Wiedza tajemna

Zadano mi w komentarzach takie pytanie (prawdopodobnie była to podpucha, ale co tam, dam się sprowokować):

Czy jako ezoteryczka ma Pani dostęp do wiedzy ogólnie niedostępnej zwykłemu człowiekowi, tajemnej, ukrytej?

Ezoterycy (ci prawdziwi) nie studiują żadnej wiedzy „ukrytej” ani „tajemnej”, nie praktykują jej w żadnych konspiracyjnych grupach ani nie organizują spotkań w ukrytych kapliczkach, na cmentarzach czy ciemnych lochach. To tylko hollywoodzka wizja z bajek i stara legenda z czasów świętej inkwizycji. Ale może nie do końca, bo są pewne grupy, które robią coś takiego. Problem tylko w tym, że nie są to w żadnym razie „ezoterycy”, lecz sataniści, podszywający się pod ezoteryków.

Ale po kolei.

Nie istnieje żadna „wiedza tajemna”, która byłaby złośliwie ukrywana przez oświeconych przed gawiedzią, istnieje natomiast problem z osiągnięciem właściwego poziomu zrozumienia owej wiedzy przez gawiedź. Prawda wygląda w tej sposób, że cała wiedza jest ogólnodostępna, można wręcz powiedzieć, że leży zupełnie na wierzchu i każdy może się z nią zapoznać bez jakichkolwiek warunków wstępnych, ale nie każdy jest w stanie ją właściwie zrozumieć. Osoba, która nie osiągnęła zdolności „wglądu” po prostu nie zrozumie, co czyta i prawdopodobnie uzna to za bełkot (autorka tego bloga nieustająco zmaga się z problemem totalnego niezrozumienia jej tekstów zarówno przez osoby religijne, jak i przez materialistyczne zafiksowanych ateistów). Więcej światła na ten problem rzucają moje „Mapy świadomości”. Pisałam też o tym tutaj, między innymi w taki sposób: „W przeciwieństwie do wiedzy naukowej wiedza ezoteryczna jest nieprzenoszalna na inną osobę, ponieważ nie jest wynikiem nauczania, lecz wypływa z osobistego doświadczenia (czyli z wewnętrznej iluminacji, zwanej również ‘oświeceniem’)”. Wprawdzie wiedzy ezoterycznej nie można się nauczyć tak, jak się to robi w szkole, nie znaczy to jednak, że nauczyciele duchowi są zbędni. Rolą nauczyciela jest pokazanie uczniowi, w jaki sposób powinien postrzegać rzeczywistość i nauczenie go wyciągania właściwych wniosków z tego, co widzi.

Nie przeczę, że w dawnych czasach istniały ukrywające się grupy ludzi studiujących pewną zakazaną wiedzę, ale było to w epoce, kiedy w Europie rządy sprawowała święta inkwizycja i każdy niezależnie myślący człowiek był zagrożony śmiercią na stosie. Osoby obdarzone głęboką mądrością i posiadające „zakazane” księgozbiory musiały się wtedy ukrywać, ponieważ ich sposób myślenia był niezgodny z religijnymi dogmatami i kościelnymi naukami (które, jak wiadomo, były całkowicie fałszywe z duchowego punktu widzenia). Jeśli ktoś posiadał jakieś cenne, starożytne woluminy musiał je starannie ukrywać, aby nikt nie dowiedział się o ich istnieniu, ponieważ palono wtedy nie tylko księgi, ale i ludzi. Żeby jednak wiedza w nich zwarta nie przepadła dla uczniów robiono streszczenia i pisano nowe traktaty. Były one szyfrowane na różne sposoby, więc żeby je odczytać trzeba było znać „klucz”. Legendarne próby przerobienia ołowiu w złoto, czym zajmowały się całe pokolenia alchemików, skazane były na niepowodzenie, ponieważ zarówno „ołów”, jak i „złoto” były określeniami symbolicznymi i nie należało ich rozumieć dosłownie.

Na świecie działają „elitarne” tajne stowarzyszenia, zwące się „Iluminati”, czyli „oświeceni”. Należą do nich m.in. prezydenci i elita polityczna, artystyczna oraz finansowa świata, jednak deklarowane przez nich „oświecenie” jest czczą przechwałką bez pokrycia. Wysoko rozwinięci ludzie nie bawią się w żadne wywołujące dreszcze przerażenia satanizmy, okultyzmy ani sekretne inicjacje, nie używają okultystycznych symboli, a zwłaszcza nie biorą udziału w demonicznych obrzędach, nie składają cudacznych przysiąg, nie urządzają pedofilskich orgii seksualnych ani nie składają krwawych ofiar ze zwierząt, ludzi ani (o zgrozo!!!) dzieci. Takie rzeczy robią najgłupsi, najprymitywniejsi i najbardziej nieświadomi praw duchowych degeneraci. Ale tacy właśnie upadli moralnie, wręcz zboczeni ludzie rządzą tą planetą. A skutki tego widać gołym okiem.

Nie wierzycie, że praktycznie wszyscy prezydenci USA i elity polityczne świata to sataniści? No to popatrzcie! Tylko nie mówcie mi, że to jakaś bujda. Poszukajcie sami informacji na ten temat, bo to pomoże Wam się przebudzić z lunatycznego snu, w którym utrzymują Was rządzące elity. To nie są żadne teorie spiskowe. To są najprawdziwsze spiski, ale elity nie chcą, żebyście to wiedzieli. Wpiszcie sobie do wyszukiwarki hasła „Skull & Bones” i „Bohemian Grove” i sami się przekonajcie. Życzę mocnych nerwów!

292 thoughts on “Wiedza tajemna

  1. (…)” Niewiarygodnie głębokie i niepojęcie przebiegłe manipulacje i ich odmiany nie maja końca. I było czymś POTWORNYM widzieć to. Zrozumiałam, że prawie cała ludzkość jest niczym więcej, jak POKARMEM. Ludzie są kontrolowani i manipulowani od narodzin aż po grób, dokładnie tak jak przedstawiono to w filmie Matrix, tyle że nie są „bateriami” dla kilku komputerów, które wpadły w amok i przejęły kontrolę nad światem – są dosłownie fizycznym i energetycznym pokarmem dla istot z wyższych gęstości. A z powodu swojej ignorancji nie mogą nic zrobić. Nie mają wolnej woli, ponieważ nie są przebudzeni.

    Co więcej: wnioskuję, że nasza kultura, nasze religie, nasze filozofie, nasza nauka, wszystko to ma w tym swój udział i kontrolowane jest przez ten olbrzymi, złożony „mechanizm żywieniowy” – hierarchię Służby Sobie. Nawet większość „nowych” interpretacji nurtu New Age jest jedynie jeszcze jedną warstwą cebuli oszustw, żeby dalej pozbawiać nas wolnej woli”.
    zrodlo: jak wyzej

  2. Marcus: czytając rzeczy od Kasjo należy też pamiętać o tym, że oczywiście Jadczykowie uważają, że ich wiedza wcale nie pochodzi z channelingu, tylko ze „sprawdzania źródeł”, cały czas gadają żeby podchodzić do niej krytycznie, a tak naprawdę są już tak zafiksowani że nie mają za grosz krytycyzmu. Zwłaszcza Laura, któa uwielbia pisać Prawdy Oświecone. Nie tylko skupiają się jakimś dziwnym trafem wyłącznie na tym, o czym „mówili” Kasjopeanie, ale również jak dotąd żadna z tez pochodząca z channelingu nie została przez nich skrytykowana i obalona. To trochę podejrzane wobec tgo, co twierdzą – że „dobre źródło to takie które zawiera 50% informacji prawdziwych”, wliczając w to źródła channelingowe.

    Jeśli badać Quantum Future tylko pod kryterium spójności obrazu świata, jest OK. Ale spójną teorię każdy z nas może stworzyć.

  3. Obywatelu, a (czy) i co konkretnie nie pasuje ci w tej teorii lub co groźnego widzisz w przyjęciu jej za prawdziwą?

  4. http://pytyja.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?131680 to Głos Kasjopei z bloga E.Seydlitz , można będzie dość szybko zweryfikować czy się potwierdzi, czy nie. Podchodzę bardzo ostrożnie do wszelkich przesłań, dziwnym trafem często są to informacje od bytów szefujących jakimś społecznościom pozaziemskim np. od przywódców galaktycznych federacji, szefostwa Plejadan czy niosących światło, więc mam duży dystans. Nie wiemy jaka jest prawda i od kogo pochodzą channelingowe przekazy, a przede wszystkim jaki jest powód przekazywania informacji.
    Co do A.Jadczaka to na swoim blogu całkiem sensownie się wypowiada. Na temat Laury nie wypowiadam się.

  5. Obywatelu, a (czy) i co konkretnie nie pasuje ci w tej teorii lub co groźnego widzisz w przyjęciu jej za prawdziwą?

    Sama teoria o której mówią Kasjo jest spójna (zresztą wiele elementów się potwierdza w innych przekazach lub innych źródłach), nie widzę nic grożnego itp. Można oczywiście ją przyjąć, ale można się też zastanawiać nad tym, kto odbierał channeling i na kogo on był nastawiony. Kasjo jednak pomimo swojego stwierdzenia o tym, że przyszłość jest w ciągłym ruchu, dawali ciągle jakieś przepowiednie którko i długoterminowe. I ekipa SOTT jakoś zawsze szukała potwierdzenia dla tych przepowiedni. Przepowiadali na przykład, że Bush będzie dożywotnio prezydentem USA i nigdy nie ustąpi. To się nie sprawdziło, więc QF się wycofali z tego i już o tym się nie truje. Ale za to przepowiednia o tym, że zginiemy wszyscy pod rojem komet nie mogła się na razie doczekać weryfikacji, więc Jadczykowie uparcie szukają śladów komet i innych ciał niebieskich i śledzą zwiększającą się liczbę doniesień o kometach, postulując jakieś „dziwne coś” nadchodzące od strony mgławicy Oorta. Jakoś nie idzie im pomyśleć, że ilość doniesień prasowych o jakimś zjawisku wcale nie świadczy o zintensyfikowaniu zjawiska, tylko o ilości doniesień prasowych. Mam podejrzenia do Jadczyków, że ich „weryfikacja” polega po prostu na znajdowaniu źródeł które potwierdzają teorię Kasjo.

    Jak już mówiłem: nie ma nic problematycznego w samej teorii z przekazów channelingowych (choć jest ona w swoim wydźwięku dość makabryczna i zgadzam się że jak ktoś nie ma mocnych nerwów tak jak Laura i Ark to nie powinien raczej tego czytać), ale problematyczne jest grono wyznawców, którzy uważają że wcale nie są wyznawcami, to tylko przypadek że wszyscy „myślą niezależnie – wszyscy jednakowo”. Więc nie tyle do teorii mam zastrzeżenia co do interpretacji. I do podejścia Jadczyków do tak zwanych „żródeł”, bardzo przypominającego XIX-wieczny paradygmat nauki. O ile realistyczna koncepcja prawdy daje się jakoś w ustach Jadczyka przetrawić, o tyle wrażenie, że odnajdzie się ją poprzez analizę „źródeł” pisanych, zakrawa na nieuzasadniony pozytywistyczny optymizm. :) Laura jest historykiem, a to „najściślejsza z nauk humanistycznych”, Ark to fizyk, a więc umysł bardzo precyzyjny i ścisły.

    Kiedyś Ark wydał sąd o astrologii zakrawający na curiosum: napisał że on w gruncie rzeczy ma do tego dystans, bo Laura kiedyś przestudiowała (u nich to jest słowo-klucz) tę koncepcję (sic) i wyszło jej, że gwiazdy mają znikomy WPŁYW (!!!) na ludzkie życie i że to się trochę wszystko nie zgadza, więc ta dziedzina jest niewarta dłuższej uwagi. Jak to przeczytałem, to się mało nie zagotowałem – człowiek który czyta Junga, wie co to synchroniczność i psychologia głębi, gada coś o jakimś deterministycznym „wpływie”? No i oczywiście powód odrzucenia też dobry: bo Laura studiowała, a ona jak już coś ma przestudiowane to ostateczny sąd o tym głosić może. W takich momentach Ark zachowuje się, jakby nie wiedział co to jest astrologia humanistyczna, a Laura, jakby przespała nurt konstruktywistyczny w historiografii i krytykę Tarskiego realistycznej koncepcji prawdy.

    I neistety, obawiam się że tak jest u nich z wieloma rzeczami. Szanuję ich wiedzę, sporo się stamtąd nauczyłem, ale zacząłem łapać dystans od kiedy zionęło jakimś fanatyzmem. Jak już się tam zafiksują na jakimś paradygmacie, to koniec, umarł w butach. Nigdy nie usłyszałem „myliliśmy się”, lecz raczej „cóż, jak widać nie wszystko da się przewidzieć, ale to nie znaczy że to i tamto nie może się już wydarzyć”.

    Myślę że po jakichś 5 latach obtrzaskiwania się z rozmaitymi narracjami z sieci, mogę mieć bardziej krytyczny stosunek aniżeli miałem, dajmy na to, po pół roku. Może wielu z was moje komentarze wydadzą się takie mizantropijne, malkontentne albo przynajmniej malo entuzjastyczne. Nie poradzę jednak że siedzi we mnie sceptyczna i głęboka niechęć do przyjmowania jakiejkolwiek koncepcji za prawdziwą w całości. Myślę poza tym, że samo jej nieprzyjmowanie niewiele zmienia – jeśli faktycznie jest tak, jak mówią Kasjo, powinniśmy „robić to, co przychodzi naturalnie” i co każdemu z nas jest właściwie.

    Nie uważam, że zjadłem wszystkie rozumy, chociaż wiem, że wielu może mnie tak postrzegać (to ten ascendent w strzelcu :P).

    Mayu – nie miej mi za złe tego tonu, ale komentuję Twoje blogi od około 2005 roku, podobnie z AstroForum. Wielu Twoich czytelników dopiero zaczyna się orientować „o co w tym wszystkim chodzi”, zarzuca filmami i tym podobnymi materiałami, ale na mnie nie robią one większego wrażenia, wymagają jak dla mnie dokładniejszego zbadania. Większość filmów z jutuba o kosmitach, teoriach spiskowych, itp. to zwykła sieczka dezinformacyjna. Rozumiem, że channeling Kasjopeański to trochę inna półka i szlachetniejsza jakość, ale i tak będę nawoływał do tego, żeby krytycznie podchodzić do wszystkiego i o ile się da, nie przyjmować żadnej koncepcji w całości.

  6. @Obywatelu

    (…)”Wielu Twoich czytelników dopiero zaczyna się orientować “o co w tym wszystkim chodzi”, zarzuca filmami i tym podobnymi materiałami, ale na mnie nie robią one większego wrażenia, wymagają jak dla mnie dokładniejszego zbadania”.

    Rozumiem ciebie ale to, ze pojawilem sie na tym blogu w 2009 nie oznacza, ze sie dopiero co obudzilem. Teoria inteligentnego projektu interesuje sie od szkoly sredniej czyli jakies ponad pietnascie lat. To prawda, ze na you tube jest wiele smieci ale staram sie wrzucac tutaj materialy konkretne. Trudno uznac Project Camelot, Jordana Maxwella, Coopera, Colliera, Tsariona, Icka, Helsinga itp. za smieci. Oczywiscie sa to rzeczy kontrowersyjne i wymagaja sprawdzenia jak wszystko.

    Chcialem tylko cos wyjasnic nie bierz tego presonalnie bo lubie Twoje uszczypliwe i zajadle komentarze.

    Ja naprawde wierze w to, ze jakas cywilizacja z kosmosu odpowiada za nasze stworzenie oraz obecna manipulacje. Ta wiedza pochodzi z roznych zrodel.
    W zasadzie wystarczy poczekac jeszcze przynajmniej dwa lata. Powoli sami zaczniemy sie przekonywac kto mial racje a co bylo manipulacja. Podsumowujac do wszystkiego trzeba podchodzic ostroznie i dlatego moge stwierdzic, ze material Kasjo bardziej mnie przekonuje od Wingmakers. Bardziej mnie przekonuje nie znaczy, ze bede „wynosil nad oltarze” Jadczykow.

  7. Absolutnie nie oznacza to, że ja nie myślę podobnie. Myślę podobnie, ale co do czytania i oglądania różnych źródeł to mam podejście pewnego Żyda z Podkarpacia, który raz powiedział etnografowi Stanisławowi Vincenzowi coś takiego:

    Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze i nie ma się co szarpać. A kto ma 60 procent racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje! A co by powiedzieć o 75 procent racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane. No, a co o 100 procent? Taki, co mówi, że ma 100 procent racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak.

  8. Aha, mnie również materiał Kasjo przekonuje bardziej od Wingmakers. W ogóle wszystko mnie przekonuje bardziej niż oni. ;)

  9. Dodam tylko, ze Wingmakers nie tylko zaprzeczaja spiskowej teorii 9/11 np. dr Neruda twierdzi,ze Iluminaci nie sa zamiszani w szatanistyczne obrzedy i krwawe rytualy. Tylko jest wiele materialow glownie w jezyku angielskim na ten temat, sa wywiady, ksiazki, realacje swiadkow itp., trudno juz zaprzeczyc, ze zjawisko porwan dzieci w celach obrzedowych i dzieciecej prostytucji przez sluzby specjalne USA nie istnieje. Tutaj tylko probka tych materialow:

    http://torrentchannel.com/Cathy_OBrien__Mark_Philips_-_Trance_Formation_of_America_MKULTRA_-_1995.pdf

    Drodzy Panstwo!! Za dwa lat zobaczymy, nawet jesli „datowcy” zaczna przesuwac daty tak jak ostatnio David Icke na 2016, to jak nic sie nie wydarzy do 2020 (no bo ile mozna przesuwac) to oglosimy w 2020 ta cala zapowiadana „ZMIANE” za scieme. Na 2020 ktos ostatnio przewidzial powrot Annunaki natomiast z innych zrodel wiadomo, ze Annunaki juz tu sa albo inaczej nigdy tak naprawde nas nie opuscili. Tylko w taki sposob (cierpliwie czekajac) mozemy sie przekonac czy „ZMIANA” bedzie i kto mial racje a kto manipulowal. Ja dalej bede szukal ale juz zaczynam cierpliwie czekac, czas pokaze.

    PS. Powrot Annunaki w 2020 ????? czy kolejna sciema???? Ostatnio cos za duzo pojawilo sie „dziwnych” ksiazek od nieznanych autorow.

  10. U gory powinno byc:
    trudno juz zaprzeczyc, ze zjawisko porwan dzieci w celach obrzedowych i dzieciecej prostytucji przez sluzby specjalne USA istnieje.

    Oczywiscie istnieje. a nie jak napisalem – nie istnieje. Drobna pomylka.

  11. Ale za to przepowiednia o tym, że zginiemy wszyscy pod rojem komet nie mogła się na razie doczekać weryfikacji, więc Jadczykowie uparcie szukają śladów komet i innych ciał niebieskich i śledzą zwiększającą się liczbę doniesień o kometach, postulując jakieś “dziwne coś” nadchodzące od strony mgławicy Oorta.

    Doniesień jest jakby mało, więc znaleźli wyjaśnienie: NASA utajniła wszelkie informacje na ten temat. Nie wiemy więc, czy i co leci ani jak duża jest skala problemu. Tajemnicze spadnięcie samolotu z nieba do oceanu wyjaśnili tą teorią, chociaż tak naprawdę nic nie wiadomo na pewno.

    Jak już mówiłem: nie ma nic problematycznego w samej teorii z przekazów channelingowych (choć jest ona w swoim wydźwięku dość makabryczna i zgadzam się że jak ktoś nie ma mocnych nerwów tak jak Laura i Ark to nie powinien raczej tego czytać), ale problematyczne jest grono wyznawców, którzy uważają że wcale nie są wyznawcami, to tylko przypadek że wszyscy “myślą niezależnie – wszyscy jednakowo”.

    Raz jest makabryczna, a innym razem wesoła. W tej części „Fali”, którą cytował Marcus jest stwierdzenie, że przejdziemy całą grupą do 4 gęstości, a paskudne Jaszczury stracą swoją kolonię. Tak więc ja się gubię, bo nie wiem, czy w końcu przejdziemy czy nie, bo przekaz jest niejednoznaczny. A co do wyznawców, to ni zawsze są problemem. Przekaż jakąkolwiek wiedzę (nie ważne, czy będzie to nauka Jezusa, Darwina, Einsteina czy channeling), a ludzie od razu stworzą z tego kółko różańcowe.

    Laura studiowała, a ona jak już coś ma przestudiowane to ostateczny sąd o tym głosić może

    Pod tym względem to oni się dobrali wprost idealnie: Laura wie najlepiej na świecie, co mamy sądzić o astrologii i wiedzy humanistycznej, a Ark jest fizykiem i wie wszystko o naukach ścisłych. Ale bądźmy wyrozumiali, oni dostają po głowach od wszystkich i za wszystko, a najmocniej od psychopatów o umysłach bardzo ścisłych. Jest kilka takich blogów, które są prowadzone przez współczesne wcielenia najstraszliwszych inkwizytorów. Przeszli oni, zgodnie z duchem czasów i kierunkiem sprzyjających wiatrów z obozu religijnego do racjonalistycznego, ale ich mentalność nie zmieniła się ani na jotę. Pozostała im ta sama zajadłość i bezwzględność w tropieniu herezji i zapał do mordowania heretyków. Jakże musi ich boleć fakt, że zamknięto izby tortur i zakazano tych krwawych uciech, więc nikogo nie mogą połamać kołem, przytopić w morzu ani wlać mu w gardło wrzącego ołowiu. Skoro więc nie mogą torturować Jadczyka fizycznie, to przynajmniej przywalą mu okrutnym słowem (linków nie podam, bo psychopatom nie robię reklamy).

    Przysłowie chińskie (zacytowane z boku tego bloga mówi mniej więcej to samo, co ten Żyd z Podkarpacia: „Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany”.

  12. Ja twierdzę, że w 2012 nic spektakularnego się nie zdarzy. Sądzę, że będzie to przemiana stopniowa. A daty są tylko umowne, bo i kalendarz mamy taki trochę lewy (podobno brakuje w nim 300 lat, o czym tu też dyskutowaliśmy).

  13. Jakiś gość na blogu Jadczyka (Formahault, czy jakoś tak) pisał z zupełną powagą że w 2012 będzie jakiś potworny kardynalny półkrzyż z plutonem (nie pamiętam z czym jeszcze), ale że używał określeń typu „maleficzne”, „beneficzne” i tak dalej, to jakoś nie wziąłem sobie jego wywodu do serca.

  14. Dla nas zmiana juz nastapila tylko musimy poczekac na reszte stada, czy to bedzie gwaltownne czy stopniowe nie wiem. U mnie w ciagu ostatnich paru lat przebudowal sie caly swiatopoglad, punktem krytycznym byl 9/11 i dlatego zaden Windmakers nie wmowi mi, ze to nie byl „inside job” to tak jakby ktos wmawial mi, ze moja matka nie jest moja matka.Sorry panowie od skrzydel, fajna macie muzyczke i obrazki ale jednym klamstwem mozna przekreslic cala reszte nawet jak byloby to preludium do prawdy.
    A w 2012 bedziemy mieli olimpiade w Londynie (zbieznosc miejsca i czasu zupelnie przypadkowa hehehe!!!) oraz Euro w Polsce i na Ukrainie.

  15. 9/11 polecam każdemu na terapię szokową. W tym akurat Laura miała bezsprzecznie rację. Kto nie dostrzeże tego, nie dostrzeże niczego.

    Nie trzeba się od razu brać za rzeczy z grubej rury – dzień w którym setna małpa pojmie, że 9/11 był wewnętrzną robotą, będzie dniem triumfu.

    Tymczasem: beeeeee…

  16. Piszac powyzej „ZMIANA” (kom.259) mialem na mysli gwaltowna zmiane ogolnoswiatowa np. w ciagu jednego roku.
    Podobnie jak Astromari wydaje mi sie, ze ta zmiana bedzie stopniowa dodalbym od siebie bardzo powolna. Tak to nastapilo u mnie. No to koniec na dzis jutro do pracy. Pozdrawiam.

  17. Wrócę w takim razie do problemu astrologii i moich podejrzeń co do przyczyn odrzucenia jej przez Laurę. Nie wiem, jaką szkołę reprezentowała, ale mogę się domyślać, że „klasyczną”. Ten Fomalhaut czy jak mu tam oczywiście również, bo to jest słownictwo, jakiego używają „klasycy”. Oczywiście ta astrologia tak naprawdę nie ma zupełnie nic wspólnego z prawdziwą astrologiczną klasyką w sensie starożytnych korzeni, bo jest to jej „naukowa” odmiana powstała coś mniej więcej w XVIII wieku, czyli w czasie, gdy rodził się „racjonalizm”. Astrologia prawdziwie klasyczna (Grecja i Rzym) jest podobna do astrologii obecnie zwanej „humanistyczną”.

    Ta astrologia rzekomo „klasyczna” próbowała uprawiać prostytucję z kartezjańską nauką i złapała syfa. Tak się kończą harce bez zachowania zasad BHP. Tak więc ani to astrologia, ani klasyczna ani tym bardziej nauka. Jest to po prostu pomyłka.

    Otóż ta astrologia rzekomo klasyczna uznała, że w nauce wszystko musi być weryfikowalne, a wyniki eksperymentu muszą być powtarzalne, więc wymyśliła, że trzeba ustalić sztywne reguły interpretacyjne, które muszą się sprawdzać przy tworzeniu prognoz. Przypomina to prostowanie garbatego, żeby pasował do ściany, co jest oczywiście niewykonalne. Próbowano więc zastosować „prawdę” ukutą przez tegoż Kartezjusza, że człowiek jest maszyną i działa jak automat (w astrologii mówimy o takich ludziach, że „lecą na autopilocie”). Więc jak mu np. przeleci Saturn przez 8 dom, to murowane bankructwo, bo Saturn jest malefikiem, czyli planetą złoczynną, a 8 dom to banki, lokaty i inne kapitały. Prosta sprawa, czyż nie? Prosta, ale tylko w podręczniku, bo dotyczy ona wyłącznie ludzi z numerkami 1-3 z moich map świadomości, czyli ludzi nieprzebudzonych. (Gurdżijew się nad takimi z lubością znęcał). Ci powyżej „3” w nosie mają takie zasady, bo planety rządzą głupcami, a mędrcy rządzą planetami.

    Tak więc, jeśli jakiś otępiały przez „racjonalistyczne” (vel „klasyczne”) zasady astrolog tworzy prognozę dla klienta, to jego powinnością (której uczy się całe lata pod okiem swojego guru) jest podanie dat wszystkich wydarzeń, które tegoż klienta czekają. I pisze biedaczek, że tego i tego dnia to będziesz brać ślub w bieli, a innego umrze ci dziadek, a tego dnia to się wzbogacisz, innego zaś złamiesz nogę itp. No i jeśli to wszytko się nie zdarzy, to oczywiście winna astrologia, a nie astrolog, który zapomniał, że ludzie mają rozum i wolną wolę (a wspomnij takiemu o wolnej woli, to cię opluje ze śmiechu, a sam dostanie konwulsji, bo czegoś równie głupiego to on w życiu nie słyszał – hahaha, wolna wola, o rany, skonam ze śmiechu!!!).

    Otóż ludzie przebudzeni mają wolną wolę, a co więcej potrafią z niej korzystać. Jeśli taki człowiek zna również astrologię, to jest królem życia. Bo dobrze sporządzony horoskop jest jak dobra prognoza pogody: wiesz, kiedy wziąć parasol, a kiedy krem do opalania. I wiesz, że jeśli w danym czasie będzie huragan, nie będzie rozsądne przedzieranie się pod wiatr, żeby odwiedzić babcię na drugim końcu miasta.

    Mała ilustracja: wybierasz się w podróż, a astrolog patrzy na mapę i widzi, że na którymś kilometrze jest wielka wyrwa w autostradzie. Astrolog klasyczny przewidzi, z jaką prędkością będziesz jechał i na tej podstawie precyzyjnie wyliczy, kiedy wpadniesz w tę dziurę i co sobie połamiesz. Natomiast astrolog humanistyczny powie ci tak: na tym kilometrze jest wielka dziura, więc w nią nie wpadnij. Zacznij hamować w określonym momencie i patrz na drogę, żebyś sobie nie zrobił krzywdy. Klient oczywiście może w to uwierzyć i dziurę ominąć, ale może nie uwierzyć i się połamać – wolna wola.

    To samo dotyczy straszliwych krzyży i półkrzyży, którymi straszy ten Fomalhaut (gdzie on zobaczył ten półkrzyż, chyba coś mu się pomerdało). Jeśli tworzyłby się taki półkrzyż, mądrzy ludzie się przetransformują i odniosą z tego korzyść duchową, a głupi być może nawet umrą. Bo Pluton to śmierć i odrodzenie. Mądry się odrodzi duchowo, „uśmierci” swoje słabości i wygra, a głupi będzie się musiał narodzić ponownie w zupełnie dosłownym sensie.

    Amen!

  18. PS. Te przypowieści i kremie do opalania, huraganie i dziurze w autostradzie to oczywiście tylko alegorie, nie należy być tępym i brać ich dosłownie!!!

  19. Domyślam się, że laura eksperymentowała z klasyczną, pewnie nasiąkła von Pronayem albo jeszcze gorzej, jakimiś bardziej konserwatywnymi zachodnimi klasykami. Wzięłaby do łapy Arroyo czy Handa („Podręcznik Interpretacji Horoskopu” Arroyo jest dostępny nawet w uniwersyteckiej bibliotece w moim mieście, to co dopiero w USA) i może coś by złapała. Ale przecież czytali Junga, powinni się chyba domyśleć że astrologia ma sposób działania podobny do jungowskiej synchroniczności, a planety pokoleniowe działają jak pole nieświadomości zbiorowej.

    Jak mówiłem, tego gościa z bloga Jadczyka nie czytalem uważnie, bo jak tylko zauważyłem gadanie o „malefikach” to się zmyłem. Przecież to na kpinę zakłada, demonizowanie tych półkrzyży (żaden półkrzyż zresztą się nie szykuje w okolicach 2012). Jasne że jak się pojawia taki trudny układ to w jakiś sposób wszyscy to odczuwamy, ale to tylko potencjał, można go wykorzystać albo i nie. Poza tym nawet jeśli szykuje się taka konfiguracja, to ona może być zbawienna – pocierpimy, pocierpimy, ale za to narodzimy się na nowo i okaże się, że wszystkie stare brudy znikną.

    Weres pokłada nadzieje w procesach transformacyjnych prowadzących do Ery Wodnika w aktualnym umiejscowieniu Plutona w Kozie (wcześniejsza koniunkcja Urana z Neptunem miała zapoczątkować tendencje przemianowe, zasygnalizować problem), tak jakby nadszedł czas metodycznego rozliczania całej tej naszej „tradycji” i głębokiej transformacji mentalności. Ale Pluton z Kozy wyjdzie dopiero około 2038 roku, a to nie pasuje wszystkim innym teoretykom do pięknej „teorii 2012″. ;) A jeszcze w retro wpadnie w międzyczasie… Ale ludzie, nie dajmy się zwariować, nawet najlepsza techika predykcyjna nie przewidzi tego, co się stanie z każdym z nas i czy w ogóle coś się stanie.

  20. Świński kabaret zafundowali nam na koniunkcji Jowisz-Neptun w zwariowanym Wodniku. Ale Wodnik to rozumny znak, więc on akurat nie da się nabrać na takie ściemy. Niby znają astrologię, ale kiepscy z nich uczniowie i praktycy.

  21. A ja myślę że chodziło tylko o zrobienie sobie jaj. :) Ja bym to brał w konwencji absurdu, a nie rzetelnego wykładu astrologii. Przeciez nikt nie weźmie poważnie retrogradacji Słońca, ale za to śmieszna jest. :)

    Poza tym, zbijają się też z klasycznych przepowiedni – vide ten „palec diabła” z Plutonem. :)

    Nie brałbym niczego z tego na poważnie. :)

  22. Warto to zobaczyc
    Niewolnicy mediów kontrola umysów MK-ULTRA MONARCH from Redmuluc on Vimeo.

    Postanowilem przetlumaczyc fragmenty ksiazki

    zamieszcze te fragmenty tutaj za dwa tygodnie.
    To ksiazka bylego agenta brytyjskiego wywiadu MI6. Ogolne informacje w niej zawarte sa potwierdzone w innych zrodlach ktore do tej pory studiowalem.Dlatego uwazam, ze autor ksiazki moze byc wiarygodny. Dostarcza on jednak wiele nowych szczegolow. Postaram sie przetlumaczyc najlepsze fragmenty.

    @Astromaria
    Znudzilo mi sie pisanie komentarzy bo wypisalem sie chyba juz na wszystkie tematy i mam wrazenie, ze „klepie” to samo. Dlatego jezeli nie masz nic przeciwko chcialbym od czasu do czasu zajac sie tlumaczeniami ciekawych tekstow z jezyka angielskiego i zamieszczac ich fragmenty tutaj zamiast moich komentarzy.

  23. A ja mam taką propozycję: załóż własny blog na WordPress, jest za darmo i to może być fajna zabawa. Jesteś tu znany, więc od razu na starcie będziesz miał sporo czytelników. Szkoda wrzucać tłumaczenia do komentarzy, ba przepadną w chaosie, chyba, że zrobię z ciebie współautora i będziesz pisał własne notki. Ale u siebie byłbyś panem własnego bloga i nikt by ci się nie wtrącał w to, co piszesz i jak.

  24. Caly czas mysle o wlasnym blogu ale chyba do tej pory mialem za malo odwagi aby z tym ruszyc. Pora jednak przejac chyba inicjatywe, moze juz nie dlugo cos nowego sie „wyloni w sieci”, dam wtedy wszystkim znac. Astromario dzieki za wsparcie.

  25. Trzymam kciuki, tylko nie pakuj się w jakieś onety czy inne blog.pl, to prowincja. Bierz WP i wal śmiało. To jest tak proste, że pewnie nie będziesz musiał o nic pytać.

  26. Lloyd DeMause
    The Journal of Psychohistory 21 (4) 1994
    Źródło: Digital Archive of PSYCHOHISTORY
    Dlaczego sekty satanistyczne gwałcą, torturują i zabijają dzieci?

    Proces powstawania poniższego artykułu o wykorzystywaniu dzieci przez satanistyczne kulty był dla mnie najbardziej frustrującym – i oświecającym – doświadczeniem ze wszystkich moich publikacji z ostatnich 22 lat.

    WSTĘP

    Znajdując się, jak wszyscy, pod wpływem potopu książek i artykułów z ostatnich kilku lat, zacząłem pracę od zastanawiania się, czy doniesienia o kultowych nadużyciach rytualnych są w ogóle prawdą, gdyż literatura ta nazywa je urojeniami, a nawet wszczepionymi wspomnieniami. Tymczasem psychoterapeuci w całym kraju donoszą o szerokim napływie pacjentów ze wspomnieniami KNR. „Monarch Resourses” – kalifornijski telefon zaufania dla ofiar nadużyć -odnotowuje rocznie 2500 informacji o kultowych nadużyciach rytualnych. „Looking Up” – analogiczny telefon zaufania w Maine – przyjmuje rocznie 6000 takich zgłoszeń. „Child Help” – ogólnokrajowa linia – w ostatnim roku przyjęła 1741 rozmów z ofiarami KNR. Podobne liczby dostępne są w w wielu innych placówkach.1 Te lokalne dane przekładają się w skali całego kraju na lekko biorąc dziesiątki tysięcy ofiar KNR rocznie, plus liczba tych, które milczą.2 Nie znaczy to, że liczba nadużyć popełnianych przez sekty satanistyczne tak gwałtownie ostatnio się zwiększyła, ale że – podobnie jak w przypadku innych form nadużyć na dzieciach – jesteśmy ostatnio coraz bardziej otwarci na dostrzeganie ich. Wydaje się jednak niemożliwe, aby cały ten zalew wspomnień KNR był wymysłem pacjentów lub wynikiem wszczepienia im ich przez terapeutów. Terapeuci są, w najlepszym sensie tego słowa, grupą nieśmiałą i pomysł, że nagle mieliby zacząć implantować fałszywe wspomnienia dziesiątkom tysięcy swoich pacjentów bez jasnej przyczyny, może trafiać jedynie do naiwnych. Nikt nie przedstawił do tej pory choćby skrawka dowodu na masowe wszczepianie tzw. fałszywych wspomnień.3

    Z chwilą, gdy zacząłem zapoznawać się z literaturą na ten temat, zaczęło do mnie docierać skąd pochodzi ów, przypominający polowanie na czarowniece, zgrany chór oskarżeń o implantowanie wspomnień nadużyć: od samych oprawców. Zacznę od tego, że założyciel Fundacji FMS (False Memory Syndrome Foundation) został wcześniej oskarżony przez swoją córkę o molestowanie seksualne w dzieciństwie. Następnie, główni sponsorzy i „naukowi rzeczoznawcy” związani z tą fundacją, są albo byli oskarżeni o nadużycia seksualne na dzieciach, albo są członkami grup pedofilskich domagającymi się prawa do seksu z dziećmi, albo publikują się w pedofilskiej prasie, tak jak jeden z członków Ciała Doradczego FMS (False Memory Syndrome Foundation Advisory Board),4 który ostatnio na łamach czasopisma Paidika: The Journal of Paedophillia wypowiedział się następująco: „Pedofile mogą jasno i odważnie afirmować to, co jest ich seksualnym wyborem. Mogą mówić, że to czego chcą, jest najlepszym sposobem miłości. Śmiało mogą mówić tak: ‚Wierzę, że to jest w istocie wolą Boga’.” 5

    W dodatku, również niektórzy autorzy książek o „fałszywych wspomnieniach” są adwokatami pedofilów. Na przykład, Paul i Shirley Eberle, autorzy książki „Wykorzystanie niewinności – sprawa przedszkola McMartin” (The Abuse of Innocence: The McMartin Preschool trial),6 jednej z najczęściej cytowanych publikacji, piszą w niej, że doniesienia o KNR są zbiorową histerią. W książce tej, poważnie przyjętej przez krytyków i wielokrotnie potem cytownej w poważnych magazynach jako miarodajne źródło, Paul i Shirley Eberle twierdzą, że ponad setka dzieci, które mówią o kultowych nadużyciach rytualnych doznanych ze strony personelu przedszkola, przeszła „pranie mózgu,” że ich matki, wszystkie, są histeryczkami i że nieważny jest fakt, że lekarze znaleźli fizyczne dowody gwałtów i torturowania u trzech czwartych tych dzieci, potwierdzające ich zeznania. Krytyka jednak ani słowem nie wspomina, że państwo Eberle są nazywani „najbardziej płodnymi producentami dziecięcej pornografii w USA” przez Tobby’ego Tylera, naczelnego szeryfa San Bernardino, który jest powszechnie uznanym w Stanach Zjednoczonych ekspertem d/s dziecięcej pornografii.7 Oglądane przeze mnie materiały pornograficzne państwa Eberle, jak i ich opublikowane artykuły – np. „Byłam seksbombą mając pięć lat” (I Was a Sexpot at Five) czy „Małe lolitki” (Little Lolitas) – zawierają ilustracje i zdjęcia, na których dzieci są gwałcone analnie i oralnie.

    Autorytety sypiące cytatami mającymi obalić istnienie kultowych nadużyć rytualnych, wyczerpują się zazwyczaj na jednym człowieku, którym jest Kenneth Lanning z FBI. Mówi on z przekonaniem: „nie udało mi się znaleźć ani jendego morderstwa, na kimkolwiek, popełnionego przez dwóch lub więcej ludzi stosujących satanistyczne obrzędy.” Jednak nie mówi się o tym, że Lanning nigdy nie prowadził żadnego śledztwa przeciw jakiejkolwiek sekcie czy rytualnej zbrodni, ani też, że ignoruje on całkowicie istnienie statystyk i danych policyjnych na temat wyroków skazujących w sprawach o KNR – podobnie jak prasa ignoruje ludzi prowadzących od lat takie śledztwa dla FBI.8 Im bardziej zagłębiam się w literaturę, tym niedorzeczniejsze wydają mi się twierdzenia, że mówienie o satanistycznych zbrodniach to tylko „zbiorowa histeria” czy „polowanie na czarownice.”

    Z pełnej rozciągłości zbrodni satanistycznych w dzisiejszej Ameryce zacząłem jednak zdawać sobie sprawę dopiero po wydaniu przeze mnie numeru The Journal Of Psychohistory poświęconego kultowym nadużyciom rytualnym na dzieciach, gdy zaczęły napływać sygnały ze środowiska psychoterapeutycznego. Lawinowo dzwonili terapeuci z całego kraju, chcąc pilnie otrzymać ten zeszyt, bo właśnie leczą ofiary KNR. Kiedy jednak proponowałem im, by wspomogli moją pracę w tej dziedzinie swoimi doświadczeniami, częstokroć odmawiali, mówiąc, że z powodu gróźb, jakie oni i ich rodziny dostają od sekt, boją się drukować informacje o swoich klientach – nawet jeśli sami też pozostaną anonimowi. Telefony zapowiadające ciężki odwet, zmasakrowane koty na schodach pod drzwiami, płonące krzyże wbite w trawnik przed domem i inne sugestywne komunikaty sprawiają, że wielu z nich wzbrania się pisać cokolwiek o satanistycznych sektach i ich ofiarach. Pewien psychiatra, którego poprosiłem o pozwolenie na publikację jego referatu o leczeniu ofiar kultowych nadużyć rytualnych, jaki wygłosił na spotkaniu psychoanalitycznym, odpowiedział mi: „Dziękuję za zaproszenie mnie na łamy The Journal of Psychohistory. Jest mi miło i jestem w ogóle zaskoczony, że interesują was te tematy. Z przykrością muszę odmówić zgody na opublikowanie mojego referatu na temat ofiar KNR w pańskim czasopiśmie.”

    Jak możecie się domyślać, istnieje pewne ryzyko w leczeniu ofiar satanistycznych praktyk. Ostatnie opracowanie dr Nancy Perry mówi, że 10 procet terapeutów leczących te przypadki było straszone lub atakowane przez grupy, do których kiedyś należeli ich pacjenci. Sam żyję i pracuję w wyizolowanej społeczności, gdzie działalność satanistycznych sekt jest znaczna. Przedstawiam moje doświadczenia psychoanalitycznym grupom dyskusyjnym, ale obecnie niechętnie publikuję to, jak wiele wiem o tego rodzaju grupach. Oczywiście jest mi smutno, że myślę w ten sposób i biorę pod uwagę moje osobiste bezpieczeństwo, ale tak jest.

    W praktyce, nawet ci psychoterapeuci, którzy zgadzają się pisać coś o leczonych przez siebie przypadkach tego rodzaju, mają wątpliwości. Większość obiecuje nadesłanie artykułu, ale nie nadsyła. Raz nawet pewien psychoanalityk, który na zjeździe psychoanalityków przedstawił szczegółowy opis leczonej przez siebie ofiary wykorzystania seksualnego – potworną historię dziecka od najmłodszych lat tytualnie gwałconego i torturowanego przez rodziców i sektę, do jakiej należeli – przysłał mi artykuł przypisujący nasilenie doniesień o KNR „zaraźliwości zbiorowej histerii,” gdzie na dodatek nie było ani słowa o wspomnianej pacjentce!

    CO SATANISTYCZNE SEKTY ROBIĄ DZIECIOM

    Dzięki moim pracom badawczym nad historią i psychoterapią dzieci wykorzystanych przez satanistyczne sekty, zaczął klarować mi się obraz tego, co konkretnie grupy te robią swoim ofiarom. Po pierwsze, kultowe nadużycia na dzieciach nie mogą być nazywane „polowaniem na czarownice,” bowiem tamte tragedie sprzed stuleci były czymś całkiem innym. Dotyczyły osób o całkiem innych symptomach diagnostycznych, niż pacjenci współczesnych terapeutów leczeni ze skutków KNR. Ofiary polowań na czarownice miały symptomy histeryczne, łącznie z opętaniem, konwulsjami, paraliżami i halucynacjami prześladujących upiorów,9 a są to zjawiska bardzo rzadkie u dzisiejszych ofiar KNR. Zwykle, „polowanie na czarownice” oznacza oskarżanie starych kobiet o to, że złym spojrzeniem rzucają urok na dzieci, lub dręczą je wbijaniem szpilek w lalki, czyli lęki stosowane często przez dorosłe autorytety do wymazywania odmienności ze społeczności.10 Tymczasem „osobowość robota,” „osobowość borderline,” „osobowość wieloraka,” oraz samookaleczenia i zachowania samobójcze – symptomy tak często obecne w dzisiejszych ofiarach KNR – nie są odnotowane w historycznych źródłach dotyczących polowań na czarownice. Typowe praktyki satanistyczne, jak zbiorowe gwałty na dzieciach, składanie ofiar z dzieci, rozczłonkowywanie ich, picie ich krwi, itd., pojawiają się w historycznej literaturze jedynie w związku z krwawymi mordami i pogromami,11 które władza czy większość starała się usprawiedliwić oskarżaniem Żydów lub mniejszości o czyny najgorsze z możliwych do wyobrażenia. Różne oskarżenia o diabelskie praktyki nie są więc tym samym.

    Studia przypadków, jakie zostały opisane przez psychoterapeutów pracujących z dziećmi lub osobami dorosłymi, które stały się ofiarami maltretowania przez satanistyczne sekty i które mają przekonujące, szczegółowe wspomnienia doznanych praktyk oprawczych, to wystarczająco dużo, jeśli chce się zobaczyć tę prawdę.12 Szczególnie odkrywcze są ostatnie doniesienia dzieci o tych nadużyciach, gdyż zawierają szczegóły, których zazwyczaj brakuje po latach w pamięci dorosłych ofiar KNR. Kiedy czytamy dziesiątki relacji, w których dzieci mówią takie zdania, jak: „Tatuś zjada kupę… i pije siki” 13 lub „Jemy swoje kupy… Mama wystawia je na mróz, aby ostygły, aby był na nich lód… Ciepłe są najgorsze… Mama gotuje galaretkę w swojej pupie i cipce, a ja mam ją wyssać,” 14 ożywają w nas stwierdzenia, że sataniści „skupiają się na zmuszaniu do zjadania i picia odchodów.” Dzieci te dopiero co przeżyły swoje wykorzystanie; nie mówią więc o pogrzebanych wspomnieniach, które po latach mogły ulec zniekształceniom. Wątpliwości czy wspomnienia o piciu krwi są prawdziwe, czy nie, rozwiewają się, gdy słyszymy dzieci opowiadające swoje najświeższe przeżycia, jak relacja tej ośmiolatki: „Kiedy pani Ellis wbiła nóż i popłynęła krew, pani Ellis zebrała ją do dzbanka. Musieliśmy ją pić. Była ciepła. Była… coś jak smak oliwy, jakby łyk oleju do sałatek, czy coś takiego.” Wspomnienie dziecka, że było ono przez członków sekty wieszane na sznurach głową w dół, uwiarygodnia się, gdy to dziecko zaczyna następnie wiele razy samo się w ten sposób wieszać.15 Historie o wieszaniu dzieci za nogi na palach a następnie gwałceniu ich stają jak żywe przed oczami, gdy słyszymy następującą relację pewnej małej dziewczynki:

    „Panie wieszają ją (Sapphire) do góry nogami na palu, a potem mnie i Amber; kiedy wisimy głową w dół, musimy owinąć nogi wokół pnia i one je wtedy przywiązują. Wtedy wchodzą panowie i wtykają ci siusiaki w szparkę, albo czasem w pupkę. Ale raz, kiedy Sapphire wisiała na palu, wtykali jej zamiast tego palce. Myślę, że dlatego, że ona jest zbyt mała… Nienawidzę jak mi to robią, mi i Amber, ale jak biorą Saphirę, nie mogę wytrzymać. To straszne, jak boli. Wiem jak ją boli, bo wiem jak boli mnie, a ona jest taka mała. Jest niemowlakiem, a przecież powinniśmy się opiekować niemowlakami. Nawet gdy płaczą.” 16

    Także historie o torturach i składaniu ofiar nabierają wiarygodności gdy słyszymy opowieści dzieci o ich ostatnich doświadczeniach. Twierdzenia, że satanistyczne seksty okaleczają i zabijają ludzi, przechodzą w obszar realu, gdy pewne dziecko opowiada swojej piastunce: „Tata mocno wbija nóż… to było okropne, kiedy ci ludzie byli zabijani. Musieliśmy pomagać im trzymać te noże i wbijać je w tych ludzi. To było okropne. Strasznie się bałam. Musieliśmy to robić, inaczej mama zabiłaby nas.” 17 Wątpliwości co do oprawczych szczegółów tych rytuałów rozwiewają się także po lekturze doniesień terapeutów, jak np. poniższy opis nagranej sesji:

    – Czy możesz powiedzieć, czego się tak boisz…

    – Nie chcę zabić tego dziecka. Nie chcę zabić tego dziecka…

    Powtarza to wiele razy, mnąc mojego małego misia i łkając…

    – Jestem w klatce… Są tam mężczyźni, mężczyźni z rogami… Teraz ustawiają się w krąg. Trzymają się za ręce i tańczą. Śpiewają w kółko: “Wzywamy Szatana. Jesteśmy jego sługami. Witamy Szatana.” Teraz wyjmują mnie z klatki, unoszą ten srebrny kielich i wylewają na mnie. To krew. Jakaś taka lepka.

    Na twarzy Neda maluje się odraza. A na mojej, jestem pewna, niedowierzanie.

    – Lider wstaje z fotela i leje więcej krwi na dziecko leżące na stole. Bierze długi nóż, wkłada mi w rękę i mówi: „Składamy to dziecko Szatanowi w ofierze. Niech Szatan przyjmie tę ofiarę…” Przyciska moją rączkę do noża, unosi go i wbija w pierś dziecka. Tryska krew…

    Teraz wyjmuje nóż z mej rączki, sięga nim go piersi dziecka i wyciąga coś, jakby serce. Tnie je na kawałki, zjada i daje innym mężczyznom. I mnie. Zmusza mnie, bym je zjadł…

    Teraz kładą mnie na plecach w centrum swojego kręgu. Rozbierają mnie całkiem i nacierają wszędzie olejkiem. Wchodzą kobiety i dotykają mnie, wszędzie. Wstydzę się, bo jak mnie tam dotykają, czuję przyjemność. Potem zabierają mnie do pokoju obok, Tam jest moja mama i ojciec. Mama i ojciec myją mnie, nakładają czyste ubrania i zabierają do domu.18

    Pierwszym wnioskiem, do jakiego doszedłem po przeczytaniu ponad setki opisów tego, co sekty satanistyczne – zarówno współczesne jak i historyczne – robią dzieciom, jest to, że zasadniczo ciągle robią to samo. Raczej nie tworzą one ogólnoświatowej, zorganizowanej i zakonspirowanej siatki. Większość tych grup składa się z zamieszkujących okolicę, wyuzdanych i torturujących dzieci dla osiągnięcia seksualnej rozkoszy, sadystów, którzy nigdy nie przeczytali jednej książki o satanizmie. Mimo to, spontanicznie, powielają oprawcze rytuały o identycznych elementach, a nawet szczegółach: Biorą małe dzieci i wiążą je; zamykają je w klatkach i tunelach; biją je i torturują; odwracają głową na dół i zanurzają w wodzie; tną je, gwałcą i wbijają im ostrza; zmuszają do zjadania swoich odchodów, do picia uryny i krwi; patroszą wnętrzności, ćwiartują i zabijają je w chwili osiągania orgazmów. Wydaje się, że ludzie ci odreagowują bardzo specyficzny dramat. Co może ozaczać zbiór tak dziwacznych aktów?

    ZNACZENIE KULTOWYCH NADUŻYĆ RYTUALNYCH

    Podobnie jak wszystkie sadystyczne akty, indywidualne i grupowe, kultowe nadużycia rytualne są perwersją seksualną, której celem jest osiąganie orgazmów środkami usuwającymi ostre lęki przed dezintegracją i unicestwieniem. Według Socaridesa, sadystyczna ulga jest osiągana za pomocą odtwarzania na koźle ofiarnym własnych dziecięcych traum oprawcy – szczególnie jego prewerbalnych doświadczeń z przerażającą, okrutną lub zaniedbującą matką – aktywnym sprawianiem bólu ofiarom w miejsce pasywnego trwania w bólu i destrukcji.19 Sadyści są w życiu na co dzień pełni strasznego lęku przed swoją niezależnością i aktywnością. Każdy więc sukces odniesiony w życiu rodzi w nich straszny lęk, powodując regresję do niemowlęctwa i pragnienie zlania się z mamusią. Ale to zlanie się oznacza utratę własnego ja, unicestwienie. Aby móc uniknąć tych uczuć, sadysta musi odgrywać na innych wszystkie wczesne urazy, jakich zaznał, plus jeszcze fantazje o zemście na oprawczych rodzicach. Jedynie przez reaktywowanie jej w oprawczych rytuałach mogą te pogrążąne w głębokiej regresji jednostki uniknąć lęku przed psychiczną kastracją i wchłonięciem a zarazem upewnić się co do swojej potencji i odrębności.

    Grupy są szczególnie skuteczne jeśli chodzi o odreagowujące odtwarzanie swoich traum na ofiarach. W grupie jednostka silniej identyfikuje się z agresorem, a grupa i jej lider stają się teraz morderczą mamusią torturującą dziecko. Sekty często dokonują rzeczywistej kastracji na swoich ofiarach. Czasami też dokonują jej i na swoich członkach, którzy odcinają sobie własne palce składając je w ofierze Szatanowi, by zwiększyć jego moc. „Brak jednego lub kilku palców uważany jest wśród satanistów za zaszczyt” – opowiada jeden z byłych uczestników takiej grupy.20 Czasami taki ofiarny fallus lub palec jest zjadany, co ma stanowić akt bardzo skutecznie przywracający potencję. Ta sama zasada stoi w tle wszystkich kultowych aktów kanibalizmu. W istocie, przywrócenie utraconej potencji mają za ostateczny cel wszystkie satanistyczne obrzędy:

    „Kiedy składasz kogoś w ofierze, to w chwili tuż przed śmiercią emituje on przypuszczalnie swą życiową energię. Ta siła, jak wierzą sataniści, może być ujarzmiona na ich własny użytek. Wierzą oni, że najlepiej do tego nadają się małe dzieci, bo są najczystsze, najbardziej niewinne. Kiedy zabijasz dziecko w ofierze, to uzyskujesz z niego więcej mocy, niż z zabicia kogoś dorosłego.” 21

    Psychodynamika ściśle satanistycznych rytuałów jest więc jasna. Jest tym samym, co leży u podstaw wszelkich tortur i zabijania dzieci. Sadysta najpierw terroryzuje dziecko, by wzmóc w nim lęk, a w sobie poczucie podniecenia i „mocy” płynące z patrzenia na narastającą panikę, ból i agonię ofiary, przez co może on przenieść na nią i „wszczepić” w nią własny lęk. Następnie gwałci ofiarę i dźga ją nożem tak, aby „móc przeżyć orgazm dokładnie w chwili jej śmierci” 22 i przejąć w ten sposób jej „energię.”

    Owo złudne wchłonięcie energii dziecka jest centralną zbiorową fantazją, stojącą za wszystkimi aktami składania dzieci w ofiarze, od chwili, gdy zaczęły to robić kultury pierwotne, by „uchronić” świat przed osunięciem się w chaos – aż po dziś dzień, np. by zdjąć z jednostki w społeczeństwie jej lęki przed unicestwieniem.23 Ta sama fantazja o przywróceniu potencji poprzez seksualne wykorzystywanie, torturowanie i zabijanie dzieci leży u podstaw czynów popełnianych przez pedofili i sadystów, o jakich wzmiankuje Socarides.24 Stosowanie tego mechanizmu obronnego „grupowej identyfikacji z agresorem” jest tak wszechobecne w historii, że jestem skłonny wierzyć, iż pojawił się on wraz z człowiekiem pierwotnym. Nie tylko ślady torturowanych dzieci pojawiają się w paleolitycznych jaskiniach (dziś są to piwnice i tunele, dokładnie takie jak ów odkryty pod przedszkolem McMartin i opisany w wielu artykułach przez Rolanda Summita), ale mamy też w nich malowidła ścienne szamanów i innych ludzi paleolitycznych z erekcjami, ukazujące, że obrzędy tam odprawiane były stymulujące seksualnie. Figurynki tam znajdowane (błędnie nazywane „wenuskami”) oraz różne pręty były ówczesnymi przyborami do gwałcenia ofiar, obecnie zaś nazywane są przez sekty „różdżką” lub „buławą” Szatana. Nawet obcinanie sobie palców przez członków grup kultowych znajduje potwierdzenie w setkach odcisków dłoni o brakujących palcach, w kolorze czerwonej ochry, jakie przetrwały w jaskiniach. Szerokie dowody dla mojej hipotezy, że oprawcza działalność kultowa jest tym powszechniejsza, im bardziej cofamy się w historii ludzkości, ukażą się w mojej nowej książce „Psychohistoria Zachodu.”

    Psychodynamika kultowych tortur i składania dzieci w ofierze jest taka sama niezależnie od tego, czy jest to praktyka małych, przejściowych grup, czy całych państw, jak w przeszłości. Składają się na nią następujące kroki:

    1. Regresja wynikająca z leku przed indywiduacją
    2. Stany transu i mechanizmy dysocjacyjne jak przybieranie osobowości wielorakiej przez członków sekt
    3. Stopienie się z liderem jako obrona przed wchłonięciem przez zinternalizowanych rodziców i stosowanie identyfikacji projekcyjnej dla uwolnienia ich od nieznośnych uczuć
    4. Deifikacja groźnego lidera jako obrona przed osobistą bezradnością
    5. Zhierarchizowanie grupy w totalitarną strukturę, aby zrealizować cel
    6. Reaktywujące własną dziecięcą traumę rytuały odradzania się poprzez zadawanie tortur i składanie ofiar z dzieci, co jest rekapitulacją absolutnej władzy nad absolutnie bezbronnymi.

    Osobom nie zaznajomionym z całokształtem mojej pracy nad pamięcią płodową i reakrywowaniem się płodowej traumy,25 twierdzenie, że oprawcze praktyki sekt polegają na regresji aż do narodzin, może wydać się arbitralne lub przesadzone. Jednak tylko w ten sposób możemy zrozumieć specyficzne elementy tych rytuałów. Odtwarzają one każdy urazowy moment rodzenia się. Zamykają dzieci w klatkach, celach i trumnach jako symbolicznej macicy. Wieszają je głową w dół, w pozycji płodu, topią w wodzie, wkładają głowy do sedesu i w podobny sposób reaktywują na nich własne przeżycia odwodnienia i anoksji (niedotlenienia), jakich wszyscy doznajemy w chwili fizycznych narodzin. Zmuszają ofiary do picia krwi ofiar podobnie jak rodzące się dziecko musiało „pić” krew z łożyska. Zmuszają do picia własnej uryny, jak musiał to robić płód w łonie, do zjadania kału, z którym rodzące się dziecko też nieraz ma kontakt. Dokonują swoich obrzędów dosłownie w tunelach, symbolicznych kanałach rodnych, lub wewnątrz magicznych symboli reprezentujących macicę. W istocie, każdy z szesnastu elementów wymienianych przez takich badaczy jak Jean Goodwin i David Finkelhor jako nieodłącznie obecne w kultowych nadużyciach rytualnych,26 jest symbolicznym odtworzeniem na kimś elementów traumy własnych narodzin. Bez doświadczenia narodzin, jak mówi Rosetta Stone o satanistycznych rytuałach, nie mają one żadnego sensu. „Po co tak bardzo komplikować gwałt?” – pytają badacze analizujący szczegóły kostiumów używanych przez oprawców i kolejność sadystycznych aktów. Odpowiedź brzmi: „Ponieważ kolejność ta powiela bardzo określony dramat płodowy, który musi być rekalpitulowany. Bo w jakiej naturalnej sytuacji pijemy krew? Tylko w łonie.

    Sekty satanistyczne często w istocie zabijają też płody w swoich obrzędach. W dodatku elementy „śmierci i odrodzenia” są ich jawną częścią. Dawne sekty zazwyczaj zakładały, że jako grupa odrodzą się poprzez składanie dzieci w ofierze, a dzisiejsze rytualnie inscenizują na cmentarzach śmierć z elementami odrodzenia, gdy dany, odradzający się członek przepełza między nogami innych. W jednym z rytuałów opisanych w satanistycznej literaturze, naga i związana ofiara wprowadzana jest w trans i niesiona do jaskini przez grupę nagich kobiet, gdzie przeciska się między ich nogami „wśród ich jęków, krzyków i zawodzenia imitującego jęki porodowe;” gdzie następnie symboliczna pępowina zostaje odcięta, a nowo narodziny spryskany wodą.27 Michelle, zdrowiejąca z nadużyć satanistycznych, opisuje rytuał odrodzenia następująco: „Jakieś małe dziecko było najpierw rozcinane, a jego krew wylewana na mnie. Następnie kładziono mnie, a ciało martwego dziecka umieszczano między moimi nogami i sztyletowano je krzyżem, co budziło wokół takie poruszenie, jakby krew zabitego dziecka istotnie posiadała w sobie ‘moc’. Potem byłam malowana na czerwono i wtykano moją głowę między nogi kobiety, która następnie jakby wyciskała ją z siebie. Potem wdmuchiwała mi powietrze przez usta i przez nos.” 28 Michell opowiadała też o innym rytuale, który zaczynał się od zamknięcia jej głową w dół w gipsowej statule diabła pokrytej krwią: „Czułam się w niej jak pasta do zębów tubce. Będąc wyciskana na zewnątrz, myślałam: ‚Rodzę się. Mam coś grubego owiniętego wokół szyi. Duszę się.’ Teraz (mężczyzna) odcina linę oplecioną na mej szyi, więc nie udusi mnie ona na śmierć. Mówi, że daje mi życie.” 29 Trudno sobie wyobrazić bardziej plastyczny obraz porodu.

    WOJNA JAKO KULTOWY RYTUAŁ ODRADZANIA SIĘ

    Kiedy zrozumie się psychodynamikę rytuałów satanistycznych, można zacząć dostrzegać, w jaki sposób ta sama dynamika tłumaczy oprawcze akty popełniane prze inne grupy, łącznie z rytuałem wojny. I chociaż o torturach, ćwiartowaniu i elementach śmierci na wojnie myśli się generalnie jako o zwykłych środkach prowadzących do innych celów, zwykle terytorialnych lub ekonomicznych, nie znalazłem narodu bądź grupy, która zdecydowałaby się iść na wojnę z pobudek utylitarnych. Typową atmosfera emocjonalna otaczająca decyzję o wyruszeniu na wojnę widać w sposobie w jaki zapadła japońska decyzja o ataku na Pearl Harbor. Tojo zapytał najpierw każdego ministra: „Co się stanie jeśli nasze wojska zaatakują USA?” Każdy z ministrów przewidywał ostateczną klęskę. Kiedy obszedł cały stół, było jasne, że taki atak będzie dla Japonii samobójczy. Tojo rzekł więc: „ Są chwile, kiedy musimy mieć odwagę robienia rzeczy nadzwyczajnych – jak skok z zamkniętymi oczami z werandy świątyni Kiyomzlu!” (miejsce w Tokio, z którego skaczą samobójcy).30 Także idący na wojnę Hitler operował w przemówieniach obrazami samobójczymi.

    W prawdziwych wojnach, jak pisałem wcześniej,31 biorą udział narody halucynujące zbiorową fantazję o nowym narodzeniu. W fantazji tej, dany naród czuje „brzemienność w zdarzenia,” jakby „wzbierający wulkan,” uczucie „ciasnego, uwięzionego napięcia” w powietrzu, niemożność „uwolnienia nieubłagalnego ciśnienia” czy „choćby chwycenia oddechu,” kiedy po „zerwaniu stosunków dyplomatycznych” czuje się „cieleśnie rozkopany (np. kilofem)” i zaczyna „osuwać się w otchłań. Wtedy taki naród robi swój ostateczny krok poza krawędź. W wojnie odtwarza się każdy z sześciu opisanych wcześniej elementów kultowego rytuału. W okresie poprzedzającym wojnę, plemię czy naród przeżywa regresję do lęku przed indywiduacją, w której zaczyna wierzyć, że postęp i dobrobyt „czyni go gnuśnym” i „zmienia mężczyzn w baby,” okradając ich z potencji. Wprowadza się więc w zbiorowy trans i używa dysocjacji do zaprzeczenia każdemu współczuciu, jakie mógłby mieć dla wrogów. Teraz jest już bliski dokonania ich rzezi. Stapia się więc z jedno z przywódcą, i umieszcza w nim swoje nieznośne uczucia, czasem nawet w następujących po sobie aktach – mityngach politycznych jak nazistowskie wiece na stadionach, gdzie masy wznoszą ramiona jakby pępowiny, wyobrażając sobie, że przelewają swoje skażone uczucia w lidera i krzycząc: „Niech żyje! (niem.: „Heil!”; ang.: heal me! – uzdrów mnie). Następnie przypisują mu boskość, czyniąc z niego przerażającą postać, zdolną pomóc im pomścić wczesne urazy, zorganizować naród w totalitarne stuktury i wyruszyć na bój, jako ofiarny rytuał odrodzenia się. W czasie tego rytuału cały naród odtwarza na nowo wsześniejszą traumę i odmładza swój potencjał w poczuciu mocy, płynącym z torturowania i zabijania bezbronnych.

    Mniej oczywiste jest natomiast to, że wojna, jako zorganizowany kult, jest seksualną perwersją. Niesie rytualne gwałty, tortury i mordy jako środek do osiągania orgazmów; seksualność jest jej manifestem i tylko naszemu obronnemu zwyczajowi oddzielania różnych czynów wojennych od siebie, możemy trwać w nieświadomości, że chodzi o rytualne gwałty – a właśnie o nie chodzi, nawet jeśli zarzekamy się, że są to tylko incydentalne „straty uboczne,” jak każde inne ponoszone przez ludność cywilną. Do gwałtów dochodzi, gdyż mężczyzni podniecają się torturami i zabijaniem. Przemoc jest afrodyzjakiem! W dawmym Rzymie prostytutki masowo krążyły pod Koloseum, by obsługiwać mężczyzn podnieconych seksualnie po widowiskach rzezi. Według czołowego światowego historyka wojen, w przeszłości „okazja do wszelkiego rodzaju gwałtów seksualnych należała nie tylko do okraszenia zwycięstwa, ale – z punktu widzenia żołnierzy – była jednym z kardynalnych celów, o jakie walczyli.32 Mężczyzn, którzy nie gwałcili, podejrzewano o homoseksualizm. We wcześniejszych wojnach, wyuzdanych tak, jak satanistyczne sekty, zabijanie dzieci było często poprzedzone gwałceniem ich. Do późnych wieków średnich najcenniejszym łupem, o jaki walczyły armie najeźdźców, były dziewice.33

    Przyznaję, że trudno jest zaakceptować tę linię myślenia i przyznać, że ci, których oglądamy w telewizyjnych reportażach wojennych, uczestniczą w rytualnym kulcie odmładzania swojej potencji. Trudno się z tym zgodzić, zanim nie zechcemy przyznać, że przed Wojną w Zatoce Perskiej większość Amerykanów była przekonana, że „obumiera” ich tzw. American Dream, a ich prezydent jest „zniewieściały,” podczas gdy po wojnie, po zabiciu trzystu tysięcy Irakijczyków, przeważnie dzieci, ci sami Amerykanie czuli, że ich kraj jest znów silny, koniunktura rynkowa wznosiła się, a poparcie dla prezydenta wyrażało aż 91 procent społeczeństwa! Wydawać się może, że poprzez wojnę istotnie absorbujemy witalność zarzynanych ofiar. We wcześniejszych kulturach, ściętych wojowników zjadano, aby posiąść ich siły. Dawne armie kolekcjonowały męskie penisy, by pękami składać je przed swoim władcom. Kiedy w Wietnamie Amerykańscy żołnierze zbierali penisy na pamiątkę, myśleliśmy, że są zwyrodnialcami. Zwyrodnialcami owszem, byli, ale wszyscy jesteśmy zwyrodnialcami, kiedy chcemy lub dążymy do wojny. Tylko, że zasłaniają nam tę prawdę nasze racjonalizacje.

    Badania nad psychodynamiką rytualnych kultów jest więc szczególnie ważnym zadaniem dla psychohistorii, ograniczonym nie tylko do terapii ofiar tych praktyk. Bez sensu jest nazywać doniesienia o zbroniach satanistycznych sekt „polowaniami na czarownice” i odrzucać jednym ruchem ręki dlatego, że ciężko nam w tę prawdę uwierzyć. Nawet średniowieczne polowania na czarownice muszą zostać wyjaśnione psychohistorycznie. I chociaż Żydzi nie składają dzieci w ofiarze, o co ich oskarżano, to kiedy czytamy dzisiejsze sądowe transkrypcje tych oskarżeń, pojawia się myśl, że przecież ktoś jednak obcinał główki tym dzieciom i grzebał je według satanistycznych rytuałów. Ktoś musiał używać wszystkich tych rytualnych noży i ołtarzy, jakie archeologowie odkryli w setkach miejsc na szlaku ludzkich siedlisk.34 I wreszcie, ktoś przecież zabił w dwudziestym stuleciu sto milionów ofiar w obrzędach wojennych.

  27. Kiedy pierwszy raz czytałam ten artykuł myślałam, że facet jest paranoikiem. Jeszcze zupełnie niedawno miałam klapki na rozumie, bo sądziłam, że takie „brednie” piszą tylko ludzie związani z Kościołem, doszukujący się wszędzie szatana, satanistów i innych sił nieczystych. Zupełnie niedawno dotarło do mnie, że to może się dziać naprawdę.

  28. To dzieje sie naprawde a w sieci sa na ten temat juz cale ksiazki. Alex Collier i nie tylko on twierdzi, ze niektore dzieci sa porywane jako pozywienie (raczej przysmak) dla szarakow i innych gadow. Ale to nic nowego jak popatrzec na historie to sa swiadectwa, ze takie rzeczy dzialy sie o wiele wczesniej a dzisiaj to jest cicha i ukryta kontynuacja tego procesu.

  29. Na tej stronie mozna zobaczyc zdjecie ladowania UFO i reptilianskich istot z rogami i skrzydlami.

    http://www.angelfire.com/ut/branton/

    Tlumaczy to wszystkie mity o diable i szatanie itp. Zdjecie pochodzi od bylego agenta MI6 James Casbolt o ktorym pisalem w komentarzu gdzies tutaj wyzej (podalem link do jego ksiazki). Zdjecie nieco niewyrazne ale daje do myslenia. Sami ocencie czy to prawda czy nie. Do tej pory rewelacje Casbolta wygladaly mi na wiarygodne (wiekszosc mozna bylo potwierdzic w innych zrodlach). Sam Casbolt zniknal z sieci, jego blog i strona zostaly zawieszone, watpie zeby zrobil to sam. Najpewniej podzielil niestety los Williama Coopera, ostatni slad po Casbolcie jest na you tube i pochodzi z 2007 roku. Mowi on tam, ze widzial obcych w podziemnych bazach w USA.

    Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia za jakis dluzszy okres w sieci.

  30. Pamiętajmy żeby zapisać się do ich religii i wpłacac datki na konto. ;)

    Ależ ona się zestarzała, wygląda potwornie.

  31. Kazdy sie kiedys zestarzeje.
    Pamietajmy aby szukac wiedzy w roznych zrodlach.

  32. Każdy się zestarzeje, ale nie każdy będzie wyglądał jak takie monstrum. :D

Rozmowy na dowolne tematy prowadzimy tu: http://astromaria.wordpress.com/hyde-park/ i http://astromaria.wordpress.com/zdrowotny-hyde-park/ KOMENTARZE NIE NA TEMAT BĘDĘ KASOWAĆ! UWAGA!!! Jeśli Twój komentarz się nie ukazał przeczytaj http://astromaria.wordpress.com/komentowanie-bloga/

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s