Czas na rewolucję na polskim talerzu (która spowoduje rewolucję wszędzie wokół)
Posted by astromaria w dniu 11/02/2011
Czy są jeszcze tacy, którzy nie wiedzą, kto lub co stanowi największe zagrożenie dla świata i ludzkości? Kto lub co może stać się bezpośrednią przyczyną wyginięcia nie tylko ludzkości, ale całej natury? Kto ma władzę nad światową polityką i każdym z nas z osobna?
Czas zrozumieć, że kartel chemiczno-farmaceutyczny, ten sam, którego korzenie sięgają czasów II wojny światowej i obozu w Auschwitz, wraz ze swoimi biotechnologicznymi „córkami” stopniowo przejmuje pełną władzę nad całym światem i nad każdą dziedziną naszego życia. Dalekowzroczni sędziowie Trybunału Norymberskiego przestrzegali, że tak może się stać:
Jeśli odpowiedzialność za czynniki ekonomiczne, które wywołały II wojnę światową – mianowicie kartel olejowy i narkotykowy – nie zostanie wywiedziona na światło dzienne, te same czynniki wywołają w przyszłych pokoleniach jeszcze więcej szkód niż naziści. [Telford Taylor, amerykański oskarżyciel w Trybunale do Ścigania Zbrodni Wojennych w Norymberdze przeciwko IG Farben, w 1947 r.]
Straszliwe zbrodnie kartelu chemiczno-farmaceutycznego nie tylko nie zostały ukarane, ale nawet nie doczekaliśmy się ujawnienia prawdy na ich temat. Nic więc dziwnego, że obecnie ponosimy skutki swojej krótkowzroczności. Chrześcijańska idea wybaczania, nadstawiania drugiego policzka i puszczania w niepamięć zbrodni sprawia może pozory, że jesteśmy uduchowieni, ale jak każde nauczanie religijne w praktycznym życiu się nie sprawdza. Zresztą to nie przypadek, że narzucono światu taką idealistyczną religię, jak chrześcijaństwo. W świecie, którym rządzą psychopaci również religia musi gwarantować im władzę i całkowitą bezkarność.
Nie rozgromiliśmy kartelu chemiczno-farmaceutycznego, nie dobiliśmy tej hydry, nie dziwmy się więc, że głowy jej odrosły i że znowu stała się groźna. A nawet groźniejsza niż kiedykolwiek wcześniej, bo nauczyła się wiele na swoich własnych błędach.
Przyjrzyjmy się więc, jak jesteśmy przez ten kartel „chemizowani” od narodzin do śmierci
Wpadamy w jego macki od razu po narodzeniu. Już w pierwszym dniu życia nowonarodzony człowieczek otrzymuje swoją pierwszą dawkę rtęci i innych trucizn, niszczących jego układ nerwowy i wpływających na DNA. Im szybciej zostanie zaaplikowana „SZCZEPIONKA”, tym trudniej będzie rodzicom zauważyć, że ich dziecku zaszkodziła i że cofnęła je w rozwoju. Doszło już do tego, że jesteśmy bliscy uznania, iż coraz powszechniej występujący autyzm jest rzeczą normalną i że zawsze tak było. Dla psychopatów rządzących światem byłaby to wprost idealna sytuacja, gdyby wszyscy ludzie byli debilami, niezdolnymi do krytycznego myślenia i sprzeciwu.
Od pierwszy
ch chwil życia nasze niemowlę i małe dziecko otrzymuje witaminy i odżywki. Jeśli złapie lekki katarek (precz z domowymi sposobami, to przesąd, trzeba działać naukowo!) aplikuje mu się ANTYBIOTYK (np. Augmentin). Żeby dziecko zażywało te środki bez plucia muszą one być słodkie i pyszne. Cóż jednak zrobić, gdy zmasowana akcja propagandowa określiła cukier jako najgorszą truciznę, więc jakże moglibyśmy podawać ją naszym dzieciom? Skoro pojawia się poważny problem niezbędna jest reakcja czynników odpowiedzialnych, a za nią musi iść rozwiązanie. Nasza dobrodziejka nauka znalazła je: dała nam syntetyczny SŁODZIK! Prawdziwy cud i zbawienie, czyli powodujący nowotwory układu nerwowego ASPARTAM. Tą trucizną słodzimy wspomniane odżywki i leki.
Już w niemowlęctwie w jadłospisie naszego maleństwa pojawiają się słoiczki z pysznymi, zdrowymi jarzynkami, GENETYCZNIE MODYFIKOWANYMI (bo są naukowe, a więc lepsze od naturalnych), uprawiane na naukowo opracowanych NAWOZACH SYNTETYCZNYCH i wolne od insektów, które wytruliśmy DIOKSYNAMI.
Kiedy dziecko wybiera się na pierwszy bal przedszkolaków mamy 100% pewności, że zostanie poczęstowane COLĄ LIGHT (w której „trujący” cukier zastąpiono „zdrowym” aspartamem), chipsami na oleju z roślin GMO i chrupkami kukurydzianymi z KUKURYDZY MON 810, zawierającej toksynę zabójczą dla omacnicy prosowianki (i dla wszelkiego innego stworzenia również). Będą też czekoladki z lecytyną sojową z SOI ROUNDUP READY, co oznacza, że soja ta była wielokrotnie w okresie wegetacji zlewana silnie toksycznym herbicydem, powodującym raka, zaburzenia w systemie nerwowym i wady wrodzone płodów. Nikomu chyba nie muszę tłumaczyć, że ta cała toksyczna chemia, wylewana na rośliny uprawne nie znika w cudowny sposób, lecz wnika w roślinę, w jej nasiona i w glebę, gdzie będzie truć jeszcze przez kilka/naście/dziesiąt lat.
W (przed)szkolnej stołówce nasze dziecię będzie jadło „świeżą” (dzięki potężnym dawkom naukowo opracowanych syntetycznych KONSERWANTÓW), wyhodowaną na chemicznych nawozach i chemicznie chronioną przed insektami oraz chorobami żywność z puszek i mrożonek, doprawianą poprawiającą smak i zapach przyprawą z GLUTAMINIANEM SODU i słodzikiem, a w szkolnym sklepiku kupi sobie Colę bez cukru, dietetyczne cukiereczki i gumy / cukierki ORBIT – oczywiście słodzone naukowo opracowanym dietetycznym aspartamem, zbawiennie działającym na ząbki, które przed spaniem umyje naukową i nowoczesną pastą z FLUOREM.
Wakacje spędzi na wsi u dziadków, gdzie będzie oddychało świeżym powietrzem, przesyconym nowoczesną AGROCHEMIĄ, bez której rzekomo nic w polu nie wyrośnie (ciekawe, jak to możliwe, że w średniowieczu jednak cokolwiek rosło).
Kiedy Twoje dziecko, na skutek zatrucia licznymi szczepionkami (do wieku dojrzewania otrzyma ich chyba ze 40), skażoną NAWOZAMI, PESTYCYDAMI i HERBICYDAMI żywnością, wodą zawierającą całą tablicę Mendelejewa oraz ślady wszelkich możliwych leków (hormonów, sterydów, leków onkologicznych i psychotropowych, wysikiwanych przez pacjentów do swoich WC, mających odpływ do polskich rzek), wyląduje w końcu na onkologii zostanie poczęstowane jeszcze większą porcją toksycznej chemii… to taka alopatyczna homeopatia: podobne leczyć podobnym. Skoro zachorowałeś od toksycznej chemii, musisz się leczyć jeszcze bardziej toksyczną chemią. Umierając twoje dziecko udowodni, że rak jest chorobą nieuleczalną i że do jego leczenia potrzeba jeszcze więcej toksycznych składników, bo te, które obecnie są stosowane nie działają.
Jeśli dziecko jakimś cudem przeżyje okres dzieciństwa, dobije się nieco później. Samo. Papierosami, fastfoodami, Colą, Red Bullem, gumą Orbit i cukiereczkami bez cukru, odświeżającymi oddech. Kiedy zachoruje pójdzie do lekarza, a ten zapisze mu PSYCHOTROPY (na depresję, na głupie myśli, na pobudzenie i na uspokojenie), coś na cukrzycę, na serce, hormony na popęd i sterydy na mały pryszcz na nosie. I nawet po śmierci człowiek nie zazna spokoju, bo jego zwłoki się nie rozłożą – za dużo w nich konserwantów i innej chemii.
Czas zrozumieć, jak koncerny chemiczno-farmaceutyczne nabijają sobie kabzy naszym kosztem: oszukali rolników, że bez chemii nic im nie wyrośnie. Kiedy ci się sprzeciwiali znaleźli „argument” nie do odrzucenia: pieniądze! Za chemizowanie upraw rolnik dostaje wysokie dopłaty, dzięki czemu produkuje „tanią” żywność, z którą rolnictwo organiczne nie jest w stanie konkurować. Ale ta taniość jest pozorna. To oszustwo. I to potrójne:
- po pierwsze dopłaty pochodzą z Twoich podatków, które rządowy zbój Janosik zdziera z Ciebie nie pytając cię, czy się na to zgadzasz i na co chcesz je przeznaczyć.
- Po drugie jedząc to świństwo ciężko chorujesz Ty i Twoje dzieci, więc musisz wydać pieniądze na lekarza (a przynajmniej na witaminy i suplementy).
- I po trzecie: żywność organiczna jest wartościowa, więc nie musisz jej dużo zjeść, żeby się najeść.
Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to oczywiście chodzi o pieniądze. Podążaj pieniędzmi, a one Cię doprowadzą do celu!
Sprawa jest prosta: biznes musi się kręcić!
Jeśli ludzie chorują, to chodzą do lekarza, a ten zapisuje leki, które nie tylko nie pomagają, ale jeszcze bardziej szkodzą. Potrzebne więc są następne leki – leczące skutki uboczne poprzednich. Ale i one mają skutki uboczne, więc końca dramatu nie widać.
Leki są horrendalnie drogie – ich producenci pobierają marżę w wysokości kilku tysięcy procent w stosunku do kosztów produkcji.
Nieskutecznie, a dokładniej: z groźnymi dla zdrowia i życia skutkami ubocznymi leczeni ludzie trafiają do szpitala, gdzie przeprowadza się bardzo drogie badania bardzo nowoczesnymi urządzeniami. Pomyśl, ile kosztuje ich wyprodukowanie!
Później kierowani są na operacje, w czasie których tzw. „lekarze” (chyba raczej prymitywni rzeźnicy!) wycinają im narządy niezbędne do życia, a po operacji leżą w szpitalu, znowu biorą leki, a nawet całe długie i wielokrotne serie chemioterapii i tak w kółko.
Kto raz wpadnie w te tryby nigdy się z nich nie wyrwie, chyba że umrze lub dozna oświecenia, że jest oszukiwany i wykorzystywany.
Od kołyski po grób jesteśmy szprycowani chemią, chemią i jeszcze raz chemią.
I tak się ten złoty biznes kręci.
Kręci się, bo ludzie są głupi i sami na to pozwalają. Pozwalają się truć od urodzenia po grób i pozwalają psychopatom zarabiać na swoim nieszczęściu.
Gdyby to zrozumieli, cały ten oszukańczy system runąłby w jednej chwili. Pomyślcie tylko: nie byłoby pieniędzy na korumpowanie polityków!!! Znaczy to, że i polityka by runęła, jak domek z kart!
Dlatego apeluję: koniec gadania i teoretyzowania, czas na konkretne działania.
Wygląda na to, że ludzie (przynajmniej na Zachodzie) zaczynają mieć dość życia w tej chemicznej komorze gazowej i zaczynają działać. Oddolnie. Nie czekają, aż skorumpowane rządy coś im dadzą lub Unia łaskawie im pozwoli. Unia na nic nie pozwoli, jeśli my sami się nie zbuntujemy i nie zrobimy porządku na swoim własnym podwórku. Ta rewolucja musi się zacząć na naszym talerzu. Jeśli przestaniemy kupować „naukowe” i „nowoczesne” trucizny i zaczniemy się domagać prawdziwej, naturalnej i zdrowej żywności z całą pewnością znajdzie się ktoś, kto nam ją dostarczy.
Jeśli nie będzie zbytu na GMO, zniknie ono z naszych pól.
I bardzo proszę mi nie pieprzyć (za przeproszeniem), że nic nie możemy zrobić, bo to dopiero początek ucisku i że będzie jeszcze gorzej, bo tak jest napisane w Biblii albo w Apokalipsie albo przepowiedzieli to jakaś wieszczka lub inny prorok. Również proszę mi nie mówić, że przylecą tu „dobre istoty z kosmosu” lub przybędzie jakiś Zbawiciel, który nas wyzwoli.
Nikt tu nie przybędzie, żeby uratować bandę głupich, nieświadomych i totalnie bezmyślnych owiec. Nikt nie przyjmie do kosmicznej wspólnoty bandy idiotów, bezmyślnych baranów ani tępych Jasiów, bo jest oczywiste, że głupi wszystko zepsuje! Sami musimy zmądrzeć i uporządkować ten bałagan. Bez oglądania się na Boga, Jezusa, kosmitów, Unię, rząd czy inny cud.
Ludzkość jest jak motyl wykluwający się z poczwarki. Jeśli ktokolwiek pomógłby temu motylowi wyciągając go z kokonu, żeby się tak biedaczek nie musiał męczyć, zrobiłby mu niedźwiedzią przysługę – taki motyl nigdy nie mógłby latać i byłby niezdolny do samodzielnego życia. Motyl musi się wydostać sam!
My też musimy zrobić porządek na swojej własnej planecie SAMI!
Czytelnicy mojego bloga wiedzą, że nie wierzę w „boga” Jahwe. Jahwe NIE JEST BOGIEM. Wierząc w boskość Jahwe obrażasz prawdziwego Boga!
Skoro Jahwe nie jest Bogiem, to i jego „święta księga” Biblia (wraz z Apokalipsą) również jest guzik warta. Podobnie i prorocy.
Nie rozśmieszajcie mnie, kochani przerażającymi horrorami z Apokalipsy, bo sprawa jest poważna.
Wiele razy pisałam, że to nie LUDZKOŚĆ jest winna temu, co dzieje się na naszej pięknej planecie. Winni są psychopaci, stojący na czele korporacji, niszczących nasz świat. Sama korporacja działa jak psychopata! A to właśnie korporacje nas karmią, leczą i nami rządzą. Ale robią to dlatego, że my im na to pozwalamy! Bez naszego biernego przyzwolenia korporacyjni psychopaci nie osiągnęliby nic!
Nastał czas, by to zmienić. Czas zrzucić kajdany i podjąć walkę. Ale nie na ulicach i nie na wojnie.
Walka ma mieć charakter pokojowy i musi się zacząć od naszego własnego talerza, na który nakładamy posiłek. Jeśli każdy zrobi porządek w swojej lokalnej społeczności, uporządkujemy cały świat.
Jeśli staniemy się przykładem dla innych, przyłączą się do nas.
Takie rzeczy już się dzieją. Nie tylko nie udało się ich stłumić, ale wręcz przeciwnie, coraz więcej ludzi przyłącza się do
tych „rewolucjonistów” i wszyscy zaczynają działać wspólnie. I nic nie robią sobie z tego, że to jest nielegalne i że przepisy na to nie pozwalają. Nie ma takich przepisów, których nie da się obejść – my, Polacy, wiemy o tym najlepiej na świecie, bo ćwiczyliśmy to przez stulecia na naszych okupantach. Dlaczego więc teraz oglądamy się na innych i mówimy, że „nic się nie da”? Za Hitlera za szmuglowanie mięsa groziła kara śmierci, a jednak robiono to na masową skalę. Czy Unia jest gorsza niż Hitler?
Uczmy się na błędach innych. Skoro oni boleśnie przekonali się na własnej skórze, że GMO jest oszustwem, bo nie gwarantuje ani taniej, ani wydajnej, ani tym bardziej zdrowej produkcji rolnej i teraz – mimo najszczerszych chęci – mają wielki problem z powrotem do rolnictwa tradycyjnego, więc nie idźmy w ich ślady. Oni już tam byli i stamtąd wracają, przegrani, przerażeni i pełni żalu, że w ogóle w to weszli. Chemia rolnicza i GMO okazały się wielkim oszustwem. Doprowadziły do bankructw wielu gospodarstw i spowodowały wiele chorób oraz wad genetycznych.
Od chemii giną pszczoły, a bez pszczół nie przetrwamy. I popatrzcie tylko, kto te pszczoły truje: firma Bayer! Ta sama, która działała w Auschwitz i produkowała leki dla doktora Mengele! Nie wierzcie więc, że jest to przypadek i że Bayer uderzy się w piersi, przyzna do winy i wycofa truciznę z handlu. Nic z tego! Będzie truć, aż ostatnia pszczoła padnie. A my wraz z nią! Jeśli Einstein miał rację, to bez pszczół zostaną nam tylko 4 lata życia na tej planecie.
Popatrzcie sami, jak dziś wygląda niegdyś sielska francuska wioska, nad którą unosi się biała mgła z rozpylanych środków chemicznych, od których rolnicy ciężko chorują, a ich dzieci i dzieci ich sąsiadów umierają na raka. Nie radzę nikomu skubnąć winogron z krzaczka winorośli, gdyż grozi to zatruciem, a nawet śmiercią. Winogrona są zbierane po okresie karencji, ale chemikalia wnikają w glebę i pozostają tam do następnego roku albo i na zawsze. A my zachwycamy się smakiem francuskiego wina… i nikt nie kojarzy jego picia z ewentualnym nowotworem za lat kilka. Smacznego!
I na zakończenie, dwie, bardzo ważne wiadomości z krajowego podwórka:
Krajowa inicjatywa, warta jak najszerszego rozpropagowania. Już następnego dnia po ukazaniu się tego artykułu zareklamowałam go na Facebooku i ku mojej wielkiej radości wiele osób zaczęło to przekazywać dalej i dalej. Tak trzymać!!!
Marek Kajdas: Antysystemowy żywnościowy ruch oporu
Namawiam do podziemnego rolnictwa i domowego przetwórstwa żywności z jej dystrybucją pozasystemową wprost do ludzi, znajomych, po sąsiedzku, przez internet, ewentualnie nielegalne targowiska, czy też legalne ale bez doliczania VAT, marż złodziejskich. Na razie jeszcze nie grożą za to kary tak surowe jak za ładu jaki nam tworzyli krewni Tuska, pobratymcy z Prus-Niemiec. Nie lepiej było za PRL stalinowskiego aż po lata Gierka, kiedy istotnie rolnikom trochę zelżono ucisk, taki NEP nastał pod koniec ery Edwarda. .
Ponad milion drobnych gospodarstw rolnych, jeszcze więcej działkowiczów także z miast…. może wytwarzać tyle żywności że wystarczy jej do wyżywienia wielu milionów Rodaków. To będzie żywność dystrybuowana w barterze, czy za gotówkę, ale poza systemem fiskalnym bez VAT i innych haraczy. Przykładowo mogę np dać 100 kg zboża za stworzenie dla mnie małego portalu – jakiś gołębiarz, hodowca królików, kur potrafiący takie www składać, instalować nie będzie musiał tracić gotówki, ani ja. Sprzedać zboże jest trudniej małemu rolnikowi, cena musi być godziwa, inaczej to dopłacanie do produkcji. To taki przykład z brzegu.
Należy dążyć do tego żeby w sklepach minimalizować zakupy, zwłaszcza bojkotujmy wielkie sieci zagraniczne, oraz nasze z nomenklaturowym rodowodem. Niektóre targowiska są także ukąszone systemem, kasy fiskalne, podatki płacą, doliczają VAT itd Powstanie antysystemowe ma być powszechne. Nawet paliwo można sprzedawać bez haraczy, rolnik może wytwarzać sprężony biogaz którym także można napędzać pojazdy, ogrzewać dom, wodę. Podobnie z biopaliwem, po co narzucać ludziom całym ten chory system? Zatem po cichu… machnium? Machnium! Zamiast węgla można stosować brykiety ze słomy, niektórzy rolnicy mogą ich wyprodukować wiele ton ponad swoje potrzeby.
Szara strefa zatem, ale po prawdzie apeluję o coś więcej. O życzliwość, o hojność. O płacenie rolnikom drobnym nawet powyżej ceny rynkowej za ich produkty, bo to są partyzanci antysystemowi, inaczej cały naród PO-żre new world order. W razie wojny kraje z rolnictwem towarowym będą w tarapatach, a my wyżywimy naród na luzie metodami niekiedy ze starożytności jeszcze
Można piec chleb w domach, można mleć ziarno ma mąkę, kasze, otręby itd Można robić pyszne sery, masło prawdziwe, a nie 50-80%, dawniej gospodarze zabijali prosiaki, byczki i jakoś nikogo nie truli podrobami, mięsem. Za to UE truje nas skażonym świństwem raz po raz. Wiele zależy od miast, włączcie się w akcję, kupujcie wprost u rolników w naszych domach. Nie opłaci nam się stać na targowiskach, sprzedaż w domach to co innego. Klient nasz pan. Pomóżcie wsi przetrwać i rozwijać się.
Przydałby się specjalny portal PODZIEMNA POLSKA
To kwestia także innych branż, rzemiosła, złotych rączek od każdej usługi, noclegów poza rejestrem, bazy żywieniowej poza SSanepidem itd Nie samo rolnictwo i żywność. Tak trudno o dobre wino, piwo w ludzkiej cenie. W sklepach same sikacze niewarte naszych ust. Powinny powstawać małe gorzelnie, winiarnie, browary. Wczoraj piłem bimber o jakości koniaku dobrego. Żadna wódka gatunkowa nie jest lepsza od produkcji “wujka”, zwłaszcza żołądkowa Palikota.
I apel Jadwigi Łopaty, laureatki tzw. “Zielonego Nobla”:
Od wielu lat współpracuję z różnymi organizacjami, ekspertami i rolnikami z krajów Europy Zachodniej. Jestem świadkiem zmian, jakie następują w ich rolnictwie i widzę jak dużo wysiłku i pieniędzy wkładają, aby powrócić do, jak to nazwali, prawdziwego rolnictwa.
O ironio! W tym samym czasie jestem również świadkiem, jak w Polsce niszczy się ‘prawdziwe rolnictwo’.
Piszę ten artykuł w Anglii, bowiem muszę szybko wyrzucić z siebie żal, jaki ściska moje serce z powodu bezmyślnych działań niszczących, jakże wartościową dla nas wszystkich, polską wieś.
Właśnie wróciłam z kolejnego spotkania, w którym uczestniczyli wiodący teoretycy, aktywiści i praktycy rolnictwa. Zastanawiali się nad przyszłością rolnictwa i żywności w Anglii. Co dalej?
Zglobalizowany, energochłonny agrobiznes, niewolnictwo rolników oraz chemia i GMO na talerzach? Czy ‘nowa era rolnictwa’ czyli proekologiczne, tradycyjne, nisko-energetyczne (zużywające minimalne ilości paliw i środków chemicznych) rolnictwo?
Oczywiście odpowiedź jest jednoznaczna – ta druga droga stanowi rozwiązanie – krzyczą zgodnie Anglicy i kreślą plany, na podstawie których chcą zrobić rewolucję w swoim rolnictwie.
A co takiego proponują nasi angielscy koledzy? Jak chcą zmienić swoje rolnictwo i dlaczego?
Aby poznać odpowiedź, wystarczy przyglądnąć się polskiej wsi.
Nie wierzycie – bardzo proszę oto główne postulaty koniecznych zmian w angielskim rolnictwie:
1. Zwiększyć liczbę rolników 10 razy. Obecnie mają około 300 000 – czyli chcą mieć znowu około 3 milionów. Dlaczego? Produkcja dobrej jakości żywności wymaga większego nakładu pracy, trzeba więcej rąk do pracy. Poza tym chcą być w dużej mierze samowystarczalni w zakresie produkcji żywności a małe gospodarstwa/jednostki są bardziej wydajne.
W Polsce mamy około 2 mln rolników i cały czas nam się wmawia, że to stanowczo za dużo, że trzeba zredukować liczbę do pół miliona (o takim planie wiem z osobistego spotkania z przedstawicielami z wydziału ds. rolnictwa w UE), że trzeba stosować więcej chemii i koniecznie GMO … bo w przeciwnym razie grozi nam głód. To tak perfidne kłamstwa, że za samo ich promowanie należy się kara.
2. Zmniejszyć przeciętny wiek rolnika; odmłodzić rolnictwo i podnieść status zawodu rolnika. Jak to określili Anglicy ‘zrobić go seksi’; tak aby przyciągnąć młodych. O co tutaj chodzi? Średnia wieku angielskiego rolnika dobija do sześćdziesiątki … podobnie jest zresztą w innych bogatych materialnie krajach. W Polsce średnia wieku rolnika to 47 lat, więc jesteśmy w dużo lepszej sytuacji.
3. Rozwinąć modę na tzw. ‘part time family farming’…czyli nasz polski chłoporobotnik. W większości małych gospodarstw rodzinnych jeden z członków rodziny pracuje i zdobywa gotówkę na opłaty, podczas gdy pozostali pracują w gospodarstwie. Anglicy orzekli, że to wspaniały model. Nie tylko marzą, aby go powielić u siebie, ale już po prostu zabrali się z wielką determinacja do roboty. Dlaczego? Bo takie gospodarstwa to idealne miejsce dla rozwoju dzieci, bo wiedzą co jedzą, ponieważ sami produkują żywność, bo chcą umieć produkować żywność i uniezależnić się. Hmmm … polski chłop ostał się rozbiorom, komunie, ale czy nie podda się kłamliwym obietnicom i złudzeniom kapitalizmu. ‘Oni’ przychodzą jak przyjaciele, dają dotacje … tylko, że ‘oni’ też np. zniszczyli (celowo) wszystkie małe przetwórnie, aby rolnik nie mógł sprzedać swoich produktów. A 80% dotacji trafia do wielkich gospodarstw i przetwórni spożywczych, które stanowią 20% wszystkich jednostek zajmujących się produkcją żywności. A więc te półtora miliona mniejszych i małych gospodarstw dostaje grosze i równocześnie nie może sprzedać swoich produktów. O co tutaj chodzi … pisałam powyżej – to celowy plan zniszczenia polskiego rolnictwa.
4. Anglicy uknuli termin „transition town’ i ‘transition farm’, czyli miasta i gospodarstwa w okresie przejściowym.
Przejściowym do czego? Do lokalnej produkcji i konsumpcji. Angielscy rolnicy, zamiast sprzedawać na globalnym rynku, coraz częściej szukają zbytu swoich produktów lokalnie, w okolicy gospodarstwa. Dlatego, że to najpewniejszy rynek zbytu. Konsumenci zaś wolą kupować od lokalnych rolników, bo w każdej chwili mogą zobaczyć jak żywność jest produkowana. A więc mogą wybierać tych rolników, którzy produkują dobrej jakości żywność. Angielskie odpowiedniki gmin i powiatów zapewniają swoim rolnikom promocje, targi chłopskie. W planach mają tworzenie lokalnych magazynów, gdzie rolnicy będą mogli dostarczać swoje produkty a lokalne instytucje (szkoły, szpitale, restauracje, itp.) będą się w nich zaopatrywać. No cóż pospieszyliśmy się i prawie zupełnie zniszczyliśmy naszą strukturę spółdzielni rolniczych…a szkoda…bo też bylibyśmy już do przodu…kto teraz odbuduje sieć lokalnych odbiorców żywności?
Chciałoby się krzyczeć i krzyczę: kochani Rodacy, dlaczego nie doceniacie swoich tradycyjnych i ekologicznych gospodarstw rodzinnych? Czy znowu będziemy mądrzy po szkodzie? Jak naprawimy tę szkodę? Wołam do wszystkich prawdziwych tradycyjnych i ekologicznych rolników: NIE DAJCIE SIĘ ZNISZCZYĆ, NIE DAJCIE SIĘ OSZUKIWAĆ. PRZYSZŁOŚĆ NALEŻY DO WAS!
Proszę wszystkich Polaków, którzy cenią dobre jedzenie i dziedzictwo polskiej wsi: SZANUJCIE I WSPIERAJCIE tych rolników. Nie musimy powtarzać błędów innych krajów. To od nas wszystkich zależy, jaka będzie przyszłość rolnictwa i żywności w Polsce.
Jadwiga Łopata – laureat Ekologicznego Nobla (nagrody Goldmana), inicjator ICPPC – Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi, założyciel i wieloletni Prezes Stowarzyszenia ECEAT-Poland (European Center for Ecological Agriculture and Tourism), członek organizacji Innowatorów dla Dobra Publicznego – Ashoka, właściciel małego gospodarstwo ekologicznego, Człowiek Roku 2008 „Gazety Krakowskiej”, inicjator Koalicji „POLSKA WOLNA OD GMO”.















astromaria powiedział/a
@ Baria: jeśli naprawdę chcesz się wynieść, to daj ogłoszenie, ludzie ze wsi czasem są gotowi się zamienić na mieszkanie w mieście. Może tak być, że młodzi przenieśli się do miasta, odziedziczyli gospodarstwo, ale nie zamierzają go prowadzić. Wszystko zależy od tego, czym w tym mieście dysponujesz. Cuda się zdarzają, trzeba tylko je trochę zaprosić do swojego życia.
baria powiedział/a
@Mayu, mam sporo młodszych znajomych, którzy właśnie zdecydowali, że wynoszą się na wieś, piękne miejsce, daleko od wszystkich znajomych i rodziny, ale cena była dobra. Są rozterki, bo gigantyczny kredyt i brak pewności, co do dodatkowego źródła utrzymania. I tak sobie pomyślałam, że widocznie mój Anioł z jakiegoś powodu kazał mi tu zostać. Parę lat temu szukałam po okolicy, takiej w zasięgu 100 km od Trójmiasta, ale nic nie znalazłam, albo kompletne ruiny, gdzie trzeba uwiązać się dużym kredytem, albo cena z kosmosu, więc uznałam, że pewnie ma tak być i dałam spokój. No, ale kto wie co się jeszcze wydarzy.
Obywatel powiedział/a
Nie wiem czemu, ale uznałem za stosowne przytoczyć w obliczu tego wizje, których doświadczał pewien mój znajomy, a które nawiedzały go w snach. O tyle ciekawsze, że nie jest on żadnym medium ani jasnowidzem i nigdy nie zajmował się parapsychologią/psychotroniką/ezoteryką/czymkolwiek podobnym. Po prostu uderzająca seria snów, męczących go przez kilka miesięcy. Nie muszą nic znaczyć, chociaż mam wrażenie, że jakaś projekcja nieświadomości zbiorowej może być w tym zawarta. I być może to ciekawe jest.
Skojarzyło mi się z “3,5 roku bez Słońca”, dlatego piszę. W tych wizjach (doświadczanych przez mojego znajomego) na Ziemi wybuchała wojna (sny były straszne, bo bardzo realistyczne, a wydarzenia linearne i logiczne, jak rzadko bywa w snach) – prawdopodobnie jakaś rasa kosmiczna kontra ludzie, jak w klasycznym SF. Ludzie byli w ostrej defensywie, ale pomimo to udawało im się bronić.
Ginęły masy, ale widać było, że działo się to dużo później, broń i sprzęt wyglądały inaczej, o wiele nowocześniej. Tyle że ci najeźdźcy w krytycznej chwili mieli użyć jako broni ostatecznej bomby “rozszczepiającej wymiary”, technologii przynależnej jakimś wyższym gęstościom (a tak przynajmniej zostało to zapamiętane). Kiedy bomba “wybuchła”, rzeczywistość wielowymiarowa została w jednej chwili zredukowana do jednowymiarowej, później zaś, gdy wymiary ponownie zrosły się ze sobą, nastąpiło rozrzedzenie czasoprzestrzeni. Wizualizacja była taka, że czasoprzestrzeń podzieliła się jak wstążka pocięta wzdłuż na mikroskopijne paski – i od tej pory w każdej w tych pojedynczych rzeczywistości rozgrywał się armageddon. Nie były spójne, nie dało się ich ze sobą związać na powrót, w niektórych z nich Ziemia eksplodowała, w niektórych działy się inne scenariusze, ale wszystkie rzeczywistości były równoległe.
W snach objawiała się jedna z nich – Ziemia istniała, ale niebo pokrył pył wulkaniczny lub jakiś rodzaj osadu, który przysłonił Słońce na kilka ziemskich lat. Orbita uległa jakiemuś zaburzeniu, czas przestał płynąć normalnie, właściwie to w ogóle nie płynął w sensie fizycznym. Nikt się nie starzał, ale było ciemno i potwirnie przerażająco. Rozszczepienie wymiarów i jakaś dziwna anomalia związana z magnetyzmem (nie wiem jaka) spowodowała, że w tej krótkiej chwili wybuchu myśl automatycznie stawała się materią. Z głębin nieśwadomości zbiorowej powyłaziły egregory ludzkego strachu, zmaterializowały się prawdziwe cerbery, smoki i potwory z bestiariusza. Było ich bardzo wiele, niektóre znikały od razu, jakby materia nie mogła ich “udźwignąć”, większość jednak została. Ludzie w ciemnościach walczyli przeciw nim, a one walczyły ze sobą – zmaterializowały się nawet elfy, święte mikołaje i dobre wróżki. Trup ścielał się gęsto, ale z nieznanych przyczyn nikt nie mógł umrzeć. Człowieka na ten przykład przeszyło ostrze na wylot, a ten nie mógł się podnieść, lecz leżał tak przez lata, obserwując agonalnym wzrokiem zapylone niebo. Wyrzynanka i jatka, wszyscy na wszystkich – ludzie zbudowali nawet bunkry i pozakładali obozy w lasach i na pustkowiach.
Nikt nie wiedział co się dzieje, aż w pewnym momencie nitki rozszczeponych rzeczywistości zjednały się jak w tańcu, ludzie ujrzeli błysk, a na niebo powróciło Słońce. Na drzewach znów zaczęły rosnąć liście, umarli mogli wreszcie wyzionąć ducha, a ogromna większość zmaterializowanych projekcji (razem z częścią ludzkości) po prostu zniknęła. Co było potem, nie wiem. Trawa zielona, rzeki czyste, niebo niebieskie. Zero cywilizacji. Ludzie, którzy przeżyli zbudowali szałasy. Potem już niejasne – czy zrobili państwo, czy rozproszyli się po globie.
W każdym razie – gdyby ktoś się uparł, taką wizję przyszłości również można rozpatrywać jako istniejącą w umysłach (albo może channelingowaną, czort wie).
astromaria powiedział/a
@ Obywatel: suuuuper opowieść, powiedz temu znajomemu, żeby sprzedał to do Hollywood, oni uwielbiają takie scenariusze. Jak na sen to za bardzo realistyczne i logiczne, a jak na serię snów to w ogóle… coś mi się widzi, że maczały w tym palce jakieś byty nie z tego świata. Podobno oni wybierają takich, którzy się boją i stymulują ich wyobraźnię.
@ Baria: gdzieś na blogu Ewy jest piękna opowieść o tym, jak znalazła swoją chatkę, ale linku nie podam, bo nie pamiętam – może Ewa pomoże?
Nordzom powiedział/a
A pamiętacie sprzed kilku lat sny o potopach, zalewaniu miast itp., powtarzające się równocześnie u wielu osób z różnych odległych miejsc? Wyglądało jakby uny testowali wówczas jakieś urządzenia, zdalnie inicjujące w mózgach ludzi odpowiednie wizje i emocje (strach w różnym natężeniu). To mogą robić nawet posługując się nadajnikami na satelitach. A przecież są i Blue Beamy i dalszy, usprawniany repertuar technologicznych możliwości.
Byłoby dziwne, gdyby uny z tego zrezygnowali i odpuścili nam.
Przecież nie ma jednoznacznie zdeterminowanych wersji przyszłych wydarzeń – ich scenariusz piszemy każdą bieżącą myślą, pojedynczą i zbiorową. To dlatego tak ważny jest dla naszego przetrwania poziom świadomości ludzi – oby jak najwyższy i najlepiej na masową skalę. Świadomość tego, czego spodziewać się od unych, oznacza panowanie nad strachem, emocjami, wizjami w głowie, Uny bardzo chcą, byśmy się bali, nonstop, najlepiej panicznie – wtedy produkujemy najsmaczniejszy lusz…
Zmiany na Ziemi następują coraz szerzej, coraz więcej osób rozumie prawo myśli i uny o tym wiedzą, więc sypią na nas chemtrails i gnębią na inne sposoby, eskalację strachów też mają w rękawie. Ufam jednak, że ich scenariusz nie przejdzie.
Amen
astromaria powiedział/a
Jakiś idiota, który oczywiście skończył w spamie zadał mi “inteligentne” pytanie: “a do kogo pójdziesz jak zachorujesz?”, po czym sam sobie “inteligentnie odpowiedział: “do lekarza”. Owszem, półgłówku, pójdę do lekarza. Ale nie do trującego alopaty, lecz do prawdziwego lekarza, praktykującego homeopatię.
baria powiedział/a
Sny o powodziach były dość liczne, nawet mojemu mężowi się śniło, ale nasz fyrtel (mieszkamy dość wysoko n.p.m.) we śnie ocalał. Ja sobie myślę, że to jeszcze nie wszystko jest zdecydowane ostatecznie, co ma nastąpić. Może będzie tak, jak w tym koszmarnym śnie opisanym przez Obywatela, światy równoległe, tylko ja to sobie wyobrażam inaczej. Nie katastrofujmy, jeśli to od nas nie będzie zależne, to po co wzajemnie się straszyć. A jeśli tak, żyjmy przyzwoicie i koniec.
Dobrze, że kolega Obywatela nie poszedł do psychiatry diagnoza schizofrenii murowana.
Kresowa Zagroda powiedział/a
Mario, mam wrażenie, że celowo próbujesz interpretować negatywnie przekazy z przyszłości, aby pasowały do twojego widzenia świata. Stąd bierzesz (specjalnie) dosłownie pewne wyrażenia i udowadniasz, że wilk nie może zjeść babci i udawać, że czyta w łóżku, bo nie umie mówić i to jest dzikie zwierzę. ;(
Niektóre osoby inkarnowały w tej rzeczywistości cofając się w czasie, stąd mają wiarygodny podgląd tego, co będzie. I tyle.
Ciemność – ciemna strona mocy, władza terroru, manipulacja, strach, wojna, epidemie, kwarantanny, brak komunikacji, wielkie awarie i zalew trucizn, takie tam. A nie brak słońca.
Co do 3 dni ciemności nic mi nie wiadomo. Co nie znaczy, że ich nie będzie.
Nowy porządek w Polsce, raczej jego próba, zwycięstwo prawdy, jeśli niedługo zacznie się jakiś skandal w KK w większym państwowym wymiarze u nas, tzn., że sprawy toczą się ku temu właśnie, a to na chwilę przed czipowaniem ludzi na zachodzie i wielkimi biedami.
Co do chaosu, który przyjdzie jakiś czas po tym, jak ważna osobistość spadnie z nieba, tę wizję umieściłam w książce wydanej w 2003 roku, a przyszła do mnie w 1999.
I tyle. Naprawdę nie chce mi się o tym dyskutować i spierać się o jej żródła. Rzeczywiście źródła bywają różne. Są też nadawane w astralu scenariusze filmowe, które odbierają czasem artyści, pisarze. Mają w sobie jakieś insipiracje, ale z prawdą o przyszłości niewiele mają wspólnego. Są też przekazy od różnych ciemnych sił. Można to rozróżnić, jeśli przerobiło się kwestię ego.
Pozdrawiam
Ewa
PS. Przychodzi mi do głowy taki obraz. Ma nadejść wielka powódź. Ktoś śni o niej i bierze pod uwagę fakt w swoich planach. Próbuje się zawczasu, przed porą wylewu, wyprowadzić z zagrożonego terenu, lub chociaż wyjechać w odpowiedniej porze. Inny na wieść o tym śmieje się i mówi, że jeśli wszyscy będą w to mocno wierzyć razem, to żadnej powodzi nie będzie, bo to projekcja wystraszonego umysłu i manipulacja złych sił, które w ten sposób chcą zająć opuszczony teren. Jak się ta opowieść skończy? Pewnie ty podasz inne zakończenie niż ja. Ja się wyprowadziłam. I naprawdę nie chcę, aby powódź przyszła, ale wolę nie zawracać kijem Wisły i mierzyć siły z mocami większymi ode mnie. Dość, że dały mi sygnał. Więc złe nie są.
Hitoria znalezienia mojego miejsca? Zobaczyłam mapę z miejscowością i jej nazwą, a potem chatę już po remoncie (który wciąż trwa) jakieś 5 lat przedtem, gdy w ogóle mogłam sobie pozwolić na poszukiwania własnej ziemi i jej zakup.
Ewa S.
TheEndi powiedział/a
Opowiastka Obywatela o snach jego znajomka spowodowała u mnie gęsią skórkę, ale nie ze strachu, a z podniecenia…
Scenariuszy może być wiele i w zasadzie, co tylko sobie wyobrazimy, zdarzyć się może…
Pamiętajcie, że w planach unych jest ostateczny punkt – przedstawienie kosmiczne z wrednymi obcymi w roli głównej, ale co potem będzie się działo, jeden Jahwe tylko wie…?
Ja na przykład, kiedy rozpoczną swój teatrzyk, potrę rączki i rzeknę: “przedstawienie czas zacząć”, bo szczerze mówiąc mam już dość gdybania. Chcę, żeby mi się świetliste postacie pojawiały i chciały mnie zbawić, wraz z całym zastępem Jezusów i innych, powracających “mesjaszy”, bo będę miał niepowtarzalną okazję, żeby zasadzić im sytego kopa w te, kosmiczne, zakłamane dupy!
Obywatel powiedział/a
@ Maya: wiem, jest tego więcej i nie wykluczam że spróbuję to kiedyś sklecić w jakąś literaturę, tylko nie jestem pewien czy konkluzja jest optymistyczna czy nie. Ludzie zaczęli cieszyć się znów słońcem i świeżym powietrzem, ale według wiedzy płynącej z owych wizji, coś było nie tak. Podobnież ktoś określany przez mojego znajomego jako “starzy bogowie” zmaterializował się (może to była nawet jedna osoba). I ten ktoś utracił swoją dotychczasową władzę nad ludzkością, ale zaszył się w jakichś odstepnych krainach w których praktykował dziwne magiczne rytuały, prawdopodobnie mające na celu zrobienie zamieszania w świecie. Po jakimś czasie “starzy bogowie” weszli za pomocą technologii lub innych narzędzi w sferę eteryczną, ale mieli bardzo nikły wpływ na to, co dzieje się z ludźmi, mogli wpływać na dusze, nie na ciała – ale tylko w ograniczonym zakresie. Wykorzystywali więc swoje moce do “zabawy” – próbowali duszom w okresie między-inkarnacyjnym wpajać różne dydrymały o wojnach, z jakiegoś powodu chceli nowych wojen.
Ludzie się prawdopodobnie urządzili jakoś, ale konsekwentnie sprzeciwiali się wojnom, wobec terroru jakiego zaznali. Cóż, może po dwóch-trzech pokoleniach znów zaczęli sie wyrzynać… Ale zapomniane zostały wszelkie technologie! Znów więc trzeba było brać nóż i pałkę, żeby komuś zrobić krzywdę.
Tak, to mógłby być scenarusz hollywoodzki, coś między Zajdlem a Tolkienem, tylko oni by najchętniej pociągnęl wątek katastroficzny. Myślę że ta “wojna” byłaby zbyt przerażająca, by ją oglądać na ekranie.
astromaria powiedział/a
@ Ewa: a, to trza było tak od razu gadać, że to tylko symbol, a nie 3,5 roku bez słońca, bo gdyby było dosłownie, to byłoby tak, jak napisałam. A tak poza tym to nie dziw mi się, ja prostaczka jestem, nie znam się na starożytnych symbolach, Biblii w moim domu nie było, na religię nie chodziłam, więc moje pojmowanie świata spaczyło się nieco od racjonalistycznego prania mózgu. Dlatego Jahwe traktuję bez należnego mu szacunku, a Apokalipsę czytam jak jakiś (za przeproszeniem) ateista lub Daeniken. A co do miasta, to nie potrzebuję do tego wizji ani objawień pełnych alegorii i zaszyfrowanych symboli, bo na rozum (taki prostacki, lewopółkulowy) widzę, co się święci i mam zamiar zamieszkać jak najdalej od niego (obecnie nie mieszkam w Warszawie, lecz w “uroczej” miejscowości pod miastem, wśród sosen i żółtych piasków).
projektasymetria powiedział/a
A ja powiem tak. Przez ostatnie trzy lata czytałem co mi tylko w ręke wpadło: przekazy ufologiczne (różnego typu), przekazy Majów (jeden “maj” drugiemu “majowi” przeczy). Na początku myślałem, że da się wyeliminować dezinformacje i na zasadzie podobieństw zbudować jakieś teorie. A to gówno prawda, bo informacje są tak sprzeczne, że nie warto w tym szukać jakiegoś porządku myślowego. “A” twierdzi, że będzie tak, “B” twierdzi, że będzie inaczej a “C” twierdzi jeszcze inaczej.Im wiecej w tych przekazach przesłodzonej miłości tym bardziej rzygać mi się chce. Sami wiecie, że nadmiar cukru szkodzi. Tak naprawde nikt nie wie co będzie, nawet “uny” nie wiedzą. Budują podziemne bazy NA WYPADEK jak by się coś miało stać.A z drugiej strony budują swoją agende NWO NA WYPADEK jak by się nic nie stało (w sensie globalnego kataklizmu). Gdyby byli w 100% pewni, że bedzie globalny kataklizm to nie wkładaliby tyle wysiłku w czipy, GMO, smugi i inne gówna. Oni nie wiedzą, Oni zabezpieczają się na wszystkie scenariusze. Jak Oni mający dostęp do ukrytej przed nami wiedzy i NASA nie wiedzą na 100%? To kto ma wiedzieć? Jakiś “spirit” który czanelinguje z wymiaru X? A skąd kur… mam wiedzieć, że on mówi prawde? Skoro drugi “spirit” czanelinguje i mówi inaczej? Prawda jest taka, że przyszłość jest niezdeterminowana. Więc ja już mam gdzieś te wszystkie przekazy, wystarczy poczekać tylko rok i wszystko się zweryfikuje. Oczywiście zobaczycie jak zaczną przesuwać daty. Później będą mówić, że 2015, 2017 lub 2022 itd.
Ewentualnie, jeżeli będzie kataklizm (w co nie wierze, aczkolwiek to tylko moja wiara nic więcej)to pewnie się nie schowam bo nie ma gdzie. Więc ciało wejdzie w proces “Bardo”, świadomość oddzieli i uwolni się od ciała i będzie funkcjonować w innym wymiarze lub reinkarnuje się w powłoce fizycznej. Więc prosze mnie nie straszyć kataklizmem ani trzema latami ciemności bo słuchałem takich bzdur przez trzy lata i już więcej ich nie słucham, łeb mi już pęka od tego typu proroctw i przekazów, mam je wszystkie w dupie łacznie z Apokalipsą na czele !!! Paradoksalnie bardziej niż kataklizmu powinniśmy sie bać tego co nas czeka jak nie będzie kataklizmu. Mamy tu konkretne problemy do rozwiązania jak NWO, GMO, czipy, smugi, lekarzy psychopatów i wiele innych.
PS. Nie będe zbierał świeczek na trzy lata ciemności ani konserw na trzy dni ciemności. Do diabła ze wszystkim proroctwami.
Kresowa Zagroda powiedział/a
Strach to rzecz względna. I proszę mnie nie oskarżać, że straszę. Za cudzą strachliwość nie odpowiadam. Niechże mantruje dzień i noc przeciwko. I grupuje wokół innych mantrujących. Może uda się spowodować, że powódź popłynie na innych, nie na ciebie.
Mówię, co wiem. Każdy może to olać lub zrobić co zechce z tą info. Jeśli się nie spełni, będę szczęśliwa. Pozdrawiam, Ewa S.
Beatus powiedział/a
Oby się nie spełniło…w tym iluzorycznym świecie, który jest projekcją naszych umysłów siła życzeń jest ogromna. Nie zmienimy całego świata, więc może właściwe byłoby ogarnięcie własnego podwórka? i nie myślę tylko o własnej samowystarczalności, która bez względu na zewnetrzne warunki jest dobra i warto do niej dążyć, ale samowystarczalności naszego kraju. Tu naprawdę możemy wiele zrobić! Tylko czy chcemy? czy znajdziemy liderów? czy ludzie za nimi pojdą? czy będą patrzeć im na ręce?
Nordzom powiedział/a
@Kresowa Zagroda
- gadasz jak zaprogramowana, jakbyś nie miała pojęcia, że Wszechświat jest mentalny, i co z tego wynika – dla nas, dla ogółu, dla dziejów (cokolwiek przez to rozumieć).
To nie bardzo odpowiada celowi, że wielcy Zrealizowani Wiedzący wcielają się teraz na Ziemi po to jeno, żeby znów realizować byłe horrory, a od czasu do czasu dzielą się z tubylcami szczątkami swej Wiedzy, o nieuchronnych horrorach oczywiście…
Ja nie będę powielać ani choćby wspierać cudzych scenariuszy, zapodawanych nam do święciewierzenia i POWIELANIA w “świetych księgach” czy innych objawieniach, snach, czanelingach.
“Myślą stwarzamy światy i Wszechświaty” (z nauk mistrza buddyjskiego)
projektasymetria powiedział/a
@Kresowa Zagroda
Nie bierz tego personalnie, nie oskarżam, ten mój wpisy był ogólny i dotyczył wszystkich proroctw.
Co z tego,że jakis byt (“spirit”) podaje informacje w wizji czy śnie,że będzie wielki kataklizm czy powódź. Niech mi poda geograficzne namiary (długość i szerokość geograficzną w stopnich) gdzie będzie bezpiecznie bo bez tego tylko wzmaga strach w takim przekazie. Ogólnikowa informacja, że będzie kataklizm bez podania dodatkowych informacji zabezpieczających nas przed tym jest gówno warta. Bo nawet jeśli to prawda to i tak się nie uchronimy i teraz mam tylko siedzieć i czekać rok czy dwa na prawdopodobną śmierć. To wole czekać nieświadomie i zginąć nagle niż bać się przez dwa lata. Dlatego już nie słucham tych przekazów. Konkrety prosze, gdzie się można schować bez tego taka informacja tylko wzmaga strach i jest mi do niczego nie potrzebna.
To typowe dla wszystkich Jezusowo – Maryjnych przekazów. W najnowszych przekazach Jezus domaga się intronizacji na Króla Polski. ALE UWAGA w przekazie jest powiedziane, że intronizacji ma dokonać WŁADZA, tylko wtedy Jezusowe ego bedzie zaspokojone. Nie wystarczy mu to, że banda fanatyków już go okrzykneła Królem, on czeka jak to zrobi Sejm i Senat. UWAGA: tylko to uratuje nas od kataklizmu. Nie miliony dobrych (choć naiwnych) wierzacych w niego ludzi tylko uznanie go przez garstke polityków. Wiadomo, że to się nie stanie i Chrystus (z przekazu) dobrze wie, że to się nie stanie. Inteligentna osoba/jednostka/byt wie dobrze, że rzadna władza na świecie nie ogłosi w parlamencie Chrystusa królem danego państwa (choćby ze względu na absurd takiej sytuacji). Więc taka prośba jest automatycznie skazana na niepowodzenie. Konstrukcja takiego “Jezusowego” przekazu jest jak najbardziej psychopatyczna. Z góry wie, że nie osiągnie tego o co prosi. Typowa manipilacja. Dlaczego o tym pisze, bo mam sporo znajomych “bibliofanów” (w tym jedna pani mgr. teolog) i oni naprawde biorą takie przekazy na serio.
astromaria powiedział/a
@ projektasymetria: podpisuję się rękami i nogami pod tym, co piszesz. “Uny” zachowują się nielogicznie: z jednej strony kopią bunkry tylko dla siebie, zakładając kataklizm, który zmiecie całą ludzkość z powierzchni ziemi, a z drugiej usilnie majstrują przy depopulacji. Po cholerę depopulować planetę, skoro mają tego dokonać siły natury? Po co obozy FEMA, GMO i inne wynalazki, skoro i tak siła wyższa zrobi z ludzkością porządek?
A my? My mamy skoncentrować całą swoją uwagę na jakimś przepowiadanym na jutro końcu świata, a tymczasem dziś banda psychopatów nas oszuka i wymorduje. Cwana pułapka. Niech do niej wpadną lemingi, bo są głupie, inteligentne istoty nie dadzą się na to nabrać.
Przyszłość jest nieznana i jest w naszych rękach. Jeśli będziemy siedzieć na dupach i nic nie robić, bo Apokalipsa zapowiedziała, że wszyscy będziemy musieli przyjąć znamię bestii, to faktycznie proroctwo się wypełni. A jeśli olejemy proroctwo i powiemy “wypchajcie się”, to się nie wypełni. Możemy je potraktować jako przepowiednię, która musi się wypełnić albo jako ostrzeżenie, że jeśli nic nie zrobimy psychopatyczna władza uknuje spisek przeciwko nam.
Jak pisałam: religia i nauka są tym samym i są na usługach polityki (władzy). I religia i nauka wmawiają nam, że nie mamy wolnej woli – bo tak jest dla władzy wygodnie. Ale to nie my jesteśmy dla władzy, lecz władza jest dla nas. Władza żyje z naszych podatków, z których nas po bandycku okrada. I jeszcze nas za to pałuje i gnębi. Wierząc, że nie mamy wolnej woli pozwalamy na to – i o to chodzi. Sami robimy z siebie stado baranów.
@ Ewa:
To do mnie???
Wszystko ma swoje miejsce w życiu, tyle tylko, że trzeba uwzględniać aktualny kontekst. W czasach pokoju mantrowanie jest bardzo wskazane: jeśli ktoś ma niespokojny umysł i nie potrafi nad nim zapanować, to mantrowanie i klepanie zdrowasiek jest świetną metodą na jego skanalizowanie w taki sposób, żeby nie szkodził sobie i innym. Zawsze to mówię ludziom, którzy wyszydzają zdrowaśki. Zdrowaśki są bardzo, ale to bardzo zdrowe i zbawienne.
Bardziej zaawansowani powinni medytować – efekt Maharishiego jest potwierdzony naukowo. Im więcej ludzi będzie medytować, tym lepszy skutek odniosą.
Ale w czasach niespokojnych mantrowania nie zalecam – zainteresowanych odsyłam do notki “Nowa moda: zostaw NWO w spokoju“.
To, że nasze myśli wpływają na zdarzenia i że można uzyskać pewne rzeczy dzięki modlitwie również zostało potwierdzone naukowo (i empirycznie). Znam faceta, który realizuje wszystkie swoje marzenia, ponieważ miał mądrych rodziców, którzy go nauczyli prawidłowej modlitwy dziękczynnej – co oczywiście nie ma żadnego związku z religią i modlitwami zalecanymi przez Kościół. Dla niego takie afirmowanie i wyobrażanie sobie, że już to ma i dziękowanie za to z wdzięcznością, jakby już to miał zawsze było rzeczą oczywistą. I jak dotąd nie słyszałam, żeby nie dostał tego, czego zapragnął. Żenił się, więc potrzebował domu. Najpierw wyobraził sobie pracę za granicą za stosowne wynagrodzenie (a były to czasy komuny). I ta praca sama do niego przyszła – ktoś zadzwonił, czy byłby zainteresowany. Owszem, był. Potem wyobraził sobie swój dom. I znalazł dokładnie taki, jaki był mu potrzebny. To samo było z kupnem samochodu i innych rzeczy – jak potrzebował na to kasy, zawsze dostawał ofertę dobrze płatnej fuchy. Dziś jest urządzony i zadowolony. O NWO pewnie nawet nie słyszał. I pewnie nie usłyszy, bo inni odwalą za niego tę robotę, a on nawet nie zauważy, że coś się działo. I to jest dowód na to, że sami kreujemy swoją rzeczywistość. W jego rzeczywistości nie ma biedy ani niedostatku. Nie ma również NWO. On jest bogiem swojego życia – tylko pozazdrościć. My też jesteśmy, ale nas nauczono, że nigdy nie mamy tego, czego potrzebujemy, bo komunistyczna władza ogranicza nasz potencjał. Wzrastaliśmy w takim przekonaniu, więc teraz też się z tym zmagamy – komunizm znowu do nas przyszedł.
Nasze działania muszą być adekwatne do okoliczności, wtedy będziemy działać optymalnie.
Czyżbym gdzieś zalecała posyłanie powodzi na innych?
astromaria powiedział/a
A jeszcze tak a propos tych Inkarnowanych Mistrzów, co to że niby wrócili tacy strasznie mądrzy i oświeceni, żeby nam obwieścić jakie to horrory nas czekają – skoro oni są tacy Mistrzowie, to może by tak pokazali, jakie cuda nauczyli się robić i zmienili nam tę brzydką rzeczywistość, zamiast nas dołować i pozbawiać nas nadziei, że damy radę i że zwyciężymy te anty-boskie siły ciemności, które tak podle nas gnębią?
projektasymetria powiedział/a
Jeszcze chciałem coś tylko dodać do mojego wpisu nr 116.
Znalazłem to gdzieś w sieci (dla mnie to już klasyk i warto to jeszcze raz zacytować) a pisała to osoba która twierdzi, że walczy z NWO:
“Niestety czas oczyszczania skończy się dla ludzi tragicznie – 2/3 ludzkości zginie (Nostradamus, Akita, Fatima,La Salette, Quito i wiele innych oredzi) dla Polski jest szansa jesli wybierzemy Chrystusa na Króla Polski (ON SAM TEGO OD NAS OCZKUJE) Niesty na przeszkodzie jest episkopat Polski mocno już poddany wpływom masońskim (choc po śmierci Życińskiego może przyjśc pewne opamiętanie). druga przeszkoda to Polski ateistyczny rząd, udajacy swoje wyznanie – to taka gra wobec katolickiego elektoratu. Czy zdązymy przed końcem czasów, katastrof i oczyszczania ludzkości? Jeśli nie to zapowiadane jest, że zginie nas 80% czyli zostanie jakieś 8 mln – wtedy z całą pewnością dkonamy intronizacj. Czy zawsze Polak musi byc mądry po fakcie???”.
JESZCZE RAZ: “Jeśli nie to zapowiadane jest, że zginie nas 80% czyli zostanie jakieś 8 mln – wtedy z całą pewnością dkonamy intronizacj”. !!!!!!
Po trupach do celu !!!
Katolicy mnie bardziej przerażają niż np: Jehowi. Ci pierwsi zawsze straszą piekłem, oczywiście jedyny ratunek to tylko sakramenty kościoła. Kiedyś rozmawiałem z Jehowymi i zapytałem – Ok, co się ze mną stanie jak nie uwierze w te wasze opowiastki o zbawieniu. Powiedzieli, że po śmierci moja “dusza” umrze, nie oznacza to piekła i cierpienia tylko brak życia, koniec, kres egzystencji. Z dwojga złego wole ten kres egzystencji niż męki piekielne albo “Jezusowy” NWO po oczyszczeniach (czytaj kataklizmach) planety. Jezus pewnie powie, przecież was ostrzegałem ale w Parlamencie nie przeszła ustawa nr 23/54 w sprawie koronowania mnie na Króla. Teraz za kare zginiecie. Jezus chyba zapomiał, że Polska nie jest monarchią od 300 lat !!!!
Nie chce nikogo obrażać ale Jezusy i Marie z przekazów traktują nas jak bande infantylnych i debilnych dzieci.
baria powiedział/a
Myśl jest energią, jak najbardziej materialną (moim zdaniem) i chyba sporo jeszcze możemy zrobić, żeby sprawy nie przybrały całkiem katastrofalnego obrotu. Z drugiej strony, choć nie mam zdolności Ewy S. też często mam wrażenie, że zbliżają się paskudne czasy i trzeba działać póki czas. To była jedna z przyczyn poszukiwania przeze mnie kawałka własnej ziemi, a nie działki, gdzie zarząd wtrącał mi się w to co mam uprawiać.
Temat powodzi chyba już w ub. roku wałkowaliśmy, skąd u wielu osób takie sny? Nie wszystko jest sterowane przez unych, mnie przyśniła się katastrofa w Zat. Meksykańskiej, chyba miesiąc, czy dwa przed wydarzeniem, po co była mi ta informacja skoro i tak nie miałam na to żadnego wpływu ? Myślę, ze to był odbiór tego co już było zapisane w innym wymiarze.
Ja chętnie posłucham Ewy, które miejsca uważa za bezpieczne w razie czego ostrzegę dzieci.
TheEndi powiedział/a
@Kresowa Zagroda
Fajna z Ciebie babka, więc się nie obruszaj, bo nie warto! Życzę pogody ducha i na niebie! Pozdrawiam.
@Astromaria
Twoja wypowiedź o Inkarnowanych Mistrzach jest najlepszym poglądem, z jakim zetknąłem się w ostatnich miesiącach, bo do jasnej ciasnej! pełno wszędzie oświeconych guru, mistrzów wszelakiej maści po tej i po tamtej stornie, tylko ciągle mamy bagienko, jakby pomóc nie mogli, ale nie, dają nam niby wędkę i mamy łowić. Skoro są tacy oświeceni, to powinni nam pomagać we wszelaki sposób, a nie tylko pitolić, co mamy myśleć i jak czynić. W dupie mam takich mędrców. Wolna wola, ok, ale może by tak postrącali kilka głów NWO, zamiast czenelingi sadzić…
W temacie zdrowego jedzenia…
Poczytajcie sobie w linku, który dałem wyżej. Naprawdę ciekawa, bardzo wydajna i smaczna roślina… W jednym z miejsc, w których posadziłem Topinambura, musiałem zlikwidować uprawę, bo tak ekspansywnie rosła, że zaczęła mi “włazić” w kwiaty…
Polecam Waszej uwadze roślinę o dziwacznej nazwie Topinambur, choć to faktycznie Słonecznik Bulwiasty, który rośnie dziko na wielu łąkach i polach. Przypłynął kiedy do Europy. Poczytajcie o nim. To bardzo wydajna i smaczna roślina, a dokładniej jej bulwy, które przyrastają, co roku o bardzo dużą ilość nowych bulw, które można jeść na wiele sposobów. Są jak delikatne ziemniaki, które można smażyć, gotować i jeść również na surowo w sałatkach i surówkach. Rosną te skubańce na 2,5m, a z części naziemnych jest sporo biomasy. Trzeba tylko uważać, jeśli mieszkamy pod lasem i posadzimy słoneczniki na nieogrodzonym terenie, bo dziki w zimie podejdą i spustoszą uprawę do zera…
baria powiedział/a
Fakt, topinambur rośnie poza wszelką kontrolą i dziki za nim przepadają, jest b.dobry dla cukrzyków, potwierdzone na mojej siostrze, więc cukrzykom polecam.
antykk powiedział/a
Pytam Cię…….
astromaria powiedział/a
Te Jezusy i Marie to w ogóle jakieś krwiożercze strasznie są, ot co. Ktoś nas tu robi w trąbę, ale my nie głupie i się nie damy.
astromaria powiedział/a
@ Baria: czy wybuch w Zatoce Meksykańskiej był przypadkowy? Nie byłabym taka pewna… Świadczy o tym film “Knowing” i karta Iluminati “Oil Spill”. Zdarzają się sny z innego wymiaru, ale to mógł być odbiór tego, co “uny” knuły.
antykk powiedział/a
Miejsce Polska, system samowolka>>>>
astromaria powiedział/a
@ Antykk: link do filmu dawaj w nowym wierszu, daj nawet 2 entery i dopiero link, bo inaczej film się nie wyświetla i muszę edytować twoje komentarze.
antykk powiedział/a
Moja kochana ja se ne znam…..na tym!
Eliszka powiedział/a
The Endi, a czy ten topinambur byłby dobry dla moich kur? poważnie pytam, mnie doczytałam się
TheEndi powiedział/a
@Eliszka
Kur jeden raczy wiedzieć, czy byłby dobry.
Nie mam pojęcia. Poszukaj informacji na linkowanej stronie (jest wiele info w necie…). Myślę, że na pewno by podjadały, tylko w jakiej formie im go dać? Młode bulwy pewnie by dziobały, ale większe to już nie wiem. Z resztą nie wiem nic o diecie kur, oprócz kilku widoków ich karmienia w filmach z młodości…
Może po ugotowaniu, poduszone i zmieszane z jakimś innym składnikiem byłyby chętnie jedzone? Topinambur to niemożliwe wydajna roślina, co nawet dziwi niektórych, że jeszcze jej nie spożytkowano na biopaliwa. Przyrosty kilku bulw od jednej co roku, a do tego 2,5 metrowe łodygi, bardzo wydatne w biomasie… Smacznego Tobie i Twoim kurkom.
Odnośnie wybuchu w Zatoce Meksykańskiej…
Krzysztof Jackowski gościł kiedyś w jakimś programie zależnej tv i wypowiadał się na temat wiadomego kryzysu, który przewidział, wyjaśniając wszem i wobec, że on nie miał wizji przyszłych wydarzeń jako takich, a jedynie knute plany w umysłach spiskowców. Odebrał je telepatycznie. Byłem zdziwiony tą szczerością, tym bardziej, iż siedział obok niego imć Bernatowicz, ale nie mrugnął okiem, że Jego Ulubiony Jasnowidz prawi o spiskach elity. Na marginesie: ten tandem jest dla mnie tajemnicą. Z jednej strony człowiek o rozwiniętych zdolnościach umysłowych i dużej wrażliwości, a z drugiej sprzedawczyk. WTF? Zatem, część wizji, takiej, czy innej natury, to po prostu odebrane myśli, obrazy od innych istot. Czasem odebrane przypadkowo, a czasem wysłane celowo. Miszmasz, krótko rzecz ujmując. Moje zaufanie do przekazów, czenelingów i innych proroctw jest zerowe. Oczywiście jeżeli zawierają jakieś informacje, które da się wydedukować w szerszym kontekście lub zweryfikować, służą mi do analizy obecnej sytuacji i nic ponadto. Wierzę jedynie swojej intuicji…
astromaria powiedział/a
Dokładnie, wszystko może być zmanipulowane. Nie wiemy kto czerpie z jakiego źródła albo kto mu te objawienia przekazuje i w jakim celu. Plejadan Mayera już zdemaskowaliśmy, nie wiadomo, kogo zdemaskujemy w najbliższej przyszłości. Apokalipsa może być nie przepowiednią, lecz zapisem scenariusza, który jest realizowany przez wieki, a owce się podniecają, jak się to pięknie sprawdza. Sprawdza się, owszem, bo tak ktoś kiedyś to zaplanował. Za komuny mieliśmy plany pięcioletnie (których nigdy nie udało się zrealizować), a tu mamy plan ponad 2000-letni (a raczej starszy – wie ktoś, kiedy powstało to dzieło?) i proszę, jak się pięknie realizuje!
Ja też się zastanawiam, dlaczego Jackowski koleguje się z Bernatowiczem, skoro przeszedł na ciemną stronę mocy. Czyżby w tym jasnowidzenie zawiodło?
Rasti powiedział/a
Do tej pory, jeżeli można mówić o zrealizowanym komunizmie, to w Izraelu w kibucach. Poza tym komunizmu jeszcze nie było. Nie nazywajmy więc czasów PRL mianem komuny. To był po prostu totalitaryzm.
Nordzom powiedział/a
Skoro topinambur jest dobry dla ludzi, to i kurom nie zaszkodzi, a czy im zasmakuje? – bulwy na pewno, ale jest i obfita część nadziemna i tu zależy czy kury lubią szorstkie liście, troche podobne do słonecznikowych ?
Na blogu Markusa jest obfitość ciekawego materiału. Np. ostatni wpis “Dusza i fizyka kwantowa” – baaardzo przydałby się p.prof.zw.dr-wi nauk med. A Gregosiewiczowi, tylko czy cokolwiek zrozumiałby swoim zabetonowanym mózgiem? Jak choćby to:
http://projektasymetria.wordpress.com/
To dlatego uny dbają o to, by ludzie mieli chaos w głowach, bezsilność i strach, zamknięte oczy i zero samowiedzy, przestrzeni w umyśle. Cały proces postrzegania = tworzenia rzeczywistości odbywa się na poziomie kwantowym, także rozpoznawanie / przyswajanie informacji z lekarstw. To właśnie jest poziom działania leków homeopatycznych – zasada bioinformacji (w ustach dra Gregosiewicza jest to szydercza “informacja lecznicza” !?? …he he..)
Nordzom powiedział/a
@Rasti
- czyżby wg Ciebie komunizm nie był totalitaryzmem??
Aaa – to masz jakieś nowe, abstrakcyjne wizje.
astromaria powiedział/a
@ Rasti: czyżbyś był wyznawcą teorii, że komunizm to piękna idea, ale nigdy nie została wcielona w życie, a to, w czym żyliśmy to było wypaczenie tej idei? Komuniści stale to powtarzali, ale myślałam, że ten pogląd umarł wraz z tym systemem.
baria powiedział/a
Ja też myślę, ze przyśniło mi się coś, co już było zdecydowane i “wydarzone w przyszłości” zapis gdzieś tam krążył. Tylko dlaczego ja to odebrałam, mój odbiór na nic nikomu się nie przydał.
A Jackowski&Bernatowicz to rzeczywiście dziwne, ale Bernatowicz często narzeka, że Jackowski umawia się z nim i zawodzi, wiec chyba nie jest to do końca przyjaźń. Nasz jasnowidz ma słabość do ludzi mediów i własnej popularności, może dlatego ten tandem współpracuje.
Nordzom powiedział/a
he he … “Komunizm tak – wypaczenia NIE !” oraz “socjalizm z ludzką twarzą”.
Chyba, że Rasti to jeszcze młodzież szkolna i wiedzę ma z jakichś podręczników z tamtych czasów.
AstroMario, czy zmoderujesz mój komentarz nr 133?
Eliszka powiedział/a
Co do świadomości, to nie jest zależna od percepcji, natomiast percepcja jest bardzo zależna od świadomości.
I to się przekłada bardzo na umysły “naukowe” niestety.
baria powiedział/a
Rewolucja żywieniowa, czy wiecie na co palanty wpadły ? dopiero co przeczytałam http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/488623,polska_chce_zniesienia_zakazu_stosowania_maczki_zwierzecej_w_paszach_dla_swin_i_drobiu.html
astromaria powiedział/a
@ Baria: nie kijem go, to pałką. Nie wiem co jest gorsze, mączki z prionami, czy soja GMO?
Rasti powiedział/a
Jeśli ktoś stawia znak równości między komunizmem a totalitaryzmem to znaczy, że nie ma bladego pojęcia czym jest jedno i drugie. Kompromitują się osoby i organizacje, które wcielają idee w życie, ale nie one same w sobie. Wiadomo też, że te ostatnie w praktyce zawsze w jakimś stopniu odbiegają od teorii, głównie przez to, że są mieszane z innymi jak w przypadku tzw. komuny, która była mieszanką totalitaryzmu i komunizmu. Komunizm został wcielony w życie np. w izraelskich kibucach. W ogóle ten system świetnie funkcjonuje w wielu małych wspólnotach, głównie religijnych. Sądzę, że to wynika z konieczności wysokiego poziomu rozwoju jednostek tworzących i żyjących w tym systemie. Komunizm wymaga pewnych istotnych przekształceń w sposobie myślenia dużych kręgów społeczeństwa i to przekształceń poprzedzających wprowadzenie go. Inaczej nie działa czego mieliśmy przykład. Niezbędne są wcześniejsze zmiany charakterów i sposobu myślenia. Wyrobienie w sobie i innych poczucia empatii, odpowiedzialności za dobro wspólne, uczciwości, wyjścia poza egoizm, holistycznego myślenia etc. Tak samo jest z innym znanym system tj. demokracją.
astromaria powiedział/a
@ Rasti: a ten russell w twoim mailu to do którego Russella pije? Nie to, żebym cię podejrzewała o jakieś złe rzeczy, ale czy czasem nie ulegasz fascynacji utopiami stworzonymi przez cynicznych oszustów?
astromaria powiedział/a
PS. Warto się zastanowić, dlaczego nigdzie w świecie nie udała się żadna komuna, a w Izraelu działa jak złoto – czy to nie dziwne?
Nordzom powiedział/a
Czy dlatego, że izraelską organizację – reżimową! kibuców nazwano komunami, to Rastiemu komuna sie skojarzyła z komunizmem? Skrótowo w Polsce nazywanym komuną…
Pomijając fakt, że takie zaśmiecenie umysłu jest mocno żenujące (bo w 2 dekadzie XXI wieku NIE WYPADA nie wiedzieć, że jest to absolutnie arcyzbrodniczy, ludobójczy system totalitarny), to czyżbyśmy mieli kolejną odmianę trollowania: agitkę w stylu politrukowskim ??!
Jakoś dawno misjonarzy i nawracaczy religijnych nie było, to macie państwo agitatora przebrzmiałej krwawej hydry…
Rasti powiedział/a
Nikogo nie zamierzam nawracać. Komunistą nie jestem dla jasności. Nie wiem co było zbrodniczego w komunizmie Marksa, że stawiacie go na równi z totalitaryzmem i nazywacie go “cynicznym oszustem”. Dziwi mnie ten antykomunizm w kontekście tego, że na tym blogu polecany jest film Zeitgeist, który namawia właśnie na komunizm. Tak go właśnie widział Marks. Stalin i Lenin byli totalitarystami. Oni na swój sposób wprowadzali komunizm w życie okraszając to dyktaturą. Nie mieszajmy tych pojęć. Ja tylko staram się wyprowadzać z błędów, mitów, uświadamiać. Co z tym zrobicie to Wasza sprawa.
Rasti powiedział/a
@Nordzom: Komunizm to nie Stalin, Lenin, PRL czy wszystko co ma to słowo w nazwie, ale system zarządzania, własności. Antykomunizm to fobia i przejaw braku wiedzy. Każda ideologia może być wcielana na drodze totalitarnej i popierać ludobójstwo na tych co jej nie chcą przyjąć. Komunizm z założenia nigdy nie popierał ludobójstwa. Przeraża mnie, że ktoś nie zna takich oczywistości w XXI wieku. Propaganda Gazety Wyborczej robi swoje :/
@Astromaria: Nie ma systemów bez wad. Komunizm działa w małych wspólnotach, gdzie dużo łatwiej zebrać grupę jednostek o wysokim poziomie rozwoju, bez których ten system szlag trafia. Nie tylko w kibucach to ma miejsce. Większość małych liczebnie wyznań żyje w komunach. Co do moich poglądów to czerpię je z przeróżnych systemów filozoficznych. Żaden mnie nie zniewala bo wybieram sobie to co chcę z nich. Jest w nich coś z Russella, Kanta, Marksa, Marciniak, Nietzchego, Dąbrowskiego, Aleksandrowicza, Korwina-Mikke, Szyszkowskiej i… Sobolewskiej ;] W sumie to takie “Jestem za, a nawet przeciw.” Nie odrzucam żadnego systemu. W każdym coś wartościowego można znaleźć.
astromaria powiedział/a
@ Rasti: rozumiem, że można być za socjalizmem. Ale komunizm to przegięcie. Wszystko jest dobre, jeśli jest umiarkowane. W idei komunizmu tego umiarkowania brakuje.
Rasti powiedział/a
Dlaczego komunizm to przegięcie? W którym dokładniej miejscu?
Nordzom powiedział/a
@AstroMario
- jeśli to nie “młodzież szkolna”, to znaczy, że odbywa się wybudzanie “śpiochów” i zadaniowanie ich na froncie internetu do mnożenia chaosu w młodszych głowach (bo tylko do osób jeszcze nieświadomych lub zupełnych ignorantów można startować z agitacją marksistowską), innym – rozpierduchy lub choćby zamieszania na blogu. Wcinanie się w blog ze swoim strzyżono-golono mają przećwiczone perfekcyjnie.
Już Mistrz Sun Tzu uczył, że najskuteczniejszą metodą podbijania całych państw jest gładkie oczadzanie mózgów 1(jednego) pokolenia. Poniższe linki zawierają BARDZO pouczające relacje jak to się odbywa w praktyce. To zmusza do myślenia i straszno się robi, ale to TRZEBA wiedzieć!!! Obejrzyjcie te filmiki z całą uwagą:
http://www.youtube.com/watch?v=vkFbnbboJyo
http://www.youtube.com/watch?v=8T36Yzq9LAs
http://www.youtube.com/watch?v=u5o8eSWxO-w&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=VkECxHO8c5g&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=7gAQbyvsDdE&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=Ytht5eQ5XV8&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=RfE9Qkmsr5Y&feature=related
astromaria powiedział/a
@ Nordzom: Rasti chyba naprawdę poszukuje. Problem jak zwykle w języku. Być może samo słowo “komunizm” nie zawiera żadnych złych intencji, ale nabrało niewłaściwego znaczenia z przyczyn historycznych. Marksa nie czytałam, więc nie wiem za bardzo co pisał. Powiem tylko, że to, co proponuje Zeitgeist to nie komunizm, lecz raczej utopia. Utopia to idealna wizja społeczeństwa, niestety nie do zrealizowania w świecie, w którym rządzą psychopaci. Najpierw należy znaleźć lek na psychopatię lub sposób unieszkodliwiania tych drani, apotem można tworzyć raj na ziemi.
miziaforum powiedział/a
jeśli możesz to pomóż wejdź w link
http://miziaforum.wordpress.com/about/
Rasti powiedział/a
Komunizm to właśnie utopia. Warto przeczytać co mają do powiedzenia autorzy danych koncepcji, w ogóle warto przed krytyką zapoznać się z argumentacją przeciwników jak i zwolenników. Ja bez tego nie podejmuję krytyki czegokolwiek, bo wtedy nie są to moje wyrobione poglądy, ale danej grupy, której argumenty akurat poznałem. Dopiero po poznaniu zdania dwóch stron można się jej podjąć i tak jednoznacznie stwierdzać, że coś jest złe.
@Nordzom: Nikogo nie agituję i nie staram się przekonać. Uświadamiam tylko i wyprowadzam z błędów. Stawianie znaku równości między ludobójstwem czy totalitaryzmem a komunizmem to zwyczajny brak wiedzy, który mam nadzieję uzupełniłem w tej dyskusji
astromaria powiedział/a
@ Mizia: napiszę tu to samo, co w blogu o chemtrails, gdzie zostawiłeś ten link:
Żeby nie było, że jestem niedobra zatwierdzam. Ale… Ale na usta cisną mi się bardzo mocne słowa. Postaram się jednak wyrazić swoje uczucia w cywilizowany sposób.
Po pierwsze, nawet jeśli uznacie mnie za wyjątkowo podłą sukę, nie dam ani grosza na onkologię, zwłaszcza dziecięcą, bo to mordownia, a nie medycyna. Anonimowa ankieta przeprowadzona wśród onkologów wykazała, że tej terapii nie poddałoby się 85% z nich.
Po drugie przeczytałam tam takie zdanie:
Dam sobie odciąć rękę za twierdzenie, że cena wyprodukowania tego leku to kilka(dziesiąt) centów za opakowanie, ale cena sprzedaży to 35 500 zł – toż to bandyterka w najczystszej postaci!!! Wiem, oczywiście, jest to jedyny lek, a rodzice zrobią wszystko, żeby przedłużyć (ale nie uratować) życie dziecka. Tak więc, jeśli macie trochę kasy na zbyciu wpłaćcie na konto tych kryminalistów, niech pozwolą dziewczynce pożyć trochę dłużej.
Cena leku jest tak wysoka, bo chorych, którzy go potrzebują można policzyć na palcach jednej ręki, i to w skali całego świata. Firmy farmaceutyczne (najbogatszy kartel na świecie!!! bogatszy niż branża narkotykowa i porno) nie mogą sobie pozwolić na rozdawanie leku za darmo. Dlatego, że liczy się wyłącznie dochód, a życie ludzkie jest gówno warte.
baria powiedział/a
Przeczytałam dziś na blogu E.Seydlitz – link do ważnego artykułu o GMO http://permakultura.net/2011/02/19/na-soi-i-kukurydzy-gmo-wykryto-nowy-rodzaj-organizmu-jest-patogenem-zarowno-dla-roslin-i-zwierzat/
antykk powiedział/a
To jest GRA na uczuciach i nieświadomości, nie mam słów na określenie takich sq-synów, żerujących na krzywdzie ludzkiej… Dla MM proponuje najwyższy wymiar kary.. i koniecznie leczenie Ich, ich metodami. Karin Stanek zmarła ostatnio, czy to kolejna ofiara onkologii? Nie dziwię się osobom “biednym umysłowo” , ale tacy z pierwszych stron gazet” dają się omamiać, czy to jakieś zaćmienie, zahipnotyzowanie czy co???
miziaforum powiedział/a
@ Astromaria – w obliczu takiej choroby raczej nie wypada kogokolwiek pouczać i uświadamiać , przekonywać , chcesz dasz nie chcesz nie dasz , dam ci taki przykład lapidarny , jak mnie ktoś prosi zawsze daje nawet jak wiem , ze np. to przechleje – JEST TAKIE POWIEDZENIE NAKARM GŁODNEGO …. dlaczego daję , BO JEŚLI KTOŚ ZNIŻA SIĘ DO BŁAGANIA O POMOC I JEST TO CHOĆBY ZŁOTÓWKA DO BUTELKI WINA – TO WIEDZ , ZE DLA TEGO CZŁOWIEKA TO WINO JEST W DANEJ CHWILI “CHLEBEM” -ponieważ nie potrafi funkcjonować bez tego tak jak my bez CHLEBA , nie będę się kłócił w tej kwestii .
=====================
ps . wstawiłaś i CHWAŁA CI ZA TO NA PONAD 90 BLOGACH WSTAWILI , wyjątkiem jest blog byłego bazarchandla, jako jedyny ale cóż .
PPS.co nie przeszkadza mu wstawiać swoich linków umnie …
astromaria powiedział/a
@ Mizia: rodzice dzieciaka są pewni, że te pieniądze uratują mu życie, a tak naprawdę mu je odbiorą – jeśli to nazywasz “chlebem” dla dziecka, to ja czegoś nie rozumiem. Ja do tego ręki nie przyłożę, przykro mi. Inna sprawa, że przekonywanie tych ludzi do metod niekonwencjonalnych też na nic się nie zda, bo oni są w panice i nie działają racjonalnie. Przemawianie do nich pewnie skończyłoby się wyzwiskami pod adresem agitatora. Dlatego będzie co ma być, ale bez mojego udziału.
miziaforum powiedział/a
@ ASTROMARIA -dokładnie tak!! i pozostawmy to ,
ps. sens ma uświadamianie osób jeszcze zdrowych , a wiec do dzieła pozdrawiam
“TONĄCY SIĘ NAWET BRZYTWY CHWYTA” -
TheEndi powiedział/a
@Miziaforum
Błąd myślowy. Od 5-ciu lat funkcjonuję bez tego chleba. Twój argument jest jedynie dramatyczny, bo nie zawiera w sobie, ani krzty prawdy. Dokonywanie wyborów, nawet tych najbardziej trudnych, to jest chleb powszedni. Uzdrowienie tego dziecka, może być darmowe, a ścieżka do znalezienia sposobu jest w Internetsach, tak niewygodnych dla “unych”. Mizia. Jesteś świadomy wielu spraw, a w kwestii medycyny, krzyczysz o wsparcie dla zabójczej alopatii? Jest to dla mnie niezrozumiałe… Sądzę, że dobre oczyszczanie organizmu, uchroniłoby to dziecko od śmierci, która nad nim czyha, przynajmniej na pierwsze tygodnie. Później alternatywne rozwiązania, których jest bez liku. DARMOWYCH! Powodzenia.
antykk powiedział/a
A propos tego apelu na stronie chorej dziewczynki, usiłowałam wysłac komentarz- nie wszedł!!!!Oto treśc-
Czy oglądaliscie film „Olej Lorenza” , zobaczcie koniecznie. Rodzice, jesli sami nie uratujecie dziecka to na pewno medycyna chemiczna nie pomoże-wyssie z Was ostatni grosz, pogrązy finansowo i tyle. Tak wysoka cena leku* wyssana z palca bo i choroba rzadka, a łupić trzeba baranków (big-pharma bogaci się kosztem naszych uczuć i niewiedzy, oraz bezmyślnemu zaufaniu białemu kitlowi rodem z… Auchwitz) „Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz w rzeczywistości leczą one choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują.” Wszystkie choroby są objawem niedoboru, czegoś lub toksemii..!!!
http://www.bioslone.pl/forum/index.php#1
http://www.bioslone.pl/
astromaria powiedział/a
Olej Lorenza to jest film KULTOWY. Kto nie widział niech zobaczy, jak się ludzie musieli użerać w medycznymi bezdusznymi urzędasami i Big Pharmą, którym nie opłacało się zająć konającym dzieciakiem tylko dlatego, że jak powiedział jeden z nich “więcej dzieci dławi się frytką niż zapada na tę chorobę”. Drugi film, oparty na faktach to “Polisa śmierci”, również o bezduszności świata medycyny i ubezpieczeń zdrowotnych http://www.filmweb.pl/film/Polisa+%C5%9Bmierci-2002-138088
Duke Nukem powiedział/a
W temacie Rastego i ZeitGeist:MF.
Jeśli komukolwiek uda się wytrącić broń obecnym kolesiom z ręki to będzie to poważny problem nie dla nich ale dla NAS jeśli ta wielka szara masa nie będzie miała świadomości z KIM się walczy i KTO pociąga za sznurki zachowań tejże szarej masy.
Posługiwanie się starymi pojęciami rodzi tylko uprzedzenia.
Ludziom brakuje prostego wglądu w obecną “rzeczywistość” sytemu monetarnego i bankowego. Nawet Lenin zauważył że: “… samochód jedzie w nie w tą stronę” (film “Money Masters”). On zrozumiał że jest zależny od systemu bankowego kolesi sponsorujących jego rewolucję i że mają w tym wielki interes a nie szczerą troskę o wolność Kraju Rad. Sądzę że on zrozumiał w końcu że mają to głęboko w dupie. I wtedy gdy to zrozumiał stał się nieprzydatny i wręcz niebezpieczny więc “poszedł do piachu”. I raczej nie z własnej woli. Ale to moje przypuszczenia.
Duke Nukem powiedział/a
Tę pozytywną wiadomość (w pierwszej części) dedykuję Niereligijnej zza Wielkiej Wody.
Mleko prosto od krowy w MLEKOMACIE w Łomży
“To inicjatywa młodego rolnika ze Stawisk, Adama Sanickiego, który kupił mlekomat od producenta z Czech, a butelkomat do sprzedaży butelek sprowadził z Włoch. Dzięki tym urządzeniom świeże mleko codziennie trafiać będzie do automatu od rolników z podłomżyńskich wsi. Będzie smaczne i zdrowe, przechowywane w odpowiedniej temperaturze – zapewnia Adam Sanicki.”
Rolnicy sprzedają świeże mleko w automatach
“Czescy rolnicy chcą w ten sposób walczyć z niskimi cenami skupu i sieciami supermarketów, które zmuszają ich do sprzedaży mleka po jak najniższej cenie. Mleko z automatów jest świeższe, smaczniejsze i zdrowsze. Nie pokonuje w kartonach setek kilometrów od producenta do regałów w supermarketach.”
Przypomnę od siebie że olbrzymia większość supermarketów to zachodnie koncerny transferujące zyski za granicę oraz że są to twory w większości zwolnione na 5 lat z płacenia podatków (w majestacie “polskiego” prawa) wobec Polskiego Skarbu Państwa. Podobnie jest w innych państwach byłego bloku wschodniego.
Tymczasem trwa w trójce wieczorna modlitwa do Mamonia.
Pozytywne jest to że obecnie ponad 65% statystycznych Polaków sprzeciwia się wyprzedaży majątku narodowego jak KGHM, PKO itd.
Niewzruszona żyto-masońska-ponadnarodowa-komuna i tak ma to w dupie bo nasze długi prężnie rosną (Jewro 2012) a ludziom żyje się (d)ostatnio.
I tak będziemy zmuszeni sprzedać nasze srebra rodowe wcześniej czy później bo nasze zadłużenie i tak nas dobije nie pozwalając finansować długu powyżej 60% PKB z naszego (jeszcze?) Narodowego Banku Polskiego:
http://www.sejm.gov.pl/prawo/konst/polski/10.htm (klikać proszę a nie czytać tylko najważniejsze urywki poniżej)
“Rozdział X
FINANSE PUBLICZNE
Art. 216.
…
§ 5. Nie wolno zaciągać pożyczek lub udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczy 3/5 wartości rocznego produktu krajowego brutto. Sposób obliczania wartości rocznego produktu krajowego brutto oraz państwowego długu publicznego określa ustawa.
Art. 220.
§1. Zwiększenie wydatków lub ograniczenie dochodów planowanych przez Radę Ministrów nie może powodować ustalenia przez Sejm większego deficytu budżetowego niż przewidziany w projekcie ustawy budżetowej.
§2 Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.
Są to najbardziej restrykcyjne zapisy w Europie. Wiele państw w EU nie ma tych zapisów i dlatego mają dług publiczny o wiele większy niż 60% PKB. Znacie te sprawy z zadłużeniem Grecji, Portugalii, Włoch, Irlandii? Sami sobie poszukajcie ile wynosi ich obecne zadłużenie liczone względem ich PKB. Gwarantuję wasze zdziwienie.
Takie zapisy mają wejść w wielu państwach Europy wkrótce, na przestrzeni najbliższych 2 lat. Pytanie: to z jakiego banku w takim razie będzie finansowany budżet danego państwa po przekroczeniu jego 60% PKB?
No jak to z jakiego? Prywatnego. Komercyjnego. Zakumaliśmy? Będziemy musieli płacić wysoką lichwę obcym, prywatnym bankom (ponadnarodowym) za udzielony kredyt zamiast emitować własną walutę z Banku Centralnego (nie obciążoną daniną wobec obcych) na własne potrzeby.
Szczerze zainteresowanych zachęcam po raz kolejny, z upierdliwym uporem maniaka, do obejrzenia sobie c-a-ł-e-g-o filmu “The Money Masters” z naciskiem na wątek samofinansowania się kolonii północno-amerykańskich i innych koloni angielskich oraz wniosków z nich wypływających:
The Money Masters
oraz moich własnych wniosków z tego filmu co do systemu monetarnego (obszerne fragmenty z polskich napisów):
http://astromaria.wordpress.com/2010/12/31/pozytywne-zyczenia-noworoczne/#comment-15254
Magdalena powiedział/a
Odnosnie mleka, jak obejsc przepisy-NY nalezy do wielu stanow, w ktorych jest zakaz sprzedazy mleka surowego (prosto od krowy). Farmer moze miec krowe mleczna “na wlasne potrzeby”, ale nie moze wedlug przepisow mleka sprzedawac. Wiec farmerzy sprzedaja “udzialy w krowie”, czyli sprzedaje “krowe w czesciach”
np.pomiedzy 10 osob. 10 osob jest wlascicielami takiej krowy, placa na jej utrzymanie i maja mozliwosc picia surowego mleka codziennie. Wieczorem zostawia sie na farmie pojemniki, rano odbiera pelne mleka.
.
Niestety nie wszyscy maja taka mozliwosc. Ja musialabym jechac po takie mleko ze 100 km.
Sa tez inne sposoby na zakup surowego mleka. Nie mozna go sprzedawac w sklepach dla ludzi, wiec w niektorych sklepach sprzedaje sie je z napisem “Nie do spozycia przez ludzi”, za to jest napis, ze np. “Przeznaczone dla zwierzat”.
A zawsze bylo “Polak potrafi”
Duke Nukem powiedział/a
A tak! O udziałach w krowie już ktoś tu pisał. No i to jest pozytywne. Tylko szkoda że zdrowy rozsądek ciągle musi się ciągle siłować z korporacyjno-faszystowskim prawem.
Z drugiej strony to prawo dostosowano do warunków życia krów ciągle zamkniętych w przemysłowych oborach, stojących w pływającym ła.nie, które światło słońca i świeżą trawę widzą gdy idą na ubój. Po prostu warunki sanitarne, mimo kafelek i cegieł klinkierowych na ścianach i podłogach raczej się obniżyły. Z resztą sami wiecie jak jest.
Przy okazji, nie wiem czy ktoś pisał o tym: Bruksela: “Świński interes” zbulwersował europosłów .
“Posłowie Parlamentu Europejskiego domagają się wstrzymania unijnych dotacji do wielkoprzemysłowych hodowli trzody. To efekt projekcji kontrowersyjnego filmu.
W Parlamencie Europejskim zaprezentowano film sprzed kilku lat zatytułowany „Świński Interes”, poświęcony negatywnym aspektom przemysłowej hodowli trzody w Polsce.
Marek Kryda, współautor filmu argumentował, że istnieje ryzyko uodpornienia zwierząt na antybiotyki, które są stosowane w hodowli przemysłowej. Przekonywał, że szkodzi to małym gospodarstwom rodzinnym. Mówił także o złym traktowaniu zwierząt.”
Ja się pytam (nie pierwszy raz): dlaczego zawsze dopłaca się bogatym (po prostu włazi im się w dupę bez wazeliny) a tym samym innych traktuje się jak zło konieczne i stawia się na straconej pozycji? Bo ubodzy nie mają kasy na łapówy?
Film dostępny na Alterkino: Świński interes – Pig Business.
astromaria powiedział/a
@ Duke Nukem: faszystowsko-korporacyjne prawo dopiero nadciąga. To, co jest teraz to nic w porównaniu z tym, co ma być. Ale nie będzie, bo to się musi zwalić.
Duke Nukem powiedział/a
Ja już o tym nie mówię.
Jeśli to co się teraz dzieje nie wzrusza ludzi, to myślisz że większe ograniczenia ich ruszą? Być może ale widać, że powolne podgrzewanie żaby działa nadzwyczaj dobrze. Niewielu widzi że coś nie gra. Ich liczba się powiększa ale chyba zbyt wolno. Trudno się porzuca iluzje.
Magdalena powiedział/a
Moze czytaliscie ksiazke Schlossera “Fast food nation” (bestseller, pewnie wydany w Polsce, moze pod tym samym tytulem). Dla niezorientowanych w temacie napewno szok. Opisuje wlasnie to, co dzieje sie w duzych korporacjach, ktore produkuja mieso dla mcdonalda i innych. Autor poswiecil kilka lat na zglebienie tematu. Potworne warunki chowu i uboju zwierzat. Krowy jedzia zdechle chore krowy lub flaki kur, kury jedza zdechle swinie, zwierzeta jedza siebie nawzajem. Male swinki sa zabierane od matki bardzo wczesnie i poniewaz ciagle maja potrzebe ssania, i jedna drugiej ssalaby ogon, to ogony sa im ucinane badz lamane. Jak jest zlamany ogon to boli i juz taka swinka nie pozawala drugiej ssac. Wiec zajmuja sie jedzeniem, czyli tym, na czym zalezy ludziom. Kurczakom ucina sie dzioby, zeby sie nie dziobaly.
W ubojniach kazdy pracownik ma swoje zadanie, jest np. ktos kto caly czas zajmuje sie wyciaganiem flakow ze zwierzat. Zeby robic to dobrze i bez “wypadkow” rozlania zawartosci, osoba musi miec okolo 3-miesieczne doswiadczenie. Malo kto wytrzymuje tyle w ubojni, bo warunki pracy i placy sa tez okropne (autor opisuje praktyki zatrudniania, warunki pracy i liczbe wypadkow, spowodowanych ciaglym poganianiem pracownikow; przy okazji-nie raz maszyna zmielila czesci ciala lub nawet calych ludzi). Czesto dochodzi do rozlania zawartosci jelit, stad twierdzenie Schlossera, ze w miesie mielonym jest g.wno (“there is shit in the meat”). Przy okazji-odbiorcami takiego miesa sa tez szkoly, na posilki dla dzieci.
Kiedys rowniez czytalam artykul opisujacy walke producentow przeciwko bakteriom w miesie. Okazuje sie, ze dodaje sie amoniak lub chlor do miesa mielonego, zeby bakterie nie mogly sie rozmnazac.
Ostatnio kupilam kotom kurczaka organicznego, w domu okazalo sie, ze smierdzi chlorem. Po wymianie emailow z producentem, okazalo sie, ze organiczne kurczaki tez zanuza sie w chlorze i jest to zgodne z przepisami FDA. Zaoferowali zwrot pieniedzy i wyrazili nadzieje, ze bedzie przeznaczony na zakup kurczakow ich firmy. I tu napisalabym-naiwniacy, ale pewnie jeszcze kupie, bo czym do cholery karmic koty, musza miec jakies miesko. W puszkach i w suchym to tez g.wno.
To jest cos okropnego, co dzieje sie na swiecie. Polki uginaja sie od jedzenia, a my nie mamy co do geby wlozyc. W telewizji przekonuja nas o zaletach cukru z kukurydzy, ze tak samo dobry jak ten z burakow (nowe haslo reklamowe “sugar is sugar” cukier to cukier). Idzie ojciec z dzieckiem (usmiechnieci) przez pole kukurudzy i twierdzi, ze zanim sie do tego przekonal, to dobrze zbadal temat. Ale nikt jakos przey tym nie mowi, ze 80% kukurydzy to GMO.
astromaria powiedział/a
Kiedyś czytałam jakąś przepowiednię, że w miastach będzie pełno żarcia, ale każdy, kto to zje będzie chorował lub nawet umrze. No i proszę, spełnia się? Na półkach nie tylko GMO i konserwanty, ale “dodatki” takie jak aspartam i inne gówna. A z nieba leci na głowy i pola syf, więc niedługo nawet w lesie nie będzie nieskażonego jedzenia.
Chyba, że w końcu “ich” powstrzymamy.
Zajrzyjcie na blog Monitorpolski, bardzo ciekawy wpis o Fulfordzie i równie ciekawa dyskusja. Bardzo bym chciała, żeby to była prawda, ale bądźmy czujni.