Radio ĆwokFM jak zwykle jest niezawodne i dostarcza mi najwięcej powodu do śmiechu. Czy jest inne medium, w którym można usłyszeć takie oto stwierdzenie?
Uważa się, że stosowanie placebo w medycynie jest niemoralne
Jasne. Wszystko, co uniemożliwia koncernom farmaceutycznym zarobek jest zbrodnią i powinno być karane śmiercią. Chyba, że jakiś geniusz wpadnie na pomysł opatentowania placebo i będzie je sprzedawać z kilkusetprocentowym zyskiem, jak Prozac czy inne oszustwa, którymi truje się ludzi i jeszcze się na tym robi fortunę.
Europejski dzień bez samochodu
Czyli kolejna kretyńska akcja zakończona klęską. Mam podejrzenia graniczące z pewnością, że takie akcje jak „dzień bez samochodu” lub „godzina w ciemności” są organizowane wyłącznie po to, żeby zbadać, ilu jest na świecie idiotów, którzy się na to nabiorą. Jak widać tym razem nie nabrał się nikt. Jak dla mnie to bardzo pocieszające.
Wężownik czyli 13 znak zodiaku
16 września doznałam lekkiego szoku, gdy zajrzałam do statystyk bloga: zobaczyłam tam wielki pik, świadczący o tym, że nagle i z niepojętego powodu przybyło mi czytelników. Zdumiałam się bezgranicznie, ponieważ ostatnio leniuchowałam i nie chciało mi się nic pisać. Skąd więc taki nagły skok popularności w rankingu? Postanowiłam wyjaśnić tę zagadkę i zanurkowałam do statystyk. I cóż się okazało? Że wszyscy ludzie na świecie zaczęli tego dnia wpisywać do Google hasło „13 znak zodiaku” i „Wężownik”. Podrapałam się po czaszce, próbując wydedukować skąd wzięła się taka nagła popularność tych haseł, ale nic nie wpadło mi do głowy. „Przez przypadek” (którego nie ma) zajrzałam na Facebook, a tam kolega zadaje pytanie, o co chodzi z tym Wężownikiem i prosi fachowców o wyjaśnienie. No i tym sposobem dowiedziałam się, że jakiś „racjonalistyczny” nieuk, nie mający bladego pojęcia o astronomii (jak on w ogóle zdołał skończyć szkołę podstawową z taką ignorancją?) popisał się całą swoją głupotą pisząc sążnisty i pełen (nomen omen) astronomicznych błędów artykuł o astrologii dla onetu. Czytanie tego gniota okazało się dla mnie tak dalece niestrawne, że zrezygnowałam po kilku pierwszych linijkach tekstu. Dyskutowanie z idiotami jest zajęciem jałowym i nie rokującym nadziei na sukces, więc wzruszyłam ramionami i zajęłam się czymś bardziej pożytecznym.
Gdyby jednak ktoś sądził, że to mnie się popierniczyło, bo racjonaliści są mądrzy i uczeni, a astrologowie głupi i ciemni wyjaśniam, że dysponuję ekspertyzą astronoma.
A było to tak: zaglądałam kiedyś na portal Astronomia, który jest prowadzony przez zajadłych i pełnych inkwizytorskiego zapału racjonalistów. Ludzie ci, kiedy piszą, że Słońce wchodzi do jakiegoś znaku zodiaku wyjaśniają, że tak naprawdę przechodzi ono przed jakimś zupełnie innym gwiazdozbiorem. Próbowałam coś tam do nich pisać, ale tak mnie zje…li, że mi się odechciało. Jednak w końcu miałam dość tych kłamstw i walnęłam tam dłuższy elaborat o tym, że z powodu irracjonalnej nienawiści do astrologii wprowadzają ludzi w błąd i robią im wodę z mózgu, bo niedouczony człowiek może sądzić, że zodiak jest wyssanym z palca wymysłem astrologów, a to guzik prawda, bo jest to pojęcie stosowane również w astronomii. I podpisałam się „ciemna baba, wierząca w istnienie zodiaku”. Spodziewałam się, że przyślą mi maila pełnego jobów i wyrazów szczerej nienawiści, ale stało się coś całkiem zaskakującego… Odezwał się astronom, dr Grzegorz Kopacki w Uniwersytetu Wrocławskiego i bardzo miło wyjaśnił mi czym jest zodiak. Jako astrolog wiedziałam to wszystko, ale miły ton tego maila naprawdę mnie wzruszył. Tak więc, jeśli ktoś trwa w „racjonalistycznej wierze”, że zodiak jest urojeniem astrologów i że nie ma żadnego zastosowania w astronomii spieszę z wyjaśnieniami: tekst o Wężowniku napisał sam doktor astronomii. Pozdrawiam „racjonalistycznych” nieuków i życzę rychłego przeszczepu rozumu.
Świńska grypa wraca
Mało trupem nie padłam, kiedy moje ulubione radio zapodało dziś wiadomość, że idzie jesień, więc natychmiast należy się zaszczepić przeciwko świńskiej grypie, której światowa pandemia bynajmniej nie wygasła. Mało tego, druga fala epidemii zawsze jest groźniejsza od pierwszej, więc trup będzie się słał gęsto. Dla ułatwienia dobre koncerny farmaceutyczne rzuciły na rynek szczepionkę „2 w 1”, czyli grypa sezonowa + świniak razem.
Te michnikojdy naprawdę wstydu nie mają, jeśli sądzą, że nasz naród jest aż tak głupi. Ale jeśli osądzają wszystkich ludzi po tym, jaki poziom intelektualny reprezentują ich fani, czyli czytelnicy Gazety i słuchacze Ćwoka, to nie ma się czemu dziwić. Te mądrale nie myślą, oni tylko myślą, że myślą, więc na pewno polecą się szczepić i jeszcze wezmą ze sobą dzieciaki (ciężką karmę mają te biedaki, że mają takich rodziców). Przy okazji zwracam uwagę, że cała ta akcja to plucie w twarz pani Margaret Chen, jaśnie wielmożnej szefowej WHO, która przecież zupełnie niedawno ogłosiła urbi et orbi definitywny kres świńskiej pandemii.
Szanujemy zarówno prawa palących jak i niepalących, więc niepalący mają prawo w naszym lokalu nie palić.
Oto logika unijnego komisarza Johna Dalli, który nie rozumie, że jeśli w jednym lokalu siedzą razem palący i niepalący, to ci drudzy zostają pozbawieni prawa do oddychania świeżym powietrzem i muszą się dusić w powodującym raka smrodzie. Identyczna sytuacja ma miejsce w przypadku upraw GMO. Ich bezpieczne współistnienie z uprawami eko jest niemożliwe, ponieważ GMO zapylają wszystko wokół, sprawiając że uprawy ekologiczne całkowicie przestają istnieć. Tzw. „strefy ochronne” czy „strefy bezpieczeństwa” są czystą fikcją i kpiną z rozumu. Pyłku nie zatrzymają przepisy prawa ani granice, ponieważ jest on roznoszony przez wiatr i owady, a te nic sobie nie robią z nakazów i zakazów pana Dali. A jeśli zdarzy się wichura, pyłek poleci setki kilometrów od miejsca upraw. I niech pan Dali go łapie, powodzenia!
Fakt, że na miejsce komercyjnych upraw GMO wytypowano Hiszpanię i Portugalię świadczy o tym, że jest to cyniczny i perfidny plan skażenia całej Europy. Myślący własną głową (a nie telewizornią) ludzie wiedzą, że wiatry wieją z zachodu na wschód.
Chimera z piekła rodem
Są dwa razy większe i o wiele więcej jedzą – Amerykanie debatują nad genetyczną modyfikacją łososia. W poniedziałek Federalna Agencja Kontroli Żywności i Leków (FDA) oświadczyła, że okazy takie SĄ NAJPRAWDOPODOBNIEJ BEZPIECZNE.
Jak jest naprawdę przekonamy się dopiero wtedy, kiedy FDA ogłosi, że jednak bezpieczne nie były, a wypuszczenie ich do naturalnych zbiorników wodnych było wielkim błędem, który zaowocował wyginięciem łososia naturalnego oraz wszystkiego co żyje w wodach na ziemi. Kto chce wiedzieć więcej niech obejrzy film „Koszmar Darwina”.














