Kolejna podstępna trucizna

Nauczmy się czytać etykiety i we własnym interesie stańmy się wręcz paranoicznie podejrzliwi, jeśli chodzi o to, co producenci dodają do żywności. Wiara w to, że państwo dba o nasze zdrowie i troszczy się o nasze dobro niejednego doprowadziła do poważnych chorób, a kto wie, czy nie śmierci. Niech nikogo nie zwiedzie solenne zapewnienie, że wszystkie legalne i dopuszczone przez państwowe komisje dodatki do żywności są bezpieczne i zdrowe. Żaden środek chemiczny nie może być zdrowy. Zdrowe jest wyłącznie to, co naturalne, z wyjątkiem grzybów i roślin trujących rzecz jasna (robię to zastrzeżenie dla czepialskich, żeby mi nie wmawiali braku świadomości, że natura też truje).

Jeśli chodzi o aspartam, to prawda o jego szkodliwości staje się tak powszechnie znana, że wzmiankę o tym znaleźć możemy nawet w sprzedajnej i dyspozycyjnej wobec władzy Wikipedii.

Kolejną bardzo mało znaną trucizną jest kwasek cytrynowy, niekiedy bezczelnie opisywany na etykiecie jako „naturalny kwasek cytrynowy”. Jest on oznaczany kodem E330.

Kwasy hamują proces utleniania, a więc są naturalnymi konserwantami. Naturalne kwasy występują w wielu produktach spożywczych, takich jak kiszonki oraz przetwory mleczne i owocowe. Ale władza uznała, że tamte kwasy nie wystarczą, konieczny jest jeszcze jeden. Mało tego, według nich zakwaszania wymagają również te wyroby, które z natury kwaśne nie są (a więc praktycznie wszystkie). Mogliby oczywiście wybrać kwas askorbinowy, który nie dość, że jest tani, to jeszcze zdrowy (witamina C), ale dziwnym trafem wybrali nienaturalny i pozbawiony wartości zdrowotnych kwasek cytrynowy i przekonali producentów, że jest on niezbędny i trzeba go sypać wszędzie, nawet tam, gdzie jest już i tak wystarczająco kwaśno. I mimo, że ma on właściwości konserwujące (po to przecież jest dodawany) ładują do wszystkiego jeszcze różne benzoesany i inne konserwanty.

Wbrew ładnie brzmiącej nazwie kwasek cytrynowy nie ma nic wspólnego ani z naturą, ani z cytrynami, chociaż w swojej naturalnej postaci występuje w wielu owocach, w tym również w cytrynach. Spełnia on również ważną rolę w metabolizmie organizmów żywych (cykl Krebsa). Jednak ten stosowany w przemyśle spożywczym jest czysto syntetyczną substancją, otrzymywaną głównie przez fermentację cukru za pomocą kultur kropidlaka Aspergillus niger. Kropidlak ten jest bardzo niebezpieczną dla zdrowia pleśnią, powodującą wiele poważnych chorób.

Nie dajcie się nabrać na przekonująco brzmiące zapewnienia, że gdyby kwasek cytrynowy był szkodliwy, to wszyscy już dawno byśmy poumierali, gdyż mamy go w swoich tkankach. Skoro go już tam mamy, to po co nam więcej?

Dlaczego jest szkodliwy? Z prostej przyczyny – kwas cytrynowy zakłóca przewodnictwo elektrochemiczne w naszych komórkach mózgowych i zmienia w nich reakcje chemiczne. Dodając kwasek do potraw i napojów (również dla niemowląt i małych dzieci) ktoś sprytnie zmienia nas w bezmyślne baranki. Wiemy nie od dziś, że władza nie lubi inteligentnych obywateli, bo takimi trudno jest rządzić, szczególnie, że władza sama nie grzeszy inteligencją i doskonale zdaje sobie z  tego sprawę.

I proszę mi nie mówić, że cytryny są zdrowe. Oczywiście, że są. Zawierają kwas cytrynowy, ale naturalny, a oprócz niego witaminy, enzymy, sole mineralne i inne zdrowe składniki, które razem działają zbawiennie na nasze zdrowie. Owoce są dziełem natury, są harmonijną całością, a zawarte w nich składniki chemiczne są doskonale przyswajane przez nasze organizmy, czego niestety nie można powiedzieć o chemii przemysłowej, nawet jeśli próbuje ona naśladować naturę.

Tabelka stopnia szkodliwości różnych „E” z numerkami, z uwagami dotyczącymi rodzaju szkodliwości (kwasek cytrynowy E330: rakotwórczy)

Lista niebezpiecznych dodatków do produktów spożywczych (kwas cytrynowy E330: rakotwórczy)

Spis trucizn wszelakich, sprzedawanych jako pyszności (wymienia kwas cytrynowy jako rakotwórczy)

Szkodliwe dodatki do żywności (wegetarianie.pl)

Lista szkodliwych i podejrzanych składników E dodawanych lub stosowanych do produkcji żywności, jako konserwanty, barwniki, pigmenty, antyutleniacze, stabilizatory, zagęszczacze.

Trująca, zmieniająca płeć żywność (plik do pobrania)

75 thoughts on “Kolejna podstępna trucizna

  1. @Astromaria
    Ja tez mialem problemy z buforem tego programu. Radze odczekac kilka dni i sprobowac jeszcze raz bo naprawde warto.Albo sprobowac z innej przegladarki internetowej np. Mozilla Firefox lub Opera bo na Explorer sie zacina.
    Mamy tam dwie pieczenie na jednym ogniu i to w TVN choc w programie bardzo niszowym ale jednak w glownych mediach. Na poczatku o ksiazce „Antyrak” a dalej wywiad z Jackiem Zakowskim na temat ksiazki o kryzysie finansowym. Prowadzacy i Zakowski przyznaja, ze cos jest nie tak z tym swiatem z koncernami farmaceutycznymi, truciem zywnosci i guru Alanem Greenspanem i calym tym FEDowskim szajsem.

  2. Próbowałam ff i nic, więc spróbowałam ściągnąć na dysk dwhelperem, nie dało się, więc uruchomiłam RealPlayera i to samo – ani odtworzyć, ani nagrać. Ale spróbuję jeszcze Operą.

  3. @Astromaria
    Ja mialem problemy z buforem w dzien ale udalo mi sie zobaczyc to w nocy.
    Tak czy siak przeczytalem recenzje czytelnicze tej ksiazki na stronie:
    http://merlin.pl/Antyrak-Nowy-styl-zycia_David-Servan-Schreiber/browse/product/1,621067.html#fullinfo
    i na pewno ja kupie tym bardziej ze, nie jest droga i jest skarbnica wiedzy zawodowego lekarza, ktory po klesce medycyny akademickiej w walce z jego choroba zwrocil sie w kierunku medytacji i medycyny naturalnej.

  4. No i tak sobie myślę, że o ile aspartam łatwo w miarę wyrzucić z diety, to tego cholerstwa się nie da. Tak naprawdę, gdyby chciec wyrzucić wszystkie potencjalne trucizny, nie można by iść po nic do sklepu.

  5. Mario, spokojny wdech i wydech…
    Robisz dobrą robotę i chwała ci za to.

    Co do wiedzy i niewiedzy… wiedza – uczenie się czegoś oznacza przyjmowanie treści nie przeżywanych osobiście, najogólniej.

    W wypaczaniu pojęć kryje się przyczyna zamętu wśród ludzi, którzy w coraz mniejszym stopniu mogą się porozumieć, z czego wyrasta niepokój, brak zaufania, zawiść, nienawiść, agresja, wrogość.
    Opieranie swoich wywodów tylko i wyłącznie w oparciu o rozum ogranicza zdolności pojmowania.
    Ataki racjonalistów o światopoglądach laickich,/ który jest często tylko szyldem przykrywającym pustkę i niepewność/ są zazwyczaj próbą szkalowania osób mających odwagę poszukiwania, dociekania prawdy.
    Spokojnie, proponuję by każdy zachował dla siebie samoświadomość, do dobrego tonu należy nie wchodzenie do domu, gdzie nie jest się mile widzianym, tym bardziej, że tych myślących ‚inaczej’, do których siebie również zaliczam jest zdecydowana mniejszość.
    Po co się stresować, napuszać i denerwować ludzi, złość szkodzi urodzie, zdrowiu, a nawet dobremu wchłanianiu zatrutego wszem wobec pożywienia. Panowie doktorowie też przepracowani i nie dają już rady.
    Służba zdrowia powinna zacierać ręce, że jest grupa odmieńców, która nie wyczekuje w kolejkach z posępnymi minami. Mają i tak pełne ręce roboty.

  6. No cóż, chyba nie pozostaje nam nic innego jak sprzedać mieszkanie lub zagrać w totka, kupić ziemię, kury i kozę (krowie mleko jest niezdrowe, a kozie, wprawdzie nie ma żelaza, ale jest lepsze) i uprawiać wszystko na naturalnym nawozie, zbierać ręcznie, robić mąkę, sery, masło… – brać przykład z Eliszki. Kartofelki prosto z ziemi, marchewka, kapusta i inne warzywka – samo zdrowie. A to, co w sklepie to prawie sama trucizna.

    Ja dziś byłam na bazarze i za całe 10 zł kupiłam na jutro porządny obiad: kartofelki Irys (moje ulubione), wielki kalafior i 2 kg marchewki na surówkę. Więcej mi nie trzeba. Obok jest sklep eco, a w nim pszenica i żyto, całe i mielone na mąkę, wszystko bez żadnych dodatków oraz różne inne fajne rzeczy, jak brązowy ryż, cieciorka i kiszone ogórki jak od babci.

  7. @ Eliszka – ale przynajmniej panowie zrobili sobie tu wyszalnię i mam nadzieję, że ulżyli swojej wątrobie. Czyż to nie piękne?

    Znam mnóstwo przykładów utraty racjonalistycznej wiary, oni też mają szansę, to tylko kwestia czasu.

  8. ojej, nie było mnie a tu tyle zabawy mnie ominęło ;)

    generalnie jednak nowi komentujący uderzali w jeden ton, tzw bękartów kartezjusza.

    z tego powodu mamy tutaj dysonans pojęciowo-poznawczy wynikający z pojmowania możliwości pojmowania świata.
    ogólnie można uprościć sposoby rozumowania i odbioru do 4 podtypów (i co mi się sprawdza zawsze :) :

    -typ rozumowo-zmysłowy.poznaje świat przez zmysły.rzeczy mierzalne,dotykalne, pojmowane za pomocą zmysłów – istnieją. reszta nie istnieje. wartość dodaje wagi informacji.

    -typ emocjonalno-empatyczny.poznaje świat poprzez emocje, uczucia, odbiera innych ludzi i informacje w podobny sposób.

    -typ racjonalno-umysłowy. świat umysłu jest wszystkim. teoretyzuje, tworzy modele, teorie, fantazjuje, komunikuje. w świecie umysłu wszystko jest możliwe, każda koncepcja.

    -typ intuicyjno-inspirujący. wiedza o świecie i procesy umysłowe przychodzą w formie „olśnienia”, „eureki”, intuicji, wiary.

    drodzy racjonaliści-specjaliści.
    po pierwsze, zacznijmy od faktu, że nie wiecie nic. wszystko, co uważacie za obraz swiata i wiedzę, jest jedynie filmem wyświetlanym na ekranie w waszej głowie – a skąd macie sygnał i kto go nadaje i ilu jest pośredników – tego właściwie nie wiecie.

    w dyskusji posługujecie sie niewatpliwie rozumowaniem typu 1 i czasem 2. świadczy o tym wasze emocjonalne przywiązanie do koncepcji i idei, które – uważacie za prawdziwe bo maja łątkę mierzalnych i są prezentowane przez osoby posiadajace wartość – tzw autorytety.
    właściwie zwrot „posługujecie się rozumowaniem” jest na wyrost, ponieważ jedynie powtarzacie jak papugi memy, które są bliskie waszemu systemowi rozumowemu, więc bezkrytycznie uznajecie je za swoje – i tym samym na pewno prawdziwe.

    niestety osoby na tym blogu najczęściej posługują się rozumowaniem typu 3 i 4. czyli rozumowo-logiczno-intuicyjno-niezalezne.
    z tego względu niestety nie macie szans na wypocenie jakiegokolwiek sensownego argumentu, jeśli będziecie się posługiwać wyłącznie własnym systemem przetwarzania informacji.
    ponieważ typ 3 i 4 posługuje sie swobodnie pojęciami (zmysły i emocje) z typu 1 i 2, podczas gdy wy zachowujecie sie jakby nie istniało nic poza.

    występujecie z pozycji kreta, który próbuje rozmawiać z myszą na temat świata.
    mysz przedstawia wizję jakby ziemia wyglądała z wysoka, bo widziala kiedys ptaka, wiec wydaje sie jej to mozliwe ( i nawet rozwaza budowe maszyny latajacej)
    kret natomiast uwaza, ze mysz bredzi i żada od niej zrodel, poza tym kaze sie jej skupic na szukaniu korzonkow i dzdzownic bo to jest najwazniejsza rzecz na swiecie.

    tak wiec – jesli chcecie uzywac tu argumentacji bękartów kartezjusza – co mogłoby się sprawdzić przy dyskucji nt smarowania silnika – tutaj poniesiecie porażkę, ponieważ dyskusja odbywa się w pełniejszym obszarze poznawczym.
    gdyby było inaczej – wznieślibyscie się ponad wasze małostkowe zaściankowe rozumki i poklikali na szereg odnośników (także do badań), które pojawiają się na blogu. niestety, ponieważ wychodzicie z zachowawczej pozycji 1 i 2 typu poznawczego (tradycyjne, wspierane autorytetem i emocjonalnym przyzwyczajeniem poglądy mierzalne,zmysłowe) – nie zrobicie tego =)
    gdybyscie poslugiwali sie umyslowoscia typu 3 i 4 jak czytelnicy tutaj – zaczelibyscie sami, samodzielnie, poszukiwac wiedzy w sieci, w ksiazkach, obiektywnie i bez dyskryminacji, a takze w sobie z uzyciem intuicji.

  9. Przykre, ale to co my ludzie robimy chyba najlepiej to „skaczemy sobie do gardeł”. Nie rozumiem dlaczego dla tak wielu osób jakże prosta prawda życiowa „żyj i pozwól żyć” jest nie do przyjęcia. Mam swoje zdanie na temat tego co się dzieje obecnie. Nie ufam władzy, lekarzom, nie uznaję autorytetów. Nikogo nie nakłaniam do mojego punktu widzenia, ale oczekuje tego samego, czyli żadnej indoktrynacji na siłę. Masz odmienne zdanie to miej i chwała ci… ja zostanę przy swoim (taki już jestem oporny).

    A teraz proszę racjonalistów, sceptyków i „wiedzących lepiej” o nie klikanie na poniższy link:
    http://www.globalnaswiadomosc.com/donaldrumsfeld.htm
    Niestety, na granicy polityki i wielkiego biznesu istnieje szara strefa korupcji i ciemnych interesów. Ostatnią rzeczą jaka obchodzi polityków i na jakiej im zależy to… naród. Szkoda, że ludzie tego nie widzą i ciągle dają się nabierać na „wyborczą kiełbasę”

  10. Astromario, co do przykładu z Eliszki, to zapewniam cię kiepski ze mnie przykład w tej materii pracowitości i poświęcania się pracom ogródkowym.
    Znam wiele innych przyjemności niż grzebanie w ukochanej ziemi, uważam ,że jest podział społeczny zawodów, pasji itd. i korzystam z wszelkich udogodnień z tego tytułu w życiu, na miarę swoich możliwości i świadomości oczywiście.
    Warzywka mam tylko podstawowe, by mi starczyło przez lato.
    Nie jest to moja pasją, to po pierwsze, a po drugie sądzę, że już nasiona warzyw dziś są ‚inne’, bo bez nawozu sztucznego udają się
    mizernie … ziemia tu też nie najlepsza, lecz zapach i smak trochę przypomina te dawniejsze, aromatyczne z czasów dzieciństwa, gdzie moja mam, tak, jak piszesz… krowa, mleko, ser, masełko itd. i urobiona po pachy zasypiała na stołku tuż po skończonych obowiązkach codziennych … a moje wspomnienie z dzieciństwa kontaktu intymnego z mamą, to ten zapach jej ubrania przesiąknięty ‚udojem’, bo tylko wieczorem miałam szansę do niej się przytulić
    eh

  11. Arvedui – dzięki za ten komentarz – świetnie napisana analiza!…:)

    Obserwując to wszystko, co się dzieje wokół np z żywnością dochodzi się właśnie do takich wniosków, ze w tzw „normalnych” sklepach trudno jest kupic jakieś niezatrute jedzonko…kiedys się zastanawiałem, jakie to dziwne-wchodzisz do sklepu, jestes głodny jak wilk-patrzysz na towar…i w efekcie nie masz na nic ochoty, bo coś Ci podpowiada, ze coś tu nie gra…:)

    Teraz sie nie zastanawiam – omijam duzym łukiem wielkie supermarkety, do których dla przykładu jak juz jednak wejdziesz w dobrym nastroju, to wychodzisz wyprany i zmęczony, a często i wściekły, jakby bez powodu…poprostu nie może być tam dobrej energii, skoro tyle zatrutych rzeczy sie tam sprzedaje, udając jednocześnie, ze wszystko jest super i reklamując swoje produkty, zeby sprzedać i zarobić jak najwięcej…

    wolę małe sklepiki z zaprzyjaźnioną obsługą, która zawsze, na ile wie oczywiście, chetnie udzieli informacji o danym produkcie…

    a od kilku miesięcy jeżdże i raz w miesiącu kupuję bezpośrednio od zaprzyjaźnionych rolników żywność bez chemii, konserwantów, wychodowaną na ziemi bez zadnych nawozów sztucznych – to, ze na takiej ziemi słabo rośnie to kolejne oszustwo, którym nas mamią – ziemię nawozi sie naturalnie i wszystko dobrze rośnie, o dziwo-bez tej cholernej chemii!!!…:))) teraz tez wchodzą na rynek tzw. EM-y, czyli efektywne mikroorganizmy i niektórzy świadomi rolnicy zaczynają to stosować – wspaniała w 100% ekologiczna mozna by powiedzieć biotechnologia do rekultywacji ziemi w krótkim czasie i nie tylko ziemi, bo Emy maja wiele jeszcze innych zastosowań…http://www.emgreen.pl/

    A w Otwocku k/Warszawy w każdą 2-gą sobotę miesiąca, (teraz będzie 10-go października) w szkole przy ul. Ambasadorskiej 6, w godz. od 12-13 jest jarmark żywności ekologicznej – przyjeżdzają tam pasjonaci-rolnicy z gospodarstw ekologicznych z certyfikatem Ekolandu i sprzedają takie zdrowe jedzonko – mozna wpasć, kupić po cenie bez pośredników…:)))…i przypomnieć sobie jak smakuje prawdziwe, zdrowe jedzonko…:)

    jakiś czas temu, jak rozmawiałem ze znajomymi, ze trzeba szukać takiej zywności, bez chemii bezposrednio od rolników, to mi mówili, ze gadam bzdury, bo to w dzisiejszych czasach jest nierealne i niemozliwe…a jednak okazuje się, ze to możliwe, realne i nie wymaga az tyle zachodu jak sie chce no i nagroda jest za ten wysiłek w postaci wspaniałego smaku potraw, którego dawno sie nie czuło…:)))

  12. pomyliłem się, bo w Otwocku jarmark działa od godz.12 do 15, a nie do 13…:)

  13. arvedui –

    Orzeł czy kura?

    Pewien człowiek znalazł jajko orła. Nie wiedział co z nim zrobić, więc zaniósł je do kurnika. Po pewnym czasie z jajka wykluło się pisklę. Kury były trochę zdziwione, że pisklę jest jakieś inne i niepodobne do kury. Jednak nie robiły z tego problem, zaakceptowały i przyjęły je jak swoje. Orzeł dorastał, nauczył się wszystkiego tego, co robią kury. Umiał dziobać, grzebać w ziemi, a nawet latać trochę nad ziemią – tak jak robią to kury. Mijały lata orzeł codziennie robił to, co wszystkie kury. Każdy dzień był taki sam, aż do pewnego ranka. Orzeł tak jak zwykle rano dziobał coś na podwórku i nagle zobaczył piękny widok. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Na niebie tuż nad nim ukazał się piękny ptak. Olbrzymie skrzydła rzucały wielki cień. Ptak przeleciał tuż nad nim, a potem wzbił się prędko w górę. Nasz orzeł oniemiał z zachwytu i zdziwienia. Jego zaskoczenie było ogromne, a ciekawość jeszcze większa. Nie wiedział co przed chwilą zobaczył, więc udał się do kury, która jego zdaniem była najmądrzejsza. Opowiedział co widział – a kura odpowiedziała, że był to orzeł król ptaków. Nasz orzeł zamyślił się przez chwilę. Kura widząc jego zamyślenie dodała – ale ty nie jesteś orłem nie myśl sobie, że będziesz tak wysoko i dostojnie latał, ty jesteś kurą. Nasz orzeł zrozumiał co powiedziała kura i więcej o tym nie myślał. Mijały kolejne lata, orzeł starzał się i starzał, aż w końcu umarł. Umarł z przeświadczeniem że jest kurą.

    Krótka parafraza historyjki zaczerpniętej z „Przebudzenia” A. De Mello

    Pozdrawiam mojego ulubionego „Skorpiona” :)

  14. @ztrewq: linków do lekarzy NIE PODAM, ponieważ ich lubię za to, że mają odwagę, wbrew środowisku, zajmować się medycyną naturalną i nie narażę ich na twój agresywny atak. Jesteś wściekłym psem łańcuchowym oficjalnej medycyny i jako taki nie zasługujesz na to, żebym ci w czymkolwiek pomagała.

    OK, to Pani blog, Pani tu może innych obrażać, nie mam zastrzeżeń. Czy na miano „psa łańcuchowego” zasłużyłem dlatego, że w przeciwieństwie do Pani podaję argumenty merytoryczne, cytuje wyniki badań, podaję źródła i krytycznie podchodzę do nieudokumentowanych nonsensów? Przykro mi, że zdenerwowałem Panią domaganiem się konkretów.

    Nie napuszczę cię na tych porządnych ludzi, bo

    „…żadnych linków nie mam w zapasie, wymyśliłam wszystko i wyciągnęłam sobie z nosa”. Nb. chodziłem przez sześć lat do lekarza ze specjalnością w medycynie alternatywnej i akupunkturze (tak, w niektórych krajach homeopatią zajmują się nie tylko szamani), bardzo się lubiliśmy i świetnie rozumieli.

  15. generalnie jednak nowi komentujący uderzali w jeden ton, tzw bękartów kartezjusza.

    Droga Pani, proszę takie uprzejmości pozostawiać swoim bliskim. Ja Pani nie nazywam „dziwką Hahnemanna”.

  16. gdybyscie poslugiwali sie umyslowoscia typu 3 i 4 jak czytelnicy tutaj – zaczelibyscie sami, samodzielnie, poszukiwac wiedzy w sieci, w ksiazkach, obiektywnie i bez dyskryminacji, a takze w sobie z uzyciem intuicji.

    Intuicja podpowiada mi, że informacje na temat kwasu cytrynowego wyssała Pani z kciuka.

  17. Pan ma prawo poprosić, a ja mam prawo odmówić. Poprosił pan o podanie linków, a ja odmówiłam – o czym tu jeszcze dyskutować? Nie jestem pana podwładną ani studentką i nie mam obowiązku wykonywać pana poleceń. Zechcę, to zrobię czego pan żąda, a jak nie zechcę – nie zrobię. Nie ma pan żadnej możliwości zmusić mnie do posłuszeństwa. Prawo również nie ma takiego paragrafu – jestem wolnym człowiekiem w wolnym kraju i tyle.

    Zawsze twierdziłam i będę twierdzić, że racjonaliści tego typu jak panowie, którzy nas odwiedzili reprezentują identycznie taką samą umysłowość jak fundamentaliści religijni. Są po prostu funkcjonariuszami państwowymi i policją stojącą na straży ortodoksyjnego myślenia. Tępota, bezmyślność i ślepe oddanie idei – oto ich cechy. Ci ludzie nie przewidują możliwości negocjacji, pójścia na kompromis czy znalezienia konsensusu: oni WIEDZĄ NAJLEPIEJ i z całą pewnością SIĘ NIE MYLĄ.

    Religiantom jedyną prawdę jaka jest objawił sam Bóg, ustami ich kapłanów, a racjonalistom NAUKA, która również ma patent na nieomylność. I jedni i drudzy nigdy nie spoczną, nie poddadzą się i do końca będą walczyć o… PRAWDĘ. SWOJĄ prawdę.

    Wczoraj widzieliśmy oba obozy w akcji. Obóz religijny szalał na rozprawie Alicji Tysiąc. Ci ludzie gdzieś mają prawo. Bo to jest prawo świeckie, czyli ludzkie, czyli omylne i niemoralne, a oni kierują się prawem boskim, czyli nieomylnym. Dlatego powiedzieli, że będą walczyć do końca, aż ich prawda zatriumfuje i zapanują prawa przez nich stanowione.

    Panowie racjonaliści stają w obronie tego, co jest przyjęte i zatwierdzone przez ich autorytety. Jeśli autorytet orzekł (nie sprawdzili, czy przypadkiem nie wziął za to w łapę), że aspartam, kwas cytrynowy, benzoesan sodu i inne świństwa są zdrowe, to są zdrowe. Koniec dyskusji. I dlatego będą pozywać do sądu każdego, kto powie złe słowo o tych truciznach – przykład mamy w notce „Za reklamowanie zdrowych produktów staniesz przed sądem”. Tam państwowi funkcjonariusze doszli do genialnego wniosku, że podważanie zaufania do LEGALNYCH konserwantów dodawanych do napojów jest przestępstwem, a kto ich nie chce żreć lub nim faszerować swoich wyrobów, tego za kraty, bo popełnia przestępstwo.

    Pan ztrewq rzekomo uczy swoich studentów krytycznego czytania… śmiech na sali. Nie zdziwię się wcale, jeśli ten krytycyzm polega na tym, że student ma się nauczyć „krytycznie” i wielką czujnością wyłapywać i odrzucać wszystko, co stoi w opozycji do OFICJALNEGO NAUCZANIA przekazywanego przez uczelnię, czyli np. wszelkie wzmianki o szkodliwości aspartamu. Studencie, aspartam jest legalny, jeśli więc ktoś pisze, że truje, to jest kłamcą, a źródła, na które się powołuje są zmanipulowane. Przecież Święty Urząd Od Ustalania Co Jest Zdrowe wydał swoją nieomylną opinię i ona, jak święty dogmat, jest nie do obalenia.

    Smutne i przerażające, ale tak jest urządzony ten świat: rządzą nim „trójki” z map świadomości. Trójki są absolutnie przeświadczone o tym, że osiągnęły najwyższe możliwe szczyty mądrości, moralności i rozwoju wszelakiego, a ich fanatycznie oddanymi i gotowymi na śmierć żołnierzami są ludzie z niższych szczebli, ślepo wierzący w ich omnipotencję.

    Panowie racjonaliści – stopni rozwoju duchowo-intelektualnego jest 7 (a niektórzy twierdzą, że aż 12). Wyobraźcie sobie szkołę, w której dają oceny od 1 do 7. Wy jedziecie w niej na trójach!!! Posypcie więc głowy popiołem i uderzcie się w piersi – macie mnóstwo roboty przed sobą. Ale nie załamujcie się. Odwagi! Dacie radę!

  18. @Astromaria:
    [ciach rant]
    Czyli nie ma Pani żadnych linków, i moja intuicja sie nie myliła. OK, nie mam nic przeciwko, żeby Pani napisała: moja świadomość na poziomie 12 i moja intuicja podpowiedziały mi, że kwasek cytrynowy jest szkodliwy, bo od niego robi się skaza na duszy.

    Tylko proszę się w takim razie nie mieszać racjonalizmu — nie powoływać się na potencjały komórek nerwowych w mózgu, na mechanizmy i badania które można sensownie rozważać tylko w racjonalnym kontekście; nie opowiadać banialuk o jakichś lekarzach czy innych tygrysach w karafce. Jak jakiś koleś ma odjazdy astralne i mówi mi, żebym nie spał nad żyłą wodną, którą wyczuwa, wzruszam ramionami i idę z nim na piwo. Ale jak ktoś wchodzi w te moje krecie norki i zostawia w nich małe mysie bobki w postaci bełkotu udającego naukowy, to odpowiadam.

    Pani w swoim tekście sugeruje, że szkodliwość kwasku cytrynowego ma podstawy naukowe, kreśli schemat fizjologicznego wpływu na człowieka. No to są przecież rzeczy, które poddają się naukowej weryfikacji. Gdyby Pani napisała, że kwasek cytrynowi szkodzi, bo psuje bioenergetyczne pole duszy, to przecież bym się nie czepiał, tak samo jak nic przecież nie napisałem o „harmonijnej całości owocu cytryny”.

    A nauka, droga Pani, polega na ciągłym poddawaniu w wątpliwość tez wcześniej ustalonych, ale przy zastosowaniu pewnego stosunkowo prostego narzędzia zwanego metodą naukową. Polega to z grubsza na tym, że jak się pisze, że kwasek cytrynowy szkodzi, to pisze się też, skąd się tą informację wzięło: z eksperymentu, z literatury, albo — uwaga — zaznacza się, że to tylko spekulacja bądź hipoteza. W Pani przypadku może Pani napisać, że informacje wyciągnęła pani z dwunastego poziomu czwartego czakramu czy czego tam, i jeśli o mnie chodzi będzie to OK.

    Jednym z notorycznych błędów popełnianych przez niektórych irracjonalistów jest założenie, że jeśli ich tezy tak łatwo obśmiać i obalić, to tylko dlatego, że innych tez (tych „świętych dogmatów”) nie próbuje się poddawać krytyce. Otóż jest dokładnie na odwrót — pewne rzeczy uznawane są za „w miarę pewne” dopiero wtedy, gdy przez lata zostaną poddane zmasowanej krytyce i mimo to się obronią. A i tak — nie ma większej frajdy, niż obalić podręcznikowy mit: to jest prawdziwa sława i prawdziwa radość z pracy naukowej. Tak, jak np. został obalony centralny dogmat biologii molekularnej (dna -> rna -> białko).

  19. Powiedziałam – linków NIE PODAM. Wiedzę na temat kwasku zaczerpnęłam z dwóch stron lekarzy. Nie narażę tych ludzi na pańską napaść – wystarczy, że mnie pan sponiewierał. Jeśli panu mało, to proszę udać się do siłowni i wywalić nadmiar agresji na jakimś martwym urządzeniu.

    Mnie to szanowny pan może pocałować – czy mam napisać w jaką część ciała?

    Ja się pana nie boję. Ja się w ogóle niczego ani nikogo nie boję – nawet Richarda Dawkinsa i Jamesa Randi, których miałam czelność wymieszać z błotem. W informacji o blogu napisałam wyraźnie, że to nie jest blog naukowy – jak ktoś chce wiedzieć, co o danej sprawie sądzi nauka, to niech się dowie tego w uczelni. Ja tu przedstawiam poglądy z punktu widzenia zdrowego rozsądku i gdzieś mam, czy się to podoba Kościołowi, uczelni i czy innej ortodoksji. Dopóki nie łamię prawa, nic mi nie grozi. Uważam, że kwas cytrynowy jest nienaturalny i szkodliwy i zdania nie zmienię.

    Jeszcze jeden taki napastliwy, CHAMSKI i świadczący o braku kultury wpis i wylatuje pan stąd – nie będę się na pana rozkaz bawić w donosiciela. Moi przodkowie nie donosili ani do gestapo, ani do KGB i ja tego też robić nie będę. I nie życzę sobie tu gościć agentów żadnej inkwizycji, ani świętej, ani naukowej.

  20. Astromaria:

    Jeśli autorytet orzekł (nie sprawdzili, czy przypadkiem nie wziął za to w łapę), że aspartam, kwas cytrynowy, benzoesan sodu i inne świństwa są zdrowe, to są zdrowe. Koniec dyskusji.

    Wcale nie koniec. Jeśli jakiś samotny, walczący z systemem naukowiec przedstawi badania świadczące o szkodliwości kwasku, których wyniki zostaną potwierdzone przez inne niezależne badania, wtedy gwarantuję ci, że nie znajdziesz kwasku w żadnym produkcie spożywczym. W tej chwili onus probandi spoczywa na was. Udowadniajcie :)

  21. Kompletna, wręcz kryminalna bzdura – jesteś Bart godnym następcą doktora Mengele!!! W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót niż piszesz.

    Wyobraź sobie taką sytuację: jakiś wpływowy truciciel, przyjaciel prezydenta największego mocarstwa świata chce się wzbogacić, więc „załatwia sobie” ten przywilej, że jego słodzik musi być dodawany do każdego produktu spożywczego i zalecany, jako „dietetyczny”. Wiemy, że to trucizna, ale decyzja zapadła na bardzo wysokim szczeblu, a ludzie siedzący na stołkach instytucji mających chronić zdrowie obywateli zostali przekupieni, więc my, zwykli ludzie nie mamy nic do gadania. Telewizja, a nawet przekupieni eksperci wmawiają światu, że cukier jest trucizną i powoduje wiele chorób, ale słodzik nas uratuje, więc kupujcie i spożywajcie bez ograniczeń, niemowlęta, dzieci i dorośli, samo zdrowie. Musimy to jeść, bo nawet jeśli jesteśmy świadomi, że to trucizna i tak nie mamy wyboru. To świństwo jest wszędzie, od odżywek dla niemowląt, poprzez leki, żywność, napoje – dosłownie wszędzie. Niezależni eksperci biją na alarm – są potwierdzone dowody na to, że słodzik jest neurotoksyną i że jego stosowanie jest zabójcze. Władza powiada na to spokojnie, że nie ma dowodów. Kolejne ośrodki dostarczają kolejne dowody,ale władze je ignorują i nazywają niewiarygodnymi. Spory trwają latami, dziesięcioleciami, a my tymczasem to jemy i jemy…

    Stało się coś kuriozalnego: truci obywatele zostają pozbawieni praw i nie mają jak się bronić! Mówi im się, że muszą dostarczyć niezbite dowody, że słodzik jest szkodliwy i że jeśli ich nie przedstawią będą dalej truci.

    Truci ludzie mają dostarczyć dowody??? Jakim prawem tego się od nich żąda? A kto za to zapłaci? Kto ich zorganizuje – to jest szczyt bezczelności żądać tego od obywateli!

    Jeśli coś (aspartam, kwasek itp.) dodawane jest do każdego środka spożywczego i leku, to musi być 100% gwarancja, że jest nieszkodliwy, zwłaszcza, że ludzie praktycznie nie mają wyboru – w większości wypadków nawet nie mają świadomości co się dzieje.

    Przecież to jest chore – to jest jeszcze gorsze, niż to, co robili hitlerowscy oprawcy, bo to jest eksperyment, a raczej ludobójstwo na skalę całego świata, a nie pojedynczego obozu Auschwitz.

    Ja nie mam obowiązku dostarczać dowodów na to, że mnie trują i przez cały ten czas, dopóki trwają przepychanki pokornie jeść truciznę, czekając, aż (jeśli w ogóle) władza dojdzie do porozumienia w tej sprawie. Ja mam prawo do pewności, że to, co kupuję jako środek spożywczy czy lek jest bezpieczne. Władza państwowa jest od tego, żeby mi to bezpieczeństwo ZAGWARANTOWAĆ, bez żadnej łaski. To jej obowiązkiem jest dowieść, że słodzik i inne świństwa, którymi faszeruje się ludzi są w 100% bezpieczne.

    Dopóki nie ma 100% pewności, że dany dodatek jest bezpieczny, dopóki wszyscy eksperci nie są co do tego zgodni, nie wolno go dodawać do żywności. Nie prowadzi się eksperymentów na ludzkim zdrowiu… przepraszam, w naszym świecie prowadzi się, ale to dlatego, że świat wpadł w szpony takich drani jak wy, panowie.

    Na tym definitywnie kończę tę dyskusję. Nie doprowadzi ona do niczego nowego, więc szkoda czasu, a na czytanie wyzwisk nie mam najmniejszej ochoty.

  22. Pingback: Kwasek cytrynowy | Zdrowie i Fitness Dla Ciebie

Możliwość komentowania jest wyłączona.