-
Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
-
Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka
klik
-
Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
-
Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
-
Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
-
Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
-
Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
-
Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
-
Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “
Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
-
[Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.
[J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.
[Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?
Wiek kłamstwa
-
Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.
Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.
-
Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
-
Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
-
Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
-
Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.
[I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:
Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
-
Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
-
Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
-
Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
-
(...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.
Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
------
...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.
Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.
Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
------
Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]
-
Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
-
Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
-----
Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
------
Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
------
Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
(
Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na
"Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
-
Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
-
Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.
Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
-
Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
-
Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
-
Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
-------------
Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
-
Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
[Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
-
Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
-
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
-
Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
-----
[...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
-----
Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
-----
Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
-----
Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
-----
Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
-----
Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
-----
Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
-
Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
-----
Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
["The Age of Reason"]
-
Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
------
Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
------
Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
------
Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
------
Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
------
Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
------
Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
-
Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
-
Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
(Sat-Okh to polski Indianin)
-
Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
-----
Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
-----
Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
-----
Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
-----
Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
-----
Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
-----
Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
-----
Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
-
W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
------
Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
-
Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
-----
Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
-
Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
-----
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
-----
Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
-----
Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
-----
Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
-----
Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
-----
Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
-----
Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
-----
Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
-----
Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
-----
Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
-----
Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
-----
Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
-
Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
-----
Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
-----
Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
-
Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
-----
Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
-----
Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
-----
Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
-----
W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
-----
Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
-----
Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
-
Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
-
Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
-
Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
-
Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
-
Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
-----
Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
-
Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
-
Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
(Kalama Sutra)
-----
Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
-
Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
-
Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
-
Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
-----
Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
-
To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
-
Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
-----
Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.
astromaria powiedział/a
Wielu ateistów powołuje się na autorytet Einsteina jako rzekomego ateisty. Abstrahując od tego, czy naukowiec, choćby nawet największy na świecie, jest wyrocznią od spraw wiary, religii i Boga samego, z tych wypowiedzi żadną miarą nie da się wyciągnąć wniosku, że Einstein był ateistą. Co najwyżej nie uznawał boga osobowego, a Biblię traktował jako zbiór naiwnych bajek.
DyScOrDiA powiedział/a
Bóg Einsteina jest tożsamy z Bogiem Spinozy. Natura = Bóg. Bóg Spinozy to istnieje tylko jedna substancja, która stanowi podstawowy budulec wszechświata. “Nie istnieje żadna substancja, która by nie była Bogiem”
Przy takim założeniu Bóg Spinozy istnieje bo natura istnieje.
“Wierzę w Boga Spinozy, przejawiającego się w harmonii wszystkiego, co istnieje, a nie w Boga, który zajmowałby się losem i uczynkami każdego człowieka.” – Einstein
Bóg tożsamy z przyrodą, naturą, materią, lecz w takim razie definicja boga jest tylko i wyłącznie po to by wyjaśnić pierwszą przyczynę. Z kolei założenie Pierwszej Przyczyny może być błędne, gdyż może istnieć świat bez początku i końca.
Słynne jego twierdzenie “Bóg nie gra z nami w kości” miało potwierdzać wiarę Einstein w uporządkowany świat.
Jednakże parę lat później, z coraz to nowymi odkryciami fizyki kwantowej, okazało się, że Bóg gra z nami w kości.
Nic we Wszechświecie nie zachowuje się w sposób całkowicie przewidywalny.
A więc z jednej strony mamy opis wszechświata Einstein uporządkowany i przewidywalny (w takim świecie może być miejsce na Boga), a z drugiej strony opis świata fizyki kwantowej, gdzie obowiązują zupełnie inne prawa od tych jakich jesteśmy świadkami w codziennym życiu.
Jednakże wszechświat jest jeden! Nie może być takiej sytuacji, że mamy dwa opisy i jeden model.
Dlatego być może Logika Maybe zaprezentowana przez RAW wydaje się być ciekawsza:
“Kiedy nazywam wszechświat nieskończonym, nie mam na myśli nieskończoności w czasie i przestrzeni, ale nieskończoność aspektów. Co oznacza ze ktoś patrzący na przedmiot widzi inny przedmiot niż druga osoba patrząca na ten sam przedmiot. I następnego dnia ten przedmiot znów będzie inny.
Wiliam Blake powiedział, widzę nieskończoność w ziarnu piasku.
To sie da usłyszeć jeżeli jesteś wystarczająco otwarty. Wszystko co dociera do twojego mozgu, kształtuje twój tunel rzeczywistości, twój system przekonań który ja nazywam SP.
Trzy najważniejsze rzeczy które staram sie przekazać to to żeby nie wierzyc naiwnie czyjkolwiek SP, nie ważne czy jest to PS papieża czy Georgea Busha nie połykajcie ich SP, nie dajecie sobie wcisnąć śćiemy.
Druga rzeczą jest to żeby nie ufać do końca własnemu SP, co jak powiedział Bucky Fuller wszechświat składa się z niesymultanicznie przechwytywanych wydarzeń.
Wszechświat składa sie z niesymultanicznie przechwytywanych wydarzeń, co oznacza ze tunel rzeczywistości ktory masz teraz bedziesz musial poddać rewizji i go uaktualnić, jeśli przechwycisz niesymultanicznie jakieś nowe zdarzenia.
Nie mozesz przechwycic, pojąć czy zrozumieć całego wszechświata naraz.
Przywołam pewna mysl – wszechświat jest niesymultanicznie przechwytywany.
Idziemy przez życie minuta po minucie sekunda po sekundzie, dzień po dniu, nigdy nie odbieramy tego samego wszechświata który odbieralismy wcześniej, ponieważ przestajemy zwracać na niego uwagę. Stad tez bierze się nuda – z braku uwagi.
Nie mozemy przechwycic całego wszechswiata w jednej chwili, objąć przeszłości, przyszłosci i terazniejszosci, całej przestrzeni i czasu. Dziewiec lat zajmuje dotarcie sygnalu z Syriusza do ziemi, ile wiec może zając dotarcie z drugiego końca wszechświata.
Tak wiec z punktu widzenia relatywizmu, nie istnieje jeden i ten sam czas, tak wiec wszechświat jest niesymultanicznie zakrzywiony.
Kto wie może jutro w CNN ogłoszą ze dokonano największkego od pieciu milionow lat odkrycia naukowego.
Scenariusz wszechświata jest niesymultanicznie przechwycany, co ja nazywam LOGIKA BYĆ MOŻE.
Mapy i wyobrażenia wszechswiata powinny zmieniac się cały czas, ludziom wydaje sie ze poznaja prawdę a to jest niewykonalne, wydaje sie im ze moga przechwycic wszechswiat symultanicznie, a moga przechwycic tylko jego cześć.
Niemożliwym jest tym samym przechwytywanie aktualnych wydarzeń bo wiekszośc nie wie co sie wydarza aktualnie.
To naturalny sposob funkcjonowania ludzkiego umyslu, sposob w ktorym funkcjonuje umysl dziecka zanim zostanie zniszczony przez szkole, umysly najwiekszych naukowcow i artystow.
Ale od kiedy masz system przekonan wiekszosc sygnalow ktore do ciebie docieraja zostaja zignorowane, lub tez zostaja przechwoane zeby dopasowac sie do systemu przekonan. Musisz na bierzaco rewidowac swoja mapę wszechświata, albo stracisz kontakt z rzeczywistoscia.
Kazdy kto ma system przekonań próbujący objac wszechświat, a są to ortodoksyjni katolicy, scjentolodzy, markśisci, obiektywisci i wiekszosc dupkow ktorych spotykasz na ulicy.
To co im dolega, to zakorkowanie umysłu, przez co nie docieraja do niego nowe sygnaly, a jeżeli jakiekolwiek sie przedostają to tylko te ktore pasują do ich systemu przekonań.
Teraz pokazałem wam, ze nie możecie wiedziec wszystkiego o wszystkim.
Nie możecie wiedziec wszystkiego o Wszechświecie.
Nie możecie wiedziec wszystkiego o tej strone, nie mozecie wiedziec o niej wszystkiego, a wciąż sadzicie, ze wiecie wszystko o sobie samych.
To czym jesteś, to totalna tajemnica i z definicji, nieskończona ponieważ nie jesteś w stanie doswiadczyc tego wszystkiego w jednym czasie i nigdy nie jesteś w stanie poznac tego wszystkiego za jednym zamachem.
Każdego dnia możesz znaleźc dla siebie nowe aspekty, jeśli pozwolisz sobie na zmianę i rozwój a najlepszym sposobem na zmiane i rozwój jest uswiadomienie sobie jak mało wiesz i zwrócenie większej uwagi na to, co się dookola dzieje.”
RAW
Czy taki wszechświat wymaga teizmu czy ateizmu?
astromaria powiedział/a
Czy mógłbyś podać mi swoją definicję ateizmu? Chyba się zgubiłam…
Mam ogromny problem ze słowami i definicjami. Zacznę od mojej działki:
Astrologia… dla “normalnych” ludzi jest to “wróżenie z gwiazd” lub comiesięczne wróżby z gazet. Dla mnie jest to ezoteryczna ścieżka rozwoju.
Horoskop: dla ludu wiadomo – horoskopy dla baranów drukowane w czasopismach dla blondynek. Dla mnie jest to wydruk mandali, którą muszę samodzielnie zinterpretować.
Ezoteryka: wszyscy wiedzą: targi różności z wróżkami i uzdrowicielami. Dla mnie droga wtajemniczenia.
Magia: dla ludu to czary-mary, ewentualnie rzucanie klątw. Dla mnie to alchemiczna praca duchowa.
Ateizm: dla mnie to banda agresywnych oszołomów z portalu Racjonalista. I Dawkins. I oczywiście mój ojciec, sceptyk-materialista, nie wierzący w boga. (Ostatnio z lekka i niezdecydowanie nawrócił się na katolicyzm, ale wciąż z wypiekami na twarzy czytuje Dawkinsa).
Byłabym wdzięczna, gdybyś wyłożył, jak ty rozumiesz ateizm (być może po zastanowieniu przyjmę twoją definicję za jedyną właściwą.
Masz bloga?
DyScOrDiA powiedział/a
ateizm wiara bez nadziei
teizm wiara z nadzieją
lecz co znajduje się poza nadzieją i beznadzieją?
Osobiście zgadzam się z definicją daną przez RAW “Każdy kto ma system przekonań próbujący objąć wszechświat, a są to ortodoksyjni katolicy, scjentolodzy, marksiści, obiektywiści i większość dupków których spotykasz na ulicy.”
Umysł się pojawia cały wszechświat się pojawia. Umysł znika cały wszechświat znika.
Do ezoteryki, magii mam taki sam stosunek jak Derren Brown istnieje, lecz nie ma w tym żadnej tajemnicy.
Polecam Maybe Logic RAW – jeden z tych filmów które być może otwierają oczy
http://video.google.ca/videoplay?docid=-1422743250837892881
http://www.MaybeLogic.org
astromaria powiedział/a
DyScOrDiA, powiem szczerze, że twój sposób formułowania myśl jest dla mnie nieco trudny do zrozumienia, a nie chciałabym wdawać się w polemikę nie na temat. Spytam tylko – czy ty aby na pewno dobrze rozumiesz filozofię RAW? Może powinieneś pisząc trochę częściej używać “maybe”, bo mam chwilami wrażenie, że maybe czujesz się papieżem. Szanuję jasność poglądów, ale byłabym szczęśliwa, gdyby towarzyszyła jej również jasność sformułowań.
“Do ezoteryki, magii mam taki sam stosunek jak Derren Brown istnieje, lecz nie ma w tym żadnej tajemnicy” – ja autorytetów nie uznaję, to tak gwoli jasności, więc nie powołuj się tu na jakichś “świętych” pokroju Derrena Browna, bądź łaskaw wypowiadać się od siebie, własnymi słowami i w miarę możliwości – na temat. A tu tematem jest Einstein i jego rzekomy ateizm.
I znowu wyszło, że ludzie mówią tym samym językiem, ale się nie rozumieją. Nie mam pojęcia, co masz na myśli mówiąc “magia” i “ezoteryka”, bo te słowa są źle rozumiane. I jaką nadzwyczajną wartość ma według ciebie “tajemnica”? Mnie słowo “tajemnica” źle się kojarzy, a konkretnie z księżowskim gadaniem. Jak ksiądz chce ściemnić, to odwołuje się do “tajemnicy” lub zaczyna straszyć. Bla bla bla.
Ja tajemnic nie uznaję. Jak natknę się na jakąś tajemnicę, to po prostu ją badam tak długo, aż zrozumiem o co chodzi. “Tajemnica” działa na mnie jak płachta na byka. Do pewnego stopnia utożsamiam się z filozofią buddyjską, a w buddyzmie tajemnic nie ma.
W tym tekście piszę o tym, cytując Richarda Gere: “Tam (w buddyzmie, przypisek mój) nie ma słowa ‘tajemnica’. Jeśli natykasz się na jakąś tajemnicę musisz ją natychmiast zgłębić i wyjaśnić, ale jeśli ta odpowiedź nie da ci szczęścia, to ją porzuć i idź dalej”. To jest właśnie moja filozofia.
psychoneurocybernauta powiedział/a
ateizm wiara bez nadziei
teizm wiara z nadzieją
krócej jaśniej nie potrafiłem
Dla mnie teizm czy ateizm jest systemem “przekonań próbujący objąć wszechświat” jeden przy pomocy złudnej nadziei, gdyż o słuszność tych obietnic możemy się dopiero przekonać po śmierci oraz wiary, że nie ma żadnej nadziei jest tylko tu i teraz i od nas zależy jak ją wykorzystamy. Można by rzec, że ateiści sami obwołali się bogami. Bogami którzy mają przed sobą zagadek do rozwiązania.
Wracając do tematu Einstein nazywał Boga Naturą. Przypomnę że ateiści też mają za swojego boga naturę.
To jest ten sam bóg czy inny?
Co do ezoteryki jest dla mnie papką, próbującą wyjaśnić coś czego wyjaśniać nie ma potrzeby (przynajmniej ja nie mam). Jak komuś pomaga to popieram. W zasadzie popieram wszystko co pomaga drugiemu człowiekowi. Cieszy mnie, że ty również wraz z R.Gerem nie widzisz tajemnicy, również ja twierdzę że “nie ma w tym żadnej tajemnicy”. Odnoszę wrażenie że mówimy to samo.
Ciekawie się poczułem jak przeczytałem, że jestem dla ciebie papieżem. Dobrze że tylko chwilami. Mam nadzieję, że w innych chwilach jesteś przytomna. Jednakże jeśli sobie życzysz, mam do tego pełne uprawnienia, mogę ciebie również uczynić papieżycą
Bryle jaja, brandy i cygara!
Jesteś papieżycą.
Jesteś absolutnie niepodważalna !
Nie przejmuj się to są tylko słowa, istotne natomiast jest, żeby znać prawdzie znaczenie rzeczywistości.
“Tao, które może być nazwane
Nie jest wiecznym Tao.
Nazwa która może być wypowiedziana
Nie jest wieczną nazwą.
Nie nazwanie jest wiecznie prawdziwe.
Nazywanie jest początkiem
Wszystkich poszczególnych rzeczy.”
Zawsze pytaj jak masz pytanie?
psychoneurocybernauta powiedział/a
zapomniałem dodać że zacząłem zakładać bloga dzięki Tobie, w końcu papież też powinien zabrać głos
astromaria powiedział/a
No więc problem się wyklarował: SŁOWA.
Język jest niedoskonały, a co więcej słowa stale zmieniają swoje znaczenie lub przynajmniej emocjonalne zabarwienie. Zaczęłam kiedyś pisać o tym notkę na bloga ezo, ale nie dokończyłam. Widzę, że jednak warto do tego wrócić.
Synchroniczność (która w tych dniach dopadła mnie z podwójną siłą) sprawiła, że właśnie rozprawiłam się z teistą (najnowsza notka). Moim zdaniem ezoteryka jest w tej rundzie górą (nie wiem, co w twoim osobistym słowniku znaczy “ezoteryka”, ale coś mi się zdaje, ze masz tu jakieś pomieszanie z poplątaniem). Jeśli chcesz się dokształcić w tej materii polecam tę stronę a zwłaszcza “Kybalion” (w dziale “książki”).
Co do wiary, z nadzieją lub bez – pochodzę z ateistycznej rodziny i przez całe dzieciństwo oraz młodość wiara do niczego nie była mi potrzebna. Można żyć totalnie bez wiary i nie mieć pojęcia, że jest to jakiś problem. Dopiero internetowi katolicy stawali na głowie, żeby mi uświadomić, jak bardzo jestem nieszczęśliwa, zagubiona i pozbawiona nadziei, skoro nie posiadam wiary. Jakoś mnie nie przekonali…
Acha, zapomniałabym powiedzieć, że w kwestiach duchowych można też kierować się wiedzą. Ja WIEM, że istnieje życie po śmierci. Przekonali mnie o tym tacy ludzie, jak Raimond Moody, jasnowidze z Discovery, Krzysztof Jackowski, John Edward i Lisa Williams. Amen…
A teraz chyba pójdę spać, bo wczoraj zawaliłam noc…
PS. Papieżycą to ja sama się uczyniłam, już dawno temu. Wszak głoszę straszne herezje bez przyzwolenia Kościoła, teistów i ateistów.
psychoneurocybernauta powiedział/a
Wszystko słowa! Słyszałem o jednym gościu, który twierdzi, że realnym dowodem na istnienie boga jest istnienie UFO
“Za wyjatkiem Biblii, nie mozna bowiem znalezc na naszej planecie zadnej innej swietej ksiegi, na autoryzacje ktorej przez samego Boga wiadczyloby az tyle cech co w Biblii.
Wprawdzie istoty ktore w Biblii opisywane sa pod nazwa “serpenty”, “smoki”, “diably”, “zle”, itp. (zas ktore my dzisiaj nazywamy “UFOnautami”) jakie od zarania dziekow okupuja Ziemie i kontroluja wszelkie sprawy na Ziemi, juz wielokrotnie probowaly przekazywac na Ziemie najrozniejsze swoje “swiete ksiegi” w ktorych usilowaly podrobic owe niezwykle cechy Biblii, jednak podrobienie owo nigdy im sie nie udawalo. ”
Uwielbiam czytywać ciekawe historie jednakże oni są rewelacyjni, czasami zastanawiam się czy można wykorzystywać takie historie.
Każdy w coś wierzy, ja np wierzę w Ciepły Posiłek, a przekonałem się do tego sam.
PS tak się zastanawiałem raczej Mamieżycą powinno być poprawnie, choć nie mam pewności
astromaria powiedział/a
Jacy oni? Nie piszesz, co cytujesz… coś mi się widzi, że to sławny doktor Pająk
Taaa, to jego styl, jest nie do podrobienia.
Ja bym się z tego tak bardzo nie śmiała. Wprawdzie Pająk przegina, i to ostro, ale nie ma dymu bez ognia. Tyle tylko, że to wszystko nie na temat Einsteina. Zajrzyj do linków na tym blogu…
psychoneurocybernauta powiedział/a
W dalszym ciągu pozostaje nierozwikłany temat:
Einstein nazywał Boga Naturą. – z tym się zgadzamy?
Przyjmiemy definicję Bóg=Rzeczywistość (pomijając sprawę czy jest Kreatorem czy nie). Przypuszczam że Einstein miał właśnie to na myśli “religijnym zrozumieniu, wypływającym z doświadczania natury i duchowości”.
Jeżeli ateiści twierdzą ze Natura=Rzeczywistość, to można pokusić się na hipotezę mówiącą ze ateiści wierzą w Boga Naturę (Prawa Przyrody) oczywiście pod warunkiem, że ta Natura nie jest bytem inteligentnym, działającym zgodnie z jakimś swoim planem, chyba ze tym planem są prawa przyrody.
astromaria powiedział/a
“Einstein nazywał Boga Naturą. – z tym się zgadzamy?” – mam się wypowiadać jako Einstein? Nie jestem pewna, co Einstein nazywał Bogiem, natomiast jestem pewna, bo mówił o tym wiele razy, co dla niego Bogiem NIE JEST. Otóż nie jest nim “bóg osobowy”, jest również przeciwko dogmatom i teologii. Co poza tym twierdził? Nie zdołałam tu zebrać wszystkich cytatów, bo już sama nie pamiętam, gdzie je mam (ale będę tę kolekcję sukcesywnie uzupełniać).
W cytatach zebranych powyżej znajdujemy takie pojęcia:
- religijne zrozumienie, wypływające z doświadczania natury i duchowości jako pełnej znaczenia jedności
- wzniosłość i cudowny porządek, które objawiają się zarówno w przyrodzie jak i w świecie myśli
- kosmiczne uczucie religijne
- oczarowanie tajemnicą
- Moja religia polega na pokornym podziwie tego nieograniczonego wyższego ducha
- emocjonalne przekonanie o obecności wyższej, rozumnej istoty, która jest objawiona w niepojętym wszechświecie, kształtuje moje wyobrażenie Boga.
Nie sądzę, żeby to było nazywanie natury Bogiem. Dla mnie (może dlatego, że ja to właśnie tak pojmuję) jest to dostrzeganie w świecie inteligentnego zamysłu i cudownego porządku i takiegoż planu, według którego tenże świat został skonstruowany. Pośrednim dowodem na istnienie jakiegoś (nie-osobowego, to na pewno) Boga jest przejawianie się tej cudownej inteligencji i wyższego ducha we wszystkim, co nas otacza. Einstein używa tu słów “wyższa, rozumna istota”, co sprawia wrażenie personalizacji Boga, ale sądzę, że niezupełnie to miał na myśli. Znowu występuje tu problem ze słowami, które są niedoskonałe, a przede wszystkim z niewłaściwymi, nawykowymi skojarzeniami, które zostały nam narzucone przez religię i edukację.
Dalej: niewłaściwe skojarzenia dotyczące ateistów biorą się z dwóch źródeł: z prostactwa tych ateistów, którzy najgłośniej i najaktywniej gardłują w necie i z pomówień, jakimi karmią nas KRK i teiści, którzy “dają fałszywe świadectwo przeciw bliźniemu swemu”.
Jak napisałam w moim credo: wychowałam się w środowisku w 100% ateistycznym. Nikt w mojej rodzinie nie zastanawiał się nad istnieniem lub nieistnieniem Boga. Ich to po prostu w ogóle nie zajmowało. Nie miałam pojęcia o Bogu, o religii ani o Kościele (sądziłam, że kościoły są muzealnymi zabytkami, w których nic się nie dzieje) – taka byłam cudownie niewinna i nieświadoma “życia”. I naprawdę, wierz mi, byłam z tym w pełni szczęśliwa. Niczego mi nie brakowało. Nie czułam lęków ani pustki duchowej.
Nawet nie umiem powiedzieć, co o Bogu sądził mój racjonalistyczny ojciec, bo zwykle ograniczał się do głupkowatych dowcipów. Dla niego Bóg po prostu nie istniał. Za to istniał 10kg odważnik. Co do tego mój tata nie miał wątpliwości, bo kiedyś spuścił go sobie na nogę.
Dlatego nie umiem powiedzieć, w co wierzą ateiści. Mój stary chyba w nic nie wierzył. I ja to po nim w jakimś sensie odziedziczyłam. Ale wierzę w inteligentny plan (bo go widzę). Z kolei nic nie wiem o głowie, w której ten plan powstał. I nie wiem, czy najpierw była głowa, a potem myśl, czy odwrotnie. Nie wiem tego, i pewnie się nie dowiem. Chyba, że po śmierci, gdy stanę się czystą myślą bez ciała.
Tak czy inaczej, wygląda na to, że Einstein w coś tam wierzył (przynajmniej w inteligentny projekt Wszechświata), a spotykani przeze mnie ostatnio ateiści twierdzili zgodnie, że wierzą w przypadek. Po prostu – według nich świat powstał przez przypadek: wybuchło NIC i z NIC powstało przez przypadek WSZYSTKO i to WSZYSTKO z powrotem zamieni się w NIC. Przez PRZYPADEK oczywiście…
Jest to równie inteligentna wiara, jak wiara w niepokalane poczęcie i wniebowstąpienie.
astromaria powiedział/a
Małe PS.:
“Jednakże wszechświat jest jeden! Nie może być takiej sytuacji, że mamy dwa opisy i jeden model” – a światło?
“Kiedy nazywam wszechświat nieskończonym, nie mam na myśli nieskończoności w czasie i przestrzeni, ale nieskończoność aspektów. Co oznacza ze ktoś patrzący na przedmiot widzi inny przedmiot niż druga osoba patrząca na ten sam przedmiot. I następnego dnia ten przedmiot znów będzie inny” – jakiś mędrzec (zapomniałam kto) powiedział: “głupiec i mędrzec nie widzą tego samego drzewa”.
psychoneurocybernauta powiedział/a
ani przeznaczenie (teizm)
ani przypadek (ateizm)
Według teorii Korzybskiego człowiek nie należy do świata zwierząt, bogów czy hybrydowego połączenia obu. Jest natomiast formą życia, która wiąże czas. To wiązanie czasu między generacjami postępującymi arytmetycznie daje człowiekowi możliwości rozwoju samego siebie i wszystkich aspektów życia w tempie postępu geometrycznego. Korzybski był przekonany, że ludzkość po pierwszej wojnie światowej zaczęła wychodzić z etapu dzieciństwa i wchodzić w etap dojrzałości.
“Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.”
Alfred Korzybski
PS
światło nie jest jeszcze takim problemem. Fizyka posiada dość dobry opis czym jest światło. Problem jest jedynie w nazewnictwie, ze znanych nazw (zjawisk) dwa pasują do opisu tego czym jest światło tj cząstka i fala.
Fizyka ma większy problem z podaniem opisu całości wszechświata, są dwie bardzo dobre teorie opisujące kosmos (marko) i świat kwantowy (mikro). Jak pisałem świat jest jeden, a dwie teorie które są ze sobą sprzeczne. Jest jeszcze teoria M (struny), ale jak na razie nie jest poparta żadnymi eksperymentalnymi dowodami. Być może dzięki eksperymentom CERN uda się dodać więcej światła i wyłoni się jakiś jeden opis!
Ten problem zauważył już dawno Einstein mówiąc “Bóg nie gra z nami w kości” wyrażając swój sprzeciw wobec tego co dzieje się w świecie kwantowym.
astromaria powiedział/a
“ani przeznaczenie (teizm)
ani przypadek (ateizm)”
A może i to i to? Byłoby to bardzo ezoteryczne
Popatrz, znowu synchroniczność: wczoraj miałam dodać ten cytat z Korzybskiego do bocznego panelu bloga, ale coś odciągnęło moją uwagę i zapomniałam… a dziś ty to cytujesz.
“Korzybski był przekonany, że ludzkość po pierwszej wojnie światowej zaczęła wychodzić z etapu dzieciństwa i wchodzić w etap dojrzałości” chciałabym w to wierzyć, ale obawiam się, że to nadmierny optymizm. Ja też czuję, że I wojna była przełomem w dziejach ludzkości (terapia szokowa!) i że po niej nic już nie było i nie będzie takie samo, jak dawniej, ale jeśli ten rozwój rzeczywiście postępuje, to tak wolno, że jest praktycznie niewidoczny. Ale być może z perspektywy wieczności będzie to widać lepiej.
“Ten problem zauważył już dawno Einstein mówiąc “Bóg nie gra z nami w kości” wyrażając swój sprzeciw wobec tego co dzieje się w świecie kwantowym” – ale zdaje się, że później zmienił zdanie i stwierdził, że chyba jednak w te kości gra…
No ale wciąż nie wiem, czy według ciebie był, czy nie był ateistą?
psychoneurocybernauta powiedział/a
tak wolno, że jest praktycznie niewidoczny – Jeżeli ludzkość była na etapie ‘dzieciństwa’ pare tysięcy lat to okres dojrzewania też musi potrać trochę nie mówiąc o dorosłości
że jest praktycznie niewidoczny – zmiana jest zasadnicza chociażby informatyzacja
chciałabym w to wierzyć “nigdy nie przyjmować żadnego modelu czy mapy Wszechświata ze 100% wiarą lub 100% niewiarą” Korzybski
I wojna .. terapia szokowa – II znacznie większy szok, można te wydarzenia rozpatrywać łącznie
daleki jestem o wieszczenia jakiś wydarzeń teraz modny stał się rok 2012, nawet nie patrzyłem na horoskop na ten czas
ale zdaje się, że później zmienił zdanie – Einstein nie miął wyjścia. Do końca życia pracował na ‘teorią wszystkiego’.
Osobiście jestem niezmiernie ciekaw czy uda się odkryć ‘boską cząstkę’? http://www.wiw.pl/fizyka/BoskaCzastka/
czy był, czy nie był ateistą?
jak sam mówił “Wierzę w Boga Spinozy” a ten Bóg wygląda że jest tożsamy z Naturą, Prawami Natury, a właśnie takie uznają naturaliści. Wszystko można wyjaśnić w sposób naturalny. Prawa Natury można nazwać inteligentnymi, ale czy można im przypisać cel w sensie determinacji, raczej nie.
Zjawiska zachodzą jeden po drugim zgodnie z prawem przyczyny i skutku. Przyczyna i skutek związane są z czasem. I jeżeli zaczniemy cofać się wstecz nagle okazuje się, że przestrzeń kurczy się, a czas zatrzymuje w miejscu (ogólna teoria grawitacji mówi, ze przy kurczeniu się wszechświata (olbrzymia masa) czas zacznie spowalniać aż zatrzyma się.
więc Pierwsza Przyczyna nigdy nie nastąpi bo nie będzie czasu
a skoro tak nie jest możliwym mówić o Stworzeniu
teizm czyli system odwołujący się do Pierwszej Przyczyny niema sensu
ateizm mówi co prawda ze świat może być np cykliczny, ale też zakłada ze np przyczyną wszystkiego (np świadomości) jest jest materia – też błąd gdyż skutek i przyczyna muszą należeć do tego samego kontinuum (a świadomość jest nieograniczona, gdyby pochodziła od materii była by tak samo jak materia ograniczona)
Czy był, czy nie był ateistą?
zapewne ani tym ani tym
Pytanie raczej powinno brzmieć: kim był Bóg dla Spinozy?
psychoneurocybernauta powiedział/a
Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw. – Albert Einstein
Ludzie orientują się według własnych map poznawczych, czyli osobistego modelu świata, a nie świata jako takiego. – Alfred Korzybski
Mapa nie jest terenem. – Alfred Korzybski
Nic nie jest dobre ani złe, to myśl czyni je takim. – William Shakespeare
Rzeczy nie są takie, jakimi wydają się być, nie są też inne. – Budda
astromaria powiedział/a
No i doszliśmy znowu do tego, że wiemy, że nic nie wiemy. Czuję, że Einstein pozostawiał tę kwestię otwartą. Nikt nie wie, czy Bóg istnieje czy nie, a jeśli istnieje, to czym jest. Tego się naprawdę nigdy nie dowiemy. Ale jeśli chodzi o Einsteina fascynowała go logika i mądrość planu, według którego to wszystko jest ustanowione. Mówił, że chciałby poznać myśli Boga, gdy tworzył on świat. Mnie też to fascynuje. Uważam, że stoi za tym Inteligencja. Ale jak napisałam wcześniej – nie wiem, w czyjej głowie powstała i co było na początku, jeśli w ogóle istniał jakiś początek.
Hermetyzm mówi: “Wszystko jest mentalne. Wszechświat jest mentalny”. W takim razie żyjemy w Matrixie, jako myśl lub program komputerowy. Jeśli jesteśmy myślą, nigdy nie poznamy swojego twórcy.
I znów powtórzę: znaczenie słowa “ateizm” zostało wypaczone i skompromitowane przez głupotę samych ateistów. Z takim ateizmem, jak ten oficjalny, lansowany np. przez Racjonalistę, nie utożsamiam się i nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Einstein też do tego wzorca nie pasuje.
PS. Moim zdaniem I wojna światowa była większym szokiem dla świata. Przedtem ludzie walczyli na miecze i pistolety, a w tej wojnie doszło do totalnej masakry na wielką skalę. Do tego nikt nie był przygotowany.
astromaria powiedział/a
Sowy nie są tym, czym się wydają
astromaria powiedział/a
Zanurkowałam na Wikicytaty i złowiłam jeszcze kilka:
Moje doznania mają naturę religijną w tym sensie, iż jestem świadomy, że umysł ludzki jest zbyt ograniczony, by głębiej wniknąć w harmonię Wszechświata, którą nazywamy “prawami natury”.
Moje poglądy bliskie są poglądom Spinozy: podziw dla piękna oraz wiara w logiczną prostotę porządku i harmonii, które w naszej znikomości możemy pojąć jedynie w sposób bardzo niedoskonały. Uważam, że musimy się pogodzić z tą niedoskonałością naszej wiedzy i poznania oraz traktować wartości i powinności moralne jako problemy czysto ludzkie.
Bóg jest wyrafinowany, ale nie jest perfidny.
Chcę wiedzieć, jak Bóg stworzył ten świat. Nie interesuje mnie to czy inne zjawisko. Chcę znać Jego myśli, reszta to szczegóły.
Co naprawdę mnie interesuje, to czy Bóg miał jakikolwiek wybór przy tworzeniu świata.
Zaraz je dopiszę do listy
astromaria powiedział/a
Kolejny dopisek: ateistom polecam cytaty z boku bloga, a szczególnie wypowiedź Francisa Collinsa, który stał na czele Human Genome Project.
Przypominam również, że jest zasadnicza różnica między zanegowaniem RELIGII a zanegowaniem BOGA.
Religia to nie Bóg.
Odrzucenie idei “boga osobowego” nie musi być równoznaczne z odrzuceniem idei Boga jako takiego.
I tu rzeczywiście kłaniają się idee Alfreda Korzybskiego: wszystkie nieporozumienia biorą się z problemów werbalnych. Nie dość, że język jest nieprecyzyjny i niedoskonały, to jeszcze ludzie nie rozumieją często najprostszych słów i idei. Rzeczywiście, przydałby się solidny kurs rozumienia mowy ojczystej w połączeniu z matematyką, jako nauką ścisłą.
Problemy werbalne spędzają mi ostatnio sen z powiek, a czasami doprowadzają mnie do szewskiej pasji.
psychoneurocybernauta powiedział/a
podsumowujący cytat
“Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru.” – znalezione na ścianie męskiej toalety w pubie Larry’ego Blake’a w 1977 roku w Berkeley
poza tym wizja
“Raj bez jaj. Piekło bez cipek.”
i na dodatek stan trwający wieczność w sytuacji, kiedy większość ludzi, nie jest w stanie wysiedzieć w kościele przez godzinę myślą, że wysiedzą całą wieczność – chyba o to chodzi teistom o tę nieśmiertelność, zapewne dlatego ze zjedli owoc nie z tego drzewa, zjedli “dobro i zło”, a zapomnieli o “wiecznym życiu”, lecz pozo rozpamiętywać stare sprawy rodzinne, w końcu Adam i Ewa to nasza rodzina, na moje było ja do nich nie mam żalu, lecz jeśli Adam i Ewa to alegoria, to jak przyznają kreacjoniści, “owoc” nie został zerwany, nie było nieposłuszeństwa, nie było też grzechu pierworodnego, a to powinno oznaczać, ze nie ma śmierci, przecież to jesteśmy śmiertelni poprzez grzech pierworodny (jak pisałem ze złego drzewa…) no i dodatkowo kobieta musi rodzić w bólach i tak dalej i tak dalej, każdy zna naszą rzeczywistość, budda mówił że mamy cztery cierpienia na które nie mamy wpływu (narodziny, choroba, starość, śmierć) lecz skoro Adam i ewa to tylko alegoria to dlaczego umieramy, musi być jakaś inna przyczyna tego, jakakolwiek by ona nie była jedno jest pewne śmierć Jezusa była tylko jedną z wielu bezsensownych śmierci w tamtym czasie, na pewno nie mogła być zbawieniem bo nie było od czego zbawiać! i to jest jedyna prawda jaką mogę zaakceptować np u Dawkinsa, kreacjonizm nie ma szans z ewolucją, na pewno ewolucja przejdzie jeszcze wiele transformacji, choćby tak dziwną jak propozycja Terence McKenna “Skoro już w XIX wieku zgodziliśmy się przyznać, że człowiek pochodzi od małpy, najwyższy czas pogodzić się z faktem, że były to naćpane małpy.” ale na pewno nie będzie to historyjka o dwójce pierwszych ludzi, byliśmy stadem
http://www.okultura.pl/texts/Pokarm_bogow_roz3.pdf
astromaria powiedział/a
“Człowiek bez Boga jest jak ryba bez roweru”. W pełni zgadzam się z tą kiblową filozofią. Urodziłam się w rodzinie ateistycznej, więc wiele lat przeżyłam, nie znając w ogóle idei Boga. I z czystym sumieniem stwierdzam, że niczego mi w życiu nie brakowało, a Boga najmniej. Problem istnienia lub nieistnienia Boga dla mnie po prostu nie istniał. I było fajnie. Dziś też nie potrzebuję rozważań na ten temat, żeby żyć i robić swoje. Nie myślę o tym, czy Bogu podoba się to co robię, czy nie. Nie stanowi to dla mnie problemu.
Istnieje nieskończona ilość spekulacji. Wolność polega na tym, że każdy może wybrać dowolną z nich, tę, która mu się najbardziej podoba. Jest wersja dla miłośników horrorów i jest wersja dla miłośników bajek z happy endem. Są też wersje pośrednie. Dla każdego coś miłego.
Gdyby istniała tylko jedna wersja, to zostałaby przedstawiona “łopatologicznie”, co więcej – osobiście przez samego boga, który objawiłby się we własnej swojej boskiej osobie i ją przekazał. Ale tego nie zrobił. I bardzo dobrze, bo przynajmniej mamy zajęcie na długie, zimowe wieczory.
Bardzo podobają mi się poglądy Marka Twaina i dlatego umieściłam je z boku bloga:
“Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?”
“Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował”.
“Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody”.
Jest też wersja, którą przedstawiłam w “Kosmicznej bajeczce”. Uważam, że równie dobra jak biblijna. W tej wersji (o czym zapomniałam napisać) Jezus nie umarł na krzyżu. Cała ta bujda z ukrzyżowaniem jest wymysłem okupantów naszej planety i “wstawką holograficzną” (dokładnie taką samą, jak wszystkie te cudowne “Maryje” pojawiające na niebie w Fatimie i Mediugorie). Narzucono nam tę horrorystyczną religię po to, żebyśmy chętnie przyjęli cierpienie, pokorę i poniżenie… Mamy pokornie “nieść swój krzyż”, jak nasz “zbawiciel” i nie domagać się niczego w “tym” życiu, bo nagroda czeka w “przyszłym”, czyli po śmierci (ale nikt tego nie jest w stanie zweryfikować, ponieważ nikt stamtąd nie wrócił).
Ja w każdym razie nie zamierzam ginąć za żadną z tych wersji. Jest mi to raczej obojętne, czy człowiek pochodzi od małpy, czy od razu został stworzony jako człowiek. Jeśli Bóg jest Bogiem, a nie kretynem, to za żadne błędy w myśleniu i osądzie mnie nie skaże na piekło. Jest mi również obojętne, czy po śmierci będę istnieć, czy nie istnieć. Jeśli istnieć nie będę, to z całą pewnością nie będę też cierpieć. Nie może cierpieć coś, czego nie ma. W tym pierwszym przypadku może być znacznie gorzej, bo pobieżna obserwacja otoczenia pokazuje mi, że większość ludzi cierpi.
Kobieta nie musi rodzić w bólu. Mamy XXI wiek i znakomitych anestezjologów. Gorzej z dzieckiem, bo jego nikt nie znieczuli i musi przejść ten proces “na żywca”. Chyba, że mamusia zafunduje mu cesarkę (co wbrew pozorom wcale nie jest dla dziecka wskazane; polecam badania Stanislava Grofa).
Czy musimy chorować i cierpieć z tego powodu? Nie, nie musimy. Są ludzie, którzy nie chorują, nawet w starości, a jeśli nawet zachorują, to lekko i na chwilkę.
Czy istnieje życie wieczne?
Lama Ole Nydahl powiedział w jednym z wykładów, że naszym celem nie ma być życie wieczne, lecz wręcz przeciwnie, wyzwolenie się z niego. Prawda jest taka, że (według nauk buddyzmu, hinduizmu i kilku innych religii) poprzez niekończący się proces reinkarnacji pozostajemy w życiu wiecznym, które jest pasmem nieszczęść i cierpienia. Człowiek mądry dąży do wyzwolenia się tego procesu (czyli do nie-wcielania się).
Czy śmierć boli? Chyba tylko tego, kto umiera ciężko chory lub ranny. Człowiek zdrowy może po prostu “zasnąć” na zawsze. Znam takie przypadki: dziadek położył się wieczorem spać, w pełni zdrowia, a rano znaleźli go martwego. Matka mojej sąsiadki, bardzo aktywna, zdrowa i pożyteczna do późnej starości kobieta, poszła pielić ogródek, a kiedy córka poszła zawołać ją na obiad, zastała matkę martwą między grządkami.
Dla każdego człowieka życie jest czym innym. Dla jednego jest bardzo miłym doświadczeniem, dla innego jest nudą, a jeszcze dla kogoś innego może być koszmarem. Wszystko zależy od… wyznawanego światopoglądu. Dlatego jeśli ktoś ma życzenie wierzyć w horror, to jego wolna wola. Może być pewien, że ten horror spełni mu się dokładnie tak, jak się tego spodziewa.
Pisałam o tym ostatnio w dwóch notkach: “W co wierzysz, to masz” i “Egzorcyzmy”. Szczególnie polecam komentarze do tego drugiego wpisu i teorię Roberta Monroe, słynnego podróżnika w czasie i przestrzeni.
psychoneurocybernauta powiedział/a
Poradnik:Jak być dobrym ateistą
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Poradnik:Jak_by%C4%87_dobrym_ateist%C4%85
Poradnik:Jak być dobrym katolikiem
http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Poradnik:Jak_by%C4%87_dobrym_katolikiem
psychoneurocybernauta powiedział/a
“Jest mi również obojętne, czy po śmierci będę istnieć, czy nie istnieć. Jeśli istnieć nie będę, to z całą pewnością nie będę też cierpieć.”
istnieć,nie-istnieć Co to oznacza? Zmieniamy się z każdą upływającą chwilą. Nasze ciało nasz energia nasz umysł nie są tym samym czym były np 10 lat temu, a jednak wielu z nas uparcie twierdzi że istnieje. Co istnieje? Umieramy i rodzimy się z każdą chwilą!
“Nie może cierpieć coś, czego nie ma.”
Słusznie!
“W tym pierwszym przypadku może być znacznie gorzej, bo pobieżna obserwacja otoczenia pokazuje mi, że większość ludzi cierpi.”
Większość ludzi wierzy w trwałe JA, JAŹŃ, DUSZE itd Jasna przyczyna = jasny skutek.
Tak każdy jest wolny i ma prawo wierzyć w co chce problem pojawia się kiedy próbuje przekonać do swojej wiary światopoglądu … drugiego człowieka.
astromaria powiedział/a
Taaa, tylko co to ma wspólnego z Einsteinem i jego rzekomym ateizmem?
wojtek007 powiedział/a
Po 1 jeżeli my istniejemy, co jest już samo w sobie rzeczą nie możliwą, to Bóg też istnieje. Ateiści myślą tak: Byłł se jakis tam wulkan z ktorego powstalo bialko z ktorgo powstala komórka, z ktorej powstala istota zywa. To jest niemmozliwe bo jest za duzo przypadkow na takie cos. Jeden, lub dwa razy przez miliardy lat to rozuemiem, ale zeby miliony gatunkow? zdura. A teoria ewolucji juz dawno zostala obalona. Zostalo to wymyslone przez kretyna ktory spowodowal, ze ludzie wieza w ateizm.
wojtek007 powiedział/a
Każdy projekt ma projektanta.!!! CZyż nie?
astromaria powiedział/a
“Każdy projekt ma projektanta.!!! CZyż nie?” – ano, ma…
Problem w tym, że ateizm opiera się na ślepej, irracjonalnej i fanatycznej wierze, a z taką wiarą nie da się dyskutować. Ateiści wciąż pozostają wierni 1. przykazaniu: “Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”, tyle tylko, że zamienili Jahwe na Darwina lub Dawkinsa.
I masz rację – to, że istniejemy jest w najwyższym stopniu nieprawdopodobne. Takie spiętrzenie przypadków, jakie byłoby potrzebne choćby tylko po to, żeby powstało oko, że o mózgu i całej reszcie nawet nie wspomnę, jest absolutnie wykluczone.
Zawsze twierdziłam, że nauka i religia, po równo, robią z nas kretynów.
Kretynami również są ci, którzy twierdzą, że Einstein był ateistą i że z tego powodu my wszyscy też musimy stać się ateistami. Ani Einstein nie był ateistą, ani to żaden argument, nawet gdyby nim był, bo wiara w bzdury jest osobistą sprawą każdego człowieka.
Ale cóż, nie od dziś wiadomo, że żyjemy na planecie małp (i to jest dowód na nie-działanie ewolucji, bo te małpy nie stały się ludźmi) i że małpy nami kierują.
Eliszka powiedział/a
Od momentu odkrycia astroforum i bloga p.Marii nie moge oderwać sie od kompa. Od kilku dni, czytam, odkrywam, notuję. Muszę to wszystko sobie uporządkować w swojej głowie i w sercu również zrobić porządek.
Boli mnie moja łepetyna od nadmiaru godzin spędzanym przy tym ustrojstwie…
Nie jestem katoliczką, nie jestem też ateistką. Szukam swojego miejsca w tym matrixie i swojej ‘wersji’ rzeczywistości.
Czytalam z uwaga waszą dyskusję w temacie Einsteina… i nie tylko
Pięknym i niekoniecznie radosnym, lecz jakże trafnym jest ostatnie zdanie : ‘ Zyjemy bez wątpienia na planecie małp/ i to jest dowód na nie działanie ewolucji, bo te małpy nie stały sie ludźmi/ i że te małpy nami kierują.”
Dzięki za ‘ ucztę intelektualną ‘. pozdrawiam
jak ogarnę wszystko co kłębi mi sie w głowie to może włączę sie w dyskusję
nadir powiedział/a
Einstein mówił też: “Nauka bez religii jest ułomna, religia bez nauki jest ślepa.” Najlepiej spróbować to harmonijnie połączyć (ciężka sprawa). Ciekawie mówi o tym F. Collins w książce “Język Boga.” Napewno Einstein był ateistą wobec religii monoteistycznych.
Gall powiedział/a
Właśnie czytam sobie fora buddyjskie. Widzę ta samą mentalność co u zaślepionych katolików. Dlaczego mam takie wrażenie?
astromaria powiedział/a
Czy słusznie się domyślam, że to są polskie fora?
Tak właśnie wygląda buddyzm po katolicku: przywiązanie do dogmatów, różańców, twardogłowego myślenia, bicia pokłonów aż do zerwania więzadeł (autentyczne, to właśnie przytrafiło się jednemu mojemu koledze z uczelni i z czego zresztą był bardzo dumny) i podobnych “pokutniczych” praktyk.
Można zmienić religię, ale nie można zmienić mentalności. Mózg i mentalność pozostają takie same, jak dawniej.
Pewnie to jest przyczyną, że Polacy najczęściej wybierają Zen, bo to twarda szkoła, a w niektórych jego odmianach kwitną dziwaczne i zawiłe nauki na temat natury Boga, ludzkiej duchowości i praw podobnych, jako żywo przypominające rozważania, jakie warunki trzeba spełnić, żeby dostąpić łaski zbawienia.
Piszę teraz mapy świadomości, to taki fajny i prosty przewodnik, który pozwala określić w przybliżeniu, na jakim etapie rozwoju duszy znajduje się dana osoba.
Gall powiedział/a
Tak słusznie się domyślasz. Tego nie da się przetrawić.
Kłótnie o mistrzów, krytyka albo wręcz bezmyślne przywiązanie do tego co powiedział guru.
Tak jakby znowu nastał powrót do znanego podwórka, religia katolicka. Ja tam naprawdę przeczytałam parę interesujących, nieagresywnych i nienawracających wypowiedzi ludzi, nie związanych z buddyzmem, ale obeznanych w temacie. Panowie się obrazili bo ktoś ich próbował zagiąć w działce, w której powinni się znać lepiej. Rozmawiać nie będziemy.
Tak to ma wyglądać, mistrzu wyraził zdanie: eutanazja jest zła i temat zamknięty. Nikt nie zastanawia się dlaczego?
Widziałam też niedawno wywiad-w TVN religie-z naszą polską mistrzynią buddyzmu. Wrażenie wywarła na mnie takie jak by to była zakonnica katolicka, tylko inny habit.
Zerwaniu więzadeł za sprawą bicia pokłonów…uśmiałam się. Pokutnicze praktyki? Po co?
Wałkowanie po raz dwusetny karmy. Oczywiście nikt się nie zastanawia czy to ma jakiś sens i czy jest z tego większy pożytek. Niewierzący nie mają tylu problemów.
Ramosz powiedział/a
@Gall: To prawda, niewierzący nie mają tylu problemów. Dla nich życie jest często po prostu życiem i dobrze im z tym – znam to z własnego podwórka. Ostatnio czytałem wypowiedź jakiegoś buddysty, brzmiała mniej więcej tak: “Współczuję chrześcijanom, bo oni MUSZĄ wybaczać. Ja wybaczać NIE MUSZĘ, ponieważ nikogo o nic nie obwiniam”. Nawiasem mówiąc, OIDP chyba polski buddysta to nie był
fipik powiedział/a
Witam, bardzo podoba mi się Twój blog!
Trafiłem tutaj, bo szukałem właśnie czegoś na temat światopoglądu Einsteina. Jak widać, nie był ateistą, ale teistą też (raczej) nie był. Ja jestem katolikiem z Ciemnogrodu (kojarzysz WC Kwadrans?). Osobiście nie widzę żadnego zamysłu w reinkarnacji, myślę że obiektywnie jest to bez znaczenia, czy się jest buddystą czy ateistą przy ichnim światopoglądzie. Pozdrawiam.
astromaria powiedział/a
No, a mnie podoba się twój komentarz, bo pierwszy raz katolik z Ciemnogrodu i spod znaku WC Kwadrans napisał mi coś miłego. Bardzo to chwalebnie, bo świadczy o tym, że bierzesz sobie do serca nauki Jezusa, który nauczał miłości bliźniego.
Nie mam nic przeciwko religiom, dopóki nie zwalczają się wzajemnie.
Retor powiedział/a
Einstein był panteistą. Panteizm to nie religia i nie ma w niej Boga. Einstein posługiwał się tym pojęciem w różnych kontekstach, ale w przypadku większości wypowiedzi utożsamiał go po prostu ze Wszechświatem. Był “religijnym ateistą” jak sam siebie określał i nie miał nic wspólnego z buddyzmem, aczkolwiek był to jedyny “religijny” system filozoficzny jaki potrafił zaakceptować. Aby zrozumieć dokładnie jego podejście w tej kwestii polecam przeczytać zbiór jego prac w “Pismach filozoficznych”. Bazowanie na zdaniach wyrwanych z kontekstu prowadzi do nieporozumień.
Jeśli chodzi o odwołania do Spinozy to nie bądźcie naiwni. Einstein był naukowcem i wiedział, że wizja Wszechświata Spinozy jest zdeaktualizowana. Podziwiał jednak jego oryginalność w postrzeganiu świata jako czegoś jednorodnego. Dodam też, że Einstein był jednym z twórców mechaniki kwantowej i jednocześnie późniejszym jej przeciwnikiem (chciał udowodnić że Heisenberg się myli, ale nie udało mu się to).
Dobierając w taki sam sposób cytaty można by próbować dowieść, że Feynmann, Sagan, Hawking, Dennett, czy Dawkins są tak na prawdę ludźmi religijnymi i wierzącymi w mistyczne siły, ale rzeczywistość jest inna. Religia Einsteina daleka była od mistyki, co niejednokrotnie podkreślał.
astromaria powiedział/a
Masz prawo wyrażać swoją opinię, jak każdy odwiedzający tego bloga, ale nie masz patentu na nieomylność. Cytaty to cytaty. Takie same podaje Wikipedia i wiele innych źródeł. Do nich też piszesz skargi, że są wyrwane z kontekstu?
SuperKnur powiedział/a
Witam
Trafiłem tutaj zupełnie przypadkowo i zaintrygowało mnie kilka kwesti.
Po pierwsze szkoda że Wojtek007 nie podał żadnych źródeł popierających swoją tezę dotyczącą obalenia teorii ewolucji. Żaden poważny naukowiec nie neguje jej prawdziwości. Bardzo ważny głos w tej sprawie zabrali polscy naukowcy przy okazji afery z Maciejem Giertychem.
http://www.biolog.pl/article3556.html
Fragmenty z listu przedstawicieli Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej Polskiej Akademii Nauk.
“Po pierwsze, teoria ewolucji należy do teorii z dziedziny nauk empirycznych takich, jak teoria grawitacji, teoria heliocentryczna Kopernika i inne teorie w dziedzinie fizyki, chemii i biologii, bez których nie jest możliwe rozumienie otaczającego nas świata, a dalszy postęp w technice, medycynie i rolnictwie byłby niemożliwy. Nauki empiryczne tym różnią się od innych dziedzin wiedzy, że z ich stwierdzeń lub teorii można wyprowadzić wnioski dające się sprawdzić, a teorię obalić przez eksperyment lub obserwację”
“Od czasu prezentacji przez Karola Darwina teorii ewolucji drogą doboru naturalnego uczeni stale wyprowadzają z niej wnioski i sprawdzają je w realnym świecie i w relacjach do osiągnięć innych nauk empirycznych. Jak dotychczas nie pojawiają się fakty kwestionujące słuszność tej teorii. Wręcz przeciwnie, postęp w biologii i w technikach badawczych pozwala znacznie lepiej i precyzyjniej opisać zjawiska ewolucji, także te odbywające się na naszych oczach”.
“Oprócz nauk empirycznych istnieje jeszcze inna wiedza, która może być uznana za nie mniej ważną, ale która nie podlega wspomnianej weryfikacji przez obserwacje lub eksperyment. Do tej wiedzy zaliczyć można dużą część humanistyki, poglądy moralne, przekonania ideologiczne i religie. Religii nie należy mieszać z naukami empirycznymi, bo dotyczy ona innych kategorii zjawisk. Jeśli ktoś próbuje to robić, to tracą na tym i nauki empiryczne, i religia”
W sprawie złożoności oka.
Jest a raczej był jednym z argumentów zwolenników (nie napiszę teorii bo było by to kosmiczne nadurzycie) hipotezy o istnieniu inteligentnego projektu. Niestety dla wyznawców tej hipotezy argument jakoby oko było biologicznym mechanizmem nieredukowalnie złożonym upadł. Od tego czasu naleźli kilka kolejnych ale wraz postępem w nauce przepadają jeden za drugim.
Napisałaś:
“Problem w tym, że ateizm opiera się na ślepej, irracjonalnej i fanatycznej wierze, a z taką wiarą nie da się dyskutować. Ateiści wciąż pozostają wierni 1. przykazaniu: “Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”, tyle tylko, że zamienili Jahwe na Darwina lub Dawkinsa.”
ślepej, irracjonalnej i fanatycznej… wyjątkowo nietrafne stwierdzenie. To samo mogę powiedzieć o wyznawcach jakiejkolwiek religi. U podstaw ateizmu leży empiryczne poznanie świata i rządzących nim praw i odrzucenie tego co nadnaturalne, duchowe, niewymierne i niepoznawalne. Gdzie tu ślepa wiara ? Gdzie irracjonalizm i fanatyzm?
Jeszcze jedno w sprawie ateizmu.
Ludzie wierzący np w katolickiego lub jakiegokolwiek innego boga są ateistami w stosunku do innych wyznań, shiwy, kriszny, zeusa, odyna, thora, re, świętowida, perkuna i całej masy innych. Ateiści nie wierzą tylko w o jednego boga więcej i ja się do nich zaliczam.
Pozdrawiam.
astromaria powiedział/a
Temat ewolucji nie jest tematem tej notki, więc jest offtopem. Jeśli masz ochotę podyskutować na temat ewolucji i inteligentnego projektu, to zapraszam do notki o Richardzie Dawkinsie (mam nadzieję, że nie dostaniesz zawału, kiedy ją przeczytasz) lub o religii i ateizmie.