego rocznika samochodem jeździsz. Leszek Szuman znany był z tego, że zapisywał datę przyszłej śmierci każdego swojego klienta i podobno nigdy się nie mylił.
Zawsze mnie to zadziwiało, bo chociaż studiowałam astrologię przez lata i u wielu różnych nauczycieli, żaden z nich nigdy nie uczył nas wyliczania z horoskopu dat przyszłych wydarzeń, a o znajomości imion dzieci czy kolorów i marek samochodów nawet nie wspomniał. A jednak wciąż donoszono mi o astrologach, którzy takie rzeczy swoim klientom mówili i nigdy się nie mylili. Bardzo mnie to zadziwiało i zaczęłam nawet podejrzewać, że moi nauczyciele byli nieukami.
Zdolności niektórych przepowiadaczy przyszłości były tak wielkie, że zapewniły im miejsce w historii. Niektórzy z racji tych uzdolnień zostali nawet uznani za świętych. Święty Jan spisał przepowiednię dla całego świata, zwaną Apokalipsą. Nostradamus widział przyszłość jakby odbywał przejażdżkę maszyną do podróży w czasie. Baba Wanga przepowiedziała skażenie radioaktywne całej półkuli północnej. I – o zgrozo – przepowiednie te realizują się na naszych oczach!
Jakim cudem ci ludzie znali przyszłość, skoro przyszłość tworzona jest na bieżąco przez nas samych?
W końcu zrozumiałam skąd pochodzi „nadprzyrodzona” wiedza, którą dysponują niektórzy tarociści, astrolodzy i uzdrowiciele. Bynajmniej nie odczytują jej z kart ani z horoskopu, bo tym sposobem zdobyć się jej nie da.
Otrzymują ją dzięki pomocy „przewodników duchowych” i „aniołów”, a raczej bytów, które się za przewodników duchowych i anioły podają, ale żeby taką pomoc otrzymać, należy o nią poprosić, a raczej skorzystać z ochoczo podsuniętej oferty. Oni aż się palą, żeby za ciebie pracować i czynić cuda. A nawet, żeby uczynić cię sławnym.
Skąd ten zapał do niewolniczej i anonimowej pracy na cudzy rachunek?
Niestety, na tym świecie nie ma nic za darmo!
W moim forum pojawił się ostatnio osobnik o nicku „hipnotyzer1”, który w cudowny sposób uzdrawia, niczym sam Jezus. Według niego przyczyną nowotworów są energetyczne pasożyty, więc wystarczy je wygonić, aby choroba znikła bez śladu. Poczuł się tak wielki, że kiedy tylko wkroczył na moje terytorium z marszu posłał do diabła wszystkie metody leczenia i uzdrawiania, z doktorem Gersonem i vilcacorą na czele. Wszystkie te metody uznał za guzik warte i nie dorastające do pięt jego cudownym umiejętnościom, po czym zostawił swój numer telefonu, żeby każdy mógł skorzystać z jego usług. Oczywiście – nie za darmo.
Dalsza dyskusja w forum wyjaśniła, na czym polega cudowność usług tego „speca”. Otóż pracują za niego dwa „Anioły”, których moc jest tak wielka, że żaden pasożyt im się nie oprze.
Pracują Anioły… a kto bierze pieniądze?
Pieniądze kosi pan „hipnotyzer1”!
Czy to uczciwy układ?
Nie sądzę. Bo wygląda na to, że „hipnotyzer1” czerpie korzyści z niewolnictwa. Dwaj anielscy murzyni ciężko pracują, a on zgarnia kasę, którą oni zarobili.
Za pana tarocistę czy wszystkowiedzącego astrologa również całą robotę odwalają jacyś niewidzialni pracownicy. Jasnowidzom, znającym przyszłość świata również ktoś ją przedstawia.
Niektórzy z nich są nawet w pełni świadomi faktu, że nie są to anioły, lecz demony. Ale się oszukują, że to „dobre” demony. Oni z tymi złymi się nie zadają. I oczywiście wierzą, że są tacy sprytni, że bezbłędnie rozpoznają, które są dobre, a które niedobre.
Ktoś pewnie zaraz spyta, co w tym złego, skoro anioły, a nawet demony nie potrzebują pieniędzy?
Chodzi o to, że na tej planecie nie ma nic za darmo. Na tej planecie toczy się śmiertelna walka o energię. Pieniądze też są formą energii, ale ponieważ na tamtym świecie nie mają one wartości, rachunki muszą być wystawiane w innej walucie. Walutą w tym interesie jest dusza. Lub całe mnóstwo dusz, np. cały naród. Szkoda, że zawierający kontrakt cwani okultyści i uzdrowiciele nigdy o to nie pytają. Niewyobrażalnie rozdęte ego, wizja zarobienia wielkiej forsy za nic i możliwość grania roli celebrytów w pudle dla idiotów tak ich zaślepia, że tracą zdrowy rozsądek i nie myślą o konsekwencjach. A kiedy w końcu zobaczą rachunek śmiertelnie się przerażają!
Przerażeni szukają ratunku w Kościele. Niestety, wpadają z deszczu pod rynnę, ponieważ Kościół jest instytucją demoniczną. O tym, jak bardzo demoniczny jest Kościół i jaką perfidną zasadzkę zastawił na ludzkie dusze będzie jeszcze mowa na końcu.
Mali okultyści sprzedają swoje własne dusze. Ale i sławę dostają małą.
Wielcy gracze przechodzą do historii, ale rachunek za to wystawiany jest całym narodom, a nawet światu. Na szczęście ci cwaniacy obiecali sprzedać coś, co do nich nie należy, więc nie ma szansy, by ten kontrakt został sfinalizowany. Ale demony mimo to liczą na swoją zdobycz i gotowe są nawet uciec się oszustwa, żeby tylko ją otrzymać.
Jak już pisałam Apokalipsa nie jest przepowiednią, lecz scenariuszem napisanym i realizowanym przez kosmiczne pasożyty okupujące naszą planetę i hodujące ludzi niczym bydło. Jan, który tę Apokalipsę spisał pisze wyraźnie, że rozmawiał z potężnym osobnikiem, którego wziął za Boga i że na jego zlecenie spisał tę księgę. Wygląda na to, że zaproszono go do kina, w którym wyświetlano trójwymiarowy i stereofoniczny film holograficzny, tak realistyczny, że nie do odróżnienia od rzeczywistości.
Podobną sztuczkę pokazano Nostradamusowi. Obaj otrzymali polecenie spisania tego, co widzieli.
A co widzieli?
Wojny i zniszczenia, które zaplanowali i realizują twórcy scenariusza tego „futurystycznego filmu”!
To nie my wywołujemy wojny!
Wszystkie wojny światowe (również trzecia), wraz z dokładnymi datami ich wybuchu, zostały zaplanowane tysiące lat temu, za czasów św. Jana i innych „proroków”.
Ci „prorocy” czanelingowali przekaz z szatańskiego źródła.
I teraz mamy być ukarani zagładą za to, że jesteśmy krwiożerczą i wojowniczą rasą, mordującą w wojnach przedstawicieli własnego gatunku!!!
To dopiero jest perfidia. Perfidia godna Szatana!
Za tę oszukańczą „usługę” ma teraz zapłacić cała ludzkość, dobrowolnie uznając się za niegodnych życia grzeszników, którzy muszą być za karę zgładzeni. Mamy wyrazić dobrowolną zgodę na to, by nas, niczym szczury lub insekty, wybito! Niestety, wielu ludzi uwierzyło w tę bajkę i powtarza jak mantrę śpiewkę o tym, że człowiek niszczy planetę, że jest rakiem na jej ciele i że nie zasługuje na dalsze istnienie.
Na wypadek, gdyby ten plan się nie powiódł, nasi okupanci mają alternatywną ofertę: ukoronujcie Jezusa na króla Polski i namówcie inne narody, by poszły w wasze ślady, a Bóg was ocali. Jeśli tego nie zrobicie, spotka was zagłada tak straszna, jakiej świat dotąd nie widział.
I mamy uwierzyć, że taką propozycję nie do odrzucenia, w stylu najgorszych bandziorów z sycylijskiej mafii, przedstawia nam sam Bóg, Stwórca Wszystkiego?!
Niezwykłość i rangę tego żądania wyraża ostrzeżenie Boga, skierowane do nas za pośrednictwem Rozalii (Celakówny), że na świat nadchodzi kara o wiele cięższa od kary potopu, a także zapewnienie, że Polska nie zginie, o ile uzna w wyżej opisany sposób Jezusa swym Królem. W ślady Polski, jak zostało to zapowiedziane Rozalii, pójdzie wiele innych narodów, które także uznają w Jezusie swego jedynego Króla i Boga; tylko one ocaleją z powszechnej zagłady.
Tej intronizacji ma dokonać nie tylko Kościół, ale i władze świeckie! Ma to być intronizacja „totalna”, religijna i świecka, żeby nikt nie mógł powiedzieć „nie w moim imieniu!”
Jest ratunek dla Polski, jeśli Mnie uzna za swego Króla i Boga w zupełności przez Intronizację, nie tylko w poszczególnych częściach kraju, ale w całym państwie z rządem na czele… (Rozalia Celakówna, Wyzniania, s. 263n.).
Dalej czytamy coś absolutnie kuriozalnego:
Ceremonia Intronizacji dotyczy także, i przede wszystkim, Pana Jezusa. Wyznajemy bowiem, że Jezus jest Królem Wszechświata, a więc Władcą nie tylko wszystkich ludzi i narodów, ale także Panem (Królem) całego stworzenia. Jego władanie jest absolutne: Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi (Mt 28,18). Jest więc najwyższym i de facto jedynym Władcą: Królem królów i Panem panujących (por. Ap 19,16).
Zaraz, zaraz, chwileczkę, chyba coś tu się nie zgadza!
To światem nie rządzi już Bóg?
Bóg odszedł na emeryturę i przestał być Bogiem?
Zrzekł się władzy niczym stary król, który abdykuje by koronować syna?
Podobno Bóg jest wieczny! Nigdy się nie narodził i nigdy nie umrze, jakże więc mógłby się zestarzeć i zmurszeć na tyle, by być niezdolnym do rządzenia dziełem, które powołał do życia?
A może raczej został od władzy odsunięty?!
Widzicie ten wredny podstęp?
Żąda się od nas, żebyśmy wyrzekli się spierniczałego, niezdolnego do istnienia starego Boga-Stwórcy i zastąpili Go Jezusem, młodym Bogiem!
Proces ogłupiania wiernych trwa od dawna, bo Kościół zawsze nauczał, że należy się modlić do Jezusa, a nawet do pomniejszych świętych, a nie do Boga.
Dlaczego?
To jest cyniczny podstęp i pułapka.
Jezus był nauczycielem duchowym, który przybył na ziemię nauczać ludzi, żyjących 2000 lat temu. Dawno wykonał powierzoną Mu misję i odszedł. Jezus, którego wykreowała religia nie ma nic wspólnego z tamtym Jezusem i z Jego duchową misją. Jezus religii jest WYŁĄCZNIE egregorem, stworzonym przez demoniczne siły, rządzące tą planetą i ludzkością. Egregor jest oszukańczą pułapką dla dusz. Jego zadaniem jest odgradzanie wiernych od Boga. Ludzie modlą się do sztucznie wykreowanej postaci, która niczym gąbka wchłania ich emocje oraz prośby i zatrzymuje w sobie.
Wszystkie manifestujące się w objawieniach „Jezusy”, „Matki Boskie” i inne „anioły” to paskudne egregory lub groźne demony!
Módl się do Boga! Nie potrzebujesz żadnych pośredników!!!
Pośrednicy roztrwaniają energię, jak stacje przesyłowe prąd elektryczny.
Pomóc Ci może jedynie prawdziwa boskość, więc nie szukaj jej pod jasno świecącą latarnią, lecz tam, gdzie ona jest!