-
Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
-
... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
-
Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
------
Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.
-
Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"]
czytaj więcej
-
Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
-
Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka
klik
-
Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
-
Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
-
Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
-
Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
-
Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
-
Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
-
Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “
Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
-
[Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.
[J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.
[Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?
Wiek kłamstwa
-
Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.
Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.
-
Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
-
Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
-
Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
-
Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.
[I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:
Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
-
Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
-
Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
-
Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
-
(...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.
Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
------
...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.
Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.
Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
------
Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]
-
Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
-
Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
-----
Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
------
Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
------
Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
(
Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na
"Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
-
Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
-
Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.
Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
-
Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
-
Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
-
Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
-------------
Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
-
Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
[Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
-
Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
-
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
-
Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
-----
[...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
-----
Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
-----
Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
-----
Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
-----
Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
-----
Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
-----
Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
-
Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
-----
Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
["The Age of Reason"]
-
Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
------
Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
------
Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
------
Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
------
Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
------
Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
------
Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
-
Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
-
Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
(Sat-Okh to polski Indianin)
-
Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
-----
Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
-----
Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
-----
Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
-----
Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
-----
Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
-----
Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
-----
Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
-
W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
------
Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
-
Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
-----
Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
-
Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
-----
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
-----
Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
-----
Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
-----
Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
-----
Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
-----
Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
-----
Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
-----
Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
-----
Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
-----
Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
-----
Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
-----
Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
-
Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
-----
Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
-----
Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
-
Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
-----
Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
-----
Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
-----
Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
-----
W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
-----
Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
-----
Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
-
Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
-
Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
-
Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
-
Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
-
Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
-----
Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
-
Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
-
Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
(Kalama Sutra)
-----
Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
-
Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
-
Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
-
Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
-----
Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
-
To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
-
Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
-----
Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.
marcus powiedział/a
Tutaj cos pokrewnego, moim zdaniem ten facet ma racje – szkoly zabijaja kreatywnosc. A najbardziej moja kreatywnosc zabily studia na dwoch uniwersytetach. I co z tego, ze studiowalem szesc lat jak i tak najwiecej wiedzy zdobywam uczac sie sam, czytajac ksiazki z roznych dziedzin i szukajac alternatywnej wiedzy nie wykladanej na uniwerkach.
marcus powiedział/a
I prawdziwy geniusz !!!!
astromaria powiedział/a
O tym, że szkoła zabija kreatywność pisałam na swojej stronie i w blogach nie raz. Przecież System nie jest zainteresowany produkcją geniuszy, lecz bezmyślnych i posłusznych owiec i baranów. Dzieciak ma się nauczyć co dla niego przewidziano i nie zadawać głupich pytań. Co gorsze nauka jest częściowo fałszywa, czego naukowi geniusze nie są w stanie naukowo odkryć, bo im tak wyprano umysły, że nie myślą.
Szkolnictwo koncentruje się na “gimnastykowaniu” lewej półkuli mózgu, a prawa zarasta chwastami. Być może dlatego przez wieki nie dopuszczano kobiet do edukacji, bo one w sposób naturalny posługują się obiema półkulami mózgu z jednakową sprawnością. Mężczyźni natomiast z natury mają z tym problem. I dlatego to właśnie mężczyźni są liderami tego systemu. Jeśli nie nauczy się ich korzystania z prawej półkuli, to tego nie umieją. Skutki jakie są każdy widzi.
Ostatnio na Discovery pokazują szalonych naukowców, którzy “znaleźli na to sposób”. Odkryli oni (cóż za geniusze!!!), że dostęp do prawej półkuli pobudza kreatywność. Ale niestety, “z niewiadomych przyczyn” ludzie nie umieją korzystać z mocy prawej półkuli mózgu. No i trzeba coś na to zaradzić. A co? Oczywiście genialna nauka rozwiąże każdy problem. Wystarczy “sparaliżować” polem elektromagnetycznym lewą półkulę, a odezwie się prawa. Prawda, jakie proste? Zamiast zmienić system edukacji i wprowadzić trochę zajęć artystycznych lepiej zastosować chamską metodę “gwałcenia” mózgu.
Gdyby mniej kazano bezmyślnie “zakuwać”, a większą uwagę przyłożono do kreatywności i po prostu ją stymulowano (muzyka, taniec, rysunek), nie trzeba by było uciekać się do takich metod.
marcus powiedział/a
Obecnie uniwersytety nie ucza myslec kreatywnie ale sa fabrykami magistrow. Zadziwiajace, ze jak rozmawiam z ludzmi to najwieksze problemy z teoriami spiskowymi maja ludzie z wyzszym wyksztalceniem. Dopiero jak konkretny autorytet sie wypowiada takie osoby cos tam przyswajaja. I tak kiedy rozmawialem z moim kolega na temat spisku z pandemia to bardzo trudno bylo mi go przekonac. Ale jak pokazalem film z prof. Majewska to koles zaczal sie otwierac na te sprawy. Zobaczenie profesjonalisty z duzym dorobkiem naukowym i praca na Harwardzie ktory mowi wprost o szkodliwosci szczepionek robi wrazenie na niedowiarkach. I dlatego tak wazny jest glos prof. Majewskiej.
Otworzyc “lewopolkulowego” moze tylko drugi “lewopolkulowy” czlowiek kiedy ma argumenty w reku i naukowy autorytet. “Tresowani” w szkolach i na uniwerkach moga sie obudzic wtedy kiedy zobacza innego “tresowanego” ktory sie obudzil.
Oto jak David Icke probowal otworzyc lewopolkulowych na Uniwersytecie w Oxfordzie. Celowo pominal w tym wykladzie jaszczury wiadomo dlaczego.
Aubrey powiedział/a
(nabija fajkę) Przypominam sobie, że w liceum zawsze miałem 3 z większości przedmiotów, czym się niespecjalnie przejmowałem. Razu pewnego jednak moja polonistka, która wiedziała z wypowiedzi na lekcji, żem nie w ciemię bity, kazała mi przeczytać wypracowanie koleżanki, która dostała 5. Tak też uczyniłem i doszedłem do wniosku, że wszystko to napisałem, tylko nie łopatologicznie. W tamtym czasie pisywałem już opowiadania i wpłynęło to na styl moich szkolnych wypracowań (tak jak teraz blogowanie wpłynęło na moją pracę dyplomową), nie pisałem wprost, tylko podejmowałem pewną grę z czytelnikiem, wymagając od niego, by wyszedł mi w pół drogi. I za to dostałem 3. Być może nauczycielka polskiego nie miała czasu się wgryzać. Rutyna i te sprawy. W każdym razie przestałem się przejmować, że mam 3. Podejrzewam, że ci ludzie, co mieli 5, nie potrafiliby już teraz napisać takiego wypracowania. A ja tak. (pyka z fajki) Podobnie było z matematyki, gdzie na maturze zrobiłem 3 linijki obliczeń, po prostu – reszta w głowie. I nie było komentarzy jak dla idioty typu “teraz przenoszę x na drugą stronę równania”. Musiałem powtarzać maturę, ale tym jakby też się nie przejąłem (na ustnej matematyce dostałem 4), bo już wtedy byłem przekonany, że to z systemem jest coś nie tak, nie mną. Również na studiach bardziej się ślizgam niż uczę pilnie. Swoje, jak to się mówi, wiem. Inaczej by człowiek zwariował z tą bandą.
Dziękuję za uwagę.
marcus powiedział/a
@Aubrey
Mam podobne doswiadczenia. Nigdy nie bylem orlem w szkole, raczej gosciem na 4 lub 3,3+. Na studiach (zarzadzanie) mialem matematyke, statystyke i ekonometrie. Na poczatku dla mie to byl koszmar pozniej najwieksza niespodzianka mojego zycia. Zainteresowal mnie pewien problem i napisalem prace magisterska z ekonometri (bardzo zmatematyzowana czesc ekonomii) wbrew zdrowemu rozsadkowi. Okazalo sie, ze pisanie pracy to byla prawdziwa przygoda, napisalem to z pasja i od serca. Efekt – bardzo dobrze oceniona praca jako nowatorska na wydziale. Do tej pory to dziala, najlepsze efekty sa jak czlowiek robi cos z pasja i zainteresowaniem, wtedy mozna prawie wszystko.
Zawsze jakos dziwnie patrzylem na osoby ktore byly na 5 ze wszystkiego. Ja zawsze kalkulowalem jesli cos mnie nie interesowalo to wystarczylo mi to zaliczyc na 3. Jezeli cos mnie interesowalo to poglebialem wiedze i moglem to zaliczyc na 5. Nie jestem geniuszem ale idiota tez nie i to mi wystarczy.
Mam dwoch braci jeden i drugi studiowali fizyke. Starszy byl pasjonatem fizyki i orlem na studiach, mial stypendium naukowe. Mlodszy poszedl na fizyke bo mial zdolnosci i latwosc do matematyki ale kompletny brak pasji. Efekt – bardzo latwe slizganie sie na studiach na kiepskich ocenach.
Geniusz to zdolnosci, pasja i ciezka praca. Einstein nie bylby geniuszem gdyby nie jego pasja do fizyki. Dlatego rozwiazywal jej problemy w nowatorski sposob bez schematycznego podejscia wlasciwego dla osob robiacych cos na sile i z przymusu.
(…) “To, że geniusz może rozwiązać dowolnie trudny problem, wynika z tego, iż jego myślenie cechuje jedna kardynalna zasada: łamanie reguł.
Einstein był człowiekiem, któremu przychodziło to naturalnie. Można by go nazwać Jamesem Deanem nauki. Nie chodzi tylko o to, że zakwestionował on istniejące prawa fizyki, że gardził tradycją i doprowadzał do wściekłości władze. Śmiałe łamanie reguł przysparzało mu mnóstwo problemów, lecz właśnie ta cecha zadecydowała o jego geniuszu. Einstein potrafił wspaniale rozwiązywać problemy, gdyż był znakomitym łamaczem reguł. Jest to cecha charakteryzująca wszystkich geniuszy, lecz także umiejętność, której można się nauczyć i którą można rozwijać. Wszyscy możemy myśleć jak Einstein. Wystarczy, że nauczymy się łamać reguły”.
zrodlo: http://lukasinski.pl/fizyka/think.htm
Baba.Jaga powiedział/a
Dzięki za notkę i wywiad – niezwykle interesujący i dający do myślenia.
To, o czym Elizabeth Gilbert mówiła na początku, o tej idei, która zdaje się być czymś oczywistym dla ludzi, że kreatywność nierozerwalnie wiąże się z cierpieniem, męką, problemami, zwłaszcza psychicznymi. Takie myślenie, utarty stereotyp może w rezultacie zniechęcać ludzi do bycia kreatywnym, podążaniem za intuicją, swoimi marzeniami, które nie przystają do norm i miar współczesnego świata, do wyobrażeń o tym, jak powinno wyglądać życie “przeciętnego zjadacza chleba”.
Kiedy ktoś myśli nieśmiało o tym, żeby pisać, uczyć się śpiewać czy marzy by tańczyć lub grać na saksofonie, to od razu cichy głosik sączy mu do ucha: czyś ty oszalał/a? ty? przecież się do tego nie nadajesz! i dodatkowo przed oczami stają obrazy artystów cierpiących męki twórcze, prowadzących nieszczęśliwe życie, wciąż i wciąż zmagających się z losem, by móc wyrazić siebie.
Brak w wyobrażeniach o twórczości, kreatywności tego czynnika zwyczajności (artysta też człowiek i jeść musi oraz inne potrzeby przyziemne też ma), który towarzyszy każdemu, obrazu szczęśliwego (ponieważ robi, to co kocha) kreatywnego człowieka, który jest w pełni władz umysłowych i nie zamierza zejść z tego świata lada dzień.
Uważam, że człowiek kreatywny, twórczy, który postrzega świat, ludzi, życie głębiej, patrzy na nie pod różnymi kątami i staje się poprzez to bardziej elastyczny, w pewien sposób wyrozumiały, mądrzejszy, ma większe szanse na zdrowie psychiczne w świecie tak bardzo dynamicznie się rozwijającym jak ten, w którym żyjemy obecnie, który pełny jest zmian, sprzeczności, pełen zawiłości i możliwości wyboru. Ma na to większe szanse niż człowiek podążający za utartym wzorem jak maszyna, bez chęci wyłamania się z tych ograniczeń, który cierpi za każdym razem, kiedy spotka na swojej drodze “alternatywny wzór życia”.
I tak nawiasem mówiąc samo wiązanie kreatywności, twórczości jedynie z artystami jest też nieporozumieniem i sprawia, że ludzie myślą, że “to nie dla mnie”. Przecież, żeby być kreatywnym, twórczym nie trzeba stworzyć słynnej symfonii czy napisać książki stulecia. Kreatywność jest chyba czymś bardziej naturalnym niż przyszło nam uważać i mogłoby się przejawiać naturalnie, w sytuacjach codziennych, gdybyśmy byli inaczej wychowywani, uczeni, żylibyśmy w świecie, który kreatywności i twórczości nie zwalcza.
To kolejny punkt antagonizowania ludzi, oddzielania ich od siebie: tam, wysoko są artyści, ludzie twórczy, kreatywni, a ty jesteś tutaj, na dole, odbiorca wytworów ich płodnych umysłów, który nie masz w sobie tej “boskiej iskry” (lub jej nie otrzymujesz, nawiązując do wypowiedzi E.G.).
A nawiązując do waszych wypowiedzi, też uważam, że szkoła, uniwersytety, nie uczą jak być kreatywnym, twórczym, uczą jedynie jak przyswajać stosując marchewkę jak nagrodę, a kopnięcie prądzikiem jako karę (warunkowanie klasyczne, blee). Nie twierdzę, że gdzieś w świecie nie ma ostoi kreatywności, podejrzewam, że są rozsiane tu i ówdzie pod postacią pojedynczych osób. I te właśnie osoby wprawiają w popłoch całą salę studentów, gdy zadają im pytanie wymagające samodzielnego myślenia i kreatywności
Z przykrością stwierdzam, że uniwersytety i szkoły wyższe są bardziej zakłamane niż niższe szczeble edukacji. Wiadomo: idziesz do podstawówki, żeby nauczyć się pisać, czytać i liczyć. A studia? Toż tam się przecież studiuje! Guzik prawda. Tam też cię programują, tylko na “wyższym” poziomie. To rozczarowanie gorzko smakuje, wiem z własnego doświadczenia.
Oczywiście nie popadając w skrajności i chcąc być uczciwą muszę nadmienić, że nie jest całkiem źle. Są pewne osoby, miejsca, które nie funkcjonują na sztywnych zasadach. Jest ich jedynie zbyt mało.
Pozostaje nam skrzętne filtracja danych
i uczenie się, studiowanie (takie prawdziwe) samemu. Na razie. Bo niewykluczone, że to co jest teraz się zmieni. W końcu świat i ludzie nie stoją w miejscu, prawda? Zmieniają się, ewoluują. Nikt też nie powiedział, że musimy się poddać programowaniu – możemy się wyłamać i pociągnąć za sobą innych. To może być początek zmian. Bo dlaczego by nie?
astromaria powiedział/a
Chyba każdy z nas spotkał się z taką dziwną reakcją otoczenia, a zwłaszcza najbliższych, kiedy oświadczył swojej rodzinie, że ma zamiar robić coś choćby tylko trochę innego niż reszta świata. Pół biedy, kiedy mówimy, że chcemy się uczyć tańczyć, ale tylko hobbystycznie, wtedy wszyscy kiwają głowami i mają nadzieję, że zaraz nam to przejdzie i staniemy się normalni. Ale jeśli ktoś oświadczy, że rzuca pracę od 9 do 17 i będzie teraz żył realizując własne marzenia i pomysły, zaczyna się lament. No bo jak to tak, przecież tak nie można, przecież trzeba rano wstawać i jechać na drugi koniec miasta i mieć tę pensję, bo to jest pewne. A przecież w świecie nie ma nic pewnego. Zakład pracy może zbankrutować, może się zreorganizować, mogą z niego powyrzucać wszystkich w wieku 40+ itp. To już chyba własna firma jest pewniejsza, jakby się dobrze zastanowić. Ale schematy działają i nie ma na nie mocnych.
Z koli, jeśli ktoś sądzi, że sławny muzyk jest wolny, to się bardzo, ale to bardzo myli. Muzyk jest własnością wytwórni płytowej i/lub kontraktów. Ma zabukowane ileś tam koncertów w określonych miejscach i musi się z tego wywiązać bez względu na stan zdrowia i sytuację osobistą. Musi grać, nawet jeśli zmarła mu matka lub brat, bo trasy koncertowej nie można przerwać. Pisarz ma chyba najlepiej, bo może się od pisania oderwać.
A co do uczelni – w moich Mapach świadomości pisałam, jak one działają i dlaczego. To jest system ustanowiony przez ludzi z 2-3 etapu rozwoju. Ludzie ci nie mają szacunku ani tym bardziej zaufania do samodzielnego kombinowania, dla nich liczy się posiadanie papieru z wieloma tytułami naukowymi, wydanego przez najsławniejsze uczelnie i ortodoksyjna linia przekazu wiedzy. Jeśli na uczelni pojawi się uczony z poziomu 4 lub wyższego, oczywiście, pozwolą mu nauczać, ale będą go zawsze traktować jako kogoś podejrzanego, jakiegoś wichrzyciela i wariata, a jeśli taka osoba zyska popularność wśród studentów, władze uczelni będą się zbierać na zebraniach i zastanawiać, jak bardzo jest to niebezpieczne i na ile można mu pozwolić na te hulanki. No i oczywiście będzie miał duże trudności z opublikowaniem czegoś w tzw. “renomowanych pismach naukowych”, które znajdują się w rękach i pod kontrolą sponsorów.
Ale im gorzej, tym lepiej. Obecnie weszliśmy w etap takiej niewyobrażalnej głupoty, korupcji i upadku moralnego we wszystkich dziedzinach życia, że gorzej już chyba być nie może. To się musi kończyć rewolucją. Ten system prędzej czy później runie z hukiem, a na gruzach wyrośnie coś nowego. Oby się okazało, że rzeczywiście ludzkość dokonała skoku ewolucyjnego i teraz władzę przejmą “czwórki”, a “trójki” przejdą do mniejszościowej opozycji.
Moon powiedział/a
@Aubrey
“Musiałem powtarzać maturę, ale tym jakby też się nie przejąłem (na ustnej matematyce dostałem 4), bo już wtedy byłem przekonany, że to z systemem jest coś nie tak, nie mną.”
Ustna z matematyki?
Mirosław Rynkowski powiedział/a
Bruno Gröning ma rację bo rzeczywiście puszka rezonansowa jaką jest nasz czaszka odbiera tak jak antena a pod wpływem natchnienia tworzone są dzieła a to tylko dlatego że człowiek w tym właśnie nie myśli a tworzy – czyli tworzy jakby pod wpływem impulsu który został nadany lub przechwycony przez niego. Czym więc jest kreatywność – chyba dojrzałością do tworzenia dzięki czemu otrzymujemy (lub przechwytujemy) inne informacje od zwykłego zjadacza chleba jakim sam jestem. Tutaj może ktoś powie że jest to w istocie oświecenie do którego tak dążą grypy ezoteryczne a oświeconym nikt nie zostanie jak anteny sobie nie dostroi
. Smacznego
TomaszFotograf powiedział/a
Hmm czyli co można wnioskować ze talent jest pewnego rodzaju cechą wrodzoną, aby posiadać możliwość się do dostrojenia się do odbioru pewnych impulsów?
Cóż szkoda że czasem tak bywa że nie ma się żadnych talentów, albo są problemy z ich rozwinięciem i realizacją siebie w danej dziedzinie. Ja mawiał David Icke, jeśli nie posiada się pewnych cech aby robić to co odpowiada naszej wibracji, żadne pozytywne myślenie i afirmacje nie pomogą. Czytaj beztalencie pozostanie beztalenciem
astromaria powiedział/a
Starożytni wierzyli, że to talent (“geniusz”) wybiera sobie medium, przez które się wyraża. Dlatego (jak mówiła Elizabeth Gilbert) oni nie czynili sobie wyrzutów, że nie mają talentu lub że mają kiepski, lecz mówili, że ich geniusz jest kulawy. A więc to wina geniusza, a nie człowieka. Z tego powodu starożytni twórcy nie popełniali samobójstw, w przeciwieństwie do współczesnych.
Poza tym można mieć talent do różnych rzeczy, nie chodzi przecież tylko o talent artystyczny. Ktoś może pisać poradniki jak żyć, ktoś inny może pomagać biednym, leczyć innych, być super-kucharzem, duchowym nauczycielem itp. Podobno każdy ma talent, ale musi odkryć do czego konkretnie i zacząć to realizować.
No i jeszcze to: Bruno G. twierdził, że dzięki pobieraniu prądu można dostroić swoją antenę tak, żeby odbierała doskonały przekaz, prosto z boskiego źródła. Wiele osób tego doświadczyło i były nawet tym zdziwione, bo nie wiedziały, że otrzymają dar, o który nie zabiegały.
Kruk powiedział/a
A jeśli natchnienie nie jest czymś co przychodzi z zewnątrz? Święcie wierzę, że mając w sobie iskrę naszego Stwórcy (tego prawdziwego
) “…jesteśmy przepojeni jego możliwościami”. Co się zatem podziało z wrodzonym geniuszem? Miguel Ruiz zwykł pisać o “procesie udomawiania”, w którym tracimy kontakt z natchnieniem. Wiele instytucji, rodzice, szkoła, religia, dba o to abyśmy w dorosłe życie wkroczyli z kwadratowym umysłem. Efekty nie trudno zauważyć.
Jose Silva twórca metody samokontroli umysłu upatrywał szanse rozbudzenia ludzkiego geniuszu w ćwiczeniu intuicji i wykorzystania jej do twórczego myślenia i rozwiązywania problemów. Innymi słowy ćwiczeniami pobudzał do roboty prawą półkulę mózgową. Greg Braden w swej książce “Boska matryca” twierdzi natomiast, że otacza i łączy nas forma inteligentnej energii, którą nazywa polem nieskończonych możliwości. Jak wykazało wiele eksperymentów pole to odpowiada i jest tworzywem umożliwiającym stwarzania naszej rzeczywistości. Udowodniono, że językiem jakim można się z nim komunikować są emocje i uczucia. Skoro tak, nasze otoczenie na zasadzie lustra, wygląda tak jak nasze wnętrze. Warto, w tym miejscu, zadać sobie pytania na ile jesteśmy wewnętrznie spójni, jednoznaczni, koherentni (modne słowo)? Jak często zmieniamy zdanie na swój temat? Jakie są nasze dominujące myśli i emocje? Czy przypadkiem nie jest tak z naszymi marzeniami jak z tresurą psa kiedy rzucamy patyk i nie czekając na powrót czworonoga rzucamy kolejny i kolejny. I kiedy żadne pragnienie się nie spełnia, żaden patyk nie wraca, sfrustrowani, zagubieni i pełni lęku wątpimy w nasz geniusz.
Dawno temu św. Augustyn rzekł:”Nie szukaj na zewnątrz lecz zwróć się do samego siebie bo prawda mieszka we wnętrzu człowieka”.
Co zatem stroi tę antenę wewnątrz nas, o której mawiał Bruno Groning? Czy nie są to nasze przekonania, emocje, uczucia?
Cóż więc jest tą świadomością, o której się tak chętnie ostatnio pisze? Czy jest nią wiedza pogłębiająca strach czy taka, która buduje harmonię? Odpowiedź będzie zawierała wskazówkę w jakim kierunku pójdzie nasz wszechświat lokalny i ten wyłaniający się ze świadomości zbiorowej, z kolektywnego geniuszu.
astromaria powiedział/a
Dlatego właśnie tak ważna jest medytacją. Sprzyja ona wyciszeniu emocji i pomaga pozbyć się lęku. Dzieje się to samo, nie trzeba afirmować, wyobrażać sobie ani wysilać się w żaden sposób. Cisza, w jakiej pogrążamy się medytując / pobierając prąd sprawia, że nasza dusza jest leczona i uzdrawiana.
Jeśli mamy w sobie pokłady lęku (często nieuświadamianego), dostrajamy naszą antenę do odbioru piekielnej audycji. Jeśli dominuje miłość, wtedy dostrajamy się do pozytywnego odbioru.
Dzięki medytacji pozbywamy się tendencji do rzucania zbyt wielu patyków temu “psu”, bo czujemy wyraźnie, że czuwa nad nami Siła Wyższa, która sama najlepiej pokieruje naszymi działaniami. Tam, w Górze, lepiej widzą, czego nam potrzeba i do czego jesteśmy stworzeni.
Kruk powiedział/a
Tak, medytacja buduje wewnętrzny spokój i harmonię. We wspomnianej książce Greg B. pyta jednak: dlaczego efekty medytacji (efekt Maharishego) kończą się kiedy kończy się sama medytacja? I raz jeszcze, z uporem maniaka, pisze o języku emocji i uczuć, który przemawia do matrycy w każdej sekundzie naszego istnienia. Z tego samego powodu WingMakers uczą o życiu z głębi serca i o cnotach serca.
Rozważam, nie pierwszy raz zresztą, jeszcze Twoją Astromario myśl, że Siła Wyższa pokieruje nami. Jak miałoby to wyglądać w kontekście wolnej woli każdej istoty? Tak sobie myślę, że na “dzień dobry” dostajemy swój boski potencjał z całym zestawem narzędzi tworzenia. I historia pokazuje, że znalazło się kilku facetów i kobitek zapewne, które wypuściły swój geniusz niczym dżina z butelki, aby zaprzeczyć marności, którą sobie na co dzień wmawiamy.
Hmm. Idei wolnej woli nie kłoci się jednak z koncepcją prośby. Może więc wystarczy po prostu poprosić…
astromaria powiedział/a
Siła Wyższa szanuje naszą wolną wolę, ale oferuje pomoc, jeśli sami czegoś pragniemy. Ona wie, jakie mamy talenty i potencjały, więc dobrze jest korzystać z jej wsparcia. Oczywiście, przymusu nie ma.
A świat, który nam tu sztucznie stworzono stara się nas zdołować: robi wszystko, żebyśmy nie uwierzyli w swoją wartość, talenty i misję. Tak jesteśmy programowani “na dzień dobry”, zaraz po urodzeniu. Mówią nam, że jesteśmy grzeszni i niegodni, więc powinniśmy bić się w piersi i błagać o przebaczenie. Że jesteśmy nieudacznikami i wszystko chrzanimy (czarna pedagogika). Z takim oprogramowaniem jesteśmy skazani na klęskę. Dlatego warto medytować.
Kto nie widział Davida Icke w Avebury, temu polecam obejrzenie tego filmu. David wyjaśnia, jak to się dzieje, że niektórzy ludzie są jakby stworzeni do szkodzenia światu i ludziom. Zastanawialiśmy się, jak to jest z tymi “syjonistami”, co to najwyraźniej mają coś w genach, co sprawia, że nie są w stanie wyrwać się spod władzy programu, który nimi steruje. Oczywiście, to nie dotyczy tylko owych “syjonistów”, lecz wielu innych ludzi, którzy szkodzą. Wygląda na to, że rzeczywiście sterują nimi programy zapisane w ich DNA. Spotkałam kilka takich osób na swojej drodze. To są istoty całkowicie pozbawione empatii, a co więcej miałam wrażenie, że coś się w nie wciela lub je opętuje, żeby nimi kierować. Czyli jest to coś podobnego do PO (portali organicznych) opisywanych przez Kasjopean lub do naszego “geniusza”, tyle tylko, że takiego negatywnego. Warto to przemyśleć.
http://davidicke.pl/index.php/filmy/34-david-icke/66-avebury.html
Mirosław Rynkowski powiedział/a
Matko kochana dlaczego ludziska myślą że wszystko dzieje się za sprawą stwórcy czy też boga. Dajcie jemy spokój, bo natchnienie nie musi pochodzić o niego a jedynie można przechwycić coś, co już jest ponieważ przestrzeń jest wypełniona wszystkimi zdarzeniami obrazami i tak dalej. Natchnienie przychodzi w chwili rozluźnienia gdy o tym się nie myśli takie eureka. Odpowiedz jest w nas i koło nas a my wciąż jakieś dywagacje prowadzicie to od boga a tamto od kogoś inne w takim razie można by również powiedzieć że niektóre przekazy mogą być od szatana. Każdy z nas ma talent taki jaki ma a astrologia to dokładnie określa bo jest to związane z dniem narodzin rokiem układem gwiazd i takie tam inne. Rozwijanie talentów jest ważne bo jeden będzie dobrym kompozytorem a inny stolarzem. Mimo nauki stolarz nie będzie super kompozytorem a fizyk dobry biologiem. Jak można rozwijać talent w strachu którym żyjemy od dziecka. Bo ten na górze na nas patrzy i ocenia – zrobiliśmy dobrze albo źle. Kara nas czeka kara. Matko jedyna życie pod presją to nie życie. Albo jeszcze karma to znowu wychowanie w lęku bo jak masz złą karmę to pokutujesz za to co zrobiłeś w poprzednim wcieleniu. Jasne?!
Aubrey powiedział/a
@Moon,
to była jeszcze stara matura, na której można było zdawać matematykę ustnie. Robiło się 3 zadania w 15 minut, a przez kolejne 15 referowało się przed komisją. Zadania zrobiłem w 7 minut.
astromaria powiedział/a
@ Mirosław Rynkowski: kompletnie niejasne. Ktoś tu coś pisał o Bogu? O życiu pod presją? O wpływie gwiazd? O karze i pokucie za złe uczynki? Ja na pewno nie. I w komentarzach również tego nie zauważyłam.
Moon powiedział/a
@Aubrey
To jesteś geniuszem.
Zdawałam matematykę tylko pisemnie, w rozszerzonym zakresie. Miałam wszystko wykute na pamięć.
Mirosław Rynkowski powiedział/a
Przepraszam pani Mario ale to się przewija w rożnych komentarzach że wszystko jest uzależnione od tego na górze.
“A świat, który nam tu sztucznie stworzono stara się nas zdołować: robi wszystko, żebyśmy nie uwierzyli w swoją wartość, talenty i misję” System został stworzony aby mieć armię ludzi do pracy. Wybitne jednostki jakoś się przebijają dla dobra ogółu ale jak zwykle idzie to po przysłowiowej “grudzie” Kiedyś czytałem że życie w społeczeństwie byłoby lepsze gdyby pozwolono ludziom robić to co potrafią najlepiej i jeszcze w dodatku rozwijając ich zdolności. Szkoła tylko uczy a nie rozwija a rodzice nie mają czasu więc tylko zawzięty człek może rozwijać swoje zdolności. Życie pod presją to walka o przetrwanie dlatego niektórzy zmuszeni są robić nie to co by chcieli ale muszą.
astromaria powiedział/a
Są ludzie tak utalentowani, że im nawet szkoła nie przeszkodzi. Ciekawe, ilu by ich było, gdyby im nie przeszkadzano?
Im mniej państwa, tym lepiej dla społeczeństwa. Niestety, obecnie daje się zauważyć tendencja przeciwna, państwo wtrąca się nawet w najbardziej osobistą sferę życia obywateli i wszystko chce kontrolować.
Arcturius powiedział/a
Dzięki Astromario za ten link Davida Icke z Avebury – cały wywiad jest rewelacyjny…jak dla mnie wszystkie poruszane wątki dają do myślenia…znałem jego poprzednie wykłady i wypowiedzi (swoją drogą niesamowicie ciekawa osobowość)ale na ten akurat nie trafiłem…i zgadzam się całkowicie, że kto nie widział, a siedzi w tych tematach, co tutaj często są przez nas poruszane, powinien ten wywiad koniecznie!!!…obejrzeć…:)
A poza tym to żyjemy tutaj w totalnie porąbanym świecie…osobiście muszę się przyznać, gdybym kilkanaście lat temu nie trafił na medytacje i nie zaczął medytować, to pewnie już dawno bym tutaj ześwirował…:)))
Arcturius powiedział/a
Aha…to niesamowite, ale rzeczywiście pod prysznicem przychodzą często do głowy bardzo ciekawe i twórcze pomysły…ich świeżość i nowatorstwo zdecydowanie wskazują na wyższą inspirację…Geniuszu…który najwyraźniej bardzo lubi się z nami komunikować w ten sposób, kiedy właśnie leje nam się woda pod prysznicem, prosto na głowę…:)))
astromaria powiedział/a
Medytacja to BHP dla duszy. Bez tego już by mnie tu nie było.
Aubrey powiedział/a
@Moon,
miałem łatwość do liczb, w sumie do teraz mam, ale nie rozwijałem tego, więc na liczeniu w pamięci działań (do pewnego momentu, powyżej którego muszę już zacząć notować) się skończyło.
Ella powiedział/a
@ Arcturius
Właśnie niedawno przeczytałam,że najłatwiej usłyszeć swoich Aniołów czy Opiekunów Duchowych w naturalnych ,otwartych miejscach lub w pobliżu zbiorników wodnych do którch,co ciekawe ,można zaliczyć wannę lub prysznic