Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Masz własny mózg, więc nie pytaj autorytetów co masz myśleć

  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Ted Turner

    Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
  • Al Gore „Ziemia na szali”

    ... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
  • prof. Julian Aleksandrowicz

    Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
    ------
    Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.

  • Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany)

    Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Udowodnij, że nie jesteś wielbłądem, czyli nasze niezbywalne prawa pod ostrym ostrzałem psychopatów

Opublikował/a astromaria w dniu 04/02/2010

Wolę być uleczony przez ignoranta niż uśmiercony przez sławę medyczną – profesor Julian Aleksandrowicz (cytuję z pamięci, ale sens jest zachowany)

Unikam tak zwanych „dyskusji” z tak zwanymi „racjonalistami” i bez skrępowania przyznaję się, że z okrutną bezwzględnością zbanowałam ich wszystkich w swoim blogu. Zrobiłam to z kilku powodów:

  • Wbrew temu, co tak ochoczo deklarują, wcale nie krzewią oni rozumu ani nie są zainteresowani naszym dobrem i dbałością o nasze bezpieczeństwo. W rzeczywistości interesuje ich wyłącznie władza i terror, ponieważ jako rasowi psychopaci świetnie się bawią grając ludźmi niczym pionkami na planszy do gry. Prawdziwym celem ich działań jest pozbawienie nas wolności pod pretekstem chronienia nas przed iluzorycznymi zagrożeniami, nierzadko (a raczej bardzo często) przez nich cynicznie aranżowanymi.
  • Nie działają oni spontanicznie, jak każdy z nas, komu zdarza się czasem pod wpływem emocji napisać komentarz na onecie czy w forum Gazety. Ci ludzie to prawdziwa sfora internetowych wilkołaków, a jedną z ich agend, miejscem, gdzie się skrzykują, żeby ruszyć do zorganizowanej akcji zwalczania wolnych myśli i wolnych ludzi jest blip i tag „ttdkn”, na którym się wyżywają. Pewnie nie jest to jedyne takie miejsce, ale to akurat jest mi bardzo dobrze znane.
  • W dyskusji prowadzonej przez normalnych ludzi chodzi o wymianę opinii i podzielenie się z innymi własnymi przemyśleniami. W rzekomej „dyskusji” z psychopatycznymi trollami racjonalistycznymi chodzi wyłącznie o całkowite pokonanie przeciwnika, co uzyskują oni przez zmasowany atak (wszyscy na jednego), zasypanie go ogniem dywanowym demagogicznych i dezorientujących, a nawet wręcz cynicznie kłamliwych argumentów i w końcu wyczerpanie go energetyczne. Pod tym względem są oni wampirami energetycznymi o wręcz zabójczych właściwościach.
  • Ludzie (?) ci (postawiłam znak zapytania, ponieważ czasem mam wrażenie, że to cyborgi bez duszy) są mistrzami w stosowaniu cynicznych, socjotechnicznych sztuczek, dzięki którym skutecznie manipulują osobami nie posiadającymi wystarczająco silnego kręgosłupa światopoglądowego i duchowego i oczywiście młodzieżą. Małolaty szczególnie łatwo dają sobie wcisnąć ten kit „racjonalistycznej troski o dobro głupiego społeczeństwa”, tak rzekomo podatnego na irracjonalne impulsy i wszelkie „szaleństwa tłumów”. Młody człowiek z godnością dystansuje się od tego zabobonnego i prymitywnego motłochu, chętnie stając po stronie „rozumu” i „trzeźwego oglądu rzeczywistości”. Nikomu na tym blogu nie muszę tłumaczyć, że ten rzekomy „trzeźwy racjonalizm” jest w istocie kolejną warstwą matrixowej iluzji, którą mami się ludzkość.

Dziś chcę pokazać jeszcze jedną psychopatyczną sztuczkę, która omamiła ludzi do tego stopnia, że przestają oni widzieć fakt, że cała logika argumentacji została postawiona na głowie. Impulsem stała się dyskusja na Facebooku z pewnym racjonalistycznie zafiksowanym (jak sądzę młodym) człowiekiem, kategorycznie domagającym się przedstawienia solidnych dowodów na nieszkodliwość terapii, stosowanych przez medycynę alternatywną. Autor notki broniąc się przed tą dziwną argumentacją użył słów „nie przerzucajmy się terminologią socjologiczną”. Nic dodać, nic ująć. Ale do rzeczy…

Zacznijmy od tego, że (PRZYNAJMNIEJ JESZCZE NA RAZIE) w prawie obowiązuje zasada, iż człowieka uważa się za niewinnego dopóty, dopóki nie udowodni mu się winy. To samo dotyczy medycyny naturalnej.

To nie medycyna naturalna ma udowodnić, że nie szkodzi. To jej przeciwnicy, jeśli rzeczywiście posiadają takowe, muszą przedstawić SOLIDNE dowody na to, że szkodzi. Jak dotąd żadnych mających jakąkolwiek wartość dowodów nie widziałam, natomiast stale jesteśmy bombardowani oszczerczymi oskarżeniami pod adresem witamin, ziół, suplementów i naturalnych terapii. Pisze się na przykład, że rynek suplementów wart jest miliony dolarów, ale autorzy posługujący się takim argumentem ani słowem nie wspominają o kosmicznych wręcz przychodach koncernów farmaceutycznych (setki miliardów dolarów) ani o kosztach, jakie wszyscy ponosimy utrzymując alopatyczne szpitale, leczące rzekomo „za darmo” (czyli za kasę, którą państwowy Janosik wydziera siłą każdemu, również w pełni zdrowemu i nigdy nie korzystającemu z usług medycyny obywatelowi).

Nie będę pisać o tym, że zarabia się nie na zdrowiu, lecz na chorobie, bo pisałam o tym wiele razy i nie chcę nudzić. Zwrócę uwagę na coś innego: cała ta dyskusja jest jałowa i pozbawiona sensu. Jaki jest sens wyważania otwartych drzwi? W czasach, kiedy u nas panował komunizm i jako społeczeństwo byliśmy pozbawieni praw obywatelskich, wolni obywatele państw Europy Zachodniej, od dawna cieszący się demokracją i umiejący z niej korzystać, wywalczyli prawo do korzystania z usług medycyny naturalnej i wolność decydowania o tym, w jaki sposób życzą sobie być leczeni. Uregulowania te zostały przyjęte przez Unię Europejską, która przyznaje pacjentom prawo do odpisania kosztów takiej terapii od podatków. Skoro cywilizowana Europa uznała homeopatię, ziołolecznictwo i inne rodzaje terapii naturalnych za legalne i przyznała obywatelom prawo do decydowania o sposobie leczenia, to dlaczego my, jeszcze nie umiejący korzystać w pełni z demokratycznych praw, nie mielibyśmy zrobić tego samego? Uczmy się od tych, którzy radzą sobie lepiej niż my.

Jesteśmy wolnymi ludźmi i żyjemy w wolnym (podobno) kraju. Kto nie wierzy, niech czyta:

KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Rozdział I

RZECZPOSPOLITA

Art. 1.

Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Art. 2.

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Art. 3.

Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym.

Art. 4.

1. Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu.

2. Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio.

Władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu” i „Naród sprawuje władzę przez swoich przedstawicieli lub bezpośrednio”.

Ten kraj należy do nas i to my tu rządzimy, a politycy są po to, żeby wykonywać naszą wolę i nam służyć, a nie po to, żeby nas terroryzować i nami pomiatać.

Nikt nie jest upoważniony do tego, żeby dyktować pełnoletniemu obywatelowi, jak ma żyć, czy i jaką religię wyznawać, jak wychowywać własne dzieci, czym się odżywiać, czy i jak się leczyć, czy się szczepić, czy chodzić do wróżek i astrologów, korzystać z kasyn, oglądać pornografię, pić alkohol, zażywać narkotyki itp. Nadmiar prawa jest szkodliwy, a prawo ingerujące w osobistą sferę życia ludzkiego jest prawem faszystowskim i totalitarnym.

Na zakończenie zastanówmy się nad tym, kto z uczestników sporu o medycynę naturalną kieruje się logiką, a kto ślepą wiarą.

Psychopaci narzucili światu nie podlegające dyskusji przekonanie, że skuteczność homeopatii jest żadna, a pacjenci kierują się wyłącznie kwestią wiary. Natomiast onkologia i stosowana przez nią chemioterapia jest według nich skuteczna i bezpieczna, a leczenie to jest racjonalne.

Przyjrzyjmy się więc trzeźwo faktom.

Na tej stronie jest tabelka dotycząca skuteczności leczenia nowotworów na całym świecie w latach 1990-2004. Popatrzmy więc na wyniki, pokazujące przeżywalność w okresie 5 lat po kuracji.

Szok?

Gdyby lekarz homeopata osiągnął równie „wielkie sukcesy” w mordowaniu swoich pacjentów poszedłby siedzieć i do końca życia nie wyszedłby z więzienia, a media szalałyby z furii, opisując nikczemność szarlatana, rzeźnika i mordercy, mającego czelność nazywać siebie lekarzem. Szkoda, że te jazgotliwe media nie pokazują porównania statystyk wyleczeń, uzyskiwanych przez naturoterapeutów i onkologów ani nie pytają pacjentów o opinię na temat skuteczności terapii, jakiej się poddali.

Wyleczonych przez naturoterapeutów pokazuje się w TV jako zgraję zabobonnie „wierzących” w homeopatię stetryczałych babć i dziadziusiów, których opinia jest nic niewarta, ponieważ pochodzi od sklerotyków i jest „nienaukowa”. Któż by się przejmował świadectwem takiego marnego staruszka, który PEWNIE wierzy w płaską ziemię i NA PEWNO cały dzień słucha Radia Maryja. Tymczasem nie każda babcia musi być zabobonna (każdy się zestarzeje, te przemądrzałe niunie z portalu Racjonalista również z czasem się pomarszczą i zwiędną niczym wiosenne kwiaty, czy wtedy również zostaną zaliczone do ciemnych bab słuchających RM?), a z usług homeopatów korzystają ludzie w każdym wieku, od niemowląt po starców, w tym osoby z wyższym wykształceniem, a nawet tytułami naukowymi. Szkoda, że TV ich nigdy nie pokazuje i ignoruje ich opinię.

Na zakończenie trochę czarnego humoru, jak najbardziej na temat. Oto absolutnie genialny filmik „The Future for Online Poker Players?” czyli „Przyszłość graczy w pokera online?” (tłumaczenie niepotrzebne, każdy jest w stanie domyśleć się, o co chodzi).

Odpowiedzi: 56 do “Udowodnij, że nie jesteś wielbłądem, czyli nasze niezbywalne prawa pod ostrym ostrzałem psychopatów”

  1. xorcerer powiedział/a

    dzięki za linka i za wskazówkę by podeprzeć się Konstytucją :) na zajęciach w Pedagogium już wiele razy słyszałem by się dokładnie zapoznać tak samo z nią jak i z cywilnym Kodeksem Karnym. tam dodatkowo są artykuły o naruszeniu własności prywatnej – co w przypadku szczególnie agresywnej erystyki ma miejsce.

    w końcu mam dodatkową motywację by to dokładnie przeczytać.

    ja do tej pory podpierałem się na jedynej chyba w miarę respektowanej przez agresywnych sceptyków piąchopirynie, jaką jest “Erystyka” Schoppenhauera. po prostu mówię od razu, że nie interesuje mnie jałowa erystyka która nic nie wnosi, nie mam na nią czasu ani energii i zamykam takie dyskusje na kłódkę. przykład poniżej w wątku o H1N1 (w którym wojować musiałem na krótką chwilę zanim cała afera ujawniła w pełnej krasie dla całego świata swój świński ryj):

    http://tantrycy.socjum.pl/forum/pokaz/2/38

    z Darkiem dyskutowało mi się mimo mocno marsowego tonu dobrze, bo wniósł głos “roli ducha” jaki wlekł się za mną od kilkunastu lat i jego komunikaty dochodziły do mnie tylko w postaci przykrych plotek. niech wreszcie powie wszystko co mu leży na wątrobie, a potem się w końcu uspokoi.

  2. astromaria powiedział/a

    Konstytucja jest krótka i zwięzła. Nas najbardziej interesuje Preambuła, Rozdział I i Rozdział II. Warto też luknąć do Rozdziału III o prawie. Kodeks Karny też warto przestudiować, bo jest tam mowa o wolności i czci. Polecam też Deklarację Praw Człowieka, link w poprzedniej notce. Tak czy inaczej, przynajmniej teoretycznie to my jesteśmy górą, a oni łamią prawo i dobre obyczaje.

    Dobra rada: nie wdawaj się w bijatyki z tymi harpiami, bo cię wykończą i wyssą z ciebie wszystkie soki życiowe. W tym blogu omawialiśmy przypadek niejakiego dyspensora, który pod wpływem ataku dobrze mi znanych trolli mało się nie “nawrócił” na racjonalizm. W każdym razie poczuł się tak pokonany, że chciał przestać prowadzić blog. Ja nie gadam z nimi i tylko dlatego jeszcze żyję.

    Nie mogę znaleźć tego wątku i świńskiej grypie, pewnie musiałabym się w tym celu zarejestrować? Ciekawa jestem, czy to ci sami ludzie, którzy szaleją na WordPress i blipie…

    Swoją drogą to ciekawy przypadek psycho-patologiczny, żeby włazić na forum ludzi zajmujących się jakąś działalnością i paskudzić im do gniazda. Rozumiem, że gdyby ktoś z nas właził na ich terytorium, to mogliby nas pogonić, ale gonić nas na naszym własnym podwórku, to szczyt patologii. Mentalność inkwizytora, tropiącego herezję.

  3. astromaria powiedział/a

    Znalazłam ten wątek, musiałam się przedrzeć przez zabezpieczenia Firefoxa.

  4. astromaria powiedział/a

    No tak, ten Novalis to mistrz bicia piany. Ale byłeś dobry, nie dałeś mu się wpuścić w maliny, tak trzymać.

  5. Kapol powiedział/a

    Ci przeciwnicy naturalnego leczenia np. Reiki, homeopatia i inne nie chcą w ogóle dyskutować o tym kim jest człowiek , jakie ma zadanie na tym świecie , a do czego dążą ci słynni doktorzy medycyny.

    Otóż celowo nie wyjaśniają populacji,że człowiek to w pełni istota energetyczna, składająca się z ciała fizycznego oraz kilku ciał subtelnych , które wszystkie są energią tylko tyle,że energią o różnej częstotliwości i Uniwersalna Energia Życiowa jest podstawą dla trwania życia. Nie ma energii w ciele fizycznym , to nie ma życia w ciele fizycznym, ale człowiek żyje zawsze w otoczeniu energii, która działa na różnych wymiarach.

    Tego media ludziom nie wyjaśniają i dlatego zaciemniają sprawę leczenia energią,leczenia naturalnego i stosowania leczenia chemicznego w medycynie i celowo wprowadzają w błąd na te tematy. Stąd takie ataki na inne leczenie niż leczenia chemiczne w medycynie, bo lobby medyczne, farmaceutyczne, chemiczne i elity rządzące są zainteresowane w utrzymaniu społeczeństwa w celowej ignorancji.
    Psychopaci atakują normalnych ludzi swoimi fałszywymi tezami i zbrodniczymi tezami,natomiast populacja ma za zadanie odmówienia podporządkowania się ich dążeniom.

  6. Sophers powiedział/a

    Co do tego czy medycyna naturalna szkodzi to nie mam wątpliwości – nie słyszałem żeby jakiś naturalny medyk zrobił swoimi działaniami komuś krzywdę.

    Bardziej mi interesuje to czy homeopatia i inne formy leczenia naturalnego jakkolwiek pomagają. Interesowałby by mnie proste badania: porównanie skuteczności leczenia homeopatycznego z podawaniem placebo. Bo póki co mam przekonanie że cała skuteczność homeopatów oparta jest na czynniku psychologicznym tzn. efekcie placebo. Ciekaw jestem co ma do zaproponowania medycyna naturalna przy głębokich depresjach, ogromnych pobudzeniach z agresją czy też przy objawach psychotycznych (urojenia, omamy etc)

    Astromario, nie kasuj mojego komentarza. Liczę na rozsądną wymianę argumentów.

  7. baria powiedział/a

    Humor rzeczywiście czarny, nawet bardzo zważywszy na to co się u nas dzieje. Trolle będą, bo świat musi się składać z dobrych i złych, mądrych i głupich. Ja ich zwykle ignoruję, czasem dam się wciągnąć w dyskusję, jak widzę wyjątkowe głupoty, ale np. na takiego Maloka (chyba dobrze pamiętam nick) w ogóle nie reaguję, bo nie dorasta do poziomu dyskusji i nie jest w stanie pojąć, że nie dorasta, szkoda strzępić język. Podobnie nie zaglądam na blogi typu poseł Palikot, wystarczy że poczytam fragmenty w wiadomościach i wiem, że ten rynsztok nie dla mnie.
    Psychopaci, którzy chcą nam narzucić swoją, jedynie słuszną prawdę nie poddadzą się. Dzisiaj w Rzepie krótka wiadomość, że Lancet usunął ze swoich stron artykuł dowodzący związku szczepionki z autyzmem, bo badania były niefachowe ! Za to link, który umieściłam pod wpisem – Szczepionkowy Armagedon, świadczy o fachowości o lekarzy austriackich, którzy bez wiedzy pacjentów, a za pieniądze koncernów testowali leki. Oczywiście wiadomość, jak zwykle na pierwszej stronie portalu była bardzo krótko, bo są ważniejsze sprawy niż nieświadome króliki doświadczalne.
    Polecam ostatni, lutowy nr Nieznanego Świata, gdzie jest b.duży artykuł będący kompilacją różnych tekstów prof. Majewskiej. Tekst warty rozpropagowania.

  8. TheEndi powiedział/a

    Oj, smutne te nasze refleksje ostatnio, smutne…

    Nazwijmy sprawę po imieniu: zostaliśmy zgwałceni intelektualnie i duchowo, drągiem z drzazgami kłamstwa i myśleliśmy przez wiele lat, że ból od owego drąga jest częścią życia…

    Od setek, czy tysięcy lat, cała manipulacja i indoktrynacja, polega na sukcesywnym odrywaniu nas samych od spraw duchowych (nie mylić z wiarą religijną), gdzie ludzi o otwartych umysłach, badających ezoteryczną naturę świata, postrzega się, jako nawiedzonych i stukniętych. Śmieszy mnie, kiedy naukowcy z wielką dumą i pewnością, rozprawiają o budowie kosmosu, poznawaniu jego kolejnych tajemnic, nie zwracając uwagi na oczywiste źródło jego piękna i “boskości”. Intuicja, zostaje spychana na dalszy plan, na rzecz namacalnego doświadczania. Bardzo irytuje mnie, kiedy naukowcy starają się udowodnić za wszelką cenę, że na przykład śmierć kliniczna jest stanem ściśle ziemskim, spowodowanym zachodzącymi w mózgu procesami chemicznymi. Nie przyjmują do wiadomości, że może być ona po prostu falstartem śmierci i rzeczywistym zdarzeniem, spotkaniem, doznaniem. Przykłady można mnożyć…

    Astromaria zaprzęga do obrony prawo. Bardzo dobrze i korzystajmy z niego, póki możemy, choć sądzę, że świat, w postaci, jaką znamy i mamy obecnie, nie będzie długo trwać. Musi dojść do konfrontacji dobra ze złem. My kontra ONI. Obawiam się jednak, że nie obejdzie się bez użycia siły, bo przebudzenie ludzkości nie wystarczy, aby przebudować życie człowieka na Ziemi od podstaw. Może będzie tak, że Ci, którzy obudzą się na czas, przejdą w inną rzeczywistość, a reszta pozostanie w aktualnej, aby nadal rozwijać ducha? Nie wiem… Wiem jedynie, że zmiany są bliskie. Czuję to. Podłość NWO sięga brzegu czary i niedługo się przeleje…

  9. astromaria powiedział/a

    @ Kapol i TheEndi, bardzo pięknie to napisaliście. W takim razie następny wpis będzie na ten właśnie temat. Niech psychopaci szaleją, a my głośmy prawdę. Komentujący ten temat Xorc zajmuje się “holizmem”, czyli sztuką patrzenia na człowieka jako na całość i dlatego uzyskuje świetne rezultaty w leczeniu. Sztuka przywracania zdrowia nie polega na tym, żeby dobrać właściwy lek, który czasowo przywróci zakłóconą równowagę chemiczną (“oj kochany, brak ci pewnego neuroprzekaźnika, ale nie martw się, zaraz ci go podamy… upsss, ten działa już dobrze, ale inny przestał, a do tego wątroba padła”), lecz na tym, żeby dogrzebać się do przyczyn utraty tej równowagi, a potem przywrócić ją na wszystkich poziomach jednocześnie. Duch góruje nad materią, dlatego bez uzdrowienia ducha nie uzdrowimy ciała ani psychiki.

  10. astromaria powiedział/a

    @ Sophers, ja się dyskusji z tobą nie boję. Problem z tobą (i twoimi kumplami) polega na czym innym i powiem to bez bawienia się w dworskie ceremoniały: ty po prostu jesteś umysłowym i duchowym betonem, który nic nie rozumie z piękna i duchowości tego świata. Z kimś takim nie da się dyskutować, tak jak nie da się dyskutować z głuchym o muzyce i ze ślepym o malarstwie. Zechciej zdać sobie sprawę z faktu, że jesteście wszyscy zwyczajnie ułomni i macie mentalność inkwizytorów. Tacy jak wy dążą do wprowadzenia systemu totalitarnego, bo wy nie czujecie się bezpieczni wśród ludzi, których nie jesteście w stanie w pełni kontrolować. A my wręcz przeciwnie, jesteśmy za totalną wolnością.

    Zatwierdzam twój komentarz (chociaż jesteś na mojej czarnej liście), żebyś się przekonał, że nie masz tu czego szukać.

    Pisałam w tym blogu, jak lekarz homeopata wyleczył moje małe wtedy dziecko z kamicy nerkowej i jak mało nie dostałam za to po mordzie od lekarza w CZD. Znam mnóstwo ludzi, którzy zostali wyleczeni homeopatią z różnych chorób, m.in. depresji, nowotworów, znam też zwierzęta leczone tą metodą i wyleczone z “beznadziejnych stanów”. Zwierzęta też reagują według ciebie na placebo? Weterynarze stosują nie tylko homeopatię, ale i akupunkturę i twierdzą, że wyniki są rewelacyjne. Ja sama wyleczyłam się z ciężkiej depresji przy pomocy duchowego uzdrawiania. Nie byłam z tym u lekarza, nie brałam żadnych środków chemicznych, nawet ziół, wyłącznie medytowałam wg. metody Bruno Groninga i pomogło. Do dziś, chociaż minęło już chyba z 10 lat, nie miałam ani śladu depresji, czy choćby zwykłego przygnębienia, a dawniej cierpiałam na depresję przewlekłą i nawracającą. Znam też faceta, który dzięki medytacji i praktykom duchowym wyszedł ze schizofrenii paranoidalnej i od 20 lat żyje normalnie.

    A tak poza tym: co masz przeciwko leczeniu placebo? Dlaczego człowieka trzeba truć toksyczną i rakotwórczą chemią oraz ciąć skalpelem, zamiast podać mu pastylkę z czystego cukru i cieszyć się, że zupełnie i na zawsze wyzdrowiał? Bo to “nienaukowe”? Gdzieś mam taką naukę, która ludzi truje i zabija, ale zakazuje leczenia kostką cukru z przyczyn doktrynalnych. Nie wydaje ci się, że to jest chore, a nawet że to zbrodnia?

    Zamiast z irracjonalnym uporem negować sprawy, których nie znasz rusz swoje dupsko sprzed komputera i po prostu sam to zbadaj.

  11. Sophers powiedział/a

    Przeciwko placebo nie mam absolutnie nic. Na moim oddziale psychiatrycznym od czasu do czasu podaje się placebo (oczywiście ukryte pod fachowo brzmiącą nazwą) w przypadkach gdy objawy utrzymują się mimo zastosowanego leczenia – to taka sztuczka trochę oszukująca mózg. I często efekty są rewelacyjne.

    Nie wiem o jakich “nas” piszesz, rozumiem, że tak łatwiej sobie to wszystko Tobie poukładać, tworząc jakichś ich. Myślę inaczej niż Ty i być może Twoi znajomi. Nie uważam swojego sposobu patrzenia na świat za jedyny i słuszny. Nadaję znaczenia duchowości, pięknu takie jakie są mi użyteczne i nic Ci do tego jak to u mnie jest. Tak samo jak i mi nic do Twojego systemu wartości i sposobu patrzenia na świat. Nie ma we mnie żadnej potrzeby kontrolowania kogokolwiek. To zbyt czasochłonne ;-)

    Jakkolwiek cieszę się i gratuluje Ci poradzenia sobie ze swoimi problemami i – co najważniejsze – znalezienia własnych sposobów na to, czy to oznacza że te metody będą skuteczne zawsze i wszędzie dla wszystkich? Wszystko co skuteczne, użyteczne jest dobre. Jeżeli komuś w wyjściu ze schizofrenii pomogła medytacja i modły, to fantastycznie. Ale jest cała armia ludzi, którzy ten sam cel (lub jego część) osiąga dzięki lekom i pracy z psychoterapeutami (którzy – tak na marginesie- pracują metodami naukowymi) I co w związku z tym? Będziemy ustalać jaka metoda jest “właściwsza” Na jakiej podstawie? Kto ma to ustalić?

    Homeopatia vs chemia – trochę to bezsensowny spór. Póki nie ma przekonujących (czyli zbadanych) dowodów że leki homeopatyczne mają jakikolwiek wpływ na funkcjonowanie organizmu to nie ma powodu w ogóle się tym zajmować. Niech sobie to stosują Ci którzy wierzą w ten magiczny wpływ (przy czym chyba ta wiara ma właśnie największe znaczenie dla skuteczności) Ale kiedy to się staje akcją: odstaw leki, bierz ziółka to już to jest niebezpieczne – ponieważ jedna osoba w imię swoich przekonań i fantazji może doprowadzić do tego że druga nie otrzyma na czas pomocy co może być groźne dla zdrowia i życia. I tak bym patrzył na wkurzenie tego lekarza: być może z jego perspektywy to wyglądało tak, że naraziłaś dziecko, i stąd jego złość na Ciebie. Ale to tylko moja fantazja na ten temat.

    Funkcjonowanie człowieka to wielopoziomowa kwestia. Poziomy duchowy, społeczny, umysłowy i fizyczny (i jeszcze parę innych) są ze sobą mocno powiązane i wpływają na siebie wzajemnie. Żaden nie jest mniej lub bardziej ważny niż inny.

    Pozdrawiam

  12. TheEndi powiedział/a

    @Sophers?
    Proszę Cię o odpowiedź na jedno pytanie, ale najpierw odrzuć wszystkie swoje przekonania i otwórz umysł. Jak myślisz, co jest źródłem leczenia w przypadku, jak Wy to nazywacie efektu placebo?

  13. astromaria powiedział/a

    Przeciwko placebo nie mam absolutnie nic. Na moim oddziale psychiatrycznym od czasu do czasu podaje się placebo (oczywiście ukryte pod fachowo brzmiącą nazwą) w przypadkach gdy objawy utrzymują się mimo zastosowanego leczenia – to taka sztuczka trochę oszukująca mózg. I często efekty są rewelacyjne.

    W takim razie zupełnie nie rozumiem, co masz przeciwko homeopatii? Nawet gdyby tu rzeczywiście działał wyłącznie efekt placebo (a działa co innego, ale na razie to zostawmy), to już jest powód, by się cieszyć: efekt leczniczy został osiągnięty, brak skutków bocznych – jest OK. Po co więc całe bandy “racjonalistów” prowadzą na swoich portalach i blogach zmasowaną nagonkę na tę nieszkodliwą metodę leczenia? Skąd ta racjonalistyczna furia i ten święty gniew? Czy przypadkiem nie chodzi tu o światopoglądową inkwizycję?

    czy to oznacza że te metody będą skuteczne zawsze i wszędzie dla wszystkich?

    A czy chemioterapia jest skuteczna zawsze i dla wszystkich? Czy insulina jest skuteczna zawsze i dla wszystkich? Zajrzyj do tabelki, do której padałam link. Jeśli chcesz zakazać czegoś, bo nie jest skuteczne zawsze i dla wszystkich, to zakaż chemii onkologicznej, psychoterapii itp.

    W duchowym uzdrawianiu niezbędny jest pierwiastek wiary. I nie chodzi tu wcale o wiarę religijną (pisałam o tym). Wystarczy uwierzyć, że Kosmos wypełniony jest energią, która jest w stanie przywracać równowagę energetyczną zaburzonym organizmom. Brzmi to nawet dość “naukowo”. Jako osoba wychowana w doktrynie racjonalistycznej tak właśnie podeszłam do swojego problemu, gdyż wiary religijnej nigdy nie posiadałam i do dziś nie posiadam. Bruno Groning powiedział: “Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka”. Problemem jest człowiek. Jeśli nie wierzy w uzdrowienie, nie otrzyma go. Bez wiary duchowe uzdrawianie jest nieskuteczne. Jednak nikt nikogo nie zmusza do takiego leczenia, jeśli ktoś jest zatwardziałym racjonalistą to tego nie zrobi. To jego wybór i ja to szanuję. Ale niech i on uszanuje moje prawo do mojego wyboru i nie podejmuje prób wprowadzenia zakazu alternatywnego leczenia.

    Będziemy ustalać jaka metoda jest “właściwsza” Na jakiej podstawie? Kto ma to ustalić?

    To już zostało ustalone. Tę kwestię reguluje prawo i Karta Praw Pacjenta, a nie fanatycy z portalu Racjonalista. Radzę się zapoznać z tymi dokumentami, żeby nie domagać się zakazania czegoś, co jest legalne i zagwarantowane prawem. Skoro mam prawo korzystać z homeopatii, to z niej korzystam i nikomu nic do tego. Nikt nie ma prawa mi tego zakazywać ani mnie obrażać sugestiami, że jestem zabobonna i głupia.

    Ale kiedy to się staje akcją: odstaw leki, bierz ziółka to już to jest niebezpieczne – ponieważ jedna osoba w imię swoich przekonań i fantazji może doprowadzić do tego że druga nie otrzyma na czas pomocy co może być groźne dla zdrowia i życia.

    Znasz konkretny przypadek takiej “akcji”? Znasz nazwisko i adres osobnika, który daje takie zalecenia swoim pacjentom? Jeśli tak, to zanieś zebrane przez siebie dowody na policję i zdobądź obciążające zeznanie ofiary szarlatana. Takie jest jedyne właściwe postępowanie w takim przypadku.

    Ale jeśli nie znasz i tylko tu teoretyzujesz, to daruj sobie. Tak właśnie działają psychopaci: tu chodzi wyłącznie o granie na emocjach głupich, bezmyślnych tłumów, które nie myślą i dają się nabrać na demagogię – żenada! “Bo MOŻE ktoś gdzieś KOMUŚ zaszkodził”, aj waj! Zakażmy więc całkowicie korzystania z medycyny naturalnej, bo przecież JEST MOŻLIWE, że GDZIEŚ JAKIŚ szarlatan MOŻE KOMUŚ zaszkodzić!!!

    I tak bym patrzył na wkurzenie tego lekarza: być może z jego perspektywy to wyglądało tak, że naraziłaś dziecko, i stąd jego złość na Ciebie. Ale to tylko moja fantazja na ten temat.

    Dokładnie, fantazja i nic ponadto. Szkoda, że w imię takich “fantazji” manipuluje się emocjami bezmyślnych tłumów, doprowadzając do wprowadzania totalitaryzmów. “Bo przecież MOGŁAŚ zaszkodzić”, jakie to straszne, wznieśmy lament do nieba i ukamienujmy tę podłą, nieodpowiedzialną matkę. “Bo MOGŁA zaszkodzić NIEWINNEMU DZIECKU”. “Odbierzmy jej prawa rodzicielskie! Bo jest nieodpowiedzialna, nie wiadomo, co zrobi w przyszłości, trzeba chronić dziecko przed taką matką!”

    Wiesz, jaką alternatywę przedstawiła mi medycyna konwencjonalna? Rozbijanie kamienia ultradźwiękami, co grozi poranieniem nerki i moczowodu odłamkami oraz stanem zapalnym, nie mówiąc o tym, że kamień mógł odrastać, lub chirurgiczne usuwanie kamienia, czyli rozcięcie ciała i nerki. W tym przypadku również nie ma gwarancji, że kamień nie odrośnie. Mam dwie koleżanki z tą chorobą. Jedną operują regularnie co kilka lat, a drugiej uszkodzili (skrócili) moczowód w taki sposób, że przez lata chodziła z workiem na mocz, skutkiem czego cierpiała na stałe, poważne infekcje nerek, moczowodów i pęcherza. W końcu profesorskie konsylium znalazło sposób, żeby naprawić jej moczowód, ale infekcja wciąż trwa, więc jest skazana na antybiotyki.

    Homeopata zapewnił mnie, że leczenie będzie skuteczne do końca życia i że kamień już nie odrośnie. I tak się rzeczywiście stało. Od kuracji minęło już prawie 20 lat i nigdy nie było nawrotu czy jakichkolwiek problemów z nerkami.

    Funkcjonowanie człowieka to wielopoziomowa kwestia. Poziomy duchowy, społeczny, umysłowy i fizyczny (i jeszcze parę innych) są ze sobą mocno powiązane i wpływają na siebie wzajemnie. Żaden nie jest mniej lub bardziej ważny niż inny.

    I tym właśnie zajmujemy się w tym blogu. Nie podoba się nam, że medycyna tego nie dostrzega. Szkoda.

  14. Marcus powiedział/a

    Kolejna bitwa wygrana, jaszczurka nie dostanie tego co chce!!!!
    http://biznes.onet.pl/usa-boja-sie-ze-pe-odrzuci-swift-clinton-dzwoni-do,18543,3172145,1,news-detal

  15. jolienne powiedział/a

    Homeopatia i psychiatria.

    Nie tyle depresję, ale głównie stany silnego pobudzenia/psychozy leczy się bardzo skutecznie homeopatią. Usłyszane od homeopatki z dużą praktyką.

    Przychodzą tu i mówią Ci, że to placebo. To zupełne nieprawda, w świetle ostatnich odkryć (program TVN + inne źródła) i wobec wielu przesłanek. Niemniej to bujda z premedytacją puszczana w obieg.

  16. baria powiedział/a

    @Sophers, Twój styl pisania przypomina mi kogoś z innym nickiem z początków bloga grypa666 (teraz rzadko tam zaglądam). Jeśli chcesz dyskutować o homeopatii to musisz ją poznać i to dogłębnie, wówczas możesz powiedzieć, czy to działa, czy nie. Polecam pracę dr Jerzego Łozowskiego, który zajął się tematem z bezradności, nie mógł pomóc bliskiej osobie metodami tzw. nowoczesnej medycyny i stał się wielkim zwolennikiem homeopatii, bo w niej znalazł ratunek. Podobnie Kent, klasyk homeopatii, jego Materia Medica jest dostępna w internecie. Badania naukowe są tylko trzeba chcieć je czytać. Przy okazji dyskusji w Rzepie lekarze, którzy stosują homeopatię mówili na ten temat, poszukaj tekstów. Oczywiste jest, że wiara w procesie leczenia odgrywa ogromną rolę, ale nie może być mowy o efekcie placebo w wypadku maleńkich dzieci i zwierząt. Mój 6-letni pies jest żywym przykładem skuteczności leków homeopatycznych. Dla miłośników psów polecam książkę wiekowego, niemieckiego weterynarza dr Wolfa – Zdrowy pies dzięki homeopatii.
    Sporo informacji o holistycznym podejściu do pacjenta jest na stronie poświęconej medycynie chińskiej http://www.chinmed.com Nasza, zachodnia medycyna nijak się ma do tego, co na bazie naturalnych metod wypracowali przez tysiące lat Chińczycy. O związkach psychiki ze stanem zdrowia sporo mówi Claude Diolosa, dostępne niektóre wykłady na podanej stronie chinmedu . Jeśli interesujesz się psychiatrią poczytaj Diolosę.

  17. astromaria powiedział/a

    Kochani, i cóż z tego, że nauka już dawno wyjaśniła mechanizm działania i potwierdziła eksperymentami skuteczność homeopatii, akupunktury czy innych metod niekonwencjonalnych, skoro tu chodzi o coś innego (i my doskonale wiemy o co). Prawda nie ma żadnego znaczenia, bo psychopaci nie chcą, żeby prosty lud wiedział cokolwiek na ten temat. Przede wszystkim chodzi o to, żeby prosty lud broń Boże nie nabrał rozumu. Nie mówi się o tym głośno, ale każdy homeopata powie wam, że od tej kuracji człowiek nabiera pewności siebie, spokoju wewnętrznego i siły ducha. Bo ta kuracja uzdrawia całościowo, nie tylko fizycznie, ale i energetycznie, a więc duchowo. Strachliwe i często przeziębiające się dzieci stają się odporne, nie potrzebują ani szczepionek, ani antybiotyków, a co najdziwniejsze – stają się pewne siebie i uspołecznione. Jakże więc psychopaci mogliby dopuścić do tego, żeby dać ludziom taki cud? Mowy nie ma. Dlatego będą pisać oszczerstwa, prymitywnie kłamać, straszyć opętaniami i innymi siłami nieczystymi, a najchętniej wprowadziliby prawny zakaz praktykowania tej metody.

    Chemia i szczepionki z rtęcią dają skutek wręcz przeciwny: ludzie wpadają w autyzm, cierpią z powodu skutków ubocznych i są zwyczajnie zatruci i “przymuleni”. Dlatego chemia jest dobra, a homeopatia zła.

    ————–

    Nie mogę się powstrzymać przed pewną uwagą – psychopaci radują się niezmiernie, bo “renomowane pismo naukowe”, czyli Lancet odrzuciło pracę Andrew Wakefielda o autyzmie spowodowanym przez szczepienia jako pełną błędów i nieprawdy. Natomiast nie można zmusić innego pisma naukowego (nie mogę znaleźć którego), żeby podobnie postąpiło z fatalną pracą rzekomego odkrywcy wirusa HIV Roberta Gallo. Jak to wyjaśnić? Jak napisał swego czasu na swoim blogu prof. Arkadiusz Jadczyk, dziś już nie ma naprawdę RENOMOWANYCH pism naukowych. Dziś liczy się wyłącznie KASA. Pisma naukowe utrzymują się z reklam, więc drukują to, co nakazują im sponsorzy. Czy po aferze z fałszowaniem danych przez “naukowców” klimatologów możemy bezkrytycznie jak dzieci wierzyć w to, co podają nam do wierzenia z naukowych katedr? No comment.

  18. Gee powiedział/a

    “Der Spigel” swego czasu zamieścił artykuł o nieskuteczności chemioterapii – http://www.spiegel.de/spiegel/print/d-32362278.html
    Coś im się chyba niechcący wypsło :)
    Tu jest tłumaczenie tego artykułu – http://www.nowotwor.org/_sites/wazneinformacje-medycyna.htm

  19. astromaria powiedział/a

    To jest po prostu holokaust. Dlaczego nikt nie zbada tego ukochanymi przez racjonalistów metodami naukowymi i nie powsadza tych onkologów do pierdla?

    Niedawno w TokFm była straszliwa awantura. Zaproszono autorkę tekstu o onkologii opublikowanego Przekroju i jakiegoś onkologa. Facet wydzierał się niemal przez całą audycję, krzycząc coś o podsycaniu “onkofobii”. Jego zachowanie świadczyło o tym, że owa “onkofobia” musi być poważnym problemem dla lekarzy. Ja zawsze powtarzam: “im gorzej, tym lepiej”. Im jest gorzej, tym więcej osób w końcu przejrzy na oczy, szkoda tylko, że zwycięstwo wymaga tak wielu ofiar i takiego mnóstwa cierpienia.

    Pomyślcie, co by się stało, gdyby taką śmiertelność osiągnął jakiś specjalista od medycyny niekonwencjonalnej. Poszedłby siedzieć i dostałby za to ze 100 lat albo i więcej, a “racjonaliści” żądaliby spalenia go na stosie.

    Jak to więc możliwe, że onkolodzy mordują niczym Auschwitz i nikt ich o nic nie oskarża, ani nawet nie zadaje im trudnych pytań?

    Niech mi ktoś odpowie, jak to jest możliwe???

  20. Sophers powiedział/a

    Efekt placebo: nie bardzo wiem, w jaki sposób w ciągu kilku minut miałbym się wprowadzić w stan takiej nirwany, żeby porzucić swoje myśli i przekonania. I po czym miałbym to poznać, poczułbym jakąś moc albo chociaż swędzenie? ;-) Anyway, efekt placebo to przykład tego jak mocno na funkcjonowanie organizmu wpływa mózg. Czasami dysfunkcje w fizycznym funkcjonowaniu ciała pojawiają się jako efekt procesów emocjonalnych i psychicznych (w ujęciu psychodynamicznym) czy też będącym sposobem na nadanie jakiegoś komunikatu (zrozumiałego jedynie poprzez analizę kontekstu w jakim się pojawia). W obu przypadkach jest to proces nieuświadomiony lub tylko częściowo pod kontrolą świadomości. To co jest człowiekowi dostępne to doświadczenie bólu, cierpienia etc. W zachodniej cywilizacji dzielimy przekonanie, element dyskursu społecznego, że leki pomagają wtedy gdy coś nas boli. Jest to coś oczywistego dla większości ludzi z naszego kręgu kulturowego. I kiedy pojawia się np. ból związany z procesem opisanym powyżej człowiek odczuwa potrzebę dostania tabletki, która z bólem sobie poradzi. Lekarz bada takiego człowieka i stwierdza, że fizycznie jest zdrów i podawanie leku może mu tylko zaszkodzić. Daje wtedy placebo: mózg odbiera to jako komunikat: dostarczono tabletkę, dolegliwość musi ustąpić. I czasem tak właśnie się dzieje. Oczywiście to ogromne uproszczenie ale generalna zasada w przybliżeniu tak właśnie wygląda.

    Na pozostałe kwestie odpowiem później. Jestem właśnie w pociągu i powoli kończy mi się bateria w laptopie.

    Pozdrawiam

    PS. nie jestem “grypą666″ nawet nie wiem kto to, zawsze występowałem pod tym nickiem co teraz

  21. astromaria powiedział/a

    Kiedyś, kiedy nie było lekarzy i aspiryny ludzie również chorowali i jakoś musieli sobie radzić. Prawdopodobnie w pradawnych czasach medycyna stała na znacznie wyższym poziomie, niż nam się to dziś mówi. Są wykopaliska świadczące np. o tym, że wykonywano bardzo profesjonalne trepanacje czaszki. Ci tak przez naszą cywilizację pogardzani Arabowie robili w średniowieczu wspaniałe operacje chirurgiczne i operowali również oczy. Jako znieczulenia używali narkotyków, głównie uzyskiwanych z maku.

    W społeczeństwach pierwotnych rolę lekarzy pełnili (i pełnią nadal) szamani. Prawdopodobnie są oni mistrzami w używaniu placebo i sugestii, ale nie odrzucałabym również roli magii. Magia jest faktem. Mój wykładowca fizyki opowiadał, jak kiedyś z ciekawości zastosowali pewne zaklęcia magiczne i to, co się potem stało wprawiło ich w autentyczne przerażenie. Dlatego gorąco nas przestrzegał przed robieniem podobnych eksperymentów. Nigdy nie rób tego w domu!

    Hawajska huna też działa. Są relacje bardzo poważnych i godnych zaufania ludzi, którzy byli świadkami prawdziwych cudów. I ta magia działa również na kompletnych niewiernych Tomaszów, którzy uważają się za skrajnych racjonalistów. Tak więc nigdy nie mów nigdy, bo nie wiadomo, co cię spotka. Jak to działa? Chyba nikt nie wie. Może jako sugestia, a może inaczej…

    Efekt placebo: nie bardzo wiem, w jaki sposób w ciągu kilku minut miałbym się wprowadzić w stan takiej nirwany, żeby porzucić swoje myśli i przekonania. I po czym miałbym to poznać, poczułbym jakąś moc albo chociaż swędzenie?

    Nigdy nie zażyłam żadnego placebo, ale potrafię to sobie wyobrazić: bardzo boli mnie głowa, ale nie ma proszków, więc ktoś podaje mi małą, czerwoną pastylkę (podobno takie są najskuteczniejsze) i mówi, że to silnie działająca morfina. Ufff, co za ulga, wiem, że za chwilę przestanie mnie boleć. I faktycznie przestaje. Co się stało? Wierzyłam, że to morfina i że zaraz zadziała, więc mój mózg wyprodukował endorfiny. Nasze organizmy są prawdziwymi fabrykami chemicznymi. Sami produkujemy narkotyki. Miewasz sny? Jeśli tak, to wiedz, że w tym czasie jesteś ćpunem i znajdujesz się pod wpływem hormonu (a w rzeczywistości narkotyku) DMT. Znam ludzi, którzy produkują DMT również na jawie. Wystarczy pokazać im kartę tarota, a od razu mają wizje, w stereo i kolorze.

    Jeśli masz zaufanie do lekarza, to mu po prostu wierzysz. Jeśli on podaje ci pastylkę i mówi, że to silny środek przeciwbólowy, to twój ból znika, bo wierzysz, że lek działa. Opisano wiele przypadków “cudownego” uleczenia z poważnych chorób samą sugestią. Pod wpływem sugestii (wcale nie wymagającej wprawiania człowieka w stan hipnozy) redukuje się odczuwanie bólu lub przeciwnie, można wmówić człowiekowi, że położona na skórze moneta jest rozpalona, a to wywołuje oparzenie. Jako psycholog musisz przecież znać takie rzeczy. Nie rozumiem więc, co cię tu dziwi lub co ci nie pasuje?

  22. TheEndi powiedział/a

    @Sophers
    Nie zrozumiałeś mojego pytania… Wiem, w jaki sposób działa placebo i nie potrzebuję wyjaśnień…

    Rozpatrujesz człowieka, dzieląc go na 2 podstawowe części: ciało i psychika, a gdzie podziała się jego energetyczna istota? Sięgnij głębiej w swojej analizie zachowań i chorób i przyjmij do wiadomości, że nie jesteśmy prostymi istotami, którymi zawiaduje jedynie mózg. To takie naukowe i racjonalistyczne, że szukasz odpowiedzi w książce, zamiast ją przeczytać… To jest paradoks racjonalistów, liżących rzeczywistość w oderwaniu od ezoteryki i nie rozwijających swojej wyobraźni…

    Kreujemy nieustannie naszą rzeczywistość, a choroby, są jedynie spowodowane stanem naszego umysłu, który je generuje. Wiara w uzdrowienie czyni cuda, ale nie są one wcale religijnym faktem, a jedynie dowodem na potęgę umysłu, który potrafi czerpać energię ze Źródła Życia. Jesteśmy częścią wszechświata, jego dziećmi i nie możemy rozpatrywać naszego istnienia, jako odrębnego bytu, który rządzi się innymi prawami, aniżeli kosmos. Wszechświat “narodził” się zdrowy i taka jest jego natura; święta geometria, złote proporcje i cała reszta niesamowitych “cudów”. Choroba, to nic innego jak zaburzenie proporcji, jak przewaga energii negatywnej, nad pozytywną. Wibracji o nieodpowiednich częstotliwościach, które nie dostrajają się do falowej i wirującej częstotliwości kosmosu… Nasza osławiona wolna wola, to właśnie sedno rozwoju. Wykorzystujmy ją odpowiednio, a będziemy się rozwijać i coraz bardziej rozumieć i dostrajać nasz umysł do “boskiej” energii…

    O somatycznych dolegliwościach wiem bardzo dużo, ponieważ chorując na depresję, cierpiałem na wszystkie dolegliwości świata, coraz bardziej myśląc o samobójstwie. Pomogła mi medycyna konwencjonalna, która sprawiła, że mogłem w miarę normalnie funkcjonować, ale mnie nie uzdrowiła, więc zamierzam w tym roku zacząć odstawiać tabletki, przechodząc na naturalne środki i praktykując nieustanie metodę Bruno Groeninga. Chcę usunąć przyczynę mojej depresji, a nie jej objawy. Całe szczęście, że w porę się obudziłem, ponieważ mój pierwszy “wspaniały” lekarz, który mnie leczył, usilnie wmawiał mi, że moja depresja jest spowodowana chorobą dwubiegunową i oczywiście, chciał włączyć mi do leczenia lek przeciwpadaczkowy, który narobiłby mi niezłego burdelu w głowie. Nigdy więcej takich opiekunów, skorumpowanych do szpiku kości, którzy poświęcą ludzkie życie, aby zarabiać na stałym kliencie. Podłość, jakich mało na tym świecie. Mam bogatą wyobraźnię i był moment w moim leczeniu, że prawie uwierzyłem w chorobę dwubiegunową, bo zacząłem dopasowywać moje zachowanie w życiu do przypadłości. Intuicja mnie jednak nie zawiodła i odbudowuję swoją pogruchotaną psychikę. Nigdy więcej konwencjonalnych metod…

    Zdrowie jest wszędzie wokół. Musimy jedynie nauczyć się je czerpać, mieć i nie tracić… Bezinteresowna Miłość to lek…

  23. baria powiedział/a

    @Sophers, nikt na tym blogu nie namawia do zmiany przekonań. W dyskusji każdy prezentuje swoje zdanie poparte jakąś wiedzą i doświadczeniem i jeśli włączasz się do dyskusji to spróbuj poznać dziedzinę, o której dyskutujesz. Mam wśród znajomych lekarzy-homeopatów i bioterapeutów, którzy pomogli ludziom i zwierzakom w przypadkach, gdzie konwencjonalna medycyna całkiem zawiodła. Mój pies (prawie 50 kg wagi) dwa lata temu był ciężko pogryziony przez pitbulla, rozszarpana klatka piersiowa i uszkodzenie kości przy stawie łokciowym. Na zdjęciu RTG widać odłamany kawałek kości. W początkowej fazie prócz antybiotyku włączyłam wewnętrznie i zewnętrznie homeopatię, wszystko zagoiło się szybko. Problemem była kość, pies cierpiał, kulał. Weterynarze powiedzieli, że nie ma innej metody tylko operacja rozszczepionej kości, bo będzie coraz gorzej. Mieszkam na IV piętrze więc mowy nie było, żeby psa operować i nosić. Koleżanka bioterapeutka podziałała swoją “mocą”, a ja robiłam okłady z naenergetyzowanej przez nią wody, dodatkowo do miski z wodą pies cały czas miał i ma dolewaną tę wodę. Efekt jest taki, że przestał kuleć dość szybko. Mogłabym zrobić prześwietlenie dla zaspokojenia ciekawości, ale po co psa stresować. Ważne, że nie cierpi, czy to efekt placebo ta woda, jak myślisz ?
    Kiedyś czytałam wywiad z L.Weresem , który zaczął się zajmować astrologią, bo chciał ją ośmieszyć. Jak poważny prawnik, który ma doktorat z teorii gier zrobiony na amerykański MIT może zajmować się astrologią, a jednak. Poznanie w teorii i praktyce astrologii kompletnie zmieniło jego zapatrywania, ale musiał sam dojść do tego, więc jak poznasz tzw. medycynę naturalną i zastosujesz to może zmienisz zdanie.

  24. xorcerer powiedział/a

    to jeszcze tak w kwestii formalnej, wrzuciłem sobie to do stopki to tym bajzlu na tamtrykach: http://internetbezchamstwa.pl/

    a tu definicja holizmu, żeby nie było wątpliwości skąd to i dlaczego zachłanny redukcjonizm plus medycyna równa się wysoki wskaźnik chorób jatrogennych i śmierci z powodu błędów (a także poprawnych operacji) lekarskich:
    http://xorceria.pl/holizm.html

  25. Eliszka powiedział/a

    The Endi, przyznaję, że czytałam ze ściśniętym gardłem, serce niespokojnie przyspieszyło swój rytm, wzruszyłeś mnie.
    To są również moje doświadczenia, dokładne, identyczne wręcz w szczegółach.
    Przerażona wizytą u pana psychiatry, który mi zaordynował lek na padaczkę / dobre 1O lat wstecz/, wzięłam głęboki wdech powietrza po wyjściu z jego gabinetu,/ z dokładną instrukcją pana dra, w których aptekach mam ją zrealizować/ i wyrzuciłam receptę do kosza … i powiedziałam… nigdy więcej.
    Również odbudowuję swoją psychikę bardzo z dala od panów doktorów.

    Zaglądam, już bardzo rzadko na forum ludzi ze zdiagnozowanymi chorobami psychicznymi i włosy mi dęba stają … od lat ci sami, dochodzą wciąż nowi i horror się kręci. Ja już nie mogę tego czytać.
    A co do ludzi wierzących tylko w tabletki i lekarzy, ja ich nie ruszam. Życzyć należałoby im żelaznego zdrowia i dużych
    pieniędzy.

  26. karuma powiedział/a

    Ja również mam doświadczenia z psychiatrami… Od 14 roku zycia. Jak pomyślę, jakie leki mi lekkomyślnie ordynowano, to dziś dostaję zimnych dreszczy. Prozac dla 14 letniego dziecka?
    Aktualnie nadal znajduję się pod “opieką” lekarza psychiatry. Nie wiem, po co tam chodzę, chyba po prostu lęk mnie trzyma, boję się puścić linę tej oficjalnej pomocy. Ale juz od jakiegoś czasu nie wykupuję recept i jakoś żyję. Nie, nie jestem szczęśliwa, ale czy z lekami byłam? Absolutnie nie. Jakoś funkcjonuję, staram się regularnie praktykować Bruna, choć idzie mi opornie:) Wiem przynajmniej że się nie zatruwam.
    Dodam, że wizyta u mojej pani doktor, mlodej kobiety (wydawało mi się, że młodzi lekarze są bardziej wyczuleni na pacjenta, mają więcej entuzjazmu do pracy, niestety nie zawsze to się sprawdza) trwa chyba nawet mnie niż pięć minut, wypisanie recepty i “widzimy się za dwa miesiące”. Dużo ostatnio myslę na ten temat, wydaje mi się, że psychiatria jako dziedzina jest nic nie warta. W najlepszym razie lekarze są w stanie wyciszyc objawy choroby, ale czy kogokolwiek wyleczą? Wątpię.

  27. astromaria powiedział/a

    @ Karuma, nie poddawaj się, ja też dość długo czekałam na uzdrowienie, a przyczyną był mój wrodzony pesymizm i brak wiary. Bruno powiedział, że można uzdrowić każdą chorobę, ale nie każdego człowieka. I ja właśnie byłam tym człowiekiem, który się opierał. Ale zacięłam się i wytrwała, odsuwałam od siebie każdą myśl pełną wątpliwości i nagle bach! Po prostu deprecha znikła, jak pęknięta bańka mydlana.

    Kiedyś trafiłam tu na WordPress na blog faceta, opisującego swoje beznadziejne zmagania z beznadziejnym życiem i z psychiatryczną służbą zdrowia. Zapomniałam jak się ten blog nazywał, bo uciekłam z niego przerażona. Typ z lubością nurzał się w beznadziei i ohydzie i widać było, że nie można mu pomóc, bo każda próba pomocy wywołałaby jego agresję. Czułam to tak wyraźnie, że nie odważyłam się napisać komentarza. Niektórzy po prostu tak mają, że to lubią. Facet opisywał, jak przyszedł na rutynową wizytę, jak pielęgniarka nawet na niego nie spojrzała, przerzuciła tylko papiery go gabinetu, lekarka też na niego nie spojrzała, tylko znad papierów zadała kilka rutynowych pytań, po czym wypisała receptę i krzyknęła “następny!”, zgroza i horror. Ale to nie moja sprawa, bo ja doskonale wiem, że do tanga trzeba dwojga. Widocznie obojgu im to pasuje, więc grają w tę grę. Jak facet będzie miał naprawdę dość, to może coś z tym zrobi. No, chyba że się prędzej zabije, ale na lekarzach nie zrobi to wrażenia, chyba tylko będzie to dla nich taki problem, że statystyki trochę się popsują. Ale kto by się przejmował statystykami, przecież medycyna leczy pacjentów wręcz heroicznie, a winne jest ministerstwo, bo robi burdel w organizacji.

    Pisałam tu kiedyś, jak na forum dla depresyjnych na Gronie napisałam o duchowym uzdrawianiu. Zostałam potraktowana jak naganiaczka do sekt, a ci “biedni, depresyjni” ludzie wpadli wręcz w furię i zionęli do mnie płomienną nienawiścią. Jakby mnie dorwali, to chyba by mnie ukamienowali. Wiałam stamtąd jak z forum o czarnej magii. Wniosek stąd taki, że ci ludzie wcale nie chcą zdrowia, im jest dobrze z tą depresją i z tymi “okropnymi” lekarzami. Bo do tanga trzeba dwojga. Jeśli ktoś naprawdę chce być zdrowy, to znajdzie na to sposób, a jak nie chce, to będzie poddawał się “leczeniu” przez lekarzy.

    Chamstwo… jak ktoś jest chamem, to żadna stopka mu nie pomoże, ale niech tam, sprawdźmy czy zadziała:
    Popieram Internet Bez Chamstwa

  28. astromaria powiedział/a

    @ Xorc: można by powiedzieć “pies tańcował z tymi redukcjonistami i ich brzytwami” (a może raczej z redukcjonistycznymi zidiociałymi małpami z brzytwą). Skoro są idiotami, to omijajmy ich szerokim łukiem. Fajnie by było, gdyby to wystarczyło. Ale problemem jest ich typowa mentalność inkwizytorska: taki osioł patentowany kompletnie nic nie rozumie, ale uważa siebie za najmędrszego w świecie. Tacy ludzie są diablo niebezpieczni. Są jak pies ogrodnika, co to sam nie zeżre, ale drugiemu też nie da. Typowe “trójki” z map świadomości: dogmatyzm, tępota, prymitywizm i chamstwo wprost kosmiczne, a co najgorsze w tym wszystkim: żądne władzy i to władzy totalitarnej i okrutnie represyjnej. To właśnie z ich powodu jedyna prawdziwa wiedza jaka jest musiała stać się “wiedzą tajemną” studiowaną w tajemnicy. To właśnie ci despoci próbują przejąć teraz władzę nad światem i znowu zapędzić nas do konspiracji. To ci kretyni piszą “listy w obronie rozumu”, ech, ręce opadają… Mam nadzieję, że ta setna małpa ocknie się w końcu i zaświta era oświecenia.

  29. xorcerer powiedział/a

    problem etykietowania i stygmatyzacji społecznej to jedna z pierwszych i najbardziej podstawowych kwestii, jakiej uczą na resocjalizacji i chwała im za to. w ogóle jestem pełen podziwu dla ludzi którzy uczą na mojej uczelni i jestem bardzo mile zaskoczony tym, CZEGO uczą. po 3 latach z górką siedzenia tam zdążyłem się już pozbyć mentalności ofiary (“zaszczutego świra”) i to nie dlatego, że ktoś mnie sterapeutyzował – sam się sterapeutyzowałem siedząc tylko na wykładach i ćwiczeniach.

    (więcej napiszę oczywiście w artykule o syndromie białego światła, ale nieprędko bo po drodze jest dużo planów na inne materiały a ten temat jest bardzo szeroki i wymaga “podprowadzenia” czytelników)

    ja mogę tylko tego samego (uwolnienia od świadomości kata/ofiary) życzyć tym wszystkim w głębi ducha przerażonym i agresywnym dzieciom sieci. co do efektu stygmatyzacji, który kończy się uzależnieniem od psychotropów to bardzo dużo pracy wykonują w tym temacie terapeuci POP i jak ktoś ujada na POP (a zdarza się nawet bardzo świadomym) to generalnie hmm nie wiedzą co mówią i trzeba im to przynajmniej spróbować wybaczyć.

    tu jest bardzo ciekawy wywiad na ten temat i materiał o eksperymencie jaki wstrząsnął betonowym światem psychiatrii:

    http://tantrycy.pl/forum/pokaz/2/42

  30. astromaria powiedział/a

    Uczą tego humanistów, nie uczą tego ścisłych. Parę razy natknęłam się na komentarze jakichś dzieci neostrady uwiecznione na stronach ateistów i “ścisłowców”, ostro jadące po humanistach, ciary mi po plecach latały, chociaż ja do strachliwych nie należę. No i jest taki fajny blog fajnego fizyka, jakby co, dam ci namiary, ale będziesz musiał dobrze pomedytować, zanim tam wejdziesz.

  31. xorcerer powiedział/a

    http://www.anty-psychiatria.info/

    ten link też się przydać może

  32. astromaria powiedział/a

    Ten link jest z boku bloga :) ))

  33. astromaria powiedział/a

    Eksperyment Rosenhana znam i jest on na moim blogu Posterous (tag “psychiatria”), jest tam też artykuł dr Fishera o nadużyciach przemysłu farmaceutycznego w stosunku do pacjentów psychiatrycznych, opisany z punktu widzenia byłego pacjenta, a obecnie psychiatry. Dyskusja pod artykułem jest niemniej godna polecenia jako przykład pewnego kuriozum. http://astromaria.posterous.com/zostalismy-wprowadzeni-w-bad-przez-przemys-fa

  34. xorcerer powiedział/a

    luz :) masz tego bardzo dużo i moja Panna już by to jakoś chciała uporządkować ;) )) a ten linkers masz: http://prawda2.info/ ?

  35. xorcerer powiedział/a

    … ktoś stąd zdaje się odszukał mnie na blipie :) to śpieszę powiadomić, że tamto konto to zombie a jedynie słuszne mam na twitterze pod xorcerer93 ;)

  36. astromaria powiedział/a

    Nie ja :) ale zaraz wejdę na twitter

  37. jarek_kefirek powiedział/a

    witam. na swojej stronie także pisałem o szkodliwości szczepionek, i także zlatywała się wymieniona przez ciebie banda. co gorsze, używali oni na mojej stronie automatów spamujących i złamali pewne zabezpieczenia onetu (te dotyczące obowiązku logowania przed komentowaniem jak i kodów anty spamowych). pisałem do administracji onetu w sprawie złamania zabezpieczeń przez bociarzy / agenturę big pharma ale administracja była bezsilna.

  38. Eliszka powiedział/a

    Wg Dethlefsena nie da się poprowadzić wyraźnej linii podziału symptomów somatycznych od symptomów psychicznych.

    Zarówno chory jak i zdrowy psychicznie stanowią teoretycznie krańcowe punkty pewnego kontinuum, wynikającego z gry świadomości i cienia.

    W przypadku psychotyka – to najjaskrawsza forma wypierania – cień przejmuje całkowite panowanie nad osobowością.

    Wiemy, że tłumienie cienia może doprowadzić do potężnej jego eksplozji. Przykładem / u mnie, niestety z autopsji/ stany depresyjne, które były wynikiem … tłumienia agresji, odpowiedzialności, skrajnej często, konfrontowanej przez nadmierne, chorobliwe poczucie winy, a w końcu całkowitej rezygnacji, z myślami samobójczymi włącznie.

    Dla mnie ezoteryka stała się pomocna. Przestałam uciekać od świata, zaczęłam przezwyciężać ów świat.
    Zdrowie to stan osiągnięcia jedności, tym samym przezwyciężenie biegunowości, przeciwieństw, to uznanie prawa komplementarności doświadczeń.
    Znalezienie punktu odniesienia poza tym konkretnym światem, w którym żyjemy nadało sens moim poszukiwaniom i celom, przywraca
    mu sens.
    Filozofowie Wschodu nazywają, nie bez kozery świat Iluzją, Mayą.

  39. astromaria powiedział/a

    @ Xorc i Jarek_kefirek: nie wiem dlaczego wasze komentarze wpadły do spamu, ale spoko, już je wykopałam.

    @ Xorc: Tylko nie mów, że mam w linkach bałagan – jak sie przyjrzeć, to da się w tym zauważyć saturniczną logikę. Kurczę prawda2 chyba nie mam w tych linkach, chociaż często tam bywam. Boszzz, gdzie to przyporządkować? Musze pomyśleć.

    @ Jarek_kefirek: to wprost porażające, co piszesz. Wiedziałam, że to kreatury, ale nie przypuszczałam, że aż do tego stopnia. Nie chcę ci udzielać dobrych rad cioci-Kloci, ale może powinieneś pomyśleć o przeprowadzce na bardziej cywilizowane serwery, czyli np. na WordPress. Tu się fajnie pisze i jeśli piszesz ciekawe rzeczy szybko zyskasz popularność. Początkowo pisałam na onecie, ale szybko się stamtąd wyniosłam.

  40. Obywatel powiedział/a

    @ Xorc i Jarek_kefirek: nie wiem dlaczego wasze komentarze wpadły do spamu, ale spoko, już je wykopałam.

    Zasmuca mnie to. Bo myślałem, że jeśli założę sobie konto na WP, to moje komentarze do spamu wlatywać nie będą. A tymczasem, jak widać na przykładzie Xorca i Jarka_kefirka, nie musi wcale tak być. :/

  41. astromaria powiedział/a

    @ Obywatelu, lepiej dmuchać na zimne, niż dopuścić do pożaru. Dlatego filtr na WP woli być nadgorliwy, niż wpuścić tu jakiegoś zbója.

  42. TheEndi powiedział/a

    @Eliszka
    Paradoksalnie, Twoja historia, działa na mnie kojąco, bo pokazuje, że nie ja jeden cierpiałem, a to daje poczucie wspólnoty, ale świadomość samego cierpienia innych ludzi jest bardzo smutna i szczerze przyznam, że tak źle wspominam okres głębokiej depresji, że do teraz dostaję gęsiej skórki na samą myśl, że miałbym przechodzić przez to jeszcze raz. Nie życzę tego największemu wrogowi, choć kilku typom z NWO, bym zafundował kilka nieprzyjemnych doznań… To nie jest prawdziwe życie i tak być nie powinno. Zapewne Ty również, dzięki depresji, czy raczej przy okazji jej przeżywania, przewartościowałaś swoje życie (z resztą piszesz o tym…). Nie bez kozery, mówi się, iż cierpienie uszlachetnia… Minus z minusem, dają plus… Bardzo mi się podoba Twój opis znalezienia celu poza “tym konkretnym światem”. To odnalezienie ścieżki. To jest identyczne z dotknięciem dna w alkoholizmie i depresji. Odbicie się od niego… To banał, ale jakże prawdziwy. Tam, na dnie, człowiek dostrzega prawdziwy obraz rzeczywistości, który najpierw przeraża, aby po chwili oszałamiać swoim sensem i piękną prostotą… Podobnie jawi mi się obecna sytuacja na świecie. NWO… Tylko radykalna przebudowa życia na Ziemi przyniesie skutki, podobnie jak radykalna przebudowa była niezbędna w nas. Odnowa duchowa…

    Pamiętam, że na początku swojej choroby i w pewnym sensie fascynacji nią oraz poczuciem bycia wyjątkowym, bo przecież okrutnie naznaczonym i skrzywdzonym (jakie to egocentryczne! pieprzony alkoholik ze mnie wyłaził…), zaglądałem na fora depresiaków i napawałem się opowieściami, przypominającymi moją historię. Po pewnym okresie, poczułem, że dyskusja z owymi ludźmi, zaczyna źle na mnie działać, że zaczyna mi wręcz przeszkadzać w zdrowieniu. Czym prędzej uciekłem z tamtych stref i dobrze to na mnie podziałało. Trzeba przecież zdrowieć do cholery, a nie taplać się w tym psychicznym bagnie…

    Lekarka, o której wspominałem wcześniej, starała się mnie utwierdzać w przekonaniu, że najbezpieczniej będzie, jeśli leki przeciwdepresyjne, będę przyjmować przez co najmniej 5 lat(!), że o tych przeciwpadaczkowych już nie wspomnę… Łatwo przeliczyć że kilku takich pacjentów, dawało “pani doktor” pokaźny, stały dochód, tym bardziej, iż prowadziła praktykę prywatną, oprócz pracy stałej, wykonywanej w klinice… Nic dodać, nic ująć. Ilu mamy takich skorumpowanych lekarzy i ilu ludzi przez nich cierpi? Lepiej tego nie szacować… Obecnie wpadam do mojego obecnego lekarza raz na pół roku po zapas leków i od wczesnej wiosny, zaczynam zmniejszać dawki. Sam zaproponował mi odstawienie leków i udzielił kilku dobrych porad, więc jest nadzieja, że są jeszcze psychiatrzy, którzy widzą w chorym przede wszystkim człowieka, a nie klienta. Mam jedynie problem z objawami lęku napadowego, który był i jest “zmiksowany” z depresją, przeplatając się nieraz tak, że trudno mi odróżnić mój stan. Oczywiście to teraz rzadkie, ale mi przeszkadza. Żywię nadzieję, że dzięki mojej wzrastającej świadomości, odwadze, rozmowach z Bruno oraz nieustannej trzeźwości, odeślę lęki tam, gdzie ich miejsce. Do piekła… Eliszka. Życzę Ci zdrowia. Z całego serca. Pozdrawiam.

    No… To se terapię strzeliłem, a Wam opowiastkę. ;)

  43. astromaria powiedział/a

    Mogłabym wam tu walnąć podobną opowieść. Ja też byłam zmuszana do tłumienia gniewu. Moja matka regularnie dostawała ataków szału i jakoś tak dziwnie się składało, że ja zawsze byłam wtedy pod ręką i służyłam jako worek treningowy. Ona we mnie ładowała całą swoją wściekłość na cały świat, a mnie nie wolno było pyskować, bo za pyskowanie to dostawało się po ryju. Czy można się dziwić, że szłam przez życie w stanie permanentnej depresji? Czasem była ona przewlekła i łagodna, sprawiając, że świat wydawał się szary i nijaki, czasem na chwilkę ustępowała, a czasem dopadała mnie z taką siłą, że nie widziałam sensu życia. Wprawdzie się nie rozpiłam, ale za dużo żarłam i teraz wciąż mam nadwagę.

    Przez całe życie rozczulałam się nad sobą, obwiniałam matkę i wszystkich wokół (np. ojca, że nas nie bronił, ale dziś wiem, że i on dostał swoje lanie) i też miałam to dziwne poczucie wyższości nad resztą zjadaczy chleba, którzy (w moim przekonaniu) prowadzili pusty duchowo i jałowy żywot, nie wiedząc co to dramaty i romantyczne wzdychania. Żadna terapia nie była w stanie mi pomóc, tak byłam przywiązana do swojej wieży z kości słoniowej, w której żyłam. Rozdrapywanie ran i stałe przeżywanie tego koszmaru było moim nałogiem i traciłam na to mnóstwo życiowej energii.

    Na szczęście ten koszmar mam definitywnie za sobą. Wprawdzie jestem dziś w stanie obiektywnie ocenić niszczycielską osobowość mojej matki i jej naprawdę straszne traktowanie nas obu (bo i siostra była ofiarą), ale nie myślę już o tym wcale, nie czuję do niej złości ani nienawiści. Po prostu odpadło to ode mnie. Wspominam to jak widziany kiedyś film, a nie jak własne życie. A wszystko to dzięki Bruno, wierzcie mi, to działa.

  44. Obywatel powiedział/a

    Post The Endi’ego uruchomił u mnie pewne refleksje. Nie jest to związane z tematem w sposób bezpośredni, ale nawiązuje do niego w znaczący sposób. Jest taki serwis chujnia.pl – coś na kształt publicznego konfesjonału, można tam wylać swoje żale, zupełnie anonimowo, wyrazić frustrację, pomarudzić… Taki interpetowy kanał autoterapeutyczny. I ciekawe zagadnienie kulturowe, które mnie interesuje, czyli potrzeba takiej konfesji jako reakcja zwrotna na postindustrialną cywilizację i kult sukcesu. Oczywiście cholera wie, czy ktoś tych tekstów nie preparuje, ale w tym przypadku liczy się bardziej ich wymowa: nawet jeśli są fałszywe, odnoszą się do pewnej rzeczywistości, którą znamy z innych tego typu opowieści. Czyli: nawet jeśli opowieść nie jest prawdziwa, to wyrosła przynajmniej na gruncie pewnych uwarunkowań społecznych, o których wiemy. Jest tam dużo takich narracji, więc zacytuję wam dla przykładu tę historyjkę (przepraszam, że takie to długie):

    Pracuję w prywatnej firmie, raczej na średnim stanowisku, w sumie mam sporo na głowie. Na pieniądze na razie narzekać nie będę. Na czas pracy – jak najbardziej. 8 godzinny dzień pracy jest tam abstrakcją, podobnie jak wolne weekendy itp. Mało tego, w soboty, niedziele i święta pracuję… dłużej! Dwa tygodnie temu, miałem zabrać swoją dziewczynę na kolację. Niestety, telefon z pracy. Zatem przełożyłem wypad na tydzień później. Zgadnijcie co? Tak kurwa! Telefon z pracy! W końcu obiecałem, że zabiorę ją gdziekolwiek (!) właśnie dzisiaj! Tak! Jeden jedyny, przekładany od wielu tygodni dzień wolny od pracy. Nawet już niczego nie planowaliśmy. Chcieliśmy pójść… na kawę, na zakupy, do kina – obojętnie. Nie muszę chyba mówić co się stało… Nie poznaje jej głosu “na żywo”, a jej twarz znam ze zdjęcia, które noszę w portfelu. Mieszkamy razem, ale się nie widujemy… Ja pierdolę, paranoja! Po powrocie z pracy biorę prysznic i kładę się spać. Nie ma szans na żadne figle, choć kiedyś mogliśmy cały weekend nie wychodzić z łóżka. Nawet nie wiem jak jej idzie na uczelni! Ponoć teraz sesja (była? jest?)… O kumplach zapomniałem. Zero czasu dla bliskich i znajomych, zero czasu na sport czy inne hobby, zero życia prywatnego! Pracuję, śpię i czekam na telefon z firmy, żeby iść do pracy! Co mam zrobić w takiej sytuacji? Wymeldować się z mieszkania, rzucić dziewczynę, sprzedać samochód, kupić śpiwór i zamieszkać w biurze?! Może mam za wysokie wymagania? Chcę, aby moja dziewczyna nie czuła się zaniedbywana, chciałbym od czasu do czasu wyskoczyć na piwko z kumplami, może jakiś wypadzik na paintball czy pograć na hali w “gałę”. Wszystko! To tak wiele?! Ludzie, trzymajcie się ciepło i zdrowo! Nie dajcie się wciągnąć w takie bagno jak ja! Mykam… do pracy! PS Kurwa mać!

    Wszystko brzmi znajomo. Praca w wymiarze niemal 24-godzinnym, niewolnictwo w służbie korporacji, podejmowane przez tych, którzy po prostu chcą jakoś żyć. Standardy cywilizacyjne Zachodu przyzwyczajają człowieka do wygód, z których ciężko zrezygnować, choć należy się w ich imię poświęcić.

    A teraz odejdźmy od banałów, które się cisną na usta i zastanówmy się nad czymś innym: weźmy sobie tego Kowalskiego jednego z wielu, autora tym podobnych wypocin. Praca non-stop, wykańczająca aż po grób. Brak życia rodzinnego, silna potrzeba odpoczynku, wieczne nerwice, załamania i inne emocje, które zwyczajnie nie skłaniają do refleksji. Na co dzień umysł skupia się na tym, żeby jakoś wyrobić do pierwszego. Oczywiście, ktoś powie że “nabrało się z głupoty” kredytów, jednak nie każdy myśli tak perspektywicznie i do przodu. Widzimy więc kogoś, kto nie ma nawet siły żeby specjalnie myśleć nad tym, co nas otacza. Wiemy również, że jest to dość rozpowszechniony wzorzec zachowania w tej kulturze.

    Wyobraźmy sobie jednak sytuację społeczną, w której ów Kowalski prędzej czy później się znajdzie. Sytuację kreowaną przez media i całą tą propagandową tubę. I słyszy z telewizji, że trzeba chodzić na wybory bo zmieni się kraj. Jako że na co dzień ma on czas najwyżej na refleksję nad tym, jak znaleźć chwilę czasu by się wysrać, z przyjemnością odpręża się myśląc o tym, że w sumie to zrobiłby coś pożytecznego dla kraju. Zagląda w sondaże i patrzy o której partii mówi się najwięcej i która ma najbardziej “liberalny” i łagodny imidż w popularnej prasie. Wolny dzień wykorzysta może nawet na pójście do urny, bo “czemu by nie”? Nie żeby miał jakieś poglądy w tej sprawie – naprawdę obchodzi go tylko, żeby nie roztyć się zanadto i być w stanie podnieść się rano z łóżka. Innym razem Kowalski słyszy o ustawie na temat stron niedozwolonych. Niepokoi go to przez chwilę, bo korzysta z netu na co dzień i boi się że zablokują nagie foty jego znajomych na naszej-klasie. Po upewnieniu się jednak, że chodzi tylko o pedofilów i hazardzistów, macha ręką – i tak szef go opieprzy że nie skupia się na robocie. Jeszcze innym razem słyszy Kowalski że jest groźna pandemia i wszyscy powinni się szczepić. Co tu dużo myśleć – rząd pewnie ma rację, poza tym z epidemiami nie ma żartów. Co robi Kowalski? Idzie się zaszczepić…

    To nawet nie jest “mentalność owcy”, która posłusznie wykonuje rozkazy i nie kwestionuje autorytetów. To po prostu zagoniony szczur z fałszywą świadomością, która rodzi się z frustracji i zniechęcenia do życia jako takiego oraz potwornym zmęczeniem. Kowalski nie kwestionuje autorytetów, bo ma zwyczajnie większe zmartwienia na głowie i i tak ledwie daje sobie radę z tymi, które ma. Można mu dużo gadać o “przebudzeniu”, o ile znajdzie na to wolną chwilę, może nawet się zgodzi, ale… będzie żałował na to nieefektywnie wykorzystanego czasu.

    Problem zasadza się właśnie na tym, że to Kowalskich są miliony. I to oni właśnie wspomagają kreację “dyskursu potocznego” w mentalności zbiorowej. I to oni, paradoksalnie, decydują. Jak więc tu mówić o przebudzeniu setnej małpy, kiedy tak naprawdę w większości mamy do czynienia ze szczurami? Już starożytni wiedzieli, że “filozofują tylko ci, którzy mają nadmiar czasu”. Na szczury nie ma co liczyć.

  45. astromaria powiedział/a

    Teraz już rozumiem, dlaczego w TVN związki zawodowe są przedstawiane gorzej od samego diabła rogatego, a związkowcy jako rozwalające się byki, które zarabiają po 20 000 miesięcznie za nic-nie-robienie.

  46. Obywatel powiedział/a

    Z jednej strony jest to prawda – to znaczy zależy od organizacji. W takim PKP na przykład i ogólnie w państwowych spółkach Związki to mała mafia, która funkcjonuje na gruncie większej mafii, czyli całej firmy. Tam są światy bossów i podwładnych, którzy kręcą własne lody (bo przecież państwowe to tyle co niczyje, więc można z czystym sumieniem okradać i kombinować). Kto nie należy, jest napiętnowywany – dużo znam narracji takich pracowników PKP. Bo aby należeć, trzeba płacić składki, a płacić je należy w zamian za gwarancję, że w razie redukcji etatów związkowy boss otoczy cię protekcyjnym skrzydełkiem (co oczywiście jest fikcją, bo szef związku w takiej sytuacji chroni tylko siebie). U nas na kolei jest chyba największe zatrudnienie w skali Europy, jesli chodzi o tak zwaną biurwę i administrację. Niepojęte, nieprawdaż? Tyle stanowisk buirowych, zarządowych, ciągle tworza się nowe spółki a i tak na szynach burdel! Prawdą jest, że sami pracownicy się tam nudzą, bo ich obowiązku służbowe wyglądają często jak w PRL-u – “czy się stoi, czy cię leży…”. Kiedy tam się grzmi o redukcji etatów, która jest bardzo potrzebna, zaraz się odzywają związkowe biurwy… I żądają mega odpraw, a najlepiej to jeszcze podwyżek.

    W prywatnych firmach za to nie mam pojęcia jak to jest ze związkami, ale tam mają one dla mnie większy sens bytu.

  47. Eliszka powiedział/a

    The Endi, bardzo dziękuję.
    Nie chce mi się wracać do tamtych doświadczeń, ale… jeżeli komuś miałoby to otworzyć oczy;
    podczas pierwszej wizyty u psychiatry/ kiedy nie wiedziałam czy ja nie jestem czasem symulantką, nieudacznikiem życiowym, leniem, beznadziejną ofiarą losu /usłyszałam od czekających z niesłychaną cierpliwością pacjentów, że leczą się od 10., 15. lat, bez określenia przez lekarza końca terapii/ to, jeżeli byłam wówczas zdolna do jakichkolwiek emocji czy uczuć, to poczułam się tak, jak oskarżony, który słyszy o wyroku … dożywotnim.
    Same wizyty u dra wspominam, jak koszmar. Przez 2i pół roku nie zapamiętał mnie, zapisywał wielkie paki leków i zacierał ręce z uciechy, że co 2m-ce ważyłam 3kg więcej.

    Ktoś wyżej napisał, że łatwiej o świadomość, rozwój, pracę ze sobą jeżeli jest się już poza tym Matrixem , przynajmniej zawodowo. Na pewno tak, ale powiem wam, że wśród moich rówieśników niewielu znam ludzi, z którymi mogłabym porozmawiać na tematy, które mnie zajmują.
    Już przyznanie się do indywidualnej ścieżki rozwoju duchowego jest uznawane za swoisty ostracyzm i odmienność, że nie powiem dziwactwo. A wspomnieć o Brunie, samouzdrawianiu… to już jesteś na czarnej liście. Nawet fakt, że jesteś zdrowa i nie narzekasz nie przemawia do nikogo.
    W dyskusjach ludzi wiodą prym choroby, doświadczenia ze służbą zdrowia, również o kościele i całej jego otoczce/ a są kościółkowi jak najbardziej/, chore stosunki w pracy,o których słyszą od swoich dzieci, polityka.
    Gdzie tu miejsce na prawdę, prostotę, odnowę duchową czy dostrzeganie piękna ?

    Nie wiem dlaczego, ale zamieszczony fragment z forum chujna.pl zdaje się mi kojarzyć z pracą w … firmie reklamowej.
    To nas też zabija.

  48. Obywatel powiedział/a

    Nie wiem dlaczego, ale zamieszczony fragment z forum chujna.pl zdaje się mi kojarzyć z pracą w… firmie reklamowej. To nas też zabija.

    W gruncie rzeczy praca w wielu firmach taka jest. A jak wiadomo, “ktoś ją robić musi”, bo przecież dzięki temu obrastamy w luksusy, mamy dostęp do wielu usług, mamy kapitalizm, wolny rynek i tym podobne bzdury, które dobrze trafiają do zahipnotyzowanego człowieka.

    Problemem jest jednak to, że tacy ludzie jak autor tej wypowiedzi naprawdę istnieją i jest ich wielu. Pomyślmy: jeśli ktoś taki będzie miał akurat chwilę wolnego czasu, czy nie rozsądniej jest jeśli spędzi ją z przyjaciółmi/rodziną/partnerem, relaksując się po gonitwie? Jak oczekiwać od kogoś takiego, że będzie się interesował tym wszystkim, o czym oficjalne media akurat nie trąbią? Taki Kowalski widzi: w telewizji nadają o tym i o tym, telewizja mówi prawdę, no bo przecież są tam pewnie tabuny dziennikarzy, specjalistów, informacje się weryfikuje i wszystko jest pewnie w porządku, bo gdyby było nie w porządku to by na pewno ktoś protestował i powiedział o tym… w telewizji. Internet? Internet jest od tego, żeby wchodzić na Pudelka, czasem na wiadomości sportowe i inne takie – wszedzie, gdzie można się odprężyć, zrelaksować, poczytać o czymś, co nie stresuje, bo stresu mamy dosyć na co dzień.

    Zresztą w sumie mają oni po trosze rację, tylko nie wiedzą o tym. ;) Uważam już od lat, że media publikują dwa rodzaje informacji, które zwykle są bezwzględnie prawdziwe:

    - nekrologi
    - wiadomości sportowe

    ;)

  49. astromaria powiedział/a

    @ Obywatelu:

    Taki Kowalski widzi: w telewizji nadają o tym i o tym, telewizja mówi prawdę, no bo przecież są tam pewnie tabuny dziennikarzy, specjalistów, informacje się weryfikuje i wszystko jest pewnie w porządku, bo gdyby było nie w porządku to by na pewno ktoś protestował i powiedział o tym… w telewizji.

    Media przecież mówią prawdę, bo stale się mówi w mediach o organizacjach społecznych, “monitorujących niezależność mediów”. A jak się czymś mówi w mediach, to jest to prawda.

    Internet? Internet jest od tego, żeby wchodzić na Pudelka, czasem na wiadomości sportowe i inne takie

    Nie uwierzysz, ale w TokFm wystąpił pewien znany i “opiniotwórczy intelektualista” i oświadczył, że on do internetu nie zagląda i nie będzie zaglądał, bo to jest jedno wielkie szambo. Słowem: syf, i smród. On jest ponadto i nie będzie grzebał w takim zbiorniku nieczystości. Postawa dokładnie taka sama, jaką reprezentują wrogowie astrologii: “nie studiowałem i nie zamierzam studiować, bo to jest świństwo, które nie jest godne mojego świętego rozumu”. Ale krytykować można, mimo, że się nie wie, co się krytykuje. Ten facet też krytykuje medium, do którego nigdy nie zajrzał i nie zajrzy. Bo nie jest ciekaw. A żebyś usłyszał ten ton głębokiej pogardy, z jaką wyrażał te złote myśli!!! Poczułam się jak jakaś szambiara. Ludzi o takiej mentalności jest więcej i nie ma szans, żeby do nich cokolwiek dotarło.

    Zresztą w sumie mają oni po trosze rację, tylko nie wiedzą o tym. ;) Uważam już od lat, że media publikują dwa rodzaje informacji, które zwykle są bezwzględnie prawdziwe:
    - nekrologi
    - wiadomości sportowe

    I tu się mylisz!!! Nekrologi podają tylko jedną prawdziwą informację: że dana osoba zmarła. Ale reszta to bujdy. A sport? Chyba zapomniałeś o dopingu i kupowaniu meczów, w czym specjalizował się nasz PZPN.

  50. Obywatel powiedział/a

    @Mayu:

    Postawa dokładnie taka sama, jaką reprezentują wrogowie astrologii: “nie studiowałem i nie zamierzam studiować, bo to jest świństwo, które nie jest godne mojego świętego rozumu”

    Przymierzam się do napisania tekstu o astrologii “dla idiotów”, bo pomyślałem że powinny być też inne głosy rozsądku, nie tylko Twój i kilku innych astrologów w całym necie (niby jest ta książka Korda “Astrologia bez mitów i pomówień, ale komu się chce książki czytać). Poraża mnie to, co dzieje się na niektórych forach “zawodowych” (wiesz jakich), gdzie ludzie z astrologicznym wykształceniem bez żenady przyznają się do wróżbickiej działalności i w dodatku potrafią się z takimi stwierdzeniami przebijać do mediów. Zastanawia mnie, czy oni się czują dobrze sami ze sobą i z tym, jak świadomie pauperyzują tę głęboką wiedzę? Co czują, kiedy na konferencji albo seminarium słuchają wykładów np. Weresa, który zawsze na takich kuglarzy grzmiał świętym oburzeniem?

    I tu się mylisz!!! Nekrologi podają tylko jedną prawdziwą informację: że dana osoba zmarła. Ale reszta to bujdy. A sport? Chyba zapomniałeś o dopingu i kupowaniu meczów, w czym specjalizował się nasz PZPN.

    Informacja o śmierci jest prawdziwa, chyba że ktoś sfingował własną śmierć. Inormacje o tym, która drużyna z którą wygrała i kto tam awansował w tabeli też. A to, z jakich powodów coś się dzieje to już dla informacji mniej ważne. Nie można być stronniczym kiedy podaje się, że Widzew Łódź przegrał z Lechem Poznań 0:4. ;)

  51. Eliszka powiedział/a

    Marii chodziło chyba o to, że prawdziwy jest fakt, że ktoś zmarł, natomiast ‘ charakterystyka’ zmarłego już nie do końca.
    W nekrologach ci którzy odchodzą są kochani, cudowni, nieodżałowani itp.

  52. xorcerer powiedział/a

    wiecie co, ja spędziłem 10 lat w agencjach reklamowych i końcówka tego procesu psychicznego uwolniła we mnie takie pokłady wściekłości i wrzasku, jak nigdy. wydarłem się na swoją przełożoną przez telefon tak, że wydawało mi się iż unoszę się w powietrzu.

    to była najlepsza lekcja asertywności i odkłamywania również wschodnich filozofii urabiania bydła stadnego, jaką w życiu zaliczyłem.

    teraz piszę artykuły raczej o uwalnianiu gniewu i terapeutycznym znaczeniu epizodów psychotycznych, a nie o zagłaskiwaniu kota pod włos.

    co do spamu – nie przejmujcie się, żaden filtr antyspamowy nie jest doskonały. ja polecam zakładanie WŁASNEGO bloga na wordpressie i uważnego wyboru wszystkich wtyczek. wtedy żadna banda półgłówków, którym się wydaje iż wszystkie informatyczne rozumy zjedli, nic nie wskóra. onet dawno olałem, teraz leniuchuję na facebooku ale jego dni też są policzone.

  53. astromaria powiedział/a

    Ykhm, ykhm, przypominam więc nieśmiało (zgodnie z naszą umową), że obiecałeś machnąć tekst o do dziś docenianych i stosowanych osiągnięciach dr Goebbelsa.

    A co do WP: zgadzam się, zakładajcie konta, nawet jeśli nie chcecie pisać blogów. To nie wymaga podawania żadnych danych, poza adresem mailowym. Można sobie przecież utworzyć adres wyłącznie dla potrzeb bloga. A któregoś dnia, może was skusi, żeby jednak przelać swoje myśli na monitor…

  54. xorcerer powiedział/a

    pamiętam :) a Ty miałaś mi walnąć wykład o artku który teraz mam na wykończeniu :)

    nieważne – co do wordpressa to nie miałem na myśli zakładania konta na serwisie wordpress.com – jak cokolwiek ciekawszego będziecie chcieli tam zrobić (a już broń bogowie zarobić) to musicie (w sumie i podliczając w czasie) suto za to zapłacić. mam na myśli hosting gdzieś na jakimś tanim serwerze i na własnej domenie skonfigurowanego przez siebie bloga. teraz już nie tylko facebook ale i google buzz pozwalają na tak kosmiczne wypromowanie swojej działalności w tym temacie, że dawne zasady pracy z web 2.0 w którym to świecie google było imperatorem i władcą bezwzględnym już upadły. nastał czas socjal networkowych pokemonów – a serio, web 3.0, semantycznego internetu którego przedśpiewem była hakia.com a tak naprawdę zadziałał dopiero faktycznie w postaci tablicy aktualności facebooka (kulawo bo kulawo, ale jednak). btw. ten post właśnie promuję na swojej tablicy google buzz.

  55. astromaria powiedział/a

    To teraz mnie oświeć: czy i gdzie są tanie, ale godne zaufania serwery i domeny, bo tak sobie kombinuję, że trzeba zrobić porządek i z blogiem i ze stroną. A z tym buzzem to dopiero się zapoznaję i jak na razie zupełnie nie mam pojęcia, do czego to może służyć.

  56. xorcerer powiedział/a

    ja stawiam wszystkie rozpoczynające swój żywot strony na http://www.webd.pl – bo jest to szybkie i wystarczające do postawienia bloga czy forum (lub obu naraz)
    z zagranicznych też może okazać się opłacalne w przypadku stron o małym ruchu korzystanie z http://www.nearlyfreespeech.net
    w razie prawdziwej finansowej draki można korzystać z darmowego, ogranicznonego ale jednak hostingu na http://www.godaddy.com (dostaje się jakieś minimum w komplecie z wykupioną u nich dowolną domeną, plus darmowy mail)

Dodaj komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>