Jestem za, a nawet przeciw

Nie katoliczka, nie ateistka / Masz własny mózg, więc nie pytaj autorytetów co masz myśleć

  • Jezus z Nazaretu

    Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
  • Siddhartha Gautama

    Dla mędrca nie ma rzeczy niewłaściwych
    Dhammapada
    Dhammapada w wersji audio, czyta Ksawery Jasieński

  • Marshall McLuhan, medialny ‘guru’

    Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
  • William S. Borroughs

    Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
  • prof. Maria Dorota Majewska

    Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
  • James Paul Warburg

    Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
  • Zbigniew Brzeziński

    Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
  • Michael Ellner

    Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
  • Winston Churchill

    Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
  • Zygmunt Bauman

    [Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.

    [J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.

    [Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?

    Wiek kłamstwa

  • Alfred Korzybski

    Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
  • Gautama Budda

    Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
    Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
    Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
    Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
    Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
    (Kalama Sutra)
    -----
    Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
  • Robert Anton Wilson

    (...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.

    Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
    ------
    ...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.

    Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.

    Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
    ------
    Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]

  • dr Will Keepin, fizyk

    Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.

    Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.

  • Benjamin Franklin

    Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
  • Ted Turner

    Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
  • Al Gore „Ziemia na szali”

    ... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
  • prof. Julian Aleksandrowicz

    Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
    ------
    Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.

  • Daniel Cohn-Bendit (eurodeputowany)

    Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"] czytaj więcej
  • Przysłowie chińskie

    Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
  • Bruno Gröning

    Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka klik
  • Ryszard Legutko

    Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
  • Credo Mutwa

    Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
  • Richard Dawkins

    Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.

    [I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:

    Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
  • Wolter

    Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
  • Lew Tołstoj

    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
  • Terje Traavik (norweski naukowiec)

    Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
  • Francis Collins

    Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
    -----
    Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
    ------
    Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
    ------
    Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
    (Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na "Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
  • David Coleman

    Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
  • J. P. Uspienski “Fragmenty nieznanego nauczania”

    Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie. Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
  • Anton Pawłowicz Czechow

    Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
  • Plutarch

    Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
  • Len Horovitz, lekarz

    Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
    -------------
    Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
  • James Buchanan, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii

    Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
    [Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
  • Victor Lebow

    Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
  • Frank Zappa

    Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
    -----
    [...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
    -----
    Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
    -----
    Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
    Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
    Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
    -----
    Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
    -----
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
    -----
    Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
    -----
    Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
  • Thomas Paine

    Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
    -----
    Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
    ["The Age of Reason"]
  • Fryderyk Nietzsche

    Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
    ------
    Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
    ------
    Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
    ------
    Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
    ------
    Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
    ------
    Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
    ------
    Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
  • Kurt Vonnegut

    Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
  • Sat-Okh

    Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
    (Sat-Okh to polski Indianin)
  • Arthur Schopenhauer

    Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
    -----
    Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
    -----
    Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
    -----
    Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
    -----
    Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
    -----
    Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
    -----
    Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
    -----
    Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
  • Phillip Zimbardo

    W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
    ------
    Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
  • Stanley Milgram

    Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
    -----
    Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
  • Mark Twain

    Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
    -----
    Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
    -----
    Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
    -----
    Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
    -----
    Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
    -----
    Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
    -----
    Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
    -----
    Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
    -----
    Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
    -----
    Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
    -----
    Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
    -----
    Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
    -----
    Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
    1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
    2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
  • George Bernard Shaw

    Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
    -----
    Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
    -----
    Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
  • Oscar Wilde

    Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
    -----
    Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
    -----
    Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
    -----
    Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
    -----
    W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
    -----
    Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
    -----
    Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
  • Johann Wolfgang von Goethe

    Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
  • Dale Carnegie

    Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
  • Leszek Weres

    Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
  • Ali Ibn Abi Talib

    Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
  • Dżalaluddin Rumi

    Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
    -----
    Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
  • G. Gurdżijew

    Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
  • Paramahansa Yogananda

    Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
    Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
  • Mistrz Szeng-Jen – “Bęben Dharmy”

    Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
    Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
  • Stefan Kisielewski

    Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
    -----
    Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
  • Bertrand Russel

    To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
  • Moliere

    Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
    -----
    Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.

Wiedza tajemna

Opublikował/a astromaria w dniu 25/11/2009

Zadano mi w komentarzach takie pytanie (prawdopodobnie była to podpucha, ale co tam, dam się sprowokować):

Czy jako ezoteryczka ma Pani dostęp do wiedzy ogólnie niedostępnej zwykłemu człowiekowi, tajemnej, ukrytej?

Ezoterycy (ci prawdziwi) nie studiują żadnej wiedzy „ukrytej” ani „tajemnej”, nie praktykują jej w żadnych konspiracyjnych grupach ani nie organizują spotkań w ukrytych kapliczkach, na cmentarzach czy ciemnych lochach. To tylko hollywoodzka wizja z bajek i stara legenda z czasów świętej inkwizycji. Ale może nie do końca, bo są pewne grupy, które robią coś takiego. Problem tylko w tym, że nie są to w żadnym razie „ezoterycy”, lecz sataniści, podszywający się pod ezoteryków.

Ale po kolei.

Nie istnieje żadna „wiedza tajemna”, która byłaby złośliwie ukrywana przez oświeconych przed gawiedzią, istnieje natomiast problem z osiągnięciem właściwego poziomu zrozumienia owej wiedzy przez gawiedź. Prawda wygląda w tej sposób, że cała wiedza jest ogólnodostępna, można wręcz powiedzieć, że leży zupełnie na wierzchu i każdy może się z nią zapoznać bez jakichkolwiek warunków wstępnych, ale nie każdy jest w stanie ją właściwie zrozumieć. Osoba, która nie osiągnęła zdolności „wglądu” po prostu nie zrozumie, co czyta i prawdopodobnie uzna to za bełkot (autorka tego bloga nieustająco zmaga się z problemem totalnego niezrozumienia jej tekstów zarówno przez osoby religijne, jak i przez materialistyczne zafiksowanych ateistów). Więcej światła na ten problem rzucają moje „Mapy świadomości”. Pisałam też o tym tutaj, między innymi w taki sposób: „W przeciwieństwie do wiedzy naukowej wiedza ezoteryczna jest nieprzenoszalna na inną osobę, ponieważ nie jest wynikiem nauczania, lecz wypływa z osobistego doświadczenia (czyli z wewnętrznej iluminacji, zwanej również ‘oświeceniem’)”. Wprawdzie wiedzy ezoterycznej nie można się nauczyć tak, jak się to robi w szkole, nie znaczy to jednak, że nauczyciele duchowi są zbędni. Rolą nauczyciela jest pokazanie uczniowi, w jaki sposób powinien postrzegać rzeczywistość i nauczenie go wyciągania właściwych wniosków z tego, co widzi.

Nie przeczę, że w dawnych czasach istniały ukrywające się grupy ludzi studiujących pewną zakazaną wiedzę, ale było to w epoce, kiedy w Europie rządy sprawowała święta inkwizycja i każdy niezależnie myślący człowiek był zagrożony śmiercią na stosie. Osoby obdarzone głęboką mądrością i posiadające „zakazane” księgozbiory musiały się wtedy ukrywać, ponieważ ich sposób myślenia był niezgodny z religijnymi dogmatami i kościelnymi naukami (które, jak wiadomo, były całkowicie fałszywe z duchowego punktu widzenia). Jeśli ktoś posiadał jakieś cenne, starożytne woluminy musiał je starannie ukrywać, aby nikt nie dowiedział się o ich istnieniu, ponieważ palono wtedy nie tylko księgi, ale i ludzi. Żeby jednak wiedza w nich zwarta nie przepadła dla uczniów robiono streszczenia i pisano nowe traktaty. Były one szyfrowane na różne sposoby, więc żeby je odczytać trzeba było znać „klucz”. Legendarne próby przerobienia ołowiu w złoto, czym zajmowały się całe pokolenia alchemików, skazane były na niepowodzenie, ponieważ zarówno „ołów”, jak i „złoto” były określeniami symbolicznymi i nie należało ich rozumieć dosłownie.

Na świecie działają „elitarne” tajne stowarzyszenia, zwące się „Iluminati”, czyli „oświeceni”. Należą do nich m.in. prezydenci i elita polityczna, artystyczna oraz finansowa świata, jednak deklarowane przez nich „oświecenie” jest czczą przechwałką bez pokrycia. Wysoko rozwinięci ludzie nie bawią się w żadne wywołujące dreszcze przerażenia satanizmy, okultyzmy ani sekretne inicjacje, nie używają okultystycznych symboli, a zwłaszcza nie biorą udziału w demonicznych obrzędach, nie składają cudacznych przysiąg, nie urządzają pedofilskich orgii seksualnych ani nie składają krwawych ofiar ze zwierząt, ludzi ani (o zgrozo!!!) dzieci. Takie rzeczy robią najgłupsi, najprymitywniejsi i najbardziej nieświadomi praw duchowych degeneraci. Ale tacy właśnie upadli moralnie, wręcz zboczeni ludzie rządzą tą planetą. A skutki tego widać gołym okiem.

Nie wierzycie, że praktycznie wszyscy prezydenci USA i elity polityczne świata to sataniści? No to popatrzcie! Tylko nie mówcie mi, że to jakaś bujda. Poszukajcie sami informacji na ten temat, bo to pomoże Wam się przebudzić z lunatycznego snu, w którym utrzymują Was rządzące elity. To nie są żadne teorie spiskowe. To są najprawdziwsze spiski, ale elity nie chcą, żebyście to wiedzieli. Wpiszcie sobie do wyszukiwarki hasła „Skull & Bones” i „Bohemian Grove” i sami się przekonajcie. Życzę mocnych nerwów!

Odpowiedzi: 292 do “Wiedza tajemna”

  1. Eliszka powiedział/a

    przyznaję, że filmiku nie oglądałam
    ale co do wiedzy ezoterycznej
    Sisson rozgranicza wiedzę egzoteryczną od ezoterycznej.

    ta pierwsza – chodzenie do kościoła, spełnienia ‘ dobrych uczynków’, przestrzeganie praw Bożych, oczekiwanie nagrody w niebie, komfort nazywania siebie wiernym,

    ta druga – nacisk na uczciwość wobec siebie, porzucenie udawania i pozoru, ciągłe przyglądanie się sobie, zaangażowanie w zrozumienie siebie,

    i już dodam od siebie, również wszechświata, mechanizmów, które rządzą sprawiedliwie, nieprzekupnie, w odwiecznym prawie zwrotnym od dnia stworzenia do teraz i na wieki wieków

  2. Arcturius powiedział/a

    Tak, tak – jesli nie znacie tematu “Bohemian Grove” i “Skull & bones” to warto się zaznajomić z treścią, bo inaczej obraz naszej prawdziwej rzeczywistości jawi się zupełnie inaczej niz to naprawdę wygląda…
    oczywiście, na początku trudno w wiele faktów uwierzyć, ale niestety cholernie logicznie składają się do kupy – i w tym jest sęk – bo od początku się czuje, ze coś jest na rzeczy…
    …wydaje nam się, ze komunizm kapitalizm faszyzm to różne ideologie, które nawzajem się zwalczały… tylko jak wytłumaczyć fakt, ze w Bohemian Grove w latach 30-tych gościł Hitler?…dogadując się z ówczesną amerykańską elitą???…potem dziadek Busha, Prescot Bush finansował potajemnie Hitlera…a potem bawili się tam w latach 50-60-tych sowieccy luminarze ustalając wspólnie z amerykańskimi prezydentami plany i politykę światową na przyszłość, pomimo oficjalnej wtedy zimnej wojny???…to daje do myślenia…to by oznaczało, ze od bardzo dawna na tej planecie tworzy się sztucznie wojny i konflikty, zeby potem móc na tym zyskać i mieć z tego niewyobrażalne profity…nie tylko finansowe…nabierając i oszukując nas, zwykłych obywateli od dawna…teraz jest czas, kiedy to totalne kosmiczne wręcz zakłamanie zostaje oświetlone światłem Prawdy i wyeksponowane…
    …polecam wespół z Astromarią gorąco te tematy do rozgryzienia…:)

  3. vortex powiedział/a

    No tak, ale Alex Jones to żaden autorytet, raczej dezinformator.

  4. Kapol powiedział/a

    Filmy już długi czas temu , jak ukazały się na YOU TUBE.

    Są to wstrząsające filmy , które ukazują w całej krasie dążenia tzw.”oświeconych”,tych superelit , które wcale nie są oświecone, a wykonują usługi dla psychopatów rządzących światem.

    Ich należało by leczyć w psychiatrykach, a nie dopuszczać do urządzania świata.

    Pisze o tym w swojej książce Ponerologia Polityczna prof.Andrzej Łobaczewski, traktującej o nauce o naturze zła w adaptacji do zagadnień politycznych, w której wyłuszczył jakimi psychopatami byli cesarz Niemiec Wilhelm II, czy Lenin lub Stalin, którzy wykorzystywani byli przez innych, nimi kierujących psychopatów i współdziałających z nimi, skorumpowanych różnych naukowców, ludzi mediów i bardzo wielu polityków.
    Tak jest również w Polsce.

    Ludzkość powinna się obudzić z letargu , w który wprowadzili ich ludzie mediów i nie pozwalają się wyzwolić, powinna dostrzec właściwe zamiary tych psychopatów i zrozumieć do czego oni dążą. Wtedy razem zwyciężymy,ale walka będzie i jest trudna,ale będzie uwieńczona sukcesem, czego male dowody już są widoczne. Nie możemy ustawać w walce o prawdę, bo tylko prawda może coś zmienić i wiedza, która chroni, bo ignorancja zagraża.

  5. astromaria powiedział/a

    Rząd światowy to my mamy od dawna, jeśli nie od zawsze. Taka jest prawda. Komuchy balują razem z kapitalistami, bo ci sami autorzy wymyślili i wdrożyli te oba systemy w życie. Twórcy feminizmu i wszystkich innych izmów pewnie też świetnie się tam bawią. Nie widział tam ktoś grubych biskupów lub samego papy? Jestem pewna, że też tam bywają, ale Alex Jones wolałby o tym nie mówić.

  6. astromaria powiedział/a

    @ Vortex: przypominam mój tekst “Flecista z Hameln”.

  7. arvedui powiedział/a

    ja już się zżymam jak słyszę coś o “ezoteryce”. pojęcie całkiem się spauperyzowało. poradniki “jak …x w miesiąc a nawet w tydzień”, wrózki na godziny, ezoTV, magicy, dziady proszalne z brodą a to białozębni spece od sukcesu, wandale z cmentarza, etc, itp, itd – pojęcie ezoteryki jest dziś tak wyświechtane, że się czasem zastanawiam, czy nie lepiej by było, aby zeszło do podziemia.
    o ile w hohsztaplerach od wirujących stolików i maści na porost włosów z okresu fin de sciele było coś urokliwego, to teraz to najczęściej chamski napad na kasę i mózg klienta.
    może dlatego, że jednak przeważali ludzie, dla których nie było to źródło utrzymania, lecz cel sam w sobie? odkrywanie, badanie,etc.. teraz celem jest wykiwanie jak największej ilości frajerów, aby dolary płynęły zwartym strumieniem.

  8. astromaria powiedział/a

    Hm, ośmielę się powiedzieć, że brak tu związku z tematem :)

  9. jk powiedział/a

    > Ezoterycy (ci prawdziwi) nie studiują żadnej wiedzy „ukrytej” ani „tajemnej”

    Wręcz przeciwnie, choć w dzisiejszych czasach jej “tajemnica” i “ukrycie” polega na…

    > problem[ie] z osiągnięciem właściwego poziomu zrozumienia owej wiedzy
    > przez gawiedź

    Jednakże nie wszystko znajdziesz zapisane pieknymi słowami w kolorowych książeczkach, czy też czarnobiałych ebookach(nie mówiąc już o znalezieniu oryginału jakiejś starej księgi). Nie wszystko zostało zapisane, a wiele z tego, co zostało zapisane zostało przy okazji okrutnie wypaczone, uproszczone, przekłamane i splugawione. I stąd również wynika tajemność wiedzy tajemnej.

    > Nie istnieje żadna „wiedza tajemna”, która byłaby złośliwie ukrywana przez
    > oświeconych przed gawiedzią

    Właściwie, to przy zasypie wielu ‘ezoterycznych’ bredni, wiedza tajemna jest jeszcze bardziej tajemna niz choćby 100 lat temu. Bo ciężko się dostać do czegoś wartościowego. No, chyba, że grzebiemy tylko w sobie.
    Nikt oczywiście nie mówi o złośliwym ukrywaniu przez kogoś – z drugiej strony, ktoś, kto coś osiągnie SAM nie musi się tym dzielić – a więc ukrywa to, a więc ISTNIEJE ukrywana wiedza tajemna.

    > nie praktykują jej w żadnych konspiracyjnych grupach ani nie organizują spotkań
    > w ukrytych kapliczkach, na cmentarzach czy ciemnych lochach. To tylko
    > hollywoodzka wizja z bajek i stara legenda z czasów świętej inkwizycji.

    Bynajmniej. Wszystko czemuś służy, i to nie zawsze składaniu hołdów mrocznym bóstwom. Troche wyluzować nie zaszkodzi. Mówię tu oczywiście o samych miejscach. A ‘grupy’ istnieją – nie tylko konspiracyjne. Cokolwiek bym o nich sądził (a nie jest to nic dobrego), to też daleko im do bajek – ot, spotykają się tam, gdzie jest to odpowiednie do tego co robią.
    Po prostu: wiesz dlaczego cmentarz nocą jest dobrym miejscem? Bo jest cicho i, zazwyczaj, pusto. Ma też inne, pozytywne, wpływy na działania tam dokonane – i nie jest to tajemnicą, ale mniejsza z tym.

    > Ale może nie do końca, bo są pewne grupy, które robią coś takiego. Problem
    > tylko w tym, że nie są to w żadnym razie „ezoterycy”, lecz sataniści,
    > podszywający się pod ezoteryków.

    Zaczyna się.
    Wszystko dobrze, ale jak idziesz na cmentarz nocą to jesteś zboczonym satanistą!!
    Wyluuuuzuj. Są grupy/osoby, których satanistycznymi bym nie nazwał, które robią rzeczy niemoralne, “złe”, czy jakietam sobie określenie życzysz. Są grupy/osoby, które bywają w takich miejscach i robią to z “dobrych”, czy “moralnych” powodów.

    Wrzucanie wszystkiego do jednego gara… świetnie.

    > Nie przeczę, że w dawnych czasach istniały ukrywające się grupy ludzi
    > studiujących pewną zakazaną wiedzę, ale było to w epoce, kiedy w Europie rządy
    > sprawowała święta inkwizycja

    Albo w epoce, w której kapłani mieli dostęp do wiedzy, która by ludziom, przy ich niezrozumieniu, zaszkodziła… o! Czekaj! To prawie tak jak teraz tylko, że nie ma kapłanów (strażników) tej wiedzy. Albo raczej są – ale już rozproszeni. Więc może jednak nie wszystko jest tak dostępne jak się wydaje… czyżby kolejne dno, gdy już się wydawało, że nic dalej być nie może?

    …ludzie nie widzą dalej niż tylko następny kroczek.

    > Wysoko rozwinięci ludzie nie bawią się w żadne wywołujące dreszcze przerażenia
    > satanizmy, okultyzmy ani sekretne inicjacje, nie używają okultystycznych
    > symboli, a zwłaszcza nie biorą udziału w demonicznych obrzędach, nie składają
    > cudacznych przysiąg, nie urządzają pedofilskich orgii seksualnych ani nie
    > składają krwawych ofiar ze zwierząt, ludzi ani (o zgrozo!!!) dzieci.

    Podoba mi się jak wrzucasz do jednego worka okultyzm, satanizm, “sekretne inicjacje”, orgie i demoniczne obrzędy.
    Co z tego, że jedne z drugimi nie mają prawie nic wspólnego; lepiej pieprzyć jak katolicki spec od sekt pomstujący na joge, wschodnie sztuki walki, hare krishne, medytacje i, chyba przypadkiem, na rzeczywiste sekty.

    > „W przeciwieństwie do wiedzy naukowej wiedza ezoteryczna jest nieprzenoszalna
    > na inną osobę, ponieważ nie jest wynikiem nauczania, lecz wypływa z osobistego
    > doświadczenia (czyli z wewnętrznej iluminacji, zwanej również ‘oświeceniem’)”.

    Tyż tak nie jest, nie do końca przynajmniej. Wiedzę ‘ezoteryczną’ można przenieść na kogoś innego – samą obecnością (wbrew pozorom daje dobre rezultaty). Można też nauczyć jej – choć PRAWDZIWE ZROZUMIENIE jest czymś więcej od li tylko wiedzy – ale pomaga. Osobiste doświadczenie też nie jest równe iluminacji, te drugie są raczej sporadyczne w przeciwieństwie do doświadczeń, z których może wynikać zrozumienie – bez oświeceń.
    Tak więc owszem, jest możliwa do przeniesienia, a także do pobudzenia w drugiej osobie.

    > Wprawdzie wiedzy ezoterycznej nie można się nauczyć tak, jak się to robi w
    > szkole,

    W TEN sposób nigdy, niczego nie powinno się uczyc :P

    > nie znaczy to jednak, że nauczyciele duchowi są zbędni. Rolą
    > nauczyciela jest pokazanie uczniowi, w jaki sposób powinien postrzegać
    > rzeczywistość i nauczenie go wyciągania właściwych wniosków z tego, co widzi.

    Nauczyciele… to kwestia BARDZO indywidualna i powinno się z nimi OGROMNIE uważać. Tak samo zresztą jak z całym zrozumieniem i wiedzą “ezoteryczną”, czy też okultystyczną – indywidualne podejście jest kluczowe (dlatego też grupy/stowarzyszenia są w moim pojęciu bardziej destruktywne niż twórcze).

    Dobra, dobra. Załóżmy nawet, że chodziło Ci tylko o elity o których piszesz w dalszej części teksu – tym gorzej. Wrzucanie wszystkiego do jednego worka jest krzywdzące i niewłaściwe, delikatnie to ujmując.

  10. astromaria powiedział/a

    Proszę bardzo: macie tu jak na dłoni popis osobnika, który nie jest w stanie wyjść poza egzoteryczne widzenie świata. No comment :)

  11. astromaria powiedział/a

    Wróciłam, żeby postawić kropkę nad i: czy potraficie wyobrazić sobie Buddę albo Jezusa (jeśli rzeczywiście istniał), którzy odprawiają jakieś tajemne rytuały, czy udzielają inicjacji na cmentarzu? Boszzzz!

  12. Kubi powiedział/a

    Ilekroć słyszę słowa “wiedza tajemna”, przypomina mi się taka, zasłyszana kiedyś, historyjka:
    Dziennikarz z USA pyta mnicha w Tybecie:
    -Czy dzięki tajnikom medytacji osiągnąłeś moc, by siłą umysłu zaglądnąć, co dzieje się teraz na Time Square?
    A mnich na to:
    -Może mógłbym dzięki medytacji nauczyć się tej sztuczki, ale wolę wykorzystywać siłę umysłu, by zaglądać w siebie samego.
    I taka jest moim zdaniem różnica w pojmowaniu “tajemnej wiedzy” przez różnych ludzi.

  13. astromaria powiedział/a

    @ Kubi: genialne. Moja wiedza tajemna jest we mnie, nie szukam jej na Time Square, w kościele ani u racjonalistów. I wszystkim radzę to samo. Dobry Bóg dał wam wielki mózg, więc go używajcie na full i nie pytajcie, czy ktoś (ksiądz, naukowiec, polityk, duchowy nauczyciel) wam na to pozwoli. Nic im do waszej głowy, oni mają swoje i nimi niech się zajmą.

  14. jk powiedział/a

    > Proszę bardzo: macie tu jak na dłoni popis osobnika, który nie jest w stanie
    > wyjść poza egzoteryczne widzenie świata. No comment :)

    Jestem pełen podziwu, jak zupełnie nie rozumiesz, co napisałem.

    Dziwne, że śmiesz uważać się osobę “pośrodku”. Choć oczywiście masz racje – tak długo jak dotyczy to ‘racjonalizmu’ vs ‘religijnosci’. Jednak, gdy dochodzi do konfrontacji “ezoteryki” z “okultyzmem”, to już klapki na oczy i mówisz dokładnie tak samo jak owe dwa obozy. Może jednak warto się zastanowić?

    A może, znowu, zamiast przeczytać, co napisane, to pozwalasz sobie, żeby przemawiały Twoje uprzedzenia? Nie byłby to pierwszy raz, gdy traktujesz słowa przez pryzmat Twojego wymysłu o światopoglądzie autora.

  15. jk powiedział/a

    > Wróciłam, żeby postawić kropkę nad i: czy potraficie wyobrazić sobie Buddę
    > albo Jezusa (jeśli rzeczywiście istniał), którzy odprawiają jakieś tajemne
    > rytuały, czy udzielają inicjacji na cmentarzu? Boszzzz!

    A co ma do rzeczy “czy ktoś sobie potrafi wyobrazić”? Zapytaj racjonaliste “czy potrafi wyobrazić sobie, że ezoteryka to coś więcej niż zabobon”.

    Jak dobrze wiesz, wiele rzeczy jest rytuałem. A czy coś jest tajemne? To zależy od zrozumienia. Zapewne nie wiesz, ale choćby w magii ceremonialnej przeprowadza się rytuały. Jak się chce – można i na cmentarzu. Co-kto-lubi.

    A inicjacje? Jeżeli ktoś bardzo chce i ma przez kogo być inicjowanym w czymkolwiek, to co jest złego w cholernym cmentarzu? To, że nie pasuje on ani do Buddy(który jest od czapy co do okultyzmu), ani do Jezusa znaczy… niewiele. Żeby nie powiedzieć: nic.

    Ale mogę zrozumieć, że sama MYŚL o inicjacji czegokolwiek na cmentarzu* jest niepokojąca. Zdarza się. Ale tak samo NIEPOKOJĄCA jest dla ‘racjonalistów’ Twoja wiedza/wiara w astrologie. Działa to tak samo.

    *i właściwie czemu się czepiać tego cmentarza? są przyjemniejsze miejsca i na inicjacje i na rytuały wszelkiej maści.

    @Kubi
    Tak na prawde, to termin ‘wiedza tajemna’ odnosi się do magii, do zrozumienia praw wszechświata i, ewentualnie, nauczenia się je wykorzystywać.

    A rozwój ducha, jaki niesie ze sobą zgłębianie tej wiedzy (i już nie ważne, czy wyłącznie medytacją, czy całościową praktyką, czy nawet przez “satanistyczne” zgrupowania*) jest nieodłączny.

    *tak, “zło” też rozwija ducha, w pewnych aspektach. Oczywiście zależy to od pojmowania pojęcia “rozwój duchowy” – powiem tyle, że nie odnosi się to tylko i wyłącznie do uszlachetniania charakteru istoty. I tak, wszystko podlega prawom i ma swoją cenę. Jak chcecie, to mnie spalcie na stosie za to, że śmiem mówić o tym straasznym tabu.

    Natomiast kwestia tego skąd się czerpie wiedzę – czy wyłącznie z siebie i własnej intuicji, czy, co jest powszechne, z pomieszanych informacji w książkach/od nauczycieli/z siebie, to już kwestia, jak mówiłem, indywidualna i nie ma się co nad nią rozwodzić (podobnie jak nad metodami wykorzystywania, ale coś czuję, że nawet na tym, jakże otwartym, blogu ciężko będzie ludziom zrozumieć, że nie wszystko co cmentarz to satanizm ;p)

    …Zysk zewnętrzy, a zysk wewnętrzny. Jedno wychodzi z drugiego – kwestia tylko, które z którego. Upraszczając, taka jest różnica między praktykującym, a przeciętnym w pojmowaniu osiągnięcia Mądrości.

  16. astromaria powiedział/a

    @Jk: dm ci dobrą radę, przestań popisywać się ignorancją, za daleko zabrnąłeś i stale się pogrążasz. To, co piszesz świadczy o kompletnym niezrozumieniu tego, co ja napisałam.
    Jeśli dla ciebie opinie racjonalisty mają jakąś wartość i jeśli obrzędy na cmentarzu uważasz za ezoterykę, to gratuluję.
    Słowa, słowa… jak trudno je właściwie zrozumieć, nawet kiedy posługujemy się tym samym językiem.

  17. Kubi powiedział/a

    To ja jeszcze jedną anegdotkę mam:
    Mistrz buddyjski posłał ucznia do pustelni z poleceniem, by ten wrócił jak osiągnie oświecenie. Po dłuższym czasie uczeń wraca i mówi:
    -Rozbudziłem wszystkie swoje czakramy i osiągnąłem wewnętrzny spokój.
    Mistrz tylko cmoknął i kazał dalej medytować. Za jakiś czas znów uczeń wraca:
    -Poznałem wszystkie swoje poprzednie wcielenia, oraz osiągnąłem jedność z wszystkimi istotami, czy jestem oświecony?
    Mistrz znowu cmoknął i odesłał ucznia. Minęło dużo czasu lecz ten nie wracał. Zaniepokojony mistrz udał się do pustelni i zastał tam ucznia. Pyta go:
    -Czy osiągnąłeś oświecenie?
    -A jakie to na znaczenie? Odpowiedział uczeń.
    -No to jesteś oświecony.
    @Jk
    Swoją drogą zastanawiam się, do czego mógłbym wykorzystać prawa wszechświata, gdybym je poznał i nic nie przychodzi mi do głowy :)

  18. astromaria powiedział/a

    Inicjacje, obrzędy, magie, czary-mary, Wielcy Mistrzowie – z rozwojem duchowym nie ma to nic wspólnego, ale za to jest super… w hollywoodzkim filmie. Dlatego dyskutowanie o takich bzdurach pozostawmy “racjonalistom”, których wyobraźnię rozpalają bujdy, które sami wymyślają.

    Ale nawet Budda medytował ze 30 lat o ile wiem. Pościł, umartwiał się… Jak sam przyznał – tracił czas.

    W rzeczywistości wszystko jest proste. Tu chodzi wyłącznie o sposób pojmowania świata. Nauczyciel może się przydać: żeby pokazać uczniowi na czym polega szaleństwo tłumów i jak wyjść z Matrixa. Bracia Wachowscy naprawdę fajnie to pokazali.

  19. jk powiedział/a

    Widzisz, Mario, dogadanie się wymaga odrobiny dobrej woli, której Ci wyraźnie brakuje.
    Gdzie napisałem, że opinie “racjonalistów” mają dla mnie znaczenie?
    Nadal nie napisałaś, co Cię tak przeraża i odpycha w cmentarzach. Ani czemu właściwie się ich czepiłaś. Ja natomiast wspomniałem niejednokrotnie, że miejsce nie jest istotne, ale ma wpływ na to, co się robi.
    Nie podajesz argumentów, jedynie z “majestatu autorytetu” twierdzisz, że jestem ignorantem. Brawo, brawo. Traktujesz mnie tak samo jak traktują się fanatycy materialni i religijni. Ignorancja, czy hipokryzja?

    Bo przecież jak ja śmiem mieć inne zapatrywanie na ezoterykę! Jak śmiem się nie zgadzać z Tobą! Zaprawdę, muszę tkwić w zmanipulowanym światopoglądzie, inaczej niechybnie przyznałbym Ci rację.
    Najwyraźniej granicą Twej tolerancji jest okultyzm/magia, o którym, jak sama w którymś miejscu przyznałaś, nie masz większego pojęcia.

    Nie chodzi nawet o to kto ma racje, ani o to, że się w czymśtam nie zgadzamy – ale traktowanie mnie w ten sposób tylko dlatego, że uważasz, iż się mylę jest co najmniej nie na miejscu i nie przystoi komuś, kto śmie twierdzić, że jest “tolerancyjny”, “po środku”, “neutralny”, lub tym podobne.

    Są różne drogi: miłości, mądrości… Ale droga jest tylko drogą, natomiast to, czego się na nich nauczymy jest tylko narzędziem – jak wykorzystamy owo narzędzie – do krzywdzenia, czy umniejszania cierpienia, czy nawet wcale nie będziemy go używać – jest decyzją świadomości danej jednostki.

    To, że Ty uważasz za Jedyną Słuszną drogę drogę X, nie znaczy, że inne drogi nie istnieją; nie znaczy też, że drogi te są złem. Naprawdę, w tym temacie prezentujesz myślenie, na dziwnie niskim poziomie – co dziwniejsze, sama o tym wiesz, gdy patrzysz na ludzi o “niższym” poziomie rozwoju.

    A jeśli rzeczywiście się całkowicie mylę i popisuję ignorancją – co biorę pod uwagę – to zamiast mi to obwieszczać traktując jak istotę gorszego rodzaju(vel “osobnik”), lepiej wytłumaczyć. Tylko w ten sposób można dojść do jakiegoś zrozumienia, i zauważyć, czy problem tkwi w rzeczywistej ignorancji jednej ze stron, kompletnym niezrozumieniu słowa pisanego, czy złej woli. Oczywiście, żeby to zrobić, trzeba przyjąć postawę, że nie każdy kto się nie zgadza jest trollem i/lub głupcem.

    @Kubi
    Po pierwsze: A czym jest oświecenie?
    Po drugie: być może buddyzm opiera się wyłącznie na zgłębianiu siebie, a gdy się już zrozumie/osiągnie oświecenie na rozmyciu się w bogu i nie zakłada używania zrozumienia na zewnątrz – nie wiem, nie znam się.

    Wiem natomiast, że zrozumienie makrokosmosu wynika ze zrozumienia mikrokosmosu.
    A wyrażanie siebie, w jednym bądź drugim, działaniem fizycznym bądź magicznym, jest… piękne. Być może buddyzm do tego nie dąży, w porządku; nie każdy musi chcieć. Ale umiejętność używania zdolności nabytych poprzez zrozumienie/oświecenie jest po prostu właściwa (z mojego punktu widzenia).

    Jak pisałem wyżej – są różne drogi i wszystkie są potrzebne. Dotyczy to zarówno materializmu, religii jak i duchowości. Nie wiem dlaczego którąkolwiek miałoby uważać się za gorszą – Świat jest jeden i wszystko jest komuś potrzebne. A że wszystko ma swój pozytywny i negatywny aspekt? Takie jest prawo wszechświata.

    A jak wykorzystać “prawa wszechświata”? A choćby do zrozumienia, dlaczego sama obecność duchowo rozwiniętej, pozytywnej(to istotne.) istoty bardzo korzystnie wpływa na rozwój jej otoczenia. Albo do pomagania ludziom się wyleczyć, oczyścić, rozwijać.
    Oczywiście, można i bez zrozumienia “praw” robić wiele z tego; ale wtedy jest to igranie z ogniem.

  20. Kubi powiedział/a

    @Jk
    Nie zrozumiałeś tej anegdoty, jaką napisałem w komentarzu. Na początku można zafascynować się jakimiś technikami, sztuczkami, magią, grupami itp itd. Można sobie pomarzyć że się ludzi uzdrawia, widzi aury, wygrywa w totka… ale przychodzi taki moment że przestaje ci na tym cokolwiek zależeć. To nie ma znaczenia. Skupiasz się na sobie albo staczasz w otchłań, jak wielu, niestety. I ciężko jest zrozumieć to o czym tu piszę, dopóki się tego nie doświadczy, wiem po sobie.

  21. jk powiedział/a

    @Kubi
    “Skupiasz się na sobie albo staczasz w otchłań”
    O tym właśnie pisałem – są różne drogi. W jednych “Skupiasz się na sobie albo staczasz w otchłań”, w innych skupiasz się na sobie I, gdy osiągniesz mądrość, używasz jej. To jest kwestia podejścia do życia, tak samo jak i wybór odnośnie moralnego, bądź niemoralnego postępowania.

    Nie chodzi o marzenia o uzdrawianiu, czy chwilowe zafascynowanie. Mylisz tutaj podejście pt. “pragnę mocy, władzy, sławy” z “pragnę BYĆ sobą”. Chodzi o to, co jest najważniejsze, a co jest tylko niejako skutkiem ubocznym. Dla mnie – rozwój własny jest najważniejszy. Ale nie znaczy to, że odrzucam to, co on mi daje. Nie znaczy to również, że uważam te możliwości za coś niewłaściwego. Nie są one podstawą, ale są pewnym odniesieniem; dają możliwość zgłębienia świata lub siebie. Jak można stwierdzić, że to, to osiągam – siłą rzeczy – przez rozwój, jest nic nie warte?

    A ze zrozumieniem dopiero gdy się doświadczy jest tak, że każdy każde doświadczenie przeżywa na własny sposób, więc doświadczenie tego samego u dwóch osób da zupełnie różny wynik, nieprawdaż?

    Tak, czy inaczej to jest już dyskusja na temat poglądu na życie, a tutaj nie ma innej opcji jak tylko szanować różne sposoby życia (zwłaszcza, że cel jest bardzo podobny).

  22. astromaria powiedział/a

    @ Jk: prawdę mówiąc nie za bardzo chce mi się przedzierać przez to, co piszesz, bo piszesz straszliwie dużo. I emocjonalnie. I z punktu widzenia ego. I nie na temat. I dość obraźliwie. Ale ja na szczęście mam to już za sobą i nie będę się rzucać, że mnie obraziłeś w tym, w tym i w tamtym. Nie obraziłeś mnie, tylko lekko poirytowałeś.

    Ja jestem na etapie tego mnicha, któremu się nie chce.

    Dawno mam za sobą fascynacje lewitacją, jasnowidzeniem, lataniem na miotle i takimi tam, a cmentarze nie są dla mnie jakimś szczególnym miejscem. Jedne są piękne, bo stare, zabytkowe, z majestatycznymi drzewami, a inne obskurne, bo nowe, gigantyczne i łyse, z nuworyszowskimi granitami. I co? I nico. W ogóle nie zastanawiam się nad tym, czy lubię cmentarze czy nie, czy się ich boję, czy mnie fascynują… Nie wiem. Nie bywam na nich. Nie wiem dlaczego. Po prostu nie, bez żadnych podtekstów.

    Kiedyś myślałam, że oświecenie to jest coś ach i och, że walą pioruny, śpiewają anioły, bydlęta klękają, a oświecony chodzi w aureoli jak na obrazku. Ale że najpierw trzeba znaleźć sobie Wielkiego Nauczyciela, nosić mu wodę ze studni, zamiatać chałupę miotłą z gałęzi i mieszkać z nim gdzieś na szczycie wysokiej góry.

    Porzuciłam tę wizję jak miałam jakieś 13 lat. Dlaczego? Nie wiem. Może mnie oświeciło, że to nie tak.

    A magia?

    A po cholerę mi jakaś magia? Do czego mi ona może być potrzebna? Żeby napawać się władzą nad innymi i poczuciem własnej mocy? W d… mam moc. Moją mocą jest jakaś niepojęta siła, dzięki której jeszcze żyję. Po tylu latach w tej branży, gdzie czarnych magów jest więcej niż myszy w stodole to naprawdę wielki sukces. I dzieje się to bez żadnego “czarowania”, jakoś tak samo.

    Powtórzę jeszcze raz to, co napisałam. Moim zdaniem nie ma żadnej wiedzy tajemnej. Wiedza leży na wierzchu, ale dla większości jest totalnie niezrozumiała. Bo tą wiedzą jest po prostu zrozumienie mechanizmów rządzących światem i ludźmi.

    A czym jest oświecenie?

    Moim zdaniem jest po prostu wyjściem z Matrixa. Kiedy się przebudzisz i widzisz tę całą iluzję i to, jak ludzie lunatykują wiesz, że jesteś poza tą całą grą, nie uczestniczysz w tym cyrku i przyjmujesz pozycję obserwatora, jak w teatrze, to chyba jest to, o co chodzi.

    Ale oczywiście mogę się mylić z powodu wielkiego pogrążenia w ignorancji, która sprawia, że jestem ślepa jak kret pod ziemią.

    Może to kolejna warstwa iluzji…

    Czy to, że stoję z boku gwarantuje mi spokój?

    Jednak nie do końca.

    Pewnie jestem dopiero na 4 stopniu rozwoju i do 7 jest mi dalej niż sokołowi do księżyca, jak pięknie mawiają Indianie.

    Wciąż boli mnie serce, kiedy widzę żołnierzy. Takich wspaniałych, silnych, dzielnych i uzbrojonych po zęby młodych, pięknych facetów, tak znakomicie wytrenowanych na poligonie… żonatych, dzieciatych, kochających swoje rodziny i nie zdających sobie zupełnie sprawy z tego, że są wyłącznie mięsem armatnim. Boli mnie, kiedy patrzę na ich żony i małe, śliczne dzieci, bo wiem, że zostaną wdowami i sierotami. Sami tego chcieli. Nikt ich nie zmuszał. Są ofiarami swojej ignorancji i to jest najstraszniejsza rzecz, jaka jest na świecie. Wiem, że takie są prawa, ale mnie to boli.

  23. jk powiedział/a

    Nie martw się, mi też się nie chce. Dlatego napisałem właściwie wszystko, co chciałem już powyżej. Jednak skoro Twój powyższy post jest tak zupełnie inny to dodam jeszcze trochę.

    Mógłbym się kłócić kto używa obraźliwych zwrotów, ale skoro ani mnie, ani Ciebie to nie obraża to nie ma potrzeby.
    Czy nie na temat? Pomieszałaś pojęcia, napisałaś rzeczy w moim pojmowaniu błędnie i, co najgorsze, wrzuciłaś do wora różne rzeczy, dokonując wulgarnego uproszczenia (jak napisałem w pierwszym poście) – więc się do tego odniosłem. Tak więc jest to na temat.

    Fascynacje lataniem na miotle? O tym też już pisałem. Dla jednych jest to tylko zabawa, igraszka i przelotna fascynacja. Dla innych jest to życie.
    Równie dobrze można pytać artystę “po co malujesz? żeby czuć się lepszym od tych, którzy nie potrafią? żeby być wiecznie sławnym?”.

    > Powtórzę jeszcze raz to, co napisałam. Moim zdaniem nie ma żadnej wiedzy
    > tajemnej. Wiedza leży na wierzchu, ale dla większości jest totalnie
    > niezrozumiała. Bo tą wiedzą jest po prostu zrozumienie mechanizmów rządzących
    > światem i ludźmi.

    A moim zdaniem, co również powtarzam, jest to, że to właśnie TO jest wiedzą tajemną (m.in.) i (również m.in.) z tego powodu jest tajemna. Czy ta niezgoda jest wystarczającym powodem do nazywania mnie ignorantem?

    > A po cholerę mi jakaś magia? Do czego mi ona może być potrzebna? Żeby napawać
    > się władzą nad innymi i poczuciem własnej mocy? W d… mam moc. Moją mocą jest
    > jakaś niepojęta siła, dzięki której jeszcze żyję. Po tylu latach w tej
    > branży, gdzie czarnych magów jest więcej niż myszy w stodole to naprawdę
    > wielki sukces. I dzieje się to bez żadnego “czarowania”, jakoś tak samo.

    Do czego potrzebna? Oczywiście, że nie żeby się napawać nią (o czym pisałem…), ale choćby po to, żebyś mogła żyć: DOKŁADNIE TAK JAK TO OPISAŁAŚ. “Moją mocą jest jakaś niepojęta siła…”.
    Rozumiesz już? To jest magia. Wiedza tajemna – z której korzystasz, choć nie rozumiesz. Umiesz korzystać, choć nie wypowiesz jej. Igranie z ogniem – jeśli by ktoś na Twoim miejscu z niej korzystał; życie i rozwój, jeśli korzystasz z niej intuicyjnie(a korzystasz). Zrozumienie – jeśli ją zgłębiasz. Każdy ma swoją drogę i nie powinno się nikogo dyskryminować, wyśmiewać lub wyzywać od ignorantów tylko dlatego, że idzie nieco inną drogą lub zagłębia się w to, w co wielu zagłębiać się nie potrzebuje.
    To wszystko jest magią, i działa według zasad świata.

    Co do oświecenia, było to pytanie retoryczne.
    Co do żołnierzy, to się zgadzam. Choć każdy musi, w jednym lub drugim wcieleniu, przeżyć wojnę, żeby zrozumieć jej ciężar.

    Teraz sądzę, że napisałem wszystko, co chciałem. Zróbcie z tym, co uważacie.

  24. astromaria powiedział/a

    Westchnienie ulgi, ufff….

  25. marcus powiedział/a

    Nie bede pisal o “definicji” wiedzy tajemnej bo raczej zgadzam sie z tezami w tej notce. Zadalem sobie trud i zobaczylem ten wyklad:
    http://vimeo.com/7846390
    Pierwsza czesc naprawde bardzo fascynujaca. Dalej mamy interpretacje Bibli i wtedy widac jakie ta ksiega daje pole do popisu dla interpretatorow. Czytalem dziesiatki interpretacji tej ksiegi w kontekscie UFO i apokalipsy min. M.Tsariona i innych. Tyle interpretacji co interpretatorow. Jedno jest pewne Biblia mowi tez o UFO i ja w to wierze. Nic wiecej nie jest pewne, kazdy ma wlasna historyjke na ten temat.Dlatego ta ksiazka jest chyba najwieksza manipulacja w historii, daje nam mozliwosc uzyskania wielu prawd z jednego zrodla w zaleznosci od interpretacji.
    Z powyzszego wykladu mozna sie dowiedziec, ze … oczywiscie jedyny ratunek w Chrystusie. A Szaraki, Plejadanie i Reptylianie? No wlasnie co autor wykladu na ten temat? Posluchajcie sami bo moze ja zle zrozumialem ale autorowi chyba sie wydaje, ze te trzy grupy istot zostana wyslane przez Boga na “swieta wojne” czy cos w tym rodzaju!!!! Facet tak pod koniec wykladu namieszal, ze ja juz nie wiem o co mu chodzi. Najpierw o porwaniach przez UFO a potem o szarakch i reptylianach w “sluzbie” Boga?
    Ratunku, pomocy!!!! Prawda czy belkot?

  26. astromaria powiedział/a

    Właśnie to oglądam, ale jestem na początku drogi. Musiałam sobie ściągnąć ten film na dysk, bo się strasznie zacinał i teraz wreszcie mogę spokojnie popatrzeć.

    Jak dla mnie Biblia jest po prostu księgą ufologiczną. Amen.

    Skomentuję jak skończę.

  27. marcus powiedział/a

    A jednak napisze o wiedzy tajemnej ale z wlasnego doswiadczenia.

    Astromaria powiedziala:
    “W przeciwieństwie do wiedzy naukowej wiedza ezoteryczna jest nieprzenoszalna na inną osobę, ponieważ nie jest wynikiem nauczania, lecz wypływa z osobistego doświadczenia (czyli z wewnętrznej iluminacji, zwanej również ‘oświeceniem’)”

    Od jakiegos czasu nosze sie z pewnym pogladem na swiat, ktory to poglad jest mi niezwykle ciezko wytlumaczyc innym osobom. Zrozumie mnie zapewne tylko taka osoba ktora pochlaniala podobne informacje, ksiazki i poswiecila sporo czasu na poszukiwania. Jak komus wytlumaczyc np. Bohemian Grove, najwieksze wrazenie robi on wtedy jak sie to widzi na zdjeciach z ukrytej kamery. Opisac to jest trudno. Jak kogos przekonac do UFO, swiata astralnego itp. Kto nie praktykowal OBE ten moze nie uwierzyc. Kto nie praktykowal medytacji ten nie uwierzy, ze prawda przychodzi z wewnatrz. Nie widze sie w roli jakiegos nauczyciela w tych sprawach bo nie potrafie przelozyc jezyka mojej intuicji i mojego doswiadczenia na madre (??) rady dla innych.

    “Praktyka wiedzy tajemnej” to praktyka osobistego doswiadczenia i sciezki wlasnych poszukiwan. W tej drodze mozna sie spotkac od czasu do czasu z innymi osobami i wymienic poglady i informacje. Szczegolnie teraz kiedy stopien manipulacji osiaga apogeum. Najblizsze lata to pewnie bedzie teatr manipulacji na niespotykana dotad skale, dlatego intuicja oraz medytacja to sa chyba jedyne srodki ochronne. Bowiem interpretacji nauk Chrystusa i pisma swietego mamy dziesiatki albo i setki.Ktora wersja jest prawdziwa? Ktora szkola teologiczna czy filozoficzna? Moze rzucimy monete jak w zakladzie Pascala? Orzel czy reszka? Wersja Biblijnej prawdy to prawie zmienna losowa. Jak dla mnie to zbyt duza wariancja aby sie tym przejmowac.

  28. astromaria powiedział/a

    To bardzo samotna ścieżka. Tak już jest i nie ma co drzeć szat. Należy to zaakceptować, a najlepiej polubić.

  29. Eliszka powiedział/a

    To absolutnie samotna ścieżka i osobiste doświadczanie.

    Co do amatorskiego teatru ezoterycznego, to już się dzieje.
    Byłam na takiej ‘imprezie’ i …. brakowało mi powietrza.

    Wracałam, jak na skrzydłach do swojego domku, do swojego odosobnienia i po oczyszczeniu dosłownym i w przenośni, dopiero dziś wracam do siebie i wiem kim jestem a kim nie jestem na pewno.

  30. TheEndi powiedział/a

    @Marcus?

    Czy Ty przypadkiem nie miałeś odetchnąć? Gonisz króliczka, a on Ci znów umknął… ;)
    Wiem jak to jest, kiedy w pogoni za wiedzą, rozpędzamy się tak bardzo, że owego króliczka mijamy, ale nam wydaje się, że już go prawie mamy. Już składamy wszystkie puzzle w całość, już pasuje nam coraz więcej elementów, już rozjaśnia nam się w głowie, aż tu nagle pojawia się dodatkowy puzzel i jesteśmy całkowicie zdekoncentrowani… Ech…

    Mnie trafił się taki puzzel dziś w nocy. Ostatnie kilka dni pracuję do późna i paląc na tarasie, obserwuję nocne niebo, które jest o dziwo dość klarowne, ale… obserwacja z godziny 2-giej mnie zaskoczyła. Wyobraźcie sobie, że pylili na całego, ale nie na całym niebie, tylko zasłaniając światło Księżyca. No przecież pomieszania zmysłów dostanę! O co tutaj chodzi? Pylą od kilku dni, ale wierzcie mi, że dopiero dzisiaj w nocy odkryłem sposób pylenia, dzięki temu, że Księżyc jasno “świecił”. Miałem możliwość obserwacji dużej części nieba, więc mogę z całą pewnością stwierdzić, że ewidentnie “zakrywali” satelitę… Bądź tutaj mądrym. Króliczek uciekł, a ja wpadłem do czarnej d… i dalej nic nie widzę…

    Szkoda, że nie mam dobrego sprzętu, bo uwieczniałbym również nocne loty… Pzdr :)

  31. TheEndi powiedział/a

    …jeszcze jedna kwestia, o której przybliżenie chciałem poprosić Marcusa z uwagi na mój brak dobrej znajomości j.angielskiego…

    @Marcus? Czy mógłbyś zerknąć na ten film i choć w kilku zdaniach go streścić? Byłbym wdzięczny, bo wydaje mi się, że zawiera kilka istotnych puzzli… Dziękuję z góry.

  32. marcus powiedział/a

    @TheEndi

    Wrzuce tutaj tlumaczenie tego filmu dzisiaj wieczorem
    Ja tez mam co Ciebie prosbe, czy moglbys zobaczyc film ktory zamiescilem w komentarzu 25, napisz prosze co tym sadzisz.

    PS. No tak moj urlop od NWO byl krotki, widocznie jestem uzalezniony od tematu i tego bloga.

    A teraz idole naszych rodakow. Cytuje za “Pulsem Biznesu”.

    (…)”Papież Benedykt XVI jest według Polaków „najpotężniejszym człowiekiem na świecie”. Taki jest zaskakujący wynik sondażu jaki dla dziennika „Rzeczpospolita” przeprowadził instytut GfK Polonia.
    Za plecami najważniejszej osoby kościoła katolickiego znaleźli się czołowi światowi politycy i miliarderzy.

    Oto pierwsza dziesiątka:
    1. Benedykt XVI (55 proc. wskazań)
    2. Barack Obama (49 proc.)
    3. Władimir Putin (40 proc.)
    4. Bill Gates (24 proc.)
    5. Angela Merkel (20 proc.)
    6. Dalajlama XIV (19 proc.)
    7. Bill Clinton (18 proc.)
    8. Hillary Clinton (16 proc.)
    9. Dmitrij Miedwiediew (16 proc.)
    10. Osama bin Laden i Jose Manuel Barroso (obaj po 13 proc.)”

  33. astromaria powiedział/a

    Ciekawe, jakie są kryteria oceniania “potężności” tych ludzi. Na czym polega ta ich potęga? I zauważcie, jak szybko zdradzili swojego ukochanego JPII.

  34. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Dzięki wielkie. Obejrzę film na pewno, bo już siedzi od wczoraj w zakładkach, ale mam bardzo pracowity weekend, więc nie skomentuję tak szybko, jak Ty… ;)

    @Astromaria
    W tym “rankingu” jak na dłoni widać w wpływ mediów na tak zwaną “opinię publiczną”, a czymże ona jest dobrze wiemy. “Kowalski” obróci łeb, skąd usłyszy głos i nieważne czy go zrozumie, ale zanim podąży… Przykre.

  35. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    tutaj jest doslowne tlumaczenie pierwszej czesci tego filmu:

    666 znak besti
    Saturn (z lacinskiego: Saturnus) byl glownym rzymskim bogiem rolnictwa i zniw.
    Saturn jest szosta planeta od Slonca i druga najwieksza planeta w systemie slonecznym.
    Saturn jest takze nazwa szostego dnia tygodnia (ang. Saturday = Saturn – day).
    To jest bardzo dziwne, ze Saturn takze ma szesciostronny wielokat na biegunie polnocnym.
    Podsumowujac wszystko, mamy szesc planet,szesc dni w tygodniu (??) oraz szesc scian wielokata co rowna sie 666. To jest bardzo dziwny zbieg okolicznosci.
    Wracajac do Saturna mozemy znalezc heksagramowy symbol gwiazdy od tego szesciokata.
    Uzywajac geometri znajdujemy kolejna dziwna kombinacje 666: szescioramienn gwiazde,szescio ramienny wielokat,szesc malych trojkatow.
    Wszystkie te geometryczne wzory pochodzace od heksagramu daja dziwna kombinacje 666.
    Dodajmy do tego to, ze mozemy takze znalezc dziwna kombinacje 666 na jego katach.
    To jest bardzo dziwne, ze numer 666 jest blisko powiazany z Saturnem.,rzymskim bogiem zniw.
    Saturn w poludniowo babilonskim jezyku wystepuje jako STUR. W tym jezyku S jest 60, T jest 400,U jest 6, T jest 200 co w sumie daje znowu 666.
    Zakladajac powiazanie pomiedzy numerem 666, znakiem heksagramu oraz bogiem Saturnem, do kogo nalezy ten znak?
    Jak on wyglada dzisiaj?
    Zwroc dokladna uwage na wizerunek znaku heksagramu.

    Dalej w skrocie:
    Jest troche cytatow z Bibli. Zdjecia sady Voyager wypuszczonej przez NASA w 1980. Zdjecia bieguna polnocnego Saturna, gdzie widac cos na ksztalt heksagramu. Zdjecia bieguna poludniowego Saturna gdzie widac cos na ksztalt oka,podobnego do tego z piramidy Illuminati.
    Autor filmu pokazuje zdjecia symbolu heksagramu wystepujacego w chrzescijanstwie, islamie, hinduizmie oraz buddyzmie na obrazach czy rzezbach.
    Autor filmu stawia teze, ze Jezus to tak naprawde inna forma przedstawienia Lucyfera. Dlonie na wizerunku Jezusa maja podobne ulozenie co te na wizerunkach Bahometa czy hinduskich bogow. W czasch Jezusa podobno zydzi nie nosili dlugich wlosow. Wizerunki Jezusa z sercem maja konotacje do azteckich krwawych rytualow z wyrywaniem serca.

    Dla mnie najciekawsze bylo zdjecie obrazu Jezusa gdzie trzyma on swoje serce w dloni. Uderzajaca konotacja do azteckiego rytualu. Jako buddyste zdiwilo mnie pojawienie sie heksagramu na rzezbach Buddy. Co to ma znaczyc? Budda jest Lucyferem? Przeciez nie nauczal w przeciwienstwie do innych o oddaniu sie w rece jakis bogow, prorokow czy innych “niezwyklych istot”. O co tu chodzi nie wiem. Manipulacja? Nadinterpretacja autora? Moze przypadek a moze prawda!
    Natomiast zdjecia z biegunow Saturna naprawde wywieraja wrazenie. Cos w tym musi byc ale czy autor ma w 100% racje – nie wiem! Prawdziwa wiedza tajemna!!

    Czekam na Wasze komentarze na temat filmu zamieszczonego w 25.

  36. astromaria powiedział/a

    @ Marcus: obejrzyj jeszcze raz ten film o Biblii, ale nie dopatruj się w tym wykładzie próby nawracania. Potraktuj to logicznie. Wtedy odkryjesz, że Biblia faktycznie ma na myśli te wszystkie kosmiczne stwory i że one się z nami skrzyżowały, co zresztą my wiemy. Z Biblii dowiesz się również, co będzie się działo. Jak dla mnie jest to zapowiedź jakiegoś cyrku typu Blue Beam. Będą cuda, ale fałszywe. Nawet może być fałszywy Mesjasz, chociaż prawdziwy być może zjawi się również (hę, no nie wiem), ale w tym bałaganie nie będzie wiadomo, kto jest kim. Moim zdaniem żadna wiara religijna tu nie pomoże, bo wiara nie pozwoli odróżnić prawdziwego od fałszywego. Wiara to nie logika, a więc nie zda się na nic w tym przypadku. Ale i logika okaże się nieprzydatna. No, chyba że wcześniej rozgryziesz tę zagadkę (a chyba nam się to udało) i po prostu będziesz wiedział co jest grane. Ilu ludzi to potrafi? Obawiam się, że niewielu.

    Co więc ludzi uratuje?

    No cóż, zdaje się, że na to pytanie znalazł odpowiedź… doktor Pająk. W sumie Pająk i Missler mówią to samo: tylko najwyższa czystość moralna (pająkowy “totalizm”) uratuje ludzi przed śmiercią. Nie dasz się przekupić ani namówić do oddania diabłu duszy i wyjdziesz z tego cało. Prawdopodobnie te cholery panicznie boją się moralnej czystości. Ale wiem też (pojawia się ten wątek w relacjach z wzięć), że przeraża ich również szczera modlitwa. Jeśli zachowasz wiarę w… co właściwie? Nie mogę tu napisać “Boga”, bo niektórzy pomyślą, że chodzi o Jahwe. Chodzi o to, co RA nazywa Źródłem Pierwotnym, o “Kreację”… Jeśli zachowasz wiarę, że istnieje taka Siła Wyższa i zaufasz jej, powierzysz się jej (modlitwa, czyli zawierzenie się w myślach tej Sile) to będziesz uratowany.

    Co do Jezusa i Buddy: obaj głosili nauki lucyferyczne: miłość, pokój, dobroć itp. To są idee lucyferyczne. New Age również zalicza się do tego nurtu. Nauki o miłości są piękne, ale są “odchyłką” od drogi środka. Z jednej strony masz miłość, a po przeciwnej nienawiść. Jeśli “przegniesz” wtedy potężne siły wprowadzą równowagę. Jak? Waląc z armat po przeciwnej stronie. I co ci przyjdzie z tej miłości, kiedy polecą na ciebie kule armatnie? Kiedy świat zasypia kołysany lucyferycznymi (chrystusowymi) miłosnymi bajkami, wkracza Aryman i ich wszystkich brutalnie bierze w niewolę. W tym dualistycznym świecie musi być równowaga. Napiszę o tym notkę.

    Zajrzyjcie też do forum: http://astroforum.hekko.pl/index.php/topic,1264.0.html

  37. marcus powiedział/a

    @Astromario
    Zgadzam sie z Toba w tym, ze prawdopodobmie udalo nam sie rozszyfrowac kto tym swiatem kreci.
    Natomiast nie chce tutaj uchodzic za jakiegos “fanatyka” buddyzmu, bo jak wczesniej wspominalem dla mnie to nie jest religia a sciezka praktyki duchowej poprzez medytacje. To, ze ludzie z tego pozniej zrobili religie to ich problem. Oddawanie kultu figurka buddy to przesada i o tym tez wspomina wielu praktykow buddyzmu. Sa zasadnicze roznice pomiedzy Jezusem a Budda i wrzucanie ich do jednego worka to przesada. Budda nie nauczal o jakims bogu ktoremu powinnismy oddawac hold. Nauczal o innych swiatach i wymiarach, reinkarnacji, uwiezieniu tu na Ziemi w prawie karmy, mozliwosci odrodzenia sie w innych swiatach i wymiarach. Nauki Buddy sa zgodne w wiekszosci z fizyka kwantowa.
    Jezus (ten znany z pisama swietego) takich rzeczy nie mowil a jego nauki czesto sa sprzeczne z fizyka. Jeszcze raz podkreslam nie jestem rzecznikiem prasowym Buddy! Tylko przedstawiam moje poglady do ktorych sam doszedlem.
    Ja mam do nauk Buddy zaufanie bo sa pojemne i praktyczne cala ezoteryka moze sie w nich zmiescic. Budda byl uczciwy mowiac, ze on moze tylko pomoc a droga jest w naszy rekach. Mowil zeby od razu mu nie ufac tylko wszystko sprawdzac samemu. Wiec jak praktykuje medytacje i sprawdzam samemu, jezeli kiedys dojde do przekonania, ze jego nauki to falsz to rzuce to w “diably” tak ja rzucilem chrzescijanstwo.
    Z ta przeslodzona miloscia w buddyzmie to bym nie przesadzal. Tu chodzi tylko o szacunek do innych istot zyjacych. Buddyzm to jest droga srodka – nadmierna milosc jest przywiazaniem, uzaleznia a wiec z buddyjskiego punktu widzenia we wszystkim potrzebny jest umiar nawet w milosci. Praktykuje medytacje soto zen bo ta szkola jest prosta bez ozdobnikow i “fajerwerkow” i wielkiej kolorystyki jaka mamy w buddyzmie tybetanskim. Ale buddyzm tynetanski mieszal sie na przestrzeni wiekow z starozytna tybetanska religia Bon i miejscowymi wierzeniami szmanskimi. Co ciekawe w buddyzmie tybetanskim bardzo wazna funkcje pelni astrologia. Inna sprawa to rola Dalajlamy bo skoro jest oswiecony (lub blisko mu do) to dlaczego spotyka sie z prezydentem Bushem czy Obama, przeciez powinien wiedziec co to za ludzie. Jednak jest tez glowa panstwa tybetanskiego moze musi sie “maczac” w polityke zeby cos zrobic dla tybetanczykow. Co ciekawe jednak krolowa Elzbieta II konsekwentnie odmawia spotkania sie z Dalajlama. Jak wiadomo od Davida Icka krolowa Elka pelni wazna role w spisku Illuminatow. Wiec sytuacja z Dalajlama nie jest tak jednoznaczna.

    Jeszcze raz podkreslam nie namawiam nikogo do praktykowania buddyzmu. Chcialem tylko wyjasnic moje stanowisko.Troche sie zdziwilem Astromario Twoja klasyfikacja nauk Buddy jak nauk lucyferycznych. Byc moze jestem w bledzie ale w zyciu ponosi sie takze ryzyko uczenia sie na bledach. Pisze to zeby tylko wyjasnic moje poglady, Nie musimy sie zgadzac w 100% co nie zmiena faktu Astromario, ze mam ogromny szacunek do Ciebie i Twojej pracy jaka wykonujesz na tym blogu.Dalej chce sie tutaj udzielac ale o buddyzmie nie chce juz sie wypowiadac bo moge zostac uznany za jakiegos religijnego trola a nim nie jestem. Tak jak prowadzac samochod nie koniecznie od razu trzeba byc rzecznikiem producenta tego samochodu, tak ja nie jestem rzecznikiem buddyzmu tylko testuje skutecznosc nauk tej filozofi/religi/psychologi (???) – nazwa to kolejna etykietka dla mnie nie istotna.

  38. astromaria powiedział/a

    Marcus, ja tylko napisałam, że wszystkie pokojowe religie są lucyferyczne, kapujesz to? Budda uczył, jak osiągnąć pokój w duszy, a nie jak prowadzić sztukę wojny. Buddyści, z powodu wiary w karmę powstrzymują się zwykle od walki. Tybet zdobyto bez jednego wystrzału. W latach 50-tych było to samo, mnisi siadali i poddawali się wrogowi nie stawiając oporu. I to jest lucyferyczne.

  39. marcus powiedział/a

    @Astromaria
    Kapuje oczywiscie Twoj poglad widzena w tej sprawie. W Tybecie nie wyszlo ale Gandhiemu w Indiach w latach czterdziestych udalo sie w pokojowy sposob. Wyjasnij mi Astromario bardziej sztuke wojny. Chrzescijanie swietnie prowadza sztuke wojny od dwoch tysiecy lat. W Polsce mielismy wiele powstan tylko jedno w Wielkopolsce wygralo. Powstanie w Gettcie to byla determinacja z gory skazana na porazke.

    Tybetanczycy zrobili blad paradoksalny, ze nie wstapili do ONZ w 1945 lub chwile pozniej. Tajwan to zrobil a Chiny maja takie same pretensje do Tajwanu jak do Tybetu. Tajwan jest wolny bo jest reprezentowany oficjalnie na forum ONZ jako panstwo. Tybet w ONZ nie istnieje jako panstwo, wiec w prawie miedzynarodowym go nie ma. Chinskiej Republice Ludowej nie udalo sie zablokowac wejscia Tajwanu do ONZ, chociaz Tajwan byl czescia Chin (tych sprzed CHRL) a Tybet byl wolnym panstwem. Tajwan to kontynuacja Chin sprzed CHRL, kontynuacja kapitalistycznych rzadow ktore obalily cesarza Chin przed rewolucja komunistyczna. Tybet nawet nie probowal aplikowac do ONZ.Tybetanczycy w jakis sposob sami sobie zaszkodzili. Nie mieliby tez szans w walce zbrojnej z potega Chin, skonczyliby jak powstancy w Gettcie. Pomijam tutaj oczywiscie illuminackie korzenie ONZ ale to inny problem.

    Co do prawa karmy to nie kwestia wiary to prawo dziala jak grawitacja. Grawitacji podlegamy obojetnie czy w nia wierzymy czy nie, nikt tez (jakis Bog) nie steruje grawitacja, tak samo prawem karmy nie steruje jakas duchowa istota. To jest prawo naturalne w naszej rzeczywistosci. Co nie wyklucza faktu, ze gdzies istnieja inne rzeczywistosci (wymiary) gdzie prawo karmy nie funkcjonuje. Budda nie uczyl niczego innego tylko jak sie z tej naszej rzeczywistosci i tego “wiezienia” w prawie karmy wydostac. Oczyszczenie (poprzez medytacje) naszej swiadomosci i rozpuszczenie jazni ja (ego) powoduje, ze juz sie w tym skazonym prawem karmy wymiarze nie odrodzimy. Nie ma ego (jazni “ja”) nie ma sie co odradzac. Ludzie moga sie odradzac w wymiarach astralnych (niebach itp) ale to tez jest samsara. W jakis sposob nasza swiadomosc weszla do tego wymiaru karmicznego, jestesmy tu uwiezieni po smierci idziemy na jakis czas do astralu (chwila upojenia) a potem odradzamy sie tutaj znowu. Oczyszczenie swiadomosci (z zaleglego balastu krzywd na innych istotach) to oswiecenie i wyjscie z tego wiezienia. Jak znowu bede zabijac to wroce tutaj aby doswiadczyc od tej osoby tego samego co ona doswiadczyla kiedy ja zabijalem.
    Buddyzm mowi o unikaniu zabijania tak dlugo jak sie da. Co nie znaczy, ze mam sie dac zabic w sytuacji obrony koniecznej. Karma uwzglednia takze przyczyny dzialania, zabijanie zabijaniu nie jest rowne. Co innego zabijac z premedytacja a co innego w obronie koniecznej.
    Wracajac do Tybetu to bylo panstwo odizolowane, nie mialo duzo wojska nie bylo przygotowane na starcie z Chinami. Male lokalne punkty oporu jednak byly, niewielu mnichow walczylo. Film “Kundun” doskonale pokazuje jak zlozona byla sytuacja. Co nie zmiena faktu, ze Dalajlama nie byl przygotowany do rzadzenia panstwem ale byl nastolatkiem. Byl tak samo naiwny w swoich dzialaniach politycznych jak Pilsudzki w latach trzydziestych zyjac miedzy dwoma mocarstwami.

    Patrzac z punktu widzenia swiadomosci ktora umiera i gdzies ciagle sie odradza w tej czy innej formie oraz nosi bagaz swoich dobrych i zlych doswiadczen to Buddyzm nie jest pokojowy jest pragmatyczny.

    Lucyferyczne jest wedlug mnie to co powoduje walke miedzy ludzmi i nimi manipuluje do tej walki, przy okazji wytwarzajac energie ktora karmia sie pasozyty. Nie ma checi krwawej walki nie ma energi dla pasozyta. W ostatecznosci moge stracic cialo fizyczne ale moje cialo jest tylko przesciowym wehikulem ktory prowadze. Natomiast ten wehikul moze tak narozrabiac, ze swiadomosc bedzie zmuszona do powrotu w to samo miejsce (wymiar). Nigdzie w Buddyzmie nie jest powiedziane, ze prawo karmy jest czyms dobrym jest powiedziane tylko, ze to prawo obowiazuje i trzeba sie z niego wyzwolic (oswiecic). Kto i kiedy i w jakim celu je zaprojekrowal tego praktycy buddyzmu nie wiedza, wiedza natomiast jaka jest metoda (technika) wydostania sie z tego “wiezienia”, i o tym jest Buddyzm.

    Nie chce dalej przynudzac, chcialem tylko wyjasnic moje stanowisko. Zgadzam sie z Toba Astromario w wiekszosci spraw tutaj jest jednak mala (??) roznica zdan. Nie twierdze, ze mam racje ale taki poglad mam dzisiaj. Zreszta co to jest racja, jutro w moim zyciu moze sie cos takiego wydarzyc, ze dzisiejsze racje i poglady beda wspomieniem dnia wczorajszego. Dalajlama powiedzial, ze jak fizycy znajda dowody na pomylki Buddy co do natury wszechswiata to Buddyzm bedzie musial zrewidowac swoje poglady. Jak ja znajde dowody czy fakty przeczace mojemu dzisiejszemu pogladowi to natychmiast zaczne jego rewidowac. Tak jak zrewidowalem poglady dotyczace chrzescijanstwa, politykow,medycyny itp.
    Swietnie, ze Astromario stworzylas takie miejsce w internecie, ze w wielu sprawach mozemy sie zgodzi a w tej jednej poroznic.

    PS. Poglady prof. Pajaka znam dosyc wyrywkowo. Dlatego dzisiaj sciagam wiecej informacji z jego strony: http://www.ufohome.terramail.pl/pliki.htm
    Moze pod wplywem jego prac z folozofii totalizmu moje dzisiejsze poglady za jakis czas beda nieaktualne, kto wie!!!

  40. astromaria powiedział/a

    No dobrze, dobrze, ale ja powtórzę to samo: nauki o miłości i oświeceniu są lucyferyczne. Nie mówię, czy to dobrze czy źle, tylko że one mają taki charakter.

  41. marcus powiedział/a

    No dobrze, dobrze, dajmy temu spokoj bo ta buddyjska pileczke mozemy odbijac w nieskonczonosc. Jak powiedzialem jestem na etapie sprawdzania a jak nie dziala to do kosza!!! Ale licze na Twoje opinie jak tylko skoncze tlumaczyc tego Kavassilasa, facet mowi taki rzeczy, ze nie jedno forum moze sie zagotowac od komentarzy za i przeciw.

  42. astromaria powiedział/a

    Spróbuję to wyjaśnić w nowej notce. Nie chodzi o to, że Budda jest Lucyferem czy że ma z nim coś wspólnego, lecz że w świecie są dwie siły (dualizm): Lufyferyczna i Arymaniczna. Nauki lucyferyczne są urocze, ciepłe, miłośne i pełne pozytywów. Ale jak wiadomo rzeczywistość ma dwa oblicza: dobre i złe. Aryman tylko czeka na to, żeby lucuś nabajerował ludziom, że jest fajnie. Jak tylko oni odłożą swoją broń i zaczną się całować, wtedy Aryman zrobi im kuku. Kochajmy się, ale pamiętajmy też o Arymanie i jego planach, więc nie odkładajmy kijów. Mogą się nam przydać.

  43. Nordzom powiedział/a

    BUDDA = PRZEBUDZONY (nie “oświecony” ani iluminowany – to ludzie Zachodu nadali taką nazwę owemu przebudzeniu do Wiedzy).
    Nauki buddyjskie nie są o “oświeceniu” ani o miłości lecz o tym jak unikać cierpienia i przyczyn cierpień. Buddyzm nazywa tę przyczynę, a jest nią ignorancja, z tej zaś wynikają przeszkadzające emocje i konsekwencje tychże, w każdym wymiarze…
    Buddyzm jest bardzo konkretną drogą rozwoju poprzez pracę z umysłem, oddechem i energiami ciała, a jako najwyższy na Ziemi system etyczny kształtuje najgłębiej umocowaną czystość moralną, co na gruncie zachodnim jest dość luźno i swoiście pojmowane, zgodnie z zachodnią mentalnością.

    Skrótowo ale precyzyjnie wyłożyłeś to Markus, dzięki za ten pożyteczny wpis i za to, że tak hojnie dzielisz się Twoją wiedzą i doświadczeniami.
    Niestety, wiele rozwijających się osób nie jest wolnych od pewnych stereotypów odziedziczonych od słynnego manipulatora Olego N., który przecież odpow. przeszkolenie w tej materii przeszedł w USA (czym się zresztą przechwalał w pierwszych latach odwiedzania Polski).

    Też spróbuję poczytać dr-a Pająka, ale pod linkiem, który Markus podał (wpis 39) jest tak duużo materiału, że nieprędko zdąże…
    Czy mógłby ktoś lepiej zorientowany przybliżyć nam wiedzę od dr-a Pająka?

  44. astromaria powiedział/a

    Pająk nomen omen naplótł tyle wiedzy, że trudno się w tej sieci połapać. Chyba raczej nie ma Pająka na skróty czy w pigułce, ale on sam pisze na swoich stronach, od czego należy zacząć. Np. tu: http://totalizm.nazwa.pl/

  45. Nordzom powiedział/a

    Dualizm w tym sensie wywodzi sie z manipulacji babilońskiej.
    W drodze środka nie ma podziału na takie skrajności.
    Oczywiście, żyjemy wśród niskich wibracji, więc rzeczywistość realizuje i potwierdza ów dualistyczny scenariusz, o którym mówisz, AstroMario.

  46. marcus powiedział/a

    @Nordzom
    Zaczynalem moja przygode z Buddyzmem od Olego, ale bardziej do mnie przemawia odmiana japonska – soto zen. Z drugiej strony lubie kameralnosc a u Olego zawsze tlumy ludzi. Dlatego jak jestem w Polsce to praktykuje w malej buddyjskiej swiatyni w Szczecinie, moj nauczyciel jest mnichem i ukonczyl edukacje klasztorna i uniwersytecka w Japoni. Zanim sie do niego zglosilem dokladnie sprawdzalem opinie innych ludzi na temat tego czlowieka. Mam pewnosc, ze to nie szarlatan.

    @Astromaria
    Czekam na Twoja notke bo prawie nic nie wiem na temat Arymana. Wiec jestem ciekawy.

  47. Nordzom powiedział/a

    Ej, Markus, na pewno uczyłeś się kiedyś o dwóch takich: Aryman i Ormuzd.
    Jeno, ze to wszystko jest kręceniem się w kółku odbabilońskim.
    Pozdrawiam.
    PS. Do tego Twojego nauczyciela mam duże uznanie za to co robi, chociaż zen nie jest moją praktyką. Świetnie, że masz wiedzę znacznie wykraczającą ponad wpływy Olego.

  48. marcus powiedział/a

    Cytat z prof. Pajaka

    (…) “Bóg zaprojektował i zrealizował wszechświat w aż tak inteligentny sposób, że nawet tzw. zło służy postępowi i wiedzy. Czyli w absolutnym wymiarze zło też przynosi korzyści. Dlatego pasożytnicze cywilizacje które rabują, eksploatują, oraz spychają w dół innych, w absolutnym wymiarze też są potrzebne. Wszakże oddają one Bogu wiele “przysług”. Przykładowo, wystawiają one na próby i egzaminują z moralności ludzkość jako całość oraz każdego indywidualnego człowieka oddzielnie, stwarzają one Bogu możliwość łatwego motywowania całej cywilizacji ludzkiej,
    pozwalają one Bogu na łatwe niszczenie pod NIE swoim szyldem wszystkiego co stare lub co przestało już wypełniać swoje funkcje, spowalniają one kolonizację oraz zapełnianie wszechświata ludźmi, itd., itp. Niestety, wykorzystanie przez Boga faktycznie istniejących moralnie upadłych cywilizacji byłoby bardzo trudne ponieważ takie cywilizacje wymagają ogromnej pracy i wysiłku aby móc nimi właściwie pokierować. Dlatego znacznie łatwiej przychodzi Bogu symulowanie istnienia takich cywilizacji. Symulowanie to opisane jest dokładniej na odrębnych stronach internetowych – np. patrz strona god_pl.htm – o świeckim i naukowym zrozumieniu Boga, albo evil_pl.htm – o pochodzeniu zła na Ziemi. Wszakże takie pasożytnicze cywilizacje których istnienie i skryte działanie na Ziemi jest jedynie “symulowane” przez Boga, NIE posiadają “wolnej woli”, pod ich tymczasowo stwarzane ciała fizyczne “podpinana” (tj. “wcielana”) jest świadomość samego Boga, a stąd w każdym najdrobniejszym szczególe czynią one dokładnie to co służy zamiarom Boga. Jednocześnie z naszego, znaczy z ludzkiego, punktu widzenia NIE ma znaczenia czy owe pasożytnicze cywilizacje które skrycie okupują Ziemię istnieją faktycznie i fizycznie, czy też jedynie ich istnienie jest umiejętnie “symulowane” przez Boga. W obu bowiem przypadkach efekty końcowe działania tych pasożytniczych cywilizacji na Ziemi będą dokładnie takie jak Bóg w swojej nieskończonej mądrości to zaplanował. Znaczy, cywilizacje te będą nieustannie poddawały próbom i egzaminom moralnym każdego człowieka i całą ludzkość, pozwolą Bogu na odróżnienie wartościowych i moralnych ludzi od ludzkiego ścierwa, będą one niszczyły to co Bóg przeznaczy do zniszczenia, będą pomagały karać tych co zasługują na ukaranie, itd., itp. Chociaż więc totalizm ustalił już ponad wszelką wątpliwość, że cywilizacje pasożytniczych UFOnautów wcale NIE istnieją fizycznie, a jedynie są umiejętnie i realiztycznie “symulowane” przez Boga, we wszystkich totaliztycznych publikacjach cywilizacje te są traktowane tak jakby istniały one równie fizycznie jak fizycznie istnieje cała ludzkość”.

    No to wszystko jasne, szczegolnie:
    (…)”spowalniają one kolonizację oraz zapełnianie wszechświata ludźmi, itd., itp”

    no to juz jasne po co jest proba pandemicznego ludobojstwa.

    (…)”Wszakże takie pasożytnicze cywilizacje których istnienie i skryte działanie na Ziemi jest jedynie “symulowane” przez Boga, NIE posiadają “wolnej woli”, pod ich tymczasowo stwarzane ciała fizyczne “podpinana” (tj. “wcielana”) jest świadomość samego Boga, a stąd w każdym
    najdrobniejszym szczególe czynią one dokładnie to co służy zamiarom Boga”.

    Pajak mowi dokladnie to samo co Illuminaci. A oni mowia, ze te okrucienstwa ktore robia to wypelnianie woli Boga. Wychodzi na to, ze Jahwe i Bog Pajaka to prawie to samo!!!
    Szanujmy wiec drodzy Panstwo Obame bo to co on szykuje z NWO to wypelnienie woli Boga a przy okazji test dla nas!!! Bog probuje nasza moralnosc!!! Kurcze zupelnie jak w chrzescijanstwie.

    Sorry ale nie kupuje tego. Chociaz sama postac profesora mnie zafascynowala.

    Reszta na: http://totalizm.nazwa.pl/

  49. marcus powiedział/a

    I jeszcze raz prof.Pajak

    (…)”Pewność i istotność określonej prawdy jest tym większa, im więcej zupełnie niezależnych od siebie ścieżek wiedzie do jej poznania. Ponieważ prawdę o istnieniu Boga i o istnieniu tzw. “nadprzyrodzonych istot” potwierdza zupełnie niezależnie od siebie zarówno Biblia autoryzowana przez Boga, jak i świeckie ustalenia totalizmu, prawda ta jest w dwójnasób pewna i istotna.”

    Profesor Pajak znalazl tez matematyczny dowod na istnienie Boga (niestety nie znalazlem akurat tego wzoru) ???!!!
    Ale profesor dalej mowi:

    (…)”Fakt owego autorytatywnego potwierdzania wynika z autoryzowania przez samego Boga wszystkiego co Biblia stwierdza. A Biblia też przecież stwierdza dokładnie to samo co totalizm – tj. że Ziemia jest w mocy szatańskich istot zwanych “serpentami”, “diabłami”, “UFOnautami”, itp.
    Tak długo jak fakt istnienia Boga nie był udowodniony naukowo, wszystko to co stwierdza Biblia można było traktować jak tylko ktoś zechce – począwszy od uznawania tego za absolutną prawdę autoryzowaną przez samego Boga, poprzez uznawanie tego za rodzaj mitologii, a skończywszy na traktowaniu tego jako “bajdurzenia pasterzy i wędrowców starożytnego świata”. Z chwilą jednak kiedy istnienie Boga zostało udowodnione w sposób naukowy, wszystko co stwierdza Biblia nabiera rangi “bezpośredniego przekazu autoryzowanego przez samego Boga, tyle tylko że odpowiednio zaszyfrowanego dla przebicia się przez cenzurę wrogich Bogu istot w jakich mocy znajduje się Ziemia”. Jako zaś taki “przekaz autoryzowany przes samego Boga”, Biblia zawiera sporo szokujących informacji. Jedną z nich jest właśnie owa informacja, a ściślej wyraźne ostrzeżenie, wyjaśniana i dyskutowana szerzej w punkcie #E2 strony internetowej o pochodzeniu zła na Ziemi. Stwierdza ona że planeta Ziemia została świadomie oddana przez Boga we władanie szatańskich istot które Biblia nazywa “serpentami”, “smokami”, “diabłami”, itp., zaś które obecnie nazywane są UFOnautami”.

    Przynajmniej jestem spokojny, ze totalizm mi wszystko wyjasnil. Reptylianie i szaraki sa zeslani dla nas przez Boga a ten z kolei prze nich nas testuje. Ulzylo mi, jutro ide sie grzecznie zaszczepic bo to przeciez wola samego Boga. UFF!! Po co tyle strachu, dobry Bog tylko nas sprawdza ale jak przy okazji sie krew poleje to nic nie szkodzi.
    Ale przeciez totalizm nie jest lucyferyczny, to rodzaj gry raczej zabawy Boga z ludzmi. Tylko co maja powiedziec ci nieswiadomi biedacy bez dostepu do wiedzy zmanipulowani przez religie i rozrywki. A i jeszcze falszywi mesjasze i prorocy. Trzeba naprawde siedziec 24h w internecie albo miec IQ 200 aby pojac ta manipulacje i przez nia przebrnac. Jezus Maria co to za Bog. To predzej bezduszny i chlodny architekt systemu z filmu “Matrix” !!!!

  50. marcus powiedział/a

    @Nordzom
    Moze sie o nich uczylem ale juz nie pamietam. Przez ostatnie dwa lata moj mozg przetrawil tyle informacji, ze leb mi juz peka, wiec pewnych informacji moge nie pamietac.

  51. astromaria powiedział/a

    No dobrze Marcus, czy to, co przeczytałeś zmienia jakoś twój świat? Czy twój świat stał się inny po tej lekturze? Czy zmienił się bóg? Przestał istnieć, stał się gorszy lub lepszy? Przecież to bez sensu. To jest kolejna matrixowa nakładka na rzeczywistość.

  52. marcus powiedział/a

    Racja to bez sensu.Teraz mowie serio bez sarkazmu. Poszukiwania prawdy w tak intensywny sposob jak do tej pory zaprowadza mnie na skraj paranoji.Jest tyle falszu i manipulacji, ze szukanie to jak odbijanie pilki od jednej sciany do drugiej sciany ale bez wychodzenia poza pomieszczenie. Ostatno nawet David Icke juz przesuwa decydujace daty z 2012 na 2016. W 2016 pewnie przesunie na 2020.Dlatego zdaje sie na medytacje i na nic wiecej. Zawalilem ostatnio tyle waznych spraw w moim prywatnym zyciu przez to, ze “bujam w oblokach”. Pora wracac na Ziemie i zajac sie codziennymi obowiazkami.

  53. marcus powiedział/a

    http://wiadomosci.onet.pl/2086692,28350,wiadomosceu.html

  54. astromaria powiedział/a

    Genialny ten link, zauważ, że kosmici umacniają Nowy Porządek Świata:

    Przyczyną globalnego ocieplenia według nich jest infrastruktura inżynieryjna. Na pytanie, kiedy zakończy się globalny kryzys gospodarczy, kosmici odpowiedzieli: “Koniec broni, jednomyślność”.

    Wrzuciłam to na blipa.

  55. marcus powiedział/a

    Tak, zaczyna sie oswajanie ludzi z kosmitami. Najpierw powoli kroczek po kroczku a potem uroczyste powitanie w Bialym Domu. Pisalem juz wczesniej o tym, ze w Angli w mediach jest prawdziwy wysyp materialow o UFO. To juz nie obciach tylko mowienie o UFO jest w dobrym tonie.

    A to nowy (nowa wersja) serial ktory w USA bije obecnie rekordy ogladalnosci:

  56. astromaria powiedział/a

    Zauważyłeś na końcu to oko gada w literze V?

  57. marcus powiedział/a

    Oczywiscie, co ciekawe takie samo oko gada bylo w “Dziecku Rosemary” Polanskiego, kiedy szatan gwalcil przyszla matke swojego dziecka.
    Ok! Na dzis wystarczy, dobranoc!

  58. Kubi powiedział/a

    A ja Wam coś opowiem. Stałem sobie pewnego razu na parkingu pod sklepem, miałem widok na taką wielopasmową przelotówkę przez miasto. Widziałem samochody czekające na zielone światło. I nagle coś mi w głowie “przeskoczyło”, i zobaczyłem, jak wszystko w polu widzenia pokryte jest szarą, mentalną mgłą. Ta mgła sprawia że kierowcy w samochodach czekają na zielone w napięciu niczym na torze formuły 1, że nie widzą prawdy. A w rzeczywistości są tylko (wciąż) dziećmi, którzy bawią się samochodzikami resorowymi, i te samochody w rzeczywistości są tym samym co resoraki. Kiedy mój umysł na chwilę wyskoczył z tej mgły, mogłem to właśnie zobaczyć dosłownie. To nie było wrażenie ja to widziałem.
    Myślę, że jak mówimy o Matrixie to chodzi właśnie o to. Ta mgła, taka brudna, jest warstwą o grubości może 10 – 15 m taką ludzką globalna aurą. Czy dlatego jak chodzimy w góry to czujemy się wolni? Latanie kojarzy nam się z wolnością? Jednak ta mgła jest tam, gdzie są ludzie, sami ją tworzymy w nieświadomości, oddychamy nią i myślimy.

  59. Kubi powiedział/a

    Jeszcze co do trailera filmu od Marcusa. Jest to pewna podaż na pewien popyt. Całyświat gada o 2012 i mamy film “2012″. Cały świat gada o reptilianach no i mamy film o kosmitach gadzich w ludzkiej skórze ;)

  60. Mirosław Rynkowski powiedział/a

    Ten artykuł oraz komentarze powinni przeczytać wszyscy ezoterycy, którzy twierdzą, że znają na wszystko odpowiedzi i posiedli wiedzę oraz oświecenie. Nie wiem czy jest to możliwe a gdyby nawet nie oznacza jednak, że ktoś jest oświecony a z drugiej strony czy to przydaje się w życiu, gdy żyjemy w świecie materialnym a nie duchowym. Przypomina to raczej bicie piany. @Kubi napisał świetny komentarz, który zawiera całą istotę oświecenia – a po co mi to powiedział uczeń? No właśnie? po co?
    Pozwoliłem sobie umieścić ten komentarz na moim blogu wraz z odnośnikiem do artykułu i do komentarza. Mam nadzieję że mi pani wybaczy.

  61. Nordzom powiedział/a

    @ Markus – jesteś SUPER!!!, że przytoczyłeś ten …miodzik z mózgownicy dra Pająka. he he he… to jest pyszne, ta “biblia autoryzowana przez Boga” O!! nareszcie wiemy, he he…
    Pięknie się nam ten odgrzewany guru objawił. Z totalizmem. Odnoszę wrażenie, że ma to być stary znajomy totalitaryzm – o wyższym stopniu zmanipulowania.
    Zupełnie mnie rozczulił rewelacją, że biblia została “zaszyfrowana dla przebicia sie przez CENZURĘ WROGICH Bogu istot”, czyli nie dość, że autoryzował, to jeszcze zaszyfrował!

    KTO robi Pająkowi taką reklamę w necie”???
    - żeby kit o Jahwe wciskać nam “z duchem czasu” ery komputerowej!?

    Dzięki Markus, mogę zaoszczędzić czas, bo aktualnie daruję sobie Pająka; jeśli tam zajrzę, to z dystansem i świadomością co on wypisuje.

    Staroirańscy bogowie: Ormuzd (Ahura Mazda-Pan Mądry) – bóg dobra, prawdy, światła, stwórca wszechrzeczy, symbolizowany przez ogień i uskrzydloną tarczę Słóńca, ma przeciwnika, z którym toczył stałe boje – Arymana (przywódca zastępów złych duchów, bóg zła i ciemności, kłamstwa, nieprawości, zniszczenia.
    Pozdrawiam.

  62. Ramosz powiedział/a

    Jak czytam teksty prof/dr Pająka i patrzę na jego styl wypowiedzi (nie znoszące sprzeciwu ‘oczywistości’) to kojarzy mi się to z książkami Powella o tych wszystkich ‘ciałach człowieka’.
    Zbytnia detaliczność przekazu na temat spraw ciężko osiągalnych/pojmowalnych dla przeciętnego człowieka torpeduje a priori wiarygodność takiego przekazu i każe się zastanowić nad jego źródłami (czytaj: każe odwołać się do własnej intuicji).

  63. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Jeszcze raz dziękuję za tłumaczenie…

    Sądzę, że Układ Słoneczny jest pełen “niedostrzegalnego” i duży by o tym pisać…
    Tutaj jest w dużym skrócie na ten temat: http://paranormalpl.wordpress.com/2009/11/27/bazy-kosmitow-w-ukladzie-slonecznym/

    Bardziej jednak interesujące jest to, kim owi “mieszkańcy” są? Czy są tutaj od dawna? Czy pochodzą stąd, czy z innych rubieży Wszechświata? Jeżeli są tutaj celowo, to jaki jest ten cel? Gdzieś trafiłem na wypowiedź, będącą małą analizą ostatnich lat pod kątem pojawiających się coraz częściej UFO, informacji w przekazach i innych źródłach o wzmożonej aktywności “obcych”. Powodem tej aktywności, miałoby być duże zainteresowanie przemianami, które czekają naszą planetę. To jest jakiś trop… Swego czasu bardzo intensywnie pochłaniałem zagadnienia związane z astrofizyką i budową Wszechświata i mogę z całą pewnością stwierdzić, iż roi się od życia w Kosmosie. Z resztą…, po co ja Cię przekonuję? Dobrze o tym wiesz. ;)

    Znak na Saturnie widziałem już dużo wcześniej, ale nie wiązałem go wtedy z historią świata. Być może istnieją tam siły, które w jakiś sposób manifestują swoją obecność. Nie wiem. Jeżeli weźmiemy pod uwagę opisy walk bogów z różnych przekazów, wyłania się obraz iście piekielny, ale prawdopodobnie prawdziwy, kiedy to ścierały się ze sobą “siły”, których nie obserwujemy obecnie. Energia jest przecież jedna, ale ukazuje nam się pod różnymi postaciami. Podobnie ma się moja opinia na temat Ziemi, która moim zdaniem posiada świadomość (inteligencję?)… Wszędzie, naokoło mamy do czynienia ze Świętą Geometrią i wynikającymi z niej “prawami”. Wiem, że nic nie wiem. ;)

    Teraz o wykładzie Chacka…
    Rzeczywiście, jak pisze Astromaria, nie było to kazanie, ale historia oparta na solidnych badaniach. Co prawda, w końcowej fazie, były pewne odwołania do religii, ale pod postacią Jezusa, więc możemy przymknąć na to oko. Piszesz: “Jako buddyste zdziwiło mnie pojawienie sie heksagramu na rzezbach Buddy. Co to ma znaczyc? Budda jest Lucyferem?”

    Mam dla Ciebie, Astromarii i wszystkich czytelników bloga bardzo odważną tezę… Do obalenia rzecz jasna będzie ona lepsza, aniżeli pół litra… ;) Muszę przyznać, że zarwałem noc, żeby obejrzeć wykład, ale myślę, że było warto, ponieważ wykluła mi się pewna teoria, którą ujmę w tych słowach: W Biblii, ani żadnych innych przekazach, źródłach, na bazie których powstały religie i wierzenia oraz cała “historia” boga, nie występuje bóg… Biblia opisuje zapewne prawdziwe zdarzenia, ale nie dotyczą one boga. Cała, znana nam historia, czy raczej pochodzenie pewnych postaci i wydarzeń jest bardzo głęboką manipulacją…, ale po kolei… ;)

    Od czasów, kiedy zacząłem zastanawiać się nad naturą wszechświata, zawsze pojawiała się w moich rozważaniach sprzeczność, która dekoncentrowała moją dedukcję. Mianowicie; zauważam ogromny dysonans, pomiędzy spontaniczną eksplozją życia, a dekalogiem (między innymi jest nim Biblia). Z jednej strony obserwujemy “wybuch” życia i niesamowitą ścieżkę ewolucji istnień, a z drugiej prawa, nakazy, zakazy i kodeksy, mówiące nam o tym, jak mamy owe życie prowadzić. Mamy wolną wolę, ktokolwiek nam ją dał, ale mamy również dekalog, ktokolwiek nam go napisał. Łapiecie o co chodzi? Podświadomie i świadomie czujemy, że jesteśmy dziećmi wszechświata, dostrzegamy jego uniwersalność i bogactwo możliwości, ale też widzimy, jakoby ten Wszechświat (bóg) postawił nam pewne ograniczenia. To niedorzeczne. Jak mamy posiąść wiedzę bez wszystkich doświadczeń, również tych złych? Odpowiem Wam: Nie mamy posiąść jej całkowicie, jak również dowiedzieć się o sposobach jej zgłębiania. Manipulacja. Zaraz dojdę kto ją moim zdaniem wdraża… Einstein mawiał, że bóg nie grał w kości, ale ja
    myślę, że zagrał od pewnego poziomu. Jest wzór na Wszechświat, ale dalej niech rozwiązania budują się same… Całe bogactwo Kosmosu… Dla mnie niemożliwym do zaakceptowania jest “fakt”, iż rozwój duchowy powinien być właściwą ścieżką do prawdy, ale tylko wtedy, kiedy zastosujemy boskie polecenia. Gdzie tu jest miejsce na rozwój? Gdzie nauka, popełnianie błędów, wyciąganie wniosków i poszerzanie swojej wiedzy? No właśnie…

    Dążę do tego, iż moim zdaniem bóg, wszechświat, stwórca, kimkolwiek on/to jest, nie bawiłby się w rebusy i zgadywanki z jedną z nieskończenie wielu cywilizacji, na jakiejś niepozornej planecie, zwanej Ziemią. Sądzenie, iż jesteśmy pod jakimś względem wyjątkowi, jest bardzo egocentryczne. Czy akceptujecie boga, który jest mściwy, zazdrosny i niesłychanie butny? Ok, jest stwórcą, ale gdzie tu sens? Niby jego zoo i jego małpy, ale to nie koreluje z bezgraniczną miłością i szacunkiem do wolnej woli. To nie współgra z konsensusem, jaki powinno osiągać ze sobą dobro i zło.

    Myślę, że opisywane między innymi przez Biblię postaci, to tylko i wyłącznie przedstawiciele innych cywilizacji, wymiarów, jakiś istot o innej naturze, wiedzy, na innym stopniu rozwoju, a odwoływanie się przez nie do ich boskiego pochodzenia jest właśnie tą manipulacją, którą mam na myśli. Burzliwa historia
    naszej planety pokazuje, że na całej przestrzeni jej historii, toczy się nieustanna walka, pomiędzy dobrem i złem, z naciskiem na te mroczne siły. Nasza Ziemia lub my sami, posiadamy coś, co jest dla kogoś wartościowe. Tak, jak inne istoty mogą żywić się negatywną energią, tak samo, może być pożądana również pozytywna. Zwróćcie uwagę jak wielu było w naszej historii nauczycieli i jak wieloma ścieżkami podążą wiedza i nauczanie duchowe, ale we wszystkich jest wspólny mianownik: “Sięgnij do wnętrza, a odnajdziesz tam Boga”. Co wynika z moich przemyśleń? Istoty, które zafundowały nam całą manipulację,
    najprawdopodobniej również nie poznały natury boga, choć zapewne wiele z nich jest bliżej poznania prawdy, niż my…

    Manipulują nami tak, jak my tresujemy zwierzęta. Systemem kar i nagród, aby utrzymać ludzką hodowlę na odpowiednim poziomie, bez tracenia czasu na jej ciągłe pilnowanie. Zauważcie jak różnorodna jest lista postaci, które pojawiają się w różnych religiach, wierzeniach, kultach i przekazach. Kalejdoskop istnień, od
    których, aż się roi na Ziemi. Włącznie z nami, wszystkie te istoty walczą o przetrwanie, rozwój i bogactwa, ale najważniejsza jest strawa i hodowla. Piesku. Aport. Przynieś kijek, a teraz choć do Pana, Pan Cię kopnie. Tak to się właśnie według mnie odbywa.

    Uważam, iż rady oświeconych poszukiwaczy prawdy, zawsze będą mówić o sięganiu do własnego wnętrza w poszukiwaniu boga. Ci oświeceni, mogą wiedzieć nieco więcej, czy raczej wyczuwać, że bóg przedstawiony nam przez Biblię i inne źródła, nie jest bogiem, a jedynie zmyśloną jego wersją na potrzeby manipulacji. Nie jest on więc ojcem Jezusa, nie jego były zastępy aniołów, ani też Lucyfer nie jest jego głównym wrogiem… To nie ten bóg, którego poszukujemy i o nim rozmawiamy. On nie stworzył Ziemi w 7 dni i to nie on manipulował naszymi genami. To nie jego dzieci porywają nas swoimi statkami. Itd., itd., itd…

    Uważam, iż takie wydarzenia jak zstąpienie z nieba, czy też wniebowzięcie, to tylko przylot i odlot pojazdu kosmicznego. Upadły anioł to nie generał boga, ale przedstawiciel innej cywilizacji, lądujący w swym pojeździe / antygrawitacyjnym skafandrze na Ziemi (Chack wspomina o tym w wykładzie). Niepokalane
    poczęcie, to nic innego, jak medyczne zapłodnienie z zewnątrz. Co mówi nam obraz artysty, który przedstawił chrzest Jezusa (podawałem gdzieś linki), a nad nim UFO, celujące w jego postać promieniami? Mówi bardzo wiele. Ci, którzy przybyli na Ziemię, wdrożyli niesamowicie mądry i sprytny plan, aby trzymać nas w ryzach jedną, prostą manipulacją: swym rzekomym pochodzeniem w prostej linii od boga. Oni też są jego dziećmi, ale w takim samym wymiarze jak ludzkość, sobie jednak przypisali boskość. Tutaj tkwi sedno mojej teorii…

    Jak wiele mamy starożytnych opisów “bogów”, nauczycieli, “duchów” i innych nieziemskich postaci? Przytłaczającą ilość, lecz to nie synowie i córki boga, a przynajmniej nie tego, o którym tak zawzięcie nam mówiły. Na Ziemi toczy się wojna o dusze. O energię. O władanie jakimś bogactwem. Wrotami
    czasoprzestrzennymi? Rzadkimi pierwiastkami? Wiem, że nic nie wiem.. ;) Czuję jedynie, że moja teoria może być prawdziwa, a jej założenia, mogą wyjaśnić wiele nierozwikłanych kwestii. Stosujmy w naszych rozważaniach “Brzytwę Ochkhamay”: http://pl.wikipedia.org/wiki/Brzytwa_Ockhama, ponieważ najprostsze
    rozwiązania, są najczęściej właściwe. Przemyślcie proszę moją tezę dogłębnie, a po jakimś czasie zauważycie, jak wiele zagadek jest w stanie wyjaśnić…

    Kochani…
    Tyle w wielkim skrócie. Chciałem napisać bardzo obszernie, odnosząc się do przykładów historycznych, ale czas mi nie pozwala, a Wy jesteście bystrymi istotami, więc bez zbędnych tłumaczeń, na pewni załapaliście o co mi chodzi. ;) Poza tym formuła bloga Astromarii, wyklucza sążniste teksty. Nie mogłem się również doczekać, żeby podzielić się z Wami moimi przemyśleniami. Co Wy na to? :)
    Pzdr

    BTW: Mam dla Was ciekawostkę. Zawodowo zajmuję się znakami graficznymi i śledzę w jakimś stopniu pojawiające się nowości w tej branży, etc. Wczoraj zajrzałem na jeden z blogów, który czytuję, Pana Andrzeja Ludwika Włoszczyńskiego i jest tam artykuł na temat zmiany logo przez AOL (America Online), które zapewne znacie; piramida + RA. Zobaczcie proszę jakie sobie zafundowali nowe logo oraz krótki filmik z częścią identyfikacji. http://www.blog.e-alw.com/ AOL już się nie kryje z jakiego “źródła” czerpie inspirację… ONI, są coraz bardziej bezczelni. Ech… Swoją drogą, może by tak uświadomić Pana Andrzeja o drugim dnie? Jest świetnym specjalistą w swoim zawodzie, ale nie wie zapewne o “wiedzy tajemnej”. ;)

  64. RoB powiedział/a

    z racji tego, że ezoteryka pochodzi z greckiego „esôtero” gdzie „esô” oznacza „wewnątrz”, czyli wszystko, co jest wewnętrzne to w istocie owa wiedza tajemną być może, bowiem któż może oprócz mnie samego wiedzieć najlepiej co we mnie siedzi?

  65. astromaria powiedział/a

    No dokładnie, Biblia nie mówi o Bogu. Biblia jest “pismem natchnionym”, ale bynajmniej nie przez Boga, lecz przez boga / bogów.

    To zwycięscy piszą historię – tak jest zarówno na ziemi, jak i na “Olimpie”. Ci, którzy wygrali ogłosili się “bogiem” i przedstawiają swoją wersję zdarzeń.

    Znalazłam ciekawostkę. Stronka jest może trochę śmieszna, ale nawet tam można znaleźć perełkę: “To nie Bóg stworzył świat”. I uwaga:

    “Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” – czy pierwsze zdanie “Księgi Rodzaju” źle przetłumaczono z hebrajskiego? Tak twierdzi prof. Ellen van Wolde, badaczka Starego Testamentu.

    Van Wolde przeprowadziła analizę tego fragmentu “Księgi Rodzaju”. Jej zdaniem, jego autorzy nigdy nie chcieli sugerować, że to Bóg stworzył świat. Ziemia już istniała, gdy rozpoczął dzieło stworzenia ludzi i zwierząt.

    Przedstawiając wyniki swej analizy, zwraca ona uwagę na to, że hebrajskie słowo “bara” użyte w pierwszym zdaniu “Księgi Rodzaju” nie znaczy “stwarzać”, ale “rozdzielić”.

    - Coś jest nie tak z tym czasownikiem – mówi badaczka komentując obecne przekłady Starego Testamentu. Dodaje, że z jej analizy wynika, że Bóg rozdzielił niebo od ziemi, ląd od wody, ptaki od zwierząt wodnych. – Woda już istniała. Bóg stworzył niektóre byty, ale nie wszystkie. Znana idea, że stworzył wszystko z niczego, to nieporozumienie – wyjaśnia van Wolde w rozmowie z “The Daily Telegraph”.

    Wyniki swojej analizy przedstawia na uniwersytecie Radboud w Holandii. Jak twierdzi ma nadzieję, że przyczynią się one nie tylko do rozpoczęcia nowej naukowej debaty nt. Biblii, ale i trafią do ludzi wierzących”.

    Czyli nawet te kłamczuszki, które napisały (podyktowały?) Biblię nie mogą kłamać tak zupełnie. Wynika z tego, że kiedy ten “bóg” przybył na ziemię, ona już istniała i wcale nie on ją stworzył. On (oni?) tylko rozdzielili ląd i wodę i “stworzyli” istoty żywe. I to był jeden “bóg”. A drugi “bóg” to wg. Marciniak i Kalendarza Majów “złodziej”, który ukradł Ziemię pierwszym “bogom”.

  66. astromaria powiedział/a

    PS. A prawdziwy Bóg przez duże “B” to jest gdzieś tam daleko w niebie (a raczej wszędzie i we wszystkim). Ale Biblia o nim nie wspomina, bo autorzy Biblii się go po prostu boją jak diabeł święconej wody.

  67. TheEndi powiedział/a

    @Astromaria
    W rzeczy samej. Po prostu pojawiły się na Ziemi istoty, które potrafiły ją zagospodarować. Mogły dysponować wiedzą na temat energii i jej używania na ogromną skalę. Mogły dokonać manipulacji genetycznych na wszystkich organizmach, a kiedy już stworzyły, co stworzyły, to przypisały sobie bycie stwórcą absolutnym…

    Wiesz… Cofnij się do średniowiecza i zademonstruj ludziom tamtych czasów działanie komórki, czy też aparatu fotograficznego. Bezdyskusyjnie zaakceptują fakt Twojej “boskości” i możliwości przenoszenia głosu, obrazu i osób na odległość. :) Sama wspominałaś radioodbiorniku w Biblii… Ludzkość tez mogłaby kiedyś zawitać na jakąś planetę i dokonać modyfikacji, wręcz boskich… ;)

  68. TheEndi powiedział/a

    …a ze stroną humbug.pl jest tak samo jak z niewiarygodne.pl… pełno bzdur, ale czasem trafi się coś wartościowego. Zapewne racjonaliści uciekali by z takich miejsc w popłochu… ;)

  69. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Twoj tekst jest swietny, zgadzam sie ze wszystkim. Pytanie tylko czy jest wiecej takich planet manipulowanych jak ziemia.
    My zyjemy w przestrzeni trojwymiarowej i nie jestesmy w stanie zobaczyc przestrzeni wiecej niz trzywymiarowej. Slyszalem o udokumentowanych przypadkach mnichow w japonskich klasztorach, ktorzy po latach glebokiej medytacji zaczynali widziec rzeczywistosc w pieciu wymiarach, potrafili lewitowac oraz przechodzic przez sciany oraz widziec istoty zyjace w innych wymiarach.
    Manipulatorzy zyja w tych przestrzeniach wielowymiarowych co daje im mozliwosc dogladania nas kiedy tylko chca oraz manipulacji zjawiskami fizycznymi (zobacz film ponizej).
    Jakas bakteria sobie gdzies zyje ale nie ma swiadomosci, ze bardziej zlozone organizmy gdzies tam funkcjonuja ona nas po prostu nie dostrzega, natomiast my mozemy kiedy tylko chcemy zobaczyc ja pod mikroskopem. Podobnie jest z manipulatorami i innymi inteligentnymi istotami w kosmosie, to sa organizmy bardziej zlozone (np. wiecej helis DNA) one maja wglad do naszego swiata, my nie mamy wgladu do ich swiata. Te wielowymiarowe galaktyki prowadza swoje wlasne interesy o ktorych my nie mamy pojecia. W starozytnych pismach bylo napisane, ze “bogowie” prowadzili wojny. Musimy sie pogodzic, ze w jakis sposob jestesmy jeszcze ograniczeni, nadzieja w tej nadchodzacej zmianie swiadomosci, ktora moze nas przeniesie na wyzszy poziom ewolucji kosmicznej.

    Z powodu naszego ograniczenia (zamkniecia) w przestrzeni trojwymiarowej nasz logiczny rozum nie jest w stanie pojac calkowitej prawdy, zrozumiec wszystkiego to go przerasta. Dlatego jedyna droga to “kopanie” w swoim umysle za pomoca glebokiej medytacji. Tak przynajmniej mysle.

    @Nordzom
    Prof. Pajaka rozlozylem na czesci pierwsze i poddalem analizie kazde cytowane jego zdanie. Wtedy wyszedl belkot. No comment. Natomiast ciekawe sa jego prace z zakresu budowy i napedu UFO. Facet jest chyba dobrym inzynierem i fizykiem ale filozofem do bani, totalizm to bzdura ale w wiekszosci zgodna z tym w co wierza Illuminaci.
    Logiczny wniosek: totalizm odwoluje sie do zakamuflowanego boga Jahwe. Totalizm jest lucyferyczny.

  70. marcus powiedział/a

    Lewitacja i inne rzeczy to tylko kwesta treningu umyslu. Racjonalizm robi nam taka wode z mozgu, ze ludzie nawet nir probuja. To jest aytentyczny film naktecony przez niemiecka TV. Pokazywalem to wielu znajomym wiekszosc mowila, ze to oszustwo. Tak dziala wytresowany umysl racjonalisty. Szaman to potrafil zrobic ale co widac byl bardzo wyczerpany po fakcie.

    “Kapiel” w ogniu. W stanie samadhi takie rzeczy sa mozliwe ale nie dla racjonalistow. To jest wiedza tajemna? owszem ale dostepna dla wszystkich. Swiat jest tak urzadzony aby od tej wiedzy trzymac nas jak najdalej. NASA ukrywa zdjecia UFO, racjonalisci osmieszaja lewitacje, konwencjonalna medycyna wysmiewa medycyne naturalna, UE zakazuje sprzedazy ziol itp, itd.

  71. marcus powiedział/a

    Ale heca drodzy Panstwo!!!!
    http://www.dziennik.pl/swiat/article203233/Czy_historia_Chrystusa_to_plagiat_.html

  72. marcus powiedział/a

    Sorry za literowki w tekscie ale szybko pisalem.

  73. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Dzięki za opinię, ale to tylko moja skromna sugestia, choć cieszę się, że jesteśmy zgodni… ;)

    Wszystkie pokazane przez Ciebie filmy znam, a Ty zapewne znasz ten:

    który uważam za jeden z lepszych, traktujących o tych zagadnieniach. Jest jeszcze druga edycja (kontynuacja) tego filmu, ale nie mogę znaleźć linku. Film z Rosji to fejk, ponieważ użyto filtra z fotoszopa, aby “zakręcić” chmurami, jakkolwiek samo zjawisko miało miejsce, a kilka jemu podobnych na całym świecie. Przypisywałbym je bardziej HAARPOWI, aniżeli obcym…

    Tak to jest. Ufoki są tutaj w ilości przytłaczającej i bawią się z nami w ciuciubabkę… Kiedyś się dowiemy kto rozdaje karty… Hodowla trwa, ale zwierzaki się budzą i jak pierdykną rogami w ogrodzenie, to ufoki rozpierzchną się we wszystkich kierunkach Wszechświata. ;)

    Myślę, że manipulacja odbywa się w całym Wszechświecie. Wszędzie ewoluuje życie, a więc mamy pokarmy łańcuchowe, bardziej lub mniej wyrafinowane, które osiągnąwszy określony poziom świadomości / inteligencji, zaczynają stosować manipulację. Przykładów nie trzeba długo, ani daleko szukać, bo większość organizmów na naszej kochanej Ziemi, stosuje ją od bardzo dawna i nieustannie. Kwiat, który pachnie padliną, aby przyciągnąć muchy, jest jednym z przejawów manipulacji… ;) Na paskudnie śmierdzącym i niskim poziomie. ;) Cóż mogą istoty bardziej rozwinięte? Mogą nam machać rękoma / odnóżami ze wszystkich jedenastu wymiarów, a my i tak ich nie dostrzeżemy, choć coraz lepiej zaczynamy to rozumieć. Już niedługo poczujemy swoimi zmysłami powiew wiatru, spowodowany ruchami ich kończyn… ;) Dzięki przemianie. Niedawno, mój dobry znajomy, “ściągnął” mi z ciała 4 byty, które ssały energię niemożliwie…

    Link do hecy jest dobry! :) Tak samo jak ten, traktujący o podróży Jezusa do Europy: http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Odkryto-najwieksza-tajemnice-zycia-Jezusa,wid,11734017,wiadomosc.html

    Skojarzyłem te nowinki z jednym punktów, który zawiera domniemany plan Projektu Blue Beam, choć mówi o nieco innych odkryciach:
    (…)
    KROK 1 – Trzęsienia Ziemi i “Fałszywe Odkrycia”

    Pierwszy z czterech kroków programu BLUE BEAM dotyczy rozłamu i zmian obecnej wiedzy archeologicznej. Punkt ten ma zostać osiągnięty poprzez przygotowanie i sztuczne wytworzenie trzęsień ziemi w ściśle określonych miejscach na planecie. Skutkiem tych kataklizmów mają być nowe odkrycia archeologiczne ukazujące wszystkim ludziom “błąd” leżący u podstaw wszystkich doktryn religijnych. Sfałszowanie tych informacji zostanie wykorzystane w taki sposób, aby wszystkie narody zrozumiały, że ich religie zostały źle zrozumiane i przez wieki były błędnie interpretowane. Psychologiczne przygotowania do pierwszego kroku zostały już poczynione chociażby przez filmy takie jak: “2001: Odyseja Kosmiczna”, Serię Star Trek czy Dzień Niepodległości. Filmy takie jak Jurajski Park poruszające temat ewolucji miały dać podstawy w dyskusji na temat tego, że słowa Boga są kłamstwem. ” (…)

    Źródło: http://www.przyszloscwprzeszlosci.info/index.php/teraniejszo/73-teorie-spiskowe/363-projekt-blue-beam?showall=1
    Pzdr

  74. TheEndi powiedział/a

    Napisałem: “a więc mamy pokarmy łańcuchowe”. HA, HA, HA, a to dobre… ;) Pokarm z łańcucha…

  75. Haunebu powiedział/a

    hej, TheEndi oraz inni, co myślicie o Orionie- tym co wypisuje na witrynie zbawienie.com?

  76. astromaria powiedział/a

    Fajne pytanie, do roboty!!!

  77. TheEndi powiedział/a

    @Haunebu
    Mnie bardziej interesuje zawartość strony, aniżeli imć Orion. Nieważne kto, ale co pisze… Podchodzisz do straganu i widzisz kopę pięknych jabłek, ale część z nich jest w środku robaczywa. Wszystkie wyglądają zdrowo i oceniasz je powierzchownie na smaczne, ale uruchamiasz intuicję i wybierasz te właściwe. Smacznego! ;)

    @Astromaria
    Swego czasu pisałaś o jakimś osobniku i jego stronie w kategoriach anonimowych i wydaje mi się, że miałaś na myśli owego Oriona… Twierdziłaś, że zawartość i tok myślenia jest kuszący, ale czyha tam ukryte “zło”. Dobrze dedukuję?

  78. astromaria powiedział/a

    @ TheEndi: nie pamiętam teraz, możliwe że o tę stronę chodzi. Facet potrafi posługiwać się logiką jeśli chodzi o politykę, ale logika zupełnie go zawodzi, kiedy wkracza na tereny wiary. Nie wiem jak ben bóg Jahwe to robi, ale bardzo skutecznie udaje mu się odmóżdżyć swoich wyznawców.

  79. marcus powiedział/a

  80. marcus powiedział/a

  81. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Popatrz tylko:

    Robi upiorne wrażenie…, tym bardziej, że nie daje się łatwo przewrócić…
    Tutaj więcej o firmie: http://www.bostondynamics.com/
    Pracują również nad “uniwersalnym żołnierzem”…

    Jeżeli taką technologią dysponują ludzie, to jaką “władza”?

  82. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Kiedys czytalem wywiad z facetem ktory pracowal dla NASA powidzial, ze maja technologie wyprzedzajaca to co znamy przynajmniej o sto lat. Facet ma smiertelnego raka i juz “ONI” nic mu nie moga zrobic dlatego “sypie”.
    NASA ukrywa przed nami nie tylko technologie:

  83. marcus powiedział/a

  84. marcus powiedział/a

    Dzisiaj mialem dziwaczny sen o NWO i cos mi przyszlo do glowy. Nie wiem czy pisalem to wczesniej ale wyobrazmy sobie, ze istnieje pewna cywilizacja (obca w stosunku do naszej) ktora nas okupuje w ukryty sposob. “ONI” wiedzieli o nadchodzacej zmiane swiadomosci (majac pewny wglad w przyszlosc np. podroze w czasie)dlatego “napisali” pismo swiete, zmanipulowali badz wymyslili od poczatku postac i nauki Jezusa (podobno prawdziwy Jezus to byl Emmanuel), Apokalipse sw. Jana itp. Przyjmijmy, ze nadchacaca zmiana swiadomosci spowoduje, ze czlowiek bedzie mial wieksze mozliwosci niz do tej pory np. telepatia, lewitacja, itp. Nasze ciala moga sie dostosowac bardziej do rzeczywistosci astralnej. I wtedy po okresie cierpien (czipy, jakies lokalne kataklizmy,wojna itp), pojawia sie zbawiciel ktory pokazuje nam, ze potrafi czynic cuda i my ludzie takze je teraz potrafimy czynic. Poprzez zbawiciela “ONI” beda starac sie zagospodarowac ta nowa rzeczywistosc aby dalej trzymac ludzi w manipulacji. Tak jak postkomunisci w Polsce przejeli struktury majatku narodowego i w wiekszosci czesc tych samych osob (srodowisk) trzyma kontrole nad panstwem i spoleczenstwem ale w juz nowej rzeczywistosci ekonomicznej.

    “ONI” zaprojektowli pismo swiete i teraz dzialaja tak aby apokalipsa sie wypelnila. Jak mawial David Icke – problem, reakcja, rozwiazanie problemu. Stworzyli problem poprzez manipulacje pacholkami z Illuminatow, ci z kolei pod “ICH” dyktando projektuja NWO, czipowanie ludzi i cze depopulacje. Nastepnie pojawi sie zbawiciel (wybawca) ktory pokaze winnych sytuacji. “ONI” wykorzystaja Illuminatow jako kozly ofiarne. Ludzie zaufaja zbawcy bo przyniosl wybawienie od cierpien, po drugie wszystko wypelnilo sie z pisma swietego (Apokalipsy) wiec ludzie uwierza, ze nowy zbawiciel jest prawdziwy. Przejecie kontroli nad ludzmi w sytuacji gdy ludzkosc odkrywa nowe mozliwosci bedzie wymagala bardziej wyrafinowanych zabiegow (Blue Beam, zmanipulowana inwazja UFO, albo wykorzystanie “szarakow” (prawdopodobnie zaprojektowanych przez “ONI”) jako dobrych przyjaciol UFO, tak jak wykorzystanie Illuminatow.
    Nie wiem czy tak bedzie ale to jedyne co mi przychodzi do glowy kiedy staram sie poskladac ta ukladanke.

  85. astromaria powiedział/a

    Jak już poskładasz, możesz to wrzucić na Posterous. Takie rzeczy też można tam publikować.

  86. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Zadziwiające, bo od kilku dni frapują mnie podobne myśli…, a w szczególności sprzeczność, pomiędzy sprawdzalnością Biblii i innych przepowiedni, a “ICH” ogromną wiedzą i władzą (w kosmosie)… To się nie trzyma kupy, a Twoja teza duża wyjaśnia…

    Chciałem moje przemyślenia zawrzeć we wcześniejszej wypowiedzi, ale nie miałem, aż tyle czasu. Jak przetrawię ten problem do końca, to dodam wpis tutaj lub w odpowiednim wątku na Posterous.

    Bardzo się cieszę, że mogę z Wami polemizować w tak ważnych tematach i po raz kolejny przekonuję się, że blog Astromarii jest tym miejscem, do którego trafić; było mi pisane. Zaglądałem tu już od dawna, ale widocznie musiałem być gotów, aby pozostać. Wszystko ma swój sens… Pozdrawiam Cię Astromario serdecznie. :)

  87. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Ostatnio troche sie obawiam czy aby napewno ide we wlasciwym kierunku. Kidys byl we mnie jakis wewnetrzny niepokoj ktory nie dawal mi spokoju. Od niedawna jednak czuje sie “pelny” tak jakbym doszedl do koncowego przystanku na drodze poszukiwania. Pamietam oczywiscie o tym:

    (…)”Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany”.

    Mam wrazenie, ze ogolnie wiem juz o co chodzi. Doszedlem do granicy gdzie juz wiecej chyba nic nie znajde. Prze ostatnie lata przetrzepalem caly intenet, przeczytalem sporo ksiazek. Wiecej juz sie pewnie nie dowiem bo musialbym byc czlonkiem wysoko postawionym Illuminati albo prezesem NASA. Oczywiscie pozostaje dalej otwarty na nowe informacje ale wydaje mi sie, ze ogolne ramy mojej wiedzy nie ulegna zmianie.Moge poznawac tylko jakies nowe szczegoly.
    Moje komentarze zaczynaja sie powtarzac to znaczy, ze cos sie juz ugruntowalo.

    TheEndi powiedziales:
    (…)”blog Astromarii jest tym miejscem, do którego trafić; było mi pisane. Zaglądałem tu już od dawna, ale widocznie musiałem być gotów, aby pozostać”.

    Podpisuje sie pod tym. Astromaria to niezwykla kobieta ktora stworzyla w tej internetowej prozni miejsce w ktorym domiemany wariat (kiedy odkryje prawde) dowiaduje sie, ze nie jest wariatem ale to swiat przedstawiony zwariowal!!!!
    Ten blog ratuje ludzi ktorzy otworzyli puszke pandory i nie za bardzo wiedza co z tym zrobic
    dalej.
    Kiedy ja otworzylem ta puszke pandory to byl prawdziwy symbol nieszczesc – depresja,strach przed przyszloscia, stracone nadzieje. To normalna reakcja organizmu i umyslu na szok. Teraz jest inaczej min. dzieki temu blogowi, Astromarii i poczuciem bycia w pewnej wspolnocie z Wami wszystkimi. Duzo czasu minelo zanim odwazylem sie na pierwszy wpis, pozniej bylo mnie juz tu pelno. Pisanie komentarzy na tym blogu to byla najlepsza terapia na depresje a teraz jak widze Obame w TV to smieje mu sie w twarz.

  88. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    “Ten blog ratuje ludzi ktorzy otworzyli puszke pandory i nie za bardzo wiedza co z tym zrobic
    dalej.”
    Ująłeś sedno. :)

    Muszę przyznać, że dzięki blogowi, czy raczej Astromarii i w dużej mierze Twoim komentarzom (odnajduję w nich wiele podobnych doświadczeń), przestałem się obawiać sfiksowania, bo kiedy otworzyłem puszkę Pandory, byłem jeszcze świeżym, niepijących już alkoholikiem, ale z depresją i nerwicą lękową. Gdyby nie Wasze mądre słowa i moje przerwy od puszki, to nie wiem, czy mój stan psychiczny, byłby na tyle mocny, żeby nie zwariować. Jednym z moich największych lęków, była właśnie obawa o ewentualne szaleństwo, a o te łatwo, kiedy zauważasz, że wszyscy myślą inaczej, a Twoje postrzeganie rzeczywistości to “paranoja”. Teraz jestem silniejszy i już się nie boję. Mam gorsze dni, ale kto ich nie ma? Poczucie zdobywania wiedzy i jej analizowanie, dodaje mi spokoju, co w pierwszym momencie, może wydawać się nienormalne, zważywszy na ciężar gatunkowy owej wiedzy… Ostatnio prześladuje mnie zdanie, które autora nie znam, ale świetnie podsumowuje szaleństwo: “Paranoja, to znajomość wszystkich faktów”… Czyż nie? ;)

    Razem przeniesiemy góry, choćby to były góry, paskudnie śmierdzących śmieci! ;)

  89. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Ja tez w pewnym momencie balem sie, ze zwariowalem. Ale zauwazylem, ze dalej logicznie mysle i analizuje fakty, nie mam zwidow i omamow wzrokowych itp. Problem pojawia sie jak mam to komus dalej przekazac wtedy z konfrontacja z taka osoba czulem sie jak jakis wariat. Niesamowite poczucie ULGI daje nam mozliwosc porownania naszych pogladow w sieci. Tutaj nie znamy naszych twarzy ani nie znamy sie osobiscie, czlowiek sie otwiera bo nie zobaczy glupiego wyrazu twarzy albo usmieszku politowania – co ty pleciesz chlopie?

    Dlatego ostrzegam ludzi tylko przed szczepieniami, czipami bo tutaj sa konkretne dowody, chocby reklamy czipow RFID z amerykanskiej TV albo swiadectwa ludzi ulomnych po szczepionkach.Otworzylem pare osob na te sprawy bo jak zobacza to i owo co jest konkretne to nie moga juz zaprzeczyc. I tu moja rola ostrzegawcza innych sie konczy.Dalej jest juz ezoteryka, nie mam zamiaru nikogo edukowac o jaszczurach, UFO, OBE,lewitacji itp. Nie ma sensu bo i tak nikt mi nie uwierzy to sa sprawy co do ktorych czlowiek musi przekonac sie sam. Za duzo tutaj jest intuicji albo wiedzy na ruchomych piaskach, dlatego ludzi ciezko przekonac. Pole interpretacji kto stoi za pandemicznym przekretem jest ogromne. Na Grypa666 np. czekaja na Chrystusa,natomiast my tutaj mamy troche inne wyjasnienia sytuacji dlatego trzymam sie tego bloga bo wiem, ze nie jestem w moim “wariatctwie” sam.

    Chlopie jak wyszedles z takiego bagna jak alkoholizm to juz nic wiecej w zyciu Tobie nie powinno zagrazac. Pomysl ilu ludzi tego nie potrafi zrobic. Gleboki szacun!
    pozdrawiam

  90. astromaria powiedział/a

    Chyba każdy poszukiwacz alternatywnej prawdy o świecie wpada na pewnym etapie w depresję.Ja również to zaliczyłam. Ale mnie było o tyle łatwiej, że ja właściwie od urodzenia byłam na bakier z właściwym stosunkiem do rzeczywistości. Miałam chyba wielkie szczęście, że urodziłam się w rodzinie, w której wszyscy byli trochę stuknięci, więc nie odstawałam jakoś specjalnie do rodzinnej normy. Ale od reszty świata mocno odstawałam, więc bywało, że czułam się bardzo samotną wyspą. Najgorzej było w podstawówce. Potem jakoś sobie radziłam. Jednak kiedy zaczęłam pochłaniać za dużo książek na raz, jakieś bezpieczniki mi się “przepaliły” w głowie i zaliczyłam deprechę. Ale co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, więc wyszłam z tego silniejsza.

  91. marcus powiedział/a

    Ja w dziecinstwie odstawalem od obowiazujacej normy spolecznej a takze od normy naszej rodziny (katolicy na amen). Dlatego od dziecka zadawalem sobie pytania: po co ja zyje?
    Zabawna sytuacja od dziecka nie znosze pilki noznej, nudzi mnie to jak cholera chociaz lubie inne sporty grupowe i indywidualne. Ale w kraju takim jak Polska nastolatek zyjacy wsrod kolegow “opetanych” przez pilke nozna nie moze sie przyznac do swojego wariactwa bo bedzie zaliczony do dziwakow. Teraz otwarcie nabijam sie z polskiej ekstraklasy a i z dobrej ligi angielskiej. Tu w Angli ludzie powariowali na punkcie Davida Beckhama i jego modnej do n potegi niuni Victori. A ja mam teraz satysfakcje smiejac sie z tego kultu jednostki. Tlumaczenie sie, ze nie jem miesa i pije alkohol tylko okazyjnie w sladowych ilosciach (glownie wino) przekracza wyobraznie niektorych osob. To wprost dla nich niewiarygodne! A gdzie tu mam jeszcze gadac o UFO czy astralu!!!
    Wiecie ile sie nasluchalem o tym, ze mieso jest niezbedne w naszej diecie? Niezliczone ilosci razy!!!
    Szkoda gadac, czasem lepiej sie nie odzywac przynajmniej jest swiety spokoj.

  92. marcus powiedział/a

    Kim jest Billy Meier?

    Badam tematyke UFO od pietnastego roku zycia (teraz mam 34). Pierwsze fascynacje to byly ksiazki Danikena, jednak do tej pory mam pewien problem z jego rodakiem Billy Meierem. Oczywiscie to nie kwestia tego typu – czy UFO istnieje, bo to jest dla mnie oczywiste. Problem w tym kto tak naprawde kontaktowal sie z Meierem i w jakim celu. Prawda czy manipulacja? To jest jeden z najbardziej fascynujacych przypadkow w ufologii, jednoczesnie najbardziej kontrowersyjny.
    A co Wy o tym sadzicie?. Czekam na opinie.

    Film ten przekonal mnie, ze Billy mowi prawde. Ale czy plejadanie mowia mu cala prawde? Problemem jest dla mnie dlaczego plejadanie nie mowia nic na temat szarakow czy reptylian i ich zlego wplywu na nasza planete. Plejadanie jednak przyznaja, ze:

    (…)”najważniejsze prawo Wszechświata to prawo wszystkich istot do wolnej woli i podążania własną ścieżką rozwoju; dlatego nikt nie zbawi naszej planety za nas, ponieważ byłoby to pogwałcenie naszego prawa do uczenia się na własnych błędach – one właśnie po to są; jeżeli oni rozwiązaliby nasze problemy za nas, to my byśmy nie wyewoluowali”.

    w przeszłości na naszej planecie “mieszali” różni obcy; ślady ich boskiej obecności tkwią nadal w ziemi i pod wodą, nie wspominając o pamiątkach z działań wojennych typu Wielki Kanion; Atlantyda, te sprawy – to wszystko wydarzyło się naprawdę, mieli bazy na Księżycu i Marsie, centaury i syreny to były eksperymenty tych “bogów”, żeby wymienić tylko te najmniej chore

    karma wraca w następnym wcieleniu, to znaczy człowiek odradza się dokładnie w takim świecie, jaki w poprzednim życiu pomógł wytworzyć swoimi czynami, słowami i myślami

    istnieją miriady miriad wszechświatów i ciągle powstają nowe – to znaczy Plejadanie byli tylko o jeden wszechświat “wyżej”

  93. marcus powiedział/a

  94. marcus powiedział/a

    Fragment ksiazki Barbary Marciniak
    http://sklep.tarotnet.pl/pdfy/swietlana_rodzina_fragment.pdf

  95. marcus powiedział/a

    Pomylilem sie wczesniej, Plejadanie jednak mowia o gadach i ich negatywnym wplywie na nasza planete.Mozna to znalezc w powyzszym linku.

  96. marcus powiedział/a

    UFO na swietych obrazach

  97. TheEndi powiedział/a

    @Marcus?
    Śledzisz jeszcze ten wątek? Chciałem coś przedyskutować… :)

  98. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Nareszcie sie ktos odezwal!!!!!!!! Czekam od tygodnia hehehe!!!!
    Prosze napisz jak masz jakies wlasne przemyslenia.

  99. TheEndi powiedział/a

    Hej! :)
    Nie tyle chodzi mi o własne przemyślenia, a o ocenę i analizę wykładu (i wszystkich dodatków) Nassima Harameina “Przekroczyć horyzont zdarzeń”. Znasz ten wykład?

  100. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Chodzilo mi o opinie na temat Billy Meiera. Jesli jakies masz to prosze podziel sie nimi.

    Oczywiscie znam wyklady Nassima Harameina, nawet sciagalem je ostatnio na twardy dysk.
    Nie wiem jak to ujac ale wyklady szczegolnie “Od makro do mikro” ……
    Po prostu moim skromnym zdaniem facet doszedl do genialnej syntezy jak to wszystko funkcjonuje od strony fizycznej. Wszystko jest wibracja, nasz swiat fizyczne wibruje w bardzo gestej czestotliwosci. Nassim powiedzial to samo co David Icke, ze jestesmy jakby sondami, doswiadczajacymi tutaj tej fizycznej rzeczywistosci. Dalej kiedys cialo sie rozpadnie, te same atomy ktore tworzyly nasze cialo w innej konfiguracji stworza cos innego to w aspekcie fizycznym. W aspekcie duchowym swiadomosc wychodzi z “trupa” i znajduje nowa forme egzystencji w nowym ciele fizycznym albo w innej rzeczywistosci/wszechswiecie w innym ciele/formie nie koniecznie fizycznej.

    Podsumowujac Nassim Haramein odkryl istote rzeczy. Kregi w zbozu ktore wygladaja jak doslownie geometryczne przedstawienie fraktali, w jego wykladach wszystko sie sklada w logiczna calosc.
    A co Ty o nim myslisz?

  101. Ella powiedział/a

    Marcus,zarzuciłeś tłumaczenie Georga K.???Przepraszam,że tak przypominam o tym,ale obiecałeś to wrzucić tu u Astromarii…

  102. marcus powiedział/a

    @Ella
    Obiecuje zamiescic tlumaczenie Georga K. zaraz po swietach. Mam ostatnio nawal pracy w firmie.
    To jest kilka godzin i chce to zrobic dobrze ale niedlugo skoncze. Mam nadziej, ze podzielisz sie ze mna swoimi opiniami jak to zobaczysz.
    Pozdrawiam

  103. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Wybacz, że odpowiadam w tempie szachisty ;) , ale mam mnóstwo zajęć zawodowych, które niestety przeciągają się czasem na weekend. Takie uroki pracy wolnego strzelca…

    Znam postać i historię Billego Meiera, ale nie na tyle dobrze, żeby pokusić się o jakąś analizę. Ostatnio zauważyłem, że pewne tematy, które zamierzam zgłębiać, jakoś tak same ode mnie odchodzą, jakby intuicja podpowiadała, że może warto przeanalizować inną kwestię z listy (baaaaardzo obszernej). Mam dużo materiałów o Meierze, ale… No właśnie… Może czekają na inny moment? ;)

    Nassim…
    W wykładzie, a raczej teorii Nassima, zafascynowały mnie dywagacje, dotyczące biblii i zdarzeń z naszej przeszłości. Sama analiza natury rzeczywistości zeszła na dalszy plan, być może dlatego, że niegdyś sporo czytałem treści z fizyki i astrofizyki; ogólnie kosmologii, więc mam dość plastyczny umysł, a i większość zagadnień, które formułował Nassim odnośnie kosmosu, jest mi już znanych… Choć opis fraktalnego i wirowego kosmosu bez zbędnej czarnej materii i energii, był dla mnie nowością. Spodobało mi się z jaką konsekwencją i jak metodycznie podszedł do badań, co mogłoby wskazywać na dużą wiarygodność jego wykładu. Z resztą cały jego wywód, trzyma się “kupy”. ;)

    Najbardziej jednak zafrapowała mnie udowodniona przez niego historia Arki Przymierza i jej używania do “zabaw” z grawitacją oraz próba domniemania, iż jest ona pochodzenia egipskiego, czy raczej została z Egiptu zabrana, bo sama natura arki to oczywiście zagadka… Piszę właśnie o tych elementach wykładu, które odzwierciedlają naszą ostatnią dyskusję, w której wyrażamy pogląd, iż biblia oraz historia świata, to wielkie dzieło ufologiczne. Sama wzmianka Nassima o promieniowaniu arki, w którym narodził się Jezus i jego późniejszych możliwościach jest wielce interesująca… Dodajmy do tego kwestię niewyobrażalnie precyzyjnej budowy piramid i innej architektury na całym świecie (skądinąd szacowanej na 10/12.000 lat), wszechobecną symbolikę, przedstawiającą fundamentalną wiedzę kosmiczną i wiele innych przesłanek, które bezlitośnie rozprawiają się z religijnym pojmowaniem świata. Religia i jej obrzędy to jedna, wielka ściema, jaką zafundowali nam “synowie boga”, nieustannie odwiedzający Ziemię…

    Warto również wspomnieć o poszukiwaniach arki i odnalezieniu pierwszych elementów, prowadzących do spotkania z nią oraz odkryciu grobów Józefa, Jezusa i Marii. Zagadkowe i intrygujące…

    Jestem skłonny przyjąć jego opinię w 99,999….%, bo intuicja podpowiada mi, że ma rację oraz rozum przytakuje na tak analityczną wersję wydarzeń, ale… trochę brakuje mi do 100% i nie wiem dlaczego… Jest coś w Nassimie, co nie pozwala mi w pełni mu zaufać i bardzo mi to przeszkadza, choć to dobry znak, bo nadal wiem, że nic nie wiem… ;) Ciekawe, jakie Ty masz odczucia czysto emocjonalne w odbiorze wykładu? Może przyczyną takiego wrażenia, są jego podsumowujące słowa, w których odnosi się do potrzeby budowy, czy raczej odbudowy świata i ustanawiania jego nowego porządku, co wiadomo czym śmierdzi… Ech… Spiskowy się zrobiłem… ;) Tak, czy owak, facet rozwiązał wiele zagadek i dał odpowiedzi na niesamowitą ilość pytań, więc będę promować jego wykład niezmiennie. Podoba mi się jak na przykładzie wybuchu Supernowej, przewartościował śmierć w narodziny, choć ujął to oczywiście w naukowym terminie zmiany stanu materii, ale było to bardzo romantyczne. Równie romantyczne, jak fraktalny rozwój ludzkości z łona matki…

    Reasumując: ONI, CI, TAMCI, mają plan, który realizują od tysiącleci i starajmy się dowiedzieć jak najwięcej, a może zdołamy go przejrzeć na czas (czas przemiany)… Mam nadzieję, bo ten goni nieubłaganie. Wczoraj, na jednym z for, gdzie pisuję z bracią artystyczną, mój poplecznik w krzewieniu prawdy, wymiękł i doszedł do wniosku, że nie ma siły dalej walczyć, bo walka z zewnętrznymi demonami jest walką z własnym ja, a to go dobija. OK, ale ktoś musi odwalać czarną robotę, taką jak Astromaria i wszyscy, którzy walczą z niewiedzą i ignorancją. Co o tym sądzisz? Wiem, że czasem mamy dość i robimy sobie przerwy od Puszki Pandory, ale empatia nieubłaganie, każe nam wracać do zdobywania dalszej wiedzy i reagowania… Reagujmy zatem, choćby we własnym gronie. Ot! Dygresja mi się przytrafiła… ;) Pzdr

  104. marcus powiedział/a

    @TheEndi

    ………………………………………………………………………………..
    “Choć opis fraktalnego i wirowego kosmosu bez zbędnej czarnej materii i energii, był dla mnie nowością. Spodobało mi się z jaką konsekwencją i jak metodycznie podszedł do badań, co mogłoby wskazywać na dużą wiarygodność jego wykładu. Z resztą cały jego wywód, trzyma się “kupy”
    ……………………………………………………………………………………

    Dla mnie to tez byla nowosc i rzeczywiscie calosci jak to kolokwialnie napisales trzyma sie “kupy”.
    Mnie najbardziej zainteresowaly fraktalne kregi w zbozu. Widocznie cos/ktos chce nam cos konkretnego przekazac.

    …………………………………………………………………………………
    “Jestem skłonny przyjąć jego opinię w 99,999….%, bo intuicja podpowiada mi, że ma rację oraz rozum przytakuje na tak analityczną wersję wydarzeń, ale… trochę brakuje mi do 100% i nie wiem dlaczego… Jest coś w Nassimie, co nie pozwala mi w pełni mu zaufać i bardzo mi to przeszkadza, choć to dobry znak, bo nadal wiem, że nic nie wiem”
    …………………………………………………………………………………

    Bingo!!! Trafiles w samo sedno, wszystko logiczne i fajnie podane ale pozostaje 1% niepewnosci.
    Moze ten jeden procent niepewnosci ratuje nas od fanatyzmu? Latwo przyjac pewne teorie a pozniej zaciekle je bronic.Trzeba miec do konca krytyczny stosunek nawet do tego w co wierzymy.
    Obecnie koncze tlumaczenie George Kavassilasa i tutaj mam dopiero problem fecet mowi rzeczy o ktorych wiem z innych zrodel jako wysoce prawdopodobnych ale mowi tez cos co mnie do konca nie przekonuje. Jestem w stanie zaufac w jego teorie ale na jakies 90%. Nie zmienia to faktu, ze mam silna potrzebe przetlumaczenia tego bo czuje, ze to bardzo wazne. Po swietach to wrzuce i czekam na Twoje i innych opinie.

    ……………………………………………………………………………………
    “Wczoraj, na jednym z for, gdzie pisuję z bracią artystyczną, mój poplecznik w krzewieniu prawdy, wymiękł i doszedł do wniosku, że nie ma siły dalej walczyć, bo walka z zewnętrznymi demonami jest walką z własnym ja, a to go dobija. OK, ale ktoś musi odwalać czarną robotę, taką jak Astromaria i wszyscy, którzy walczą z niewiedzą i ignorancją. Co o tym sądzisz? Wiem, że czasem mamy dość i robimy sobie przerwy od Puszki Pandory, ale empatia nieubłaganie, każe nam wracać do zdobywania dalszej wiedzy i reagowania”
    ……………………………………………………………………………………

    Otworzylem puszke pandory i byly sutuacje, ze chwilowo tego zalowalem i probowalem ta puszke zamknac. Ale to na nic, jestem uzalezniony od potrzeby dojscia do prawdy. MOJE UZALEZNIENIE JEST NIEULACZALNE. Juz nigdy nie bede tym samym czlowiekiem z czasow przed otwarciem “puszki”.
    Niestety zyjemy w swiecie fizycznym i trzeba czasami zajac sie przyziemnymi sprawami. Dlatego robienie sobie przerw od ezoteryki jest bardzo wazne. Trudno znalezc balans miedzy jednym a drugim ale to jest indywidualna sprawa. Ja przez ostatnie dwa lata “bujalem w oblokach” ezoteryki, natomiast moje przyziemne sprawy zeszly na plan dalszy co spowodowalo straty finansowe i zawodowe. Najblizsze pol roku 2010 przeznaczam sobie na uporzadkowanie spraw przyziemnych i zawodowych a ezoteryka pojdzie na urlop bo inaczej skoncze jak kloszard na ulicy.
    Czasami mam wrazenie, ze uciekam w ezoteryke bo nie potrafie rozwiazac swoich problemow zyciowych, zawodowych itp., albo inaczej problemy dnia codziennego mnie nudza a ezoteryczne problemy sa bardziej pociagajace. Jednak rachunki trzeba z czegos placic!!!!!!!

    …………………………………………………………………………………..
    “Reagujmy zatem, choćby we własnym gronie”
    …………………………………………………………………………………..

    Dlatego przykleilem sie do tego bloga jak rzep. Nie mam juz sil wchodzic w dyskusje typu czy UFO,duchy itp istnieja. “Przedszkole ezoteryczne” juz mnie nie interesuje. Dlatego licze tutaj na interreakcje z ludzmi takim jak Ty, Astromaria czy inni ktorzy “kumaja baze”. Razem mozemy rozwiazywac konkretne problemy na wyzszym poziomie abstrakcji.

    Pozdrawiam i zycze Wszystkim Wesolych Swiat choc ja swiat tego (ani innego) Boga nie obchodze.

  105. astromaria powiedział/a

    Nigdy niczego nie będziemy wiedzieć na 100%, co więcej rzeczywistość daje się wyjaśnić na 1000 różnych sposobów, dlatego tak różne teorie do niej pasują i całkiem dobrze ją opisują. Oczywiście – na różnych poziomach pojmowania. My posiedliśmy jakiś tam poziom, wyższy od tego, w czym siedzi reszta, ale i nam daleko do szczytów, co zresztą wychodzi tu w dyskusjach. Tak więc “wiem, że nic nie wiem” wciąż jest aktualne.

    Jeśli o mnie chodzi – czasem czuję potrzebę wycofania się, ale u mnie te chwile są krótkie. Nawet przy tak silnym neptunicznym tranzycie, jaki przeżywam teraz mój “odpływ” nie manifestuje się zbyt mocno. Otwieranie puszki Pandory już mnie nie przeraża, chyba zdążyłam przywyknąć. Również do tego, że ta puszka nie ma chyba dna i zawsze z niej wylezie jakieś kolejne, nowe i zaskakujące licho.

    Jeśli chodzi o dyskutowanie: lubię dyskutować z ludźmi, którzy chcą jeszcze lepiej zrozumieć iluzoryczną rzeczywistość, w której żyjemy (a może raczej w której zostaliśmy uwięzieni). Takie dyskusje są twórcze i rozwijające. Natomiast absolutnie nigdy nie dyskutuję z bracią głęboko uśpioną. Szczególnie starannie unikam dyskusji z agentami wykonującymi brudną iluminacką robotę w imieniu religii i ateistycznego racjonalizmu. Nie robię tego, bo jestem głęboko świadoma faktu, że ci ludzie nie szukają żadnej prawdy. Oni nie dyskutują po to, żeby się rozwijać i poznawać tajemnice świata, a wyłącznie po to, żeby mącić, ukrywać prawdę, a co najgorsze – okradać z energii, siły i czasu tych, którzy budzą ten lunatykujący świat.

    Wielcy psychopaci tworzą programy, a drobna banda użytecznych idiotów uwija się niczym w ukropie na różnych blipach i w komentarzach blogów, realizując “genialny” plan ogłupiania świata wymyślony i realizowany przez Iluminatów. Dlatego ja tych ludzi zakneblowałam, dając im wszystkim bany. Nie ze strachu, nie z braku racjonalnych argumentów, lecz dlatego, żeby uniemożliwić im realizację ich zadań. U mnie nie będą mącić, przeszkadzać, wszczynać awantur i chamskich pyskówek ani zapędzać dyskusji w buraki. Nie dam im tej szansy. Niech sobie sami siedzą w polu buraków, w towarzystwie głupców, których udało im się przekabacić.

  106. baria powiedział/a

    Dość dawno zachęcałam do posłuchania Nassima. Miło,że inni też poszerzają horyzont zdarzeń. Dla tych co szerzej się interesują się tego typu tematyką polecam fajne forum nie tylko dot. teorii Nassima, choć link do niego http://www.swietageometria.darmowefora.pl/index.php?board=37.0

  107. Nordzom powiedział/a

    @Markus @TheEndi

    - macie rację Panowie: kto będzie gotów, ten trafi na blog AstroMarii i tutejszą Wiedzę z Wyższej Półki.
    Innym pozostanie dojrzewanie w różnych “przedszkolach ezoterycznych”. Tak to się odbywa; wolność, potrzeba rozwoju duchowego, WIEDZY – są wewnętrznymi imperatywami naszej Istoty. Poświęcanie temu stałej uwagi nie jest “uciekaniem w ezoterykę”, lecz podstawą funkcjonowania, także w realiach fizycznej codzienności. Mam więc nadzieję Markus, że w najbliższe pół roku 2010 też będziemy Cię regularnie spotykać u AstroMarii.
    To wielka radość i satysfakcja spotkać tak pięknie Przebudzone Istoty, czytać Wasze mądre wypowiedzi i otrzymywać od Was “na tacy” skarby stymulujące samowiedzę.

    Markus, ten fragment “Świetlanej Rodziny” robi niesamowite wrażenie DZISIAJ!!! Limbus wydał tę książkę w 2000 r. i wówczas przyjmowałam słowa Plejadian jako troche teoretyczne zapowiedzi czegoś odległego… Niecała dekada upłynęła, a ileż więcej wiemy, pojmujemy i widzimy!!
    Najważniejsze, że jest nas coraz więcej tych widzących.

    Święta … he he… ja też nie czczę tych bóstw, ale w br będzie 3 dni świętowania (w RP, nie wiem jak w UK), więc niech Wam będzie miło, radośnie, relaksowo. I pewnie spotkamy się u AstroMarii.

  108. TheEndi powiedział/a

    @Nordzom
    “To wielka radość i satysfakcja spotkać tak pięknie Przebudzone Istoty, czytać Wasze mądre wypowiedzi i otrzymywać od Was “na tacy” skarby stymulujące samowiedzę.” Wzruszyłem się… Serio.

    …a tak żartobliwie: to może posiedźmy se w tym sosiku życzliwości, jaki gotujemy ostatnimi postami… ;) To jest takie rzadkie obecnie…

    Jeszcze skrobnę w tym wątku… Pozdrowienia.

  109. marcus powiedział/a

    he he… W UK mamy cztery dni wolne, do pracy dopiero we wtorek. Poniedzialek zrobili wolny aby ludzie szturmowali centra handlowe. Beda obnizki nawet o 70% wiec ludziska sie pozabijaja, kto pierwszy ten lepszy.
    pozdrawiam
    Wesolych Dni Wolnych!!!!!

  110. marcus powiedział/a

    Jeszcze cos na przedswiateczny deser:
    http://www.wiadomosci24.pl/artykul/nadchodzi_dyktatura_kosmitow_i_nowy_porzadek_swiata_84801.html

  111. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Najlepszy jest jeden, jedyny komentarz pod tym artykułem: “ciekawie napisany artykuł “… :) No, to dziewczyna zaszalała. Samotny jeździec prawdy normalnie… ;) Dobrej nocy wszystkim…

  112. astromaria powiedział/a

    @ Marcus: widocznie poniedziałek jest dniem kultu boga Mamona… On też zasługuje na swoje święto.

  113. marcus powiedział/a

    Warto zobaczyc wszystkie 19 czesci

  114. marcus powiedział/a

    “Coast2Coast” to amerykanska audycja radiowa dostepna w internecie. Prawdziwa kopalnia ezoteryki. Polecam wszystkim, tutaj ich oficjalna strona internetowa: http://www.coasttocoastam.com/
    Dla znajacych angielski wystarczy wpisac na you tube – coasttocoast i wyskoczy kilkadziesiat interesujacych audycji radiowych w calym spektrum ezoteryki.
    Niestety jest niewiele ich materialow dostepnych w jezyku polskim. Tutaj znalazlem jeden niezwykle interesujacy, wywiad z Davidem Wilcockiem.

  115. marcus powiedział/a

  116. marcus powiedział/a

    Dokument telewizji angielskiej o Davidzie Icke’u

  117. Ramosz powiedział/a

    @Marcus
    “Najlepszy jest jeden, jedyny komentarz pod tym artykułem: “ciekawie napisany artykuł “… No, to dziewczyna zaszalała. Samotny jeździec prawdy normalnie” – na całe szczęście okazuje się, że tych jeźdźców może być więcej. Ostatnio co wsiądę do autobusu/metra (wczoraj chociażby) to widzę osoby czytające Osho czy de Mello. Coś się faktycznie po wielkiemu cichu w ludziach zmienia. A przynajmniej zmieniać się zaczyna :)

  118. Obywatel powiedział/a

    Kupa prawda. Osho czy de Mello są po prostu popowi i ludzie czytają z ciekawości, bo koleżanka czytała, bo kolega zna, bo teraz taka moda żeby jakieś takie “ładne ksiunżki o rozwijaniu się duchowym” czytać. Wiesz, Ramoszu, ile przekupek na byle którym łódzkim targu czyta “Nieznany Świat”? Ja bym powiedział nawet że to ostatnio jest target tego czasopisma, które bardzo się pospuło.

    Kiedyś zagadnąłem taką co czytała “Śpiew Ptaka” w pociągu. Powiedziała że jej chłopak dał w prezencie, ale jakieś to głupie i męczące. Ja na to, że nie, że to ładne bajki. A ona, że nie lubi bajek i w ogóle o co cho. :)

    U kogoś innego widziałem na półce Louise Hay – ale się dowiedziałem, że “takie to tam…”. :)

  119. Obywatel powiedział/a

    Bo to działa u ludzi na zasadzie: “ładnie to wszystko napisane, ale życie to życie”. I, przynajmniej jeśli chodzi o de Mello, mają rację niestety.

  120. TheEndi powiedział/a

    @Obywatel
    To takie trudniejsze seriale. Wymagają skupienia, a życie łatwiejsze, bo “od do” i spanko, a nazajutrz znów “od do”… ;)

    @Marcus
    Przypomniałem sobie, co jeszcze chciałem napisać… Bardzo zainteresowała mnie informacja, którą podawał w wykładzie Nassim o rozmiarach skrzyni z arką, idealnie pasujących do wymiarów sarkofagów w piramidach egipskich (zapewne również z innych części świata). Co prawda, jest to tylko jego hipoteza, ale dla mnie bardzo możliwa… Nowością był dla mnie również fakt, iż nigdy nie potwierdzono znalezienia mumii faraona, czy też innych zwłok w piramidzie. Zdaję sobie sprawę, że te budowle nie pełniły takiej funkcji, ale byłem święcie przekonany, że Egipcjanie chowali w nich czasem zmarłych. Ech… Chętnie bym sobie postrzelał z jakiejś piramidy. Na przykład, tej z Gizy. Może bym trafił jakiegoś Jaszczura… ;)

    @all
    Życzę Wam wszystkim dużo spokoju w nadchodzące Saturnalia. Złóżcie kilka ofiar ze zwierząt, członków rodziny :) i powieście pierdoły na choince, bo każdy świerk musi mieć jeszcze obciążenie. Nie dość cholera, że go ścieli… :(

  121. Ramosz powiedział/a

    @Obywatel: “Kupa prawda. Osho czy de Mello są po prostu popowi i ludzie czytają z ciekawości, bo koleżanka czytała, bo kolega zna, bo teraz taka moda żeby jakieś takie “ładne ksiunżki o rozwijaniu się duchowym” czytać” – masz chyba rację, ja się zbyt idealistyczny zrobiłem :) Pozostaje mieć nadzieję,że przynajmniej jakiś procent tych czytających nie robi tego dla mody. Zresztą i tak co najważniejsze jest w nas, książka może być jedynie pomocą. Jeśli komuś pomoże -OK, jeśli nie – przynajmniej meblościankę wypełni :)

    “Wiesz, Ramoszu, ile przekupek na byle którym łódzkim targu czyta “Nieznany Świat”? Ja bym powiedział nawet że to ostatnio jest target tego czasopisma, które bardzo się pospuło” – dokładnie! Ja mam wrażenie, że ‘NS’ to taki ezoteryczny ‘Super Express’. Jakiś rok temu, jak jechałem z pracy do domu w autobusie vis-a-vis siebie usiadły dwie panie w pewnym wieku. Jedna czytała książkę religijną, druga – ‘Nieznany Świat’. A na okładce tego ostatniego wielki napis: ‘Czwarty wymiar’. Fajny kontrast – Legion Maryi kontra Astral ;)

  122. Obywatel powiedział/a

    Jakiś rok temu, jak jechałem z pracy do domu w autobusie vis-a-vis siebie usiadły dwie panie w pewnym wieku. Jedna czytała książkę religijną, druga – ‘Nieznany Świat’. A na okładce tego ostatniego wielki napis: ‘Czwarty wymiar’. Fajny kontrast – Legion Maryi kontra Astral ;)

    Czwarty Wymiar to już jest w ogóle potęga. Zupełnie jak “Wróżka” i “Gwiazdy Mówią”.

    I dla mnie to żaden kontrast, jeśli popatrzysz przez pryzmat sedna problemu – i jedna i druga najprawdopodobniej bezkrytycznie wierzyła w to, co czytała. Wiesz, ostatnio znajoma opowiadała jak jakiś charyzmatyczny ksiądz zrobił rekolekcje i przyszła ferajna takich panien po 60-tce, fanki “Czwartego Wymiaru” właśnie, co to chciały robić z księdzem pyskówkę. A potem się okazało, że ten ksiądz tak lawirował i tak dobrze ripostował, że w końcu one same się biedne poddały i zaczęło im się kazanie podobać nawet, wyszły ponoć zadowolone. No bo czy w końcu to takie trudne, przekonać kogoś do tego czy owego, używając odrobiny perswazji? Zwłaszcza jeśli ma się tak “podatnych” na manipulację?

    Jasne że z samej swojej natury rozmaite środowiska “alternatywne” są w pewnym sensie lepsze od “oficjalnych”, bo zawierają jeśli nie niewygodną prawdę to chociaż niewygodne pytania, na które mainstream nie umie odpowiedzieć. One powodują przyjemny ferment intlektualny w głowie – ale kiedy się zaczynasz obracać tylko i wyłącznie w jednym sposobie myślenia, kostniejesz. Reset mózgu powinno się tak naprawdę robić co jakiś czas, a nie tylko raz w życiu. Wtedy jesteśmy czujni, stymulujemy umysł i – co najważniejsze – nie pozwalamy się oszukać.

    Za to czytanie wyłącznie de Mello czy Coelho prowadzi w pułapkę “słodkości”, zagrzebywania się w jakimś zastanym świecie w którym “wszystko jest dobrze a nawet jak nie jest dobrze to jest dobrze, bo wojownik światła się nigdy nie poddaje” i w którym nie ma w sumie miejsca na rozwój. Pomijając już tę cukierkową, niemal usypiającą otoczkę – kochaj siebie, kochaj innych, kochaj morderców, psychopatów, gwałcicieli i pedofili, a świat będzie lepszy, bo oni przecież miłości tylko potrzebują. Hehe.

  123. karuma powiedział/a

    Muszę się wtrącić: nie porównywałabym jednak de Mello i Coelho, to zupełnie inna bajka.

  124. Obywatel powiedział/a

    A ja bym porównywał de Mello i Coelho. To nie obligatoryjne, można się z tym nie zgadzać, ale… Jasne że ten pierwszy był bardziej rozgarnięty, co nie zmienia jednak faktu, że aby zastosować w praktyce jego nauki, należałoby się wyłączyć ze świata i interakcji społecznych i rodzinnych. Z moich studiów jego twórczości wyniknęło w końcu, że ten człowiek chyba bał się życia – dlatego spędził je w łonie instytucji która miała z nim niewiele wspólnego, na dodatek w zakonie, którego praktykami i historyczną tradycją możnaby obdarzyć niejeden horror. Oczywiście dobrze się czyta wspomniany przeze mnie “Śpiew Ptaka”, gdyż metafory jakich używa zen faktycznie czasem potrafią trafić w sedno doświadczenia ludzkiego (inna sprawa że niektóre z nich są na poziomie banału i to aż bolącego – to są te momenty kiedy de Mello “nie czuje” zenu). “Przebudzenie” czy “Wezwanie do Miłości” traktuję jako kazania, których tłuszcza może sobie spokojnie wysłuchać, wiedząc dobrze, że “ksiendza to majo inaczej i my momy inaczej”. Jego treści chcą trafić do uczuć, intuicji, ale kiedy się dobrze przyjrzeć, to okazuje się że wcale nie celują w jej najgłębsze pokłady, tak jak potrafili celować np suficcy mędrcy. To znaczy, że dobrze go znać i przeczytać, ale nie chciałbym zatrzymać się tylko na tym, co on mówi.

    A Coelho? On banalizuje wszystko, ale to przecież “kwestia stylu, formy” – zarzuci mi ktoś i powie też, że “jego książki trafiają do uczuć, a nie do rozumu, a poza tym forma jest nieważne, liczą się uczucia”. Ja jednak myślę że to na formie zbija on kokosy, a jego myśl, choć widać że idealistyczna i szlachetna, również nie porusza tych najgłębszych strun istnienia, które ja być może chciałbym w sobie poruszyć, żeby sobie uprzytomnić, że istnieją. Ja wiem, że “mieć serce i patrzać w serce” należy, ale bez przesady, że należy poprzestać tylko na jednym światopoglądzie. De Mello i Coelho lansują coś w rodzaju światopoglądu ostatecznego, do którego kiedy się dotrze, wszystko staje się jasne. Mój problem z nimi polega na tym, że oni go lokują tam, skąd ja bym dopiero chciał zacząć poszukiwania. :)

  125. marcus powiedział/a

    Coelho bazuje na ludzkiej tesknocie za duchowoscia. To taki “duchowy fastfood” dla zabieganych i zapracowanych, nie majacych czasu na wlasna praktyke duchowa oraz ludzi ktorym nie odpowiada koscielna otoczka. Plycizna duchowosci, dlatego zarobil na tym miliony tak jak Madonna jest ikona muzyki pop tak Coelho to ikona duchowego popu. Wiekszosc rzeczy ktore sa zbyt popularne nie przedstawia wiekszej wartosci, ot homogeniczny produkt dla mas. Sprawdza sie to w sztuce, filmie, literaturze oraz duchowosci. Zbiorowe gusta wiekszosci to bezguscie.

    De Mello to inna bajka, nie mozna laczyc zenu z chrzescijanstwem bo jedno wyklucza drugie. Albo oddajemy sie osobowemu Bogu albo kontemplujemy pustke. W zen nie ma Boga jest tylko nasz umysl a zazdrosny Jahwe wymaga absolutnego posluszenstwa.Wiec co tu laczyc? Takie proby to tylko plytki sentymentalizm i falszywa filozofia.

  126. Nordzom powiedział/a

    @Markus
    - troche czasu mi zajęło obejrzenie całego wywiadu z Davidem Wilcockiem (tj.8 części). Materiał jeden z najważniejszych aktualnie na Ziemi, udostępnionych powszechnie ludziom .
    Odpowiedziałeś sobie na pytania testu, to wiesz, co robisz i SUPER, że to robisz (niedługo pewnie bedziesz fruwać na fali wdzięczności, która płynie do Ciebie od kumatych osób).

    Udało mi się zaliczyć 5 odcinków Maurice’a Cottorella, resztę zostawiam na wolne dni świąteczne.
    Kaaawał wiedzy i rzetelnej pracy badawczej. Robi wrażenie drobiazgowe wyłożenie wpływu cykli słonecznych na stan hormonalny organizmów ludzkich a zwłaszcza kobiet i ich zdolności prokreacyjnych!
    Aż nasuwa się “podejrzenie graniczące z pewnością”, że kampania straszenia ludzi “zabójczym i rakotwórczym” światłem słonecznym, rozpętana wiele lat temu równolegle do ekscytowania dziurą ozonową jest jedną z wielu oszukańczych metod wymierzonych przeciwko ludziom, w celu pogorszenia i skrócenia naszego życia. Biznes kosmetyczno-farmaceutyczny przy tej okazji to sprawa wtórna.
    Zostało mi jeszcze 14 odcinków Cottorella – ew. refleksje napisze jak przeczytam.
    Pozdrawiam.

  127. marcus powiedział/a

    @Nordzom
    Masz racje ten wywiad z Wilcockiem to jeden z najlepszych materialow jaki widzialem na you tube, a widzialem ich chyba juz setki.

    Co do Maurice’a Cottorella, to ten wyklad jest kolejnym przykladem jak mozna naciagac interpretacyjnie stary i nowy testament. Pierwsza czesc wykladu jest swietna, szczegolnie fragmenty o odzialywaniu slonca na nasze organizmu. Reszta to naciaganie “powiesci o Chrystusie” do ozdobienia wlasnych teori. Te fragmenty o niebie!!?? Biblia to po prostu ksiazka tak napisana zeby tylko bardziej zamieszac niz cokolwiek wyjasnic.
    Dlatego warto ogladac te i inne wyklady z Biblia w tle. Wtedy wyraznie widac, ze ta ksiazka bardziej dzieli niz laczy i w zasadzie nic nie wyjasnia. Ostatnio wymyslaja jakies “kody bibli”, ze niby sa w niej jakies zaszyfrowane informacje. Oczywiscie tyle roznych odszyfrowanych informacji ilu interpretatorow. Naiwni wierza, ze rzekomy biblijny Bog bawilby sie w szyfry, z milosci do nas aby nam utrudnic zycie – a to dopiero zlosliwiec, zamiast wprost sie wypowiadac to namiesza czlowiekowi w glowie. Ale to wszystko pewnie z milosci. Z milosci tez wszechmocny oddal wladze nad ziemia w rece psychopatow, ktorzy maja FED, koncerny, farmacje itp. Wiec gdzie sie objawia jego wszechmoc? Pewnie w tym, ze wielu sie na to nabiera. Biedny popadl w iluzje swojej boskosci a miliony owieczek popadly w iluzje jego iluzji.Amen.

  128. Obywatel powiedział/a

    De Mello to inna bajka, nie mozna laczyc zenu z chrzescijanstwem bo jedno wyklucza drugie. Albo oddajemy sie osobowemu Bogu albo kontemplujemy pustke. W zen nie ma Boga jest tylko nasz umysl a zazdrosny Jahwe wymaga absolutnego posluszenstwa.Wiec co tu laczyc? Takie proby to tylko plytki sentymentalizm i falszywa filozofia.

    Takie próby to ucieczka przed życiem na co dzień – mury zakonu jezuitów zapewniały de Mello azyl od świata, więc musiał się siłą rzeczy “naginać” do katolskiego światopoglądu, który stał mu się bardzo bliski. I tak w tych swoich rekolekcjach coś tam próbował przekazać, ale to maiło ducha zenu, co chciał przekazać, a nie mógł powiedzieć otwarcie, więc… Oczywiście Kongregacja Nauki i Wiary go rozszyfrowała, pisząc że ” ojciec de Mello nie uznaje osobowego Boga”, ale on zapytany na pewno by zaprzeczył.

    Myślę że dla pobudzenia umysłu warto poczytać np. Gurdżijewa, niezależnie od tony plotek jakie krążą na jego temat.

  129. marcus powiedział/a

    Jose Escamilla – UFO Interstellar PL from Redmuluc on Vimeo.

  130. marcus powiedział/a

  131. marcus powiedział/a

  132. TheEndi powiedział/a

    @Astromaria @Marcus
    Czy macie w swoim gronie znajomych; osoby/osobę, która byłaby skłonna przetłumaczyć tę serię i umieścić na YT i potem na wykopie? Bodajże 2 lub 3 części…:

    To bardzo ciekawa pozycja i starannie przygotowana. Sporo młodych osób, mogłoby się nią zainteresować… Dzięki z góry za odpowiedź.

  133. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Ja osobiscie nie znam kogos kto chcialby to przetlumaczyc, moge zrobic to sam ale dopiero jak skoncze to co teraz aktualnie tlumacze.

    To nic nowego, ze muzyka pop(ularna) ta nachalnie reklamowana jest pelna symboliki tych bucow Iluminati, tej muzyki nie da sie sluchac. Sam wychowalem sie na rocku i popie lat siedemdziesiatych i osiemdziesiatych, ale tego gowna co puszczaja obecnie w wiekszosci radiostacji sluchac sie nie da. Dlatego znalazlem sobie nisze w jazzie i muzyce powaznej, tam sie dopiero wiele dzieje na wysokim poziomie artystycznym, prawdziwa uczta!!!

    Tutaj przyklad symboliki bucow z Iluminati. Teledysk Lady Ga Ga (czy jak sie to tam pisze?!) z glowami Bahometa.

  134. marcus powiedział/a

    Niektórzy rosyjscy uczeni twierdzą, że w Układzie Słonecznym i na jego planetach zachodzą obecnie dokładnie takie same zmiany, jak te, które doprowadziły do wymarcia dinozaurów, kiedy to doszło do katastroficznej zmiany ziemskiego klimatu i wzorców pogodowych, a także przypuszczalnie zamiany miejscami biegunów. W ciągu ostatnich 780000 lat nasza planeta nie zamieniła miejscami swoich magnetycznych biegunów i jest z tą zmianą bardzo opóźniona.
    Naukowcy z syberyjskiego oddziału Rosyjskiej Akademii Nauk doszli do wniosku, że weszliśmy w inny obszar przestrzeni kosmicznej, o znacznie wyższym poziomem energii. Rosjanie donoszą o zmianach w przestrzeni kosmicznej, których nigdy wcześniej nie obserwowano. Obserwując czołową krawędź heliosfery, zauważyli blado świecącą energię plazmy.
    Rosyjska Akademia Nauk nie podaje żadnych ram czasowych i stwierdza, że przejście od stanu, jaki był znany i zaakceptowany, do tego, jaki jest obecnie, oznacza 1000-procentową zmianę. Rosjanie mówią, że ta zmiana w zachowaniu Słońca zmienia sposób funkcjonowania planet i to, jakie rodzaje życia są one zdolne podtrzymywać. Twierdzą nawet, nie wyjaśniając jednak tego, że zmienia się sama spirala DNA. Uważają, że kontynuacja ekspansji heliosfery wprowadzi nas w końcu na nowy poziom energetyczny i że przypuszczalnie dojdzie do nagłej ekspansji podstawowych harmonicznych długości fal, jakie emituje Słońce. wypromieniowując z siebie energię, i że ten wzrost emisji energii zmieni podstawową naturę całej materii Układu Słonecznego.
    zrodlo: http://grawitacja44.wordpress.com/

  135. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Dzięki za info…

    …czyli cytujesz z grawitacji kolejną przesłankę o możliwości zmian, czy raczej ich zbliżającym się nieuchronnie czasie, bo, że nastąpią, to już chyba nie wątpimy, hę?;) Zbyt dużo dowodów z różnych dziedzin życia…

    Ostatnio prowadziłem dyskusję z osobą, która trzyma się swojej wiary w to, że w najbliższych latach, nic dynamicznego i diametralnego się nie wydarzy (w naturze kosmosu). Wynika to u niej z bezpiecznej, wycofanej postawy, choć spiski akceptuje i w nie wierzy, to jednak przyjęła taki “system ochrony”… Przedstawiłem jej jednak inną wersję zdarzeń, która na pewno musi nastąpić. Mianowicie; konfrontację zła i dobra, czy raczej ONI, kontra MY. Bez względu na to, czego doświadczymy w najbliższym czasie, niewątpliwie czeka nas bolesne lub mniej bolesne starcie z elitą. Świat doszedł do punktu zwrotnego i tak potężnej kumulacji podłości, a jednocześnie naszej świadomości, że tylko czekać, kiedy masa jednej, czy też drugiej strony, osiągnie punkt krytyczny i nie będzie już odwrotu. Zmiany muszą nastąpić. Na korzyść dobra lub zła. Ja oczywiście wierzę, że dobro pokona podłość, ale liczę się z ofiarami. Taka hipoteza zdarzeń spowodowała, iż ta osoba szybciej dojrzała i wyszła ze swojej skorupy, ponieważ dotarło do niej, że zmiany są nieuniknione. Zarówno te kosmiczne, jaki i społeczne, czy raczej cywilizacyjne…

    Szczerze przyznam, że coraz gorzej radzę sobie z zachowaniem spokoju w sytuacjach, które napotykam na co dzień, a które to, są ewidentnymi dowodami na okrucieństwo i niecne plany elity. To, co dziś zrobiły samoloty nad Wielkopolską, nie mogę nazwać inaczej, jak pieprzonym ludobójstwem! Nigdy, od czasu jak wiem o smugach, nie widziałem takiej rzeźni. Wstałem dość późno, więc wyglądając przez okno, zobaczyłem efekty kilkugodzinnej pracy. Masakra! Wiatr był słaby, więc jak na dłoni było widać pokratowane niebo, ale tak gęsto, że wyglądało jak prostopadle pleciona tkanina. “Chmury” wyglądały na typowo jesienne, czy też zimowe, więc to oddaje skalę ilości rozpylonego syfu… Oczywiście nikt nie zwracał uwagi i tylko, kiedy kierowca przejeżdżającego nieopodal samochodu zauważył, że robię zdjęcia, zerknął w tym kierunku i pojechał dalej. Mam szczerze tego dość… Ech… :(

  136. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Zmiany beda niewatpliwie. Choc ja sam czasami oszukuje samego siebie i chce powrocic do “bezpiecznej skorupy” ale po chwili dalej szukam sensu tego wszystkiego. A nie jest wcale latwo, patrzac po wysypie materialow w sieci gdzie jeden wyklad przeczy drugiemu. Totalny chaos informacyjny i komu tu wierzyc. Za pare dni wrzuce przetlumaczonego George K. i wtedy dla niektorych chaos pewnie sie poglebi a dla innych cos sie rozswietli. Facet jest bardzo kontrowersyjny bo mowi, ze w 2012 bedzie calkowity kataklizm ale dobrzy ludzie przetrwaja bo przejda jakby do innego wymaiaru. Dlatego wedlug niego Iluminaci buduja tajne podziemne bazy w USA aby schowac sie na okres perturbacji (trzesienia ziemi, powodzie). Jest cos w tym czlowieku co spowodowalo, ze chce mi sie go tlumaczyc. Sam zobaczysz i ocenisz, czy warto mu zaufac czy jest to kolejny “przypal” od zeswirowanych teorii.

  137. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Czekam z niecierpliwością… Taką wersję zdarzeń również znam, tylko nie wiem gdzie na nią trafiłem… Zmykam spać, bo jutro dzień pełen zajęć. Dobrej nocy. :) Miło wiedzieć, że są ludzie, którzy odczuwają podobnie…

  138. TheEndi powiedział/a

    Na dobranoc… Nibiru…

  139. marcus powiedział/a

    Z calym szacunkiem dla Nassima ktorego wyklady niezwykle cenie ale cala ta checa z planeta Nibiru to bujda wykreowana przez rzekomego tlumacza sumeryjskich tekstow Z.Sitchina (zobacz film w komentarzu 130). Problem jest taki, ze na Sitchina powoluja sie prawie wszyscy badacze alternatywni np. Maxwell, Icke czy Tsarion. Sam Sitchin zostal “wezwany” do przedstawienia jakis dowodow na to, ze zna starozytne jezyki sumeryjskie. Niestety milczy w tej sprawie czyli nie jest w stanie udowodnic, ze jest profesjonalnym specjalista z zakresu lingwistyki jezykow bliskiego wschodu. Ponadto udowodnio mu, ze tlumaczyl niektore teksty ktore tak naprawde nie istnieja. Podobno udowodniono mu tez zwiazki z Iluminati (podobno!!!).

    Im wiecej wiem tym wiem, ze nic nie wiem. Niestety!!!

  140. marcus powiedział/a

  141. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Na filmie, Nassim opowiada, iż już jest “po robocie”, ponieważ według niego, Nibiru ominęła nasz Układ Słoneczny zeszłej zimy… Mnie w tym urywku wykładu, zainteresowało to, że Słońce się “obroniło” przed ową kometą, dwukrotnie większą od Jowisza, która miała w nie uderzyć. Moim zdaniem, to nie przypadek, że Słońce wystrzeliło 2 flary w kierunku nadlatującego obiektu, jakby było świadome… Krótki artykuł i film: http://www.schodamidonieba.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=287:nibiru&catid=44:swoje&Itemid=53

    Inną sprawą jest sam Sitchin i inni , którzy mieszają nam w głowach… Mylnie przyjmuje się, że Nibiru i Planeta X to ten sam obiekt, a wcale tak nie jest. Nibiru jest mityczna, natomiast ta druga jest hipotecznym ciałem, którego istnienie sugerują astrofizycy, ponieważ występują w naszym Układzie Słonecznym zaburzenia, dające pewne podstawy do twierdzenia, iż takie ciało niebieskie, może być jego częścią, ale o trajektorii bardzo długiej i mocno “jajowatej”, stąd jego niewidoczność, ale być może ciągły powrót do naszego systemu w dużych odstępach czasu… Są również przesłanki na podstawie jakiś zapisków starożytnych (teraz nie dojdę, skąd to pamiętam – chyba Mitologia Summeru), że Nibiru jest pojazdem kosmicznym. To też może nam coś powiedzieć… ;)

    Przypomniało mi się również, że zastanawialiśmy się ostatnio przez chwilę nad Pentagramem na biegunie Saturna i załapałem, że Nassim też go wspominał, jako przejaw geometrycznej natury kosmosu i dość dobrze to objaśniał… Nie wiem, w którym z odcinków, bo wykład i dodatki, to naprawdę sporo materiału. Z jakiej strony kopiowałeś go na dysk?

  142. marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Kopiowalem filmy Nassima na dysk ze strony http://www.davidicke.pl sa one tam zamieszczone w dziale filmy. Dla mnie Nassim jest jednym z najciekawszych badaczy alternatywnych, po przestudiowaniu wielu internetowych smieci stwierdzam, ze facet mowi w wiekszosci logicznie i konkretnie.

    Chcialem Tobie zwrocic uwage na to co dzieje sie na http://grypa666.wordpress.com/. Dzisiaj pojawil sie tam artykul o satanizmie, zreszta bardzo ciekawy. Ale problem jest gdzie indziej, ta strona robi sie coraz bardziej chrzescijanska i zaczynaja promowac prawoslawie jako jedyna sluszna opcje.
    Cytat:

    (…)”Człowiek został powołany przez Boga do udziału w Jego Boskiej Chwale. Obowiązkiem człowieka jest wierzyć Bogu, kochać Go, służyć Mu całym życiem wyrzekając się szatana i wszelkich spraw jego, a więc i bolszewii. Kościół – Cerkiew przez swoja świętą Liturgię oddaje codziennie chwałę Bogu i ma obowiązek uczyć, wychowywać, karcić, przekonywać i prowadzić Lud Boży do Królestwa Bożego otworzonego kluczem Krzyża Świętego. Bramą dla owiec jest tylko Jezus Chrystus i nikt inny!!!”

    Sledze ten blog od samego poczatku i stopniowo malymi krokami odslaniaja swoje karty, ale ostatnio to juz prawdziwe chrystusowe zatrzesienie.

    Ciekawa rzecz, dwa dni temu bylem w odwiedzinach u mojej rodziny (ktora w wiekszosci jest katolicka). Moja kuzynka ma dobrego znajomego zakonnika na Jasnej Gorze w Czestochowie i on wysyla jej co jakis czas pewne materialy. Okazuje sie, ze cala Jasna Gora dobrze sobie zdaje sprawe ze spisku Iluminatow (czipowaniu ludzi, klamstwach FEDu itp) i maja tam sporo broszurek na ten temat. Kuzynka pokazywala mi broszurke na temat walki z masoneria i wstawiennictwie Matki Boskiej Fatimskiej.

    Patrzac na to co mysla na Jasnej Gorze, o czym pisze grypa666 i co robi chrzescijanski Alex Jones mozna dojsc do wniosku, ze niedlugo dojdzie do jakiejs konfrontacji miedzy kultem Lucyfera a kultem Chrzesciajnstwa. Pytanie tylko kto i po co zaprojektowal to i w jakim celu. Ktos pociaga pewnie za sznurki obu opcji (wyboru).

    Nie chce mi sie wierzyc, ze ten prawdziwy Bog (nazwa dowolna), oddal by caly swiat w posiadanie grupy psychopatow (maja wszystko – FED, korporacje, WHO,ONZ, rzady). Przeciez w Bibli Jahwe jest wszechmocny, to dlaczego oddal swiat w rece sil szatanskich? Moim zdaniem Jahwe i Lucyrer to jest ta sama strona medalu. Polaryzacja jest tak zaprojektowana aby czlowiek sie blakal ze skrajnosci w skrajnosc.

    Tak wiec czekaja nas zapewne ciekawe czasy. Mam nadzieje, ze nie bedac czlonkiem kultu Lucyfera ani czlonkiem kultu Chrystusa znajde sobie wygodne neutralne miejsce do bycia ponadto i obserwacji nadchodzacych wydarzen.
    Wydaje mi sie, ze droga srodka jest najwlasciwsza (napewno dla mnie). Zasada zyj tak abys nie krzywdzil innych jest chyba wystarczajaca i nie trzeba spedzac calego zycia na kleczkach przed obrazem maryjnym albo w lozy masonskiej. Moze sie myle, ale jesli tak to moj blad i ja za niego zaplace i mam do tego prawo. No ale na grypa666 i na Jasnej Gorze wiedza lepiej (tzn. oni tak mysla) i to ich prawo dopoki swojej ideologi nie narzucaja mi sila to wszystko jest ok!
    Wolnosc Tomku w swoim domku!!!

  143. astromaria powiedział/a

    No właśnie. Ja zachowuję spokój, ponieważ nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że Bóg (dowolnie pojmowany), ten prawdziwy, a nie jakiś Jahwe czy inny demon, mógłby stworzyć świat, w którym nie byłoby prawdy i sprawiedliwości. Ta gra może być dowolnie pokręcona, pełna pułapek, kłamstw i fałszywych miraży “zbawienia”, ale tak czy inaczej wszystko musi mieć jakiś cel. A tym celem musi być odkrycie prawdy. Nigdy nie uwierzę, że Bóg może by głupcem. Jeśli jakiś bóg ma cechy idioty, psychopaty lub furiata, to znaczy, że musi być fałszywy. A więc spoko. Za nim nie idziemy.

    Prawda zawsze jest prosta.

    Dlatego zgadzam się, że wystarczy być naprawdę uczciwym i nikogo nie krzywdzić, żeby mieć pewność, że włos z głowy nam nie spadnie.

    Wszelkie klęczenie przed figurą, modlenie się, biczowanie, umartwianie, ślepa wiara i przynależność do dowolnej sekty / kościoła / cerkwi to duchowe manowce. Jeśli Bóg jest Bogiem, to tego wymagać nie może. Byłoby to nieuczciwe. A Bóg nie może być nieuczciwy.

    Dlatego nie zamierzam przyłączyć się do nikogo. Pozostanę niezrzeszona i pozostanę samotną wyspą.

    Oczywiście, nie znaczy to, że muszę zrezygnować ze słuchania wykładów ludzi reprezentujących różne, nierzadko skrajne światopoglądy. Każdy z nich zna jakiś fragment prawdy, ale każdy zna tylko fragment. Z powodu przynależności do któregoś z gotowych światopoglądów pozostała część jest dla niego niedostępna, jest tabu. Jego wiara zaślepia go na całą resztę. Mnie nic nie zaślepia. Dlatego robię to, co jest tak kategorycznie zabronione np. w katolicyzmie: nie kupuję całości, lecz wybieram z każdego systemu tylko to, co mi odpowiada, a resztę z niesmakiem wyrzucam. Religia zabrania takiego postępowania. Tym gorzej dla religii.

  144. Ciekawyswiata powiedział/a

    @Astromaria
    Dokladnie. Przeciez Bog (lubie ostatnio okreslenie – sila elektromagnetyczna) nie tworzyl by nas, lub tych innych ktorzy nas stworzyli tylko po to zeby oddawac mu hold przed jego wizerunkiem. To jest bardzo narcystyczne i egocentryczne, wiec gdzie tu miejsce na bezwarunkowa milosc. Taki Bog nie tworzy “planu gry” 2000 lat temu “publikujac” go w Bibli w Apokalipsie sw. Jana. Wydaje mi sie, ze mamy absolutna wolnosc i tak samo powinnismy uszanowac wolnosc innych ludzi.

    Prawdopodobnie jednak jakas ciemna sila z innej czesci kosmosu przyczepila sie do nas i bawi sie nami jak marionetkami w dzieciecym teatrzyku. Tworzac rozne przedstawienia w ktorych publicznosc jest jednoczesnie aktorami tak mocno grajacymi swoje role, ze nie dostrzegaja iluzorycznosci calej sztuki.

  145. Marcus powiedział/a

    Ciekawyswiata to ja.

  146. Marcus powiedział/a

    Dzisiaj na blogu666 zamiescilem komentarz pod nickiem: Ciekawyswiata
    Tutaj zamieszczam cala jego tresc wraz z odpowiedziami Piotra Beina i Grypy666. Ocencie sami.

    Apokalipsa dla ludzkosci zostala zaprojektowana w Bibli jakies 2000 lat temu. Oczywiscie wierze w sily zla (satanistyczne) i spisek Iluminatow. Tylko wyjasnij mi jedno, bo skoro zaczynacie promocje Jezusa i Chrzescijanstwa a szczegolnie prawoslawia na tym blogu to mozesz chyba udzielic mi odpowiedzi na jedno pytanie!!
    ## tak samo zaprojektowana jak przepowiedziane zostalo w Starym Testamencie przyjscie Jezusa Chrystusa Syna Bozego

    Skoro Bog znany z Bibli jest wszechmocny to dlaczego oddal caly swiat w rece satanistow?
    ## ksiadz, nie tylko prawoslawny, powie ci: dlatego iz Bog dal czlowiekowi wolna wole, a zbyt wielu wybralo szatana

    Oni maja FED, ONZ, WHO i rzady niektorych krajow. To oni ustalaja stope procentowa Twojego i mojego kredytu mieszkaniowego oraz stope bezrobocia (poprzez kryzysy taki jak obecnie). Robia to nie od dzis, steruja tez konfliktami zbrojnymi. Czyli absolutnie decyduja o wszystkich waznych sprawach tego swiata.
    ## no wlasnie – “tego swiata”; Jezus Chrystus nie z tego swiata jest

    Ktos wszechmocny by do tego nie dopuscil. Czy oddalbys swoje wlasne dziecko w rece psychopatow?
    ## wiekszosc ludzi oddaje dzieci do szkol, nie majac nawet pojecia o indoktrynacji tam; wiekszosc ludzi godzi sie na zlo, zahipnotyzowani wpatrujac sie w telewizornie; wiekszosc ludzi wybiera szatana idac w niedziele po zakupy lub rozrywke zamiast do Swiatyni…

    A “ON” to robi a ty czekasz na jego syna zbawiciela. Malo tego zaplanowal to juz 2000 lat temu i zostawil przekaz ktory spisal Jan w Apokalipsie. A wiec to jest czesc planu ktory “Bog” ustalil.
    ## szatan ustalil, ludzie pomogli swym odstepstwem od Boga, a On jako Wszechwiedzacy przewidzial konsekwencje i przekazal przez Najbardziej Uduchowionych w przepowiedniach

    Przy okazji przez setki lat gineli niewinni ludze bo to tez byla czesc planu? Niezla zabawa czlowiekiem, jak “Bog” moze wszystko to dlaczego tego koszmaru tu na ziemi nie zakonczyl wczesniej, przeciez nas kocha?
    ## patrz powyzej

    Czy nie zastanawia Cie, ze Jahwe ze Starego Testamentu, jego syn Jezus to jest druga strona medalu, refleksyjne odbicie Lucyfera.
    Jaka masz gwarancje kim naprawde byl Jezus (i czy byl?) i kto napisal Pismo Swiete.
    ## wierze jak dziecie naiwne

    Pod pieknymi naukami o milosci mozna przemycic rozne tresci. Najlepiej to widac obecnie w irlandzkim kosciele i ich aferze pedofilskiej.
    ## nie sadze ze wiesz dosc, zeby ten temat dyskutowac

    Moze warto byc neutralnym. Ja nie jestem fanem ani satanistow ani Jezusa. Szanuje drugiego czlowieka, nie zabijam, nie kradne, nie czekam na zbawiciela i nie klecze przed obrazami Maryjnymi (ikonami itp).
    # my prawoslawni nie klekamy tylko calujemy ikony Przenajswietszej, bijemy przed Nia poklony; moj brat rodzony, katolik, rozplaszcza sie na posadzkach kosciolow w pokorze – czego i tobie zyczymy

    Nie jestem ateista bo wierze w cos wiekszego (duchowego), czego nie potrafie nawet nazwac ale nie odprawiam rytualow (mszy itp.) tylko czuje to w moim sercu. Proste prawda? Ale wymagajace samodyscypliny. Dlatego wiekszosc czeka na kogos (zbawiciela) kto odwali za nich ta robote!
    ## bo jako grzesznicy o wiele gprsi niz ty zdaja sobie sprawe, ze nie wiem jak by sie wysilali, zawsze bedzie czegos brakowac w ich zbawieniu, wiec potrzebuja Odkupiciela z niewyobrazalna miloscia (Czelowiekolubiec w jez. starocerkiewnoslowianskim)

    PS. Nie jestem wyznawca new age bo czuje, ze zaraz taka etykietke mi doprawisz. New Age to sztuczna sciema promowana przez Henry Kissingera. Homogenizacja wielu religi w jedna papke.
    ## Tyle wiesz o kissingerach i autorach korupcji chrzescijanstwa, co o chrzescijanstwie. Rozumiem cie, sam jeszcze niedawno podobnie rozumowalem. Dopoki nie pogodzisz sie z Bogiem, nie zaznasz spokoju, szturchany przez demony. Polecam wyciszyc sie i zmadrzec w Ujkowicach. Pogodz sie z najwiekszym swym Przyjacielem, Jezusem Chrystusem, modl sie szczerze o Laske Boga zeby ci w tym dopomogl.
    =================
    od pb: wtrety ## powyzej

  147. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    “Prawdopodobnie jednak jakas ciemna sila z innej czesci kosmosu przyczepila sie do nas i bawi sie nami jak marionetkami w dzieciecym teatrzyku. Tworzac rozne przedstawienia w ktorych publicznosc jest jednoczesnie aktorami tak mocno grajacymi swoje role, ze nie dostrzegaja iluzorycznosci calej sztuki.”
    Umiesz podsumować. Nic dodać, nic ująć.

    Czyli jak kochani? Chyba niezłą postawiłem tezę (post 63) o fałszywym Bogu? Hę? ;)

    Grypa666…
    Przyznam szczerze, że jestem równie zaskoczony rozwojem sytuacji na blogu, czy raczej roztaczającym się nad nim duchem świętym… ;) Bein to kaznodzieja bez dwóch zdań. Dyskutuje jak fanatyk, a na twarde argumenty, reaguje frazesami, typu; wolna wola, Bóg tak chciał i Jezus Cię zbawi, bla, bla, bla. Co to ma k**** być? Ambona?

    Moim zdaniem nastąpiło otwarte przejęcie ideologiczne… Tak się składa, że na początku działalności bloga, zaprojektowałem dla nich znak/logo (wisi na stronie po lewej), więc miałem bezpośredni kontakt z Markiem Podleckim. Poznałem nieco jego poglądy w mejlach oraz śledząc również wypowiedzi na blogu i muszę przyznać, że obecna sytuacja (religijna propaganda), odstaje od światopoglądu, który został mi przedstawiony… Sam Marek, w komentarzach na grypie, odżegnywał się dyplomatycznie od filozofii Beina, jak również wszelkich pobocznych wątków, związanych z NWO. Dopiero po jakimś czasie, powoli zaczęły pojawiać się treści o pokrewnej tematyce. To dziwne, zważywszy, iż Marek starał się skupić na meritum (słusznie zresztą), czyli walce z pandemią i przymusowymi szczepieniami. Rozumiem, że facet powoli dojrzewał do odkrywania innych tematów, typu chemtrails, chipy, itd., ale to, co w tej chwili opisuje blog jest co najmniej podejrzane, a przynajmniej zastanawiające… Czas pokaże po czyjej stronie jest Bein i co tak naprawdę sądzi twórca bloga, czyli Marek… Muszę Wam jeszcze napisać, że chcąc pomóc Markowi w działaniach nie tylko bloga, zaprojektowałem również znak dla Cywilizacji Życia, ale jak się sprawa rozwinęła, zapewne wiecie. Tak to jest, kiedy szczerze chcesz pomóc, nawet nie zdając sobie sprawy, że wchodzisz w głębokie gówno. Wycofałem swoją “darowiznę” w postaci logo (kiedyś Wam pokażę…).

    @Marcus
    Spodobały mi się Twoje przemyślenia o tym, iż nawet dobra strona mocy, może być częścią planu. To wiele by wyjaśniało, a w połączeniu z moją tezą o innym bogu, dało całkiem klarowny obraz… ;)

    @Astromaria
    Nieustannie chłonę Twoje poglądy, bo są mi bardzo bliskie, a sposób w jaki je wyrażasz, niesamowicie przejrzysty i czytelny. Polecam Twój blog bliskim całym sercem… :)

    P.S. Zaprojektowałem dziś znak, który będzie teraz moim zilustrowanym życzeniem końca elity. Zatytułowałem go “Oko Chorusa”, parafrazując Horusa, bo NWO nie dotrwa do końca swojego planu ze względu na trawiącą go psychopatię. Wszyscy ONI oszaleją. ;) Ten się śmieje, kto nie płacze ostatni – to nowa wersja starego powiedzenia… ;) Znak: http://pokazywarka.pl/chorus/ Spokojnej nocy kochani. Do następnego przeczytania…

  148. Ciekawyswiata powiedział/a

    @TheEndi
    Fajne logo, zacznij sprzedawac koszulki z tym logo na pewno kupie wieksza partie hehehe!!!

    Jeszcze pare slow o grypa666. Doceniam ich prace, tylko chcialem wiedziec jaka ideologia kryje sie w glebi i teraz juz wiem.

    Odpowiedzi typu:
    “## nie sadze ze wiesz dosc, zeby ten temat dyskutowac”
    “## Tyle wiesz o kissingerach i autorach korupcji chrzescijanstwa, co o chrzescijanstwie”

    Jeszcze cztery miesiace temu kiedy pisalem (pod wlaciwym nickiem) komentarze na ich blogu przyznawali, ze mam duza wiedza na temat NWO. A teraz pisza jak wyzej.
    Akurat o pedofilach ksiezach w Irlandi wiem bardzo duzo a na “tropieniu” Kissingera i jemu podobnych “zjadlem zeby”. Ale jak wiadomo najlepsza obrona to atak, szczegolnie jak brakuje argumentow.

    @Astromaria
    Przepraszam za troche prywaty w temacie Grypa666, oraz ogolnie troche mnie tu duzo ale tak juz mam i dzieki za cierpliwosc. Pozdrawiam.

  149. astromaria powiedział/a

    Apokalipsa 20:4-5: “widziałem też dusze tych, którzy zostali ścięci za to, że składali świadectwo o Jezusie i głosili Słowo Boże, oraz tych, którzy nie oddali pokłonu zwierzęciu ani posągowi jego i nie przyjęli znamienia na czoło i na rękę swoją”.

    Ostrzegam więc przed przyjmowaniem religii i robieniu w jej imię demonstracyjnego cyrku pt. “prędzej dam się zabić, niż pokłonię się zwierzęciu”. Będą mieli kolejny pretekst do zabijania.

  150. Ramosz powiedział/a

    @Marcus: “Tworzac rozne przedstawienia w ktorych publicznosc jest jednoczesnie aktorami tak mocno grajacymi swoje role, ze nie dostrzegaja iluzorycznosci calej sztuki” – he he, dokładnie.

    A tu małe opowiadanie a propos: ;)

    http://zenforest.wordpress.com/2009/09/11/wciel-sie-na-niebieskiej-planecie/

    “Czy nie zastanawia Cie, ze Jahwe ze Starego Testamentu, jego syn Jezus to jest druga strona medalu, refleksyjne odbicie Lucyfera.
    Jaka masz gwarancje kim naprawde byl Jezus (i czy byl?) i kto napisal Pismo Swiete.
    ## wierze jak dziecie naiwne (P.B.)” – no właśnie. I gdzie tu dystans do rzeczywistości w tych wszystkich ‘świętych’ ripostach pana Piotra B.?

    Zdrowy dystans do świata pozwala na zrozumienie. Zrozumieć całość może świadek, zaś uczestnik świętej wojny, jako że tkwi w niej po uszy, rozumie tylko to, co MA rozumieć.

  151. Marcus powiedział/a

    @Ramosz
    Dzieki za tego linka. Metafora i abstrakcja to czasem najlepsze konstrukty pomocne w celu zrozumienia rzeczywistosci.

    (…)”Lecz najbardziej wyrafinowaną zabawą, która trwa w trakcie innych zabaw
    na niebieskiej planecie jest, gra w ,,religię” i duchowość, w trakcie
    której trzeba wierzyć w coś czego nie ma, zamiast szukać samego siebie.
    Niektórzy urlopowicze tak zafascynowani są tą niesamowitą grą, że łączą
    się w grupy tzw. wyznawców i konkurują ze sobą, robią specjalne obrzędy
    i jakieś inne dziwne rzeczy których nie rozumiem, czasami się zabijają,
    dla czegoś co sami wymyślili a nie istnieje. Naprawdę zadziwiająca i
    wciągająca na wiele set, a nawet tysiące wcieleń gra. Prawdziwy rarytas!

    - Jednakże niech pan uważa! Gra w religię i duchowość dlatego jest tak
    wyrafinowana, gdyż kryje się w niej wyjście i zakończenie urlopu na
    niebieskiej planecie, gdy już pan uzna, że wystarczy wyzwań i zabaw i
    odnajdzie pan samego siebie i znudzi się to już panu, ciągłe szukanie
    siebie, to z powodu programu Karma, odrodzi się najpierw pan jako
    nauczyciel, który wyzna prawdę innym wczasowiczom, lecz ci nie będą
    słuchać jedynie pana zabiją! Potem będą czcić pana jako proroka i
    mesjasza. To będą ci którzy dopiero co rozpoczęli urlop na niebieskiej
    planecie i ,,zabawę w chowanego”. Po prostu dlatego nie będą
    zainteresowani pana prawdą, bo będzie im to psuło całą zabawę i
    skończyli by zbyt wcześnie wypoczynek i nie poznaliby innych fajnych
    gier.

    Na sam koniec wczasów odrodzi się pan niedaleko miejsca zwanym Bodhgaja
    i pod drzewem bodhi zrozumie pan, że to definitywny koniec urlopu i nie
    ma sensu więcej ,,zabawiać się w chowanego” i czas wracać do pracy,
    będzie pan nauczał innych urlopujących Władców Czasu, którzy też już
    będą blisko końca turnusu i tak jak pan będą już mieli dużo za sobą
    atrakcji i zabaw. Powie im pan całą prawdę, tym razem pana nie zabiją,
    tylko będą zainteresowani i najpierw pojedyńczo pan, a później inni
    małymi grupkami, będziecie opuszczać niebieską planetę”.
    http://zenforest.wordpress.com/2009/09/11/wciel-sie-na-niebieskiej-planecie/

  152. Marcus powiedział/a

  153. Ciekawyswiata powiedział/a

    Zobaczcie co religia robi z ludzi. Po prostu psychopatologia.
    http://wyborcza.pl/duzy_kadr/1,97904,7401172,Krwawe_swieto_Aszura.html

  154. TheEndi powiedział/a

    Szczerze mi żal tych ludzi. To dosłownie i w przenośni – pranie mózgu we krwi… Świat oszalał… Pora na zmiany…

  155. Kruk powiedział/a

    Wydaje się, że nikt nie jest ani gorszy, ani lepszy. Znajdujemy się tylko w różnych punktach na tej samej osi. Niektórzy potrzebują może pewnych ekstremalnych doświadczeń aby wykonać znaczący ruch na tej osi.

    Chciałbym zachęcić Was do zerknięcia pod adresem http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=127&Itemid=415 na taki dokument “Wywiad Projektu Camelot z Jamesem”.
    Wydaje się niezwykle spójny, jednak zawiera bardzo kontrowersyjne wątki. Diagnozuje m.in. tzw. system przytłumiania, z powodu którego uwikłani jesteśmy w świat iluzji nie tylko na planie fizycznym, ale co dziwniejsze, również w obszarze wyższej rzeczywistości. Czasami kopara opada.
    Byłbym wdzięczny za swoje przemyślenia. Niżej króciutki fragment:

    “Jest to więcej niż nagląca pora, aby ludzie uświadomili sobie w czym uczestniczą i
    nauczyli się jak mogą to zatrzymać – pojedynczo jeden po drugim. To my sami
    jesteśmy rozwiązaniem dla naszych problemów, stąd musimy nauczyć się jak
    dezaktywować matrycę przytłumiania, tak abyśmy mogli przebudzić świadomość
    Suwereno-Integralności, żyć w obrębie jej inteligencji behawioralnej, oraz uwolnić
    siebie spod uchwytu umysłu i instrumentu ludzkiego.
    Tym, którzy wychwalają nadzieję i światło mogę jedynie powiedzieć, że rozczarują się
    jeśli ich nadzieja polega na byciu zależnym od kogoś innego, na ocaleniu własnej
    osoby, na dążeniu do zmiany na świecie. Prawdą są słowa Gandhiego, w których
    wyjaśnił, że musimy sami stać się zmianą, którą chcemy ujrzeć na świecie, tyle że
    kluczem jest zdefiniowanie co jest tym, co ulega zmianie.
    Czy kiedykolwiek zastanawiałeś się nad definicją swojej Jaźni? Czym jest to, co
    definiuje ciebie? Jeśli spojrzysz w lustro i zrzucisz z siebie maski, roszczenia, ułudy,
    obawy, myśli, emocje; co wtedy pozostanie? Większość osób odpowiedziałaby, że ich
    własna dusza czy też duch. A jeśli powiem tobie, że dusza – w takiej postaci, w jakiej
    najczęściej się ją definiuje – tak naprawdę nie istnieje oddzielnie od umysłu, to co byś
    wtedy powiedział?
    Zmiana jaką chcę ujrzeć na świecie wygląda tak, iż ludzie zaczynają postrzegać siebie
    jako istoty wielowymiarowe, których rdzeniem jest Suwereno-Integralność, a ta z kolei
    jest destylacją Pierwszego Źródła do postaci pojedynczej, ludzkiej ekspresji. Jeśli ludzie
    byliby zestrojeni z tą częstotliwością, to zrozumieliby, że wszystko jest zjednoczone w
    jedności, równości i prawdzie”.

  156. Ciekawyswiata powiedział/a

    @Kruk
    Dzieki za link do wywiadu z Jamesem. To co on mowi jest genialne i porazajace. Ja temu facetowi jestem w stanie zaufac (“czuje to co on mowi”). Dla mnie to synteza wszystkiego czego do tej pory szukalem.
    Pozdrawiam

  157. TheEndi powiedział/a

    Poniżej kompilacja najbardziej znanych i najciekawszych ujęć ufoków. Wielu nie znałem… Cygara, dyski, membrany, węże, etc… Roi się! ;)

  158. Kruk powiedział/a

    @Ciekawyswiata
    “genialne i porażające” to idealne epitety.

    Jeśli to prawda, to stopień uwikłania istoty ludzkiej w iluzje wszelkiej maści i manipulacje jest wręcz niepojęty. W tym kontekście koncepcja NWO wydaje się zabawą upośledzonych w piaskownicy i po prostu śmieszy.
    Miałem nadzieję, że podzielicie się ze mną Waszymi przemyśleniami bo może traktuję ten tekst zbyt dosłownie, może przesłanie ma inny charakter.
    Takie np. konstrukty jak GSSC czy PDS poddają w wątpliwość nie tylko wyznawanie jakichkolwiek religii, ale również podążanie różnymi ścieżkami duchowymi. O ile dawno już czuję się odarty z systemu przekonań tworzonego od kołyski to James zabiera mi nawet gumkę z majtek…;)

  159. TheEndi powiedział/a

    @Kruk
    Jak znajdę wolny moment, to przeczytam i skrobnę kilka słów od siebie…

  160. Marcus (Ciekawyswiata) powiedział/a

    @Kruk
    Tekst rzeczywiscie jest niesamowity. Co mnie zaskoczylo jak praktykujacego Buddyzm Zen, ze wiekszosc (wlasciwie wszystko) tego co mowi James o swiadomosci (jazni) i wiezieniu (planach duchowych i astralnych) jest zgodna z tym czego nauczal Budda. Jego (Jamesa) technika oddechowa jest podobna do technik oddechowych zen. Filozofia zycia w oddechu w tej jednej obecnej chwili to tez czysty zen. Jednak James twierdzi, ze Budda byl na slusznej drodze ale nie dotarl do celu, ze oswiecenie to kolejny etap jednak caly czas wiezienia. Kto wie moze tak jest?
    Coz, sa dwie mozliwosci albo James rzeczywiscie ma tutaj racje albo zna przekazy Buddy bardzo powierzchownie (jak zreszta wiekszosc osob).Kosmologia buddyjska wlasciwie pokrywa sie z tym co mowil James. Budda nauczal o innych wszechswiatach fizycznych czy semifizycznych i planach (istotach) astralnych i eterycznych, pieklach i niebach w astralu ale wyraznie mowil, ze to wszystko to i tak “samsara” czyli wiezienie oraz, ze karma i reinkarnacja to koncept w ktorym jestesmy uwiezieni i tylko sami mozemy sie z tego wyzwolic (oswiecenie). James proponuje technike oddechowa ktora praktycznie nie rozni sie od technik oddechowych znanych ze wschodu. Dlatego ja nie znajduje tutaj roznicy albo roznica jest tak subtelna, ze ja jej nie widze (byc moze to jest walsnie “klucz”).

    Koncepcja Jamesa, ze krol Annunaki to Jahwe i Lucyfer w jednej osobie jest bardzo wymowna i zgodna z tym o czym dyskutowalismy tutaj z TheEndi, Astromaria i innymi “blogersami” (sic!). Ludzie dostali polaryzacje duchowosci i motaja sie pomiedzy skrajnosciami. Wiekszosc z nich nie ma pojecia o istocie spisku i swiecie astralnym wiec jak zobacza niebianskie istoty na niebie i “cuda” wtedy padaja na kolana. Wystarczy jedna lza na ikonie matki boskiej i manipulatorzy maja 100% efekt uleglosci uzyskany.

    W praktyce medytacji buddyjskiej wszelkie “cuda” i pojawiajace sie istoty duchowe z innych planow (swiatow) astralnych nalezy ignorowac i dalej wsluchiwac sie tylko w swoje wnetrze (poprzez oddech). Im bardziej czlowiek zaawansowany w tej praktyce tym czesciej odwiedzaja go istoty wszelkiej masci zarowno demoniczne oraz anielskie. Ale to jest dalej samsara, specjalnie zaprojektowany koncept aby nas uwiesc.

    Troche sie obawiam, ze James moze miec racje i nadchodzaca zmiana swiadomosci dla wielu bedzie tylko rozbiciem kolejnego wewnetrznego wiezniennego muru. Wystarczy pobuszowac troche w astralu (OBE) aby przekonac sie, ze mozna tam spotkac rozne istoty czesto bardzo przyjazne ale czy to nie jest kolejny etap wiezienia? Jak twierdzi James architekt tego systemu (wiezienia) pomyslal i o tym bo kiedy ludzie odkryja,ze moga lewitowac, zmieniac wode w wino etc., bawic sie w astralu wiekszosc z nich uzna pewnie, ze to “super” i na tym poprzestanie, beda czuc sie bardzo uduchowieni ale bedzie to dalej wiezienie ale bardziej luksusowe bez wojen, glodu i fizycznego cierpienia, rodzj nieba za kratami (niewidocznymi). To jest wysoce prawdopodobne. Dlatego kazdy musi poszukac odpowiedzi sam w sobie.

  161. Marcus (Ciekawyswiata) powiedział/a

    Jeszcze jedno. W wywiadzie Project Camelot z Jamesem brakuje mi dokladnego opisu w jaki sposob Annunaki uwiezili “czlowieka” z Atlantydy w obecnej fizycznosci. Prawdopodobnie to bylo tak skomplikowane i technicznie (organicznie/eterycznie) zaawansowane, ze i tak bysmy tego naszymi ograniczonymi (obecnie) ludzkimi umyslami nie zrozumieli. Tak mi sie wydaje. Tak czy siak wywiad z Jamesem daje wiele odpowiedzi ale tez stawia nowe pytania. Fascynujacy material.

  162. Marcus powiedział/a

    Tutaj link do ksiazki WingMakers “Projekt starozytna strzala” czyli jak twierdzi James jest to prawda ukryta troche w fikcji.
    http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=88

  163. Marcus powiedział/a

    Zdjecia wczorajszej zabawy sylwestrowej TVP2 z Lodzi. Doda na glowie ma korone na niej dwa rogi i cos co wyglada dokladnie jak piramida z zaznaczonym “czubkiem” taka sama jaka jest nam znana z banknotow dolarowych. Przypadek? Czy ja juz mam paranoje i wszedzie wiedze sumbolike psychopatow masonow? Na dalszych zdjecia Doda z trupimi czaszkami podobnymi do symboliki Wermachtu albo SS.
    “Fajnych” mamy masowych idoli!

  164. Marcus powiedział/a

    Tutaj link do powyzszego wpisu:
    http://www.pudelek.pl/artykul/21970/doda_z_golym_tylkiem_ale_w_gorszej_formie_foto/

  165. Marcus powiedział/a

    http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=240&Itemid=530

  166. astromaria powiedział/a

    Marcus, wylansowanie gwiazdy formatu Dody kosztuje majątek. Żeby jakiś sponsor zechciał wywalić tę kasę trzeba się mocno postarać i zasłużyć. Widziałam zdjęcia Dody sprzed kariery – była to zwyczajna dziewczyna, ani ładna, ani brzydka, ja w każdym razie nie zwróciłabym na nią uwagi. Śpiewać o ile wiem, to ona chyba też nie umie (słyszałam ją tylko raz i na więcej nie mam ochoty). Tak więc ktoś musiał zasponsorować te operacje plastyczne i wywalić kasę na kampanię reklamową. I teraz panienka musi spłacić zaciągnięte długi. To samo z Rihanną i innymi tego typu ikonami pop-kultury. Tu talent ani nawet wygląd nie są specjalnie ważne, tu liczy się gotowość zrobienia kariery za każdą cenę. Jeśli znajdzie się chętna, to resztę da się zrobić: i urodę, i figurę, i repertuar i wszystko, co potrzeba. No i potem trzeba ją oznaczyć emblematami “stajni”, która ją lansuje.

  167. Marcus powiedział/a

    @Astromaria
    Czyli jednak nie jestem paranoikiem, nie tylko ja widze pewne symbole. Zwroc uwage prosze, ze ta piramidka jak sie dokladnie zobaczy ma cos na ksztalt malego “oka” u szczytu.

    Dokladnie jest tak jak mowisz, miliony laduje sie w takie panny jak Lady GaGa ktora z “panny nikt” w ciagu dwoch lat staje sie mega gwiazda. Tak samo jest w Polsce. Kreowanie masowego bezguscia prowadzi do “wyhodowania” sobie (grupie wladzy) bezmyslnego spoleczenstwa. Ograniczanie godzin zajec ze sztuki czy muzyki w szkolach to tez o czym swiadczy. Wiadomo co aktywizuje prawa polkule mozgowa. Ludzie z brakiem zamilowania do dobrej muzyki (bogatej w dzwieki i wysublimowane kompozycje a nie proste “lubudubu”) czy sztuki np. abstrakcyjnej maja czesto problemy z kreatywnym i niezaleznym mysleniem. I oto wlasnie chodzi grupie wladzy.

    Zachecam do przeczytania wywiadu (link w komentarzu 165)
    Przegrzanie neuronow w mozgu gwarantowane!!!! Jestem ciekawy Twojej opini!!
    Szczesliwego Nowego Roku!!!

  168. Nordzom powiedział/a

    @Markus
    - trafne spostrzeżenia co do Dody. Znak jednoznaczny, optymalnie aktywująco wyeksponowany. Jest to obliczone na podprogowe zadziałanie na masową skalę w tym sylwestrowym transie, dlatego szokiem dla mnie (prawie) jest widzieć, iż to odbywa się nie w jakiejś Ameryce, ale tuż obok!! Najwyraźniej trwają konsekwentne GLOBALNE działania wdrukowujące te kody i odpowiednie wibracje.

    Na http://www.wingmakers.pl (i http://www.wingmakers.com) warto zaglądać dość regularnie, gdyż materiału przybywa, tematy są rozszerzane i pogłębiane.
    Może pamiętacie jak skromniutko było tam kilka lat temu? Zresztą sam James/Neruda zapowiadał, że wiadomości będą nam przekazywane w miarę rozwijania naszych możliwości percepcyjnych. Znać, że się rozwijamy, he he – nieprawdaż?

    A tu ciekawostka (lewopółkulowa, ale nie tylko): http://wolnemedia.net/?p=19029

    Miłości, radości i dobrych rozwiniętych ludzi wkoło życzę na rok 2010.

  169. Marcus powiedział/a

  170. astromaria powiedział/a

    Dobra rada: jeśli nie wiesz o tym, to się dowiedz. Żeby tak wszyscy stosowali ją w życiu, zamiast kłócić się na forach dyskusyjnych o coś, o czym nie ma się zielonego pojęcia.

  171. Kruk powiedział/a

    Wywiady z Nerudą także są przeciekawe. Sugerują, że już istnieją technologie, “o których nie śniło się naszym filozofom”.
    Materiał wingmakers (muza, eseje, obrazy) jest’ jak twierdzi James kodowany’ więc warto się w niego zagłębić. Kto wie co z tego wyniknie.

    Co wydaje mi się warte podkreślenia to to, że facet nie narzuca się z poglądami. Nie zależy mu również na gwiazdorstwie, dlatego się nie ujawnia. Największy nacisk kładzie na tak, zdawałoby się, banalne tematy jak “życie z głębi serca” i cnoty serca. To, w mojej ocenie, dodatkowo uwiarygadnia to źródło.

    To ciekawe, że jest w koncepcjach Jamesa i buddyzmie tyle zbieżności. Zdziwiłem się jednak, że ten ostatni widzi reinkarnację i karmę jako grę. Sądziłem, że pojęcia te pochodzą właśnie z tamtych rejonów i są elementem niezbędnym na duchowych dróżkach.

    Gdybyście mieli ochotę poćwiczyć pauzę kwantową, podzielcie sie koniecznie własnymi odczuciami. Pozdrawiam

  172. Marcus powiedział/a

    @Kruk
    Wlasnie tacy ludzie ja James moga wzbudzac zaufanie. Nie oglasza sie jako “mesjasz”, tylko dziala skromnie po cichu, nie ma tez “fochow” jakiegos guru, nikomu sie nie narzuca i nie chodzi po domach z mesjanska misja jak Swiadkowie Jehowi, ktorzy byli u mnie ostatnio i oferowali “schronienie” przed koncem swiata (sic!!).

    Wywiad z Neruda troche mnie zaszokowal ale i uporzadkowal pewne informacje, np. twierdzi on, ze pare tysiecy lat temu pewni goscie z kosmosu pomieszali w naszym DNA co ograniczylo mozliwosci czlowieka i spowodowalo u niego wzrost agresji. Pokrywa sie to z tym o czym mowil Credo Mutwa. Informacje Nerudy o wspolpracy “szarakow” z NASA pokrywaja sie z tym o czym mowil Phil Schneider. Oraz wiele innych informacji mozna sprawdzic w innych zrodlach. Wiec brzmi to bardzo wiarygodnie.

    Co do Buddy to nie wiem dlaczego wlasnie wiele osob sadzi, ze karma i reinkarnacja w ramach karmy jest niezbedna w duchowosci. Cala praktyka buddyjska polega wlasnie na tym, ze mamy sie z tego wyzwolic. Budda nauczal, ze tak jest ale nie mowil kto karme i reinkarnacje w ramach karmy zaprogramowal.James twierdzi, ze to Annunaki. Budda mowil,ze to rodzaj wiezienia i on odkryl (metoda prob i bledow) technike zeby sie z tego wyzwolic. Przekazal ta technike medytacyna i nauki aby ludzia pomoc a ludzie z tego zrobili religie i teraz wiekszosc buddystow zamiast tylko medytowac i praktykowac szczodrosc to modli sie do posagow Buddy. Tak to wlasnie jest z czlowiekiem i dlatego pewnie James dziala z ukrycia aby uniknac pulapek “ludzkiego poszukiwania jednostek boskich” i stawiania im kosciolow i malowania ich wizerunkow itp.

    Ostatnio rozmawialem ze znajoma katoliczka i ona powiedziala, ze kosciol jest potrzeby bo ludzie sa za slabi aby sie sami zbawic. Im wiecej takiego myslenia tym wiecej swiatyn, roznych guru i kosciolow. Biznes sie kreci.

  173. TheEndi powiedział/a

    Mam niejasne przeczucia, że “wingmakers” jest niedobre. Nie potrafię sprecyzować…, ale jak przebrnę przez część materiałów, to może dostrzegę, co mi nie gra… Bądźmy ostrożni…

  174. Marcus powiedział/a

    @TheEndi
    Daj znac jak cos znajdziesz (sprecyzujesz) bo moze moj zmysl sie przytepil, przez ostatnie lata przerobilem tony roznych materialow. W “wingmakers” jest duzo uproszczen to fakt ale jak wspominalem wczesniej sporo rzeczy da sie zweryfikowac w innych zrodlach.

    James twierdzi np., ze Budda czy inni nauczyciele nie osiagneli celu ale “wingmakers” filozoficznie proponuje wlasciwie to samo co filozofie wschodu. Dodaja oczywiscie oni swoja sztuke. Obrazy rzeczywiscie sa swietne, muzyki tez troche sluchalem. Ale czy wyzwolenie mozna osiagnac kontemplujac ich sztuke? No wlasnie jak zwykle od “prawie wiem” przechodze do “znowu nic nie wiem”!!!!!
    TheEndi pomocy!!!!!

  175. P.S powiedział/a

    Witam seredecznie:)
    Być może, tylko i wyłącznie lęk jest tym, co nas mocno trzyma za nogi i nie pozwala się uwolnić. Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju, a jednak tworzymy jeden organizm.
    Odnoszę wrażenie, że każdy z nas, powinien szukać prawdy na “własną rękę”. To znaczy, że nie istnieje sposób wyzwolenia całych mas, bo kończy się to ortodoksją. Dlatego jest tylu mistrzów, którym zbudowaliśmy, aż tyle kościołów. Niewątpliwie to czego szukamy jest w nas, w naszym wnętrzu(banał;). Czy nie wydano milionów na odwrócenie uwagi od naszego wnętrza, żebyśmy szukali gdzie indziej, wyłącznie na zewnątrz, oddawali całą energię nieistotnym bzdurom. Cała konstrukcja społeczeństwa opiera się na kontroli milionów ludzi i każdego z osobna, żeby się nikt nie wychylił.
    Łączy nas poszukiwanie “prawdy” i to jest chyba najzabawniejsze w tym, że nie sztuką jest złapać króliczka, ale radość zabawy tkwi w gonieniu go.

  176. Kruk powiedział/a

    @TheEndi
    Zgadza się, zawsze powinniśmy traktować nowe koncepcje z wyczuciem.
    Jednak, jak pisałem, główne przesłanie James kwituje w opracowaniach tj. “Życie z Głębi Serca”, “Praktyka Kiedy-Która-Jak”, “Wschodzące Serce”, gdzie koncentruje się na takich cnotach jak: wdzięczność, współodczuwanie, przebaczenie, skromność, zrozumienie, dzielność. Trudno więc, jak sądzę, o ciężkie wibracje w tych treściach. Kosmologia jest myślę dodatkiem bo ludzka ciekawość jest ogromna.

    Czasami trzeba też wziąć pod uwagę taki mechanizm, że kiedy ego lub cokolwiek innego zaczyna czuć osuwający się grunt, wtedy zasiewa wszystko co posiada, aby pojawiła się wątpliwość, obawa, strach… Któż wie…

  177. astromaria powiedział/a

    Drogie dziatki, pozbądźcie się nadziei, że kiedykolwiek będziecie wiedzieć cokolwiek NA PEWNO. Ten świat jest tak sprytnie zrobiony, że za każdym razem, kiedy wydaje ci się, że chwytasz już prawdę okazuje się, że ona znowu się wymyka i cała zabawa zaczyna się na nowo. To jest iluzja w iluzji i jeszcze do n-tej potęgi. Ale przyznacie, że zabawa w gonienie króliczka jest świetna. Oczywiście – pod warunkiem pozbycia się lęku, bo bez tego nie ma żadnego poszukiwania, tylko trwożliwe podążanie za autorytetem.

    W tej zabawie (jak we wszystkim) potrzebna jest równowaga, głównie między rozumem i intuicją oraz między ufnością i ostrożnością. Trzeba być otwartym, ale nie do tego stopnia, żeby pognać na stracenie za ulotną ideą.

    Ta ścieżka jednak nie jest dla każdego. Bardzo młode dusze potrzebują szamana, który nad nimi będzie czuwał, ale oczywiście ta kontrola musi być poluzowywana, a uczeń musi zyskiwać coraz więcej wolności. Gdyby szkoły rozwoju uczyły kierowania się sercem, świat wyglądałby pięknie, nawet z tymi wszystkimi młodymi i gwałtownymi duszami. Niestety, dusze uczone są lęku i wynikającego z niego posłuszeństwa. Fałszywi guru uwielbiają czerpać energię ze swoich owieczek, a lęk jest najlepszą smyczą, na jakiej się je trzyma.

    Moja zasada jest taka: czytać wszystko, przymierzać te teorie do rzeczywistości, sprawdzać je w praktyce i zależnie od rezultatów przyjmować lub odrzucać. Z tego z czasem tworzy się eklektyczna filozofia, a człowiek już sam nie pamięta, co z czego pochodzi. Jeśli działa, to OK. Jeśli nie, to na śmietnik. Nie musimy niczego przyjmować w całości, odeszliśmy przecież od Kościoła z jego ofertą, której nie wolno modyfikować ani podważać. I na szczęście stosy już (jeszcze?) nie płoną.

  178. Marcus powiedział/a

    Droga Astromario, jak zwykle masz racje. Choc nie moge nazwac Ciebie moim aytorytetem bo to bedzie sprzeczne z samodzielna droga poszukiwacza prawdy. Jednak doceniam Twoja madrosc, pomimo tego nie zbuduje Tobie pomnika i nie bede oddawal Tobie poklonow. A Twoje prawdy jakkolwiek czesto sluszne bede staral sie weryfikowac w innych zrodlach.

    Pozyzsza “filozofia” odroznia nas tutaj od reszty naszych braci i siostr oddajacych calkowicie swoje umysly w rece dogmatow teologicznych oraz racjonalistycznych, guru i Bogow.

    (…)”To jest iluzja w iluzji i jeszcze do n-tej potęgi. Ale przyznacie, że zabawa w gonienie króliczka jest świetna”.

    Zabawa jest swietna. My tutaj bawimy sie w nasza zabawe, podczas gdy inni maja inne swoje rozrywkowo – kulturowe oraz sportowe zabawy.

    I ciciaz wiem, ze moje komentarze moga byc czasami infantylne a ja sam czuje sie jak przedszkolak ktory udaje, ze rozumie nature wszechswiata to i tak warto sie w to bawic.
    Poziom uczestnikow tej zabawy ktorych spotkalem tutaj jest wysoki a skoki i spadki “adrenaliny intelektualnej” sa zapewnione.
    Dziekuje wszystkim

  179. astromaria powiedział/a

    P.S.: znacie tę stronę http://wingmakers.kabatnet.waw.pl/ ? To jedno z najstarszych źródeł wiedzy (po polsku) o Wingmakers. Chyba jest tu parę rzeczy, których nie ma w podanym powyżej linku (ale nie badałam tego aż tak szczegółowo).

  180. Marcus powiedział/a

    Mysle, ze to jest dobra puenta dzisiejszej dyskusji.

    (…)”Dr Neruda: “Interesującą rzeczą w nauce jest to, że korzenie ukazują jak coś działa. Jeżeli możesz podążyć za cząsteczkami do ich korzeni, możesz zrozumieć jak działa przestrzeń wewnętrzna. Jeżeli możesz podążyć za cząsteczkami kosmicznymi — galaktykami, kwazarami i czarnymi dziurami — do ich korzeni, możesz zrozumieć jak działa przestrzeń zewnętrzna. Kiedy złożysz dwie połowy razem z przestrzenią w-pomiędzy, czyli obserwowalnym wszechświatem, możesz zrozumieć jak działa cały multiwers.

    Problem jest taki, że nikt nie ma lupy albo technologii do obserwowania korzeni. I to jest miejsce, gdzie teoria się kończy. Różnica pomiędzy nauką a religią jest taka, że nauka stosuje teorię, podczas gdy religia stosuje wiarę. Jednakże, zarówno teoria jak i wiara, wypada słabo w ukazywaniu korzeni. Więc w tym względzie są one podobne.”

    Dr Neruda: “Niebezpieczeństwo niewiedzy leży tylko w uwierzeniu, że niewiedza nie istnieje. Jeżeli wiesz, że brakuje ci wglądu w wewnętrzne wymiary tego jak coś funkcjonuje, wiesz że masz ślepe punkty. Możesz mieć otwarte oczy na jakąkolwiek dogodność, która umożliwi głębszy wgląd lub dogłębniejsze uczucie znaczenia. Musisz nauczyć się żyć z niekompletnością i używać jej raczej jako siły motywującej, niż punktu desperacji czy obojętności.”

    Dr Neruda: “Niebezpieczeństwo niewiedzy leży tylko w uwierzeniu, że niewiedza nie istnieje. Jeżeli wiesz, że brakuje ci wglądu w wewnętrzne wymiary tego jak coś funkcjonuje, wiesz że masz ślepe punkty. Możesz mieć otwarte oczy na jakąkolwiek dogodność, która umożliwi głębszy wgląd lub dogłębniejsze uczucie znaczenia. Musisz nauczyć się żyć z niekompletnością i używać jej raczej jako siły motywującej, niż punktu desperacji czy obojętności.”

    “Dokąd zmierzamy? Trudno odpowiedzieć na to pytanie. To jest powód dla którego wszystkie wydarzenia są opakowywane i sprzedawane przez media. Media są tym, wokół czego obraca się większość ludzi. Przeglądają oni niedbale swoje telewizory, radia, komputery, gazety, magazyny, a nawet książki, i w taki sposób dostarczane są im pakiety informacji skumulowanej razem przez media. Media wiedzą bardzo dobrze, że ludzie żyją w niewiedzy — ale niestety brakuje im już zdolności w rozróżnianiu niekompletności pakietów informacji, które dostarczają swoim klientom. Informacja jest niekompletna, co powoduje, że nasza populacja pogrąża się w niewiedzy, która umożliwia manipulację.”

  181. Kruk powiedział/a

    W linku od Astromarii jest dział “Za kulisami” gdzie o swoich początkach pisze niejaki Hampel, który stworzył stronę wingmakers.com. Jest tam również kilka zdań uwiarygadniających intencje Jamesa. Warto, myślę, zerknąć.

    Krótki i ciekawy tekst, z taką konkluzją:

    “Wiem i doceniam to, iż istnieje silne zainteresowanie poszukiwaniem “prawdy” stojącej za tą witryną i jej zawartością, ale chciałbym tylko przypomnieć ludziom, iż prawda mieści się w prostym fakcie: gdy zanurzysz się w tej mitologii, twój umysł i emocje ulegają poszerzeniu. Stało się to bez wątpienia z moją żoną i ze mną, a bazując na tysiącach emaili, które dostaję każdego roku, także i wieloma innymi ludźmi.

    Jeśli miałbym podać pojedyncze działanie, o które miałbym cię prosić, to jest to zanurzenie się (wgłębienie) w zawartość WingMakers i traktowanie jej po części jako prawdę a po części opowieść. Zbadaj, z którą częścią rezonujesz i dlaczego, oraz pozwól innym na to samo”.

    Tu http://wingmakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=247&Itemid=537 natomiast są odpowiedzi Jamesa na pytania internautów.

  182. P.S powiedział/a

    “P.S.: znacie tę stronę http://wingmakers.kabatnet.waw.pl/ ?”

    Astromario!
    Nie “czujemy” tej strony:)
    Myślę, że ta strona jest niebezpieczną zabawą na “planie psychicznym”. Produkcja plastikowej duchowości w myśl zasady: lepsza taka niż żadna. Strona przyciąga rzesze ludzi spragnionych drogowskazu i jakiegoś przedmiotu kultu, który jest “świeży” i dzięki temu, jeszcze nie zawiódł.Bardziej interesującymi wydają mi się, informacje zamieszczone przez kolegów w tym wątku.
    Zaznaczam, że jestem jak ślepiec, który szukając wyjścia, ciągle wali głową w mur.

  183. Marcus powiedział/a

    Tutaj zamieszczam wywiad radiowy z Jamesem z “Wingmakers”. Moze mniej jest istotne w tym przypadku to co on mowi (bo mowi to samo co mozna znalezc na ich stronie) ale jak mowi. Tzn. w jaki sposob sie wyslawia i jaki dziwny ma glos, brzmi nieziemsko jakos dziwnie. Moze ten glos zostal zmodulowany sztucznie ale podczas wywiadu nie ma o tym jakiejs wzmianki. Posluchajcie tylko jego glosu. Nie wiem co mam o tym myslec.

  184. P.S powiedział/a

    Markusie, masz rację głos został poddany obróbce dźwiękowej. Prawdopodobnie zastosowano flanger. Niektóre sylaby celowo wydłużono w czasie.

  185. TheEndi powiedział/a

    Kochani…
    Myślę, że moje przeczucia, nie były przeczuciami, a jedynie sądziłem, że je mam. Tak się złożyło, że z materiałami wingmakers, zacząłem zapoznawać się krótko po wymianie poglądów z Piotrem Beinem na grypie666 i czułem silne negatywy, co mogłem niesłusznie przypisać wingmakers. Skłania mnie do takiej opinii również fakt, iż w ciągu ostatnich dni czuję się nieco gorzej psychicznie. Depresja powraca czkawką i myślę, że muszę się nieco wyciszyć i odpocząć od NWO i okołotematycznych… Jak wzmocnię swoje samopoczucie, to wrócę do tematu, po zapoznani się z materiałami wingmakers. Trochę dystansu nie zaszkodzi… Z utęsknieniem czekam też na więcej słońca. Zapewne nie ja jeden – vide: brak nowych notek gospodyni bloga… ;)

    @Kruk
    “Czasami trzeba też wziąć pod uwagę taki mechanizm, że kiedy ego lub cokolwiek innego zaczyna czuć osuwający się grunt, wtedy zasiewa wszystko co posiada, aby pojawiła się wątpliwość, obawa, strach… Któż wie…”
    Myślę, że jest w tym sporo racji. Widocznie trafiłem na wingmakers w nieodpowiednim momencie, kiedy to następował przesyt i kumulacja kiepskich emocji, które wyzwoliły lęk. Pojawia się u mnie dość często, właśnie w momentach słabszej kondycji psychicznej… Z drugiej strony cieszę się, że napotykam u Astromarii osoby pełne empatii, które nie znając dobrze mojej historii i osoby, potrafią wyczuć sedno. To budujące…

    @Marcus
    Wybacz, ale będę kontynuował dyskusję za jakiś czas… Pozdrawiam Cię! :)

    @Astromaria?
    W jaki sposób czujesz przekazywaną energię od Bruno? Mam za sobą kilkanaście prób “rozmowy” z nim i “źródłem”, ale idzie nieco po grudzie i z przerwami. Muszę najpierw kilka dobrych minut poświęcić na opanowanie śmietnika myślowego i dopiero później, mogę mówić o jakimkolwiek wyciszeniu. Wiem, że każda praktyka wymaga poświęceń i nie przynosi efektów natychmiast, ale mam pewne odczucia fizyczne i byłoby mi łatwiej, gdybyś napisała o swoich dla porównania, bo może mi się tylko wydaje…? ;) Mam bardzo delikatne mrowienie w dłoniach i ich wewnętrzne ciepło, które czuję pomiędzy nimi, ale mniej, kiedy dotknę twarzy, czy też innej części ciała. Tak, jakby energia krążyła tylko w moim ciele… Byłbym wdzięczny za kilka słów. Na pewno będzie mi raźniej…;)

    No! Już mi lepiej! Fajnie, że jesteście. Astroporadnia… ;)

  186. TheEndi powiedział/a

    @P.S.? To Ty? ;)

  187. P.S powiedział/a

    Tak, wspólniku podróży:)
    Właśnie raczkuję, wśród kolosów;)

  188. astromaria powiedział/a

    @ TheEndi: w metodzie Bruno to jest fajne, że przystępując do praktyki wcale nie musisz mieć ciszy w głowie. Ona sama się pojawi po jakimś czasie. Oczywiście, jeśli w twojej głowie kłębią się niespokojne myśli, dobrze jest się przywołać do porządku co jakiś czas, ale nie ma potrzeby bardzo się tym katować. Początkowo możesz się wiercić, drapać, zapominać po co tu siedzisz i co robisz, ale jeśli będziesz zasiadał systematycznie, to z czasem te “przeszkadzajki” odejdą, a w twojej głowie sam pojawi się spokój. Jeśli te myśli bardzo ci przeszkadzają weź słuchawki i pozwól sobie pogrążyć się w nirwanie z ukochaną muzyką na uszach, to bardzo ułatwia sprawę.

    Jeśli chodzi o odczucia, to ja początkowo nie czułam nic. I do tej pory zdarza mi się, że nie czuję. Ale nie przejmuj się tym. Jak pstrykniesz palcami na pewno poczujesz w nich mrówki i o to chodzi.

    Co do Wingmakers: przyznam się bez bicia, że znam tę stronę od wielu, wielu lat (chyba byłam świadkiem pierwszych polskich tłumaczeń tego tekstu, m.in. na stronie, do której podałam link), ale nie zdołałam się w to wgryźć. Znam ludzi, którzy z tym pracują i bardzo sobie chwalą, ale ja zasypiam praktycznie od razu, jak tylko zaczynam to studiować. Dla mnie jest to znak, że to nie moja ścieżka.

    A co do lenistwa: fakt, czuję się wyprana z energii, co jest częściowo spowodowane zimowymi ciemnościami, które mnie zawsze wykańczają, a częściowo (i chyba głównie) tym, że mam ostatni najazd Neptuna na moje Słońce, co mnie totalnie “rozmywa” i odrealnia. Na wiosnę będę już jak skowronek i nowonarodzona bogini, ale na razie czuję się jak dziurawa dętka. Dziś słoneczko nieśmiało usiłowało przebić się przez zamglenie i chmury i nawet optymistycznie to wyglądało. Dobrze chociaż że leży śnieg, dzięki temu jest widniej, czyściej i ładniej.

  189. astromaria powiedział/a

    @ Marcus: do tego chyba linku nie podawałeś? Symbole masońskie i satanistyczne w muzie:

    I odcinek: kurde, nie znam w ogóle tych “artystów”, nawet Madonny, więc dla mnie to jest lekki szok (film ma 10 części, można wymięknąć). Nienawidzę takich dźwięków, nigdy tego nie słucham (ohyda!!!!), bo mnie odrzuca, nie miałam więc pojęcia, co się tam dzieje.

    II odcinek: Ale szok: tego się nie spodziewałam – Sting też???? I to moja ulubiona piosenka “Every Breath You Take”?! No to już jestem w piekle :(

    Na książce Crowleya pentagram jest, ale nie ten “właściwy”. Ten szatański ma rogi do góry, a ten “święty” nogi do dołu. Może to zgubiło Crowleya, że zastosował nie ten diabelski?

    Na razie obejrzałam 2 odcinki, resztę obejrzę kiedy indziej.

    Przyznam się też, że lubię Queen, ale przez wiele lat mnie od nich odrzucało, bo Freddie mnie zwyczajnie wkurzał. Jak się bliżej przyjrzeć, to i oni mają całkiem sporo “na sumieniu”.

    Ciekawe, co będzie dalej. Ale oczywiście nie dajmy się zwariować, nie każdy trójkąt zaraz jest piramidą z okiem i nie każdy symbol świadczy o konszachtach z diabłem.

  190. Marcus powiedział/a

    Nie widzialem jeszcze tego filmu. Co do Stinga to tez bardzo go lubie. Jednak mysle, ze nie wszyscy muzycy sa swiadomi tego co sie dzieje. Producenci podsuwaja im czasami jakies pomysly nie wglebiajac ich w konkretny sens tego.

    Ciekawe o co dokladnie chodzi z tym szatanem. Komus naprawde zalezy na wyeksponowaniu tej postaci.
    Patrzac na poczynania grypy666 to ludzie dostali gotowa wersje wydarzen i juz maja wroga oraz antidotum (kosciol) do walki z wrogiem. Dziala to jak zaslona dymna odwracajaca uwage od szukania prawdziwego spisku i prawdziwej wolnosci. Sily zla sa to fakt ale chyba sa tez bardziej wysublimowane od prostej opowiastki o diabelku z rogami i ogniu piekielnym.

  191. Kruk powiedział/a

    Tak czy siak dzięki, że poświęciliście trochę czasu na zerknięcie na wingmakers. Mnie ta historia wciągnęła, ale jak słusznie zauważyła Astromaria każdy rezonuje z czym innym. I tak ma być.

    Najważniejsze to nie kupować niczego bezkrytycznie, ale badać na ile jest prawdziwe dla mnie (ciebie). A informacja zwrotna leży w uczuciach i emocjach. Czujesz większą harmonię, wolność, poczucie szczęścia – działa, uzależnienie, poczucie winy, dysharmonię – lipa.
    Oczywiście na rezultaty z reguły trzeba poczekać. Nic nie osiąga się w ciągu jednej nocy, weekendu, czy przeczytaniu artykułu w internecie.

    Sary de Rosnay tak pisała o Jamesie:
    “Prosiłam go kilkakrotnie, aby mi wytłumaczył, dlaczego wybrał dostarczanie tych materiałów w formie mitu, zamiast oznajmiającego, nie fikcyjnego tekstu. Jego odpowiedź była zawsze taka sama: „Kiedy ludzie próbują uchwycić prawdę, wyślizguje się ona często z ich uchwytu. Ale gdy są wciągani w historię, prawda może uchwycić ich samych.””

    Jak widzicie w swoich przykładach nie da się uniknąć negatywnych, destrukcyjnych ludzi, muzy, treści. Co jednak może nam to wszystko zrobić jeśli towarzyszy nam wewnętrzny spokój, zaufanie do własnej istoty, harmonia ciała, umysłu i może kiedyś ducha? :)
    TheEndi, czy wyciągnąłeś wniosek ze swego samopoczucia po jakiejś utarczce na forum grypy666? Jak długo to odchorowywałeś? To właśnie informacja zwrotna…
    Nie da się za daleko zajechać z zaciągniętym hamulcem, coś się zagotuje, coś się uszkodzi.

    powodzenia

  192. astromaria powiedział/a

    @ Marcus: z tego co wiem, to Sting jest facetem niespecjalnie wykształconym, pochodzącym z robotniczej rodziny, ale ciekawym świata i czyta mnóstwo książek, a potem daje temu wyraz w piosenkach, które tworzy. Jak każdy ciekawy świata człowiek przeczytał też i Crowleya (bo to jest na topie, no i ten dreszczyk emocji…), a potem napisał, co mu w duszy grało. Czy to znaczy, że uległ “szatańskiemu zwiedzeniu”? Hehe, śmieszne pytanie, dobre dla parafialnych owieczek. W ogóle dobrze byłoby zadać pytanie, czy Crowley to diabeł wcielony, czy zwykły showman? Dla mnie raczej to drugie, ale nie zgłębiałam tego tematu, więc wstrzymam się przed ferowaniem wyroków.

    Pytania o szatana, które zadajesz chodziły mi po głowie przez całą noc i powiem szczerze, że jakoś nie znalazłam na nie żadnej sensownej odpowiedzi. Widzę to podobnie jak ty: jest to bzdura dla prostego (wręcz prymitywnego) ludu. Znowu kosztem ludzi bawią się dwie fałszywe skrajności: sataniści i Kościół. Jedni straszą drugich i mają z tego super zabawę. My jesteśmy zbyt cwani, żeby się tym podniecać. Proponuję stać z boku, obserwować to bez zaangażowania i bawić się jak w kabarecie.

    @ Kruk: masz rację, każdy człowiek jest jak kamerton, i każdy jest inaczej nastrojony. Jeden rezonuje z tym, inny z czym innym. I tak ma być, bo inaczej bylibyśmy cyborgami z seryjnej produkcji. Każdy człowiek jest niepowtarzalny i jedyny i w tym jest bogactwo życia. I zgadzam się, że nikt ani nic nie jest w stanie nam zaszkodzić, jeśli jesteśmy sobie wierni i w sobie szukamy prawdy.

  193. baria powiedział/a

    Ja też trafiłam na stronę Wingmakers dawno temu, gdy pojawiła się w sieci. Chyba wszyscy poszukiwacze nieznanego w końcu tam trafią. Nie byłam neofitą w sprawach “nie z tej ziemi” to i nie wciągnęło mnie, choć czasem zaglądam. Dla osób, które poszukują różnej wiedzy polecam stronkę http://www.bogowie.org.pl od dawna nie jest aktualizowana, ale jest tam sporo ciekawych, aktualnych nadal tekstów.

  194. Obywatel powiedział/a

    W epoce postmodernizmu symbol stracił swoją moc i ważność, zdegradował się. Dzisiaj wielu używa różnych symboli bezżadnego pojęcia o tym, co znaczą. W muzyce, itp. to dla mnie nieporozumienie i tyle – to czysta estetyka.

    Co innego loga korporacji i tak dalej.

  195. astromaria powiedział/a

    Dzielnie dotarłam do połowy tego nudnego filmu. Im dłużej oglądam, tym większa monotonia i zwyczajna nuda z tego wyziera, a od tej “oprawy muzycznej” po prostu dostaję muzycznej niestrawności. W życiu nie nasłuchałam się tyle g…., chyba będę to oglądać z wyłączonym dźwiękiem, bo grozi mi utrata słuchu. Jeśli gdzieś w tym tkwi prawdziwy szatan, to właśnie w warstwie hmmm… muzycznej. Typowy, ogłupiający tittytainment, bleeee. Ale próbuję przez to przebrnąć, bo chyba warto coś o tym napisać, jako że muza jest wszędzie, w każdej windzie i każdym kiblu, a istoty humanoidalne wprost uwielbiają, jak im jakiś łomot towarzyszy przy każdej czynności. Dlatego ta dziedzina hmmm… sztuki może być faktycznie wykorzystywana do niecnych celów.

    Dla ciebie Obywatelu to jest tylko symbolika bez znaczenia. Dla mnie, prawdę mówiąc, również. Wisi mi zwiędłym kalafiorem, że gdzieś tam u jakiejś Rihanny, której za żadne skarby świata nie mogłabym słuchać (ona nadaje się tylko do dręczenia więźniów w Guantanamo) pojawia się piramida czy inny przerażający dla owieczek symbol. Niemniej zauważ, że takie filmy są coraz popularniejsze i jak na mój rozum mają one misję zasiewania lęku. Świat totalnie zwariował i może warto przywrócić w nim nieco równowagi. Dlatego tak bardzo się poświęcam i oglądam to badziewie.

  196. Marcus powiedział/a

    Mi juz chyba przeszlo z tym szukaniem symboliki Illuminatow. Rzeczywiscie film do dupy tym bardziej, ze w pracy przez osiem godzin leci mi angielskie radio z durnym popem. Jak wracam po tej muzycznej strawie do domu to nawet ryk dziecka moich wspollokatorow nie jest juz dla mnie meczacy.
    Jakis koszmar, muzyka popularna z dekady na dekade jest coraz gorsza. W ostatnich latach przestawilem sie na klimaty raczej z filharmonii i klubu jazzowego i dobrze sie z tym czuje. Nawet wspolczesne inscenizacje oper bardzo mi sie podobaja. Kto ma szanse niech zobaczy inscenizacje Mariusza Trelinskiego w roznych teatrach operowych, prawdziwa uczta. A z polskiej muzyki popularnej to polecam najnowsza plyte zespolu “HEY”, zero symboliki prawdziwa sztuka!!!!

  197. P.S powiedział/a

    Podejrzewam, że cała działalność mass-mediów jest naszpikowana informacjami podprogowymi, których nie jesteśmy w stanie “wyłapać”. Co można zrobić? Wyłączyć telewizor, albo swoją ciekawość:),a na serio, to jestem o wiele spokojniejszy, kiedy nie oglądam:)))
    Jan Garbarek “niebo w gębie”.
    Nie będę Einsteinem, ale w muzyce pop, chodzi o d.pę… wszystkie “wykonawczynie” są roznegliżowane.Jeżeli śpiewa facet, to zazwyczaj w towarzystwie, roznegliżowanych. “Cui bono”?
    chyba, że naprawdę nastąpiło totalne ocieplenie klimatu:))))

  198. Marcus powiedział/a

    @Kruk
    W wingmakers nie pasuje mi tylko jedna rzecz. Mam bardzo analityczny umysl i dlatego staram sie wszystko ukladac w logiczna calosc.
    Wiec jest tak. Wiekszosc alternatywnych badaczy ktorych studiowalem takich jak Michael Tsarion, David Icke, George Kavassilas, Stewart Swerdlow, Al Bielek, Phil Schneider
    i kilku innych twierdzi, ze jestesmy “okupowani” przez obca cywilizacje. Wiekszosc z tych osob twierdzi, ze sa to jaszczury ale niedobitki Annunaki. Cywilizacja ta dziala tu od tysiacleci i kontroluje ludzi poprzez ludzko – obce hybrydy (takie jak na filmie ponizej).

    Natomiast James i wingmakers twierdza, ze okupanci dopiero planuja tu przybyc i dlatego ten tajny projekt portalu czasowego jest robiony z inna rasa obcych (dobrych) ktora nam pomaga po kryjomu przed spoleczenstwem.

    I to jest zasadnicza roznica bo w innych rzeczach (tajne organizacje, NWO, reinkarnacja, aspekty fizyki wszechswiata itp.)praktycznie nie ma drastycznych roznic pomiedzy wingmakers a reszta badaczy alternatywnych.

    Czyli ktos tu nie ma racji w tym aspekcie a jak nie ma racji to nie mowi prawdy. Bo albo pozaziemscy okupanci juz tu sa aktywni albo jest to przed nami i dlatego chcemy sie obronic pracujac na portalem czasowym (wingmakers).
    Ktos tu kreci a ktos moze mowi prawde? Albo, albo. To tyle moj analityczny umysl.

    Zastanawia mnie tylko jeszcze bardzo chlodne podejscie Jamesa to teori spiskowej na temat 9/11.

    To tyle moich watpliwosci na temat wingmakers. Tylko pytam i sprawdzam. Bo oferuja oni w sumie pozytywny przekaz i fajna sztuke ale, no wlasnie jak zawsze pozostaje to ale…

    A tutaj hybryda (tylko blagam nie wmawiajcie mi, ze to szkla kontaktowe):

  199. Marcus powiedział/a

    Blad w tekscie powyzej, powinno byc:
    “Wiekszosc z tych osob twierdzi, ze sa to jaszczury albo niedobitki Annunaki”
    Sorry

  200. Obywatel powiedział/a

    Zastanawia mnie tylko jeszcze bardzo chlodne podejscie Jamesa to teori spiskowej na temat 9/11.

    Tak? To w takim razie może go trzeba na reedukację, tego pana wysłać? Jak można nie dostrzegać casusu 9/11 w dobie,kiedy zostało przedstawionych tyle analiz, tyle dowodów (pośrednich oczywiście, ale za to mocnych) na to, że cała wersja oficjalna nie trzyma się kupy? Ile jeszcze można o tym gadać? Niech sobie pan James odrobi lekcje z fizyki, polecam szczególnie działy typu “do czego służy teremit”, albo “temperatura topnienia stali” porównać sobie z “temperatura płonącego paliwa lotniczego” itd, itp.

    9/11, jak kiedyś stwierdziła Laura Jadczyk, to papierek lakmusowy. Po tym, jak dalece ktoś jest zainteresowany tym tematem można stwierdzić jego potencjał do dostrzegania innych szachrajstw psychopatów. Bo jeśli ktoś nie dostrzega 9/11 to jak może dostrzrgać cokolwiek innego? Uwierzy taki palant w to, że Rosja chce nas zbombardować, albo że Al-Kaida ma swoje macki w Warszawie…

    Co się z tymi “altarmatywnymi” porobiło, już nawet Bernatowicz się “odżegnuje” i nazywa casus “9/11″ głupią teorią spiskową, powołując się na (litości…) “Popular Mechanics”…

  201. astromaria powiedział/a

    No to ja powiem tak: po obejrzeniu wypowiedzi tych dwóch amerykańskich wojskowych na temat UFO i obecności tutaj “obcych” (chyba to Marcus wrzucił ten link) wszystko mi się ułożyło do kupy. Oprócz tego jest na YT długi wykład Roberta Deana wygłoszony w Barcelonie. Dla mnie nie ma o czym dyskutować: oni tu są i są tu od zawsze. Jak powiedział Dean: gdyby chcieli nas zgładzić, to już dawno by to zrobili. Poza tym nie są to “obcy”, lecz jedni z nas, a może raczej nasi rodzice (jak dla mnie, to oni nas stworzyli w tym laboratorium o nazwie Eden). Oczywiście, nie będę tu mówić, że to nasi ukochani mamusie i tatusie i że mamy im się rzucić na szyję i oczekiwać, że nas uratują niczym syna marnotrawnego. Może raczej zleją nam tyłki, a potem przemówią do rozumu (jeśli ci “źli” im na to pozwolą).

    Co to 911: namiętnie oglądałam na Discovery (i nadal oglądam) programy o wyburzaniu. Uwielbiam patrzeć, jak sięgający nieba komin lub wielkie gmaszysko składa się niczym domek z kart, upadając na mały placyk między gęsto stojącymi domami i nie uszkadzając niczego, nawet nie wybijając szyb w oknach sąsiednich budynków. Dla mnie to mistrzostwo świata. Jak rzekł senior jednej z tych demolkowych rodzin (bo to rodzinna robota): nie ważne, jak wielki jest budynek, czy jak wysoki jest komin, wszystko da się wysadzić w powietrze w kontrolowany sposób.

    Ktoś, kto widział wiele takich wyburzeń musi przyznać, że wysadzenie WTC było prawdziwie mistrzowską robotą. Wszystko upadło jak stos naleśników, nawet mimo tego, że wieże zostały nadpalone z boku, co musiało zakłócić prawa fizyki i precyzyjne wyliczenia specjalistów od demolkowej roboty. Dodajmy do tego zeznania naocznych świadków i strażaków oraz opinie fizyków i sprawa staje się zupełnie jasna.

    Jeśli więc James ma jakieś wątpliwości, to ja mam wątpliwości co do Jamesa.

  202. Marcus powiedział/a

    Cytat z wypowiedzi Jamesa na temat 9/11.

    (…)”Pytanie 12: Czy jest prawdziwą teoria spisku, głosząca iż atak na WTC 11 września zaprojektował rząd Stanów Zjednoczonych i/lub izraelskie tajne służby? W jakim stopniu Osama Bin Laden powiązany był z tą operacją? Czy Osama Bin Laden lub George Bush są w trakcie uczenia się, a jeśli tak to jaki jest ich status ewolucyjny? 1-2 stopień? (1.3, 1.5 itp)

    Odpowiedź 12: Nikt inny nie zaprojektował tragedii z 11 września jak ci, którzy do niej doprowadzili. Mroczny Przyczółek nie zorkiestrował tego. Tragedia ta jest naturalnym, organicznym wydarzeniem jakie wytwarzane zostaje w warunkach odseparowania się populacji świata, które dążą do odwetu za coś co nazywają: kulturowym ludobójstwem.

    Kulturowe ludobójstwo (celowo używam słowa „kulturowe”, a nie „rasowe”) to jeden z bardziej chytrych sposobów na przejęcie zwierzchnictwa nad zasobami w rejonie Środkowego Wschodu. Można by dyskutować czy Mroczny Przyczółek albo rząd Stanów Zjednoczonych wiedzieli, że coś takiego jak 11 września się zdarzy, jednak na pewno nie znali oni sposobu w jaki zostanie dokonane zniszczenie, ani nie umożliwili jego nastąpienia w szczególny sposób. Wnoszą oni w struktury planety swoją władzę oraz powiązaną z tym kulturową autokrację, stąd też mają świadomość nieuniknionych reakcji z tegoż wynikających.

    Każda niekontrolowana władza ma ruch oporu. Takie jest prawo wszechświata i Mroczny Przyczółek jest go dobrze świadom. Jednakże, ruch oporu może zostać zmanipulowany tak aby wywoływał strach, a strach ten następnie powoduje zwyrodnienie etyki sytuacyjnej, co otwiera drzwi inwolucji”.

    Zinterpretujcie to sobie sami bo moze ja cos zle tutaj zrozumialem.

  203. Obywatel powiedział/a

    To jest gorsze niż myślałem. To zwykłe pieprzenie.

  204. astromaria powiedział/a

    Dziękuję ci Obywatelu, że wyraziłeś to po skorpionowemu, wyręczając mnie od pisania recenzji. Nic dodać, nic ująć.

    Kiedy to czytałam dym z lekka leciał mi z uszu, bo mózg mi się przegrzewał z powodu problemów ze zrozumieniem treści… ufff.

  205. astromaria powiedział/a

    PS. Ja mam taką “cepową” metodę badania prawdy: prawda jest prosta jak cep. A jeśli jest zawiła i dostępna tylko dla wtajemniczonych 33 stopnia, to jest to g. prawda.

  206. Marcus powiedział/a

    (…)”9/11, jak kiedyś stwierdziła Laura Jadczyk, to papierek lakmusowy. Po tym, jak dalece ktoś jest zainteresowany tym tematem można stwierdzić jego potencjał do dostrzegania innych szachrajstw psychopatów”

    Dokladnie u mnie wszystko sie zaczelo od kwestionowania oficjalnej wersji o 9/11.

    (…)”Dla mnie nie ma o czym dyskutować: oni tu są i są tu od zawsze. Jak powiedział Dean: gdyby chcieli nas zgładzić, to już dawno by to zrobili. Poza tym nie są to “obcy”, lecz jedni z nas, a może raczej nasi rodzice (jak dla mnie, to oni nas stworzyli w tym laboratorium o nazwie Eden)”.

    Moj poglad po paru latach poszukiwan jest taki, ze oni sa tu od dawna ale moim zdaniem inni nas genetycznie zaprojektowali (“Eden”) i opuscili planete. A nastepni nas troche “popsuli” (DNA) i teraz trzymaja nad nami niewidoczna kontrole. Pytanie tylko w jakim celu ta kontrola? Czy jestesmy dla nich zrodlem energi jak twierdzi Icke czy moze chodzi o cos innego, jezeli tak to o co?
    Oczywiscie oprocz tego jest wiele innych ras nam przyjaznych czasami kontaktujacych sie z czlowiekiem.

    Biblia to moim zdaniem mieszanina fikcji i prawdy w taki sposob aby calkowitej prawdy z tego nie wyczytac. “Kontrolerzy” zrobili to celowo aby pomieszac nam w glowach i poklocic. Przyznacie, ze zrobili to genialnie.
    Wszystkie te rytualy jak Bohemian Grove czy Aztekowie i inne odnosza sie do “kontrolerow” albo do ich “ducha” (aspektu spirystycznego). John Dee nadworny okultysta i astrolog krolowej Elzbiety I nawiazal podobno kontakt (poprze medium) z “duchem” istoty pozaziemskiej zwanym Joda.
    Rytual ciala i krwi w kosciele zostal zaprojektowany jaka lagodna symboliczna wersja tamtych krwawych rytualow. “Kontrolerzy” mogli tez zaprojektowac reinkarnacje w ramach karmy ktora powoduje, ze nasza swiadomosci (“dusza”) ciagle tu powraca jak do wiezienia poki sie sama nie oswieci.

    Jedyne wyjscie z sytuacji dla nas to wlasna praktyka duchowa wzbogacona medytacja. Bo samo intelektualne i logiczne myslenie choc bardzo wazne nie wystarczy. Potrzeba czegos co wyostrzy nasza swiadomosc poza naszym rozumem i dlatego medytacja jest tak wazna. Modlitwy do posagow i obrazow to sciema i strata czasu albo uwiezienie po smierci w astralnym niebie.

    To sa moje poglady po paru latach poszukiwan. Tyle wiem i nic wiecej.

  207. astromaria powiedział/a

    Polecam ten tekst (to jest tłumaczenie z pewnej strony, link jest w tekście): http://astromaria.wordpress.com/2007/06/22/naukowcy-odnajduja-pozaziemskie-geny-w-ludzkim-dna-przeklad/
    Mamy tu wszystkich naszych starych znajomych :) jakoś tak swojsko się czuję, kiedy wracam do tego tekstu. Podobno Adamsky nie jest godzien zaufania, ale nie badałam tej sprawy.

  208. Marcus powiedział/a

    Tekst jest swietny czytalem to juz kiedys.

  209. Eliszka powiedział/a

    Głowa trochę pulsuje po tych tekstach…

    Po tych lekturach Kochani wezmę chyba włóczkę i jak na babcię przystało wyczaruję sobie coś ładnego, dla spokojności :)

    Zgadzam się, że nie możemy mieć jako lokatorzy tej planety dobrej reputacji, niezależnie od tego kto po drodze do tego się przyczynił w największym stopniu.

    Zgadzam się też, że przyczyną podstawową tych zawirowań jest oddalanie się od źródła Kreacji, Stworzenia i miłości w sercach, która gdzieś nam się pogubiła, zapodziała. eh, szkoda gadać

    Zaczynam się zastanawiać nad sobą, bo od okresu szumnych świąt i sylwestrowych szaleństw ;) nie chce mi się zbytnio do ludzi wychodzić. niedobrze

  210. TheEndi powiedział/a

    @Astromaria
    Dziękuję za rady i wyjaśnienie. Działam dalej. Muszę się “wbić”…

    @Kruk
    Również dziękuję za dobre słowo…

    @P.S.
    Cieszę się. ;)

    @All
    Będę Was czytać, a z czasem wrócę do dyskusji i skrobnę co nieco. Idę na odpoczynek… Pzdr :)

  211. Marcus powiedział/a

    Ja juz nic nowego nie wymysle ponad moj komentarz nr 206. Robie sobie pare miesiecy przerwy od egzystencjalnych lamiglowek w sieci i wracam do reala, bo moje zycie prywatne i zawodowe jest w rozsypce i musze sie tym najpierw zajac.
    Do uslyszenia (“napisania”) kiedys tam w przyszlosci!
    Pozdrawiam wszystkich

    PS. Przepraszam ale z powodow techniczno – sprzetowych nie zamieszcze obiecanego tlumaczenia Georga Kavassilasa.
    Mowi on, ze w 2012 Ziemia przejdzie do 5 gestosci (wymiaru). Co spowoduje calkowity kataklizm planety po to aby sie mogla odrodzic (oczyscic) na nowo w innym wymiarze. Ludzie swiadomi wyzszych wibracji beda bezpieczni i automatycznie przejda do piatego wymiaru. Pojawia sie statki obcych (reptilianie i szaraki) ktorzy beda chcieli zabrac jak najwiecej ludzi na inne planety jako niewolnikow. George przestrzega aby nie wsiadac na te statki bo oni beda probowac manipulowac nami abysmy to zrobili.
    Georg twierdzi, ze Ziemia jest zarzadzana poprzez hybrydy przez reptylian. Elita jest swiadoma kataklizmu 2012, utrzymuje to w tajemnicy a dla siebie buduje tajne podziemne bazy w USA i Europie aby sie tam schowac. George twierdzi, ze to ich nie uratuje bo zostanie zniszczone wszystko nawet podziemne bazy. My nie mamy sie czego bac (oprocz porwania na statki kosmiczne gadow i szarakow) bo przed kataklizmem ludzie gotowi do przemiany beda przchodzic do piatego “wymiaru”. Przybeda jakies istoty ktore niby nam w tym pomoga (mowil cos o istotach z Szambali). George twierdzi, ze kazdy czlowiek w tym czasie bedzie wiedzial co robic bo to jest jakby zapisane w naszym przeznaczeniu tzn. swiadomi i gotowi beda przechodzic do nowego wymiaru a reszta da sie niestety zlapac na statki gadow albo zginie w kataklizmie.
    George twierdzi, ze jest 12 gestosci (wymiarow), nasza swiadomosc (dusza) przechodzi po kolei przez te wszystkie wymiary. My wszyscy utknelismy tutaj w trzeciej i czwartej gestosci na tysiace lat (reinkarnacja). Teraz bedzie szansa na wyrwanie sie z tej gestosci i przejscie do piatej. Bedziemy mieli nieco inne ciala (bardziej subtelne) i bardziej zmodyfikowane DNA. Gady chca zrobic wszystko aby zatrzymac ludzi w trzeciej i czwartej gestosci.
    George twierdzi, ze inkarnowal sie z innej planety.

    To wszystko brzmi jak belkot. Ale jak sie tego slucha to facet wyglada na normalnego i nie zachowuje sie jak psychiczny lub podobnie. Jest malo znany, jego strona internetowa wyglada skromnie i nie zbiera datkow na swoja dzialalnoc.

    Nie wiem co mam o tym myslec, zostaly dwa lata aby zweryfikowac wszystkie teorie o 2012. Pozyjemy to zobaczymy. Moze te wszystkie teorie sa gowno warte i w 2013 bedziemy sie ze wszystkiego smiac.
    Wiem, bo badalem sprawe, ze elita rzeczywiscie buduje tajne bazy – miasta podziemne w USA. Czego sie boja, przed czym chca sie schowac? na pewno nie robia tego bez powodu. Budowa tych baz to jedyne co przemawia za teoria Georga.
    Podchodze do tego z rezerwa ale jest cos co mnie zastanawia w tym czlowieku i nie daje mi spokoju.

    Jest juz tyle teori, ze nie wiadomo co o tym myslec. W wingmakers prawie wszystko wygladalo Ok! ale wystarczyl jeden watpliwy komentarz Jamesa o 9/11 i moje zaufanie do nich pryslo.
    U Georga wszystko niby pasuje ale ja nie wierze w ten kataklizm ale z drugiej strony wiadomo na pewno, ze buduja podziemne bazy, wiec po co?
    Zdecydowanie wole juz medytowac niz analizowac to wszystko, czas pokaze nam prawde.
    Pozdrawiam wszystkich

  212. Marcus powiedział/a

    ciag dalszy:
    Moze rzeczywistosc ma tak dziwna nature, ze te wszystkie teorie to sa warianty wydarzen. Cos moze nastapic ale nie musi, tak jak z przepowiedniami Jackowskiego. Przepowiedzial on trafnie rok wczesniej swiatowy kryzys bankowy z dokladna data na 15 wrzesien 2008. Natomiast wszystkie jego teorie na rok 2009 (o rozwoju kryzysu i wojnie swiatowej) okazaly sie do dupy. Ostatnio jak slysze jego analizy to mam wrazenie, ze facet nie ma pojecia jak funkcjonuje swiat. Jak mowi o ekonomi to widac, ze nie ma pojecia o mechanizmach i rozumuje jak maly Kaziu. Np. “po kazdym wielkim kryzysie zawsze nastepowala swiatowa wojna”, typowe myslenie “malego Kazia” dlaczego? Mielismy poprzednio dopiero jeden swiatowy wielki kryzys po ktorym nastapila wojna swiatowa. O tendencjach mozemy mowic jak mamy kilka powtarzalnych wydarzen a nie jedno. U Jackowskiego wyglada to tak jakby cos odczuwal ale staral sie na sile dorobic do tego jakies teorie. Ale na 15 wrzesnia 2008 dobrze trafil. Wiec z tymi naszymi teoriami moze byc tak jak z Jackowskim.

  213. Obywatel powiedział/a

    To wszystko brzmi jak belkot. Ale jak sie tego slucha to facet wyglada na normalnego i nie zachowuje sie jak psychiczny lub podobnie. Jest malo znany, jego strona internetowa wyglada skromnie i nie zbiera datkow na swoja dzialalnoc.

    To wszystko brzmi jakby ten gość naczytał się Kasjopeańskiego channelingu po łebkach, zapamiętał kilka jakichś tam określeń, zmieszał to z ninnymi teoriami (jak teoria superstrun w fizyce), coś tam dodał, coś tam odjął i zrobił sałatkę. Niektórzy takie sałatki lubią, ale ja podziękuję. On nie jest psychiczny, on po prostu dobrze skompilował kilkanaście źródeł, do czego się nie przyznaje.

    Żadna z tych teorii nie jest do końca spójna z samą sobą, a jedyną spójną naprawdę teorię usłyszałem kiedyś od kogoś, kto pewnie wolałby żebym jej nie upubliczniał, więc tego przez szacunek dla niego nie robię. Faktem jest, że i jemu trudno jest uwierzyć, co nie zmienia tego, że jest konsekwentny.

    Elity budują bazy, bo być może boją się meteorytów (typowo SOTT-owa fiksacja, ale cholera wie ile w tym prawdy) albo też innych kataklizmów, które MOGĄ nastąpić – jeśli historia Atlantydy była pradziwa to i nas to może czekać. Owe elity mają prawdopodobnie kilkanaście scenariuszy i starają się realizować każdy. Poprzez budowę baz i banku nasion realizują oni prawdopodobnie wariant “ludzkość upada, czeka nas wojna atomowa albo meteory, nieliczni przeżywają w podziemnych kryptach, gdzie poddajemy ich niekończonej masie testów, wszczepiamy im co trzeba i kontrolujemy nowy świat dzięki technologii”. Jednak nie znaczy to że jest to wariant ostateczny – prawdopodobnie on jest skazany na porażkę, elity być może zdają sobie z tego sprawę i w tym samym czasie myślą o drugim scenariuszu. “Jeśli ten system upadnie, ludzie się wkurwią i wszystko będzie nie po naszej myśli, gdzieś trzeba będzie się schować żeby nas nie dopadli”. Schować oczywiście po to, by mieć nadzieję na dalszy wpływ na rozwój wydarzeń. Wtedy technologia będzie użuwana do tego, żeby zmienić wszystko z ukrycia.

    Jednak z tego co widzę, to “scenariusze” pisali jacyś kiepscy scenarzyści w oderwaniu od życia. Niby wszystko dopięte tam na ostatni guzik, ale jakoś roli “czynnika ludzkiego” nikt tam nie uwzględnia. Niby dobrze napisane, a brzmi jak bełkot kogoś, kto nigdy nie żył na Ziemi. A bez dobrego scenariusza film może uratować jedynie dobre aktorstwo i oprawa audiowizualna. Tyle że film i tak poniesie klapę, bo bez spoiwa nie ma co… Więc to pieprznie wszystko w końcu, cholera wie kiedy, ale w końcu pieprznie.

    Dopiero będziemy wtedy mieli problem “co teraz?”.

    Wszystko to warianty, przyszłość ma naturę otwartą, nie da się jej przewidzieć, można skupić pewne myśli, można zobaczyć jakieś obrazy, ale na ile to będzie trafne… No właśnie. “Always in motion the future is…”. Jeśli nawet coś konsekwentnie zmierza ku czemuś innemu to nie możemy przewidzieć, co się stanie. Bo jest tyle różnych czynników…

  214. Ella powiedział/a

    @ Markus,
    Bardzo chciałam się dowiedzieć ,co ten George Kavassilas chce ludzim przekazać i tak prawdę powiedziawszy nie wiem dlaczego!!!To jest zastanawiające…

    A bazy ponoć budują i w Norwegii, i w Rosji(olbrzymi kompleks podziemny pod górą Jamantau na terenie Baszkirii i w Izraelu ,więc coś musi być tego przyczyną…

    @Obywatel,
    jak powiedziałś “a” w sprawie tej teorii ,to i powiedz “b”.Myślę,że chyba warto przekazywać ludziom takie przemyślenia.

  215. baria powiedział/a

    http://www.schodamidonieba.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=409 Tytuł tego tekstu -Alegoria o istotach pozaziemskich dla zainteresowanych, którzy jeszcze nie czytali.

  216. astromaria powiedział/a

    Różne są scenariusze, ja polecam ten: http://transwizje.blox.pl/2010/01/Wataznie.html

  217. astromaria powiedział/a

    I jeszcze jedna wielka ciekawostka na temat symboli masońskich, tym razem na Golgocie: http://www.bibula.com/?p=11652 albo kobieta ma obsesję (wygląda, że ma, ale część uwag można wziąć pod rozwagę), albo masoni nie kryją się już z tym, że Kościół jest w ich rękach.

  218. TheEndi powiedział/a

    Hej!
    Pamiętacie epidemię SARS w marcu 2003 roku? Dziś trochę o tym czytałem i dotarło do mnie, że profesor medycyny, który zajmował się leczeniem chorych w Chinach, po przyjeździe na miejsce, wynajął w hotelu pokój nr… 911. Mówi Wam to coś? To taka moja krótka myśl… ;) Przypadek?

  219. Marcus powiedział/a

  220. Marcus powiedział/a

  221. Marcus powiedział/a

  222. Marcus powiedział/a

    http://www.bibliotecapleyades.net/sumer_anunnaki/anunnaki/1-anunnaki-main.html

  223. baria powiedział/a

    Marcus, jesteś uzależniony od tego bloga, podobno miałeś odetchnąć, he,he

  224. Marcus powiedział/a

    gorzej, jestem uzalezniony od internetu i ale to moj naprawde ostatni wpis
    pozdrawiam

  225. baria powiedział/a

    No to się trzymaj ciepło, ciekawe ile wytrzymasz bez netu, ale się nie przejmuj każdy ma jakieś mniejsze lub większe uzależnienia,o swoich skromnie zmilczę.

  226. astromaria powiedział/a

    Alkoholik też jest przekonany, że to jego ostatni kieliszek, hehe. Przynajmniej internetem się śmiertelnie nie zatrujesz.

  227. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    Myślę, że odpoczynek się przyda… Jak zauważyłeś, przestałem na jakiś czas emocjonować się trudnymi sprawami, bo zaczęło mnie ogarniać przygnębienie. Muszę nabrać sił na kolejne dawki trudnej prawdy. Życzę Ci wytchnienia i spokoju… Jakkolwiek ;) w środę na kanale TVN7 o godzinie 00:25, będzie emitowany film s-f z 2004 roku, zawierający kilka interesujących wątków. Tutaj masz opis: http://programtv.interia.pl/kanaly/wszystkie/tvn-7/immortal-kobieta-pulapka,16678094,51,10 Tutaj z kolei, jest o nim więcej: http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=16729 Może warto obejrzeć…? Pozdrawiam serdecznie. :)

  228. TheEndi powiedział/a

    @Astromaria
    No nie zgodzę się z tym zatruciem… ;) Każdy nałóg jest taki sam, a jego destrukcyjność wiadoma. To nie jest wiedza tajemna… Trochę się przekomarzam… ;)

  229. astromaria powiedział/a

    Nie wiem, nie wiem, od picia można umrzeć, ale od netu to chyba raczej niekoniecznie. Chyba, że czegoś nie wiem. Ale może z głodu? Jak ktoś nie może się oderwać i siedzi aż padnie?

  230. TheEndi powiedział/a

    No przeca można zwariować… ;) Tak na poważnie: każdy nałóg rządzi człowiekiem. Jest jego więzieniem i w równym stopniu go upośledza. Fakt, iż jeden jest bardziej destrukcyjny, niczego z góry nie przesądza, bo na przykład dzieciak uzależniony od gier, może zabić człowieka, kiedy to przestanie odróżniać życie rzeczywiste od wirtualnego. Bardzo to uprościłem, ale wiesz doskonale, o co mi chodzi… Nie rozwijajmy tego wątku, bo jest on on wiedzy tajemnej, a ja nałóg znam na wylot… ;)

  231. Marcus powiedział/a

    Zrobilem sobie dzisiaj krotka przerwe w internetowym detoksie, no i prosze bardzo co znalazlem, ulubienica Iluminatow w “masce szarych istot”, zrobione sybtelnie ale bardzo wymownie.
    http://www.pudelek.pl/artykul/22166/swietna_sesja_gagi/

  232. Marcus powiedział/a

  233. astromaria powiedział/a

    To UFO kojarzy mi się z muszką-owocówką na szybie ;)

  234. TheEndi powiedział/a

    @Marcus
    …ale Ty masz oko, że wypatrzyłeś w tej woalce szaraka… ;) Faktycznie ufok… Lejdi Zgaga jest już bardzo natrętna z sugerowaniem Oka Horusa, bo nawet już samymi włosami, przesłania ciągle jedno ślepię… To kukła killuminatów…

  235. Marcus powiedział/a

    http://www.karlaturner.org/books/Operation_Mind_Control_-_Walter_Bowart.pdf

  236. Marcus powiedział/a

    Znalazlem to dzisiaj z polskimi napisami, goraco polecam bo widzialem to juz wczesniej naprawde warto zobaczyc.

  237. Marcus powiedział/a

    Ciekawe jest zbieranie informacji, raz cos sie wydaje wiarygodne a pozniej tracimy do tego zrodla “zaufanie”. Znalazlem na stronie: ukrytesprawy.org klasyfikacje zrodel informacji na wiarygone, o zroznicowanej wiarygodnosci i niewiarygodne. Ranking taki jest prawie zawsze subiektywny ale ten akurat jest ciekawy. Jakkolwiek moj wlasny wyglada nieco inaczej. A Wy kogo mozecie zaliczyc do osob wiarygodnych?
    http://www.ukrytesprawy.org/brudnopis.htm

  238. Marcus powiedział/a

  239. Marcus powiedział/a

    http://quantumfuture.net/pl/intro04.htm

  240. baria powiedział/a

    @Marcus, Potwierdza się teoria pola morfogenetycznego, myśli zostawiają ślad. Od kilku dni szukam w sieci nowych przekazów od Kasjopean i widać inni też krążą blisko tematu.

  241. Marcus powiedział/a

    Bo oni w wiekszosci mowia to co mozna znalezc w innych zrodlach.Dlatego ten przekaz wyglada mi na wiarygodny. Jakkolwiek zawsze nalezy zachowac ostroznoc.

  242. Marcus powiedział/a

    Cytat ze strony do ktorej link podalem w komentarzu 239:

    (…)”nasza rzeczywistość może równie dobrze być “polem bitwy” dla mieszkańców wielowymiarowej czasoprzestrzeni – jest uważane za równie niebezpieczne jak idee gnostyków i Katarów, którzy doszli do podobnych wniosków. Chcę przez to powiedzieć, że istoty ludzkie wydają się być “pionkami” w wielkich i złożonych Tajnych Grach Bogów, a nasze czyny lub ich brak mogą być odbiciem ruchów i manewrów wspomnianych mieszkańców wielowymiarowej przestrzeni, którzy zdecydowanie NIE chcą, żebyśmy zjednoczyli się w świadomości ich istnienia i w tym celu wkładają wielki wysiłek w pomieszanie i usypianie ludzkości. Ponieważ, rzecz jasna, jeśli wiemy o ich istnieniu i ich grach, przestaniemy w nie grać”.

    A tutaj moje krotkie tlumaczenie ze strony:
    http://truthrevolutions.blogspot.com/2009/11/is-this-real-extraterrestrial.html

    (…)”James Casbolt byly agent MI6 (wywiad brytyjski)oraz ofiara programu kontroli umyslu zaprezentowal na swojej stronie zdjecie zanim zostal zatrzymany.
    Ten opis zostal wziety bezposrednio z jego strony:

    To jest fotografia nordyckiego albinosa Annunaki. Nie wiem czy to zdjecie jest prawdziwe czy nie jakkolwiek te istoty zdecydowanie istnieja. Przynajmniej cztery osoby ktore znam i im ufam (jedna zostala prawdopodobnie zamordowana) pracujace dla wywiadu widzialy te istoty w roznych podziemnych bazach NSA (narodowa agencja bezpieczenstwa USA). Powiedzieli mi, ze te istoty dokladnie tak wygladaja”.
    http://www.scribd.com/doc/7476175/James-Casbolt-MI6Agent-Buried-Alive-Chaptgers-17

    Jezeli zdjecie jest autentyczne (lub opisy tych istot) to wyjasnia dlaczego Hitler i nazisci mieli obsesje na punkcie blond rasy nordyckiej. Potwierdzaja to inne zrodla jak Igor Witkowski oraz Jan von Helsing. Pod Walbrzychem jest podziemny tajny ponazistowski kompleks, niezwykle miejsce bylem tam kiedys niestety wszystko zalane. Jan von Helsing twierdzi, ze nazisci poprzez medium kontatowali sie z nordykami (Annunaki) i dostali plany budowy “UFO”. Helsing w swojej ksiazce pokazuje zjecia nazistowskiego “UFO” oraz jego plany. Link do niemieckiego wydania kiazki Helsinga podawalem na tym blogu w komentarzach w sierpniu 2009. O nordykach wspomina tez Credo Mutwa nazywajac ich “Mzungu” a Stewart Swerdlow nazywa ich “Lyrians”. Pisze o nich David Icke w ksiazce “Tales from the time loop”.
    Jezeli to rzeczywiscie jest Annunaki to nie dziwne, ze jestesmy podobi do nich zakladajac, ze to oni nas stworzyli. Jezeli to prawda to jest przerazajaca bo swiadczy o tym, ze traktuja nas jak swoja wlasnosc. A rzady (USA czy nazisci) robia to co te istoty im karza a one same publicznie sie nie ujawniaja. Moze eksperyment genetyczny pod nazwa “ludzkosc” chca nieco zredukowac (depopulacja).
    Ciekawostka jest to, ze blog Jamesa Casbolta zostal zawieszony i nie ma po nim sladu w Internecie. Nawet nie musze zastanawiac sie dlaczego!!
    Igor Witkowski twierdzi, ze nazistowskie UFO bylo budowane w kompleksie pod Walbrzychem, wystepuje on w tym programie:

  243. Marcus powiedział/a

  244. Marcus powiedział/a

  245. Marcus powiedział/a

  246. baria powiedział/a

    http://januszzagórski.pl/2010/01/30/o-projekcie-wing-makers-rozmowa-z-tomaszem-cwiekiem/ Wywiad jest stary, ale umieszczony dopiero teraz na stronie J.Zagórskiego. Pamiętam, że była we wpisach mowa o Wingmakers to wrzucam ten link.

  247. Marcus powiedział/a

    @Baria
    Dzieki za linka. Mam ogromny problem z Wingmakers, prezentuja oni swietna sztuke i filozofie i jest mnostwo materialu o tajnych rzadowych projektach w USA. Ale James twierdzi, ze 9/11 to nie byla “wewnetrzna robota”. Sorry, ale nikt mnie nie przekona, ze 9/11 nie bylo przygotowana akcja sluzb specjalnych USA i ze w budynkach nie bylo materialow wybuchowych wczesniej przygotowanych.
    Dlatego mam problem z Wingmakers bo zaprzeczeniem jednej dla mnie oczywistej sprawy przekreslaja moje “zaufanie” dla ich filozofi i przekazu. Szkoda bo prawie wszystko u nich wyglada bardzo fajnie no ale wlasnie….., jak dla nie duzy ?????????

    @TheEndi
    Mam nadzieje, ze kiedys wypowiesz sie w sprawie Wingmakers. Czekam i pozdrawiam.

  248. Marcus powiedział/a

    (…)”To, co powiedziano nam na ten temat to, że ten wszechświat został stworzony jako Wszechświat Wolnej Woli. Został stworzony specjalnie po to , by pozwolić wszystkim duszom czynić to, co życzą sobie czynić. One mają pełny wybór czynienia tego, co sobie życzą. Szaraki, Jaszczury, kimkolwiek są ci, którzy porywają ludzi i umieszczają w nich implanty, mają prawo to robić ponieważ jest ich wolną wolą przybycie tu i robienie nam tego. I mają one prawo powiedzieć nam wszystko, cokolwiek chcą nam powiedzieć, by uzasadnić swoje zachowanie. Naszym prawem jest NIE wierzyć w to, co istoty porywające nam mówią. Mamy wolną wolę, by wierzyć im lub nie. Jeśli mówią nam w jakimś życiu, że mają prawo nam to robić, a my wybieramy uwierzyć w to wtedy, wówczas, w tym życiu, oni próbują tych samych sztuczek, a my wybieramy nie wierzyć im, w każdym przypadku, ćwiczymy naszą wolną wolę i oni również. To jest wszechświat Wolnej Woli. Możemy zmienić swoje zdanie. Oni próbują przekonać nas, że nie mamy w tym wyboru; to czy wierzymy im czy nie jest NASZYM wyborem. Jest tego więcej, ponieważ ingerowanie w nas fizycznie, oczywiście zachodzi cały czas. Fizycznie czy pseudo-fizycznie, oni są silniejsi niż my. W naszej rzeczywistości taka sama relacja jest między nami i zwierzętami. Krowy i owce i kurczaki mają również Wolną Wolę, ale my jesteśmy silniejsi niż one i przekonaliśmy je /i siebie/ w naszej potrzebie konsumowania żywności, że “to jest dla ciebie dobre, to jest cel twojego życia”. Tak jak my zjadamy zwierzęta, tak też jesteśmy zjadani przez tych z wyższych niż nasza gęstości. Ale, w znacznej części, dzieje się to w kategoriach energii, nie szczególnie ciała, chociaż to zdarza się również. Jesteśmy, że tak powiem, częścią łańcucha pokarmowego, i w żaden sposób nie jesteśmy na jego szczycie!

    W każdym razie, cofnijmy się 300.000 lat wstecz: była walka między Siłami Służącymi Innym i Siłami Służącymi Sobie na wszystkich poziomach gęstości. Niestety, siły Służące Sobie wygrały tę walkę. Jaszczury są Służącymi Sobie istotami 4 gęstości. Mogą przybywać do 3 gęstości ale mogą tu się utrzymać przez krótki czas, ponieważ ich technologia nie pozwala im na przedłużenie tego”.
    zrodlo:http://quantumfuture.net/pl/fala4.htm

    Dla mnie brzmi to logicznie i wiele tlumaczy.

  249. astromaria powiedział/a

    Jak na górze, tak na dole. Jako w niebie tak i na ziemi. Jak my czynimy, tak czynią nam.

  250. Marcus powiedział/a

    to samo zrodlo jak wyzej:

    (…)”Tak czy inaczej, Jaszczury stworzyły Szaraki. One również są z 4-tej gęstości. Nie mają dusz, są robotami. Szaraki zostały stworzone w taki sposób po to, by Jaszczury mogły wysyłać je do 3-ciej gęstości jako swoje projekcje. One mogą rzutować w Szaraki jakąś część swojej własnej energii po to, by kiedy znajdą się one w 3-ciej gęstości, nie były jedynie kontrolowanym przez nie robotami, ale żeby rzeczywiście, że tak powiem, “w nich były”, patrzyły ich oczyma. Może być też tak, że kilku Szaraków stanowi energię pojedynczej Jaszczurzej części. Całym celem ujarzmiania ludzi przez Jaszczury jest to, że one używają nas jako pożywienia. Stary materiał John’a Lear/Bill’a Cooper’a na temat zbiorników z częściami ciała może zawierać pewną prawdę. Ale, one głównie pobierają energię. One chcą naszej energii. To jest to, czym one się żywią w 4-tej gęstości, ponieważ są one zasadniczo istotami energetycznymi w 4-tej gęstości. Karmią się one energią. Jest energia pozytywna i jest energia negatywna. Istoty Służące Sobie w 4-tej gęstości, żywią się negatywną energią produkowaną przez istoty 3-ciej gęstości, a okazjonalnie nawet przez te z 1-ej i 2-ej gęstości. One lubią nas, ponieważ my mamy emocje. Emocje generują energię. Dlatego właśnie zawsze czytamy, że Szaraki wydają się być “tak zainteresowane naszymi emocjami ! Naszą miłością, naszą nienawiścią, naszym tym i tamtym” One nas kontrolują i tworzą sytuacje, które produkują negatywną energię. Im więcej negatywnej energii mogą one wytworzyć, tym więcej mają pokarmu. Oto cały cel.

    Jest też inny cel: one pożądają idei bycia fizyczno/materialnymi istotami 3-ciej gęstości. One dawno tego nie robiły, a ponieważ są opętane Służbą Sobie, jej fizyczność jest dla nich tak przyciągająca, że częścią tego planu jest stworzenie nowej rasy dla samych siebie”.

    To wszystko tlumaczy, to co mowil Alex Collier o porywanych dzieciach. Dalej szatanistyczne rytualy z poswiecaniem ofiar, krwawe rytualy Aztekow (wyrywanie zywcem serca generuje taki strach u ofiary, ze jest on super “daniem” dla pasozyta). A w ramach zlosliwego zartu symbolicznie wymyslili jedzenie ciala i picie krwi Chrystusa.
    Po raz kolejny to pisze, po raz kolejny o tym czytam i wiem, juz wiem, ze to prawda. Jednak zachwile mysle – to nie mozliwe!!! Jednak to wszystko jest logiczne i wiele rzeczy tlumaczy.
    To jest moim zdaniem prawda.

  251. Marcus powiedział/a

    (…)” Niewiarygodnie głębokie i niepojęcie przebiegłe manipulacje i ich odmiany nie maja końca. I było czymś POTWORNYM widzieć to. Zrozumiałam, że prawie cała ludzkość jest niczym więcej, jak POKARMEM. Ludzie są kontrolowani i manipulowani od narodzin aż po grób, dokładnie tak jak przedstawiono to w filmie Matrix, tyle że nie są „bateriami” dla kilku komputerów, które wpadły w amok i przejęły kontrolę nad światem – są dosłownie fizycznym i energetycznym pokarmem dla istot z wyższych gęstości. A z powodu swojej ignorancji nie mogą nic zrobić. Nie mają wolnej woli, ponieważ nie są przebudzeni.

    Co więcej: wnioskuję, że nasza kultura, nasze religie, nasze filozofie, nasza nauka, wszystko to ma w tym swój udział i kontrolowane jest przez ten olbrzymi, złożony „mechanizm żywieniowy” – hierarchię Służby Sobie. Nawet większość „nowych” interpretacji nurtu New Age jest jedynie jeszcze jedną warstwą cebuli oszustw, żeby dalej pozbawiać nas wolnej woli”.
    zrodlo: jak wyzej

  252. Obywatel powiedział/a

    Marcus: czytając rzeczy od Kasjo należy też pamiętać o tym, że oczywiście Jadczykowie uważają, że ich wiedza wcale nie pochodzi z channelingu, tylko ze “sprawdzania źródeł”, cały czas gadają żeby podchodzić do niej krytycznie, a tak naprawdę są już tak zafiksowani że nie mają za grosz krytycyzmu. Zwłaszcza Laura, któa uwielbia pisać Prawdy Oświecone. Nie tylko skupiają się jakimś dziwnym trafem wyłącznie na tym, o czym “mówili” Kasjopeanie, ale również jak dotąd żadna z tez pochodząca z channelingu nie została przez nich skrytykowana i obalona. To trochę podejrzane wobec tgo, co twierdzą – że “dobre źródło to takie które zawiera 50% informacji prawdziwych”, wliczając w to źródła channelingowe.

    Jeśli badać Quantum Future tylko pod kryterium spójności obrazu świata, jest OK. Ale spójną teorię każdy z nas może stworzyć.

  253. astromaria powiedział/a

    Obywatelu, a (czy) i co konkretnie nie pasuje ci w tej teorii lub co groźnego widzisz w przyjęciu jej za prawdziwą?

  254. baria powiedział/a

    http://pytyja.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?131680 to Głos Kasjopei z bloga E.Seydlitz , można będzie dość szybko zweryfikować czy się potwierdzi, czy nie. Podchodzę bardzo ostrożnie do wszelkich przesłań, dziwnym trafem często są to informacje od bytów szefujących jakimś społecznościom pozaziemskim np. od przywódców galaktycznych federacji, szefostwa Plejadan czy niosących światło, więc mam duży dystans. Nie wiemy jaka jest prawda i od kogo pochodzą channelingowe przekazy, a przede wszystkim jaki jest powód przekazywania informacji.
    Co do A.Jadczaka to na swoim blogu całkiem sensownie się wypowiada. Na temat Laury nie wypowiadam się.

  255. Obywatel powiedział/a

    Obywatelu, a (czy) i co konkretnie nie pasuje ci w tej teorii lub co groźnego widzisz w przyjęciu jej za prawdziwą?

    Sama teoria o której mówią Kasjo jest spójna (zresztą wiele elementów się potwierdza w innych przekazach lub innych źródłach), nie widzę nic grożnego itp. Można oczywiście ją przyjąć, ale można się też zastanawiać nad tym, kto odbierał channeling i na kogo on był nastawiony. Kasjo jednak pomimo swojego stwierdzenia o tym, że przyszłość jest w ciągłym ruchu, dawali ciągle jakieś przepowiednie którko i długoterminowe. I ekipa SOTT jakoś zawsze szukała potwierdzenia dla tych przepowiedni. Przepowiadali na przykład, że Bush będzie dożywotnio prezydentem USA i nigdy nie ustąpi. To się nie sprawdziło, więc QF się wycofali z tego i już o tym się nie truje. Ale za to przepowiednia o tym, że zginiemy wszyscy pod rojem komet nie mogła się na razie doczekać weryfikacji, więc Jadczykowie uparcie szukają śladów komet i innych ciał niebieskich i śledzą zwiększającą się liczbę doniesień o kometach, postulując jakieś “dziwne coś” nadchodzące od strony mgławicy Oorta. Jakoś nie idzie im pomyśleć, że ilość doniesień prasowych o jakimś zjawisku wcale nie świadczy o zintensyfikowaniu zjawiska, tylko o ilości doniesień prasowych. Mam podejrzenia do Jadczyków, że ich “weryfikacja” polega po prostu na znajdowaniu źródeł które potwierdzają teorię Kasjo.

    Jak już mówiłem: nie ma nic problematycznego w samej teorii z przekazów channelingowych (choć jest ona w swoim wydźwięku dość makabryczna i zgadzam się że jak ktoś nie ma mocnych nerwów tak jak Laura i Ark to nie powinien raczej tego czytać), ale problematyczne jest grono wyznawców, którzy uważają że wcale nie są wyznawcami, to tylko przypadek że wszyscy “myślą niezależnie – wszyscy jednakowo”. Więc nie tyle do teorii mam zastrzeżenia co do interpretacji. I do podejścia Jadczyków do tak zwanych “żródeł”, bardzo przypominającego XIX-wieczny paradygmat nauki. O ile realistyczna koncepcja prawdy daje się jakoś w ustach Jadczyka przetrawić, o tyle wrażenie, że odnajdzie się ją poprzez analizę “źródeł” pisanych, zakrawa na nieuzasadniony pozytywistyczny optymizm. :) Laura jest historykiem, a to “najściślejsza z nauk humanistycznych”, Ark to fizyk, a więc umysł bardzo precyzyjny i ścisły.

    Kiedyś Ark wydał sąd o astrologii zakrawający na curiosum: napisał że on w gruncie rzeczy ma do tego dystans, bo Laura kiedyś przestudiowała (u nich to jest słowo-klucz) tę koncepcję (sic) i wyszło jej, że gwiazdy mają znikomy WPŁYW (!!!) na ludzkie życie i że to się trochę wszystko nie zgadza, więc ta dziedzina jest niewarta dłuższej uwagi. Jak to przeczytałem, to się mało nie zagotowałem – człowiek który czyta Junga, wie co to synchroniczność i psychologia głębi, gada coś o jakimś deterministycznym “wpływie”? No i oczywiście powód odrzucenia też dobry: bo Laura studiowała, a ona jak już coś ma przestudiowane to ostateczny sąd o tym głosić może. W takich momentach Ark zachowuje się, jakby nie wiedział co to jest astrologia humanistyczna, a Laura, jakby przespała nurt konstruktywistyczny w historiografii i krytykę Tarskiego realistycznej koncepcji prawdy.

    I neistety, obawiam się że tak jest u nich z wieloma rzeczami. Szanuję ich wiedzę, sporo się stamtąd nauczyłem, ale zacząłem łapać dystans od kiedy zionęło jakimś fanatyzmem. Jak już się tam zafiksują na jakimś paradygmacie, to koniec, umarł w butach. Nigdy nie usłyszałem “myliliśmy się”, lecz raczej “cóż, jak widać nie wszystko da się przewidzieć, ale to nie znaczy że to i tamto nie może się już wydarzyć”.

    Myślę że po jakichś 5 latach obtrzaskiwania się z rozmaitymi narracjami z sieci, mogę mieć bardziej krytyczny stosunek aniżeli miałem, dajmy na to, po pół roku. Może wielu z was moje komentarze wydadzą się takie mizantropijne, malkontentne albo przynajmniej malo entuzjastyczne. Nie poradzę jednak że siedzi we mnie sceptyczna i głęboka niechęć do przyjmowania jakiejkolwiek koncepcji za prawdziwą w całości. Myślę poza tym, że samo jej nieprzyjmowanie niewiele zmienia – jeśli faktycznie jest tak, jak mówią Kasjo, powinniśmy “robić to, co przychodzi naturalnie” i co każdemu z nas jest właściwie.

    Nie uważam, że zjadłem wszystkie rozumy, chociaż wiem, że wielu może mnie tak postrzegać (to ten ascendent w strzelcu :P ).

    Mayu – nie miej mi za złe tego tonu, ale komentuję Twoje blogi od około 2005 roku, podobnie z AstroForum. Wielu Twoich czytelników dopiero zaczyna się orientować “o co w tym wszystkim chodzi”, zarzuca filmami i tym podobnymi materiałami, ale na mnie nie robią one większego wrażenia, wymagają jak dla mnie dokładniejszego zbadania. Większość filmów z jutuba o kosmitach, teoriach spiskowych, itp. to zwykła sieczka dezinformacyjna. Rozumiem, że channeling Kasjopeański to trochę inna półka i szlachetniejsza jakość, ale i tak będę nawoływał do tego, żeby krytycznie podchodzić do wszystkiego i o ile się da, nie przyjmować żadnej koncepcji w całości.

  256. Marcus powiedział/a

    @Obywatelu

    (…)”Wielu Twoich czytelników dopiero zaczyna się orientować “o co w tym wszystkim chodzi”, zarzuca filmami i tym podobnymi materiałami, ale na mnie nie robią one większego wrażenia, wymagają jak dla mnie dokładniejszego zbadania”.

    Rozumiem ciebie ale to, ze pojawilem sie na tym blogu w 2009 nie oznacza, ze sie dopiero co obudzilem. Teoria inteligentnego projektu interesuje sie od szkoly sredniej czyli jakies ponad pietnascie lat. To prawda, ze na you tube jest wiele smieci ale staram sie wrzucac tutaj materialy konkretne. Trudno uznac Project Camelot, Jordana Maxwella, Coopera, Colliera, Tsariona, Icka, Helsinga itp. za smieci. Oczywiscie sa to rzeczy kontrowersyjne i wymagaja sprawdzenia jak wszystko.

    Chcialem tylko cos wyjasnic nie bierz tego presonalnie bo lubie Twoje uszczypliwe i zajadle komentarze.

    Ja naprawde wierze w to, ze jakas cywilizacja z kosmosu odpowiada za nasze stworzenie oraz obecna manipulacje. Ta wiedza pochodzi z roznych zrodel.
    W zasadzie wystarczy poczekac jeszcze przynajmniej dwa lata. Powoli sami zaczniemy sie przekonywac kto mial racje a co bylo manipulacja. Podsumowujac do wszystkiego trzeba podchodzic ostroznie i dlatego moge stwierdzic, ze material Kasjo bardziej mnie przekonuje od Wingmakers. Bardziej mnie przekonuje nie znaczy, ze bede “wynosil nad oltarze” Jadczykow.

  257. Obywatel powiedział/a

    Absolutnie nie oznacza to, że ja nie myślę podobnie. Myślę podobnie, ale co do czytania i oglądania różnych źródeł to mam podejście pewnego Żyda z Podkarpacia, który raz powiedział etnografowi Stanisławowi Vincenzowi coś takiego:

    Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze i nie ma się co szarpać. A kto ma 60 procent racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje! A co by powiedzieć o 75 procent racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane. No, a co o 100 procent? Taki, co mówi, że ma 100 procent racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak.

  258. Obywatel powiedział/a

    Aha, mnie również materiał Kasjo przekonuje bardziej od Wingmakers. W ogóle wszystko mnie przekonuje bardziej niż oni. ;)

  259. Marcus powiedział/a

    Dodam tylko, ze Wingmakers nie tylko zaprzeczaja spiskowej teorii 9/11 np. dr Neruda twierdzi,ze Iluminaci nie sa zamiszani w szatanistyczne obrzedy i krwawe rytualy. Tylko jest wiele materialow glownie w jezyku angielskim na ten temat, sa wywiady, ksiazki, realacje swiadkow itp., trudno juz zaprzeczyc, ze zjawisko porwan dzieci w celach obrzedowych i dzieciecej prostytucji przez sluzby specjalne USA nie istnieje. Tutaj tylko probka tych materialow:
    http://torrentchannel.com/Cathy_OBrien__Mark_Philips_-_Trance_Formation_of_America_MKULTRA_-_1995.pdf
    http://www.amazon.com/Franklin-Cover-Up-Satanism-Murder-Nebraska/dp/0963215809/ref=sr_1_2?ie=UTF8&s=books&qid=1265052071&sr=8-200

    Drodzy Panstwo!! Za dwa lat zobaczymy, nawet jesli “datowcy” zaczna przesuwac daty tak jak ostatnio David Icke na 2016, to jak nic sie nie wydarzy do 2020 (no bo ile mozna przesuwac) to oglosimy w 2020 ta cala zapowiadana “ZMIANE” za scieme. Na 2020 ktos ostatnio przewidzial powrot Annunaki natomiast z innych zrodel wiadomo, ze Annunaki juz tu sa albo inaczej nigdy tak naprawde nas nie opuscili. Tylko w taki sposob (cierpliwie czekajac) mozemy sie przekonac czy “ZMIANA” bedzie i kto mial racje a kto manipulowal. Ja dalej bede szukal ale juz zaczynam cierpliwie czekac, czas pokaze.

    PS. Powrot Annunaki w 2020 ????? czy kolejna sciema???? Ostatnio cos za duzo pojawilo sie “dziwnych” ksiazek od nieznanych autorow.
    http://www.amazon.com/Anunnaki-Encyclopedia-History-Families-Extraterrestrials/dp/1438209789/ref=pd_sim_b_4

  260. Marcus powiedział/a

    U gory powinno byc:
    trudno juz zaprzeczyc, ze zjawisko porwan dzieci w celach obrzedowych i dzieciecej prostytucji przez sluzby specjalne USA istnieje.

    Oczywiscie istnieje. a nie jak napisalem – nie istnieje. Drobna pomylka.

  261. astromaria powiedział/a

    Ale za to przepowiednia o tym, że zginiemy wszyscy pod rojem komet nie mogła się na razie doczekać weryfikacji, więc Jadczykowie uparcie szukają śladów komet i innych ciał niebieskich i śledzą zwiększającą się liczbę doniesień o kometach, postulując jakieś “dziwne coś” nadchodzące od strony mgławicy Oorta.

    Doniesień jest jakby mało, więc znaleźli wyjaśnienie: NASA utajniła wszelkie informacje na ten temat. Nie wiemy więc, czy i co leci ani jak duża jest skala problemu. Tajemnicze spadnięcie samolotu z nieba do oceanu wyjaśnili tą teorią, chociaż tak naprawdę nic nie wiadomo na pewno.

    Jak już mówiłem: nie ma nic problematycznego w samej teorii z przekazów channelingowych (choć jest ona w swoim wydźwięku dość makabryczna i zgadzam się że jak ktoś nie ma mocnych nerwów tak jak Laura i Ark to nie powinien raczej tego czytać), ale problematyczne jest grono wyznawców, którzy uważają że wcale nie są wyznawcami, to tylko przypadek że wszyscy “myślą niezależnie – wszyscy jednakowo”.

    Raz jest makabryczna, a innym razem wesoła. W tej części “Fali”, którą cytował Marcus jest stwierdzenie, że przejdziemy całą grupą do 4 gęstości, a paskudne Jaszczury stracą swoją kolonię. Tak więc ja się gubię, bo nie wiem, czy w końcu przejdziemy czy nie, bo przekaz jest niejednoznaczny. A co do wyznawców, to ni zawsze są problemem. Przekaż jakąkolwiek wiedzę (nie ważne, czy będzie to nauka Jezusa, Darwina, Einsteina czy channeling), a ludzie od razu stworzą z tego kółko różańcowe.

    Laura studiowała, a ona jak już coś ma przestudiowane to ostateczny sąd o tym głosić może

    Pod tym względem to oni się dobrali wprost idealnie: Laura wie najlepiej na świecie, co mamy sądzić o astrologii i wiedzy humanistycznej, a Ark jest fizykiem i wie wszystko o naukach ścisłych. Ale bądźmy wyrozumiali, oni dostają po głowach od wszystkich i za wszystko, a najmocniej od psychopatów o umysłach bardzo ścisłych. Jest kilka takich blogów, które są prowadzone przez współczesne wcielenia najstraszliwszych inkwizytorów. Przeszli oni, zgodnie z duchem czasów i kierunkiem sprzyjających wiatrów z obozu religijnego do racjonalistycznego, ale ich mentalność nie zmieniła się ani na jotę. Pozostała im ta sama zajadłość i bezwzględność w tropieniu herezji i zapał do mordowania heretyków. Jakże musi ich boleć fakt, że zamknięto izby tortur i zakazano tych krwawych uciech, więc nikogo nie mogą połamać kołem, przytopić w morzu ani wlać mu w gardło wrzącego ołowiu. Skoro więc nie mogą torturować Jadczyka fizycznie, to przynajmniej przywalą mu okrutnym słowem (linków nie podam, bo psychopatom nie robię reklamy).

    Przysłowie chińskie (zacytowane z boku tego bloga mówi mniej więcej to samo, co ten Żyd z Podkarpacia: “Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany”.

  262. astromaria powiedział/a

    Ja twierdzę, że w 2012 nic spektakularnego się nie zdarzy. Sądzę, że będzie to przemiana stopniowa. A daty są tylko umowne, bo i kalendarz mamy taki trochę lewy (podobno brakuje w nim 300 lat, o czym tu też dyskutowaliśmy).

  263. Obywatel powiedział/a

    Jakiś gość na blogu Jadczyka (Formahault, czy jakoś tak) pisał z zupełną powagą że w 2012 będzie jakiś potworny kardynalny półkrzyż z plutonem (nie pamiętam z czym jeszcze), ale że używał określeń typu “maleficzne”, “beneficzne” i tak dalej, to jakoś nie wziąłem sobie jego wywodu do serca.

  264. Marcus powiedział/a

    Dla nas zmiana juz nastapila tylko musimy poczekac na reszte stada, czy to bedzie gwaltownne czy stopniowe nie wiem. U mnie w ciagu ostatnich paru lat przebudowal sie caly swiatopoglad, punktem krytycznym byl 9/11 i dlatego zaden Windmakers nie wmowi mi, ze to nie byl “inside job” to tak jakby ktos wmawial mi, ze moja matka nie jest moja matka.Sorry panowie od skrzydel, fajna macie muzyczke i obrazki ale jednym klamstwem mozna przekreslic cala reszte nawet jak byloby to preludium do prawdy.
    A w 2012 bedziemy mieli olimpiade w Londynie (zbieznosc miejsca i czasu zupelnie przypadkowa hehehe!!!) oraz Euro w Polsce i na Ukrainie.

  265. Obywatel powiedział/a

    9/11 polecam każdemu na terapię szokową. W tym akurat Laura miała bezsprzecznie rację. Kto nie dostrzeże tego, nie dostrzeże niczego.

    Nie trzeba się od razu brać za rzeczy z grubej rury – dzień w którym setna małpa pojmie, że 9/11 był wewnętrzną robotą, będzie dniem triumfu.

    Tymczasem: beeeeee…

  266. Marcus powiedział/a

    Piszac powyzej “ZMIANA” (kom.259) mialem na mysli gwaltowna zmiane ogolnoswiatowa np. w ciagu jednego roku.
    Podobnie jak Astromari wydaje mi sie, ze ta zmiana bedzie stopniowa dodalbym od siebie bardzo powolna. Tak to nastapilo u mnie. No to koniec na dzis jutro do pracy. Pozdrawiam.

  267. astromaria powiedział/a

    Wrócę w takim razie do problemu astrologii i moich podejrzeń co do przyczyn odrzucenia jej przez Laurę. Nie wiem, jaką szkołę reprezentowała, ale mogę się domyślać, że “klasyczną”. Ten Fomalhaut czy jak mu tam oczywiście również, bo to jest słownictwo, jakiego używają “klasycy”. Oczywiście ta astrologia tak naprawdę nie ma zupełnie nic wspólnego z prawdziwą astrologiczną klasyką w sensie starożytnych korzeni, bo jest to jej “naukowa” odmiana powstała coś mniej więcej w XVIII wieku, czyli w czasie, gdy rodził się “racjonalizm”. Astrologia prawdziwie klasyczna (Grecja i Rzym) jest podobna do astrologii obecnie zwanej “humanistyczną”.

    Ta astrologia rzekomo “klasyczna” próbowała uprawiać prostytucję z kartezjańską nauką i złapała syfa. Tak się kończą harce bez zachowania zasad BHP. Tak więc ani to astrologia, ani klasyczna ani tym bardziej nauka. Jest to po prostu pomyłka.

    Otóż ta astrologia rzekomo klasyczna uznała, że w nauce wszystko musi być weryfikowalne, a wyniki eksperymentu muszą być powtarzalne, więc wymyśliła, że trzeba ustalić sztywne reguły interpretacyjne, które muszą się sprawdzać przy tworzeniu prognoz. Przypomina to prostowanie garbatego, żeby pasował do ściany, co jest oczywiście niewykonalne. Próbowano więc zastosować “prawdę” ukutą przez tegoż Kartezjusza, że człowiek jest maszyną i działa jak automat (w astrologii mówimy o takich ludziach, że “lecą na autopilocie”). Więc jak mu np. przeleci Saturn przez 8 dom, to murowane bankructwo, bo Saturn jest malefikiem, czyli planetą złoczynną, a 8 dom to banki, lokaty i inne kapitały. Prosta sprawa, czyż nie? Prosta, ale tylko w podręczniku, bo dotyczy ona wyłącznie ludzi z numerkami 1-3 z moich map świadomości, czyli ludzi nieprzebudzonych. (Gurdżijew się nad takimi z lubością znęcał). Ci powyżej “3″ w nosie mają takie zasady, bo planety rządzą głupcami, a mędrcy rządzą planetami.

    Tak więc, jeśli jakiś otępiały przez “racjonalistyczne” (vel “klasyczne”) zasady astrolog tworzy prognozę dla klienta, to jego powinnością (której uczy się całe lata pod okiem swojego guru) jest podanie dat wszystkich wydarzeń, które tegoż klienta czekają. I pisze biedaczek, że tego i tego dnia to będziesz brać ślub w bieli, a innego umrze ci dziadek, a tego dnia to się wzbogacisz, innego zaś złamiesz nogę itp. No i jeśli to wszytko się nie zdarzy, to oczywiście winna astrologia, a nie astrolog, który zapomniał, że ludzie mają rozum i wolną wolę (a wspomnij takiemu o wolnej woli, to cię opluje ze śmiechu, a sam dostanie konwulsji, bo czegoś równie głupiego to on w życiu nie słyszał – hahaha, wolna wola, o rany, skonam ze śmiechu!!!).

    Otóż ludzie przebudzeni mają wolną wolę, a co więcej potrafią z niej korzystać. Jeśli taki człowiek zna również astrologię, to jest królem życia. Bo dobrze sporządzony horoskop jest jak dobra prognoza pogody: wiesz, kiedy wziąć parasol, a kiedy krem do opalania. I wiesz, że jeśli w danym czasie będzie huragan, nie będzie rozsądne przedzieranie się pod wiatr, żeby odwiedzić babcię na drugim końcu miasta.

    Mała ilustracja: wybierasz się w podróż, a astrolog patrzy na mapę i widzi, że na którymś kilometrze jest wielka wyrwa w autostradzie. Astrolog klasyczny przewidzi, z jaką prędkością będziesz jechał i na tej podstawie precyzyjnie wyliczy, kiedy wpadniesz w tę dziurę i co sobie połamiesz. Natomiast astrolog humanistyczny powie ci tak: na tym kilometrze jest wielka dziura, więc w nią nie wpadnij. Zacznij hamować w określonym momencie i patrz na drogę, żebyś sobie nie zrobił krzywdy. Klient oczywiście może w to uwierzyć i dziurę ominąć, ale może nie uwierzyć i się połamać – wolna wola.

    To samo dotyczy straszliwych krzyży i półkrzyży, którymi straszy ten Fomalhaut (gdzie on zobaczył ten półkrzyż, chyba coś mu się pomerdało). Jeśli tworzyłby się taki półkrzyż, mądrzy ludzie się przetransformują i odniosą z tego korzyść duchową, a głupi być może nawet umrą. Bo Pluton to śmierć i odrodzenie. Mądry się odrodzi duchowo, “uśmierci” swoje słabości i wygra, a głupi będzie się musiał narodzić ponownie w zupełnie dosłownym sensie.

    Amen!

  268. astromaria powiedział/a

    PS. Te przypowieści i kremie do opalania, huraganie i dziurze w autostradzie to oczywiście tylko alegorie, nie należy być tępym i brać ich dosłownie!!!

  269. Obywatel powiedział/a

    Domyślam się, że laura eksperymentowała z klasyczną, pewnie nasiąkła von Pronayem albo jeszcze gorzej, jakimiś bardziej konserwatywnymi zachodnimi klasykami. Wzięłaby do łapy Arroyo czy Handa (“Podręcznik Interpretacji Horoskopu” Arroyo jest dostępny nawet w uniwersyteckiej bibliotece w moim mieście, to co dopiero w USA) i może coś by złapała. Ale przecież czytali Junga, powinni się chyba domyśleć że astrologia ma sposób działania podobny do jungowskiej synchroniczności, a planety pokoleniowe działają jak pole nieświadomości zbiorowej.

    Jak mówiłem, tego gościa z bloga Jadczyka nie czytalem uważnie, bo jak tylko zauważyłem gadanie o “malefikach” to się zmyłem. Przecież to na kpinę zakłada, demonizowanie tych półkrzyży (żaden półkrzyż zresztą się nie szykuje w okolicach 2012). Jasne że jak się pojawia taki trudny układ to w jakiś sposób wszyscy to odczuwamy, ale to tylko potencjał, można go wykorzystać albo i nie. Poza tym nawet jeśli szykuje się taka konfiguracja, to ona może być zbawienna – pocierpimy, pocierpimy, ale za to narodzimy się na nowo i okaże się, że wszystkie stare brudy znikną.

    Weres pokłada nadzieje w procesach transformacyjnych prowadzących do Ery Wodnika w aktualnym umiejscowieniu Plutona w Kozie (wcześniejsza koniunkcja Urana z Neptunem miała zapoczątkować tendencje przemianowe, zasygnalizować problem), tak jakby nadszedł czas metodycznego rozliczania całej tej naszej “tradycji” i głębokiej transformacji mentalności. Ale Pluton z Kozy wyjdzie dopiero około 2038 roku, a to nie pasuje wszystkim innym teoretykom do pięknej “teorii 2012″. ;) A jeszcze w retro wpadnie w międzyczasie… Ale ludzie, nie dajmy się zwariować, nawet najlepsza techika predykcyjna nie przewidzi tego, co się stanie z każdym z nas i czy w ogóle coś się stanie.

  270. Obywatel powiedział/a

    A o Plutonie mówi (oczywiście z przymrużeniem oka) nieformalna grupa kabaretowa MC/IC, w swojej audycji. :)

    http://mcic.wrzuta.pl/audio/1xFOAAFanwV/mc_ic_-_przeslanie_plutona

  271. astromaria powiedział/a

    Świński kabaret zafundowali nam na koniunkcji Jowisz-Neptun w zwariowanym Wodniku. Ale Wodnik to rozumny znak, więc on akurat nie da się nabrać na takie ściemy. Niby znają astrologię, ale kiepscy z nich uczniowie i praktycy.

  272. Obywatel powiedział/a

    A ja myślę że chodziło tylko o zrobienie sobie jaj. :) Ja bym to brał w konwencji absurdu, a nie rzetelnego wykładu astrologii. Przeciez nikt nie weźmie poważnie retrogradacji Słońca, ale za to śmieszna jest. :)

    Poza tym, zbijają się też z klasycznych przepowiedni – vide ten “palec diabła” z Plutonem. :)

    Nie brałbym niczego z tego na poważnie. :)

  273. astromaria powiedział/a

    Ja nie piszę o waszym kabarecie, tylko o kabarecie zwanym “pandemią świńskiej grypy”.

  274. Marcus powiedział/a

  275. Marcus powiedział/a

    Jezeli macie w swoim otoczeniu jeszcze jakis niedowiarkow ktorzy mysla, ze swiat to tylko racjonalistyczne “szkielko i oko” pokazcie im ten film.
    The Disclosure Project – National Press Club, May 9th 2001 PL from Redmuluc on Vimeo.

  276. Marcus powiedział/a

    Warto to zobaczyc
    Niewolnicy mediów kontrola umysów MK-ULTRA MONARCH from Redmuluc on Vimeo.

    Postanowilem przetlumaczyc fragmenty ksiazki
    http://www.scribd.com/doc/7476175/James-Casbolt-MI6Agent-Buried-Alive-Chaptgers-17
    zamieszcze te fragmenty tutaj za dwa tygodnie.
    To ksiazka bylego agenta brytyjskiego wywiadu MI6. Ogolne informacje w niej zawarte sa potwierdzone w innych zrodlach ktore do tej pory studiowalem.Dlatego uwazam, ze autor ksiazki moze byc wiarygodny. Dostarcza on jednak wiele nowych szczegolow. Postaram sie przetlumaczyc najlepsze fragmenty.

    @Astromaria
    Znudzilo mi sie pisanie komentarzy bo wypisalem sie chyba juz na wszystkie tematy i mam wrazenie, ze “klepie” to samo. Dlatego jezeli nie masz nic przeciwko chcialbym od czasu do czasu zajac sie tlumaczeniami ciekawych tekstow z jezyka angielskiego i zamieszczac ich fragmenty tutaj zamiast moich komentarzy.

  277. astromaria powiedział/a

    A ja mam taką propozycję: załóż własny blog na WordPress, jest za darmo i to może być fajna zabawa. Jesteś tu znany, więc od razu na starcie będziesz miał sporo czytelników. Szkoda wrzucać tłumaczenia do komentarzy, ba przepadną w chaosie, chyba, że zrobię z ciebie współautora i będziesz pisał własne notki. Ale u siebie byłbyś panem własnego bloga i nikt by ci się nie wtrącał w to, co piszesz i jak.

  278. Marcus powiedział/a

    Caly czas mysle o wlasnym blogu ale chyba do tej pory mialem za malo odwagi aby z tym ruszyc. Pora jednak przejac chyba inicjatywe, moze juz nie dlugo cos nowego sie “wyloni w sieci”, dam wtedy wszystkim znac. Astromario dzieki za wsparcie.

  279. astromaria powiedział/a

    Trzymam kciuki, tylko nie pakuj się w jakieś onety czy inne blog.pl, to prowincja. Bierz WP i wal śmiało. To jest tak proste, że pewnie nie będziesz musiał o nic pytać.

  280. Marcus powiedział/a

    Lloyd DeMause
    The Journal of Psychohistory 21 (4) 1994
    Źródło: Digital Archive of PSYCHOHISTORY
    Dlaczego sekty satanistyczne gwałcą, torturują i zabijają dzieci?

    Proces powstawania poniższego artykułu o wykorzystywaniu dzieci przez satanistyczne kulty był dla mnie najbardziej frustrującym – i oświecającym – doświadczeniem ze wszystkich moich publikacji z ostatnich 22 lat.

    WSTĘP

    Znajdując się, jak wszyscy, pod wpływem potopu książek i artykułów z ostatnich kilku lat, zacząłem pracę od zastanawiania się, czy doniesienia o kultowych nadużyciach rytualnych są w ogóle prawdą, gdyż literatura ta nazywa je urojeniami, a nawet wszczepionymi wspomnieniami. Tymczasem psychoterapeuci w całym kraju donoszą o szerokim napływie pacjentów ze wspomnieniami KNR. „Monarch Resourses” – kalifornijski telefon zaufania dla ofiar nadużyć -odnotowuje rocznie 2500 informacji o kultowych nadużyciach rytualnych. „Looking Up” – analogiczny telefon zaufania w Maine – przyjmuje rocznie 6000 takich zgłoszeń. „Child Help” – ogólnokrajowa linia – w ostatnim roku przyjęła 1741 rozmów z ofiarami KNR. Podobne liczby dostępne są w w wielu innych placówkach.1 Te lokalne dane przekładają się w skali całego kraju na lekko biorąc dziesiątki tysięcy ofiar KNR rocznie, plus liczba tych, które milczą.2 Nie znaczy to, że liczba nadużyć popełnianych przez sekty satanistyczne tak gwałtownie ostatnio się zwiększyła, ale że – podobnie jak w przypadku innych form nadużyć na dzieciach – jesteśmy ostatnio coraz bardziej otwarci na dostrzeganie ich. Wydaje się jednak niemożliwe, aby cały ten zalew wspomnień KNR był wymysłem pacjentów lub wynikiem wszczepienia im ich przez terapeutów. Terapeuci są, w najlepszym sensie tego słowa, grupą nieśmiałą i pomysł, że nagle mieliby zacząć implantować fałszywe wspomnienia dziesiątkom tysięcy swoich pacjentów bez jasnej przyczyny, może trafiać jedynie do naiwnych. Nikt nie przedstawił do tej pory choćby skrawka dowodu na masowe wszczepianie tzw. fałszywych wspomnień.3

    Z chwilą, gdy zacząłem zapoznawać się z literaturą na ten temat, zaczęło do mnie docierać skąd pochodzi ów, przypominający polowanie na czarowniece, zgrany chór oskarżeń o implantowanie wspomnień nadużyć: od samych oprawców. Zacznę od tego, że założyciel Fundacji FMS (False Memory Syndrome Foundation) został wcześniej oskarżony przez swoją córkę o molestowanie seksualne w dzieciństwie. Następnie, główni sponsorzy i „naukowi rzeczoznawcy” związani z tą fundacją, są albo byli oskarżeni o nadużycia seksualne na dzieciach, albo są członkami grup pedofilskich domagającymi się prawa do seksu z dziećmi, albo publikują się w pedofilskiej prasie, tak jak jeden z członków Ciała Doradczego FMS (False Memory Syndrome Foundation Advisory Board),4 który ostatnio na łamach czasopisma Paidika: The Journal of Paedophillia wypowiedział się następująco: „Pedofile mogą jasno i odważnie afirmować to, co jest ich seksualnym wyborem. Mogą mówić, że to czego chcą, jest najlepszym sposobem miłości. Śmiało mogą mówić tak: ‘Wierzę, że to jest w istocie wolą Boga’.” 5

    W dodatku, również niektórzy autorzy książek o „fałszywych wspomnieniach” są adwokatami pedofilów. Na przykład, Paul i Shirley Eberle, autorzy książki „Wykorzystanie niewinności – sprawa przedszkola McMartin” (The Abuse of Innocence: The McMartin Preschool trial),6 jednej z najczęściej cytowanych publikacji, piszą w niej, że doniesienia o KNR są zbiorową histerią. W książce tej, poważnie przyjętej przez krytyków i wielokrotnie potem cytownej w poważnych magazynach jako miarodajne źródło, Paul i Shirley Eberle twierdzą, że ponad setka dzieci, które mówią o kultowych nadużyciach rytualnych doznanych ze strony personelu przedszkola, przeszła „pranie mózgu,” że ich matki, wszystkie, są histeryczkami i że nieważny jest fakt, że lekarze znaleźli fizyczne dowody gwałtów i torturowania u trzech czwartych tych dzieci, potwierdzające ich zeznania. Krytyka jednak ani słowem nie wspomina, że państwo Eberle są nazywani „najbardziej płodnymi producentami dziecięcej pornografii w USA” przez Tobby’ego Tylera, naczelnego szeryfa San Bernardino, który jest powszechnie uznanym w Stanach Zjednoczonych ekspertem d/s dziecięcej pornografii.7 Oglądane przeze mnie materiały pornograficzne państwa Eberle, jak i ich opublikowane artykuły – np. „Byłam seksbombą mając pięć lat” (I Was a Sexpot at Five) czy „Małe lolitki” (Little Lolitas) – zawierają ilustracje i zdjęcia, na których dzieci są gwałcone analnie i oralnie.

    Autorytety sypiące cytatami mającymi obalić istnienie kultowych nadużyć rytualnych, wyczerpują się zazwyczaj na jednym człowieku, którym jest Kenneth Lanning z FBI. Mówi on z przekonaniem: „nie udało mi się znaleźć ani jendego morderstwa, na kimkolwiek, popełnionego przez dwóch lub więcej ludzi stosujących satanistyczne obrzędy.” Jednak nie mówi się o tym, że Lanning nigdy nie prowadził żadnego śledztwa przeciw jakiejkolwiek sekcie czy rytualnej zbrodni, ani też, że ignoruje on całkowicie istnienie statystyk i danych policyjnych na temat wyroków skazujących w sprawach o KNR – podobnie jak prasa ignoruje ludzi prowadzących od lat takie śledztwa dla FBI.8 Im bardziej zagłębiam się w literaturę, tym niedorzeczniejsze wydają mi się twierdzenia, że mówienie o satanistycznych zbrodniach to tylko „zbiorowa histeria” czy „polowanie na czarownice.”

    Z pełnej rozciągłości zbrodni satanistycznych w dzisiejszej Ameryce zacząłem jednak zdawać sobie sprawę dopiero po wydaniu przeze mnie numeru The Journal Of Psychohistory poświęconego kultowym nadużyciom rytualnym na dzieciach, gdy zaczęły napływać sygnały ze środowiska psychoterapeutycznego. Lawinowo dzwonili terapeuci z całego kraju, chcąc pilnie otrzymać ten zeszyt, bo właśnie leczą ofiary KNR. Kiedy jednak proponowałem im, by wspomogli moją pracę w tej dziedzinie swoimi doświadczeniami, częstokroć odmawiali, mówiąc, że z powodu gróźb, jakie oni i ich rodziny dostają od sekt, boją się drukować informacje o swoich klientach – nawet jeśli sami też pozostaną anonimowi. Telefony zapowiadające ciężki odwet, zmasakrowane koty na schodach pod drzwiami, płonące krzyże wbite w trawnik przed domem i inne sugestywne komunikaty sprawiają, że wielu z nich wzbrania się pisać cokolwiek o satanistycznych sektach i ich ofiarach. Pewien psychiatra, którego poprosiłem o pozwolenie na publikację jego referatu o leczeniu ofiar kultowych nadużyć rytualnych, jaki wygłosił na spotkaniu psychoanalitycznym, odpowiedział mi: „Dziękuję za zaproszenie mnie na łamy The Journal of Psychohistory. Jest mi miło i jestem w ogóle zaskoczony, że interesują was te tematy. Z przykrością muszę odmówić zgody na opublikowanie mojego referatu na temat ofiar KNR w pańskim czasopiśmie.”

    Jak możecie się domyślać, istnieje pewne ryzyko w leczeniu ofiar satanistycznych praktyk. Ostatnie opracowanie dr Nancy Perry mówi, że 10 procet terapeutów leczących te przypadki było straszone lub atakowane przez grupy, do których kiedyś należeli ich pacjenci. Sam żyję i pracuję w wyizolowanej społeczności, gdzie działalność satanistycznych sekt jest znaczna. Przedstawiam moje doświadczenia psychoanalitycznym grupom dyskusyjnym, ale obecnie niechętnie publikuję to, jak wiele wiem o tego rodzaju grupach. Oczywiście jest mi smutno, że myślę w ten sposób i biorę pod uwagę moje osobiste bezpieczeństwo, ale tak jest.

    W praktyce, nawet ci psychoterapeuci, którzy zgadzają się pisać coś o leczonych przez siebie przypadkach tego rodzaju, mają wątpliwości. Większość obiecuje nadesłanie artykułu, ale nie nadsyła. Raz nawet pewien psychoanalityk, który na zjeździe psychoanalityków przedstawił szczegółowy opis leczonej przez siebie ofiary wykorzystania seksualnego – potworną historię dziecka od najmłodszych lat tytualnie gwałconego i torturowanego przez rodziców i sektę, do jakiej należeli – przysłał mi artykuł przypisujący nasilenie doniesień o KNR „zaraźliwości zbiorowej histerii,” gdzie na dodatek nie było ani słowa o wspomnianej pacjentce!

    CO SATANISTYCZNE SEKTY ROBIĄ DZIECIOM

    Dzięki moim pracom badawczym nad historią i psychoterapią dzieci wykorzystanych przez satanistyczne sekty, zaczął klarować mi się obraz tego, co konkretnie grupy te robią swoim ofiarom. Po pierwsze, kultowe nadużycia na dzieciach nie mogą być nazywane „polowaniem na czarownice,” bowiem tamte tragedie sprzed stuleci były czymś całkiem innym. Dotyczyły osób o całkiem innych symptomach diagnostycznych, niż pacjenci współczesnych terapeutów leczeni ze skutków KNR. Ofiary polowań na czarownice miały symptomy histeryczne, łącznie z opętaniem, konwulsjami, paraliżami i halucynacjami prześladujących upiorów,9 a są to zjawiska bardzo rzadkie u dzisiejszych ofiar KNR. Zwykle, „polowanie na czarownice” oznacza oskarżanie starych kobiet o to, że złym spojrzeniem rzucają urok na dzieci, lub dręczą je wbijaniem szpilek w lalki, czyli lęki stosowane często przez dorosłe autorytety do wymazywania odmienności ze społeczności.10 Tymczasem „osobowość robota,” „osobowość borderline,” „osobowość wieloraka,” oraz samookaleczenia i zachowania samobójcze – symptomy tak często obecne w dzisiejszych ofiarach KNR – nie są odnotowane w historycznych źródłach dotyczących polowań na czarownice. Typowe praktyki satanistyczne, jak zbiorowe gwałty na dzieciach, składanie ofiar z dzieci, rozczłonkowywanie ich, picie ich krwi, itd., pojawiają się w historycznej literaturze jedynie w związku z krwawymi mordami i pogromami,11 które władza czy większość starała się usprawiedliwić oskarżaniem Żydów lub mniejszości o czyny najgorsze z możliwych do wyobrażenia. Różne oskarżenia o diabelskie praktyki nie są więc tym samym.

    Studia przypadków, jakie zostały opisane przez psychoterapeutów pracujących z dziećmi lub osobami dorosłymi, które stały się ofiarami maltretowania przez satanistyczne sekty i które mają przekonujące, szczegółowe wspomnienia doznanych praktyk oprawczych, to wystarczająco dużo, jeśli chce się zobaczyć tę prawdę.12 Szczególnie odkrywcze są ostatnie doniesienia dzieci o tych nadużyciach, gdyż zawierają szczegóły, których zazwyczaj brakuje po latach w pamięci dorosłych ofiar KNR. Kiedy czytamy dziesiątki relacji, w których dzieci mówią takie zdania, jak: „Tatuś zjada kupę… i pije siki” 13 lub „Jemy swoje kupy… Mama wystawia je na mróz, aby ostygły, aby był na nich lód… Ciepłe są najgorsze… Mama gotuje galaretkę w swojej pupie i cipce, a ja mam ją wyssać,” 14 ożywają w nas stwierdzenia, że sataniści „skupiają się na zmuszaniu do zjadania i picia odchodów.” Dzieci te dopiero co przeżyły swoje wykorzystanie; nie mówią więc o pogrzebanych wspomnieniach, które po latach mogły ulec zniekształceniom. Wątpliwości czy wspomnienia o piciu krwi są prawdziwe, czy nie, rozwiewają się, gdy słyszymy dzieci opowiadające swoje najświeższe przeżycia, jak relacja tej ośmiolatki: „Kiedy pani Ellis wbiła nóż i popłynęła krew, pani Ellis zebrała ją do dzbanka. Musieliśmy ją pić. Była ciepła. Była… coś jak smak oliwy, jakby łyk oleju do sałatek, czy coś takiego.” Wspomnienie dziecka, że było ono przez członków sekty wieszane na sznurach głową w dół, uwiarygodnia się, gdy to dziecko zaczyna następnie wiele razy samo się w ten sposób wieszać.15 Historie o wieszaniu dzieci za nogi na palach a następnie gwałceniu ich stają jak żywe przed oczami, gdy słyszymy następującą relację pewnej małej dziewczynki:

    „Panie wieszają ją (Sapphire) do góry nogami na palu, a potem mnie i Amber; kiedy wisimy głową w dół, musimy owinąć nogi wokół pnia i one je wtedy przywiązują. Wtedy wchodzą panowie i wtykają ci siusiaki w szparkę, albo czasem w pupkę. Ale raz, kiedy Sapphire wisiała na palu, wtykali jej zamiast tego palce. Myślę, że dlatego, że ona jest zbyt mała… Nienawidzę jak mi to robią, mi i Amber, ale jak biorą Saphirę, nie mogę wytrzymać. To straszne, jak boli. Wiem jak ją boli, bo wiem jak boli mnie, a ona jest taka mała. Jest niemowlakiem, a przecież powinniśmy się opiekować niemowlakami. Nawet gdy płaczą.” 16

    Także historie o torturach i składaniu ofiar nabierają wiarygodności gdy słyszymy opowieści dzieci o ich ostatnich doświadczeniach. Twierdzenia, że satanistyczne seksty okaleczają i zabijają ludzi, przechodzą w obszar realu, gdy pewne dziecko opowiada swojej piastunce: „Tata mocno wbija nóż… to było okropne, kiedy ci ludzie byli zabijani. Musieliśmy pomagać im trzymać te noże i wbijać je w tych ludzi. To było okropne. Strasznie się bałam. Musieliśmy to robić, inaczej mama zabiłaby nas.” 17 Wątpliwości co do oprawczych szczegółów tych rytuałów rozwiewają się także po lekturze doniesień terapeutów, jak np. poniższy opis nagranej sesji:

    - Czy możesz powiedzieć, czego się tak boisz…

    - Nie chcę zabić tego dziecka. Nie chcę zabić tego dziecka…

    Powtarza to wiele razy, mnąc mojego małego misia i łkając…

    - Jestem w klatce… Są tam mężczyźni, mężczyźni z rogami… Teraz ustawiają się w krąg. Trzymają się za ręce i tańczą. Śpiewają w kółko: “Wzywamy Szatana. Jesteśmy jego sługami. Witamy Szatana.” Teraz wyjmują mnie z klatki, unoszą ten srebrny kielich i wylewają na mnie. To krew. Jakaś taka lepka.

    Na twarzy Neda maluje się odraza. A na mojej, jestem pewna, niedowierzanie.

    - Lider wstaje z fotela i leje więcej krwi na dziecko leżące na stole. Bierze długi nóż, wkłada mi w rękę i mówi: „Składamy to dziecko Szatanowi w ofierze. Niech Szatan przyjmie tę ofiarę…” Przyciska moją rączkę do noża, unosi go i wbija w pierś dziecka. Tryska krew…

    Teraz wyjmuje nóż z mej rączki, sięga nim go piersi dziecka i wyciąga coś, jakby serce. Tnie je na kawałki, zjada i daje innym mężczyznom. I mnie. Zmusza mnie, bym je zjadł…

    Teraz kładą mnie na plecach w centrum swojego kręgu. Rozbierają mnie całkiem i nacierają wszędzie olejkiem. Wchodzą kobiety i dotykają mnie, wszędzie. Wstydzę się, bo jak mnie tam dotykają, czuję przyjemność. Potem zabierają mnie do pokoju obok, Tam jest moja mama i ojciec. Mama i ojciec myją mnie, nakładają czyste ubrania i zabierają do domu.18

    Pierwszym wnioskiem, do jakiego doszedłem po przeczytaniu ponad setki opisów tego, co sekty satanistyczne – zarówno współczesne jak i historyczne – robią dzieciom, jest to, że zasadniczo ciągle robią to samo. Raczej nie tworzą one ogólnoświatowej, zorganizowanej i zakonspirowanej siatki. Większość tych grup składa się z zamieszkujących okolicę, wyuzdanych i torturujących dzieci dla osiągnięcia seksualnej rozkoszy, sadystów, którzy nigdy nie przeczytali jednej książki o satanizmie. Mimo to, spontanicznie, powielają oprawcze rytuały o identycznych elementach, a nawet szczegółach: Biorą małe dzieci i wiążą je; zamykają je w klatkach i tunelach; biją je i torturują; odwracają głową na dół i zanurzają w wodzie; tną je, gwałcą i wbijają im ostrza; zmuszają do zjadania swoich odchodów, do picia uryny i krwi; patroszą wnętrzności, ćwiartują i zabijają je w chwili osiągania orgazmów. Wydaje się, że ludzie ci odreagowują bardzo specyficzny dramat. Co może ozaczać zbiór tak dziwacznych aktów?

    ZNACZENIE KULTOWYCH NADUŻYĆ RYTUALNYCH

    Podobnie jak wszystkie sadystyczne akty, indywidualne i grupowe, kultowe nadużycia rytualne są perwersją seksualną, której celem jest osiąganie orgazmów środkami usuwającymi ostre lęki przed dezintegracją i unicestwieniem. Według Socaridesa, sadystyczna ulga jest osiągana za pomocą odtwarzania na koźle ofiarnym własnych dziecięcych traum oprawcy – szczególnie jego prewerbalnych doświadczeń z przerażającą, okrutną lub zaniedbującą matką – aktywnym sprawianiem bólu ofiarom w miejsce pasywnego trwania w bólu i destrukcji.19 Sadyści są w życiu na co dzień pełni strasznego lęku przed swoją niezależnością i aktywnością. Każdy więc sukces odniesiony w życiu rodzi w nich straszny lęk, powodując regresję do niemowlęctwa i pragnienie zlania się z mamusią. Ale to zlanie się oznacza utratę własnego ja, unicestwienie. Aby móc uniknąć tych uczuć, sadysta musi odgrywać na innych wszystkie wczesne urazy, jakich zaznał, plus jeszcze fantazje o zemście na oprawczych rodzicach. Jedynie przez reaktywowanie jej w oprawczych rytuałach mogą te pogrążąne w głębokiej regresji jednostki uniknąć lęku przed psychiczną kastracją i wchłonięciem a zarazem upewnić się co do swojej potencji i odrębności.

    Grupy są szczególnie skuteczne jeśli chodzi o odreagowujące odtwarzanie swoich traum na ofiarach. W grupie jednostka silniej identyfikuje się z agresorem, a grupa i jej lider stają się teraz morderczą mamusią torturującą dziecko. Sekty często dokonują rzeczywistej kastracji na swoich ofiarach. Czasami też dokonują jej i na swoich członkach, którzy odcinają sobie własne palce składając je w ofierze Szatanowi, by zwiększyć jego moc. „Brak jednego lub kilku palców uważany jest wśród satanistów za zaszczyt” – opowiada jeden z byłych uczestników takiej grupy.20 Czasami taki ofiarny fallus lub palec jest zjadany, co ma stanowić akt bardzo skutecznie przywracający potencję. Ta sama zasada stoi w tle wszystkich kultowych aktów kanibalizmu. W istocie, przywrócenie utraconej potencji mają za ostateczny cel wszystkie satanistyczne obrzędy:

    „Kiedy składasz kogoś w ofierze, to w chwili tuż przed śmiercią emituje on przypuszczalnie swą życiową energię. Ta siła, jak wierzą sataniści, może być ujarzmiona na ich własny użytek. Wierzą oni, że najlepiej do tego nadają się małe dzieci, bo są najczystsze, najbardziej niewinne. Kiedy zabijasz dziecko w ofierze, to uzyskujesz z niego więcej mocy, niż z zabicia kogoś dorosłego.” 21

    Psychodynamika ściśle satanistycznych rytuałów jest więc jasna. Jest tym samym, co leży u podstaw wszelkich tortur i zabijania dzieci. Sadysta najpierw terroryzuje dziecko, by wzmóc w nim lęk, a w sobie poczucie podniecenia i „mocy” płynące z patrzenia na narastającą panikę, ból i agonię ofiary, przez co może on przenieść na nią i „wszczepić” w nią własny lęk. Następnie gwałci ofiarę i dźga ją nożem tak, aby „móc przeżyć orgazm dokładnie w chwili jej śmierci” 22 i przejąć w ten sposób jej „energię.”

    Owo złudne wchłonięcie energii dziecka jest centralną zbiorową fantazją, stojącą za wszystkimi aktami składania dzieci w ofiarze, od chwili, gdy zaczęły to robić kultury pierwotne, by „uchronić” świat przed osunięciem się w chaos – aż po dziś dzień, np. by zdjąć z jednostki w społeczeństwie jej lęki przed unicestwieniem.23 Ta sama fantazja o przywróceniu potencji poprzez seksualne wykorzystywanie, torturowanie i zabijanie dzieci leży u podstaw czynów popełnianych przez pedofili i sadystów, o jakich wzmiankuje Socarides.24 Stosowanie tego mechanizmu obronnego „grupowej identyfikacji z agresorem” jest tak wszechobecne w historii, że jestem skłonny wierzyć, iż pojawił się on wraz z człowiekiem pierwotnym. Nie tylko ślady torturowanych dzieci pojawiają się w paleolitycznych jaskiniach (dziś są to piwnice i tunele, dokładnie takie jak ów odkryty pod przedszkolem McMartin i opisany w wielu artykułach przez Rolanda Summita), ale mamy też w nich malowidła ścienne szamanów i innych ludzi paleolitycznych z erekcjami, ukazujące, że obrzędy tam odprawiane były stymulujące seksualnie. Figurynki tam znajdowane (błędnie nazywane „wenuskami”) oraz różne pręty były ówczesnymi przyborami do gwałcenia ofiar, obecnie zaś nazywane są przez sekty „różdżką” lub „buławą” Szatana. Nawet obcinanie sobie palców przez członków grup kultowych znajduje potwierdzenie w setkach odcisków dłoni o brakujących palcach, w kolorze czerwonej ochry, jakie przetrwały w jaskiniach. Szerokie dowody dla mojej hipotezy, że oprawcza działalność kultowa jest tym powszechniejsza, im bardziej cofamy się w historii ludzkości, ukażą się w mojej nowej książce „Psychohistoria Zachodu.”

    Psychodynamika kultowych tortur i składania dzieci w ofierze jest taka sama niezależnie od tego, czy jest to praktyka małych, przejściowych grup, czy całych państw, jak w przeszłości. Składają się na nią następujące kroki:

    1. Regresja wynikająca z leku przed indywiduacją
    2. Stany transu i mechanizmy dysocjacyjne jak przybieranie osobowości wielorakiej przez członków sekt
    3. Stopienie się z liderem jako obrona przed wchłonięciem przez zinternalizowanych rodziców i stosowanie identyfikacji projekcyjnej dla uwolnienia ich od nieznośnych uczuć
    4. Deifikacja groźnego lidera jako obrona przed osobistą bezradnością
    5. Zhierarchizowanie grupy w totalitarną strukturę, aby zrealizować cel
    6. Reaktywujące własną dziecięcą traumę rytuały odradzania się poprzez zadawanie tortur i składanie ofiar z dzieci, co jest rekapitulacją absolutnej władzy nad absolutnie bezbronnymi.

    Osobom nie zaznajomionym z całokształtem mojej pracy nad pamięcią płodową i reakrywowaniem się płodowej traumy,25 twierdzenie, że oprawcze praktyki sekt polegają na regresji aż do narodzin, może wydać się arbitralne lub przesadzone. Jednak tylko w ten sposób możemy zrozumieć specyficzne elementy tych rytuałów. Odtwarzają one każdy urazowy moment rodzenia się. Zamykają dzieci w klatkach, celach i trumnach jako symbolicznej macicy. Wieszają je głową w dół, w pozycji płodu, topią w wodzie, wkładają głowy do sedesu i w podobny sposób reaktywują na nich własne przeżycia odwodnienia i anoksji (niedotlenienia), jakich wszyscy doznajemy w chwili fizycznych narodzin. Zmuszają ofiary do picia krwi ofiar podobnie jak rodzące się dziecko musiało „pić” krew z łożyska. Zmuszają do picia własnej uryny, jak musiał to robić płód w łonie, do zjadania kału, z którym rodzące się dziecko też nieraz ma kontakt. Dokonują swoich obrzędów dosłownie w tunelach, symbolicznych kanałach rodnych, lub wewnątrz magicznych symboli reprezentujących macicę. W istocie, każdy z szesnastu elementów wymienianych przez takich badaczy jak Jean Goodwin i David Finkelhor jako nieodłącznie obecne w kultowych nadużyciach rytualnych,26 jest symbolicznym odtworzeniem na kimś elementów traumy własnych narodzin. Bez doświadczenia narodzin, jak mówi Rosetta Stone o satanistycznych rytuałach, nie mają one żadnego sensu. „Po co tak bardzo komplikować gwałt?” – pytają badacze analizujący szczegóły kostiumów używanych przez oprawców i kolejność sadystycznych aktów. Odpowiedź brzmi: „Ponieważ kolejność ta powiela bardzo określony dramat płodowy, który musi być rekalpitulowany. Bo w jakiej naturalnej sytuacji pijemy krew? Tylko w łonie.

    Sekty satanistyczne często w istocie zabijają też płody w swoich obrzędach. W dodatku elementy „śmierci i odrodzenia” są ich jawną częścią. Dawne sekty zazwyczaj zakładały, że jako grupa odrodzą się poprzez składanie dzieci w ofierze, a dzisiejsze rytualnie inscenizują na cmentarzach śmierć z elementami odrodzenia, gdy dany, odradzający się członek przepełza między nogami innych. W jednym z rytuałów opisanych w satanistycznej literaturze, naga i związana ofiara wprowadzana jest w trans i niesiona do jaskini przez grupę nagich kobiet, gdzie przeciska się między ich nogami „wśród ich jęków, krzyków i zawodzenia imitującego jęki porodowe;” gdzie następnie symboliczna pępowina zostaje odcięta, a nowo narodziny spryskany wodą.27 Michelle, zdrowiejąca z nadużyć satanistycznych, opisuje rytuał odrodzenia następująco: „Jakieś małe dziecko było najpierw rozcinane, a jego krew wylewana na mnie. Następnie kładziono mnie, a ciało martwego dziecka umieszczano między moimi nogami i sztyletowano je krzyżem, co budziło wokół takie poruszenie, jakby krew zabitego dziecka istotnie posiadała w sobie ‘moc’. Potem byłam malowana na czerwono i wtykano moją głowę między nogi kobiety, która następnie jakby wyciskała ją z siebie. Potem wdmuchiwała mi powietrze przez usta i przez nos.” 28 Michell opowiadała też o innym rytuale, który zaczynał się od zamknięcia jej głową w dół w gipsowej statule diabła pokrytej krwią: „Czułam się w niej jak pasta do zębów tubce. Będąc wyciskana na zewnątrz, myślałam: ‘Rodzę się. Mam coś grubego owiniętego wokół szyi. Duszę się.’ Teraz (mężczyzna) odcina linę oplecioną na mej szyi, więc nie udusi mnie ona na śmierć. Mówi, że daje mi życie.” 29 Trudno sobie wyobrazić bardziej plastyczny obraz porodu.

    WOJNA JAKO KULTOWY RYTUAŁ ODRADZANIA SIĘ

    Kiedy zrozumie się psychodynamikę rytuałów satanistycznych, można zacząć dostrzegać, w jaki sposób ta sama dynamika tłumaczy oprawcze akty popełniane prze inne grupy, łącznie z rytuałem wojny. I chociaż o torturach, ćwiartowaniu i elementach śmierci na wojnie myśli się generalnie jako o zwykłych środkach prowadzących do innych celów, zwykle terytorialnych lub ekonomicznych, nie znalazłem narodu bądź grupy, która zdecydowałaby się iść na wojnę z pobudek utylitarnych. Typową atmosfera emocjonalna otaczająca decyzję o wyruszeniu na wojnę widać w sposobie w jaki zapadła japońska decyzja o ataku na Pearl Harbor. Tojo zapytał najpierw każdego ministra: „Co się stanie jeśli nasze wojska zaatakują USA?” Każdy z ministrów przewidywał ostateczną klęskę. Kiedy obszedł cały stół, było jasne, że taki atak będzie dla Japonii samobójczy. Tojo rzekł więc: „ Są chwile, kiedy musimy mieć odwagę robienia rzeczy nadzwyczajnych – jak skok z zamkniętymi oczami z werandy świątyni Kiyomzlu!” (miejsce w Tokio, z którego skaczą samobójcy).30 Także idący na wojnę Hitler operował w przemówieniach obrazami samobójczymi.

    W prawdziwych wojnach, jak pisałem wcześniej,31 biorą udział narody halucynujące zbiorową fantazję o nowym narodzeniu. W fantazji tej, dany naród czuje „brzemienność w zdarzenia,” jakby „wzbierający wulkan,” uczucie „ciasnego, uwięzionego napięcia” w powietrzu, niemożność „uwolnienia nieubłagalnego ciśnienia” czy „choćby chwycenia oddechu,” kiedy po „zerwaniu stosunków dyplomatycznych” czuje się „cieleśnie rozkopany (np. kilofem)” i zaczyna „osuwać się w otchłań. Wtedy taki naród robi swój ostateczny krok poza krawędź. W wojnie odtwarza się każdy z sześciu opisanych wcześniej elementów kultowego rytuału. W okresie poprzedzającym wojnę, plemię czy naród przeżywa regresję do lęku przed indywiduacją, w której zaczyna wierzyć, że postęp i dobrobyt „czyni go gnuśnym” i „zmienia mężczyzn w baby,” okradając ich z potencji. Wprowadza się więc w zbiorowy trans i używa dysocjacji do zaprzeczenia każdemu współczuciu, jakie mógłby mieć dla wrogów. Teraz jest już bliski dokonania ich rzezi. Stapia się więc z jedno z przywódcą, i umieszcza w nim swoje nieznośne uczucia, czasem nawet w następujących po sobie aktach – mityngach politycznych jak nazistowskie wiece na stadionach, gdzie masy wznoszą ramiona jakby pępowiny, wyobrażając sobie, że przelewają swoje skażone uczucia w lidera i krzycząc: „Niech żyje! (niem.: „Heil!”; ang.: heal me! – uzdrów mnie). Następnie przypisują mu boskość, czyniąc z niego przerażającą postać, zdolną pomóc im pomścić wczesne urazy, zorganizować naród w totalitarne stuktury i wyruszyć na bój, jako ofiarny rytuał odrodzenia się. W czasie tego rytuału cały naród odtwarza na nowo wsześniejszą traumę i odmładza swój potencjał w poczuciu mocy, płynącym z torturowania i zabijania bezbronnych.

    Mniej oczywiste jest natomiast to, że wojna, jako zorganizowany kult, jest seksualną perwersją. Niesie rytualne gwałty, tortury i mordy jako środek do osiągania orgazmów; seksualność jest jej manifestem i tylko naszemu obronnemu zwyczajowi oddzielania różnych czynów wojennych od siebie, możemy trwać w nieświadomości, że chodzi o rytualne gwałty – a właśnie o nie chodzi, nawet jeśli zarzekamy się, że są to tylko incydentalne „straty uboczne,” jak każde inne ponoszone przez ludność cywilną. Do gwałtów dochodzi, gdyż mężczyzni podniecają się torturami i zabijaniem. Przemoc jest afrodyzjakiem! W dawmym Rzymie prostytutki masowo krążyły pod Koloseum, by obsługiwać mężczyzn podnieconych seksualnie po widowiskach rzezi. Według czołowego światowego historyka wojen, w przeszłości „okazja do wszelkiego rodzaju gwałtów seksualnych należała nie tylko do okraszenia zwycięstwa, ale – z punktu widzenia żołnierzy – była jednym z kardynalnych celów, o jakie walczyli.32 Mężczyzn, którzy nie gwałcili, podejrzewano o homoseksualizm. We wcześniejszych wojnach, wyuzdanych tak, jak satanistyczne sekty, zabijanie dzieci było często poprzedzone gwałceniem ich. Do późnych wieków średnich najcenniejszym łupem, o jaki walczyły armie najeźdźców, były dziewice.33

    Przyznaję, że trudno jest zaakceptować tę linię myślenia i przyznać, że ci, których oglądamy w telewizyjnych reportażach wojennych, uczestniczą w rytualnym kulcie odmładzania swojej potencji. Trudno się z tym zgodzić, zanim nie zechcemy przyznać, że przed Wojną w Zatoce Perskiej większość Amerykanów była przekonana, że „obumiera” ich tzw. American Dream, a ich prezydent jest „zniewieściały,” podczas gdy po wojnie, po zabiciu trzystu tysięcy Irakijczyków, przeważnie dzieci, ci sami Amerykanie czuli, że ich kraj jest znów silny, koniunktura rynkowa wznosiła się, a poparcie dla prezydenta wyrażało aż 91 procent społeczeństwa! Wydawać się może, że poprzez wojnę istotnie absorbujemy witalność zarzynanych ofiar. We wcześniejszych kulturach, ściętych wojowników zjadano, aby posiąść ich siły. Dawne armie kolekcjonowały męskie penisy, by pękami składać je przed swoim władcom. Kiedy w Wietnamie Amerykańscy żołnierze zbierali penisy na pamiątkę, myśleliśmy, że są zwyrodnialcami. Zwyrodnialcami owszem, byli, ale wszyscy jesteśmy zwyrodnialcami, kiedy chcemy lub dążymy do wojny. Tylko, że zasłaniają nam tę prawdę nasze racjonalizacje.

    Badania nad psychodynamiką rytualnych kultów jest więc szczególnie ważnym zadaniem dla psychohistorii, ograniczonym nie tylko do terapii ofiar tych praktyk. Bez sensu jest nazywać doniesienia o zbroniach satanistycznych sekt „polowaniami na czarownice” i odrzucać jednym ruchem ręki dlatego, że ciężko nam w tę prawdę uwierzyć. Nawet średniowieczne polowania na czarownice muszą zostać wyjaśnione psychohistorycznie. I chociaż Żydzi nie składają dzieci w ofiarze, o co ich oskarżano, to kiedy czytamy dzisiejsze sądowe transkrypcje tych oskarżeń, pojawia się myśl, że przecież ktoś jednak obcinał główki tym dzieciom i grzebał je według satanistycznych rytuałów. Ktoś musiał używać wszystkich tych rytualnych noży i ołtarzy, jakie archeologowie odkryli w setkach miejsc na szlaku ludzkich siedlisk.34 I wreszcie, ktoś przecież zabił w dwudziestym stuleciu sto milionów ofiar w obrzędach wojennych.

  281. astromaria powiedział/a

    Kiedy pierwszy raz czytałam ten artykuł myślałam, że facet jest paranoikiem. Jeszcze zupełnie niedawno miałam klapki na rozumie, bo sądziłam, że takie “brednie” piszą tylko ludzie związani z Kościołem, doszukujący się wszędzie szatana, satanistów i innych sił nieczystych. Zupełnie niedawno dotarło do mnie, że to może się dziać naprawdę.

  282. Marcus powiedział/a

    To dzieje sie naprawde a w sieci sa na ten temat juz cale ksiazki. Alex Collier i nie tylko on twierdzi, ze niektore dzieci sa porywane jako pozywienie (raczej przysmak) dla szarakow i innych gadow. Ale to nic nowego jak popatrzec na historie to sa swiadectwa, ze takie rzeczy dzialy sie o wiele wczesniej a dzisiaj to jest cicha i ukryta kontynuacja tego procesu.

  283. astromaria powiedział/a

    Kiedyś robiono to jawnie: składano ofiary dla “bogów”, a dziś robi się to samo, ale potajemnie.

  284. Marcus powiedział/a

  285. Marcus powiedział/a

  286. Marcus powiedział/a

    http://www.scribd.com/doc/13229125/World-Top-Secret-Our-Earth-is-Hollow

  287. Marcus powiedział/a

    Na tej stronie mozna zobaczyc zdjecie ladowania UFO i reptilianskich istot z rogami i skrzydlami.
    http://www.angelfire.com/ut/branton/
    Tlumaczy to wszystkie mity o diable i szatanie itp. Zdjecie pochodzi od bylego agenta MI6 James Casbolt o ktorym pisalem w komentarzu gdzies tutaj wyzej (podalem link do jego ksiazki). Zdjecie nieco niewyrazne ale daje do myslenia. Sami ocencie czy to prawda czy nie. Do tej pory rewelacje Casbolta wygladaly mi na wiarygodne (wiekszosc mozna bylo potwierdzic w innych zrodlach). Sam Casbolt zniknal z sieci, jego blog i strona zostaly zawieszone, watpie zeby zrobil to sam. Najpewniej podzielil niestety los Williama Coopera, ostatni slad po Casbolcie jest na you tube i pochodzi z 2007 roku. Mowi on tam, ze widzial obcych w podziemnych bazach w USA.

    Pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia za jakis dluzszy okres w sieci.

  288. Marcus powiedział/a

    Wyklad Laury Knight – Jadczyk

  289. Obywatel powiedział/a

    Pamiętajmy żeby zapisać się do ich religii i wpłacac datki na konto. ;)

    Ależ ona się zestarzała, wygląda potwornie.

  290. Marcus powiedział/a

    Kazdy sie kiedys zestarzeje.
    Pamietajmy aby szukac wiedzy w roznych zrodlach.

  291. Obywatel powiedział/a

    Każdy się zestarzeje, ale nie każdy będzie wyglądał jak takie monstrum. :D

  292. Marcus powiedział/a

Dodaj komentarz

XHTML: Możesz skorzystać z tych etykiet: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>