Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka. NIE piszę o tym, w co wierzę, lecz o tym, co WIEM, bo osobiście to zweryfikowałam.

  • Adolf Hitler: “Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer”

    Dedykuję wszystkim, którzy przekonują, że potrzebujemy rządu światowego (do kontaktów z... kosmitami).
  • Bruno Gröning:

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • Tao:

    Uczeni nie są mądrzy, mądrzy nie są uczeni.
  • Heraklit z Efezu

    Nie wystarczy dużo wiedzieć, ażeby być mądrym.
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’:

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej
  • dr Sidney MacDonald Baker:

    Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą.

  • Michael Ellner:

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Demokracja?

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad [Benjamin Franklin]

    Demokracja jest najgorszym z możliwych ustrojów, gdyż są to rządy hien nad osłami. [Arystoteles]

    Świat jest rządzony przez całkiem inne osoby, niż się to wydaje i tylko ci, którzy potrafią zajrzeć za kulisy wiedzą kto to jest. [Benjamin Disraeli]

    Ci którzy decydują nie są wybierani, a ci, których się wybiera nie mają nic do decydowania [Horst Seehofer, przewodniczący CSU i premier Bawarii]

    Nasza rasa jest Rasą Panów. Jesteśmy świętymi bogami na tej planecie. Różnimy się od niższych ras, ponieważ wywodzą się one od insektów. Faktycznie porównując je do naszej rasy, inne rasy to bestie i zwierzęta, owce w najlepszym przypadku. Inne rasy są uważane za ludzkie odchody. Naszym przeznaczeniem jest rządzenie niższymi rasami. Nasze ziemskie królestwo będzie rządzone poprzez naszych liderów za pomocą rózgi żelaznej. Masy będą lizać nasze stopy i służyć nam jako nasi niewolnicy. [Menachem Begin, premier Izraela, laureat Pokojowej Nagrody Nobla]

    Wierzę w to, że instytucje bankowe stwarzają większe zagrożenie dla naszej wolności niż armie. Jeśli Amerykanie kiedykolwiek zezwolą na to, by prywatne banki przejęły kontrolę nad emisją ich waluty, przez inflację, potem przez deflację, to banki i korporacje które na tym wyrosną będą pozbawiać ludzi wszelkich prywatnych dóbr, do momentu aż ich dzieci nie przebudzą się bezdomne na kontynencie, który został podbity przez ich ojców. Władza nad emisją powinna być zabrana bankom i przywrócona ludziom, do których ona prawowicie należy. [Thomas Jefferson]

    Pozwólcie mi emitować i kontrolować pieniądze kraju, a ja nie dbam o to, kto tworzy jego prawa [Mayer Amschel Rothschild]

    Lichwa, gdy raz dostanie się do władzy, zrujnuje i doprowadzi do upadku każdy naród. Nie warto mówić o suwerenności Parlamentu i demokracji dopóki rząd nie odzyska władzy emisji pieniądza i kredytu, i dopóki nie uzna się, że jest to jego podstawowa i nienaruszalna powinność. [William Lyon Mackenzie King, premier Kanady]

    W tym rozdziale historii świata, nie istnieje coś takiego jak niezależna amerykańska prasa. Wy to wiecie i ja to wiem. Żaden z was nie ośmieli się szczerze wygłosić swojej własnej opinii - nawet jeśli ktoś z was spróbuje to zrobić, może być z góry pewnym, że jego tekst nie ukaże się w druku. Płacą mi za powstrzymywanie się od wyrażania moich poglądów na łamach gazety, w której pracuję. Wam płacą mniej więcej tyle samo za robienie mniej więcej tego samego - jeśli ktoś z was okaże się na tyle naiwny, by napisać o tym, co myśli, będzie sobie musiał poszukać innej pracy. Gdybym ja pozwolił sobie na taką szczerość, straciłbym zajęcie przed upływem dwudziestu czterech godzin od publikacji. W interesie dziennikarza leży niszczenie prawdy, kłamanie w żywe oczy, perwersja, poniżanie, pełzanie u stóp Mammona i sprzedawanie własnego kraju i własnego narodu za kromkę chleba. Wy to wiecie i ja to wiem. Cóż to za szaleństwo - wznosić toast za niezależną prasę? Jesteśmy narzędziami, wasalami bogaczy zza kulis. Jesteśmy marionetkami: oni pociągają za sznurki, my tańczymy. Nasze talenty, nasze predyspozycje i nasze życia należą do innych ludzi. Jesteśmy intelektualnymi prostytutkami. [John Swinton, były szef Personalny New York Times, ok. 1880 r.]

    Jesteśmy wdzięczni wydawcom “Washington Post”, “New York Times”, “Time Magazine” i innym wielkim wydawnictwom, których menedżerowie uczestniczyli w naszych spotkaniach i dotrzymali swych obietnic zachowania dyskrecji przez blisko 40 lat. Byłoby dla nas niemożliwością zrealizowanie naszego planu budowy światowego rządu, jeśli bylibyśmy w tym czasie przedmiotem zainteresowania prasy… [David Rockefeller]

    Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko, czego teraz potrzebujemy to odpowiednio wielki kryzys, a wtedy narody zaakceptują Nowy Porządek Świata. [David Rockefeller]

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia. [James Paul Warburg]

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników. [James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii]

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją [Zbigniew Brzeziński w książce "Between Two Ages" 19970 r.]

  • Robert Anton Wilson:

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • Wywiad z Iluminatem:

    To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata ? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż zwierzęta, bo te również niczego innego nie szukają. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy. [Jan van Helsing "Ręce precz od tej książki"]
  • Wikipedia:

    Eugenika – pojęcie (...), które dotyczyło selektywnego rozmnażania zwierząt (w tym ludzi).
  • Bill Hicks

    Czy ktoś z was pracuje w reklamie lub marketingu? Niech się zabije!
    http://youtu.be/BugXa3Cbc3A

  • Pastor Martin Niemöller:

    Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem. Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą. Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą. Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem. Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było [Tekst napisany w obozie koncentracyjnym Dachau]
  • Fred Hoyle:

    Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotycznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?

    Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.

    Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.

  • Astromaria:

    Od czasu, kiedy cyrkowy magik, James Randi zaczął arbitralnie decydować o tym, który uczony ma prawo publikować swoje prace w prasie naukowej, a ateista Richard Dawkins głosić kazania w kościołach, gdzie obwieszcza całemu światu, że Bóg nie istnieje, świat zupełnie stanął na głowie.
  • Salvador Dali:

    Jedyna różnica miedzy mną a wariatem jest taka, że ja wariatem nie jestem
  • Tomasz Lis:

    Kto ma mikrofon, ten ma władzę (podobno to tylko żart) ;-)
  • Kasjopeanie:

    Wiara, że jedno źródło zawiera całą wiedzę, jest sprzeczna z rzeczywistością. Jeśli zakładało się, że zjedzenie owocu z drzewa wiedzy dostarczy całej wiedzy, wtedy jest się zwiedzionym, ponieważ żadne konkretne źródło nie może dostarczyć całej wiedzy. Jeśli więc ktoś uwierzy w taki podstęp, sam złapie się w pułapkę w obrębie danych parametrów. I na wieczność rasa ludzka będzie zatruta przez podobny problem, który objawia się na kilka sposobów: zawsze szuka się prawdy na jednej drodze czy tez poprzez religię, zamiast szukać jej na miriadach różnych dróg; także wiara w proste odpowiedzi na bardzo skomplikowane kwestie i pytania.
  • Richard Dawkins został kreacjonastą?

    ...cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
    Zobacz to na własne oczy!
    --------------
    Im bardziej nieprawdopodobne statystycznie zdarzenie, tym mniej wiarygodne jest, że zaistniało przypadkiem. Oczywistą alternatywą dla zachodzących zmian jest Inteligentny Projektant. [w pracy "The Necessity of Darwinism", New Scientist,
    15 Kwiecień 1982, str. 130].

  • Niccolo Machiavelli

    Dopóki ludzie są ze sobą skłóceni, nie są niebezpieczni. A w takim razie każdy, kto chce nas kontrolować, musi się zatroszczyć o klimat stresu, lęku i powszechnej agresji.
  • “Prof” Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów:

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna… śmierć, jak śmierć… A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym [w „Kropka nad i”, TVN 24 09.02.2011]
  • Albert Einstein:

    Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie.
  • C. S. Lewis:

    Nie masz duszy. Jesteś duszą. Masz ciało.
  • Bill Cosby:

    Nie wiem, co jest kluczem do sukcesu, ale kluczem do klęski jest chcieć zadowolić wszystkich.
  • Spisek, nie teoria

    We wtorek, niemiecki dziennik Süddeutsche Zeitung poinformował, że Karch [szef laboratorium szpitala uniwersyteckiego w Münster, przyp.tłumaczącej] odkrył, że bakteria O104: H4 odpowiedzialna za obecny wybuch epidemii jest tzw chimerą, która zawiera materiał genetyczny z różnych bakterii E. coli. Zawiera ona także sekwencje DNA bakterii dżumy, co czyni ją szczególnie chorobotwórczą.
    Spiegel OnLine

  • Życie przerosło kabaret

    W elektrowni jądrowej energię pochodzącą z rozpadu silnie radioaktywnego materiału używa się do ZAGOTOWANIA WODY.
  • Mefisto („Faust” J. W. von Goethe):

    Jestem tej siły cząstką drobną, / co zawsze złego chce / i zawsze sprawia dobro

  • Gautama Budda:

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym. (Kalama Sutra)
  • John Lennon:

    Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.
  • Osho (Rajneesh):

    Dobrze jest mieć ego, ponieważ inaczej nie będziesz miał w życiu kręgosłupa. Każdy cię zmiażdży. Jeśli nie będziesz miał w życiu ego, pozostaniesz nieistnieniem, będziesz wykorzystywany, gnębiony, torturowany. Każdy człowiek, każdy Adolf Hitler stanie się twoim pasterzem, a ty będziesz owcą.
  • “Szczepienia są chemiczną lobotomią” – Bertrand Russel

    Bestie końca czasów Plik pdf
    Bestie końca czasów Scribd
    Szczepionki które uczynią Cię posłusznym
    ----------------------
    „Dzisiejszy świat zamieszkuje 6,8 miliarda ludzi i zmierza do wartości 9 miliardów. Jeśli obecnie wykonamy dobrze zadanie jeżeli chodzi o szczepionki, służbę zdrowia, rozrodcze usługi zdrowotne, wówczas możemy obniżyć tę wartość o być może 10 lub 15 procent”. [Bill Gates na zamkniętej konferencji TED 2010 w Long Beach w Kalifornii].
    ----------------------
    O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci. (...) koszt produkcji jednej szczepionki - ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. ]
    Gdyby stosować zasady farmakopei, to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. [dr Jerzy Jaśkowski]
    ----------------------
    Raport CDC stwierdza, iż wśród kobiet w ciąży zaszczepionych na świńską grypę odnotowano siedem razy więcej poronień. Kobiety zaszczepione na grypę sezonową chorowały trzy razy częściej na tę grypę, zaś szczepione na A/H1N1 chorowały na świńską grypę dziesięć razy częściej.

  • William S. Borroughs:

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • George. H. W. Bush:

    W tych kłopotliwych czasach naszym piątym celem jest Nowy Porządek Świata, który może zapoczątkować nową erę
  • Joseph Stiglitz:

    Ekonomika każdego państwa jest analizowana oddzielnie, po czym Bank wręcza każdemu ministrowi ten sam czteroetapowy program.

    Pierwszy etap to prywatyzacja, którą bardziej dokładnie należałoby raczej nazywać etapem „przekupstwa”. Zamiast korzystnie sprzedawać państwowe przedsiębiorstwa przywódcy danego narodu beztrosko wyprzedają, stosując się do żądań Banku Światowego, swoje przedsiębiorstwa dostarczające wodę i elektryczność. Gdybyście tylko mogli zobaczyć, jak szeroko otwierają się im oczy na widok dziesięcioprocentowej prowizji wpłacanej na ich konta w bankach szwajcarskich w zamian za spuszczenie o kilka miliardów z ceny sprzedaży państwowych dóbr.

    Rząd Stanów Zjednoczonych wiedział o tym, przynajmniej w przypadku największego „przekupstwa” wszechczasów, rosyjskiej wyprzedaży w roku 1995. „Ministerstwo Skarbu USA uważało, że jest to wspaniale zorganizowane, jako że chcieliśmy, aby Jelcyn został powtórnie wybrany na prezydenta. Mało nas obchodziło, że to skorumpowane wybory. Chcieliśmy, aby pieniądze trafiły do Jelcyna” poprzez wspieranie jego kampanii.
    -----------
    Stiglitz nie jest terrorystą spod znaku teorii spiskowych. Człowiek ten tkwił wewnątrz tej gry, był członkiem gabinetu Billa Clintona w charakterze przewodniczącego zespołu jego doradców ekonomicznych.

  • Anton Pawłowicz Czechow:

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Lew Tołstoj:

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Ali Ibn Abi Talib:

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Victor Lebow:

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • Henry Kissinger:

    Żołnierze są głupimi, tępymi zwierzętami używanymi w polityce zagranicznej
  • Ryszard Legutko:

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • AIDS

    "Dlaczego Magic Johnson nie ma AIDS?" Takie pytanie zadał Maciej Trojanowski w listopadzie 2000 roku doktorowi Jamesowi DeMeo. Odpowiedź brzmiała: "Bo przestał się leczyć".
  • dr Will Keepin, fizyk:

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Alfred Korzybski:

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • prof. Maria Dorota Majewska:

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • Thorwald Dethlefsen:

    Światło istnieje, ciemność zaś – nie.

    Dlatego często wzmiankowana walka między siłami światła a siłami ciemności nie jest żadną prawdziwą walką, bo jej wynik jest znany od zawsze.

    Ciemność nic światłu uczynić nie może.

    Światło natomiast niezwłocznie przetwarza ciemność w jasność – i dlatego ciemność musi światła unikać, jeśli nie chce zdemaskowania swego nieistnienia.

    To prawo daje się prześledzić także w naszym fizycznym świecie – jak na górze, tak na dole. Załóżmy, że mamy pomieszczenie wypełnione światłem i że poza tym pomieszczeniem panuje ciemność. Możemy spokojnie otwierać drzwi i okna i wpuszczać ciemność do środka – nie zaciemni ono pomieszczenia; to światło rozjaśni ciemność.

    Odwróćmy ten przykład: mamy ciemne pomieszczenie, otoczone od zewnątrz światłem. I znów otwieramy drzwi i okna. Tym razem znów światło przemieni ciemność i wypełni pomieszczenie jasnością. [Poprzez chorobę do samopoznania]

  • Zygmunt Bauman:

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • Siddhartha Gautama:

    Dla mędrca nie ma rzeczy niewłaściwych
    Dhammapada (czyta Ksawery Jasieński)

  • Ted Turner:

    Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
  • Al Gore „Ziemia na szali”:

    ... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
  • prof. Julian Aleksandrowicz:

    Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
    ------
    Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.

  • Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany):

    Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
  • Przysłowie chińskie:

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Credo Mutwa:

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • Wolter:

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Niebezpieczne GMO

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów. [Terje Traavik (naukowiec norweski]
    -----------
    Pomimo upływu jednej trzeciej wieku i ponad 350 mld dolarów zainwestowanych w to cacko huragan pozostaje bardziej przewidywalny, a pożar bardziej możliwy do opanowania niż rośliny genetycznie modyfikowane [prof. Ignacio Chapella z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley]

  • Francis Collins:

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.

    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).

  • David Coleman:

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”:

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy [G. Gurdżijew]
    ------------
    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.

    Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.

  • Plutarch:

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Frank Zappa:

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine:

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche:

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut:

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh:

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer:

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo:

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram:

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain:

    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
  • Johann Wolfgang von Goethe:

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie:

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres:

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Dżalaluddin Rumi:

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • Paramahansa Yogananda:

    Dziecko rodzi się w tym dniu i o tej godzinie, kiedy płynące ze sklepienia niebieskiego promienie są w matematycznej harmonii z jego indywidualną karmą. Jego horoskop jest obrazem jego niezmiennej przeszłości, ukazującym obecne wyzwania i prawdopodobne przyszłe efekty.

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...

    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).

  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”:

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski:

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem.

    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby

Archiwum kategorii ‘Matrix’

“Weź niebieską pigułkę, a historia się skończy, obudzisz się i uwierzysz we wszystko, w co zechcesz. Weź czerwoną pigułkę, a pokażę ci, dokąd prowadzi królicza nora”. Czy nasz świat jest rzeczywisty? A może jest wirtualną symulacją i iluzją? Może wszyscy jesteśmy jak te muszki owocówki lub szczury w laboratorium szalonego naukowca? Lub jeszcze gorzej – hodowlanymi zwierzętami, niczym owce doznającymi iluzji wolności i szczęścia na zielonej, letniej łące?

Choroby na sprzedaż

Posted by astromaria w dniu 22/05/2012

Pewnie nie wiecie, ale wszyscy jesteśmy na coś chorzy i koniecznie wymagamy leczenia. Obejrzyjcie ten film, żeby się dowiedzieć jak kartele farmaceutyczne robią z was nabywców swoich wyrobów.

Opublikowany w Big Pharma, Matrix, Owce i wilki, Psychomanipulacja, Racjonalizm?, Zdrowie | Komentarzy: 49 »

Młodzi, znakomicie wykształceni, z wodą zamiast mózgu

Posted by astromaria w dniu 11/05/2012

Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość. [Michael Ellner]

Prowadząc ten blog trochę zamknęłam się w hermetycznej puszce wśród ludzi myślących podobnie do mnie. Ale na szczęście mam też konto na Facebooku. Niby tam też są sami swoi, bo starannie dobieram znajomych, ale moi znajomi mają swoich znajomych, a ci swoich i tak dalej. Ponieważ ja nie chronię swojej prywatności zbyt wieloma zaporami, należę też do różnych grup, więc widzę co piszą ludzie z kręgów, z którymi pewnie nigdy nie miałabym okazji się zetknąć. I tu czasem zdarza mi się przeżyć lekki szok. A to wpadam na jakąś ziejącą jadem nienawiści anty-polonistkę, a to na jakiego aroganckiego racjonalistę, a to na innego dziwoląga z zupełnie obcego mi świata. Staram się być tolerancyjna, ale czasem nóż sam mi się w kieszeni otwiera. Bo jak może się nie otworzyć, jeśli spotykam lekarza, który nie tylko nie ma pojęcia o istnieniu jakichkolwiek skutków ubocznych szczepień (NOP, niepożądany odczyn poszczepienny), ale wręcz je z oburzeniem neguje? No bo przecież, gdyby takie coś istniało, to on, jako lekarz, musiałby o tym wiedzieć!

Im bardziej „doskonale wykształcona” czuje się dana osoba i im bardziej prestiżowy zawód wykonuje, tym bardziej jest tępa, niereformowalna i zabetonowana na swojej szklanej górze. Umie ona to, czego ją nauczono w czasie studiów, ale nie wie, że ta wiedza może być niewiele warta. Myślenie i negowanie wiedzy jest ostatnią rzeczą, jakiej od niej wymagano.

System edukacji nie uczy myślenia. Nawet gorzej – oducza, i to już od pierwszych klas szkoły podstawowej. Za zadawanie trudnych pytań można bardzo podpaść, bo to jest przeszkadzanie w zajęciach. Nauczyciel ma do przerobienia konkretny materiał, musi go wyłożyć w określonym czasie, zrobić sprawdziany i przedstawić dyrekcji do oceny postępy klasy jako całości. Zadaniem ucznia jest nauczyć się na blachę zadanej lekcji. Uczeń powinien umieć wyrecytować lekcję nawet obudzony w środku nocy.

System edukacji nie produkuje ludzi twórczych i samodzielnie myślących, lecz roboty do pracy w korporacji. Człowiek twórczy jest nieprzewidywalny i niezdyscyplinowany. Zamiast robić co mu każą sprzeciwia się i robi zamieszanie. Szefostwo tego bardzo nie lubi. Najlepiej by było, gdyby ludzie stali się jak mrówki w mrowisku, a jeszcze lepiej, żeby mieli inteligencję zbiorową i automatycznie robili to, co szef pomyśli.

W tym celu wymyślono procedury. Po co lekarz w izbie przyjęć ma improwizować? Bezpieczniej będzie, jeśli zaprogramuje się go niczym automat, żeby przestrzegał procedur. To uchroni go przed błędami, a szpital przed odszkodowaniami. Pacjent postrzegany jest jedynie jako wróg, który może obrzygać lub polecieć do sądu.

Od czasu, kiedy uczelnie medyczne zostały wykupione przez korporacje lekarz stał się automatem do zlecania szczepień i wypisywania recept. Szpitale zostały sprywatyzowane i muszą być rentowne. Obecnie zadanie lekarza polega na szczepieniu od pierwszych godzin życia i zapisywaniu jak największej ilości jak najdroższych leków. Jak tak dalej pójdzie lekarze już niedługo w ogóle będą niepotrzebni, bo zastąpią ich automaty do wypisywania recept. Pacjent wpisze do lekomatu objawy choroby i poda wyniki badań, a automat wyda mu leki i pobierze opłatę.

Lekarz już teraz zachowuje się jak automat. Jak go nauczyli na uczelni, tak działa. Nie myśli, nie poszukuje wiedzy w źródłach alternatywnych, nie jest ciekawy niczego, bo wydaje mu się, że wie wszystko.

Skutek?

Szczepienia zamieniają zdrowe dzieci w chore, a leki powodują skutki uboczne, czyniąc z pacjenta dożywotniego klienta służby zdrowia. Jeśli zabieg medyczny zaszkodzi pacjentowi, mówi się, że to przypadkowa korelacja. Usłyszałam ostatnio od Bardzo Ważnej Pani Ekspert Od Szczepień, że nie da się stwierdzić, czy problemy zdrowotne zostały spowodowane przez szczepienie czy przez czysty przypadek, ponieważ dziecko dostaje w pierwszym roku życia 14 szczepień. Znaczy to, że jest kłute częściej niż raz w miesiącu. Dzieci często chorują, więc każdy atak padaczki czy zapaść można zwalić (jakże niesłusznie) na szczepionkę i nazwać to NOP-em. A przecież dowodów na to brak!

Zastanawiam się, czy ci wszyscy Bardzo Ważni Specjaliści są totalnymi idiotami, ofiarami akademickiego prania mózgu, czy może reprezentantami jakiegoś obcego plemienia, któremu zlecono zadanie dokonania w białych rękawiczkach (ups, raczej fartuchach) ludobójstwa na Polakach?

Inny przykład zamroczenia ślepą wiarą w to, czego uczą uczelnie i co ludziom wszczekują do łbów me(n)dia: wpada młody „racjonalista” na mój blog, spogląda na tytuł i obrazki, nie czyta całości (bo po co?), nie ogląda wykładu doktor Niedzwiecki, bo

to że jakaśtam doktor powiedziała nic nie znaczy. Jest wielu ludzi którzy mają tytuły naukowe a gadają od rzeczy

Co ma wspólnego grubość rękawicy, fakt że leki używane w chemoterapii mogą doprowadzić do chemicznych oparzeń skóry a fakt ich skuteczności w leczeniu? Nic.

W ogóle go nie interesuje, że badania zespołu, do którego należy dr Niedzwiecki są solidnie udokumentowane, więc on wykładu nie obejrzy. Dla niego liczy się jedynie

źródło: WHO.

Źródło: WHO latem 2009 roku podawało hiobowe wieści na temat całkowicie zmyślonej (pod dyktando interesów finansowych karteli farmaceutycznych i interesów politycznych psychopatów tworzących rząd światowy) pandemii świńskiej grypy:

WHO: Mamy pandemię świńskiej grypy

Pierwsza globalna pandemia grypy od 41 lat. Światowa Organizacja Zdrowia nakazała swoim krajom członkowskim ogłoszenie pandemii grypy typu A/H1N1. Oznacza to najwyższy, szósty stopień zagrożenia.

Gdyby takiemu wykształciuchowi powiedzieć, że WHO, FDA, „renomowane pisma naukowe” i parę jeszcze innych instytucji powołanych do czuwania nad zdrowiem społeczeństwa „sponsorują” kartele farmaceutyczne, też nie uznałby tego za coś złego. Znakomicie wykształcony człowiek nie dostrzega związku między finansowaniem tych instytucji przez lobby farmaceutyczne z nadużyciami, jakie z tego wynikają, bo nie uczono go myślenia ani detektywistycznej dociekliwości. Zamiast tego wyrobiono w nim odruch bezkrytycznego przyjmowania za prawdę wszystkiego, co podają do wiadomości Bardzo Ważne Instytucje i Autorytety.

Koniec dyskusji. Betonowa klapa spadła na umysł i zgniotła szare komórki.

Irracjonalni racjonaliści nie kierują się własnym rozumem i nie kojarzą oczywistych rzeczy, bo są ludźmi ślepej, fanatycznej wiary. Gdyby zachowali zdolność kojarzenia faktów, to musieliby zauważyć, że coś tu się nie zgadza i że ktoś ich okłamuje. A wtedy ich wiara w „naukową medycynę” i „postęp w rolnictwie dzięki GMO” runęłaby jak domek z kart. Bo to jest wiara, a nie wiedza.

Opublikowany w GMO, Koncerny farmaceutyczne, Kretynizmy, Mafia medyczna, Matrix, Owce i wilki, Psychologia, Racjonalizm?, Samodzielne myślenie, Spiski a nie "teorie" spiskowe, Wiara czy wiedza?, Zdrowie | Otagowane: , , | Komentarzy: 90 »

Onkologiczne ludobójstwo zdemaskowane

Posted by astromaria w dniu 16/04/2012

Zapraszam do obejrzenia kolejnego, znakomitego wykładu doktor Aleksandry Niedzwiecki, w którym demaskuje ona wielkie oszustwa związane z przynoszącym miliardowe dochody biznesem rzekomego leczenia raka. Założenia „kuracji” onkologicznej oparte są na oszukańczych podstawach, a terapia ta jest gorsza od choroby.

Nie wystarczy wiedzieć, jak nas oszukują i mordują, najważniejszą częścią wykładu jest wiedza o tym, jak chronić się przed zachorowaniem i jak się skutecznie i bezpiecznie leczyć, gdybyśmy jednak zachorowali.

Czego trzeba więcej, żeby uwierzyć?

Wykład ten prezentuje doskonale udokumentowane dowody NAUKOWE uzyskane przez rzetelnych i uczciwych badaczy.

Z wykładu wynika, że główną przyczyną raka jest brak witamin (zwłaszcza C) i mikroelementów w diecie. Nasza dieta jest coraz mniej wartościowa z powodu wyjałowienia gleb przez sztuczne nawożenie pól oraz za sprawą przetwarzania (oczyszczania oraz „poprawiania”) naturalnej żywności. Białe pieczywo, makarony, ryż, cukier i sól oraz pozbawione witamin i mikroelementów warzywa i owoce nie są w stanie dostarczyć organizmowi niezbędnych do życia składników. Pozornie jedzący do syta może zachorować i umrzeć z głodu, bo kalorie, a nawet białka to nie wszystko, czego nasz organizm potrzebuje. Jedzenie i picie nowoczesnej, mocno schemizowanej żywności (sztuczne dodatki smakowe i zapachowe, barwniki, konserwanty, słodziki, kwasy, tłuszcze, niezliczone “E” itp.) zatruwa krew, a wraz z nią wszystkie komórki naszego organizmu. Nic więc dziwnego, że mamy „epidemię” raka i wszelkich innych chorób.

Dlaczego chemioterapia nie jest i nie może być skuteczna?

Ponieważ jej celem jest niszczenie komórek. Zabija ona zarówno komórki rakowe, jak i zdrowe. „Leczenie” stosowane w onkologii polega na aplikowaniu chemii i naświetlań, które nie mogą wyleczyć raka, bo są rakotwórcze z samej swojej natury.

Proszę przyjrzeć się uważnie poniższemu zdjęciu. Widzimy na nim 2 centymetrowej grubości gumową rękawicę, którą ochraniają swoje ręce lekarze i pielęgniarki aplikujący chemię pacjentom chorym na raka. Gdyby zawartość kroplówki wylała się na skórę doszłoby do bardzo poważnego oparzenia, które po latach może przekształcić się w raka skóry. I tę wysoko toksyczną substancję wlewa się w żyły chorego człowieka. To prawdziwy cud, że ktokolwiek jest w stanie przeżyć tę „kurację”!

Właściwe leczenie raka to powrót do natury.

Jeśli pozwolimy naszym organizmom oczyścić się z trucizn i dostarczymy im tego, czego potrzebują, żeby optymalnie funkcjonować (w tym przypadku naturalnych suplementów), same powrócą do równowagi i choroba zniknie bez leków.

Poniższe ilustracje pochodzą z wykładu. Są one tak wymowne, że postanowiłam je tu umieścić, żeby każdy potencjalny pacjent oddziału onkologicznego mógł się dobrze zastanowić, czy dobrze robi ufając lekarzom.

Ludzie! Obudźcie się wreszcie!

Mimo dostarczania coraz większej ilości niezbitych dowodów na wielką skuteczność naturalnego leczenia raka ludzkość w najlepsze trwa w matriksowej, głębokiej hipnozie. Chorzy na raka, trafiający na oddziały onkologiczne z reguły wychodzą stamtąd „nogami do przodu”, ale fakt ten, zamiast ludzi otrzeźwić i zmusić do ucieczki, paradoksalnie generuje w nich jeszcze większy lęk i napędza do lekarzy jeszcze więcej spanikowanych chorych. Jak wyjaśnić ten fenomen, jeśli nie hipnozą?

„Leczenie” raka to nieprawdopodobny wprost biznes, lepszy nawet niż prostytucja i narkotyki. Podobnie ma się sprawa ze szczepieniami.

Gdy pacjent umrze lub gdy zostanie wyleczony traci się kurę znoszącą złote jaja.

Pierwsza tragedia to kiedy pacjent umrze. Druga tragedia, to kiedy wyleczy się ludzi. Prawdziwie dobry lek to ten, który zażywa się bardzo długo

- to cytat z wywiadu z twórcą nowych leków.

Oburzające?

Teoretycznie tak. Ale jak się nad tym głębiej zastanowić, to niekoniecznie.

Każdy z nas jest kowalem własnego losu i sam ponosi odpowiedzialność za wszystko, co go spotyka. Jeśli ktoś nie interesuje się zdrowym odżywianiem i naturalnymi metodami dbania o zdrowie i jeśli bezmyślnie powierza pieczę nad nim innym ludziom to sam jest winien, jeśli skończy w grobie.

Dopóki udział w zabawie w doktora jest dobrowolny, to ja to akceptuję.

Zgadzam się na to, że lekarze dla zarobku trują i mordują każdego barana, który wpadnie w ich szpony. Wolna wola. Do tanga trzeba dwojga, a to znaczy, że pacjentowi taki układ odpowiada.

Mnie nie odpowiada, więc nie korzystam. Wolnoć Tomku w swoim domku.

Jednak w momencie, gdy rozzuchwalona banda zbrodniczych uczniów i następców doktora Mengele zaczyna wyciągać swoje pożądliwe łapy również po tych, którzy nie życzą sobie być leczeni na śmierć, kiedy wprowadzają przymusowe (pod rygorem utraty pracy) badania „profilaktyczne” i szczepienia, albo co jeszcze gorsze, obowiązek poddawania się „właściwemu” leczeniu wbrew woli pacjenta zaczyna się robić naprawdę strasznie. To jest zamach na moją wolność osobistą i ja tego nie zamierzam tolerować.

Jestem z pokolenia powojennego, więc wiem, jak działa medialna propaganda, wmawiająca ludzkim owieczkom, że gadanie o zagrożeniach jest tworzeniem wyssanych z palca teorii spiskowych.

To już jest chemiczno-farmaceutyczny totalitaryzm zagrażający zdrowiu i życiu każdego człowieka na Ziemi.

Na razie jeszcze mamy prawo wyboru, ale coraz częściej musimy się bronić przed wciąż ponawianymi próbami ograniczania naszych praw i wolności pod pretekstem dbałości o „nasze dobro”. Jak długo damy radę się opierać?

Tematyka wykładu:

  • Dlaczego leczenie raka jest nieskuteczne
  • Rozpoznanie natury raka – nowy cel terapii
  • Dowody naukowe skuteczności naturalnego podejścia do raka
  • Dlaczego ten kierunek nie jest promowany
  • Jak działa ‘biznes raka’
  • Co możemy zrobić – Polska wolna od raka!

Jak zwykle podaję link do pierwszego odcinka.

Słowo „Barbie” zawsze wywoływało w moim umyśle skojarzenie z osobą Klausa Barbie, nazistowskiego rzeźnika Lyonu. Dziś widzę, jak „prorocze” było to skojarzenie. Inna Barbie znów zabija niewinne dzieci, więc Klaus pewnie rechocze złośliwie w głębi piekła, gdzie niewątpliwie trafił, ciesząc się, że jego dzieło jest kontynuowane.

Łysa laleczka Barbie, wprawdzie bez włosów, ale wciąż piękna (jej twórcy zataili fakt, że po chemioterapii wypadają WSZYSTKIE włosy, a więc rzęsy również). Wspaniała akcja propagowania śmierci wśród najmłodszych. Teraz każda dziewczynka będzie chciała zachorować na raka i poddać się „leczeniu na śmierć”, bo to takie cool. Akcję na Facebooku polubiło już158 tysięcy ludzi! Mamy nową modę i masowy trend w kulturze.

Jeśli wierzysz, że po wojnie zwyciężyło dobro, zbrodniarze wojenni zostali zamknięci w więzieniach lub powieszeni, a nazizm a zawsze unicestwiony, to żyjesz w głębokim Matrixie i masz wodę zamiast mózgu! Obudź się z „racjonalistycznej” hipnozy i zacznij myśleć głową zamiast telewizorem i organem Michnika-Szechtera. To, czego uczono cię w szkole to bzdury i cyniczne kłamstwa.

NAZISTOWSKIE KORZENIE „BRUKSELSKIEJ UE” książka on line – przeczytaj koniecznie!!! Tu do pobrania.

“Rzeźnik z Lyonu” agentem niemieckiego wywiadu. Klaus Barbie służył RFN

Cała prawda o nazizmie rządzącym całym dzisiejszym światem

Jak działać?

Opublikowany w Big Pharma, Choroby „nieuleczalne”, Kretynizmy, Leczenie dietą, Mafia medyczna, Matrix, Medycyna alopatyczna, Medycyna naturalna, Mikroelementy, Mrożące krew w żyłach, Owce i wilki, Psychomanipulacja, Racjonalizm?, Rak, Ruch Oporu, Samodzielne myślenie, Spiski a nie "teorie" spiskowe, Witaminy, Zdrowie | Otagowane: , , , , , , , , , | Komentarzy: 60 »

Co channelingi od Gwiezdnej Federacji Światła mają wspólnego z wielką polityką?

Posted by astromaria w dniu 24/03/2012

Myślicie, że to głupi tytuł notki?

Że niby wielka polityka to sprawa poważna, a jakieś channelingi od rzekomych ufoków to kabaret i kupa śmiechu?

„Racjonaliści” zapewne tak właśnie „myślą”. To klasyczny błąd, który popełniają ludzie pokładający bezkrytyczną wiarę w jednym tylko typie informacji ze świata: w me(n)diach głównego nurtu i trzymający się „racjonalnego” (nie)myślenia niczym pijany płotu. Człowiek naprawdę dobrze poinformowany szuka wiedzy wszędzie, a do myślenia używa swojej własnej głowy zamiast polegać na objaśniaczach rzeczywistości z TokFm czy TVN.

Wiele lat temu nabrałam się na pewien piękny i jakże świetlany przekaz od Federacji Światła zatytułowany: „Czy chcielibyście, żebyśmy się ujawnili”. Przekaz ten ociekał wprost miłością i światłem, a ja byłam naiwna i spragniona sprawiedliwości, mądrości, dobra i zwyczajnej normalności. Skoro ziemska władza była w stanie zapewnić mi tylko odwrotność tego wszystkiego, czyli powszechną głupotę, korupcję, niesprawiedliwość, konflikty, wojny i totalną nienormalność, jakżebym mogła odrzucić tak wspaniałą ofertę? Oczywiście zakrzyknęłam radośnie, że chcę. I to bardzo!

Na szczęście profesor Jadczyk ściągnął mnie na ziemię wyjaśniając mi w mailu, że to ściema i że absolutnie nie należy wierzyć w podobne deklaracje.

W pierwszej chwili nie uwierzyłam, ale zaczęłam obserwować i analizować. I zaczęłam dostrzegać, gdzie w tych przekazach kryje się haczyk. Taki sam, jaki wędkarz przygotowuje dla naiwnych rybek: zjedz tłustego robaczka, zobacz, jaki jest smakowity… zrozumiesz swój błąd dopiero jak zjesz. Dzięki temu zrozumiałam, że przekazy ociekające miłością otwierają serce, zamykając jednocześnie racjonalny umysł – i to jest ich prawdziwy cel.

Zniechęcona do GFL (skrót od Galactic Federation of Light) generalnie straciłam zainteresowanie channelingami i przestałam je śledzić, chociaż ich wielbiciele wielokrotnie próbowali przyciągnąć do nich moje zainteresowanie. Z tego samego powodu najpierw dałam się nabrać, a potem nabrałam dystansu do pełnych pięknych obietnic przekazów Benjamina Fulforda i jego Bractwa Białego Smoka.

Niedawno wydarzyło się coś, czego (z powodu nieznajomości channeligów) nie skojarzyłam z GFL: w Internecie zaczęły krążyć pogłoski, jakoby Bill Gates został aresztowany. Niektórzy twierdzili, że aresztowano również innych reprezentantów psychopatycznych światowych elit i że jest to początek oczyszczania świata z kanalii i krwiopijców. Nauczona doświadczeniem powstrzymałam się z osądami i dobrze na tym wyszłam.

Dziś dowiedziałam się, że sam Zbig Brzezinski zapałał świętym gniewem na tych egoistycznych, bezwstydnych bogaczy, którzy mieli czelność zgromadzić w swych łapskach 99% majątku świata. Powiedział, że wobec ogromnej nierówności w bogactwie, które w przypadku najbogatszych zostało wygenerowane poprzez działalność społecznie i gospodarczo szkodliwą („unproductive”), nawołuje do bardziej ścisłej kontroli ogólnoświatowej działalności finansowej ma też nadzieję, że „sloganizacja” dyskursu politycznego zostanie odwrócona przez nową falę niezadowolenia. Chce, żeby utworzono „listę wstydu” ludzi, którzy się wzbogacili ponad miarę na spekulacji, ale którzy nie oddają społeczeństwu nic w zamian (nie dają nic na cele charytatywne, nie płacą podatków itp.), wpędzając w coraz większą nędzę 99% ludności świata i zasugerował, że ci dranie nie mają prawa, żeby żyć. [Szkoda tylko, że nie nakazał bankierom zablokować ich konta i sprawiedliwie obdzielić tym majątkiem biednych].

Ludzie zaczęli pytać, co się u licha dzieje? Zbig gadający takie rzeczy – to pachnie czystym surrealizmem!

Wszystkich, którzy już się ucieszyli, że świat zmierza w dobrym kierunku spieszę uspokoić – nic z tego, kochani!

To kolejna zagrywka psychopatycznych elit, z której (jak zawsze) ludzkość wyjdzie pokonana, a elity umocnione.

Niedawno otrzymałam link do filmu animowanego, wyjaśniającego prawdziwe cele GFL. Po obejrzeniu go wysłuchałam kilku przekazów GFL i wtedy wszystko stało się jasne. Dzięki jednemu zdaniu w nim zawartemu połączyłam te wszystkie, pozornie niezwiązane ze sobą wątki w jedno.

Kluczem do zrozumienia o co chodzi elitom jest klasyczna zasada:

Problem – Reakcja – Rozwiązanie!

Kojarzycie?

Jeśli nie, to zacznę od samego początku:

Apokalipsa zapowiada wielki ucisk i przejęcie władzy nad Ziemią przez Szatana, ale nie lękajcie się owieczki, bo Chrystus już nadchodzi i zetrze go w proch, a wraz z nim rzuci w otchłań piekielną wszystkich jego sługusów, czyli światowe elity.

Że co proszę?

Skoro nikt nie zna przyszłości poza samym Bogiem, to jakim cudem ujawniono światu Apokalipsę i jakim cudem owa Apokalipsa realizuje się niczym scenariusz filmu?

Pisałam już wcześniej, że Apokalipsa nie jest żadnym objawieniem bożym, lecz scenariuszem, według którego światowe elity pod wodzą owego rzekomego „Szatana” lub jak kto woli „Jaszczurów” (co na jedno wychodzi) realizują swój cyniczny plan zniewolenia ludzkości. Skoro więc Apokalipsa jest scenariuszem, to również jej „pozytywne” zakończenie musi się rozegrać według planów jej twórców. A skoro tak, to ów zapowiadany „Chrystus” nie może być prawdziwym zbawicielem ludzkości, lecz wręcz przeciwnie, będzie to jakaś osobistość, którą owe elity planują się posłużyć przy realizacji swoich diabelskich planów. Nie ma również nadziei na likwidację psychopatycznych elit, chyba, że „diabeł” po raz kolejny pokaże, iż podpisujący z nim pakt, po wykonaniu mokrej roboty, zawsze zostaną przezeń oszukani i strąceni do otchłani.

W Apokalipsie mamy PROBLEM: Szatan opanował Ziemię!

Bóg nie może na to pozwolić, więc REAGUJE.

ROZWIĄZANIEM jest przybycie Chrystusa, który zrobi tu porządek.

Co nam obiecuje GFL?

Mniej więcej to samo. Dowiadujemy się, że władzę nad światem przejęła bezwzględna elita ciemnych kabalistów, którzy nie tylko bogacą się na krzywdzie reszty ludzkości, ale zatruwają żywność, wodę i oszukańcze leki. Ale nie lękajcie się, bo nie jesteście sami. Wiedzcie, że we Wszechświecie istnieją nie tylko cywilizacje złych Jaszczurów, ale jest tam również miejsce dla istot dobrych i chętnych do pomocy. Te szlachetne istoty obserwują wasze zmagania i podziwiają cudowne postępy, które czynicie (???), więc nie pozostawią was samych sobie. Ludzkość będzie uratowana, a znakiem zbliżania się tych cudownych przemian będzie… (UWAGA!) aresztowanie bogatych i wpływowych bandziorów należących do ciemnego kabała! Zanim to jednak nastąpi, droga ludzkości, musisz się zgodzić, żeby zbawcy się ujawnili! Kochani, bądźcie dzielni, nie bójcie się swoich braci z kosmosu! Jesteśmy rodziną, więc nie macie się czego obawiać. Absolutnie, pod żadnym pozorem nie bójcie się kosmitów!

Czy w tym momencie wszystko staje się jasne?

Media wprawdzie milczą (czegóż innego możemy się po nich spodziewać?), ale w sieci szumi od plotek, że aresztowano Billa Gatesa i inne szuje. A więc mamy zapowiadany sygnał! Zaczęło się! Nasi obrońcy już nadlatują i nareszcie zdejmą z nas to jarzmo!

Ucisk panujący na Ziemi stał się nieznośny, czyli mamy PROBLEM.

Na szczęście mamy potężną i dysponującą fantastyczną techniką rodzinę w kosmosie, więc możemy liczyć na jej REAKCJĘ!

Liczne UFO już do nas lecą z ROZWIĄZANIEM naszych problemów.

Czy są jeszcze tacy, którzy nie słyszeli o Projekcie Blue Beam? Jeśli są, to niech czym prędzej poszukają informacji na ten temat.

A tu są wymienione przez mnie filmy. Radzę oglądać je w takiej kolejności, w jakiej je umieściłam, gdyż w innym wypadku Federacja Światła mogłaby Wam zamącić w głowach.

A tu inna zapowiedź bliskich kontaktów – bardziej “racjonalna”?

Opublikowany w Matrix, NWO, Owce i wilki, Psychomanipulacja, Psychopaci, Samodzielne myślenie, Spiski a nie "teorie" spiskowe, Totalitaryzm, UFO i życie pozaziemskie, Wolność | Otagowane: , , , , , , , | Komentarzy: 85 »

Astromarii wszędzie pełno!!!

Posted by astromaria w dniu 19/03/2012

Czyżby?????

Mam żelazną zasadę, której praktycznie nigdy nie łamię: nie komentuję żadnych blogów, z wyjątkiem kilku, z których autorami pozostaję w przyjacielskich stosunkach. Poza swoim blogiem wypowiadam się tylko wtedy, jeśli mam pewność, że nie dopadną mnie tam moi wrogowie, spragnieni chamskich pyskówek niczym wampir świeżej krwi.

Ostatnio złamałam tę zasadę, ponieważ komentowałam artykuł napisany przez osobę, którą znam. I oczywiście oberwałam. Oto co przeczytałam na swój temat:

czestochowiak

16 marca 2012 at 20:57

Astromario, wiele osób które jest przeciwnikiem przymusu szczepień ma już dość twoich wpisów o ludobójstwie, billu gatesie, i typowych tyrad jakie wklejasz wszędzie. Dość. Dość.

Ja wklejam WSZĘDZIE jakieś tyrady?

Bardzo proszę podać linki do tych tyrad!

Jeśli znajdziecie chociaż jedną moją tyradę na temat szczepień i Billa Gatesa (piszę jednak jego imię i nazwisko dużą literą, mimo, że nie szanuję tej postaci) wklejoną w jakimikolwiek blogu poza moim własnym, to ufunduję wam nagrodę rzeczową.

Czytając takie brednie zawsze się irytuję. Nie mogę pojąć, jak to możliwe, że ludzie są tak niewyobrażalnie głupi i agresywni. Łamałam sobie głowę przez cały wieczór, co się „czestochowiakowi” uroiło w głowie, skoro wszędzie widzi tyrady wklejane przeze mnie, ale nic nie wymyśliłam.

Jeśli nie możemy rozwiązać jakiejś zagadki, najlepiej jest wyłączyć logiczne myślenie i pozwolić umysłowi swobodnie dryfować. Taki stan osiąga się tuż przed zaśnięciem lub tuż po obudzeniu. Kiedy położyłam się w łóżku i ogarnął mnie stan błogiego relaksu nagle w mojej głowie zaświtała jasna myśl: wszyscy „racjonalistyczni” blogerzy piszą o mnie z wielkim natężeniem i częstotliwością! Skoro nie chcę się z nimi kłócić i wszystkich ich zbanowałam, to używają sobie na mnie na swoich blogach. Pojawiam się również na portalu Racjonalista, ale nie jako autorka komentarzy, lecz jako chłopiec do bicia dla sfrustrowanych członków sekty „racjonalistycznej”.

To sprawia, że wokół mojej osoby tworzony jest histeryczny i wszechobecny jazgot. Tyle tylko, że nie jest to mój jazgot, lecz cudzy. Pewien znany bloger wyszydzając (głupawo) medycynę naturalną zwraca się do mnie „prawda pani Marysiu?”, chociaż ja jego wypocin nie czytuję. I udziela na mój temat wywiadu w lewicowym portalu (bo widocznie od siebie nie ma nic ciekawego do powiedzenia).

Osoba nierozgarnięta widzi, że astromarii jest pełno na blogach i portalach „racjonalistów” i wyciąga z tego wniosek, że… winna jest astromaria! Bo pcha się wszędzie i wkleja tyrady!

—————–

Jeśli ktoś z Was widział gdzieś na jakimś blogu moje komentarze i tyrady, to bardzo proszę o podanie mi linków do nich, bo to znaczy, że ktoś się pode mnie podszywa. Jeśli tak, to będę musiała powiadomić adminów tych blogów, że łamią prawo i że wyciągnę z tego konsekwencje prawne.

Co do Billa Gatesa: możecie mi zarzucić, że zmyślam, kłamię i rzucam bezpodstawne oskarżenia na niewinnego człowieka. Jeśli tak uważacie, to obejrzyjcie na własne oczy te dwa filmy. Zapewniam was, że ja się za Billa nie przebrałam. To również nie aktor, to Bill Gates we własnej osobie, mówiący to, co mówi. Po obejrzeniu tych filmów odpowiedzcie sobie szczerze, z ręką na sercu, czy wciąż macie ochotę szczepić siebie i swoje dzieci? Bo ja zdecydowanie nie mam.

Możecie się osobiście przekonać, czy w moim blogu są jakieś „tyrady”. Moim zdaniem są to rzetelne materiały, co więcej: wszystkie bez wyjątku są NIE MOJEGO AUTORSTWA! Ja od siebie nie napisałam tam nic poza wstępem.

PS. Dopisane w środę, 21 marca:

Olśniło mnie, chyba wiem, kim jest “czestochowiak” i dlaczego wkurzają go jego moje rzekome “tyrady”.

Ten kretyn śledzi mnie na Twitterze. Robi to z własnej, nieprzymuszonej woli. Ja go do tego nie zmuszam ani go nie zapraszałam, żeby mnie obserwował (zwyczajnie: nie znam gościa).

Ja na Twitterze w ogóle nie “ćwierkam”, bo nie mam na to czasu, ale mam tak ustawione zamieszczanie postów w blogu, że automatycznie same się “ćwierkają” na Twitterze i na Facebooku.

No i w zeszłym roku (albo nawet jeszcze dawniej) koleś nie wytrzymał i ćwierknął do mnie poirytowany, że jeśli dzieci nie będą szczepione, to poumierają, a ja niegrzecznie odpisałam mu, że jest kretynem i nieukiem.

Zamiast wyłączyć obserwowanie mojej osoby, facet się katuje czytając co piszę i wkurza się, że a dość moich tyrad. Bardzo błyskotliwe. Typowe dla “racjonalistycznego” neofity.

Opublikowany w Kretynizmy, Matrix, Racjonalizm?, Szczepienia | Komentarzy: 82 »

Steinerowska demonozofia

Posted by astromaria w dniu 09/02/2012

Źródło: gnosis.art.pl

Wykład Jerzego Prokopiuka opracował Światosław Florian Nowicki

Zgodnie z obiegową koncepcją chrześcijańską po jednej stronie jest Chrystus, a po drugiej Jego Przeciwnik, Diabeł, Szatan – jako w zasadzie jedna istota. Natomiast u Steinera mamy wyraźnie układ składający się z trzech elementów – za chwilę okaże się, że można na to spojrzeć jeszcze inaczej, ale na razie weźmy tę klasyczną koncepcję Steinerowską – z których wiodącym jest Logos, czy Chrystus, Kreator, faktyczny Kreator tego Kosmosu, a obok są dwie istoty, które genetycznie pochodzą z szeregów anielskich, czyli pierwotnie były jasne, czy dobre, a ciemne, czy złe stały się dopiero stopniowo. Przy czym Steiner wielokrotnie podkreśla, że same w sobie są one jak gdyby dalej dobre i jasne, a tylko w naszym kosmosie odgrywają taką rolę, ponieważ to jest ich forma poświęcenia się dla człowieka. Jest to sytuacja, mówiąc łagodnie, bardzo dialektyczna, dlatego, że istoty te wprawdzie z jednej strony się poświęcają, ale przecież wcale nie zmienia to faktu, że na naszym poziomie są złe i groźne. To nie jest tak, że jak odsłonimy ich dobre jądro, czy rdzeń – choć niejednokrotnie o to właśnie chodzi – to tym samym możemy już lekceważyć ich złe działanie. Wręcz przeciwnie. To są jak gdyby dwa całkiem różne poziomy. I trzeba o tym pamiętać. My mamy do czynienia z poziomem takim, na którym one są ciemne i złe, a są takie dlatego, żebyśmy mieli wolność. To jest właśnie u Steinera generalne uzasadnienie, nieustannie powracające. Gdyby nie istnienie ciemności i zła, nie wiedzielibyśmy, co to światłość i dobro. Starszą w tej parze postacią jest Aryman, który oddzielił się wcześniej niż Lucyfer od głównego nurtu rozwoju anielskiego, dokonującego się w ramach hierarchii, opisanych przez Dionizego Areopagitę. Otóż i jeden, i drugi ma całą bogatą historię. Steiner głównie opowiadał historię Lucyfera. Gdyby ktoś chciał napisać – bo jeszcze nikt nie napisał – pracę na ten temat jako monografię: Lucyfer w dziełach Rudolfa Steinera, to byłoby to zapewne grube, potężne i skądinąd fascynujące dzieło. Do tego stopnia, iż spotykałem ludzi, którzy twierdzili, że sam Steiner – to taka mała dygresja – był istotą lucyferyczną, która powróciła do Chrystusa. Bo właściwie coś takiego jest przewidziane na przyszłość, a skoro tak, to kiedyś przecież musi się to zacząć i w tym wypadku to się już jak gdyby zaczęło – w biografii Steinera. I nawiasem mówiąc, w odniesieniu do Steinera, masa ludzi zadaje sobie pytanie, skąd ta nieprawdopodobna zupełnie fontanna, krynica kreacji, obejmująca tak ogromną liczbę dziedzin… Steiner to faktycznie człowiek, który potencjalnie tworzy właściwie całą alternatywną cywilizację, czy też jej zrąb. Nie ma tematu, na który by się nie wypowiadał w sposób twórczy. Jest to taki człowiek, który w oczywisty sposób ma do dyspozycji wszystkie pojęcia, to znaczy, że nie musi ich sobie dopiero wykuwać, bo są mu one dane, bo ma bezpośredni kontakt z całym światem idei. A taki kontakt może mieć właściwie tylko istota anielska. I niejednokrotnie sposób, w jaki Steiner pisze o Lucyferze, sprawia wrażenie, jak gdyby była to, jak niektórzy mówili, poniekąd złośliwie, po prostu apologia pro domo sua. Bo rzeczywiście ton, w jakim Steiner pisze o Lucyferze, jest niekiedy pochwalny.

Ale, oczywiście, powstaje pytanie natury historycznej: istota lucyferyczna, ale w jakiej fazie? Bo istoty lucyferyczne też się rozwijają. Jak zaczęły upadać, tak, jak się zdaje, upadają do dzisiaj, i to bardzo intensywnie. Na tym w zasadzie ten „rozwój” polega. O ile więc przedtem niewątpliwie były dokładną odwrotnością istot arymanicznych – trudno powiedzieć kiedy, ale w każdym razie kiedyś były taką odwrotnością – o tyle teraz (mimo że w dalszym ciągu są właściwie ich antytezą) współpracują z istotami arymanicznymi. To się, oczywiście, łączy z postacią Antychrysta, który będzie istotą lucyferyczną, o ile już nie jest, i Arymana, czyli tego właściwego inkarnowanego Szatana, którego ów Antychryst poprzedza.

W różnych antropozoficznych pracach demonologicznych wprowadza się istotne rozróżnienie: powiada się, że Diabolos to właśnie Lucyfer, a Satanas to Szatan, czyli Aryman. Najogólniejsza ich charakterystyka byłaby taka, że w ramach utrzymywania człowieka w polu wolności, jeśli tak można powiedzieć, w tym napięciu pomiędzy Arymanem i Lucyferem, droga Chrystusowa jest drogą środkową, która jak gdyby korzysta z tych dwóch biegunów, ale prowadzi pomiędzy nimi.

Otóż Lucyfer inspiruje człowieka jednostronnie do świata duchowego, tzn. do świata wyłącznie duchowego. W związku z tym jest patronem wszelkiego rodzaju idealizmu, sztuki (o tyle, o ile jest ona ekstatyczna, wychodząca poza materialność), mistyki, zwłaszcza orientalnej – tu od razu trzeba dodać, że zdaniem Steinera Lucyfer inkarnował się trzy tysiące lat przed Chrystusem, w Chinach, i to właśnie on dał impuls wszelkim religiom orientalnym. Niedokładnie może wszystkim, bo są tam także wątki pochodzące wyraźnie od Chrystusa, powiedzmy w idei bodhisattwy, w mahajanie. Ale wszędzie tam, gdzie pojawia się jednostronny ascetyzm, wrogość względem ciała, skrajny idealizm, szczególnego rodzaju eskapizm, mamy do czynienia z inspiracją Lucyfera. A takie są właśnie głównie religie orientalne.

A z drugiej strony należy tu, oczywiście, także sporo elementów występujących w religiach europejskich, tzn. na pewno będzie to w dużej mierze gnostycyzm, powiedzmy to sobie otwarcie. Steiner nawet twierdził, że gnoza to jest sposób, w jaki widziano Chrystusa i fakt Jego Inkarnacji z perspektywy lucyferycznej. Bo widziano ten fakt doketystycznie, nie dopuszczano jak gdyby możliwości przeniknięcia przez ducha materii do końca. Można by w związku z tym zapytać, czy nie można było inaczej. Oczywiście, można było, ale docenić wielkość faktu, jakim była Inkarnacja Chrystusa, byli w stanie tylko wcześniej inicjowani, naturalnie tylko oni widzieli całą ogromną kosmiczną skalę tego faktu. A jaką mieli oni inicjację? Naturalnie lucyferyczną, bo wtedy po prostu nie było innej. Przed Chrystusem nie było inicjacji Chrystusowej, to jest jasne. W związku z czym patrzyli oni na postać Chrystusa z ogromną rewerencją, jeśli tak można powiedzieć, na klęczkach, ale widzieli Go w sposób lucyferyczny. Tak powstała gnoza. Taka jest w każdym razie teza Steinera.

Otóż sama antropozofia jest poniekąd lucyferyczną gnozą – na wejściu, jeśli można użyć tego określenia – bo zaczyna się od pewnej fascynacji. Na ogół człowiek zwraca się do antropozofii zafascynowany – oczywiście wiedzą tajemną – a potem dopiero dowiaduje się, że powinien ją chrystianizować poprzez rozwijanie miłości, podziwu, pozytywnego stosunku do wszystkiego, co dobre, mądre i prawdziwe w świecie.

Tyle więc o orientalnym, czy – ściśle biorąc – lucyferycznym charakterze wielu religii. Ale Lucyfer w ramach swojego dalszego upadku ma – poza tym – jednostronnie idealistycznym, ale przecież wspaniałym aspektem, także pewien inny aspekt. Bo, na przykład, niewątpliwie inspiruje on ekstazy erotyczne, trudno powiedzieć, czy seksualne w takim wąskim, że tak powiem, „bydlęcym” rozumieniu. Powiedziałbym raczej, że jego inspiracje widać wszędzie tam, gdzie jest namiętność, gdzie jest fascynacja, gdzie jest widzenie albo więcej, niż jest w przedmiocie miłości, albo więcej, niż może dojrzeć zwykły zjadacz chleba. Bo istnieją przecież także inicjacje lucyferyczne. Z tym, że pokazują one światy, zdaniem Steinera, właściwie ułudne – tzn. pewnie w ramach swojej ułudy realne, bo, jak wiadomo, to zależy od tego, jak na nie popatrzeć, od wewnątrz, czy też od zewnątrz. Jak na to spojrzeć od zewnątrz, to jest to pewnie ułudne, ale jak się „siedzi” w ich środku, wygląda to bardzo realnie. I to będą, oczywiście, jakieś niesłychane światy umieszczone w astralu.

Otóż Steiner łączy Lucyfera w jakiś sposób z Wenus i z Merkurym, właśnie z tymi dwiema planetami. W tym mianowicie sensie, iż powiada, że ponieważ Wenus jest odpryskiem starego Księżyca, który był kiedyś ojczyzną istot lucyferycznych, to one tęsknią do Wenus i tu na Ziemi czują się właściwie na wygnaniu. Są jak bogowie na wygnaniu. Tęsknią do Wenus i jak gdyby przez to pociągają wielu ludzi w jej stronę. I cała ekstatyka miłosna ma prawdopodobnie taki właśnie podkład duchowy. Tyle na wstępie o istotach lucyferycznych.

Natomiast o istotach arymanicznych trzeba powiedzieć, że stanowią one dokładne przeciwieństwo istot lucyferycznych w tym sensie, że inspirują człowieka jednostronnie do świata materialnego, chcą go kompletnie pozbawić kontaktu ze światem duchowym. A wykorzystują do tego celu głównie materialistyczną naukę, materialistyczną technikę, materialistyczne systemy polityczno-społeczne, tzn. systemy oparte na terrorze. Bo o ile Lucyfer to ekstaza, o tyle Aryman to zimny intelekt i terror – to są dwa, że tak powiem, podstawowe jego elementy.

I dlatego wystepuje też jeszcze inny podział. Steiner powiada, że jeśli jawią nam się demony w postaci kobiecej, to są to istoty lucyferyczne, jeśli zaś w postaci męskiej – to są to istoty arymaniczne. Przeważnie będą to więc pewnie, z jednej strony, jakieś piękne diablice, a z drugiej strony, mężczyźni, raczej w zdecydowanie starszym wieku, albo przynajmniej dojrzali, z krogulczym nosem, będzie to zatem do pewnego stopnia jakiś rodzaj diabła-starca. Otóż właśnie za pośrednictwem takich dziedzin życia – jak nauka, technika, czy polityka materialistyczna – istoty arymaniczne chcą człowieka dosłownie „uziemić”, tzn. stworzyć z niego istotę, którą trzeba by nazwać kombinacją zwierzęcia z maszyną. Zwierzęcia przez to, że jest to jak gdyby próba odcięcia mu łączności między duszą a duchem. Na tym chyba właśnie polega istota grzechu przeciwko Duchowi źwiętemu, jest nim to wszystko, co odcina człowieka od ducha. A niewybaczalny jest on w tym sensie, że – po prostu – jak już człowiek zostaje odcięty od ducha, to przestaje być człowiekiem, jest oderwany od swojej matrycy, jako człowiek się kończy.

I co wtedy pojawia się na jego miejsce? Powstaje mianowicie bestia, bo ciało + dusza to jest już tylko bestia. Każde zwierzę ma przecież wraz z cielesnością także taką swoją quasi duszyczkę. I właśnie jednym z tych czynników w pewnym sensie poprzedzających dominację materializmu w naszych czasach jest uznanie w Kościele katolickim dogmatu o tym, że człowiek ma tylko cechy duchowe, a nie ma ducha, to znaczy, odebranie mu ducha, stwierdzenie, że jest on tylko sklejką psychofizyczną (Konstantynopol, 869-870). I to był ten pierwszy krok w kierunku animalizacji człowieka. Człowiek nie wywodzi się ze zwierząt, ale może do ich rzędu spaść. W takiej sytuacji człowiek staje się jak gdyby bestią. Ta jego bestialskość przejawia się w szczególności w dwojaki sposób. Mówię w tej chwili nie o jakichś zewnętrznych sprawach, takich jak okrucieństwo, ale o tym, co stanowi tu istotę rzeczy. Mianowicie pierwszą sprawą byłaby zatrata potrzeby poznania prawdy dla niej samej, potrzeby bezinteresownego poznawania prawdy. A drugą sprawą jest zatrata bezinteresownej moralności, dobrego działania dla samego dobra. Wiemy, że komunizm – i nie tylko zresztą komunizm, bo przecież poniekąd i różne faszyzmy, np. hitleryzm – hodowały ludzi wyraźnie w tym kierunku. To znaczy odbierały im i prawdę, czy dążenie do prawdy tak pojęte – jako coś bezinteresownego – i tak samo dążenie do dobra. Dobro miało być albo rasowe, albo klasowe, zawsze musiało być jakoś tam pochodne. Człowiek nigdy nie działa bezinteresownie – rzekomo. Nie mówiąc już o tym, że nie wychowywano ludzi w tym kierunku. I to byłby jeden czynnik. Wskutek tego powstaje coś w rodzaju inteligentnej bestii. Bo intelektu to nie musi nadgryzać. Intelekt może być niesłychanie sprawny. I znamy przecież wielu myślicieli komunistycznych, czy hitlerowskich o bardzo wysokiej klasie intelektualnej w pełni oddanej na służbę bydlęcości i, że tak powiem, obrony bestialstwa.

A drugim czynnikiem, o którym wspomniałem, jest czynnik mechanizacji człowieka. A przejawia się to jakby w dwojaki sposób. Na niskim poziomie, takim, powiedzmy, jak w naszych czasach, jest to okoliczność, że można mieć już serce jako maszynę, że można mieć dowolny niemal organ jako maszynę. Czyli właściwie, jak tak dalej pójdzie, przy dalszym udoskonalaniu tej techniki dojdzie do tego, że w zasadzie człowieka będzie można pewnie fizycznie wymienić do końca, lub prawie do końca.

Jest jeszcze drugi czynnik, mianowicie taki, że człowiek zaczyna zachowywać się jak maszyna. Mam na myśli pewien typ wychowania – chodzi mi nie tylko o wychowanie w sensie istnienia określonych typów pedagogiki, ale również o wychowanie stanowiące rezultat oddziaływania pewnych systemów, takich właśnie jak komunizm, czy faszyzm (ale nie tylko, także, powiedzmy, widać to w kwitnącym kapitalizmie, na demokratycznym rzekomo, Zachodzie) – typ wychowania sprawiający, że ludzie zaczynają zachowywać się po prostu jak maszyny. Ja bym powiedział tak: behawioryzm nie jest prawdziwą koncepcją człowieka, ale można taką sytuację stworzyć, że stanie się prawdziwą. I wtedy mamy do czynienia z sytuacją, w której człowiek przestaje mieć własne inicjatywy, od wewnątrz na zewnątrz nie wychodzi nic, jest wyłącznie zbiorem reakcji na bodźce. No i mamy już maszynę, bo maszyna jest wyłącznie zbiorem reakcji na bodźce. Jeszcze jednym przykładem na „mechanizowanie” człowieka niech będzie masowe zjawisko dawania mu ersatzów mechanicznych zamiast nowych rozwojowych możliwości duchowych: telewizji zamiast poznania imaginatywnego, audioaparatów zamiast poznania inspiratywnego, komputerów i „rzeczywistości wirtualnej” zamiast poznania mistycznego. Tak by się więc ogólnie przedstawiała istota arymanizmu.

Ale obecnie Lucyfer i Aryman współpracują ze sobą. O co im chodzi? Steiner powiada, że nie chodzi tu tylko o to, żeby zawładnąć Ziemią. Bo zapewne Arymanowi chodzi przede wszystkim właśnie o to, ale Lucyfer nie interesuje się Ziemią, Lucyfer chce innego świata. Natomiast i jeden, i drugi chcą możliwie maksymalnej ilości ludzi jako swoich poddanych, jeśli tak można powiedzieć, używając języka feudalnego. Żeby to sprecyzować, trzeba oczywiście powiedzieć, że przecież istoty duchowe żywią się po prostu innymi istotami duchowymi. To polega na tym, że karmią się naszymi myślami, naszymi uczuciami, naszymi aktami woli. To, co dla nas jest myślą, to dla innych, dla istot hierarchicznie wyższych, jest rodzajem, mówiąc żartobliwie, śniadanka, obiadku, czy kolacyjki. Oczywiście te istoty, jak Steiner zawsze to podkreślał, mają poniekąd swoje miejsce w ekonomii Kosmosu. One mają prawo do takich „rzodkieweczek”, jak mówił Robert Walter. Ale „rzodkieweczki”, jak wiemy, same się do nich garną.

Przytoczyłbym tu przykład Babadżiego, który jest klasycznym przykładem inkarnowanej istoty lucyferycznej. Ma on po prostu swoje spore grono wyznawców, którzy łączą się z nim. I sami tego chcą, bo przecież on im proponuje połączenie się z nimi przez ekstazę, tak jak to jest w wersji orientalnej: kropla wraca do oceanu w ekstazie. Nie jest to bynajmniej śmierć mistyczna, to nie dokonuje się przecież w cierpieniu, człowiek sam tego chce. Jest to więc całkowity kontrast w stosunku do propozycji, jeśli można użyć tego słowa, Chrystusa, który powiada: śmierć – tak, i to w cierpieniu najczęściej, ale potem zmartwychwstanie. Natomiast Lucyfer ani Aryman nie proponują żadnego zmartwychwstania. Aryman, oczywiście, ex definitione, bo bydlę po prostu nie ma co zmartwychwstawać, nie ma co w ogóle pchać się do zmartwychwstania.

W wariancie podsuwanym przez Lucyfera może być, owszem, właśnie tak, że człowiek jak gdyby się w nim roztapia – byłaby to więc poniekąd doprowadzona do końca sytuacja „kolacyjki”. Ale jest jeszcze pewna inna wersja, mianowicie taka, że człowiek pojawia się po śmierci, jakiejś tam śmierci, która nie jest, oczywiście, śmiercią zupełną, w świecie Lucyfera. I to jest właśnie ten świat, który budują i Lucyfer, i Aryman gdzie indziej, w pewnej innej sferze, a który Steiner nazywa ósmą sferą. Osobiście podejrzewam, że część tzw. „wzięć” przez UFO to właśnie porwania do tej sfery.

Otóż pomijając sprawę, jak to wygląda w tym właściwym świecie Lucyfera, tu, na Ziemi, inspiruje on ludzi do wolności, ale jakby w tym sensie, żeby człowiek zbuntował się przeciwko Bóstwu wiodącemu. I to ma, oczywiście, swój sens. I to też było potrzebne jako pewien sposób postępowania.

Steiner podkreślał zawsze, że to było potrzebne, aczkolwiek przedwczesne, że właściwie Bóstwo dałoby człowiekowi wolność, ale dopiero wtedy, kiedy człowiek dorósłby do niej. A Lucyfer człowiekowi zaproponował wolność, bunt za wcześnie. Owo „za wcześnie” to jest właśnie bardzo często chwyt istot lucyferycznych, czy arymanicznych. Podejrzewam osobiście, iż wmawianie nam, że już wkroczyliśmy w Epokę Wodnika, to jest właśnie jeden z tych chwytów.

Taka byłaby ta najogólniejsza teoria, którą trzeba teraz jeszcze skwalifikować i dodać do niej pewne dalsze elementy, coś, co ją nieco skomplikuje. Mianowicie w przedostatniej, czy ostatniej fazie swoich rewelacji Steiner wprowadził trzecią kategorię istot demonicznych. Są to mianowicie istoty, które nazwał Assurami, istotami assurycznymi. Assury są, jako demony, istotami jeszcze starszymi od Arymana, czyli, innymi słowy, pochodzą z Saturna, z tej pierwszej planety, najstarszej w całym układzie (Aryman pochodzi ze starego Słońca, Lucyfer – ze starego Księżyca). Steiner mówił o nich bardzo niewiele. Z tego, co wiem, wynikałoby coś takiego: istoty lucyferyczne gnieżdżą się w ciele astralnym, czy też atakują ciało astralne człowieka, co oznacza, że obierają sobie za przedmiot jego namiętności, popędy, uczucia; z kolei istoty arymaniczne atakują ciało eteryczne człowieka, w związku z czym są groźniejsze, bo atakują jak gdyby bios ludzki, czy podstawy ludzkiego biosu – i stąd Steiner twierdził, że rak, jako choroba będąca efektem działania istot arymanicznych, ma swą siedzibę, że tak powiem, w ciele eterycznym, a nie fizycznym i dlatego jest tak trudno uleczalny; natomiast istoty assuryczne atakują ludzkie „ja”, centrum samego człowieka. Jest to – chciałoby się tu nieomal użyć tego określenia Alfreda Jarry’ego – „wymóżdżanie”, ale nie chodzi o mózg, jest znacznie gorzej, jest to „wyjaźnianie” człowieka, jeśli można tak powiedzieć. I tu widać wyraźnie, że assury idą ręka w rękę z istotami arymanicznymi, to znaczy, z jednej strony, mamy arymaniczne materializowanie człowieka, a z drugiej strony – zabieranie mu przez assury „ja”. Po prostu.

Steiner wyróżniał jedną z tych istot, nazywał ją Soratem i mówił o nim, że jest to Demon Słoneczny, tzn. ten, który w Apokalipsie występuje jako bestia 666. Jest cały cykl wykładów Steinera na temat Apokalipsy i tam jest o tym mowa obszerniej i precyzyjniej. Istoty assuryczne wkroczyły w historię ludzką stosunkowo niedawno. Osobiście podejrzewam, że wiążą się z nimi te wszystkie zjawiska w naszej cywilizacji, które wprost atakują ludzkie „ja”. I to nie tylko przez to, że czynią z człowieka coś w rodzaju maszyny, bo do tego wystarczy po prostu przecięcie owej więzi pomiędzy „ja” a resztą, czyli duszą i ciałem. W działalności assurów mamy bowiem do czynienia z atakowaniem samego „ja”. I czasami ma się po prostu wrażenie, przy bezpośrednim kontakcie z pewną kategorią ludzi – a mówi mi o tym nie tylko moje bezpośrednie doświadczenie, lecz także ukazuje to też w wyraźny sposób wiele opisów literackich – że mamy do czynienia z istotami, które mają ciało ludzkie, duszę jeszcze ludzką (w tym sensie, że występuje u nich jakieś tam działanie intelektu, uczuć, woli), ale brakuje „ja”. Czuje się, że jest to tylko jakiś taki rodzaj patiomkinowskiej fasady. Pozór jest ludzki, a w środku tego – „ja” ludzkiego już nie ma. Gdybym chciał być złośliwy, to powiedziałbym, że można coś takiego zauważyć u niektórych urzędników, ale, oczywiście, nie twierdzę, że to jest specialité de la maison akurat urzędników. można się z tym spotkać prawdopodobnie w każdej warstwie społecznej.

Tak więc w wyniku działalności Assurów pozostaje pewnie tylko jakaś taka pragmatyczna resztka „ja”, która powoduje, że ta całość trzyma się jeszcze w ogóle kupy, jeśli można się tak brzydko wyrazić. Natomiast prawdziwego „ja”, w znaczeniu bezinteresownego zwrócenia się ku prawdzie, dobru i miłości, tego po prostu tam już nie ma.

Trudno powiedzieć coś więcej, bo, jak sądzę, niestety, dopiero przyszłość pokaże nam naprawdę istoty assuryczne w akcji. Ale w różnych antropozoficznych refleksjach na temat AIDS spotykałem domysły, czy domniemania, że AIDS jest swego rodzaju produktem ubocznym, czy symptomem – może tak lepiej powiedzieć – zatracania „ja” przez człowieka, że temu, co dzieje się na płaszczyźnie duchowej, czyli temu, że „ja” zostaje zniszczone, zabrane, zeżarte – wszystko jedno – na płaszczyźnie fizycznej odpowiada właśnie AIDS. Taki jest domysł. Oczywiście, nie będę tego w tej chwili rozwijał, bo dla naszych celów nie jest to przecież konieczne.

Mamy więc tu właściwie dwa schematy. Jeden to jest ten triadyczny: Chrystus po środku, Aryman i Lucyfer po obu stronach, tak jak dwaj łotrzy na krzyżu, po obu stronach Chrystusa. Ciekawa rzecz, że jest to właśnie dokładny odpowiednik tego triadycznego schematu. W literaturze antropozoficznej powiada się, że ten dobry łotr to jest Lucyfer, a zły – to naturalnie Aryman. Bo mianowicie – i to jest szalenie ważna sprawa i trzeba to koniecznie powiedzieć – i Lucyfer, i Aryman będą kiedyś zbawieni. Oczywiście, trzeba pamiętać, że są to istoty kolektywne, to znaczy, że istnieje wiele istot lucyferycznych i wiele istot arymanicznych, w związku z tym można powiedzieć, że zapewne część z tych istot będzie przywrócona Chrystusowi. O tym Steiner mówi już w Wiedzy tajemnej. Natomiast nic nie mówi na ten temat, jeśli chodzi o istoty assuryczne.

A drugi schemat jest taki, że mamy do czynienia z trzema kategoriami demonów, stosownie do nasilającej się intensywności zła, i mimo woli nasuwa się tu zestawienie z Trójca Świętą. Byłaby to taka jakby czarna Trójca. Można by nawet dopasować, kto tu przeciwstawia się komu, jakkolwiek, oczywiście, nie jest to takie prostackie. Mianowicie istoty lucyferyczne przeciwstawiają się Duchowi Świętemu, Duchowi Prawdy – one tworzą iluzje, a On jest Duchem Prawdy. Steiner powiada w pewnych tekstach, mało kto z antropozofów o tym w ogóle wie, że obecny, że tak powiem, wiodący Duch Święty – bo to znów jest cała grupa istot – jest to przemieniona istota lucyferyczna z poprzedniego kosmosu. Aryman przeciwstawiałby się Chrystusowi, tzn. zimną nienawiść, terror – Miłości. I wreszcie Sorat przeciwstawia się Bogu Ojcu, rozumianemu jako byt, jako podstawa wszystkiego. Sorat jest od niszczenia podstawowej rzeczy, jaką jest „ja”, jest on, można by rzec, Nihil. I ciekawa rzecz, że średniowieczni katarzy rozróżniali trzy istoty demoniczne: Lucybela (wyraźnie chodzi tu o Lucyfera), Szatana (jako odpowiednika Arymana) i Nihil (tego, który jest nicością, i jest to, oczywiście, Sorat, czyli, ściślej mówiąc, Assur).

Na zakończenie trzeba by też coś powiedzieć o Chrystusie. Mianowicie bardzo często mam wrażenie – nie ja jeden zresztą – że w tekstach antropozoficznych, już trochę u Steinera, ale także u różnych jego uczniów, dużo można się dowiedzieć wprost o Lucyferze, czy Arymanie, gorzej natomiast jest z tym aspektem Chrystusowym. Jak gdyby łatwiej było powiedzieć, o co nie chodzi, niż o co chodzi – w sensie jakichś głównych wyznaczników. Naturalnie, jak przejdziemy już do pewnego rdzenia samej antropozofii, to oczywiście wtedy chrystusowość zaczyna się wybijać coraz bardziej. I to jak gdyby w dwóch punktach. Jeden to jest sama droga inicjacji, a drugi to, oczywiście, zasada miłości. Jest to centralna sprawa. To znaczy, tam, gdzie jest miłość, tam jest Chrystus. To jest jednoznaczne. Nawet począwszy od najbardziej niskich jej form. A kończąc, oczywiście, na najwyższych. jeżeli chodzi o wpływy Lucyfera w tej dziedzinie, to wiążą się one nie tyle z miłością, co raczej z fascynacją. Dopóki trwa fascynacja, to może jest to jakaś lucyferyczna miłość – w tym sensie, że ja czegoś pragnę, czy czegoś pożądam, czyli na swój sposób kocham, bo mnie to fascynuje, jak gdyby wsysa, wciąga – i to właśnie jest specyficznie lucyferyczne. Ale tam, gdzie zaczynamy uczyć się miłości ze względu na drugą osobę, ze względu na drugiego człowieka – i to właśnie miłości bezinteresownej i nieegoistycznej, nie zaspokajającej wyłącznie mojej potrzeby – tam mamy już do czynienia z miłością Chrystusową. I u Steinera jest to bardzo mocno zaakcentowane, wspomina o tym w bardzo dużej ilości wykładów, właściwie nieustannie. Ale rzecz ciekawa, że u takich „szeregowych” antropozofów, jeżeli wolno użyć tego określenia, mało się o tym mówi. Raczej są to fascynacje poznawcze, czasami wręcz całe spekulacje, obracające się w tym polu pomiędzy Lucyferem a Arymanem, utrzymane w tonacji na ogół zresztą lękowej, sugerujące jakby, żeby się wystrzegać jednego i drugiego. Steiner, wręcz przeciwnie, mówi, że nigdy się nie należy wystrzegać, przeciwnie, należy wychodzić im naprzeciw – poznawczo i etycznie, bo to są dwa sposoby na pokonanie obu tych istot, a zarazem na ich zbawienie. Bo i my mamy brać udział w ich zbawianiu – Steiner twierdził, że manichejczycy, tak potwornie prześladowani wszędzie i przez wszystkich, przechodzili te ciężkie wcielenia poniekąd jako rodzaj treningu: po to, żeby zaznać zła do maksimum i w przyszłości być tymi, którzy będą zbawiać Lucyfera i Arymana. Życie tutaj – jak mawiał Gałczyński – „nie jest maliną”. I my na co dzień możemy robić to samo, z jednej strony, poznając te istoty, a więc żadna miarą nie uciekając przed nimi – tu jest absolutnie proponowana postawa faustowska: wyjść naprzeciw – a z drugiej strony, kierując się miłością. Wtedy jesteśmy zabezpieczeni przed wpływami lucyferycznymi i arymanicznymi, i pomagamy tym istotom w procesie ich zbawienia. Tak twierdzi Steiner.

I jeszcze tylko taki mały appendix. Steiner podkreśla fakt, że Chrystus jako Najwyższa Istota Słoneczna, czy poniekąd pomimo to, jest związany z Ziemią, złączył się z eterycznym ciałem Ziemi i przebywa jak gdyby w tym rejonie. A Lucyfer mimo wszystko związany jest ze Słońcem. Tylko tutaj cały czas trzeba pamiętać, że to chodzi o różne etapy. Bo my, zwracając się do tych istot, nie zawsze wiemy, do którego etapu ich rozwoju się zwracamy. Pamiętajmy, że zachodzi pewna inkongruencja pomiędzy naszą czasowością, a bezczasowością tamtych, czy też może raczej ponadczasowością. I to „wstrzelenie się” jest bardzo trudne, na przykład Steiner mówi, że w hinduizmie Wisznu to Chrystus, a Siwa to Lucyfer. Ale z czasów, kiedy jeszcze byli braćmi – bo są braćmi – i to stojącymi na tym samym poziomie. Tylko Chrystus zaakceptował rozwój świata taki, jaki zaplanował Bóg Ojciec, a Lucyfer odrzucił ten projekt. W związku z czym Chrystus zaczął się rozwijać razem z tym światem, a Lucyfer stał się kijem wkładanym w szprychy. Otóż w takiej sytuacji, jeżeli jakiś pobożny Hindus zwraca się do Siwy, to zwraca się do Lucyfera wprawdzie, ale z czasów, kiedy Lucyfer był jeszcze prawie całkiem „dobry”, i jak gdyby w ogóle nie było tu żadnego problemu, więc dlatego często spotykamy się – na płaszczyźnie ludzkiej – z sytuacjami na pozór paradoksalnymi. Na przykład Yogananda w swojej Autobiografii jogina mówi o tym, że miał wizje Chrystusa, a nawet spotkanie z Chrystusem, ale nie został chrześcijaninem, bo po prostu w jego wypadku nie było takiej potrzeby, należał on niejako do innej linii rozwojowej.

Opublikowany w Duchowość, Ezoteryka, Matrix | Otagowane: , , , , , | Komentarzy: 68 »

Oj tam, oj tam, nie wpadaj w paranoję, przecież oni tego nie zrobią!

Posted by astromaria w dniu 01/02/2012

Wszyscy przebudzeni słyszeli to zdanie niezliczoną ilość razy.

Dla przeciętnego, “racjonalistycznego” leminga, którego świat ogranicza się do pracy, seksu, konieczności zapełnienia michy i spłacenia kredytów świat jest taki, jaki widzi w telewizorni. No owszem, idealny może nie jest, są w nim choroby, zbrodnie i wojny, ale co tam, przecież to normalka, było, jest i będzie.

Głód gdzieś w świecie? A co mnie to? Ja tam mam co żreć.

I i II wojna światowa? Komunizm? No owszem, były, ale już ich nie ma i spoko, nie będzie, przecież żyjemy w demokracji. A tak, jasne, może się powtórzyć, hehe, wal się, nie przeszkadzaj, bo Kiepscy lecą.

Chemia na niebie? Kretynka, przecież samoloty latają, czy ty wiesz kobieto, jak bardzo w ostatnich latach wzrósł ruch lotniczy? Przecież gdyby coś na nas rozpylali, to wszyscy by to zobaczyli i od razu by się wydało (a ty co widzisz nad swoją głową?)

Kamery na ulicach? I bardzo dobrze, bo przecież jest straszny bandytyzm i terroryzm!

Podsłuch w telewizorze i liczniku prądu? Hahahahahaha, naoglądałaś się filmów sensacyjnych, jakie podsłuchy? A nawet jeśli to co, niech się boją złodzieje, uczciwemu to nie szkodzi.

Totalitarna kontrola w stylu Wielkiego Brata, wszczepiane pod skórę chipy RFID kontrolujące zachowania, a nawet wpływające na myśli? Oj tam, oj tam, nie przejmuj się, przecież oni tego nie zrobią!

Masowe protesty przeciw władzy? A kurde, czego chcą znowu, czy ci ludzie nie mają nic lepszego do roboty?

Kiedy w 2001 roku patrzyłam na płonące i dymiące wieże WTC zastanawiałam się, do czego potrzebny im jest ten „zamach”. Było dla mnie zupełnie oczywiste, że nie mógł tego zrobić żaden „wróg” z zewnątrz, ponieważ tajne służby USA były zbyt profesjonalne, żeby do tego dopuścić (a jeśli nie były, to powinny popełnić seppuku). A więc musiało się kryć za tym coś zupełnie innego, niż „prawdy” podawane przez media. Dziś jest już dla mnie zupełnie oczywiste, jaki cel osiągnięto popełniając tę zbrodnię.

Dla Ciebie również wszystko powinno stać się jasne, gdy obejrzysz film „Oszukać Wielkiego Brata”. Muszę powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem, ale nie tyle umiejętności Atona Edwardsa, bo wszystkich swoich tajemnic na pewno nam nie zdradził, co raczej możliwości technicznych psychopatów, którzy przejęli władzę nad światem. Wygląda na to, że rzeczywistość przerosła wyobraźnię twórców sf i samego George Orwella.

Wielki Brat ma oczy i uszy wszędzie…

Nawet czytanie w myślach nie jest już bajką przyszłości, jest to zupełnie realna, naukowo opracowana metoda, powoli wdrażana w życie.

Jeśli wierzysz w bajkę, że uczciwy człowiek może spać spokojnie, bo jego uczciwość chroni go przed chorym zainteresowaniem demokratycznie wybranej władzy, to jesteś bardzo, ale to bardzo naiwny. Uczciwość, drogi obywatelu to rzecz względna. W świecie, w którym dozwolone jest wszystko z wyjątkiem tych kilku drobnych rzeczy, które są zakazane (jak zabijanie, kradzież czy niszczenie dobra wspólnego) możesz spać spokojnie. Ale w rzeczywistości, w której zakazane jest wszystko z wyjątkiem kilku drobnych rzeczy, które są dozwolone twoja uczciwość staje pod wielkim znakiem zapytania. Uczciwość nie obroni cię przed niczym, ponieważ istnieje możliwość wykreowania z kapelusza niezliczonej ilości wykroczeń, przestępstw i zbrodni i zapisania ich w kodeksach karnych.

W totalitarnym świecie wszystko może być zbrodnią, nawet to, co tobie wydaje się podstawowym prawem, przysługującym każdemu jak psu buda.

Gdyby ktoś powiedział mi, że dożyję czasów, w których rumianek i mięta zostaną zdelegalizowane niemal na równi z dragami lub że nie będę miała prawa uprawiać warzyw na własnej działce, pomyślałabym, że to jest czyste sf. I oczywiście zupełnie nierealne.

Wszystko stanie się zrozumiałe, gdy uświadomisz sobie, że powoli największą zbrodnią staje się wszystko to, co szkodzi interesom finansowym korporacji. Korporacje, zamiast konkurować na rynku, produkując rzeczy najwyższej jakości i w przystępnej cenie, poszły na łatwiznę i niszczą każdego, kto może zagrozić ich interesom.

Sianie warzyw i ziół w ogródku jest bardzo niebezpieczne, ponieważ jedząc je stajesz się zdrowy. To straszne przestępstwo wymaga surowej kary, ponieważ przez ciebie tracą lekarze, szpitale i kartele farmaceutyczne.

Jeśli napiszesz program i udostępnisz go za darmo zostaniesz złodziejem, który okrada Billa Gatesa i pójdziesz siedzieć.

Pod rządami korporacji żyjesz wyłącznie po to, żeby przynosić im zysk. Jeśli tego nie robisz, stajesz się bezproduktywnym zjadaczem chleba, którego należy bez litości odstrzelić.

Jeszcze niedawno prywatność była rzeczą świętą. Ale już nie jest. Od czasu, gdy „terroryści” zwalili dwie wieże automatycznie i ty stałeś się terrorystą. Nie szkodzi, że potencjalnym. Z tego powodu musisz być inwigilowany przez całą dobę i wszelkimi możliwymi sposobami. Nie buntuj się, jeśli wpuszczą ci do komputera robaka, zainstalują podsłuch w telefonie i kamerę w telewizorze (taka telewizja wzajemna: ty patrzysz w telewizor, a on patrzy na ciebie).

Paranoja?!

Oj tam, oj tam, nie zrobią tego?

No to zobacz, co już zrobili. Obejrzyj ten film, ale nie przejmuj się za bardzo tym, co ty możesz zrobić Wielkiemu Bratu – bo nic nie możesz.

Przejmij się raczej tym, co Wielki Brat może zrobić tobie.

Ostatnim bastionem wolności była gotówka – ale właśnie ją likwidują. Można próbować wyprowadzić Wielkiego Brata w pole, ale tylko dopóty, dopóki istnieje gotówka. W momencie, kiedy zniknie, zniknie również możliwość ukrywania się. Nie dostaniesz pieniędzy za pracę do ręki, lecz na konto, a konto pokaże gdzie jesteś i co robisz.

A będzie jeszcze fajniej.

W niedalekiej przyszłości, może nawet wcześniej niż ci się wydaje, w chwili urodzenia otrzymasz mikrochip RFID pod skórę, zeskanują ci tęczówkę oka oraz pobiorą DNA i odciski palców. Od tej chwili nigdzie się nie ukryjesz.

Wiedziałeś o tym, jakimi możliwościami dysponuje władza, rzekomo demokratycznie wybrana i służebna wobec obywatela?

Opublikowany w Koncerny farmaceutyczne, Matrix, Mrożące krew w żyłach, NWO, Owce i wilki, Parszywa polityka, Psychopaci, Spiski a nie "teorie" spiskowe, Totalitaryzm, Wolność | Otagowane: , , , | Komentarzy: 53 »

Nowe zagrożenie dla wolności Internetu

Posted by astromaria w dniu 26/01/2012

Dalia Hashad – Avaaz.org avaaz@avaaz.org

Niesamowite! Ponad 200 tys. Polaków podpisało petycję Uratuj Internet w zeszłym tygodniu – i dzięki temu przyczyniło się do odrzucenia amerykańskich propozycji legislacyjnych wprowadzających cenzurę w Internecie (SOPA/PIPA). Nasza ambasador podpisała dziś w Tokio umowę ACTA, ale cały czas możemy jeszcze wpłynąć na decyzję Unii Europejskiej. Zorganizujmy międzynarodowy protest – podpisz naszą petycję i powiadom o niej znajomych.

Drodzy Przyjaciele,

Nowy międzynarodowy traktat mógłby zezwolić korporacjom patrolować naszą działalność w Internecie. W zeszłym tygodniu udało nam się skutecznie odeprzeć zagrożenie amerykańskiej ustawy która wprowadzałaby cenzurę w Internecie – jeśli podejmiemy natychmiastowe działania, możemy sprawić, że Parlament Europejski na zawsze odrzuci ACTA.

ACTA – międzynarodowy traktat, który pozwala korporacjom cenzurować Internet, negocjowany za zamkniętymi drzwiami, przez grupkę najbogatszych państw i przedstawicieli największych korporacji. Traktat stworzyłby nowe, podejrzane gremium wyposażone w środki pozwalające patrolować działalność każdego z nas w Internecie i wprowadzać ogromne kary – włącznie z karą więzienia – dla ludzi, którzy według nowej umowy szkodziliby interesom jej twórców.

Europa podejmuje obecnie decyzję na temat ewentualnego podpisania ACTA – bez tych podpisów międzynarodowy atak na wolność Internetu byłby niemożliwy. Wiemy, że ACTA sprzeciwia się już bardzo wielu, ale część członków Parlamentu cały czas waha się czy nowych umów nie podpisać – wywrzyjmy na nich presję, której potrzebują by odrzucić proponowane prawo. Podpisz petycję – jeśli uda nam się zebrać 500 tys. podpisów, w Brukseli doręczymy je do rąk własnych przywódcom europejskim.

http://www.avaaz.org/en/eu_save_the_internet_pl/?vl

To oburzające — 80% władz międzynarodowej społeczności zostało wykluczone z negocjacji na temat Umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrabianymi (ACTA). W zamian za to nad jej kształtem pracowali niewybrani drogą jawnych wyborów urzędnicy wraz z lobbistami wielkich korporacji. W rezultacie stworzono nowe zasasy oraz niebezpiecznie silny reżim ich egzekwowania. ACTA, początkowo miała dotyczyć Stanów Zjednoczonych, Unii Europejskiej oraz 9 innych państw, po czym stopniowo planowano dołączać do niej kolejne kraje. Jeśli uda nam się przekonać Unię Europejską do sprzeciwu wobec umowie teraz, ACTA straci swoją siłę i przepadnie na zawsze.

Represyjne przepisy mogłyby oznaczać, że karze podlegałyby takie działania jak choćby podzielenie się z kimś artykułem prasowym czy przesłanie filmu z przyjęcia, na którym zagrano piosenkę objętą ochroną praw autorskich. Oficjalnie przedstawiana jako umowa chroniąca prawa autorskie ACTA mogłaby również ograniczyć dostęp do leków zastępczych czy utrudnić rolników dostęp do nasion, których potrzebują. Ale to nie wszystko, Rada ACTA zapewnia sobie również wolną rękę w sprawie ewentualnych zmian jej zasad i nakładanie sankcji za ich łamanie, nie podlegając jednocześnie żadnemu demokratycznemu nadzworowi.

Przedstawiciele wielkich korporacji naciskają na szybkie podpisanie umowy, ale Parlament Europejski stoi na ich drodze. Wyślijmy parlamentarzystom jasne wezwanie do przyjęcia stanowczego stanowiska w sprawie ochrony wolności w Internecie i sprzeciwu wobec lobbistom. Podpisz teraz i zawiadom o tym wszystkich, których znasz.

http://www.avaaz.org/en/eu_save_the_internet_pl/?vl

W zeszłym tygodniu dowiedliśmy naszej kolektywnej potęgi gdy miliony z nas zjednoczyło swoje siły by powstrzymać Stany Zjednoczone przed ocenzurowaniem Intermetu. Tym samym zademonstrowaliśmy także jak potężne mogą być nasze opinie. Wyraźmy je ponownie by uporać się z nowym zagrożeniem.

Z nadzieją i determinacją,

Dalia, Alice, Pascal, Emma, Ricken, Maria Paz oraz cały zespół Avaaz

Więcej informacji:

Ambasador Polski w Japonii Jadwiga Rodowicz podpisała w czwartek w siedzibie MSZ Japonii umowę ACTA

http://www.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_www.pap.pl&_PageID=1&s=infopakiet&dz=strony.glowna.temat_dnia&idNewsComp=&filename=&idnews=37674&data=infopakiet&_CheckSum=811788968

ACTA w języku polskim

http://g.gazetaprawna.pl/dgp/zalaczniki/pdf/actapolski.pdf

Wikileaks o ACTA: “Umowa nie powinna przechodzić przez Parlament Europejski”

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,11030365,Wikileaks_o_ACTA___Umowa_nie_powinna_przechodzic_przez.html

Protesty w sprawie ACTA: cegły poszły w ruch

http://wyborcza.pl/1,75248,11033589,Protesty_w_sprawie_ACTA__cegly_poszly_w_ruch.html

Wydawało ci się że SOPA była niebezpieczna? Zapoznaj się z ACTA (w języku angielskim)

http://www.forbes.com/sites/erikkain/2012/01/23/if-you-thought-sopa-was-bad-just-wait-until-you-meet-acta/

ACTA contra SOPA: pięć powodów dla których ACTA jest większym zagrożeniem dla wolności w Internecie (w języku angielskim)

http://www.ibtimes.com/articles/286925/20120124/acta-sopa-reasons-scarier-threat-internet-freedom.htm?cid=2

Co jest nie tak z ACTA (w języku angielskim)

http://www.edri.org/edrigram/number10.1/whats-wrong-with-ACTA

Tajny traktat: Umowy handlowej dotyczącej zwalczania obrotu towarami podrabianymi (ACTA) i jej wpływ na dostęp do leków (w języku angielskim)

http://www.msfaccess.org/content/secret-treaty-anti-counterfeiting-trade-agreement-acta-and-its-impact-access-medicines

Opublikowany w Big Pharma, Co przed nami ukrywają?, Kretynizmy, Matrix, NWO, Owce i wilki, Parszywa polityka, Psychomanipulacja, Psychopaci, Spiski a nie "teorie" spiskowe, Totalitaryzm | Otagowane: , , , | Komentarzy: 90 »