-
Jest nas zbyt wielu. Stąd bierze się globalne ocieplenie. Zbyt wielu ludzi zużywa atmosferę
-
... w niektórych rejonach Polski regularnie sprowadza się dzieci pod ziemię do głębokich kopalń, żeby je chronić od różnych gazów i zanieczyszczeń powietrza. Można sobie wyobrazić, jak nauczyciele ostrożnie wychylają się z tych kopalń i sprawdzają, czy można już bezpiecznie wyjść na powierzchnię.
-
Głównym przejawem niepowodzenia współczesnej medycyny jest to, że nie umie ona przeciwdziałać rozpowszechnianiu się chorób cywilizacyjnych. Możliwe, że wybuduje się kiedyś w Polsce kilkadziesiąt centrów onkologicznych, wiele nowych szpitali psychiatrycznych, ośrodków kardiologicznych, trudno jednak będzie uznać to za sukces medycyny.
------
Katedra jest czymś więcej niż tylko sumą kamieni, ona nadaje im piękno i sens. Podobnie człowiek jest czymś więcej niż tylko sumą organów.
-
Od dawna miałem ochotę pracować z dziećmi. W 1972 roku złożyłem podanie o pracę w alternatywnym (państwowym) przedszkolu we Frankfurcie nad Menem. Pracowałem tam ponad dwa lata. Mój nieustanny flirt z dziećmi szybko przyjął charakter erotyczny. Te małe pięcioletnie dziewczynki już wiedziały, jak mnie podrywać. Rzecz jasna niejedna z nich przygląda się rodzicom, kiedy się pieprzą. Kilka razy zdarzyło się, że dzieci rozpięły mi rozporek i zaczęły mnie głaskać. Ich życzenie było dla mnie problematyczne. Jednak często mimo wszystko i ja je głaskałem. Wtedy oskarżono mnie o perwersję [Autobiografia z książki "Wielki bazar"]
czytaj więcej
-
Jeżeli wiesz wszystko, to znaczy, że zostałeś źle poinformowany
-
Można uleczyć każdą chorobę, ale nie każdego człowieka
klik
-
Pamiętajmy, że naukowcy dowiedli, iż osobnicy podejrzliwi, wręcz paranoiczni, mają znacznie większą szansę na przetrwanie
-
Mają uszy, a nie słyszą, mają oczy, a nie widzą (Mk4)
-
Tylko małe sekrety muszą być strzeżone. Wielkie trzymane są w sekrecie dzięki niedowierzaniu opinii publicznej.
-
Demokracja to dwa wilki i owca głosujące nad tym, co zjedzą na obiad
-
Ludzie od czasu do czasu potykają się o prawdę, ale większość z nich podnosi się, otrzepuje i idzie dalej, jakby nic się nie stało…
-
Tylko na nas spójrzcie. Wszystko jest na wspak, wszystko jest do góry nogami: lekarze niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.
-
Po prawdzie, ciężar dowodu stawia ateistów w dwuznacznej sytuacji. Muszą oni udowadniać, że czegoś czy kogoś nie ma. Jeśli jednak czegoś lub kogoś nie ma, to po co to wykazywać? Wystarczy wszak ów brak ignorować. Wyznawcy ateizmu postępują odwrotnie, wkładając całe serce, cały umysł i całą duszę w dzieło podważania istnienia nie istniejącego. Wspomniany Flew poświęcił Bogu kilka książek i zajmował się nie istniejącym bytem przez ponad sześćdziesiąt lat swojego życia. U niektórych ateistów Bóg staje się wręcz obsesją. Wydają przeciwko niemu książki i czasopisma. W przestrzeni społecznej głoszą uparcie słowo nie-Boże, zaś w rozmowach towarzyskich wracają do niego, niezależnie od podniesionego tematu czy panującej atmosfery. Ktokolwiek szukałby świadectwa stałej obecności idei Boga w ludzkim umyśle, powinien zacząć od wojujących ateistów. [Z artykułu “
Ateiści Pana Boga” Wprost 2005]
-
[Z.B.]: Każdy może nas okłamywać praktycznie bezkarnie. Kiedyś wiadomo było, że politycy kłamią, więc ludzie szukali prawdy u rozmaitych ekspertów, autorytetów, intelektualistów, mędrców. Dziś eksperci, intelektualiści i mędrcy coraz częściej kłamią równie bezkarnie i lekko jak kiedyś politycy. Więc kiedy słyszymy, że według ostatnich badań jakiś enzym, który jest w jakiejś jadalnej substancji, wydłuża lub skraca życie, to ludzie roztropni od razu pytają: „A kto finansował badania?”. Coraz bardziej powszechna staje się opinia, że jak badania zamówi korporacja producentów tytoniu, to okaże się, że papierosy są zdrowe. Pewnie nie ma już tezy tak absurdalnej, żeby się jej nie dało podeprzeć wynikami badań naukowych przeprowadzonych w uznanych ośrodkach.
[J.Ż.]: Ale można ją za pomocą innych badań obalić.
[Z.B.]: Właśnie! Równie łatwo można obalić lub uzasadnić najsłuszniejszą i najgłupszą tezę! I co nam z tego przychodzi?
Wiek kłamstwa
-
Jeżeli udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy. Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za występowanie tej korelacji.
Z taką samą sytuacją mamy do czynienia w przypadku astrologii.
-
Przestańcie nazywać konspirację teoriami. Teorie nie zabijają ludzi... teorie nie mordują niewinnych dzieci... Teorie są tylko ideami unoszącymi się w powietrzu. Konspiracja jest realna, jest tu, i zabija!
-
Rząd Światowy powstanie bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie. Otwartą pozostaje jedynie kwestia, czy Rząd Światowy stworzony zostanie na drodze przemocy czy powszechnego przyzwolenia.
-
Nad społeczeństwem dominować będzie elita… która dla osiągnięcia swoich politycznych celów nie będzie wzbraniać się przed stosowaniem najnowocześniejszych technik kształtowania publicznych zachowań i utrzymywania społeczeństwa pod ścisłą kontrolą i inwigilacją
-
Jest absolutną prawdą stwierdzenie, że jeśli spotkasz osobę, która nie wierzy w ewolucję, osoba ta jest ignorantem, jest głupia, szalona lub podła.
[I uwaga, uwaga!!! Czyżby utrata wiary?]:
Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.
-
Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów
-
Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce
-
Są dwa sposoby na łatwe życie: wierzyć we wszystko albo nie wierzyć w nic. Obydwa zwalniają nas od myślenia.
-
(...) Za czkawkę po średniowiecznym katolicyzmie należy uznać fakt, że większość nawet dobrze wykształconych osób sądzi, iż każdy musi w coś wierzyć i jeśli nie jest się teistą, trzeba być dogmatycznym ateistą, a jeśli nie ceni się kapitalizmu, trzeba gorliwie wierzyć w socjalizm itd. itp. Jednym słowem istnieje szeroko rozpowszechnione przekonanie, że jeśli nie wierzy się w coś, trzeba wierzyć w tego przeciwieństwo.
Moim skromnym zdaniem wiara to śmierć inteligencji, ponieważ kiedy zaczyna się wierzyć w jakąś doktrynę, przestaje się myśleć na temat tego, czego ta doktryna dotyczy, przez co zawęża się obszar myślenia. Można wręcz powiedzieć, że osoba, która niczego nie kwestionuje jest z klinicznego punktu widzenia martwa, ponieważ według obecnych standardów medycznych brak aktywności mózgowej oznacza koniec życia. [Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów]
------
...obok przemyślanych i inteligentnych listów zdarzało mi się otrzymywać zapalczywe, choć niezbyt mądre listy od dwóch grup dogmatyków – fundamentalistycznych chrześcijan i fundamentalistycznych materialistów.
Fundamentalistyczni chrześcijanie wmawiali mi, że jestem sługą Szatana i powinienem jak najszybciej poddać się egzorcyzmom. Natomiast fundamentalistyczni materialiści informowali mnie, że jestem kłamcą, szarlatanem, oszustem i skandalistą. Mimo tych drobnych różnic listy te były do siebie zdumiewająco podobne. Obie grupy cechowała niepohamowana zaciekłość oraz całkowity brak poczucia humoru, życzliwości i dobrych obyczajów.
Te dwie straszne sekty jedynie pomogły mi utwierdzić się w agnostycyzmie, dostarczając dalszych dowodów na rzecz mojej tezy, że kiedy dogmat zakrada się do umysłu, ustaje wszelka aktywność intelektualna. ["Kosmiczny spust czyli tajemnica Iluminatów"]
------
Wszyscy jesteśmy gigantami, wychowanymi przez pigmejów, którzy nauczyli się chodzić na mentalnych czworakach. ["Powstający Prometeusz"]
-
Bardzo się staramy, aby każdy zrozumiał, że skażenie genetyczne to coś zupełnie innego niż skażenia chemiczne, które przez własną głupotę rozpowszechniamy przez ostatnie 50 lat. Rzecz w tym, że chemikalia nie potrafią same się rozmnażać. Nawet największe skażenie chemiczne z czasem maleje, podczas gdy w technologii genetycznych modyfikacji jest dokładnie na odwrót. DNA może się w zasadzie rozmnażać samodzielnie, a więc możliwe jest, że początkowo niewielkie skażenie rozrośnie się z czasem do olbrzymich rozmiarów.
-
Jedną z wielkich tragedii naszych czasów jest pogląd, według którego nauka i religia muszą toczyć wojnę.
-----
Gdy dokonujesz przełomu, jest to moment naukowego radosnego podniecenia, ponieważ uczestniczyłeś w tych poszukiwaniach i wydaje się, że znalazłeś to. Jest to jednak także moment, w którym przynajmniej czuję bliskość Stwórcy w sensie spostrzeżenia czegoś, czego wcześniej nie widział żaden człowiek, ale o czym wiedział Bóg.
------
Kiedy masz pierwszy raz przed sobą instrukcję składającą się z 3,1 miliarda liter, która zawiera wszystkie rodzaje informacji i wszystkie rodzaje tajemnic dotyczących rodzaju ludzkiego, nie możesz tego oglądać strona po stronie, nie czując strachu. Nie mogę pomóc, ale mogę patrzeć na te strony i mieć niejasne poczucie, że daje mi to pogląd na umysł Boga.
------
Widzę bożą rękę w pracy poprzez mechanizm ewolucji. Jeżeli Bóg wybrał stworzenie ludzi na swój obraz i zdecydował, że mechanizm rozwoju będzie najlepszą drogą, by tego celu dokonać, mamy powiedzieć, że to nie jest sposób.
(
Collins szefował The Human Genome Project i był ateistą przez 27 lat. "Znalazłem Boga'' - mówi na
"Paranormalium" człowiek, który rozbił ludzki genom).
-
Celem astrologii nie jest przewidywanie przyszłości, a celem magii nie jest nabycie mocy; OBIE te dziedziny zajmują się przekształcaniem naszych gęstszych jakości w ich najczystszą bądź najbardziej uszlachetnioną kwintesencję
-
Można powiedzieć, że dla człowieka subiektywnego zło wcale nie istnieje, że istnieją dla niego różne koncepcje dobra. Nikt nigdy nie robi niczego dobrowolnie w interesie zła, w imię zła. Każdy działa w interesie dobra, tak jak je rozumie. Ale każdy rozumie je w inny sposób. W konsekwencji ludzie topią, mordują i zabijają się nawzajem w interesie dobra. Powód jest znów ten sam: ludzka niewiedza i głęboki sen, w którym żyją ludzie.
Jest to tak oczywiste, że nawet dziwne wydaje się, że ludzie nigdy przedtem o tym nie myśleli. Jednakże pozostaje faktem, że oni tego nie pojmują i że każdy uważa “swoje dobro” za jedyne, a całą resztę za zło. Nadzieja na to, że ludzie kiedykolwiek to zrozumieją i rozwiną ogólną i jednorodną ideę dobra, jest naiwna i płonna.
-
Przyjacielu, tylko przeciętni, tuzinkowi ludzie są zdrowi i normalni (...). Powtarzam więc, jeżeli chcesz być zdrowy i normalny - wracaj do stada.
-
Łatwiej jest zbudować miasto w powietrzu niż założyć państwo bez religii
-
Oto różnica między potęgą Stwórcy a czymkolwiek innym, a szczególnie złym. Możesz wejść do całkowicie ciemnego pokoju, pełnego zła i ciemności i zapalić małą świeczkę, a ciemność natychmiast zniknie. Ale nie da się zrobić odwrotnie. Nie da się wejść do oświetlonego pokoju wypełnionego prawdą, mądrością, prawością, zadowoleniem, harmonią i uniwersalną potęgą, nie da się wziąć żadnej ilości ciemności, by wejść z nią do tego pokoju i odnieść jakikolwiek skutek. To metafora, o której często rozmyślam, gdy wydaje mi się, że nie mam mocy. To wspaniała lekcja dla mnie i dla wszystkich: dowiedzieć się, że jesteśmy po zwycięskiej stronie. I na końcu zwyciężymy.
-------------
Tę metaforę poznałam kilka lat temu na kursie duchowego uzdrawiania. I zawsze ją sobie przypominam, gdy zaczyna mnie ogarniać zwątpienie. Dzięki niej nigdy się nie poddaję. [M.S.]
-
Idealną sytuacją dla każdego człowieka jest ta, która pozwala mu na pełną wolność działania przy jednoczesnym kontrolowaniu zachowania innych w celu wymuszenia posłuszeństwa na drodze do realizacji własnych pragnień. To znaczy, innymi słowy, każdy człowiek poszukuje władzy nad światem niewolników.
[Dają nagrodę Nobla klinicznym psychopatom, pięknie! Nic dziwnego, że nasz świat wygląda tak, jak wygląda]
-
Nasza niezwykle produktywna gospodarka potrzebuje konsumpcjonizmu jako stylu życia, musimy zamienić kupowanie i korzystanie z towarów w rytuał, dzięki któremu uzyskujemy duchowy spokój w konsumpcji. Potrzebujemy konsumpcji, spalania, zamiany na nowe i wyrzucania w coraz większym tempie.
-
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.
-
Moja najlepsza rada dla każdego, kto chce wychować szczęśliwe i zdrowe na umyśle dziecko: trzymajcie je jak najdalej od kościoła... Jeśli tylko zbliżycie się z dzieckiem do jakiegoś kościoła, wpadniecie w tarapaty.
-----
[...] budować całą tę desperacką socjologię na pomyśle, że istnieje Facet w Chmurach, który ma Wielką Księgę, który wie, czy jesteście źli czy dobrzy, i którego to obchodzi – budować to wszystko na tym – ludzie, to przecież myślenie godne szympansa!
-----
Istota chrześcijaństwa jest wypowiedziana w historii kuszenia Adama w Raju. Owoc zakazany był na drzewie WIEDZY. Podtekst tego jest taki, że powodem wszelkiego naszego cierpienia jest to, że chcieliśmy DOWIEDZIEĆ SIĘ, co tak naprawdę się dzieje. Moglibyśmy wciąż żyć w Raju, gdybyśmy tylko trzymali nasze pier*** gęby zamknięte na kłódkę i NIE ZADAWALI ŻADNYCH PYTAŃ.
-----
Zastanówcie się przez chwilę nad regułami chrześcijaństwa: co to było, co zjadł Adam, a czego nie powinien był zjeść? To nie było zwykłe jabłko – to był OWOC Z DRZEWA WIADOMOŚCI DOBREGO I ZŁEGO.
Podtekst? "Jak będziesz chciał być za mądry, to ci tak wpier****, że się nie pozbierasz" – mówi Pan. Bóg jest najmądrzejszy i nie życzy sobie żadnej konkurencji.
Czyż nie jest to wobec tego religia w najwyższym stopniu antyintelektualistyczna?
-----
Jeśli o mnie chodzi, to każdy, kto odczuwa potrzebę przynależenia do jakiejś religii, ma do tego prawo. Popieram to. Jednak byłbym wdzięczny, gdyby ludzie ci okazali więcej szacunku tym, którzy nie podzielają ich poglądów, religijnego entuzjazmu i wiary w nekroegzystencję.
-----
Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty.
-----
Jeśli posłuchaliście matki, ojca, księdza, faceta z telewizji czy jakichkolwiek innych ludzi, którzy mówili wam, jak postępować i przez to pędzicie teraz nudny, marny żywot, to w pełni na to zasługujecie.
-----
Polityka jest jedną z gałęzi przemysłu rozrywkowego.
-
Gdy czytamy o obscenicznych historiach, niecnych uczynkach, okrutnych i poprzedzonych torturami egzekucjach, nieustannej chęci zemsty, którą wypełniona jest ponad połowa Biblii, dochodzimy do wniosku, że należałoby ją raczej nazwać słowem demona niż słowem bożym. Służyła [...] ona korupcji i brutalizacji rodzaju ludzkiego.
-----
Z wszystkich systemów religijnych, jakie kiedykolwiek wynaleziono, nie ma drugiego bardziej obraźliwego dla stwórcy, bardziej destruktywnego dla człowieka, bardziej odrażającego dla intelektu i bardziej sprzecznego ze swoją własną logiką niż ten, nazywany chrześcijaństwem
["The Age of Reason"]
-
Gdyby Bóg, który zstąpił na ziemię, zamiast kary, winę wziął na siebie - to byłoby dopiero rzeczą boską!
------
Bóg chrześcijański jest tak absurdalnym Bogiem, że powinien zostać zniesiony nawet jeśli istnieje.
------
Nikt nie może swobodnie postanowić, że zostanie chrześcijaninem: nie można się 'nawrócić' na chrześcijaństwo – trzeba być na to dostatecznie chorym.
------
Osoba wierząca nie jest w ogóle zdolna do tego, aby mieć sumienie w kwestii "prawdy" i "nieprawdy". Prawość w tym punkcie niechybnie doprowadziłaby do zakwestionowania tego, w co wierzy.
------
Żadna inna książka [Biblia] nie była chętniej czytana i żadna nie wyrządziła więcej zła.
------
Chrześcijaństwo, jak dotychczas, było największym nieszczęściem ludzkości.
------
Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg pozostał przy życiu
-
Od co najmniej czterech pokoleń moja rodzina z dumą dystansuje się od oficjalnych religii... Mówcie co chcecie o cudownej słodyczy ślepej wiary. Moim zdaniem, zdolność do takiej wiary jest czymś przerażającym.
-
Ludzie wiodący żywot w brudnych osadach lub fortach, zepsuci łatwością zabierania nam ziemi, na pewno nie rozumieli nas i naszych zwyczajów. Ich religia mówiła, że kto nie wierzy w Boga, ten jest dzieckiem złego ducha i trzeba go zniszczyć. Nigdy nie mogłem zrozumieć białych, bo przecież wszystko, co Wielki Stwórca zbudował, jest jego domem oraz jego świątynią. Biali natomiast budują świątynię i tam umieszczają swego Boga, modlą się w niej, poza świątynią zaś czynią źle, kradną, zabijają, a Bóg im to przebacza (...). - "Serce Chippewaya"
(Sat-Okh to polski Indianin)
-
Zdrowy rozsądek może zastąpić prawie każdy stopień wykształcenia, ale żadne wykształcenie nie zastąpi zdrowego rozsądku.
-----
Przeznaczenie rozdaje karty, a my tylko gramy.
-----
Religię możemy przyrównać do przewodnika, który prowadzi ślepego - chodzi bowiem tylko o to, aby ślepy doszedł do celu, a nie o to, aby wszystko widział.
-----
Łatwiej jest coś obalić niż udowodnić, wywrócić niż postawić.
-----
Są trzy fazy ujawniania się prawdy. Najpierw prawda jest ośmieszana, potem spotyka się z gwałtownym oporem, a na koniec traktowana jest jako oczywistość.
-----
Zaiste, chciałoby się powiedzieć, że ludzie są diabłami na ziemi, a zwierzęta dręczonymi przez nich duszami.
-----
Nie miłosierdzie, lecz sprawiedliwość jesteśmy winni zwierzętom.
-----
Gdyby wychowanie i pouczanie dawało owoce, to jakże mógłby wychowanek Seneki wyrosnąć na Nerona?
-
W całej ludzkiej historii więcej przestępstw popełniono z powodu posłuszeństwa, niż nieposłuszeństwa obywatelskiego. Tak więc to nie sprzeciw, nie bunty i nie dewianci są zagrożeniem dla społeczeństwa. Prawdziwym zagrożeniem dla wszystkich społeczeństw są ludzie bezmyślnie i ślepo posłuszni jakimkolwiek władzom.
------
Tłumienie rebelii i wszelkich innych poglądów jest oznaką tyranii. Chodzi o to, żeby nie dopuścić opozycji, żadnych alternatywnych poglądów do iluzji, którą stworzono. Zazwyczaj do iluzji, że dadzą ludziom bezpieczeństwo, lepsze życie, choć tak naprawdę zabierają ludziom wolność i swobody.
-
Społeczeństwo zawodzi zupełnie, kiedy trzeba stworzyć wewnętrzne hamulce dla działań, które wywodzą swój początek od autorytetu
-----
Siła autorytetu nie pochodzi od jego właściwości charakteru lecz od jego domniemanej pozycji w strukturach społecznych
-
Najszlachetniejsze dzieło Boga – człowiek. Kto to wymyślił?
-----
Bóg stworzył człowieka, ponieważ rozczarował się małpą. Z dalszych eksperymentów zrezygnował.
-----
Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które czerwieni się i ma ku temu powody.
-----
Ludzie w ogóle nie myślą. Oni tylko myślą, że myślą.
-----
Jestem już starym człowiekiem, doświadczyłem wielu trosk, ale większość z nich nigdy się nie wydarzyła
-----
Jest wiele humorystycznych rzeczy na świecie, a wśród nich myśl białego człowieka, że jest mniej dziki niż inni dzicy ludzie.
-----
Jeśli zaopiekujesz się zbłąkanym psem i zapewnisz mu spokojny żywot, nie ugryzie cię. To główna różnica między psem a człowiekiem.
-----
Krewnych daje nam los. Przyjaciół wybieramy sami.
-----
Człowiek pozbawiony złych nawyków może mieć gorsze.
-----
Cywilizacja to niekończący się ciąg potrzeb, których nie potrzebujemy.
-----
Według lekarzy jedynym sposobem utrzymania zdrowia jest jedzenie tego, na co się nie ma chęci, picie tego, czego się nie lubi i robienie tego, czego by się wolało nie robić.
-----
Każdy człowiek jest jak Księżyc. Ma swoją drugą stronę, której nie pokazuje nikomu.
-----
Istnieją dwa rodzaje rozczarowań w życiu:
1. Nie dostawać wszystkiego, czego się chce
2. Otrzymywać wszystko, czego się zapragnie.
-
Człowiek rozsądny dostosowuje się do świata. Człowiek nierozsądny usiłuje dostosować świat do siebie. Dlatego wielki postęp dokonuje się dzięki ludziom nierozsądnym.
-----
Nigdy nie mów wszystkiego co wiesz, ale wiedz, co mówisz.
-----
Wielką siłą głupców jest to, że nie wstydzą się mówić głupstw.
-
Wydaje mi się czasem, że stwarzając człowieka, Bóg przecenił swoje możliwości.
-----
Każdy jest taki, jakim go stworzył Bóg, a czasem nawet gorszy.
-----
Umrzeć za swoje przekonania religijne to najgorsza rzecz, jaką człowiek może zrobić ze swoim życiem.
-----
Nietrudno jest odnieść sukces, ale znacznie trudniej jest znieść jego skutki.
-----
W życiu chodzi o to by być trochę niemożliwym.
-----
Człowiek może wierzyć w rzeczy niemożliwe, lecz nigdy w nieprawdopodobne.
-----
Kiedy bogowie chcą nas ukarać, spełniają nasze prośby.
-
Wiara jest miłością niewidzialnego, ufnością w niemożliwe, nieprawdopodobne
-
Jezus powiedział, że królestwo niebieskie jest w tobie. Ale dokładnie tam leży też królestwo piekielne
-
Odkrycia naukowe rodzą się jako herezje i umierają jako przesądy.
-
Bóg cię po to obdarzył rozumem, byś miał gdzie szukać ratunku
-
Miłujący Boga nie mają religii, tylko samego Boga
-----
Jeśli nie widziałeś diabła, spójrz na własne „ja”
-
Tylko ktoś świadom trudności przebudzenia zdolny jest pojąć, że wymaga ono długiej i mozolnej pracy
-
Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza.
Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie.
Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie.
Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga.
Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego co przynosi powodzenie wam i innym.
(Kalama Sutra)
-----
Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku
-
Ziarno przeszłej karmy nie może wykiełkować, jeśli upiecze się ono w boskim ogniu mądrości...
Im bardziej dogłębna jest samorealizacja człowieka, tym bardziej wpływa on na cały wszechświat za pomocą subtelnych wibracji duchowych i tym mniej jest on dotknięty przez zjawiskowy przepływ zdarzeń (karmę).
-
Niewielu ludzi wie, że śni. Nawet jeśli wiedzą, rzadko kiedy chcą się obudzić. Ktoś, kto nie widzi swej własnej natury, uważa, że jest jak najbardziej rozbudzony, że życie jest rzeczywiste i że nie cierpi. Gdy rozpoznaje iluzoryczną naturę jaźni, zdaje sobie sprawę, że śnił tylko bardzo długi sen i że w gruncie rzeczy sen ten naznaczony jest cierpieniem. Stosunkowo niewielu ludzi zdaje sobie jednak sprawę, iż do rozpoznania nietrwałej i iluzorycznej natury codziennego życia potrzebna jest poważna codzienna praktyka. Nie wystarczy tylko posłuchać moich słów, przeczytać książkę lub dojść do intelektualnego zrozumienia tej prawdy. O buddyjskiej praktyce słyszało wielu, ale niewielu chce się jej naprawdę poświęcić. Jeszcze trudniej spotkać kogoś, kto praktykuje, budzi się ze snu i zamiast zapaść weń z powrotem, w końcu urzeczywistnia swą własną naturę. (...)
Nawet jeśli rozumiemy, iż nasze życie jest pozbawione substancji, nierzeczywiste i podobne do sennego marzenia, nadal ponosimy odpowiedzialność za ten sen, bez względu na to, czy doświadczany jest na jawie, czy nie.
-
Głupiec jest kontent z siebie; gdyby przestał być kontent, przestałby być głupcem. [Stefan Kisielewski]
-----
Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby
-
To smutne, że głupcy są tacy pewni siebie, a ludzie rozsądni tacy pełni wątpliwości
-
Głupszym od nieuka jest głupiec uczony.
-----
Głupiec, co nic nie mówi, niczym się nie różni od milczącego mędrca.
Dominik powiedział/a
I nie ma się co dziwić, że w Spritach/7UP nie ma kwasu ortofosforowego i aspartamu, ale jest kwasek cytrynowy+cukier…
Wg wykazu E dla wegetarian syntetyk E 330 jest NIEBEZPIECZNY ( możliwe działanie rakotwórcze).
W zasadzie kwasek jest dobry do odkamieniania, np. starych monet. Ciekawe, czy wiekszości przyjdzie do głowy, że wcinając takie produkty to prawie tak jakbyśmy sobie robili dolewkę z CIFa
Ciekawy topic, sam akurat byłem przekonany, że kwasek jest naturalny. Ot mała ignorancja
astromaria powiedział/a
Też tak myślałam i jeszcze w zeszłym roku doprawiałam nim sobie sałatkę z kapusty pekińskiej. A są tacy, którzy sypią go do herbaty (widziałam na forach dyskusyjnych), bo myślą, że to sok z cytryny w proszku.
Dominik powiedział/a
Hmm niech ktoś wymyśli takie okulary typu gogle, co się zakłada w sklepie na oczy i podświetla produkty które nie są szkodliwe
Fantazja, chociaż… wszystkie produkty są oetykietowane paskami kodowymi producentów. Wystarczy mini-baza w komórce lub palmtopie/smartfonie (chyba palmtopy się bardziej nadają) i sprawdzałby program w bazie czy nie ma jakiś E. Np. wbijamy filtr: “żadnych kwasków, aspartamów” i bierzemy po kolei produkty które nam pasują, skanujemy wbudowanym aparatem w komórce i jazda.
TO by było super, ale jest jedno “ale”. Producent zawsze może “zapomnieć” o extra-składniku…
astromaria powiedział/a
@ ztrewq: zatwierdzę twój komentarz, jeśli będzie mniej napastliwy i bardziej “literacki”. To, co napisałam pochodzi z tekstów napisanych przez lekarzy (znalazłam 2 takie teksty w sieci). Wikipedia nie jest dla mnie wiarygodna. Jeśli kwasek jest szkodliwy dla chorych na wątrobę, to nie powinien być dopuszczony do użytku (tak samo jak aspartam, który jest szkodliwy przy fenyloketonurii). Dopuszczając do powszechnego użycia środki szkodliwe dla pewnych grup ludzi sprawimy, że ci ludzie nie mogą kupować większości lub w ogóle żadnych produktów obecnych na rynku. To nie jest w porządku.
akknumi powiedział/a
marcus powiedział/a
Warto to zobaczyc:
http://czytelnia.onet.pl/wideo/283,5288373,odtwarzaj.html
ztrewq powiedział/a
Astromaria: nie, dziękuję uprzejmie za łaskę. No chyba że Pani poda linki do swoich materiałów źródłowych oraz sprawdzi, że to są naprawdę lekarze. Zgadzam się również niniejszym, żeby Pani wedle uznania przeedytowała mój tekst, w miejscach Panią rażących wstawiając “[----- ed. Astromaria]“.
Nb. kto powiedział, że kwasek jest szkodliwy dla chorych na wątrobę? Bo w cytowanej przeze mnie pracy nic takiego nie było.
Co do wiarygodności, to dla mnie nic, do czego nie ma odnośnika do pracy naukowej nie jest wiarygodne. W drugą stronę to nie działa — praca naukowa też może nie być wiarygodna. Tym bardziej nie wystarczy podanie tytułu naukowego autora albo jego zawodu. Jeśli lekarz mi mówi dajmy na to, że mam jeść rzodkiewkę, to pytam się: a dlaczego? gdzie pan to wyczytał? Źródła proszę! Wikipedia przynajmniej podaje źródła które można sprawdzić (chociaż studentom też doradzam daleko posuniętą ostrożność).
A dlaczego właściwie jestem taki napastliwy? Bo Pani nie przygotowała starannie tego artykułu. Bo opowiada Pani brednie (przepraszam, ale to o mózgu to naprawdę brednia, nie można użyć innego słowa) o sposobie, w jaki trawimy i przyswajamy pokarm. Bo wyciąga Pani nieuzasadnione wnioski (jak ten o różnicy między dwoma identycznymi związkami chemicznymi powstałymi w ten sam sposób). Bo, przede wszystkim, może Pani komuś zaszkodzić. Bo zaleca Pani stosowanie środka X zamiast środka Y, nie sprawdziwszy uprzednio dlaczego właściwie stosuje się Y, a nie X. Sprawdziła Pani, czy kwas askorbinowy i pochodne jest równie stabilny, co kwasek cytrynowy? Nie jest, droga Pani. W połączeniu z wieloma substancjami roślinnymi szybko ulega ultenieniu. Sprawdziła Pani, że nikomu nie zaszkodzi? Ani jego produkty rozpadu? Nie? A może sprawdziła Pani, że kwas askorbinowy jest pozyskiwany naturalnie? Oj, i tego też Pani nie sprawdziła. To może chociaż sprawdziła Pani częstość występowania alergii na kwas askorbinowy? Nie? To po co Pani wypisuje radykalne “kwas askorbinowy jest zdrowy, bo to witamina C”. Takie generalizacje rzadko są prawdziwe.
Czy Pani w ogóle zdaje sobie sprawę, że może Pani komuś zaszkodzić, bo cytowała Pani niesprawdzone informacje z internetu? Jakichś dwóch internautów, których Pani wyguglała — no bo skąd Pani w ogóle wie, że to lekarze, skąd o tym wie czytelnik, jeśli nie podaje Pani linków? I jak ja mam być w takiej sytuacji miły i uprzejmy?
Ale niech Pani to przypadkiem nie powstrzyma przed usunięciem moich komentarzy. Pani blog, Pani zasady, Pani sumienie i Pani odpowiedzialność za słowa.
ztrewq powiedział/a
P.S. Dlaczego kwasek cytrynowy z cytryny miałby być lepiej przyswajalny niż ten sam związek chemiczny z innego źródła? Dlaczego syntetyczny kwas askorbinowy miałby być lepiej przyswajalny niż syntetyczny kwasek cytrynowy?
Chemik powiedział/a
1. kwasek cytrynowy – jest naturalny, pozyskiwany z owoców
2. kwas cyrtrynowy (E330) jest sztucznym odpowiednikiem kwasku cytrynowego
Autorka myli obie substancje
Obywatel powiedział/a
Kwasek cytrynowy przydaje się, jeśli tykwa (naczynie do picia mate) spleśnieje – bo potrafi sobie z tą pleśnią poradzić. Ale potem należt tykwę odkwaskowić, bo inaczej nałykamy się kwasu, a yerba będzie miała cytrynowy smak.
O mein gott, dobrze że chociaż mate nie jest jeszcze zakazana i że nic do niej się nie dodaje, bo nie ma jak.
Eliszka powiedział/a
Im więcej czytam o tej sklepowej żywności, tym więcej przetworów robię z własnego ogródka, choć kiedyś nie kręciło mnie to zbytnio. Zresztą wiele rzeczy nie cieszyło mnie, to tak na marginesie.
Zrobiłam właśnie pyszne przetwory z aronii, której mam 3 piękne krzaki w ogrodzie.
Pyszny sok, konfiturkę/ wykorzystuję termomix/, owocki /przedtem zamrażam/ w cukrze do deserów i ciasta, np. do kruszona z orzechami, pycha, że o winku, którego butle robimy z mężem co roku nie wspomnę.
Dostanę naganę od Marii ?? nie wiem czy się mieszczę w temacie…
bart powiedział/a
Bardzo dziękuję za ten cenny wpis. Pozostawił u mnie jednak uczucie pewnego niedosytu.
Aspartam i kwasek cytrynowy występują powszechnie w produktach spożywczych. Oczywiście, rozumiem, że należy unikać obu tych substancji, jednak nietrudno wyobrazić sobie sytuację, w której dziecku naprawdę chce się pić, a do wyboru są tylko napoje zawierające kwasek lub aspartam. Która z tych substancji jest groźniejsza? Czy zna pani może wartość dawki śmiertelnej (LD50) dla obu tych toksyn? Oczywiście najlepiej w mikrogramach na kilogram ciała, w końcu chodzi o dzieci.
Arcturius powiedział/a
Kwasek cytrynowy to nic dobrego!!!…:)
Kiedyś zdarzało sie, ze piłem soki z kartonów – miały kwasek i potem była tzw zgaga…jak przestałem pic te soki wogóle z zasady to sie zgaga skończyła – poprostu dodatkowe nadmierne zakwaszenie nie mówiąc o wpływie na mózg tej substancji…
a wogóle, to chyba lepiej aktywowac krople MMS sokiem z cytryny a nie roztworem kwasku cytrynowego!…:)
naturalne najlepsze naturalnie…:)
astromaria powiedział/a
@ Bart: żeby wchłonąć dawkę śmiertelną trzeba wypić całą wannę tego świństwa. Kiedy u nas lansowano fluorowanie wody padały takie właśnie argumenty. Oczywiście jednorazowo nikomu się to nie uda, ale na raty, przez lata, jak najbardziej. W USA w niektórych stanach dodają fluor do wody, nikt się nie otruł, ale po latach popijania tego “napoju bogów” widać skutki jak na dłoni: zniszczone zęby, nowotwory kości (a rzekomo miał to być cudowny środek chroniący zęby i kości), problemy i inteligencją itp. Na szczęście u nas znaleźli się rozsądni ludzie, którzy powiedzieli temu pomysłowi NIE!
Jestem pod wrażeniem tej inwazji panów uczonych na mój blog – oczywiście nie sprawdzę, czy rzeczywiście są uczeni, czy tylko tak o sobie piszą, bo jestem nierzetelna. W necie każdy może robić za Napoleona. Ale jak widzę mój blog stanowi poważne zagrożenie dla oficjalnej propagandy i stąd to nagłe zainteresowanie.
Siedźcie sobie w swoich uczelniach, bierzcie kasę za pisanie prac o zdrowym aspartamie, globalnym ociepleniu, błogosławionych szczepionkach, zabójczej świńskiej grypie, konieczności przeprowadzenia depopulacji, prowadźcie racjonalistyczną i iluminacką propagandę na swoich blogach i stronach – ja wam tego nie zabronię i nawet nie będę próbować. Ale pozwólcie, że będą was czytywać DOBROWOLNIE tylko ci, którzy wam wierzą.
Ludzie mają prawo do wiedzy alternatywnej – przynajmniej na razie, dopóki jeszcze nie wprowadzono totalitaryzmu ateistyczno-racjonalistycznego, do którego coraz bardziej się zbliżamy. Dlatego ja będę pisać to, co piszę i nic wam do tego. Nie musicie tu zaglądać ani czytać tego bloga. I wcale nie muszę zamieniać mojego bloga w trybunę, na której będziecie głosili swoje poglądy – róbcie to u siebie. Kto zechce, pójdzie tam i przeczyta.
bart powiedział/a
“Jestem pod wrażeniem tej inwazji panów uczonych na mój blog”
Dzie tam uczonych, ja mam ledwie maturę, a i ta mi się gdzieś zapodziała.
“Ludzie mają prawo do wiedzy alternatywnej”
Dla wiedzy alternatywą jest ignorancja.
vooyoo powiedział/a
Koniecznie zalecam czytanie składu chem. kupowanego produktu (chociaż wiadomo, że niestety często i tak są przekłamane). Ciężko jest dzisiaj kupić śmietanę bez chemicznych dodatków. Osobiście skłaniam się ku przekonaniu, że cały ten syf który jemy bez wątpienia osłabia czy wręcz upośledza (np. coraz częstsze alergie) nasz system immunologiczny
astromaria powiedział/a
Wróciłam, bo tego nie mogę puścić płazem. Oto typowy przykład, jak “racjonaliści” prowadzą dyskusję i jakich demagogicznych chwytów używają, żeby zrobić idiotę z oponenta – ale tak naprawdę robią idiotę, a do tego NĘDZNĄ MENDĘ z siebie samych:
akknumi napisał:
Tak to możesz sobie dyskutować na Racjonaliście. Tam jest to nie tylko przyjęte, ale wręcz oklaskiwane. Tutaj za takie coś dostaje się bana i kopa w zadek. Więcej się tu nie wypowiesz. A teraz wyjaśnię dlaczego:
Jeżeli dopuścimy do tego, że aspartam, kwas cytrynowy, fluor i inne świństwa będą dodawane do wszystkich bez wyjątku produktów spożywczych i leków, również tych, bez których nie możemy się obyć, takich jak np. chleb czy przetwory mleczne (np. twarożki dla dzieci), to ludzie nie będą mieli wyboru i będą musieli się truć, nawet jeśli będą świadomi, że kupują produkty skażone i szkodliwe.
Natomiast orzechy, pszenica, mleko i inne alergeny stanowią problem wyłącznie dla niewielkiej, ale przyznaję, że stale rosnącej grupy alergików. Osoby uczulone wiedzą, że są uczulone i są świadome tego, czego muszą unikać. Dlatego dodawanie orzechów arachidowych do chleba, czekolady czy ciast jest zakazane, chyba, że na opakowaniu jest wyraźnie napisane, że produkt zawiera taki dodatek i ostrzeżenie dla alergików.
Leki i żywność zawierająca aspartam są oznakowane jako niebezpieczne, ale wyłącznie dla chorych na fenyloketonurię, podczas kiedy tak naprawdę są niebezpieczne dla wszystkich bez wyjątku.
Czym innym jest chronienie niewielkiej grupy osób alergicznych przed naturalnymi produktami spożywczymi, takimi jak orzechy czy pszenica, które dla nich są groźne (mają ludzie po prostu pecha, że cierpią na alergię), a czym innym zdradzieckie zatruwanie całej, podstawowej żywności i leków aspartamem czy dowolną inną, absolutnie nie niezbędną chemią.
To tyle. Więcej podobnych bredni czytać nie zamierzam, a mój blog nie będzie miejscem do uprawiania demagogii. Piszcie sobie te “mądrości” u siebie. I módlcie się, żeby wasze blogi dorównały popularnością mojemu. Na mojej popularności paść się, nie będziecie darmozjady, żegnam ozięble.
astromaria powiedział/a
@ Bart:
Dokładnie. Na “szyldzie” mojego bloga jest jak wół napisane: “Wiedza ochrania, niewiedza zagraża”. I ja tu właśnie uświadamiam ludziom, jak bardzo niebezpieczna jest ignorancja, która polega na bezkrytycznym przyjmowaniu za prawdę słów autorytetów. Autorytety niestety są sprzedajne – uczelnie muszą zabiegać o kasę, a kasę mają bogacze, którzy jej za darmo nie dadzą. Coś za coś – ty napiszesz artykuł o szkodliwości dwutlenku węgla i witamin albo o zdrowotnych (“dietetycznych”) właściwościach aspartamu, a ja ci dam za to granty. Na szczęście nie wszyscy ludzie są naiwni. Są tacy, którzy przejrzeli tę uczoną prostytucję i mają czelność o tym pisać.
bart powiedział/a
No ale ty sama się przyznajesz, że promujesz “wiedzę alternatywną”. Aspartam trucizna, kwasek cytrynowy – jeszcze większa, bez żadnych dowodów, wyników badań, metaanaliz, bez niczego. Tak, bo tak. Bo ma E w nazwie. To jest właśnie ignorancja. Ale komu ja to mówię. Padam do nóżek, pani Astromario.
Arcturius powiedział/a
Hmmm….osobliwy ten atak madrego pana Ztrewq…:)
zastanawiam sie skąd dzisiaj w ludziach tyle nieuzasadnionej agresji?!…nadmiar tych wszystkich “wspaniałych” sztucznych i chemicznych dodatków do zywności oraz metali cięzkich w organizmie robi swoje, czy jak???…:)))…chyba ze gosc to sprzedaje i mu zależy…ha ha…:)))
nie chodzi tutaj o dawki smiertelne – takie stosowali naziści w swoich obozach, tez lekarze, więc akurat każdy lekarz nie musi byc autorytetem na starcie – chodzi o małe dawki, które powodują zmiany w samopoczuciu i odbiorze rzeczywistości, powodujac ze jestes ciagle zmeczony, masz hustawki nastrojów od depresji po agresje i nie rozwijasz w pełni skrzydeł w kazdej dziedzinie, bo nie masz na to pary…te dawki sie codzien sumują…i potem sa efekty…
astromaria powiedział/a
Dla chcącego nie ma nic trudnego. Jak się chce, można znaleźć obiektywne materiały, ale można też odrzucić wszystko, czego nie chce się wiedzieć. Ja za nikogo roboty odwalać nie będę, kto chce, niech szuka. Jak sam się potrudzi, lepiej będzie wiedział. Nikomu też nie zabraniam poić własnego dziecka soczkami z aspartamami i kwasem dowolnego rodzaju (cytrynowym lub fosforowym, którego w drukarniach używają do wytrawiania blach offestowych) ani karmić gumą Orbit dla dzieci – samo zdrowie, ząbki będą zdrowsze. Każdy robi to, co robi na własną odpowiedzialność. Jeśli zdrowie jego własnego dziecka nie leży mu na sercu, to oczywistym jest, że zdrowie obcych ludzi jest mu tym bardziej obojętne.
Arcturius powiedział/a
Piszesz bzdury Bart – lepiej dobrze sam sprawdz zanim napiszesz, bo akurat aspartam jest bardzo dobrze udokumentowany badaniami…tylko trochę wysiłku kolego, poszukaj, poczytaj a potem spróbuj rozmawiać…czepiasz się aspartamu i kwasku, a co z antybiotykami sterydami chemioterapią itp???…przeciez to takie wspaniałe zdobycze współczesnej medycyny, poparte a jakże, wieloma badaniami…ha ha..:)
bart powiedział/a
Arcturius, rety, skąd u ciebie tyle agresji?
Co do dowodów na szkodliwość aspartamu, proponuję sprawdzić znaczenie pojęcia “onus probandi”. O chemioterapii nie będę z tobą rozmawiał, bo przechodzisz z głupoty w zbrodnię.
astromaria powiedział/a
Na zakończenie tej dyskusji powiem, o co chodzi. Od jakiegoś czasu zaczęłam odnotowywać liczne wejścia na mój blog od niejakiego Barta. Kliknęłam więc z ciekawości, co to za jakiś nowy przyjaciel objawił mi się w sieci i co się okazało? Bart prowadzi w swoim blogu propagandę rzekomo racjonalistyczną, zaleca szczepienia i takie tam miłe władzy dyrdymałki, a sam Przekrój, pismo postępowe i kochające nasz naród, poleca jego blog jako mądry i wspaniały. Sęk w tym, że komentatorzy mu się postawili i nie wszyscy biją mu brawo. Ktoś wrzucił tam link do mnie. Czyżby opozycja była silniejsza od klakierów? Czyżbym ja sama była aż tak niebezpieczna dla władz?
Popatrzcie, co się dzieje na tych wszystkich Gazetach i onetach: komentatorzy są w opozycji! Kiedyś były tam tylko pojedyncze głosy opowiadające się za wiarą w rzekome “teorie spiskowe”, a dziś nagle takie komentarze stanowią miażdżącą większość. Owczarnia pańska się buntuje? Ludzie odchodzą od Kościoła, ale bynajmniej nie w ramiona racjonalistów i ateistów, jak to było planowane, lecz ku prawdziwej wolności. Ludzie mają już dość kłamstw. Dość idiotycznej religii, ale co najciekawsze – również dość ogłupiania w imię nauki, która (zgodnie z tym, co od lat głoszę na mojej stronie i blogach) jest drugą stroną tego samego medalu, co religia. O ile religia ogranicza się tylko do ogłupiania, o tyle nauka staje się coraz groźniejsza, trując żywność (szkodliwe dodatki do żywności) i powietrze (chemtrils), okaleczając ludzi szkodliwą i nieskuteczną medycyną (onkologia i cała reszta)… długo by wymieniać.
Ludzie w końcu zaczynają to dostrzegać i zaczynają rozumieć, że w majestacie nauki prowadzeni są na zagładę i że jeśli się nie zbuntują, staną się niewolnikami naukowego totalitaryzmu.
Bardzo mnie to cieszy, naprawdę.
Możesz się Bart szczepić, nikt ci nie broni. Możesz szczepić swoje dzieci – mają pecha, że urodziły się w twojej rodzinie, ale prawo daje ci nad nimi pełną władzę, więc nikt cię za to przed sądem nie postawi. Możesz oddać się w szpony onkologów, twoja wolna wola. Ale pozwól innym decydować o sobie. Jeśli nie wierzą w onkologię, to mają prawo jej unikać. Na razie jeszcze w Polsce mają takie prawo, w USA już nie. Niedawno głośna była sprawa indiańskiego nastolatka, którego (zgodnie z wolą jego matki) chcieli leczyć szamani, ale policja wydała za nimi list gończy, po czym ich złapała i siłą dostarczyła do szpitala. Oczywiście “dla dobra dziecka”. Za rok lub dwa dowiemy się, że rak był nieuleczalny i nastolatek nie przeżył. Ale nikt za to nie odpowie, bo wszystko było zgodne z prawem. Zabijanie na onkologii jest legalne. Właśnie kilka dni temu onkologia “skasowała” moją koleżankę, która nie chciała się leczyć alternatywnie, bo ślepo wierzyła w lekarzy. Dokonała wyboru i już jej nie ma.
baria powiedział/a
Zwolennikom jednego oglądu świata polecam filmy z kanału Planete. Krążą też w necie np Trująca słodycz, Tabletki szczęścia, czy Autyzm. We wszystkich filmach występują lekarze i naukowcy, którzy mają inne zdanie niż to podane przez naukowców sponsorowanych przez wielkie koncerny. Aspartam przez lata był niedopuszczany do żywności na skutek badań naukowych i odpowiedzialnych ludzi, którzy wiedzieli o jego szkodliwości. Badania w końcu zafałszowano, co do dokładnie jest omówione w filmie. Dlaczego tak dużo rodzi się dzieci z objawami autyzmu ? wymaga to badań, ale jest wysoce podejrzana korelacja autyzmu z kalendarzem szczepień dziecięcych. I to powinno się sprawdzić, a nie głosić, że wszystko jest o.k. Są szczepienia na gruźlicę, a Ztrweq pewnie wie, skoro jest naukowcem, że niepokojąco wzrastają w Polsce zachorowania dzieci na tę chorobę.
Alergie, to inny temat, dlaczego prawie nie występują w krajach tzw. zacofanych z nieschemizowanym jedzeniem, o niskim poziomie higieny. U nas przed “europeizacją” też było znacznie mniej alergików, teraz gonimy Zachód, ale na wsiach i tak jest mniej alergików niż w miastach, choć alergenów jest tam więcej, czy tak trudno dociekliwemu naukowcowi to skojarzyć ? Już zbyt dużo się rozpisałam, a chciałam jeszcze wrzucić kamyk do ogródka lekarzy, bo wysłuchałam ciekawego wywodu p.doktor, ale to innym razem.
bart powiedział/a
@Astromaria:
“Sęk w tym, że komentatorzy mu się postawili i nie wszyscy biją mu brawo. Ktoś wrzucił tam link do mnie. Czyżby opozycja była silniejsza od klakierów? Czyżbym ja sama była aż tak niebezpieczna dla władz?”
Przepraszam, ty to serio mówisz?
“Możesz się Bart szczepić, nikt ci nie broni.”
Termin do sprawdzenia: odporność grupowa.
A ogólnie: ty tu sobie opowiadasz różne bzdurki i niby nic. A potem ludzie je czytają. I np. rezygnują ze szczepień albo chemioterapii. I umierają. Bo szczepienia czy chemioterapia, w przeciwieństwie do różnych reklamowanych przez ciebie szamaństw, mają potwierdzone działanie i ratują życie. Bierzesz za to odpowiedzialność, Mario Sobolewska?
Buziaczki.
bart powiedział/a
“Zwolennikom jednego oglądu świata polecam filmy z kanału Planete.”
O, to jakaś wyrocznia? Jest na liście filadelfijskiej?
astromaria powiedział/a
Od czasu zalegalizowania aspartamu mamy istną epidemię nowotworów mózgu i stwardnienia rozsianego. Za czasów mojego dzieciństwa dziecko z nowotworem było sensacją i była to prawdziwa tragedia grecka. A dziś co mamy? Budujemy coraz większe oddziały onkologiczne dla dzieci i wciąż potrzebne są nowe. Za mojej młodości SM było rzadkością, a dziś powoli staje się jedną z najczęstszych chorób. Oczywiście “nieuleczalnych”.
Czas skończyć z tą medyczną fikcją i legalnym mordowaniem ludzi. Mam nadzieję, że już niedługo ludzie zrozumieją, że są bezkarnie zabijani i zaczną pozywać onkologów do sądu. Są skuteczne i bezpieczne metody leczenia raka i powoli ta prawda zaczyna się przebijać do społecznej świadomości. Kiedy stanie się powszechna, lekarze onkolodzy będą w poważnym niebezpieczeństwie. Może czekać ich druga Norymberga.
astromaria powiedział/a
A teraz panie Bart przestań zaśmiecać mi bloga. Nikt cię tu nie słucha, więc nie trać czasu i energii. Zdaje się, że na twoim własnym blogu też cię słuchać nie chcą. Zacznij więc pisać o czym innym, może w końcu zdobędziesz sławę i poklask.
bart powiedział/a
“Od czasu zalegalizowania aspartamu mamy istną epidemię nowotworów mózgu i stwardnienia rozsianego.”
Patrz, aspartam wszedł niedługo po masowych szczepieniach przeciw polio. To może jednak od szczepionki? A może od nadmiaru LSD w latach 60? A może od lądowania na Księżycu?
“Czas skończyć z tą medyczną fikcją i legalnym mordowaniem ludzi. Mam nadzieję, że już niedługo ludzie zrozumieją, że są bezkarnie zabijani i zaczną pozywać onkologów do sądu. Są skuteczne i bezpieczne metody leczenia raka i powoli ta prawda zaczyna się przebijać do społecznej świadomości. Kiedy stanie się powszechna, lekarze onkolodzy będą w poważnym niebezpieczeństwie. Może czekać ich druga Norymberga.”
Ja z kolei mam nadzieję, że onkologowie zaczną pozywać do sądu takich ludzi jak ty, wróżko.
Istotka powiedział/a
sama “zdrowa żywność” aż się na nią nie chce patrzeć. My się sami trujemy – ziemia podsypywana różnymi nawozami, bo inaczej nic nie urośnie, zwierzaki karmione dziwnymi paszami z dodatkami bo też mają lepiej rosnąć, owoce, warzywa pryskane od chorób. Jak widać nas też karmią różnymi specyfikami. Należy czytać składniki produktów tego co kupujemy, ale czy mamy gwarancję, że nie jesteśmy oszukiwani?
Eliszka słusznie zauważyła, że lepiej zrobić przetwory z własnego ogródka, przynajmniej wiem co jem.
astromaria powiedział/a
Nie spocznę i będę pokazywać ludziom prawdę, dopóki jeszcze mamy choć trochę wolności i dopóki wolno o niej pisać. A kiedy nam ją odbiorą, pójdę z radością siedzieć. Będę miała czyste sumienie i świadomość, że prawda i tak zwycięży. Prawda zawsze zwycięża, a mordercy i faszyści trafiają przed sąd.
Jeśli szukasz wróżki, to źle trafiłeś. Autorka tego bloga nie zajmuje się wróżbiarstwem.
ztrewq powiedział/a
Po pierwsze, to mam nadzieję, że te “darmozjady” to nie do mnie — o ile mogę to stwierdzić, w moich przepuszczonych komentarzach nigdzie nie ma do niego linka.
Do mądrości mi daleko, ale przyjmuję za dobra monetę i dziękuję.
Skąd agresja? Bo Pani Astromaria najwyraźniej nie jest lekarzem, ale udziela porad zdrowotnych. Bo nieporządnie przygotowuje artykuły (nadal nie ma linków do owych dwóch lekarzy, chyba że coś mnie ominęło), które ktoś może wziąć na serio. Bo może szkodzić.
Też nie jestem lekarzem. Jednak jedyne co ja zalecam, to sprawdzanie uczciwości źródeł, docieranie do oryginalnych danych, weryfikacja, konfrontowanie różnych opinii. Ile się da. Wierzę w sensowność takiego podejścia.
Chemicznie to te same substancje.
Znam dokładnie odwrotny przypadek. Facet wydał mnóstwo kasy na różne cuda niewidy i kliniki alternatywne, bo bał się konsekwencji operacji. I umarł. A ja mam żal do tych, co go na to namówili – ale nikt za to nie odpowie, bo wszystko było zgodnie z prawem.
@ranty na naukę:
Jedno nauce trzeba przyznać: zwyczaj podawania źródeł i udostępniania wyników badań. Naukowiec nie może sobie pozwolić, by recenzentom napisać, żeby sami sobie szukali referencji, kto szuka, będzie mądry itp. “Ja za nikogo nie będę odwalać roboty” — to Pani blog, to Pani robota. Ja tą robotę odwalam na swoim blogu.
z.
ztrewq powiedział/a
No ale skąd Pani na pewno wie, że to, co Pani mówi, to prawda? Komu Pani ufa? Skąd Pani to wszystko wie, o czym Pani pisze? Gdzie są źródła Pani wiedzy?
astromaria powiedział/a
Naukowiec musi, ja nie muszę, bo nie jestem naukowcem. Ja tylko ostrzegam, że nie wszystko, co naukowe jest uczciwe i bezpieczne. Każdy ma swój rozum. Nikt tu nie jest bezmyślnym matołem, każdy sam myśli i sam sprawdza, czy moje informacje są prawdziwe czy nie. Od unikania kwasku cytrynowego i aspartamu z całą pewnością nikt nie umrze, a nawet wręcz przeciwnie, im mniej chemii tym lepiej. O naukowej prostytucji napisałam tu sporo, proszę sobie poczytać i samodzielnie sprawdzić co jest prawdą, a co nie.
Źródła wiedzy są w zdrowym rozsądku, a nie w ślepej wierze. Naukowcy są tylko ludźmi – są uczciwi, są i krętacze. Zło niestety bardziej widać.
Moon powiedział/a
Zawsze wiedziałam, że kwasek cytrynowy to świństwo.
Wieki temu (przy braku cytryn na rynku) wsypałam odrobinę do herbaty. Okropieństwo…
ztrewq powiedział/a
I znów nieprawdziwa informacja wynikająca z braku skonfrontowania swoich wyobrażeń z konkretnymi danymi. Częstość zachorowań na MS (incidence rate) waha się od kilkudziesięciu lat w granicach 5-30 / 100,000 zależnie od badanej populacji i albo jest stabilna, albo bardzo słabo rośnie. Zmienność czasowa jest nb o rzędy wielkości mniejsza od zmienności geograficznej. Natomiast faktem jest, że ludzie z MS żyją coraz dłużej (dzięki badaniom naukowym nad tą chorobą), w związku z czym częstość występowania (prevalence) rośnie. Korzystałem z książki T. J. Murray “Multiple Sclerosis: The History of a Disease” oraz Stuart D. Cook, “Handbook of multiple sclerosis”, a także bez liku publikacji naukowych, łatwych do odnalezienia w sieci.
Natomiast prawdą jest, że jedna rzecz się bardzo dramatycznie zmieniła w przeciągu ostatnich lat: liczba artykułów prasowych poświęconych MS (a przynajmniej google timeline tak twierdzi). Nic dziwnego, że wydaje się Pani, że jest więcej zachorowań.
Arcturius powiedział/a
Ech Bart i Ztrewq – szkoda mi Was…skoro tak bardzo chcecie sie szczepić i poddawać chemioterapi to wolna droga – ale nie wciskajcie swojego tzw “naukowego” kitu tutaj – źle trafiliście! – to nie to miejsce!…:)
tematy poruszane na tym blogu nie sa z gatunku, czy to prawda? czy to istnieje?…bo ja widzę białe ale pani w tv mówiła ze czarne i ze żle widzę, tak?…i ze kretynem jestem bo pani w tv i naukowcy wiedzą wszystko – o to chodzi?…ha ha…:)))
nie zamierzam tracic mojego cennego czasu z takimi internetowymi trollami co uwielbiaja siać zamęt i wprowadzać złą atmosferę na forach – wracajcie do swojej pseudo-”nauki”…ha ha…:) lubicie taką kłótliwą, agresywną energię?…smakuje to wam?…ode mnie jej nie dostaniecie…:))) pozdrawiam i szerokiej drogi!…:)))
bart powiedział/a
@Arcturius:
Jesteś emotikontardem?
ztrewq powiedział/a
Czyli ta cała gadanina to funta kłaków nie jest warta, wszystko wyciągnięte z nosa. Przecież gdyby Pani naprawdę miała te dwa linki do “lekarzy”, dawno by już je nam Pani podała, prawda? Pani tutaj rozpowszechnia szkodliwe informacje, a jak ktoś zapyta: a skąd właściwie Pani to wie, to odpowiedż brzmi: ja nie muszę podawać źródeł, ja mam ale nie powiem itp.
E tam, to akurat jest oczywistość conajmniej od I wojny. Ale Pani nie tylko “ostrzega”, nie tylko uczy krytycyzmu (czemu bym tylko przyklasnął, ile ja się muszę namordować ze studentami zanim zaczną krytycznie czytać artykuły), ale właśnie przeciwnie: żąda Pani od czytelnika ślepego zaufania i bezmyślnego zaakceptowania tego, co Pani ma do powiedzenia.
ztrewq powiedział/a
To jest najwłaściwsze miejsce pod słońcem, bo dokładnie tutaj możemy komuś uratować zdrowie i życie, zanim nie nabierze się na wymyślone przez kogoś, niepotwierdzone informacje zaserwowane na wiarę przez Autorkę.
astromaria powiedział/a
OK, pobawiliście się i wystarczy. Jak widzicie nikt wam tu brawa nie bije. A za obrażanie moich stałych czytelników daję bana, więc radzę uważać.
ztrewq powiedział/a
Albercik, wychodzimy.
Kapol powiedział/a
Panowie dyskutanci i piewcy szczepień oraz tej zdrowej żywności będącej w marketach dajcie sobie spokój z zaśmiecaniem dyskusji własnymi opiniami. Jeżeli wam nie odpowiada blog nikt was tu nie trzyma.
Pożegnajcie się pięknie i pora dać sobie spokój, bo płatnych ośmieszaczy nikt nie będzie słuchał i kierował się ich opiniami.
Idźcie tam gdzie chcą was słuchać lub czytać.
astromaria powiedział/a
Dziękuję panom za podbijanie popularności mojego bloga. Jest już 248 komentarzy, wow!!! Im wyżej blog jest w rankingu, tym więcej ludzi klika w link do niego prowadzący. Ale nie cieszy mnie to za bardzo, bo popularność wiąże się też z zagrożeniem, że przyciągnie ona całe tabuny trolli. Dlatego ze ściśniętym z żalu sercem żegnam panów. Miło było, ale to moja chałupa. Jeśli goście nie potrafią się zachować, to gospodarz ma prawo ich pogonić psami.
Jak to się mówi: możecie mi nadmuchać. Nie macie możliwości zamknąć tego bloga ani zamknąć mnie, więc spoko. Możecie tylko pobić trochą piany i spuścić tym sposobem całe zasoby życiowej frustracji. W tym sensie mogę was uzdrowić – jak się wyszalejecie, wywalicie tutaj nadmiar agresywnej i złej energii, to waszej wątrobie wyjdzie to na dobre. Opłat za uzdrawianie nie pobieram, bo to nie ja uzdrawiam, lecz Bóg, jakkolwiek pojmowany (byle nie jako Jahwe, błagam).
Za pisanie źle o kwasku cytrynowym na pewno nikt mnie do sądu nie poda. Za namawianie do zdrowego odżywiania również. Jeśli ktoś pod moim wpływem wyrzuci kwasek i aspartam do śmieci, na pewno nie umrze, a raczej przeciwnie, będzie żyć długo i zdrowo. W tej sytuacji do sądu mogą mnie pozwać wyłącznie grabarze, że chleb im odbieram. No i może onkolodzy, że spadła im ilość chorych, przez co ich szpitale dostają mniej kasy. Ale trudno będzie przekonać sąd, że ważniejsze jest ich prawo do zarobku, niż prawo pacjentów do zdrowia.
Papa, miło było, naprawdę
astromaria powiedział/a
I jeszcze parę uwag, naprawdę już na zakończenie:
Jeśli jest choć cień podejrzenia, że jakaś substancja jest szkodliwa, we własnym dobrze pojętym interesie należy jej unikać jak zarazy, bez względu na to, ile uczonych autorytetów będzie jej bronić.
Jeśli są naukowe doniesienia o szkodliwości jakiegoś dodatku, np. aspartamu, nawet, jeśli pochodzą one z peryferyjnego ośrodka naukowego (a raczej szczególnie wtedy) należy tego dodatku zakazać, aż do ostatecznego i nie budzącego wątpliwości wyjaśnienia kwestii jego bezpieczeństwa.
To nie konsumenci mają dowodzić, że im to szkodzi (robiąc za szczury laboratoryjne, zdychające na dowód, że mają rację). Od tego jest państwo. Państwo zostało powołane po to, żeby stać na straży bezpieczeństwa obywateli, żeby dbać o ich dobro, edukację kulturę itp. I jeśli nie ma absolutnej pewności, bez cienia wątpliwości, że aspartam jest zdrowy, nie powinien on być zalegalizowany.
Jeśli państwo nie dba o swoich obywateli, to należy je przywołać do porządku, a jeśli to nie pomoże, całkiem zlikwidować i stworzyć nowe.
Jeśli nauka jest sprzedajną dziwką i daje d. koncernom farmaceutycznym i politykom takim, jak Al Gore, wielki noblista (śmiech na sali), to też należy jej podziękować. Niech się zajmie czym innym.
Na szczęście są tacy lekarze jak doktor Rath czy doktor Gerson (zabity podstępnie przez tych, którym odbierał chleb, zdobywany dzięki chorobom i ich długotrwałemu i nieskutecznemu “leczeniu”). I prędzej czy później taka medycyna i taka dietetyka zwycięży.
baria powiedział/a
Mario, szkoda strzępić język, jeśli Bart z góry wie, że istnieje tylko jego prawda, niech w nią wierzy i nie narzuca swojego poglądu innym. Filmy na Planete są dokumentem, a nie fikcją. Kombinacje z lekami produkowanymi na Dalekim Wschodzie,które są potem pakowane w Niemczech i wychodzące z napisem Made in Germany (znanej firmy), były fragmentami kręcone z ukrytej kamery. Póki co żaden koncern nie zaskarżył twórców dokumentów. A dzięki walce pokazanych tam lekarzy,znalazła się w leksykonie leków informacja o ubocznych skutkach Prozacu, wcześniej świat nauki też to odrzucał. Zanim się Bart wypowiesz sprawdź wszystkie źródła, a nie tylko te, które odpowiadają Twej teorii. Naukowcy są b.często zależni, od sponsorów,a koncerny farmaceutyczne mają wystarczająco dużo kasy, aby badania prowadzono pod spodziewany wynik. Co do nieomylności świata naukowego wystarczy przypomnieć, jak zniszczono lekarza, który gorączkę połogową skojarzył z brudnymi łapami kolegów idących od sekcji zwłok do porodu. Miał rację, ale skończył przez kolegów medyków tragicznie. A historia bliższa czasowo z lekiem na wrzody. Koncerny farm. świetnie sprzedawały lek na to schorzenie i wraz ze środowiskiem medycznym niszczyli australijskiego badacza-lekarza, który sam się zaraził bakterią wg. jego teorii wywołującą wrzody. Miał rację zwykły antybiotyk to leczy, ale ile lat trwało, żeby prawda zatriumfowała. Niestety Bart, ludzie Twojego pokroju mają umysły zamknięte na wiedzę, a nauka to nie zawsze wiedza.
Nise powiedział/a
Jeszcze informacje o kwasku ze strony producenta. Interesująca jest zawartość metali ciężkich. Kwasku nie jada się łyżkami ale “ziarnko do ziarnka”. Kwasek jest w większości produktów spożywczych.
Rtęć wprowadzona do organizmu jest praktycznie nie do usunięcia a inne metale?
Serdecznie pozdrawiam.
Kwas cytrynowy, cytrynian sodu
Kwas cytrynowy otrzymywany jest metoda fermentacji cukru przy pomocy grzybów Aspergillus niger..
Własności fizyko-chemiczne
wzór chemiczny : HOC(CH2COOH)2COOH.H2O
zapach: bez zapachu
postać: przezroczyste, sypkie kryształy, granulat lub proszek barwy białej
Parametry jakościowe:
zawartość pigmentu % 99.5 ? 101.0
metale ciężkie mg/kg max 5
arsen mg/kg max 1.0
ołów mg/kg max 1.0
rtęć mg/kg max 1.0
siarczany mg/kg max 150
poiół siarczanowy % max 0.05
woda % 7.5 ? 8.8
Zastosowanie
Powszechnie stosowany regulator kwasowości we wszystkich branżach przemysłu spożywczego, Czynnik zakwaszający do wyrobu napojów, dżemów, przetworów owocowo-warzywnych. Używany w produkcji ciastkarskiej, piekarskiej, koncentratów , deserów i lodów. Substancja stabilizująca i emulgująca w produkcji białka w proszku i kazeiny.
Stosowany także przy wyrobie wędlin i konserw mięsnych wspomaga uzyskanie pożądanej barwy produktów mięsnych.
Przeciwutleniacz i synergent w produkcji olejów i margaryny, majonezu, sosów i dessingów.
astromaria powiedział/a
No, to robi wrażenie. Metale ciężkie w kwasku – ciekawe, skąd się tam wzięły? Jak widać ta Unia ma też dobre strony – to jest unijny przepis, że trzeba podawać do publicznej wiadomości taką niewygodną prawdę. No i wydało się, że kwasek jest sypany do wszystkiego, również do mięsa, wędlin i margaryny.
Nie udało mi się obejrzeć tej rozmowy o antyraku – nie mogę zbuforować tego filmu i szlag mnie trafił, więc pogoolałam tu i tam i znalazłam recenzję na BiblioNetce:
Tak, tego lekarza trzeba zamordować, jak on śmie propagować takie szamaństwo i astromaryjność jakąś straszną.
astromaria powiedział/a
@ ztrewq: linków do lekarzy NIE PODAM, ponieważ ich lubię za to, że mają odwagę, wbrew środowisku, zajmować się medycyną naturalną i nie narażę ich na twój agresywny atak. Jesteś wściekłym psem łańcuchowym oficjalnej medycyny i jako taki nie zasługujesz na to, żebym ci w czymkolwiek pomagała. Nie napuszczę cię na tych porządnych ludzi, bo jeszcze mógłbyś im zrobić jakąś krzywdę.
astromaria powiedział/a
Mały offtop: kto nie zaglądał ostatnio na blog Waldka1984, niech koniecznie tam pędzi i przeczyta wywiad z Marią Dorotą Majewską o szczepieniach, nie tylko na świńską grypę!
marcus powiedział/a
@Astromaria
Ja tez mialem problemy z buforem tego programu. Radze odczekac kilka dni i sprobowac jeszcze raz bo naprawde warto.Albo sprobowac z innej przegladarki internetowej np. Mozilla Firefox lub Opera bo na Explorer sie zacina.
Mamy tam dwie pieczenie na jednym ogniu i to w TVN choc w programie bardzo niszowym ale jednak w glownych mediach. Na poczatku o ksiazce “Antyrak” a dalej wywiad z Jackiem Zakowskim na temat ksiazki o kryzysie finansowym. Prowadzacy i Zakowski przyznaja, ze cos jest nie tak z tym swiatem z koncernami farmaceutycznymi, truciem zywnosci i guru Alanem Greenspanem i calym tym FEDowskim szajsem.
astromaria powiedział/a
Próbowałam ff i nic, więc spróbowałam ściągnąć na dysk dwhelperem, nie dało się, więc uruchomiłam RealPlayera i to samo – ani odtworzyć, ani nagrać. Ale spróbuję jeszcze Operą.
mdzieg powiedział/a
O kurde…. a ja myślałem, że to coś z cytryn…. ładna nazwa na to cudo…
marcus powiedział/a
@Astromaria
Ja mialem problemy z buforem w dzien ale udalo mi sie zobaczyc to w nocy.
Tak czy siak przeczytalem recenzje czytelnicze tej ksiazki na stronie:
http://merlin.pl/Antyrak-Nowy-styl-zycia_David-Servan-Schreiber/browse/product/1,621067.html#fullinfo
i na pewno ja kupie tym bardziej ze, nie jest droga i jest skarbnica wiedzy zawodowego lekarza, ktory po klesce medycyny akademickiej w walce z jego choroba zwrocil sie w kierunku medytacji i medycyny naturalnej.
mdzieg powiedział/a
No i tak sobie myślę, że o ile aspartam łatwo w miarę wyrzucić z diety, to tego cholerstwa się nie da. Tak naprawdę, gdyby chciec wyrzucić wszystkie potencjalne trucizny, nie można by iść po nic do sklepu.
Eliszka powiedział/a
Mario, spokojny wdech i wydech…
Robisz dobrą robotę i chwała ci za to.
Co do wiedzy i niewiedzy… wiedza – uczenie się czegoś oznacza przyjmowanie treści nie przeżywanych osobiście, najogólniej.
W wypaczaniu pojęć kryje się przyczyna zamętu wśród ludzi, którzy w coraz mniejszym stopniu mogą się porozumieć, z czego wyrasta niepokój, brak zaufania, zawiść, nienawiść, agresja, wrogość.
Opieranie swoich wywodów tylko i wyłącznie w oparciu o rozum ogranicza zdolności pojmowania.
Ataki racjonalistów o światopoglądach laickich,/ który jest często tylko szyldem przykrywającym pustkę i niepewność/ są zazwyczaj próbą szkalowania osób mających odwagę poszukiwania, dociekania prawdy.
Spokojnie, proponuję by każdy zachował dla siebie samoświadomość, do dobrego tonu należy nie wchodzenie do domu, gdzie nie jest się mile widzianym, tym bardziej, że tych myślących ‘inaczej’, do których siebie również zaliczam jest zdecydowana mniejszość.
Po co się stresować, napuszać i denerwować ludzi, złość szkodzi urodzie, zdrowiu, a nawet dobremu wchłanianiu zatrutego wszem wobec pożywienia. Panowie doktorowie też przepracowani i nie dają już rady.
Służba zdrowia powinna zacierać ręce, że jest grupa odmieńców, która nie wyczekuje w kolejkach z posępnymi minami. Mają i tak pełne ręce roboty.
astromaria powiedział/a
No cóż, chyba nie pozostaje nam nic innego jak sprzedać mieszkanie lub zagrać w totka, kupić ziemię, kury i kozę (krowie mleko jest niezdrowe, a kozie, wprawdzie nie ma żelaza, ale jest lepsze) i uprawiać wszystko na naturalnym nawozie, zbierać ręcznie, robić mąkę, sery, masło… – brać przykład z Eliszki. Kartofelki prosto z ziemi, marchewka, kapusta i inne warzywka – samo zdrowie. A to, co w sklepie to prawie sama trucizna.
Ja dziś byłam na bazarze i za całe 10 zł kupiłam na jutro porządny obiad: kartofelki Irys (moje ulubione), wielki kalafior i 2 kg marchewki na surówkę. Więcej mi nie trzeba. Obok jest sklep eco, a w nim pszenica i żyto, całe i mielone na mąkę, wszystko bez żadnych dodatków oraz różne inne fajne rzeczy, jak brązowy ryż, cieciorka i kiszone ogórki jak od babci.
astromaria powiedział/a
@ Eliszka – ale przynajmniej panowie zrobili sobie tu wyszalnię i mam nadzieję, że ulżyli swojej wątrobie. Czyż to nie piękne?
Znam mnóstwo przykładów utraty racjonalistycznej wiary, oni też mają szansę, to tylko kwestia czasu.
arvedui powiedział/a
ojej, nie było mnie a tu tyle zabawy mnie ominęło
generalnie jednak nowi komentujący uderzali w jeden ton, tzw bękartów kartezjusza.
z tego powodu mamy tutaj dysonans pojęciowo-poznawczy wynikający z pojmowania możliwości pojmowania świata.
:
ogólnie można uprościć sposoby rozumowania i odbioru do 4 podtypów (i co mi się sprawdza zawsze
-typ rozumowo-zmysłowy.poznaje świat przez zmysły.rzeczy mierzalne,dotykalne, pojmowane za pomocą zmysłów – istnieją. reszta nie istnieje. wartość dodaje wagi informacji.
-typ emocjonalno-empatyczny.poznaje świat poprzez emocje, uczucia, odbiera innych ludzi i informacje w podobny sposób.
-typ racjonalno-umysłowy. świat umysłu jest wszystkim. teoretyzuje, tworzy modele, teorie, fantazjuje, komunikuje. w świecie umysłu wszystko jest możliwe, każda koncepcja.
-typ intuicyjno-inspirujący. wiedza o świecie i procesy umysłowe przychodzą w formie “olśnienia”, “eureki”, intuicji, wiary.
drodzy racjonaliści-specjaliści.
po pierwsze, zacznijmy od faktu, że nie wiecie nic. wszystko, co uważacie za obraz swiata i wiedzę, jest jedynie filmem wyświetlanym na ekranie w waszej głowie – a skąd macie sygnał i kto go nadaje i ilu jest pośredników – tego właściwie nie wiecie.
w dyskusji posługujecie sie niewatpliwie rozumowaniem typu 1 i czasem 2. świadczy o tym wasze emocjonalne przywiązanie do koncepcji i idei, które – uważacie za prawdziwe bo maja łątkę mierzalnych i są prezentowane przez osoby posiadajace wartość – tzw autorytety.
właściwie zwrot “posługujecie się rozumowaniem” jest na wyrost, ponieważ jedynie powtarzacie jak papugi memy, które są bliskie waszemu systemowi rozumowemu, więc bezkrytycznie uznajecie je za swoje – i tym samym na pewno prawdziwe.
niestety osoby na tym blogu najczęściej posługują się rozumowaniem typu 3 i 4. czyli rozumowo-logiczno-intuicyjno-niezalezne.
z tego względu niestety nie macie szans na wypocenie jakiegokolwiek sensownego argumentu, jeśli będziecie się posługiwać wyłącznie własnym systemem przetwarzania informacji.
ponieważ typ 3 i 4 posługuje sie swobodnie pojęciami (zmysły i emocje) z typu 1 i 2, podczas gdy wy zachowujecie sie jakby nie istniało nic poza.
występujecie z pozycji kreta, który próbuje rozmawiać z myszą na temat świata.
mysz przedstawia wizję jakby ziemia wyglądała z wysoka, bo widziala kiedys ptaka, wiec wydaje sie jej to mozliwe ( i nawet rozwaza budowe maszyny latajacej)
kret natomiast uwaza, ze mysz bredzi i żada od niej zrodel, poza tym kaze sie jej skupic na szukaniu korzonkow i dzdzownic bo to jest najwazniejsza rzecz na swiecie.
tak wiec – jesli chcecie uzywac tu argumentacji bękartów kartezjusza – co mogłoby się sprawdzić przy dyskucji nt smarowania silnika – tutaj poniesiecie porażkę, ponieważ dyskusja odbywa się w pełniejszym obszarze poznawczym.
gdyby było inaczej – wznieślibyscie się ponad wasze małostkowe zaściankowe rozumki i poklikali na szereg odnośników (także do badań), które pojawiają się na blogu. niestety, ponieważ wychodzicie z zachowawczej pozycji 1 i 2 typu poznawczego (tradycyjne, wspierane autorytetem i emocjonalnym przyzwyczajeniem poglądy mierzalne,zmysłowe) – nie zrobicie tego =)
gdybyscie poslugiwali sie umyslowoscia typu 3 i 4 jak czytelnicy tutaj – zaczelibyscie sami, samodzielnie, poszukiwac wiedzy w sieci, w ksiazkach, obiektywnie i bez dyskryminacji, a takze w sobie z uzyciem intuicji.
vooyoo powiedział/a
Przykre, ale to co my ludzie robimy chyba najlepiej to “skaczemy sobie do gardeł”. Nie rozumiem dlaczego dla tak wielu osób jakże prosta prawda życiowa “żyj i pozwól żyć” jest nie do przyjęcia. Mam swoje zdanie na temat tego co się dzieje obecnie. Nie ufam władzy, lekarzom, nie uznaję autorytetów. Nikogo nie nakłaniam do mojego punktu widzenia, ale oczekuje tego samego, czyli żadnej indoktrynacji na siłę. Masz odmienne zdanie to miej i chwała ci… ja zostanę przy swoim (taki już jestem oporny).
A teraz proszę racjonalistów, sceptyków i “wiedzących lepiej” o nie klikanie na poniższy link:
http://www.globalnaswiadomosc.com/donaldrumsfeld.htm
Niestety, na granicy polityki i wielkiego biznesu istnieje szara strefa korupcji i ciemnych interesów. Ostatnią rzeczą jaka obchodzi polityków i na jakiej im zależy to… naród. Szkoda, że ludzie tego nie widzą i ciągle dają się nabierać na “wyborczą kiełbasę”
Eliszka powiedział/a
Astromario, co do przykładu z Eliszki, to zapewniam cię kiepski ze mnie przykład w tej materii pracowitości i poświęcania się pracom ogródkowym.
Znam wiele innych przyjemności niż grzebanie w ukochanej ziemi, uważam ,że jest podział społeczny zawodów, pasji itd. i korzystam z wszelkich udogodnień z tego tytułu w życiu, na miarę swoich możliwości i świadomości oczywiście.
Warzywka mam tylko podstawowe, by mi starczyło przez lato.
Nie jest to moja pasją, to po pierwsze, a po drugie sądzę, że już nasiona warzyw dziś są ‘inne’, bo bez nawozu sztucznego udają się
mizernie … ziemia tu też nie najlepsza, lecz zapach i smak trochę przypomina te dawniejsze, aromatyczne z czasów dzieciństwa, gdzie moja mam, tak, jak piszesz… krowa, mleko, ser, masełko itd. i urobiona po pachy zasypiała na stołku tuż po skończonych obowiązkach codziennych … a moje wspomnienie z dzieciństwa kontaktu intymnego z mamą, to ten zapach jej ubrania przesiąknięty ‘udojem’, bo tylko wieczorem miałam szansę do niej się przytulić
eh
Arcturius powiedział/a
Arvedui – dzięki za ten komentarz – świetnie napisana analiza!…:)
Obserwując to wszystko, co się dzieje wokół np z żywnością dochodzi się właśnie do takich wniosków, ze w tzw “normalnych” sklepach trudno jest kupic jakieś niezatrute jedzonko…kiedys się zastanawiałem, jakie to dziwne-wchodzisz do sklepu, jestes głodny jak wilk-patrzysz na towar…i w efekcie nie masz na nic ochoty, bo coś Ci podpowiada, ze coś tu nie gra…:)
Teraz sie nie zastanawiam – omijam duzym łukiem wielkie supermarkety, do których dla przykładu jak juz jednak wejdziesz w dobrym nastroju, to wychodzisz wyprany i zmęczony, a często i wściekły, jakby bez powodu…poprostu nie może być tam dobrej energii, skoro tyle zatrutych rzeczy sie tam sprzedaje, udając jednocześnie, ze wszystko jest super i reklamując swoje produkty, zeby sprzedać i zarobić jak najwięcej…
wolę małe sklepiki z zaprzyjaźnioną obsługą, która zawsze, na ile wie oczywiście, chetnie udzieli informacji o danym produkcie…
a od kilku miesięcy jeżdże i raz w miesiącu kupuję bezpośrednio od zaprzyjaźnionych rolników żywność bez chemii, konserwantów, wychodowaną na ziemi bez zadnych nawozów sztucznych – to, ze na takiej ziemi słabo rośnie to kolejne oszustwo, którym nas mamią – ziemię nawozi sie naturalnie i wszystko dobrze rośnie, o dziwo-bez tej cholernej chemii!!!…:))) teraz tez wchodzą na rynek tzw. EM-y, czyli efektywne mikroorganizmy i niektórzy świadomi rolnicy zaczynają to stosować – wspaniała w 100% ekologiczna mozna by powiedzieć biotechnologia do rekultywacji ziemi w krótkim czasie i nie tylko ziemi, bo Emy maja wiele jeszcze innych zastosowań…http://www.emgreen.pl/
A w Otwocku k/Warszawy w każdą 2-gą sobotę miesiąca, (teraz będzie 10-go października) w szkole przy ul. Ambasadorskiej 6, w godz. od 12-13 jest jarmark żywności ekologicznej – przyjeżdzają tam pasjonaci-rolnicy z gospodarstw ekologicznych z certyfikatem Ekolandu i sprzedają takie zdrowe jedzonko – mozna wpasć, kupić po cenie bez pośredników…:)))…i przypomnieć sobie jak smakuje prawdziwe, zdrowe jedzonko…:)
jakiś czas temu, jak rozmawiałem ze znajomymi, ze trzeba szukać takiej zywności, bez chemii bezposrednio od rolników, to mi mówili, ze gadam bzdury, bo to w dzisiejszych czasach jest nierealne i niemozliwe…a jednak okazuje się, ze to możliwe, realne i nie wymaga az tyle zachodu jak sie chce no i nagroda jest za ten wysiłek w postaci wspaniałego smaku potraw, którego dawno sie nie czuło…:)))
vooyoo powiedział/a
o…! a propos jedzenia…
http://wiadomosci.onet.pl/2048507,11,konserwy_sprzed_25_lat_trafily_na_stoly_polakow,item.html
Arcturius powiedział/a
pomyliłem się, bo w Otwocku jarmark działa od godz.12 do 15, a nie do 13…:)
Rhoda11 powiedział/a
arvedui –
Orzeł czy kura?
Pewien człowiek znalazł jajko orła. Nie wiedział co z nim zrobić, więc zaniósł je do kurnika. Po pewnym czasie z jajka wykluło się pisklę. Kury były trochę zdziwione, że pisklę jest jakieś inne i niepodobne do kury. Jednak nie robiły z tego problem, zaakceptowały i przyjęły je jak swoje. Orzeł dorastał, nauczył się wszystkiego tego, co robią kury. Umiał dziobać, grzebać w ziemi, a nawet latać trochę nad ziemią – tak jak robią to kury. Mijały lata orzeł codziennie robił to, co wszystkie kury. Każdy dzień był taki sam, aż do pewnego ranka. Orzeł tak jak zwykle rano dziobał coś na podwórku i nagle zobaczył piękny widok. Nie mógł uwierzyć własnym oczom. Na niebie tuż nad nim ukazał się piękny ptak. Olbrzymie skrzydła rzucały wielki cień. Ptak przeleciał tuż nad nim, a potem wzbił się prędko w górę. Nasz orzeł oniemiał z zachwytu i zdziwienia. Jego zaskoczenie było ogromne, a ciekawość jeszcze większa. Nie wiedział co przed chwilą zobaczył, więc udał się do kury, która jego zdaniem była najmądrzejsza. Opowiedział co widział – a kura odpowiedziała, że był to orzeł król ptaków. Nasz orzeł zamyślił się przez chwilę. Kura widząc jego zamyślenie dodała – ale ty nie jesteś orłem nie myśl sobie, że będziesz tak wysoko i dostojnie latał, ty jesteś kurą. Nasz orzeł zrozumiał co powiedziała kura i więcej o tym nie myślał. Mijały kolejne lata, orzeł starzał się i starzał, aż w końcu umarł. Umarł z przeświadczeniem że jest kurą.
Krótka parafraza historyjki zaczerpniętej z „Przebudzenia” A. De Mello
Pozdrawiam mojego ulubionego “Skorpiona”
ztrewq powiedział/a
OK, to Pani blog, Pani tu może innych obrażać, nie mam zastrzeżeń. Czy na miano “psa łańcuchowego” zasłużyłem dlatego, że w przeciwieństwie do Pani podaję argumenty merytoryczne, cytuje wyniki badań, podaję źródła i krytycznie podchodzę do nieudokumentowanych nonsensów? Przykro mi, że zdenerwowałem Panią domaganiem się konkretów.
“…żadnych linków nie mam w zapasie, wymyśliłam wszystko i wyciągnęłam sobie z nosa”. Nb. chodziłem przez sześć lat do lekarza ze specjalnością w medycynie alternatywnej i akupunkturze (tak, w niektórych krajach homeopatią zajmują się nie tylko szamani), bardzo się lubiliśmy i świetnie rozumieli.
ztrewq powiedział/a
Droga Pani, proszę takie uprzejmości pozostawiać swoim bliskim. Ja Pani nie nazywam “dziwką Hahnemanna”.
ztrewq powiedział/a
Intuicja podpowiada mi, że informacje na temat kwasu cytrynowego wyssała Pani z kciuka.
astromaria powiedział/a
Pan ma prawo poprosić, a ja mam prawo odmówić. Poprosił pan o podanie linków, a ja odmówiłam – o czym tu jeszcze dyskutować? Nie jestem pana podwładną ani studentką i nie mam obowiązku wykonywać pana poleceń. Zechcę, to zrobię czego pan żąda, a jak nie zechcę – nie zrobię. Nie ma pan żadnej możliwości zmusić mnie do posłuszeństwa. Prawo również nie ma takiego paragrafu – jestem wolnym człowiekiem w wolnym kraju i tyle.
Zawsze twierdziłam i będę twierdzić, że racjonaliści tego typu jak panowie, którzy nas odwiedzili reprezentują identycznie taką samą umysłowość jak fundamentaliści religijni. Są po prostu funkcjonariuszami państwowymi i policją stojącą na straży ortodoksyjnego myślenia. Tępota, bezmyślność i ślepe oddanie idei – oto ich cechy. Ci ludzie nie przewidują możliwości negocjacji, pójścia na kompromis czy znalezienia konsensusu: oni WIEDZĄ NAJLEPIEJ i z całą pewnością SIĘ NIE MYLĄ.
Religiantom jedyną prawdę jaka jest objawił sam Bóg, ustami ich kapłanów, a racjonalistom NAUKA, która również ma patent na nieomylność. I jedni i drudzy nigdy nie spoczną, nie poddadzą się i do końca będą walczyć o… PRAWDĘ. SWOJĄ prawdę.
Wczoraj widzieliśmy oba obozy w akcji. Obóz religijny szalał na rozprawie Alicji Tysiąc. Ci ludzie gdzieś mają prawo. Bo to jest prawo świeckie, czyli ludzkie, czyli omylne i niemoralne, a oni kierują się prawem boskim, czyli nieomylnym. Dlatego powiedzieli, że będą walczyć do końca, aż ich prawda zatriumfuje i zapanują prawa przez nich stanowione.
Panowie racjonaliści stają w obronie tego, co jest przyjęte i zatwierdzone przez ich autorytety. Jeśli autorytet orzekł (nie sprawdzili, czy przypadkiem nie wziął za to w łapę), że aspartam, kwas cytrynowy, benzoesan sodu i inne świństwa są zdrowe, to są zdrowe. Koniec dyskusji. I dlatego będą pozywać do sądu każdego, kto powie złe słowo o tych truciznach – przykład mamy w notce “Za reklamowanie zdrowych produktów staniesz przed sądem”. Tam państwowi funkcjonariusze doszli do genialnego wniosku, że podważanie zaufania do LEGALNYCH konserwantów dodawanych do napojów jest przestępstwem, a kto ich nie chce żreć lub nim faszerować swoich wyrobów, tego za kraty, bo popełnia przestępstwo.
Pan ztrewq rzekomo uczy swoich studentów krytycznego czytania… śmiech na sali. Nie zdziwię się wcale, jeśli ten krytycyzm polega na tym, że student ma się nauczyć “krytycznie” i wielką czujnością wyłapywać i odrzucać wszystko, co stoi w opozycji do OFICJALNEGO NAUCZANIA przekazywanego przez uczelnię, czyli np. wszelkie wzmianki o szkodliwości aspartamu. Studencie, aspartam jest legalny, jeśli więc ktoś pisze, że truje, to jest kłamcą, a źródła, na które się powołuje są zmanipulowane. Przecież Święty Urząd Od Ustalania Co Jest Zdrowe wydał swoją nieomylną opinię i ona, jak święty dogmat, jest nie do obalenia.
Smutne i przerażające, ale tak jest urządzony ten świat: rządzą nim “trójki” z map świadomości. Trójki są absolutnie przeświadczone o tym, że osiągnęły najwyższe możliwe szczyty mądrości, moralności i rozwoju wszelakiego, a ich fanatycznie oddanymi i gotowymi na śmierć żołnierzami są ludzie z niższych szczebli, ślepo wierzący w ich omnipotencję.
Panowie racjonaliści – stopni rozwoju duchowo-intelektualnego jest 7 (a niektórzy twierdzą, że aż 12). Wyobraźcie sobie szkołę, w której dają oceny od 1 do 7. Wy jedziecie w niej na trójach!!! Posypcie więc głowy popiołem i uderzcie się w piersi – macie mnóstwo roboty przed sobą. Ale nie załamujcie się. Odwagi! Dacie radę!
ztrewq powiedział/a
@Astromaria:
[ciach rant]
Czyli nie ma Pani żadnych linków, i moja intuicja sie nie myliła. OK, nie mam nic przeciwko, żeby Pani napisała: moja świadomość na poziomie 12 i moja intuicja podpowiedziały mi, że kwasek cytrynowy jest szkodliwy, bo od niego robi się skaza na duszy.
Tylko proszę się w takim razie nie mieszać racjonalizmu — nie powoływać się na potencjały komórek nerwowych w mózgu, na mechanizmy i badania które można sensownie rozważać tylko w racjonalnym kontekście; nie opowiadać banialuk o jakichś lekarzach czy innych tygrysach w karafce. Jak jakiś koleś ma odjazdy astralne i mówi mi, żebym nie spał nad żyłą wodną, którą wyczuwa, wzruszam ramionami i idę z nim na piwo. Ale jak ktoś wchodzi w te moje krecie norki i zostawia w nich małe mysie bobki w postaci bełkotu udającego naukowy, to odpowiadam.
Pani w swoim tekście sugeruje, że szkodliwość kwasku cytrynowego ma podstawy naukowe, kreśli schemat fizjologicznego wpływu na człowieka. No to są przecież rzeczy, które poddają się naukowej weryfikacji. Gdyby Pani napisała, że kwasek cytrynowi szkodzi, bo psuje bioenergetyczne pole duszy, to przecież bym się nie czepiał, tak samo jak nic przecież nie napisałem o “harmonijnej całości owocu cytryny”.
A nauka, droga Pani, polega na ciągłym poddawaniu w wątpliwość tez wcześniej ustalonych, ale przy zastosowaniu pewnego stosunkowo prostego narzędzia zwanego metodą naukową. Polega to z grubsza na tym, że jak się pisze, że kwasek cytrynowy szkodzi, to pisze się też, skąd się tą informację wzięło: z eksperymentu, z literatury, albo — uwaga — zaznacza się, że to tylko spekulacja bądź hipoteza. W Pani przypadku może Pani napisać, że informacje wyciągnęła pani z dwunastego poziomu czwartego czakramu czy czego tam, i jeśli o mnie chodzi będzie to OK.
Jednym z notorycznych błędów popełnianych przez niektórych irracjonalistów jest założenie, że jeśli ich tezy tak łatwo obśmiać i obalić, to tylko dlatego, że innych tez (tych “świętych dogmatów”) nie próbuje się poddawać krytyce. Otóż jest dokładnie na odwrót — pewne rzeczy uznawane są za “w miarę pewne” dopiero wtedy, gdy przez lata zostaną poddane zmasowanej krytyce i mimo to się obronią. A i tak — nie ma większej frajdy, niż obalić podręcznikowy mit: to jest prawdziwa sława i prawdziwa radość z pracy naukowej. Tak, jak np. został obalony centralny dogmat biologii molekularnej (dna -> rna -> białko).
astromaria powiedział/a
Powiedziałam – linków NIE PODAM. Wiedzę na temat kwasku zaczerpnęłam z dwóch stron lekarzy. Nie narażę tych ludzi na pańską napaść – wystarczy, że mnie pan sponiewierał. Jeśli panu mało, to proszę udać się do siłowni i wywalić nadmiar agresji na jakimś martwym urządzeniu.
Mnie to szanowny pan może pocałować – czy mam napisać w jaką część ciała?
Ja się pana nie boję. Ja się w ogóle niczego ani nikogo nie boję – nawet Richarda Dawkinsa i Jamesa Randi, których miałam czelność wymieszać z błotem. W informacji o blogu napisałam wyraźnie, że to nie jest blog naukowy – jak ktoś chce wiedzieć, co o danej sprawie sądzi nauka, to niech się dowie tego w uczelni. Ja tu przedstawiam poglądy z punktu widzenia zdrowego rozsądku i gdzieś mam, czy się to podoba Kościołowi, uczelni i czy innej ortodoksji. Dopóki nie łamię prawa, nic mi nie grozi. Uważam, że kwas cytrynowy jest nienaturalny i szkodliwy i zdania nie zmienię.
Jeszcze jeden taki napastliwy, CHAMSKI i świadczący o braku kultury wpis i wylatuje pan stąd – nie będę się na pana rozkaz bawić w donosiciela. Moi przodkowie nie donosili ani do gestapo, ani do KGB i ja tego też robić nie będę. I nie życzę sobie tu gościć agentów żadnej inkwizycji, ani świętej, ani naukowej.
bart powiedział/a
Astromaria:
Wcale nie koniec. Jeśli jakiś samotny, walczący z systemem naukowiec przedstawi badania świadczące o szkodliwości kwasku, których wyniki zostaną potwierdzone przez inne niezależne badania, wtedy gwarantuję ci, że nie znajdziesz kwasku w żadnym produkcie spożywczym. W tej chwili onus probandi spoczywa na was. Udowadniajcie
astromaria powiedział/a
Kompletna, wręcz kryminalna bzdura – jesteś Bart godnym następcą doktora Mengele!!! W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót niż piszesz.
Wyobraź sobie taką sytuację: jakiś wpływowy truciciel, przyjaciel prezydenta największego mocarstwa świata chce się wzbogacić, więc “załatwia sobie” ten przywilej, że jego słodzik musi być dodawany do każdego produktu spożywczego i zalecany, jako “dietetyczny”. Wiemy, że to trucizna, ale decyzja zapadła na bardzo wysokim szczeblu, a ludzie siedzący na stołkach instytucji mających chronić zdrowie obywateli zostali przekupieni, więc my, zwykli ludzie nie mamy nic do gadania. Telewizja, a nawet przekupieni eksperci wmawiają światu, że cukier jest trucizną i powoduje wiele chorób, ale słodzik nas uratuje, więc kupujcie i spożywajcie bez ograniczeń, niemowlęta, dzieci i dorośli, samo zdrowie. Musimy to jeść, bo nawet jeśli jesteśmy świadomi, że to trucizna i tak nie mamy wyboru. To świństwo jest wszędzie, od odżywek dla niemowląt, poprzez leki, żywność, napoje – dosłownie wszędzie. Niezależni eksperci biją na alarm – są potwierdzone dowody na to, że słodzik jest neurotoksyną i że jego stosowanie jest zabójcze. Władza powiada na to spokojnie, że nie ma dowodów. Kolejne ośrodki dostarczają kolejne dowody,ale władze je ignorują i nazywają niewiarygodnymi. Spory trwają latami, dziesięcioleciami, a my tymczasem to jemy i jemy…
Stało się coś kuriozalnego: truci obywatele zostają pozbawieni praw i nie mają jak się bronić! Mówi im się, że muszą dostarczyć niezbite dowody, że słodzik jest szkodliwy i że jeśli ich nie przedstawią będą dalej truci.
Truci ludzie mają dostarczyć dowody??? Jakim prawem tego się od nich żąda? A kto za to zapłaci? Kto ich zorganizuje – to jest szczyt bezczelności żądać tego od obywateli!
Jeśli coś (aspartam, kwasek itp.) dodawane jest do każdego środka spożywczego i leku, to musi być 100% gwarancja, że jest nieszkodliwy, zwłaszcza, że ludzie praktycznie nie mają wyboru – w większości wypadków nawet nie mają świadomości co się dzieje.
Przecież to jest chore – to jest jeszcze gorsze, niż to, co robili hitlerowscy oprawcy, bo to jest eksperyment, a raczej ludobójstwo na skalę całego świata, a nie pojedynczego obozu Auschwitz.
Ja nie mam obowiązku dostarczać dowodów na to, że mnie trują i przez cały ten czas, dopóki trwają przepychanki pokornie jeść truciznę, czekając, aż (jeśli w ogóle) władza dojdzie do porozumienia w tej sprawie. Ja mam prawo do pewności, że to, co kupuję jako środek spożywczy czy lek jest bezpieczne. Władza państwowa jest od tego, żeby mi to bezpieczeństwo ZAGWARANTOWAĆ, bez żadnej łaski. To jej obowiązkiem jest dowieść, że słodzik i inne świństwa, którymi faszeruje się ludzi są w 100% bezpieczne.
Dopóki nie ma 100% pewności, że dany dodatek jest bezpieczny, dopóki wszyscy eksperci nie są co do tego zgodni, nie wolno go dodawać do żywności. Nie prowadzi się eksperymentów na ludzkim zdrowiu… przepraszam, w naszym świecie prowadzi się, ale to dlatego, że świat wpadł w szpony takich drani jak wy, panowie.
Na tym definitywnie kończę tę dyskusję. Nie doprowadzi ona do niczego nowego, więc szkoda czasu, a na czytanie wyzwisk nie mam najmniejszej ochoty.